piątek, 5 grudnia 2025



Polityka USA w sprawie Europy powinna traktować jako priorytet m.in. powrót do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją, umożliwienie Europie wzięcia odpowiedzialności za własną obronę i zapobieganie dalszemu rozszerzaniu NATO - podkreślono w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych.

Dokument wyznaczający priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa USA mówi o zerwaniem z dotychczasową polityką zagraniczną w wielu podstawowych aspektach i zmienia główny nacisk polityki zagranicznej z rywalizacji z Chinami na bezpieczeństwo wewnętrzne oraz wyznaczenie zachodniej półkuli jako amerykańskiej strefy wpływów. Powołuje się przy tym się na XIX-wieczną doktrynę Monroe, której uaktualnieniem ma być "uzupełnienie Trumpa".

"Dni, kiedy Stany Zjednoczone podtrzymywały cały porządek światowy jak Atlas skończyły się" - ogłoszono w dokumencie, zapowiadając przełożenie odpowiedzialności za bezpieczeństwo w poszczególnych regionach na sojuszników Ameryki. Wedle tej wizji, USA mają być organizatorem i wspierać sieć takich sojuszy, lecz odgrywać mniejszą rolę.

W dokumencie mowa jest też o odrzuceniu "niefortunnej koncepcję globalnej dominacji" USA przy równoczesnym zapewnieniu "równowagi sił", by żadne inne mocarstwo nie osiągnęło pozycji dominującej. Dotyczy to również Europy, która w dokumencie jest mocno krytykowana.

W części poświęconej Staremu Kontynentowi napisano, że głównym priorytetem polityki wobec Europy powinny być m.in.: "przywrócenie warunków stabilności w Europie i stabilności strategicznej (w relacjach) z Rosją", wzięcie przez państwa europejskie głównej odpowiedzialności za własną obronę, "brak dominacji jakiekolwiek wrogiego mocarstwa", "poprawa" obecnego kursu politycznego kontynentu oraz "zakończenie postrzegania NATO jako stale rozszerzającego się sojuszu".

Dokument krytykuje m.in. podejście państw europejskich do wojny Rosji z Ukrainą.

"Administracja Trumpa znajduje się w sporze z europejskimi urzędnikami, którzy mają nierealistyczne oczekiwania co do wojny (w Ukrainie) wyrażane przez niestabilne rządy mniejszościowe, z których wiele depcze podstawowe zasady demokracji, aby stłumić opozycję. Zdecydowana większość europejska pragnie pokoju, ale pragnienie to nie przekłada się na politykę, w dużej mierze z powodu podważania przez te rządy procesów demokratycznych" - napisano.

Autorzy stwierdzili, że podstawowym interesem USA jest wynegocjowanie końca wojny Rosji z Ukrainą, "aby ustabilizować gospodarki europejskie, zapobiec niezamierzonej eskalacji lub ekspansji wojny oraz przywrócić strategiczną stabilność z Rosją, a także umożliwić odbudowę Ukrainy po zakończeniu działań wojennych, aby umożliwić jej przetrwanie".

W dokumencie stwierdzono, że działania Unii Europejskiej podważają swobody polityczne obywatelskie i suwerenność, a amerykańska dyplomacja ma na celu promocję "prawdziwej demokracji" w Europie, wolności słowa, indywidualnego charakteru państw i "patriotycznych partii" europejskich. Jako jedno z największych zagrożeń podano erozję narodowych tożsamości i "cywilizacyjne wymazanie" krajów europejskich w związku z imigracją.

"W dłuższej perspektywie jest więcej niż prawdopodobne, że najpóźniej w ciągu kilku dekad, niektórzy członkowie NATO staną się państwami w większości nieeuropejskimi. W związku z tym pozostaje otwarte pytanie, czy będą postrzegać swoje miejsce na świecie, lub swój sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, tak samo jak ci, którzy podpisali Traktat NATO" - napisali autorzy strategii.

Wśród europejskich priorytetów wymienione jest też "wsparcie budowy zdrowych narodów Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej poprzez powiązania handlowe, sprzedaż broni, współpracę polityczną oraz wymianę kulturalną i edukacyjną".

Europa jako region wymieniona jest w dokumencie w trzeciej kolejności, po zachodniej półkuli i Azji, a przed Bliskim Wschodem i Afryką. W części dotyczącej Azji mowa jest o przebudowie relacji gospodarczych z Chinami oraz zapobieganiu konfliktowi i odstraszaniu agresji, przede wszystkim przeciwko Tajwanowi. Autorzy podtrzymują dotychczasową politykę USA wobec wyspy, lecz zaznaczają, że USA nie są w stanie same odstraszyć Chin od agresji i większą odpowiedzialność za to muszą wziąć na siebie azjatyccy sojusznicy Ameryki.

Dokument, którego przygotowanie jest nakazane przez Kongres, to pierwszy z trzech oczekiwanych dokumentów mających wyznaczać kierunki polityki USA. Kolejnymi mają być Narodowa Strategia Obronności (National Defense Strategy) przygotowywana przez Pentagon oraz Global Posture Review, czyli rewizja rozmieszczenia sił USA na świecie. Ich końcowym efektem mogą być zmiany w rozmieszczeniu wojsk USA, w tym w Europie, gdzie spodziewana jest redukcja sił. Według obietnic prezydenta Donalda Trumpa ma to jednak nie dotyczyć Polski. 

PAP

czwartek, 4 grudnia 2025



Putin złoży wizytę państwową w Indiach w dniach 4-5 grudnia 2025 r., aby wziąć udział w 23. dorocznym szczycie Indie-Rosja. W jego delegacji znajdują się szefowie Sbierbanku, Rosoboronexportu, a także kierownictwo Rosniefti i Gazpromu Nieft (banki, broń, koncerny naftowe).

Dla Putina jest to ważna wizyta z kilku powodów.

‼️ Co Putin zamierza negocjować w Indiach:

▪️Energia: ropa naftowa, węgiel, nawozy

Putin udaje się do Indii, aby wzmocnić bazę energetyczną swoich wysiłków wojennych. W ciągu ostatniego roku budżetowego dwustronny handel między Rosją a Indiami osiągnął około 68-69 miliardów dolarów, a lwią jego część stanowią rosyjskie towary - przede wszystkim ropa naftowa.

W szczytowych miesiącach 2025 r. Indie skupowały do 1,6-1,8 mln baryłek rosyjskiej ropy dziennie, co stanowi około 30-40% całkowitego importu Rosji. Pod presją sankcji ilości te stopniowo maleją, ale Kreml stara się utrzymać rynek indyjski, oferując coraz głębsze rabaty: rabat na Ural ponownie się zwiększa. W sektorze nawozów zależność jest jeszcze większa: w przypadku kilku kategorii 80-90% indyjskiego importu pochodzi z Rosji, co bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo żywnościowe i ceny indyjskich rolników.

Zainteresowanie Rosji jest oczywiste: scementować Indie jako drugi co do wielkości rynek po Chinach - ropy, węgla, nawozów, a częściowo gazu. To zrównoważy utratę UE i zapewni stabilny przepływ środków pieniężnych dla rosyjskiej gospodarki wojennej.

New Delhi ze swojej strony pragmatycznie wykorzystuje osłabioną pozycję negocjacyjną Kremla. Indie starają się zablokować najlepsze możliwe ceny, długoterminowe kontrakty i elastyczne warunki dostaw, co zasadniczo zmienia kryzys Rosji we własną przewagę energetyczną i rolniczą.

▪️Obrona: od S-400 do AK-203

Drugim ważnym aspektem wizyty jest współpraca obronna. Indie od dziesięcioleci są jednym z największych nabywców rosyjskiej broni, ale model ten szybko się zmienia pod presją sankcji, zachodnią konkurencją i indyjskimi programami zbrojeniowymi. Putin przyjeżdża do New Delhi z jasnym celem: zapobiec całkowitemu przejęciu tej niszy rynkowej przez USA, Francję i krajowych indyjskich producentów.

Rozmowy skupią się na zakończeniu dostaw pięciu zestawów S-400, ewentualnej przyszłej współpracy w zakresie obrony powietrznej i warunkach obsługi, a także na zwiększeniu skali wspólnej produkcji karabinów AK-203: oczekuje się, że do 2030 r. fabryka Amethi wyprodukuje ponad 600 000 sztuk przy maksymalnej lokalizacji. Równolegle Moskwa stara się promować nowe platformy - od lotnictwa bojowego po elektroniczne systemy bojowe - oprawione nie tylko w gotowe produkty, ale pod hasłem „transferu technologii" i wspólnego montażu.

Interesy Indii są równie pragmatyczne. New Delhi chce przekształcić stary model obciążony importem w taki, w którym produkcja i kluczowe komponenty są kontrolowane na ziemi indyjskiej, a rosyjskie kontrakty stają się tylko jedną częścią szerszego, zdywersyfikowanego portfela. Dla Indii jest to kolejne narzędzie równoważenia stosunków z Waszyngtonem, Moskwą, Paryżem i Pekinem.

Dla Kremla jest to walka o zachowanie wizerunku ważnego (choć już nieodzownego) partnera obronnego.

Warto zauważyć, że według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem udział Rosji w imporcie broni do Indii stale spada: z 72% w latach 2010-2014 do 36% w latach 2020-2024. Indie dążą do dywersyfikacji i rozwoju własnego przemysłu obronnego.

▪️Architektura finansowa, BRICS i nowy porządek globalny

Za ceremonialnym językiem "specjalnego partnerstwa strategicznego" kryje się znacznie bardziej praktyczny cel: odbudować architekturę finansową na długą wojnę i długotrwałe życie pod sankcjami.

Moskwa i New Delhi stopniowo wypychają dwustronny handel spod dolara i euro: rozszerzają rozliczenia w rublach i rupiach, omawiają powiązania systemów płatniczych Mir i RuPay oraz integrują rosyjski SPFS z indyjskim UPI (lokalnymi systemami płatniczymi).

Dla Kremla jest to sposób na zmniejszenie ryzyka blokad transakcyjnych za pośrednictwem zachodnich banków i uczynienie transakcji energetycznych i obronnych bardziej odpornymi na sankcje. Dla Indii jest to szansa na zakup tanich rosyjskich zasobów przy mniejszym ryzyku politycznym i finansowym, przy jednoczesnym wzmocnieniu własnej autonomii walutowej i płatniczej.

Te dwustronne mechanizmy wpisują się w szerszą narrację BRICS jako alternatywnego porządku międzynarodowego (...). Dla Rosji BRICS jest przede wszystkim polityczną wizytówką „nieizolacji": sygnalizacją, że nadal ma klub i własny ekosystem finansowy.

Dla Indii wartość polega na posiadaniu platformy, na której mogą współpracować zarówno z Rosją, jak i Chinami, zachowując dystans i unikając stania się częścią formalnego bloku antyzachodniego. 

‼️ Porównanie z Chinami jest odkrywcze

W stosunkach z Pekinem Rosja popadła już w głęboką asymetryczną zależność: juan, chińskie technologie i duże projekty infrastrukturalne dają Chinom znacznie większy wpływ. W przypadku Indii sytuacja jest inna: jest to duży, ale nie monopolistyczny rynek, a New Delhi jednocześnie pogłębia więzi z USA, UE i Japonią. Dlatego Kreml tak chętnie przedstawia wizytę w Indiach jako „drugi filar" równoważący jego nadmierne poleganie na Chinach.

‼️ Dla UE i USA sytuacja ta jest sprawdzianem rzeczywistej skuteczności sankcji i polityki powstrzymywania.

Dla Europy jest to przypomnienie, że nawet bez dostępu do rynku UE Rosja może znaleźć nowe rynki zbytu dla swojej energii i broni na Globalnym Południu.

Dla Waszyngtonu podkreśla, że Indie nie są „młodszym partnerem", ale autonomicznym centrum władzy: współpracują z USA w zakresie bezpieczeństwa Indo-Pacyfiku, kontynuując jednocześnie zakup taniej rosyjskiej ropy i broni.

Niewygodne pytanie dla zachodnich stolic brzmi następująco:

Czy są gotowi w znaczący sposób ograniczyć przestrzeń manewrową Rosji na Globalnym Południu, jeśli będzie to wymagało skonfrontowania się z interesami kluczowych partnerów - przede wszystkim Indii?

A jakie stanowisko zajmą Indie?

Nie chodzi już tylko o umowy handlowe czy interesy gospodarcze. To, co się teraz kształtuje, to przyszła architektura globalnego porządku i globalnego bezpieczeństwa.

Jakie są prawdziwe interesy Indii?

Indie są głównym regionalnym rywalem Chin. New Delhi widzi rosnącą zależność Rosji od Pekinu - i jest to czynnik ograniczający dla Indii.

W przeciwieństwie do Rosji Stany Zjednoczone mogą zaoferować Indiom nie tylko ropę naftową, ale także zaawansowane technologie, broń i kapitał inwestycyjny.

Indie otrzymują już od Rosji wszystko, czego naprawdę potrzebują - ropę płaconą w rupiach i z coraz głębszym rabatem.

Rosja sprzeciwia się Zachodowi; Indie poszukują współpracy z Zachodem.

Czy Indie zacieśnią swoje więzi z Rosją kosztem stosunków ze Stanami Zjednoczonymi?

Do tej pory Rosja była stałym partnerem handlowym Indii - nie strategicznym.

Czy ten status się zmieni?

Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Rosja stopniowo przestaje być "biegunem geopolitycznym" i zamienia się w satelitę - nawet wasala - Chin.

Rosja i Putin ucieleśniają imperialny, kolonialny sposób myślenia, który jest zasadniczo obcy Indiom.

A dziś Putin prowadzi brutalną, niesprawiedliwą, niesprowokowaną wojnę przeciwko naszemu niepodległemu państwu - Ukrainie.

Świat pogrąży się w całkowitym chaosie, jeśli kwestie terytorialne zaczną być rozwiązywane przy użyciu siły militarnej. A jeśli Ukraina przegra, ten chaos nieuchronnie nastąpi.

Dlatego kraje, które dążą do przywrócenia globalnego systemu bezpieczeństwa i unikają popadnięcia w liczne konflikty zbrojne, mają wyraźny interes w sprawiedliwym pokoju dla Ukrainy.

Mówiłem już, że moim zdaniem to Indie - a nie Rosja czy Chiny - mogą przewodzić państwom Globalnego Południa i wykazać się przywództwem w ustanawianiu pokoju na Ukrainie i w regionie.

Takie przywództwo stanowiłoby zasadniczy wkład w naród ukraiński i pokój na świecie.

x.com/Gerashchenko_en


Siły rosyjskie dokonały taktycznego przełomu na północny wschód i wschód od Hulajpola w połowie listopada 2025 r., prawdopodobnie częściowo poprzez koncentrację i zaangażowanie grupy sił porównywalnej wielkością do tej operującej na kierunku Pokrowsk-Dobropole. Ukraiński obserwator wojskowy Kostiantyn Maszowec poinformował, że rosyjska Wschodnia Grupa Sił (GoF) obecnie operująca na kierunku Hulajpola i Dniepropietrowska jest porównywalna pod względem skuteczności bojowej i liczebności do Centralnej Grupy Sił operującej w sektorach Pokrowsk i Dobropole, a Wschodnia Grupa Sił może nawet dysponować większą koncentracją siły roboczej w swoim rejonie odpowiedzialności. Ukraińscy urzędnicy poinformowali w listopadzie 2025 r., że rosyjskie dowództwo wojskowe zaangażowało od 170 000 do 220 000 żołnierzy na kierunku Pokrowska. Rosyjska Wschodnia Zatoka Sił w pobliżu Hulajpola składa się z trzech brygad 35. Połączonej Armii (CAA, Wschodni Okręg Wojskowy [EMD]) operujących na południe od Hulajpola; jednej dywizji i dwóch brygad 5. CAA (EMD) operujących bezpośrednio na wschód i północ od Hulajpola; dwóch brygad 36. CAA (EMD) operujących w pobliżu Wełykomychajiwki i na południowy zachód od Nowopawlówki; oraz jednej brygady i jednego pułku 29. CAA (EMD) prowadzących aktywną obronę wspólnie z 36. CAA. Rosyjskie dowództwo wojskowe znacząco wzmocniło Wschodnią Zatokę Sił latem-jesienią 2025 r., przerzucając szereg elementów do tego obszaru. Rosyjskie dowództwo wojskowe przerzuciło elementy 76. Dywizji Powietrznodesantowej (WDW) w kierunku Hulajpola z obwodu sumskiego we wrześniu 2025 r.; elementy 228. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych (90. Dywizja Pancerna, 41. Pułk Strzelców Zmotoryzowanych, Centralny Okręg Wojskowy [CMD]) z obszaru obronnego Centralnego Okręgu Wojskowego na obszar między Nowopawlówką a Hulajpolem; oraz elementy 38. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych i 69. Samodzielnej Brygady Osłonowej (obie z 35. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych, Centralny Okręg Wojskowy) na obszar obronny 5. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych na północny wschód i wschód od Hulajpola.[19]

Maszowiec ocenił, że przegrupowanie elementów obu brygad na obszar obronny 5. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych znacznie poprawiło jego zdolność bojową, umożliwiając 5. Pułkowi Strzelców Zmotoryzowanych wypracowanie taktycznego przełomu o głębokości 17 kilometrów, przeprowadzenie szerokiej przeprawy przez rzekę Janczur w pobliżu Uspieniówki (na północny wschód od Hulajpola) i dotarcie do obrzeży Hulajpola od północy i północnego wschodu.[20] Maszowec spekulował, że rosyjskie dowództwo wojskowe mogło skierować do tego obszaru pewne elementy 49. Południowego Okręgu Wojskowego (POW), w tym oddziały 34. i 205. brygady zmotoryzowanej lub ewentualnie elementy 7. Bazy Wojskowej, ponieważ rosyjskie dowództwo wojskowe często wykorzystuje te elementy do wzmocnienia różnych grup artylerii – w tym Dniepru (działającego w zachodnich obwodach zaporoskim i chersońskim) oraz Zachodniej Grupy Artylerii (działającej na kierunkach Kupiańskim i Lymańskim).[21] Maszowec stwierdził, że 5. Południowy Okręg Artylerii prawdopodobnie ma dwie brygady w rezerwie i ostrzegł, że siły rosyjskie mogą próbować przerzucić elementy 76. Dywizji WDW lub 90. Dywizji Pancernej w celu wzmocnienia taktycznego przełomu 5. Południowego Okręgu Wojskowego.[22] Zaangażowanie i ponowne rozmieszczenie elementów kilku jednostek z innych sektorów frontu dodatkowo sugeruje, że niedawny rosyjski przełom taktyczny w kierunku Hulajpola jest częściowo spowodowany znaczną koncentracją sił ludzkich w tym rejonie przez kilka miesięcy, a nie nagłym przełomem lub załamaniem się obrony Ukrainy, jak niedawno próbowali twierdzić urzędnicy Kremla.[23] Ta znacząca koncentracja sił sugeruje, że Rosja prawdopodobnie będzie musiała skoncentrować jeszcze więcej sił i obniżyć priorytet innych sektorów frontu, aby wykorzystać taktyczne postępy wokół Hulajpola i spróbować przekształcić je w sukcesy operacyjne.

(...)

Niepotwierdzone twierdzenia: Rosyjscy milblogerzy twierdzili, że siły rosyjskie posuwały się w środkowym i południowym Siwiersku oraz wzdłuż autostrady T-0513 Siwiersk-Lyman w centrum Świato-Pokrowskiego. Rosyjski milbloger twierdził, że siły rosyjskie zajęły połowę Świato-Pokrowskiego.

Siły rosyjskie zaatakowały w pobliżu samego Siwierska i w jego obrębie; na północny zachód od Siwierska w pobliżu Droniwki, Płatonówki i Zakitnego; na północny wschód od Siwierska w pobliżu Serebryanki; i na południowy zachód od Siwierska w pobliżu Fiodoriwki i Świato-Pokrowskiego w dniach 2 i 3 grudnia.

Rosyjscy milblogerzy twierdzili, że siły rosyjskie przecięły główne ukraińskie naziemne linie komunikacyjne (GLOC) do Siwierska, zmuszając siły ukraińskie do prowadzenia logistyki przez pola. ISW ocenia, że ataki te są prawdopodobnie częścią szerszej kampanii sił rosyjskich dotyczącej zakazu powietrznego na polu bitwy (BAI), mającej na celu degradację ukraińskiej logistyki w celu ułatwienia przyszłych ataków naziemnych w kierunku Siwierska.

understandingwar.org


Od obalenia Muammara Kaddafiego w 2011 r. Libia pozostaje państwem podzielonym, w którym funkcjonują konkurujące ze sobą ośrodki władzy. Po jednej stronie jest Rząd Porozumienia Narodowego (GNA) w Trypolisie – uznawany na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z 2015 r. za prawomocne władze – kontrolujący północno-zachodnią Libię oraz popierany przez Katar i Turcję. Po drugiej znajduje się zaś Libijska Armia Narodowa (LNA) pod dowództwem Haftara, dominująca we wschodniej części państwa ze stolicą w Bengazi, wspierana przez Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), Arabię Saudyjską, Francję i Rosję. Konflikt na linii GNA–LNA to pokłosie różnic politycznych, regionalnych i plemiennych oraz rywalizacji o kontrolę nad bogactwami naturalnymi, szczególnie złożami ropy i gazu.

Turcja bezpośrednio zaangażowała się w spór w kwietniu 2019 r., gdy siły Haftara, przy wsparciu Grupy Wagnera, rozpoczęły ofensywę na Trypolis. Ankara wykorzystała ten moment, dostarczając GNA drony, systemy obrony przeciwlotniczej, doradców wojskowych oraz ok. 3,5 tys. płatnych syryjskich bojowników (dane Departamentu Obrony USA), co umożliwiło Trypolisowi odparcie ataku i odzyskanie kluczowych obszarów oraz doprowadziło do zawieszenia broni w październiku 2020 r.

Opowiedzenie się Turcji po stronie GNA wiązało się ściśle z jej interesami regionalnymi. Po pierwsze, władze w Trypolisie były ideologicznym sojusznikiem Turcji, powiązanym z Bractwem Muzułmańskim – organizacją, którą wspierała ona w regionie, co stawiało ją w opozycji do takich państw jak Egipt i ZEA, postrzegających Bractwo jako zagrożenie dla własnych ustrojów politycznych. Po drugie, udzielenie wsparcia dla GNA było inwestycją Ankary w zabezpieczenie swoich interesów w basenie Morza Śródziemnego.

Kluczowy element tej strategii stanowiło podpisanie z GNA w listopadzie 2019 r. umowy o rozgraniczeniu wyłącznych stref ekonomicznych (EEZ). Na jej mocy połączono strefy morskie Turcji i Libii (zob. mapa), co zagwarantowało Ankarze prawa do eksploracji oraz wydobycia libijskich złóż gazu i ropy w wodach przybrzeżnych tego drugiego państwa. Porozumienie to miało też utrudnić budowę gazociągu EastMed, forsowanego przez Grecję, Cypr, Egipt i Izrael, z którego wykluczono Turcję, mimo że według jej interpretacji prawa morskiego jego trasa przecinała obszar należący do jej EEZ. Porozumienie Ankary z Trypolisem, naruszające EEZ wysp greckich (np. Krety i Kastelorizo) oraz częściowo Egiptu, wywołało sprzeciw Aten i Kairu, które uznały je za niezgodne z prawem międzynarodowym.

Umowa turecko-libijska stała się więc przedłużeniem sporu turecko-greckiego o granice morskie, wynikającego z różnych interpretacji prawa morskiego. Ankara nie podpisała Konwencji ONZ o prawie morza z 1982 r. (UNCLOS) i tym samym nie uznaje wyłącznych stref ekonomicznych wysp greckich. Stąd w jej postrzeganiu Grecja m.in. nie ma praw do EEZ wokół Krety czy Kastelorizo. Przy takiej interpretacji prawa morskiego umowa z Libią stała się dla Turcji nie tylko narzędziem do umocnienia swojej pozycji politycznej i energetycznej w regionie – do czego konieczne było utrzymanie GNA przy władzy – lecz także kolejną szansą na podważenie greckiej wizji granic morskich.

W 2025 r. Turcja dokonała zwrotu w swojej polityce wobec Libii, odchodząc od wyłącznego wsparcia GNA w Trypolisie na rzecz podjęcia dialogu z Haftarem i LNA. W kwietniu 2025 r. syn lidera, Saddam – nowo mianowany zastępca dowódcy dotychczas wrogiej Turcji LNA – odwiedził Ankarę w celu omówienia współpracy wojskowej. Kolejnym przejawem zmiany kursu była – pierwsza od obalenia Kaddafiego – wizyta szefa tureckiego wywiadu Ibrahima Kalına w Bengazi w sierpniu 2025 r., podczas której omówił on z Haftarem i LNA kwestie stosunków bilateralnych, bezpieczeństwa regionalnego, walki z nielegalną migracją oraz kooperacji wywiadowczej i wojskowej.

Ten zwrot w relacjach między LNA a Ankarą zdaje się także inicjatywą samego Haftara, który z uwagi na swój podeszły wiek (81 lat) dąży do utrwalenia dynastycznej sukcesji. W tym celu awansował on swoich synów na kluczowe stanowiska: obok Saddama również Khaleda – został on szefem sztabu – oraz Belqasima – mianowano go zarządcą funduszy rekonstrukcyjnych. Nawiązanie kontaktów z Turcją służy wzmocnieniu międzynarodowej legitymacji tej sukcesji. Jednocześnie działania te mają służyć rozszerzeniu rodzinnych sojuszy poza tradycyjnych patronów, takich jak Rosja, co jest szczególnie istotne w kontekście osłabienia militarnego Kremla (dotąd głównego partnera militarnego Haftara) spowodowanego wojną na Ukrainie.

Z perspektywy Turcji nowe otwarcie w stosunkach z LNA niesie liczne korzyści. W zamian za reset relacji i wsparcie militarne dla Bengazi – obejmujące potencjalne dostawy uzbrojenia oraz szkolenia wojskowe – Ankara uzyskała wstępne zapewnienia co do ratyfikacji porozumienia z 2019 r. przez prohaftarowski parlament w Tobruku. Gdyby do tego doszło, otrzymałoby ono brakującą akceptację ze strony LNA, która dotychczas podważała decyzję Trypolisu w tej sprawie i stanowczo sprzeciwiała się ingerencji Turcji w jej EEZ. Dzięki temu Ankara zyskałaby pełny i legalny dostęp do operacji poszukiwawczych i wydobywczych ropy oraz gazu we wschodnich wodach Libii, co wzmocniłoby jej roszczenia w sporach delimitacyjnych z Grecją.

Jednocześnie Turcja mogłaby ugruntować swoją pozycję w Libii jako kluczowy mediator oraz siła stabilizująca region i dążąca do zjednoczenia Libii (zgodnie z celem ONZ), legitymizując zarazem swoją obecność militarną. W takiej sytuacji Ankara nie tylko przejęłaby dominującą rolę w kształtowaniu trajektorii konfliktu libijskiego – osłabiając przy tym np. powiązania polityczne Rosji z Haftarem – lecz także umocniłaby swoją pozycję militarną w basenie Morza Śródziemnego przez współpracę z obiema administracjami w Libii. Również GNA postrzega zbliżenie Ankary z Bengazi jako szansę na złagodzenie napięć z LNA i wznowienie dialogu politycznego.

osw.waw.pl


Ambasadorka Ukrainy w USA Ołha Stefaniszyna oceniła, że wtorkowe spotkanie przedstawicieli USA z Władimirem Putinem nie przyniosło dużego postępu.

(...)

Pytana przez PAP o słowa prezydenta Donalda Trumpa, który stwierdził w czwartek, że Putin chce pokoju, lecz dodał, że "do tanga trzeba dwojga", w odpowiedzi przywołała słowa szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha z niedawnego wywiadu, w którym stwierdził, że jego wymarzonymi gośćmi na kolacji byliby Trump, Putin i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Stwierdził on, że zaserwowałby steki i frytki oraz rosyjski dressing.

- Pokój z rosyjskim dressingiem to nie jest pokój, jakiego my chcemy - stwierdziła Stefaniszyna.

PAP

środa, 3 grudnia 2025



W środę 3 grudnia połączone izby Sądu Najwyższego zebrały się, by obradować nad prymatem prawa polskiego nad europejskim. "Żaden sąd lub inny organ władzy publicznej nie jest uprawniony do uznania orzeczenia Sądu Najwyższego za niebyłe i pominięcia jego skutków, nawet jeśli miałoby to nastąpić z odwołaniem się do prawa Unii Europejskiej" - czytamy w uchwale. Jak stwierdzono, Polska nie dała europejskim sądom ani instytucjom prawa do ustalania zasad w związku z działaniem polskich sądów. Izba Pracy oraz Kontroli Nadzwyczajnej SN przyjęły uchwałę w sprawie ważności powołań tak zwanych neosędziów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN. "W posiedzeniu uczestniczyło 23 sędziów, głównie powołanych po 2017 roku" - zauważa PAP.

Jak donosi serwis prawo.pl, posiedzenie rozpoczęło się od sprzeczki między prokuratorem delegowanym do Prokuratury Krajowej Mariuszem Kowalem a przewodniczącym składu orzekającego sędzią Krzysztofem Wiakiem. "Prokurator zakwestionował prawidłowy wybór składu orzekającego. Prosił o odstąpienie od podjęcia uchwały, gdyż zagadnienie dotyczące legalności Izby Kontroli Nadzwyczajnej zostało już wyjaśnione w orzecznictwie europejskim i polskim" - czytamy. - Chcemy powstrzymać chaos prawny, który może nastąpić po przyjęciu uchwały, dlatego przyszliśmy do Sądu Najwyższego i uczestniczymy w posiedzeniu - mówił dziennikarzom Mariusz Kowal. 

gazeta.pl


Podczas rozmów, które odbyły się we wtorek w Moskwie, Wang oświadczył, że Chiny i Rosja, jako stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ, będą koordynować swoje działania, aby "zdecydowanie powstrzymywać prowokacyjne działania japońskich sił skrajnie prawicowych, dążących do zakłócenia regionalnego pokoju i stabilności oraz próby remilitaryzacji".

Jak podano, osiągnięto "wysoki stopień konsensusu". Obaj ministrowie podkreślili konieczność "obrony rezultatów II wojny światowej".

Tego dnia Wang spotkał się również z sekretarzem rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Siergiejem Szojgu. Ławrow, cytowany przez rosyjskie media, ostrzegł przed "militarystyczną hydrą, która ponownie podnosi głowę" i stwierdził, że Moskwa i Pekin "mają wspólne zrozumienie niedopuszczalności prób fałszowania historii".

Jest to reakcja na wypowiedź japońskiej premierki Sanae Takaichi sprzed miesiąca, w której stwierdziła ona, że ewentualny atak Chin na Tajwan mógłby stanowić "zagrożenie egzystencjalne" dla Japonii, co uzasadniałoby reakcję jej Sił Samoobrony.

Rosja, ustami Ławrowa, potwierdziła poparcie dla zasady "jednych Chin" i w kwestii Tajwanu, który według komunistycznych władz ChRL jest "niezbywalną" częścią terytorium Chin.

W rozmowie z Wangiem Ławrow przedstawił również rosyjskie stanowisko w sprawie "kryzysu na Ukrainie", jak Chiny nazywają rozpętaną przez Rosję wojnę na pełną skalę. Chiński minister zapewnił, że Pekin podtrzymuje "obiektywne i bezstronne stanowisko" i będzie nadal odgrywał "konstruktywną rolę" w poszukiwaniu politycznego rozwiązania. Ławrow - jak podkreśla chińskie MSZ - wyraził aprobatę dla stanowiska Pekinu.

Chiny, mimo deklaracji o neutralnej postawie wobec rosyjskiej inwazji, nie potępiły agresji na Ukrainę ani zaangażowania północnokoreańskich żołnierzy do walki na froncie, a także sprzeciwiają się sankcjom nakładanym na Rosję przez Zachód. Między mocarstwami doszło także do zacieśnienia współpracy w wielu dziedzinach, a w poniedziałek rosyjski przywódca Władimir Putin podpisał dekret o ruchu bezwizowym dla obywateli ChRL.

Spotkania Wanga z Szojgu i Ławrowem odbyły się na kilka godzin przed przylotem do Moskwy amerykańskiej delegacji ze specjalnym wysłannikiem prezydenta USA Steve’em Witkoffem, która rozmawiała z Putinem na temat zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

PAP

wtorek, 2 grudnia 2025



Dymisja Jermaka nastąpiła wbrew intencjom Zełenskiego, który długo opierał się rosnącej presji społecznej i politycznej. Odejścia szefa BP, skupiającego w swoich rękach bezprecedensową władzę (zob. Zełenski, Jermak i wojenny mechanizm władzy na Ukrainie) i będącego najdłużej urzędującym kierownikiem administracji prezydenckiej po 1991 r., domagali się aktywiści społeczni i znaczna część sceny politycznej, w tym deputowani proprezydenckiej frakcji Sługa Narodu (na czele z Dawydem Arachamiją) – grozili oni odejściem i zerwaniem większości w parlamencie. 20 listopada na spotkaniu z przedstawicielami ugrupowania Zełenski stanął jednoznacznie po stronie Jermaka, dając do zrozumienia, że nie chce jego rezygnacji. Co więcej, ten drugi został mianowany szefem delegacji na rozmowy pokojowe w Waszyngtonie w dniach 29–30 listopada.

(...)

Wiele wskazuje na to, że przeszukania u szefa BP mogły stanowić uderzenie wyprzedzające NABU i SAP. Zgodnie z doniesieniami medialnymi z inicjatywy Jermaka Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zbierała materiały mające skompromitować i doprowadzić do dymisji m.in. szefa SAP Ołeksandra Kłymenkę. Od lipca w areszcie przebywa także jeden z detektywów badających aferę, Rusłan Mahamedrasułow, któremu SBU zarzuciła rzekome związki z Rosją. Jego zatrzymanie było elementem walki służb o kontrolę nad procesem antykorupcyjnym w kraju (zob. Służby kontra służby: walka o kontrolę nad zwalczaniem korupcji na Ukrainie). Podjęcie działań operacyjnych wobec Jermaka miało stanowić dla prezydenta przekonujący wyraźny sygnał o determinacji organów antykorupcyjnych w bronieniu swojej niezależności.

osw.waw.pl


1 grudnia Rosjanie ogłosili zajęcie Pokrowska w obwodzie donieckim i Wołczańska w obwodzie charkowskim. Oficjalny meldunek o tym miał przyjąć Władimir Putin dzień wcześniej na jednym ze stanowisk dowodzenia Połączonej Grupy Wojsk, tzn. zgrupowania Sił Zbrojnych FR i tzw. innych wojsk (głównie Rosgwardii) działających na Ukrainie. W odróżnieniu od wcześniejszych deklaracji Moskwy o zdobyciu Kupiańska w obwodzie charkowskim informacja o opanowaniu przez agresora Pokrowska i Wołczańska znajduje przynajmniej częściowe potwierdzenie w doniesieniach z frontu. Ukraińskie dowództwo zaprzecza utracie obu miast, ale siły obrońców operują już tylko na północnych obrzeżach pierwszego z nich i południowo-wschodnich drugiego, poza obszarem zwartej zabudowy miejskiej. Zgodnie ze źródłami ukraińskimi w północnej części Pokrowska wciąż mają trwać walki, a południowy wschód Wołczańska (przeważnie zalesiony) nadal może pozostawać de facto w szarej strefie (pod koniec listopada najeźdźcy mieli realnie kontrolować około połowy obszaru miasta).

Siły ukraińskie utrzymują się w północnej części Myrnohradu, lecz nadzorowany przez nie obszar uległ zmniejszeniu. Według niektórych źródeł ciągle możliwe jest ich zaopatrywanie (zgodnie z deklaracjami dowództwa zorganizowano połączenia alternatywne), a w obu kierunkach – z miasta i do niego – przemieszczają się pieszo nieduże grupy ukraińskich żołnierzy, permanentnie zagrożone wrogim ostrzałem i atakami dronów.

Wojska rosyjskie uchwyciły przyczółki w południowo-wschodniej części Konstantynówki i w Siewiersku. Według niektórych doniesień walki dotarły do centrum drugiego z tych miast (jest ono stosunkowo nieduże – przed wojną liczyło 12 tys. mieszkańców). Agresor poszerzył również obszar kontrolowany na południe od Konstantynówki oraz na północ i południe od Siewierska. Obrońcy odparli natomiast próby uchwycenia przezeń przyczółku w Łymanie. Oskrzydlenie tego miasta pogłębiło się – najeźdźcy operują na południe od głównej drogi łączącej go z Siewierskiem (w kierunku wschodnim) i obwodem charkowskim (w zachodnim).

Rosjanie wyprowadzili natarcie na południe od Wołczańska, gdzie dotarli do wsi Łyman (według części źródeł już ją zajęli) i Wilcza. Zaktywizowali się także w południowo-wschodniej części obwodu charkowskiego, gdzie nacierają w kierunku Borowej – drugiego po Kupiańsku ważnego węzła komunikacyjnego nad rzeką Oskoł. Zgodnie z niektórymi źródłami osiągnęli miejscowość Boriwśka Andrijiwka, niespełna 5 km na północny wschód od Borowej. Nie uległa natomiast znaczącym zmianom sytuacja w rejonie Kupiańska, gdzie agresorowi wciąż nie udało się opanować południowo-wschodniej części miasta, a utrzymanie stabilnej kontroli nad zachodnią utrudnia Oskoł.

Najeźdźcy wkroczyli do Hulajpola, na którego północy trwają walki. Od centrum miasta oddziela Rosjan rzeka Hajczur, na której siły ukraińskie oprą najpewniej jego zasadniczą obronę. Pod kontrolę agresora przeszły kolejne tereny na północ od Hulajpola i na wschód od Hajczuru. Obrońcy utrzymują się tam w Warwariwce i Dobropilli (według części źródeł druga z wymienionych miejscowości została już zdobyta przez najeźdźców).

Po opanowaniu przez Rosjan dalszych miejscowości na drodze z Hulajpola do Pokrowśkego w obwodzie dniepropetrowskim sytuacja z zaopatrzeniem obrońców w pierwszym z wymienionych miast skomplikowała się. Obecnie muszą oni korzystać z dróg lokalnych (trasa na zachód znajduje się w zasięgu stałego oddziaływania wrogich dronów). Wojskom ukraińskim udało się natomiast przywrócić kontrolę nad miejscowością Iwaniwka w obwodzie dniepropetrowskim.

Ukraińcy stanęli w obliczu utraty do końca roku kilku miast znaczących pod względem militarnym i jako symbol długotrwałej obrony. Do końca 2024 r. Pokrowsk odgrywał rolę głównego hubu logistycznego obrońców w Donbasie. Zdobycie go otwiera Rosjanom możliwość natarcia na północ (w kierunku Kramatorska i Słowiańska) i/lub na zachód (w kierunku Pawłohradu i Dniepru) w zdecydowanie dogodniejszych dla atakujących warunkach terenowych niż dotąd. Walki o Wołczańsk toczyły się od maja 2024 r., a miasto to stanowiło symbol powstrzymania wrogiego natarcia w kierunku Charkowa. Zajęcie tego miasta, wraz z wysoce prawdopodobnym opanowaniem Kupiańska, bardzo utrudni siłom ukraińskim utrzymanie północno-wschodniej części obwodu charkowskiego.

Symboliczne znaczenie ma Siewiersk – zgrupowanie obrońców wokół tego miasta utrzymywało pozycje nieprzerwanie od upadku Bachmutu w połowie 2023 r., a obrona załamała się dopiero w ostatnich miesiącach. Realny upadek w najbliższych tygodniach Hulajpola potwierdzi natomiast utratę przez Ukraińców północno-wschodniej części obwodu zaporoskiego i ułatwi agresorowi natarcie w kierunku Dniepru.

29 listopada najeźdźcy przeprowadzili kolejne zmasowane uderzenie powietrzne na Ukrainę, a jego głównym celem była infrastruktura energetyczna w Kijowie i obwodzie kijowskim. Trafiona została m.in. stołeczna podstacja wysokiego napięcia (750 kV), będąca kluczowym elementem infrastruktury przesyłu energii elektrycznej z Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej, a poza Kijowszczyzną – także obiekty w obwodach charkowskim, czernihowskim, połtawskim i sumskim. Od dostaw prądu odciętych zostało ok. 720 tys. abonentów w Kijowie i obwodzie kijowskim. Sytuuje to atak z 29 listopada wśród najbardziej dotkliwych dla stolicy i okolicznych miejscowości, zwłaszcza że uszkodzono również szereg innych obiektów cywilnych. W Kijowie zginęły dwie osoby, a 38 zostało rannych (w tym dziecko). Z kolei w obwodzie kijowskim śmierć poniosła jedna osoba, a osiem zostało rannych. Wieczorem 29 listopada wrogie drony uderzyły w Wyszogród w obwodzie kijowskim, raniąc 19 osób (w tym czworo dzieci).

Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych w ataku 29 listopada agresor użył 596 dronów uderzeniowych i ich imitatorów (w tym 350 uzbrojonych „szahedów”) oraz 36 rakiet. Obrońcy mieli zneutralizować 558 bezzałogowców i 19 rakiet, w tym po raz drugi z rzędu zniszczone miały zostać wszystkie atakujące stolicę pociski balistyczne Iskander-M, co świadczy o prawdopodobnym wypracowaniu metody przeciwdziałania rosyjskiej taktyce wykorzystywania tych pocisków (jej stosowanie od wiosny br. znacząco utrudniło systemom Patriot niszczenie iskanderów). Zgłosili natomiast zestrzelenie zaledwie jednego z pięciu pocisków hipersonicznych Kindżał.

Najeźdźcy kontynuowali niszczenie infrastruktury energetycznej w regionach tworzących bezpośrednie zaplecze frontu. Nie licząc zmasowanego ataku z 29 listopada, Ministerstwo Energetyki Ukrainy i władze lokalne donosiły o uszkodzeniu obiektów oraz spowodowanych nim przerwach w dostawie prądu, wody i ogrzewania w obwodach charkowskim (26 listopada oraz 1 i 2 grudnia), donieckim (26 listopada i 2 grudnia), odeskim (27 listopada i 2 grudnia), chersońskim (28 listopada i 1 grudnia), sumskim (28 i 30 listopada), dniepropetrowskim (1 i 2 grudnia) oraz czernihowskim (2 grudnia).

Największe problemy wywołało uszkodzenie elektrowni cieplnej TES-5 w Charkowie 26 listopada, w rezultacie czego odcięto ogrzewanie dla 100 tys. abonentów. Ofiary w ludziach przyniosły ataki na Zaporoże wieczorem 25 listopada (rannych zostało 18 osób) i Dniepr 1 grudnia (cztery osoby zginęły, a 45 zostało rannych). Zgodnie z danymi ukraińskimi od wieczora 25 listopada do rana 2 grudnia agresor wykorzystał do ataków łącznie 1173 drony uderzeniowe i ich imitatory (w tym 710 „szahedów”) oraz 44 pociski balistyczne i manewrujące. Obrońcy zadeklarowali zneutralizowanie 991 bezzałogowców i zestrzelenie 19 rakiet.

(...)

Ukraińskie bezzałogowce zaatakowały kolejne wrogie rafinerie: Nowokujbyszewską w obwodzie samarskim (27 listopada), Saratowską (28 listopada) oraz zlokalizowane w Kraju Krasnodarskim zakłady w Afipsku (29 listopada), Sławiańsku nad Kubaniem (30 listopada) i Tuapse (2 grudnia). Ukraiński Sztab Generalny powiadomił o trafieniu rafinerii Saratowskiej i Afipskiej, na których terenie doszło do pożarów. W listopadzie odnotowano rekordową liczbę ukraińskich uderzeń na rosyjską infrastrukturę paliwową, o czym 2 grudnia poinformowała agencja Bloomberg, powołując się na źródła w Rosji i na Ukrainie. W rezultacie przerób ropy w FR zmniejszył się do 5 mln baryłek dziennie, podczas gdy „pod koniec jesieni” wynosił zazwyczaj 5,3–5,5 mln baryłek. Obiekty znajdujące się w zasięgu ukraińskich dronów odpowiadały wcześniej za 20% krajowego przetwórstwa ropy.

osw.waw.pl


„Koncepcję niszczenia celów przybrzeżnych za pomocą fal przypominających tsunami analizowano w Związku Radzieckim. Każde badanie kończyło się tym samym wnioskiem: to nie działa. W jednym z raportów cały pomysł określono wręcz jako „absurdalny” – przypomniał Podwig, ekspert pracujący przy ONZ, we wpisie w serwisie X.

Nawet Andriej Sacharow, znany jako ojciec radzieckiej bomby atomowej, interesował się kiedyś takim rozwiązaniem, szukając potencjalnych zastosowań dla ładunków o ogromnej mocy. Jak podkreśla Podwig, sam Sacharow nie przeprowadził jednak żadnych obliczeń. Zrobili to dopiero naukowcy w instytutach marynarki wojennej. I stwierdzili, że fala powstała po eksplozji szybko opada i nie jest w stanie osiągnąć zamierzonego efektu.

Z kolei analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Marcin Andrzej Piotrowski zwrócił uwagą na brak niezależnego od władz Rosji potwierdzenia podwodnego testu torpedy nuklearnej Posejdon.

Zarówno Posejdon, jak i Burewiestnik należą do tzw. „cudownych broni” Putina, systemów, które rosyjski przywódca po raz pierwszy zaprezentował w przemówieniu w 2018 roku. Kremlowska propaganda przedstawia je jako element rosyjskiej strategii „drugiego uderzenia” w ewentualnej wojnie nuklearnej i jako odpowiedź na zachodnie, zwłaszcza amerykańskie, systemy obrony przeciwrakietowej.

Jak zauważa Piotrowski oficjalnie Buriewiestnik miał na testach pokonać 14 tys. km, a lot trwać 15 godzin. Jednak Norwegia nie odnotowała wyższego promieniowania, jakie powinno towarzyszyć próbie silnika-reaktora w locie. Nie ma też żadnego oświadczenia w tej sprawie ze strony USA, których samoloty do rozpoznania skażeń nuklearnych były obecne w sąsiedztwie poligonów na Nowej Ziemi.

Analityk PISM /podaje - red./, że testy obu systemów zgrano z dorocznymi ćwiczeniami sił strategicznych Rosji, które m.in. sprawdziły sprawność pocisków Buława, Jars i Ch-102. Termin tegorocznej edycji został zsynchronizowany z niedawnymi ćwiczeniami taktycznych sił nuklearnych NATO.

Testy Rosji świadczą o jej postępach w miniaturyzacji napędu obu systemów, jednak pokazują też, że są to konstrukcje kosztowne i technologicznie niedojrzałe. Ich rozwój cieszy się natomiast osobistym poparciem Władimira Putina - wskazuje analityk PISM.

Zdaniem wielu ekspertów, coraz bardziej agresywna retoryka nuklearna Moskwy świadczy przede wszystkim o słabości rosyjskich sił konwencjonalnych i ich słabych wynikach na Ukrainie. W historii Kreml wielokrotnie sięgał po groźby atomowe właśnie wtedy, gdy jego pozycja wojskowa wydawała się chwiejna.

strefaobrony.pl


Do zdarzenia doszło w pobliżu Dakaru, stolicy Senegalu, u zachodnich wybrzeży Afryki. To już trzeci tego typu incydent z udziałem tankowców przewożących rosyjskie produkty naftowe w ciągu tygodnia. Na należącym do Besiktas Shipping tankowcu Mersin doszło do czterech eksplozji zewnętrznych - przekazał agencji Bloomberg przedstawiciel firmy obsługującej statek. Według analityków Kpler statek przewoził olej napędowy i zawijał do rosyjskich portów w tym roku już kilkukrotnie.

Jak wyjaśniło Besiktas Shipping, eksplozje i pęknięcie kadłuba spowodowały przedostanie się wody do maszynowni Mersina. Firma poinformowała, że nie doszło do zanieczyszczenia środowiska. Załoga statku jest bezpieczna. Sama jednostka została ustabilizowana po "znacznym zalaniu" i odholowana do portu. Specjaliści naprawiają obecnie pęknięcia w kadłubie.

W piątek 28 listopada media poinformowały o eksplozjach na tankowcach w okolicy Bosforu w Turcji. Obie jednostki należą do rosyjskiej "floty cieni". Miały to być statki o nazwach Kairo i Virat. Następnego dnia źródła w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowały RBC Ukraina, że oba statki zostały trafione przez drony morskie. Po ataku tankowce, które wcześniej zawinęły do rosyjskich portów, zostały unieruchomione - podała SBU.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan potępił w poniedziałek 1 grudnia ataki dronów, do których przyznała się Ukraina. - Nie możemy pod żadnym pozorem zaakceptować tych ataków, które zagrażają bezpieczeństwu żeglugi, środowisku i życiu w naszej wyłącznej strefie ekonomicznej - powiedział Erdogan. Lider Turcji ocenił, że jest to "niepokojąca eskalacja".  

gazeta.pl