wtorek, 11 lipca 2023


Przede wszystkim współczesna technologia pozwala obserwować pole walki z "bezprecedensową dokładnością", a sztuczna inteligencja jest w stanie identyfikować cele i priorytety szybko i precyzyjnie.

Jednak zachodnie armie nie są jeszcze dostosowane do optymalnego wykorzystania takich technologii, zaś tempo działania sił zbrojnych USA dostosowane jest do potrzeb "czołgów lub śmigłowców", ale "zbyt wolne, by dotrzymać tempa cyber (technologii)" - mówi T.J. Holland z XVIII Korpusu Sił Powietrznych USA.

Druga lekcja z walki z rosyjskim agresorem jest taka, że armia, by przetrwać, musi umieć się rozproszyć, kryć i nieustannie pozostawać w ruchu. Kamuflaż "jest z powrotem w modzie", kwatery główne powinny być małe, często przemieszczane i muszą koniecznie maskować swoje sygnały radiowe. Jeden z brytyjskich rozmówców "Economista" zwraca uwagę, że ukraińscy żołnierze, którzy w dramatycznych warunkach nauczyli się minimalizować swój ślad elektroniczny, nie włączają swoich telefonów komórkowych nawet podczas szkoleń na angielskiej wsi.

Po trzecie: technologia pozwala na zbieranie informacji i podejmowanie decyzji wojskowym coraz niższej rangi. Ukraiński żołnierz posiadający aplikację Delta, terminal Starlink i dron kamikadze może zadecydować o uderzeniu w ważny cel, co do niedawna byłoby tylko w gestii wysokiej rangi dowódców. Decydującym wydarzeniem pierwszego dnia rosyjskiej agresji było strącenie pierwszego samolotu bojowego najeźdźcy, czego "prawdopodobnie dokonała jedna osoba z telefonem, (pociskiem) Stinger i dronem" - mówi brytyjski generał Chris Barry.

Te zmiany na polu walki poważnie skomplikują logistykę, zmuszą siły zbrojne do zmian w rekrutacji i szkoleniach, tak by położyć nacisk na inicjatywę i wiedzę techniczną. Kiedyś armie koncentrowały siły, aby osiągnąć masę krytyczną. Teraz będą musiały działać w sposób zdecentralizowany, a logistycy będą musieli dostarczyć żywność, leki i pomoc medyczną do bardzo wielu małych oddziałów.

Jest też czwarta lekcja - pisze "Economist". - Jeśli obie strony konfliktu dysponują technologią na podobnym poziomie, to nadal ta armia, która jest mniejsza i nie jest w stanie uzupełniać strat, przekona się, że "żadna doza cyfrowej magii i taktycznego myślenia nie jest w stanie jej uratować".

PAP

Kilka dni po "buncie" Prigożyna do Libii udał się rosyjski wysłannik, by spotkać się z Khalifą Haftarem, samozwańczym generałem, rządzącym na dużym obszarze tego kraju. Jego przesłanie było uspokajające: ponad 2000 bojowników, techników, agentów politycznych i administratorów grupy Wagnera pozostanie w kraju, informuje gazeta.

- Nie będzie żadnych problemów. Mogą nastąpić pewne zmiany na szczycie, ale mechanizm pozostanie ten sam: ludzie w terenie, ludzie z pieniędzmi w Dubaju, kontakty i zasoby zaangażowane w Libii - powiedział wysłannik Haftarowi. - Nigdzie się nie wybieramy - dodał.

(...)

Siergiej Ławrow, rosyjski minister spraw zagranicznych, zapewnił w zeszłym tygodniu, że bojownicy Grupy Wagner rozmieszczeni na kontynencie nie zostaną wycofani. W wywiadzie dla Russia Today Ławrow obiecał, że "instruktorzy" i "prywatni najemnicy wojskowi" pozostaną w Republice Środkowej Afryki i w Mali, dwóch krajach, w których Grupy Wagnera prowadzi największe działania.

Najbardziej rozwinięte operacje handlowe Grupa Wagnera prowadzi w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie jest obecna od 2018 r., a przybyła, by wzmocnić reżim prezydenta Faustina-Archange'a Touadery, który walczył z ofensywą rebeliantów. Wagnerowcy rządzą tam kopalniami złota, produkują piwo i napoje spirytusowe, uzyskali też koncesję na eksploatację lasów deszczowych na południu kraju.

Wydobyciem i handlem złotem Grupa Wagnera zajmuje się również w Sudanie, choć działania te zostały trochę ograniczone z powodu walk wewnętrznych w tym kraju. Wagnerowcy nie angażują się tam w starcia zbrojne, lecz skupiają na wydobyciu, przetwórstwie i sprzedaży kruszcu za granicę w porozumieniu z Siłami Szybkiego Reagowania (RSF), jedną ze stron domowego konfliktu, której wagnerowcy dostarczają też broń.

Najmniejsze zyski z handlu złotem wagnerowcy mają w innym państwie Afryki Subsaharyjskiej, w Mali, jednak władze USA uważają, że rząd tego kraju zapłacił Prigożynowi ponad 200 milionów dolarów za "utrzymanie porządku" w kraju, co miało wpływ na wycofanie misji pokojowej ONZ z tego kraju.

Destabilizujący wpływ Grupy Wagnera na afrykańskie reżimy jest już widoczny - zauważa "The Guardian". W Republice Środkowoafrykańskiej wysocy rangą urzędnicy domagali się zapewnienia, że Rosja będzie nadal wspierać kampanię prezydenta Touadery na rzecz zmiany konstytucji, aby umożliwić mu trzecią kadencję na stanowisku prezydenta. Referendum ma się odbyć w przyszłym miesiącu.

"The Guardian" poinformował też, że Grupa Wagnera działa także (choć z różnym natężeniem) w Kenii, Mozambiku, Burkina Faso, Gwinei Równikowej, Demokratycznej Republice Kongo, Zimbabwe, RPA oraz na Madagaskarze.

PAP

Wojska ukraińskie kontynuują działania zaczepne na froncie zaporoskim. W ostatnich dniach walki koncentrowały się w okolicy wsi Robotyne, gdzie pododdziały 47. i 65. Brygady Zmechanizowanej od ponad miesiąca próbują sforsować linię obrony rosyjskiej 42. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych. Ukraińcy nie zanotowali istotnego postępu również na południe od Wełykiej Nowosiłki, przy czym punkt ciężkości ich natarcia znajdował się w ostatnich dniach w okolicach Pryjutnego. Według źródeł rosyjskich atakujący używają na tych kierunkach głównie niewielkich grup szturmowych piechoty (w sile plutonu–kompanii), wspieranych ogniem pojedynczych czołgów i bojowych wozów piechoty. Ciężkie walki toczą się pod Bachmutem, gdzie oddziały ukraińskie atakują skrzydła rozciągniętego zgrupowania rosyjskiego – napotykają tam jednak twardy opór i nie dokonują przełamania pozycji przeciwnika. Kluczowe odcinki natarcia to pas Kurdiumiwka–Andrijiwka–Kliszczijiwka oraz wieś Berchiwka (odpowiednio na południe i na północ od Bachmutu).

Najeźdźcy utrzymują inicjatywę na odcinku frontu rozciągającym się od granicy państwowej do Dońca (pogranicze obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego). Oddziały ze składu 1. Armii Pancernej, 11. Korpusu Armijnego, 2., 20. i 41. Armii oraz zgrupowania wojsk powietrznodesantowych atakują pozycje ukraińskie, próbując w całości opanować drogę Kupiańsk–Swatowe oraz osiągnąć linię rzeki Żerebeć od Makijiwki do ujścia. Najcięższe walki toczyły się w ostatnich dniach w okolicach wsi Nowoseliwśke i Torśke oraz w lasach nad Dońcem, lecz nie przyniosły one Rosjanom istotnych zysków terenowych. Bezskutecznie atakowali oni także pozycje obrońców w Donbasie, przede wszystkim w Marjince oraz w okolicach Awdijiwki.

W ciągu ostatnich czterech dni zmalała intensywność ataków agresora na cele położone w głębi Ukrainy. W nocy z 7 na 8 lipca obrona przeciwlotnicza zadeklarowała zestrzelenie pięciu dronów Shahed 136/131, jednak kilka innych trafiło w nieznane obiekty położone w obwodach dniepropetrowskim i kirowohradzkim. W nocy z 10 na 11 lipca Rosjanie wystrzelili 28 dronów, z których 26 mieli zestrzelić Ukraińcy. Głównym celem ataku był port zbożowy w Odessie, gdzie dwa drony trafiły w budynki administracyjne (spośród 24 skierowanych na ten obszar), a odłamki miały spowodować zapłon terminali zbożowych. Według lokalnych źródeł agresor użył także rakiet S-300 do uderzenia na Zaporoże (7 lipca) oraz Mikołajów (10 lipca). Nie zanotowano przy tym żadnego ataku dokonanego za pomocą pocisków balistycznych i manewrujących. Ze względu na rosnącą aktywność rosyjskiej artylerii, moździerzy oraz grup dywersyjnych 10 lipca władze obwodu sumskiego zadecydowały o przymusowej ewakuacji ludności cywilnej w pięciokilometrowej strefie nadgranicznej.

(...)

Komentarz

Na froncie zaporoskim Ukraińcy konsekwentnie prowadzą działania zaczepne, polegające na atakowaniu Rosjan niewielkimi pododdziałami szturmowymi wspieranymi przez broń pancerną. Jak się wydaje, głównym celem dowództwa ukraińskiego na tym etapie operacji nie jest posuwanie się do przodu za wszelką cenę, lecz systematyczne osłabianie oddziałów piechoty przeciwnika na pierwszej linii, niszczenie jego artylerii, punktów dowodzenia i logistyki. Wykorzystując doświadczenia z ofensywy w obwodzie chersońskim z ubiegłego roku, Ukraińcy będą dążyli do zaatakowania osłabionego wroga w dogodnym dla siebie miejscu i czasie. Aktualnie zgrupowanie rosyjskie na froncie o długości ponad 150 km (liczonej od Wasyliwki do Wuhłedaru) składa się z rozciągniętych w pierwszej linii czterech armii (58., 35., 5. i 36.), przy czym nie posiada ono silnych odwodów, które mogłyby zostać wykorzystane do wyprowadzenia kontrnatarcia w wypadku przerwania frontu przez Ukraińców. Rezerwy rosyjskie na froncie zaporoskim złożone są w tym momencie z kilku brygad, z których znaczna część znajduje się już w rejonie walk.

Decyzja o przekazaniu przez USA artyleryjskich pocisków kasetowych DPICM Kijowowi wzbudziła kontrowersje w gronie państw zachodnich. Stany Zjednoczone, Ukraina, Rosja nie są sygnatariuszami Konwencji o zakazie użycia amunicji kasetowej z 2008 r., której stroną jest szereg państw Sojuszu. Prezydent Joe Biden zaznaczył jednocześnie, że decyzję spowodowały niedobory pocisków artyleryjskich po stronie zarówno ukraińskiej, jak i amerykańskiej. Dostarczanie DPICM będzie trwało jedynie do momentu, aż Pentagon uzupełni swoje zapasy klasycznej amunicji artyleryjskiej i znów będzie mógł wysyłać jej więcej Ukrainie. Proces ten może zająć nawet parę miesięcy. Pojedynczy artyleryjski pocisk kasetowy 155 mm DPICM zawiera 88 podpocisków, które rozpraszają się na obszarze ok. 200 m oraz są zdolne obszarowo zwalczać piechotę i cele opancerzone (pancerz do 4 cm).

Uwolnienie internowanych w Turcji żołnierzy pułku Azow należy uznać za duży sukces prezydenta Ukrainy, który wykazał, że jest zdolny doprowadzić do zerwania niejawnych porozumień z Rosją w kwestii przetrzymywania jeńców. Kluczowe było w tej sprawie pozyskanie osobistego wsparcia ze strony prezydenta Erdoğana prowadzącego asertywną politykę wobec Moskwy. W wymiarze wewnętrznym Zełenski umocnił wizerunek skutecznego polityka dbającego o los każdego ukraińskiego żołnierza.

osw.waw.pl

Turcja zrezygnowała ze sprzeciwu wobec przystąpienia Szwecji do NATO. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan zgodził się na przekazanie szwedzkiego wniosku do zatwierdzenia w parlamencie — powiedział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg w poniedziałek wieczorem, tuż przed szczytem NATO w Wilnie.

W ten sposób Turcja dokonała zwrotu. Wcześniejsza decyzja Erdogana była nową przeszkodą na drodze Sztokholmu do członkostwa w NATO. Turcja blokowała przyjęcie Szwecji, argumentując, że ​​kraj na północy Europy nie angażuje się w walkę z kurdyjskimi grupami, które przez tureckie władze są postrzegane jako ekstremistyczne. W poniedziałek na dzień przed szczytem Stoltenberg podjął ostatnią próbę mediacji.

Szwecja przez długi czas pozostawała neutralna militarnie. Po ataku Rosji na Ukrainę jej podejście się jednak zmieniło i kraj ten, podobnie jak Finlandia, złożył wniosek o członkostwo w NATO. Helsinki mogły przystąpić do Sojuszu Północnoatlantyckiego już w kwietniu. Wniosek Szwecji został jednak zablokowany przez Turcję i Węgry.

W czwartek szef gabinetu węgierskiego premiera Viktora Orbana zadeklarował, że Węgry nie będą blokować szwedzkich starań. "Zakończenie procesu ratyfikacji pozostaje teraz już tylko kwestią techniczną" – wyjaśnił minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto na Facebooku. Stanowisko Węgier jest jasne: rząd popiera wejście Sztokholmu do Sojuszu Atlantyckiego.

Stoltenberg nie powiedział, kiedy parlament turecki ratyfikuje przystąpienie Szwecji do NATO. Erdogan obiecał, że zrobi to jak najszybciej. Kolejne posiedzenie tureckiego parlamentu planowane jest na dziś, co oznacza, że ​​przynajmniej w teorii decyzja może zostać podjęta jeszcze w trakcie trwającego szczytu w Wilnie. Jeśli węgierski parlament również dokona ratyfikacji wystarczająco szybko, Szwecja mogłaby oficjalnie zostać wkrótce 32. członkiem NATO.

onet.pl

poniedziałek, 10 lipca 2023


Przejęte wewnętrzne rosyjskie rejestry wojskowe opublikowane przez Główny Zarząd Wywiadowczy Ukrainy, zawierają informacje, które mogą potencjalnie zidentyfikować trendy ofiar w rosyjskich siłach zbrojnych.

Najobszerniejszy zbiór danych tego typu został przechwycony z 1. Gwardyjskiej Armii Czołgów i opublikowany w maju 2022 r. Dziennikarze Mediazony sprawdzili, że 34 z 61 żołnierzy wymienionych w tych dokumentach jako poległych zostało później wymienionych w opublikowanych nekrologach.

Znaleźliśmy również 47 spraw spadkowych zarejestrowanych dla żołnierzy wymienionych w dokumentach 1. Gwardyjskiej Armii Czołgów, z których 43 zostały otwarte po opublikowaniu dokumentów przez ukraińską agencję. Innymi słowy, istnieją mocne dowody sugerujące, że te liczby ofiar są prawdziwe.

Akta 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej wymieniają również 44 zaginionych żołnierzy, z których jeden pojawił się później jako jeniec wojenny.

Wychodząc z założenia, że wszystkich pozostałych 43 żołnierzy zaginionych w akcji faktycznie zginęło, przeszukaliśmy różne archiwa w poszukiwaniu ich nazwisk i odkryliśmy, że wielu z nich otrzymało później cywilne akty zgonu (prawdopodobnie po wymianie ich ciał i powrocie do Rosji).

Mężczyźni ci ostatecznie pojawili się w rejestrze spadkowym, aczkolwiek z dużo większymi opóźnieniami niż w przypadku typowych roszczeń spadkowych. (Jednak pomimo tych dłuższych opóźnień, błędem byłoby stwierdzenie, że wszystkie znacznie opóźnione sprawy spadkowe oznaczają roszczenia żołnierzy uznanych za zaginionych).

Spośród 61 żołnierzy 1. Gwardyjskiej Armii Czołgów uznanych za poległych i 44 żołnierzy uznanych za zaginionych, odsetek mężczyzn znalezionych w naszej bazie danych Rejestru Spadkowego jest dwukrotnie wyższy w przypadku żołnierzy uznanych za poległych, co sugeruje, że Rosja nie odnalazła jeszcze ciał około połowy żołnierzy uznanych za zaginionych.

Podstawową wadą generalizowania na podstawie tych zapisów jest jednak to, że zmieniający się charakter bitwy oznacza, że doświadczenia 1. Gwardyjskiej Armii Czołgów na początku inwazji na pełną skalę nie są reprezentatywne dla ogólnych doświadczeń rosyjskiej armii podczas wojny.

Na przykład warunki, w jakich walczyła 1. Gwardyjska Armia Czołgów, były ekstremalne i szczególnie sprzyjały przypadkom, w których żołnierze byli porzucani na polu bitwy, a ich ciała pozostawały w tyle. W całej wojnie tylko odwrót z Chersonia można porównać do zamieszania, które nękało rosyjskie wojska w pierwszych tygodniach inwazji.

Chociaż istnieje wiele wiarygodnych informacji pozwalających oszacować liczbę rosyjskich żołnierzy zabitych w Ukrainie, po prostu brakuje nam obiektywnych wskaźników potrzebnych do obliczenia, ilu rosyjskich żołnierzy zaginęło.

onet.pl/Meduza

The Wall Street Journal (WSJ) poinformował, że siły ukraińskie próbują zmiękczyć rosyjską obronę przed wyzwoleniem terytorium, akceptując wolniejsze tempo natarcia. WSJ poinformowało również, że siły ukraińskie koncentrują się na usuwaniu sił rosyjskich z fortyfikacji i pól minowych, które są głębokie na ponad 24 km na niektórych obszarach okupowanego przez Rosję terytorium. Podpułkownik Ołeksij Telechin ze 108. Brygady Obrony Terytorialnej Ukrainy powiedział WSJ, że siły rosyjskie są w stanie nieustannie sprowadzać nowe zastępy, nawet jeśli siły ukraińskie zniszczą całe jednostki. ISW oceniło, że siłom rosyjskim brakuje rezerw operacyjnych. Wypowiedź Telehina prawdopodobnie odnosi się do lokalnie dostępnych rezerw taktycznych. Inny dowódca jednostki w 108. Brygadzie Obrony Terytorialnej stwierdził, że brak pojazdów opancerzonych utrudnia siłom ukraińskim posuwanie się na dobrze przygotowane pozycje. Źródła WSJ wymieniały również brak przewagi powietrznej Ukrainy jako jeden z czynników spowalniających kontrofensywy. ISW nadal ocenia, że ​​obecne tempo ukraińskiej kontrofensywy jest odzwierciedleniem celowych wysiłków zmierzających do zachowania ukraińskiej siły bojowej i wyczerpania rosyjskiej siły roboczej i sprzętu kosztem wolniejszego postępu terytorialnego.

(...)

Rosyjska społeczność ultranacjonalistów nadal obwiniała Kreml za zaufanie Turcji do utrzymania porozumienia i zatrzymania obrońców Azowstalu w Turcji. Rosyjscy ultranacjonaliści konsekwentnie krytykowali decyzje Kremla o uwolnieniu obrońców Azowstalu podczas innych wymian jeńców, ponieważ Kreml przedstawiał tych ukraińskich bojowników jako „nazistów” podczas bitwy pod Mariupolem. Jeden z rosyjskich blogerów zauważył, że uwolnienie obrońców Azowstalu podważa rosyjski cel „denazyfikacji” Ukrainy, podczas gdy inny bloger zasugerował, że Rosja nie powinna była ufać Turcji w dotrzymywaniu umowy, biorąc pod uwagę, że Turcja jest „historycznym wrogiem” Rosji. (...) Inny milbloger stwierdził, że wiadomość o uwolnieniu dowódców Azowstalu zdenerwowała rosyjski personel wojskowy na linii frontu i wezwał ludzi do ponownej oceny przyczyn zbrojnego buntu Grupy Wagnera - sugerując, że cele buntu, jakim są zmiany w rosyjskim dowództwie wojskowym i przestrzeni informacyjnej, są nadal potrzebne w Rosji. Milblogger dodał, że ten incydent jest jednym z wielu incydentów od początku inwazji Rosji na pełną skalę na Ukrainę, które dzielą rosyjskie społeczeństwo. 

understandingwar.org

W okresie styczeń-kwiecień tego roku Niemcy wyeksportowały do krajów Wspólnoty Niepodległych Państw (nie wliczając Rosji) towary o wartości 2,9 mld euro. To dwa razy więcej niż w okresie styczeń-kwiecień 2021 roku przed wojną. Tak podaje Federalny Urząd Statystyczny Niemiec.

Najwięcej towarów wśród państw WNP nabył Kazachstan. W ciągu czterech miesięcy wyeksportowano tam z Niemiec towary o wartości 1,1 mld euro. To prawie trzy razy więcej niż w tym samym okresie 2021 roku, kiedy było to 400 mln euro.

Znaczny wzrost niemieckiego eksportu odnotowała również Białoruś: w okresie styczeń-kwiecień – 617 mln euro, czyli plus 40 proc. w porównaniu z rokiem przedwojennym. Uzbekistan nabył towary o wartości 315 mln euro, co stanowi wzrost o 79 proc. Jednak prawdziwy rozkwit niemieckiego odnotował Kirgistan: z 15 mln euro w 2021 roku do 230 mln euro obecnie, a więc eksport wzrósł 15-krotnie.

Najważniejszym towarem eksportowym Niemiec do krajów sąsiadujących z Rosją są samochody i części zmienne do nich. Łączna suma ich dostaw wyniosła 865 mln euro. W okresie styczeń-kwiecień 2021 roku było to 167 mln euro, czyli pięć razy mniej.

Ponadto wzrósł eksport do krajów WNP maszyn i sprzętu (o 50 proc. do 597 mln euro) oraz produktów chemicznych (do 282 mln euro, prawie dwukrotnie więcej).

Jeśli chodzi o eksport z Niemiec do Rosji, w okresie styczeń-kwiecień tego roku spadł on prawie 2,5-krotnie w porównaniu z pierwszymi czterema miesiącami 2021 roku: z 8,4 mld euro do 3,5 mld euro.

Największy spadek eksportu do Rosji dotyczył towarów, których import wzrósł w krajach sąsiednich: pojazdów silnikowych (minus 1,4 mld euro, czyli 88 proc.) oraz maszyn i urządzeń (minus 1,3 mld euro, czyli 68 proc.).

Niemiecki Federalny Urząd Statystyczny wskazuje, że dane dotyczące eksportu opierają się na deklaracjach celnych, na których zaznaczone są kraje docelowe. Nie wiadomo, czy towary pozostają tam, czy trafiają gdzie indziej.

– Z dostępnych danych dotyczących handlu zagranicznego, nie wynika jasno, w jakim stopniu towary eksportowane z Niemiec do krajów WNP mogły być reeksportowane do Rosji w celu obejścia sankcji – podaje urząd.

belsat.eu

Wielu niemieckich weteranów wspominało jednak, że mimo wszystkich zagrożeń, jakie na froncie wschodnim niosła ze sobą technika, mimo czołgów T-34, samolotów szturmowych Ił-2, upiornie wyjących katiusz, najgorsze ze wszystkiego było głębokie, gardłowe „Urraa! urraa!”, towarzyszące szarżom sowieckiej piechoty.

Oddziały pancerne, główny cel na wszystkich frontach operacji „Barbarossa”, zostały starte w pył w ciągu kilku tygodni. 15 lipca 1941 roku monumentalne korpusy zmechanizowane rozwiązano. Podstawową jednostką stała się brygada pancerna: początkowo liczyła około dwóch tysięcy żołnierzy i dziewięćdziesiąt trzy czołgi, ale w dwóch trzecich były to lekkie T-60, wyposażone w  dwudziestomilimetrowe działka i pancerz tak cienki, że dla niemieckich czołgów stanowiły igraszkę. Jednak nawet tak ograniczone siły były zbyt duże dla niewprawnych dowódców, a ich wyposażenie napotykało trudności. W grudniu stan brygad zmniejszono do ośmiuset żołnierzy i czterdziestu sześciu czołgów, co odpowiadało sile batalionu w armiach zachodnich.

Te niewielkie formacje nie odniosły większych sukcesów w czasie zimowych kontrataków. W marcu 1942 roku utworzone zostały cztery pierwsze korpusy pancerne. Od kwietnia do września 1942 roku w ordre de bataille znalazło się ich jeszcze dwadzieścia pięć. Ostatecznie korpus miał obejmować trzy brygady pancerne i zmotoryzowaną brygadę strzelecką, a więc niespełna dziesięć tysięcy ludzi i sto sześćdziesiąt pięć czołgów. Jedną trzecią z nich stanowiły lekkie T-60. Nowocześniejsze średnie T-34, które stały się znakiem rozpoznawczym formacji pancernych Armii Czerwonej, dopiero wchodziły do masowej produkcji.

Ustalony w 1942 roku ordre de bataille w ogólnych zarysach obowiązywał do końca wojny. Lekkie czołgi zostały zastąpione T-34 w strukturze, która według kształtujących się zachodnich standardów była „nadmiernie pancerna” – pozbawiona zarówno artylerii, która mogłaby walczyć z niemiecką piechotą, jak i dział przeciwpancernych i piechoty, żeby utrzymać zajęty teren. Pierwszemu brakowi ostatecznie zaradzono, zwiększając liczbę bezwieżowych dział szturmowych, a drugiemu, tworząc korpusy zmechanizowane, których trzon stanowiła transportowana ciężarówkami piechota. Jednakże sama struktura korpusu pancernego odpowiadała jego zadaniu, które polegało na wykorzystaniu przełamań dokonanych przez „siły uderzeniowe” złożone głównie z piechoty i artylerii, jak planowano przed wojną.

Zadanie to łatwiej było zdefiniować niż wykonać. Pierwszą poważną próbą dla korpusów tego rodzaju była sowiecka ofensywa na Charków w maju 1942 roku. Skoncentrowano wówczas tysiąc trzysta wozów pancernych. Początkowych sukcesów odniesionych dzięki masie nie udało się jednak wykorzystać ze względu na elastyczną niemiecką obronę, opartą na skoordynowanych natarciach lotnictwa i sił pancernych. Korpusy pancerne były zbyt daleko za linią walki, by podjąć szybką interwencję, a później parły dalej, tymczasem niemiecka kontrofensywa odcięła utworzony przez nie występ.

Podobną porażkę, choć na mniejszą skalę, sowieckie siły pancerne poniosły na Krymie, gdzie jedna niekompletna niemiecka dywizja pancerna pokonała bezładnie rzucane do walki przeważające siły. Gdy niedobitki sowieckich formacji walczyły, żeby zyskać na czasie w trakcie długiego odwrotu w kierunku Donu, ich sztaby podkreślały znaczenie zaskoczenia, wykorzystania przewagi i poprawienia wsparcia logistycznego w przyszłych ofensywach. Wszystkie te elementy udało się zrealizować podczas ofensywy stalingradzkiej. Zmasowanie sił i kontratak przeprowadzone przez Mansteina pokazały, że Niemcy nie przestali być mistrzami wojny pancernej. Pozostali mistrzami, ale już bez miażdżącej przewagi. Na początku nowego roku dowódcy frontowych jednostek niemieckich zaczęli zgłaszać nieprzyjemne taktyczne niespodzianki. Sowieckie oddziały pancerne przestały postępować według przewidywalnego wzorca polegającego na wiązaniu niemieckich przyczółków walką, a następnie wystawianiu się na paraliżującą odpowiedź niemieckich czołgów. Zamiast tego sowieccy czołgiści omijali zasieki i wjeżdżali daleko na tyły wroga. Dowodzący na niższych szczeblach stawali się coraz bardziej elastyczni i coraz lepiej radzili sobie z myśleniem w kategoriach sytuacyjnych.

W czasie wojny Sowieci wyszkolili czterysta tysięcy czołgistów. Ponad trzy czwarte z nich poległo w walce – proporcja ta odpowiada często przywoływanym stratom wśród członków załóg nazistowskich U-Bootów, tyle że liczby są dziesięciokrotnie większe. Plutony egzekucyjne NKWD rzadko towarzyszyły wojskom pancernym. Fatalizm, który towarzyszył Armii Czerwonej przez niemal dekadę, wśród czołgistów przeradzał się w determinację – wprawdzie nie do końca określoną, ale potężną – by zabrać ze sobą jak największą liczbę hitlerowców. Do oddziałów pancernych zgłaszali się doborowi rekruci: chłopcy ze wsi, którzy marzyli o prowadzeniu traktorów w zmechanizowanym kolektywie, robotnicy z fabryk, których przyciągały technika i maszyny, a więc socjalistyczna modernizacja na gąsienicach. Zresztą rosyjska tradycja wojskowa nie opierała się wyłącznie na wykorzystaniu brutalnej siły. Istniała kultura szarży, tradycje niczym nieograniczonej i cenionej mobilności kozaków z Siczy Zaporoskiej, lotnych oddziałów nękających wojska napoleońskie wycofujące się spod Moskwy, konnych zabijaków z Konarmii Siemiona Budionnego w czasie rosyjskiej wojny domowej. Odpowiedni bodziec mógł uczynić z sowieckiego korpusu pancernego śmiercionośne narzędzie.

Armia Czerwona rozwijała też infrastrukturę, przede wszystkim w artylerii. Działa były ważnym elementem rosyjskiej armii od XVII stulecia. Stalin miał z czasem nazwać ten rodzaj wojsk „czerwonym bogiem wojny”. Właśnie tu masa oznaczała dominację. Armie zachodnie kładły nacisk na mobilność ognia. Dla Sowietów liczyły się lufy. Armia Czerwona nie dysponowała ani technologiami, ani technikami, którzy mogliby wdrożyć rozwiązania na modłę zachodnią. Decentralizacja była sprzeczna z sowieckimi zasadami i praktyką. Poza tym armaty było łatwiej wyprodukować niż czołgi, a ciężkie moździerze jeszcze łatwiej niż konwencjonalne działa. W październiku 1943 roku Sowieci mieli ich już tyle, że Stawka zatwierdziła utworzenie dwudziestu sześciu dywizji artylerii, z których każda wyposażona była w ponad dwieście dział i haubic oraz sto osiem ciężkich (kaliber 120 mm) moździerzy. W tym samym czasie utworzono cztery dywizje wyrzutni rakietowych. Z końcem 1943 roku było ich już siedem, a każda mogła podczas jednej salwy wystrzelić ponad trzy tysiące czterysta rakiet.

W rezultacie Sowieci mogli zasypać strefę walki pociskami w takim stopniu, w jakim alianci czynili to na froncie zachodnim w latach 1916–1917. Było to działanie tak samo wyrafinowane jak cios kijem baseballowym w nerki, ale równie skuteczne. Nawet gdy działa wykorzystywano na wysuniętych i nieosłoniętych pozycjach, niemiecki ogień wymierzony przeciw artylerii i uderzenia z powietrza (jeśli była taka możliwość) rozmywały się wobec liczby celów. Dowódcy artylerii byli podporządkowani zwierzchnikom w tak określonym łańcuchu dowodzenia i kontroli, że możliwe było niezależne wykorzystanie dział, bez szczególnego i ulegającego zmianom związku z piechotą i oddziałami pancernymi. W czasie kampanii stalingradzkiej potencjał nowego systemu uwidocznił się tylko w niewielkiej części. W najlepszym wypadku miał on swoje granice. Skutki jego użycia przeciw celom stacjonarnym lub zmasowanym formacjom mogły przypominać efekty detonacji taktycznej bomby nuklearnej. Najlepszym sposobem przeciwdziałania było rozproszenie, zachowanie mobilności i elastyczności. Pod Kurskiem Niemcy zrezygnowali ze wszystkich tych rzeczy, za co musieli zapłacić słoną cenę.

Dennis E. Showalter - Pancerz i krew

Pod presją europejskich organów regulacyjnych, Raiffeisen (RBI), największy z zachodnich banków w Rosji, zamierzał do września wydzielić swoją rosyjską filię jako osobny biznes. Bank obsługuje setki rosyjskich firm.

Tymczasem zarząd RBI, jak i sam rząd austriacki, sprzeciwiają się „wszelkim nieprzemyślanym ruchom szkodliwym dla podstawowej działalności (core business) banku”, mimo iż RBI jest obecnie poddawany amerykańskiemu „prześwietleniu” dotyczącemu powiązań z Rosją. Austriacki rząd chce opóźnienia wszelkich kroków jakie musiałby podjąć RBI w Rosji wierząc, że wojna w Ukrainie niedługo się skończy i niezależnie od wyniku będzie można powrócić do „zwykłej działalności biznesowej”.

Jak stwierdza Reuters, przedstawiciele Austrii zarówno formalnie, jak i nieoficjalnie intensywnie bronią RBI w Brukseli i Waszyngtonie twierdząc, że został on niesprawiedliwie wyróżniony spośród innych banków zachodnich także prowadzących działalność w Rosji. Według informacji uzyskanych przez ISBiznes.pl, RBI bronią także austriaccy europarlamentarzyści oraz urzędnicy unijni. Nieoficjalnie można usłyszeć, że choć Austria popiera werbalnie Ukrainę, to jednak austriackie firmy działają w Rosji od pół wieku, a „wojna się kiedyś skończy i stosunki gospodarcze będą musiały wrócić do normy”.

Nadzór w Europejskim Banku Centralnym w ogóle nie otrzymał planów podziału opracowanych w RBI, nie miał więc sposobności, by się z nimi zapoznać czy ocenić. W efekcie podział banku do września jest niemożliwy. Teoretycznie Raiffeisen Bank International może chcieć otrzymać zgodę EBC nim otrzyma zgodę swoich akcjonariuszy, ale wtedy ustalenie sposobu wyjścia banku z Rosji może zająć nawet ponad pół roku. Nie byłyby przy tym to jedyne zgody do uzyskania – Austriacy muszą otrzymać zgodę rosyjskiego banku centralnego, tamtejszego resortu finansów, a końcową zgodę musi podpisać Władimir Putin, który nie ma żadnych określonych terminów na wykonanie tego typu działania i może po prostu dokumenty przetrzymać. Co ciekawe, sami Austriacy zwracają na ten ostatni element uwagę stwierdzając, że nawet jeśli będą się speszyć, wszystko i tak będzie zależało od Rosjan.

Obstrukcja z ich strony jest w istocie więcej niż prawdopodobna, bo RBI obsługuje w Rosji około 2600 klientów korporacyjnych, 4 miliony posiadaczy kont lokalnych i 10 000 pracowników. Obsługuje też płatności międzynarodowe, a sam rosyjski nadzór bankowy stwierdził, że ten bank „powinien zostać”.

Oficjalnie rzecznik Raiffeisen Bank International oświadczył, że bank będzie kontynuować sprzedaż lub wydzielanie swojej filii i zobowiązał się do ograniczenia działalności w Rosji. Jednak powolne tempo całego tego procesu i wyraźny lobbing Austriaków, by zostawić RBI w spokoju czyli w Rosji, obudziło lobbystów i innych banków, jak UniCredit, które też są zmuszane przez EBC do opuszczenia rosyjskiego rynku. Podnoszą oni, zresztą słusznie – że nie powinno być wyjątków, albo wszyscy opuszczają Rosję, albo mimo sankcji unijnych powinna istnieć w tej materii całkowita dowolność. Te działania poparł austriacki rząd zaś ministerstwo finansów powiedziało, że w Rosji działają również inne europejskie banki. Jak dodał: „bank nie może opuścić takiego kraju z dnia na dzień”, krytykując jednocześnie „udawanie, że austriacki bank jest wyjątkiem”.

Dodatkowo, jak poinformował Reuters, szef austriackiego banku centralnego, Robert Holzmann, wyraził zaniepokojenie presją na bank, bowiem EBC wezwał RBI do niewypłacania dywidendy w tym roku z powodu właśnie problemów z rynkiem rosyjskim. Bank natomiast rzeczywiście rozważa sprzedaż swojej tamtejszej fili, by uzyskać 4 mld euro w niej zablokowanych. Nie ma jednak chętnych – po buncie Grupy Wagnera, rosyjskie elity biznesowe nie chcą w nic inwestować i czekają na przesilenie polityczne.

Austriaccy urzędnicy być może nie lobbowaliby tak mocno za Raiffeisen Bank International, gdyby nie fakt, że jest on częścią konglomeratu biznesowego stanowiącego o dużej części gospodarki tego kraju, zaś Austria i Rosja powiązane są ze sobą od dziesiątków lat, przy czym Wiedeń odgrywa rolę centrum rozliczeniowego dla firm rosyjskich i z państw, które były republikami radzieckimi.

Ale z drugiej strony na austriacki bank naciska nie tylko EBC, ale też i Waszyngton. Tu środków oddziaływania jest dużo, łącznie z „opcją atomową”, jaką mogą stanowić działania SEC wobec Austriaków. Na wszelki więc wypadek Raiffeisen przekazał dane o rosyjskich transakcjach amerykańskiemu organowi ds. sankcji, który stanowi Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) w Departamencie Skarbu oraz stwierdził, że stale z tym organem współpracuje, by nawet bezwiednie sankcji nie naruszyć. W połowie czerwca minister finansów Austrii Magnus Brunner spotkał się z Brianem Nelsonem kierującym sankcjami w Departamencie Skarbu USA i według nieoficjalnych informacji Bloomberg i Reuters chciał uzyskać, by USA nie naciskały na RBI. Co ciekawe w samym RBI istnieje podział co do obecności banku w Rosji – część regionalnych banków krajów związkowych, które kontrolują grupę jest za tym, by „jak najszybciej” Rosję opuścić.

isbiznes.pl

niedziela, 9 lipca 2023


Rosja od dawna priorytetowo traktuje stosunki z Zachodem i Chinami w swojej polityce zagranicznej. Jeśli Kreml zwraca uwagę na Azję Środkową, koncentruje się na Kazachstanie i Uzbekistanie, a nie na Kirgistanie. — Wynika to częściowo z faktu nieprzewidywalności polityki prowadzonej przez ostatnie z wymienionych państw — tłumaczy Temur Umarow. Putin obawia się zewnętrznych graczy próbujących wstrząsnąć systemem, nawet jeśli dzielą oni autorytarne ambicje prezydenta Rosji.

Doskonałym przykładem takiej postaci w polityce regionalnej jest obecny prezydent Kirgistanu Sadyr Dżaparow. Ale zamiast z nim, Putin woli wiązać się z autokratami, którzy od lat utrzymują się u władzy — takimi jak prezydent Tadżykistanu Emomali Rahmon.

Spośród wszystkich państw Azji Środkowej Kirgistan prezentuje najbardziej prorosyjskie stanowisko od początku wojny Rosji z Ukrainą.

— Niedługo po rozpoczęciu inwazji Putin otrzymał telefony od przywódców z całej Azji Środkowej — zauważa Umarow. — W tym od prezydenta Kirgistanu, który podkreślił swoją "sympatię dla rosyjskiego zainteresowania stabilnością kwestii bezpieczeństwa". To fakt, o którym wspomniano wyłącznie na stronie internetowej Kremla, zabrakło jej w przekazach mediów kirgiskiego prezydenta. Jednak Dżaparow publicznie wyraził swoje poparcie dla Rosji, pisząc na Facebooku, że decyzja Rosji o uznaniu samozwańczych Republik Ludowych Ługańskiej i Donieckiej była konieczna w celu ochrony ludności cywilnej. W jednym z wywiadów dla kanału informacyjnego Rosja-24 po rozpoczęciu wojny, Dżaparow podkreślił, że Rosja zawsze może polegać na Kirgistanie, bez względu na wszystko.

Kirgistan jest również otwarty na przyjmowanie Rosjan uciekających za granicę. Oferuje im uproszczone ścieżki uzyskania obywatelstwa, pozwala im także pracować jako "cyfrowi nomadzi". Zapytany, co Kreml sądzi na ten temat, Umarow wyjaśnił, że nie jest to problem. Argumentuje swe zdanie tym, że Rosja nie zamknęła jeszcze granic ani nie uniemożliwiła ludziom wyjazdu.

— Z punktu widzenia polityki dla Rosji lepszym rozwiązaniem jest zezwolenie na wyjazd tych osób, które nie popierają rządu — zauważa Umarow.

Poza tym Moskwa jest zadowolona, że Biszkek dba o to, by mieszkający tam Rosjanie nie sprzeciwiali się otwarcie wojnie. Na przykład organy ścigania zakazały ostatnio publicznych demonstracji przeciwko wojnie, zagroziły deportacją obywatela Rosji za trzymanie antywojennego znaku podczas protestu i zamknęły organizację o nazwie Red Roof, która zapewnia Rosjanom przestrzeń do dyskusji na tematy takie jak wojna. Wszystko po to, by powiedzieć, że Rosjanie są mile widziani w Kirgistanie. — Tak długo, jak nie są szczerzy w swoich poglądach politycznych — dodaje Umarow.

Kirgiski przywódca był jedną z niewielu głów państw, które przyjęły zaproszenie Kremla do udziału w tegorocznych obchodach Dnia Zwycięstwa na Placu Czerwonym. Umarow powiedział, że jego zdaniem wszyscy oprócz Dżaparowa odrzucili zaproszenie. Wydarzenie to było dla Dżaparowa okazją do wzmocnienia więzi z Putinem. Było to szczególnie ważne w kontekście konfliktu Kirgistanu z Tadżykistanem, ponieważ prezydent tego drugiego kraju był jedynym gościem na paradzie w 2021 r.

Podczas pobytu w Moskwie Dżaparow spotkał się z Putinem i kilkoma innymi wysokimi rangą urzędnikami. Podpisał również umowę o partnerstwie strategicznym. Przedstawiono również inicjatywy współpracy między organami ścigania i agencjami wywiadowczymi w Rosji i Kirgistanie. — Kirgistan starał się jednak unikać zbyt publicznego wyrażania poparcia dla Rosji w obawie przed wtórnymi sankcjami — zauważa Umarow.

Umarow zauważa, że teraz, gdy Rosja jest objęta znacznie bardziej rygorystycznymi sankcjami i znajduje się w coraz większej izolacji, Kirgistan może służyć jako "okno na świat objęty sankcjami" dla rosyjskich firm. Dżaparow chce przekształcić Kirgistan — od dawna uważany za najbardziej demokratyczny kraj w regionie — w autokrację. Postrzega więc swoje interesy jako zbieżne z interesami Putina, a nowo odkrytą izolację Rosji - jako idealny moment na poprawę stosunków panujących między krajami.

Dżaparow niejednokrotnie wyrażał chęć zakończenia eksperymentu z demokracją w kraju. Zapewnił przy tym, że może stać się "silnym ramieniem", którego potrzebuje Kirgistan. Aby osiągnąć ten cel, Dżaparow stworzył od podstaw nową konstytucję, przekonał do siebie społeczeństwo i finalnie uzyskał znacznie większą władzę niż jego poprzednicy.

(...)

onet.pl

Zełenski wrócił na Ukrainę z Turcji z pięcioma ukraińskimi dowódcami zaangażowanymi w obronę Kombinatu Metalurgicznego Azowstal w Mariupolu w obwodzie donieckim, co do których Ukraina, Rosja i Turcja uzgodniły wcześniej pozostanie w Turcji do końca wojny. Pieskow stwierdził, że zarówno Ukraina, jak i Turcja naruszyły porozumienia, odsyłając pięciu dowódców na Ukrainę i insynuował, że Zachód zmusił Turcję do zwolnienia dowódców z powodu rzekomych porażek Ukrainy w wojnie. Rosyjscy blogerzy skrytykowali rosyjski rząd, kwestionując, dlaczego Rosja zezwala jeńcom wojennym na pobyt w kraju trzecim, który nie sympatyzuje z Rosją i dlaczego rosyjski rząd wymienił obrońców Azowskiego Kombinatu Metalurgicznego na byłego ukraińskiego polityka i sojusznika Kremla Wiktora Medwedczuka. Oświadczenia Erdogana dotyczące ukraińskich starań o członkostwo w NATO, oprócz uwolnienia obrońców Azowstalu, stanowią zauważalną zmianę w stosunkach rosyjsko-tureckich, chociaż głębokość i trwałość pozornego poparcia Erdogana dla Ukrainy nie jest obecnie jasna.

(...)

Dowódca Grupy Wagnera oświadczył, że Grupa Wagnera pojedzie na Białoruś po zakończeniu odpoczynku i rekonwalescencji do sierpnia 2023 r.  Rosyjski milblogger opublikował 7 lipca wywiad z dowódcą Grupy Wagnera Antonem „Lotosem” Jelizarowem, który stwierdził, że finansista Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn osobiście nakazał całemu personelowi Wagnera na Ukrainie urlop do nieokreślonego okresu na początku sierpnia, zanim Kreml może próbować zapewnić sobie kontrolę nad kierownictwem i personelem Wagnera w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Implikacje zbrojnego buntu Wagnera dla sił Wagnera i Prigożyna pozostają niejasne, ale Ukraina już skorzystała z buntu i może odnieść dalsze korzyści. Grupa Wagnera musi podjąć się „wielkiej pracy” — przeprowadzki na Białoruś. Jelizarow stwierdził, że Rada Dowódców Wagnera musi rotować personel Wagnera w „odległych kierunkach” (prawdopodobnie oznacza to siły Grupy Wagnera w Afryce i na Bliskim Wschodzie), aby przygotować i zorganizować logistykę dla swoich nowych baz na Białorusi. ISW wcześniej informowało, że status reorganizacji Grupy Wagnera i ewentualnego przeniesienia na Białoruś może nie być jasny do jesieni 2023 roku.

Status umowy między prezydentem Rosji Władimirem Putinem a Prigożynem jest niejasny, a umowa może podlegać zmianom. Jelizarow stwierdził, że Putin obiecał, że rosyjskie organy ścigania nie będą ścigać Grupy Wagnera, choć pozostaje niejasne, dlaczego Kreml ani agresywnie nie zintegrował sił Wagnera z rosyjskim Ministerstwem Obrony (MON), ani natychmiast nie zesłał ich na Białoruś. Potwierdzenie prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki z 6 lipca, że ​​sił Wagnera nie ma na Białorusi, było sprzeczne z publicznym oczekiwaniem, że bojownicy Wagnera powinni już podpisywać kontrakty z rosyjskim MON, wracać do domu na emeryturę lub przenosić się na Białoruś. Wywiad Jelizarowa sugeruje, że bojownicy i dowódcy Wagnera nadal mogą swobodnie poruszać się po Rosji i zrzeszać się ze sobą, a władze rosyjskie nie ingerują w sprawy Wagnera poza prowadzeniem operacji informacyjnej mającej na celu oddzielenie Grupy Wagnera od Prigożyna. Rotacja pozaukraińskich sił ekspedycyjnych Wagnera mogłaby dać Prigożynowi dostęp do kadry lojalnych i zdolnych poruczników, przypuszczalnie w Rosji, jeśli Prigożyn będzie kontrolował rotację. ISW nie widziało żadnych dowodów na to, że rosyjskie władze wypędzają lub przetrzymują dowódców lub bojowników Wagnera, którzy brali udział w buncie.

Kreml może próbować zapewnić sobie kontrolę nad kierownictwem i personelem Wagnera w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Reuters – powołując się na syryjskich urzędników bezpieczeństwa, źródła znajdujące się w pobliżu rozmieszczonych sił rosyjskich i urzędników regionalnych – poinformował, że syryjscy i rosyjscy dowódcy wojskowi podjęli szybkie działania, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zbrojnego powstania Wagnera wśród sił Wagnera w Syrii. Syryjscy i rosyjscy urzędnicy podobno przecięli linie telefoniczne, wezwali około tuzina dowódców Wagnera do rosyjskiej bazy wojskowej w Hmeimim w zachodniej prowincji Latakia i nakazali siłom Wagnera podpisanie kontraktów z rosyjskim Ministerstwem Obrony (MON) lub opuszczenie Syrii. Regionalne źródło wojskowe w pobliżu Damaszku i dwa źródła syryjskie zauważyły, że grupa rosyjskich oficerów została szybko wysłana do Syrii, aby przejąć dowództwo nad siłami Wagnera po tym, jak Prigożyn ogłosił rozpoczęcie zbrojnej rebelii. Trzy źródła wskazały, że rosyjskie MON obniżyło wynagrodzenia dla personelu Wagnera i zauważyły, że dziesiątki osób personelu Wagnera zostały przetransportowane w nieokreślone miejsce rosyjskimi samolotami, kiedy odmówili podpisania kontraktów z rosyjskim MON. Syryjscy urzędnicy zauważyli, że spodziewają się, że więcej personelu Wagnera odmówi podpisania kontraktów z rosyjskim MON. Szybka akcja Kremla w Syrii może wskazywać, że Kreml nie jest przekonany, czy personel Wagnera nie będzie stanowił zagrożenia dla bezpieczeństwa sił rosyjskich w Syrii.

NBC News uzyskało materiał, który wydaje się pokazywać ponad 600 żołnierzy Wagnera odlatujących z lotniska w Bangi w Republice Środkowoafrykańskiej (CAR). NBC zauważył, że regionalna gazeta również doniosła o odejściu setek personelu Wagnera 6 lipca i zauważyła, że ​​nie jest jasne, czy te wyjazdy są częścią rutynowej rotacji wojsk, czy też zaaranżowanej przez Kreml czystki lojalistów Prigożyna. Urzędnik Republiki Środkowoafrykańskiej twierdził, że nie nastąpiła zmiana w obecności Wagnera w kraju, a starszy przedstawiciel Wagnera, Dmitry Sytii, zasugerował, że siłom Wagnera nie wydano obecnie rozkazu powrotu do Rosji. Możliwe, że część personelu Wagnera w Republice Środkowoafrykańskiej może wyjeżdżać po odmowie podpisania kontraktów z rosyjskim MON, biorąc pod uwagę doniesienia o podobnych wyjazdach personelu Wagnera z Syrii.

(...)

Władze rosyjskie podobno uniemożliwiły byłemu rosyjskiemu oficerowi i zagorzałemu nacjonaliście Igorowi Girkinowi wygłoszenie przemówienia na temat buntu Grupy Wagnera. Petersburska księgarnia Listva twierdziła 8 lipca, że ​​policja petersburska dokonała nielegalnego nalotu na księgarnię, aby uniemożliwić Listvie poprowadzenie wykładu Girkina na temat buntu, i dała sklepowi oficjalne ostrzeżenie za zorganizowanie wykładu bez koordynowania wydarzenia. Listva twierdziła, że ten nalot był nielegalny, ponieważ rosyjskie prawo nie wymaga rejestrowania wydarzeń poniżej 50 osób. Listva twierdzi, że władze Petersburga często atakują księgarnię, (...). Girkin krótko potępił działania organów ścigania, sarkastycznie pytając, czy władze postawią mu zarzuty karne za potępienie powstania Wagnera lub nawoływanie do zwycięstwa Rosji w wojnie na Ukrainie. 

(...)

Siły rosyjskie przeprowadziły 8 lipca ataki naziemne wzdłuż granicy obwodu charkowsko-ługańskiego i na południe od Kreminny. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że wojska rosyjskie próbowały posunąć się na północny zachód od Svatowe w pobliżu Berestove (19 km na północny zachód), Nowoseliwske (14 km na północny zachód) i Stelmachiwka ( 15 km na północny zachód) i na południe od Kreminnej w pobliżu Berestove (30 km na południe od Kreminnej) i Vesele (32 km na południe od Kreminnej). Rzecznik Rosyjskiej Zachodniej Grupy Wojskowej Siergiej Zybinski stwierdził, że elementy 1 Armii Pancernej Gwardii (Zachodni Okręg Wojskowy) uderzyły w ukraiński sprzęt w pobliżu miejscowości Piszczane (25 km na północny zachód od Swatowe). Rosyjski blogger twierdził, że siły rosyjskie bezskutecznie próbowały przekroczyć rzekę Zherebets między Svatove i Kreminna i zaatakowały od Karmazynivka (12 km na południowy zachód od Svatove) w kierunku Czereszczyny (20 km na południowy zachód od Svatove). Źródła rosyjskie podały, że pododdziały 285. Brygady Artylerii Gwardii (2. Armia Połączonych Sił Zbrojnych Centralnego Okręgu Wojskowego) i 24. Oddzielnej Brygady Gwardii Specjalnego Przeznaczenia (Główny Zarząd Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej [GRU]) walczą w rejonie Kreminny. Rosyjskie MON twierdziło, że elementy Rosyjskiej Centralnej Grupy Wojsk odparły ukraiński atak w pobliżu Torske (15 km na zachód od Kreminnej). Geolokalizowane nagranie opublikowane 8 lipca pokazuje, że siły rosyjskie dodatkowo zdobyły okolice Spirne, 23 km na południe od Kreminnej.

(...)

Siły ukraińskie i rosyjskie przeprowadziły ataki naziemne wokół Bachmutu 8 lipca. Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malyar poinformowała 7 lipca, że ​​siły ukraińskie posunęły się o ponad 1 km w nieokreślonych obszarach na południe od Bachmutu. Malyar zauważyła, że na północ od Bachmutu toczą się walki bez zmian w pozycjach rosyjskich i ukraińskich oraz że siły ukraińskie utrudniają siłom rosyjskim opuszczenie samego Bachmutu. ISW nie zaobserwowało wizualnego potwierdzenia, że ​​siły rosyjskie mają trudności z wyprowadzaniem personelu z Bachmutu. Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły rosyjskie odparły ukraińskie ataki w pobliżu Berchivki (6 km na północny zachód od Bachmutu) i Kurdiumivki (12 km na południowy zachód od Bachmutu) oraz że walki toczą się o wzgórza na północ i zachód od Klishchiivka (7 km na południowy zachód od Bachmutu). Rosyjski blogger twierdził, że siły ukraińskie nadal działają na zachodnich obrzeżach Bakhmut City. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki w pobliżu Berchivki. Deputowana do Dumy Państwowej Sacha Sardana Awksentjewa skierowała 8 lipca skargę do ministra obrony Rosji Szojgu w sprawie traktowania personelu 83 Gwardyjskiej Brygady Szturmowo-Szturmowej (WDW) operującej w pobliżu Kliszczijewki. Elementy 83. Brygady Gwardii WDW prawdopodobnie służyły na kierunku Bachmutu dopiero od około dwóch tygodni, jak poinformowało ISW 21 czerwca, ​​siły rosyjskie wysłały elementy 83. Brygady Gwardii WDW w rejon Kliszczijewki w celu zastąpienia elementów 31. Gwardii WDW brygady, która poniosła ciężkie straty.

understandingwar.org