sobota, 6 maja 2023


Spośród dziesiątek fabryk wódki rozsianych po 11 strefach czasowych Rosji, klejnotem w koronie rosyjskiego przemysłu alkoholowego jest destylarnia Kristall w centrum Moskwy, miejsce narodzin znanej na całym świecie marki Stoliczna. Założona w 1901 r. jako Moskiewski Państwowy Magazyn Win nr 1, ikoniczna fabryka z czerwonej cegły, znajdująca się dwie mile na wschód od Kremla, napędzała monopol wódki cara Mikołaja II, stanowiąc największe źródło dochodów rosyjskiego imperium.

Przepych domu Romanowów — rozległe, bogate pałace pełne bursztynu, złota i klejnotów — został w dużej mierze zbudowany na rozdętych wątrobach i pijackiej biedzie rosyjskich chłopów.

Pomimo ścisłej prohibicji w czasie I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej w 1917 r., Kristall nadal produkował alkohol przemysłowy na potrzeby działań wojennych i wysokiej klasy trunki, które zapewniały dobre smarowanie zagranicznych ambasad w Moskwie. Podczas II wojny światowej Niemcy wielokrotnie bombardowali fabrykę Kristall. Fabryka pozostała niewzruszona — nawet gdy naziści rzucili się na Moskwę — nadal produkując wódkę i jednocześnie koktajle Mołotowa na potrzeby frontu.

Dziesiątki lat później Kristall znów znalazł się na linii frontu — tym razem w walce o kontrolę nad lukratywnym przemysłem wódczanym, którą rozpoczęli nie obcy agresorzy, ale prezydent Rosji Władimir Putin.

1.

31 grudnia 1999 r., kiedy reszta świata była zafiksowana na tym, czy problem pluskwy milenijnej zniszczy wszystkie komputery na świecie, schorowany prezydent Rosji Borys Jelcyn ze łzami w oczach zakończył swoje doroczne noworoczne przemówienie, ogłaszając, że ustępuje ze stanowiska prezydenta i mianuje na jego miejsce mało znanego premiera Putina. W następnych miesiącach Putin stanął do wyborów i wygrał je z powodzeniem.

Dzień przed oficjalną inauguracją, 6 maja 2000 r., Putin podpisał dyrektywę, która miała rozpocząć proces konsolidacji najważniejszych gałęzi rosyjskiego przemysłu przynoszących dochód. Ale pierwszym celem Putina nie była ropa naftowa, gaz ziemny, diamenty, złoto czy nikiel. Była nim wódka.

Tego dnia Putin stworzył nową firmę o nazwie Rosspirtprom — skrót od rosyjskich słów Rosyjski Przemysł Spirytusowy — w celu przejęcia kontroli nad środkami produkcji wódki. Było to posunięcie, które nie tylko pomogło Putinowi zgromadzić ogromne bogactwo w ciągu następnych dwóch dekad, ale także stanowiło pierwszy krok w utrwaleniu jego kontroli nad rosyjską gospodarką i rosyjskim narodem, który miał napełniać jego kieszenie, podczas gdy jego wódka rujnowała ich zdrowie.

Destylarnia była w 51 proc. własnością władz miasta Moskwy, którymi kierował wieloletni burmistrz Jurij Łużkow, potężny rywal polityczny Putina. Kristall przynosiła zyski, oficjalnie odprowadzając 89 mln dol. podatków od 142 mln dol. zysków. Dla Putina był to cel nie do odrzucenia. Przejęcie jej nie tylko przyniosłoby ogromne zyski, ale także postawiłoby na nogi potencjalnego pretendenta do fotela prezydenckiego.

2.

Przejęcie Kristalla rozpoczęło się wkrótce po tym, jak pojawiły się pytania o to, jak część akcji Kristalla trafiła za granicę. Władimir Swirski, popierany przez Łużkowa dyrektor fabryki, przyznał, że około 19 proc. udziałów posiada pewna firma na Cyprze, ale podkreślał, że jej właściciel jest "przyjazny", a akcje "pracują dla kolektywu".

Jednak według własnych obliczeń Swirskiego w księgach rachunkowych Kristall brakowało milionów rubli. Coraz bardziej agresywni kremlowscy śledczy rozpoczęli wielokrotne kontrole, żądając coraz większego dostępu. Zaalarmowany wrogimi żądaniami rządu, wspierany przez miasto zarząd Kristall wynajął armię silnie uzbrojonych strażników.

Spór rozgorzał 4 sierpnia 2000 r., kiedy to ciężarówki z oddziałami rosyjskiej Federalnej Policji Podatkowej uzbrojonymi w karabiny AK-47 wkroczyły do fabryki Kristalla, by "przywrócić kontrolę państwa" i mianować nowego, zatwierdzonego przez Kreml dyrektora Aleksandra Romanowa. Podczas gdy Romanow i jego odziani w zielone mundury żołnierze zajęli biura administracyjne, uzbrojeni ludzie Swirskiego w niebieskich strojach nadal zajmowali resztę rozległego kompleksu fabrycznego. Obie strony nie chciały się rozejść, ponieważ spór prawny był rozstrzygany przez sądy. Konflikt w Kristallu trwał tygodni, ale fabryka nawet na chwilę nie przerwała produkcji milionów litrów wódki.

— Nie wiem, czyje rozkazy wykonujemy, jakiegoś dyrektora czy innego — powiedział jeden z pracowników linii montażowej w wywiadzie przeprowadzonym pod czujnym okiem zielonych i niebieskich żołnierzy. — Nie mamy czasu, musimy zrobić dużo wódki, naszą pracą jest pracować, pracować i to wszystko.

Borys Jelcyn, poprzednik Putina na stanowisku prezydenta Rosji, wypić lubił. W stanie nietrzeźwym dość często dawał się też filmować. Jego zabawy pod wpływem alkoholu przeszły do historii Rosji:

Po miesiącu zbrojny impas zakończył się, gdy moskiewski sąd z niejasnych powodów cofnął wcześniejsze orzeczenie i podtrzymał przejęcie fabryki przez Rosspirtprom. Z pomocą lokalnego batalionu policji Romanow i jego oddziały przeszli przez miasto, odbierając merowi Łużkowowi kontrolę nad lukratywnym przepływem wódki i przekazując ją kontrolowanemu przez Putina Rosspirtpromowi.

W następnych tygodniach, bez większych fajerwerków, przejęto zakłady produkujące wódkę w całej Rosji, pozbawiając niedoszłych rywali Putina — często potężnych gubernatorów i burmistrzów, takich jak Łużkow — kontroli nad regionalnymi budżetami, w których często nawet ponad połowa wpływów podatkowych pochodziła ze sprzedaży wódki.

W tamtym czasie media z rozbawieniem opisywały sytuację w Kristallu, ciesząc się ze zderzenia dwóch najokrutniejszych rosyjskich stereotypów: wódki i patokapitalizmu kolesiów. Jednak z perspektywy czasu widać, że ta walka o kontrolę nad dochodami z gorzałki była początkiem znacznie większych posunięć rosyjskiego prezydenta.

Podczas dwóch pierwszych kadencji Putina jako prezydenta, od 2000 do 2008 r., cechami charakterystycznymi tego, co zaczęto nazywać putinomiką, były stabilność polityczna, stały wzrost gospodarczy i przywrócenie władzy politycznej i gospodarczej w centrum kraju, czyli na Kremlu. Putin stworzył tak zwane narodowe firmy-czempiony, wykorzystując siłę przymusu państwa do przejęcia i skonsolidowania całych rynków pod korporacjami, w których rząd posiadał pakiet kontrolny. Giganci przemysłowi, tacy jak Gazprom i Rosnieft, mieli służyć jako gazowe i naftowe ramiona Kremla, stawiając na pierwszym miejscu interesy państwa.

Wódka może nie jest gazem ani ropą, ale jest produktem o strategicznym znaczeniu. Tak ważnym, że aby kontrolować jego produkcję, trzeba było stworzyć alkoholowy odpowiednik Gazpromu — rosyjskie czasopismo biznesowe "Ekspert"

Związek między autokracją a wódką w Rosji sięga oczywiście znacznie dalej niż Putin. Każda innowacja feudalizmu — od legalnej pańszczyzny po uciążliwe podatki i przymusowy pobór do wojska — wiązała rosyjskie społeczeństwo z państwem, podporządkowując je zyskowi autokraty. Po skrystalizowaniu się w tradycjach taka dynamika dominacji i podporządkowania utrzymuje się w czasie jako kultura.

A nie ma nic bardziej synonimicznego z rosyjską kulturą niż wódka.

3.

Historyczne przyczyny tego stanu rzeczy są zazwyczaj odrzucane jako trywialne lub grzecznie omijane. Zgłębiłem ten temat w dwóch książkach i stwierdziłem, że nie można zrozumieć Rosji bez zrozumienia związku między wódką a władzą polityczną.

Szczegóły nie zawsze są łatwe do ustalenia; jeśli chodzi o nieprzejrzysty i skorumpowany współczesny świat rosyjskiego biznesu, pytania o to, kto naprawdę jest właścicielem jakiej zagranicznej firmy fasadowej, często są przedmiotem spekulacji i plotek. Jednak ostatnie doniesienia odważnych rosyjskich dziennikarzy śledczych — pracujących z ogromnym osobistym ryzykiem, aby ujawnić korupcję na wysokich szczeblach w coraz bardziej represyjnej autokracji — dostarczyły ważnych elementów układanki, dzięki czemu możemy wreszcie zobaczyć pełniejszy obraz rosyjskiej autokracji wódczanej.

Te nowe informacje w połączeniu z historycznymi wzorcami pokazują, jak Kreml posługiwał się alkoholem jako bronią — utrzymując polityczną dominację nad zależnym od niego rosyjskim społeczeństwem obywatelskim, zarówno na przestrzeni dziejów, jak i obecnie. W szczególności jest to opowieść o tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin zbudował imperium wódki, by wzbogacić się bezpośrednim kosztem pijackiej niedoli swoich obywateli.

Nie można zrozumieć Rosji bez zrozumienia związku między wódką a władzą polityczną

4.

Powszechnie znane przywiązanie Rosjan do wódki jest raczej spuścizną autokratycznej polityki państwowej ich władców niż jakąś wrodzoną cechą kulturową czy genetyczną.

Wiele społeczeństw na świecie ma tradycje warzenia fermentowanych napojów o niskiej zawartości alkoholu — piwa, wina i cydru — które często były bezpieczniejsze od wody ze strumienia pełnej bakterii. Rosja nie była wyjątkiem: Chłopi pili tam wiele z tych samych napojów, co ich europejscy koledzy: Piwo, piwo, miód pitny ze sfermentowanego miodu i kwas ze sfermentowanego chleba.

Jednak pojawienie się przemysłowej destylacji oraz wysokoprocentowych wódek, brandy, whisky i ginów, które były owocem rewolucji przemysłowej, zmieniło reguły gry. Jak mówi historyk David Christian, "napoje destylowane były dla napojów fermentowanych tym, czym pistolety dla łuków i strzał: narzędziami o mocy niewyobrażalnej w większości tradycyjnych społeczeństw".

Handel alkoholem był od dawna znanym narzędziem europejskiej dominacji i podboju. Za pomocą brandy i broni Brytyjczycy skolonizowali Indie i Afrykę Południową. Za pomocą ginu i broni Belgowie zdziesiątkowali Kongo. W Ameryce Północnej to whiskey — "zła woda białego człowieka" — i pistolety posłużyły osadnikom do etnicznego oczyszczenia wschodniej części Ameryki Północnej z rdzennych Amerykanów.

Rosja nie była odległym, transoceanicznym imperium, jak Brytyjczycy, ale imperium przylegającym mocno do ziemi. Rosyjscy cesarze podbijali i kolonizowali sąsiednie nierosyjskie populacje i podporządkowywali je w ramach systemu autokratycznego obok ich etnicznych rosyjskich odpowiedników. I używali tych samych narzędzi.

W 1552 r., podczas oblężenia chanatu kazańskiego, Iwan Groźny zobaczył, jak Tatarzy zmonopolizowali biznes gospód. Przejmując miasto i pomysł, Iwan ogłosił monopol korony na handel alkoholem, przekazując wszystkie zyski do kasy cara. Utrwalając związek między alkoholem a feudalizmem, ten sam Kodeks Prawny z 1649 r., który prawnie wiązał rosyjskiego chłopa pańszczyźnianego z ziemią, zabraniał również prywatnego handlu wódką pod karą tortur.

Nawet rosyjscy historycy przyznają, że wódka jest najbardziej prymitywnym napojem destylowanym na świecie i najtańszym w masowej produkcji. Z czasem wódka wyparła tradycyjne napoje fermentowane — nie dlatego, że lepiej smakowała, ale dlatego, że przynosiła większe zyski. Ruble ze sprzedaży wódki nabijały skarbiec Moskwy.

Do połowy XIX w. imperialny monopol na wódkę był największym płatnikiem do rosyjskiego budżetu, a jedna trzecia wszystkich dochodów — wystarczająca do sfinansowania życia w bogactwie i imperialnym przepychu oraz wystawienia największej na świecie stałej armii — pochodziła z pijackiej biedy rosyjskich chłopów. Nawet poza oficjalnie usankcjonowanym handlem wódką, handel nią stał się przywilejem oficjalnie zarezerwowanym dla szlachty i rodziny Romanowów, a destylarnie w ich prywatnych posiadłościach generowały coraz większe królewskie bogactwo.

5.

W XX w. nie trzeba było być wściekłym marksistą, żeby zauważyć oczywisty fakt: handel wódką sprawił, że bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Wielu europejskich socjalistów i rewolucjonistów powstrzymywało się od picia właśnie z takich ideologicznych powodów — w tym Włodzimierz Lenin i Leon Trocki.

Kiedy więc bolszewicy Lenina przejęli władzę w Piotrogrodzie w 1917 r., przedłużyli zakaz picia wódki z czasów I wojny światowej, odziedziczony po carskich poprzednikach, na okres po zakończeniu wojny. W 1922 r. Lenin opowiedział się przeciwko wprowadzeniu na rynek "wódki i innych środków odurzających, ponieważ, choć są one zyskowne, doprowadzą nas z powrotem do kapitalizmu, a nie do komunizmu".

W ciągu kilku następnych miesięcy Lenin już nie żył, a jego następca Józef Stalin stopniowo przywracał tradycyjny rosyjski monopol na wódkę, ale w służbie lśniącego, nowego państwa radzieckiego. Stalin był jeszcze bardziej bezwzględny niż carowie w eliminowaniu wszelkich oddolnych ruchów umiarkowanych, które ośmielały się promować zdrowie i dobre samopoczucie społeczeństwa, zmniejszając strumień rubli dla państwa. Potęga ekonomiczna sowieckiego kolosa została zbudowana na pijaństwie jego poddanych.

Kiedy w latach 80. Michaił Gorbaczow próbował zreformować konającą sowiecką gospodarkę, zaczął od odzwyczajenia Rosjan od wódki. Jego kampania antyalkoholowa zakończyła się klęską, częściowo dlatego, że nie potrafił wyleczyć sowieckiego rządu z uzależnienia od dochodów z alkoholu. Zamykanie dziury budżetowej poprzez drukowanie coraz większej ilości rubli doprowadziło do spirali hiperinflacji, która doprowadziła do zagłady samego Związku Radzieckiego.

W latach 90. komunistyczna gospodarka nakazowa była już martwa, a wraz z nią państwowy monopol na wódkę. Nowy Dziki Wschód rosyjskiego kapitalizmu rozciągał się na w dużej mierze nieuregulowany rynek alkoholi.

W czasie dziesięcioletniej depresji gospodarczej spożycie alkoholu w Rosji gwałtownie wzrosło, podobnie jak śmiertelność. Rosjanie wypijali średnio 18 litrów czystego alkoholu rocznie — o 10 litrów więcej niż to, co Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za niebezpieczne. Przeciętny Rosjanin wypijał 180 butelek wódki rocznie, czyli pół butelki każdego dnia. W konsekwencji średnia długość życia mężczyzn w Rosji spadła do zaledwie 58 lat. Na czele pijackiego tenoru narodowego stał często pijany prezydent Borys Jelcyn, który zdawał się przetaczać od jednej pijackiej kompromitacji do drugiej.

To był kontekst dla powstania nowej rosyjskiej oligarchii wódczanej. Sprzedaż wódki uciskanemu narodowi rosyjskiemu nie była aberracją, ale sprawdzonym źródłem fantastycznego bogactwa w całej historii Rosji — niezależnie od tego, czy bogactwo to było dochodem państwa, zyskiem prywatnym, czy też i tym, i tym równocześnie.

W rzeczywistości jest to również miejsce, w którym w całej historii Rosji kwitła korupcja — w szarej strefie między władzą publiczną a prywatnym zyskiem.

+++

Andriej Iłłarionow, były starszy doradca polityczny Putina, wspominał później, że został zaskoczony decyzją Putina o przejęciu Kristalla, a wraz z nią "głównego i najważniejszego strumienia finansów federalnych". W pośpiechu Iłłarionow zadzwonił do swoich wysokich rangą kolegów z rządu — ministra finansów Rosji Aleksieja Kudrina i ministra handlu gospodarczego i rozwoju Germana Grefa — i dowiedział się, że dla nich to też była nowość.

— Szybko zrozumiałem, że dla Putina istnieją dwie wyraźnie odrębne grupy ludzi — wyjaśnił Iłłarionow. — Nazwijmy je grupą ekonomistów i ludźmi biznesu. Z jedną grupą, Kudrinem, Grefem i mną, Putin omawiał kwestie związane z ogólną gospodarką, natomiast z pomocą drugiej grupy przejmował kontrolę nad własnością i przepływami finansowymi.

Kim byli ci ludzie biznesu, którym Putin nagle powierzył najbardziej niezawodny i lukratywny strumień dochodów Rosji?

1.

Podobnie jak większość oligarchów, Arkadij Rotenberg jest zamknięty w sobie, ale kiedy otrzymał możliwość udzielenia wywiadu, gazeta biznesowa "Kommiersant" śmiało zapytała, czy źródłem jego bogactwa jest bliskość z Putinem. — Znajomość z urzędnikami państwowymi wysokiego szczebla nigdy nie była przeszkodą w prowadzeniu interesów w naszym kraju, ale nie jest gwarancją sukcesu — odpowiedział Rotenberg.

Swoje biznesowe szczęście Rotenberg przypisał ciężkiej pracy i filozofii judo — najpierw przewodnicząc Rosspirtpromowi, a następnie przekształcając te pieniądze w bankowość i budowę rurociągów dla Gazpromu oraz zdobywając ponad 7 mln dol. w kontraktach budowlanych przed Olimpiadą w Soczi. Dziś "Forbes" szacuje wartość Rotenberga na 3,5 mld dol.

(...)

2.

Związki Putina z wódką nie są wyłącznie finansowe. W 2003 r. z taśmy montażowej destylarni Kristall zjechała nowa marka: "Putinka". Tak jak wódka to rosyjskie zdrobnienie "mała woda", tak Putinka to rosyjski "mały Putin" w butelce. Zainspirowana tanimi wódkami, które zalewały Związek Radziecki we wczesnych latach 80., nazywanymi czule "Andropowką" od nazwiska geriatrycznego sekretarza generalnego Jurija Andropowa, nazwa "Putinka" była na tyle różna od nazwiska Putina, że nie naruszała prawnie jego imienia i wizerunku.

Niemniej, kiedy przedsiębiorcy zwrócili się do Rotenberga (a tym samym do Putina) o błogosławieństwo, Rotenberg uznał to za tak dobry pomysł, że podobno wykupił proponowaną nazwę marki i znak towarowy. "Putinka" miała być odtąd najważniejszą etykietą zdobiącą butelki wódki zjeżdżające z linii montażowej Kristall.

Od samego początku — jak zauważa Projekt — Putin i Rotenberg kontrolowali wszystkie dochody z Putinki, od praw do znaku towarowego po produkcję i handel 'wódką prezydenta'", nawet gdy w Moskwie krążyły plotki o prawdziwych właścicielach Putinki.

"Dystrybutorzy, którzy chcieli sprzedawać Putinkę, przynosili Rotenbergowi torby pełne gotówki — jako zapłatę za zgodę na sprzedaż wódki nazwanej imieniem prezydenta. Część z tych pieniędzy zawsze była przeznaczona dla Putina".

W pierwszych latach działalności Rosspirtpromu biznes kwitł. Ponieważ wódka jest w dużej mierze niezróżnicowanym towarem — po prostu czystym alkoholem zbożowym i wodą — w Rosji nie ma zbyt dużej lojalności wobec marki między tym destylatem przemysłowym a tamtym.

Wykorzystując wczesną popularność Putina, Putinka została nawet uznana za rosyjski superbrand 2004 r. Dzięki temu, że Kristall produkuje ponad 8 mln butelek miesięcznie, Putinka szybko stała się drugą najpopularniejszą marką wódki w Rosji, przynosząc rocznie około 500 mln dol. Wadą tak ogromnej sprzedaży było to, że spożycie alkoholu w Rosji — i związane z nim wskaźniki śmiertelności, przestępczości i ubóstwa — pozostawały na alarmująco wysokim poziomie, nawet gdy gospodarka stale się poprawiała.

Kolejna próba Putina, by jeszcze bardziej wzmocnić kontrolę Rosspirtpromu nad rosyjskim rynkiem wódki, okazała się jednak spektakularnym ciosem, który Putin zadał własnemu mistrzowi narodowemu.

3.

Poddając się presji, by zrobić coś z astronomicznym poziomem alkoholizmu w Rosji, w 2005 r. Putin podpisał nowe prawo, które miało ograniczyć "szerzącą się korupcję, nielegalną działalność i niezwykle wysoki odsetek zatruć alkoholem" spowodowanych nielegalną wódką. Ustawa nakazywała wprowadzenie nowych rządowych znaków akcyzy i drogiego sprzętu do monitorowania produkcji oraz odebranie licencji producentom, którzy zalegali z płatnościami podatkowymi na rzecz skarbu państwa. Na papierze wyglądało to na rozwiązanie korzystne dla obu stron: być postrzeganym jako osoba, która robi coś w sprawie zatruć nielegalnym alkoholem, a jednocześnie wypycha z rynku mniejszych producentów i nielegalnych gorzelników.

Zamiast tego wdrożenie nowych przepisów — od 1 stycznia 2006 r. — okazało się totalnym fiaskiem. Nowe banderole nie zostały wydrukowane na czas, przez co producenci, w tym Rosspirtprom, otrzymali miliony butelek wódki, której nie mogli legalnie sprzedać. Zamiast produkować więcej wódki, której nie mogli sprzedać i której nie mieli gdzie przechowywać, wstrzymano produkcję. Linie montażowe stały miesiącami.

Gdy półki w sklepach monopolowych świeciły pustkami, ciężko doświadczeni Rosjanie zaczęli pić trujące piwa domowe, rozpuszczalniki przemysłowe, a nawet płyny przeciw zamarzaniu. Latem 2006 r. w całym kraju wybuchła epidemia śmiertelnych zatruć alkoholem, a w czterech regionach wprowadzono oficjalny stan wyjątkowy z powodu trującej wódki.

Co gorsza, podobnie jak w przypadku innych narodowych czempionów, którym zarzuca się przedkładanie polityki nad zysk, dochodzenie rosyjskich władz finansowych ujawniło, że Rosspirtprom często sprzedawał dystrybutorom wódkę na kredyt, aby jak najwięcej butelek znalazło się na półkach. Kiedy jednak ci sami zadłużeni dystrybutorzy musieli nagle zapłacić za swój towar z góry, wielu z nich nie było w stanie tego zrobić, pozostawiając mocno zadłużony Rosspirtprom z pustymi rękami.

Nie mając wystarczającej ilości gotówki do zapłacenia podatków państwowych, Federalna Służba Podatkowa zawiesiła zgodnie z prawem licencję Rosspirtpromu, doprowadzając firmę Putina na skraj całkowitego bankructwa.

(...)

Ponieważ projekty Putina nie mogą upadać, Rosspirtprom musiał zostać dofinansowany. Awaryjna pożyczka w wysokości 5 mld rubli (165 mln dol.) została zorganizowana przez państwowy WnieszTorgBank (WTB), w którego zarządzie zasiadają urzędnicy Rosspirtpromu i na którego czele stoi minister finansów Putina, Kudrin.

— WTB jest bardzo dobrym odzwierciedleniem tego, jak wygląda dzisiejszy biznes w Rosji — powiedział wówczas gazecie "Moscow Times" jeden z bankowców. — Z jednej strony własność państwowa, a z drugiej kierujące nią osoby, którym bardziej zależy na własnym majątku niż na korzyściach dla kraju czy właścicieli instytucji.

Pomoc WTB pozwoliła Rosspirtpromowi zapłacić rachunki podatkowe i wznowić produkcję — ale malejące marże zysku na taniej wódce sprawiły, że nie był on w stanie spłacić swoich długów, odsetek, rachunków czy wynagrodzeń. Nawet po sprzedaniu aktywów, w tym znaku towarowego Putinka i innych popularnych marek, firma Putina nie mogła już zarabiać na sprzedaży wódki Rosjanom.

W 2009 r. WTB przejął firmę, sprzedając pozostałe aktywa — w tym Kristall — innemu powiązanemu z Kremlem oligarchowi, Wasilijowi Anisimowowi, za 5 mld rubli, czyli kwotę pierwotnego dofinansowania WTB. Zarobiwszy pieniądze na aluminium, metalach nieżelaznych i bankowości, Anisimow rozszerzył swoją działalność o spekulacje na rynku nieruchomości na Manhattanie, po czym niechętnie dał się wciągnąć w biznes wódki. Aby przypieczętować ich więź, Anisimow dołączył do tak zwanego "gangu judo" Putina, kiedy został mianowany prezesem Rosyjskiej Federacji Judo, mimo że nigdy nie uprawiał judo ani się nim nie interesował.

Zwiększając swój udział w Kristallu z 51 proc. do 86 proc. dzięki pożyczce finansowanej przez należący do Rotenberga Bank SMP, Anisimow stał się największym graczem na rosyjskim rynku wódki u boku Rotenberga, chociaż nigdy nie wydawał się z tego powodu szczególnie zadowolony. W wywiadzie dla "Kommiersanta" z 2011 r. zapytany o swoje aktywa związane z wódką wyjaśnił: "Wzięliśmy je tylko po to, żeby zarabiać pieniądze", odrzucając wódkę jako "kłopotliwy produkt".

Anisimow, patrząc deweloperskim okiem, przeniósł większość destylacji na obrzeża Moskwy i ogłosił plany zrównania z ziemią kultowej fabryki Kristall, która mieści się na 8,6 hektarach w centrum miasta. Chciał tam wybudować apartamenty.

4.

Mimo że Putinka stała się stałym elementem rynku wódek z najniższej półki, jej właściciel wielokrotnie się zmieniał, nigdy nie opuszczając oczywiście orbity Putina. W 2014 r. prawa do Putinki zostały przeniesione spod kontroli Rotenberga do Real-Invest, która jest bezpośrednią filią należącej do Putina firmy Ermina Consultants na Cyprze. W następnym roku dystrybucja Putinki została przeniesiona z East European Distribution Company — należącej do Anisimowa — do Status Group, która również jest własnością Anisimowa. Do 2020 r. Putinka została ponownie przekazana pod kontrolę Rotenberga za pośrednictwem jego spółki zależnej Bajkał-Inwest.

Dokładna skala osobistego bogactwa Władimira Putina od dawna jest tematem intensywnych spekulacji. "Forbes", który zajmuje się tym tematem od dziesięcioleci, twierdzi, że "ustalenie wartości netto Putina jest prawdopodobnie najbardziej nieuchwytną zagadką w polowaniu na bogactwo". Od czasu do czasu niezależne śledztwa, takie jak Panama Papers czy antykorupcyjne śledztwo Nawalnego, rzucają światło na ten czy inny aspekt, dając jednak tylko wskazówkę co do prawdziwej skali.

Tegoroczne śledztwo Projektu dodaje nowy, ważny element do tej układanki. Nawet jeśli nie jest to największe źródło bogactwa Putina, to pół miliarda dolarów osobistych zysków, które Projekt przypisuje jego imperium wódczanemu, nie jest kwotą małą, nawet jak na rosyjskiego przywódcę.

5.

W jakim stopniu zainteresowanie Putina wódką wpłynęło na politykę rosyjskiego rządu? Można by rozsądnie założyć, że pragnienie lidera, by osiągnąć prywatny zysk, będzie stało w sprzeczności z jego oficjalnym obowiązkiem promowania dobra publicznego Rosji.

Bez bezpośredniego dostępu do mózgu Putina trudno to stwierdzić z całkowitą pewnością. Kreml szczególnie milczy na temat polityki kontroli alkoholu i rynku wódki. Jednak osobisty motyw poszukiwania zysku tłumaczyłby całą serię wątpliwych decyzji, które działały na szkodę zdrowia i dobrego samopoczucia Rosjan.

Jak już wspomniałem, kiedy Putin odziedziczył prezydenturę po Jelcynie, otrzymał w spadku bezprecedensowy koszmar zdrowotny i demograficzny. Po upadku komunizmu śmiertelność w Rosji gwałtownie wzrosła, podobnie jak oszałamiające spożycie wódki. Badanie przeprowadzone przez brytyjskie pismo medyczne "Lancet" wykazało, że w latach 90. alkohol był największym czynnikiem powodującym kryzys śmiertelności w Rosji, powodując śmierć ponad 425 tys. osób rocznie. Ponad 50 proc. wszystkich zgonów Rosjan w wieku produkcyjnym (15-54 lat) było spowodowane piciem wódki i innych mocnych alkoholi.

Podczas dwóch pierwszych kadencji Putina nastąpiła dramatyczna poprawa sytuacji gospodarczej: Rosyjski PKB w 2008 r. był trzykrotnie wyższy niż w momencie objęcia przez Putina urzędu prezydenta w 2000 r., jednak statystyki dotyczące zdrowia publicznego nie nadążały za tym zjawiskiem — liczba Rosjan umierających tylko z powodu zatrucia alkoholem wciąż była 50 razy wyższa niż na Zachodzie.

Rosyjscy urzędnicy zajmujący się zdrowiem publicznym wzywali do przyjęcia nawet najbardziej rudymentarnej polityki kontroli alkoholu: Podnieś wiek picia, ogranicz godziny sprzedaży alkoholu, zwiększ kary za sprzedaż alkoholu nieletnim, ogranicz jazdę po pijanemu. Wszystko. Jednak żaden z tych środków nie został wprowadzony w życie — twierdzi dr Aleksander Niemcow, główny rosyjski ekspert od alkoholizmu.

Kiedy rząd przedstawiła prezydentowi projekt Koncepcji Państwowej Polityki Alkoholowej, Putin podobno wyśmiał go, mówiąc: "Co? Chcecie, żebym został kolejnym Ligaczowem?". Putin nawiązał w ten sposób do członka kierownictwa radzieckiej partii komunistycznej, który był odpowiedzialny za niesławne antyalkoholowe fiasko Gorbaczowa i który stał się jedną z najbardziej nielubianych postaci w ZSRR.

Jedyne reformy, na jakie zgodził się Putin, to ograniczenia w wydawaniu licencji na produkcję wódki. Wzmocniły one putinowski Rosspirtprom i zwiększyły liczbę zatruć domowymi samogonami.

"Nie trzeba czytać gazet, słuchać radia, oglądać telewizji ani znać się na intrygach na wysokim szczeblu, żeby wywnioskować, że władza już dawno przestała dbać o dobro ludzi" — podsumował Niemcow w swojej książce poświęconej współczesnej rosyjskiej polityce alkoholowej.

(...)

6.

Sytuacja zmieniła się znacząco pod koniec drugiej kadencji Putina w 2008 r., kiedy to ustąpił on z urzędu prezydenta na cztery lata. W obliczu konstytucyjnego ograniczenia do dwóch kadencji Putin mianował na najwyższe stanowisko w Rosji swojego zaufanego pomocnika i wieloletniego premiera Dmitrija Miedwiediewa. Przez następne cztery lata Putin był premierem. Historycy i publicyści uważają, że Miedwiediew po prostu rozgrzewał tron przed planowanym powrotem Putina na urząd prezydenta w 2012 r., jednak między oboma przywódcami istniały pewne istotne różnice, zwłaszcza w kwestii walki o alkohol.

Od czasu nieudanej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Dmitrij Miedwiediew stał się ponurym, wojowniczym i niemal komicznym zwolennikiem zniszczenia Ukrainy i Zachodu. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze 10 lat temu ten młody, obeznany z technologią fan Deep Purple był uważany za przyjazną, bardziej liberalną alternatywę dla Putina, z którym Zachód mógł "zresetować" stosunki z Rosją po inwazji na Gruzję w 2008 r.

Podkreślając ten reformatorski wizerunek, po objęciu urzędu prezydenta Miedwiediew stanął po stronie ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego w kwestii konieczności stawienia czoła kryzysowi wódczanemu w Rosji. Zakres alkoholizacji Rosji "jest po prostu zdumiewający" — ogłosił Miedwiediew, uzasadniając nową inicjatywę antypijacką. Zauważył on, że rosyjskie wskaźniki konsumpcji per capita wynoszą "około 50 butelek wódki na każdego mieszkańca kraju, włączając w to niemowlęta. To są monstrualne liczby". Oczywiście, Putinka jego szefa była wśród nich na pierwszym miejscu.

Czy Putin nigdy nie powiedział Miedwiediewowi o swoim biznesie z wódką w tle? Biorąc pod uwagę ich zgodność praktycznie we wszystkich innych obszarach polityki, wydaje się mało prawdopodobne, by Miedwiediew zgadzał się z tym, że jego polityka niszczy przedsiębiorstwo jego szefa. Bardziej prawdopodobne jest, że Miedwiediew nie wiedział o ludziach z biznesu Putina, podobnie jak ministrowie rządu Iłłarionow, Gref i Kudrin.

W istocie Miedwiediew nadal stawał po stronie zarówno rosyjskiej, jak i międzynarodowej społeczności zajmującej się zdrowiem publicznym, a nawet krytykował podejrzaną niechęć Putina do podjęcia jakichkolwiek działań w związku z kryzysem w ciągu pierwszych ośmiu lat jego prezydentury. — Uważam, że tak naprawdę nie zaszły żadne zmiany — przyznał Miedwiediew. – Nic nie pomogło.

Począwszy od 2009 r., Miedwiediew wprowadził mnóstwo zdroworozsądkowych ograniczeń dotyczących alkoholu, wzorowanych na najlepszych międzynarodowych praktykach: nowoczesną kampanię PR, zakaz reklam alkoholu w TV, podniesienie wieku picia i zaostrzenie kar za sprzedaż nieletnim, wprowadzenie ostrzeżeń zdrowotnych, ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu, zmniejszenie liczby punktów sprzedaży detalicznej i wprowadzenie prawa zerowej tolerancji dla prowadzenia pojazdów po pijanemu.

W przeciwieństwie do drakońskich restrykcji stosowanych w przeszłości przez autokracje te ograniczenia były wprowadzane stopniowo, zwłaszcza stopniowe podnoszenie minimalnej ceny standardowej półlitrowej butelki wódki z 89 rubli (około 3 dol.) do 199 rubli (około 6 dol.) do 2014 r., zniechęcając do konsumpcji poprzez powolne zwiększanie ceny wódki. Stopniowy wzrost cen nie wpłynął oczywiście na konsumentów drogich wódek z górnej półki, takich jak Russki Standard. To właśnie tanie wódki z dolnej półki — takie jak Putinka — znalazły się na celowniku Miedwiediewa.

Międzynarodowi obserwatorzy rynku szacują, że legalna produkcja wódki spadła o jedną trzecią z powodu antyalkoholowej kampanii Miedwiediewa. Putinka ucierpiała szczególnie mocno: jej produkcja spadła o ponad 50 proc. do 2011 r.

— Nie chodzi o utratę zysków — przyznali jednak menedżerowie Putinki, zapytani, dlaczego kontynuują produkcję umierającej marki. — Wódka pod taką marką nigdy nie mogła po prostu umrzeć, jak to się dzieje z każdą inną marką. To jest kwestia polityki.

7.

Sam Putin nie odniósł się do antyalkoholowych reform Miedwiediewa, które — jako ówczesny premier Rosji — miał obowiązek wprowadzić. Najwyraźniej jednak Putin po prostu kazał lojalnym wobec siebie urzędnikom Kremla pracować nad podważeniem antywódkowej polityki Miedwiediewa, która uderzała w jego osobiste dochody.

Na zewnątrz przybrało to formę nagłego i denerwującego przekierowania ustawodawstwa antyalkoholowego tak, aby było ono wymierzone nie w wódkę, ale w piwo. Najbardziej niepodważalnym założeniem światowych badań nad alkoholem jest to, że mocne destylowane trunki, takie jak wódka, są o wiele bardziej zabójcze i szkodliwe dla zdrowia jednostki i dobrobytu społeczeństwa niż lżejsze fermentowane piwa i wina. W ostatnich latach w krajach skandynawskich, bałtyckich i w Polsce, a także w Holandii i Wielkiej Brytanii, wprowadzono środki zachęcające do rezygnacji z mocnych trunków na rzecz "zdrowszych" napojów fermentowanych, co doprowadziło do zmniejszenia śmiertelności i poprawy stanu zdrowia.

Dlatego ogłoszenie, że subtelne podwyżki ceł na wódkę zostaną połączone z drastyczną, 200-proc. podwyżką podatków na piwo — zachęcającą konsumentów do picia mniejszej ilości piwa, a większej ilości wódki — nie miało absolutnie żadnego logicznego sensu, chyba że ktoś chciałby na tym zyskać. Putin pozostał na uboczu, pozwalając swojej minister zdrowia i rozwoju społecznego Tatianie Golikowej poprowadzić inicjatywę, która w przewrotny sposób osłabiła rosyjskie zdrowie i rozwój społeczny.

Parlamentarzystą stojącym za prowódkowym i antypiwnym ustawodawstwem był Wiktor Zwiagincew z kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja, który sprzeciwiał się wszelkim naukowym i medycznym konsensusom, upierając się, że "alkoholizm piwny jest w niektórych przypadkach bardziej niebezpieczny niż wódczany". Zwiagincew, co może nie jest zaskakujące, przed karierą posła był zastępcą dyrektora generalnego Rosspirtpromu.

Brytyjska badaczka Annę Bailey prześledziła losy tej dziwacznej decyzji. Wywiady z osobami wtajemniczonymi w rynek potwierdziły, że decyzja o przerwaniu kampanii przeciwko wódce i skierowaniu jej na piwo została podjęta na najwyższym szczeblu na Kremlu.

W proteście przeciwko niespodziewanemu posunięciu kampanii przeciwko piwu, jak zauważyła Bailey, "prezydent Miedwiediew wydał premierowi Putinowi polecenie", by ten monitorował i raportował zmiany we wzorcach konsumpcji alkoholu z zamiarem skierowania reform z powrotem w stronę wódki. To polecenie prezydenta Miedwiediewa zostało przez Putina zignorowane.

Jednak chyba najbardziej bezczelna hipokryzja Putina w podważaniu dobrze pojętych reform i zachęcaniu do pijaństwa wyszła od jego wieloletniego ministra finansów Aleksieja Kudrina, którego bank WTB odegrał tak ważną rolę w dofinansowaniu Rosspirtpromu. W 2010 r., w rozmowie z agencją informacyjną Interfax, Kudrin zachęcił patriotycznych Rosjan do palenia i picia, ponieważ "ten, kto pije wódkę i pali papierosy, przynosi państwu więcej dochodów".

8.

Po powrocie na urząd prezydenta w 2012 r. Putin zdusił to, co pozostało z inicjatyw zdrowotnych Miedwiediewa. Po cichu zrezygnowano z ograniczeń na wódkę, a stopniowe podwyżki cen zostały zniesione. W 2014 r. Putin zaczął faktycznie obniżać minimalną cenę wódki, co wzmocniło walczące o przetrwanie marki z dolnej półki. W przewidywalny sposób udział Putinki w rynku wzrósł, podobnie jak zyski Putina.

W kolejnych latach wódka Putinka stała się synonimem putinowskiej autokracji, pełniąc nawet rolę fanki najgorszych ekscesów jego reżimu. W maju 2022 r., trzy miesiące po rozpoczęciu przez Putina katastrofalnej i krwawej inwazji na Ukrainę, butelki Putinki, które zjechały z linii montażowej Kristall, zostały ozdobione nowymi, patriotycznymi, pro-wojennymi etykietami z trójkolorowymi flagami Rosji i łacińskimi literami "Z" i "V", takimi jak te, które zdobiły rosyjskie czołgi i samochody terenowe przejeżdżające przez granicę na Ukrainie.

Na czarnej etykiecie Putinka widnieje napis "Swoich nie zostawiamy", co jest odniesieniem do prorosyjskich separatystów w Doniecku i Ługańsku. Na białym "V" widnieje napis "Siła V prawdzie" — orwellowskie hasło, które Putin przywołał w swoim faktycznym wypowiedzeniu wojny.

Ci rosyjscy patrioci, którzy nie chcą poświęcić w Bachmucie życia za ego Putina, mogą przynajmniej poświęcić swoje pieniądze i wątroby za domki letniskowe Putina w Soczi. Albo, biorąc pod uwagę pijacki nieład wśród rosyjskich przymusowych poborowych, mogą zrobić jedno i drugie.

9.

Gdy wojna w Ukrainie toczy się w sposób katastrofalny, Putin nagle zaczyna się niepokoić "wysokim poziomem alkoholizacji społeczeństwa". Według doniesień niezależnych dziennikarzy z portalu Meduza, Putin martwi się, że od czasu rozpoczęcia wojny rosyjscy urzędnicy, w tym ci z jego otoczenia, zaczęli znacznie więcej pić.

Podobnie jak w przypadku samej wojny, Putin może winić za wódczaną porażkę tylko samego siebie. W ostatecznym rozrachunku koronną ironią rządów Putina w Rosji — niezależnie od tego, jak się one ostatecznie zakończą — jest to, że Putin stał się synonimem tego, czego najbardziej się brzydzi. Od początku swojej prezydentury Putin przedstawiał się jako sprawny, stateczny i stabilny przywódca, co stanowiło wyraźny kontrast z nieumiejętnością prowadzenia biznesów przez jego poprzednika.

Jelcyn był pijakiem, a Putin chodzi trzeźwy — to prawda. Ale pijaństwo Jelcyna było jego własnym krzyżem do dźwigania, nigdy nie narzucał swojego nałogu rodakom. Natomiast Putin nie jest uzależniony od alkoholu, lecz od własnej chciwości, zysku i pychy. Środkiem do tego celu było utrzymanie rosyjskiego społeczeństwa w kajdanach butelki wódki.

W ten sposób Putin utrwalił i wzmocnił historyczną cechę charakterystyczną dla pokoleń rosyjskiej autokracji imperialnej, polegającą na tym, że to nie autokrata służy interesom ludu, ale lud Rosji służy interesom autokraty.

onet.pl/Politico

piątek, 5 maja 2023


- Dążąc do dominacji nad światem Anglosasi starają się zafałszować historię, odwrócić wynik wojny (tej jedynej się liczącej dla Rosjan, czyli II wojny światowej - red.), pozbawić Rosję statusu państwa zwycięskiego i jej stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz sprawić, że heroiczny czyn wielonarodowego społeczeństwa sowieckiego zostanie zapomniany - mówi Patruszew. Odwołuje się w ten sposób między innymi do faktu, że w latach 1939-41 ZSRR było sojusznikiem III Rzeszy, co aktualnie w Rosji jest uznawane za kłamstwo i manipulację. Przypominanie o tym to "fałszowanie historii". Tak samo jak przypominanie Rosjanom, jak ogromne znaczenie w ich wysiłku miała pomoc materiałowa aliantów zachodnich. Jak twierdzi Patruszew, USA i Wielka Brytania wspierały III Rzeszę, pomogły nazistom przejąć władzę i wielu przywódców państw zachodnich tamtego okresu miało być ukrytymi miłośnikami Hitlera.

(...)

- Przeciwnicy Rosji są przyzwyczajeni do nadużywania naszej dobroci i szczodrości. [...] Powinniśmy jednak zdecydowanie bronić naszych interesów narodowych, naszej kultury i naszej historii z troski o przyszłość państwa. Machina propagandowa Zachodu nie działa, kiedy styka się z honorem, nobliwością, hartem ducha i niewzruszoną moralnością, które są cechami wrodzonymi naszego narodu. Tradycje duchowe i wartości moralne muszą być wspierane i wzmacniane na każdy możliwy sposób, przy jednoczesnym odkłamywaniu różnych rusofobicznych pseudoteorii naukowych, które są używane jako preteksty do agresywnych działań przeciw naszemu państwu - oznajmia Patruszew. Zachęca przy tym "zacnych" Amerykanów i Europejczyków do ignorowania "waszyngtońskiej antyrosyjskiej propagandy" i przybywania do Rosji, gdzie mogą zostać obywatelami jeśli będą przestrzegać rosyjskiego prawa, wartości i norm kulturowych. - Swoją drogą liczba osób pragnących osiedlić się na stałe w Rosji rośnie. Większość z nich to głęboko wierzący chrześcijanie, którymi blisko do wartości moralnych i etycznych bronionych przez nasze państwo, a deptanych w Ameryce - zapewnia Rosjanin. Dodaje, że USA "dosłownie cofnęły się do czasów średniowiecza" i funkcjonuje tam coś w rodzaju inkwizycji, tylko zwróconej przeciw tradycyjnym wartościom.

W rozmowie Patruszew "wyjaśnia" też dlaczego perfidnym Anglosasom tak bardzo zależy na atakowaniu Rosji. Wszystko przez superwulkan Yellowstone, czyli kalderę wulkaniczną ukrytą pod parkiem narodowym o tej samej nazwie w USA. W przeszłości miały tam miejsce ogromne eksplozje wulkaniczne o katastrofalnych efektach dla całego globu. Nie brakuje teorii, że następna może się zdarzyć niebawem, choć naukowcy specjalizujący się w obserwacji tego miejsca twierdzą, że nie ma dowodów na to wskazujących. Patruszew ich nie potrzebuje. -  Panuje przekonanie, że kres wszelkiego życia w Ameryce Północnej jest nieunikniony. [...] Przy okazji niektórzy w Ameryce argumentują, że wobec możliwej erupcji, wschodnia Europa i Syberia będą najbezpieczniejszymi miejscami na Ziemi. Najwyraźniej to jest powodem, dla którego anglosaskie elity tak bardzo pragną posiąść ten obszar - stwierdza Rosjanin. Dodatkowo twierdzi, że Zachód nie jest w stanie przetrwać bez rosyjskich surowców. - Decydując się na politykę ekologiczną, europejscy oficjele kategorycznie ignorują argumenty profesjonalistów zajmujących się tematem, którzy przekonują o korzyściach wynikających ze współpracy z rosyjskim sektorem energetycznym - mówi.

gazeta.pl

czwartek, 4 maja 2023


Rosja oskarżyła Ukrainę o przeprowadzenie 3 maja ataku drona na Kreml. Nagrania z mediów społecznościowych, które krążyły 3 maja, pokazują, jak dron eksplodował w pobliżu masztu flagowego na szczycie budynku Kremlowskiego Pałacu Senatu w Moskwie, gdy dwie niezidentyfikowane osoby wspięły się na kopułę budynku. Kreml oskarżył Ukrainę o zorganizowanie „zaplanowanego ataku terrorystycznego” z zamiarem zamachu na prezydenta Rosji Władimira Putina i wyjaśnił, że Putina nie było na Kremlu w czasie ataku, a zatem nic mu się nie stało. Ukraińscy urzędnicy, w tym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, podkreślali, że Ukraina nie przeprowadziła ataku.

Rosja prawdopodobnie zorganizowała ten atak, próbując sprowadzić wojnę do domu rosyjskiej publiczności i stworzyć warunki dla szerszej mobilizacji społecznej. Kilka wskaźników sugeruje, że strajk był prowadzony wewnętrznie i celowo zainscenizowany. Władze rosyjskie podjęły ostatnio kroki w celu zwiększenia krajowych zdolności obrony powietrznej Rosji, w tym w samej Moskwie, dlatego jest bardzo mało prawdopodobne, aby dwa drony mogły przebić wiele warstw obrony powietrznej i zdetonować lub zostać zestrzelone tuż nad sercem Kremla w sposób, który zapewnił spektakularne zdjęcia, ładnie uchwycone przez aparat. Zdjęcia geolokalizowane ze stycznia 2023 r. pokazują, że rosyjskie władze rozmieszczają systemy obrony powietrznej Pancyr w pobliżu Moskwy, aby utworzyć kręgi obrony przeciwlotniczej wokół miasta. Atak, który uniknąłby wykrycia i zniszczenia przez takie środki obrony przeciwlotniczej i doprowadziłby do trafienia w tak prestiżowy cel, jakim jest Kremlowski Pałac Senatu, byłby dla Rosji poważnym kłopotem. Natychmiastowa, spójna i skoordynowana reakcja Kremla na incydent sugeruje, że atak został wewnętrznie przygotowany w taki sposób, że jego zamierzone skutki polityczne przeważyły nad kompromitacją. Kreml natychmiast oskarżył Ukrainę o przeprowadzenie ataku terrorystycznego, a rosyjskie oficjalne reakcje szybko skupiły się wokół tego oskarżenia. Gdyby atak drona nie został zorganizowany wewnętrznie, byłoby to niespodziewane wydarzenie. Jest bardzo prawdopodobne, że oficjalna odpowiedź Rosji byłaby początkowo znacznie bardziej zdezorganizowana, ponieważ rosyjscy urzędnicy starali się stworzyć spójną narrację i zrównoważyć retoryczne implikacje wyraźnego zakłopotania informacyjnego. Kremlowi w szczególności nie udało się wygenerować na czas i spójnej odpowiedzi informacyjnej na inne upokorzenia wojskowe, które nie zostały spowodowane przez niego samego.

Szybka i spójna prezentacja oficjalnej rosyjskiej narracji wokół strajku sugeruje, że Rosja zainscenizowała ten incydent w pobliżu święta Dnia Zwycięstwa 9 maja, aby przedstawić wojnę jako egzystencjalną dla swojej krajowej publiczności. Kreml może wykorzystać strajk, aby usprawiedliwić odwołanie lub dalsze ograniczenie obchodów 9 maja, działania, które prawdopodobnie wzmocniłyby wysiłki informacyjne przedstawiające wojnę na Ukrainie jako bezpośrednio zagrażającą przestrzeganiu przez Rosję szanowanych wydarzeń historycznych. ISW wcześniej oceniło, że Rosja stosuje szereg środków, aby przedstawić wojnę na Ukrainie jako egzystencjalną dla rosyjskiej publiczności i przygotować się na szerszą mobilizację społeczną.

Niektórzy rosyjscy nacjonalistyczni blogerzy wykorzystali atak drona na Kreml, by wezwać Rosję do eskalacji wojny, mimo że Rosji obecnie brakuje zdolności militarnej, by to zrobić. Wielu prowojennych blogerów, w tym żarliwy nacjonalista i były rosyjski oficer Igor Girkin, skrytykowało Kreml za pozwolenie Ukrainie na przekroczenie wielu rosyjskich „czerwonych linii” bez odpowiedniego odwetu i wezwało Rosję do eskalacji w odpowiedzi, w tym poprzez wymierzenie w prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i innych ukraińskich decydentów. Ta sekta milbloggerów podkreślała własne zakłopotanie strajkiem na Kremlu, porównując go do upokorzenia przez niemieckiego pilota cywilnego, który wylądował małym samolotem w pobliżu Kremla w 1987 roku. Inni rosyjscy blogerzy, w tym ci o bliskich powiązaniach z Kremlem, skrytykowali wysoki stopień oburzenia w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Ci milbloggerzy w dużej mierze opowiadali się przeciwko odwetowej eskalacji militarnej na tej podstawie, że ten strajk nie zmienia operacyjnej ani strategicznej sytuacji w wojnie, zamiast tego wzywali do ostrożnej reakcji, uznając jednocześnie ukłucie zakłopotania strajkiem. Te wiadomości od prokremlowskich blogerów mogą potwierdzać ocenę, że celem tego ataku fałszywej flagi było raczej usprawiedliwienie wzmożonych środków mobilizacyjnych niż jakiejkolwiek eskalacji.

(...)

Siły rosyjskie nadal zdobywały tereny w Bachmucie i jego okolicach od 3 maja. Zdjęcia z geolokalizacji z 2 i 3 maja pokazują, że siły rosyjskie zbliżyły się do autostrady O0506 na północny zachód od Khromove (bezpośrednio na zachód od Bakhmut) i zdobyły Bakhmut Medical College w zachodnim Bachmucie. Rosyjski bloger twierdził, że siły rosyjskie i ukraińskie kontynuowały walkę na północ od Bachmutu w pobliżu Bohdanivki (6 km na północny zachód od Bachmutu) i że siły Grupy Wagnera posuwały się naprzód w zachodnim i południowym Bachmucie. Inny blogger twierdził 2 maja, że siły rosyjskie i ukraińskie kontynuowały walki na północ od autostrady O0506. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie kontynuowały ataki w Bakhmut i przeprowadziły nieudane ataki naziemne w kierunku Ivanivske (6 km na zachód od Bakhmut), Predtechyne 14 km na południowy zachód od Bakhmut), i Niu York (30 km na południowy zachód od Bakhmut). Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, stwierdził 2 maja, że siły ukraińskie kontrolują 2,7 kilometra kwadratowego Bakhmut, co jest w dużej mierze zgodne z obecnie ocenianą przez ISW ukraińską kontrolą 1,89 kilometra kwadratowego w Bakhmucie.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) przyznało, że ukraińskie kontrataki w rejonie Awdijiwki są ograniczone. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło 3 maja, że siły rosyjskie odparły ukraiński atak naziemny 2 maja na nieokreślonym obszarze na kierunku Ołeksandro-Kałynowe, odnosząc się do obszaru między Awdijiwka i Toreck. ISW nie zaobserwowało wizualnych dowodów udanych ukraińskich kontrataków w rejonie Awdijiwki, a ataki te są prawdopodobnie częścią trwającego schematu ograniczonych i zlokalizowanych ataków, jak niedawno ocenił ISW.

3 maja siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne na linię miasta Awdijiwka-Donieck. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane ataki naziemne w pobliżu Siewernego (7 km na zachód od Awdijiwki), Perwomajskego (11 km na południowy zachód od Awdijiwki), Marinki (27 km na południowy zachód od Awdijiwki) i Nowomykaliwka (10 km na południowy zachód od Doniecka). Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły rosyjskie przegrupowują się na zachód od Nowobachmutivki (9 km na północny zachód od Awdijiwki) i że ukraińskie namierzanie rosyjskich pozycji strzeleckich spowolniło tempo ostrzału rosyjskiej artylerii. Inny rosyjski bloger twierdził, że siły rosyjskie przedarły się przez ukraińskie linie obronne i utworzyły przyczółek na południowych obrzeżach przedsiębiorstwa Horhaz w południowo-zachodniej Marince.

understandingwar.org

środa, 3 maja 2023


RPA deklaruje neutralność wobec pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Realizując ją, przedstawiciel RPA rutynowo opuszcza głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, jeśli dotyczą rezolucji piętnujących Rosję, np. w sprawie potępienia inwazji (2 marca 2022 r.) i aneksji okupowanych terytoriów (12 października 2022 r.). Jednocześnie RPA wykonuje istotne gesty przełamujące międzynarodową izolację rosyjskich władz. Młodzieżowa liga rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) wysłała „obserwatorów” na tzw. referenda aneksyjne, otwarcie wspierając Rosję. RPA pomaga Rosji omijać sankcje, np. przyjmując objęte nimi statki handlowe. W rocznicę agresji u jej wybrzeży odbyły się wspólne z Rosją i Chinami ćwiczenia morskie Mosi II, w których uczestniczyła fregata Admirał Gorszkow oznakowana symbolami inwazji (literami „Z” i „V”). Postawa RPA jest więc faktycznie przychylna Rosji. Polityka taka utrzymuje się pomimo niewielkich związków gospodarczych obu państw.

W RPA politykę zagraniczną faktycznie współprowadzą dwa ośrodki: ministerstwo, któremu szefuje Naledi Pandor, oraz Podkomitet ANC ds. Stosunków Międzynarodowych, na czele którego stoi Lindiwe Zulu, wpływowa w ANC stronniczka prorosyjskiego byłego prezydenta Jacoba Zumy, posługująca się językiem rosyjskim absolwentka Uniwersytetu im. Patrice Lumumby w Moskwie. O ile 24 lutego 2022 r. ministerstwo wezwało Rosję do wycofania wojsk z Ukrainy, o tyle trzy dni później Podkomitet wydał oświadczenie, w którym odwołał się do rzekomego ekspansjonizmu NATO i instrumentalizowania w tym celu Ukrainy przez Zachód („zimna wojna nigdy nie została pogrzebana”) oraz bronił polityki Białorusi. W późniejszej komunikacji ministerstwo nie potępiało już działań Rosji, a w styczniu 2023 r. minister Pandor oświadczyła, że w kontekście dostarczania Ukrainie ciężkiego uzbrojenia przez Zachód wzywanie Rosji do wycofania się byłoby „upraszczające i niedojrzałe”. Podobną ambiwalencję względem deklarowanej neutralności przejawiał prezydent Cyril Ramaphosa. 10 marca 2022 r. rozmawiał telefonicznie z Władimirem Putinem, chcąc lepiej „poznać rosyjską perspektywę” na sytuację na Ukrainie. Po rozmowie deklarował gotowość mediacji, jednak według Ukrainy propozycji RPA brakowało bezstronności.

Kultywowanie pamięci o wsparciu ZSRR dla ruchu wyzwoleńczego w czasach apartheidu należy do etosu ANC. ZSRR dostarczał pomoc m.in. finansową, medyczną, w zakresie uzbrojenia oraz szkoleń dla południowoafrykańskiego ruchu oporu. Wsparcie to nie było jednak konsekwentne – np. w czasach Gorbaczowa ZSRR szukał zbliżenia z apartheidowskim rządem RPA (Partią Narodową) kosztem ANC. Dominujące w pamięci zbiorowej utożsamianie ZSRR z dzisiejszą Rosją, wykorzystywane przeciw Ukrainie, jest także uproszczeniem. Południowoafrykańscy partyzanci szkoleni byli najczęściej w Odessie i na Krymie. Ok. 30% studentów z RPA studiowało na terenie sowieckiej Ukrainy, a znani południowoafrykańscy działacze opisywali wówczas aspiracje narodowe Ukraińców. Wreszcie pomoc ZSRR, choć istotna, była mniej znacząca niż np. udzielana przez państwa skandynawskie.

Pomimo tych nieścisłości argument historyczny, a także biografie wielu członków obecnych elit (np. pierwszym emisariuszem ANC w ZSRR był ojciec minister Pandor), skutkują ich prorosyjskim nastawieniem w sprawie Ukrainy. Wpływa na to też żywotność w ANC zimnowojennej, „antyimperialnej” (w praktyce – antyzachodniej) perspektywy na sprawy globalne, spójnej z obecną argumentacją Rosji. Autorzy dokumentu programowego ANC dotyczącego polityki zagranicznej z maja 2022 r. wskazali na Rosję jako na lidera sił „progresywnych”, sprzeciwiających się neoliberalnemu porządkowi międzynarodowemu zdominowanemu przez USA, oraz na zachodnie sankcje na Rosję jako przyczynę kryzysu żywnościowego w Afryce. Z podobnych powodów z propagandy rosyjskiej czerpie populistyczna opozycja – Bojownicy o Wolność Gospodarczą (EFF), deklarując gotowość fizycznej ochrony Putina przed ewentualnym aresztowaniem go w RPA i odesłaniem przed Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK). Proukraińskie stanowisko utrzymuje konsekwentnie liberalny Sojusz Demokratyczny (DA), którego lider w maju 2022 r. odwiedził Ukrainę. Partia ta jest jednak postrzegana w RPA jako reprezentująca interesy białej, uprzywilejowanej gospodarczo mniejszości, przez co jej argumenty nie zyskują posłuchu większości.

Dla Rosji RPA jest głównym partnerem w Afryce anglojęzycznej, w której ma mniejsze wpływy niż we frankofońskiej. W czasach prezydentury Zumy (2009–2018), poprzednika Ramaphosy, państwo zostało przyjęte do BRICS, a liderów RPA i Rosji łączyła zażyłość. Rozwinęły się wówczas związki korupcyjne – ich efektem było np. zawarcie przez Zumę i Rosatom umowy na budowę elektrowni atomowej, która była niekorzystna finansowo dla RPA (później została anulowana). Podczas wyborów w 2019 r. Rosja wykorzystywała swoje narzędzia wpływu, wspierając ANC i dyskredytując opozycję w mediach społecznościowych. Wprowadzenie w 2023 r. przepisów o jawności finansowania partii spowodowało upublicznienie największych darczyńców ANC, wśród których jest Wiktor Wekselberg, objęty sankcjami rosyjski biznesmen bliski Putinowi.

W styczniu 2023 r. wizytę w RPA złożył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Jej rezultatem było m.in. zaproszenie wystosowane przez Jedną Rosję (rosyjską partię władzy) dla delegatów ANC na rozmowy w Moskwie na przełomie marca i kwietnia br. o pożądanym „nowym porządku światowym” po ewentualnym zwycięstwie Rosji nad Ukrainą. Rosyjskim interesem była też podyktowana podjęta w tym samym czasie decyzja o zamrożeniu kontraktu na dostawy przez południowoafrykańską firmę zbrojeniową Denel amunicji do Polski, ponieważ mogłaby ona zostać przekazana Ukrainie. Ambasady rosyjskie w Afryce (np. w Kenii) wykorzystywały to posunięcie propagandowo, jako przykład odwracania się społeczeństw kontynentu od Zachodu. Znaczenie RPA w medialnej polityce Rosji podniosło otwarcie na przełomie 2022 i 2023 r. w Johannesburgu pierwszego w Afryce biura rosyjskiej stacji RT.

Znaczenie RPA na kontynencie (ostatnio potwierdzone udziałem w doprowadzeniu do pokoju w Etiopii) powoduje, że z perspektywy Zachodu państwo to jest kluczowe w kształtowaniu postaw dużej części Afryki w sprawie Rosji. Efektem są wysiłki amerykańskiej dyplomacji, by ograniczyć związki RPA i Rosji. We wrześniu ub.r. Pretorię odwiedził sekretarz stanu Antony Blinken, a w styczniu br. – sekretarz skarbu Janet Yellen, która przestrzegła przed omijaniem antyrosyjskich sankcji. UE natomiast – największy partner handlowy RPA – nie jest skłonna używać wpływu politycznego. Wynika to ze znaczenia dostaw południowoafrykańskiego węgla (wzrosły one ośmiokrotnie w I poł. 2022 r.) – ważnego dla procesu odchodzenia od współpracy energetycznej z Rosją.

Wojna na Ukrainie i towarzysząca jej rosyjska narracja o sprzeciwie wobec hegemonii USA (i szerzej – Zachodu) zwiększyły atrakcyjność bloku BRICS wśród państw Globalnego Południa, gdzie postulat świata wielobiegunowego jest atrakcyjny. Chęć akcesu do BRICS zgłaszały w ostatnich miesiącach m.in. Egipt, Turcja, Indonezja i Meksyk. Zwiększa to znaczenie RPA jako partnera, o którego przychylność – z ich perspektywy – warto zabiegać.

pism.pl

wtorek, 2 maja 2023


Sądząc po dynamice walk w Bachmucie, najkrwawsza bitwa wojny rosyjsko-ukraińskiej dobiega końca. Obrońcy miasta stopniowo wycofują się na zachodnich obrzeży miasta pod naporem liczebnie silniejszego wroga. W rzeczywistości teraz Ukraińcy posiadają tylko kilka kwartałów wieżowców i niewielki obszar sektora dzielnicy domków jednorodzinnych. Na mapie to już niecałe 10 proc. powierzchni miasta. Długość frontu w mieście skróciła się do nieco ponad 4 kilometrów.

Im mniejszy obszar zabudowy miejskiej kontrolowany przez Siły Zbrojne Ukrainy, tym skuteczniej może na nim działać rosyjska artyleria i lotnictwo. Cała ich siła ognia jest teraz skoncentrowana na obszarze zaledwie kilku kilometrów kwadratowych. Tydzień temu ta sama ilość luf atakowała obszar co najmniej półtora raza większy.

Jednocześnie należy zwrócić uwagę na organizację działań garnizonu ukraińskiego podczas całej operacji obronnej. W ciągu dziewięciu miesięcy walk o Bachmut dowództwo zachowało koordynację pomiędzy oddziałami, które wycofywały się w sposób skoordynowany, zachowując kontrolę nad logistyką. Dzięki temu udało im się uniknąć okrążenia, klęski i katastrofalnych strat. Po opuszczeniu miasta Siły Zbrojne Ukrainy umacniają się na nowych liniach obronnych. Geograficzne ukształtowanie terenu na zachód od Bachmutu pozwala na dalsze opóźnianie postępów Rosjan, wykrwawionych długą i krwawą walką o miasto. Znajdują się tu wzgórza, z których dobrze widać kilometry otwartego terenu dostępnego dla ognia ukraińskiej artylerii. To przeszkoda dla strony atakującej.

Ekspert wojskowy Ołeh Żdanow twierdzi, że Siły Zbrojne Ukrainy od dawna budowały na tych wzgórzach potężną linię obrony – okopy, ziemianki, stanowiska strzeleckie – i są gotowe w każdej chwili wycofać się tam od strony Bachmutu. Według niego zdobycie miasta nie zapewni Rosjanom szczególnej przewagi operacyjnej.

Podobną myśl wyraził pod koniec tygodnia w rozmowie z niemieckim Der Spiegel brytyjski zastępca sekretarza obrony James Heappey . Według niego rosyjska armia nie tylko nie odniosła wymiernych korzyści z natarcia w Bachmut, ale także straciła „po prostu niewiarygodną liczbę swoich żołnierzy”.

Żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, który prowadzi kanał telegramu „Bachmucki Demon” i walczy w mieście, nazwał Bachmut pułapką na Rosjan.

– I wszystko, co zrobią później, będzie działać przeciwko nim. Oczywiście ma to dla nas swoją cenę, ale doskonale rozumiemy, dlaczego tu jesteśmy, jesteśmy tu tak długo i nadal pozostajemy. Z czasem jestem pewien, że wszyscy to zobaczą – napisał w ostatnią niedzielę.

Na tle działań wojennych w Bachmucie doszło do eskalacji konfliktu między organizatorem rosyjskiej firmy najemniczej Grupa Wagnera Jewgienijem Prigożynem i rosyjskim Ministerstwem Obrony. To właśnie najemnicy Prigożyna stanowili główną siłę uderzeniową na tym odcinku frontu. 29 kwietnia oligarcha w rozmowie z rosyjskim propagandystą Siemionem Piegowem powiedział, że jest gotów wycofać w najbliższym czasie swoje siły z Bachmutu z powodu „dotkliwego braku amunicji”. Aby temu zapobiec, zażądał od rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu natychmiastowego dostarczenia wymaganej liczby pocisków artyleryjskich.

Wieczorem tego samego dnia Prigożyn napisał na swoim kanale telegramowym o konsekwencjach obecnej sytuacji:

– Dziś jednostki Grupy Wagnera posunęły się o 100-150 metrów… w wyniku „amunicyjnego głodu” zginęło 94 żołnierzy.

Jednocześnie ukraińscy żołnierze, którzy są teraz w Bachmucie, nie zauważają, by Rosjanie cierpieli na brak amunicji artyleryjskiej.

Zdaniem analityków z Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) Prigożyn próbuje w ten sposób przekonać rosyjskie kierownictwo o konieczności przejścia do defensywy, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się dużej ukraińskiej kontrofensywy. Prawdopodobnie szef „prywatnej armii” uważa, że rosyjskie pozycje w Bachmucie są podatne na ukraińskie kontrataki i mogą paść w przypadku zmasowanego uderzenia wroga.

Bachmut nadal angażuje znaczne siły Rosjan. Według rzecznika Wschodniej Grupy Sił Zbrojnych Ukrainy Serhija Czerewatego liczba rosyjskiego personelu w tym regionie przekracza 25 tysięcy. Z tego powodu rosyjskie dowództwo nie może przeprowadzić ataku na pozostające pod kontrolą Kijowa miasta Donbasu, przede wszystkim na Słowiańsk, Kramatorsk i Konstantynówkę.

Ukraiński ekspert wojskowy Roman Switan zwraca uwagę na możliwość oskrzydlenia grupy bachmuckiej Sił Zbrojnych FR.

– Ich linia obrony rozciąga się od Czasowego Jaru do Konstantynówki na lewym skrzydle, na prawym skrzydle – od Siewierska do Biłohoriwki i nie mogą się wycofać. Dlatego grupa Prigożyna może zostać w każdej chwili odcięta w wyniku uderzenia na Popasną z Biłohoriwki (z północnego wschodu) i z zachodu – Konstantynówki – podzielił się swoimi przemyśleniami w rozmowie z TSN.

W okolicach Awdijiwki wojska rosyjskie ponownie poniosły porażkę. Siły Zbrojne Ukrainy skutecznie odpierają ataki na podejściach do miasta, w pełni kontrolują logistykę i skutecznie kontratakują w rejonie wsi Opytny i Wodiane. Wróg może zmieść Awdijiwkę z powierzchni ziemi za pomocą artylerii i samolotów.

W niedzielę 30 kwietnia rano Rosjanie ostrzeliwali miasto z wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet Grad, czołgów i dział artyleryjskich, a około południa rozpoczęli atak rakietowy z powietrza na środkową część Awdijiwki. Według Witalija Barabasza, szefa administracji wojskowej miasta, w wyniku tego „dwa bloki mieszkalne zawaliły się do fundamentów”.

O problemach armii rosyjskiej pod Awdijiwką ponownie pisze były minister obrony „DRL” Igor Striełkow (skazany przez MTK na dożywocie za zestrzelenie malezyjskiego Boeinga nad Donbasem – przyp. red.). Według niego, z powodu ciężkich strat Siły Zbrojne RF ponownie zostały zmuszone do opuszczenia części zajmowanych wcześniej pozycji.

– Według informacji części rosyjskich kanałów Siły Zbrojne RF opuściły kilka pozycji na południe od Awdijiwki. Rosjanie zostali do tego zmuszeni w wyniku silnych i celnych uderzeń artylerii ukraińskiej. Wynika z tego, że linia frontu w tym rejonie wróciła do stanu z początku roku, a sytuacja obrońców Awdijiwki poprawiła się…

Przez 440 dni walk wojska rosyjskie nie zdołały okrążyć miasta i teraz też nic tego nie zapowiada. Ponadto wokół miasta jest teraz jedno wielkie bagno – skomentował sytuację polski ekspert wojskowy Artur Micek.

W Marjince walki toczą się w centrum miasta wzdłuż alei Drużby, ale Rosjanie stopniowo oskrzydlają linię obrony. Ukraiński Sztab Generalny informuje, że Bachmut i Marjinka znajdują się teraz w epicentrum działań wojennych.

Przedstawiciel Gwardii Narodowej Ukrainy Rusłan Muzyczuk zauważył w niedzielę, że w Marjince dochodzi obecnie do dużej liczba szturmów, walk ulicznych, „czasami na bardzo minimalnych dystansach”. W tym samym czasie miasto zostało całkowicie zniszczone, nie pozostał w nim ani jeden cały budynek.

Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy w rejonie Marjinki rosyjscy żołnierze masowo odmawiają udziału w działaniach wojennych. Narzekają na ciężkie straty, brak amunicji i zmuszenie do szturmu na pozycje ukraińskie bez wsparcia pojazdów opancerzonych i artylerii. Jednocześnie rosyjski sprzęt, który wjeżdża do miasta, często ulega zniszczeniu.

Intensywne walki toczą się również w rejonie Kreminnej. Mimo to linia frontu w ciągu ostatniego miesiąca uległa tylko minimalnym zmianom. Rosjanie odnieśli niewielkie sukcesy jedynie w Leśnictwie Serebrianskim, siedem kilometrów na południe od Kreminnej, gdzie na jednym z odcinków posunęli się o kilkaset metrów. W tym samym czasie na obrzeżach wsi Biłohoriwka wojska rosyjskie zostały zmuszone do odwrotu. Jest ona ważnym miejscem dla obrony oddalonego o 10 km Łysyczańska

belsat.eu

poniedziałek, 1 maja 2023


Wizyty nie przyniosły przełomowych decyzji w stosunkach z państwami regionu i sprowadzały się do promowania rosyjskiego stanowiska w sprawach międzynarodowych. Służyły temu spotkania ministra z jego odpowiednikami i z przywódcami każdego z odwiedzanych państw. W Wenezueli Ławrow rozmawiał także z przebywającymi tam ministrem spraw zagranicznych sympatyzującej z Rosją Boliwii oraz z premierem Saint Vincent i Grenadyn, które pełnią obecnie rotacyjne przewodnictwo we Wspólnocie Państw Latynoamerykańskich i Karaibskich (CELAC). Minister Ławrow wykorzystał publiczne wystąpienia do przedstawiania Rosji jako atrakcyjnego partnera, któremu zależy na pokoju, i do forsowania zmanipulowanej rosyjskiej interpretacji okoliczności agresji na Ukrainę. Tezy, które głosił, wyłożył wcześniej w artykule opublikowanym 13 kwietnia w jednym z największych brazylijskich dzienników „Folha de São Paulo” i w niszowym meksykańskim portalu „Buzos de noticias”. Ławrow kreował obraz Rosji jako ofiary polityki Zachodu, w tym sankcji i dążenia USA do „utrzymania globalnej dominacji”. Roztoczył wizję tworzącego się nowego wielobiegunowego ładu, w którym Ameryka Łacińska – nazywana priorytetowym partnerem Rosji – będzie miała pierwszoplanową pozycję. Dziękował państwom regionu za nieprzystąpienie do sankcji i wzywał je m.in. do rezygnacji z rozliczeń w dolarach i euro na rzecz innych walut.

Do wizyty Ławrowa doszło, gdy brazylijski prezydent Lula jest coraz bardziej krytykowany przez państwa zachodnie za wypowiedzi dotyczące Ukrainy, m.in. za twierdzenia, że jest ona tak samo jak Rosja odpowiedzialna za wojnę. Zapowiadając wizytę ministra, rząd Brazylii zwrócił uwagę na duży potencjał rozwoju współpracy dwustronnej i rekordową wartość obrotów handlowych w 2022 r. Miał także poruszyć sprawę wojny na Ukrainie oraz przekonywać do brazylijskiej koncepcji natychmiastowego zawieszenia broni i negocjacji pokojowych. Zapraszając Ławrowa, brazylijskie władze chciały pokazać, że są otwarte na kontakty ze wszystkimi państwami. W rzeczywistości dały mu dogodną okazję do powielania kłamliwych tez, np. oskarżeń UE o rzekomą propagandę w sprawie wojny na Ukrainie, co uczynił m.in. podczas zamkniętego wykładu dla słuchaczy Instytutu Rio Branco, czyli brazylijskiej akademii dyplomatycznej. Pomogły też stworzyć wrażenie, że Rosja nie jest izolowana i mimo wojny pozostaje normalnym partnerem. Wypowiedzi Ławrowa o podobieństwie rosyjskiej i brazylijskiej wizji świata i stanowiska wobec wojny na Ukrainie oraz krytyka zachodnich sankcji przez przedstawicieli Brazylii pomogły raczej wzmocnić przeświadczenie, że państwo to sprzyja interesom Rosji, i uderzyły w wiarygodność inicjatywy pokojowej promowanej przez Lulę. Prezydent Brazylii próbował ratować reputację, zaprzeczając swoim wcześniejszym wypowiedziom, i pod presją krytyki zdecydował, że wyśle do Kijowa swojego doradcę ds. zagranicznych Celso Amorima.

Kuba, Nikaragua i Wenezuela są najbliższymi partnerami politycznymi Rosji w Ameryce Łacińskiej. Od rosyjskiego wsparcia, w tym pomocy w omijaniu nałożonych na nie sankcji (głównie przez USA), zależy w dużym stopniu trwałość antyzachodnich reżimów autorytarnych, które rządzą tymi państwami. Wizyta Ławrowa wyraźnie służyła potwierdzeniu tych więzi, w tym gotowości Rosji do wspierania rządzących mimo prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Władze Kuby, Nikaragui i Boliwii są ważnymi partnerami Rosji w głosowaniach w ONZ (Wenezuela ma zawieszone prawo głosu z uwagi na zaległości w płaceniu składek), pomagają także powielać oficjalne rosyjskie tezy – w Wenezueli zajmuje się tym m.in. prorządowa telewizja Telesur. Ważnym elementem spotkań Ławrowa z przedstawicielami trzech reżimów było także powielanie tezy, że wszystkie te państwa – w odróżnieniu od Zachodu – bronią zasad Karty Narodów Zjednoczonych. Spotkania miały też pomóc wzmocnić współpracę w omijaniu sankcji – służyły temu deklaracje o możliwości wykorzystania rosyjskiego systemu MIR jako alternatywy dla systemu rozliczeń SWIFT.

Wizyta Ławrowa w państwach Ameryki Łacińskiej miała pokazać, że Rosja ma poparcie w regionie i możliwości, aby mimo toczonej wojny nadal wspierać tamtejsze antyzachodnie reżimy. Jest także sygnałem, że dla rosyjskich władz region pozostaje ważnym polem konfrontacji z USA i podważania polityki szeroko pojętego Zachodu. Wypowiedzi Ławrowa pokazują, że próbuje on przekonać do argumentów Rosji więcej państw latynoamerykańskich, odwołując się do ich oczekiwań, np. w sprawie zwiększenia znaczenia regionu w stosunkach międzynarodowych. Choć żadne państwo latynoamerykańskie nie przyłączyło się do sankcji przeciwko Rosji, a tylko nieliczne (m.in. Chile, Ekwador i Gwatemala) wyraźnie opowiedziały się po stronie Ukrainy, nie jest to jednak jednoznaczne z poparciem większości regionu dla rosyjskich władz. Dla Ukrainy i państw, które ją wspierają, szczególnym wyzwaniem jest stanowisko rządu Luli – ważny punkt odniesienia dla innych państw Ameryki Łacińskiej i szerzej Globalnego Południa. Rosja wykorzystuje otwartość Brazylii na współpracę z wszystkimi państwami i sprzyjające rosyjskim interesom stanowisko rządu Luli w sprawie wojny na Ukrainie. Odpowiedzią na wizytę Ławrowa powinny być dążenia państw szeroko pojętego Zachodu do rozwijania dialogu politycznego z partnerami latynoamerykańskimi i zwalczania rosyjskich manipulacji. W przypadku UE taką okazją będzie lipcowy szczyt szefów państw i rządów Unii i CELAC w Brukseli i potencjalny powrót do organizacji szczytów UE–Brazylia.

pism.pl

niedziela, 30 kwietnia 2023


Wiorstka, opierając się na rozmowach ze współpracownikami Putina, podaje, że zmienił on swoje nawyki pod koniec 2012 r. Po masowych protestach, które miały wówczas miejsce na placu Błotnym w Moskwie, prezydent Rosji miał znikać w archiwach i spędzać długie godziny sam na sam z książkami.

Jednymi z jego ulubionych autorów mieli stać się XX-wieczni rosyjscy filozofowie Iwan Iljin i Wasilij Rozanow. Ich pisma polityczne, chwalące policyjne rządy i podważające zasadność istnienia Ukrainy miały wywrzeć duży wpływ na Putina. Jak zauważa Wiorstka, cytaty z owych myślicieli trafiły do przemówień rosyjskiego przywódcy.

(...)

W nocy z 22 na 23 lutego 2014 r., gdy Janukowycz właśnie był pozbawiany władzy i uciekał z Ukrainy, Putin spotkał się w Soczi z czterema najbliższymi mu przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Narada miała trwać do godz. 7 rano, a funkcjonariusze mieli próbować odwieść prezydenta od pomysłu zajęcia Krymu.

— Panowie, nigdy więcej nie będzie takiej szansy. Biorę całą odpowiedzialność na siebie — miał wówczas powiedzieć Putin. Zaskoczeniem dla prezydenta Rosji miała okazać się skala poparcia, z jakim spotkała się aneksja w jego własnym kraju.

Kolejnym zwrotnym punktem w sprawie stosunku Putina do Ukrainy miało być jego spotkanie z Wołodymyrem Zełenskim w Paryżu w 2019 r. Rosyjski prezydent miał spodziewać się prostych negocjacji i łatwego ogrania niedoświadczonego ukraińskiego polityka.

Tymczasem Zełenski okazał się trudnym przeciwnikiem, a w dodatku publicznie ośmieszał Putina na ich wspólnej konferencji prasowej. Prezydenci Rosji i Ukrainy od tamtej pory się już nie spotkali.

Wreszcie, jak opisuje Wiorstka, kluczowe okazały się wydarzenia z początku 2021 r., gdy administracja Wołodymyra Zełenskiego postanowiła rozprawić się z najbardziej prorosyjskim politykiem na ukraińskiej scenie, czyli Wiktorem Medwedczukiem. Do tej pory Putin, który prywatnie jest ojcem chrzestnym córki Medwedczuka, liczył na polityczne zwycięstwo jego partii Opozycyjna Platforma — Za Życie, do którego miało dojść wraz ze spadkiem popularności Zełenskiego.

W lutym 2021 r. rząd w Kijowie przeprowadził operację przeciw telewizjom kontrolowanym przez prokremlowskiego polityka, zarzucając im antyukraińską propagandę i zakazując im nadawania. W tym samym miesiącu sam Medwedczuk i jego żona znaleźli się na ukraińskiej liście sankcji ze względu na oskarżenia o finansowanie terroryzmu.

— Putin odebrał to jako osobisty atak — mówi Wiorstce jeden z jego współpracowników. — Funkcjonowanie Medwedczuka i jego telewizji było dla niego nadzieją na rozwiązanie sprawy środkami politycznymi — dodaje źródło portalu.

Jednocześnie Medwedczuk miał regularnie rozmawiać z Putinem, żaląc się na swoją sytuację i opowiadać mu o wielkim poparciu, którym miał cieszyć się rosyjski prezydent wśród zwykłych Ukraińców. — Opowiadał bajki i nie myślał, że ktokolwiek kiedykolwiek to sprawdzi — zaznacza zbliżone do Kremla źródło. — Decyzja o rozpoczęciu inwazji była dla Medwedczuka najbardziej katastrofalnym scenariuszem — dodaje osoba z otoczenia Putina.

Drugą osobą, która według Wiorstki miała wówczas największy wpływ na prezydenta Rosji, był Jurij Kowalczuk, jego przyjaciel, a jednocześnie opiekujący się jego prywatnym majątkiem osobisty bankier. Gdy w czasie pandemii koronawirusa Putin panicznie bał się zakażenia, Kowalczuk nie opuszczał prezydenckiej rezydencji, unikając w ten sposób wymaganej kwarantanny i gwarantując sobie stały dostęp do ucha najważniejszej osoby w państwie.

Wiorstka przypuszcza, że to Kowalczuk mógł podsunąć Putinowi antyukraińskich autorów, jednocześnie samemu nigdy nie kryjąc się z antyzachodnimi poglądami. Od początku pandemii dwóch mężczyzn miało godzinami rozmawiać o historii i przeznaczeniu Rosji. Według informatorów portalu Kowalczuk przekonał Putina, że Zachód jest wyjątkowo podzielony i słaby, co stwarza najlepszy moment do ataku na Ukrainę.

Według źródeł Wiorstki wielu przedstawicieli rosyjskich służb było przeciwnych pomysłowi inwazji, gdy stał się on znany w szerszych kręgach latem 2021 r. Popierać wojnę miał za to od początku minister obrony Siergiej Szojgu.

— Nie znał stanu armii. Myślał, że Putin wie coś, czego on nie wie, a cała operacja będzie czymś niewiele większym od zajęcia Krymu w 2014 r. — mówi jedno ze źródeł Wiorstki o postawie Szojgu w miesiącach poprzedzających inwazję.

onet.pl

sobota, 29 kwietnia 2023


Rosyjski minister obrony generał armii Siergiej Szojgu promował starania Kremla o utworzenie potencjalnej antyzachodniej koalicji podczas spotkania ministrów obrony państw członkowskich Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) w New Delhi w Indiach. Shoigu oświadczył 28 kwietnia, że ​​spotkanie SOW odbyło się w kontekście ustanowienia nowego wielobiegunowego porządku światowego, któremu kolektywny Zachód aktywnie się sprzeciwia. Shoigu argumentował, że USA i ich sojusznicy prowokują konflikty z Rosją i Chinami, a Zachód próbuje pokonać Rosję i zagrozić Chinom poprzez wojnę na Ukrainie. Shoigu zaprosił państwa członkowskie SOW do udziału w 11 Moskiewskiej Konferencji Bezpieczeństwa Międzynarodowego i wezwał SOW do opracowania ram wymiany informacji wojskowych, współpracy we wspólnych ćwiczeniach wojskowych oraz rozwoju partnerstwa między SOW a preferowanymi przez Rosję organizacjami wielostronnymi, takimi jak Wspólnota Niepodległych Państw (WNP) i Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).

Kreml wcześniej identyfikował organizacje wielostronne bez znaczącego udziału Zachodu jako preferowane organy do międzynarodowego podejmowania decyzji i prawdopodobnie nadal będzie wykorzystywać takie organy do promowania przewidywanego geopolitycznego konfliktu prezydenta Rosji Władimira Putina z Zachodem. ISW oceniło, że Putin próbował wykorzystać wizytę chińskiego prezydenta Xi Jinpinga w Moskwie w dniach 20-22 marca do promowania idei antyzachodniego rosyjsko-chińskiego bloku geopolitycznego, ale Xi odrzucił retoryczne zabiegi Putina. Kreml prawdopodobnie zdaje sobie sprawę, że atrakcyjność takiego bloku wynika bardziej z potęgi gospodarczej i politycznej Chin niż z coraz bardziej izolowanej gospodarki Rosji i degradacji potencjału militarnego, dlatego prawdopodobnie wybrał preferowaną przez Chińczyków SOW do promowania idei potencjalnej antyzachodniej koalicji. Kreml prawdopodobnie próbuje również zapewnić poprzez wielostronne zaangażowanie z Chinami pożądane korzyści z chińsko-rosyjskich stosunków dwustronnych, których Putin nie był w stanie uzyskać podczas spotkania z Xi. Próby Kremla wykorzystania SOW do wsparcia tych wysiłków raczej nie zakończą się większym sukcesem niż wcześniejsze próby zjednoczenia reszty świata przeciwko Zachodowi i przekonania Chin, że Rosja jest wiarygodnym i równym partnerem w zakresie bezpieczeństwa.

(...)

Siły rosyjskie zwiększają nacisk na autostradę T0504 Kostiantynówka-Czasiw Jar-Bachmut. Geolokalizowane nagranie opublikowane 27 kwietnia pokazuje, że siły rosyjskie zbliżyły się do Bakhmut Industrial College na drodze T0504 w południowo-zachodnim Bakhmut. Inne geolokalizowane nagrania pokazują siły ukraińskie przeprowadzające kontrolowany odwrót z jednego budynku wzdłuż T0504, co sugeruje, że siły rosyjskie również posuwały się naprzód w tym obszarze. Ukraiński Sztab Generalny poinformował po raz pierwszy 27 kwietnia, że ​​siły ukraińskie odparły rosyjski atak naziemny w kierunku Chasiv Yar (9 km na zachód od Bachmutu).

Siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne w Bachmucie i jego okolicach 27 kwietnia. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie kontynuowały ataki w Bachmucie i że siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w kierunku Bohdanivki (5 km na północny zachód od Bachmuta). Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły Grupy Wagnera przedarły się przez ukraińskie linie obronne w środkowym Bachmucie i kontynuowały ataki na ukraińskie pozycje w północnym, południowym i zachodnim Bachmucie. Milbloggerzy twierdzili również, że siły rosyjskie zaatakowały okolice Orikhovo-Vasylivka (11 km na północny zachód od Bachmuta) i Ivanivske (6 km na zachód od Bachmuta). Jeden z milblogerów twierdził, że siły ukraińskie przeprowadziły kontrataki w pobliżu Chromowe (bezpośrednio na zachód od Bachmuta) i Bohdaniwki.

understandingwar.org

piątek, 28 kwietnia 2023


Walki w Chartumie wybuchły 15 kwietnia po wielu tygodniach napięć między armią Sudanu (SAF), którą dowodzi Fattah Abd ar-Rahman al-Burhan i paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF) - ich dowódcą jest Mohamed Hamdan Dagalo (Hemetti). Wcześniej obie frakcje były sojusznikami i w 2021 roku przejęli władzę w wojskowym zamachu stanu.

Napięcia wzrosły po tym, jak zaproponowano RSF integrację z wojskiem. Pojawiło się wtedy pytanie, kto w takiej sytuacji zostałby osobą dowodzącą. Zatem według analityków jest to walka o przejęcie władzy nad krajem. Większość walk toczy się w Chartumie, stolicy Sudanu, jednak starcia pojawiają się również na pozostałym obszarze kraju. Zaledwie podczas trzech pierwszych dni zginęło około 200 osób, a tysiące zostało rannych - przekazuje Al Jazeera.

- To są dwa wojska, dwie sudańskie armie. Burhan ma za sobą tak zwane Wojsko Sudańskie (Sudanese Armed Forces) z całym arsenałem. Stąd też bombardowania lotnicze. Hemetti ma tak zwaną milicję. Są to oddziały sprawdzone w bojach, wyrosły na bazie dżandżawidów - tej niesławnej milicji, która odpowiada za akty ludobójstwa w Darfurze. Później byli wykorzystywani w Libii, w Jemenie, teraz właściwie są na żołdzie państwowym. Jest to normalna formacja wojskowa. Szanse są na pewno wyrównane. Za jednym stoi Egipt i Arabia Saudyjska, także Izrael. Mowa tutaj o Burhanie. Natomiast za Hemettim stoją Zjednoczone Emiraty Arabskie, które pomagają trochę jego siłom. I także grupa Wagnera, czy - jak kto woli - Kreml - przekazał prof. Uniwersytetu Śląskiego Maciej Kurcz, antropolog kulturowy, cytowany przez RMF 24.

Problem w Sudanie polega również na tym, że władze nie wiedzą, co robić z oddziałami partyzanckimi, które nagle stały się sprzymierzeńcami. - To zawsze był element każdego procesu pokojowego, żeby tych ludzi wziąć na żołd, jakoś zintegrować, obdarować stanowiskami, wpływami. I o to poszło tak naprawdę obu panom - przekazał Kurcz.

(...)

- To, co dzieje się w Sudanie, nie pozostanie w Sudanie. Czad i Sudan Południowy są najbardziej narażone na ryzyko potencjalnego efektu ubocznego. Ale im dłużej walka się przeciąga, tym bardziej prawdopodobne jest, że zobaczymy poważną zewnętrzną interwencję - przekazał Alan Boswell z International Crisis Group, cytowany przez AP NEWS.

gazeta.pl

czwartek, 27 kwietnia 2023


Siły rosyjskie nie osiągnęły żadnych potwierdzonych zdobyczy w okolicach Bachmutu 27 kwietnia. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie kontynuowały ataki w Bachmucie, a siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w pobliżu Orikhovo-Vasylivka (11 km na północny zachód od Bakhmutu), Bohdanivka (5 km na północny zachód od Bachmutu) i Iwaniwskie (6 km na zachód od Bachmuta). Milblogger twierdził 27 kwietnia, że siły Wagnera dotarły do głównego wejścia do Bakhmutu z Chromowe (bezpośrednio na zachód od Bakhmut) i Ivanivske - i przecięły główną, ale nie ostatnią ukraińską linię logistyczną do Bakhmut, ale ISW nie może potwierdzić tego twierdzenia. Jeden rosyjski bloger twierdził, że siły Grupy Wagnera przedarły się przez ukraińskie linie w pobliżu Chromowe, ale inny twierdził, że siły Wagnera jeszcze nie weszły do osady.  Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) twierdziło, że oddziały szturmowe Grupy Wagnera zdobyły cztery nieokreślone bloki w północno-zachodnim, zachodnim i południowo-zachodnim Bachmucie. 

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne wzdłuż linii miast Awdijiwka-Donieck 27 kwietnia. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w pobliżu Awdijiwki, Siewernego (5 km na zachód od Awdijiwki), Perwomajskego (11 km na południowy zachód od Awdijiwki), Krasnohoriwki (22 km na południowy zachód od Awdijiwki) i Marinka (27 km na południowy zachód od Awdijiwki). Rosyjscy blogerzy twierdzili 26 kwietnia, że siły rosyjskie poczyniły marginalne postępy w pobliżu linii kolejowej na północ od Awdijiwki, południowo-zachodnich podejść do Awdijiwki i w pobliżu Krasnohoriwki (5 km na północ od Awdijiwki). Milbloggerzy twierdzili również, że siły rosyjskie zaatakowały na północny wschód od Vodyane (7 km na południowy zachód od Avdiivki), okolice Newelske (15 km na południowy zachód od Avdiivka) oraz w kierunku Siewerne. Rosyjski bloger milowy stwierdził 27 kwietnia, że siły ukraińskie przeprowadziły ograniczony kontratak na północ od Awdijiwki w pobliżu Krasnohoriwki. Szef Donieckiej Republiki Ludowej (DNR) Denis Pushilin twierdził, że siły rosyjskie kontrolują 50 z 59 bloków w Marince, a jeden z blogerów skarżył się, że siły rosyjskie nie są w stanie okrążyć sił ukraińskich w Marince z powodu niewystarczającego ognia przeciwbaterii. 

understandingwar.org

środa, 26 kwietnia 2023


Spośród wskaźników, które wymagały zgromadzenia i kompilacji większej liczby danych należy wymienić ceny nieruchomości i listy transakcji kupna-sprzedaży mieszkań, odpowiednio na rynku pierwotnym i wtórnym, pochodzące z jednego z największych portali nieruchomościowych DomClick.ru. Z jednego z największych (i państwowych) rosyjskich banków, tj. ze Sberbanku, zaciągamy dane nt. prywatnych wydatków na usługi, sprzedaży detalicznej na rzecz klientów korporacyjnych oraz liczby aktywnych terminali sprzedażowych zarejestrowanych na klientów korporacyjnych. Używamy również Google’a, by zmierzyć popularność w wyszukiwarce haseł związanych z produkcją przemysłową i bezrobociem. W celu wyłonienia trendów zakupowych wśród konsumentów używamy Indeksu FMCG z konsumenckiego panelu komercyjnego jednej z rosyjskich firm badań marketingowych o nazwie Romir. Na ostatnim miejscu należy wymienić dane satelitarne dotyczące zanieczyszczenia środowiska w 15 najludniejszych regionach Rosji oraz informacje nt. krajowych i międzynarodowych lotów w rosyjskiej przestrzeni powietrznej, dostarczane w obu przypadkach przez niezależnego dostawcę danych, firmę QuantCube. Początkowo włączyliśmy do naszego indeksu zagregowaną konsumpcję energii elektrycznej, jednak dane te przestały być publikowane przez rosyjskiego operatora sieci energetycznej w czasie przygotowywania niniejszego artykułu.

Przyznajemy, że istnieje szereg problemów dotyczących używanych przez nas danych. Np. choć naszym celem było uniknięcie statystyk publikowanych przez Rosstat ze względu na możliwe zastrzeżenia co do ich wiarygodności, używamy w zamian danych z niektórych innych oficjalnych źródeł krajowych, np. kilku wskaźników z Banku Rosji i Sberbanku. W ostatecznym rozrachunku w procesie selekcji źródeł przeważyło kryterium pragmatyczne, jako że liczba dostępnych alternatywnych wskaźników jest w najlepszym razie ograniczona. Skupiamy się na wolumenie danych i okresie za jaki są dostępne, bardziej niż na jakości tych danych, choć świadomi jesteśmy problemów dotyczących wiarygodności, jak to już zaznaczyliśmy powyżej.

Opierając się na wszystkich tych zmiennych, indeks krajowej aktywności odzwierciedla ich składowe główne. Przed wdrożeniem analizy głównych składowych przetwarzamy dane pod kątem zmian w ujęciu rok do roku, wyeliminowawszy uprzednio trend i poddawszy dane standaryzacji. Takie podejście jest inspirowane klasyczną literaturą na temat indeksów aktywności gospodarczej, takich jak np. San Francisco Fed’s China Cyclical Activity Tracker (Fernald i in. 2021). W celu zrównoważenia zestawu danych i przeprowadzenia analizy głównych składowych stosujemy autoregresję, zwiększając w ten sposób czasowy zakres wskaźników, które są publikowane z większym opóźnieniem.

Zakres czasowy wielu wskaźników jest z reguły bardzo ograniczony. Proponujemy obejście tego problemu przez przyjęcie dwóch różnych konstrukcji indeksu. Pierwsza z nich opiera się na sześciu wskaźnikach o większym zakresie czasowym (eksport do Rosji, wyniki wyszukiwania Google związane z produkcją przemysłową, wolumen kredytów, indeks usług PMI, sprzedaż samochodów i ruch lotniczy), zaś druga z nich korzysta ze wszystkich 15 wymienionych wskaźników. Indeks oparty o wskaźniki o większej długości próbki ma tę przewagę, że pozwala na jego bardziej wszechstronne porównanie z rzeczywistym rozwojem sytuacji gospodarczej. Porównanie indeksów sugeruje, że oba wskazują na podobną dynamikę aktywności gospodarczej. Dlatego zdecydowaliśmy się na razie używać konstrukcji z większą długością próbek jako indeksu odniesienia.

Skonstruowany przez nas indeks aktywności gospodarczej wskazuje na gwałtowne spowolnienie aktywności gospodarczej w marcu, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Po początkowym spadku, aktywność ta latem ustabilizowała się, co odzwierciedlają oficjalne dane dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. W ostatnich miesiącach oficjalne wskaźniki produkcji były stabilne, a nawet poprawiły się dzięki produkcji na potrzeby wojny. Dane te stoją jednak w sprzeczności z naszym indeksem, którego wartości stopniowo malały, co sygnalizuje utratę dynamiki przez gospodarkę rosyjską nie znajdującą odzwierciedlenia w oficjalnych statystykach. Rozbieżność ta prawdopodobnie bierze się stąd, że nasz indeks oddaje dynamikę krajowego popytu prywatnego, gdzie efekty sankcji zdają się kumulować, zaś w mniejszym stopniu popyt publiczny w sektorach związanych z zapotrzebowaniem wojennym.

W celu interpretacji otrzymanych wyników rozpatrujemy wkład poszczególnych wskaźników. Grupujemy wskaźniki w trzech obszarach: wydatki gospodarstw domowych (eksport do Rosji, sprzedaż samochodów), działalność przedsiębiorstw (wyszukiwania Google związane z produkcją przemysłowe, wskaźnik usług PMI oraz dane nt. ruchu lotniczego) oraz rynek nieruchomości (ceny nieruchomości). Przeprowadzona dekompozycja pokazuje, że kategoria wydatków gospodarstw domowych była odpowiedzialna za początkowe spowolnienie w marcu i że od tamtego czasu wydatki gospodarstw pozostały niskie. U podstaw tego zjawiska leży gwałtowny spadek importu spowodowany sankcjami, a co za tym idzie poważne ograniczenie możliwości konsumpcji zachodnich towarów. Potwierdza to tezę, że sankcje spełniły swoją rolę w ograniczeniu krajowej aktywności gospodarczej w Rosji. Podobne wnioski można wysnuć z indeksu opartego na wszystkich wskaźnikach opisanych powyżej.

Dekompozycja pokazuje ponadto, że działalność przedsiębiorstw przyczyniła się do stabilizacji gospodarczej latem, pomimo że wraz z wybuchem wojny początkowo odnotowano spadek w tej kategorii. Jednakże ponowne pogorszenie wskaźników w ostatnich miesiącach wskazuje na spadek aktywności przedsiębiorstw i stagnację cen nieruchomości w Rosji. To z kolei może w jakiejś mierze odzwierciedlać wpływ sankcji na zdolności produkcyjne rosyjskich firm, ale także skutki częściowej mobilizacji ogłoszonej we wrześniu 2022 r., która prawdopodobnie zmniejszyła zasób siły roboczej i w ten sposób odbiła się na zdolnościach produkcyjnych.

Jako sposób weryfikacji naszych wniosków porównujemy nasz indeks z indeksem opartym wyłącznie na kluczowych miesięcznych wskaźnikach gospodarczych publikowanych przez Rosstat. Konstruujemy go podobnie jak poprzednio, z użyciem informacji nt. sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej, klimatu w sektorze przedsiębiorstw, konsumpcji usług, zarejestrowanego bezrobocia oraz wykorzystania mocy produkcyjnych w przemyśle. Po porównaniu okazuje się, że zaproponowany przez nas alternatywny indeks wychwytuje większość zmian widocznych w danych oficjalnych, a nawet wydaje się z wyprzedzeniem informować o nadchodzących znacznych szokach.

obserwatorfinansowy.pl