niedziela, 22 czerwca 2025



Z drugiej strony Netanjahu to szczególny przypadek wśród przywódców Izraela, jest bowiem szczególnie arogancki wobec amerykańskich prezydentów. Znana stała się anegdota na temat prezydenta Billa Clintona, który po wysłuchaniu licznych zarzutów "Bibiego", o to że USA są wyjątkowo naiwne w ocenie Arabów i Bliskiego Wschodu, powiedział w porywie wściekłości: "Za kogo, do cholery, on się uważa? Kto tu, do cholery, jest supermocarstwem?" - przypomina magazyn.

W 2001 roku nagrano potajemnie rozmowę "Bibiego" z osadnikami z Zachodniego Brzegu, podczas której premier powiedział: "Wiem, czy jest Ameryka. Ameryka to taka rzecz, którą łatwo przesunąć, przesunąć we właściwą stronę (...). Oni nie będą nam przeszkadzać".

bankier.pl


Ali Szamkhani, doradca irańskiego przywódcy duchowo politycznego ajatollaha Alego Chameneia, napisał na X, że "nawet gdyby udało się całkowicie zniszczyć obiekty nuklearne (Iranu), nie oznaczałoby to, że to koniec". Dodał, że "materiały wzbogacone (uranem) pozostają nietknięte".

Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec wezwali w niedzielę we wspólnym oświadczeniu władze Iranu do powstrzymania się od działań, które mogłyby jeszcze bardziej zdestabilizować region po nocnych atakach USA na irańskie obiekty nuklearne.

(...)

W nocy z soboty na niedzielę USA zaatakowały trzy irańskie zakłady wzbogacania uranu w Fordo, Natanz i Isfahanie. Stany Zjednoczone przyłączyły się tym samym do prowadzonej od 13 czerwca izraelskiej ofensywy przeciwko Iranowi, której deklarowanym celem jest zniszczenie programu atomowego tego państwa.

Minister obrony USA Pete Hegseth ogłosił następnie, że "irański program nuklearny został zniszczony". 

PAP


Ukraińscy urzędnicy odpowiedzieli na oświadczenia prezydenta Rosji Władimira Putina z 20 czerwca na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF) i wezwali społeczność międzynarodową do podjęcia bardziej zdecydowanych działań przeciwko Rosji. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odpowiedział na oświadczenie Putina, że ​​Rosja jest właścicielem każdego miejsca, w którym „stawi się rosyjski żołnierz”, i podkreślił, że Putin jasno przedstawił zamiar Rosji przejęcia całej Ukrainy w tym przemówieniu. Zełenski zauważył, że ta ideologia oznacza, że ​​Rosja mogłaby również rościć sobie prawa do Białorusi, państw bałtyckich, Mołdawii, Kaukazu i krajów Azji Środkowej, takich jak Kazachstan. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył, że rosyjscy żołnierze przynoszą „tylko śmierć, zniszczenie i dewastację”, gdziekolwiek się pojawią. Sybiha oświadczył, że jedynym sposobem, w jaki Putin zaakceptuje pokój, będzie wymuszenie na nim przez Zachód zwiększenia wsparcia dla obrony Ukrainy, surowych sankcji gospodarczych, uznania Rosji za państwo terrorystyczne i całkowitej izolacji dyplomatycznej. Sybiha wezwał społeczność międzynarodową do przeciwstawienia się ciągłym aspiracjom Putina do nowych zdobyczy terytorialnych. ISW zauważył już wcześniej, że teoria zwycięstwa Putina opiera się na założeniu, że Rosja przetrwa wolę walki Ukrainy i koalicję Zachodu wspierającą Ukrainę, a ograniczenie amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy nie doprowadzi ani do trwałego pokoju na Ukrainie, ani nie zmusi Putina do ponownej oceny teorii zwycięstwa.

Wydaje się, że urzędnicy Kremla wskrzeszają fałszywą narrację, że Ukraina zamierza użyć „brudnej bomby” przeciwko Rosji, prawdopodobnie w celu wpłynięcia na zachodnie dyskusje na temat zapewnienia Ukrainie dodatkowej pomocy wojskowej. Putin odpowiedział na pytanie moderatora panelu na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF) 20 czerwca, czy Ukraina użyje brudnej bomby (konwencjonalnego materiału wybuchowego nasączonego materiałem radioaktywnym, który nie jest bronią jądrową) przeciwko Rosji i stwierdził, że byłoby to „kolosalnym błędem” i że Rosja odpowie proporcjonalnie na wszystkie zagrożenia. Putin podkreślił, że odpowiedź Rosji na użycie przez Ukrainę brudnej bomby byłaby „katastrofalna” dla Ukrainy, ale zauważył, że nie ma dowodów na to, że Ukraina zamierza użyć brudnej bomby. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew wykorzystał oświadczenie Putina i 21 czerwca stwierdził, że Rosja odpowie taktyczną bronią jądrową, jeśli Ukraina użyje brudnej bomby przeciwko Rosji. Rosyjscy urzędnicy wcześniej zintensyfikowali narrację o „brudnej bombie” i szantaż nuklearny w marcu i październiku 2022 r., a ISW oceniło, że rosyjscy urzędnicy wykorzystali tę narrację, aby spowolnić zachodnie dyskusje na temat zapewnienia dodatkowej pomocy wojskowej Ukrainie i podważyć determinację Zachodu. Rosyjscy urzędnicy prawdopodobnie ponownie wprowadzą tę narrację pośród trwających w Stanach Zjednoczonych i Europie debat na temat dalszej pomocy Ukrainie.

understandingwar.org


Irański Najwyższy Przywódca Ali Chamenei rozpoczął wdrażanie nadzwyczajnych środków sukcesji w odpowiedzi na eskalację ataków Izraela i potencjalne zaangażowanie militarne USA. Nieokreślone źródła irańskie poinformowały New York Times 21 czerwca, że ​​Chamenei przeniósł się do bezpiecznego bunkra, zawiesił komunikację cyfrową i obecnie komunikuje się ze starszymi dowódcami wyłącznie za pośrednictwem zaufanego asystenta. Źródła dodały, że Chamenei wskazał trzech starszych duchownych jako kandydatów na jego następców, jeśli zostanie zabity. Chamenei podobno wskazał również następców najwyższych dowódców wojskowych i nakazał wyższym urzędnikom pracę z podziemnych biur i unikanie korzystania z telefonów komórkowych. Kroki te oznaczają pierwszy odnotowany przypadek, w którym Chamenei bezpośrednio wybrał potencjalnych następców poza formalnym procesem Zgromadzenia Ekspertów. Chamenei prawdopodobnie podjął te kroki pośród nasilonych obaw o zamach, ponieważ niektórzy izraelscy urzędnicy, w tym minister obrony Izraela Israel Katz, otwarcie grozili życiu Chameneiego. Dwóch nieokreślonych urzędników amerykańskich poinformowało agencję Reuters 15 czerwca, że ​​prezydent USA Donald Trump zawetował izraelski plan zabicia Chameneiego. Trump oświadczył osobno 17 czerwca, że ​​Stany Zjednoczone „dokładnie wiedzą, gdzie ukrywa się tak zwany „Najwyższy Przywódca”, ale „nie wyeliminują go, przynajmniej na razie”.

Poprzednie działania Chameneiego wskazują, że trzej możliwi następcy są niemal na pewno równie ideologiczni jak on sam. Chamenei spotkał się wcześniej z członkami Zgromadzenia Ekspertów w listopadzie 2024 r. i podkreślił, że następny Najwyższy Przywódca musi „uosabiać rewolucję” i wdrażać islam w społeczeństwie irańskim. Chamenei nie wskazał jednak następcy na spotkaniu. Tymczasowy Lider Modlitwy Piątkowej w Isfahanie i członek Zgromadzenia Ekspertów Abdolhasan Mahdavi potwierdził tydzień po spotkaniu Chameneiego w listopadzie 2024 r., że zgromadzenie poufnie zidentyfikowało i nadało priorytet trzem kandydatom do sukcesji i określiło to jako „rutynową odpowiedzialność”. Zgromadzenie Ekspertów to 88-osobowy wybieralny organ duchowny, którego zadaniem jest mianowanie, nadzorowanie i — przynajmniej w teorii — usuwanie Najwyższego Przywódcy, chociaż w praktyce nigdy nie kwestionowało tego stanowiska i odgrywa ograniczoną rolę w codziennej polityce. Jedyna poprzednia zmiana przywództwa w Iranie miała miejsce w 1989 r. w innych warunkach politycznych. Obecny skład zgromadzenia został wybrany w marcu 2024 r. i będzie pełnił swoją funkcję do 2032 r. 

understandingwar.org


Zacznijmy od ostatniego punktu: amerykański Senat nie jest w stanie przegłosować niemal żadnej ustawy.

Nie chodzi tu o jakiś przejściowy problem, wynikający z układu sił po ostatnich wyborach. To stan permanentny, który nie zmienia się od lat i nic nie wskazuje na to, by z tej sytuacji istniało jakieś proste wyjście. Problemem jest filibuster.

Zgodnie z regułami obowiązującymi w Senacie debata nad projektem danej ustawy może trwać aż do wyczerpania tematu. Na początku XX wieku, żeby ograniczyć pole do obstrukcji parlamentarnej, senatorowie przegłosowali nową zasadę - dyskusję można zakończyć, jeśli przynajmniej 60 senatorów poprze wniosek w tej sprawie. Efekt? Żeby przegłosować ustawę, wystarczy zwykła większość w 100-osobowym Senacie. Ale żeby do tego głosowania w ogóle doszło, trzeba najpierw zamknąć dyskusję, a 60 głosami w izbie wyższej żadna partia nie dysponowała od dekad. W praktyce więc żadna ustawa nie może przejść przez Senat bez zgody przynajmniej części opozycji - z małymi wyjątkami, jak zatwierdzanie prezydenckich nominacji czy traktatów handlowych.

W latach 70. XX wieku wprowadzono dodatkowe zmiany, znacznie zwiększając częstotliwość blokowania ustaw. Do tej pory, aby przedłużać debatę w nieskończoność, trzeba było rzeczywiście przemawiać przed Senatem, nie dopuszczając do głosowania - co robili np. przeciwnicy walki z segregacją w latach 60. Powodowało to jednak poważne turbulencje - Senat nie mógł w tym czasie procedować innych ustaw. Po zmianach senatorowie mają możliwość podjęcia jednogłośnej decyzji, że pozostawiają na razie prace nad blokowanym projektem i zajmują się równolegle innym. To spowodowało, że nie trzeba już czytać książki kucharskiej przez siedem godzin, wystarczy udowodnić, że dysponuje się 41 głosami blokującymi, by zmusić kolegów do pogodzenia się z zamrożeniem projektu ustawy.

Postulat, by z tego dziwacznego rozwiązania zrezygnować pojawia się regularnie, ale senatorowie nie kwapią się do tej zmiany. Opozycja obawia się utraty kluczowego atutu, partia dominująca nie potrafi zapomnieć, że kiedyś też będzie w opozycji. Kiedy w 2022 roku Biden wzywał do usunięcia filibustera, centrowi senatorowie z Partii Demokratycznej sprzeciwiali się temu, argumentując, że zniszczy to resztki ponadpartyjnej współpracy.

Nie oznacza to, że żadne głosowanie w Senacie nie może się powieść. Przeciwnie, w ostatnich dwóch dekadach niemal każdy rok przynosił ponad setkę nowych praw uchwalonych przez tą izbę (choć ostatnie dwa lata przyniosły spory spadek w tej statystyce). Senatorowie szukają ponadpartyjnych kompromisów. Wiele ustaw jest zgłaszanych przez polityków z dwóch stron barykady, co ma poprawić szanse na ich przegłosowanie.

Każdy projekt oznacza żmudne poszukiwanie głosów, targi i negocjacje, budowanie koalicji wokół konkretnego problemu. Kiedy przegląda się rezultaty głosowań, do sukcesu najczęściej prowadzi silne poparcie jednej partii i znacząca grupa senatorów tej drugiej, którzy również są za. Inną możliwością jest "doklejenie" mniej popularnej kwestii do powszechnie akceptowanej ustawy, by przegłosować coś niejako przy okazji.

Wyzwanie stanowią jednak bardziej kontrowersyjne reformy. Takie, które dzielą polityków według linii partyjnych: regulacje dotyczące broni palnej, zielona transformacja, przepisy dotyczące wyborów, nielegalna imigracja, kwestie podatkowe, opieka zdrowotna. Na poparcie opozycji liczyć nie można. Dlatego pomysły na reformy w tych obszarach pojawiają się niezwykle rzadko.

Ostatnia reforma prawa imigracyjnego pojawiła się 1986 roku. Mimo że od tego czasu problem znacznie przybrał na sile, to nie udało się wprowadzić znaczących modyfikacji. Pod wpływem kryzysu ostatnich lat pojawiła się koncepcja, by zmiany w prawie imigracyjnym połączyć z głosowaniem nad pomocą Ukrainie, Izraelowi i Tajwanowi (luty 2024 roku). Na niezbędne 60 głosów udało się zgromadzić 49.

Prezydent Trump już nie ryzykował potyczek z Kongresem - jego radykalna polityka imigracyjna opiera się na prezydenckich rozporządzeniach i czasem karkołomnych interpretacjach już istniejących przepisów.

Rozporządzenia mogą jednak zostać uchylone przez następcę, a naginanie przepisów - zakwestionowane przez sądy. Dlatego, by wprowadzić w życie kluczowe elementy swojego programu, prezydenci sięgają po jeszcze jedną metodę: rekoncyliację. To specjalny typ ustawy, umożliwiającej modyfikację już uchwalonej ustawy budżetowej. Kluczową jej zaletą jest fakt, że aby ją przegłosować, wystarczy zwykła większość w Senacie.

Jest jednak istotny minus: jej treść musi się odnosić do kwestii budżetowych i fiskalnych. Zakres reform wprowadzanych za pomocą tego rozwiązania ma swoje ograniczenia.

Jednak w istniejącym systemie prezydenci nie mają wielkiego wyboru. Administracja Bidena upchnęła swoje kluczowe obietnice programowe dotyczące obniżenia cen lekarstw czy rozwiązań wspierających zieloną transformację w tzw. Inflation Reduction Act - formalnie ustawie rekoncyliacyjnej. Nie inaczej jest z "wielką, piękną ustawą" Trumpa.

Kalkulacja jest prosta: jesienią 2026 roku odbędą się wybory połówkowe (tzw. midterms), w których republikanie mogą stracić kontrolę nad jedną z izb (opozycja zazwyczaj zyskuje w wyborach odbywających się w połowie kadencji prezydenckiej). Najważniejsze reformy trzeba zrobić na początku, bo ewentualne koszty zmian zatrą się w pamięci przed następną rywalizacją o Biały Dom. A Donald Trump chce wielkiego sukcesu, dlatego domaga się, by była to jedna, duża ustawa, dotycząca kluczowych dla niego kwestii.

interia.pl


Kreml nadal priorytetowo traktuje utrzymanie pozorów stabilności gospodarczej, prowadząc politykę gospodarczą, która prawdopodobnie pogłębi niestabilność gospodarczą Rosji. Putin stwierdził podczas SPIEF 20 czerwca, że ​​dług Rosji nie rośnie i odrzucił twierdzenia, że ​​gospodarka Rosji podupada. Putin stwierdził, że pomysł, jakoby gospodarka Rosji była związana wyłącznie z surowcami i była zależna od eksportu węglowodorów, jest „przestarzały”, ale że Rosja zamierza zwiększyć eksport towarów innych niż ropa i gaz. Putin stwierdził, że inflacja w Rosji spadła do 9,6 procent od 16 czerwca i że spodziewa się, że inflacja spadnie do siedmiu procent do końca 2025 roku. Putin wykorzystał swoje przemówienie, aby skupić się na redukcji poziomu ubóstwa w Rosji. Putin podkreślił również niski poziom bezrobocia w Rosji, twierdząc, że od października 2024 r. stopa ta ustabilizowała się na poziomie około 2,3 procent. Putin nie wspomniał jednak o niedoborach siły roboczej w Rosji, które są przyczyną niskiego poziomu zatrudnienia, w przeciwieństwie do swojego przemówienia w SPIEF z 2024 r., w którym przyznał, że Rosja cierpi na niedobór siły roboczej i podkreślił potrzebę wykwalifikowanej siły roboczej migrującej w celu zwiększenia wzrostu gospodarczego Rosji. Putin może próbować ukryć swoje trwające wysiłki mające na celu wykorzystanie migrantów do złagodzenia trwających niedoborów siły roboczej w obliczu rosnących nastrojów antyimigranckich w Rosji.

understandingwar.org

sobota, 21 czerwca 2025



Brak znaczącej odpowiedzi ze strony tzw. „Osi Oporu” na wojnę izraelsko-irańską pokazuje, jak bardzo jest ona wyczerpana po miesiącach walki ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Irańskie milicje zastępcze i partnerskie wydają się być niezdolne lub niechętne do wspierania Iranu w jakikolwiek poważny sposób. Hezbollah i Hamas prawdopodobnie nie są w stanie. Huti i milicje irackie wydają się być w dużej mierze niechętne. Grupy te nadal są w stanie zagrozić interesom USA na Bliskim Wschodzie, oczywiście. Jednak stopień, w jakim grupy te pozostały w dużej mierze niezaangażowane, odzwierciedla rozpad irańskiej sieci milicji regionalnych, która od dawna jest uważana za główny irański środek odwetu na ataki przeciwnika. Cokolwiek wydarzy się w nadchodzących dniach i tygodniach, Iran wyjdzie z tego konfliktu ciężko ranny, zarówno w kraju, jak i za granicą.

Hamas rozpoczął tę wojnę 7 października 2023 r. i uwikłał Iran oraz jego milicje zastępcze i partnerskie w dwuletni konflikt, który poważnie osłabił zdolność Iranu do odstraszania Izraela i przygotował grunt pod trwającą izraelską kampanię powietrzną. Sieć zastępcza Iranu zaczęła atakować Izrael i siły USA w regionie w połowie października, co zregionalizowało wojnę. Ataki te, które opierały się wyłącznie na rakietach, dronach i pociskach, nie zmieniły znacząco kalkulacji Izraela w Strefie Gazy, chociaż zagroziły obywatelom i gospodarce Izraela. Izrael poważnie zaszkodził Hamasowi pomimo ataków zastępczych z Iraku, Syrii, Libanu i Jemenu i uniemożliwił Hamasowi odstraszanie lub grożenie Izraelowi w przewidywalnej przyszłości. Szkody, jakie poniósł Hamas, sprawiły, że stał się on nieistotny w obecnej rundzie konfliktu.

Ataki Hezbollahu w północnym Izraelu stanowiły poważny problem dla Izraela, ponieważ zmusiły izraelskich cywilów w północnym Izraelu do ewakuacji swoich domów przez ponad rok i miały znaczący negatywny wpływ na izraelską gospodarkę rolną w północnym Izraelu. Izrael rozpoczął więc trzymiesięczną kampanię wojskową, która poważnie osłabiła Hezbollah i zmusiła grupę do poddania się. Iran odpowiedział, rozpoczynając poważny atak rakietowy na Izrael w październiku 2024 r. Izrael zatrzymał ten atak, powodując minimalne szkody, i odpowiedział, wyłączając kluczowe elementy irańskiej obrony powietrznej, co otworzyło drzwi dla przyszłych izraelskich kampanii powietrznych. Niepowodzenie irańskich ataków na Izrael w kwietniu i październiku 2024 r., które nie spowodowały poważnych szkód, również zmniejszyło odstraszanie Iranu w stosunku do Izraela. Kampania w Libanie usunęła Hezbollah, najsilniejszy środek odstraszający Iranu przed izraelskim atakiem, a izraelskie ataki na Iran w październiku 2024 r. wyłączyły obronę powietrzną, która miałaby zatrzymać atak po jego rozpoczęciu.

Upadek reżimu Baszara al-Asada jedynie pogłębił słabość Hezbollahu i spowodował dalszy spadek regionalnych wpływów Iranu. Iran polegał na reżimie Assada od lat 80. XX wieku, aby umożliwić dostawy broni, technologii i ludzi do Hezbollahu w Libanie przez Syrię. Iran wysłał siły do ​​Syrii w połowie lat 2010., aby wzmocnić reżim Assada podczas wojny domowej, aby chronić Assada i linie dostaw, na które zezwolił. Te trasy dostaw były kluczowe dla zdolności Iranu do pomocy w odbudowie Hezbollahu w czasie, a ich utrata sprowadziła Iran do próby wysyłania gotówki do Hezbollahu za pomocą samolotów i bardzo małej liczby broni drogą lądową. Libański rząd, wzmocniony słabością Hezbollahu, po raz pierwszy podjął działania mające na celu zatrzymanie tych dostaw.

Inni irańscy pełnomocnicy i partnerzy, choć nie tak poważnie uszkodzeni, wydają się niechętni i częściowo niezdolni do poważnej interwencji ze względu na swoje wyzwania.

understandingwar.org


Jak Rosjanie patrzą na wojnę Izraela z Iranem?

— Rosjanie patrzą na ten konflikt z uwagą. I to z kilku powodów. Po pierwsze Iran to dla nich bardzo ważny sojusznik, dzięki któremu można było eksportować i importować różne rzeczy. To tam były miejsca, gdzie łańcuchy dostaw, które zostały zerwane ze względu na sankcje na Rosję, były odtwarzane. Tym bardziej że Iran miał doświadczenie w ominięciu niektórych sankcji. Ta wiedza Iranu była dla Rosji bardzo ważna — zaczyna odpowiedź ppłk rez. Maciej Korowaj, analityk rosyjskiej wojskowości.

— Drugi aspekt to kwestia sojuszniczego wizerunku Rosji. W Radzie Bezpieczeństwa to Rosja jest swoistym opiekunem dyplomatycznym Iranu — dopowiada.

Polski wojskowy nie ma wątpliwości, że Rosjanie kalkulują na zasadzie: im więcej zasobów Zachód przeznaczy na Iran, tym mniej będzie mógł ich przeznaczyć na Ukrainę.

Kolejny aspekt dotyczy Ameryki. — Rosjanie patrzą tutaj na sprawczość Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. I tu nawet nie chodzi o to, czy Iran zostanie pokonany, ale o to, jaką siłę tutaj pokażą Amerykanie. W Ukrainie Amerykanie ostatnio tej sprawczości nie pokazują i Rosjanie to widzą — mówi.

Rozmówca Onetu zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. — Wojna Izraela z Iranem pokazuje Rosji, jak daleko poszła zachodnia technika prowadzenia wojny, jeśli chodzi o te wszystkie elementy związane z dominacją w powietrzu. Rosjanie widzą, że Zachodowi udaje się osiągnąć cele polityczne przy pomocy uderzeń lotniczych.

Ppłk Korowaj analizuje też zapewnienia Putina, który twierdzi, że "Rosja wielokrotnie informowała Izrael, że nie ma dowodów na to, że Iran chce posiadać broń jądrową".

— To jest ustawienie się pod przyszłe negocjacje pokojowe pomiędzy Izraelem a Iranem — uważa analityk. — Trzeba będzie przecież mieć jakiegoś kuratora, który będzie pilnował irańskiego programu nuklearnego. Iran na pewno nie zgodzi się na międzynarodową kontrolę, ale na przykład będzie w stanie oddać go w ręce rosyjskich specjalistów. Tym bardziej, że Rosatom mocno się zaangażował w nuklearny program irański — przypomina.

— Twardość Iranu w ewentualnych negocjacjach z Izraelem czy ze Stanami Zjednoczonymi będzie wynikać z poczucia, że stoi za nim Rosja. To kluczowe, bo Rosja jest w Radzie Bezpieczeństwa i przez to nic się tam nie przemknie niekorzystnego dla Iranu. Co ważne, Rosja ma też cały czas swoich ludzi na terenie Iranu. Mówię o ekipie pracowników Rosatomu, którzy jak dotąd przynajmniej z tych informacji, które posiadam, nie zostali w większości ewakuowani.

Polski wojskowy poświęca też kilka zdań wypowiedzi Putina, który twierdzi, że jesteśmy coraz bliżej trzeciej wojny światowej, a jednym z najważniejszych punktów zapalnych jest wojna izraelsko-irańska.

— Putin bardzo rzadko się wypowiada w takim stylu. Jeżeli już, to takie głosy płyną od jego pracowników z niższego szczebla. Moim zdaniem, takie słowa Putina świadczą o tym, że Rosja bardzo domaga się uczestniczenia w rozmowach pomiędzy Izraelem a Iranem. A dlaczego tak im na tym zależy? Rosja szuka innego stolika, gdzie mogłaby wygrać sprawy ukraińskie. Iran idealnie się do tego nadaje. Putinowi marzy się, by pewne sprawy ukraińskie ustalić przy stoliku irańskim, gdzie Rosja byłaby znaczącym graczem.

Ppłk Korowaj jest przekonany, że na dłuższą metę nikomu nie opłaca się prowadzić wojny, i to zarówno tej pomiędzy Iranem a Izraelem, jak i tej między Rosją a Ukrainą.

— Rosji kończą się możliwości osiągania sukcesów w Ukrainie poprzez uderzenia wojskowe, poprzez presję militarną. Sama w tej wojnie mocno cierpi. To jest ostatni rok, kiedy może sobie pozwolić ofensywne działania na tak dużą skalę — zauważa.

Z drugiej strony, jak podkreśla płk Korowaj, również i Izrael ma spory problem. — Izrael nie może przez cały czas realizować operacji powietrznych, bo jest to duży wysiłek na taką odległość. Oczywiście siły powietrzne Izraela mają fenomenalną zdolność bojową i zdolność odtwarzania gotowości bojowej, bo były tak skonstruowane, żeby wytrzymywać bardzo duże natężenie operacji powietrznych. Niemniej jednak te operacje w Iranie już coraz bardziej słabną i Izraelczycy muszą bardziej oszczędnie stosować swoje siły.

— Iran też stracił bardzo dużo w tych operacjach. Zostały bardzo mocno zredukowane jego możliwości ofensywne, ale przede wszystkim zdolności decyzyjne. Bo atak Izraela był bardzo precyzyjnie wymierzony w system decyzyjny Iranu. Tak czy inaczej, pewne działania i możliwości się wyczerpują, więc decyzje muszą zapadać tu i teraz.

onet.pl


Rosyjski przywódca Władimir Putin oświadczył w piątek podczas Forum Ekonomicznego w Petersburgu, że Rosjanie i Ukraińcy to ten sam lud i w tym sensie "cała Ukraina" należy do Rosji.

Pytany o cel, jaki Moskwa chce osiągnąć w wojnie przeciw Ukrainie, Putin powiedział, że Rosjanie mają takie powiedzenie: "Tam, gdzie stanie stopa rosyjskiego żołnierza, to jest nasze".

Rosyjski przywódca oświadczył też, że Moskwa nie zabiega o kapitulację Ukrainy, a jedynie o to, by Kijów "uznał rzeczywistą" sytuację, jaka zaistniała na polu bitwy.

Ostrzegł, że użycie przeciw Rosji brudnej bomby "byłoby kolosalną pomyłką (...) być może ostatnią pomyłką (Ukraińców)". "Nasza odpowiedź byłaby katastrofalna dla (tamtejszych) władz i, niestety, katastrofalna dla samej Ukrainy".

Zapytany, czy obawia się, że świat zmierza ku wojnie światowej, odparł, że jest zaniepokojony "rosnącym potencjałem konfliktu" i martwi go też to, co dzieje się wokół instalacji nuklearnych, które budują w Iranie rosyjscy specjaliści. Wymienił też wojnę Rosji przeciw Ukrainie i konflikt izraelsko-irański jako potencjalne punkty zapalne.

"To niepokojące. Mówię o tym bez jakiejkolwiek ironii, bez żartów. Oczywiście jest bardzo duża możliwość konfliktu, która rośnie, dzieje się to pod naszym nosem i bezpośrednio nas dotyczy" - dodał.

Zastrzegł przy tym, że o ile Rosja nie zamierza być mediatorem w najnowszej wojnie na Bliskim Wschodzie, to jednak jest w kontakcie z "Izraelem i irańskimi przyjaciółmi", przedstawia różne propozycje obu stronom tego konfliktu i "będzie szczęśliwa, jeśli okażą się atrakcyjne dla obu krajów".

(...)

PAP

piątek, 20 czerwca 2025



Miesiąc wojny z Iranem może kosztować Izrael nawet 12 miliardów dolarów - wylicza Institute for National Security Studies w Tel Awiwie.

Najdroższe są pociski przechwytujące, potrzebne do strącania wystrzelonych przez Iran rakiet. Dzienne może to kosztować od kilkudziesięciu do nawet 200 mln dolarów - szacują eksperci. Dochodzą do tego koszty utrzymania lotnictwa w powietrzu, paliwa, amunicji, w tym bomb, remontów zniszczonych budynków. Według niektórych szacunków odbudowa albo remont dotychczasowych zniszczeń kosztowałaby co najmniej 400 mln dolarów.

Jednorazowe aktywowanie Procy Dawida, izraelskiego systemu obrony przeciwrakietowej, kosztuje 700 tys. dolarów, zakładając, że w użyciu są dwa pociski przechwytujące - przekazał Yehoshua Kalisky z Institute for National Security Studies w Tel Awiwie. Koszt przechwycenia pocisku balistycznego przez system Arrow 3 to 4 mln dolarów, a przez starszą wersję Arrow 2 - 3 miliony USD.

Według początkowych deklaracji izraelskich władz, wojna z Iranem miałaby potrwać około dwóch tygodni. Jeśli działania militarne przedłużą się, Izrael może mieć problemy finansowe - uważają eksperci. „To dużo droższe w ujęciu dziennym niż wojna w Strefie Gazy czy z Hezbollahem. To wszystko z uwagi na amunicję. To jest duży wydatek” - powiedział ekonomista Zvi Eckstein, dyrektor Aaron Institute for Economic Policy na izraelskim Uniwersytecie Reichmana.

Z kolei Karnit Flug z think tanku Israel Democracy Institute uważa, że izraelska gospodarka jest w stanie poradzić sobie z poniesieniem kosztów przy stosunkowo krótkiej kampanii, trwającej około tygodnia. „Gdy mowa o dwóch tygodniach czy miesiącu, to już jest całkiem inna historia” - uważa.

PAP


Putin przedstawił teorię zwycięstwa podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu (SPIEF) w czerwcu 2024 r., która zakłada, że ​​siły rosyjskie będą w stanie kontynuować stopniowe postępy w nieskończoność, uniemożliwić Ukrainie przeprowadzenie udanych operacyjnie znaczących operacji kontrofensywnych i wygrać wojnę na wyniszczenie z siłami ukraińskimi. Ocena Putina, że ​​stopniowe zyski Rosji pozwolą Rosji osiągnąć jej cele na Ukrainie, opiera się na założeniu, że siły ukraińskie nie będą w stanie wyzwolić żadnego znaczącego terytorium, które przejmą siły rosyjskie, a wojsko rosyjskie będzie w stanie utrzymać operacje ofensywne, które osiągną stopniowe zyski taktyczne, niezależnie od dużych strat. Dyskusja Putina z zagranicznymi mediami w SPIEF 19 czerwca 2025 r. pokazała, że ​​Putin nadal podtrzymuje tę teorię zwycięstwa rok później. Putin twierdził, że siły rosyjskie mają „strategiczną przewagę” we wszystkich obszarach frontu. Putin twierdził, że siły rosyjskie posuwają się naprzód na całej linii frontu każdego dnia i że nawet jeśli siły rosyjskie posuwają się naprzód mniej w niektóre dni, to „nadal posuwają się naprzód”. Putin twierdził, że „sytuacja uległa zmianie” od marca 2022 r. ukraińsko-rosyjskich negocjacji w Stambule i że warunki zaproponowane przez Rosję w 2022 r. są „znacznie łagodniejsze” niż warunki, których Rosja żąda dzisiaj. Putin zagroził, że sytuacja może się pogorszyć dla Ukrainy, jeśli Ukraina nie poczyni znaczących ustępstw i nie zgodzi się na pokojowe rozwiązanie na warunkach Rosji i wezwał partnerów Ukrainy do „wskazania na dzisiejsze realia”, aby popchnąć Ukrainę w kierunku rozwiązania. Putin powtórzył, że Rosja jest gotowa osiągnąć swoje cele wojenne militarnie, jeśli nie będzie w stanie osiągnąć tych celów dyplomatycznie. Putin wielokrotnie wskazywał, że cele wojenne Rosji obejmują zmianę reżimu na Ukrainie, utworzenie w Kijowie prokremlowskiego rządu zastępczego, znaczne ograniczenie zdolności Ukrainy do obrony przed przyszłą agresją Rosji, neutralność Ukrainy i porzucenie przez NATO polityki otwartych drzwi.

Inni urzędnicy Kremla również przedstawili na nowo teorię zwycięstwa Putina 19 czerwca. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odpowiedział na pytanie zadane 19 czerwca w wywiadzie dla powiązanego z Kremlem portalu Izwiestia , co Rosja powinna zrobić, skoro „międzynarodowe instytucje nie działają”, a dyplomacja nie spełnia rosyjskich oczekiwań dotyczących zapewnienia pokoju na warunkach Rosji. Pieskow stwierdził, że Rosja musi być cierpliwa i zająć „spójne” stanowisko — wezwanie do tego, aby Rosja nie odstępowała od swoich długo wysuwanych żądań, ponieważ czas przyniesie pożądany przez Rosję wynik. Szef okupacji obwodu chersońskiego Władimir Saldo podobnie stwierdził 19 czerwca, że ​​„Rosja jest krajem, z którym lepiej nie walczyć, ponieważ czas... jest po [Rosji] stronie”.

(...) Teoria Putina zakłada, że ​​siły rosyjskie będą w stanie wykorzystać swoje przewagi w sile roboczej i materiałach, aby przytłoczyć siły ukraińskie i że siły ukraińskie nie będą w stanie wyzwolić żadnego terytorium o znaczeniu operacyjnym lub strategicznym, które przejmą siły rosyjskie. Siły rosyjskie ponoszą nieproporcjonalnie duże straty w sile roboczej w zamian za marginalne zyski taktyczne, które są niemożliwe do utrzymania w średnim i długim okresie, ale teoria Putina zakłada, że ​​wojsko rosyjskie będzie w stanie utrzymać inicjatywę obejmującą cały teatr działań i utrzymać operacje ofensywne, które osiągną stopniowe zyski taktyczne dłużej, niż Zachód będzie skłonny zapewnić Ukrainie pomoc w zakresie bezpieczeństwa i dłużej, niż gospodarka i ludność Ukrainy będą w stanie zmobilizować się do wysiłku wojennego. ISW nadal ocenia, że ​​Rosja będzie musiała stawić czoła szeregowi wyzwań w swojej gospodarce i bazie przemysłowej przemysłu obronnego (DIB) w średnim okresie, które utrudnią Rosji utrzymanie długotrwałej wojny na Ukrainie. Dalszy wzrost cen ropy naftowej po izraelskich atakach na Iran może zwiększyć dochody Rosji ze sprzedaży ropy naftowej i poprawić zdolność Rosji do kontynuowania wysiłków wojennych, ale tylko jeśli cena ropy naftowej pozostanie wysoka i jeśli rosyjska ropa nie zostanie objęta dodatkowymi sankcjami międzynarodowymi.

(...)

Przewodnicząca rosyjskiego banku centralnego Elwira Nabiullina oświadczyła w SPIEF 19 czerwca, że ​​rosyjska gospodarka rosła w szybkim tempie przez dwa lata, ponieważ Rosja wykorzystywała „wolne zasoby”, w tym rosyjską siłę roboczą, zdolności produkcyjne, substytucję importu, płynne aktywa Narodowego Funduszu Dobrobytu i rezerwy kapitałowe systemu bankowego. Nabiullina stwierdziła, że ​​Rosja wyczerpała wiele z tych zasobów i musi pomyśleć o nowym modelu wzrostu. Minister finansów Rosji Anton Siluanow przyznał, że rosyjska gospodarka „stygnie”, ale stwierdził, że na horyzoncie widać więcej pozytywnych trendów i że obecny model gospodarczy Rosji działa. The Moscow Times twierdził, że według rosyjskiej Federalnej Służby Statystycznej (Rosstat) stopa bezrobocia w Rosji spadła do historycznie niskiego poziomu zaledwie 2,3 procent, a masowa emigracja i pobór mężczyzn do wojska pogłębiły niedobory siły roboczej. The Moscow Times zauważył ponadto, że według Rosstatu płynne aktywa rosyjskiego funduszu majątku narodowego zmniejszyły się trzykrotnie do 2,8 biliona rubli (około 35,7 miliarda dolarów) od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Minister rozwoju gospodarczego Rosji Maksym Reszetnikow stwierdził, że Rosja znajduje się „na skraju recesji” i zauważył, że rygorystyczna polityka pieniężna Rosji utrudnia przyciąganie inwestycji przez gałęzie przemysłu spoza bazy przemysłu obronnego (DIB). ISW zauważył ostatnie doniesienia, że ​​Kreml próbuje promować optymizm społeczny w SPIEF, zamiast tradycyjnego skupiania się na inwestycjach zagranicznych, a rosyjskie oficjalne oświadczenia na temat rosyjskich problemów gospodarczych komplikują te wysiłki. Ci rosyjscy urzędnicy ekonomiczni mogą próbować złagodzić część oczekiwań Kremla wśród rosyjskiej publiczności co do skutków przedłużającego się wysiłku wojennego na Ukrainie, nie zaprzeczając całkowicie oficjalnej retoryce Kremla, że ​​Rosja może prowadzić przedłużającą się wojnę z Ukrainą w nieskończoność.

understandingwar.org