czwartek, 18 maja 2023


Wybrani rosyjscy siłowicy próbują zasygnalizować finansiście Grupy Wagnera Jewgienijowi Prigożynowi, że musi zaprzestać swoich ambicji politycznych w Rosji. Prigożyn odpowiedział na zapytanie mediów 17 maja w sprawie kilku zarzutów z kanałów rosyjskiego Telegramu – które podobno są powiązane z administracją prezydenta Rosji i rosyjskim Ministerstwem Obrony (MON) – na temat politycznych aspiracji Prigożyna w Rosji. Kanały te twierdziły, że Prigożyn wykorzystuje bitwę o Bachmut i wojnę na Ukrainie, aby stać się postacią polityczną w Rosji, zamiast faktycznie walczyć o interesy Rosji. Dziennikarz bezpośrednio zapytał Prigożyna, czy uważa, że to rosyjskie siływiki próbują przekazać mu sygnał za pośrednictwem tych kanałów Telegramu. Prigożyn potwierdził, że „niedawno” miał kontakt z niewymienionym z nazwiska wysokim rosyjskim urzędnikiem, który oskarżył Prigożyna o celowe działanie we własnym interesie. Prigożyn podkreślił, że tym urzędnikiem nie był prezydent Rosji Władimir Putin, ale pośrednio sugerował, że takie nastroje są szeroko rozpowszechnione w rosyjskiej administracji prezydenckiej — zauważając, że posty w Telegramie odzwierciedlają zbiorową opinię społeczności biurokratycznej.

Rosyjscy siłowicy mogą zastraszać rosyjskich urzędników powiązanych z Prigożynem, aby zniechęcić ich do współpracy z Wagnerem. Jeden z kanałów Telegramu (...) zauważył, że Prigożyn traci kontakt z przewodniczącym rosyjskiej Dumy Państwowej Wiaczesławem Wołodinem i wdał się w konflikt z pierwszym zastępcą szefa sztabu Administracji Prezydenta FR Siergiejem Kirijenką, który pierwotnie popierał jego inicjatywy. Na przykład Volodin przestał forsować plany Wagnera, aby uniknąć konfliktu z rosyjskim ministrem obrony Siergiejem Szojgu. Kanał zauważył, że członek Rosyjskiej Partii Komunistycznej, Wiktor Sobolew, początkowo poparł ustawę faworyzującą Wagnera, by później 15 maja potępić Wagnera jako „nielegalną formację zbrojną”. Kanał zauważył, że Prigożyn nadal ma kontakt z administracją Putina za pośrednictwem szefa sztabu Kancelarii Prezydenta FR Antona Wajno i zaznaczył, że los Prigożyna leży całkowicie w rękach Putina. Szojgu podobno bezskutecznie próbuje przekonać Putina do wyeliminowania Prigożyna z powodu niepowodzenia Prigożyna w zapewnieniu sobie zwycięstw na polu bitwy - co prawdopodobnie wskazuje, że krwawe wysiłki Prigożyna w celu schwytania Bachmutu są w rzeczywistości próbą konkurowania z Szojgu o przetrwanie.

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały stopniowe zdobywanie Bakhmutu. Materiał z geolokalizacją opublikowany 17 maja pokazuje, że siły Grupy Wagnera poczyniły stopniowe postępy w południowo-zachodnim Bakhmucie. Rosyjski milblogger twierdził, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudany atak naziemny na zachód od Bakhmut w pobliżu Ivanivske (6 km na zachód od Bakhmut), ale posunęły się na północny zachód od Bakhmut w pobliżu autostrady Bakhmut-Chromove, Orikhovo-Vasylivka (11 km na północny zachód) i Mynkivka (13 km na północny zachód). Inny blogger twierdził, że siły Wagnera zakończyły zdobywanie ukraińskiego obszaru ufortyfikowanego w zachodnim Bachmucie i zaczęły wywierać presję na siły ukraińskie na sąsiednim spornym obszarze. Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, stwierdził 16 maja, że siły Wagnera posunęły się o 200 metrów, a siły ukraińskie kontrolują tylko 1,46 km2 terytorium w Bachmucie.

understandingwar.org

środa, 17 maja 2023


Firma o nazwie Tejarinaft jest znana tylko wtajemniczonym, podobnie jak korporacja Nord Axis, o której istnieniu wie tylko zaufany krąg osób z branży naftowej.

W cieniu pozostają także spółki Bellatrix Petkim, Elbrus General Trading, Concept Oil Services, QR Trading DMCC czy Coral Energy. Nawet duże i od lat działające na rynku firmy handlowe, takie jak Litasco czy Energopole (obecnie w całości własność Fossil Trading FZCO), nie są znane szerszej opinii publicznej. To właśnie nimi Władimir Putin posługuje się do obchodzenia zachodnich sankcji i czerpania zysków z ropy naftowej. Wszystko ma jednak swoją cenę.

Wspomniane firmy transportują ropę naftową na rynek światowy z kraju, który jest trzecim co do wielkości eksporterem tego surowca — Rosji. Zapewniają przy tym — oczywiście nie altruistycznie — wpływy do kremlowskiego budżetu. Muszą jednak rekompensować własne straty, przez co ograniczają kwoty płacone w podatkach. To zaś boli Putina, który nie ma za co finansować swojej machiny wojennej. Jego zyski spadają wręcz wprost proporcjonalnie do czasu trwania limitu cenowego ustanowionego przez Zachód na zakup ropy naftowej.

Wspomniane wcześniej korporacje wyrosły w 2022 r. jak grzyby po deszczu. Stało się to po tym, jak cztery duże międzynarodowe firmy handlujące ropą naftową z siedzibą w Szwajcarii (Trafigura, Vitol, Glencore, Gunvor) zerwały swoje więzi z Rosją z powodu zachodnich sankcji.

Rosyjskie koncerny handlujące ropą naftową są zarejestrowane głównie w Dubaju, a niektóre także w Hongkongu lub Singapurze. Niektóre z nich są obecne na rynku od dłuższego czasu, inne nazywane są start-upami lub pop-upami, ponieważ pojawiły się nagle i nikt nie wie, kto dokładnie jest ich właścicielem.

Fakt, że część z nich należy do Marokańczyków, Azerów czy Łotyszy niekoniecznie musi cokolwiek znaczyć. — Za większością firm handlujących ropą z Rosją stoją rosyjskie koncerny naftowe — powiedział w wywiadzie dla "Die Welt" znany moskiewski konsultant energetyczny Michaił Krutichin.

Zachodnie sankcje wobec rosyjskiego sektora naftowego, w szczególności obowiązujący od początku grudnia 2022 r. limit cenowy w wysokości 60 dol. za baryłkę ropy naftowej, którą Rosja dostarcza statkiem na rynek światowy, nie zagroziły jej światowym dostawom, jak chciał Zachód.

Rosyjskie korporacje zareagowały na sankcje szybko, dostosowały się i wykorzystują sytuację. Fakt, że Zachód nałożył ograniczenia cenowe, nie ma na nie większego wpływu. Wręcz przeciwnie — w nowych warunkach zarabiają całkiem dobrze. W jaki sposób? Schemat zawsze jest podobny.

Spółka handlowa zaopatruje się w ropę od rosyjskiego dostawcy w bałtyckim porcie Primorsk lub czarnomorskim porcie Noworosyjsk. Kupuje surowiec po cenie all-inclusive (tzw. free-on-board price), czyli poniżej nałożonego przez Zachód limitu cenowego w wysokości 60 dol. Oznacza to, że sankcje zostają formalnie spełnione.

W przypadku dalszego transportu do odbiorców końcowych, takich jak Indie czy Chiny, spółka handlowa dolicza koszty przewozu i ubezpieczenia. Ponieważ firmy handlujące ropą są w dużej mierze własnością rosyjskich koncernów naftowych, mogą one wykorzystać ten fakt, aby zapewnić sobie zyski.

Siergiej Wakulenko, były szef strategii w rosyjskiej spółce naftowej Gazprom Nieft, a obecnie konsultant ds. sektora energetycznego, stwierdził w analizie dla magazynu "Eastern Europe Magazine", że koncerny naftowe uwzględniają wysokie koszty frachtu "i w ten sposób generują dla siebie dodatkowe przychody, rekompensując straty poniesione z powodu niskiej oficjalnej ceny sprzedaży".

Chociaż, jak twierdzi Wakulenko, zabieg ten oznacza w rzeczywistości "przelewanie środków między rosyjskimi kontami bankowymi", ma on dwa rezultaty — oprócz formalnego przestrzegania sankcji pozwala również na minimalizowanie obciążeń podatkowych nakładanych w Rosji.

W przeszłości firmy naftowe były zainteresowane "chwaleniem się dochodami powyżej ceny rynkowej" — był to sposób na zaimponowanie akcjonariuszom i uspokojenie wierzycieli.

Dziś priorytetem jest coś innego. Chodzi o sprawianie wrażenia, że koncerny sprzedają ropę tanio, a tym samym zmniejszają obciążenia podatkowe. Wakulenko stwierdził, że w nowej sytuacji "jest jeden przegrany i kilku zwycięzców".

Przegranym stało się rosyjskie państwo i jest to coraz bardziej widoczne. Dochody budżetowe Rosji w pierwszym kwartale 2023 r. (w stosunku do ubiegłego roku) spadły aż o 21 proc., do 5,7 bln rubli (71,5 mld dol., 297,6 mld zł).

Wynika to nie tylko ze spadku wolumenu eksportu gazu i niższych cen tego surowca na światowych rynkach. Powodem jest przede wszystkim bardzo duże ograniczenie zysków, które daje Rosji eksport ropy. Dochody ze sprzedaży gazu i ropy, które są tak istotne dla Rosji, spadły aż o 45 proc., do poziomu 1,6 bln (83 mld zł).

— Pierwszy kwartał (2023 r. — red.) to fiasko — powiedział w wywiadzie dla "Die Welt" Oleg Wiugin, obecnie menedżer finansowy, a wcześniej zastępca szefa rosyjskiego banku centralnego i członek rady nadzorczej Rosneft — największej spółki naftowej w Rosji.

Według Ministerstwa Finansów Rosji kwiecień był jeszcze gorszy — przychody z eksportu spadły o 64 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem w 2022 r., do poziomu 648 mld rubli (33,6 mld zł).

Niemniej jednak średnia cena baryłki rosyjskiej ropy Ural wzrosła do 58,63 dol., w porównaniu z 47,85 dol. w marcu. Dla porównania — najważniejszy europejski gatunek ropy, który kiedyś był tak drogi, jak Urals (referencyjna marka ropy używana jako podstawa do wyceny rosyjskiej mieszanki olejów eksportowych — red.), kosztuje obecnie około 75 dol.

Dla samych firm naftowych obliczenia te mają drugorzędne znaczenie. Najważniejsze dla nich jest to, że wciąż eksportują ropę — za wszelką możliwą cenę. Nie można stwierdzić, ile udało się rosyjskim koncernom wyeksportować w kwietniu — Ministerstwo Energetyki Rosji nagle zakazało publikacji tego typu danych. Jednak w pierwszym kwartale wielkość eksportu osiągnęła poziom ostatnio obserwowany trzy lata temu.

— Firmy chcą się szybko wzbogacić — powiedział Krutichin, ekspert ds. energetyki.

Rzeczywiście, odkładają one całkiem dużo pieniędzy. Co prawda kwoty te nie są porównywalne z tymi osiągniętymi podczas boomu surowcowego w latach dziewięćdziesiątych, kiedy cena ropy wzrosła do ponad 145 dol.

Jak jednak szacuje Instytut Finansów Międzynarodowych (IIF), 87 mld dol. z nieprzewidzianych zysków osiągniętych tylko w zeszłym roku zostało zdeponowanych za granicą — z czego 58 mld dol. w krajach, które Rosja nazywa "nieprzyjaznymi państwami" Zachodu.

Ministerstwo Finansów Rosji również operuje tymi danymi i traktuje 58 mld dol. jako podstawę do dalszych rozważań nad zwiększeniem dochodów podatkowych.

Już w kwietniu zmieniono w Rosji sposób opodatkowania. W analizie jednego z państw G-7, cytowanej przez "Financial Times", stwierdzono, że krok ten prawdopodobnie doprowadzi do niepowodzenia, ponieważ podważa długoterminowe inwestycje w sektorze naftowym.

"Jest to wyraźnie destrukcyjne dla ich (rosyjskiego — red.) przemysłu" — stwierdzono w analizie państwa z grupy G-7.

Prawda jest taka, że Rosjanie rozpaczliwie potrzebują inwestycji. Konieczne jest przede wszystkim zagospodarowanie nowych złóż, ponieważ rezerwy w istniejących, starych złożach na Syberii Zachodniej i nad Wołgą są bliskie wyczerpania. Już cztery lata temu ministerstwo energetyki przewidywało, że bez nowych inwestycji produkcja rosyjskiej ropy spadnie o 40 proc. do 2035 r.

Krutichin powiedział: "Korporacje dosłownie wysysają istniejące złoża. Inwestycje w nowe złoża zwracają się w Rosji po co najmniej siedmiu latach, a często nawet po 15. Żadna firma obecnie nie angażuje się w takie inwestycje, ponieważ oprócz ryzyka związanego z notorycznie niestabilnym systemem podatkowym, istnieje również niestabilność polityczna."

Ważnym czynnikiem jest ponadto strach przed nową mobilizacją i większą kontrolą ze strony państwa.

onet.pl/Die Welt

wtorek, 16 maja 2023


Bez względu na polityczne intencje Prigożyna, wobec których zachowuję skrajną ostrożność, wygląda na to, że w tym wypadku jego ocena sytuacji okazała się prawdziwa. Stwierdził, że 10 maja jego ludzie mogą zdezerterować spod Bachmutu. Już 9 maja, gdy oczy świata były zwrócone na analizowanie mizerności (jeden jeżdżący T-34) Parady Zwycięstwa w Moskwie, niejako w cieniu oficjalnych wydarzeń Kreml podjął decyzję, że Grupa Wagnera ma otrzymać pełnię wsparcia od wojska rosyjskiego. Prawdopodobnie było to działanie wcześniej skoordynowane, ponieważ Ukraińcy odnotowali następnie wzmożone przerzucanie rosyjskich oddziałów na tzw. drugą linię. Zaczęto ostrzeliwać wspomniane miejsca koncentracji HIMARS-ami. Nawała ogniowa była tak potężna, że w tzw. runecie zaczęto to traktować jako przygotowanie artyleryjskie do wyczekiwanej ukraińskiej ofensywy.

Pod osłoną artylerii rakietowej do ataku rzuciła się ukraińska 3. Brygada Szturmowa ("Azowcy") oraz pododdział batalionu "Terror", jednostki rozpoznawczej podlegającej ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu. Ta ostatnia formacja to oddział złożony z białoruskich ochotników, niegdyś w strukturach Pułku im. Kastusia Kalinowskiego. Co ciekawe, walki trwały o obszar Chromowe, gdzie przez otwarty teren wcześniej Rosjanie zdobyli transzeję prowadzącą prostopadle do "drogi życia" zaopatrującej Bachmut . Oddziały ukraińskie, uzbrojone w duże ilości granatów i specjalnie przygotowanych do akcji materiałów wybuchowych, oczyściły okopy z Rosjan. Akcja miała trwać od 4 nad ranem do północy. Agresorów odrzucono o kilometr.

Wagnerowcy, mając informacje, że trwa natarcie na północy, rozpoczęli akcje bojowe na linii kontaktowej w samym mieście. Co tyczy się specyfiki walk w Bachmucie, najemnicy ostrzeliwali granatnikami boczne ściany bloków mieszkalnych, bo tam nie ma okien, a Ukraińcom trudniej rozkładać stanowiska ogniowe. Starają się więc trafiać tak, by burzyć ściany, kierując na Ukraińców krzyżowy ogień z broni maszynowej. Wagnerowskie kontrnatarcie zostało powstrzymane ogniem moździerzowym 93. Brygady Zmechanizowanej. Nota bene, sami Rosjanie mają problem z własnymi gniazdami wsparcia ogniowego, które są namierzane przez Ukraińców i sukcesywnie niszczone.

Nazajutrz do szturmu ruszyły oddziały ukraińskie na południe od Bachmutu. Spod Konstantynówki, kluczowego węzła logistycznego, który Rosjanie chcieliby przejąć, ruszyło drugie ukraińskie kontruderzenie. Rosjan odepchnięto o 3 km i spenetrowano linię frontu na 6 km, szykując im zamknięcie w kotle. To właśnie tam miała – jak twierdzi Prigożyn – uciec feralna 72. Brygada. Co ciekawe, wskazaną jednostkę uzupełniano resztkami pobitymi pod Wuhłedarem, jak tatarski batalion "Ałga". Można sobie tylko wyobrazić, w jakiej kondycji była ta jednostka. Co ciekawe, także w ataku na południu uczestniczyli żołnierze... 3. Brygady Szturmowej, co nie tylko wprowadza dezorientację w rosyjskich szeregach, ale pokazuje, że Ukraińcy łączą statyczną wojnę okopową z walkami manewrowymi. "Azowcy" w "Nowym Verdun" pełnią rolę oddziałów szturmowych do przełamywania nieprzyjaciela. Wściekły Prigożyn twierdził, że pozycje, z których uciekła 72. Brygada, zdobywali bardzo długo i okupili wcześniej stratami 500 najemników.

Także na południowym odcinku frontu Ukraińców wsparła artyleryjska nawała. Celnym ogniem zniszczono dwa składy rosyjskiej amunicji. Ostrzelano tyły i uderzeniem od północy próbowano wziąć Rosjan w kocioł. Siły inwazyjne usiłowano okrążyć od strony Iwanisk. Oprócz pododdziałów 72. Brygady z okopów mieli uciec także żołnierze 64. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, czyli jednostki odpowiedzialnej za rzeź Buczy. Jeżeli to się potwierdzi, będzie oznaczać, że ta pohańbiona egzekucjami na cywilach formacja przeszła pełen klęsk szlak bojowy: od Kijowa, przez nieudany szturm na Słowiańsk, kolejną klęskę pod Izjum, a obecnie odwrót pod Bachmutem.

Opuszczenie zdobywanych miesiącami terenów, z mozołem fortyfikowanych przez Grupę Wagnera w ostatnich tygodniach, skończyło się nie tylko histerią Prigożyna na Telegramie, ale utrudnieniem – być może uniemożliwieniem – okrążenia miasta przez Rosjan. Zwłaszcza, że rosyjskie kleszcze rosły, a w zagrożeniu znalazł się Czasiw Jar na zapleczu bachmuckiego frontu, więc widmo upadku miasta było groźne. Ukraińcy kontynuowali także kontruderzenia na północy, na wysokości Bohdaniwki.

defence24.pl

poniedziałek, 15 maja 2023


Coraz bardziej regularne serie rosyjskich ataków dronów i rakiet są prawdopodobnie częścią nowej rosyjskiej kampanii powietrznej na Ukrainie, mającej na celu degradację ukraińskich zdolności do prowadzenia kontrofensywnych operacji w najbliższym czasie. Od 19 kwietnia siły rosyjskie przeprowadziły co najmniej 10 serii uderzeń na całej Ukrainie, zwłaszcza na terenach zaplecza. Siły rosyjskie użyły znacznie mniej pocisków o wysokiej precyzji w tej ostatniej serii ataków w porównaniu z nieudaną kampanią przeciwko ukraińskiej infrastrukturze krytycznej od jesieni 2022 do zimy 2023. ISW wcześniej oceniało, że siły rosyjskie wykorzystały znaczną część swoich precyzyjnych pocisków w poprzedniej kampanii powietrznej, a obecna rosyjska kampania może wykorzystywać znacznie mniej tych pocisków w celu zachowania ograniczonych pozostałych zapasów. Zamiast tego siły rosyjskie polegały w dużej mierze na wystrzeliwaniu znacznej liczby irańskich dronów Shahed, aby przytłoczyć ukraińską obronę powietrzną, chociaż siły ukraińskie były bardziej skuteczne w zestrzeliwaniu rosyjskich systemów precyzyjnych niż podczas poprzedniej rosyjskiej kampanii powietrznej. Wydaje się, że nowa rosyjska kampania koncentruje się na Kijowie i rzekomych ukraińskich wojskowych obiektach przemysłowych i logistycznych na głębokich tyłach. Bardziej ograniczona kampania powietrzna była jak dotąd bardziej regularna niż poprzednia szersza rosyjska kampania przeciwko infrastrukturze krytycznej, a ISW wcześniej oceniało, że siły rosyjskie mogą próbować przeprowadzać niemal codzienne serie nalotów, aby przedstawiać się jako skutecznie powstrzymujące potencjalne nadchodzące ukraińskie operacje kontrofensywne. Domniemane cele i ograniczony charakter tej kampanii wskazują, że siły rosyjskie są na ten czas zaniepokojone obecnymi zdolnościami Ukrainy do rozpoczęcia operacji kontrofensywnych.

understandingwar.org

niedziela, 14 maja 2023


Dzięki dyskusji wyrzuconej w sferę publiczną przez Prigożyna, każde rosyjskie dziecko już wie, czym jest „głód amunicji ”. I tak naprawdę nie chodzi o to, czy odpowiednia ilość amunicji dociera na linię frontu, to też, ale o to, czy rosyjski przemysł amunicyjny może szybko dostosować się do potrzeb wojska. Poniżej przytoczymy wypowiedzi Aleksieja Rogozina, który w latach 2012-2016 kierował zakładami chemicznymi Aleksińskiego, produkującymi proch do amunicji. Jak sam mówi, o dużych problemach przemysłu amunicyjnego i chemicznego eksperci zaczęli mówić ponad 10 lat temu. Rosyjska armia, posiadająca największe zapasy amunicji na świecie, ograniczyła do minimum zamówienia na nowe wyroby ze strony przemysłu. Wierzono, że rezerwy starczą na dziesięciolecia. W końcu Rosja nie zamierzała przecież z nikim walczyć. W rezultacie, jak pisze Aleksiej Rogozin, „w Aleksinie w ogóle nie produkowano prochu przez cztery lata i rozkaz obrony państwa był równy zeru”. Produkcja została wznowiona kilka lat temu, ale bardzo wiele wysiłku wymagało odtworzenie linii produkcyjnych, wyszkolenie specjalistów, rozwiązanie problemów z surowcami i wznowienie produkcji. „Dzisiaj Kombinat Chemiczny Aleksinsky jest jedną z trzech kluczowych fabryk dostarczających proch strzelniczy i ładunki artyleryjskie na front” – zauważył Aleksiej Rogozin. Jednocześnie, według niego, „cuda się nie zdarzają i nie da się obecnie radykalnie zwiększyć produkcji bez radyklalnego zwiększenia finansowania i dodatkowego czasu”. Oprócz odpowiedniego finansowania, jak zauważył Aleksiej Rogozin, konieczne jest „zmniejszenie wielu obciążeń, w szczególności uproszczenie wymogów dotyczących zamówień publicznych”. Jednak jak zauważa nie wszystko można wyprodukować w Rosji. Na przykład substancja wybuchowa piroksylina jest wytwarzana z celulozy bawełnianej. A ten składnik, jest wykonany z bawełny i potrzeba go bardzo dużo. Bawełny uprawia się w symbolicznych wielkościach Rosji, trzeba ją kupować za granicą, a zamówienia trzeba składać minimum na rok przed zbiorami. A to tylko jeden z obiektywnych powodów, dla których czasami bardzo trudno jest radykalnie zwiększyć produkcję prochu, a co za tym idzie, amunicji. Według niego możliwe jest zwiększenie produkcji w przyszłych latach, ale konieczne są zasadnicze zmiany i żadne powołane specjalne komisje nie rozwiążą szybko „wąskiego gardła” przemysłu amunicyjnego.

ekonomiarosji.pl

sobota, 13 maja 2023


Siły ukraińskie osiągnęły zyski na północny zachód od Bachmuta w lokalnych kontratakach od 12 maja. Zdjęcia z geolokalizacji opublikowane 12 maja pokazują siły rosyjskie uciekające przed ukraińskim ostrzałem artyleryjskim na południowym brzegu Zbiornika Berchiwskiego, około 4 km na północny zachód od Bachmutu. Ten materiał filmowy wizualnie potwierdza twierdzenia wielu rosyjskich blogerów, że siły ukraińskie osiągnęły zdobycze na północny zachód od Bachmuta w rejonie między Bohdanivką a Berchivką. Jeden z rosyjskich blogerów twierdził, że elementy 200. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych (14. Korpus Armijny Floty Północnej) straciły swoje pozycje w rejonie między Hryhoriwą a Dubovo-Vasylivką (około 6 km na północny zachód od Bachmutu). Kilka rosyjskich źródeł ostrzegało, że siły ukraińskie mogą próbować otoczyć Grupę Wagnera w Bachmucie. Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Priogożyn, podkreślił, że siły ukraińskie zbliżają się do Berchivki i stwierdził, że Ukraina zajmuje teraz pozycje w promieniu 500 m od północno-zachodnich granic miasta Bachmut. Rosyjscy blogerzy informowali dodatkowo, że ukraińskie wojska kontratakują w kierunku Chromowe (3 km na zachód od Bachmutu), Bohdaniwki (6 km na północny zachód od Bachmutu) i Kliszczijewki (6 km na południowy zachód od Bachmutu). Jeden z rosyjskich blogerów twierdził, że sytuacja na południowy zachód od Bachmutu pod Mayorskiem ustabilizowała się po ukraińskich atakach na pozycje 1. Korpusu Armii Donieckiej Republiki Ludowej. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) odrzuciło twierdzenia innych rosyjskich źródeł dotyczące ukraińskich postępów i zamiast tego stwierdziło, że elementy 4. Oddzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych (Ługańskiej Republiki Ludowej) i 200. Oddzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych (14. Korpus Armii, Flota Północna) odparły wszystkie ataki w rejonie Berchiwki „biorąc pod uwagę sprzyjające warunki Zbiornika Berchiwskiego”.

Rosyjscy blogerzy i inne znaczące głosy w prowojennej przestrzeni informacyjnej nadal reagują na niedawne ukraińskie kontrataki z różnym stopniem ostrożności i niepokoju. Wielu blogerów twierdziło, że ukraińska aktywność wokół Bachmutu oznacza oficjalny początek przewidywanej wiosennej kontrofensywy i spekulowało, gdzie odbędzie się główny wysiłek Ukrainy. Jednak kilka znaczących rosyjskich głosów nawoływało do ostrożności i powściągliwości w reagowaniu na kontrofensywę, sugerując, że niektórzy milbloggerzy opowiadają się za zastosowaniem pewnych lekcji wyciągniętych z załamania przestrzeni informacyjnej podczas udanych ukraińskich kontrofensyw w Charkowie i Chersoniu. Niektórzy blogerzy ostrzegali, że doniesienia o ukraińskim sukcesie mogą być celową ukraińską próbą siania paniki. Inny bloger przestrzegał przed akceptowaniem wszelkich doniesień, że ukraińskie działania są „operacjami psychologicznymi” i yraził zaniepokojenie reakcją rosyjskiej propagandy na kontrataki. Jeden z blogerów zasugerował, że wiarygodne doniesienia o ukraińskich kontratakach nie oznaczają, że „wszystko się pali”, ostrzegając słuchaczy przed popadnięciem w rozpacz. Milblogger zauważył, że mówienie prawdy o ukraińskich operacjach nie jest równoznaczne z „sianiem paniki”. Wydaje się, że ogólna odpowiedź rosyjskiej przestrzeni informacyjnej koncentruje się na idei unikania szerzenia paniki.

(...)

Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) próbowało odwrócić uwagę i złagodzić paranoję w przestrzeni informacyjnej związaną z potencjalną ukraińską kontrofensywą na froncie charkowsko-ługańskim. Rosyjskie MON zaprzeczyło, jakoby siły ukraińskie przedarły się 11 maja przez rosyjskie linie w kierunkach Kupyańsk i Lyman, twierdząc zamiast tego, że siły rosyjskie odparły ukraińskie grupy sabotażowe i rozpoznawcze w pobliżu Kotlarówki w obwodzie charkowskim (25 km na północny zachód od Svatove) i Dibrowej (5 km na południowy zachód od Kreminny) i Kreminny w obwodzie ługańskim. MON zamieściło również 12 maja materiał filmowy przedstawiający siły rosyjskie używające czołgów T-90, T-80 i T-72B3 oraz bojowych wozów piechoty BMP-2 przeprowadzających ataki naziemne w pobliżu Spirnego (26 km na południe od Kreminnej). Geolokalizacja materiału rosyjskiego MON wskazuje, że siły rosyjskie poczyniły jedynie marginalne postępy na zachód od Spirne. 

(...)

Siły ukraińskie nadal atakują rosyjskie tyły w obwodzie ługańskim, wywołując obawy w przestrzeni informacyjnej o ukraińskie zdolności uderzeniowe z dużej odległości. Geolokalizowane nagrania pokazują następstwa eksplozji w Ługańskiej Fabryce Maszyn w Ługańsku (około 80-100 km za linią frontu) 12 maja. Rosyjski bloger spekulował, że siły ukraińskie mogły użyć broni dalekiego zasięgu, takiej jak pocisk manewrujący lub nowo dostarczone pociski Shadow Storm, w tym uderzeniu. Inni milbloggerzy twierdzili, że jest za wcześnie, aby stwierdzić, jakiej broni użyły siły ukraińskie, ale ostrzegali, że całe rosyjskie tyły w obwodzie ługańskim znajdują się w zasięgu pocisków Shadow Storm.

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne w okolicach Bachmutu 12 maja na tle lokalnych ukraińskich kontrataków. Geolokalizowane nagranie opublikowane 12 maja pokazuje, że siły rosyjskie posuwają się naprzód między ulicami Marszałka Tołbuchina i Iryny Lewczenko w północno-zachodnim Bachmucie. Źródła rosyjskie twierdziły, że bojownicy Wagnera zajęli 220 m terytorium w Bakhmut i atakują trzy główne ufortyfikowane obszary w północno-zachodnim sektorze miasta. Prigożyn twierdził, że Ukraina posiada 2,18 km2 terytorium w Bachmucie. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły dodatkowo nieudane operacje ofensywne w kierunku Stupoczek (11 km na południowy zachód od Bachmutu, tuż na południe od drogi T0504 Kostiantynówka-Czasów Jar-Bachmut), Orikhovo-Vasylivka (11 km na północny zachód od Bachmuta) i Hryhoriwki (9 km na północny zachód od Bachmuta). Rzecznik ukraińskiej Wschodniej Grupy Sił płk Serhij Czerewaty oświadczył 12 maja, że ​​w ciągu ostatniej doby na kierunku Bachmut doszło do ponad 40 starć bojowych i że sytuacja sił rosyjskich ogólnie się pogarsza, ponieważ Wagnera są wypierane przez strzelców zmotoryzowanych i elementy sił WDW, które składają się ze słabo wyszkolonego i źle zmotywowanego zmobilizowanego personelu. 

understandingwar.org

piątek, 12 maja 2023


„Oczywiście bardzo trudno jest porównywać potencjał militarny Ukrainy i Rosji. A wy pytacie, dlaczego Rosjanie tak wolno działają? Bo Rosjanie nie prowadzą wojny” – powiedział Dmitrij Pieskow w rozmowie z ATV (Republika Serbska, podmiot Bośni i Hercegowiny).

„Nie jesteśmy w stanie wojny. Prowadzenie wojny to zupełnie inna sprawa, to jest całkowite zniszczenie infrastruktury, to jest całkowite zniszczenie miast ”- powiedział Pieskow. „Nie robimy tego. Staramy się ratować infrastrukturę i staramy się ratować ludzkie życie” – powiedział rzecznik prezydenta.

Mówiąc o osiągniętych celach operacji wojskowej, Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosji „Udało się rozbić machinę wojskową Ukrainy”. „Widzisz, przy pomocy bardzo precyzyjnych rosyjskich pocisków rakietowych można było zniszczyć wiele produkcji wojskowej, zlikwidować zapasy broni i tak dalej, i tak dalej. Ta praca będzie kontynuowana – dodał. Zaznaczył przy tym, że wroga należy odsunąć „na znaczną odległość” od miast Donbasu.

Komentując sytuację wokół Bachmutu, gdzie toczą się ciężkie walki, Dmitrij Pieskow powiedział: „Nie wymienię różnych nazwisk ludzi, ale powiem: bez względu na to, kto co się mówi, bez względu na to, jakie są oświadczenia, wciąż mówimy o powiedzmy Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej”.

ekonomiarosji.pl

czwartek, 11 maja 2023


- Chcę zmienić swoje życie — powiedział Gawriił Tierentiew, który powiedział reporterowi lokalnego portalu, że rzucił pracę w farmie krów i zgłosił się do jednostki ochotniczej, która przyjmuje mężczyzn do 60 roku życia.

14 stycznia Terentiew wygrał główną nagrodę w jakuckiej loterii Orogoy (po jakucku — "sukces") — 10 mln rubli. Początkowo mówił, że mimo wygranej nie planuje porzucić swojej pracy dojarza i myślał o założeniu własnego biznesu. Potem jednak wszystko się zmieniło.

Mężczyzna ostatecznie rzucił się w wir rozrywek i pojechał na wakacje do Soczi. Rozdawał pieniądze przygodnie poznanym kobietom, a sporą część wygranej "dał na przechowanie znajomej, która z jakiegoś powodu uznała, że może nimi rozporządzać, po czym zniknęła" — czytamy na opozycyjnym portalu.

— Chcę zmienić swoje życie — powiedział Gawriił Tierentiew, który powiedział reporterowi lokalnego portalu, że rzucił pracę w farmie krów i zgłosił się do jednostki ochotniczej, która przyjmuje mężczyzn do 60 roku życia.

14 stycznia Terentiew wygrał główną nagrodę w jakuckiej loterii Orogoy (po jakucku — "sukces") — 10 mln rubli. Początkowo mówił, że mimo wygranej nie planuje porzucić swojej pracy dojarza i myślał o założeniu własnego biznesu. Potem jednak wszystko się zmieniło.

Mężczyzna ostatecznie rzucił się w wir rozrywek i pojechał na wakacje do Soczi. Rozdawał pieniądze przygodnie poznanym kobietom, a sporą część wygranej "dał na przechowanie znajomej, która z jakiegoś powodu uznała, że może nimi rozporządzać, po czym zniknęła" — czytamy na opozycyjnym portalu.

W drodze powrotnej z wakacji został podobno pobity i w marcu wrócił do domu z 250 rublami (ok. 14 zł) w kieszeni. Wrócił do dawnej pracy jako dojarz — donoszą Ważnyje Istorii.

Następnie zgłosił się do ochotniczego oddziału, który został utworzony przez gubernatora Jakucji Ajsena Nikołajewa. Władze nie publikują oficjalnych danych na temat sukcesów bojowych, nieoficjalnie mówi się, że spośród 105 żołnierzy, którzy w pierwszej turze wyjechali do Ukrainy, o własnych siłach wróciło zaledwie kilku.

onet.pl

środa, 10 maja 2023


Na wstępie liczby. W TK /Trybunał Konstytucyjny/ zasiada 15 osób. 6 z nich twardo nie uznaje już Julii Przyłębskiej jako prezeski TK, a 9 (w tym Przyłębska) wciąż tak. Wedle obecnej ustawy o TK do wydania wyroku w składzie pełnym potrzebnych jest 11 orzekających sędziów. Dziś chodzi przede wszystkim o wydanie wyroku ws. ustawy o Sądzie Najwyższym, która to - wedle PiS - ma odblokować 35 mld euro dla Polski na KPO. Przyłębska nie jest w stanie teraz skompletować 11-osobowego składu pełnego. PiS więc zgłosiło ustawę, która definiuje ten skład nie już jako min. 11-, ale 9-osobowy.

gazeta.pl

O sukcesie swoich rządów opowiadał gospodarz wydarzenia, czyli Viktor Orban. Premier Węgier stwierdził, że jego kraj jest swoistym inkubatorem, gdzie testowana jest "konserwatywna polityka przyszłości". - Na Węgrzech, nie tylko mówi się o pokonaniu postępowych liberałów i o konserwatywno-chrześcijańskim zwrocie politycznym. My to faktycznie zrobiliśmy - powiedział węgierski premier. - Jesteśmy dowodem na to, że tylko konserwatywna polityka może pomóc tam, gdzie liberałowie i lewica zrujnowali kraj - mówił. Orban odwołał się także do m.in. "ideologii gender". - Ruch woke i "ideologia gender" są dokładnie tym, czym kiedyś był komunizm i marksizm - powiedział, cytowany przez Associated Press. Węgierski przywódca zwrócił się do Donalda Trumpa, byłego prezydenta USA, i stwierdził, że wojna w Ukrainie nie miałaby miejsca, gdyby to on był prezydentem. - Gdyby prezydent Trump był teraz prezydentem, nie byłoby dziś wojny dotykającej Ukrainę i Europę. Wróć, panie prezydencie, uczyń Amerykę znowu wielką i przynieś nam pokój! - nawoływał Orban.

gazeta.pl

Jedną z oznak kłopotów eksporterów są przepełnione magazyny kontenerów. Oczywiście, to wynik kombinacji czynników: gwałtownego wzrostu podaży nowych kontenerów w czasie pandemii, aby sprostać skokowi chińskiego eksportu, niskich kosztów przechowywania ich w Chinach, dużych ilości pustych kontenerów powracających do Chin po boomie eksportowym w czasie pandemii oraz czynników sezonowych. Nie zmienia to faktu, że są to ilości nieznane wcześniej. Potwierdzają to inne informacje. Mimo inflacji cena 40 stopowego kontenera w ChRL to dzisiaj 45% ceny z analogicznego okresu 2021 roku. Według Freightos Baltic Index wysyłka tego samego kontenera na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych kosztuje 92% mniej. Z 15 tysięcy kierowców obsługujących kontenery z i do Yantian International Container Terminal (Shenzhen) tylko 2 tysiące może teraz liczyć na zajęcie.

W Shenzhen widać także inny symptom, że nie wszystko jest, jak tego wielu oczekiwało. Liczba migrantów pod koniec marca wzrosła w mieście o 2,3% w stosunku do roku wcześniej i o 3,1% w stosunku do końca marca 2019 roku, przed wybuchem pandemii. Lecz bezrobocie w chińskich miastach spadło tylko nieznacznie w pierwszym kwartale z 5,6% za cały rok 2022, kiedy to gospodarka załamała się z powodu m.in. lockdownu w Szanghaju.

Kłopoty ze znalezieniem pracy generują wśród migrujących robotników inne problemy. Zatrudnienie wiąże się z zakwaterowaniem w przyzakładowym hotelu robotniczym, więc ci, którzy nie mogą znaleźć pracy, często nie mają gdzie mieszkać. Nie mając innego wyboru koczują oni w okolicach stacji kolejowej, śpiąc w śpiworach.

Lokalne władze otworzyły tymczasowe mieszkania dla 200 osób z obawy przed pogorszeniem bezpieczeństwa na stacji. Jednak tylko zarejestrowani migranci ekonomiczni mogą pozostać w takich mieszkaniach przez kilka dni.

Lokalne rządy próbują walczyć z bezrobociem. Powiększają administrację, aby wchłonąć absolwentów uczelni wyższych. Próbują także rewitalizować gospodarkę w regionach wiejskich. Prowincja Guangdong wystąpiła z planem wysłania 300 tys młodych ludzi na wieś do końca 2025 roku. Spośród nich 10 tys ma pracować w rolnictwie, a kolejne 10 tys otrzyma pomoc w zakładaniu nowych firm.

zawielkimmurem.net