sobota, 22 lipca 2023


Obie walczące strony zintensyfikowały w ostatnich dniach uderzenia na tyły przeciwnika z użyciem rakiet i dronów, przy czym znaczną przewagę pod względem zastosowanych środków rażenia mieli Rosjanie. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych w nocy z 18 na 19 lipca wystrzelili oni na Ukrainę 16 pocisków manewrujących Kalibr, osiem pocisków manewrujących Ch-22, sześć pocisków manewrujących Oniks oraz jeden pocisk kierowany Ch-59, a także 32 drony Shahed 136/131. Wszystkie rakiety i drony wystartowały z Krymu, Kraju Krasnodarskiego bądź z obszaru Morza Czarnego z zadaniem porażenia celów znajdujących się głównie na południu Ukrainy. Obrona przeciwlotnicza zadeklarowała zestrzelenie 13 rakiet Kalibr i jednej Ch-59 oraz 23 dronów. Cele osiągnęło 17 rakiet różnych typów i dziewięć dronów.

Zgodnie z komunikatami administracji ukraińskiej w wyniku ataku uszkodzone zostały m.in. terminale zbożowy i olejowy oraz inne urządzenia portowe w Czarnomorsku i Odessie (zniszczeniu uległo 60 tys. ton zboża). Według Dowództwa Sił Powietrznych kolejnej nocy (z 19 na 20 lipca) Rosjanie użyli siedmiu pocisków manewrujących Oniks, czterech pocisków manewrujących Ch-22, trzech pocisków manewrujących Kalibr, pięciu pocisków manewrujących Iskander-K oraz 19 dronów Shahed 136/131. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zadeklarowała zestrzelenie dwóch rakiet Kalibr, trzech Iskander-K oraz 13 dronów. Ponownie głównym celem ataków było południe kraju. Administracja ukraińska informowała o uszkodzeniu infrastruktury mieszkalnej w ww. miastach (w tym historycznej zabudowy Odessy) i śmierci co najmniej trzech osób. Rosjanie kontynuowali uderzenia rakietowe również w nocy z 20 na 21 lipca. Według administracji ukraińskiej co najmniej trzema rakietami Kalibr skutecznie zaatakowano magazyn zboża w obwodzie odeskim.

19 lipca nad ranem Ukraińcy wykonali udane uderzenie w magazyny z amunicją znajdujące się na poligonie wojskowym w pobliżu Starego Krymu (miasto na Półwyspie Krymskim). Na opublikowanych w mediach społecznościowych zdjęciach i filmach widać potężny wybuch na terenie poligonu, dużą skalę zniszczeń potwierdzają też zdjęcia satelitarne. Władze okupowanego Krymu ogłosiły ewakuację mieszkańców co najmniej czterech miejscowości oraz wyłączyły z ruchu fragment autostrady Tawryda. Zdaniem rosyjskich komentatorów ataku dokonano za pomocą rakiet dalekiego zasięgu – prawdopodobnie Storm Shadow/SCALP-EG lub ukraińskiej Grom-2.

W dniach 18–21 lipca nie doszło do znaczących zmian w położeniu walczących stron. Trwają intensywne boje na froncie zaporoskim (zwłaszcza na odcinku Robotyne–Werbowe oraz Pryjutne–Staromajorśke–Urożajne), pod Awdijiwką i Bachmutem (walki toczą się bezpośrednio w zabudowaniach wsi Kliszczijiwka i Kurdiumiwka na południe od miasta, gdzie Rosjanie mieli ściągnąć dodatkowe odwody), a także na odcinku frontu znajdującym się pomiędzy granicą ukraińsko-rosyjską i rzeką Doniec (zwłaszcza w okolicach Nowoseliwśkego oraz dalej na południe wzdłuż rzeki Żerebeć). Należy podkreślić niezmiennie wysoką aktywność ukraińskiej artylerii i dronów, które zadają znaczne straty artylerii, logistyce i punktom dowodzenia wroga. 18 lipca pojawiła się informacja o śmierci kolejnego rosyjskiego dowódcy brygady (pułkownika Denisa Iwanowa ze 123. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych), który zginął w strefie przyfrontowej po ataku ukraińskiego drona FPV.

19 lipca rosyjski resort obrony ostrzegł, że wszystkie statki, niezależnie od bandery, które będą kierować się do ukraińskich portów, zostaną uznane za potencjalnych przewoźników ładunków wojskowych. 20 lipca Ministerstwo Obrony Ukrainy wydało oświadczenie, w którym oskarżyło Rosję o brutalne naruszenie prawa do swobodnej żeglugi i ostrzegło, że od 21 lipca wszystkie jednostki pływające po wodach Morza Czarnego w kierunku portów Federacji Rosyjskiej i znajdujących się na terytoriach czasowo okupowanych mogą być uznane przez Ukrainę także za przewożące ładunek wojskowy „ze wszystkimi związanymi z tym zagrożeniami”. Strona ukraińska podkreśliła, że zakaz żeglugi obowiązuje też na kontrolowanych przez Rosjan obszarach północno-wschodniej części Morza Czarnego i Cieśniny Kerczeńskiej. Tego samego dnia rzecznik prasowy Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA Adam Hodge poinformował, że siły rosyjskie postawiły miny morskie na podejściach do ukraińskich portów.

(...)

Komentarz

Od 17 do 20 lipca Rosjanie dokonali zmasowanych ataków na południe Ukrainy, kombinując uderzenia rakiet różnych typów oraz dronów. Pod względem ilości użytych środków były to najsilniejsze ataki od 9 marca, kiedy to jednego dnia najeźdźcy wystrzelili prawie 100 rakiet. Ukraińska obrona przeciwlotnicza wykazała się stosunkowo niską skutecznością: zgłosiła zniszczenie zaledwie 25 spośród 56 rakiet. Po raz kolejny potwierdził się brak możliwości zestrzeliwania przez Ukraińców pocisków manewrujących typu Ch-22 oraz Oniks. Tak silne ataki agresora należy traktować przede wszystkim jako odpowiedź na ukraiński atak na most Krymski z 17 lipca. Wybór celów również jest nieprzypadkowy. Po poniedziałkowym wycofaniu się Rosji z Czarnomorskiej Inicjatywy Zbożowej Moskwa uderza w potencjał eksportowy kompleksu portów odeskich, aby wywołać kryzys sektora rolnego – żniwa już się rozpoczęły.

osw.waw.pl

piątek, 21 lipca 2023


17 lipca rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiadomił opinię publiczną o wycofaniu się Federacji Rosyjskiej (FR) z Czarnomorskiej Inicjatywy Zbożowej – tego samego dnia również MSZ FR przekazało tę informację Turcji i Ukrainie oraz Sekretariatowi ONZ. Nie zgadzając się na przedłużenie umowy, Moskwa zniosła swoje gwarancje bezpieczeństwa wobec ruchu statków przewożących ukraińską żywność w ramach tzw. bezpiecznego korytarza z trzech portów na Morzu Czarnym.

Komentując decyzję o wycofaniu się FR z Czarnomorskiej Inicjatywy Zbożowej, Pieskow uzależnił wznowienie obowiązywania umowy od spełnienia przez Zachód żądań Moskwy. Rosjanie domagają się m.in. ponownego włączenia państwowego Rossielchozbanku (obsługuje on sektor rolny w FR) do międzynarodowego systemu bankowego SWIFT, wyłączenia spod sankcji (które – według strony rosyjskiej – dotyczą części zamiennych oraz sprzętu rolniczego) importu konkretnych kategorii towarów podwójnego przeznaczenia, a także wznowienia eksportu rosyjskiego amoniaku rurociągiem z Togliatti przez terminal w Odessie.

Tłumacząc swoje racje, Rosjanie wskazują na treść podpisanego w ub.r. przez FR i ONZ memorandum, w którym Sekretariat ONZ zobowiązał się do działań na rzecz ułatwienia eksportu rosyjskich zbóż i nawozów mineralnych. W opublikowanym 17 lipca komunikacie MSZ FR zaznaczyło, że strona rosyjska oczekuje „konkretnych rezultatów” w kwestii spełnienia formułowanych żądań zamiast kolejnych obietnic ich zrealizowania. Konieczność wypełnienia tych postulatów sygnalizował wcześniej również prezydent FR Władimir Putin, oskarżając zarazem państwa zachodnie o prowadzenie polityki uderzającej w rosyjski eksport surowców rolnych.

Odnosząc się do rosyjskiej decyzji o wyjściu z porozumienia zbożowego, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan podkreślał rolę, jaką korytarz ten odegrał w uniknięciu globalnego kryzysu żywnościowego. Dał przy tym wyraz swojemu przekonaniu, że Moskwa wróci do porozumienia, a chwilowy impas uda się zażegnać. Zapowiedział, że po powrocie z trzydniowej wizyty w państwach Zatoki Perskiej (20 lipca) odbędzie z Putinem rozmowę na temat korytarza, w której poruszy kwestię ułatwienia wysyłki rosyjskiego zboża i nawozów. Nie podając daty, wskazał również, że niedługo ma dojść do konsultacji między ministrem spraw zagranicznych Turcji Hakanem Fidanem oraz jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem dotyczących zakończenia impasu. Przy tej okazji Erdoğan potwierdził zaplanowaną na sierpień wizytę Putina w Turcji.

W reakcji na wycofanie się Rosjan z Czarnomorskiej Inicjatywy Zbożowej prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że Ukraina jest gotowa dalej w niej uczestniczyć bez udziału Moskwy. Oznajmił także, że skierował już oficjalne listy z taką propozycją do ONZ i Turcji. Wcześniej, na początku czerwca, minister polityki rolnej i żywności Mykoła Solski poinformował, że Ukraina utworzyła specjalny fundusz w kwocie 547 mln dolarów, który ma zostać przeznaczony na ubezpieczenia dla statków obsługujących ukraińskie porty na Morzu Czarnym w przypadku wycofania się Rosji z porozumienia.

Komentarz

Nieprzedłużenie umowy zbożowej przez Rosję stanowi próbę zdestabilizowania światowego rynku rolnego i doprowadzenia do wzrostu cen, co przełożyłoby się na zwiększenie dochodów FR z tytułu eksportu artykułów rolno-spożywczych. Po ogłoszeniu tej decyzji przez Moskwę rynek zareagował zwyżkami (ceny na dostawy pszenicy na podstawie kontraktów futures na giełdzie w Chicago wzrosły o ok. 4%). Ze sprzedaży rosyjskiego zboża i nawozów korzyści czerpią zarówno Kreml, jak i przedstawiciele elity putinowskiej. Wbrew twierdzeniom rosyjskiej propagandy o blokowaniu przez Zachód eksportu w sezonie trwającym od 1 lipca 2022 do 30 czerwca 2023 r. wolumen sprzedawanego przez Rosję za granicę zboża znacząco się zwiększył, do poziomu ok. 60 mln ton (tj. o prawie 30% r/r), na co wpływ miały również obfite zbiory w tym kraju. Czynniki te w połączeniu z wysokimi cenami na światowych rynkach sprawiły więc, że dochody FR z eksportu artykułów rolno-spożywczych wyniosły w 2022 r. ponad 40 mld dolarów, tj. o 16% więcej niż rok wcześniej (zob. Rosyjska gra rynkiem żywnościowym).

Rosyjska decyzja o wycofaniu się z umowy zbożowej i towarzyszące jej żądania obliczone są na testowanie jedności Zachodu w kontekście dotychczasowej polityki sankcyjnej. O braku dobrej woli ze strony Moskwy świadczy odrzucenie przez nią kompromisowej propozycji sekretarza generalnego ONZ, który – według doniesień medialnych – miał zaproponować podłączenie do systemu SWIFT spółki córki Rossielchozbanku. Z kolei postulatu dotyczącego przesyłu amoniaku nie da się obecnie zrealizować (rurociąg jest rozhermetyzowany na skutek działań wojennych). Decydując się na nieprzedłużenie umowy zbożowej, Rosjanie liczą także na nasilenie się problemów wewnątrz UE wynikających z tranzytu ukraińskiego zboża drogą lądową, co w ich percepcji ma zmusić Zachód do przyjęcia mniej asertywnej postawy.

Na tym etapie ewentualne spełnienie rosyjskich żądań zostanie odczytane przez Moskwę za sukces, który zachęci ją do kontynuowania polityki szantażu gospodarczego. W wypadku długotrwałego, dyplomatycznego impasu spowodowanego przez jednostronne zerwanie umowy przez Rosję nie można wykluczyć, że w rezultacie Moskwa skonfliktuje się ze swoimi partnerami z Globalnego Południa, zwłaszcza z państw afrykańskich, do których inicjatywę tę kierowano, jak również z Turcją i Chinami. Warto zaznaczyć, że anulowanie umowy nie uniemożliwia wywozu ukraińskiej żywności – zwiększa natomiast koszt ubezpieczeń dla armatorów w związku z prowadzeniem na Morzu Czarnym działań wojennych. Celowe blokowanie ruchu cywilnych statków przez rosyjską flotę mogłoby zostać odczytane przez odbiorców surowców rolnych z Ukrainy jako uderzenie w ich interesy oraz posunięcie podkopujące globalne bezpieczeństwo żywnościowe. W tym kontekście należy pamiętać, że również Chiny umieściły zapis o konieczności kontynuowania wywozu ukraińskiego zboża drogą morską w swojej propozycji uregulowania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Wyjście Rosji z porozumienia zbożowego to poważny test dla tureckiej dyplomacji. Ankara z pewnością zaangażuje się na rzecz jak najszybszego rozwiązania kryzysu politycznego oraz uzyskania zgody Moskwy na przedłużenie umowy. Stanowi ona bowiem dla Turcji zarówno lukratywne źródło dochodów, jak i element budowy prestiżu międzynarodowego. W ramach szukania kompromisu Ankara z dużym prawdopodobieństwem częściowo poprze postulaty Moskwy dotyczące spełnienia jej żądań w kwestii powrotu do porozumienia zbożowego. Nie należy się jednak spodziewać, aby impas polityczny rozwiązano przed powrotem Erdoğana do kraju. Nie pojawiły się też jak dotąd żadne informacje wskazujące, aby Turcja przy użyciu własnych sił zbrojnych miała się zaangażować w funkcjonowanie korytarza zbożowego, gdyż potencjalnie mogłoby to doprowadzić do eskalacji na Morzu Czarnym, a to nie leży w interesie Ankary. W kolejnych dniach należy oczekiwać znacznego uaktywnienia się tureckiej dyplomacji w celu nakłonienia Rosji do powrotu do umowy zbożowej.

Korytarz zbożowy to bardzo ważna droga eksportu ukraińskiej żywności – od początku jego funkcjonowania, tj. od sierpnia ub.r., do połowy lipca br. wywieziono nim 32,9 mln ton towarów. Warto zaznaczyć, że – wbrew potocznej nazwie – z portów czarnomorskich nie eksportowano wyłącznie zboża (choć 58% przypadło na kukurydzę, a 27% na pszenicę), lecz także oleje i nasiona roślin oleistych. Do marca br. korytarz funkcjonował w miarę sprawnie, a z portów wysyłano średnio ponad 3 mln ton żywności miesięcznie (zob. wykres 1). Od kwietnia, z powodu obstrukcji ze strony rosyjskich członków komisji kontrolujących statki, ilość wywożonej żywności zaczęła jednak spadać, a w maju Piwdennyj (jeden z trzech portów objętych inicjatywą) de facto został zablokowany.

Wstrzymanie Czarnomorskiej Inicjatywy Zbożowej będzie miało zdecydowanie negatywne konsekwencje dla ukraińskiego eksportu produkcji rolno-spożywczej. W I kwartale br. korytarz odpowiadał za ponad połowę sprzedaży ukraińskiej żywności za granicę, a w II kwartale, mimo problemów generowanych przez Rosjan, wciąż odgrywał bardzo istotną rolę (zob. wykres 2). Wprawdzie przepustowość ukraińskich portów na Dunaju wciąż się zwiększa (w marcu ub.r. wynosiła 56 tys. ton, a w czerwcu br. już blisko 2 mln ton), niemniej nie są one w stanie przejąć całości wolumenów wysyłanych z portów czarnomorskich. Sytuację Ukrainy dodatkowo komplikuje obowiązujący do 15 września zakaz sprzedaży części zbóż i roślin oleistych do sąsiednich państw Unii Europejskiej i Bułgarii. Trzeba przy tym zaznaczyć, że obecnie zaczynają się żniwa i w perspektywie najbliższych miesięcy znów pojawi się presja na wywóz zboża z kraju w jakikolwiek możliwy sposób, w tym przez granicę lądową z UE. W tej chwili trudno powiedzieć, czy oferowana przez Ukrainę możliwość ubezpieczeń statków skłoni armatorów do podjęcia ryzyka i wywożenia żywności z jej portów bez gwarancji rosyjskich. W 2022 r., mimo trwającej wojny, wartość eksportu ukraińskiej produkcji rolnej wyniosła 23,4 mld dolarów, co stanowiło ponad połowę sprzedaży tamtejszych towarów za granicę, a w I półroczu 2023 r. – 11,7 mld dolarów (60,6% całości eksportu).

osw.waw.pl

czwartek, 20 lipca 2023


— 100-tysięczna grupa znajduje się na tym obszarze od ponad roku — powiedział "Nowej Gaziecie" Roman Switan, ukraiński pułkownik rezerwy. — Są to te same oddziały, które w zeszłym roku uciekły z kierunku Izium, a następnie stały się rezerwami strategicznymi Moskwy. Siły te koncentrowały się głównie na wschód od Kreminnej, w pobliżu miasta Starobielsk. Zostały one teraz rozmieszczone na linii frontu w celu przeprowadzania uciążliwych ataków. Jak dotąd nie widzieliśmy żadnych poważnych działań ofensywnych. Mogę założyć, że jednostki te rozpoczną faktyczne ataki, gdy armia ukraińska rozpocznie masowe przełamywanie rosyjskiej obrony w kierunku Zaporoża i Chersonia. Armia rosyjska będzie wówczas próbowała powstrzymać ukraińskie rezerwy i zmusić je do przeniesienia się do obwodu ługańskiego. Ze strategicznego punktu widzenia Rosja będzie starała się zepchnąć ukraińskie wojska w kierunku Kupiańsk-Łyman, za rzekami Siewierski Doniec i Oskoł. Tym staraniom przyświecać ma nadzieja, że Ukraina nie będzie miała wystarczających sił do prowadzenia aktywnych operacji na dwóch teatrach wojny. Jestem jednak przekonany, że Rosjanom nie uda się zdobyć Kupiańska ani Łymana.

(...)

— Moskwa ma nadzieję odciągnąć ukraińskie wojska z obszarów, na których obecnie trwają operacje ofensywne — powiedział Musijenko w wywiadzie dla "Nowej Gaziety". — Głównym zadaniem Kremla jest uniemożliwienie ukraińskiej armii ataku i zmuszenie jej do wojny pozycyjnej. Północna flanka w pobliżu Kupiańska jest w rzeczywistości jedyną, na której rosyjskie wojska mogą nadal z łatwością nacierać. Musimy wziąć pod uwagę, że jeśli Ukraina rozpocznie zmasowane uderzenia w kierunku południowym i wschodnim, Rosjanie będą musieli również manewrować dostępnymi rezerwami i przerzucać wojska z północy. W tej chwili odcinek kupiański jest jedynym miejscem na całym froncie, gdzie Rosja próbuje przejąć inicjatywę. Jednak jestem pewien, że na poziomie operacyjnym i strategicznym sukces pozostanie po stronie Ukrainy — wyjaśnił Musijenko.

Nie wszyscy eksperci są jednak gotowi uwierzyć w dane przedstawiane przez Ukraińców.

— Zbyt okrągłe liczby zawsze budzą wątpliwości — powiedział izraelski ekspert wojskowy David Sharp w wywiadzie dla "Nowej Gaziety" — 100 tys. żołnierzy i 900 czołgów przesuniętych na jeden kierunek to ogromna jak na tę wojnę siła.

— Liczby te wymagają wyjaśnienia. Nie jest jasne, gdzie znajdują się ludzie i sprzęt. Jeśli chodzi o siły rezerwowe, nie są one skoncentrowane w pobliżu linii frontu. Szacuje się liczbę rosyjskich żołnierzy walczących obecnie w Ukrainie na nawet 350 tys. osób. Niezwykle trudno jest sobie wyobrazić, że prawie jedna trzecia z nich jest skoncentrowana na bardzo wąskim obszarze od Swatowa do Kreminnej. Rosja rzeczywiście prowadzi operacje ofensywne w tym kierunku. Jednak nie natknęliśmy się jeszcze na żadne dowody świadczące o atakach dużych formacji, nawet wielkości batalionowej grupy taktycznej.

Według obliczeń Sharpa, Rosja ma tylko około 1500 czołgów na całej linii kontaktu. Tym samym twierdzenia, że 900 czołgów przygotowuje się do ofensywy na Kupiańsk wydają się wątpliwe.

onet.pl

środa, 19 lipca 2023


Twierdza na wyspie Orieszek (na której stoi dzisiejsza twierdza Szlisselburg) została założona w 1323 r. przez wnuka Aleksandra Newskiego, księcia Jurija Daniłowicza. Następnie, po 30 latach powolnej wojny między Rusią Nowogrodzką a Szwedami, zawarto pierwszy międzynarodowy traktat w historii Rosji, ustalający granice pomiędzy państwami. Nowogrodzianie zastrzegli sobie prawo do posiadania wschodniej części przesmyku — granica biegła od Zatoki Fińskiej na północ do jeziora Saimaa (w dzisiejszej Finlandii), a następnie na północny zachód do Zatoki Botnickiej.

W ten sposób nowogrodzcy kupcy mieli dostęp do Morza Bałtyckiego, a więc do handlu morskiego. Aby utrudnić Szwedom złamanie ich "odwiecznych" zobowiązań, Jurij Daniłowicz zbudował twierdzę na wyspie Orieszek w południowej części jeziora Ładoga u ujścia Newy. Pieniądze na jej budowę zostały uzyskane dzięki oszustwu.

Bezpośredni potomkowie wielkiego księcia Aleksandra, zwanego Newskim, byli wysoko honorowani w Złotej Ordzie. Jurij Daniłowicz dostąpił nawet zaszczytu zostania "Czyngisydem" (poślubiając Konczakę, siostrę chana Ozbega, bezpośredniego potomka czwartego syna Czyngis-chana, Tołuja). W 1318 r. książę otrzymuje od Ozbega zadanie panowania w Rosji — i tytuł księcia Włodzimierza. Trzy lata później książę twerski Dmitrij Michajłowicz przekazał na ręce wielkiego księcia Jurija Daniłowicza daninę finansową dla Złotej Ordy.

Zamiast przekazać jednak daninę Ordzie, książę Jurij przekazuje jednak pieniądze nowogrodzkim kupcom. Książę twerski dowiaduje się o tym i informuje chana Ozbega. Ten wzywa do siebie zięcia, ale Jurij usprawiedliwia się, mówiąc, że istnieje zagrożenie inwazji z zachodu i sam wyjeżdża do Nowogrodu, by rozprawić się ze Szwedami.

Po załatwieniu sprawy i zastawieniu twierdzy nad Newą na odsetki otrzymane z "daniny twerskiej" Jurij jedzie do Hordy jesienią 1325 r. Po otrzymaniu pełnej daniny (Jurij skromnie przemilczał fakt, że podwoił kapitał w ciągu dwóch lat), Ozbeg wybaczył zięciowi, ale zaledwie miesiąc później Jurij zostanie zabity przez Dmitrija Twerskiego, który sam zapłaci życiem za to morderstwo.

Podczas gdy w Złotej Ordzie trwały spory między książętami i chanami, na wyspie Orieszek u ujścia Newy budowa trwała w najlepsze. Wokół twierdzy zorganizowano magazyny i miejsca postojowe dla nowogrodzkich statków, które zaczęły transportować swoje towary wzdłuż Newy do Europy.

W 1612 r. Szwedzi zdobyli twierdzę i położyli kres bezpośredniemu handlowi między Nowogrodzianami a Europą. Teraz szwedzcy kupcy kupowali rosyjskie surowce w Nowogrodzie (w tamtych czasach było to drewno okrętowe, konopie, len, wosk, miód, futra), a następnie sprzedawali je Niemcom, Holendrom, Anglikom i Francuzom z 1000-proc. przebiciem.

Zdając sobie sprawę, że twierdza Orieszek odgrywa kluczową rolę w całej tej sytuacji — blokuje rosyjski dostęp do Morza Bałtyckiego — Szwedzi po jej zdobyciu natychmiast zaczęli budować kamienną cytadelę w miejscu małej baszty, nazywając ją Noteborg (Orzechowa Twierdza). Z wielkim trudem, ale jednak zdołały ją "rozgryźć" wojska Piotra I w 1702 r. Było to pierwsze rosyjskie zwycięstwo w wojnie północnej, które zepchnęło Szwedów kilkaset kilometrów na zachód i pozwoliło na budowę Petersburga, który wyciął wreszcie Rosji upragnione okno na Europę.

(...)

onet.pl

wtorek, 18 lipca 2023


17 lipca o świcie doszło do ataku na most Krymski, w wyniku którego uszkodzone zostały filary mostu oraz przylegające do nich przęsło, które osunęło się do wody. Uszkodzenia dotknęły tylko jedną z dwóch jezdni części drogowej mostu, a przebiegająca równolegle linia kolejowa nie ucierpiała. W ciągu doby od uderzenia cywilny ruch samochodowy po moście Krymskim został wznowiony w trybie wahadłowym. Kijów oficjalnie nie przyznał się do ataku. Według nieoficjalnych informacji miał on zostać zaplanowany i wykonany za pomocą morskich dronów przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy oraz ukraińską Marynarkę Wojenną. Ukraińcy mieli także w ostatnich dniach zaatakować cele położone na tyłach rosyjskich za pomocą rakiet dalekiego zasięgu (Ługańsk, Berdiańsk i Mariupol), przy czym nieznane są efekty tych uderzeń. Według Rosjan doszło także do dwóch zmasowanych ataków ukraińskich dronów na Krym. W nocy z 15 na 16 lipca miało dojść do zsynchronizowanego uderzenia dronów morskich i powietrznych na Sewastopol. Z kolei w nocy z 17 na 18 lipca Ukraińcy mieli użyć 32 dronów powietrznych. Źródła rosyjskie twierdzą, że oba ataki na Krym zostały odparte bez strat.

W dniach 14–18 lipca sytuacja na froncie nie uległa zasadniczym zmianom. Trwają ciężkie walki na kilku odcinkach, bez istotnych zmian w położeniu obu stron. Na południu armia ukraińska przebija się przez rosyjskie pola minowe w okolicach wsi Robotyne, gdzie osiągnęła pierwszą linię obrony przeciwnika. Ukraińcy atakują także w rejonie Wełykiej Nowosiłki, gdzie najcięższe boje toczą się o Pryjutne i Staromajorśke. Pojawiły się także informacje o podjęciu punktowych działań zaczepnych na odcinku frontu obsadzonym przez rosyjską 35. Armię, która broni wyjścia z Hulajpola na Połohy w pasie od drogi T0803 koło Nowopokrowki do okolic Nowozłatopila. Trwają także ciężkie walki pod Bachmutem, przy czym Rosjanie zaangażowali na kluczowych kierunkach (okolice wsi Berchiwka oraz Kurdiumiwka, Andrijiwka i Kliszczijiwka – odpowiednio na północ i południe od miasta) swoje odwody, przede wszystkim ze składu wojsk powietrznodesantowych. Ich kontrataki jak dotąd skutecznie hamują natarcie ukraińskie.

Rosjanie utrzymują inicjatywę na pograniczu obwodów charkowskiego, ługańskiego i donieckiego. Według oceny rzecznika wschodniego zgrupowania armii ukraińskiej, płk. Serhija Czerewatego, zgrupowanie rosyjskie operujące na kierunkach kupiańskim i łymanskim liczy co najmniej 100 tys. żołnierzy, dysponujących ponad 900 czołgami, 555 działami różnych kalibrów i 370 wieloprowadnicowymi systemami rakietowymi. W ostatnich dniach Rosjanie atakowali w okolicach wsi Masiutiwka i Łyman Perszyj (na północny wschód od Kupiańska), Nowoseliwśke (na północny zachód od Swatowego), Karmazyniwka, Nowowodiane, Płoszczanka i Torśke (linia rzeki Żerebeć) oraz w masywie leśnym nad Dońcem. Na kilku odcinkach oddziały rosyjskie ze składu 6. Armii, 1. Armii Pancernej, 11. Korpusu Armijnego, 2. i 41. Armii, a także przydzielonych do nich oddziałów wojsk powietrznodesantowych, odniosły niewielkie sukcesy, spychając obrońców w kierunku zachodnim. Należy odnotować zdobycie przez Rosjan niewielkiego przyczółku na zachodnim brzegu rzeki Żerebeć pod Karmazyniwką. Walki na froncie od Kupiańska do Dońca są ciężkie i prawdopodobnie Ukraińcy zostali zmuszeni do skierowania tam swoich rezerw.

W nocy z 14 na 15 lipca Rosjanie zaatakowali terytorium Ukrainy sześcioma dronami Shahed-136/131, z których cztery miały zostać zestrzelone przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Do zmasowanego uderzenia dronów i pocisków manewrujących doszło w nocy z 17 na 18 lipca, co zapewne należy traktować jako rosyjską odpowiedź na atak na most Krymski. Agresor użył sześciu pocisków Kalibr do uderzenia na Odessę oraz 36 dronów – w większości na Odessę i Mikołajów. Dowództwo Sił Powietrznych zadeklarowało zaś zestrzelenie wszystkich rakiet oraz 31 dronów. Część dronów uderzyła w Mikołajowie, powodując pożar obiektu przemysłowego. Rosjanie wykorzystali także pociski S-300 do ataków na Charków.

osw.waw.pl

poniedziałek, 17 lipca 2023


W chwili obecnej struktura SZ FR na Ukrainie, a zatem i na terenie całej Rosji, jest bardzo skomplikowana, bowiem obejmuje następujące zasoby ludzkie:

Jednostki kadrowe SZ FR: Pułki, brygady i dywizje kadrowe, w których służą żołnierze kontraktowi oraz mobilizowani.

Jednostki ochotnicze: Bataliony i brygady rozwijane na bazie oddziałów ochotniczych, związane ze środowiskami resortów siłowych, środowiskami kombatantów i weteranów, pseudokibiców itp.

Jednostki byłych separatystów (oficjalnie już w składzie SZ FR): Pułki i brygady byłych tzw. separatystów, które powoli zasilane są mobilizowanymi z innych części Rosji, a więc formalnie i realnie tracą swój odrębny charakter.

Jednostki kompanii prywatnych (Patriot, Redut, Konwój itd., dawniej też Grupa Wagnera): Formacje te związane są z resortami siłowymi bądź administracją samorządową lub kompaniami przemysłowymi, z rozmaitym źródłem rekrutacji (weterani resortów siłowych, jak Wagner i Redut, więźniowie kolonii karnych vide Wagner, zatrudniani przez gubernatora Krymu, jak Konwój, albo związani z Gazpromem, jak bataliony Potok czy Fakieł).

Rezerwa BARS: Przedwojenny system utworzony dla ochotników, utrzymany w chwili obecnej, popularny np. w środowiskach kozackich czy kombatanckich.

Bataliony regionalne, tzw. imienne: Formowane dziesiątkami jeszcze jesienią ubiegłego roku na bazie ochotników, częściowo rozwinięte w jednostki bojowe, częściowo pozostające na papierze. Proces ten jest kontynuowany na małą skalę, a obecnie część tych batalionów od dłuższego czasu funkcjonuje na froncie.

Jednostki mobilizowane (wojska terytorialne): Nowo formowane bataliony i pułki określane mianem mobilizowanej rezerwy (MR) lub Wojsk Terytorialnych (WT), określane zazwyczaj jako motostriełkowyje (strzelców zmotoryzowanych, czyli zmotoryzowane/zmechanizowane na BMP lub BTR), mające jednakże charakter jednostek strzeleckich (piechoty), z ograniczonym sprzętem ciężkim i transportem.

Jednostki czeczeńskie: Jednostki czeczeńskie, tzw. Kadyrowcy, inaczej różnego rodzaju pułki i bataliony Achmat, są formacją o niejasnym statusie podporządkowania operacyjnego, a na rozkaz Kadyrowa w strefę operacji specjalnej wysyłano regularnie duże kontyngenty „ochotników", za to w Czeczenii nie przeprowadzono masowej mobilizacji. O tym, że jest to swoista armia w armii, z pewną odrębnością polityczną, może świadczyć np. casus słownego (medialnego) konfliktu o zasługach wojennych między wyższymi dowódcami polowymi Wagnera a właśnie Kadyrowcami, a także decyzje polityczno-propagandowe ponad potrzebami operacyjnymi i z niejasną rolą SG SZ FR, np. przerzucenie batalionu Achmat-Zapad do obwodu biełgorodzkiego.

Żołnierze służby zasadniczej: Poborowi są wciąż powoływani do wojska, tymczasem poza I fazą tzw. operacji specjalnej formalnie i masowo w niej nie uczestniczą, chociaż niebezpiecznie jest również na pograniczu, gdzie notowano już zabitych poborowych powoływanych do wojska. Przerzucanie żołnierzy służby zasadniczej nad granicę budzi społeczny sprzeciw, jednakże formalnie poborowi nie uczestniczą w tzw. operacji specjalnej na Ukrainie, ale służbą, formalnie zgodnie z prawem, na terenie FR.

Bataliony samoobrony (opołczenia – pospolitego ruszenia): Inkursje "rosyjskich" grup specjalnych do obwodu biełgorodzkiego w maju/czerwcu znowu przywołały problem formowania batalionów lokalnej samoobrony w rejonach nadgranicznych. Wcześniej w Obwodzie Biełgorodzkim sformowano kilka batalionów samoobrony, jednakże nie miały one prawa do noszenia broni. Obecnie trwa proces zgrywania batalionów samoobrony biełgorodzkiej (pułku?). Prawdopodobnie problem ich uzbrojenia zostanie uregulowany prawnie, a wówczas mogą powstać bataliony samoobrony, co się dzieje również w obwodach briańskim i kurskim. W obwodzie biełgorodzkim zachęca się np. do wstępowania w szeregi batalionu rezerwowego Kobra-2.

Więźniowie kolonii karnych: Werbunek ochotników w koloniach karnych zapoczątkowała Grupa Wagnera, jednakże szybko preceder ten został zablokowany i przejęty przez MO FR. Tysiące "zeków" podpisujących kontrakty z Wagnerem i walczących zaledwie 6 miesięcy otrzymywało amnestię. W chwili obecnej werbunek w koloniach karnych na relatywnie dużą skalę prowadzi regularna armia. Więźniowie podpisują kontrakty z MO FR i tworzą frontowe oddziały, tzw. Sztorm-Z, które przydzielane są do jednostek kadrowych. Przykładowo, na kierunku zaporoskim oddział Sztorm-Z znalazł się w w składzie 71 PZmech, broniącego się na kierunku ukraińskiej kontrofensywy, przy czym opozycyjne media donoszą, że rekrutuje się nawet więźniów z wysokimi karami, np. za zabójstwo. Co więcej, mają oni nawet stopnie dowódcze. W omawianym przypadku Tambow, odsiadujący od niedawna karę za zabójstwo (26 lat), został zastępcą dowódcy kompanii jednostki Sztorm-Z 71 PZmech.

defence24.pl

Rosyjskie pociski „mimo wszystkich sankcji zawierają komponenty z Niemiec i innych krajów sojuszniczych” - zwrócił uwagę Władysław Własiuk, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który przekazał zachodnim sojusznikom ustalenia Kijowa w tej sprawie. Według tych danych, od czasu ataku na Ukrainę w 2022, Rosja podwoiła produkcję pocisków balistycznych i manewrujących.

„Jest to możliwe, ponieważ zachodnie sankcje wobec Rosji są obchodzone za pośrednictwem krajów trzecich” – podkreśliła strona ukraińska. Według Kijowa 81 proc. trafiających nielegalnie do Rosji komponentów pochodzi z USA. Na drugim miejscu jest Szwajcaria (8 proc.), a na trzecim Niemcy i Japonia (po 3,5 proc.). Komponenty z Niemiec umieszczane są przez Rosjan m.in. w pociskach manewrujących Kh-101 i rakietach Iskander.

W sumie 16 niemieckich firm dostarczyło materiały do produkcji broni. Eksport odbywa się głównie przez Chiny, a także przez Azję Środkową, Kaukaz czy Turcję. Do Rosji może trafiać w ten sposób m.in. elektronika czy tworzywa sztuczne - najczęściej dzięki "labiryntowi fałszywych firm" w krajach pośrednich.

Doniesienia te „nie są kwestionowane” przez Berlin. Jak potwierdziło niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych, doniesienia „ukraińskich kolegów o zastosowaniu sankcjonowanych komponentów w rosyjskich pociskach są traktowane bardzo poważnie”.

Corisk, norweska firma doradcza ds. inwestycji zagranicznych uważa, że całkowity wolumen rosyjskiego importu powrócił już do poziomu sprzed wojny. Według niej to Niemcy są wiodącym krajem pod względem pochodzenia towarów, dostarczanych do Rosji z naruszeniem sankcji, następne są USA i Francja.

Wśród krajów tranzytowych wymienia się Kazachstan, Gruzję, Armenię, Białoruś, Kirgistan i inne kraje Azji Środkowej. Podejrzewa się, że trafiające do Rosji produkty AGD (np. lodówki) są "kanibalizowane" – a pochodzące z nich chipy i elektronika „niosą śmierć ukraińskim miastom jako komponenty rosyjskich Iskanderów lub Kindżałów”.

Z Niemiec według ustaleń Corisk wysyłane są głównie duże samochody terenowe i ciężarówki, a także maszyny, tworzywa sztuczne, paliwa i chemikalia. Jak podkreślił Własiuk, dane te są zbieżne z ustaleniami Ukrainy.

Zdaniem FAZ przyczyną tak dużego „ukrytego eksportu” z Niemiec jest fakt, że „niemiecka gospodarka jest duża i ściśle powiązana z Rosją”. Wskazuje się też na brak zdecydowania niemieckiego rządu. Jak zauważył Własiuk, „Niemcy były jednym z krajów podczas ostatnich negocjacji UE w sprawie zaostrzenia sankcji, które szczególnie "wahały się" przed wprowadzeniem nowych kar wobec krajów trzecich”.

onet.pl

niedziela, 16 lipca 2023


Generał pułkownik Andriej Kartapałow tłumaczy w propagandowym programie Władimira Sołowjowa, że najemnicy z Grupy Wagnera zostali przerzuceni na Białoruś, nie tylko po to, by trenować białoruskie wojska. - Jest coś takiego jak korytarz suwalski - mówi. Chodzi o tereny Polski położone wokół Suwałk, Augustowa i Sejn, które jednocześnie stanowią połączenie terytorium państw bałtyckich z Polską i resztą państw NATO oraz rozdzielają obwód królewiecki Rosji (dawniej kaliningradzki) oraz Białoruś będącą sojusznikiem Rosji.

- Jeśli coś się stanie, nam ten korytarz suwalski jest bardzo potrzebny - mówi rosyjski generał. - Siły uderzeniowe są gotowe, by zająć ten niewielki korytarz w przeciągu godzin - powiedział.

Dalej Kartapołow, który stoi na czele komisji obrony Dumy, chwalił poczynania rosyjskiego resortu obrony. Mówił o krytykach, którzy zarzucają dowództwu, że nic nie robi. - Koledzy, robimy wszystko. Ale robimy to bez piszczenia w mediach (...). Robimy to cicho, spokojnie, dokładnie i ostrożnie - zapewniał.

(...)

Grupa Wagnera jest obecna na Białorusi, polskie służby monitorują sytuację – przekazał w sobotę sekretarz stanu w KPRM, zastępca ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Żaryn, który jest także pełnomocnikiem rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP zamieścił na Twitterze wpis i nagranie na ten temat.

- Grupa Wagnera jest obecna na Białorusi. Pierwsi wagnerowcy dojechali, może być ich w tej chwili kilkuset. Polskie służby monitorują sytuację, by wiedzieć ilu wagnerowców ostatecznie trafi na Białoruś – napisał.

onet.pl

Wzrost popularności Alternatywy dla Niemiec (AfD), potwierdzony drugim miejscem w najnowszych sondażach, w których ugrupowanie to zrównuje się już z partią kanclerza Olafa Scholza, wywołał za Odrą zaniepokojenie. Przyczyn powodzenia AfD należy upatrywać w niezadowoleniu wyborców z obecnych władz oraz w nałożeniu się na siebie skutków wojny na Ukrainie z kryzysami inflacyjnym, klimatycznym i migracyjnym. Złożona z trzech partii koalicja rządząca SPD–Zieloni–FDP prezentuje wobec tych wyzwań różne, często niespójne podejścia. Do tego dochodzi celowa bierność Scholza, który nie angażując się w koalicyjne spory, dążył do zwiększenia swojej popularności. Ta skuteczna do pewnego momentu strategia aktualnie zawodzi i prowadzi do obwiniania kanclerza za sytuację w koalicji. Zyskuje na tym AfD, która dodatkowo wykorzystuje obawy większości Niemców przed tempem wdrażania zmian w polityce klimatycznej. Ugrupowanie to jest również adwokatem wyborców sprzeciwiających się nadmiernemu napływowi migrantów do RFN oraz dalszemu wspieraniu Ukrainy. Na te kwestie szczególnie wrażliwi są mieszkańcy wschodnich landów, gdzie AfD dominuje w sondażach z wynikiem powyżej 30% i uchodzi za partię masową. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście wyborów do parlamentów Saksonii, Brandenburgii i Turyngii jesienią 2024 r., które będą ostatnimi testami przed wyborami do Bundestagu w 2025 r.

Co piąty uprawniony do głosowania Niemiec deklaruje gotowość poparcia AfD w wyborach federalnych. Przychylność dla tego ugrupowania rośnie od ponad roku i obecnie w sondażach zdobywa ono 20% (w wyborach federalnych w 2021 r. uzyskało 10,3%), doganiając partię urzędującego kanclerza, a według niektórych badań – po raz pierwszy w historii – nawet ją wyprzedzając. Dla reprezentowanej od 2017 r. w Bundestagu partii są to najwyższe wskazania od października 2018 r., gdy poparcie dla niej sięgnęło 18%. Wówczas wzrost popularności AfD był konsekwencją sporu wokół polityki migracyjnej toczącego się pomiędzy rządzącymi partiami chadeckimi – CDU z kanclerz Angelą Merkel na czele a CSU.

(...)

Na korzyść AfD działają odczuwane także w niemieckim społeczeństwie zmęczenie skutkami wojny oraz stopniowy spadek poparcia dla udzielania pomocy militarnej Ukrainie. AfD reprezentuje wyborców o antyukraińskich i prorosyjskich poglądach. Pozostałe partie w Bundestagu opowiadają się za kontynuowaniem wspierania Ukrainy. Nadal 43% pytanych wskazuje, że niemieckie dostawy broni dla Kijowa są na właściwym poziomie, a 84% opowiada się za udzielaniem schronienia uciekającym przed wojną (badanie ARD DeutschlandTrend z maja br.). 37% respondentów uważa jednak, że wsparcie militarne idzie zbyt daleko, a tylko 14% chciałoby jego zwiększenia. W badaniach wyraźna jest tendencja spadkowa tego poparcia. Ponadto 64% Niemców sprzeciwia się ewentualnemu przekazaniu niemieckich samolotów bojowych Ukrainie. Największy opór zgłaszają sympatycy AfD – 90%, niemniej negatywną opinię na ten temat wyrażają również sympatycy CDU/CSU – 59%, SPD – 56% i FDP – 54%. Zarazem 55% badanych wskazuje, że niemiecki rząd podejmuje zbyt mało działań dyplomatycznych na rzecz zakończenia wojny.

Politycy AfD są bardzo aktywni we wspieraniu i inicjowaniu wszelkich postulatów „propokojowych”, w tym apeli oraz demonstracji przeciwko wysyłaniu pomocy Ukrainie. Na przełomie 2022 i 2023 r. ugrupowanie to współorganizowało (głównie we wschodnich Niemczech) marsze sprzeciwu wobec polityki rządu, które pomimo mniejszej, niż zakładano, frekwencji przyciągały każdorazowo od kilku do kilkunastu tysięcy osób. Działania AfD nadzwyczaj dobrze przyjmowano w środowisku rosyjskojęzycznych Niemców, często głosujących na tę partię. Ponadto politycy AfD od początku napaści zbrojnej na Ukrainę wielokrotnie prezentowali się jako obrońcy Moskwy, m.in. występując w rosyjskich programach propagandowych z krytyką rządu RFN, organizując objazdy po terytoriach okupowanych czy uczestnicząc w przyjęciach w ambasadzie Federacji Rosyjskiej. Szczególnymi przejawami takich zachowań są podsycanie antyukraińskich (ale także antyamerykańskich i antypolskich) nastrojów w mediach społecznościowych oraz próby oddziaływania na szerokie grono odbiorców za pomocą zbliżonego do AfD i obserwowanego przez kontrwywiad magazynu COMPACT.

(...)

Wysokie poparcie dla AfD na wschodzie kraju ma przyczyny zarówno strukturalne, jak i polityczne. Na jej sukcesy wpływa mniejsze niż na zachodzie przywiązanie elektoratu do danej partii. Decyzja o oddaniu głosu na konkretne ugrupowanie nie zależy tam tak bardzo od statusu społecznego, przynależności do grupy zawodowej czy rodzinnych tradycji. Dodatkowo mieszkańcy tej części RFN szybciej zmieniają preferencje wyborcze, rozliczając w ten sposób partie z realizacji kampanijnych obietnic.

Ponadto na wschodzie Niemiec AfD traktowana jest nie tylko jako partia protestu (w czym zastępuje niejako ugrupowanie Die Linke), lecz przede wszystkim jako ugrupowanie reprezentujące w największym stopniu interesy szerokiej grupy wyborców, partia masowa[14]. Zarazem liderzy AfD umiejętnie wykorzystują rozczarowanie wyborców polityką rządu federalnego (obecnego oraz poprzednich) i aktualne wydarzenia polityczne wstawiają w kontekst skutków transformacji po 1989 r. W ciągle żywej debacie o następstwach zjednoczenia Niemiec AfD pozycjonuje się jako jedyna partia wrażliwa na problemy ludzi rozczarowanych zmianami, które się potem dokonały. W jej retoryce skuteczne jest również odwoływanie się do kalek językowych z czasów NRD, takich jak „ekologiczna dyktatura” (Ökodiktatur), „grzewcza Stasi” (Heizungs-Stasi) czy ciepłownicza gospodarka planowana (Wärmeplanwirtschaft)[15]. Ma to zestawiać dzisiejsze władze z partyjnymi aparatczykami systemu politycznego NRD. Taka strategia AfD nie jest nowa i w poprzednich wyborach do landtagów na wschodzie kraju zagwarantowała jej sukces[16].

osw.waw.pl

Do głównych tematów szczytu należało wzmacnianie strategii obrony i odstraszania. Najważniejsza zmiana w tym obszarze dotyczy częściowego powrotu do procesów i struktur z dziedziny planowania obronnego wdrażanych przez Sojusz w trakcie zimnej wojny, z których zrezygnowano w latach dziewięćdziesiątych. W deklaracjize szczytu[1] powtórzono zapisy Koncepcji Strategicznej NATO z 2022 r. o tym, że najbardziej znaczącym i bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa sojuszników oraz pokoju i stabilności na obszarze euroatlantyckim jest Rosja. Choć podkreśla się trzy główne zadania Sojuszu (obrony i odstraszania, przeciwdziałania i reagowania na kryzysy oraz rozwijania współpracy z partnerami), to w warunkach podważania przez Moskwę europejskiego porządku bezpieczeństwa NATO będzie się koncentrować na tym pierwszym – rozwijać zdolności nuklearne, konwencjonalne i obrony przeciwrakietowej uzupełnione przez te związane z kosmosem i cyberprzestrzenią.

W Wilnie sojusznicy zaakceptowali regionalne plany obronne dla trzech teatrów działań: północ (europejska część Arktyki i północny Atlantyk), centrum (region Morza Bałtyckiego i Europa Środkowa) oraz południe (region mórz Śródziemnego i Czarnego), bazujące na istniejących planach strategicznych. Mają się one stać podstawą rozwijania sił, zdolności i ćwiczeń wojskowych, a tzw. nowy model sił NATO (new NATO Force Model), uzgodniony jeszcze w Madrycie, ma gromadzić formacje wojskowe przypisane do ich realizacji. Dodatkowo mają powstać nowe sojusznicze siły reagowania (Allied Reaction Force), aby zapewnić możliwość szybkiej reakcji na różne zagrożenia we wszystkich obszarach geograficznych Sojuszu. Struktura dowodzenia i sił NATO zostanie wzmocniona. W szczególności dotyczy to trzech połączonych dowództw sojuszniczych (JFC w Norfolk, Brunssum i Neapolu), które będą kierowały operacjami obronnymi w trzech ww. regionach. Najprawdopodobniej mają również powstać (dwa) wystawiane przez sojuszników dowództwa armijne (odpowiedzialność za jedno z nich przejmą zapewne Amerykanie). Wraz z istniejącymi (wielo)narodowymi dowództwami korpusów (jak w Szczecinie) i dywizji (jak w Elblągu czy łotewskim Ādaži) zostaną one wpięte w regionalne plany obronne. W końcu zostaną im podporządkowane konkretne brygady, dywizje i korpusy.

Nie ma jednak zmiany koncepcji Sojuszu dotyczącej stacjonowania sił na wschodniej flance. Formalnie NATO pozostaje przy rotacyjnej obecności batalionowych grup bojowych w Polsce, państwach bałtyckich, na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii i Bułgarii, które mogą zostać szybko rozbudowane do sił wielkości brygady. Niemniej poszczególni sojusznicy nadal mogą decydować, czy chcą się zaangażować w państwach wschodniej flanki w większym stopniu. I tak pod koniec czerwca Niemcy zadeklarowały gotowość do stopniowego rozmieszczenia na stałe brygady w sile ok. 4 tys. żołnierzy na Litwie, warunkując to rozbudową tamtejszej infrastruktury. Z kolei Kanada bezpośrednio przed szczytem ogłosiła zwiększenie swojej stałej rotacyjnej obecności na Łotwie (do 2,2 tys. żołnierzy w ciągu trzech lat), co wraz z wkładem pozostałych sojuszników dawałoby siły wielkości brygady. Ci zadecydowali jednak o wzmacnianiu obrony powietrznej (OP) na terytorium NATO poprzez regularne ćwiczenia i rotacyjną obecność nowoczesnych systemów OP – w pierwszej kolejności na wschodniej flance.

W deklaracji ze szczytu pojawiły się też nowe sformułowania dotyczące strategii odstraszania nuklearnego, co prawdopodobnie należy łączyć z rosyjskimi groźbami wykorzystania broni jądrowej oraz rozmieszczeniem taktycznej broni jądrowej na Białorusi. Owe sformułowania dotyczą modernizacji zdolności nuklearnych Sojuszu oraz aktualizacji planowania w tym obszarze, a także zapewnienia jak najszerszego udziału sojuszników w programie nuclear sharing. To ostatnie może sygnalizować otwarcie dyskusji o ewentualnym włączeniu do tego programu Polski – przynajmniej w przypadku certyfikowania przez USA samolotów F-35 do przenoszenia ładunków jądrowych.

Równie istotne co wypracowanie i przyjęcie nowych regionalnych planów obronnych będzie ich wdrażanie. Będzie ono zależało od woli politycznej państw członkowskich – wynikającej m.in. z postrzegania stopnia zagrożenia płynącego ze strony Rosji – do inwestowania i modernizacji własnych sił zbrojnych zgodnie z wymogami i zapotrzebowaniem NATO. Wola ta będzie się odzwierciedlała w poziomie finansowania obronności oraz zwiększeniu produkcji zbrojeniowej w krajach Sojuszu. Te zgodziły się wprawdzie w Wilnie przeznaczać „przynajmniej 2% PKB rocznie na obronność”, w tym 20% na uzbrojenie i sprzęt wojskowy, lecz według danych NATO w 2023 r. uczyni tak tylko 11 z 31 państw. Zgodnie z uzgodnieniami z 2014 r. wszyscy członkowie Sojuszu mieli osiągnąć ten pułap w 2024 r. Liderem wśród państw wydających najwięcej na obronność jest obecnie Polska (3,9% PKB), a kolejne miejsca zajmują: Stany Zjednoczone (3,49%), Grecja (3%), Estonia (2,7%), Litwa (2,5%), Rumunia, Finlandia i Węgry (po 2,4%), Łotwa (2,27%) oraz Wielka Brytania i Słowacja (nieznacznie powyżej 2%). Francja i Niemcy zamierzają przeznaczyć w tym roku na ten cel odpowiednio 1,9% i 1,57% PKB. W Wilnie NATO uzgodniło też plan działań dotyczących produkcji zbrojeniowej (Defence Production Action Plan). Ma on poprawiać interoperacyjność oraz standaryzację uzbrojenia i sprzętu wojskowego w Sojuszu.

Ważne w kontekście wzmocnienia obrony i odstraszania w regionie Morza Bałtyckiego było porozumienie zawarte w przeddzień szczytu pomiędzy Turcją, Szwecją i sekretarzem generalnym NATO, na którego podstawie Ankara zobowiązała się do jak najszybszego ratyfikowania protokołu akcesyjnego Szwecji do Sojuszu. Sztokholm i Ankara zgodziły się m.in. na powołanie nowego formatu na poziomie ministrów, w ramach którego omawiane byłyby kwestie walki z terroryzmem. Dodatkowo druga z tych stolic zapewniła, że przedstawi plan działań w tym obszarze, a sekretarz generalny NATO ma powołać specjalnego koordynatora ds. zwalczania terroryzmu. Zatwierdzenie przez turecki (i węgierski) parlament członkostwa Szwecji w Sojuszu stanie się zapewne możliwe najwcześniej jesienią.

osw.waw.pl

sobota, 15 lipca 2023


Białoruski rząd i niezależne źródła potwierdziły 14 lipca, że ​​instruktorzy Grupy Wagnera, którzy wcześniej stacjonowali w Afryce, przybyli wcześniej na poligony na Białorusi. Białoruskie Ministerstwo Obrony (MON) opublikowało 14 lipca materiał filmowy, na którym widać instruktorów Wagnera szkolących białoruskie wojska terytorialne w pobliżu miejscowości Asipowicze w obwodzie mohylewskim. Białoruskie źródło wewnętrzne twierdziło, że instruktorzy Wagnera z afrykańskiego kontyngentu Wagnera (określonego przez źródło jako „Wagner Africa Corps”, choć nie wiadomo, czy jest to formalna nazwa) przybyli na Białoruś 11 lipca konwojem z okupowanego obwódu ługańskiego. Białoruskie źródło zasugerowało, że Wagner stara się rotować żołnierzy z ich afrykańskiego kontyngentu i że przybycie niektórych instruktorów na Białoruś jest częścią szerszego wysiłku związanego z rotacją wojsk. Pewien rosyjski blogger twierdził, że tylko część afrykańskiego kontyngentu Wagnera opuściła Afrykę i że w afrykańskich krajach-gospodarzach pozostaje wystarczająca liczba żołnierzy do wykonywania wyznaczonych zadań. Międzynarodowo rozmieszczeni dowódcy Wagnera prawdopodobnie przybywają na Białoruś, aby przygotować infrastrukturę szkoleniową i ustalić warunki przybycia regularnych sił Wagnera, które podobno mają zostać rozmieszczone na Białorusi na początku sierpnia po urlopie i reorganizacji po zbrojnym buncie Wagnera z 24 czerwca. Rosyjscy blogerzy dodatkowo wzmocnili zdjęcie z 14 lipca, które podobno przedstawia samego Prigożyna albo na Białorusi, albo w drodze na Białoruś z okupowanego obwodu ługańskiego, ale jeden z blogerów zauważył, że obecna rola Prigożyna w Wagnerze pozostaje niejasna.

Dymisja byłego dowódcy 58. Armii Połączonej Armii, generała dywizji Iwana Popowa, nadal wywołuje wyraźny gniew przeciwko rosyjskiemu dowództwu wojskowemu i rosyjskim przywódcom cywilnym. Rosyjscy blogerzy argumentowali, że dymisja Popowa pokazuje, że rosyjskie dowództwo wojskowe niszczy opinie dowódców o sytuacji na froncie i że rosyjskie dowództwo zapomniało, że ich głównym priorytetem jest zachowanie personelu. Rosyjski korespondent wojskowy argumentował, że dymisja Popowa ilustruje poważny problem zarówno rosyjskiego przywództwa wojskowego, jak i rosyjskiego przywództwa cywilnego. Sprawozdawca wojenny oskarżył przywódców cywilnych o rutynowe tłumienie i ignorowanie raportów z linii frontu oraz o brak odpowiedniej mobilizacji rosyjskiej bazy przemysłu obronnego (DIB) do działań wojennych. Korespondent wojskowy twierdził, że rosyjskie elity i biznesmeni mają porozumienia z rosyjskim dowództwem wojskowym, ograniczające rosyjskie działania wojskowe w terenie, aby uniknąć niszczenia interesów ekonomicznych – (...). Prigożyn oskarżył wcześniej rosyjskich oligarchów o oszukiwanie Putina i rosyjskiej opinii publicznej w celu rozpoczęcia inwazji na Ukrainę w celu podziału między siebie majątku okupowanych terytoriów ukraińskich. Wysłannik wojenny ostrzegł również, że rosyjska hierarchia dowodzenia na Ukrainie ulega dalszej degradacji i że sytuacja „zaczyna wrzeć”. Dymisja Popowa ujawniła nowy poziom niepokoju o dynamikę frakcyjną i zdegradowane struktury dowodzenia w rosyjskiej armii po buncie Prigożyna z 24 czerwca i prawdopodobnie posłuży jako punkt nerwobólu w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej w dającej się przewidzieć przyszłości.

(...)

Rosyjskie władze zatrzymały byłego funkcjonariusza Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Michaiła Poliakowa, który podobno jest administratorem kilku popularnych kanałów telegramów poświęconych polityce wewnętrznej Kremla. Moskiewska policja miejska zatrzymała Polakowa pod zarzutem wyłudzania od nieokreślonych rosyjskich polityków i biznesmenów. Źródła rosyjskie twierdziły, że Poliakow prowadzi kanał „Kremlowska praczka” i jest powiązany lub administrator kanałów telegramowych „Brief” i „Siłowiki”.  „Brief” i „Siloviki” zaprzeczyły jednak, jakoby Polyakov był powiązany z ich kanałami. Te trzy kanały telegramowe rutynowo spekulują na temat wewnętrznej polityki Kremla i dynamiki między rosyjskimi frakcjami politycznymi oraz promują znaczące plotki w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Kanały spekulujące na temat polityki wewnętrznej Kremla stanowią specyficzną niszę rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, a zatrzymanie Polakowa sugeruje, że Kreml może dążyć do stłumienia spekulacji na temat polityki wewnętrznej po buncie Wagnera.

(...)

Kreml podjął (...) starania o utrzymanie wysokich rangą oficerów na swoich stanowiskach bez konieczności uzyskiwania specjalnych zwolnień z limitów wieku emerytalnego. Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał 14 lipca dekret zwiększający o pięć lat ograniczenia wiekowe dla wszystkich rezerwistów: personel „pierwszej klasy” z 35 do 40 lat, „drugiej klasy” z 40 do 45 lat, „trzeciej klasy” od 50 do 55 lat, młodsi oficerowie od 55 do 60 lat i starsi oficerowie od 60 do 65 lat. Dekret przewiduje, że ograniczenia wiekowe dla każdej kategorii będą corocznie zwiększane o rok od stycznia 2024 do stycznia 2028. Niedawno rząd federalny Rosji przyjął ustawę analogicznie wydłużającą wiek emerytalny dla wyższych oficerów, o czym wcześniej informowało ISW.

Rosja kontynuuje rozszerzanie świadczeń socjalnych dla uczestników wojny na Ukrainie. Putin podpisał dekret zezwalający na wypłatę odszkodowania za śmierć i rany rosyjskim budowniczym fortyfikacji na Ukrainie i ich rodzinom. Dekret przewiduje, że wypłaty – pięć milionów rubli (55 401 USD) za śmierć i 3 miliony rubli (33 240 USD) za obrażenia – będą pochodzić z rosyjskiego budżetu federalnego i mają moc wsteczną w odniesieniu do wszystkich zgonów i obrażeń od rozpoczęcia pełnej skala inwazji na Ukrainę.

Ukraina nadal wskazuje, że Rosja unika międzynarodowych sankcji i pozyskuje komponenty podwójnego zastosowania do krajowej produkcji broni. Szef Centrum Badań Trofeów i Broni Potencjalnej oraz Wyposażenia Wojskowego Ołeksandr Zaruba poinformował, że siły ukraińskie nadal znajdują produkty podwójnego zastosowania, w tym złącza wtykowe szwajcarskiej firmy, w przechwyconej rosyjskiej broni przez siły ukraińskie. Zaruba poinformował, że rosyjskie firmy importują objęte sankcjami towary high-tech przez Armenię i Kazachstan.

Rosyjskie władze okupacyjne kontynuują wysiłki na rzecz konsolidacji kontroli administracyjnej nad terytoriami okupowanymi poprzez manipulowanie wymaganiami dotyczącymi pobytu i przymusową paszportyzację okupowanej ludności. Okupacyjne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Obwodu Chersońskiego ogłosiło 14 lipca, że ​​„cudzoziemcy” i „bezpaństwowcy”, którzy przebywają na terytoriach okupowanych przez Rosję od 30 września 2022 r., mogą ubiegać się o zezwolenie na pobyt w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Rosji, dostarczając odciski palców, fotografie i dokumenty w języku rosyjskim. Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał wcześniej dekret, który definiuje cudzoziemców i bezpaństwowców jako zasadniczo podlegających deportacji z okupowanych obszarów Ukrainy w przypadku braku takich dokumentów pobytowych, a władze okupacyjne prawdopodobnie naciskają na mieszkańców obszarów okupowanych, aby rejestrowali się w celu uzyskania zezwoleń na pobyt, w celu zebrania danych osobowych do wykorzystania w przyszłości. Podobnie Ukraińskie Centrum Oporu poinformowało 14 lipca, że ​​rosyjskie władze okupacyjne zmuszają pracowników przedsiębiorstw państwowych, którzy odmówili rosyjskich paszportów, do wypełniania „kart migracyjnych” i rejestrowania się w celu uzyskania „zezwoleń na pobyt czasowy” oraz grożą mieszkańcom deportacją po 90-180 dniach, jeśli nie uzyskają zezwoleń. Doradca administracji ukraińskiego obwodu chersońskiego Serhij Khlan oświadczył 14 lipca, że ​​rosyjskie władze okupacyjne zwiększają liczbę kontroli ukraińskich cywilów bez rosyjskich paszportów, i że ukraińscy cywile bez rosyjskich paszportów będą deportowani od grudnia. Ukraińskie źródło poinformowało 13 lipca, że ​​rosyjskie władze okupacyjne już rozpoczęły przymusowe eksmisje obywateli Ukrainy w rejonie Heniczesk, którzy nie mają rosyjskich paszportów i ponownie zaludniają rezydencje wypędzonych obywateli Ukrainy obywatelami rosyjskimi z upośledzonych mniejszości etnicznych.

understandingwar.org