czwartek, 17 września 2026



Dowódca 3. Korpusu Armii Ukrainy, generał brygady Andrii Biletskyi, oświadczył 17 września, że ukraińska kontrofensywa przeciwko rosyjskiemu występowi na północ od Lymanu — Operacja Vivaldi — udaremniła rosyjski plan okrążenia Pasa Twierdzy od północy przez Lyman i Światohirsk oraz od południa przez Dobropillyę. Biletskyi oświadczył, że siły rosyjskie zamierzają, aby szczypce północne i południowe zbiegły się w Barvinkove w obwodzie charkowskim, zajmując w ten sposób cały obwód doniecki. Biletskyi oświadczył, że siły ukraińskie operacyjnie pokonały rosyjski szczypce północne w kierunku Lymanu i że operacja Vivaldiego jest kontynuowana.

Ukraiński 3 Korpus Armii poinformował 17 września, że systematyczna kampania uderzeniowa Ukrainy średniego zasięgu przeciwko rosyjskiej logistyce w okupowanym obwodzie ługańskim pogorszyła rosyjskie dostawy paliwa na linię frontu i nadwyrężyła zdolność Rosji do wykorzystania dronów i EW do ochrony przed ukraińskimi dronami. Systemy EW mają znaczne wymagania dotyczące zużycia energii, a siły rosyjskie polegają na generatorach napędzanych olejem napędowym do zasilania systemów EW w celu przeciwdziałania ukraińskim dronom. Kampania Ukrainy wymierzona w rosyjską logistykę i dostawy energii bezpośrednio wspierała tłumienie rosyjskich systemów EW, wspomagając ukraińskie wysiłki na rzecz osiągnięcia taktycznego overmatchu dronów w celu wsparcia ukraińskich postępów zmechanizowanych w kierunku Lyman.


(...) Zastępca dowódcy ukraińskiego 3. Korpusu Armii, major Maksym Żorin, oświadczył 16 września, że ukraińska operacja Vivaldi pod dowództwem Lymana zakończyła się sukcesem ze względu na ścisłe przestrzeganie milczenia informacyjnego i brak doniesień o trwającej kontrofensywie, co wprowadziło w błąd rosyjskie dowództwo wojskowe i ułatwiło postęp Ukrainy. Zhorin stwierdził, że siłom ukraińskim udało się utrzymać swoje postępy w tajemnicy częściowo dzięki systemowi “Dron Ochronny”, który składa się z różnych systemów EW i pomógł siłom ukraińskim zneutralizować około 20.000 rosyjskich dronów. Siły ukraińskie wykorzystały wcześniej OPSEC, aby osiągnąć zaskoczenie operacyjne podczas kontrofensywy Oleksandrivki na Ukrainie wiosną 2026 r., kiedy siły ukraińskie celowo przeprowadziły misje podnoszenia flagi w bezpiecznych odległościach, aby ukryć prawdziwy zasięg ukraińskich pozycji. Siły ukraińskie osiągnęły w szczególności zaskoczenie operacyjne podczas dwóch ostatnich kontrofensyw, stosując rygorystyczny OPSEC.

(...) Dowódca 1. Korpusu (Gwardii Narodowej w Azowie), generał brygady Denys Prokopenko, oświadczył 11 września, że rosyjskie 51. i 8. Armie Połączonej Broni (CAA, oba Południowe Okręgi Wojskowe [SMD]) oraz 41. CAA (Centralny Okręg Wojskowy [CMD]) przygotowują się do przyszłych zmechanizowanych ataków w kierunku Dobropillya jesienią, starając się wykorzystać sezonowe zmiany pogody, które bardziej sprzyjają atakom zmechanizowanym. Prokopenko stwierdził, że około 1200 załóg dronów z elitarnego rosyjskiego Centrum Zaawansowanych Systemów Bezzałogowych Rubikona — około jednej trzeciej całkowitych sił Rubikona — działa w kierunku Dobropillya, co wskazuje, że siły rosyjskie prawdopodobnie zamierzają użyć dronów do wsparcia przechwytywania powietrza na polu bitwy w celu ukształtowania pola bitwy, a także umożliwienia rosyjskich ataków zmechanizowanych. Prokopenko dodał, że siły rosyjskie prawdopodobnie zaczną wzmacniać swoje istniejące jednostki szturmowe, które składają się z około 200 żołnierzy piechoty, ze zmechanizowanymi kolumnami składającymi się z około 50 pojazdów opancerzonych, aby odwrócić uwagę sił ukraińskich i zwiększyć prawdopodobieństwo udanego przełomu. Prokopenko ocenił, że rosyjska kampania ofensywna zakończy się we wrześniu 2026 r., a siły rosyjskie zaczną zmieniać taktykę w kierunku prób zmechanizowanych przełomów do października 2026 r., przy czym siły rosyjskie będą próbowały zająć co najmniej jedną osadę Pasa Twierdzy do końca jesiennej kampanii, aby stworzyć przyczółek do dalszych ofensyw.


Zarówno siły ukraińskie, jak i rosyjskie eksperymentowały z ponownym wprowadzeniem ograniczonych elementów manewru zmechanizowanego na poziomie taktycznym, aby wyrwać się z wojny pozycyjnej i przywrócić manewr na polu bitwy, przy czym wysiłki Ukrainy były jak dotąd znacznie skuteczniejsze.


understandingwar.org

środa, 16 września 2026



W ostatnich sekundach swojego życia Tetiana B. nie była już 19-letnią studentką, a jedynie punktem danych. A jej zabójcą nie był człowiek, lecz oprogramowanie, które namierzyło B. W lipcu w Zaporożu, dużym mieście położonym na południowym wschodzie Ukrainy, w pobliżu linii frontu, trzech cywilów zginęło w ataku drona, który miał być sterowany całkowicie autonomicznie przez sztuczną inteligencję. To oznacza zabicie ludzi bez żadnego udziału człowieka.

Według "New York Timesa" dron eksplodował podczas zbliżania się do stacji benzynowej, uderzając w ścianę i rozrzucając odłamki w powietrzu. Zgodnie z relacją z miejsca zdarzenia Tetiana B., która jeszcze próbowała uciekać, wykrwawiła się na miejscu.

"New York Times" donosi również, że dwóch mężczyzn, 48-latek i 41-latek zmarli w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń. Analityczka z think tanku Center for Strategic and International Studies (ang. Centrum Strategicznych i Międzynarodowych Studiów) powiedziała gazecie, że zabicie cywilów przez autonomiczny dron jest pierwszym udokumentowanym przypadkiem tego rodzaju.

(...)

Działa to w następujący sposób: za pomocą wbudowanej kamery dron skanuje otoczenie podczas lotu i porównuje je z zapisanymi zestawami danych. Jeśli chce się na przykład zniszczyć stacje benzynowe za pomocą dronów, jak ostatnio coraz częściej robili to Rosjanie w Ukrainie, wprowadza się do nich zdjęcia stacji benzynowych. Sztuczna inteligencja rozpoznaje je następnie podczas przelotu na podstawie ich kształtu i automatycznie rzuca się na nie.

Proces ten nie jest pozbawiony ryzyka. Dziennikarz Simon Shuster opisał niedawno w magazynie "Atlantic", że ukraiński producent dronów już kilka lat temu pokazał mu system sztucznej inteligencji, w którym za pomocą suwaka można było regulować precyzję namierzania celu. Na najniższym poziomie do automatycznego ataku wystarczałoby 30-procentowe dopasowanie do zapisanego celu, a na najwyższym — 90-procentowe.

W związku z tym nawet przy najbardziej ostrożnym ustawieniu nadal należałoby liczyć się ze stratami ubocznymi spowodowanymi błędnymi decyzjami. Według Shustera producenci powiedzieli mu wówczas, że sami uważają tę technologię za zbyt ryzykowną i dlatego nie będą jej dostarczać.

Trudno powiedzieć, czy było to wówczas prawdą i jak producenci postrzegają tę kwestię dzisiaj. Już samo udowodnienie, że atak został przeprowadzony przy użyciu sztucznej inteligencji, okazuje się trudne. Jak dotąd eksperci opierają się przede wszystkim na poszlakach.

W sprawie Zaporoża ukraińskie władze przedstawiły gazecie "New York Times" ustalenia, które mają potwierdzać autonomiczne użycie dronów. Zgodnie z nimi zabójczy dron typu Mołnia był częścią roju, co jest typowe dla dronów autonomicznych. Ponadto nie wysyłały one żadnych sygnałów radiowych. W dronach, które nie wybuchły na kawałki, znaleziono też elementy techniczne wskazujące na wykorzystanie sztucznej inteligencji.

Ekspert ds. dronów Fabian Hinz z brytyjskiej organizacji pozarządowej Conflict Armament Research (ang. Badań nad uzbrojeniem stosowanym w konfliktach) na podstawie tych informacji zakłada, że dron typu Mołnia użyty podczas ataku [w Zaporożu] rzeczywiście był egzemplarzem sterowanym przez sztuczną inteligencję. — Znaleziony sprzęt jest zbyt złożony jak na zwykły dron typu Mołnia. Ten typ drona ma bardzo prostą konstrukcję, w której wykorzystano głównie komponenty, które w naszym kraju [w Niemczech] można po prostu zamówić na Amazonie — mówi analityk w rozmowie z serwisem Die Welt.

Drony użyte w Zaporożu miały jednak najwyraźniej inną konstrukcję. Według Hinza nie miały one anteny, co wskazuje, że nie istniało połączenie radiowe z pilotem. Zamiast tego, jak podaje "New York Times", zainstalowano w nich układ Nvidia Jetson. To tak zwana platforma obliczeniowa typu embedded, czyli "moduł, który ze względu na swoją konstrukcję i moc obliczeniową jest bardzo silnie kojarzony z systemami sztucznej inteligencji" — wyjaśnia Hinz.

onet.pl\Die Welt


— Sytuacja jest bardzo zła — słyszymy od naszego informatora z kręgów rządowych.

I dalej: — Putin się niestety rozkręca, a raporty są coraz bardziej alarmujące.

Polscy urzędnicy w oficjalnych rozmowach nie ujawniają szczegółów kontaktów z Amerykanami. W zeszłym tygodniu premier Donald Tusk powiedział, że otrzymał raport od szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) Johna Ratcliffe'a dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach.

Zaznaczył, że Polska i Europa muszą być przygotowane na różne scenariusze, nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale też na wschodniej flance. Niedawno w Waszyngtonie był też minister koordynator ds. służb specjalnych Tomasz Siemoniak, który spotkał się twarzą w twarz z szefem CIA.

Spotkanie odbyło się niecałe dwa tygodnie po wizycie Ratcliffe’a w Moskwie. Misja szefa CIA miała pomóc ograniczyć napięcie. Według amerykańskich mediów miał tam ostrzegać przed atakiem na terytorium NATO i nakłaniać Rosjan do negocjacji pokojowych. Ratcliffe miał też przekazać Rosji, że jej pozycja słabnie i się pogorszy, jeśli działania zbrojne będą kontynuowane.

Tymczasem w nocy z 25 na 26 sierpnia Rosja wysłała nad Ukrainę 162 drony. Kolejnej nocy użyła 258 dronów oraz rakiet. Oczekiwanego uspokojenia nie było.

Jak powiedział później gazecie "The Washington Post" jeden z informatorów, po spotkaniach w stolicy Rosji Ratcliffe miał uznać, że przekazał zamierzony komunikat, ale w efekcie niczego nie zmienił. Według cytowanej osoby Rosja odebrała wizytę jako próbę nakłonienia Putina do przerwania wojny, a sam Putin odczytał ją jako oznakę słabości.

Według ukraińskich mediów Putin pierwotnie miał się spotkać z szefem Centralnej Agencji Wywiadowczej, ale w ostatniej chwili wykreślił ten punkt z harmonogramu.

Właśnie w takich okolicznościach w ostatnim czasie doszło do intensyfikacji kontaktów na linii Warszawa — Waszyngton. Z informacji Onetu wynika, że Amerykanie wysłali do Warszawy niepokojący sygnał.

— Amerykanie byli w szoku, że dzień po wizycie Ratcliffe’a Putin dokonał zmasowanego ataku na Ukrainę. Rozpytywali później sojuszników w Europie Środkowej, w tym nas, i zastanawiali się, co mogło być celem tej demonstracji. Bo co do tego, że była to demonstracja, nie mają żadnych wątpliwości — słyszymy od jednego z urzędników.

Warszawę ta sytuacja niepokoi. Stawia pytanie o polityczną skuteczność Waszyngtonu. Zwłaszcza że sygnały, jakie płyną z USA, są sprzeczne. Prezydent Donald Trump raz chwali Ukraińców, innego dnia obciąża ich odpowiedzialnością za wysokie ceny paliw z powodu ukraińskich ataków na infrastrukturę energetyczną w Rosji.

onet.pl


Zgodnie z oficjalnymi komunikatami obie delegacje rozmawiały m.in. o sytuacji bezpieczeństwa w Europie, w tym o wojnie w Ukrainie, ale także o perspektywach rozwoju dwustronnych stosunków gospodarczych. W negocjacjach po raz pierwszy wziął udział białoruski premier Alaksandr Turczyn. Rezultatem rozmów było zwolnienie przez białoruskie władze 25 więźniów politycznych (m.in. dziennikarzy i artystów) oraz zdjęcie przez USA sankcji z dwóch białoruskich firm – produkującej farby i lakiery Łakokraski (została objęta obostrzeniami w 2008 r. jako jedna ze spółek-córek koncernu Biełniefitechim) oraz koncernu Biełliesbumprom zajmującego się obróbką drewna, który na listę sankcyjną został wpisany w 2023 r. USA wezwały też amerykańskie banki do odblokowania zamrożonych aktywów Białorusi, ze szczególnym uwzględnieniem ok. 43 mln dol. zgromadzonych w Citibanku. Podsumowując rezultaty rokowań, Coale nazwał umowę zawartą z Białorusią „przejściową”, co pokazuje, że obie strony miały większe oczekiwania odnośnie do ostatecznych rezultatów.

Pierwotnie wizytę Coale’a zapowiadano jeszcze na maj, ale była ona kilkukrotnie przekładana, co świadczy o trudnościach w procesie dwustronnych uzgodnień. Przyjazd Coale’a, choć niezakończony znaczącym sukcesem, sugeruje jednak, że był powiązany również z niepowodzeniem wizyty delegacji USA w Moskwie i Kijowie, która nie przełamała impasu w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Przypadł też na czas kolejnego dużego tegorocznego sprawdzianu stanu gotowości bojowej białoruskich sił zbrojnych.

(...)

Obie strony zadeklarowały kontynuowanie rokowań. USA mają nadzieję na zaprzestanie przez białoruski reżim represji i zwolnienie wszystkich więźniów politycznych. Amerykanie najpewniej wyrazili też oczekiwanie, aby Białoruś zrezygnowała z prowadzenia działań hybrydowych wobec sąsiednich państw NATO (w ostatnich miesiącach szczególnie trudna była sytuacja na granicy z Łotwą). Białoruskie władze liczą z kolei, że USA będą w stanie wywrzeć presję na Litwę, aby odblokowała dostęp do swoich portów, szczególnie do terminala w Kłajpedzie, którego Białoruś jest współwłaścicielem i który wykorzystywała do eksportu nawozów potasowych. Mogły też wyrazić oczekiwanie, aby również Polska umożliwiła w przyszłości tranzyt białoruskich towarów przez swoje porty. Łukaszenka może też rozważać przyjazd do USA na kolejne posiedzenie Rady Pokoju, ale jedynie pod warunkiem, że strona amerykańska zaproponuje mu dodatkowe, indywidualne wydarzenia w programie wizyty.

pism.pl

wtorek, 15 września 2026



Dowódca 3 Korpusu Armii Ukrainy, generał brygady Andrii Biletskyi potwierdził 15 września, że siły ukraińskie prowadzą kontrofensywę — Operację Vivaldi — przeciwko rosyjskiemu występowi na północ od Łymania. Biletskyi oświadczył, że siły ukraińskie oczyściły lub wyzwoliły łącznie 85 kilometrów kwadratowych, w tym wyzwoliły Serednie (na północny zachód od Lymania) i oczyściły rosyjskich infiltratorów z Nowoseliwki (na południe od Serednie), Jarowej (na południowy zachód od Nowoseliwki), Oleksandrivki (na zachód od Serednie) i przedmieścia Korovii Yar (na północny zachód od Serednie). Biletskyi zauważył, że te ukraińskie zdobycze stanowiły dopiero pierwszą fazę operacji Vivaldi i że siły ukraińskie będą kontynuować operację. Siły ukraińskie prawdopodobnie poczyniły dodatkowe zyski wykraczające poza to, co donosił Biletskyi, a źródła rosyjskie zaczynają uznawać te zyski. Siły rosyjskie ostrzeliwują ukraińskie pozycje w Kolodyazi (na północny wschód od Lymania) artylerią rurową, według geolokalizowanego materiału filmowego opublikowanego 15 września. Wybitny rosyjski milbloger przyznał dodatkowo, że siły rosyjskie próbują wypchnąć siły ukraińskie z Kolodyazi — nieśmiałe potwierdzenie, że siły ukraińskie prawdopodobnie wyzwoliły Kolodyazi w związku z geolokalizowanym materiałem filmowym. Rosyjscy milblogerzy i źródło donoszące o Rosyjskim Zachodnim Ugrupowaniu Sił w dalszym ciągu wskazują, że sytuacja sił rosyjskich na tym obszarze, w tym na północ i południe od Kolodyazi, stale się pogarsza.

(...) 3. Korpus Armii opublikował dodatkowy film omawiający operację Vivaldi, zauważając, że jego operatorzy dronów dodatkowo odizolowali rosyjską logistykę poprzez dwa etapy ataków: najpierw na głębokościach do 50 kilometrów od linii frontu, a następnie rozszerzając się do 120 kilometrów od linii frontu. 3. Korpus Armii oświadczył, że te ukraińskie ataki zmusiły siły rosyjskie do zamknięcia rurociągu dostarczającego paliwo z Rosji do okupowanego obwodu ługańskiego; do przeniesienia elementów wsparcia 144. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych (20. Armia Połączonej Broni, Moskiewski Okręg Wojskowy) z okupowanej Ukrainy do obwodu woroneskiego; oraz do rozproszenia rosyjskich składów paliwa i amunicji, węzłów komunikacyjnych, stanowisk dowodzenia i transportów, w tym do Rosji i do lasów, co jeszcze bardziej utrudnia rosyjską logistykę. 

(...)

Dotychczasowe zdobycze Ukrainy na północ od Lymanu sprawiły, że i tak już nierealny rosyjski plan okrążenia Pasa Twierdzy od północy i południa stał się niewykonalny. Wybitny rosyjski milbloger powiązany z Kremlem zgodził się z oceną ISW, przyznając, że sukcesy Ukrainy opóźnią ofensywę Rosji na Słowiańsk — cel rosyjski po zajęciu samego Lymania. Milbloger ostrzegł, że północna flanka Rosyjskiego Południowego Ugrupowania Sił (działającego na obszarze na południowy wschód od Lymanu i na wschód od Kramatorska) jest obecnie narażona na ukraińskie kontrataki i wysiłki przechwytujące. Milbloger stwierdził, że siły rosyjskie również straciły pozycje na południe od Lymanu i walczą o odzyskanie pozycji w samym Lymanie z powodu ukraińskich postępów. Rosyjscy milblogerzy nadal obwiniają kulturę “pięknych doniesień”, w której przesadne twierdzenia o postępach Rosji od dowódców pól bitewnych do wyższego dowództwa wpływają na planowanie operacyjne, za umożliwienie ukraińskiego postępu. Inny znany milbloger twierdził, że niektórzy rosyjscy dowódcy wojskowi próbują ukryć skalę strat poniesionych przez Rosję, szybko tworząc oddziały szturmowe składające się z nieprzeszkolonego personelu w celu odzyskania terytorium, ale wyższe rosyjskie dowództwo wojskowe jest teraz świadome sytuacji na miejscu.

Siły rosyjskie w dalszym ciągu przedkładają ataki mające na celu natarcie frontalnie na Pas Twierdzy od południa i okrążenie Pasa Twierdzy od południowego zachodu nad wysiłki mające na celu natarcie na miasta od wschodu, mimo że wysiłki wokół Łymania nie powiodły się. Rosyjskie dowództwo wojskowe może w dalszym ciągu internalizować utratę istotnej i taktycznej inicjatywy Łymania na tym obszarze lub może dążyć do przecięcia ukraińskich naziemnych linii komunikacyjnych (GLOC) z Pasem Twierdzy od zachodu. Rosyjskie dowództwo wojskowe prawdopodobnie będzie również dążyć do osiągnięcia efektów informacyjnych poprzez kontynuowanie rzekomych lub rzeczywistych postępów w obwodzie donieckim, co jest priorytetowym wysiłkiem Rosji, który Kreml może przedstawić jako zwycięstwa w kraju i za granicą. Trwająca kontrofensywa Ukrainy podważa jednak rosyjskie wysiłki w zakresie wojny poznawczej i prawdopodobnie będzie je kontynuować w miarę kontynuowania sił ukraińskich, a później ujawniania większej ilości informacji na temat operacji Vivaldi.


(...)

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow 15 września odstąpił od zaproponowanego przez USA i Ukrainę zawieszenia broni w zakresie infrastruktury energetycznej. Nazwał zaproponowane przez USA zawieszenie broni “bardzo dobrym pomysłem” i “dobrą inicjatywą”, ale zauważył, że zawieszenie broni energetycznej nie rozwiąże problemów światowego rynku energii i że Rosja potrzebuje, aby Zachód zniósł sankcje nałożone na Rosję, aby “nasycić” światowy rynek rosyjską energią.

(...)

Podoficer ukraińskiego batalionu działającego w kierunku Dobropillyi oświadczył 15 września, że siły rosyjskie rozmieszczają nowe jednostki i intensyfikują próby dotarcia do Dobropillyi w ciągu ostatnich kilku tygodni przed zmianami sezonowymi i utratą liści. Podoficer stwierdził, że siły rosyjskie coraz częściej wykorzystują różnego rodzaju drony uderzeniowe, usprawniają rozpoznanie i starają się zwiększyć głębokość uderzeń w tym rejonie. Podoficer zauważył, że rosyjskie drony światłowodowe nadal stanowią wyzwanie dla sił ukraińskich, gdyż jedynym skutecznym środkiem zaradczym jest rozmieszczenie mobilnych grup ogniowych na szlakach logistycznych. Podoficer stwierdził, że siły rosyjskie mogą próbować wykorzystać złą pogodę jako przykrywkę do przeniesienia dużej liczby personelu w kolumnach zmechanizowanych na kierunek Dobropillya, tak jak to miało miejsce wcześniej w kierunku Pokrowska przy użyciu mgły, ale stwierdził, że siły ukraińskie są w pełni przygotowane na ten scenariusz, jeśli Rosjanie się na to zdecydują. Podoficer stwierdził, że rosyjska zdolność do zorganizowania dużej liczby grup piechoty jest ograniczona, głównie ze względu na potrzebę wsparcia powietrznego, i oceniono, że rosyjskie ataki zmechanizowane na tym obszarze są obecnie mało prawdopodobne.


(...)

Siły ukraińskie utrzymują pozycje na północ od Biłohirii (na wschód od Orichowa) i w centrum Orichowa — na obszarach, na których źródła rosyjskie twierdziły wcześniej, że siły rosyjskie utrzymują pozycje — zgodnie z geolokalizowanym materiałem filmowym opublikowanym 13 i 14 września.

(...)

Rosyjski milbloger twierdził, że siły rosyjskie w dużej mierze kontrolują Orichów, konsolidują pozycje i prowadzą operacje oczyszczające w mieście. Siły rosyjskie przeprowadziły ograniczone misje infiltracyjne do Orichowa, ale ISW nie zaobserwowało żadnych dowodów pozwalających ocenić, czy siły rosyjskie skonsolidowały jakiekolwiek pozycje w mieście.


understandingwar.org


OpenAI obwieścił, że popiera ponadpartyjną propozycję ustawy Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, która de facto zwiększy kontrolę nad działalnością całej branży. Chodzi o nałożenie na czołowe firmy zajmujące się AI obowiązku angażowania zewnętrznych ekspertów w celu zapewnienia bezpieczeństwa opracowywanych przez nie modeli.

Chris Lehane, dyrektor ds. spraw międzynarodowych w OpenAI, powiedział we wtorek dziennikarzom, że firma popiera kluczowy zapis ustawy FRONTIER, czyli projektu autorstwa przedstawicieli Izby Reprezentantów Jaya Obernolte'a (republikanina z Kalifornii) i Lori Trahan (demokratki z Massachusetts), który stworzyłby pierwsze federalne ramy dotyczące bezpieczeństwa sztucznej inteligencji.

Ustawa ta zmusiłaby między innymi czołowe laboratoria zajmujące się sztuczną inteligencją do dopuszczenia do swoich firm "niezależnych organizacji weryfikacyjnych" (IVO), aby upewnić się, że ich modele są opracowywane w bezpieczny sposób.

Podczas poniedziałkowego spotkania na Kapitolu Lehane powiedział, że spotkał się z jednym ze współautorów projektu ustawy i "szczegółowo omówił nasze stanowisko w sprawie niezależnych organizacji weryfikacyjnych oraz jasno dał do zrozumienia, że możemy to poprzeć".

— Myślę, że ważne było dla nich, aby to usłyszeć właśnie od nas, i chcieliśmy wyrazić to naprawdę jasno — dodał lobbysta OpenAI.

To pierwszy przypadek, kiedy OpenAI poparło konkretny federalny nakaz wymagający, by zewnętrzni eksperci ds. bezpieczeństwa weryfikowali działania czołowych firm opracowujących zaawansowaną sztuczną inteligencję.

Jednak firma — której lobbyści mają ogromne wpływy na Kapitolu i w stanowych organach ustawodawczych — od kilku dni ostrożnie zbliżała się do tej idei.

W zeszłym tygodniu OpenAI z opóźnieniem poparło kalifornijski projekt ustawy ustanawiający proces akredytacji i weryfikacji "niezależnych organizacji weryfikacyjnych" — ten techniczny termin obejmuje grupę podmiotów, głównie z obszaru Zatoki San Francisco, które prawdopodobnie zostałyby wykorzystane przez władze do oceny [działań] twórców sztucznej inteligencji. Firma ogłosiła swoje poparcie dla tego rozwiązania dokładnie w momencie, gdy demokratyczny gubernator Kalifornii Gavin Newsom podpisał ustawę.

Tego samego dnia Lehane opublikował wpis na blogu, w którym nazwał "niezależną weryfikację" kluczowym filarem "obowiązkowych krajowych wymogów dotyczących bezpieczeństwa sztucznej inteligencji", do których przyjęcia obecnie wzywa Kongres. W sobotę dyrektor generalny OpenAI, Sam Altman, zobowiązał się do dobrowolnego włączenia zewnętrznych oceniających do swojej firmy — była to odpowiedź na oświadczenie dyrektora generalnego Anthropic, Dario Amodeiego, który złożył podobną obietnicę kilka godzin wcześniej.

/Bańka pęka? - red./

onet.pl\Politico


Po zbombardowaniu w połowie lipca przez Arabię Saudyjską (KAS) lotniska w Sanie uśpiony przez ok. cztery lata konflikt zaczął nabierać intensywności. Na początku września br. przerodził się w regularne starcia Hutich ze wspieranymi przez Saudyjczyków siłami rządowymi Rady Przywództwa Prezydenckiego (PLC) oraz prorządowymi Narodowymi Siłami Oporu. 8 września Huti przeprowadzili ataki na cele w Arabii Saudyjskiej (m.in. na infrastrukturę energetyczną w regionie Dżazan, Absze i Nadżranie), a w ciągu kolejnych dni poczynili znaczące postępy terytorialne i przed 11 września przejęli kontrolę m.in. nad jemeńskim portem Mokka oraz wyspą Perim u wejścia do Bab al-Mandab. Tym samym poszerzyli możliwości kontrolowania i ewentualnego zablokowania cieśniny. W ataku Huti zastosowali nowe technologie – użyto modelu językowego Claude do zaprogramowywania trajektorii pocisków. Pojawiły się również doniesienia, że jedną z przyczyn błyskawicznej ofensywy na wybrzeżu Morza Czerwonego było przygotowanie deepfake’a ze spreparowanym głosem przywódcy Narodowych Sił Oporu, który miał nawoływać do odwrotu. 

Zaognienie konfliktu jest związane z przedłużającym się impasem negocjacyjnym między USA a Iranem i ma na celu wywarcie presji na Amerykanów. Huti, ugrupowanie klienckie Iranu, jest uzależnione od zasobów i doraźnych interesów swojego patrona, chociaż realizuje również własne cele związane z utrzymaniem i poszerzaniem kontrolowanego terytorium. Huti wykorzystali wewnętrzne osłabienie zwalczającej ich koalicji – w styczniu 2026 r. siły emirackie pod presją saudyjską wycofały się m.in. z wyspy Perim i z Mokki, pozostawiając margines bezpieczeństwa. Najnowsza eskalacja ma też na celu sprawdzenie przez Iran i jego sojuszników praktycznego działania paktu z Mekki. Jego członkowie – KAS, Turcja i Pakistan – deklarowali, że atak na jednego z nich będzie atakiem na wszystkich. Do tej pory ani Turcja, ani Pakistan nie zaangażowały się zbrojnie. Starają się one uniknąć uwikłania w potencjalnie długi konflikt i liczą, że nie dojdzie do rozlania się działań zbrojnych na terytoria saudyjskie, co – według oświadczenia pakistańskiego ministra obrony z 8 września – uruchomiłoby postanowienia o wspólnej obronie. Będzie do tego potrzebna wyraźna prośba KAS.

Eskalacja na południu Półwyspu jest niebezpieczna przede wszystkim dla KAS, które postrzega Hutich jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Państwo to stało się celem ataku dronowego, który 11 września rozlegle uszkodził rurociąg Petroline, najważniejszą alternatywę przesyłową dla cieśniny Ormuz. Drony miały zostać wysłane z Iraku. Brak wyraźnego wsparcia Turcji i Pakistanu – sojuszników z Mekki – sprawia, że siła oddziaływania nowej osi bezpieczeństwa regionalnego słabnie. Zaognienie konfliktu w Jemenie utrudni ponadto przełamanie impasu po drugiej stronie Półwyspu. Narażenie statków na ataki w Zatoce Adeńskiej i na Morzu Czerwonym podnosi koszty wojny USA i Izraela z Iranem dla państw regionu. Wzmacnia również przeświadczenie o nieefektywności Stanów Zjednoczonych jako głównego gwaranta bezpieczeństwa państw Rady Współpracy Państw Zatoki (GCC). Chociaż spodziewana jest kontrofensywa sił PLC wspierana przez saudyjskie bombardowania pozycji Hutich w głębi kontrolowanego przez nich terytorium, nie jest jasne, czy uda im się odbić utracone ziemie w ciągu najbliższych dni.

(...)

Z perspektywy europejskiej najistotniejszym – i najbardziej negatywnym – skutkiem zaostrzenia konfliktu w Jemenie jest zdolność Hutich do efektywnego zamknięcia cieśniny Bab al-Mandab. Akwen ten jest ważny z perspektywy światowego handlu, ponieważ jest częścią szlaku morskiego łączącego Azję z Europą poprzez Morze Czerwone i Kanał Sueski. Rejs alternatywną trasą, prowadzącą wokół kontynentu afrykańskiego, jest dłuższy nawet o dwa tygodnie, a przez to bardziej kosztowny. Wzrost ryzyka żeglugi krótszą trasą będzie miał więc negatywne konsekwencje gospodarcze. Ekspansja terytorialna z początku września w połączeniu z atakiem na Petroline wywołała z kolei wzrost cen ropy na światowych rynkach, co przyczyni się do dalszych podwyżek cen paliw i innych towarów. Niepokój inwestorów dodatkowo pogłębiło oświadczenie Omanu z 14 września, w którym ogłoszono odłożenie spotkania przedstawicieli państw GCC i Iranu w sprawie nowego modelu zarządzania cieśniną Ormuz, a także ataki na statki w tym regionie.

pism.pl

poniedziałek, 14 września 2026



Jedynym nadzorem, którego potrzebuje AI, jest silny prezydent - oświadczył w poniedziałek prezydent USA Donald Trump. Ocenił przy tym, że istnieje "chory spisek" przeciwko rozwojowi technologii i budowie centrów danych.

"Jedyną kontrolą lub "barierami ochronnymi", których potrzebuje AI, jest SILNY I INTELIGENTNY (o wysokim IQ!) PREZYDENT, a USA mają tego pod dostatkiem!" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.

"Mamy już ogromną władzę KRYMINALNĄ i REGULACYJNĄ nad tymi firmami! Istnieje CHORY spisek przeciwko AI i centrom danych, a jedynym, który się z tego cieszy, są Chiny. KTO WYGRA AI, WYGRA WSZYSTKO!" - dodał, wydając ostrzeżenie dla "konspiracjonistów, zdrajców i autorów przecieków".

Wpis Trumpa, to reakcja na wezwanie szefa Anthropica Dario Amodeiego do wprowadzenia regulacji o spowolnieniu tempa rozwoju sztucznej inteligencji wobec obaw o bezpieczeństwo niekontrolowanego rozwoju. Wezwanie to poparli również szefowie OpenAI i xAI, Sam Altman i Elon Musk.

Prezydent ocenił, że jego administracja już powstrzymała "ludzi AI", takich jak Amodei, przed robieniem "złych rzeczy" i będzie robić to nadal. To odniesienie do sytuacji z lutego br., kiedy Amodei odmawiał dalszej współpracy z Pentagonem bez zapisów w umowie, zabraniających użycia technologii do masowej inwigilacji Amerykanów oraz do użytku w pełni autonomicznej broni. W odpowiedzi administracja Trumpa nałożyła sankcje na firmę i ogłosiła wykluczenie Claude'a z rządowych systemów.

Do wezwań do regulacji AI dochodzi po szeregu incydentów, w których agenci AI OpenAI wymknęli się spod kontroli twórców, m.in. zyskując dostęp do internetu i włamując się na systemy innych firm.

W ubiegłym tygodniu o odejściu z Anthropica poinformował publicznie 27-letni pracownik Jacob Coxon, który zajmował się szkoleniem modeli AI. Brytyjczyk zarzucił firmie i jej konkurentowi OpenAI nieodpowiedzialne dążenie do superinteligencji i "igranie z życiem ludzi". Twierdził, że ludzie tworzący AI mają świadomość tego, że ich produkt może doprowadzić do zagłady ludzkości. W odpowiedzi szereg pracowników OpenAI i Anthropica przyznał mu rację.

W niedzielę ideę wprowadzenia pewnych regulacji rozwoju AI poparł przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, choć wykluczył natychmiastowe działanie. Zaznaczył w wywiadzie z CNN i NBC, że choć środki bezpieczeństwa są konieczne, to jednocześnie Ameryka nie może stracić przewagi nad Chinami.

Stanowisko Trumpa poparł zaś w poniedziałek wiceprezydent J.D. Vance, który zapewniał, że do sprawy administracja podchodzi rozważnie.

- Osobiście czuję się trochę dziwnie, widząc, jak wiele pionierskich firm technologicznych z branży sztucznej inteligencji zgłasza się do rządu i błaga go o regulacje. To trochę jak koń trojański - powiedział.

Sprawa rozwoju AI i budowy centrów danych potrzebnych do ich działania staje się jednym z głównych problemów politycznych w USA, a przeciwko budowie centrów danych wypowiada się rosnąca większość Amerykanów. Administracja Trumpa twierdzi, że sprzeciw wobec inwestycji jest skutkiem chińskiej operacji wpływu.

PAP


Bettina Trump, synowa prezydenta Donalda Trumpa, powiedziała w poniedziałek, że opłacone przez powiązanego z Kremlem oligarchę Umara Kriemliowa dwa dni poślubnej zabawy były bezinteresownym prezentem od "drogiego przyjaciela". Twierdzi, że nie miał on żadnych politycznych podtekstów.

Bettina, żona Donalda jr., skomentowała w ten sposób doniesienia portalu ProPublica, który napisał, że rosyjski oligarcha Umar Kriemliow opłacił wesele pary na prywatnej wyspie na Bahamach. W poście na Instagramie podpisanym przez nią i jej męża zaznaczyła, że Rosjanin nie był na ich ślubie, który odbył się w towarzystwie tylko rodziny, a jedynie opłacił dwa dni zabawy po ślubie.

"Ten weekend (...) nigdy nie miał być naszym weekendem ślubnym. Kiedy nasze pierwotne plany się zmieniły, po prostu postanowiliśmy pobrać się wcześniej i przybyliśmy na już zaplanowany weekend jako nowożeńcy" - wyjaśniła. "Nasz drogi przyjaciel Umar bardzo hojnie zorganizował dla nas dwie niesamowite imprezy PO naszym ślubie" - dodała.

Synowa prezydenta zarzuciła portalowi, że przekształcił gest oligarchy "w coś politycznego lub złowrogiego tylko ze względu na to, kim ktoś jest lub skąd pochodzi".

"Przyjaźń nie wymaga motywacji politycznej. Hojność nie wiąże się automatycznie z jakąś agendą. A czasami prezent ślubny to po prostu prezent ślubny" - zaznaczyła była modelka, druga żona Trumpa jr.

Według ProPubliki, Rosjanin zapłacił za wynajęcie wyspy (100 tys. dolarów za noc) i pokaz fajerwerków (70 tys.).

Kriemliow to prezes sponsorowanego przez Gazprom Międzynarodowego Stowarzyszenia Bokserskiego (IBA) i były członek bliskiego Putinowi gangu motocyklowego Nocne Wilki.

Urodzony jako Umar Lutfułojew, jest również bliskim współpracownikiem Aleksieja Rubieżnoja, szefa Służby Bezpieczeństwa Prezydenta i wiceszefa Federalnej Służby Ochrony (FSO). Według rosyjskiego portalu Projekt, szef IBA ma za sobą kryminalną przeszłość, a dzięki znajomości z szefem ochroniarzy Putina zyskał m.in. kontrolę nad szeregiem firm bukmacherskich w Rosji. Miał też tuż przed weselem Trumpa jr. uczestniczyć w rosyjskiej delegacji towarzyszącej Putinowi w wizycie w Chinach.

Jak pisze ProPublica jest też zaangażowany w pracę organizacji Zdrowa Ojczyzna, która - według ukraińskich władz - bierze udział w programie wywożenia i indoktrynacji dzieci z Ukrainy.

PAP

niedziela, 13 września 2026



Według informacji uzyskanych przez "Der Spiegel", pociąg, którym podróżowali z Kijowa m.in. były brytyjski premier Boris Johnson i doradca kanclerza Niemiec ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Gunter Sautter, został ewakuowany przy polskiej granicy z powodu alarmu dronowego.

W pociągu obok doradcy kanclerza Niemiec i Johnsona byli też inni europejscy politycy i dyplomaci. Skład został ewakuowany w niedzielę rano przy granicy z Polską w związku z zagrożeniem dronowym - powiadomił "Spiegel".

Tego samego ranka dron uderzył w lokomotywę pociągu Kijów -Warszawa 2 km od granicy z Polską. Do tego incydentu odniósł się współprzewodniczący Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych i były premier Szwecji Carl Bildt, który również znajdował się w pociągu z Sautterem i Johnsonem. "To nie był nasz pociąg, ale kolejny, znajdujący się kilka minut za nami przy przejściu granicznym" - napisał na portalu X Bildt.

PAP


- Zełenski musi zrobić jedną rzecz: musi przestać niszczyć olej napędowy w Rosji. Niech atakuje inne cele, ale nie olej napędowy, ponieważ powoduje niedobór oleju napędowego. To nie efekt Bliskiego Wschodu. To jest spowodowane tym, co dzieje się z Rosją i Ukrainą - stwierdził Trump podczas rozmowy z dziennikarzami w hrabstwie Clare.

(...)

Trump w Irlandii powtórzył też, że spodziewa się, iż wojna z Iranem zakończy się jeszcze w tym roku, co jego zdaniem doprowadzi do gwałtownego obniżenia cen ropy. Dodał, że "Iran bardzo chce umowy", a rządzący krajem nieustannie kontaktują się w tej sprawie z Waszyngtonem. Prezydent USA podkreślił, że zakończenie konfliktu może nastąpić po listopadowych wyborach do Kongresu.

(...)

Trump nie wycofał się ze swej deklaracji, że chciałby zobaczyć zjednoczenie Irlandii. - Mamy Irlandię Północną i Irlandię. Wydaje mi się, że bardzo naturalne jest ich połączenie, ale to tylko moja opinia - stwierdził dodając, że wielu ludzi zgadza się z nim w tej sprawie. Uniknął odpowiedzi na pytanie o to, czy Szkocja również powinna odłączyć się od Zjednoczonego Królestwa.

PAP