wtorek, 11 sierpnia 2026



Siły rosyjskie kontynuowały natarcie w Donbasie, zajmując kolejne pozycje na południe i wschód od aglomeracji Słowiańsk–Kramatorsk. W obu miastach pogłębiają się problemy natury humanitarnej (do Słowiańska woda zaczęła być dowożona beczkowozami). Najprawdopodobniej całkowicie pod kontrolę najeźdźców przeszła Raj-Ołeksandriwka, ostatnia węzłowa miejscowość na wschód od Słowiańska. Trwają walki na podejściach do Drużkiwki od strony Konstantynówki i Pokrowska, przy czym północna część pierwszego z wymienionych miast wciąż znajduje się w szarej strefie. Rosjanie zbliżyli się za to do Dobropola na odległość ok. 3 km od południa i wschodu. Niejasna pozostaje natomiast sytuacja w rejonie Łymanu, gdzie siły ukraińskie wciąż podejmują kontrataki mające na celu powstrzymanie oskrzydlenia aglomeracji Słowiańsk–Kramatorsk także od północy.

Rosyjskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze wkroczyły do Orichiwa od wschodu, udało im się też zdezorganizować obronę pomiędzy tym miastem a Małą Tokmaczką, atakowaną obecnie z dwóch kierunków (walki o tę miejscowość trwają od 2023 r.). Względna swoboda działania tych grup wskazuje na słabnięcie obrony ukraińskiej w centralnej części obwodu zaporoskiego. Potwierdzają to również skuteczne rosyjskie kontrataki pomiędzy Orichiwem a Kamjanśkem nad rzeką Dniepr, gdzie agresor ponownie postępuje na północ w rejonie miejscowości Szczerbaky i Mali Szczerbaky. Z silnym przeciwdziałaniem ukraińskim Rosjanie wciąż mają do czynienia w zachodniej części obwodu zaporoskiego, w rejonie Stepnohirśka. Wojska rosyjskie poczyniły kolejne postępy także w obwodzie charkowskim, pogłębiając ryzyko odcięcia sił ukraińskich w rejonie przygranicznym na wschód od Wołczańska (poprzednio, w 2024 r., w taktycznym okrążeniu na terenie tego miasta znajdowali się Rosjanie). 
 

Rosjanie przeprowadzili kolejne niszczycielskie ataki rakietowe na Kijów i okolice. Największy i najpoważniejszy w skutkach z 5 sierpnia skutkował w mieście i obwodzie kijowskim śmiercią 15–17 osób i ranieniem 34–47. Trafionych zostało 13 obiektów magazynowych (w tym trzy terminale Nowej Poszty) i przemysłowych w trzech rejonach stolicy, a w Browarach całkowicie zniszczony został kompleks magazynowy firmy Rozetka. W Kijowie doszło również do wycieku amoniaku. Zależnie od źródeł agresor wykorzystał od 28 do 39 pocisków balistycznych i hipersonicznych, z których żaden nie został strącony. 8 sierpnia od sześciu do ośmiu rakiet uderzyło w obiekty na terenie Kijowskiej Wytwórni Asfaltobetonu i centrum logistycznego „Czajka”. W rejonie Browarów zginęły trzy osoby, w tym dziecko, najprawdopodobniej w wyniku uderzenia drona. 11 sierpnia ponownie celem były zakłady przemysłowe i dwa centra logistyczne (w tym Nowej Poszty) w Kijowie, a także magazyny w rejonie Buczy. Według źródeł OSINT po raz pierwszy poza pociskami hipersonicznymi uderzyły w ukraińską stolicę wyłącznie północnokoreańskie rakiety balistyczne KN-23. W cele miało trafić łącznie sześć rakiet, a użyte pierwszy raz od kilku tygodni pociski PAC-3 MSE nie trafiły żadnej (odnotowano cztery próby przechwycenia). Jak podają niektóre źródła, 10 sierpnia Rosjanie mieli przeprowadzić symulację ataku rakietowego na Kijów za pomocą środków walki radioelektronicznej, aby przetestować obronę powietrzną miasta (przypadki takie odnotowano pod koniec pierwszej dekady sierpnia również w innych regionach Ukrainy). Analitycy kanału OSINT AMK Mapping podsumowali, że od 1 lipca do 5 sierpnia włącznie w Kijów i jego okolice uderzyło łącznie ok. 150 pocisków balistycznych (a wraz z dwoma późniejszymi atakami – 160), z których zestrzelonych zostało siedem.

9 sierpnia miał miejsce jeden z największych ataków powietrznych na Odessę i obwód odeski. Według źródeł OSINT uderzyło w nie 16 rakiet i 16 małych pocisków manewrujących (rakieto-dronów) Banderol, z których udało się zestrzelić po jednym, oraz ok. 100 dronów uderzeniowych (brak danych o zestrzeleniach). Celami ataku były infrastruktura energetyczna i portowa, a uszkodzone miały zostać m.in. dwa terminale naftowe (rozległe pożary potwierdziły zdjęcia NASA FIRMS), elektrownia cieplna i siedem podstacji. 14 osób ucierpiało od ran, od prądu odciętych zostało okresowo ponad 300 tys. abonentów, a dwie doby później wciąż co najmniej kilkadziesiąt tysięcy oczekiwało na przywrócenie dostaw. Infrastruktura portowa tzw. Wielkiej Odessy i minimum siedem statków u jej wybrzeży zaatakowanych zostało także w dniach 5–8 oraz 10–11 sierpnia. 6 sierpnia załoga jednej z jednostek wymagała ewakuacji (co najmniej jeden marynarz zginął, a kilku zostało rannych). Źródła ukraińskie przestały podawać nazwy i bandery uszkodzonych statków, odkąd wstrzymano ruch handlowy do portów Wielkiej Odessy. Według Rosjan jednostki te przewożą materiały wojenne.

(...)

Stałymi celami ukraińskich ataków pozostają okupowany Krym oraz obszary z nim sąsiadujące. Do zmasowanego uderzenia na półwysep doszło 7 sierpnia. W rezultacie kolejnych uderzeń w logistykę 11 sierpnia w Sewastopolu przywrócono reglamentację sprzedaży benzyny. Na Krymie utrzymują się również przerwy w dostawach prądu i wody. Według dowódcy Sił Systemów Bezzałogowych Roberta Browdiego „Madiara” w dniach 4–11 lipca trafionych zostało kolejnych 25 „węzłów energetycznych” na terytoriach okupowanych, 10 statków na Morzu Azowskim i Morzu Czarnym oraz szereg innych obiektów. Ponadto Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała o uszkodzeniu 6 sierpnia w Kerczu dwóch patrolowców Ochrony Brzegowej Służby Pogranicznej FSB projektu 10410 Swietlak – „Bałakława” i „Kercz”. 8 sierpnia agencja Bloomberg podała, że Ukraina za pośrednictwem USA zgodziła się powstrzymać od uderzeń w obiekty infrastruktury brzegowej Kaspijskiego Konsorcjum Rurociągowego (CPC) – chodzi głównie o terminal w Noworosyjsku i korzystające z niego zbiornikowce państw trzecich, co było szczególnie ważne dla eksportu ropy z Kazachstanu.

(...)

Rosjanie uszczelnili system obrony powietrznej Moskwy i mimo zwiększenia liczby atakujących bezzałogowców siły ukraińskie nie są w stanie go pokonać – wynika z analizy przechwyceń przeprowadzonej przez ukraiński kanał OSINT Dronebomber. W lipcu br. do trzech pierścieni obrony wokół stolicy Rosji, pokrywających się w dużej mierze z obwodem moskiewskim, miało dotrzeć ok. 1500 dronów. Około 1400 (ponad 93%) zostało unieszkodliwionych na pierwszej i drugiej linii obrony, a ok. 100 (ponad 6%) na trzeciej (pokrywającej się z obwodnicą Moskwy, ros. MKAD). Tylko jeden bezzałogowiec zestrzelono już nad samym miastem. Dronebomber przypomniał, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, głównie w czerwcu, ukraińskie drony zanotowały w obwodzie moskiewskim zaledwie kilkanaście trafień (największym sukcesem było uszkodzenie 18 czerwca rafinerii w moskiewskiej Kapotni). Postawił także pytanie, czy po uszczelnieniu przez Rosjan ostatnich dróg podejścia do stolicy, co unaoczniły zmasowane ataki ukraińskie w lipcu, ich kontynuowanie ma sens. 

W ciągu doby Ukraińcy kierują nad Rosję i terytoria przez nią okupowane przeciętnie od 500 do 1000 dronów „typu samolotowego” (5 sierpnia rosyjski resort obrony informował o unieszkodliwieniu 1083, a 10 sierpnia – 1134 ukraińskich bezzałogowców). Stanowiące ich część drony tzw. dalekiego zasięgu kierowane są w dużej mierze na Moskwę. Zgodnie z komunikatem jej władz w lipcu było ich 6225, z czego większość została najprawdopodobniej unieszkodliwiona na wcześniejszych etapach lotu, przed dotarciem do pierścieni obrony stolicy. Mer Moskwy Siergiej Sobianin przekazał, że na podejściach do miasta strącono w tym czasie 780 dronów. Nie musi to jednak stać w sprzeczności z wyliczeniami Dronebombera, może bowiem dotyczyć liczby bezzałogowców powstrzymanych na drugiej i trzeciej linii obrony.

(...)

Rosja przekroczyła plany w zakresie liczby wyprodukowanych rakiet, systematycznie zwiększa też wykorzystanie przeciwko Ukrainie pocisków balistycznych i dronów uderzeniowych nowych generacji. Powiadomił o tym 10 sierpnia przedstawiciel HUR Wadym Skibicki. Rosjanie mają produkować miesięcznie średnio 10–20% więcej rakiet niż planowali, jednak w przypadku pocisków manewrujących Ch-101 i Ch-35 produkcja w lipcu wyniosła odpowiednio 140% (87 sztuk) i 200% (brak danych). Do końca lipca mieli także wykonać roczny plan produkcyjny pocisków manewrujących Oniks (60 sztuk) i hipersonicznych Cirkon (33 sztuki). Wstrzymali natomiast produkcję pocisków hipersonicznych Kindżał, najprawdopodobniej by je dopracować, oraz manewrujących Ch-32 (Skibicki nie wspomniał, że pociski te powstawały poprzez modernizację sowieckich Ch-22, które mogły zarówno nie spełnić oczekiwań, jak i ulec wyczerpaniu). Rosnąć ma również produkcja słabszego, lecz szybszego i tańszego ekwiwalentu pocisku 9M723 do systemu Iskander-M (produkcja w lipcu 65 sztuk wobec planowanych 60) – rakiety balistycznej RM-48U do systemu S-400 (w sierpniu ma powstać 40 sztuk). 

Lipiec był rekordowy w br. pod względem liczby wykorzystanych przez agresora pocisków balistycznych i hipersonicznych, których mieli użyć 198 (w czerwcu 134, w maju 107, a w kwietniu 61) oraz drugi pod względem pocisków manewrujących (153 wobec 157 w lutym). Aczkolwiek w ocenie HUR wpłynęło to na zmniejszenie rosyjskich zapasów rakiet (w przypadku Iskander-M do 130), nie należy spodziewać się zaprzestania ataków, a co najwyżej okresowego zmniejszenia liczby użytych pocisków. W sierpniu ma też powstać 11 tys. dronów uderzeniowych, przy czym trwa rekonfiguracja produkcji, w rezultacie której podstawowymi produktami będą bezzałogowce z napędem turboodrzutowym Gerań-4 i Gerań-5. W ich przypadku głównym problemem, z którym mierzy się Rosja, jest konieczność rozwinięcia produkcji silników, dotychczas kupowanych w Chinach.

osw.waw.pl


Rosyjskie Ministerstwo Obrony nadal twierdziło 11 sierpnia, że siły rosyjskie oczyszczają Łyman. Źródło donoszące o rosyjskim zachodnim ugrupowaniu sił poinformowało 11 sierpnia, że siły rosyjskie przejęły około połowy Lymana i że walki trwają w pozostałej części miasta. ISW nie zaobserwowała dowodów na obecność Rosji w Łymanie. Źródło donosi, że Drobysheve (północny zachód od Słowiańska) i Yarova (na północ od Słowiańska) pozostają kwestionowane „szare strefy”.

Siły rosyjskie przeprowadziły niedawno misje infiltracyjne w rejonie taktycznym Kostyantyniwka-Drużwówka. Geolokalizowane nagranie opublikowane 10 sierpnia pokazuje siły ukraińskie uderzające w rosyjskie pozycje na południowy zachód od Stinky (na północ od Kostyantynivki) i w Chervone (na północny wschód od Kostiantyniwki) po tym, co ocenia ISW, to rosyjskie misje infiltracyjne. Rosyjscy milblogerzy twierdzili 11 sierpnia, że siły rosyjskie zajęły Mołocharkę (północ od Kostyantyniwki) i Osykove (północny zachód od Kostyantynivki) i posunęły się na północ od Mołocharki, na południe od Iżewki (północ od Kostyantyniwki), w południowej Ołeksijewie-Drużkiwce (północny zachód od Kostyantyniwki), i na północny zachód od Torty.

Siły ukraińskie podobno kontratakują i uderzają w rosyjskich infiltratorów w rejonie taktycznym Kostyantyniwka-Drużkiwka. Zrzeszony w Kremlu rosyjski milblogger stwierdził 10 sierpnia, że siły ukraińskie utrzymują pozycje w Mykołajpillii (na zachód od Kostiantyniwki), z których małe ukraińskie grupy atakują na południe i wschód.

Geolokalizowane nagranie opublikowane 10 sierpnia pokazuje siły ukraińskie uderzające w rosyjskie lekkie skupisko pojazdów zmotoryzowanych w pobliżu okupowanej Maływki (około 15 kilometrów od linii frontu). 
 

(...)

Rosyjscy milblogerzy nadal twierdzą o rosyjskich postępach w zachodnim Obwodzie Zaporoskim. Rosyjski milbloger twierdził 10 sierpnia, że siły rosyjskie oczyściły Plawniego (na zachód od Orichowa). ISW zaobserwowało dowody rosyjskich infiltracji do północnego Plawni, ale nie rosyjskich postępów. Inny rosyjski milbloger twierdził, że siły rosyjskie próbują wykonać podwójną otulność Orichowa, biorąc pod uwagę, że siły rosyjskie pochwyciły Nowodaniłowkę (na południe od Orichowa). Inny rosyjski milblogger twierdził 11 sierpnia, że rosyjskie postępy w Małej Tokmaczce (na południowy wschód od Orichowa) i Nowodaniwickiej (na południe od Orichowa) sugerują, że siły rosyjskie wkrótce otulą lub okrążą Orichiw. ISW nie zaobserwowała dowodów na rosyjskie postępy w ani osadnictwie, ani na rosyjskim otoczeniu.

understandingwar.org


Sprawa 21-letniej Sofii Wierszyniny wywołała ogromne poruszenie. Pod pseudonimem scenicznym "Sonya Marmieładova" pochodząca z Moskwy piosenkarka zarabiała krocie dzięki treściom publikowanym na Telegramie i OnlyFans. Mogła pozwolić sobie na luksusowy styl życia i miała dziesiątki tysięcy fanów. Ale wtedy państwo zapukało do jej drzwi.

Sofię skazano za rozpowszechnianie treści pornograficznych. O włos uniknęła kary więzienia, ponieważ okazała skruchę. Otrzymała grzywnę w wysokości około 50 tys. euro, trzyletni wyrok w zawieszeniu i zakaz korzystania z internetu. Prokurator wnioskował o karę trzech i pół roku pozbawienia wolności w kolonii karnej! Złoty iPhone 16 Pro Max należący do Sofyi nadal został skonfiskowany, ale zabawki erotyczne i akcesoria, które posłużyły jako dowody, zostały zwrócone.

Sofya nie jest odosobnionym przypadkiem. Inna modelka i influencerka, Diana Shurygina (27 l.), wciąż przebywa w areszcie i oczekuje na proces.

Anastazja Oysaannikova (24 l.), znana pod pseudonimem "Nastya Chołod", również została aresztowana pod zarzutem nielegalnej produkcji i dystrybucji materiałów pornograficznych. Ona i Diana tworzyły treści dla dorosłych w serwisie OnlyFans, zarówno razem, jak i osobno.

W tym samym czasie z rosyjskiego internetu zniknęła znaczna część ogólnodostępnych treści erotycznych. Platformy usuwały treści, blokowano strony internetowe, a kontrola państwa nad sferą online uległa dalszemu rozszerzeniu.

(...)

Postępowanie przeciwko modelkom OnlyFans opiera się na artykule 242 rosyjskiego kodeksu karnego, który kryminalizuje produkcję i dystrybucję treści pornograficznych. Jednak kluczowa nowelizacja ustawy nastąpiła w 2022 roku, kilka miesięcy po rozpoczęciu rosyjskiej wojny agresji na Ukrainę.

Wtedy zaostrzono przepisy: wcześniej objęto dystrybucję za pośrednictwem środków masowego przekazu, ale teraz wyraźnie uwzględniono publikację i dystrybucję w internecie. Ułatwia to śledczym podejmowanie działań przeciwko treściom na platformach takich jak OnlyFans, Pornhub, Telegram czy portalach z kamerkami internetowymi.

onet.pl\Bild


W Holandii ekshumowano szczątki pierwszego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Jewhena Konowalca; wkrótce zostaną one sprowadzone do Ukrainy i pochowane na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem - powiadomił we wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Konowalec, oficer Ukraińskich Strzelców Siczowych i pułkownik armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, który zginął z rąk sowieckiego agenta w 1938 r., pochowany był na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie.

"Prochy Jewhena Konowalca zostaną sprowadzone do Ukrainy i ponownie pochowane na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Memorialnym. Ceremonia pożegnalna odbędzie się w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Chrystusa Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Kijowie. Wszystkie szczegóły zostaną podane w późniejszym terminie" - napisał szef państwa w serwisach społecznościowych.

Zełenski poinformował, że na jego polecenie kwestiami organizacyjnymi, związanymi z ekshumacją i sprowadzeniem prochów do Ukrainy, zajmowali się: szef kancelarii prezydenckiej Kyryło Budanow, minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oraz szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) Ołeksandr Ałfiorow i ich zespoły.

Według komunikatu kancelarii Zełenskiego w ceremonii w Rotterdamie uczestniczyli: zastępczyni szefa Biura Prezydenta Iryna Wereszczuk, ambasador Ukrainy w Holandii Andrij Kostin, szef UINP Ałfiorow, przedstawiciele ukraińskiej społeczności w Holandii i organizacji skautowej Płast, Ukraińskiej Wspólnoty Strzeleckiej Kanady i Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowego Kanady, a także duchowieństwo Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

Konowalec zginął w 1938 r. w Rotterdamie z rąk sowieckiego agenta Pawła Sudopłatowa. Konowalec był znanym działaczem politycznym i wojskowym, oficerem Ukraińskich Strzelców Siczowych. Był też pułkownikiem armii Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL) i współzałożycielem Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO) - protoplasty OUN oraz pierwszym przywódcą organizacji OUN.

W maju władze ukraińskie sprowadziły do kraju z Luksemburga i pochowały na Narodowym Cmentarzu Wojskowym prochy innego działacza OUN, Andrija Melnyka i jego małżonki.

Po rozłamie w OUN w 1940 r. Melnyk został przewodniczącym frakcji melnykowców, która była mniej radykalna od skrzydła banderowców Stepana Bandery. Według historyków to w środowisku banderowców powstał pomysł rozwiązania problemów polsko-ukraińskich metodą czystki etnicznej.

PAP


- Wszystko znajduje potwierdzenie w wewnętrznych rosyjskich dokumentach; przygotowują ją (Rosjanie mobilizację - PAP) na jesień, tuż po imitacji wyborów parlamentarnych - powiedział Zełenski w wieczornym nagraniu wideo.

Zdaniem ukraińskiego prezydenta przywódca Rosji Władimir Putin ma plan, którego istotą jest stworzenie wrażenia, że Rosjanie popierają wojnę. - Wszystkie partie, które na razie zostały dopuszczone (do wyborów - PAP), w taki czy inny sposób wypowiadają się przeciwko pokojowi - zaznaczył.

Zełenski stwierdził, że po wyborach Putin planuje przeprowadzić do końca roku jedną dodatkową i szybką mobilizację kilkuset tysięcy Rosjan, a w przyszłym roku - jeszcze jedną na podobną skalę.

PAP

poniedziałek, 10 sierpnia 2026



Można zatem zrozumieć, że rządy wielu państw UE widząc szturm 60 tys. osób, przeważnie bardzo młodych mężczyzn, na Ceutę, a następnie Melillę, skoncentrowały się na kwestii zagrożenia migracyjnego. Również krytyka polityki migracyjnej Hiszpanii nie była bezpodstawna. To co jednak trudno zrozumieć to całkowita ślepota na zamach na integralność terytorialną Hiszpanii, a konkretnie podważanie hiszpańskiej suwerenności nad tymi terytoriami.

Atak na Ceutę i Melillę nie był spontanicznym działaniem zdesperowanych ludzi, lecz operacją hybrydową do pewnego stopnia przypominającą to co się stało w 2021 r. na naszej granicy z Białorusią. Zasadnicza różnica jest jednak taka, że w przypadku Ceuty wiele wskazuje na to, iż sam napływ migrantów był tylko przykrywką maskująca inne działania tj. próbę podważenia suwerenności Hiszpanii nad jej północnoafrykańskimi eksklawami. I w tym zakresie operacja Maroka trwa w najlepsze, a niczyjej (poza mediami hiszpańskimi) reakcji na to nie widać.

Już kilka miesięcy przed atakiem na Ceutę zaczęła się kampania na rzecz umiędzynarodowienia rzekomego problemu tych eksklaw, które wpływowi proizraelscy analitycy amerykańscy, niektóre media izraelskie oraz środowiska opiniotwórcze w Maroku zaczęły określać jako „tereny okupowane” czy „kolonie”. Oczywiście, marokańskie pretensje do tych terenów to nie nowość, ale takiego natężenia i umiędzynarodowienia propagandy antyhiszpańskiej w tym zakresie nigdy nie było. I są one zupełnie bezpodstawne.

Warto przypomnieć, że miasta te założyli Fenicjanie, z którymi arabsko-berberyjscy Marokańczycy nie mają nic wspólnego. Później rządzili nimi Rzymianie, germańscy Wandalowie i w końcu Wizygoci. Morze Śródziemne przez kilka tysięcy lat nie stanowiło bowiem granicy między kontynentami, lecz było łącznikiem i po obu stronach była jedna cywilizacja. W 710 r. najazd arabski zniszczył Królestwo Wizygotów, ale w Asturii utrzymał się jeden z arystokratów imieniem Pelayo. Jego królestwo dało początek Hiszpanii i reconquiście, czyli procesowi wypierania najeźdźców z podbitego terytorium. W ramach tej inwazji arabskiej została zajęta też Ceuta i Melilla, a w ramach reconquisty odzyskana na początku XV w. Z kolonializmem nie miało to zatem nic wspólnego.

W marcu 2026 r. znany, neokonserwatywny ekspert i publicysta Michael Rubin opublikował na stronie American Enterprise Institute (jednego z czołowych amerykańskich think tanków) artykuł noszący tytuł „Maroko powinno wysłać nowy Zielony Marsz do Ceuty i Melilli”. Było to nawiązanie do wydarzeń z 1975 r., gdy Maroko, niezgodnie z prawem międzynarodowym i wbrew woli mieszkańców Sahary Zachodniej, zajęło to terytorium przy pomocy strumienia migracyjnego złożonego z 350 tys. Marokańczyków (nieuzbrojonych cywilów). Natomiast w kwietniu br. czołowy izraelski portal informacyjny Ynetnews opublikował artykuł Marokańczyka Amnie’a Ayouba wzywający Izrael do wsparcia marokańskich pretensji do Ceuty i Melilli oraz dyplomatycznej presji na USA by również wsparły w tym zakresie Maroko.

To tylko dwa przykłady takich działań, ale jest ich znacznie więcej. Kampania ta nasiliła się oczywiście w momencie napływu migrantów, a Maroko zobaczyło, że jest to skuteczna presja na Europę. Może i większość migrantów opuściła Ceutę, ale UE słowem nie skrytykowała północnoafrykańskiego królestwa. To zachęta by wzmocnić presję na stworzenie „problemu Ceuty”. I rzeczywiście, szum w mediach, w szczególności w internecie, nie ustaje. Biorą w nim udział zarówno trolle jak i uznani publicyści. Głos zabrali również izraelscy politycy i dyplomaci stając oczywiście po stronie marokańskich pretensji.

polskieradio.pl


Zdaniem /amerykanisty Rafała - red./ Michalskiego rozwój OZE w Teksasie nie jest związany z dbałością o środowisko czy obawą o postępujące zmiany klimatyczne. Wynika z pragmatycznego podejścia mieszkańców stanu, niepozbawionego wewnętrznych tarć – a głosy poparcia i oporu wobec inwestycji rozkładają się inaczej, niż możnaby sądzić na pierwszy rzut oka.

(...) poparcie dla OZE nie dzieli się na popierającą zielone technologie Partię Demokratyczną i sprzeciwiającą się im Partię Republikańską. ”Partia Republikańska nie jest sama w sobie niechętna OZE. Większy problem stanowi dla niej duży udział państwa federalnego w ramach OZE” – zaznacza Michalski.

Sami republikanie w Teksasie są podzieleni na pro-biznesową koalicję skupioną wokół dziedzictwa George’a W. Busha z bogatych przedmieść oraz populistyczne skrzydło prowincjonalne popierające Donalda Trumpa i kontrowersyjnego prokuratora generalnego Kena Paxtona. Obie grupy znajdują się w ostrzym sporze politycznym i ideowym, a energetyka stała się kolejnym zakładnikiem ich populistycznej wojny.

(...)

(...) pomimo narracji obecnej amerykańskiej administracji, to właśnie Donald Trump przedstawia silniej zideologizowane podejście do spraw energetycznych. Były prezydent Joe Biden podszedł do transformacji skrajnie pragmatycznie: ustawy IRA i Infrastructure Bill miały zapobiec degradacji budżetów miejskich, oferując wsparcie tam, gdzie rosnące koszty utrzymania starych sieci uderzały w mieszkańców.

Biden rozumiał, że modernizacja potrwa dekadę lub 15 lat, ale długoterminowo da tańszy prąd. Tymczasem Donald Trump i wspierające go skrzydło Freedom Caucus (wyrosłe z Ruchu Herbacianego) kierują się celem osłabienia roli rządu federalnego i biurokracji do stanu sprzed Nowego Ładu.

energetyka24.com


W odpowiedzi na kryzys Kevin McGurn, który pełni funkcję dyrektora generalnego spółki ogłosił zmianę strategii. Firma porzuca planowane wcześniej wejście w zakłady bukmacherskie online oraz ogranicza dotychczasowe eksperymenty w obszarze kryptowalut. Zamiast tego stawia na komercjalizację swojego największego atutu - wpisów Donalda Trumpa - poprzez usługę Truth API.

Nowa funkcja oferuje inwestorom bezpośredni, ultraszybki dostęp do publicznych postów amerykańskiego prezydenta. Wpis Donalda Trumpa potrafi w kilka sekund sparaliżować lub rozgrzać rynki, tymczasem dla firm tradingowych, w tym prowadzących handel algorytmiczny, liczy się każda milisekunda. Jak ujawnił McGurn w rozmowie z Financial Times, TMTG podpisało już umowy z około dziesięcioma podmiotami. Cena za dostęp wynosi od 60 000 do 100 000 dolarów miesięcznie od jednego klienta. 

Przy obecnej liczbie zakontraktowanych klientów wartość usługi odpowiadałaby za około 7-12 mln dolarów rocznie. To oznacza, że samo API może przynieść firmie dwa do trzech razy więcej przychodu, niż cała jej działalność operacyjna w ubiegłym roku.

Spółka ma prowadzić rozmowy nad sprzedażą API centrom danych, koncernom mediowym oraz twórcom modeli sztucznej inteligencji, a także przygotowuje wariant usługi dla inwestorów indywidualnych. 

Nowy biznes budzi jednak duże kontrowersje polityczne. Demokraci oraz organizacje obywatelskie zarzucają Trumpowi czerpanie bezpośrednich korzyści finansowych z urzędu prezydenta i zapowiadają śledztwo w sprawie komercjalizacji oficjalnych komunikatów Białego Domu. McGurn odpiera zarzuty, przekonując, że licencjonowanie publicznych danych w czasie rzeczywistym to standardowa praktyka w branży big tech i mediach finansowych.

Monetyzacja postów ma nie tylko poprawić bilans. Firma potrzebuje nowych źródeł przychodów również dlatego, że platforma Truth Social traci odbiorców. Jak donosi Financial Times, powołując się na dane Similarweb, w lipcu 2026 roku aplikacja mobilna serwisu notowała średnio około 261 tys. aktywnych użytkowników dziennie. Rok wcześniej było to ponad 436 tys., a to oznacza spadek zaangażowania o ponad 40%. 

bankier.pl

niedziela, 9 sierpnia 2026



W poniedziałek 3 sierpnia ambasador Stanów Zjednoczonych przy NATO Matthew Whitaker potwierdził, że Waszyngton nie zezwoli Ukrainie na krajową produkcję pocisków przechwytujących Patriot, wycofując się z wcześniejszych zobowiązań podjętych przez administrację Trumpa.

"Nie sądzę, by cokolwiek się zmieniło" — powiedział Whitaker w programie Fox Business. "Eksport pocisków przechwytujących Patriot podlega ścisłej kontroli i nie zezwalamy na ich produkcję nikomu poza amerykańskimi producentami".

onet.pl\Kyiv Post

piątek, 7 sierpnia 2026



W dokumencie przekazanym w odpowiedzi na zapytanie Kyiv Post ukraiński wywiad wojskowy (HUR) stwierdził, że skala i regularność dostaw świadczą o tym, iż współpraca wojskowo-techniczna między Pjongjangiem a Moskwą stała się "systemowa".

Według oceny tej agencji Korea Północna zajmuje obecnie "kluczową pozycję" wśród zagranicznych dostawców broni i sprzętu wojskowego dla Rosji, zapewniając od 25 do 40 proc. amunicji artyleryjskiej wykorzystywanej przez rosyjskie siły.

HUR poinformował, że od czerwca 2023 r. Rosja otrzymała od Korei Północnej ponad 100 pocisków balistycznych KN-23 i KN-24 wraz z wyrzutniami. Jak podaje agencja, co najmniej 80 z tych pocisków zostało już użytych.

(...)

Pjongjang dostarczył także ponad 600 systemów artyleryjskich różnych typów i kalibrów, w tym samobieżne działa M-1989 Koksan 170 mm, wyrzutnie rakietowe M-1991 240 mm, wyrzutnie rakiet 107 mm Type 63, samobieżne zestawy rakiet przeciwpancernych, holowane działa D-74 122 mm oraz moździerze Type 76 140 mm.

Ponadto, według HUR, Korea Północna dostarczyła ponad 7 mln sztuk amunicji, w tym pociski moździerzowe, artyleryjskie, czołgowe i rakietowe o kalibrach od 82 mm do 240 mm, a także przeciwpancerne pociski kierowane.

Agencja wywiadowcza informuje, że północnokoreański przemysł zbrojeniowy jest w stanie wyprodukować od 1 do 2 mln pocisków artyleryjskich rocznie, przy minimalnej miesięcznej wydajności rzędu 30-50 tys. sztuk.

"Znacząca część tej produkcji mogłaby zostać przekazana Federacji Rosyjskiej, jeśli zapadnie odpowiednia decyzja polityczna" — informuje HUR.

Pomimo szerokiej współpracy wojskowej agencja podkreśla, że nie ma dowodów na wykorzystanie przez Rosję zaawansowanych północnokoreańskich komponentów w produkcji dronów lub systemów rakietowych.

Korea Północna wysłała na rosyjski front ponad 15 tys. żołnierzy, z których około jedna trzecia została zabita lub ranna. Dostarczyła również amunicję i inny sprzęt, co — zdaniem południowokoreańskich analityków — przyniosło reżimowi miliardowe zyski.

Te dostawy broni oraz obecność żołnierzy umożliwiły zabezpieczenie dostaw energii i materiałów budowlanych. To pozwoliło Kim Dzong Unowi, przywódcy Korei Północnej, rozpocząć ogólnokrajową ofensywę budowlaną i zwiększyć dostępność energii — mimo sankcji ONZ.

Według raportu "Wall Street Journal" gospodarka Korei Północnej wzrosła w 2024 r. o niemal 4 proc. — najszybciej od ośmiu lat — i nadal się rozwija, a zdjęcia satelitarne pokazują, że nocą widać trzy razy więcej świateł niż pięć lat temu, zwłaszcza w rejonach przemysłowych.

onet.pl\Kyiv Post


W 2011 r., kiedy do władzy doszedł obecny przywódca, Kim Dzong Un — wnuk założyciela komunistycznego państwa — dochody walutowe kraju wyniosły 3,22 mld dol. (według aktualnego kursu 11 mld zł). Następnie wprowadzono sankcje. W 2020 r. KRLD zarobiła zaledwie 1,13 mld dol. (4,2 mld zł), a w 2021 r. — 1,4 mld dol. (5,2 mld zł).

Jednak potem wszystko się zmieniło.

W ubiegłym roku Kim Dzong Un uzyskał sześciokrotnie większe dochody zagraniczne niż w roku poprzedzającym wybuch wojny w Ukrainie — 8,38 mld dol. (31 mld zł). W sumie od 2022 r. udało mu się zarobić 22 mld dol. (82 mld zł) — wynika z analizy danych rządowych, handlowych i wywiadowczych przeprowadzonej przez Bloomberg Economics, a także z badania głównych źródeł przychodów walutowych Korei Północnej.

To prawie cztery razy więcej niż w poprzednim czteroletnim okresie, kiedy to Stany Zjednoczone przekonały Rosję i Chiny do poparcia sankcji wobec KRLD, aby pozbawić ją wpływów walutowych przeznaczonych na rozwój programu jądrowego.

Od 2022 r. Kim Dzong Un zaczął się wzbogacać dzięki sprzedaży broni, wspierając wojnę w Ukrainie rozpętaną przez Władimira Putina. Za pomoc "drogiemu przyjacielowi" Kim, według szacunków agencji Bloomberg, otrzymał od Rosji łącznie 14,02 mld dol. (52 mld zł) w ciągu czterech lat, w tym 849 mln dol. (3,1 mld zł) za "eksport" żołnierzy.

Wzrosły również dochody z przekazania północnokoreańskich robotników, którzy zaczęli być sprowadzani do Rosji, m.in. w celu "zrekompensowania" zaostrzenia polityki migracyjnej wobec mieszkańców krajów Azji Środkowej.

(...)

Oprócz dostarczenia żołnierzy KRLD zapewniła armii Putina amunicję artyleryjską i minową w ilości 5–6 mln sztuk — wskazuje kontradmirał w stanie spoczynku Mark Montgomery, obecnie starszy dyrektor Center on Cyber and Technology Innovation oraz starszy pracownik naukowy Foundation for Defense of Democracies. — To więcej niż wyprodukowało całe NATO w ciągu ostatnich kilku dekad — zauważa ekspert.

Ponadto od końca 2023 r. do sierpnia 2025 r. Korea Północna przekazała Rosji 150 rakiet balistycznych typu KN-23 i KN-24 — poinformował Agencję Reutera Andrij Czerniak, rzecznik Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy. Według niego po rocznej przerwie Rosja ponownie zaczęła je wykorzystywać, otrzymując 40 sztuk. Cała nowa partia może liczyć 120 rakiet. Ponadto w obwodzie woroneskim tworzona jest północnokoreańska jednostka rakietowa.

onet.pl\The Moscow Times