Łotwa od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku przeszła udaną transformację – stała się państwem demokratycznym, wolnorynkowym i weszła w struktury UE i NATO. Bez wątpienia należy dziś do grona krajów wysoko rozwiniętych, jednak pomimo tych sukcesów potrzebuje zdecydowanych reform, by przezwyciężyć obecną stagnację polityczną i gospodarczą. Logika łotewskiej polaryzacji, która pozwalała przez ostatnie 15 lat utrzymać partie prorosyjskie z dala od władzy centralnej, spowodowała powstanie systemu technokratycznych rządów koalicyjnych, bez wizji rozwoju. Polityczny kordon pozwolił ochronić państwo przed rosyjskimi wpływami, ale jednocześnie blokował dalszą modernizację. Bez szeroko zakrojonej reformy Łotwie grozi dalsza długotrwała stagnacja społeczno-gospodarcza.
W centrum łotewskiego systemu politycznego znajduje się jednoizbowy parlament (łot. Saeima) o dość szerokich uprawnieniach. Sprawuje on nie tylko funkcje ustawodawcze i kontrolne, lecz także ma uprawnienia konstytucyjne do nominowania urzędników i rozwijania współpracy międzynarodowej, które czynią go organem o silnej pozycji ustrojowej względem władzy wykonawczej i sądowniczej. Samodzielnie wybiera głowę państwa, ale również najważniejszych urzędników oraz sędziów. Silną pozycję parlamentu osłabia fragmentaryzacja krajowej sceny politycznej. Mimo 5-procentowego progu wyborczego jest on silnie rozdrobniony; do wyborów przystępuje kilkanaście (13–19) bloków wyborczych, z czego zazwyczaj 8–10 uzyskuje mandaty. Większość z nich to sojusze niejednokrotnie niewielkich ugrupowań regionalnych. W praktyce oznacza to, że w jego skład wchodzi nawet kilkanaście partii.
Poza fragmentaryzacją kolejnym problemem jest logika polaryzacji politycznej. W kraju funkcjonują dwa elektoraty – łotewski oraz rosyjskojęzyczny – czego konsekwencją jest tradycja powstawania koalicji kordonowych, tj. łotewskich partii centroprawicowych, których celem jest blokowanie możliwości wejścia do rządu ugrupowań popieranych przez elektorat rosyjskojęzyczny.
(...)
W ciągu ostatnich czterech lat przez Łotwę przeszły dwie silnie polaryzujące debaty publiczne. Pierwsza miała miejsce, gdy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę państwo łotewskie postanowiło przeprowadzić (spóźnione) działania desowietyzacyjne. Część z nich była dość spektakularna, jak usunięcie „Pomnika żołnierzy Armii Radzieckiej – wyzwolicieli radzieckiej Łotwy i Rygi z rąk okupantów niemiecko-faszystowskich”. Większość zmian napotkała trudności w realizacji, szczególnie te, których celem było wprowadzenie prawa pozwalającego na odbieranie obywatelstwa osobom otwarcie wspierającym reżim w Moskwie. W praktyce przepisy te okazały się martwe lub bardzo trudne do wdrożenia.
Prawo pisane pod wpływem „patriotycznego wzmożenia” spowodowało pogłębienie nieufności między łotewską większością a rosyjskojęzyczną mniejszością. W konsekwencji zmniejszyła się partycypacja polityczna rosyjskojęzycznej części społeczeństwa.
Drugi wstrząs społeczny nastąpił jesienią 2025 r., gdy po wielogodzinnych obradach parlament przyjął ustawę o wystąpieniu z tzw. konwencji stambulskiej. W reakcji na to w centrum Rygi odbyła się manifestacja, w której uczestniczyło kilka tysięcy osób sprzeciwiających się decyzji Saeimy.
Deficyty zaufania społecznego oraz niezdolność instytucji państwowych do szybkiego reagowania na potrzeby społeczeństwa mają swój wyraz m.in. w przedłużającej się debacie dotyczącej „przerostu biurokracji” w kraju. Nabrała ona nowego tempa wraz z drugą kadencją Donalda Trumpa w USA i zapowiedziami powołania przez Elona Muska Departamentu Efektywności Rządowej (DOGE). Jesienią 2024 r. prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs wskazał jako główny problem państwa „supernormatywizm” biurokracji, a jej przerost uznał za czynnik blokujący rozwój. Poskutkowało to powołaniem wiosną 2025 r. przez premier Siliņę specjalnej instytucji zajmującej się zmniejszeniem biurokracji.
Paradoksalnie administracja publiczna na Łotwie wcale nie jest nadmiernie rozbudowana. Liczba pracowników tego sektora jest porównywalna z ich liczbą w innych państwach bałtyckich (i nordyckich), choć jest wyższa niż średnia w UE i OECD. O wiele większy problem stanowi nieefektywność. Powodem jest logika działania, zgodnie z którą główny nacisk kładzie się na prawomocne przeprowadzenie procesu i bardziej formalny niż rzeczywisty jego rezultat. Część reform i planów modernizacyjnych pozostaje więc w zawieszeniu, a większości z tych koniecznych i publicznie popieranych nie wdraża się konsekwentnie, co skutkuje medialną narracją o przeroście biurokracji i takim odbiorem społecznym.
Problemy państwa łotewskiego są wykorzystywane m.in. przez szerzoną za pomocą mediów rosyjską propagandę, która wyolbrzymia realne wyzwania do poziomu absurdu, tworząc fałszywy obraz państwa upadłego, zależnego od UE i w kontrze stawiając „cudowne lata sowieckiej prosperity”. Długotrwałe rozpowszechnianie narracji o państwie upadłym ma na celu dyskredytację Łotwy nie tylko na świecie, lecz także wśród jej społeczeństwa, co ma skutkować utrzymywaniem się niskiego zaufania społecznego. Jednocześnie prowadzi to do skrajnego upolitycznienia debaty dotyczącej reformy państwa – nawet uzasadniona krytyka niewydolności czy problemów społeczno-gospodarczych jest przez stronę rządzącą podważana jako atakowanie państwa i uleganie rosyjskiej propagandzie.
osw.waw.pl