Tej jesieni, podobnie jak w poprzednich trzech latach, rosyjska armia przeprowadza zmasowane ataki na ukraińskie obiekty energetyczne. Amnesty International i Human Rights Watch uznały za zbrodnie wojenne niszczenie infrastruktury cywilnej, co w przededniu zimy pozbawia ludność cywilną dostępu do energii elektrycznej, ciepła i wody. Ukraina uważa takie działania Rosji za terroryzm państwowy.
Rosyjskie uderzenie w Ukrainę w nocy 28 września było jednym z największych w ostatnich miesiącach. Według ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego rosyjska armia wystrzeliła ponad 500 dronów i ponad 40 pocisków rakietowych, w tym kindżały. Sam atak trwał ponad 12 godzin.
W Kijowie zginęły cztery osoby, w tym 12-letnia dziewczynka, a w Zaporożu ponad 27 zostało rannych. Zełenski powiedział wówczas, że Ukraina weźmie odwet: "Kremlowi opłaca się kontynuować tę wojnę i terror, dopóki istnieją fundusze z sektora energetycznego i działa flota cieni. Będziemy nadal uderzać, aby pozbawić Rosję tych możliwości zarabiania pieniędzy i zmusić ją do zaangażowania się w dyplomację."
Również 1 października rosyjskie wojsko przeprowadziło zmasowany atak na infrastrukturę krytyczną. Mieszkańcy zgłaszali przerwy w dostawie prądu w Dnieprze i obwodzie kijowskim, a także w Zaporożu, Sumach i Czernihowie. Atak na podstację w obwodzie kijowskim spowodował, że sarkofag w elektrowni jądrowej w Czarnobylu pozostał bez prądu.
2 października ok. 50 tys. mieszkańców Odessy zostało pozbawionych zasilania po nocnym rosyjskim ataku. Również dwa miasta w obwodzie czernihowskim, Nowogród Siewierski i Semeniwka, zostały pozbawione prądu po ataku na infrastrukturę krytyczną. W Sławutyczu w obwodzie kijowskim rozpoczęły się godzinowe i awaryjne wyłączenia, a szkoły przeszły na pracę zdalną.
4 października rosyjski atak wpłynął na system energetyczny obwodu sumskiego na Ukrainie, w wyniku czego miasto Szostka i część rejonu szosteckiego zostały tymczasowo pozbawione zasilania.
Według ukraińskich władz, w nocy 5 października Rosja przeprowadziła jeden z największych jesiennych ataków, wystrzeliwując ponad 500 dronów i pocisków rakietowych na ukraińskie miasta i wsie. Zaatakowane zostały obwody lwowski, iwanofrankowski, zaporoski, czernihowski, sumski, charkowski, chersoński, odeski i kirowogradzki. W wyniku ataku zginęło pięć osób, a 10 zostało rannych. Czteroosobowa rodzina, w tym 15-letnia dziewczynka, zginęła w ataku w obwodzie lwowskim.
Według Zełenskiego rosyjska armia uderzyła w infrastrukturę, która zapewnia ludziom życie. Serhij Koreckij, szef zarządu ukraińskiego Naftohazu, również powiedział, że podczas nocnego ataku 5 października Rosja zaatakowała obiekty infrastruktury gazowej.
W nocy 6 października rosyjska armia zaatakowała Charków za pomocą dronów szturmowych. Mer miasta, Ihor Teriechow, powiedział, że dwie podstacje transformatorowe, które zasilały Charków, zostały zniszczone podczas ostatnich ataków.
— To poważny cios dla możliwości spółki Charkowoblenergo. A patrząc na dynamikę ataków, jest już jasne, że nadchodząca zima będzie najtrudniejsza dla Charkowa przez wszystkie lata wojny — powiedział.
Według prognoz ekspertów przyszła zima będzie jedną z najtrudniejszych nie tylko dla mieszkańców Charkowa, ale także dla wszystkich Ukraińców: ciosy w strukturę energetyczną są nieuniknione, a mieszkańcy ukraińskich miast staną w obliczu przerw w dostawie światła i ciepła, twierdzi Stanisław Ignatiew, doktor nauk technicznych i przewodniczący rady Ukraińskiego Stowarzyszenia Energii Odnawialnej. Prognozy pogody przewidują, że zima będzie ciężka, z silnymi mrozami i opadami śniegu.
7 października Priluki w obwodzie czernihowskim zostały zaatakowane przez Federację Rosyjską. W wyniku ataku na obiekt energetyczny ponad 60 tys. gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu.
Według "The Wall Street Journal" Ukraina rozmieściła sieć baterii wyprodukowanych w USA, które mają pomóc jej przetrwać zimę pod ostrzałem. Ukraińskie władze ukrywają lokalizację baterii, a także utajniły swoje środki obronne, aby nie uczynić tych obiektów celem ataków, podała gazeta.
27 września Zełenski zagroził przerwą w dostawie prądu w Moskwie, jeśli Rosja będzie chciała przeprowadzić masowe ataki na system energetyczny Kijowa.
Jeśli blackout grozi np. stolicy Ukrainy, Moskwa powinna wiedzieć, że w stolicy Rosji też będzie blackout. Rosja powinna wyraźnie zrozumieć, że cywilizowane kraje różnią się od dzikich krajów tym, że nigdy nie zaczynają pierwsze i nie są agresorami. Nie oznacza to jednak, że są słabe — powiedział.
Szef kancelarii prezydenta Andrij Jermak powiedział również 2 października, że ostrzał infrastruktury energetycznej przez rosyjskie wojska nie pozostanie bez odpowiedzi.
Pierwsze od kilku miesięcy uderzenie w rosyjski system energetyczny, które doprowadziło do częściowej przerwy w dostawie prądu, miało miejsce 23 września. W tym czasie gubernator obwodu kurskiego zgłosił przerwę w dostawie prądu we Lgowie po ukraińskim ataku. Do poważnego ataku doszło również 28 września, w odpowiedzi na kolejny zmasowany rosyjski atak dronów na Ukrainę. Ukraińskie siły zbrojne zaatakowały wówczas elektrociepłownię w Łucz w pobliżu stacji kolejowej w Biełgorodzie. W rezultacie w mieście i rejonie zgasło światło, a przerwy trwały kilka dni. Na kluczowych skrzyżowaniach stacjonowali kontrolerzy ruchu.
Jednak koncern energetyczny Rossieti przekonywał, że przerwa w dostawie prądu w regionie była spowodowana "niesprzyjającymi warunkami pogodowymi", a Wiaczesław Gładkow, gubernator obwodu białogrodzkiego, odmówił podania terminu wznowienia pełnej edukacji w szkołach i przedszkolach, aby "nie stwarzać pretekstu do agresji ze strony Ukraińców".
Z powodu ataku AFU na obwód rostowski, energia elektryczna została odcięta w kilku wioskach. Jednak według lokalnych władz zasilanie zostało przywrócone przy użyciu systemu rezerwowego.
Drugie poważne uderzenie miało miejsce 5 października, w odpowiedzi na jeden z najbardziej zmasowanych rosyjskich ataków jesienią. Ukraińskie siły zbrojne ponownie zaatakowały elektrownię cieplną Łucz, pozostawiając 40 tys. mieszkańców Biełgorodu i obwodu biełgorodzkiego bez prądu. Niektóre osady w regionie straciły nawet wodę.
Według gubernatora do rana 6 października ponad 5 tys. osób było pozbawionych światła. Do rana 7 października — ok. 1 tys. osób. Gładkow poprosił mieszkańców prywatnych domów o zapewnienie sobie zapasowych generatorów na wypadek awarii zasilania. — Rozumiemy dokładnie, że w ilości, którą mamy, nie możemy fizycznie, z definicji, zapewnić każdemu budynkowi mieszkalnemu zapasowej generacji — powiedział gubernator.
Ponadto 6 października, według serwisu Astra, ukraińskie drony zaatakowały elektrownię cieplną w Klińcach w obwodzie briańskim, w wyniku czego dostawy gazu do elektrowni cieplnej zostały odcięte, a ponad połowa mieszkańców miasta została bez ogrzewania.
onet.pl\Nowa Gazieta