czwartek, 13 listopada 2025



10 listopada Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o wykryciu afery korupcyjnej w branży energetycznej. W ramach trwającej 15 miesięcy operacji „Midas” przeprowadzono ponad 70 przeszukań, a działania operacyjne objęły m.in. przyjaciela prezydenta i jego byłego partnera biznesowego Timura Mindicza, ministra sprawiedliwości (wcześniej szefa resortu energetyki) Hermana Hałuszczenkę oraz siedzibę koncernu Enerhoatom (spółki operatora elektrowni jądrowych). Siedmiu osobom postawiono zarzuty, a sześć zatrzymano.

Według NABU w Enerhoatomie działała grupa przestępcza uzyskująca nielegalne korzyści od kontrahentów w wysokości 10–15% wartości kontraktów poprzez szantażowanie ich perspektywą zablokowania płatności za świadczone usługi lub dostarczone produkty albo pozbawienia statusu dostawcy. Zdefraudowano w ten sposób co najmniej 100 mln dolarów. Organizatorem procederu miał być Mindicz (uciekł z kraju kilka godzin przed przeszukaniami), a wspierać go miały osoby związane z Hałuszczenką. Biuro opublikowało taśmy (część z niemal tysiąca godzin nagrań), z których wynika, że nielegalne korzyści czerpał też były wicepremier Ołeksij Czernyszow.

11 listopada rząd zdymisjonował radę nadzorczą Enerhoatomu i odsunął Hałuszczenkę od pełnienia obowiązków. Dzień później uchwalił wniosek do Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) o nałożenie sankcji m.in. na Mindicza. Wołodymyr Zełenski wyraził poparcie dla służb antykorupcyjnych, podkreślił niedopuszczalność tego typu procederów w energetyce i zaapelował do Rady Najwyższej o dymisję Hałuszczenki i minister energetyki Switłany Hrynczuk. Głosowanie w tej sprawie ma się odbyć 18 listopada.

Afera stanowi potężny problem wizerunkowy dla prezydenta, którego łączą z Mindiczem bliskie relacje towarzyskie. Obniża również wiarygodność Ukrainy na Zachodzie i legitymizację Zełenskiego wewnątrz kraju. Przy tym jest kolejną odsłoną trwającej od kilku miesięcy konfrontacji Biura Prezydenta (BP) ze służbami antykorupcyjnymi.

Komentarz
  • Zarzuty postawione otoczeniu Zełenskiego stanowią wielkie obciążenie wizerunkowe dla głowy państwa. Mindicz od lat należy do najbliższego kręgu prezydenta, m.in. był wraz z nim współwłaścicielem studia Kwartał 95. Prowadził też interesy z oligarchą Ihorem Kołomojskim, który ułatwił Zełenskiemu zwycięstwo w wyborach w 2019 r. W czasie wojny jego wpływy polityczne i biznesowe znacznie wzrosły i stały się obiektem zainteresowania służb: w sierpniu br. NABU badała jego związki z produkującą drony firmą Fire Point, podejrzewaną o zawyżanie cen i ustawianie przetargów na dostawy bezzałogowców dla wojska.
  • Negatywnych skutków dla Zełenskiego nie powstrzyma zapowiedź dymisji w rządzie. Prezydent przez cztery lata tolerował obecność w nim Hałuszczenki, krytykowanego m.in. za lobbowanie za nabyciem w Bułgarii używanych rosyjskich reaktorów czy pozbycie się Wołodymyra Kudryckiego z funkcji szefa Ukrenerho (...). Jego współpraca z Mindiczem i szefem BP Andrijem Jermakiem czyniła go do tej pory niemal nietykalnym, o czym świadczy objęcie przezeń resortu sprawiedliwości po ostatniej rekonstrukcji gabinetu. O chęci odcięcia się przez przywódcę od figurantów sprawy świadczy autoryzowany przez niego wniosek o nałożenie na Mindicza sankcji (m.in. zablokowanie aktywów), przyjęty przez RBNiO 13 listopada.
  • Ujawnienie przez NABU szczegółów śledztwa ma utrudnić BP dalsze ograniczanie niezależności organów antykorupcyjnych. Postępowania dotyczące osób bliskich głowie państwa, w tym Mindicza i Czernyszowa, doprowadziły w lipcu do prób obniżenia niezależności tej instytucji, a następnie do konfliktu służb antykorupcyjnych z tymi podległymi prezydentowi (...). Jeden z detektywów zaangażowanych w operację „Midas” został w czerwcu br. aresztowany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy pod zarzutem rzekomych powiązań z Rosją, co może wskazywać na chęć wyciszenia śledztwa.
  • Afera korupcyjna będzie zataczała coraz szersze kręgi. Zgodnie z doniesieniami medialnymi nagrano trzech kolejnych ministrów. Sprawa dotknie także urzędników mających kontakty z Mindiczem, np. obecnego sekretarza RBNiO Rustema Umierowa. Jednocześnie ucieczka Mindicza z kraju zaledwie kilka godzin przed rozpoczęciem poszukiwań świadczy o tym, że BP wciąż może otrzymywać przecieki z organów antykorupcyjnych.
  • Skandal doprowadzi do spadku wiarygodności Zełenskiego na Zachodzie i w kraju. Reputacja prezydenta ucierpiała już w lipcu (...), a obecna afera da dodatkowe paliwo przeciwnikom przyjęcia Ukrainy do UE i udzielania jej dalszej pomocy. Sprawa została też fatalnie przyjęta w społeczeństwie, tym bardziej że ujawniono ją krótko po dotkliwych atakach Rosji na infrastrukturę energetyczną 8 listopada. Pojawiają się porównania do zdrady państwowej i widać oczekiwania podjęcia radykalnych działań na rzecz walki z korupcją. Skandal może demotywująco wpłynąć na żołnierzy, co negatywnie przełoży się na sytuację na froncie.
osw.waw.pl


Rosja i Chiny już w 2012 r. skręciły w stronę nacjonalizmu. Cztery lata później podobną drogą obrały Stany Zjednoczone — wraz z wyborem Donalda Trumpa. Historia zatoczyła koło — tak jak wcześniej wobec Rosji i Chin, Europa dopiero po blisko dziesięciu latach zrozumiała, jak znaczący był to zwrot.

Świat, który jeszcze niedawno był uważany za wielki rynek, wygląda teraz następująco:
  • Rosja grozi Europie wojną — i otrzymuje wsparcie od Chin, "naturalni" sojusznicy praktycznie nie istnieją,
  • kraje takie jak Brazylia czy Indie pragmatycznie trzymają się państw, które służą ich interesom,
  • Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa nie są "partnerem moralnym", a bardziej biznesowym.
onet.pl\Die Welt


Witalij Kliczko wyznał, że Ukraina ma "ogromny problem z żołnierzami, z zasobami ludzkimi". Mer Kijowa udzielił wywiadu Axel Springer Global Reporters Network, do którego należy również Politico, które przytoczyło fragmenty wywiadu. - Ukraina zmaga się z narastającym niedoborem żołnierzy, ponieważ rekordowa liczba mężczyzn ucieka do Europy - podkreślił polityk. Jak wyznał, niemal cztery lata wojny z Rosją poważnie nadwyrężyły zdolność Ukrainy do uzupełniania strat w armii. Obecnie zgodnie z ukraińskim prawem mobilizacji podlegają mężczyźni od 25. roku życia. Kliczko zasugerował, że ten limit powinien zostać obniżony. - W przeszłości w armii służyli 18-latkowie, ale to przecież dzieci - powiedział i dodał, że można by obniżyć ten próg do 23 albo 22 lat. - Bronimy naszego kraju już prawie cztery lata i to bardzo trudne. Odwaga do walki jednak wciąż jest i to ma ogromne znaczenie - podkreślił mer Kijowa.

gazeta.pl


O rosnącej liczbie przypadków choroby poinformowali medycy wojskowi w rozmowie z dziennikiem "The Telegraph". Do niedawna była ona uważana za nieobecną w Europie, jednak w trakcie trwającej wojny w Ukrainie pojawia się ostatnio coraz częściej. Gangrena gazowa, nazywana też zgorzelą gazową, jest infekcją bakteryjną, powstałą w wyniku głębokich urazów. Pojawiające się w ciele chorego bakterie Clostridium, bardzo szybko niszczą tkankę mięśniową. Powodują silny ból, obrzęk, przebarwienia tkanek, a także "uczucie pękania" w przypadku ruchu nagromadzonych w tkankach gazów. "Uważa się, że jest to zjawisko z czasów pierwszej wojny światowej. Od tego czasu stało się to znacznie rzadsze, głównie z powodu wczesnego oczyszczania ran, szybkiej operacji, antybiotyków i lepszego leczenia ran" - wyjaśnił w rozmowie z serwisem Alastair Beaven oficer medyczny, który służył w Afganistanie.

- Obserwujemy powikłania po urazach, których nigdy nie widział żaden żyjący człowiek w czasie wojny - powiedział w rozmowie z brytyjskim dziennikiem Alex, zagraniczny medyk-ochotnik, który przebywa w rejonie Zaporoża. - Takie opóźnienia w ewakuacji nie miały miejsca w ciągu ostatnich 50 lat - prawdopodobnie od czasów II wojny światowej, a może nawet wcześniej. Obserwujemy patologie, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy" - przekazał. Jak relacjonował medyk, "do szpitala przychodzą ludzie, którzy są ranni od kilku tygodni". Następnie są utrzymywani przy życiu przez kolejne tygodnie. - Ludzie siedzą z tego typu ranami i nie otrzymują odpowiedniej opieki - po prostu nie można ich przenieść z powrotem do szpitala wystarczająco szybko, aby odpowiednio ich leczyć - dodał. Dr Lindsey Edwards, wykładowczyni mikrobiologii w King's College London powiedziała w rozmowie z "The Telegraph", że leczenie gangreny gazowej polega na chirurgicznym oczyszczaniu zakażonej części ciała. Konieczne jest też podawanie dożylnie silnych antybiotyków. - Jest to niezwykle zagrażająca życiu infekcja: w przypadku braku leczenia śmiertelność jest bliska 100 procent - przekazała dr Edwards. Ze względu na ograniczony dostęp do pomocy medycznej, w Ukrainie niezwykle trudne jest odpowiednie leczenie pacjentów z gangreną gazową. 

gazeta.pl

środa, 12 listopada 2025



Nocą z 7 na 8 listopada najeźdźcy przeprowadzili kolejny zmasowany atak rakietowy na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych użyli w nim 45 rakiet, w tym aż 32 balistycznych Iskander-M i Kindżał, oraz 458 bezzałogowców uderzeniowych i ich imitatorów. Zestrzelonych bądź w inny sposób unieszkodliwionych miało zostać dziewięć rakiet i 406 dronów. Uszkodzono m.in. elektrownie cieplne Przydnieprzańską w Dnieprze, Trypolską na południe od Kijowa i Żmijowską w obwodzie charkowskim, hydroelektrownię w Switłowodśku w obwodzie kirowohradzkim oraz podstacje energetyczne zabezpieczające prace Chmielnickiej i Rówieńskiej elektrowni atomowych.

Do uszkodzenia obiektów energetycznych, a w konsekwencji przerw w dostawach prądu, wody i ogrzewania doszło w obwodach charkowskim, czernihowskim, dniepropetrowskim, kijowskim, kirowohradzkim, odeskim, połtawskim i zaporoskim. Całkowity blackout miał miejsce w Krzemieńczuku, a częściowy – w Dnieprze, gdzie uszkodzeniu uległ też blok mieszkalny (trzy osoby zginęły, a 11 zostało rannych). Kompania Centrenerho ogłosiła, że na skutek zniszczeń w należących do niej elektrowniach Trypolskiej i Żmijowskiej całkowicie wstrzymuje wytwarzanie energii elektrycznej (wcześniej utracona została należąca do spółki elektrownia Wuhłehirśka w okupowanym obwodzie donieckim).

osw.waw.pl


Współprzewodniczący prawicowo-populistycznej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) Tino Chrupalla ocenił, że Polska może stać się dla Niemiec zagrożeniem i obarczył Zachód współwiną za atak Rosji na Ukrainę. W samej AfD narasta tymczasem konflikt na tle kontaktów jej polityków z Rosją.

- Nie widzę obecnie zagrożenia dla Niemiec ze strony Rosji - powiedział Chrupalla we wtorek wieczorem w programie Markusa Lanza w niemieckiej telewizji publicznej ZDF.

Chrupalla kieruje partią wspólnie z Alice Weidel. W obecnym Bundestagu AfD jest największą partią opozycyjną.

Ocenił, że każdy kraj może stać się dla Niemiec zagrożeniem. - Oczywiście Polska też może stać się dla nas zagrożeniem - powiedział, odpowiadając na pytanie prowadzącego. - Obecnie widzimy podwójną moralność, podwójne standardy w sprawie gazociągu Nord Stream. Polska nie wydała Niemcom poszukiwanego przestępcy, terrorysty (chodzi o obywatela Ukrainy Wołodymyra Żurawlowa, którego wydania odmówił Sąd Okręgowy w Warszawie - PAP). Nie zrobiła tego. A jak zareagował niemiecki rząd? Nie robi nic. Mówi "ok, to się może zdarzyć"" - powiedział szef AfD.

Na pytanie prowadzącego, czy jego zdaniem Polska jest potencjalnie tak samo groźna dla Niemiec jak Rosja, Chrupalla odpowiedział twierdząco. - W tym przypadku jest to widoczne - przekonywał. Podkreślił przy tym, że "gospodarcze interesy Polski są różne od niemieckich".

O Rosji Chrupalla powiedział, że "nigdy nie była demokracją", a "od stu lat jest dyktaturą". - Ja argumentuję z punktu widzenia polityka niemieckiego, kieruję się tym, co jest dobre dla Niemiec, gdyż po to zostałem wybrany (do parlamentu - PAP). Możemy krytykować dyktatury, ale musimy zważać na nasze interesy - zaznaczył szef AfD. - Putin nic mi nie zrobił - dodał.

Chrupalla skrytykował wojnę napastniczą Rosji przeciwko Ukrainie. Zastrzegł, że w okresie poprzedzającym pełnoskalową wojnę mniejszość rosyjska w Ukrainie była prześladowana. "Decydujące błędy" popełnił także Zachód, nie tylko Rosja - ocenił.

Lider AfD twierdził też, że nie ma żadnych dowodów na to, iż drony pojawiające się nad niemieckim terytorium są rosyjskie. Jeżeli kanclerz Niemiec Friedrich Merz tak uważa, niech przedstawi dowody - postulował.

W AfD narasta tymczasem konflikt na tle kontaktów z Rosją. Władzom partii podpadł deputowany Rainer Rothfuss z Bawarii. Uzyskał on od wydziału spraw zagranicznych swojego klubu zgodę na wyjazd do Soczi, jednak później okazało się, że we wniosku zataił fakt, iż jednym z jego rozmówców miał być były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

Jak poinformowała telewizja ARD, władze klubu rozważają surowe sankcje wobec deputowanego, z wykluczeniem z klubu włącznie. - Pan Rothfuss pozostanie w Niemczech - oświadczyła współprzewodnicząca AfD Alice Weidel.

Na konferencję organizowaną w Soczi przez prorosyjską fundację BRICS International Forum pojedzie natomiast inny parlamentarzysta AfD Steffen Kotre. Władze partii zabroniły mu jednak komentowania podróży w serwisach społecznościowych, publikowania zdjęć z rosyjskimi politykami i udzielania wywiadu rosyjskiej telewizji.

Wizytę w Moskwie na wiosnę 2026 r. zapowiedział też wiceprzewodniczący klubu AfD Markus Frohnmaier. Po fali krytyki ze strony chadeckich CDU/CSU i socjaldemokratycznej SPD polityk zastrzegł, że nie ma jeszcze konkretnych planów.

Jak oceniła redakcja programu "Tagesschau" w ARD, ograniczenie przez AfD kontaktów z Rosją jest skutkiem rosnącej presji ze strony koalicji rządowej CDU/CSU i SPD. Merz uznał partię Weidel i Chrupalli za głównego przeciwnika politycznego, krytykując to ugrupowanie przede wszystkim za kontakty z Rosją.

Szef niemieckiego wywiadu zagranicznego BND Martin Jaeger ostrzegł w październiku, że w każdej chwili możliwa jest "gorąca konfrontacja" z Rosją. Jego zdaniem Kreml dąży do osłabienia i podzielenia NATO oraz do doprowadzenia Europy do "stanu rezygnacji".

Chadecy i socjaldemokraci doprowadzili w ubiegłym tygodniu do debaty w Bundestagu, podczas której kontakty AfD z Rosją zostały uznane za zagrożenie dla bezpieczeństwa Niemiec. Deputowani koalicji i Zielonych oskarżali AfD o odgrywanie roli "konia trojańskiego Rosji".

Zdaniem ARD Weidel próbuje zwiększyć dystans do Moskwy i zabiega o zbliżenie do USA Donalda Trumpa. Redakcja przypomniała, że Weidel skrytykowała Rosję po naruszeniu we wrześniu przez rosyjskie drony przestrzeni powietrznej NATO.

Największe niemieckie partie od lat izolują AfD na krajowej scenie politycznej, zarzucając jej działaczom radykalizm i prawicowy populizm, a także utrzymywanie kontaktów z Rosją. W wyborach parlamentarnych w lutym AfD uzyskała 20,8 proc. głosów, stając się drugą siłą polityczną w Niemczech, po CDU/CSU z poparciem 28,5 proc. W aktualnych sondażach AfD (25-26 proc.) rywalizuje o pierwsze miejsce z CDU/CSU (24-27 proc.).

PAP

Wydaje się, że siły rosyjskie mają trudności z przeprowadzeniem udanych ataków naziemnych w celu zajęcia i utrzymania dodatkowego terenu pomimo przeprowadzenia udanej kampanii przechwytywania powietrza na polu bitwy (BAI) i misji infiltracyjnych mających na celu degradację ukraińskiej obrony i logistyki w Pokrowsku i Myrnohradzie. Teren miejski Pokrowska i Myrnohradu nie sprzyja atakom piechoty zmechanizowanej, zmotoryzowanej ani masowej, mającym na celu rozszerzenie kontroli nad terenem, w przeciwieństwie do rosyjskich misji infiltracyjnych. Rosyjskie dowództwo wojskowe przeznaczyło lepiej wyszkolone i lepiej wyposażone jednostki do misji BAI i infiltracji niż do ataków naziemnych. Elitarni dedykowani operatorzy dronów Centrum Zaawansowanych Technologii Bezzałogowych Rubikon są odpowiedzialni za przechwytywanie ukraińskiej logistyki i zestrzeliwanie ukraińskich dronów w kierunku Pokrowska, a elementy Specnazu są odpowiedzialne za początkowe misje infiltracyjne mające na celu dezorganizację ukraińskiej obrony i stworzenie dziur dla standardowej rosyjskiej piechoty do wykorzystania w kolejnych misjach infiltracyjnych. Siły rosyjskie walczą także o rozszerzenie logistyki, która łatwiej umożliwiłaby rosyjskiej piechocie, która już przedostała się do Pokrowska, konsolidację pozycji i gromadzenie personelu do dalszych ataków.

(...)

Rzecznik ukraińskiej Grupy Zadaniowej Połączonych Sił, pułkownik Wiktor Trehubow, poinformował 11 listopada, że ​​siły rosyjskie próbują utrzymać pozycje na północnych obrzeżach Kupiańska i zauważył, że zarówno rosyjska, jak i ukraińska logistyka w Kupiańsku jest niepewna. Trehubow stwierdził, że obie strony potrzebują dominacji dronów, aby transportować zaopatrzenie i infiltrować grupy piechoty do samego Kupiańska. Trehubow stwierdził, że siły rosyjskie nadal używają uśpionych dronów światłowodowych w kierunku Kupiańska. Znany rosyjski bloger wojskowy zauważył, że ciągłe rosyjskie twierdzenia o rychłym upadku Kupiańska są częścią działań wojennych – mających na celu stworzenie fałszywego wrażenia o postępach Rosji wśród odbiorców mediów zarówno w kraju, jak i za granicą.

understandingwar.org


Według doniesień siły ukraińskie niedawno oczyściły Rodyńskie (na północ od Pokrowska), próbując utrzymać północne ramię kotła. Siły ukraińskie jednocześnie przeprowadzają kontratak w Pokrowsku i na jego zachodnich obrzeżach, aby zapobiec dalszym rosyjskim postępom na południowym ramieniu kotła. Postępy Rosji w północnym i zachodnim Pokrowsku spowolniły w ostatnich dniach, prawdopodobnie z powodu ciągłych ukraińskich wysiłków w celu przeprowadzenia kontrataku. Siły rosyjskie nadal posuwają się naprzód we wschodnim i południowym Pokrowsku, co może wskazywać, że siły rosyjskie mogą próbować utworzyć podkocioł, aby wesprzeć rosyjskie wysiłki mające na celu okrążenie sił ukraińskich w mieście i ostatecznie zmusić wojska ukraińskie do wycofania się z szerszego kotła. Siły rosyjskie prawdopodobnie utrzymują również kontrolę ognia nad ukraińskimi naziemnymi liniami komunikacyjnymi (GLOC) w kotle, co komplikuje logistykę ukraińską. Siły rosyjskie wydają się jednocześnie pracować nad dokończeniem okrążenia całego kotła i zmniejszeniem samego kotła. Perspektywy i harmonogram tych wysiłków pozostają niejasne.

(...)

Ukraińskie źródła wojskowe podały 9 i 10 listopada, że siły rosyjskie wznowiły ataki o większej intensywności w kierunku Pokrowska i nadal ponoszą ciężkie straty. Ukraiński Sztab Generalny (...) 10 listopada (...) podał, że na całej linii frontu doszło do 265 starć bojowych — z czego 97 tylko w kierunku Pokrowska. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował 9 listopada, że rosyjskie dowództwo wojskowe wysłało 170.000 żołnierzy do operacji ofensywnych w kierunku Pokrowska, ale tylko w październiku 2025 r. siły rosyjskie poniosły w tym rejonie rekordową liczbę 25.000 zabitych i rannych. Według doniesień siły rosyjskie poniosły w styczniu 2025 r. około 15.000 ofiar w kierunku Pokrowska.

(...)

Dyrektor generalny Sbierbanku Herman Gref powiedział Putinowi 10 listopada, że Sbierbank rozwija się w “bardzo skromnym tempie” ze względu na “trudne warunki makroekonomiczne”. Gref stwierdził, że niektóre portfele banku kurczą się, w tym portfel kredytów konsumenckich, i że wzrost w 2025 r. jest “gorszy niż oczekiwał [Sbierbank]”. Oświadczenia Grefa są godne uwagi, ponieważ rosyjscy urzędnicy w dużej mierze powstrzymali się od przyznania się do jakiejkolwiek słabości rosyjskiej gospodarki oraz ponieważ Kreml podjął kampanię informacyjną mającą na celu przedstawienie rosyjskiej gospodarki jako stabilnej i silnej.

understandingwar.org

"Jednostki Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) prowadzą kontrataki w strategicznie położonym mieście Pokrowsk, a rosyjski szturm zostanie tam odparty" — zapowiedział generał Syrski.

"Pokrowsk jest solidnie ufortyfikowanym obszarem. Tak, jest kilka miejsc, w których Rosjanom udało się pokonać bariery inżynieryjne, takie jak druty kolczaste czy pola minowe, ale dowództwo dokładnie wie, gdzie się one znajdują" — czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez sztab generalny armii ukraińskiej w poniedziałek 10 listopada. "Intensywność ataków wroga na razie zmalała, ale nie oznacza to, że zrezygnowali oni ze swoich planów. Ukraina jest gotowa na każdy scenariusz".

(...)

Rosyjski propagandysta wojskowy Boris Rożyn w poście o walkach w Pokrowsku twierdził, że ukraińskie dowództwo utraciło kontrolę nad sytuacją, a Rosjanie konsekwentnie posuwają się naprzód. Jednocześnie przyznał — podobnie jak źródła ukraińskie — że realne walki w mieście prowadzą niewielkie grupy żołnierzy.

"W pobliżu Pokrowska stacjonują dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy... Ale jeśli spojrzeć na miasto przez kamerę drona, trudno dostrzec kogokolwiek. Walki trwają, ale Pokrowsk nie jest pogrążony w płomieniach. Rzadko słychać też wystrzały. Obie strony utrzymują swoje główne siły w odległości 10 km od miasta.

Drony monitorują wszystkie drogi dojazdowe — tylko najbardziej odważni zdołają je przekroczyć żywi…

W mieście jest mniej żołnierzy niż cywilów. — napisał Rożyn w niedzielę 9 listopada na swoim blogu LiveJournal.

Amerykański Instytut Studiów nad Wojną w raporcie opublikowanym 10 listopada potwierdził doniesienia o walkach niewielkich oddziałów piechoty, rosnącej liczbie ofiar po stronie rosyjskiej i kontratakach ukraińskich. Według tej analizy wynik bitwy pod Pokrowskiem jest nadal niepewny i prawdopodobne są kolejne ataki rosyjskie.

"Postępy Rosjan na północy i zachodzie miasta w ostatnich dniach spowolniły — najprawdopodobniej dzięki ukraińskim kontratakom — lecz nadal posuwają się oni naprzód w części wschodniej i południowej" — przeczytać można w raporcie.

W niedzielę 9 listopada 425. Pułk Piechoty Szturmowej Ukrainy będący elitarną formacją szturmową opublikował wideo. Widać na nim dwu— i trzyosobowe zespoły uderzeniowe oczyszczające zniszczone domy i budynki. W oficjalnym komunikacie zaznacza się, że ataki są "ostrożne, zaplanowane i precyzyjne".

155 Samodzielna Brygada Zmechanizowana, jedyna formacja bojowa SZU przeszkolona we Francji, potwierdziła wspólne działania z jednostkami piechoty szturmowej w rejonie Pokrowska. Nagranie z 10 listopada, opublikowane na oficjalnym kanale tej jednostki na platformie Telegram, pokazuje, że większość uderzeń dronów trafia w rosyjskich żołnierzy poruszających się po otwartym terenie.

onet.pl

wtorek, 11 listopada 2025



Dokumenty /udostępnione japońskiej agencji prasowej Kyodo News - red./, które rzucają światło na sposób, w jaki Rosja kupuje sprzęt wojskowy od Korei Północnej, Chin i Iranu, wskazują, że Pjongjang otrzymał rosyjską technologię związaną z systemami obrony przeciwlotniczej i rozwojem badań kosmicznych, a także 20 miliardów dolarów pomocy finansowej.

Dokumenty wskazują również na transfer rosyjskiej technologii nuklearnej do Korei Północnej. Wyniki badania podkreślają pogłębiające się więzi wojskowe między Rosją a Koreą Północną, która wysłała wojska, aby wesprzeć Moskwę w toczącej się wojnie z Ukrainą.

Według udostępnionych dokumentów Moskwa kupowała również od Japonii, Stanów Zjednoczonych i krajów Europy komponenty elektroniczne niezbędne do produkcji czołgów i pocisków rakietowych za pośrednictwem Chin, które sprzeciwiają się zachodnim sankcjom wobec Rosji za jej inwazję na Ukrainę.

Szacuje się, że około 90 proc. komponentów elektronicznych, takich jak półprzewodniki, dostarczanych rosyjskiemu przemysłowi zbrojeniowemu pochodziło z Chin. W zamian Moskwa zaopatrywała Chiny w surowce energetyczne, w tym ropę naftową, metale ziem rzadkich potrzebne do produkcji samolotów i okrętów podwodnych oraz towary podwójnego zastosowania, cywilne i wojskowe.

Iran dostarczył Rosji około 2200 dronów i technologię produkcji materiałów wybuchowych, co z kolei zapewniło temu krajowi Bliskiego Wschodu rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej i radary.

belsat.eu


FSB twierdzi, że udaremniła operację ukraińskiego wywiadu wspieraną przez „brytyjskich kuratorów”, która miała polegać  na porwaniu rosyjskiego MiG-31 z hipersoniczną rakietą Kinżał. 

Jak twierdzi służba rosyjska, ukraiński wywiad wojskowy chciał użyć myśliwca do prowokacji przeciwko bazie NATO w rumuńskiej Konstancy, gdzie mógł zostać zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą.

Rosyjskim pilotom rzekomo zaoferowano 3 miliony dolarów za przelot samolotu na terytorium Ukrainy. Jeden z nich na nagraniu mówi, że obiecano mu przelanie pieniędzy na jego osobiste konto bankowe. FSB twierdzi, że ukraińskiemu wywiadowi pomagali „brytyjscy kuratorzy”.

Wspomniano także o międzynarodowym zespole dziennikarzy śledczych Bellingcat. Rzekomo osoba, która nawiązała kontakt z rosyjskim pilotem, przedstawiła się jako pracownik Bellingcat, Siergiej Łogowski. Na jednym z opublikowanych przez FSB filmów z rozmową w komunikatorze głos zza kadru (prawdopodobnie wiadomość głosowa) mówi:

„Wasze bezpieczeństwo będą zapewniać nasi brytyjscy partnerzy. Tak, będą partnerzy. „SIS” — Secret Intelligence Service (SIS)”.

FSB twierdzi również, że oprócz pieniędzy rosyjskiemu pilotowi za porwanie MiG-31 zaoferowano obywatelstwo jednego z krajów zachodnich.

x.com/Bielsat_pl