niedziela, 1 marca 2026



Irańskie dostawy były istotne dla Rosji zwłaszcza w 2023 roku. W tym amunicja artyleryjska, a nawet kamizelki kuloodporne. Ale to już przeszłość. Trzy lata później Rosja - z wykorzystaniem komponentów chińskich i szmuglowanych z całego świata, jest w stanie produkować ponad tysiąc Szeachedów/Gerani miesięcznie. I to w wersjach znacznie bardziej zaawansowanych niż oryginały. 

W drugą stronę - Ukraina już spadła z priorytetu na liście dostaw pocisków PAC-3 MSE (Patriot), zaś mające miejsce ratunkowe dostawy są głównie z przyczyn wizerunkowych.  

Obecna wojna z Iranem i wytracanie zapasów PAC-3 MSE w całym basenie Zatoki Perskiej - w tym w krajach będących oficjalnymi sojusznikami USA (a nie jak Ukraina) spowoduje, że Kijów znajdzie się jeszcze niżej na liście dostaw. 

x.com/wolski_jaros


Prezydent Rosji Władimir Putin wysłał 1 marca wiadomość do prezydenta Iranu Masouda Pezeshkiana, w której złożył kondolencje z powodu śmierci Chameneiego, członków rodziny Chameneiego i kilku irańskich urzędników w wyniku nalotów amerykańsko-izraelskich. Putin skrytykował śmierć jako zabójstwo popełnione w “cynicznym naruszeniu ludzkiej moralności i prawa międzynarodowego“, ale nie wspomniał o Stanach Zjednoczonych ani Izraelu. Putin oświadczył, że Rosja zapamięta Chameneiego jako “wybitnego męża stanu”, który wyniósł stosunki rosyjsko-irańskie do poziomu strategicznego partnerstwa. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) wyraziło oburzenie śmiercią i skrytykowało Stany Zjednoczone i Izrael za “hunting” na przywódców Iranu z naruszeniem prawa międzynarodowego i zasad “cywilizowanych stosunków międzypaństwowych”. Rosyjski MSZ ponowił swoje wezwania do zaprzestania działań wojennych i wznowienia dialogu dyplomatycznego oraz skrytykował ofiary cywilne w państwach Zatoki Perskiej, szkody w infrastrukturze cywilnej, i rzekome zaprzestanie żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow odbył 1 marca osobne rozmowy telefoniczne z ministrem spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abdullahem bin Zayedem Al Nahyanem, premierem Kataru i ministrem spraw zagranicznych Kataru szejkiem Mohammadem bin Abdulrahmanem al Thanim oraz ministrem spraw zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) Wang Yi w sprawie amerykańsko-izraelskich ataków na Iran i ponownie potępił te strajki.

(...)

Belgijski minister obrony Theo Francken ogłosił 1 marca, że siły belgijskie pomyślnie weszły na pokład i zajęły rosyjski tankowiec floty cieni przy wsparciu sił francuskich podczas operacji Blue Intruder. Francken oświadczył, że władze eskortują statek do portu w Zeebrugge, aby go formalnie przejąć. Prezydent Francji Emmanuel Macron potwierdził, że helikoptery francuskiej marynarki wojennej pomogły siłom belgijskim podczas operacji i zauważył, że państwa europejskie są zdecydowane egzekwować sankcje wobec Rosji. Belgijscy urzędnicy powiedzieli zachodnim i belgijskim serwisom informacyjnym, że skonfiskowanym tankowcem jest Etera, który w momencie zajęcia wywiesił flagę Gwinei i kierował się w stronę Rosji. Dane z platformy śledzenia statków Starboard Maritime Intelligence wskazują, że statek pływał wcześniej pod banderami Gwinei, Panamy, Martyniki i Gwinei Równikowej i odbył co najmniej dwa rejsy do Noworosyjska w Rosji. 

understandingwar.org


Irańskie media podały 1 marca, że połączone siły obrały za cel Straż Graniczną Prowincji Azerbejdżan Zachodni. Prowincja Azerbejdżanu Zachodniego położona jest wzdłuż granicy Iranu z Turcją i irackim Kurdystanem. Irańskie media osobno doniosły 1 marca, że połączone siły uderzyły w Pułk Graniczny Mehran w prowincji Ilam, zabijając 22 pracowników ochrony. Mehran znajduje się także wzdłuż granicy iracko-irańskiej. Połączone siły mogły uderzyć w jednostkę IRGC Ansar ol Mehdi, która jest jednostką Sił Lądowych IRGC w prowincji Zanjan. W przeszłości reżim rozmieszczał jednostki Sił Lądowych IRGC w celu stłumienia wewnętrznych niepokojów. Połączone siły wycelowały także w stację Dowództwa Przestrzegania Prawa Shahrya (LEC) w Teheranie, która mogła odegrać rolę w brutalnych represjach wobec protestujących w Teheranie podczas ostatniej fali protestów w grudniu 2025 r. i styczniu 2026 r. Połączone siły przeprowadziły także cyberataki w ramach wyznaczonego celu, jakim było obalenie reżimu. Reuters poinformował 1 marca, że prawdopodobnie amerykańscy i izraelscy hakerzy włamali się do wielu irańskich serwisów informacyjnych i wspólnej aplikacji kalendarza religijnego, przekazując wiadomość: “nadszedł czas na rozliczenie”. W wiadomościach wzywano siły bezpieczeństwa do rozbrojenia i przyłączenia się do irańskiej ludności cywilnej.

Monitor internetowy Netblocks poinformował 1 marca, że reżim utrzymał ogólnokrajową przerwę w dostawie prądu w Internecie, a irański Internet działa tylko z jednym procentem łączności. Reżim prawdopodobnie narzucił zamknięcie Internetu, aby uniemożliwić Irańczykom koordynację wysiłków mających na celu zorganizowanie demonstracji przeciwko reżimowi w obliczu ataków USA i Izraela. Przywrócenie dostępu do Internetu ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia wyznaczonego przez Stany Zjednoczone celu, jakim jest obalenie irańskiego reżimu. Dziennik The Wall Street 1 marca poinformował, że LEC utworzyła punkty kontrolne w całym Teheranie, aby uniemożliwić ludziom gromadzenie się na ulicach. W raporcie dodano, że członkowie Basij zorganizowali antyamerykańskie protesty na bliżej nieokreślonych irańskich uniwersytetach. Basidż jest siłą paramilitarną odpowiedzialną za obronę cywilną i kontrolę społeczną.

(...)

Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Larijani i przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf wygłosili telewizyjne przemówienia po śmierci Chameneiego. Ghalibaf podkreślił, że ukierunkowane zabójstwo Chameneiego przekroczyło czerwoną linię dla Iranu. Przemówienia Ghalibafa i Larijaniego są następstwem niedawnego artykułu New York Times donoszącego, że Chamenei zlecił Larijani kierowanie krajem podczas ostatnich protestów, i że Larijani od tego czasu skutecznie kieruje Iranem. W tym samym raporcie zidentyfikowano Ghalibafa jako członka najbliższego kręgu Chameneiego i stwierdzono, że Chamenei wyznaczył go jako de facto zastępcę, który będzie dowodził irańskimi siłami zbrojnymi w przypadku ataku USA. Irański urzędnik oświadczył w październiku 2025 r., że Ghalibaf objął wyższe stanowisko dowódcy wojskowego podczas wojny izraelsko-irańskiej w czerwcu 2025 r. po tym, jak Izrael zabił kilku starszych irańskich dowódców. ISW-CTP oceniła wcześniej, że umiarkowani i pragmatyczni twardogłowi, w tym Larijani i Ghalibaf, przewodzą wysiłkom restrukturyzacyjnym reżimu od wojny izraelsko-irańskiej w czerwcu 2025 r.

(...)

1 marca Iran w dalszym ciągu przeprowadzał odwetowe ataki dronami i rakietami wymierzone w siły amerykańskie, państwa Zatoki Perskiej i Izrael. Izrael i Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) ponoszą największy ciężar ataków Iranu. 

(...)

Według doniesień Iran uderzył w port Zayed w Abu Zabi, który służy jako główny węzeł handlowy i znajduje się w pobliżu bazy lotniczej al Dhafra, która wspiera operacje USA w regionie. Iran uderzył także w port Jabal Ali w Dubaju, w którym mieszczą się francuskie siły morskie i który służy jako największy port zawinięcia Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. Zjednoczone Emiraty Arabskie zamknęły swoją ambasadę w Teheranie w odpowiedzi na ataki Iranu na Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Irańskie rakiety balistyczne i drony uderzyły w infrastrukturę wojskową i cywilną w Bahrajnie, Omanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Kuwejcie.

(...)

Źródła z Zatoki Perskiej powiedziały agencji Reuters 28 lutego, że Iran umiędzynarodowia pole bitwy“, celując w państwa Zatoki Perskiej. (...) Cztery nieokreślone źródła podały 28 lutego Waszyngton Post /,że/ saudyjski książę koronny Mohammed bin Salman wykonał w zeszłym miesiącu kilka prywatnych telefonów do prezydenta USA Donalda Trumpa, aby nalegać na amerykański strajk na Iran. Arabia Saudyjska zauważyła, że podejmie wszelkie niezbędne środki w celu obrony swojego bezpieczeństwa, w tym opcję reagowania na ataki irańskie.

(...)

Iran mógł rozpocząć ataki na statki wokół Cieśniny Ormuz i Zatoki Perskiej w odwecie za połączoną kampanię uderzeniową. (...) United Kingdom Maritime Trade Operations (UKMTO) poinformowało 1 marca, że nieokreślony pocisk eksplodował w “bardzo blisko” w pobliżu statku około 35 mil morskich na zachód od Sharjah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. (...) UKMTO zgłosiło dwa dodatkowe ataki z 1 marca, których celem był statek w pobliżu Mina Saqr w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz tankowiec w pobliżu Maskatu w Omanie. IRGC twierdziła, że uderzyła rakietami w trzy tankowce powiązane z USA i Wielką Brytanią w Zatoce Perskiej i Cieśninie Ormuz, co może odnosić się do trzech ataków zgłoszonych przez UKMTO.

IRGC twierdziła również, że 1 marca przeprowadziła kilka innych ataków na statki powiązane z USA w Cieśninie Ormuz i Zatoce Perskiej. Stany Zjednoczone nie potwierdziły jednak żadnego z tych ataków. (...) IRGC twierdziła również, że wystrzeliła przeciwokrętowe rakiety manewrujące i drony średniego zasięgu Qadr-380, celując w statek wsparcia bojowego Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych około 700 kilometrów od prowincji Chabahar, Sistan i Beludżystan. Według IRGC statek amerykański miał misję dostarczania paliwa statkom amerykańskim na Oceanie Indyjskim. IRGC zauważyło, że irańskie siły morskie będą kontynuować działania przeciwko “jednostkom wroga”. IRGC ostrzegła wcześniej statki przepływające przez Cieśninę Ormuz, że “żaden statek nie może przepłynąć Cieśniny Ormuz”. /Ile w tym propagandy? - red./

Ataki te ograniczyły ruch statków w Zatoce Perskiej i Cieśninie Ormuz. Dostępne na rynku dane morskie wskazują, że ruch statków w Zatoce Perskiej zmniejszył się o co najmniej 33 procent od 1 marca. Według platformy śledzenia statków MarineTraffic ruch statków komercyjnych w Cieśninie Ormuz spadł o 70 procent od 28 lutego. Analityk energetyczny poinformował 28 lutego, że kilka dużych tankowców do przewozu ropy naftowej zawróciło z Cieśniny Ormuz lub “zatrzymało się“. Dwadzieścia procent światowych dostaw ropy przechodzi przez cieśninę. Irańskie media twierdziły 1 marca, że trzy główne światowe przedsiębiorstwa żeglugowe zawiesiły tranzyt przez cieśninę, wzrosły koszty ubezpieczenia i tranzytu, a co najmniej 200 tankowców jest obecnie zakotwiczonych z powodu wojny. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi zauważył 1 marca, że Iran nie ma zamiaru zamykać Cieśniny Ormuz w “w obecnym czasie” i nie ma żadnych planów zrobienia “wszystkiego, co zakłóciłoby nawigację na tym etapie”. Jest mało prawdopodobne, aby irańskie siły morskie mogły skutecznie nałożyć blokadę na Cieśninę Ormuz, biorąc pod uwagę, że według analityka ryzyka i zgodności taka blokada wymagałaby ciągłej obecności wojskowej.

understandingwar.org

sobota, 28 lutego 2026



🟩Moraliści geopolityczni:
1⃣ styczeń: reżim Ajatollaha wymordował tysiące protestujących - "Trump nie kiwnął palcem!" ❌
2⃣ luty: Trump kiwnął palcem - "reżim Trumpa zdradziecko zaatakował suwerenne państwo, złamał traktaty międzynarodowe!" ❌
 
🟫"Realiści" geopolityczni:
1⃣ styczeń: Po porażce z Wenezuelą, Trump będzie się bał powtórzyć atak na Iran. Zwłaszcza, że Rosja i Chiny dozbroiły Teheran, a Chiny pokazały, że metalami ziem rzadkich szachują USA. Amerykanie są w kropce i nie wiedzą co dalej zrobić. Chiny i Rosja ich ogrywają❌
2⃣ luty: Atak na Iran to objaw słabości. Amerykanie nie byli w stanie przekonać Teheranu w drodze negocjacji. Użycie siły to klęska USA, która przysłuży się Rosji i Chinom. ❌

🟥Trumpiści:
1⃣ Trump nie zaatakował Iranu, bo to mądry ruch. Uwiązałoby to USA w Zatoce Perskiej w długiej wojnie, a są ważniejsze wyzwania. ✅
2⃣ Atak na Iran to geopolityczne zwycięstwo. To sojusznik Rosji i Chin, które są w trwodze. Łamie się cały system wschodni, Trump eliminuje wszystkie ogniwa.✅

🟦Antytrumpiści:
1⃣ Trump jest tchórzem i zawsze się cofa, gdy przeciwnik/rywal stawia opór i demonstruje wolę walki. ❌
2⃣ Trump jest idiotą i kłamcą. Obiecywał, że nie będzie wszczynał wojen, a teraz rozpoczął i to jeszcze tam, gdzie USA nie miało prowadzić długich konfliktów. ❌

⬛️Analitycy:
Czy USA zaatakuje Iran? - I tak i nie. ✅❌
Czy to będzie błąd czy sukces? - to skomplikowane, trzeba poczekać na efekty ✅❌

x.com/KWojczal


OPL i wojska rakietowe Iranu mają swoje mocne strony: głębokość rozmieszczenia, doświadczenie w maskowaniu, pewne zdolności do pracy w warunkach zakłóceń. 

Ale cierpią na trzy fundamentalne bolączki: przeciążalne systemu dowodzenia (C2) - przy tej liczbie jednoczesnych bodźców (naloty w kilku regionach, zakłócenia, utrata części sensorów) centralne węzły dowodzenia nie są w stanie szybko przetrawić danych i wydawać spójnych decyzji. Zaczyna się improwizacja na dole, bez obrazu całości.

Niedoskonała sieciocentryczność - różne systemy widzą to samo niebo, ale niekoniecznie skutecznie dzielą się informacją w czasie rzeczywistym. To daje przeciwnikowi możliwość rozgrywania sektorów przeciwko sobie.

Wrażliwość „architektury rosyjskiej” na znane triki - jeśli twoje główne zestawy wysokiego piętra to warianty S‑300 i pochodne, a druga strona od trzech lat ćwiczy ich rozbrajanie, to wchodzisz do gry z kartami, które ktoś już kiedyś widział.

(...)

Osobny akapit poświecę bliskiej mi kwestii rosyjskiego sprzętu. Przez lata budowano wrażenie, że wejście S‑300/Bavar‑373 i innych rosyjsko‑inspirowanych systemów „zamyka niebo” nad Iranem. 

Ta operacja pokazuje, że w XXI wieku sam sprzęt nie wystarczy, jeśli: jego architektura jest dobrze znana przeciwnikowi z innego teatru działań, modernizacje i poprawki software’u przychodzą z opóźnieniem, bo producent ma swoje wojny i swoje priorytety, a użytkownik nie zbudował własnej, głębokiej warstwy obrony, maskowania, rozproszenia i nie wypracował niezależnych taktyk.

Innymi słowy: rosyjskie systemy w irańskich rękach okazały się w dużej mierze systemami, których „język” przeciwnik już dawno rozszyfrował. A dopóki Teheran nie wyrwie się z zależności od rosyjskiego serwisu i filozofii użycia, dopóty będzie grał cudzymi kartami w grze, w której druga strona zna talię.

(...)

I to jest lekcja dla nas. Każde państwo, które buduje sobie komfort psychiczny na bazie cudzej technologii i politycznych deklaracji, powinno obejrzeć tę operację klatka po klatce. Bo to, co dziś wydarzyło się nad Iranem, jutro może być matrycą dla zupełnie innego teatru działań.

x.com/Maciej_Korowaj


Uprzedzając gorące weekendowe wąteczki, krótko: Chiny niczego nie zrobią ws. Iranu. 

Tak, Iran to 13% ich importu ropy, ale Chiny mają jej ogromne rezerwy strategiczne, na setki dni (~1 mld baryłek). I inne źródła, np. Rosję. 

Teheran wcale nie jest kluczowym sojusznikiem w regionie, bo Chiny przyjaciół mają na Bliskim Wschodzie wszędzie. Utrata twarzy chyba nawet mniejsza, niż w Wenezueli.

To jak Izrael wciąga USA w kolejne wojny na Bliskim Wschodzie może wręcz działać na korzyść Pekinu, bo przepala zasoby USA. Tak samo jak Pekinowi opłaca się wojna Rosji z Zachodem, tak na pewno doceniłyby, gdyby USA zaczęła grzęznąć w Iranie.

Oczywiście pekińska dyplomacja i propaganda zręcznie wykorzysta kolejną interwencję Waszyngtonu by podburzać Globalne Południe przeciw Zachodowi. 

Oczywiście nie wiemy co przyniosą dalsze dni wojny i ile potrwa, a przede wszystkim - czy nie dojdzie do blokady Ormuzu. Ale na razie Pekin będzie wyczekiwał. Wcale nie musi gwałtownie działać, waga Iranu jako sojusznika jest nikła, a nuż sytuacja potoczy się korzystnie.

x.com/J_Jakobowski

piątek, 27 lutego 2026



Siły rosyjskie ostrzelały Bilenke, około 14 kilometrów od linii frontu i bezpośrednio na północny wschód od Kramatorska, północnego krańca Pasa Twierdz (szeregu ufortyfikowanych miast, które od 2014 r. stanowią kręgosłup ukraińskiej obrony w obwodzie donieckim) w dniach 26 i 27 lutego — po raz pierwszy siły rosyjskie uderzyły artylerią rurową w Kramatorsk lub jego przedmieścia. Ataki artyleryjskie na Bilenke prawdopodobnie wyznaczają początek przygotowań rosyjskiej artylerii przed oczekiwaną rosyjską ofensywą wiosna-lato 2026 roku. Siły rosyjskie prawdopodobnie rozpoczną fazę szturmu naziemnego tej ofensywy w najbliższej przyszłości, po fazie przygotowania artylerii. Siły rosyjskie prowadzą także kampanię przechwytywania powietrza na polu bitwy (BAI) przeciwko południowemu krańcowi Pasa Twierdz. BAI to wykorzystanie sił powietrznych do uderzania w cele na operacyjnych tyłach linii frontu (około 20 do 100 kilometrów od linii styku) w celu wywarcia wpływu na taktyczne operacje na polu bitwy, a Rosja w dużej mierze prowadzi kampanię BAI atakami dronów.

(...)

Władze rosyjskie po raz pierwszy w czasie wojny wydały ostrzeżenie przed masowym atakiem rakietowym. Władze rosyjskie ogłosiły 27 lutego alarm rakietowy w co najmniej 13 rosyjskich podmiotach federalnych, w tym w republikach: Tatarstanu, Baszkortostanu, Udmurcji i Czuwaszji, Kraju Permskiego; oraz w obwodach: rostowskim, kurskim, uljanowskim, saratowskim, penzańskim, samarskim, orenburskim i swierdłowskim.

understandingwar.org

czwartek, 26 lutego 2026



Główni doradcy Władimira Putina chichoczą za plecami Donalda Trumpa, ponieważ uważają, że rosyjski tyran gra przywódcą MAGA jak na skrzypcach.

Brytyjscy szpiedzy wielokrotnie dzielili się ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami przechwytywanymi telefonami i SMS-ami pomiędzy wysokimi rangą urzędnikami Kremla, uśmianymi tym, co postrzegają jako gotowość Trumpa do uwierzenia Putinowi na słowo w sprawie jego inwazji na Ukrainę.

“Nieustannie pokazywaliśmy im informacje wywiadowcze, które dowodzą, że Rosjanie kłamią” - powiedział The Spectator wyższy rangą urzędnik bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. “Rosjanie prywatnie kpią z Trumpa z powodu jego naiwności co do zamiarów Putina. Putin nie chce kończyć wojny.”

(...)

Trump zadzwonił do swojego odpowiednika w Moskwie 12 lutego 2025 r., wkrótce po objęciu urzędu po raz drugi. Wyszedł z tej wymiany, twierdząc, że obie strony trwającego konfliktu “chcą pokoju”.

Tego samego dnia siły rosyjskie przeprowadziły cztery ataki rakietowe, 110 nalotów, 45 ataków rakietowych i 17 ataków dronów na cele ukraińskie. Tylko w jednym z tych ataków zginęło siedem osób.

Ponownie zadzwonił do Putina 18 marca i powiedział, że rosyjski prezydent zgodził się wstrzymać ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną.

Jednak 2 kwietnia siły rosyjskie zbombardowały stację energetyczną w północno-wschodnim obwodzie sumskim na Ukrainie i uszkodziły linie energetyczne poza wschodnim obwodem dniepropietrowskim.

W sierpniu Trump powitał Putina przyjęciem na czerwonym dywanie i paradą wojskową na historycznym szczycie na Alasce. Z wyprzedzeniem powiedział reporterom, że porozumienie o zawieszeniu broni jest “blisko”.

Nie wspomniał o tym już więcej na mroźnej konferencji prasowej zorganizowanej po zakończeniu tych rozmów.

Następnie w październiku Trump ogłosił, że Putin zgodził się ponownie spotkać z nim w Budapeszcie, aby omówić warunki zakończenia wojny.

Stany Zjednoczone później wycofały się z tego szczytu. Urzędnicy stwierdzili, że są sfrustrowani niechęcią Moskwy do ustąpienia od swoich twardogłowych żądań zawieszenia broni.

W grudniu Trump powiedział, że przed spotkaniem z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Mar-a-Lago odbył “dobre i bardzo produktywne spotkanie z Putinem. Po tym spotkaniu wykorzystał konferencję prasową, aby powtórzyć twierdzenia Putina, że ukraińskie strajki wymierzone były w jedną z rezydencji rosyjskiego prezydenta.

Kijów zaprzeczył tym zarzutom. Rosja nie przedstawiła żadnych dowodów na to, że ataki te faktycznie miały miejsce.

29 stycznia Trump oświadczył, że Putin zgodził się nie strzelać przez tydzień do stolicy Ukrainy, Kijowa, z powodu ekstremalnego zimna w całym mieście.

Kreml zawęził później to okno do 1 lutego i wznowił ataki natychmiast po jego minięciu.

thedailybeast.com

środa, 25 lutego 2026



W 2025 r. funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej odkryli cztery tunele prowadzące pod granicą z Białorusią. Jeden z największych tuneli został zlokalizowany w pobliżu wsi Narewka na wschodzie Polski. W połowie grudnia przez ten tunel przedostało się nielegalnie 180 migrantów, głównie z Afganistanu i Pakistanu. Większość z nich została zatrzymana tuż po przekroczeniu granicy.

Według informacji przekazanych przez polskie służby tunel miał długość kilkudziesięciu metrów i wysokość 1,5 metra. Wejście po stronie białoruskiej zostało ukryte w lesie. Około 50 metrów tunelu znajdowało się po stronie białoruskiej, a 10 metrów po stronie polskiej. Na nagraniach z zatrzymania migrantów przez polską policję widać wąski korytarz tunelu, którego ściany zostały wzmocnione betonowymi podporami.

onet.pl


- Wygrywamy tak bardzo, że już nie wiemy, co z tym zrobić. Ludzie mówią mi: "Prezydencie, prosimy, prosimy, nie możemy tyle wygrywać, już nie możemy wytrzymać". A ja mówię: "Nie, nie, będziemy dalej wygrywać". A żeby to udowodnić, jest dziś z nami zwycięska męska drużyna w hokeja - wykrzykuje prezydent. 

(...)

Przed orędziem Trump zdążył jeszcze spotkać się z męską drużyną hokeja. Drużyna kobiet odmówiła pojawienia się w Białym Domu po tym, jak Trump kpił z niej w rozmowie z drużyną mężczyzn. 

onet.pl

wtorek, 24 lutego 2026



Celem trzydniowej "wojskowej operacji specjalnej" z 24 lutego 2022 r. miało być, jak wiadomo, podporządkowanie Ukrainy Rosji. Putin zakładał, że wystarczy wymienić w Kijowie władze na promoskiewskie i zredukować ukraińską armię. Nazywało się to "denazyfikacją i demilitaryzacją" Ukrainy. Reszta miała załatwić się sama.

Mimo porażki rosyjskiej ofensywy w 2022 r. Putin dalej wierzył, że kluczem do powodzenia jest wymiana władz Ukrainy. Zatem jego propaganda opowiadała, że:
  • Władze Ukrainy są "nazistowskie". Obelga, która na nasze tłumaczy się "władze niepodporządkowane Moskwie", miała uzasadniać najazd Ukrainy i nadać mu znaczenie przez porównanie z II wojną światową.
  • Poza tym władze ukraińskie miały być nielegalne, bo te "prawdziwie" legalne, promoskiewskie, zmuszone były uciec do Rosji w wyniku rewolucji Majdanu w 2014 r.
Ta propagandowa konstrukcja okazała się jednak szybko bezużyteczna. Nadawała się bowiem do uzasadnienia najazdu po jego zakończeniu. Tymczasem najazd ciągle trwa i końca nie widać.

Kremlowska opowieść lekko się więc zmieniła: Ukraina jako państwo nadal nie istniała (była "państwem 404", jak w kółko powtarza były prezydent i premier Miedwiediew), ale była upiorem ożywianym przez ciemne siły: Waszyngton i podległe mu kraje Zachodu.

Od 2023 do końca 2024 r. wojna w Ukrainie toczyła się z owymi ciemnymi siłami, a sama Ukraina nie miała tu nic do gadania.

Aż nastał w USA Donald Trump i Putin wrócił do argumentu "nielegalnych władz Ukrainy". Tylko że inaczej. Nie chodziło już o Majdan, ale o to, że w maju 2024 r. skończyła się kadencja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Wyborów rzeczywiście nie można przeprowadzać w czasie wojny, ale brak wyborów wedle konstytucjonalisty Putina nie przedłuża kadencji prezydenckiej.

Wobec czego, by zachować władze państwowe, Ukraina musiałaby się poddać, zawrzeć pokój z Putinem i zrobić wybory. A jeśli się nie poddaje, to dlatego, że Wołodymyr Zełenski boi się utracić władzę ("Obecne władze ukraińskie nie są zainteresowane zakończeniem działań wojennych, ponieważ nie są gotowe do przeprowadzenia wyborów prezydenckich").

Tę wersję Putin sprzedał Donaldowi Trumpowi — a efekty oglądaliśmy w czasie niesławnego spotkania Trump-Zełenski w Gabinecie Owalnym 28 lutego 2025 r. /Ukraina "nie miała kart", bo wsparcie Europy dopiero rosło, by przejąć ciężar finansowy wojny - red./ Jak pamiętamy, Trumpa zainteresowało wtedy to, że można rządzić nie przeprowadzając wyborów. Jednak Moskwie chodziło ewidentnie o coś innego. O to, że skoro Ukraina nie ma legalnych — tym razem wedle zachodnich standardów — władz, to o jej losach mogą zdecydować inni.

W marcu 2025 r. Putin ogłosił, że Ukraina powinna przejść pod zarząd ONZ.

Uznał wtedy prawa USA do Grenlandii, a potem oświadczył, że można by wdrożyć zarząd komisaryczny w Ukrainie — tak jak "w Timorze Wschodnim, Nowej Gwinei i częściach byłej Jugosławii".

"W zasadzie, oczywiście, byłoby możliwe, pod auspicjami ONZ , ze Stanami Zjednoczonymi, a nawet z krajami europejskimi, oczywiście, z naszymi partnerami i przyjaciółmi, omówić możliwość wprowadzenia tymczasowego zarządzania na Ukrainie".

Jak podkreślił Putin, jest to tylko "jedna z opcji".

Tę ofertę Moskwa następnie ponawiała:

"Rosja, Stany Zjednoczone i inne kraje, zgodnie z propozycją prezydenta Rosji, mogą zawrzeć porozumienie i utworzyć tymczasową administrację".

"Praktyka międzynarodowa i specyfika sytuacji na Ukrainie są podstawą do tego, aby taka administracja obejmowała na zasadzie parytetu komponenty cywilne i wojskowe oraz była wyposażona we wszystkie uprawnienia prezydenckie, ustawodawcze i wykonawcze, uprawnienia organów samorządu terytorialnego, a także uprawnienia w zakresie wymiaru sprawiedliwości. Władza przechodzi w ręce tymczasowego rządu, który przygotowuje warunki do przeprowadzenia wyborów" — ogłosił ukraiński zdrajca i kum Putina Wiktor Medwedczuk.

Amerykanie jednak takiego "nieistnienia Ukrainy" wtedy nie kupili. Rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego stwierdził, że "rządy w Ukrainie są określane przez konstytucję i mieszkańców kraju".

Moskwa uparcie jednak powtarzała, że o Ukrainie należy rozmawiać bez Ukrainy. Lato 2025 r. poświęcone było idei paktu Trump-Putin, który miałby zakończyć wojnę i oddać Ukrainę Rosji. Uznanie, że Ukraina ma coś do powiedzenia w swoich sprawach, było dla Moskwy zaprzeczeniem idei samej "specjalnej operacji wojskowej".

Trump, (...), spotkał się z Putinem na Alasce 15 sierpnia. Wcześniej wysłannik Trumpa Witkoff usłyszał na Kremlu o gotowości Moskwy do pokoju i do "wycofania wojsk z okupowanych terytoriów" — tylko nie zrozumiał, że wedle Moskwy wycofać ma się nie Rosja, a Ukraina, bo to ona "okupuje" swoje ziemie, a Moskwa jej tylko "wyzwala".

Dla Putina spotkanie z Trumpem musiało być dowodem powodzenia tej strategii o Ukrainie bez Ukrainy.

"Spotkanie z Wołodymyrem Zełenskim, biorąc pod uwagę jego obecny status, to »droga donikąd«" — powtórzył Putin 3 września 2025 r. Dodał, że Ukraina nie ma już żadnych legalnych władz w zachodnim rozumieniu, bo "w ostatnich latach wygasły uprawnienia niektórych członków Sądu Konstytucyjnego Ukrainy i Sąd Konstytucyjny Ukrainy nie ma kworum, aby podjąć decyzję w sprawie wyborów prezydenckich na Ukrainie i statusu Zełenskiego".

Po kilku miesiącach od spotkania na Alasce Moskwa zaczęła też opowiadać, że w Anchorage doszło już do porozumienia z USA i że obejmowało ono także coś w rodzaju tajnego protokołu. Jak powtarza Kreml, choć strony porozumiały się na Alasce co do Ukrainy, treść tego porozumienia jest tajna, ale powinno ono zostać wprowadzone w życie.

(...)

Tyle że porozumienia — o ile istnieje — nie udało się wprowadzić w życie.

Osadzona w realiach XIX i XX wieku kremlowska opowieść o nieistnieniu Ukrainy zaczęła się sypać.

Dla wojennej opowieści Moskwy to punkt zwrotny.

Trumpa, jak się okazało, nie słucha Europa. Ta, o której Putin jeszcze rok temu mawiał, że to kundelki, które zaraz przybiegną merdając do nóg pana [Trumpa]. Także Ukrainie nie da się niczego "kazać" — bo wbrew oficjalnym rosyjskim opowieściom, nie jest pachołkiem wykonującym polecenia z Waszyngtonu.

Tak oto po raz pierwszy w tej brutalnej opowieści o podboju Ukraina stała się aktorem, a nie tylko polem bitwy. A dziś nawet — wedle oficjalnego przekazu władz w Moskwie — ma realny wpływ na przebieg kampanii wyborczej na Węgrzech.

Moskiewską narrację cechuje pewien bezwład, więc nadal było w niej o tym, że Ukraina nie ma legalnych władz, bo nie było wyborów. W nowym kontekście, kiedy Putin z Trumpem okazali się niewszechmocni, odpowiedź Ukrainy miała już jednak znaczenie. A Kijów odpowiedział, że wybory zrobi, ale potrzeba do tego rozejmu.

Była to pierwsza pułapka na Putina. Kreml na rozejm nie godzi się cały czas, bo uważa to za swoją klęskę. Odpowiedział więc, że do wyborów nie jest potrzebny rozejm. W Rosji przecież wybory Putina na kolejną prezydencką kadencję w marcu 2024 r. odbyły się już w czasie wojny (czyli w tym momencie SWO można było nazywać wojną). A poparcie dla Putina było rekordowe — 87,28 proc. .

"Rosja również jest w stanie konfliktu zbrojnego z Ukrainą. Ale przeprowadziliśmy wybory — prezydenckie, a ostatnio wybory samorządowe i regionalne. Robimy to wszystko. Ale z jakiegoś powodu oni tego nie robią" — powiedział Putin 27 listopada 2025 r.

Rzeczywiście, jesienią 2024 r. głosowanie na przedstawionego przez Putina kandydata na stanowisko gubernatora obwodu kurskiego odbyło się w czasie ukraińskiej operacji w tym obwodzie. Wyborcy uciekali z domów bez dokumentów, lekarstw i ubrań, a państwo rosyjskie się załamało. Ale gubernator wybory wygrał w cuglach (po trzech miesiącach Putin go odwołał z powodu oskarżeń o gigantyczną korupcję).

Tak oto Kreml pokazał, że przez wybory rozumie co innego niż Ukraina: głosowanie w Rosji to zatwierdzanie podjętych wcześniej decyzji, a nie realny wybór. Więc głosować można pod ostrzałem. Ukraina głośno odpowiedziała, że ona wyborów tak nie przeprowadza.

Jeszcze w listopadzie 2025 r. Putin zakładał, że wybory w Ukrainie po wojnie przebiegną po jego myśli: "Przecież jak tylko zostaną zawarte jakiekolwiek porozumienia pokojowe, a to oznacza zakończenie walk, stan wojenny wprowadzony [przez Kijów] musi zostać natychmiast zniesiony. A jeśli stan wojenny zostanie zniesiony, wybory muszą zostać ogłoszone natychmiast".

Chwilę później pojawiły się wątpliwości wynikające z tego, że Ukraina to nie Rosja:
  • Przeprowadzenie wyborów na Ukrainie w obecnych warunkach (…) nie wyeliminowałoby głównego zagrożenia, jakie stanowi reżim nazistowski w tym kraju (Aleksander Dudczak, czołowy badacz Instytutu WNP i "ekspert ruchu Inna Ukraina", 17 grudnia).
  • Oświadczenie prezydenta USA Donalda Trumpa o konieczności przeprowadzenia wyborów prezydenckich na Ukrainie rodzi pytanie o to, jak Zachód będzie je »organizował«" (szef MSZ Rosji Ławrow, 18 grudnia).
  • Rosja mogłaby się powstrzymać od ostrzału Ukrainy w dniu wyborów, ale w zamian prawa wyborcze muszą dostać "miliony obywateli Ukrainy znajdujących się w Rosji" (Putin, 19 grudnia).
  • Ukraińcy mieszkający w Rosji i innych krajach muszą również wziąć udział w wyborach na Ukrainie, aby zostały one uznane za legalne (Wiktor Medwedczuk, lider ruchu "Inna Ukraina" i były lider zakazanej partii Platforma Opozycyjna — Za Życie, 20 grudnia).
  • "Bez tymczasowej administracji niemożliwe jest przeprowadzenie uczciwych i demokratycznych wyborów na prezydenta Ukrainy, do Rady Najwyższej Ukrainy, organów samorządu terytorialnego ani utworzenie nowych, legalnych instytucji władzy państwowej. Administracja zewnętrzna pod auspicjami ONZ to jedyne, co uratuje Ukrainę". "Tymczasowa administracja powinna zająć się organizacją i przeprowadzeniem uczciwych i demokratycznych wyborów i utworzeniem nowych, legalnych instytucji władzy państwowej. Ponadto tymczasowa administracja powinna zakazać działalności radykalnych organizacji nacjonalistycznych oraz rozpowszechniania i popularyzacji takiej ideologii. A także zapewnić przywrócenie praw religijnych obywatelom i zaprzestać represji wobec jedynego kanonicznego Kościoła — Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego [Moskwa nie uznaje Cerkwi ukraińskiej]" (Medwedczuk,18 stycznia).
  • Zachód chce za wszelką cenę utrzymać reżim na Ukrainie, aby móc dalej "gryźć" Rosję (Ławow, 6 lutego).
Lutowe przecieki o rozmowach Waszyngtonu i Kijowa o możliwość przeprowadzenia wyborów parlamentarnych na Ukrainie już w maju, a także referendum w sprawie ewentualnych porozumień o rozwiązaniu konfliktu, wywołały w Moskwie panikę.

A kiedy "Financial Times" doniósł, że Ukraina może rozpisać wybory 24 lutego, w rocznicę najazdu, Ukraina poczekała troszkę z oficjalnym dementi ("najpierw rozejm, potem wybory"), dając Moskwie szansę na kolejne komentarze.

I one pokazują zmianę w postrzeganiu Ukrainy i jej społeczeństwa.

Stało się jasne, że wybory w Ukrainie są dla Moskwy niezwykle ryzykowne. Co po prostu jest uznaniem istnienia Ukrainy: /Rosja tak naprawdę idzie dalej i jak jej dać wybory, zażąda więcej i więcej. Cyklicznie wraca do tych samych żądań, chce zmęczyć negocjatora - red./
  • Wybory na Ukrainie muszą się odbyć. ALE dopiero po obaleniu reżimu Wołodymyra Zełenskiego, bez ingerencji Zachodu i pod kontrolą "niepodległych państw". (Siergiej Mironow, lider partii Sprawiedliwa Rosja i szef frakcji w Dumie, 11 lutego).
  • Wybory mogą się odbyć, ale tylko na moskiewską modłę. "Widzimy teraz, jak przebiegają wybory w Rosji i mogę z przekonaniem powiedzieć: to prawdziwa demokracja. Ale to, co dzieje się w pozostałej części Ukrainy, to kpina z demokracji" (gubernator okupowanego obwodu chersońskiego Władymir Saldo, 13 lutego).
  • Samo przeprowadzenie wyborów i referendów "nie wpływa na proces rozwiązywania i kończenia konfliktu. Oznacza to, że musi ono istnieć jedynie jako część ogólnej sekwencji działań, które powinny doprowadzić do rozwiązania" (Rodion Mirosznik, "ambasador w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Rosji ds. Zbrodni Reżimu Kijowskiego", 12 lutego)
A najlepiej, żeby wyborów w Ukrainie nie było:
  • "Zielona mucha jest zaniepokojona po wywiadzie z (byłym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy Walerijem — red.) Załużnym i nęka Amerykanów kwestią wyborów na Ukrainie , twierdząc, że Rosja chce zmiażdżyć kijowskiego insekta. USA nie przejmują się wyborami, ale ten bezwartościowy klaun to pożyteczny idiota. Im dłużej pozostaje u władzy, tym mniej jest »Ukrainy«" (Miedwiediew, 19 lutego)
  • Zamach stanu na Ukrainie w celu obalenia reżimu Wołodymyra Zełenskiego jest obecnie niemożliwy, ponieważ obecny reżim w Kijowie stał się dyktaturą wojskową. "Istnieje [jednak] dość szeroki wachlarz możliwości zmuszenia go do rezygnacji lub odsunięcia od rządzenia krajem (Mirosznik, 22 lutego).
(...)

W końcu sam Putin — jak gdyby nigdy na posiedzeniu swojej "Rady Bezpieczeństwa" (spotkania najważniejszych ludzi reżimu) 20 lutego "oddał głos członkom delegacji, którzy niedawno pracowali w Genewie i spotkali się z delegacjami amerykańską i ukraińską w celu znalezienia pokojowego rozwiązania".

(...)

Rozmowy w Genewie oczywiście do niczego nie doprowadziły, bo Putin nie jest gotów na zakończenie wojny bez przejęcia kontroli nad "Małorosją".

onet.pl\oko.press