poniedziałek, 3 marca 2025



Głównym celem podróży Zełenskiego do Stanów Zjednoczonych było unormowanie stosunków z Trumpem poprzez podpisanie memorandum w sprawie m.in. wydobycia zasobów naturalnych oraz przekonanie go do przyznania Kijowowi wiarygodnych i trwałych gwarancji bezpieczeństwa jako warunku rozpoczęcia rozmów z Rosją o zawieszeniu broni. Kłótnia w Białym Domu wpisała się w trwający od kilkunastu dni spór pomiędzy oboma prezydentami (zob. Trump–Zełenski: retoryczna eskalacja). Trumpowi zależy na szybkim zakończeniu wojny za cenę ukraińskich ustępstw wobec Moskwy (ich zakres pozostaje jednak jasny), a Zełenskiemu – na uzyskaniu od Waszyngtonu gwarancji bezpieczeństwa i znośnych warunków zawieszenia broni. Jego asertywna postawa pod koniec rozmów w Białym Domu podyktowana była obawą przed dążeniem amerykańskiego przywódcy do porozumienia z Rosją kosztem Ukrainy. Słowa Zełenskiego o tym, że Moskwa to partner niewiarygodny i wielokrotnie łamiący zobowiązania, odebrano w USA jako zakwestionowanie całości działań tamtejszej administracji na rzecz zakończenia konfliktu.

Publiczny spór z Trumpem wzmocni naciski Kijowa na państwa europejskie, by zintensyfikowały pomoc dla Ukrainy. Przekaz ten jest wyraźny od konferencji w Monachium, gdzie Zełenski apelował do Europy o większe wysiłki na rzecz powstrzymania Władimira Putina. Ukraiński prezydent będzie dążył do naprawienia relacji ze swoim odpowiednikiem w Waszyngtonie. Otwartą kwestią pozostaje, jakimi kanałami i w jakim formacie spróbuje do niego dotrzeć. Celem minimum będzie zachowanie pomocy militarnej Stanów Zjednoczonych, której brak wpłynąłby negatywnie na perspektywy utrzymania linii frontu. Dla Kijowa niezbędne są zwłaszcza pociski do systemów obrony powietrznej Patriot, pociski ATACMS do systemów rakietowych HIMARS oraz wsparcie wywiadowcze i satelitarne. Ich wycofanie istotnie obniżyłoby potencjał obronny Ukrainy, tym bardziej że kraje europejskie nie mogą ich w pełni zastąpić.

Postawa Zełenskiego spotkała się z pozytywnymi reakcjami na Ukrainie. Zarzuty Trumpa i Vance’a odebrano jako kłamliwy i nieuzasadniony atak na państwo i prezydenta oraz jako grę na rzecz Rosji. Postępowanie ukraińskiego przywódcy odczytano jako próbę zachowania godności i przeciwdziałania manipulacjom Amerykanów, np. w kwestii wielkości pomocy udzielanej przez USA oraz skali zniszczeń. Zyskało ono uznanie większości liderów opinii i celebrytów, a opozycji ograniczyło pole do krytyki. Szef największej partii opozycyjnej Petro Poroszenko oznajmił, że nie zamierza krytykować Zełenskiego, i wezwał do konsolidacji wokół Sił Zbrojnych Ukrainy. W podobnym tonie wypowiedział się cieszący się najwyższym poparciem społecznym generał Wałerij Załużny, były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy. Jednocześnie odnotowano zbyt emocjonalną reakcję prezydenta oraz jego słabe przygotowanie językowe, a także merytoryczne odnośnie do wewnątrzamerykańskiego kontekstu i celów polityki zagranicznej Trumpa. Poparcie na Ukrainie oraz wsparcie ze strony liderów państw europejskich może stać się uzasadnieniem dla kontynuowania przez prezydenta asertywnej postawy wobec Stanów Zjednoczonych. Potwierdza to odmowa przeproszenia amerykańskiego przywódcy oraz oczekiwanie traktowania jego państwa z godnością wyrażone podczas spotkania z dziennikarzami w Londynie.

osw.waw.pl


Przedstawiciele Moskwy publicznie sugerowali, że organizacja szczytu Trump–Putin wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania, podtrzymując zarazem zaproszenie dla prezydenta USA do udziału w obchodach zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami 9 maja w stolicy Rosji. Jednocześnie Moskwa uważnie obserwuje retorykę administracji Trumpa i szybko reaguje na pojawianie się krytycznych dla niej elementów (tak było chociażby z odnotowanymi z zaniepokojeniem przez rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa zarówno zapowiedziami sekretarza obrony Pete’a Hegsetha ewentualnego zaostrzenia polityki Waszyngtonu, jak i późniejszym wycofaniem się z nich).

Rosyjska retoryka sugeruje, że Moskwa twardo negocjuje z USA i zamierza testować, jak daleko są one gotowe uwzględniać jej maksymalistyczne żądania. Po stronie Kremla negatywne sygnały formułowali zwłaszcza szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow i jego zastępca (odpowiadający za zachodnie portfolio) Siergiej Riabkow.

Moskwa, pozytywnie oceniając atmosferę rozmów z Amerykanami, przypomina m.in. o konieczności odniesienia się do „praprzyczyn konfliktu” (aluzja do wysuwanych w ostatnich dekadach rosyjskich żądań w sferze bezpieczeństwa europejskiego w odpowiedzi na „antyrosyjską” politykę USA i NATO).

Przedstawiciele Kremla (głównie Ławrow i Riabkow) deklarowali również sprzeciw wobec ewentualnego rozmieszczenia na Ukrainie („w jakiejkolwiek formie”) sił zachodnich jako gwarantów przestrzegania zawieszenia broni (mimo że prezydent Trump twierdził, iż Putin nie ma nic przeciwko temu). Ci sami zapowiadają także, że ewentualna linia rozgraniczenia w ramach zawieszenia broni nie może pokrywać się z obecną linią frontu, ponieważ musi uwzględniać anektowanie przez Rosję czterech ukraińskich obwodów w ich granicach administracyjnych. Sugeruje to konieczność wycofania się z nich części sił ukraińskich. Podkreślają też, że na „pozostałych obszarach Ukrainy” nie może obowiązywać „antyrosyjskie” ustawodawstwo, co nawiązuje do hasła „denazyfikacji” tego państwa.

Przede wszystkim jednak nie spadła intensywność rosyjskich działań zbrojnych na Ukrainie, zarówno sił lądowych, jak i powietrznych, wywołujących poważne szkody i liczne ofiary. Moskwa sugeruje zarazem wyraźnie, że zawieszenie broni będzie możliwe jedynie w ramach szerszej politycznej regulacji, a nie jako wstęp do niej, i traktuje to jako kluczowy czynnik wzmacniający jej pozycję w negocjacjach.

Najnowsze napięcia amerykańsko-ukraińskie, istotnie osłabiające pozycję Kijowa, będą sprzyjać usztywnieniu rosyjskiego stanowiska negocjacyjnego. Kreml liczy przy tym, że równolegle będą narastać również spory amerykańsko-europejskie.

osw.waw.pl


Jak zauważył rozmówca PAP, kazachska administracja i elity władzy nie wymagają „urabiania” przez Rosję: „Mają świadomość, że koniec wojny jest blisko, a deal będzie premiował Rosję. To znaczy ta nie przegra. Dlatego uważają, co jest zresztą z ich strony racjonalne, że dalej będą musieli robić politykę z Rosją, a ta będzie w stanie odpowiadać na potrzeby tego kraju, np. w zakresie rosnącego zapotrzebowania na gaz. Pamiętajmy też, że właśnie Rosja jest faworytem w zakresie budowy kazachskiej elektrowni jądrowej. Wreszcie ma znacznie silniejsze niż Europa czy Chiny instrumentarium nacisku w postaci znajomości i kontaktów w kazachskich elitach, które wciąż są powiązane siecią zależności z Rosją” – podkreślił Marcin Popławski. 

PAP


Izrael ogłosił dzisiaj, że IDF bierze pod opiekę Druzów na południu kraju, ale także na przedmieściu Damaszku  Dżaramana. Z Dżaramana pochodzi nagranie świętujących członków milicji druzyjskiej na wieść o zadeklarowanym wsparciu militarnym Izraela. Drugie nagranie pokazuje jadący do Damaszku konwój  druzyjskiej milicji z prowincji Suwajda na południu kraju, także objętej gwarancją izraelską. 

👉Z rząd w Damaszku wspierany przez Turcję wzywa Druzów do złożenia broni. Równocześnie Damaszek nie chce wchodzić w bezpośredni konflikt z Izraelem i zabrania lokalnym milicjom na południu, także palestyńskim, atakowania okupacyjnych sił izraelskich. Nie sądzę jednak, by udało się uniknąć konfrontacji na dłuższą metę. 

👉Oprócz wsparcia militarnego, z Izraela wjechał dzisiaj do okupowanej części Syrii konwój z pomocą humanitarną dla Druzów. Ma on zbliżyć jeszcze bardziej Druzów syryjskich do Izraela, zapewniając ich lojalność. Podobnie Izrael współpracował z chrześcijanami w Libanie w drugiej połowie ubiegłego wieku i źle się to skończyło dla wszystkich.

🗣️Wygląda na to, że Izrael wchodzi z butami w wewnętrzną politykę Syrii i wspiera Druzów, którzy de facto zbuntowali się zbrojnie przeciwko nowym władzom. Równocześnie Izrael stara się utworzyć lokalny sojusz amerykańsko-rosyjski, który doprowadzi do powrotu Rosji do baz nad morzem Śródziemnym kosztem wpływów tureckich.

To potencjalne zawirowanie, które również dobije się na nas. Turcja, kraj NATO zacieśniający współpracę z Ukrainą, wchodzi w kolejny obszar konfliktu z Rosją, tyle że tutaj wspieraną przez Izrael i ewentualnie  przez USA. Rosja zyskuje pole manewru i oddziaływania, bo w zanadrzu ma także bardzo ważną współpracę z Iranem, który Izrael może zaatakować. W ten sposób rodzi się kolejny, bliskowschodni clusterf... /uck - red./

Co ciekawe, Izrael powtarza schemat działania z Libanu sprzed dekad, gdy sojusznikami Izraelczyków byli chrześcijanie. Tak źle się to zakończyło dla wszystkich, że jedną z lekcji wyraźnie powtarzanych na uczelniach izraelskich, także tych zajmujących się bezpieczeństwem, jest stwierdzenie, że nie wolno dać się wciągnąć w politykę wewnętrzną sąsiednich krajów. Albo tak było w czasie moich studiów, albo  nadal jest, ale obecny rząd Izraela to ignoruje. Do tego zachowuje się tak, jakby Trump, czy bezwarunkowe wsparcie USA, miały trwać wiecznie. 

x.com/JarekKociszewsk


— Spróbuję zwizualizować lub wyjaśnić logikę tego, co dzieje się w pobliżu Pokrowska. Nasze dowództwo w maksymalnym możliwym zakresie testuje systemy bezzałogowe i technologie związane z nowoczesnymi działaniami wojennymi — podaje ekspert.

— Niedawno we wrogich kanałach propagandowych pojawiły się publikacje mówiące o tym, że okupant nie powinien już wtykać nosa do miasta Sełydowe, ponieważ natychmiast pojawiają się tam ukraińskie drony. To prawda — twierdzi specjalista.

Ekspert do spraw wojskowości Wasyl Pechnio zauważa, że w pobliżu Pokrowska Rosjanie do celów logistycznych wykorzystują wszystkie możliwe środki transportu.

— Do przemieszczania się używają wszystkiego, od cywilnych samochodów, przez motocykle, po osły i konie — mówi specjalista.

Ekspert tłumaczy, że utrzymanie ukraińskiej obrony było możliwe dzięki połączeniu różnych technologii, którymi dysponuje ukraińska armia. Najważniejsze jest natomiast odpowiednie zarządzanie wszystkimi elementami defensywy naraz.

— Nie wystarczy mieć świetne jednostki, nie wystarczy nawet w pełni nasycić je dronami. Ważne jest, aby odpowiednio nimi zarządzać. Tylko wtedy otrzymujemy coś na kształt "technologicznego tortu" — mówi Pechnio.

Ekspert tłumaczy, że na najniższym poziomie" tortu" znajdują się bezzałogowe systemy, drony FPV [z ang. "first person view", czyli umożliwiające obserwację pola walki z perspektywy pilota].

Następną "warstwą" są drony, które potrafią przemieszczać się na odległość 10-15 km i likwidować rosyjskie jednostki na zajmowanym przez nie terytorium, m.in. poprzez zrzut ładunków wybuchowych.

— Drony Mavic latają 10-15-20 km i niszczą wroga, jego punkty kontrolne, magazyny, punkty dowodzenia oraz obserwacji i tak dalej — wymienia ekspert.

Obserwator wojskowy zauważa, że podobną taktykę Rosjanie stosują w obwodzie kurskim, w którym również trwają niezwykle brutalne walki.

— Pod Pokrowskiem udało nam się zrobić cały ten "technologiczny tort". To jest dobra wiadomość. Zła jest taka, że to tylko jeden odcinek frontu. Nasze wojska nie mogą skalować tej taktyki na cały front. Rosjanie też nie są w stanie, ale teraz przejęli kontrolę nad naszą logistyką w pobliżu Kurska — mówi Pechnio.

Według eksperta rosyjskie wojska atakują jedyną drogę zaopatrzeniową, która łączy ukraiński obwód sumski z Sudżą, największą miejscowością zajętą przez Ukrainę w rosyjskim obwodzie kurskim.

— Po prostu niszczą wszystko, co się po niej porusza. Około dwóch trzecich samochodów, które tamtędy jeżdżą, jest niszczonych przez rosyjskie drony światłowodowe. Rosjanie nie są idiotami, oni również patrzą i uczą się. I oni stworzyli asymetrię tam, my stworzyliśmy asymetrię pod Pokrowskiem. Jak dotąd żadna ze stron nie może osiągnąć przewagi froncie, który liczy 1500 km — twierdzi ekspert.

— Naprawdę chciałbym, abyśmy byli pierwszymi, którzy zrobią to [zdobędą przewagę, doprowadzą do asymetrii] dzięki środkom z Europy. Niektóre z naszych wewnętrznych zmian w kraju powinny to umożliwić — dodał Wasyl Pechnio.

onet.pl

niedziela, 2 marca 2025



Mike Waltz wymienił zastrzeżenia do zachowania Wołodymyra Zełenskiego podczas piątkowego spotkania z Trumpem w Gabinecie Owalnym i zasugerował, że postawa prezydenta Ukrainy "nie sprawiała wrażenia, by chciał w dobrej wierze doprowadzić do końca wojny".

— Mówienie o szczegółach i żądanie gwarancji bezpieczeństwa, zanim — jak powiedział prezydent Donald Trump — nie dowiemy się, czy możemy w tym momencie doprowadzić obie strony do stołu rozmów... Nie można też potępiać drugiej strony, roztrząsając historię konfliktu, jeśli chcemy doprowadzić obie strony do stołu negocjacyjnego — zaznaczył doradca prezydenta USA.

Według przedstawiciela amerykańskiej administracji Biały Dom uznał język ciała Wołodymyra Zełenskiego — kręcenie głową czy siedzenie ze skrzyżowanymi rękami — za "niezwykle niegrzeczne".

— Cierpliwość narodu amerykańskiego, który daje kolejne miliardy pomocy bez widocznego końca, nie jest nieograniczona. I jasno to powiedzieliśmy Wołodymyrowi Zełenskiemu na koniec tego spotkania — zaznaczył.

Mike Waltz powiedział także w CNN, że obie strony wojny muszą pójść na ustępstwa — Ukraina w kwestii terytorium, a Rosja w kwestii gwarancji bezpieczeństwa. Zaznaczył przy tym, że nie może uzyskać od Kijowa konkretów w sprawie ustępstw terytorialnych. — Wykluczone jest członkostwo Ukrainy w NATO — podkreślił.

— Rozmowa o szczegółach gwarancji bezpieczeństwa jest w tym momencie jak rozmowa o szczegółach gwarancji na jakiś przedmiot, zanim zdecydujesz, czy w ogóle zamierzasz go kupić — ocenił.

(...)

Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio, który w niedzielę wystąpił w telewizji ABC, przekonywał, że USA będą gotowe do wznowienia kontaktów z Ukrainą, gdy władze w Kijowie "będą gotowe do zawarcia pokoju". Rubio podkreślił, że nie wie, czy "pokój jest w ogóle możliwy", ale jego zdaniem konieczne jest podjęcie próby, a postawa Wołodymyra Zełenskiego "nie jest zgodna z tymi działaniami"

— Po prostu tego nie rozumiem. Administracja Joego Bidena strofowała premiera Izraela Binjamina Netanjahu i Izraelczyków, stawiała im wszelkiego rodzaju warunki i wywierała na nich presję, aby spróbowali uzyskać zawieszenie broni z palestyńskim Hamasem. W porównaniu z tym w tym konkretnym przypadku Ukrainy byliśmy mili — ocenił Marco Rubio.

Sekretarz stanu USA ocenił, że "gdyby to polityk Demokratów próbował osiągnąć pokój, wszyscy mówiliby, że jest na drodze do zdobycia Pokojowej Nagrody Nobla". — Ukraińcom, Europejczykom i wszystkim innym (...) wyjaśniano to bardzo jasno tygodniami (...) i jedyne, co im powiedziano, to, żeby nie robili nic, co mogłoby to wykoleić. Niestety prezydent Zełenski nie mógł się od tego powstrzymać. Mam nadzieję, że to wszystko da się zresetować. Mam nadzieję, że zda sobie sprawę, że tak naprawdę próbujemy pomóc jego krajowi — dodał szef amerykańskiej dyplomacji.

onet.pl/PAP

sobota, 1 marca 2025



Rosja nadal demonstruje pogłębiające się relacje z amerykańskimi przeciwnikami, pomimo wysiłków prezydenta Rosji Władimira Putina, aby pokazać otwartość Rosji na negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Szojgu spotkał się osobno z prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) Xi Jinpingiem i ministrem spraw zagranicznych ChRL Wang Yi w Pekinie 28 lutego, aby omówić dwustronne kwestie bezpieczeństwa oraz sprawy międzynarodowe i regionalne. Szojgu i Xi podkreślili również potrzebę kontynuowania koordynacji wysiłków na kluczowych platformach międzynarodowych, w tym BRICS i Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO), a także wysiłków dyplomatycznych na rzecz „rozwiązania kryzysu ukraińskiego”. Szojgu twierdził, że relacje Rosja-ChRL osiągnęły „bezprecedensowe” wyżyny, a rosyjskie media państwowe podkreśliły oświadczenia Xi i rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych ChRL (MFA) Lin Jiana, chwalące bliskie stosunki dwustronne.

Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i przewodniczący rządzącej partii Jedna Rosja Dmitrij Miedwiediew spotkał się z członkiem Komitetu Centralnego Partii Pracujących Korei Północnej (PPK) Ri Hi-yongiem 26 lutego w Moskwie, aby wyrazić pragnienie Jednej Rosji „bliższej współpracy z PPK i rozszerzenia kontraktów i wymiany we wszystkich obszarach”. Prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się z Ri 27 lutego, ale komunikat Kremla nie podał dalszych szczegółów na temat spotkania. Przedstawiciele Izby Handlowej Obwodu Kurskiego podpisali 27 lutego umowę o współpracy z Izbą Handlową Pjongjangu w celu rozwijania dwustronnych więzi gospodarczych i rozszerzania możliwości produkcji komunalnej między przedsiębiorstwami obwodu kurskiego a przedsiębiorstwami Korei Północnej. Umowa obejmuje również więzi handlowe i gospodarcze; współpracę w przemyśle, rolnictwie i przetwórstwie; oraz wspólne projekty logistyczne. 

understandingwar.org


Tak się zaczęło: Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia, zapytał Donalda Trumpa o to, jakie ma przesłanie dla osób w Polsce, którzy obawiają się, że za bardzo układa się z Putinem. Prezydent odpowiedział, że gdyby nie dogadywał się zarówno z Putinem, jak i Zełenskim, nie byłoby porozumienia. Wówczas do rozmowy włączył się J.D. Vance. Skrytykował administrację Joe Bidena za to, jak zajmowała się sprawą wojny w Ukrainie. Pochwalił za to Donalda Trumpa. - To, co robi z Ameryki dobry kraj, to zaangażowanie się w dyplomację. Tak właśnie robi Donald Trump - powiedział. Dodał, że tak buduje się "drogę do pokoju". W odpowiedzi Wołodymyr Zełenski przypomniał mu, jak rozpoczęła się wojna. - [Putin - red.] Napadł na nasze ziemie. Od 2014 roku okupuje Krym. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych byli różni prezydenci: Obama, Trump, Biden. Może teraz Trump go zatrzyma. Ale od 2014 roku do 2022 roku nikt go nie powstrzymał - powiedział. Trump przerwał mu i najpierw zapytał się, czy mówi o roku 2015. Kiedy Zełenski przypomniał mu, że aneksja Krymu miała miejsce w 2014 roku, odparł: - Ale mnie tu nie było wtedy. 

Następnie prezydent Ukrainy przypomniał, że w 2019 roku, w towarzystwie Emmanuela Macrona i Angeli Merkel, podpisał zawieszenie broni. - [Putin] złamał to porozumienie. Zabił naszych ludzi. Podpisaliśmy porozumienie o wymianie więźniów. Nie zrobił tego. O jakiej dyplomacji, J.D. mówisz, co masz na myśli? - pytał. Wiceprezydent USA odparł na to, że "chodzi o dyplomację, która zakończy niszczenie twojego kraju". - Uważam, że to niegrzeczne z pana strony, że przychodzi pan do Gabinetu Owalnego, aby rozstrzygać tę sprawę przed amerykańskimi mediami. Powinien pan podziękować prezydentowi [Trumpowi - red.] za próbę zakończenia tego konfliktu - powiedział. 

Vance dalej krytykował prezydenta Ukrainy. - Byłeś kiedyś w Ukrainie? Przyjedź chociaż raz - odpowiedział Zełenski. - Przyprowadzasz ludzi i zabierasz ich na swoje propagandowe tournée - odparł wiceprezydent. Następnie zwrócił uwagę na problemy kadrowe ukraińskiej armii. - Podczas wojny każdy miałby problemy, nawet wy. Ale teraz macie ładny ocean i nie czujecie tego, ale być może poczujecie w przyszłości - powiedział Zełenski. "The Washington Post" zwraca uwagę, że to najwidoczniej rozwścieczyło Trumpa, który włączył się do dyskusji. - Nie wiesz tego. Nie mów nam, co będziemy czuć. (...) Teraz nie jesteś w zbyt dobrej sytuacji. Nie masz kart w ręku - mówił prezydent. Na co Zełenski odparł: - Nie gram w karty, jestem bardzo poważny. 

Vance rzucił do prezydenta Ukrainy: - Czy podczas tego spotkania chociaż raz powiedziałeś "dziękuję"? Ten odpowiedział, że "wiele razy dziękował Amerykanom za wsparcie". Kiedy próbował kontynuować wypowiedź, przerwał mu Donald Trump. - Nie, nie, dużo już powiedziałeś. Twój kraj ma kłopoty i nie wygracie tego - stwierdził. Potem zaczął mówić szyderczym tonem: - A potem będziecie nam mówić: 'Nie chcę zawieszenia broni, nie chcę zawieszenia broni'. Ostatecznie prezydent wyprosił dziennikarzy z Gabinetu Owalnego. Na koniec rzucił do nich: - To będzie świetne show telewizyjne. 

(...)

Po spotkaniu Donald Trump wyszedł przed Biały Dom, gdzie rozmawiał z dziennikarzami. Relacjonując to, co się wydarzyło w Gabinecie Owalnym, stwierdził, że "spotkanie nie przebiegło najlepiej". Jego zdaniem "Wołodymyr Zełenski przesadził".  Mówił również, że "Stany Zjednoczone nie chce grać w gry i szukają pokoju, a nie 10-letniej wojny".

 Zełenski chce walczyć, walczyć, walczyć. Musi zawrzeć pokój - dodał. Według niego Zełenski "nie wyglądał na kogoś, kto chce zawrzeć pokój" i podkreślił, że zawieszenie broni może nastąpić "natychmiast". Został również zapytany o to, czy rozważa wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. W odpowiedzi stwierdził, że "nie ma znaczenia, co uważa" - relacjonowała agencja Reutera.

(...)

Oświadczenie Donalda Trumpa: Prezydent USA we wpisie na platformie Truth Social w mocnych słowach odniósł się do spotkania z Wołodymyrem Zełenskim. "Dowiedzieliśmy się wielu rzeczy, których nigdy nie można by zrozumieć bez rozmowy pod takim ostrzałem i presją. To zadziwiające co pokazują emocje" - napisał. Następnie stwierdził, że według niego "Prezydent Zełenski nie jest gotowy na pokój, jeżeli Ameryka jest zaangażowana". "Ponieważ czuje, że nasze zaangażowanie daje mu dużą przewagę w negocjacjach. Nie chcę przewagi, ja chcę pokoju. Znieważył Stany Zjednoczone w Gabinecie Owalnym. Może wrócić, gdy będzie gotowy na pokój" - dodał. 

gazeta.pl

czwartek, 27 lutego 2025



PAP FakeHunter: Czym obecne negocjacje miałyby się różnić od tych prowadzonych w 2014 roku w Mińsku na Białorusi?

Peter Doran: Przy stole negocjacyjnym nie będzie Francji i Niemiec i jest także szansa, że obecne rozmowy nie będą obarczone wadą z Mińska, czyli brakiem gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy na wypadek złamania przez Rosję porozumień. Wówczas powtarzał się wciąż ten sam cykl: zawierano porozumienie, obie strony przestawały do siebie strzelać, po czym Rosjanie ostrzeliwali nagle Ukraińców, ci odpowiadali, a Rosjanie biegli do europejskich negocjatorów skarżąc się złamanie przez Kijów porozumienia. I cały proces zaczynał się od nowa, a wszystko dlatego, że nie przewidziano żadnej kary za zerwanie umowy. Tym razem będzie inaczej.

PAP FakeHunter: Czy właśnie tego, że Rosja nie dotrzymuje żadnych porozumień, nie należy się obawiać i tym razem?

PD: Prezydent Zełenski powiedział, że Putin jest kłamcą i nie można mu ufać, bo złamał każde podpisane z Ukrainą porozumienie. To prawda, jednak Trump liczy na to, albo wręcz stawia na to, że porozumienia ustalonego z nim Putin nie odważy się złamać. Jednak jeśli Putin zlekceważy całą tę dobrą wolę, którą Trump wkłada w negocjacje, nie skończy się to dla niego dobrze.

PAP FakeHunter: Jaki plan ma prezydent USA?

PD: Zaczynając ten proces Trump założył, że Putin bardziej chce pokoju niż wojny. Trzeba więc doprowadzić do tego, żeby Putin nie miał wręcz innego wyboru tylko pokój. Jak dotąd rozmawialiśmy o samych negocjacjach, o tym, z czego będzie musiała zrezygnować Ukraina, a z czego Rosja, żeby osiągnąć pokój, ale jest też jeszcze inna strona tego procesu. Wspominał o tym wielokrotnie doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz, jeszcze zanim wszedł do nowej administracji. Gen. Keith Kellog, który ma poprowadzić rozmowy jest podobnego zdania. W ich opinii trzeba zwiększyć presję ekonomiczną na Rosję. Nałożenie twardszych sankcji na Rosję sprawi, że prowadzenie wojny będzie dla niej jeszcze bardziej bolesne i Putin nie będzie miał innego wyboru tylko zgodzić się na porozumienie na proponowanych warunkach.

PAP FakeHunter: O jakiego rodzaju presji mówimy?

PD: Rosja jest gospodarczo osłabiona, dlatego Putin obawia się dokręcenia śruby zachodnich sankcji. Możemy nałożyć dodatkowe sankcje na zachodnie instytucje finansowe ułatwiające Rosji prowadzenie handlu, także na chińskie banki, które to robią. Można także zwiększyć dostawy broni na Ukrainę i pokazać, że Trump mówi poważnie.

PAP FakeHunter: A jeśli Putin wcale nie chce pokoju i jest gotów poświęcić dobro obywateli swojego kraju i dalej prowadzić tę kosztowną wojnę?

PD: Myślę, że Putin na razie testuje prezydenta Trumpa, żeby zobaczyć, ile może od niego uzyskać. Jeśli jednak przekona się na własnej skórze, że za robienie uników i próby manipulowania procesem pokojowym są przewidziane bolesne kary, jest szansa na pozytywny przebieg negocjacji. Oczywiście ja też mam obawy, podobnie jak Polacy, czy wiele innych narodów w Europie, że Putin w rzeczywistości nie chce trwałego pokoju i jedynie sprawdza dokąd może się posunąć i czy coś może od Trumpa wytargować. Zresztą myślę, że Putin ma także przygotowane niespodzianki negocjacyjne, coś w rodzaju „trujących pigułek” (z ang. poison pills, zapisy, które mają zapobiec wrogiemu przejęciu spółki przez zniechęcenie do transakcji) Pojawi się więc jakiś zaporowy warunek, niemal uniemożliwiający dogadanie się, po to, żeby sprawdzić, czy Trump zgodzi się na kiepskie porozumienie, czy może jednak w ogóle zrezygnuje z rozmów. Właśnie dlatego potrzebna jest presja ekonomiczna na Rosję, niezależnie od negocjacji, żeby Putin wiedział, że to w jego interesie leży zawarcie pokoju.

PAP FakeHunter: Wiemy jakie warunki stawia Putin: nie chce Ukrainy w NATO, najchętniej widziałby Polskę i kraje Bałtyckie poza sojuszem, a czego chce prezydent Trump?

PD: Myślę, że prezydent myśli o tym, żeby zapisać się w historii. W czasie swojego inauguracyjnego wystąpienia wyraźnie powiedział, że chce być zapamiętany jako twórca pokoju. Tymczasem europejscy komentatorzy postrzegają go zbyt często jako biznesmena, koncentrującego się na sztuce zawierania transakcji. Pewnie często taki bywa, ale akurat w przypadku Ukrainy, a także Bliskiego Wschodu, chce by świat go zapamiętał jako polityka, który zaprowadził pokój tam, gdzie inni zawiedli. To jest jego cel. To wielkie wyzwanie ale wydaje się, że Trump jest gotów poświęcić całą drugą kadencję, żeby ten cel osiągnąć.

PAP FakeHunter: W jaki sposób prezydent Trump zamierza uzyskać gwarancje suwerenności Ukrainy?

PD: Odpowiedź na to pytanie jest następująca: musimy mieć znaczące siły wielonarodowe na Ukrainie, na wypadek kiedy (i jeśli) Rosja złamie porozumienie. Wtedy efekty ewentualnego zerwania ustaleń odczuje nie tylko Ukraina, ale także inne kraje Europy. Europejskie oddziały na Ukrainie odstraszałyby Rosję przed ponownym atakiem. Myślę, że o takiej strategii mówimy – osiągnięcia pokoju przez zademonstrowanie siły (po ang. peace through strength).

PAP FakeHunter: Gwarancją pokoju, którym chce się zapisać w historii prezydent Trump byłaby obecność europejskich wojsk na Ukrainie?

PD: Tak. To byłaby 100-procentowa gwarancja.

PAP


Czy w tym szaleństwie jest metoda? Czy ukłon w stronę Rosji może być próbą powtórzenia strategii prezydenta USA Richarda Nixona polegającej na zerwaniu sojuszu między komunistycznymi Chinami a Związkiem Radzieckim? Wiemy, że Trump ma obsesję na punkcie Chin, a sami Rosjanie mają dobry powód, by obawiać się chińskiej dominacji. Jeśli poświęcenie części Ukrainy pozwoliłoby Trumpowi zadać cios jego bete noire [fr. złemu duchowi], z pewnością skorzystałby z okazji.

Ale ten nixonowski manewr raczej się nie powiedzie, chyba że Trump zaangażuje do tego Europę, a to wydaje się mało prawdopodobne. Sparaliżowana strachem od czasu pełnej inwazji Rosji na Ukrainę na początku 2022 r., Europa zapomniała, że może powiedzieć "nie". Administracja Trumpa wyrwała jednak europejskich przywódców ze snu. Teraz dokonują inwentaryzacji swoich mocnych stron i analizują swoje opcje. Ukraina nie stoi jeszcze pod ścianą. Przy zwiększonym wsparciu ze strony Europy, jej zaprawione w bojach, wysoce innowacyjne wojsko może nadal opierać się agresji Rosji.

Co więcej, administracja Trumpa nie zrobiła jeszcze zbyt wiele poza samym mówieniem. Skupia się obecnie na froncie wewnętrznym, gdzie jest zajęta patroszeniem własnego potencjału państwowego poprzez masowe zwolnienia. Wojna Trumpa ze służbą cywilną — przypuszczalnie preludium do zainstalowania ekipy lojalistów politycznych — nieuchronnie będzie kosztować Amerykę pieniądze i zmniejszy jego zdolność do realizacji jego programu politycznego.

Unia Europejska ze swojej strony nie powinna reagować tradycyjnym poszukiwaniem jedności. Biorąc pod uwagę partie rządzące na Węgrzech, Słowacji i w innych krajach, nie jest to ani możliwe, ani konieczne. Lepszą strategią jest zbudowanie koalicji chętnych państw członkowskich UE i innych krajów, które Trump bezsensownie alienuje, takich jak Kanada, Wielka Brytania i Korea Południowa.

Wydaje się, że to właśnie ma na myśli prezydent Francji Emmanuel Macron, sądząc po jego ostatnich wypowiedziach. Wiele z jego wcześniejszych ostrzeżeń właśnie się spełnia. Pozostaje on jednym z nielicznych przywódców, obok brytyjskiego premiera Keira Starmera, który nie wyklucza wysłania wojsk do Ukrainy lub jej okolic. A nie zapominajmy, że zarówno Francja, jak i Wielka Brytania dysponują bronią nuklearną.

(...)

Sądząc po lawinie ostatnich wystąpień i oświadczeń republikańskich urzędników, można by pomyśleć, że w rzeczywistości istnieją dwie partie republikańskie. Z jednej strony jest stara partia, która zawsze dążyła do zwiększenia wydatków na obronność, wzmocnienia sojuszy wojskowych USA i konfrontacji z autokratami, takimi jak prezydent Rosji Władimir Putin. Z drugiej strony jest partia ruchu MAGA Trumpa, która wydaje się wierzyć, że wielkość narodowa wymaga demontażu /starego wg MAGA - red./ państwa amerykańskiego i porzucenia /nieefektywnych wg MAGA - red./ długotrwałych sojuszy, a wszystko to uzasadnione jest prymitywną retoryką "krwi i ziemi" oraz teoriami spiskowymi.

Chociaż wydaje się, że cały świat zmienił się z dnia na dzień, rzeczywistość jest taka, że tak naprawdę nic się jeszcze nie wydarzyło. Gdyby tylko Europejczycy otworzyli oczy, zobaczyliby, że mają wszystkie zasoby, talent i narzędzia, których potrzebują, aby zabezpieczyć swoją suwerenność i przywrócić pokój i stabilność. Nie potrzebują zaproszenia do stołu. Powinni czerpać inspirację z Ukrainy, która w pojedynkę powstrzymała marsz agresji Rosji dzięki czystej sile woli.

onet.pl/Project Syndicate Sławomir Sierakowski


Prezydent Rosji Władimir Putin pośrednio uznał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego za prawowitego prezydenta Ukrainy i przyszłego partnera negocjacyjnego Rosji, jednocześnie promując nową operację informacyjną, której celem jest destabilizacja ukraińskiego społeczeństwa i ukraińskiej armii od wewnątrz.  Putin udzielił wywiadu dziennikarzowi Kremla Pawłowi Zarubinowi 24 lutego, w którym Putin stwierdził, że „wybory na Ukrainie nie odbywają się pod pretekstem stanu wojennego” — pierwsze potwierdzenie Putina, że ​​ukraińskie prawo zabrania wyborów w czasie stanu wojennego. Putin twierdził, że Zełenski jest „toksyczny” dla ukraińskiego społeczeństwa i ukraińskiej armii i że Zełenski przegrałby wszelkie przyszłe wybory prezydenckie z innymi ukraińskimi przywódcami politycznymi i wojskowymi. Oświadczenia Putina są prawdopodobnie skierowane do ukraińskiej i rosyjskiej publiczności. Twierdzenia Putina, że ​​Zełenski jest niepopularny i szkodliwy dla Ukrainy, są próbami wbicia klina między prawowity rząd Ukrainy a ukraińską armią i ludnością. Putin wielokrotnie twierdził, że Zełenski nie jest prawowitym przywódcą Ukrainy po tym, jak Ukraina nie przeprowadziła wyborów w 2024 r. — zgodnie z ukraińskim prawem — w ramach rosyjskich wysiłków zmierzających do stwierdzenia, że ​​Rosja nie może negocjować z Zełenskim. Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Putin i Zełenski muszą rozpocząć negocjacje, a Putin prawdopodobnie zmienia swoją retorykę, aby wyjaśnić rosyjskiej publiczności swoją decyzję o podjęciu wszelkich przyszłych negocjacji z Zełenskim.  Putin i inni urzędnicy Kremla prawdopodobnie spróbują wykorzystać wszelkie niepowodzenia militarne Ukrainy lub różnice zdań wśród ukraińskich urzędników, aby zintensyfikować tę operację informacyjną i siać niezgodę na Ukrainie.

Putin próbował użyć nowego języka, aby ponownie zapakować wezwania do zmiany reżimu na Ukrainie, których domagał się od 2021 r. Putin oświadczył podczas wywiadu z Zarubinem, że Rosja „nie ma nic przeciwko” zachowaniu ukraińskiej państwowości, ale chce, aby Ukraina „przekształciła się w przyjazne państwo sąsiednie” i aby terytorium Ukrainy „nie było wykorzystywane jako trampolina do ataku na Rosję” w przyszłości. Wezwania Putina do „przekształcenia się” Ukrainy w „przyjazne” państwo pokazują, że Putin nadal wzywa do usunięcia demokratycznie wybranego rządu na Ukrainie i ustanowienia rządu prokremlowskiego. Kreml wcześniej używał cienko zawoalowanych wezwań do „denazyfikacji”, aby domagać się zmiany reżimu na Ukrainie, a Putin wydaje się używać nowego języka, aby wysuwać te same żądania. Putin domaga się zmiany reżimu na Ukrainie od lata 2021 r.

Putin zaproponował zawarcie umowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie rosyjskich minerałów ziem rzadkich jako część wysiłków zmierzających do przelicytowania Ukrainy w tej sprawie i nakłonienia Stanów Zjednoczonych do przyjęcia rosyjskich ofert środków ekonomicznych zamiast jakichkolwiek faktycznych ustępstw Rosji w sprawie Ukrainy. Putin oświadczył Zarubinowi 24 lutego, że Rosja ma „rząd wielkości” więcej materiałów ziem rzadkich niż Ukraina i stwierdził, że Rosja może współpracować zarówno z rządem USA, jak i amerykańskimi firmami w projektach inwestycji kapitałowych w materiały ziem rzadkich. Putin uwzględnił rezerwy mineralne zarówno w Rosji, jak i na okupowanej Ukrainie, próbując zaapelować do Stanów Zjednoczonych o inwestowanie w rosyjskie minerały ziem rzadkich. Putin zaproponował również zawarcie umów ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie dostaw rosyjskiego aluminium. Putin odbył spotkanie z wysokimi rangą urzędnikami Kremla 24 lutego, w szczególności na temat znaczenia dalszego rozwoju krajowego przemysłu minerałów ziem rzadkich w Rosji i uznał to za priorytetowe działanie. 

(...) Putin odpowiedział na pytanie Zarubina o ocenę Putina „żądań” Europejczyków dotyczących „prawa do głosowania w negocjacjach” na temat Ukrainy, stwierdzając, że „nie widzi tu niczego złego”. Następnie Putin stwierdził, że „prawdopodobnie nikt nie może niczego tutaj żądać, zwłaszcza od Rosji”, ale mogą próbować stawiać żądania komuś innemu — sygnalizując niechęć Rosji do pójścia na kompromis w przyszłych negocjacjach. Putin twierdził, że Moskwa szanuje stanowiska „przyjaciół” Rosji z BRICS i że „inne kraje mają prawo i mogą uczestniczyć” w dyskusjach na temat kwestii wojny i wysiłków na rzecz osiągnięcia pokoju. Putin szczególnie podkreślił swoją ostatnią rozmowę telefoniczną z prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) Xi Jinpingiem i pochwalił wysiłki ChRL na rzecz omówienia pokoju na Ukrainie. ChRL i Brazylia — dwaj członkowie BRICS — przedstawili propozycje pokojowe dotyczące wojny na Ukrainie, które w dużej mierze faworyzowały Rosję, a Putin najwyraźniej przedstawia te państwa jako możliwych uczestników przyszłych negocjacji.

(...)

Zachodni urzędnicy nadal podkreślają skalę europejskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. The Wall Street Journal (WSJ), powołując się na europejskich urzędników, poinformował 25 lutego, że kraje Unii Europejskiej (UE), Wielka Brytania (UK) i Norwegia udzieliły Ukrainie pomocy wojskowej o wartości około 25 miliardów dolarów w 2024 r., co stanowi kwotę większą niż ta, którą Stany Zjednoczone wysłały Ukrainie w 2024 r. Nieokreślony zachodni urzędnik powiedział również WSJ, że Europa dostarcza około 25 procent sprzętu wojskowego Ukrainy, a Stany Zjednoczone dostarczają około 20 procent.

understandingwar.org