wtorek, 11 czerwca 2024



W wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE) w Niemczech zwyciężyła chadecja (CDU/CSU), zdobywając 30,0% głosów (+1,1 p.p. wobec 2019 r.). Drugie miejsce zajęła AfD, uzyskując 15,9% (+4,9). Spadek poparcia odnotowały partie koalicyjne: na SPD głosowało 13,9% (-1,9) wyborców, na Zielonych – 11,9% (-8,6), na FDP – 5,2% (-0,2). Startujący po raz pierwszy Związek Sahry Wagenknecht (BSW) otrzymał 6,2% głosów.

W wyborach do PE w RFN nie obowiązuje próg wyborczy, co umożliwia wejście małych partii. Ugrupowanie Die Linke otrzymało 2,7% głosów (-2,8), Wolni Wyborcy – 2,7% (+0,5), Volt – 2,6% (+1,9), Die PARTEI – 1,9% (-0,5), Partia Ochrony Zwierząt (Die Tierschutzpartei) – 1,4% (bz.). Z poparciem nieprzekraczającym 1% do PE weszli również (zdobywając po jednym mandacie) przedstawiciele Partii Ekologiczno-Demokratycznej (ÖDP), Niemiecka Partia Rodzin oraz Partia Postępu (PdF).

(...)

Zwycięstwo CDU/CSU wynika zarówno ze skutecznej kampanii wyborczej, nowego, konserwatywnego programu partii, wyciszenia wewnętrznych sporów, jak i ze słabości partii rządzących. Chadecja pod wodzą Friedricha Merza konsekwentnie opowiada się przy tym za znacznym ograniczeniem migracji, co było głównym tematem wyborczym (zob. Powrót do konserwatyzmu: nowy program CDU). Obywatele postrzegają CDU jako partię kompetentną w kwestiach bezpieczeństwa i gospodarki (obawy o utratę dobrobytu były jednym z głównych problemów podnoszonych w kampanii). Rezultat wyborów wzmocnił CDU przed wrześniowymi elekcjami w landach wschodnich, gdzie największym rywalem chadeków będzie AfD.

Sukces AfD wynika z dominacji tego ugrupowania na wschodzie Niemiec – od wielu miesięcy prowadzi ono tam w sondażach (zob. Próba generalna: strategie powstrzymywania AfD). O jego sile świadczą także zwycięstwa w wyborach komunalnych odbywających się w części landów razem z wyborami do PE. Partia ta wygrała w większości wschodnioniemieckich powiatów. W głosowaniu europejskim poparło ją prawie 30% uprawnionych w byłym NRD. Wynik tylko nieznacznie osłabiły afery związane z głównymi kandydatami ugrupowania; do wzrostu poparcia przyczyniły się natomiast zabójstwo policjanta dokonane przez imigranta w Mannheim na kilka dni przed wyborami oraz głosy najmłodszych wyborców. W grupie wiekowej 16–24 lat AfD (obok CDU) jest najchętniej wybieraną partią. Swoim antyimigranckim przesłaniem przekonała ona m.in. 620 tys. wcześniejszych wyborców CDU i 580 tys. wyborców SPD. BSW również uzyskał bardzo wysokie poparcie, zwłaszcza w landach wschodnich, gdzie z AfD mogą współpracować. Dzięki charyzmatycznej liderce BSW odebrał głosy wszystkim partiom, z czego najwięcej SPD (520 tys.) i Die Linke (410 tys.).

osw.waw.pl


Wojska rosyjskie kontynuują natarcie na kilku kierunkach w szerokim łuku na zachód od Doniecka. Ich działania wskazują na zamiar przecięcia trasy Pokrowsk–Konstantynówka, która stanowi główną linię komunikacyjną łączącą siły ukraińskie na zachodzie i północy obwodu donieckiego. Po wkroczeniu do Nowoołeksandriwki Rosjanie znaleźli się niespełna 8 km od tej trasy, co zwiększyło możliwości jej ostrzału, a tym samym utrudnia przemieszczanie ukraińskich jednostek i zaopatrzenia pomiędzy głównymi rejonami obrony. Siły agresora posuwają się wzdłuż autostrady M04 z Doniecka do Dniepru, po zajęciu wsi Netajłowe rozpoczęły walki o Karliwkę. Z kolei wyparcie obrońców z Paraskowijiwki umożliwiło im przystąpienie do szturmu Kostiantyniwki, węzłowej miejscowości na trasie Wuhłedar–Marjinka. Pod kontrolą rosyjską znalazła się praktycznie cała południowa część Krasnohoriwki.

Pod presją agresora i groźbą oskrzydlenia od północy siły ukraińskie wycofały się z części tzw. mikrorejonu Kanał w Czasiw Jarze. Jednostki rosyjskie rozpoczęły także ataki na mikrorejon Nowyj po zachodniej stronie kanału Doniec–Donbas, jednakże nie udało im się uchwycić przyczółka. Rosjanie zajęli również ponownie Staromajorśke na południe od Wełykiej Nowosiłki, którego odzyskanie stanowiło apogeum ubiegłorocznej ukraińskiej ofensywy w zachodniej części obwodu donieckiego.

Na większości nowo utworzonego odcinka frontu w rejonie Charkowa siły rosyjskie de facto przeszły do obrony. Głównym rejonem walk pozostaje Wołczańsk, gdzie Ukraińcy wciąż utrzymują przyczółek w północnej części miasta. Strona ukraińska przedstawia sprzeczne informacje o sytuacji w obwodzie chersońskim, w którym najprawdopodobniej doszło do wycofania obrońców z przyczółków na lewym brzegu Dniepru, m.in. z Krynek. Operujące tam jednostki zostały przerzucone na front w rejonie Charkowa.

Obserwowane w ostatnich tygodniach postępy rosyjskie stanowią bezpośrednią konsekwencję przerzucenia części sił ukraińskich z dotychczasowych kierunków działań w rejon Charkowa. Konieczność rozproszenia wysiłku została jednak częściowo zrekompensowana zintensyfikowanymi dostawami uzbrojenia i amunicji (głównie z USA), dzięki którym na najbardziej zagrożonych odcinkach obrońcy odzyskali względną swobodę w zakresie prowadzenia ognia artyleryjskiego. W dalszym ciągu brak też oznak, by agresor tworzył na którymś z kierunków zgrupowanie ofensywne, mogące zdyskontować osiągane sukcesy taktyczne w skali operacyjnej.

(...)

Rheinmetall i spółka Ukraiński Przemysł Obronny uruchomiły pierwszą halę „remontu i produkcji broni pancernej”, o czym 10 czerwca poinformował Ukroboronprom. Mają w niej być remontowane i serwisowane pojazdy wojskowe przekazane armii ukraińskiej przez Niemcy, m.in. bojowe wozy piechoty Marder. Cięższe uzbrojenie (głównie czołgi Leopard) w dalszym ciągu będzie naprawiane poza Ukrainą, m.in. w Polsce. Brak informacji, czy w przedsięwzięciu będą uczestniczyli pracownicy Rheinmetallu – na podobieństwo działających na Ukrainie od dwóch lat przedsiębiorstw Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zajmujących się serwisowaniem i bieżącym remontem uzbrojenia przekazanego przez Polskę.

11 czerwca Departament Stanu USA poinformował, że Stany Zjednoczone zniosły zakaz dostaw broni dla 12. Brygady Sił Specjalnych „Azow” Gwardii Narodowej Ukrainy. Dotychczasowe ograniczenia wynikały z zakazu przekazywania amerykańskiej pomocy wojskowej zagranicznym jednostkom wojskowym, o których wiadomo, że dopuściły się poważnych naruszeń praw człowieka. W oświadczeniu Departament Stanu stwierdził, że „nie znalazł żadnych dowodów” na takie naruszenia (w 2014 r. amerykańscy urzędnicy wskazali, że niektórzy z organizatorów pułku wyznawali poglądy rasistowskie, ksenofobiczne i ultranacjonalistyczne).

osw.waw.pl

— Rosjanie prowadzą z nami grę. Niszczymy systemy radarowe i wyrzutnie systemów obrony powietrznej S-300 i S-400 na okupowanym Krymie. Zamiast tego okupanci próbują znaleźć te systemy gdzie indziej i sprowadzić je z powrotem na półwysep przez most krymski — powiedział Selezniow w wywiadzie dla Espreso TV.

— To, co wydarzyło się ostatniej nocy, to zakrojona na szeroką skalę operacja Sił Zbrojnych Ukrainy — dodał wojskowy. Według ukraińskiego pułkownika okupanci nie mogą ukryć lokalizacji i ruchu systemów obrony powietrznej na okupowanym Krymie.  

— ATACMS pracowały nad okupantami na Krymie. To fakt dokonany — stwierdził wojskowy.

W nocy 10 czerwca rosyjskie dywizja systemów przeciwlotniczych S-300 została zaatakowana w pobliżu miejscowości Chornomorske. Do eksplozji doszło też w Eupatorii, gdzie znajduje się kolejna dywizja S-300.

Do eksplozji doszło również w innych częściach Krymu. Także w nocy 10 czerwca Siły Obronne Ukrainy z powodzeniem zaatakowały rosyjską dywizję rakiet przeciwlotniczych S-400 w pobliżu miejscowości Dżankoj. Doszło tam do kolejnych wybuchów. Miejscowość ta znana jest z rosyjskiego lotniska wojskowego.

onet.pl

Białoruska grupa monitoringu ByPol powiadomiła, że władze rosyjskie podejmują decyzje o podziale przybywających do Moskwy i Mińska nielegalnych migrantów z Azji i Afryki. Część z nich jest kierowana do Ukrainy do udziału w działaniach bojowych. Inni są wykorzystywani dla wywołania kryzysu migracyjnego na granicy z Polską i krajami bałtyckimi.

Instruktorzy oddziału specjalnego białoruskich wojsk granicznych - tak zwanej "służby akcji aktywnych" - ćwiczą migrantów w centrum "Dynama" na terenie bazy wojskowej Urucze w okolicy Mińsku. Migranci trenują używanie materiałów wybuchowych, orientację w lesie oraz przełamywanie ogrodzenia na granicy. Po sformowaniu grup z 10-12 osób migranci są transportowani do strefy przygranicznej i rozmieszczani w strażnicach pograniczników.

Grupa ByPol poinformowała także o prowokacji na granicy białorusko-polskiej 28 maja, kiedy został ranny polski żołnierz 21-letni Mateusz Sitek. Wojskowy zmarł 6 czerwca na skutek odniesionych obrażeń.

Zadaniem grupy migrantów było rozstawienie min przeciwpiechotnych po polskiej strony granicy w celu oskarżenia Polski w używaniu min przeciwko migrantom. Żołnierze polscy udaremnili jednak przeprowadzenie tej części operacji i zaczęli wypierać migrantów za linię granicy. Wtedy jeden z nich pchnął nożem żołnierza polskiego. Niezależni analitycy białoruscy nie wykluczają, że żołnierz został zraniony przez funkcjonariusza służb specjalnych Białorusi lub Rosji, który dowodził grupą migrantów. Dla podobnych zadań są dobierani funkcjonariusze swoim wyglądem podobni do azjatyckich migrantów.

gazeta.pl

"Scholz pociągnął swoją partię w dół", a jego koalicja ledwo się trzyma – uważa z kolei komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ("FAZ"). Sprawy mogą się jeszcze bardziej skomplikować po jesiennych wyborach do landtagów. Rząd Olafa Scholza nie może nawet być zadowolony z dużej frekwencji wyborczej. Zaledwie po dwóch i pół roku Niemcy dali do zrozumienia "postępowej koalicji", że mają dość jej polityki i kłótni – pisze "FAZ". Socjaldemokraci "promowali Scholza jako siłę napędową", a "on pociągnął partię, ale jeszcze bardziej w dół".

Zarówno w SPD, jak i u Zielonych (którzy również odnotowali duże straty) "wielu wciąż nie zrozumiało, że triumfalny postęp prawicowych populistów i ekstremistów w Europie nie może zostać powstrzymany jedynie przez zapory ogniowe, za których budowę odpowiedzialne są wyłącznie partie liberalno-konserwatywne". Nie wszyscy też Niemcy głosujący na AfD dążą do zupełnie innej politycznej Europy. Jednak wielu z nich chce Europy i Niemiec, które – zaczynając od swoich granic – nie poddają się" – pisze Berthold Kohler w "FAZ". I zaznacza, że jest mało prawdopodobne, aby Scholz poszedł w ślady Macrona (i rozwiązał parlament – red.). Także chadecja CDU/CSU, która nawołuje koalicję do kapitulacji, zdaje się jeszcze uważać, że kanclerz Scholz mógłby przetrwać wotum nieufności. A zatem trzy partie koalicyjne będą kontynuować rządy "w różnych kierunkach" i jeszcze bardziej się spierać – pisze "FAZ".

Tabloid "Bild" pyta z kolei: "Czy kanclerz z SPD w ogóle widzi, co się w Niemczech dzieje?". SPD osiągnęła w wyborach europejskich niecałe 14 proc. "W obliczu tej katastrofy można by pomyśleć, że najwyżsi rangą towarzysze będą w stanie alarmu. Że wszystko jest analizowane. Jednak nie!" – pisze dziennik. I pyta: "Droga SPD, w jakim świecie żyjesz?". Zdecydowana większość społeczeństwa (76 proc.) jest zdania, że rząd kierowany przez SPD "nie rządzi skutecznie" i tylko co czwarty Niemiec jest zadowolony z kanclerza, a "prawdopodobnie najbardziej gorzkie jest to, że setki tysięcy wyborców SPD odchodzi do AfD" – czytamy. "Bild" podaje, że 570 tys. osób, które jeszcze w 2019 r. głosowały na SPD, zagłosowało teraz na "samozwańczą Alternatywę dla Niemiec".

"Trzeba ostro powiedzieć, że »walka z prawicą«, którą SPD ogłasza co kilka tygodni, przekształciła się w walkę z własnymi wyborcami" – pisze "Bild", przywołując wyniki sondażu, które wskazują, iż znaczny odsetek wyborców SPD martwi się albo o wzrost przestępczości, albo wpływ islamu w Niemczech, albo o napływ obcych. "Jeśli SPD się nie obudzi, Niemcy czeka niemiłe przebudzenie w nadchodzących wyborach parlamentarnych" – komentuje "Bild". Obecnie SPD nie jest bowiem "bastionem przeciwko prawicy", jak lubi o sobie mówić, tylko akceleratorem dla AfD.

onet.pl/Deutsche Welle

poniedziałek, 10 czerwca 2024


1 czerwca autorka z Anastazja Kaszewarowa w 12 punktach zgrabnie wykpiła największe tezy rosyjskiej propagandy.
  • Nasi urzędnicy przynoszą nam światło
  • Biełgorod jest najbezpieczniejszym miastem w Rosji.
  • "Car Armata" (historyczna broń eksponowana obecnie na Kremlu — red.) to najlepszy MLRS (nowoczesna wyrzutnia rakietowa) na świecie.
  • Nie ma czerwonych linii — są tylko w twojej głowie.
  • Wszyscy żołnierze wyjechali na wakacje.
  • Rosja ma najlepszą edukację.
  • Czukotka jest najgęściej zaludnionym terytorium.
  • Nasze państwo jest gotowe zapewnić pracę i wsparcie młodym mamom, to kobiety, które są po prostu niezdrowe i nie chcą rodzić.
  • Makaron za 30 rubli to najlepsze jedzenie dla rodziny.
  • Flota Czarnomorska jest najbardziej niezatapialna.
  • W Ministerstwie Obrony jest kilka osób, które kradną, a reszta nie wiedziała. Reszta to święci, zostali oszukani, ale są patriotami. Mają dzieci.
  • Kijów już byśmy zajęli, po prostu nie jest nam potrzebny.
onet.pl


W pierwszych dniach siły rosyjskie przejęły kontrolę nad kilkoma przygranicznymi wioskami, posunęły się w kierunku Wochańska, wkroczyły do miasta i rozpoczęły walki miejskie. Kilka czynników odegrało rolę we wczesnych sukcesach rosyjskich sił zbrojnych.

Po pierwsze, ukraińskie fortyfikacje obronne na północ od Charkowa nie zostały prawidłowo zbudowane. Podczas gdy brak fortyfikacji w "szarej strefie" bezpośrednio przy granicy można wytłumaczyć niebezpieczeństwem budowy w pobliżu rosyjskich pozycji, "smocze zęby" ułożone obok dróg na tyłach dają wyobrażenie o poziomie struktur obronnych zbudowanych przez lokalną administrację wojenną.

Stwierdzono również brak gotowości i odporności sił ukraińskich w tym sektorze. Według ukraińskiego Państwowego Biura Śledczego dowództwo 125 Brygady Obrony Terytorialnej zaniedbało koordynację swoich wysiłków obronnych. Niektóre jednostki nawet opuściły swoje pozycje, co wymagało interwencji sił drugiego szczebla w celu powstrzymania rosyjskiego natarcia. Sytuację pogorszyła nagła i powszechna awaria terminali komunikacji satelitarnej Starlink, potencjalnie będąca wynikiem rosyjskiej taktyki wojny elektronicznej.

Innym istotnym czynnikiem umożliwiającym rosyjski sukces w sektorze charkowskim były narzucone z zewnątrz ograniczenia polityczne, które uniemożliwiły AFU atakowanie terytorium Rosji przy użyciu broni dostarczanej przez zachodnich partnerów Kijowa.

Chociaż (niedawno zniesione) ograniczenie miało rzekomo na celu zapobieganie eskalacji konfliktu, zapewniło stronie rosyjskiej przewagę taktyczną: tylne obszary jej ugrupowania "Północ", a także pozycje artyleryjskie i operatorzy dronów, znajdują się po rosyjskiej stronie granicy. To skutecznie ograniczyło ukraińskie możliwości prowadzenia wojny przeciwbateryjnej. W rezultacie rosyjska broń, w szczególności amunicja "Lancet", mogła bezkarnie atakować ukraińskie pozycje artyleryjskie wokół Charkowa.

Ukraińskie kierownictwo wojskowo-polityczne bardzo poważnie potraktowało operację w obwodzie charkowskim. Wołodymyr Zełenski odłożył wizyty zagraniczne, a dowódcę zgrupowania operacyjno-taktycznego "Charków" zastąpił zastępca szefa Sztabu Generalnego Mychajło Drapaty.

Według ukraińskiego korespondenta wojskowego Jurija Butusowa gen. Drapaty zdołał skutecznie wykorzystać przydzielone mu rezerwy, zatrzymując rosyjską ofensywę w maksymalnej odległości 10 km od granicy. Najwyraźniej w stabilizacji frontu pomógł również niedobór sprzętu w samym rosyjskim zgrupowaniu "Północ" — o czym świadczy stosunek strat i chaotyczne działania rosyjskich grup piechoty.

(...)

Tylko w drugiej połowie maja w Charkowie doszło do ataków na centrum rekreacyjne, w których zginęło co najmniej sześciu cywilów, drukarnię, w wyniku których zniszczono 50 tys. książek i zginęło siedmiu pracowników, a także hipermarket budowlany, w którym zginęło co najmniej 18 kupujących i pracowników. Incydenty te stanowią tylko kilka z godnych uwagi ataków w Charkowie i okolicach, ponieważ lokalne władze donoszą o ofiarach cywilnych takich ataków niemal każdego dnia.

onet.pl/The Insider

Podczas gdy Rosja przez lata zwiększała eksport głównie ropy naftowej, gazu i metali — zwłaszcza po aneksji Krymu w 2014 r. — Chiny zwiększyły eksport wysokiej jakości technologii, samochodów, sprzętu i elektroniki. To właśnie na tych towarach z Pekinu Moskwa polega od początku wojny — po tym, jak Zachód przestał je dostarczać. Zwrot Rosji w kierunku Chin doprowadził nawet do ograniczenia jej możliwości logistycznych — Moskwa musi teraz dużo inwestować w ich rozbudowę.

Tymczasem Chiny nie wykładają żadnych pieniędzy. Jak mówi Igor Lipsic, współzałożyciel Moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej, Pekin wykorzystuje fakt, że Rosjanie są odizolowani, aby wprowadzić swoje towary na nowy rynek, który "jest im praktycznie podawany na tacy". — W przeciwieństwie do Europejczyków Chińczycy raczej jednak nie zainwestują za wiele w Rosji.

Przed 2022 r. prawie tego nie robili. Najnowsze dostępne dane Rosyjskiego Banku Centralnego pokazują, że wartość chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) w Rosji na koniec 2021 r. wyniosła zaledwie 3,3 mld dol. (ok. 13,2 mld zł). To mniej niż 1 proc. wszystkich BIZ w Rosji.

Odsetek ten jest w rzeczywistości wyższy, ponieważ chińskie pieniądze napływają również za pośrednictwem stref offshore — pisze Janis Kluge z Berlińskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa w dogłębnej analizie rosyjsko-chińskich stosunków gospodarczych. Stwierdza jednak, że mimo to "chińskie firmy nadal niechętnie inwestują w Rosji".

Jaki jest tego powód? Rosyjski rynek jest dla nich zbyt mały, zbyt nieatrakcyjny i niesie ze sobą zbyt wysokie ryzyko — chińskie firmy nie mają tam doświadczenia. Rosja tradycyjnie nie jest również miejscem produkcji na eksport. A od 2022 r. istnieje dodatkowe ryzyko — związane z wtórnymi sankcjami ze strony Zachodu.

Kluge uważa, że od początku wojny Pekin nie zainicjował ani jednego dużego projektu inwestycyjnego w Rosji. "Brak chińskich inwestycji jest rozczarowujący dla Moskwy, która liczyła na większe chińskie zaangażowanie po tym, jak zachodnie firmy masowo ją opuściły".

Najbardziej widać to w sektorze motoryzacyjnym. W nim Chińczycy w końcu zajęli miejsce Europejczyków. Według statystyk Stowarzyszenia Europejskich Przedsiębiorstw w Moskwie sprzedaż nowych samochodów w Rosji wzrosła o 86 proc. — do 333 tys. sztuk w pierwszym kwartale 2024 r.

Chińczycy eksportują swoje pojazdy do północnego sąsiada, ale nie są skłonni do większych inwestycji. — W sektorze motoryzacyjnym Chińczycy co najwyżej będą montować importowane komponenty w Rosji — mówi ekonomista Lipsic.

Na dobre i na złe Chińczycy przyczyniają się również do procesu, który Władisław Inoziemcew — dyrektor Moskiewskiego Centrum Badań nad Społeczeństwami Postindustrialnymi — uważa za jeden z największych problemów Rosji: deindustrializacji. Chodzi o branże takie jak sektor motoryzacyjny czy lotnictwo cywilne, które żyły dzięki zachodnim inwestorom. — Chiny nie zastąpią tutaj Zachodu, ponieważ nie będą budować fabryk w Rosji. Wiele dobrze rozwiniętych w Rosji sektorów umrze — mówi.

Mało tego — Chińczycy nie tylko nie czynią oczekiwanych przez Rosjan inwestycji w ich kraju, ale nawet wycofują się z istniejących. Niektóre chińskie firmy technologiczne, takie jak Huawei, od 2018 r. budowały silniejsze więzi z Rosją, ponieważ było w tym kraju wystarczająco dużo specjalistów IT. Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie drastycznie zmniejszyły jednak swoje zaangażowanie w Moskwie.

onet.pl/Die Welt

niedziela, 9 czerwca 2024



Ukraiński obserwator wojskowy Kostyantyn Mashovets zauważył 8 czerwca, że ​​część ze zgłoszonych 30.000 personelu, który Rosja generuje co miesiąc, przybywa na front w ramach wymiany i wzmocnienia sił bojowych oraz że rosyjskie wysiłki w zakresie tworzenia sił pozwoliły siłom rosyjskim na utworzenie jedynie ograniczonych rezerw operacyjnych i strategicznych. Maszowiec podał, że średnio każde rosyjskie zgrupowanie operacyjne otrzymuje co miesiąc od 1000 do 1500 żołnierzy w zastępstwie lub wzmocnieniu, a może otrzymać 2000, jeśli ugrupowanie będzie odpowiedzialne za wzmożone działania ofensywne. Na Ukrainie i w jej pobliżu działa sześć operacyjnych rosyjskich grup sił, co oznacza, że ​​Mashovets sugeruje, że siły rosyjskie będą co miesiąc otrzymywać łącznie od 6.000 do 12.000 nowego personelu bojowego. Liczba ta nie jest sprzeczna z raportami Ukrainy i Rosji ze stycznia i kwietnia 2024 r., że Rosja rekrutuje 30.000 nowego personelu miesięcznie, ponieważ duża liczba nowego personelu będzie pełnić role wsparcia bojowego i wsparcia służb bojowych lub później po szkoleniu przejmie role w zakresie broni bojowej. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył 7 czerwca, że ​​w 2024 roku Rosja przyjęła dotychczas 160.000 nowego personelu, co jest liczbą w miarę zgodną z doniesieniami, że rosyjskie wojsko rekrutuje około 30.000 pracowników miesięcznie. Siły rosyjskie wykorzystały swoją inicjatywę obejmującą cały teatr działań, aby określić tempo walk na Ukrainie w ostatnich miesiącach, które wydaje się generować straty w przybliżeniu równe lub nieco mniejsze niż liczba nowo utworzonych sił. Ta ostrożna równowaga pomiędzy stratami rosyjskimi a nowo utworzonymi siłami wymaga jednak, aby siły rosyjskie nie intensyfikowały znacząco działań ofensywnych przez dłuższy czas. Ta równowaga staje się jeszcze bardziej wąska, jeśli weźmiemy pod uwagę straty i generowanie nowych sił wyłącznie dla rosyjskiego personelu bojowego. ISW zaobserwowało w ostatnich miesiącach „pulsowanie” rosyjskich operacji ofensywnych na froncie, podczas których siły rosyjskie na przemian wzmagały ataki i zmniejszały tempo operacyjne, aby uzupełnić straty. Dostępność nowego personelu bojowego jest prawdopodobnie jednym z kilku czynników decydujących o tym, czy siły rosyjskie zdecydują się na zmianę zintensyfikowanych operacji ofensywnych.

Maszowiec stwierdził, że w ciągu ostatnich sześciu do ośmiu miesięcy (mniej więcej od października 2023 r. do czerwca 2024 r.) siły rosyjskie zgromadziły co najwyżej 60 tys. personelu rezerw operacyjnych i strategicznych. Siły rosyjskie prawdopodobnie nie przeszkoliły ani nie wyposażyły ​​odpowiednio tych rezerw, które wcześniej wykorzystywały głównie jako zasoby siły roboczej do uzupełniania personelu i wzmacniania zaangażowanych jednostek prowadzących ciężkie ataki piechoty z okazjonalnymi ograniczonymi atakami zmechanizowanymi. ISW w dalszym ciągu ocenia, że ​​jest mało prawdopodobne, aby planowane rosyjskie rezerwy na poziomie operacyjnym i strategicznym były gotowe do działania jako siły penetracyjne pierwszego rzutu lub siły eksploatacyjne drugiego rzutu, zdolne do przeprowadzania skutecznych połączonych ataków zbrojnych na dużą skalę. Te zgłoszone ograniczone rezerwy rosyjskie na poziomie operacyjnym i strategicznym prawdopodobnie będą niewystarczające, aby wesprzeć jednoczesne wysiłki ofensywne na dużą skalę w kilku kierunkach. Rosyjskie dowództwo wojskowe będzie prawdopodobnie musiało wybrać jeden główny wysiłek podczas spodziewanej letniej ofensywy, jeśli zamierza utrzymać te rezerwy w operacji ofensywnej na dużą skalę.

(...)

Według doniesień długoletnia szefowa rosyjskiego banku centralnego Elwira Nabiullina stanowi siłę równoważącą wśród doradców ekonomicznych prezydenta Rosji Władimira Putina pomimo nacisków na rosyjskich urzędników, aby jednoznacznie wspierali długoterminowe wysiłki wojenne na Ukrainie.  Bloomberg  podał 7 czerwca, że ​​były szef Rosyjskiej Służby Rynków Finansowych i były zastępca szefa Banku Centralnego Oleg Vyugin oświadczyli, że Nabiullina zna Putina od lat i ma „wyłączne prawo” mówić Putinowi, „co mu się nie podoba” ze względu na poglądy Putina /który traktuje - red./ ją jako prostą i wolną od korupcji. Bloomberg  poinformował, że Nabiullina balansuje na granicy rosyjskiego ministra finansów Antona Siłuanowa, który opowiada się za takim kształtowaniem budżetu Rosji, aby zapewnić zwycięski wysiłek wojenny Rosji, a także byłym pomocnikiem gospodarczym i nowym zastępcą szefa sztabu Kremla Maksymem Oreszkinem, który przedstawia wojnę rosyjską jako globalną konflikt z Zachodem. Bloomberg zacytował wysokiego rangą urzędnika rządowego, który stwierdził, że Nabiullina wyraża obawy dotyczące skutków niedoborów siły roboczej w Rosji spowodowanych wojną oraz „napęcznienia” budżetu w związku z wysokimi wydatkami na obronę. W wideo, które wyciekło 2 marca 2022 r., Nabiullina mówi o swoim nadmiernym skupieniu się na rosyjskiej gospodarce po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę na pełną skalę i obawach związanych z większymi wyrzeczeniami wewnętrznymi.[36]  Bloomberg  poinformował, że Putin zaczął w niektórych przypadkach unieważniać Nabiullinę, ale ocenił, że jest mało prawdopodobne, aby Putin usunął ją w dającej się przewidzieć przyszłości[37].  Bloomberg  powołuje się na anonimowe źródła, które mówią, że Putin chce uniknąć zwalniania personelu w sposób, który mógłby zostać odebrany jako destabilizujący lub odbywający się pod presją.

Nabiullina jest szczególnie godna uwagi, ponieważ wcześniej łagodziła gospodarcze skutki geopolitycznych ambicji Putina i podobno próbowała zrezygnować ze swojego stanowiska w maju 2022 r. w opozycji do inwazji na Ukrainę na pełną skalę. 31 maja „The  Economist” podał, że Nabiullina zapewniła stabilność rubla po aneksji Krymu przez Putina w 2014 r. i że w 2022 r. obawiała się, że jej rezygnacja doprowadzi do aresztowań jej zastępców w Banku Centralnym. The Economist podał, że Nabiullina w dużej mierze opowiadała się za reformami rynków regulacyjnych, ale już na początku swojej kariery, pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku, nauczyła się, że rosyjska gospodarka jest w stanie znieść tylko określone zmiany. „The  Economist” zauważył, że po zdobyciu władzy pod rządami Putina podjęła odpowiednie działania, wdrażając pewne zmiany regulacyjne w istniejącym rosyjskim systemie gospodarczym, a od lutego 2022 r. skupiła się na minimalizowaniu wpływu gospodarczego wojny na Ukrainie na rosyjskie społeczeństwo.  (...) możliwość szczerej rozmowy z Putinem na temat wpływu wojny na rosyjską gospodarkę jest szczególnie znacząca, biorąc pod uwagę niedawne wysiłki Putina mające na celu usunięcie wszelkich urzędników, którzy stracili przychylność Putina lub w inny sposób postrzegani są jako nielojalni wobec Putina i jego wysiłków wojennych. Putin był ostatnio zajęty łagodzeniem wewnętrznych obaw dotyczących gospodarki Rosji i próbował przedstawić problemy gospodarcze Rosji w pozytywny sposób, przy czym być może będzie bardziej skłonny tolerować szczerość Nabiulliny, a nawet doceniać jej uczciwość, biorąc pod uwagę jej osiągnięcia w zakresie stabilności.

understandingwar.org


W lutym Bloomberg, pisał, że pomimo licznych sankcji, Rosja ma możliwość otrzymania zabronionej sankcjami technologii zbrojeniowej z Europy. Prawie jedna czwarta tzw. towarów wysoko przetworzonych i podwójnego przeznaczenia (cywilno-wojskowego) o wartości 450 mln euro, które w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku przybyły do ​​Rosji z UE, została wysłana bezpośrednio z Europy. Resztę Moskwa sprowadziła przez kraje trzecie.

„Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Serbia i Chiny, a także sąsiedzi Rosji, w tym Uzbekistan, Kazachstan, Kirgistan i Armenia, znalazły się wśród krajów zaangażowanych w handel z obejściem unijnych sankcji. Chociaż dowody sugerują, że bezpośredni oficjalny handel UE z Rosją towarów podwójnego naznaczenia spadł po wybuchu wojny, eksport tych towarów ze Wspólnoty do krajów trzecich gwałtownie wzrósł, aby w pełni wypełnić tę lukę” - pisze agencja.

Od tego czasu sytuacja się jednak zmieniła. Pod wpływem Białego Domu banki krajów łamiących sankcje w tym tureckie i chińskie, zaczęły coraz bardziej szczegółowo kontrolować transakcje. Amerykanie zagrozili im utratą dostępu do rynku finansowego USA, jeżeli dalej będą wspierać rosyjską wojnę. Wzrosły więc wymagania, a czas oczekiwania na realizację przelewu wydłużył się kilkukrotnie. Wiele rosyjskich firm czeka na zamówione towary po kilka miesięcy. Jest też coraz więcej odmów obsługi transakcji.

rp.pl


Masowe migracje pracownicze Tadżyków mają charakter systemowy. W latach 2000–2022 transfery pieniężne od migrantów odpowiadały średnio ponad 31% wartości PKB kraju. W 2022 r. wyniosły 5,3 mld dolarów (skok z 2,9 mld w 2021 r.), a w 2023 r. osiągnęły rekordowe 5,7 mld – były równe niemal połowie tadżyckiego PKB w całym roku. Tym samym Tadżykistan stał się krajem, w którym udział transferów od migrantów względem wartości tego wskaźnika jest najwyższy na świecie. Według Banku Światowego w 2023 r. ponad 40% tamtejszych gospodarstw domowych utrzymywało się z dochodów z migracji.

Od ćwierćwiecza Tadżycy migrują przede wszystkim do Rosji, skąd w 2023 r. pochodziło 80% przekazów pieniężnych. Ich wyjazdy przybrały charakter regularny – ok. 0,8–1,2 mln mieszkańców 10-milionowego Tadżykistanu wyjeżdża za pracą do dużych miast rosyjskich głównie sezonowo (trzy czwarte wyjazdów). O bliskim związku z FR na poziomie społeczno-kulturowym świadczy fenomen podwójnego obywatelstwa. Od lipca 2019 do czerwca 2023 r. rosyjski paszport przyznano 452 tys. Tadżyków.

Zamach PI-Ch w Krasnogorsku (...) i fakt, że większość zatrzymanych i oskarżonych to Tadżycy, pokazują ciemną stronę migracji. Przejawia się ona m.in. w trudnościach w adaptacji do rosyjskiej rzeczywistości, wynikających z oderwania od swoich krewnych i społeczności („przeciętny” tadżycki migrant w FR to młody mężczyzna pochodzący z obszaru wiejskiego). Tadżycy żyją przeważnie w izolacji od tamtejszego społeczeństwa, a także są silnie narażeni na przemoc i korupcję ze strony przedstawicieli państwa, co stwarza pole do ich radykalizacji. Nakłada się na to negatywny stosunek części Rosjan do migrantów zarobkowych – 26% respondentów badania Centrum Lewady z 2022 r. uważało, że FR powinna zakazać wjazdu do kraju przybyłym za pracą z Azji Centralnej.

Po zamachu z marca br. atmosfera społeczna wokół tadżyckich migrantów w Rosji pogorszyła się. Niewątpliwie wpłynęła na to dehumanizacja, w tym przyzwolenie na torturowanie, zatrzymanych za jego dokonanie. Wzrostowi presji na migrantów towarzyszyły indywidualne akty ksenofobii oraz działania ze strony instytucji państwa, np. zwlekanie w wydawaniu zezwoleń na pracę, zwiększenie liczby deportacji, wprowadzenie zakazów wykonywania niektórych profesji (m.in. taksówkarza) w kilkunastu rosyjskich regionach. Postawiło to przed rządzącymi i społeczeństwem Tadżykistanu pytanie o utrzymanie dotychczasowej skali migracji do FR, a także skłoniło władze w Duszanbe do przyjęcia relatywnie asertywnej postawy wobec Moskwy. Polegała ona m.in. na skądinąd trafnym podważaniu przez tadżyckie MSZ udziału w zamachu części podejrzanych oraz krytykowaniu przezeń rosyjskiej „nieprzemyślanej kampanii informacyjnej” po wydarzeniu. Zaleciło ono też swoim obywatelom powstrzymanie się od podróży do Rosji (27 kwietnia). Do resortu spraw zagranicznych wezwano również ambasadora FR, aby wyrazić zaniepokojenie z powodu masowych odmów wjazdu do Rosji Tadżykom (29 kwietnia). Odbyły się także rozmowy telefoniczne na ten temat między szefami dyplomacji (30 kwietnia) i prezydentami obu państw­ (3 maja). Ponadto w Tadżykistanie aresztowano dziewięć osób mających powiązania z zatrzymanymi w FR oraz wzmożono już uprzednio silną kontrolę nad sferą religii i obyczajowości.

osw.waw.pl