środa, 7 sierpnia 2024



Klienci nie są zadowoleni z technologicznej przeciętności "Made in Germany". Niemcy muszą rekompensować swoje słabości w zakresie oprogramowania ogromnym kosztem.

Weźmy na przykład Porsche: producent samochodów ze Stuttgartu integruje Apple CarPlay w swoich samochodach i daje Apple dostęp do wszystkich funkcji pojazdu, a oprogramowanie przejmuje kontrolę nad takimi elementami, jak klimatyzacja. Samochód sportowy staje się stacją odtwarzania programów Apple.

Volkswagen (VW) chce zainwestować ponad pięć mld euro (ok. 21 mld 600 mln zł) w amerykańskiego producenta samochodów elektrycznych Rivian, aby móc korzystać z jego oprogramowania. Start-up z Kalifornii ma doświadczenie, którego jednostka oprogramowania VW Cariad nie była w stanie zbudować w ciągu pięciu lat od jej założenia.

Mercedes integruje chipy Nvidii o dużej mocy obliczeniowej w swoich nowych modelach i musi w zamian przekazać amerykańskiej firmie udział w zyskach.

Niemieckie modele premium nigdy nie były najtańsze, ale też nigdy nie były tak drogie w stosunku do rocznych dochodów. Obecnie nabywcy nowych samochodów muszą wydać 80 proc. swojego rocznego dochodu netto, aby móc sobie pozwolić na zakup nowego samochodu.

"Nigdy wcześniej tego nie widzieliśmy". Rosjan nie stać na samochody. Są zdani na stare chińskie modele.

Chińskie marki nadrabiają zaległości. Ceny spadają, duma narodowa rośnie. Coraz więcej młodych Chińczyków zwraca się ku krajowym producentom. Chiński lider rynku BYD ma ponad 35-procentowy udział w rynku krajowym, podczas gdy niemieccy producenci mają łączny udział w rynku wynoszący zaledwie pięć proc. (...)

Jednym z powodów jest to, że Chińczycy budują małe samochody elektryczne, które oferują wiele funkcji rozrywkowych i kosztują znacznie mniej. Porównywalne modele niemieckich producentów powstają o lata za późno.

onet.pl/The Pioneer

wtorek, 6 sierpnia 2024



„W Dumie proponuje się zakazać sprzedaży piwnic w budynkach mieszkalnych. (…) ‘W ostatnim czasie w naszym kraju pojawił się niepokojący trend – masowa sprzedaż piwnic. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie ma w tym nic złego. W końcu piwnica to ciemne, wilgotne pomieszczenie, którego nikt nie potrzebuje. (…) Ale co, jeśli nowy właściciel decyduje się na przykład otworzyć hotel robotniczy dla migrantów? Co jeśli nagle w waszym budynku nie ma już cichutkiego, spokojnego zejścia w dół, a zamiast tego widzisz codziennie tłumy nieznajomych, słyszysz hałas, czujesz [od nich] nieprzyjemne zapachy?’ – pytał deputowany Gawriłow”.

postpravda.info


Ludzie na kluczowych stanowiskach zostali znalezieni martwi, rzekomo po wypiciu zatrutej herbaty. Inni wypadli z okien na wysokich piętrach. Starsi generałowie zostali usunięci z ministerstwa obrony, a naukowcy, którzy brali udział w opracowywaniu rosyjskiej broni hipersonicznej, są ścigani.

Biorąc pod uwagę, że wiele osób wypadających z okien było powiązanych z bankowością, motywem ich śmierci mogły być pieniądze. Ale groźby prawdopodobnie wystarczyłyby, aby oddzielić ich od ich własnych bogactw. Możliwe też, że mieli poufne informacje, być może na temat majątku należącego do ważnych osób.

Czystki w notorycznie skorumpowanym rosyjskim Ministerstwie Obrony mogły mieć na celu jedynie oczyszczenie sytuacji, ale możliwe jest również, że prawdziwym motywem było zapobieżenie zbliżającemu się przewrotowi wojskowemu. /Raczej zmiana warty, na osoby bardziej zależne od Putina - red./ W międzyczasie kilku naukowców zostało oskarżonych o przekazywanie tajemnic państwowych obcym krajom i oskarżonych o zdradę stanu — prawdopodobnie w celu ukrycia korupcji na wyższych szczeblach lub zrzucenia winy za słabe wyniki pocisków hipersonicznych Kindżał.

Winston Churchill powiedział kiedyś, że "kremlowskie intrygi polityczne można porównać do walki buldogów pod dywanem. Postronny obserwator słyszy tylko warczenie, a kiedy widzi kości wylatujące spod spodu, jest oczywiste, kto wygrał". 

(...)

Najważniejszą zmianą było zwolnienie ze stanowiska ministra obrony Siergieja Szojgu i zastąpienie go ekonomistą Andriejem Biełousowem. Niektórzy uznali to za znak, że Kreml jest gotowy do zwiększenia wysiłków wojennych poprzez rozprawienie się z korupcją w wojsku i przejęcie kontroli nad budżetem. Problem z tą interpretacją polega na tym, że równoległe czystki wśród najwyższych rangą wojskowych, w obliczu możliwej przegranej wojny, spowodują dalsze pogorszenie i tak już słabego przywództwa. Fakt, że Szojgu, który ma reputację wieloletniego przyjaciela Putina, został przeniesiony na szefa potężnej Rady Bezpieczeństwa, sugeruje, że lepszą interpretacją jest wspólna obrona swoich pozycji.

/Biełousow ma racjonalizować koszty wojny, w obliczu kurczącego się budżetu. Czystki są wymianą kadr, może wg klucza klanowego, może w formie ochrony prezydenta, ludźmi o słabszej pozycji. To reakcja Putina na pucz. - red./

gisreportsonline.com


To zastanawiające, że największa gospodarka w Europie i trzecia co do wielkości gospodarka na świecie nie przewodzi Europie ani politycznie, ani moralnie w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Przeciwnie — 17 lipca ogłoszony w zeszłym roku przez Berlin wzrost budżetu wojskowego dla Ukrainy został zmniejszony o połowę. Stało się to po tym, jak światło dzienne ujrzała informacja o tym, że służby udaremniły zamach na szefa największej firmy zbrojeniowej w Niemczech.

Wielu Niemców sprzeciwia się również planom Waszyngtonu dotyczącym umieszczenia w ich kraju broni dalekiego zasięgu. (...)

Powojenny pacyfizm, poczucie winy i zbiorowa trauma po erze Hitlera są czynnikami tłumaczącymi postawę wielu Niemców. Do tego dochodzą też jednak inne: interes własny i korupcja. Faktem jest, że przywódcy Niemiec mieli bliskie powiązania z Moskwą i Putinem i nadal je mają. Aby zrozumieć tę skomplikowaną sytuację, porozmawiałam wywiad z Jessicą Berlin, niemiecko-amerykańską analityczką polityczną, konsultantką i starszą pracowniczką naukową w Centrum Analiz Polityki Europejskiej (Center for European Policy Analysis, CEPA). Podsunęła mi kilka ciekawych refleksji.

— Przez ostatnie 50 lat Niemcy kultywowały i utrzymywały wizerunek kraju, w którym już nigdy nic się nie wydarzy — mówi.

— Nasza zachowawczość w kwestiach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej była postrzegana jako zaleta. Dla poprzednich pokoleń polityków brak planu obronnego był dobrym planem. Nasze bezpieczeństwo gwarantowały Stany Zjednoczone. Inne kraje europejskie nie chciały widzieć silnych Niemiec aktywnych na arenie międzynarodowej. Dominującą narracją wśród zachodnioniemieckich wyborców stał się pacyfizm, przekonanie, że wojna jest ostatecznym złem, rzeczą, której należy unikać za wszelką cenę. Wynikało to z uczciwości zwykłych obywateli, ale ignorowało fakt, że niektóre wojny są sprawiedliwe i konieczne, aby chronić niewinnych i powstrzymać brutalnych agresorów. Absolutny pacyfizm działa tylko w przypadku braku absolutnego zła. A my jeszcze nie żyjemy w takim świecie — dodaje Jessica Berlin.

— Niestety nasi przywódcy nie są liderami. W czasach narodowego, kontynentalnego i globalnego kryzysu Niemcy potrzebują przywódcy z wizją i odwagą, który będzie w stanie stawić czoła wyzwaniom, przed którymi stoimy i przeprowadzić długo oczekiwaną rozmowę z narodem niemieckim na temat tego, dlaczego i w jaki sposób musimy ewoluować i rozwijać się jako naród. Zamiast tego mamy Olafa Scholza jako kanclerza i Franka-Waltera Steinmeiera jako prezydenta federalnego — dwóch architektów naszej nieudanej polityki wobec Rosji w ciągu ostatnich 20 lat — mówi.

Nawiasem mówiąc, to nie przypadek, że Władimir Putin doskonale mówi po niemiecku i spędził 16 lat w Niemczech jako agent KGB. Rozumie ten kraj i zbudował bliskie relacje z kluczowymi osobami w Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Obecni przywódcy, prezydent Steinmeier i kanclerz Scholz, przeszli przez szeregi tej partii, podobnie jak Gerhard Schroeder, który w latach 1999-2004 pełnił funkcję kanclerza.

Był on mentorem Scholza, Steinmeier zaś przez lata był szefem sztabu Schroedera i ministrem gabinetu. Schroeder zaś jest przyjacielem Putina — wzbogacił się jako rosyjski lobbysta i dyrektor rosyjskich firm energetycznych. Wiele osób uważa, że przez lata był rosyjskim "aktywem", a także miał wpływ na byłą kanclerz Angelę Merkel, która została kanclerzem w 2005 r. Przyjęła ona i realizowała "prorosyjską" politykę Schroedera, podpisując umowy dotyczące rurociągów, które były korzystne dla Moskwy. W 2017 r. mianowała Steinmeiera prezydentem, a w 2021 r. Scholz objął stanowisko kanclerza.

(...)

— Prezydencja federalna jest symboliczna, Steinmeier ma być moralnym zarządcą kraju. Powinien albo podać się do dymisji 24 lutego, po inwazji na pełną skalę, albo stać się najgłośniejszym orędownikiem obrony Ukrainy i porażki Rosji — mówi Jessica Berlin. Dodaje, że Niemcy potrzebują odpowiedzialnych przywódców.

— Jesteśmy dziś demokracją i żyjemy w wolności i pokoju tylko dlatego, że sojusznicy walczyli przeciwko nam. Mówiąc w dużym uproszczeniu — miliony zwykłych ludzi wstało z bronią w ręku i zabiło wystarczającą liczbę nazistowskich żołnierzy, aby wygrać wojnę. I ta brutalna, śmiertelna rzeczywistość nie dotarła do tak wielu Niemców. Kiedy faszystowska ludobójcza potęga dąży do zniszczenia, nie ma taktyki negocjacyjnej ani magicznej dyplomatycznej frazy, która mogłaby ją powstrzymać. Będzie działać, dopóki nie wygra, chyba że zostanie powstrzymana siłą — mówi Jessica Berlin.

— My, Niemcy, potrzebujemy narodowej rozmowy o tym, dlaczego tak bardzo pomyliliśmy się w sprawie Rosji. Musimy domagać się pociągnięcia odpowiednich osób do odpowiedzialności za niekompetencję i korupcję, które doprowadziły nas do tego punktu. Zamiast tego mamy jednak na najwyższych stanowiskach dwóch chłopców Schroedera — Steinmeiera i Scholza — którzy zagmatwali rozmowę, ugruntowali niemieckie obawy i ośmielili zwolenników Rosji na skrajnej prawicy i skrajnej lewicy — dodaje specjalistka.

onet.pl/Kyiv Post


Ostatnie wypowiedzi Donalda Trumpa wywołują mieszane odczucia wśród Republikanów. W weekend pozytywnie wypowiadał się o Władimirze Putinie, jednocześnie zarzucając Kamali Harris, że ma "niskie IQ" oraz że jest "głupia". Zaatakował słownie również republikańskiego gubernatora, którego wsparcia może bardzo potrzebować w listopadzie.

— Można to nazwać publicznym załamaniem nerwowym — powiedział Matthew Bartlett, strateg Republikanów i były pracownik administracji Trumpa. — Wcześniej to był facet, który przeszedł przez republikańskie prawybory jak nóż przez masło, "zmiażdżył" prezydenta podczas debaty i dosłownie wyeliminował go z wyścigu. Teraz jednak jest to facet, który nie może poradzić sobie z wyścigiem prezydenckim. Widzimy, jak kandydat i kampania absolutnie się topią — dodał.

(...)

— Demokraci ścigają się, by przerobić Kamalę Harris z Seliny Meyer (postać fikcyjna z serialu komediowego "Veep", początkowo była lekceważoną wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, ale w pewnym momencie zdobyła władzę i postanowiła sięgnąć po najwyższy urząd — red.) na kobietę Obamę. Brak dyscypliny Donalda Trumpa im na to pozwala — powiedział strateg Republikanów, który poprosił o zachowanie anonimowości.

— Każdy dzień, w którym Trump rzuca się na "błyskotki" — atakując popularnego gubernatora stanu swing, kwestionując rasę swojej rywalki lub zwalczając komentarze swojego wiceprezydenta na temat bezdzietnych kociar (zdaniem Vance'a będą one rządziły w USA, gdy wygrają Demokraci — red.) — to dzień, który pozwala Harris zdefiniować się w tych wyborach na jej własnych warunkach — dodał.

(...)

— Na polu bitwy o wyborców wygrywamy, jeśli mamy dyscyplinę, by zajmować się polityką, a przegrywamy, jeśli wyborcy kierują się sympatią. To naprawdę, naprawdę proste — dodał.

Urzędnik kampanii Trumpa w rozmowie z POLITICO powiedział anonimowo, że poniedziałkowe próby byłego prezydenta, aby powiązać Harrisa i administrację Bidena z niestabilnością rynku i niepokojami na Bliskim Wschodzie, nie były zmianą taktyki, było to uzupełnienie zestawu ataków wymierzanych w Demokratów. Zapytany o to, czy Trump powinien skupić się całkowicie na atakowaniu słabości politycznych Harris, zamiast na jej cechach osobistych lub republikanach takich jak Kemp, urzędnik powiedział, że Trump może zrobić to wszystko.

— Jest dobry w przekazywaniu wielu wiadomości jednocześnie — powiedział urzędnik. 

(...)

— Myślę, że już dawno minął czas, w którym myśleliśmy, że może uda mu się powstrzymać swoje demony. Żadna ilość danych sondażowych ani porad od bliskich mu osób go nie zmieni — powiedział Barrett Marson, republikański strateg z Arizony. — To 78-letni facet, który utknął w swoich schematach. To jego metoda stosowana od dziesięcioleci.

onet.pl/Politico


Kreml kontynuuje wysiłki na rzecz umieszczenia rosyjskich weteranów, którzy walczyli na Ukrainie, na krajowych stanowiskach politycznych. Pełniący obowiązki sekretarza rządzącej Rosją partii politycznej Jedna Rosja Władimir Jakuszew oświadczył 5 sierpnia, że ​​Jedna Rosja nominowała 380 weteranów wojny na Ukrainie jako kandydatów w różnych wyborach regionalnych i federalnych. Jakuszew podkreślił, że wspieranie weteranów wojny na Ukrainie w cyklu wyborczym jesienią 2024 r. jest jednym z głównych priorytetów Jednej Rosji i stwierdził, że cała Rosja powinna wspierać weteranów, gdyż „cały kraj na nich liczy” w czasie wojny. Jedna Rosja ogłosiła już wcześniej, że część nominowanych weteranów uczestniczy w programie „Czas bohaterów” – inicjatywie ogłoszonej przez prezydenta Rosji Władimira Putina w kwietniu 2024 r., mającej na celu przeszkolenie weteranów wojny na Ukrainie do objęcia stanowisk w rosyjskim rządzie. ISW w dalszym ciągu ocenia, że ​​inicjatywa „Czas bohaterów” może stanowić część bieżących wysiłków Kremla mających na celu zachęcenie Rosjan do podpisywania kontraktów na służbę wojskową w zamian za odszkodowania i świadczenia państwowe oraz uspokojenie rosnącej populacji weteranów poprzez oferowanie weteranom oficjalnych ról politycznych. 

/Putin dokonuje wymiany części przedstawicieli admninistracji, na wygodniejszych, bardziej zaleznych. Czy czuje się pewniejszy - sytuacja wewnętrzna i zewnętrzna, jednocześnie zaniepokojony wspomnieniem buntu Prigożyna? Rosnące koszty agresji, pojawiające się pustki w magazynach starego sprzętu wojskowego, mogą skłaniać do zawieszenia broni. - red./

(...)

Rosyjscy milbloggerzy w dalszym ciągu wyrażają zaniepokojenie ograniczeniami narzuconymi przez kontrolę państwa nad rosyjskim przemysłem produkcji dronów. Rosyjski milbloger stwierdził 4 sierpnia, że ​​Rosja pozostaje w tyle za Ukrainą pod względem innowacji w zakresie dronów ze względu na fakt, że urzędnicy rosyjskiego rządu są znacznie starsi od urzędników ukraińskich oraz dlatego, że rząd rosyjski zmonopolizował i ujednolicił produkcję dronów ze szkodą dla produkcji przemysłu. Inny rosyjski milbloger twierdził, że niedawno spotkał się z byłym szefem Roskosmosu (rosyjskiej agencji kosmicznej) i senatorem okupacyjnym obwodu zaporoskiego Dmitrijem Rogozinem i omówił potrzebę włączenia specjalistów technicznych do jednostek frontowych oraz przeniesienia rosyjskiego zakładu montażu i testowania dronów na tyły okupowanej Ukrainy w w celu zapewnienia, że ​​niedawno wyprodukowane drony odpowiadają rzeczywistym potrzebom rosyjskich jednostek. Milbloger zauważył, że rosyjska Brygada Ochotnicza „Hispaniola” (Rosyjski Korpus Ochotniczy) przeniosła już swoje zaplecze do montażu i testowania dronów na tyły okupowanej Ukrainy i zasugerował, że brygada skutecznie zwiększyła skuteczność swoich dronów. Rogozin ostatnio wdał się w ciągłą krytykę milbloggerów pod adresem rosyjskiej inicjatywy państwowej dotyczącej dronów „Sudoplatow”, która według doniesień dostarcza rosyjskim jednostkom tanie i wadliwe drony z widokiem pierwszoosobowym (FPV).

(...)

Ukraińska armia w dalszym ciągu usprawnia i upraszcza procesy mobilizacji i rekrutacji, aby usprawnić bieżące wysiłki w zakresie generowania sił. Ukraiński Sztab Generalny ogłosił 1 sierpnia, że ​​opracował propozycje uproszczenia mobilizacji, zmniejszenia ryzyka dla zmobilizowanego personelu, umożliwienia dowódcom bezpośredniej selekcji i werbowania personelu wojskowego do służby w swoich jednostkach oraz umożliwienia rekrutom wybierania wolnych stanowisk w jednostkach wojskowych.

(...)

Urzędnicy Kremla i rosyjska przestrzeń informacyjna zareagowali na trwające prawicowe zamieszki antyimigracyjne w Wielkiej Brytanii, celowo fałszywie przedstawiając protesty i twierdząc, że reakcja władz Wielkiej Brytanii jest niewystarczająca i jest oznaką zachodniej hipokryzji. Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa skrytykowała Wielką Brytanię i Zachód za „pouczanie” Rosji na temat tłumienia protestów przy jednoczesnym użyciu nieuzasadnionej siły przeciwko prawicowym protestom antyimigracyjnym, które szerzą się w Wielkiej Brytanii. Rosyjska przestrzeń informacyjna okazała sympatię protestującym i krytycznie odnosiła się do władz Wielkiej Brytanii, które ich zdaniem opowiadają się po „brutalnych migrantach”. Źródła rosyjskie wzmocniły materiał filmowy rzekomo pokazujący „gangi migrantów” atakujące niewinnych cywilów i wskazały podobieństwa między sytuacją w Wielkiej Brytanii i Rosji, twierdząc, że niekompetencja władz przyczynia się do „islamizacji” obu krajów. Rosyjski serwis informacyjny określił protesty antyimigracyjne w Wielkiej Brytanii jako „powstanie wahabitów” i wezwał władze rosyjskie do wprowadzenia reżimu wizowego z Azją Środkową i Kaukazem Południowym wraz z innymi podobnymi środkami ograniczającymi przepływ i prawa migrantów w Rosji. Postawy te nie są odosobnionymi ramami informacyjnymi w Rosji, ponieważ ISW w dalszym ciągu ocenia, że ​​rosyjscy urzędnicy nasilili ksenofobiczną i islamofobiczną retorykę po niedawnych atakach terrorystycznych w ratuszu Crocus i Republice Dagestanu. Rosyjscy ultranacjonalistyczni komentatorzy prawdopodobnie mają nadzieję wykorzystać protesty w Wielkiej Brytanii do szerzenia własnych ksenofobicznych i antyimigranckich narracji, jednocześnie podsycając podziały na Zachodzie.

understandingwar.org


- Sekretem skuteczności prezydenta (Władimira Putina - red.) jest jego wyjątkowy talent. To jest talent pracoholika. W pozytywnym sensie jest prawdziwym pracoholikiem. To bardzo silny fizycznie mężczyzna, w doskonałej formie i z wyjątkowym mózgiem. Przetwarza tak dużo informacji i z tą samą wydajnością zarówno wcześnie rano, jak i po północy. Czyli produktywność jego mózgu nie spada. I pod tym względem znacznie przewyższa większość swoich współpracowników - stwierdził Dmitrij Pieskow.

Zdaniem rzecznika Kremla "wydajny mózg" Władimira Putina sprawia, że "bardzo trudno z nim dyskutować" na zamkniętych spotkaniach, podczas których następuje wymiana argumentów. - Wykazuje się specjalistyczną wiedzą w najbardziej nieoczekiwanych tematach. Przecież prezydent powinien zajmować się takimi ogólnymi sprawami, ale to nie w jego stylu. Jeśli dzisiaj zajmuje się rolnictwem, będzie znał wszystkie szczegóły światowego handlu zbożem, będzie wiedział też, kiedy stosuje się nawozy. Jeśli zajmuje się przemysłem, opowie ci wszystko o budowie maszyn, o piątym, o dziesiątym. Nie potrafię wyjaśnić, skąd się to bierze, ale to fakt - powiedział Dmitrij Pieskow.

gazeta.pl

poniedziałek, 5 sierpnia 2024



Robert Hamilton, dyrektor Programu Eurazji w Foreign Policy Research Institute, pułkownik armii USA (w st. sp.)

To wojna na wyniszczenie, w której obie strony próbują odzyskać straty w personelu i sprzęcie. Wydaje się, że Rosja nadrobiła straty w personelu i obecnie ma więcej żołnierzy w Ukrainie niż na początku pełnoskalowej wojny. Mniej jasne jest to, czy może zastąpić artylerię i ciężki sprzęt potrzebny do dużych manewrów ofensywnych.

Nawet przy wystarczającej sile żywej, brak tego sprzętu ograniczy zdolność Rosji do osiągnięcia znaczących korzyści ofensywnych.

Oprócz wyczerpującej się siły żywej i sprzętu obie strony stoją przed wyzwaniami związanymi z przeprowadzeniem dużych manewrów ofensywnych. Ze względu na przygotowaną obronę, powszechność dronów i broni dalekiego zasięgu, trudno jest zgromadzić jednostki niezbędne do dokonania przełomu bez bycia szybko zauważonym i zaangażowanym.

Strona, która rozwiąże te problemy, będzie miała przewagę. Ale nawet jeśli Ukraina zmobilizuje się i otrzyma wystarczającą ilość sprzętu od swoich partnerów, nadal będzie miała trudności z przełamaniem obrony na obecnym polu bitwy.

Nie ma technologicznej „srebrnej kuli”, która rozwiąże te problemy, ale pewne połączenie innowacji technologicznych i taktyczno-operacyjnych przełamie impas.

(...)

Serhij Zguriets, dyrektor firmy informacyjno-konsultingowej Defence Express

Od października ubiegłego roku Rosja prowadzi pełzającą ofensywę. Po otwarciu frontu na północy obwodu charkowskiego na długości 970 km znajduje się około 12 punktów oddziaływania na obronę Ukrainy. Celem rosyjskiej ofensywy jest przede wszystkim wywarcie presji na ukraińską linię obrony, rozdrobnienie i wyczerpanie systemu ukraińskich sił obronnych.

Nie widzę powodu, dla którego podejście Rosji miałoby się zmienić w ciągu miesiąca lub dwóch. Oprócz oświadczeń Budanowa i Piwnienki pojawiło się oświadczenie Syrskiego [Ołeksandra, od 8 lutego 2024 głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy – przyp. tłum.], który mówił o przewadze wroga 1:3 w sprzęcie i rosyjskich planach zwiększenia grupy do 690 tys. osób do końca roku.

Rosja rekrutuje obecnie 30-35 tys. osób miesięcznie i tyle samo traci. Wzrost wypłat dla rekrutów może wskazywać na problemy z rekrutacją lub zwiększone zapotrzebowanie na personel.

Pojazdy opancerzone są używane w mniejszym stopniu, ponieważ tempo ich niszczenia przewyższa tempo ich odnawiania. Rosyjskie zapasy nie są nieskończone, ale ważone szacunki mówią o dwóch latach, zanim Rosja zacznie bardziej aktywnie uszczuplać zapasy pojazdów opancerzonych.

Rosja prowadzi operację ofensywną, a my prowadzimy odpowiednio systemową operację obronną. To określi charakter walk przynajmniej do końca roku.

W takiej sytuacji Ukraina musi zapewnić minimalną kapitulację pozycji. A te, które zostaną poddane, powinny zostać zrekompensowane maksymalnymi stratami wroga. Stwarza to nowe wymagania dla dowódców. Nie możemy utrzymywać zniszczonych obszarów w nieskończoność.

Ważne jest również poszukiwanie innych środków wpływu. Jedną z opcji jest całkowite zablokowanie Krymu jako środka ciężkości. Kolejną są uderzenia dalekiego zasięgu na rosyjskie zakłady energetyczne, lotniska, kompleks wojskowo-przemysłowy i inne strategiczne obiekty.

Angelica Evans, badaczka Rosji w Instytucie Badań nad Wojną (ISW, USA)

Nie widzimy żadnych przesłanek wskazujących na to, że rosyjskie zdolności ofensywne mogą zostać całkowicie i nieodwołalnie wyczerpane w nadchodzących miesiącach. Jednocześnie dostrzegamy oznaki, że siły rosyjskie prawdopodobnie nie mają wystarczających zdolności do nowej i dobrze zdefiniowanej ofensywy na dużą skalę.

Rosyjskie wojska stoją w obliczu rosnącego niedoboru siły roboczej i materiałów ze względu na stosunkowo kosztowne operacje ofensywne w całym teatrze w 2024 r. (…) Rosyjskie dowództwo wojskowe mogło obniżyć swoje oczekiwania co do letnich zdolności ofensywnych Rosji.

Ogólna strategia Rosji na rzecz zwycięstwa polega na stopniowym posuwaniu się naprzód, z okresowymi zmechanizowanymi atakami w regionie Doniecka, które będą kontynuowane w nadchodzących tygodniach i prawdopodobnie do jesieni.

Jednocześnie nie spodziewamy się, że lokalne ukraińskie kontrofensywy, takie jak te w pobliżu Kreminny, zwiększą skalę i pojawią się w innych częściach linii frontu. Ukraina zaczyna radzić sobie z niedoborem siły żywej i integruje zachodnią pomoc wojskową z jednostkami na linii frontu.

Jesienią wojska ukraińskie i rosyjskie będą próbowały wyjść z wojny pozycyjnej, ale inicjatywa i operacje ofensywne prawdopodobnie pozostaną lokalne.

onet.pl/Forbes.ua

niedziela, 4 sierpnia 2024



Kamala Harris, która w listopadowych wyborach prezydenckich w USA będzie kandydatką demokratów, powiedziała 30 lipca na wiecu w Atlancie, że Donald Trump jest "dziwny". W kolejnych dniach inni politycy Partii Demokratycznej również stosowali to określenie w odniesieniu do Trumpa. Mówili ponadto, że "dziwny" jest także J.D. Vance, kandydat Trumpa na wiceprezydenta. Donald Trump odniósł się do tych wypowiedzi.

Donald Trump wystąpił 1 sierpnia w podcaście "The Clay Travis & Buck Sexton Show". Tam skomentował wypowiedzi demokratów na jego temat. Zdenerwowany Trump kilkukrotnie zapewniał, że ani on, ani J.D. Vance wcale nie są dziwni, w przeciwieństwie do ich konkurentów politycznych.

- Dziwne jest to, co tam się dzieje (w środowisku demokratów - red.). To oni są dziwni. Nikt nigdy nie nazwał mnie "dziwnym". Można powiedzieć o mnie różne rzeczy, ale nie to, że jestem dziwny. J.D. (Vance - red.) też wcale nie jest dziwny - mówił Donald Trump.

gazeta.pl


Rosyjskie fabryki zbrojeniowe nadal produkują bomby i czołgi na trzy zmiany, a kolejne regiony kraju jeden po drugim podnoszą "premie" dla żołnierzy kontraktowych. Mimo to wzrost rosyjskiego PKB zaczął gwałtownie zwalniać.

Według Federalnej Służby Statystyki Państwowej (Rosstatu) w czerwcu rosyjska gospodarka wzrosła o 3 proc. w porównaniu do roku wcześniejszego. W maju ten wzrost wyniósł jednak 4,5 proc., w pierwszym kwartale roku 5,4 proc., a w lutym — 7,6 proc.

Nieco inaczej przedstawiają się te liczby dla konkretnych sektorów gospodarki. Przemysł przykładowo wzrósł w czerwcu o 1,9 proc. — w maju i zimą było to 5,3 proc., a w pierwszym kwartale — 5,6 proc. Dokładnie o taką samą wartość wzrósł handel hurtowy — choć jeszcze w maju ów wzrost wynosił 11,1 proc., a pod koniec ubiegłego roku kształtował się na poziomie 16-20 proc.

W budownictwie tempo wzrostu spadło prawie 6-krotnie — do 1,2 proc. W rolnictwie i transporcie skurczył się on odpowiednio o 0,3 proc. i 0,8 proc.

(...)

Rosyjska gospodarka została postawiona na stopie wojennej i praktycznie stanęła w miejscu. Wysłanie miliona obywateli na wojnę wywołało bezprecedensowy głód kadrowy, a rozkwit kompleksu wojskowo-przemysłowego i substytucja importu (zastępowanie importu zagranicznego produkcją krajową — red.) pochłonęły wszystkie dostępne zasoby fabryk i zakładów.

onet.pl

sobota, 3 sierpnia 2024



W styczniu 2024 roku „Politico” opublikowało szeroką analizę dotyczącą arsenału używanego przez Hamas. Z artykułu wynika, że Hanija otrzymał ogromne wsparcie od Iranu oraz Rosji. Ponadto, do Strefy Gazy trafiła broń z Chin i Korei Północnej. Niedługo po rozpoczęciu ofensywy Hamasu ukraiński wywiad wojskowy HUR zaraportował, że do Gazy trafiły kontenery „trofiejnej” broni z Ukrainy. Przejęte przez Rosjan w czasie walk nad Dnieprem uzbrojenie popłynęło na Bliski Wschód.

Z perspektywy Kremla była to niska cena za rozproszenie percepcji amerykańskiej opinii publicznej. Prezydent USA Joe Biden, skoncentrowany na pomaganiu Kijowowi, miał pod koniec 2023 r. kolejną wojnę na swoich barkach. Ismail Hanija był bardzo aktywny na arenie międzynarodowej. Pielgrzymował pomiędzy Moskwą, Teheranem, Bejrutem i Katarem. Wydawał się nietykalny. Jego polityka wyglądała tak, jakby zbudował silną koalicję, która popiera geopolitycznie irredentę Hamasu.

W bliskowschodnich mediach Hanija stał się postacią wręcz kultową, ze statusem raczej gwiazdy pop (na standardy zachodnie), a nie szefa organizacji terrorystycznej, która porywa cywilów. Zachowywał się tak, jakby miał parasol ochronny i gwarancje międzynarodowe, że włos nie spadnie mu z głowy, jakby działał niejako z ramienia Rosji, a nie Iranu (którego decydentów Izrael nie oszczędzał). Zauważmy, że od października 2023 r. minął prawie rok, a Hanija był nietykalny. W kontekście historii akcji zagranicznych służb specjalnych Izraela, gdzie nieraz likwidowano wrogów tego państwa, międzynarodowe tournée przywódcy Hamasu wyglądało wręcz jak manifestacja nietykalności.

defence24.pl