Spłonęło nie tylko miejsce koncertu, ale także koncepcja całkowitej kontroli rosyjskich władz nad sytuacją w sieciach społecznościowych. Rozdźwięk jest taki, że przeciętny czytelnik, słuchacz i widz nie jest w stanie wyrobić sobie spójnego zdania na temat tego, co zostało zrobione, przez kogo, dlaczego i jakie mogą być tego konsekwencje. A czy ma taką potrzebę?
Miliony ludzi, niestety, mają dość niejasnych emocji wywoływanych przez teksty — raporty, zeznania, komentarze i oświadczenia; zdjęcia, martwe ciała i spalone pokoje; filmy, gardła poderżnięte przez terrorystów, uszy odcięte zatrzymanym, nieartykułowane tadżyckie bełkotanie.
To są masowi odbiorcy. A ci, którzy kształtują ich nastroje i postawy, wiedzą o tym. Podobnie jak to, co z nimi robią. Nie zawsze z powodzeniem. Ale robią.
(...)
Brak reakcji na powtarzające się ostrzeżenia o możliwych atakach ze strony niesojuszników w najbliższej przyszłości nie został jeszcze przez nikogo wyjaśniony. Oświadczenia wrogów (tj. ISIS) — były ignorowane. Jednak okrutne kary zostały ogłoszone szeroko i to na najwyższym szczeblu.
A także — wytyczane są szlaki prowadzące na Ukrainę, są uporczywie wydeptywane. Mówi się o "oknach na granicy", rzekomo otwartych dla wycofujących się bojowników przez ich "odpowiednie kontakty" w tym kraju. Kijów stanowczo zaprzecza wszelkim oskarżeniom związanym z atakiem na Crocus: Ukraina jest zajęta usuwaniem gruzów i przywracaniem sieci energetycznej, która została zakłócona przez niedawny zmasowany atak rakietowy Kremla.
Tymczasem ISIS przyznało się do ataku — dwukrotnie w ciągu jednego dnia. A dokładniej, jego Prowincja Chorasan z bazą w Afganistanie. I to twierdzenie ma dość bogate i przekonujące tło — Biały Dom złożył kondolencje Rosjanom i potępił atak. Ministerstwo Spraw Zagranicznych i prezydent Izraela Icchak Herzog wyrażają współczucie rodzinom ofiar i narodowi Federacji Rosyjskiej, surowo potępiając atak terrorystyczny. Podobnie Rada Bezpieczeństwa ONZ. Podobnie Hamas. I Huti. I talibowie. I Hezbollah.
Ciekawe, że 19 godzin po samobójstwie w Crocus City Hall prezydent Rosji Władimir Putin, który niedawno gościł w Moskwie przedstawicieli palestyńskich organizacji terrorystycznych, wezwał świat do walki z międzynarodowym terroryzmem. I (powtarzam) bezpośrednio wskazał Ukrainę jako współwinną zbrodni.
Po południu 23 marca serwis Meduza i kilka innych mediów poinformowało, że rosyjskie media państwowe i lojalne wobec Kremla zostały poinstruowane, by w każdy możliwy sposób podkreślać możliwy "ukraiński ślad" w doniesieniach o ataku terrorystycznym. Narracja ta została natychmiast powtórzona przez często cytowaną w Moskwie, trzeciorzędną francuską postać Floriana Philippota, który niedawno wzywał do obalenia prezydenta Macrona.
(...)
Prokremlowski bloger Rasskazow chwali się, że ucho podejrzanego terrorysty zostało odcięte przez subskrybenta jego kanału. Podczas gdy zasoby internetowe powiązane z ISIS publikują nagrania strzelanin i ścięć w Crocusie. Tymczasem poszukiwany na całym świecie polityczny agent Małofiejew, finansista szowinistycznego serwisu informacyjnego Cargrad, zapewnia, że "masakra rosyjskich cywilów została zorganizowana i sfinansowana przez CIA i ukraińskie służby bezpieczeństwa".
Podczas gdy Cargrad histerycznie obwinia urzędników za "handel hurtowy i detaliczny ojczyzną, inni eksperci zadają trudne pytania.
Wśród nich jest ekspert wojskowy Siergiej Auslender: "Dlaczego służby specjalne już opublikowały wideo z przesłuchania terrorysty, który nie wygląda bardziej na terrorystę niż ja wyglądam jak Mike Tyson? Z operacyjnego punktu widzenia jest to całkowicie niedopuszczalne. Teraz wszyscy zleceniodawcy terrorystów wiedzą, kto został złapany i mają czas, by zniknąć".
Jak to się stało, że strzelcy nie zmienili samochodu? Przecież wszystko na obwodnicy Moskwy jest pokryte kamerami. Rozpoznanie kogoś zajmuje 20 min. Gdyby zostali przekazani do najbliższego punktu kontrolnego, nie przejechaliby dalej. Zwłaszcza że wieczorem wszędzie są straszne korki. Jak więc tak łatwo przelecieli aż do obwodu briańskiego — 350 km dalej?
"Nie ma sensu nawet mówić o "oknie" na granicy z Ukrainą, gdzie jest teraz więcej wojska i wszelkiego rodzaju organów ścigania niż drzew. O wiele łatwiej byłoby przenieść się na wschód, gdzie granica z Kazachstanem jest całkowicie dziurawa i upierdliwa" — uważa Auslender.
Jak to się stało, że pracownicy migrujący z Azji Środkowej, którzy nie mówią po rosyjsku, ale mają rosyjskie obywatelstwo, za namową tajemniczych "mentorów" zabili dziesiątki ludzi i spalili Crocus bez przeszkolenia, a służby specjalne Federacji Rosyjskiej ich nie powstrzymały?
Dlaczego niektóre władze dały im rosyjskie paszporty, mimo że nie mówią po rosyjsku? A może nie było żadnych paszportów, jak napisała 24 marca gazeta "Izwiestia" i kilka innych publikacji?
Przy okazji wspomniano o "możliwym udziale nie tylko ukraińskich, ale i zachodnich służb specjalnych w tragedii", "broni dostarczonej prawdopodobnie z terytorium Ukrainy lub ze strefy specjalnej operacji wojskowej" i "rekrutach", którzy mogli zostać "wynajęci przez ukraińskich nazistów". W ten sposób niejasne dotąd emocje wielu konsumentów informacji otrzymują jasny kierunek, zamieniając podejrzenia w oskarżenia.
Ale co w tym takiego skomplikowanego? Nic — zwłaszcza po słowach kremlowskiego propagandzisty Sołowiowa, że za atakiem stoją "nie islamiści, a służby specjalne Ukrainy". I propagandzistki Simonjan, według której "to nie ISIS, to chochły [pogardliwe określenie Ukraińców]." Przekształcenie Ukrainy w irracjonalne zło jest dobrze znaną, dobrze znaną fabułą. A teraz dzielni chłopcy w rosyjskiej armii piszą na bombach: "Za Crocusa", a Aleksander Dugin na swoim kanale Telegram szuka w spalonym centrum handlowym śladów Mosadu.
Oczywiste jest, że słowa takie jak "prawdopodobnie" i "być może" giną w powodzi oskarżeń, podobnie jak pytania: dlaczego siły bezpieczeństwa przybyły na miejsce masakry dopiero godzinę później, podczas gdy policja uciekła, gdy tylko rozpoczęła się strzelanina?
Dlaczego po ataku terrorystycznym okazało się, że pomimo zapewnień właścicieli Crocusa większość wentylacji pożarowej została wyłączona, a wiele hydrantów nie działało?
Dlaczego służby specjalne Federacji Rosyjskiej i inne władze nie posłuchały ostrzeżeń zagranicznych partnerów?
onet.pl/The Moscow Times