poniedziałek, 16 stycznia 2023


14 stycznia Rosja przeprowadziła dwunasty – według operatora sieci Ukrenerho – atak rakietowy na infrastrukturę energetyczną przeciwnika. Pociski spadły między innymi na Charków, Chmielnicki, Dniepr, Kijów, Krzywy Róg, Odessę i Winnicę. Do uszkodzenia obiektów energetycznych doszło w obwodach: charkowskim, iwanofrankiwskim, kijowskim, lwowskim, winnickim, zaporoskim i odeskim. Źródła ukraińskie podają natomiast sprzeczne informacje na temat trafienia obiektu w Kijowie. Przedstawiciele Ukrenerho i koncernu energetycznego DTEK nie przedstawili szczegółów dotyczących zniszczeń i braku dostaw energii elektrycznej, lecz zaznaczyli, że sytuacja jest bardzo trudna, a Ukraina musi przygotować się na ciężkie dni, a nawet tygodnie. Awaryjne wyłączenia energii mogą trwać ponad dobę, a w niektórych regionach mieć charakter trwały. Według szefa YASNO – jednego z największych operatorów w kraju – deficyt energii jest ogromny, a liczne elektrociepłownie nie pracują ze względu na poważne uszkodzenia.

Jedna z rosyjskich rakiet trafiła w blok mieszkalny w Dnieprze, w wyniku czego śmierć poniosło co najmniej 40 osób, a 75 zostało rannych. To jeden z najtragiczniejszych w skutkach jednorazowych ataków na cele cywilne od początku wojny. W innych przeprowadzonych 14 stycznia zginęło trzech cywilów, a dziewięciu odniosło obrażenia. 16 stycznia ukraińskie media podały, że przed atakiem zatrzymano w Dnieprze dwie osoby podejrzane o koordynowanie uderzenia na lokalną elektrociepłownię.

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego wróg miał 14 stycznia wykorzystać łącznie 57 rakiet. Wyszczególniono 41 pocisków manewrujących i rakiet kierowanych powietrze–ziemia, z których obrońcy mieli zniszczyć 26. Dowództwo Sił Powietrznych zaznaczyło jednak, że wykaz zestrzeleń dotyczy wyłącznie pocisków manewrujących Ch-101/Ch-555 (odpalanych z bombowców strategicznych) i Kalibr (z okrętów, agresor miał użyć połowy z 36 przygotowanych do ataku rakiet tego typu) oraz lotniczych rakiet kierowanych Ch-59.

Po ataku na Kijów rankiem 14 stycznia, gdy najeźdźcy po raz pierwszy mieli wykorzystać do ostrzelania miasta (najprawdopodobniej z terytorium Białorusi) rakiet S-300 i/lub S-400, rzecznik dowództwa – pułkownik Jurij Ihnat – stwierdził, że obrona powietrzna nie dysponuje środkami pozwalającymi na strącanie rakiet balistycznych i wystrzeliwanych z systemów obrony powietrznej (S-300/S-400). Tego samego dnia wieczorem komentujący trafienie w blok mieszkalny w Dnieprze dowódca Sił Powietrznych generał Mykoła Ołeszczuk dodał, że wojska ukraińskie nie mogą także neutralizować wykorzystanych w tym ataku pocisków manewrujących Ch-22. 14 stycznia Rosjanie mieli użyć pięciu takich pocisków, a od początku wojny – ponad 210, przy czym żadnego nie strącono. Możliwość taką mają mieć jedynie najnowsze zachodnie systemy obrony powietrznej (m.in. Patriot w wersji PAC-3 i SAMP/T). Komentujący wypowiedź przełożonego pułkownik Ihnat określił podawane wcześniej oficjalne informacje o zestrzeleniach jako błędne.

Artyleria i lotnictwo agresora kontynuują ostrzał i bombardowania pozycji i zaplecza wojsk ukraińskich wzdłuż linii styczności i na obszarach przygranicznych, zwłaszcza w obwodzie sumskim. Ich stałymi celami pozostają Chersoń, Nikopol i Oczaków oraz okolice tych miast. 15 i 16 stycznia przeprowadzili także kolejne ataki rakietowe na Kramatorsk, Łyman i Zaporoże. Ukraińska artyleria rakietowa miała uderzyć w Melitopol. Celem dywersji z wykorzystaniem dronów był z kolei Sewastopol.

Ukraiński resort obrony przyznał pośrednio, że utracono Sołedar – walki mają się obecnie toczyć pod miastem. Siły wroga wciąż nacierają w kierunku zachodnim pomiędzy północnymi obrzeżami Bachmutu a Rozdoliwką, 10 km na południe od Siewierska. Starają się wyprzeć obrońców z miejscowości wzdłuż linii kolejowej i drogi pomiędzy tymi miastami oraz na południe i wschód od drugiego z wymienionych. Rosjanie oskrzydlili Kliszczijiwkę na południe od Bachmutu i najprawdopodobniej zajęli pozycje po zachodniej stronie kanału Doniec–Donbas. Starcia trwają w północno-wschodniej części miasta i na jego południowych obrzeżach oraz na zachód od Gorłówki i w szerokim łuku na zachód od Doniecka (tu areną najcięższych potyczek pozostaje Marjinka). Najeźdźcy zaktywizowali się też w zachodniej części obwodu donieckiego, gdzie z kolei mają działać ukraińskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze. W obwodzie ługańskim walki toczą się głównie w rejonie Kreminnej, a próby natarcia podejmowały tam obie strony.

14 stycznia Londyn potwierdził zamiar przekazania armii ukraińskiej kompanii czołgów Challenger 2. 14 wozów ma wyruszyć w ciągu kilku tygodni (w pierwszej transzy miałyby się znaleźć cztery maszyny). Brytyjczycy zapowiedzieli także dostarczenie Kijowowi 30 armatohaubic samobieżnych 155 mm AS90, które mają dotrzeć do napadniętego kraju po czołgach. Doniesienia medialne o zamiarze dostarczenia wraz z czołgami czterech śmigłowców bojowych Apache okazały się nieprawdziwe. Z kolei rząd włoski podjął decyzję o przekazaniu baterii systemu obrony powietrznej SAMP/T z rakietami o ograniczonym potencjale antybalistycznym (umożliwiającymi zestrzeliwanie rakiet balistycznych krótkiego zasięgu). Nie podano jednak, kiedy mogłoby to nastąpić. Kierownictwo koncernu Rheinmetall oznajmiło, że dostawa na Ukrainę zmagazynowanych czołgów Leopard (88 sztuk) i Leopard 2 (22) mogłaby – w przypadku podjęcia przez władze Niemiec odpowiedniej decyzji – nastąpić nie wcześniej niż w 2024 r.

13 stycznia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy powiadomiła o przeprowadzonych ćwiczeniach w obwodzie rówieńskim na granicy z Białorusią. Scenariusz szkolenia przewidywał neutralizację wrogich grup dywersyjno-rozpoznawczych, które usiłowały przedrzeć się przez granicę. Uczestnicy szkolenia opracowali kompleksowe algorytmy współpracy międzyresortowej mające zapobiec ewentualnym zagrożeniom sabotażem (w tym obiektów jądrowych) w północno-zachodnich rejonach przygranicznych Ukrainy. 15 stycznia szef Obwodowej Administracji Wojskowej w Równem ujawnił, że pas graniczny z Białorusią został zaminowany. Nadal rozbudowuje się też konstrukcje inżynieryjne i fortyfikacyjne (np. rowy przeciwczołgowe) mające utrudnić ewentualną ofensywę z terytorium sąsiada.

16 stycznia na Białorusi rozpoczęły się dwutygodniowe wspólne rosyjsko-białoruskie ćwiczenia lotnictwa taktycznego wchodzącego w skład komponentu lotniczego Regionalnego Zgrupowania Wojsk. Ich główny cel to zwiększenie interoperacyjności w rozpoznaniu lotniczym, wspólnym patrolowaniu przestrzeni powietrznej wzdłuż granic Białorusi, wsparciu lotniczym dla zgrupowań wojsk, realizowaniu zadań transportowych i ewakuacji rannych.

13 stycznia ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubiniec podsumował wyniki trzeciej rundy negocjacji ze swoją rosyjską odpowiedniczką Tatianą Moskalkową. Podczas spotkania w Turcji strony omówiły w szczególności inicjatywę przyspieszenia powrotu jeńców wojennych oraz uwolnienia uwięzionych cywilów. Tych ostatnich podzielono na kilka kategorii: przetrzymywanych przez Rosję od 2014 r. do 24 lutego 2022 r., w tym na Krymie (tzw. więźniowie Kremla, 158 osób), zatrzymanych na terenie obwodów donieckiego i ługańskiego (373 osoby) oraz tych, których Rosja przetrzymuje na wszystkich okupowanych terytoriach. Łubiniec zauważył, że do tej pory z jego biurem skontaktowało się ponad 20 tys. rodzin poszukujących swoich bliskich.

Według przekazanej mediom 14 stycznia oceny ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) posunięcia Władimira Putina na rzecz reorganizacji gospodarki i kompleksu wojskowo-przemysłowego sygnalizują możliwość wprowadzenia w Rosji stanu wojennego. Działania podejmowane przez Kreml w celu wykorzystania jak największej ilości zasobów wojskowych oraz powołanie szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR Walerija Gierasimowa na nowego dowódcę agresji na Ukrainę świadczą o gotowości do kontynuowania długotrwałej wojny na dużą skalę. Komentując informacje o konflikcie właściciela prywatnej firmy wojskowej Wagner Jewgienija Prigożyna z kierownictwem resortu obrony i Sztabu Generalnego, HUR wskazał, że w Rosji poczyniono kroki mające zmarginalizować medialnie rolę wagnerowców w wojnie. Ministerstwo Obrony FR opracowało zalecenia dla kremlowskich propagandystów, w jaki sposób mają relacjonować wydarzenia na Ukrainie. Ma chodzić o przekazywanie informacji wyłącznie ze źródeł zaakceptowanych przez resort, podkreślanie czołowej roli ministra obrony i szefa Sztabu Generalnego, usprawiedliwianie ataków na krytyczną infrastrukturę energetyczną przeciwnika jako „niezbędnie koniecznych”, uwypuklanie tematu zaopatrzenia Kijowa w zachodnią broń, propagowanie tezy, że Rosja prowadzi „operację wojskową” przeciwko całemu NATO oraz wymienianie wagnerowców tylko w negatywnym kontekście strat poniesionych w trakcie „bezsensownych” ataków. 15 stycznia HUR ostrzegł, że rosyjskie służby specjalne będą próbowały wykorzystać ukraińskich dziennikarzy do prowadzenia operacji informacyjnych i psychologicznych. W tym celu służby nawiążą kontakt z aktywnymi medialnie Ukraińcami w imieniu zachodnich redakcji i zaproponują im przekazywanie komunikatów o stanie gospodarki, sytuacji politycznej i działalności sił zbrojnych.

Komentarz

Kolejny atak rakietowy na infrastrukturę energetyczną nie należał do największych – wykorzystano w nim około połowy pocisków użytych w największych uderzeniach jesienią 2022 r. Potwierdza to, że ukraiński system energetyczny doznał już tak znaczących uszkodzeń, że do utrzymania w kraju stanu permanentnego niedoboru energii agresor potrzebuje coraz mniej środków, a ataki mogą być powtarzane coraz rzadziej (od poprzedniego minęły dwa tygodnie, podczas gdy jesienią ponawiano je przeciętnie raz na tydzień).

Znaczącą zmianę polityki Dowództwa Sił Powietrznych armii ukraińskiej w zakresie informowania o możliwościach obrony przed atakami rakietowymi należy traktować nie tylko jako potwierdzenie stanu faktycznego. Stanowi ona dramatyczny apel do wspólnoty zachodniej o jak najszybsze dostawy nowoczesnych systemów obrony powietrznej średniego zasięgu i pośrednią krytykę wsparcia w dotychczasowym zakresie. Z wypowiedzi przedstawicieli dowództwa wynika, że nawet dostawy baterii stosunkowo nowoczesnych systemów NASAMS i IRIS-T nie wprowadziły zmiany jakościowej, a zestrzelenie rakiet niektórych kategorii i typów nadal przekracza możliwości obrońców. Osobną kwestią jest fakt, że wystąpienia generała Ołeszczuka i pułkownika Ihnata burzą dotychczasową narrację o względnie skutecznym przeciwstawianiu się uderzeniom rakietowym wroga – nie tylko podważają informacje o zestrzeleniach części kategorii i typów pocisków, w pierwszej kolejności rakiet balistycznych Iskander, lecz także podają w wątpliwość deklarowany odsetek trafień.

Siły rosyjskie w Donbasie starają się wykorzystać osiągnięte w ostatnim tygodniu powodzenie i kontynuują ataki mające na celu oskrzydlenie Bachmutu i Siewierska, a w konsekwencji – znaczące utrudnienie ich obrony bądź wymuszenie na przeciwniku wycofania się z obu miast i zbudowania nowej linii obrony na zachód od Słowiańska i Kramatorska. W związku z problemem z ustabilizowaniem obrony w rejonie Bachmutu wojska ukraińskie próbują odzyskać inicjatywę na północ od Siewierska i nie dopuścić do utraty tego miasta poprzez wznowienie ataków w kierunku Kreminnej. Sprzyjają temu zarówno wzmocnienie przez obrońców zgrupowania uderzeniowego na pograniczu obwodów donieckiego, ługańskiego i charkowskiego, jak i to, że operują tam jednostki mające za sobą udaną ofensywę w obwodzie charkowskim. Wciąż dysponują one potencjałem zaczepnym, a zdobycie Kreminnej pozostaje ich głównym celem od października.

osw.waw.pl

Kreml z opóźnieniem podejmuje mobilizację kadrową, reorganizację i akcje w przemyśle, które realnie powinien przeprowadzić przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. i podejmuje kroki w celu przeprowadzenia „specjalnej operacji wojskowej” jako wielkiej wojny konwencjonalnej. Prezydent Rosji Władimir Putin zaczął publicznie sygnalizować przygotowania do przedłużającej się wojny na początku grudnia 2022 r., obiecując, że Rosja poprawi błędy swoich wcześniejszych kampanii wojskowych i stworzy warunki do przedłużającej się wojny na Ukrainie. W szczególności Putin zauważył 7 grudnia, że „specjalna operacja wojskowa” na Ukrainie może być „długotrwałym procesem” i wygłosił kilka kolejnych publicznych wystąpień w grudniu, pośrednio nakreślając swoje cele w zakresie usprawnienia procesów mobilizacyjnych rosyjskiego wysiłku wojennego, ożywienia rosyjskiej bazy przemysłu obronnego, centralizacji kontroli Kremla nad rosyjską przestrzenią informacyjną i przywrócenia władzy rosyjskiego Ministerstwa Obrony (MON). 

Kreml prawdopodobnie przygotowuje się do przeprowadzenia w ciągu najbliższego półrocza zdecydowanej akcji strategicznej, mającej na celu odzyskanie inicjatywy i zakończenie dotychczasowej serii sukcesów operacyjnych Ukrainy. W ciągu ostatnich jedenastu miesięcy Rosji nie udało się osiągnąć większości swoich głównych celów operacyjnych na Ukrainie. Siłom rosyjskim nie udało się zdobyć Kijowa, obwodów donieckiego i ługańskiego, utrzymać zdobyczy w obwodzie charkowskim ani utrzymać strategicznego miasta Chersoń. Rosyjska kampania powietrzno-rakietowa wymierzona w ukraińską infrastrukturę krytyczną pod dowództwem generała armii Siergieja Surowikina pod koniec 2022 r. również nie przyniosła znaczących efektów operacyjnych ani nie zdemoralizowała ukraińskiego społeczeństwa, co prawdopodobnie zamierzał Kreml. Putin i wysocy urzędnicy Kremla wciąż powtarzają, że Rosja nie porzuciła swoich maksymalistycznych celów pomimo rosyjskich porażek na polu bitwy. Chociaż Putin nie zmienił swoich celów wojny, pojawiają się dowody na to, że zmienia on fundamentalne aspekty rosyjskiego podejścia do wojny, podejmując kilka nowych działań.

ISW zaobserwowało kilka rosyjskich linii działań (LOE), które prawdopodobnie miały na celu wsparcie zdecydowanej akcji w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

LOE 1: Kreml intensyfikuje zarówno krótko-, jak i długoterminowe wysiłki w zakresie generowania sił. Putin i rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) ogłosili plany radykalnej rozbudowy konwencjonalnej rosyjskiej armii poprzez utworzenie nowych dywizji, przywrócenie okręgów wojskowych sprzed 2010 roku w zachodniej Rosji i podniesienie wieku poboru – wszystko wskazuje na rosyjskie zamiary (choć prawdopodobnie nie faktyczne zdolności) do zreformowania rosyjskiej armii w celu prowadzenia konwencjonalnych działań wojennych na dużą skalę. Ukraiński wywiad poinformował, że Kreml dąży do zwiększenia liczby personelu wojskowego do 2 mln w bliżej nieokreślonym terminie. (...) Część urzędników Kremla zaczęła dyskutować nad propozycjami rozszerzenia protokołów kwalifikujących do poboru, czynnej mobilizacji i rezerwy mobilizacyjnej, podczas gdy rosyjskie struktury państwowe próbują rozwiązać dawne problemy poprzez wydawanie wezwań do mobilizacji. Sam Putin podpisał rozkazy, które rozszerzyły uprawnienia do mobilizacji, zezwalając na mobilizację skazanych 4 listopada.

LOE 2: Rosyjskie wojsko zachowuje zmobilizowany personel do wykorzystania w przyszłości — to odmiana początkowego podejścia Kremla polegającego na wysyłaniu nieprzeszkolonych ciał na front jesienią 2022 r. Putin oświadczył 7 grudnia, że rosyjskie siły zbrojne nie wysłały jeszcze całego zmobilizowanego personelu z pierwszej fali mobilizacyjnej na linię frontu, wyszkolenie i wyposażenie tych sił do późniejszego skoncentrowanego użycia może zająć trochę czasu. Konwencjonalne siły rosyjskie (w przeciwieństwie do Grupy Wagnera i sił zastępczych DNR/LNR) nie prowadziły większych operacji ofensywnych i utrzymywały głównie pozycje obronne od serii udanych ukraińskich kontrofensyw latem i jesienią 2022 roku. (...)

LOE 3: Rosja próbuje ożywić swoją bazę przemysłu obronnego (DIB). W grudniu Kreml zaczął kłaść duży nacisk na wskrzeszenie rosyjskiego DIB. Od grudnia Putin odbył kilka spotkań wysokiego szczebla i odwiedził przedsiębiorstwa obronne w całym kraju. Putin publicznie przyznał się do problemów z zaopatrzeniem, takich jak brak dronów rozpoznawczych, a zwłaszcza zażądał, aby jeden z jego ministrów podpisał państwowe kontrakty na zamówienia obronne w krótszym niż planowano terminie. Putin i inni urzędnicy Kremla również prowadzili niejasne dyskusje, że rosyjskie władze mogą znacjonalizować majątek, aby wesprzeć rosyjski wysiłek wojenny. 

LOE 4: Putin dokonuje ponownej centralizacji kontroli nad działaniami wojennymi na Ukrainie w ramach Ministerstwa Obrony i mianuje najwyższego rangą rosyjskiego umundurowanego oficera, szefa Sztabu Generalnego Walerija Gierasimowa, na dowódcę teatru działań. Kreml przywraca również pierwotnych planistów wojny i z opóźnieniem próbuje naprawić braki w strukturze dowodzenia. Generał armii Siergiej Surowikin i poprzedni dowódcy teatru rosyjskiego nie zdołali przeprowadzić decydujących operacji, które Putin – prawdopodobnie nierealistycznie – polecił im przeprowadzić. Kreml mianował Gierasimowa dowódcą Połączonego Zgrupowania Sił na Ukrainie 11 stycznia po wcześniejszym odsunięciu Gierasimowa na bok podczas inwazji na pełną skalę. Rosyjskie MON wyznaczyło też trzech zastępców do ścisłej współpracy z Gierasimowem w zakresie rozszerzonej skali zadań „specjalnej operacji wojskowej”. Kreml prawdopodobnie chce, aby Gierasimow i jego nowo mianowani zastępcy zarówno przygotowywali Rosję do przedłużającej się wojny, jak i przejęli dowództwo nad dużym wysiłkiem w 2023 r.

LOE 5: Kreml intensyfikuje swoje uwarunkowania rosyjskiej przestrzeni informacyjnej w celu wspierania wojny. Kreml kształtuje przestrzeń informacyjną, aby odbudować poparcie dla inwazji, przywracając narracje sprzed 24 lutego i podejmując działania mające na celu odzyskanie kontroli nad relacjami z wojny, po uprzednim scedowaniu tej przestrzeni na różne podmioty niezależne. Urzędnicy Kremla wznowili pod koniec 2022 r. propagowanie fałszywej narracji, że istnienie niezależnej Ukrainy zagraża rosyjskiej suwerenności i kulturze, uzasadniając rosyjską inwazję i trwające rosyjskie ofiary jako nieuniknione i konieczne środki „samoobrony”. Kremlowscy propagandyści zintensyfikowali również narracje o międzynarodowych konsekwencjach prawnych, jakie czekają Rosję, jeśli nie wygra wojny, co może podsycić obawy przed porażką i zmotywować do ponownego zaangażowania się w wojnę. Kreml zintensyfikował wysiłki w celu rozwijania relacji i dokooptowania prominentnych prowojennych blogerów, którzy wyłonili się jako potężna alternatywa dla Putina i celowo niejasnych relacji wojennych rosyjskiego MON.

Wysiłki Kremla zmierzające do przygotowania się do zamierzonej zdecydowanej akcji strategicznej w 2023 r. nie wykluczają się z dążeniami Kremla do stworzenia warunków przedłużającej się wojny. ISW nie przewiduje „ostatniej szansy” Rosji, by wygrać wojnę na Ukrainie. Wojna się nie skończy, a Rosja niekoniecznie przegra, jeśli którekolwiek z omówionych poniżej możliwych działań nie powiedzie się. Na przykład podjęta przez Rosję szybka próba zajęcia Kijowa i przeprowadzenia zmiany reżimu w ciągu pierwszych dwóch tygodni wojny była nieudaną strategiczną decydującą akcją. Wiele z wyżej wymienionych wskaźników — jak np. propozycja rosyjskiego MON utworzenia wielu nowych rosyjskich dywizji — prawie na pewno po części ma na celu wsparcie długofalowych wysiłków wykraczających poza jakiekolwiek zdecydowane działania zaplanowane na rok kalendarzowy 2023. (...)

Decydujące działania strategiczne Rosji w 2023 r. mogą przejawiać się w wielu możliwych kierunkach działania, które nie wykluczają się wzajemnie. Zgodnie z amerykańską doktryną wojskową wojsko może podjąć decydującą akcję na każdym poziomie wojny, aby osiągnąć ostateczny wynik i cel. Decydujące działania mogą mieć charakter taktyczny, operacyjny lub strategiczny i mogą mieć charakter ofensywny lub defensywny.

COA 1: Duża ofensywa rosyjska, najprawdopodobniej w rejonie obwodu ługańskiego. Siły rosyjskie mogą dążyć do przeprowadzenia dużej ofensywy w rejonie obwodu ługańskiego. Pełne zajęcie obwodów donieckiego i ługańskiego pozostaje oficjalnymi celami wojennymi Kremla i jednym z najbardziej osiągalnych celów Rosji (choć wciąż stanowiących duże wyzwanie), biorąc pod uwagę, że obwody doniecki i ługański są logistycznie najłatwiejszymi terytoriami dla Rosji do zajęcia. Siły rosyjskie od 2022 r. rozmieszczają dodatkowe siły w obwodzie ługańskim i podejmują inne znaczące działania, które według ISW mogą wesprzeć operację ofensywną w obwodzie ługańskim. ISW w dalszym ciągu ocenia, że jest mało prawdopodobne, aby siły rosyjskie przeprowadziły ofensywę na południowej Ukrainie w obwodach chersońskim czy zaporoskim. Rzeka Dniepr oddziela linię frontu w obwodzie chersońskim i stanowi poważną przeszkodę manewrową. Wielowarstwowe rosyjskie fortyfikacje polowe w obwodzie chersońskim i rozległe wydobycie w obwodzie zaporoskim wskazują, że siły rosyjskie traktują priorytetowo operacje obronne w obu prowincjach.

COA 2: Rosyjska operacja obronna mająca na celu pokonanie i wykorzystanie ukraińskiej kontrofensywy. Pod koniec 2022 roku Kreml przerzucił znaczące jednostki wojskowe z kierunku południowego (Chersoń) do obwodu ługańskiego i utworzył fortyfikacje polowe w obwodzie ługańskim, a także w obwodach biełgorodzkim i kurskim w Rosji. ISW donosiło o wielu zaobserwowanych wskaźnikach, że siły ukraińskie dążą do przeprowadzenia kontrofensywy w 2023 r. Ukraińscy urzędnicy od dawna publicznie sygnalizują zamiar przeprowadzenia kontrofensywy w 2023 r. Rosyjscy blogerzy również od dawna ostrzegają przed Ukrainą kontrofensywą. Rosja dąży do zabezpieczenia obwodów donieckiego i ługańskiego – terytoriów, które rząd rosyjski (nielegalnie) uznał za terytorium rosyjskie – i uniknięcia kolejnej znaczącej klęski, takiej jak klęska w obwodzie charkowskim lub wycofanie się z miasta Chersoń. Były to zarówno znaczące wydarzenia, które zdegradowały rosyjskie morale, jak i postrzeganie zdolności sił rosyjskich do zabezpieczenia swoich większych celów dla pełnej „demilitaryzacji i denazyfikacji” Ukrainy. Siły rosyjskie mogą dążyć do skutecznego pokonania ukraińskiej kontrofensywy i pozbawienia Ukrainy inicjatywy poprzez zniszczenie znacznej części zmechanizowanych sił ukraińskich. Tak udana zdecydowana akcja rosyjska mogłaby następnie umożliwić siłom rosyjskim opracowanie kontrofensywy w celu wykorzystania zdezorganizowanych i wyczerpanych sił ukraińskich.

Wiele z wyżej wymienionych rosyjskich kierunków działań mogłoby wesprzeć zarówno COA 1, jak i COA 2; scenariusze te nie wykluczają się wzajemnie. Siły rosyjskie mogą przygotowywać się do dużej operacji ofensywnej lub, alternatywnie, większych ataków niszczących, niebędących ogólną operacją ofensywną. Wskaźniki mogą również wspierać kontratak w celu wykorzystania ukraińskiej kontrofensywy, którą siły rosyjskie spodziewają się zatrzymać.

Najbardziej niebezpieczny sposób działania (MDCOA) rosyjskiej ofensywy przeciwko północnej Ukrainie jest obecnie mało prawdopodobny. Kreml stwarza jednak elastyczność planowania i prawdopodobnie rozszerzy rosyjską obecność wojskową na Białorusi w okresie poprzedzającym planowane duże ćwiczenia (które mogłyby wesprzeć operację bojową) we wrześniu 2023 r. ISW nadal śledzi rosyjskie i białoruskie działania, które mogłyby w czas wesprzeć nowy rosyjski atak na Ukrainę z Białorusi. Rosja prawdopodobnie rozmieści na Białorusi więcej sił w ramach ćwiczeń Zapad 2023 i Union Shield 2023, które prawdopodobnie odbędą się we wrześniu 2023 r. 12 stycznia Kreml wysłał na Białoruś starszego rosyjskiego oficera, głównodowodzącego rosyjskich sił lądowych Olega Saliukowa — jednego z trzech nowo mianowanych zastępców Gierasimowa — na Białorusi. (...) Są to nietypowe działania, które intensyfikują operację informacyjną, że Rosja zaatakuje Ukrainę z Białorusi i może wesprzeć ofensywę, chociaż ISW ocenia, że ta ofensywa jest na razie mało prawdopodobnym scenariuszem. Nadal nie ma dowodów na to, że siły rosyjskie na Białorusi stworzyły struktury dowodzenia i kontroli niezbędne dla operacyjnej grupy uderzeniowej. 

Kreml zachowuje swoje maksymalistyczne cele przejęcia całej Ukrainy, pomimo złego prowadzenia wojny do tej pory. Kreml od prawie roku zwlekał ze skutecznym naprawieniem swojej wadliwej inwazji i wielokrotnie wybierał rozwiązania krótkoterminowe, takie jak: wielokrotne zmienianie dowódców teatrów i utrzymywanie rozdrobnionej struktury dowodzenia, wprowadzanie kampanii krypto-mobilizacyjnych w przeciwieństwie do kampanii na pełną skalę mobilizacji, brak kontroli nad rosyjską przestrzenią informacyjną poprzez umożliwienie różnym frakcjom prowojennym podziału przestrzeni informacyjnej i konsekwentne zakłócanie łańcucha dowodzenia rosyjskiej armii. Widoczne nowe zainteresowanie Kremla rosyjskimi niepowodzeniami militarnymi nie pozwoli na natychmiastową zmianę sposobu prowadzenia wojny, jeśli w ogóle, a błędy w pierwotnym projekcie rosyjskiej kampanii – i poniesione później straty – będą trudne do zastąpienia.

Siły rosyjskie pozostają niebezpieczne, a Ukraina potrzebuje stałego wsparcia. Ukraina potrzebuje dalszego i terminowego wsparcia Zachodu, aby odpowiednio przygotować się do rosyjskich COA na rok 2023 opisanych powyżej. Zachodni sojusznicy Ukrainy będą musieli nadal wspierać Ukrainę w dłuższej perspektywie, nawet jeśli zdecydowana akcja Rosji w 2023 r. się nie powiedzie, ponieważ Kreml i tak przygotowuje się do przedłużającej się wojny. Zachód musi nadal wspierać starania Ukrainy o pokonanie rosyjskiej inwazji – i musi to zrobić szybko. Rosyjskie wojsko, jak mówi przysłowie, zachowuje głos w sprawie przebiegu wojny pomimo swoich słabości i aktywnie ustala warunki dla głównych operacji, gdy wojna wchodzi w drugi rok.

understandingwar.org

Istnieje błędne przekonanie o możliwościach militarnych Rosji i jej opcjach przejęcia inicjatywy w toczącej się wojnie. Wielu komentatorów jest zdania, że armia rosyjska może wykorzystać przeprowadzoną niedawno częściową mobilizację i rozpocząć nową, dużą ofensywę, aby zakończyć wojnę na swoich warunkach. Ofensywa ta mogłaby ruszyć z Białorusi, co zagrażałoby bezpośrednio Kijowowi i doprowadziłoby do kapitulacji Ukrainy. Jednak przegląd rosyjskiego wojska, a do tego obecny już na froncie mróz, skutecznie uniemożliwiają Putinowi realizację jego planów. Koncepcja masowego powrotu Rosjan do Kijowa jest całkowicie nierealna.

Większość ludzi wierzących w te pomysły ma niewielkie pojęcie o zmianach, jakie dotknęły rosyjską armię w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy. A to nie tylko kwestia strat bojowych i spadku morale z powodu niepowodzeń wojskowych. Zmieniła się sama natura sił lądowych. W efekcie Putin nie ma wojska zdolnego do działań ofensywnych.

Nie oznacza to, że armia rosyjska została pokonana. Nie została. Oznacza to, że nie ma ona wiarygodnej zdolności do przeprowadzania poważnych ataków i zdobywania dużych terytoriów. Ogranicza się do utrzymania tego, co posiada i przeprowadzania lokalnych ataków destrukcyjnych — czego jesteśmy obecnie świadkami.

Armia rosyjska, która w lutym ubiegłego roku zaatakowała Ukrainę, składała się z około 200 tys. żołnierzy zawodowych, wspieranych przez kolejne 50 tys. poborowych i znaczną liczbę stosunkowo nowoczesnych wozów bojowych. To w zasadzie cały potencjał operacyjny, na jaki Federacja Rosyjska mogła sobie pozwolić w ramach jednej kampanii.

Rosyjski generał Walerij Gierasimow starał się atakować, ale napotkał gigantyczne problemy personalne. Zawodowa armia Rosji, której większość ekspertów przypisywała dobry poziom wyszkolenia bojowego, po prostu już nie istnieje.

Nie ma ostatecznie potwierdzonych danych o rosyjskich ofiarach. Oficjalne źródła ukraińskie mówią o ponad 100 tys. zabitych. Może to być zawyżona liczba, ale prawdopodobnie nie aż tak bardzo — zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę niezależnie potwierdzone straty wozów bojowych, które są oszałamiające.

Mówiąc o personelu, musimy pamiętać, że na każdego żołnierza zabitego w akcji przypada co najmniej dwóch ciężko rannych lub utraconych w wyniku pojmania, dezercji lub zwolnienia. Oznacza to, że nawet jeśli ukraińskie dane o rosyjskich stratach są przesadzone, bardzo niewielu z tych zawodowych żołnierzy, którzy wtargnęli do Ukrainy w lutym, walczy tam do dzisiaj.

Większość z nich została zabita lub okaleczona. Pozostali prawdopodobnie awansowali na wyższe stopnie, aby wypełnić stanowiska oficerów i objąź dowództwo nad zmobilizowanymi rekrutami.

Być może niektóre elitarne zmechanizowane bataliony spadochronowe nadal są obsadzone przez większość żołnierzy kontraktowych. Grupy najemników, takie jak Grupa Wagnera, są z natury "profesjonalne". Cała rosyjska armia powróciła jednak do czegoś, co można nazwać zmobilizowanym tłumem poborowym. Używam terminu "tłum" celowo, ze względu na charakter "częściowej mobilizacji", której byliśmy świadkami.

Sytuacja jest jeszcze bardziej tragiczna, gdy zwrócimy uwagę na zasoby materialne.

Federacja Rosyjska, choć duża, ma PKB znacznie niższy od włoskiego, a każdy budżet wojskowy – jakkolwiek zawyżony – musi zaczynać od tej fundamentalnej podstawy.

Biorąc pod uwagę fakt, że wydatki wojskowe Rosji są zbliżone do wydatków Wielkiej Brytanii, ale armia rosyjska jest 20 razy większa i dysponuje potencjałem odstraszania nuklearnego równym amerykańskiemu, widzimy, że dostępne pieniądze są zdecydowanie niewystarczające do utrzymania tak dużej armii. Gdy tylko dodamy do tego korupcję, staje się jasne, że dostępne zasoby od początku były skąpe.

To, co Kreml miał na początku, zostało poważnie dotknięte przez zachodnie sankcje, więc wojskowa produkcja przemysłowa drastycznie spadła, a rezerwy okazały się w dużej mierze niewarte zachodu.

Stopniowo profesjonalna i wyposażona armia, którą Rosja wystawiła w lutym ubiegłego roku, przekształciła się w słabo wyposażoną i źle wyszkoloną hordę zdemoralizowanych rekrutów, wspieraną przez niewystarczające, przestarzałe wozy bojowe i dowodzoną przez niezadowolonych oficerów wywodzących się z szeregów i mających niewielkie wykształcenie przywódcze.

Taka armia po prostu nie nadaje się do prowadzenia działań ofensywnych na wrogim terytorium. Tym bardziej, gdy jej przeciwnicy dysponują większą liczbą żołnierzy, lepszym wyszkoleniem i dowództwem oraz jeszcze nowocześniejszym sprzętem. Do tego dochodzi jeszcze kwestia motywacji.

No i problemy logistyczne — Rosjanom brakuje sprzętu kołowego do przemieszczania zapasów — głównie amunicji artyleryjskiej, więc muszą polegać w dużej mierze na kolei. Ukraińscy generałowie starannie zaplanowali swoje działania tak, aby uniemożliwić je najeźdźcom, dlatego obecnie kolej łącząca Rostów z Donieckiem jest jedyną koleją zdolną do wspierania działań ofensywnych na terytorium Ukrainy.

Każda ofensywa z terytorium Białorusi jest uzależniona od jednej białoruskiej linii kolejowej, obsadzonej przez przyjazny Ukrainie białoruski personel. I widzieliśmy w marcu ubiegłego roku, jak bardzo było to skuteczne.

Rosyjska armia wciąż żyje i ma się dobrze. Ma po swojej stronie liczby i odporność dużego narodu, który ją wspiera. Może też skutecznie utrzymywać swoją linię przez wiele kolejnych miesięcy. Zachodnie rządy i władze ukraińskie mogą mieć żywotny interes w przedstawianiu tego kraju jako bliskiego nowego ataku — w celu zyskania zwiększenia zachodnich dostaw wojskowych. Armia Kremla nie jest jednak w stanie prowadzić ofensywy: ani dziś, ani za kilka miesięcy.

onet.pl/Kyiv Post

niedziela, 15 stycznia 2023


Wiele wskazuje, że czystki tak naprawdę już się zaczęły. Na money.pl pisaliśmy o tajemniczych zgonach rosyjskich menedżerów. Od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę zginęli wiceprezes Gazprombanku czy były główny księgowy koncernu gazowego Novatek. Ważne postacie rosyjskiego biznesu wypadają przez okna lub rzekomo popełniają samobójstwa.

Majątki oligarchów są dla Putina bardzo istotne. Oligarchowie są mu bezpośrednio podporządkowani, ale z drugiej strony toczy się wewnątrz gra interesów. Wypadanie przez okna, z łodzi i seryjni "samobójcy" dają krezusom do myślenia. To przypomina "Rodzinę Soprano" i opowieść o rozpadzie struktur mafijnych. W Rosji nazywa się to pachanatem i regułą więziennego rozkładu. Jak ktoś tonie, to zamiast solidarności topi się go jeszcze bardziej. Ten młot Prigożyna to zapowiedź twardych represji. Zginął nawet redaktor naczelny "Komsomolskiej Prawdy", nazywanej "ulubioną gazetą Władimira Putina" - podkreśla dr Morawiecki.

Oligarchowie mogą jednak stać się wrogami ludu. Rosyjska prasa już nawołuje do "przyjęcia nowego prawa w trybie pilnym. […] Chodzi o pozbawienie aktywów oligarchów, którzy próbują wyprowadzić środki z kraju".

(...)

Wojna z Ukrainą jest święta. To walka z "szatanem i zgniłym Zachodem", z "LGBT i nekrofilią". Boskie namaszczenie wojsk rosyjskich i samego Władimira Putina miało potwierdzić samotne "świętowanie" Bożego Narodzenia przez dyktatora.

Dr Morawiecki przytacza słowa religioznawcy Romana Łunkina: "Putin przywitał Boże Narodzenie w domowej świątyni wielkich kniaziów przeszłości. […] W czasie wojny nasi władcy zawsze zwracali się ku prawosławiu. Tak uczynił Dmitrij Donski, tak czynił Stalin. Tak zrobił i Putin. Tegoroczne Boże Narodzenie to czas, gdy wypełniła się symfonia Cerkwi i władzy. W tym samym momencie europejscy politycy dali upust swej antychrześcijańskiej dzikości. To jednak jeszcze bardziej wzmocniło rosyjską symfonię władzy i Kościoła".

(...)

W takich warunkach tworzy się nowy porządek i kończy się też "Rosja postsowiecka" - jak donosi rządowa agencja Ria Novosti.

"Po okresie przejściowym nadszedł czas budowania, po samozwańcach i zdrajcach nadszedł czas tych, co nie oddzielają się od ludu. Bo są z ludu. […] Nowa elita wykuwa się nie tylko na froncie. Wykuwa się ona w świecie po 24 lutego. Nie nadeszło jeszcze radykalne uzdrowienie społeczeństwa, ale jest ono nieuchronne. […] I dokona się ono w śmiertelnej powadze: hedonizm, konsumpcjonizm, hołdowanie rozrywce, struganie głupca, słabość duchowa, kłanianie się obcym bożkom, całe te postsowieckie wakacje się skończyły. Wszystko się skończyło w roku 2022" - czytamy w agencji.

money.pl

W lipcu 2022 r. do kolonii karnej numer 11 w Niżnym Nowogorodzie przybyli werbownicy z Grupy Wagnera. To w tej kolonii Kowyrzin odbywał karę. Werbownicy zabrali stamtąd grupę więźniów. Najwyraźniej w ten sposób Kowyrzin znalazł się na froncie i zginął na początku sierpnia.

W grudniu tablica pamiątkowa z jego nazwiskiem pojawiła się na fasadzie szkoły nr 11 w Saratowie, gdzie się uczył. Mówi się, że chorąży został odznaczony medalem „Za odwagę” i zginął podczas „operacji specjalnej”. Uchwałę o umieszczeniu znaku pamiątkowego podpisała burmistrz Saratowa Łada Mokrousowa.

Wiceprzewodniczący Saratowskiej Dumy Obwodowej – noszący tytuł Bohatera Rosji – Aleksandr Jankłowicz podczas uroczystości odsłonięcia tablicy podkreślił wagę umieszczania tego rodzaju upamiętnień, gdyż nie tylko utrwalają pamięć o bohaterach, ale są także integralną częścią patriotycznej edukacji młodego pokolenia.

Nie wiadomo, czy Kowyrzin został ułaskawiony przez prezydenta Rosji przed pójściem na front, jak obiecał w koloniach założyciel Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn.

Według rosyjskiego serwisu BBC tablica ta była pierwszą tablicą upamiętniającą więźnia walczącego w szeregach Grupy Wagnera oficjalnie zainstalowaną przez władze rosyjskie.

belsat.eu/BBC/Saratovmer.ru

sobota, 14 stycznia 2023


Proces przemieszczania sprzętu i wojska między Białorusią a Rosją jest dość nietypowy. Na Białoruś przyjeżdżają konwoje wojskowe z całej Rosji: z obwodu moskiewskiego, niżnonowogrodzkiego, kostromskiego, czelabińskiego, omskiego i woroneskiego. Wyjeżdżają wyłącznie do regionów graniczących z Ukrainą.

Według grupy Biełaruski Hajun, monitorującej ruch wojsk rosyjskich na Białorusi, do połowy listopada Białoruś przekazała armii rosyjskiej 211 jednostek sprzętu wojskowego, w tym: co najmniej 98 czołgów T-72A, 40 BMP-2, 20 BMP-2 bez wież i 54 ciężarówki Ural. Jest to białoruski sprzęt stacjonujący dotąd w 969. bazie rezerwy czołgów w Urzeczu pod Mińskiem i 288. bazie rezerwy pojazdów w Starych Drogach.

Pojazdy trafiały na stacje kolejowe w graniczących z Ukrainą rosyjskich obwodach rostowskim i biełgorodzkim. Ministerstwo Obrony Białorusi podało, że pojazdy są wysyłane do Rosji w celu modernizacji, ale jest to mało prawdopodobne, ponieważ czołgów T-72A nie da się modernizować do nowszej wersji. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że wysłano je prosto na wojnę.

Wywóz sprzętu wznowiono na początku 2023 roku, a obecnie pojazdy są wywożone wraz z rosyjskimi żołnierzami. 7 stycznia ze stacji Leśna (obwód brzeski na Białorusi) do stacji Podgornoje (obwód woroneski w Rosji) wyjechał konwój składający się z 25 wagonów platformowych z pojazdami kołowymi i gąsienicowymi, trzech wagonów krytych z amunicją i dziewięciu wagonów osobowych (około 450 żołnierzy).

11 stycznia ze stacji Czepina (obwód witebski na Białorusi) do stacji Rossosz (obwód woroneski w Rosji) wyjechał konwój wojskowy z ośmioma wagonami osobowymi (około 400 żołnierzy), trzema wagonami krytymi z amunicją i 37 wagonami platformowymi z pojazdami kołowymi i gąsienicowymi.

Obwód woroneski graniczy z obwodem ługańskim. Można więc założyć, że zarówno żołnierze, jak i sprzęt wojskowy zostanie wysłany do wzmocnienia frontu w okolicach Swatowego i Kreminnej, gdzie ukraińskie siły zbrojne od kilku miesięcy nacierają na rosyjskie pozycje.

Do tego należy dodać obserwowany w ostatnim miesiącu intensywny ruch wojsk rosyjskich na terenie samej Białorusi. Mieszkańcy zauważają rosyjski sprzęt i żołnierzy w coraz większej ilości miejsc. Bardzo trudno jest jednak określić logikę tego ruchu. W dniach 20-22 grudnia miał miejsce przypadek, gdy rosyjskie konwoje dosłownie jeździły między stacjami, bez rozładunku na żadnej ze stacji.

Grupa monitorująca Biełaruski Hajun tłumaczy te ruchy przegrupowaniem i rotacją rosyjskich sił, które przechodzą szkolenie na białoruskich poligonach z pomocą białoruskich instruktorów. Część rosyjskich zmobilizowanych żołnierzy przyjeżdża na szkolenie na Białoruś, a inni po szkoleniu jadą na front w obwodzie ługańskim lub donieckim.

– Prowadzenie rotacji wojsk rosyjskich wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie należy spodziewać się ofensywy Rosji z terytorium Białorusi. Białoruś w tym przypadku pełni funkcję bazy szkoleniowej dla zmobilizowanych obywateli Rosji – podkreśla Biełaruski Hajun.

Ta wersja ma jednak jeden słaby punkt: przepływy sprzętu i wojska z Białorusi do Rosji i z Rosji do Białorusi nie są jednakowe.

Jeśli kierować się danymi kanału telegramowego białoruskich kolejarzy belzhd_live i grupy monitorującej Biełaruski Hajun, to okazuje się, że tylko w styczniu na Białoruś przyjechały co najmniej 173 wagony ze sprzętem, 19 wagonów z amunicją i 2800 rosyjskich żołnierzy. A Białoruś opuściło: 62 wagony ze sprzętem, sześć wagonów z amunicją i około 850 żołnierzy. Czyli przybyło 2,5 razy więcej sprzętu i prawie 3,5 razy więcej żołnierzy niż wyjechało.

Biorąc pod uwagę dane z trzech miesięcy, okazuje się, że na Białoruś przerzucono około 13,8 tys. wojskowych, ale tylko około 850 z nich opuściło kraj. A więc, jeśli to rzeczywiście rotacja, to dotyczy ona tylko niewielkiej części rosyjskich wojsk na Białorusi.

Jeśli chodzi o sprzęt, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo nie zawsze udaje się dotrzeć do informacji o rodzaju przemieszczanej techniki. Najprawdopodobniej pierwsze konwoje wojsk rosyjskich, które przyjechały na Białoruś w październiku, nie zawierały żadnego ciężkiego sprzętu. Białoruś przekazywała jednak swój sprzęt armii rosyjskiej.

Natomiast w grudniu na Białoruś dotarło co najmniej sześć konwojów sprzętu wojskowego. W większości były to ciężarówki marki Ural: w grudniu na Białoruś przyjechało ich więcej, niż wyjechało w październiku.

W konwojach znalazł się też ciężki sprzęt – co najmniej 13 czołgów T-72B3. To wyraźnie mniej niż to, co Białoruś przekazała Rosji w październiku (98 jednostek T-72A), ale jakość sprzętu też jest inna. T-72B3 to współczesna modyfikacja czołgu T-72 (na Białorusi było ich tylko kilkadziesiąt), a T-72A to jeden z najstarszych modeli czołgów (Białoruś posiada spore ilości tych pojazdów).

Analitycy amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW) nazywają obecne działania Rosjan na kierunku białoruskim „operacją informacyjną”, której celem jest zatrzymanie części Sił Zbrojnych Ukrainy na północy kraju. Eksperci uważają nową inwazję na Ukrainę ze strony Białorusi za mało prawdopodobny scenariusz.

Biełaruski Hajun twierdzi, że Rosja próbuje wszystkich zmylić:

– Ruchy rosyjskich sił zbrojnych drogą kolejową wskazują na chęć wprowadzenia w błąd i dezorientacji co do dalszych planów rosyjskiego zgrupowania wojskowego stacjonującego na Białorusi.

Jeśli celem jest rzeczywiście zmylenie przeciwnika, to wiele wyjaśnia: zarówno ruch sprzętu między Białorusią a Rosją, jak i fakt, że rosyjscy wojskowi „jeżdżą” między stacjami wewnątrz Białorusi.

Inną kwestią jest to, co taki ruch miałby ukryć? Czy przerzucenie rosyjskich wojsk w rejony graniczące z Ukrainą ma przekonać wszystkich, że Rosja uważa Białoruś tylko za bazę szkoleniową? Czy też przeniesienie rosyjskich wojsk na Białoruś ma na celu stworzenie pozorów przygotowania ofensywy na Kijów? Na te pytania na razie nie można dać odpowiedzi.

belsat.eu

"Grupa Wagnera przewozi ciała swoich zabitych z pomocą zwykłych ciężarówek. Stosowne zamówienia (na usługi) pojawiają się na portalach branżowych »praktycznie codziennie«" – poinformował w czwartek wieczorem kanał Ostorożno, Nowosti w Telegramie.

Autorzy przywołują treści zamówień, które znaleźli w internecie: "Waga — 6 ton, objętość – 82 m sześc. Ładunek 200 (tak w Rosji określa się ciała zabitych żołnierzy — PAP)".

W treści opisywanego zamówienia wskazano trasę – z Rostowa nad Donem na południu Rosji do podmoskiewskiej Bałaszychy. Zaznaczono, że musi to być samochód chłodnia. Opłata to 60 tys. rubli gotówką (niecałe 4 tys. zł).

Rozmówcy z firmy Disawtotrans, która składa zamówienia w imieniu zleceniodawców, mieli powiedzieć Ostorożno, Nowosti, że "cynkowe ładunki pojawiają się prawie codziennie". Zleceniodawcą opisywanego zamówienia miała być według nich Grupa Wagnera.

PAP

Dokumenty strategiczne USA od lat wyznaczają Chiny jako głównego rywala Waszyngtonu, uważając Rosję za zagrożenie "ostre", lecz doraźne. Według części komentatorów i polityków na prawicy USA powinny przenieść swoją uwagę i środki do Azji. Zdaniem Wessa Mitchella, byłego pracownika administracji Donalda Trumpa i założyciela Marathon Initiative — inicjatywy przygotowującej strategię USA na rywalizację z Chinami — stanowcza polityka wobec Rosji i Chin nie muszą się wykluczać.

— W mojej ocenie, Stany Zjednoczone i nasi sojusznicy mają szansę, by zyskać wielką przewagę w rywalizacji z Rosją i Chinami pomagając Ukrainie wygrać wojnę. Według mnie pożądaną strategią byłoby, by najpierw Rosja została definitywnie pokonana, a potem zwrócić naszą pełną uwagę na Chiny — mówi Mitchell.

Jak dodaje, wspieranie oporu Ukrainy jest w interesie USA z szeregu powodów.

— Po pierwsze, w ten sposób Ukraina wzmacnia swoje zdolności odstraszania i powstrzymania kolejnych rosyjskich ataków. Po drugie, Rosjanie stają się osłabieni gospodarczo i militarnie na jakiś czas, a Europejczycy — jeśli dotrzymają swoich zobowiązań — wzmocnią swoją obronność. Z czasem, to ułatwiłoby poświęcenie większości naszych wysiłków w kierunku Azji, bez konieczności martwienia się o ten drugi teatr działań — ocenia.

Mitchell zgadza się jednocześnie z tymi, którzy twierdzą, że USA nie stać na rywalizację na dwóch frontach i powinna być wyczulona na zagrożenie płynące z Chin także w krótkim terminie. Wobec czego — jego zdaniem — nie powinna na tyle angażować sił w Europie, by dać Chinom okazję do interwencji w Tajwanie.

— Problem polega na tym, że mamy skończoną ilość najważniejszych rodzajów amunicji. Wojna powinna podziałać na Stany Zjednoczone jako impuls, by uporządkować własną produkcję zbrojeń, im szybciej, tym lepiej. I powinien to być impuls dla Europejczyków, aby zrobili to samo — powiedział.

Pytany o to, jak wojna w Ukrainie może wpłynąć na kalkulacje i interesy ChRL, Mitchell ocenia, że choć problemy swojego sojusznika są dla Pekinu kłopotliwe w krótkim terminie, w dłuższej perspektywie Chiny mogą na tym skorzystać.

— W krótkiej perspektywie, Putin stał się potężnym problemem dla Xi. Pamiętajmy, że strategią dyplomatyczną Chin było pokazywanie się jako konstruktywna siła na świecie. Długo nad tym pracowali, skupiali się na relacjach handlowych. A tu mamy gościa, który niedawno siedział obok prezydenta [Xi] w loży honorowej na igrzyskach w Pekinie jako jego najlepszy przyjaciel i który teraz grozi wojną jądrową, a jego wojska dokonują barbarzyńskich tortur — mówi Mitchell.

Jak dodaje, rosyjska inwazja jest też z perspektywy Chin niewygodna także z powodu czasu jej podjęcia. Według dokumentów chińskich władz będą one gotowe do skutecznej inwazji na Tajwan dopiero za pięć lat.

— Cóż, jeśli Putin ruszył na Ukrainę teraz, zamiast za pięć lat, i nie koordynuje tego z Chińczykami, pozbawia ich to czynnika rozpraszającego uwagę Zachodu i wojny na dwa fronty — mówi były dyplomata.

To, co może jego zdaniem działać na korzyść ChRL, to dalsze uzależnienie Rosji od Chin. Wskazuje tu na przykład rozbudowy rosyjskiej infrastruktury gazowej w kierunku Chin.

— Samo to może rozwiązać chiński dylemat Cieśniny Malakka — problem polegający na tym, że duża część dostaw ropy i gazu przepływa przez tę cieśninę, która podczas wojny mogłaby zostać zablokowana przez marynarkę wojenną USA — mówi Mitchell.

Jak dodaje, inną korzyścią będzie wzrost wpływów Chin na państwa Azji Środkowej, dotychczas będących sojusznikami Rosji.

— Już podczas ostatniego szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Samarkandzie było bardzo jasne, że przywódcy Azji Środkowej czują już znacznie mniej respektu przed Rosją. Cóż, te wpływy w nieunikniony sposób pójdą bardziej w stronę Chin — ocenia.

PAP

Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) ogłosiło 13 stycznia, że ​​rosyjskie wojska zajęły Soledar w obwodzie donieckim wieczorem 12 stycznia. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że siły rosyjskie mogą teraz utworzyć „kocioł” wokół Bachmuta i zagrozić ukraińskim liniom zaopatrzeniowym biegnącym na południowy zachód od Soledaru, które wspierają ukraińskie wojska w mieście. Rosyjskie MON w szczególności pochwaliło lotnictwo szturmowe i wojskowe, oddziały rakietowe i artyleryjskie oraz rosyjskie siły powietrznodesantowe za zajęcie Soledaru, nie uznając udziału Grupy Wagnera w walkach o miasto. Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow utrzymywał, że sytuacja wokół Soledaru jest trudna i zaznaczył, że nie jest jasne, czy siły rosyjskie kontrolują osadę w tym czasie. W tym samym czasie inni ukraińscy wojskowi poinformowali, że w nocy z 12 na 13 stycznia siły ukraińskie kontynuowały walki w Soledarze. Siły ukraińskie mogą nadal zajmować niektóre pozycje na północno-zachodnich granicach Soledaru, ale jest mało prawdopodobne, aby kontrolowały znaczne terytorium w samej osadzie. ISW oceniło 12 stycznia, że ​​siły rosyjskie prawdopodobnie zdobyły Soledar 11 stycznia, ale jest mało prawdopodobne, aby takie zwycięstwo zapowiadało rychłe rosyjskie okrążenie Bachmuta.

Ogłoszenie wywołało znaczny sprzeciw w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej z powodu braku uznania przez rosyjskie Ministerstwo Obrony udziału Grupy Wagnera w zdobyciu Soledar. Sześć godzin później rosyjskie Ministerstwo Obrony wydało kolejne ogłoszenie, w którym uznało ochotników Wagnera i oddziały szturmowe za uczestników bitwy o Soledar i zauważyło, że rosyjskie Ministerstwo Obrony otrzymało liczne zapytania dotyczące pierwotnego upamiętnienia wybranych sił rosyjskich. Rosyjskie MON próbowało usprawiedliwić lekceważenie Wagnera, twierdząc, że rosyjska „heterogeniczna grupa wojsk” wykonała „wspólny plan” w kierunku Soledar i przypisała atak na obszary mieszkalne siłom Wagnera. Finansista Wagnera, Jewgienij Prigożyn, niejasno odpowiedział na pominięcie Wagnera przez rosyjskie Ministerstwo Obrony, stwierdzając, że nie może komentować sytuacji i zauważając, że pytania dziennikarzy w tej sprawie ujawniają ich zaniepokojenie upamiętnieniem „heroicznego zdobycia Soledaru” przez Wagnera.

Finansista Wagnera, Jewgienij Prigożyn, stworzył warunki do takiej reakcji, osobiście odwiedzając Soledar na kilka dni przed jego schwytaniem i zabierając swoją kadrę blogerów powiązanych z Wagnerem, aby upamiętnić codzienne postępy sił Wagnera na rosyjskich platformach społecznościowych. Prigożyn prawdopodobnie próbował uprzedzić ogłoszenie 12 stycznia, oskarżając bezimiennych biurokratów i urzędników państwowych o „nieustanne próby kradzieży zwycięstwa prywatnej firmie wojskowej Wagnera” i umniejszanie jej zasług. Milbloggerzy niezależni lub powiązani z Wagnerem wygenerowali następnie serię krytyki, wzywając rosyjskie Ministerstwo Obrony za fałszywe przedstawienie rzekomego schwytania Soledara.

Ogłoszenie rosyjskiego MON zwróciło uwagę na istniejący konflikt między Grupą Wagnera a rosyjskim MON – dynamikę, którą ISW wcześniej zaobserwowała i oceniła. Kilku prominentnych blogerów – w tym związanych z Kremlem – stwierdziło, że za zamkniętymi drzwiami i w przestrzeni informacyjnej toczy się konflikt między rosyjskim MON a Prigożynem. Niektórzy zauważyli, że Prigożyn przezwyciężył celowo niejasną retorykę rosyjskiego MON, zmuszając rosyjskie MON, a co za tym idzie Kreml, do zakończenia wieloletniej polityki powstrzymywania się od uznania Wagnera i jego wysiłków wojennych. Z kolei powiązany z Kremlem bloger twierdził, że Prigożyn i rosyjskie Ministerstwo Obrony w równym stopniu próbują podkopywać się nawzajem i oskarżył Prigożyna o odmowę uznania rosyjskich sił zbrojnych za siły uczestniczące na polu bitwy.

Były rosyjski oficer i wybitny głos nacjonalistyczny, Igor Girkin, potępił „ostry konflikt” między tradycyjnym dowództwem wojskowym a nieoficjalnymi siłami (odnosząc się do Wagnera) w czasie wojny i stwierdził, że rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu i szef rosyjskiego Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow dąży do rozwiązania prywatnych firm wojskowych, takich jak Wagner, i włączenia ich elementów do struktury Ministerstwa Obrony. Girkin stwierdził, że Soledar ujawnił poważny dylemat prezydenta Rosji Władimira Putina, którego wrobił w możliwość zintensyfikowania wysiłków w celu uspokojenia zarówno rosyjskiego MON, jak i Prigożyna; podwojenia po obu stronach ryzyka utraty poparcia dla jego wojny; lub zostanie arbitrem i naczelnym wodzem.

Prigożyn prawdopodobnie chce wykorzystać zwycięstwo w Soledarze jako narzędzie przetargowe do podniesienia swojej władzy w Rosji. Późniejsza wzmianka rosyjskiego MON o siłach Wagnera w odpowiedzi na publiczne oburzenie sygnalizuje znaczące zwycięstwo Prigożyna, umacniając go jako kluczowego aktora w tej wojnie. Reznikow stwierdził, że Prigożyn potrzebował zwycięstwa w Soledarze, by udowodnić Putinowi, że jego siły są lepsze od armii konwencjonalnej. Prigożyn opublikował również pytanie dziennikarza dotyczące jego rzekomego zbliżającego się spotkania z Putinem w celu omówienia zwycięstwa w Soledarze, wyróżniając to pytanie wśród szeregu innych podobnych pytań dotyczących jego odpowiedzi na oświadczenie rosyjskiego MON. Prigożyn powiedział dziennikarzowi, aby przeczytał jego oryginalne oświadczenie w sprawie Soledaru, zamiast „robić bzdury”, pomimo jego komentarza stwierdzającego, że pytania dotyczące wykluczenia Wagnera przez rosyjskie Ministerstwo Obrony „będą wymagały odpowiedzi, ale nie teraz”. Prigozhin, który w przeszłości celowo używał niejasnych wiadomości, zauważył również, że wszyscy wkrótce zrozumieją, dlaczego wstrzymał się od komentarza. (...)

Putin może podejmować kroki w celu kultywowania kadry milbloggerów lojalnych wobec Putina i rosyjskiego MON, aby podważyć wysiłki Prigożyna, by się wywyższyć. Przewodniczący Centralnego Komitetu Wykonawczego Partii Jednej Rosji Aleksander Sidyakin, parlamentarzysta Dumy Państwowej Jednej Rosji Artem Turowyj oraz szef Donieckiej Republiki Ludowej i sojusznik Putina Denis Puszylin spotkali się 13 stycznia z kilkoma blogerami. Ci starsi sojusznicy Putina wręczyli grupie ponad 10 blogerów milowych – w tym Aleksandrowi Sładkowowi i dziennikarzowi pracującemu dla Wargonzo – oficjalne podziękowania podpisane przez sekretarza Rady Generalnej Partii Jedna Rosja Andrieja Turczaka. To ostatnie wydarzenie w serii wysiłków Kremla zmierzających do kultywowania więzi z wybranymi blogerami. ISW wcześniej oceniało, że Kreml podjął wysiłki w celu dokooptowania Sladkova, głównego blogera Wargonzo Semena Pegova i innych blogerów, którzy byli gotowi sprzedać się w zamian za prestiż polityczny.

understandingwar.org

piątek, 13 stycznia 2023


Walczące w Sołedarze zgrupowania obu stron są wyczerpane dwutygodniowymi, intensywnymi walkami prowadzonymi w bardzo trudnych warunkach. Temperatura spadała poniżej -15°C, odnotowano liczne przypadki odmrożeń, a nawet śmierci rannych z wychłodzenia. W dużo gorszej sytuacji byli Rosjanie, którzy atakowali umocnione pozycje ukraińskie w mieście, gdzie piwnice i kopalnie soli umożliwiały obrońcom zorganizowanie wypoczynku i zaopatrzenia. Ponadto wyposażenie indywidualne w oddziałach rosyjskich, kluczowe przy tak dużych mrozach, jest gorsze niż w brygadach ukraińskich walczących w Sołedarze.

Ukraińcy liczą się z oddaniem Sołedaru. Ewentualne opanowanie prawie całego miasta, zamieszkanego przed wojną przez ok. 10 tys. osób, będzie dla Rosjan sukcesem tylko w skali taktycznej, w dodatku okupionym bardzo dużymi stratami. Należy pamiętać, że walki o miasto trwają pół roku – w sierpniu atakujący zajęli obiekty przemysłowe w południowo-wschodniej jego części i od tego czasu przesunęli się do przodu o ok. 5 km. Najeźdźcy najprawdopodobniej nie dysponują obecnie rezerwami zdolnymi do przerwania obrony ukraińskiej i wyjścia na skrzydła i tyły zgrupowań walczących pod Bachmutem i Siewierskiem. Sukcesem jest wyjście z centrum Sołedaru większości ukraińskich jednostek w sposób zorganizowany, z zachowaniem wartości bojowej przez broniące miasto 46. i 77. brygady aeromobilne, które wymagają jednak wycofania na tyły dla odpoczynku i uzupełnienia strat.

Zapowiedź przekazania przez Polskę kompanii czołgów Leopard 2 to początek długiego procesu, którego końcowym efektem może być sformowanie ukraińskiej brygady pancernej liczącej ok. 100 wozów tego typu. W pierwszej kolejności wymagana jest zgoda Niemiec na reeksport sprzętu na Ukrainę, a następnie zadeklarowanie przez inne państwa gotowości do przekazania kolejnej partii czołgów. W przypadku spełnienia tych dwóch warunków do rozwiązania pozostaną skomplikowane kwestie związane z wyszkoleniem załóg i organizacją zaplecza logistycznego, co w najbardziej sprzyjających okolicznościach potrwa kilka miesięcy.

Wyznaczenie Gierasimowa na dowódcę zgrupowania wojsk walczących przeciwko Ukrainie jest decyzją o charakterze politycznym, mającą wykluczyć możliwość uzyskania przez Surowikina pozycji zasłużonego dowódcy, mogącego aspirować do najwyższych stanowisk. Świadczy też o tym, że jego nominacja jesienią na szefa operacji na Ukrainie stanowiła wybieg taktyczny obliczony na osłabienie negatywnych ocen ze strony środowisk nacjonalistycznych, którym nie podoba się sposób prowadzenia wojny. Surowikina osobiście popierali wszakże właściciel tzw. grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn i lider Czeczenii Ramzan Kadyrow, posuwający się do bezpośredniej krytyki Sztabu Generalnego i jego szefa, co obniżało autorytet najwyższych rosyjskich wojskowych. W wymiarze wojskowym przejęcie kontroli nad operacją przeciwko Ukrainie przez szefa Sztabu Generalnego ma służyć uporządkowaniu systemu dowodzenia i poprawie koordynacji działań rodzajów wojsk. W wymiarze propagandowym wskazuje zaś na gotowość Kremla do wzmożenia posunięć ofensywnych na Ukrainie.

osw.waw.pl

Oglądając imprezę sylwestrową w rosyjskiej telewizji, można ulec wrażeniu przeniesienia się do legendarnego filmu Aleksieja Bałabanowa z 2007 roku Ładunek 200. W jednym pokoju psychopatyczny kapitan policji więzi przykutą kajdankami do łóżka i pojoną samogonem dziewczynę. Patrzy, jak się wije, gwałcona przez brudnego menela, aż w końcu wrzuca jej do łóżka trupa narzeczonego, który zginął w Afganistanie. W drugim pokoju matka kapitana, jakby w mieszkaniu nie było zapachu nieboszczyka ani wyjącej za ścianą dziewczyny, całymi dniami ogląda sowieckie festiwale piosenki estradowej. (Przypomnienie dla młodszych: piosenki estradowej słuchali wasi dziadkowie i babcie w czasach PRL-u, np. podczas Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu).

Po 16 latach od premiery Ładunku 200 metafora Bałabanowa pozostaje aktualna. W Ukrainie płoną zgliszcza, giną dzieci i gwałcone są kobiety, Rosją rządzi psychopata, który niby zamienił pagony KGB na garnitur, ale wciąż terroryzuje, znieczula, zobojętnia, spycha w otchłań siebie i Rosjan. A w noc sylwestrową w telewizji elita się bawi. Żeby chociaż zaprosili przebrzmiałe Black Eyed Peas. Ale nie. Wchodzimy w 2023 rok, a rosyjska elita bawi się przy sowiecko-włoskiej piosence estradowej. Tańczy.

(...)

Jeśli istnieje stopniowalność nekrofilii, to sylwestrowa noc nie stanowi jej ostatecznej formy. To zaledwie nekropląsy. Impreza rodziny Addamsów. Władimir Putin podniósł nekrofilię do rangi polityki państwowej. Zaproponował walczącym w Ukrainie żołnierzom – w zdecydowanej większości rekrutującym się z niższych warstw społecznych – niezliczone ulgi finansowe, wypłatę 12-krotnie przewyższającą płacę minimalna (którą na starcie otrzymują np. pielęgniarki i nauczyciele), a na wypadek śmierci odszkodowania dla ich rodzin, za które te kupiłyby mieszkanie w Warszawie bez zaciągania kredytu.

Putin wykreował zatem sytuację, w której śmierć Rosjanina na wojnie będzie dla jego bliskich nie tragedią, lecz drogą wyjścia z biedy. Dźwignią awansu społecznego i odskocznią do lepszego życia. W ten sposób śmierć stała się składową rosyjskiej gospodarki, życia rodzinnego i społecznego, a nade wszystko nowym spoiwem umowy społecznej między kremlowską autorytarną władzą a rosyjskimi nieobywatelami. To nic innego jak nekropolityka czy wręcz nekrosakralizacja rosyjskiej władzy, ponieważ ta ostania wciąga na sztandary państwowe przysięgę „póki śmierć nas nie rozłączy”, wymagając, by Rosjanie traktowali ją jak najbardziej dosłownie.

Doskonale zjawisko to opisał laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2021 roku Dmitrij Muratow, redaktor naczelny „Nowoj Gaziety”. Przed kilkoma miesiącami w wywiadzie dla wideoblogera Jurija Dudzia mówił:

„Państwo podeszło do tej kwestii niezwykle kompetentnie. Wypłaca Rosjanom miliony rubli, dzięki czemu ich inwestycja w śmierć okazuje się nadzwyczaj opłacalna. Teraz w każdym mieście ludzie powtarzają: «No tak, jest wojna, ale przecież płacą za to pieniądze!». […] Żołnierz kontraktowy z regionu władimirskiego dostaje 300 tysięcy rubli, a u siebie w fabryce 25–30 tysięcy”.

Dudź dopytywał: „Czyli dzięki temu Putin utrzymał poparcie i zagłuszył śmierć ludzi, a dodatkowo uczynił z wojny drabinę awansu społecznego?”.

„Absolutnie! Cerkiew stworzyła projekt pod nazwą «śmierć w zamian za odpuszczenie grzechów». Państwo z kolei otworzyło szczodrą aukcję zatytułowaną «śmierć jako rodzinny fundusz inwestycyjny». Jeśli człowiek zginie, jego rodzina otrzyma tyle pieniędzy, ile on zarabiałby przez ćwierć wieku”.

Dmitrij Muratow przeszacował, ale nieznacznie. Szeregowy żołnierz otrzymuje miesięcznie 195 tysięcy rubli (ok. 12 tysięcy złotych), a zmobilizowani więźniowie 100 tysięcy rubli. Pensja wzrasta wraz z podniesieniem rangi wojskowej. Dlatego oficerowie mogą zarabiać 300 tysięcy rubli i więcej, a po masowych stratach rosyjskiej armii i wciąż prowadzonej mobilizacji oficerem niższej rangi można zostać dość szybko. Walczącym w Ukrainie przysługują dodatkowo regionalne bonusy, np. na Czukotce jednorazowo dodatkowe 300 tysięcy rubli, a w Nienieckim Okręgu Autonomicznym darmowa działka. Federalna Służba Komornicza zawiesiła ściąganie długów od zmobilizowanych, a na początku grudnia banki zatwierdziły wakacje kredytowe dla 100 tysięcy z nich. W wielu regionach status zmobilizowanego oznacza priorytetowy dostęp dla członków rodziny do przedszkoli, żłobków i opieki zdrowotnej. Władza złożyła też obietnice na przyszłość: zwolnienie z podatku dochodowego oraz status „weterana operacji wojennych” po powrocie do domu, co zapewni różnorakie ulgi, chociażby 50-procentowe zniżki na opłaty mieszkaniowe i komunalne.

Najważniejsze w putinowskim projekcie „śmierć to dopiero początek” są odszkodowania. 3 miliony rubli (185 tysięcy złotych) przysługuje za odniesione rany. W przypadku śmierci państwo początkowo wypłacało bliskim poległego żołnierza 7,4 miliona rubli, a od marca 2022 roku w wyniku dekretu Putina 12 milionów rubli (740 tysięcy złotych). W Polsce wystarczyłoby to na 40-, 50-metrowe mieszkanie w Warszawie, Krakowie, Gdańsku lub Wrocławiu i 50-, 70-metrowe w mniejszych miastach. Albo na całkiem dobry nowy samochód – rodzinną Toyotę, BMW czy Mercedesa klasy E – i jeszcze ponad połowa by została na kilka wyjazdów do Kataru i Argentyny, ewentualnie na oszczędności dla dziecka, by wyjechało na studia, nauczyło się angielskiego, chińskiego czy hiszpańskiego. Lub na otwarcie własnej firmy.

Wariacji jest sporo, zasadniczo chodzi o to, że jeśli „twój chłop” zginie – bo „twoja baba” sporadycznie – a ty masz głowę na karku, dzięki odszkodowaniu wsiadasz do windy i jedziesz kilka pięter z Nędzowa Małego w górę hierarchii społecznej, do lepszego życia. A jeśli jeszcze „twój chłop” był bezrobotnym alkusem, robił awantury, bił żonę i dzieci, to przecież nie tylko ogromna ulga i jedna pijacka gęba do wykarmienia mniej. To wysoka stopa wzrostu inwestycji, której dokonało za ciebie państwo. Co wtedy czujesz, ale nie mówisz głośno?

Putinowi niech będą dzięki.

W Polsce putinowskie programy wywołują pogardę i niedowierzanie, które zawiera się w stwierdzeniu: „I tak nie zapłacą”. Ale to bardziej przypuszczenia niż fakty, a kto wie czy nie myślenie życzeniowe. Bo owszem, „Nowaja Gazieta Europe” w reportażu z 11 listopada opisywała bunt żołnierzy z Czuwaszi, którzy początkowo nie otrzymywali wypłat, ponieważ władze regionalne przeczesywały budżet, by zdecydować, komu zabrać, żeby dać zmobilizowanym (w wyniku buntu pieniądze dla żołnierzy się znalazły). Russkaja Slużba BBC także w listopadzie donosiła o przypadkach niewypłacania 195 tysięcy rubli, ale nie było to działanie systemowe. Dziennikarze BBC pisali również, że aby otrzymać pieniądze i ulgi, trzeba podpisać kontrakt na co najmniej rok, więc część rosyjskich prawników sądzi, że jeśli państwo odeśle kogoś przed terminem albo Putin ogłosi wcześniej demobilizację, żołnierze nie dostaną pieniędzy. Ani „Nowaja Gazieta” i BBC, ani portale The Bell czy Meduza nie donosiły jednak o masowym, zorganizowanym procederze niewypłacania żołnierzom honorariów i odszkodowań.

(...)

Putin przecież odrestaurowuje imperium. Dlatego ustanawia gospodarkę wojenną i ani myśli przestać pompować w nią pieniądze. Co więcej, w nosie ma, czy zapłacą za to rosyjskie dzieci i wnuki, czy za 5–10 lat w miejscu państwowego budżetu będzie ziać czarna dziura, a na rachunkach państwowych będzie hulać porywisty wiatr. Come on, trwa pełnoskalowa wojna o imperium! I Putin zamierza ją kontynuować, o czym mówi bez ogródek. Wprost do kamery, kilka razy w tygodniu. On już nie kalkuluje zysków i strat, tylko przerzuca koszty wojny na budżety regionów, klasę średnią i przedsiębiorstwa. Do machiny wojennej potrzebuje jako tako zmotywowane mięso armatnie, więc nie bardzo może sobie pozwolić na powszechne i ostentacyjne złamanie swojej nekrofilskiej umowy społecznej.

Poza tym w putinowskiej nekropolityce chodzi tak samo o kotlety armatnie, jak o wizję i obietnicę. O psychospołeczną nadbudowę. Nawet jeśli państwo nie wypłaci ani rubla – choć to mało prawdopodobne – Putin wręcza Rosjanom do ręki kupon totolotka, mówiąc: Nie bójcie się i wyślijcie swojego Mężczyznę na wojnę (słowo „Mężczyzna” propaganda odmienia przez wszystkie przypadki). Może przeżyje, a może nie, dla was i tak każdy wariant jest dobry: albo zwycięska walka za wielką Rosję, albo śmierć bohatera i bilet wstępu do lepszego życia. A jeśli się wam poszczęści, dostaniecie jedno i drugie: urwana ręka to 3 miliony, a – co tu dużo mówić – miejsca w przedszkolu same się nie znajdą, podobnie jak same nie opłacą się woda, gaz i wywóz śmieci. To jak będzie? I biedniejsza część ludzi nie ucieknie za granicę, tylko zaryzykuje na takiej samej zasadzie, na jakiej sprzedaje się jedną nerkę z nadzieją, że ta druga posłuży jeszcze długie lata.

Można trywialnie skonstatować, że wakacje kredytowe, milionowe odszkodowania i 195 tysięcy rubli to zabieg gwarantujący Putinowi poparcie, dopóki nie wyschną pieniądze z budżetu. I będzie to prawda, ale bardzo powierzchowna. Putninowska nekropolityka to łamanie Rosjanom kręgosłupa (lub, jak sami by powiedzieli, łamanie przez kolano). Formalnie odbywa się na zasadach rynkowych. 

(...)

Na głębszym poziomie nekropolityka i nekrosakralizacja władzy to kolejny etap patologizacji Rosjan przez ich własne państwo. Państwo się tobą zaopiekuje, może nawet poprawi twój los, jeśli oddasz mu w nieograniczone użytkowanie członka swojej rodziny. Powracają dobrze znane z historii układy: faraon–niewolnik, Talib–kobieta, chłop–możnowładca, farmer i jego indyki przed świętem dziękczynienia; władza jeszcze zobaczy, który trafi na stół. Rosjanie godzą się z tym, że państwo wedle uznania rozporządza życiem i zdrowiem najbliższych im osób: wyśle na samobójczą misję, oddeleguje do sprzątania szpitali polowych albo zrzuci żołnierzy bez spadochronu, jeśli zajdzie taka konieczność. A przy tym władza wmawia Rosjanom, że nie powinni, a właściwie nie mają prawa narzekać, krzyczeć i protestować, bo byłaby to niewdzięczność. Przecież hajsy się zgadzają, a NNW jest wysokie.

Pytacie w listach, dlaczego Rosjanie są tacy bezwolni, tacy posłuszni? Jeśli masz złamany kręgosłup, ty i twoi bliscy stanowicie teatralne rekwizyty władzy, to przystosowujesz się, bierzesz wszystko, co przyniesie los, zwłaszcza hajsy i NNW. Bo osiągnąłeś harmonię wewnętrzną nieobywatela.

Nie ma już nic skończył się tlen
Nakurwiam zen, nakurwiam zen.

new.org.pl