Joanna Gąska: Kiedy wybuchnie wojna, jaki korpus i jakie siły przyjdą na pomoc Polsce?
Szef Sztabu Dowództwa Sił Połączonych NATO w Brunssum gen. broni Krzysztof Król: - Chciałbym uspokoić. Żadna wojna na razie nie wybucha. Sojusz Północnoatlantycki i Polskie Siły Zbrojne przygotowują się do tego, żeby być permanentnie w gotowości do odparcia jakiegokolwiek ataku na Polskę. Najważniejsze jest budowanie zdolności i gotowości do obrony. Przez ostatnie dwa lata NATO buduje właściwe plany i przygotowuje się do ich potencjalnej egzekucji.
Nowa strategia NATO to nie tylko obrona, ale też odstraszanie. Co pan przez to rozumie? Jakie działania musi podjąć polska armia, żeby odstraszać?
- Najważniejsza zmiana, która zaszła w 2021 roku, kiedy NATO dowiedziało się, że Rosja ma bardzo agresywne plany, jeśli chodzi o Ukrainę, to przygotowywanie się do wdrożenia starej kultury NATO, czyli odstraszania, budowania zdolności do przesuwania sił na granie Sojuszu i budowanie zdolności do karania ewentualnego agresora. NATO jest też sojuszem nuklearnym. Tu chcę uspokoić. NATO było, jest i będzie sojuszem, który ma właściwie zbalansowaną zdolność, jeśli chodzi o wojska konwencjonalne i zdolności nuklearne.
Ta poetyka o zdolnościach nuklearnych, poetyka strachu i dominacji się powtarza. Od jakiegoś czasu wojska NATO wdrażają teorię odstraszania nuklearnego. Co to znaczy? Czy w tych szkoleniach uczestniczą żołnierze polscy?
- Strategia odstraszania nuklearnego i konwencjonalnego została przyjęta przez wszystkie państwa NATO. Nazywamy to strategią elastycznego odstraszania, czyli pokazywania naszemu potencjalnemu przeciwnikowi naszych zdolności, możliwości i woli użycia wszystkich środków, które mamy w arsenale, żeby bronić każdego członka Sojuszu. Polska jest najlepszym przykładem. NATO już kilka miesięcy przed agresją Rosji na Ukrainę i po agresji, prowadziła szereg operacji w przestrzeni powietrznej i na terytorium Polski, żeby dawać Rosji jasny sygnał: atak na członka NATO rozpocznie kolejną wojnę. NATO się nie wycofa o metr z terytorium członków Sojuszu.
Miecz i tarcza – co to jest w kontekście Polski?
- Wiele mówiłem na temat tarczy i miecza. W kontekście Polski tarcza to wojska konwencjonalne. Ustalenia ze szczytu w Madrycie i w Wilnie w 2023 roku są takie, że NATO zdecydowało o rozbudowie swoich zdolności konwencjonalnych, o budowie wojsk lądowych, które będą dyslokowane na wschodniej flance NATO: krajach bałtyckich, Polsce, Słowacji, Węgrzech, Rumunii i Bułgarii. Do tego budowa zdolności sił powietrznych, marynarki wojennej, budowa zdolności do działania w wymiarze cybernetycznym. To wszystko będzie tworzyć operacje wielodomenowe.
Czy w polityce odstraszania musi być obecna proporcjonalna odpowiedź w kontekście liczebności armii? To konieczne by odstraszać? Nie mamy tak licznej populacji w Polsce, przegrywamy z Rosją. Potencjał militarny jest konieczny by odstraszać?
- Tu bym wrócił do doświadczeń NATO z lat Zimnej Wojny. Wtedy my byliśmy po tej złej stronie. W latach 60., 70. i 80. NATO nie zbudowało identycznych sił, jakie mieli Rosjanie i nigdy nie chciało takich zbudować. NATO zbudowało doktrynę opartą na zdolności i jakości tych sił. Nie to, ile będzie czołgów, ale co one będą potrafiły zrobić, na jakich dystansach razić, z jaką celnością, jaka będzie amunicja. Na przykład samoloty: czy będzie to jednorazówka, jak w Układzie Warszawskim? Tam piloci szkolili się tylko do realizacji jednego rodzaju zadań. Piloci samolotów NATO w tym samym czasie szkolili się do realizacji kilku zadań. To różnica podejścia.
To nowa kultura operacyjna?
- Tak. Nowe podejście. Budujemy jakość, ale też ilość, jaka jest nam potrzebna, by odstraszyć przeciwnika.
Ta kultura operacyjna to nie tylko zbrojenie i szkolenie żołnierzy, ale też wojna kognitywna. Jak pan widzi potencjał Polski? Jaką wojnę kognitywną prowadzi obecnie Rosja z zachodem?
- Nie da się ukryć, że odstraszanie jest zjawiskiem społecznym. Ono z jednej strony polega na tym, że komunikujemy nasze zdolności i wolę walki z przeciwnikiem. Także komunikujemy poprzez pokazywanie, że jesteśmy zdolni broni naszych domów, zapewnić bezpieczeństwo każdej rodzinie, każdemu obywatelowi. Kierujemy również komunikację do nas samych. To jest budowanie spójności społecznej. Jednym z elementów Zimnej Wojny było to, że państwa NATO-wskie zdecydowały, iż będą się nie tylko przygotowywać do wojny, ale też realizować wszystkie zadania poniżej progu wojny. Była to walka z dezinformacją, partiami opłacanymi przez Kreml, budowanie siatki wywiadowczej, siatki wpływów, siatki decydentów rosyjskich. Na stronie internetowej Rand - brytyjskiego ośrodka analiz można znaleźć informację dotyczącą wstępnej oceny tego, jak Ukraina była kompletnie nieprzygotowana na wojnę z Rosją pod względem wojny poniżej progu.
Co to znaczy?
- Rosjanie byli w stanie doprowadzić do sytuacji, w której szpiedzy, rosyjscy oficerowie wywiadu zajmowali bardzo wysokie stanowiska w strukturach. Są nazwiska tych ludzi. Oni werbowali sobie siatkę Ukraińców, którzy nawet nie byli świadomi, że pracują na korzyść Rosji. Tak samo było w trakcie Zimnej Wojny. Rosjanie mają wielkie doświadczenie w prowadzeniu wojny różnymi metodami: wywiad, kontrwywiad, wywiad ekonomiczny, pozyskiwanie informacji o społeczeństwie. Nie tylko przez wojsko, ale przez firmy współpracujące z wojskiem.
radiokrakow.pl