niedziela, 29 marca 2026



Obecnie na Bliskim Wschodzie USA dysponuje ok. 50 tys. wojsk. Jednakże nie mają możliwości wyprowadzenia ataku z żadnego kraju sąsiadującego, a zatem konieczny jest desant. W tym kontekście kluczowe znaczenie ma 82. Dywizja Powietrznodesantowa, której ok. 2-3 tys. żołnierzy zostało skierowanych do regionu. Ponadto na znajdujących się w pobliżu okrętach USS Boxer, USS Tripoli i lotniskowcu USS Abraham Lincoln znajduje się ok. 5 tys. marines. Mówi się też o przerzuceniu kolejnych 10 tys. marines. Może to wskazywać na to, że deklaracje Trumpa o wstrzymaniu ataków na irańską infrastrukturę oraz równie nieprawdziwe sugestie o prowadzonych z Irańczykami negocjacjach mają na celu zmylenie przeciwnika co do intencji USA. Nie wydaje się, by odnosiło to jakikolwiek skutek po stronie irańskiej, niemniej należy założyć, że przygotowywany jest jednak desant w Zatoce Perskiej.

Od dawna mowa jest o tym, że USA mogą próbować zająć kluczową z punktu widzenia irańskiego przemysłu naftowego wyspę Chark. Problem w tym, że nie odblokuje to Cieśniny Ormuz i jest niemal pewne, że Irańczycy w odpowiedzi zniszczą tę wyspę, doprowadzając do masakry kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy. Warto w tym kontekście nadmienić, że według urealnionych szacunków Irańczycy zużyli zaledwie ok. 1/3 swojego arsenału balistycznego i dronowego i nie stracili zdolności produkcyjnych, podczas gdy USA i Izrael mają coraz większe problemy z uzupełnianiem zasobów pocisków przechwytujących.

Chark to nie jest jedyna opcja desantu. Możliwe jest też uderzenie na wyspy Abu Musa oraz Wielki i Mały Tunb. To sporne wyspy, do których pretensje zgłaszają Zjednoczone Emiraty Arabskie. Są one przy tym strategicznie położone w rejonie cieśniny. Na tę opcję mogło wskazywać nagłe zaostrzenie retoryki przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i spekulacje, że gotowe są one do włączenia się do wojny. Niemniej wystarczyło irańskie uderzenie na Khalifa Economic Zone w Abu Dhabi oraz wypuszczenie filmiku propagandowego, na którym irańskie drony niszczą ikoniczny Burj al Arab w Dubaju oraz emirackie budynki Citibanku, a następnie kapitał w postaci duszków odlatuje w panice z tego kraju, by Emiraty złagodziły ton i stwierdziły, że media dokonały nadinterpretacji ich stanowiska, które niezmiennie optuje za rozwiązaniem pokojowym. Kolejną opcją jest opanowanie największej irańskiej wyspy, tj. Keszmu. To tam mają się znajdować kluczowe z punktu widzenia kontroli nad Cieśniną Ormuz instalacje militarne, w tym podziemne miasto rakietowe oraz bazy dronów i szybkich łodzi motorowych. Niemniej opanowanie tej ogromnej twierdzy z całą pewnością nie będzie łatwe i nie można przesądzać, że kilka tysięcy żołnierzy amerykańskich zdoła to w ogóle zrobić. Nie ma też wątpliwości, że straty po stronie amerykańskiej będą spore, a nawet jeśli ostatecznie atak zakończy się sukcesem, to nie tylko nie zakończy to wojny, ale oznaczać będzie eskalację.

Próba desantu na irańskie wyspy z całą pewnością będzie zatem wiązać się z dużymi stratami po stronie USA, a to (zwłaszcza w wariancie niepowodzenia) skłonić może Kongres do przyznania funduszy na wojnę, tak, by skierować tam znacznie większe siły. Póki co wojna już kosztowała USA ok. 36 mld USD, a Pentagon chce na razie dodatkowych 200 mld. To oczywiście tylko koszt działań militarnych, bo koszty ekonomiczne są znacznie większe. Nic na razie nie wskazuje też na to, by jakiekolwiek państwo chciało przyłączyć się do działań zbrojnych przeciwko Iranowi. Widać wprawdzie wyraźny podział wśród państw Półwyspu Arabskiego, gdzie Oman i Katar dążą do deeskalacji i obarczają Izrael winą za sytuację, podczas gdy Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie prezentują bardziej antyirańską postawę. Według różnych doniesień państwa te nie chcą, by USA na tym etapie wycofały się z wojny, gdyż doprowadziłoby to do wzmocnienia pozycji regionalnej Iranu i zmusiłoby je do dogadywania się z nim na jego warunkach. Z drugiej jednak strony zdają sobie sprawę z ryzyka związanego z wejściem przez nie w otwartą konfrontację z Iranem i dlatego wątpliwym jest, by nawet w przypadku inwazji lądowej na to się zdecydowały.

Natomiast Iran może liczyć nie tylko na wsparcie ze strony Hezbollahu, ale również Hutich, którzy właśnie rozpoczęli ataki na Izrael, oraz przynajmniej części ugrupowań zbrojnych funkcjonujących w ramach Al-Haszd asz-Szaabi. Status tej formacji budzi często nieporozumienia, więc warto wyjaśnić, że de facto funkcjonuje ona hybrydowo. Z jednej strony jako integralna część irackich struktur bezpieczeństwa, przy stanie osobowym 238 tys. żołnierzy, z rocznym budżetem 3,6 mld USD, dysponuje ciężkim uzbrojeniem i marynarką, z drugiej strony niektóre ugrupowania żyją równocześnie drugim życiem, prowadząc aktywność niemieszczącą się w ramach sankcjonowanych przez państwo. To jednak nie zmienia faktu, że ataki na nie stanowią atak na instytucje bezpieczeństwa państwa.

Tymczasem od początku wojny z Irakiem trwa w nim konfrontacja między Kataib Hezbollah i innymi ugrupowaniami tworzącymi proirańską muqawamę, a USA. Celem ataków szyickich ugrupowań jest w szczególności bagdadzka baza Camp Victoria, w której pozostała niewielka liczba żołnierzy USA (po wycofaniu większości do Irbilu), a także cele w Regionie Kurdystanu. USA bombarduje natomiast cele związane z tymi ugrupowaniami, nie przejmując się przy tym, czy mają one status państwowych instytucji bezpieczeństwa. Skłoniło to premiera Sudaniego do podjęcia decyzji o daniu zielonego światła całej Al-Haszd asz-Szaabi na bronienie się przed atakami na nie, co może prowadzić do włączenia się Iraku (jako takiego, a nie ugrupowań działających poza ramami państwowymi) do wojny. Sytuacja wydaje się w tej chwili dość zagmatwana, gdyż 28 marca opublikowano wspólną deklarację ambasady USA w Iraku i irackiego Joint Operations Command o stworzeniu wspólnego komitetu mającego na celu „zapobieżenie atakom terrorystycznym i zapewnienie, że terytorium Iraku nie będzie wykorzystywane jako punkt wyjścia do jakiejkolwiek agresji przeciwko narodowi irackiemu, irackim siłom bezpieczeństwa, irackim obiektom i zasobom strategicznym, a także przeciwko personelowi USA, misjom dyplomatycznym i Globalnej Koalicji”. Oznaczało to zatem nie tylko zobowiązanie Iraku do powstrzymania muqawamy przed atakami na kurdyjskie i amerykańskie cele, ale również USA do nieatakowania baz al-Haszd asz-Szaabi. Niemniej już kilka godzin później doszło do zmasowanego ataku na cele w Regionie Kurdystanu, w tym na dom prezydenta Regionu Neczirwana Barzaniego, a potem do odwetowego uderzenia dronowego na szyicką dzielnicę Karrada w Bagdadzie, gdzie są liczne obiekty związane z al-Haszd asz-Szaabi. Warto dodać, że Kurdowie starali się jak dotąd dystansować od ataków na Iran, gdyż zdawali sobie sprawę, że w przypadku odwetu Iranu i jego sojuszników w Iraku nie mieli żadnych gwarancji, iż USA ich ochroni.

Ani siły izraelskie, ani arabskie nie będą garnęły się do uczestniczenia w inwazji lądowej, a następnie okupacji Iranu. Izrael będzie miał wymówkę, że prowadzi wojnę na odcinku libańskim. Natomiast udział Arabów w inwazji na Iran będzie budził bardzo złe konotacje historyczne i przez nikogo nie będzie postrzegany jako „wyzwalanie”. Stąd wzrosną naciski USA na europejskich sojuszników z NATO, by dołączyli do wojny. Byłby to absolutny błąd, nawet jeśli na koniec Islamska Republika upadłaby, gdyż negatywnie wpłynęłoby to na zdolności do odparcia ataku rosyjskiego w Europie. Niestety, już widać, że wpłynie to fatalnie na spójność NATO i relacje transatlantyckie, przynajmniej do zmiany władzy w Białym Domu. A do tego czasu może bardzo wiele nastąpić. Ani Rosja, ani Chiny nie będą przyglądać się bezczynnie rozwojowi sytuacji. (...)

Będąc zaangażowanymi w Iranie, USA stracą jakąkolwiek zdolność (zakładając, że administracja Trumpa miałaby w ogóle wolę) interwencji w Europie w przypadku ataku rosyjskiego na terytorium NATO. Zatem z tej perspektywy udział Europejczyków, w tym Polaków, w tej wojnie byłby pozbawiony sensu (z jakiejkolwiek innej również) i naraziłby tylko Europę na odwet. Wzrost zagrożenia terrorystycznego i nowy kryzys migracyjny wzmocnią ugrupowania skrajne w Europie, w szczególności prorosyjskie, otwierając im drogę do władzy. W takiej sytuacji Rosja może uderzyć na Estonię lub Łotwę albo przejść tam do kinetycznego stadium wojny hybrydowej (scenariusz „zielonych ludzików”). Również Chiny mogą skorzystać i podjąć działania wobec Tajwanu. W takiej sytuacji nawet zwycięstwo USA nad Islamską Republiką nie powstrzyma upadku ich supermocarstwowej pozycji. Niemcy przez całą I wojnę światową wygrywały, by na koniec przegrać, a Francja wygrała, ale wyszła z niej tak osłabiona, że 20 lat później błyskawicznie uległa niemieckiemu atakowi. Rosja zaś przegrała, choć była po stronie państw zwycięskich.

Alternatywa dla tego scenariusza nie jest dobra, ale jest ona mniejszym złem. Jednostronne wycofanie się z wojny przez USA będzie oznaczało zwycięstwo Iranu, a co za tym idzie, zmianę układu sił w regionie. Może to prowadzić do wypchnięcia militarnej obecności USA i rewizji polityki zagranicznej przez takie państwa jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Co do Saudów, to już przekonali się oni, że ich traktat z Pakistanem nic im nie dał. Pozostaje jeszcze Turcja, ale jej hegemonia regionalna też nie jest marzeniem Arabów. Niemniej w takim scenariuszu to właśnie Turcja i Iran będą rozdawać karty w regionie. I można się spodziewać, że oba te kraje dążyć będą do uzyskania broni nuklearnej, a USA będą wobec tego bezsilne. 

defence24.pl

piątek, 27 marca 2026



Ukraina już od jakiegoś czasu próbuje utrudniać działanie rosyjskiej zbrojeniówce za sprawą ataków wymierzonych w różnorodne zakłady chemiczne, dostarczające surowce do produkcji amunicji, materiałów wybuchowych czy paliwa rakietowego.

Dziś w nocy Kijów wziął na cel kolejny tego typu zakład — i to nie byle jaki. Jak widzimy na nagraniach w mediach społecznościowych, Ukraina uderzyła w zakłady Apatit w miejscowości Czerepowiec, niemal 1000 km od swojej granicy. Apatit to największy w Europie i jeden z największych na świecie zakładów produkujących nawozy fosforowe, amoniak, azotany, kwas fosforowy i kwas siarkowy.

Tego typu ataki ograniczają dostawy ważnych półproduktów, które są następnie wykorzystywane m.in. do produkcji amunicji artyleryjskiej czy paliwa używanego przez rosyjskie pociski, zatem mogą w bezpośredni sposób przełożyć się na możliwości prowadzenia działań wojennych przez Kreml.
Szczegóły uderzenia na zakłady Apatit nie są na razie znane, nagrania pokazują jednak ogień szalejący na terenie fabryki, która jest położona niemal 1000 km od frontu. 

onet.pl

czwartek, 26 marca 2026



Do przyjazdu rosyjskiej delegacji doszło na zaproszenie kongresmenki Republikanów Anny Pauliny Luny, znanej z prorosyjskich stanowisk. Polityk poinformowała o spotkaniu za pośrednictwem mediów społecznościowych.

"To dla mnie ogromny zaszczyt spotkać się dziś z delegacją Dumy Państwowej Rosji w Instytucie Pokoju im. Donalda Trumpa. Dalszy dialog między organami ustawodawczymi pozostaje kluczowy i cieszymy się, że wspólnie dążymy do pokoju" — czytamy na platformie X.

"New York Times" podaje, że w skład delegacji weszło troje polityków. Wśród nich znalazł się Wiaczesław Nikonow — wnuk szefa MSZ ZSRR za czasów Stalina, Wiaczesława Mołotowa, który podpisał słynny pakt Ribbentrop-Mołotow, będący bezpośrednią przyczyną wybuchu II wojny światowej i "czwartego rozbioru" Polski.

Grupę uzupełniają: była łyżwiarka i mistrzyni olimpijska Swietłana Żurowa oraz członek komisji spraw zagranicznych Aleksandr Czernyszow. Aby umożliwić im przyjazd, Departament Stanu zawiesił obowiązujące przeciwko nim sankcje.

Amerykańskie władze nie zgodziły się natomiast na wizytę szefa komisji spraw zagranicznych Dumy Leonida Słuckiego. To właśnie Słucki określił charakter wizyty w rozmowie z rosyjskimi mediami państwowymi jako "spotkanie testowe", którego celem jest wzajemne poznanie stanowisk i wysłuchanie argumentów.

Nie ujawniono pełnej listy spotkań zaplanowanych dla rosyjskich deputowanych. Według Radia Wolna Europa ich agenda przewiduje także rozmowy z urzędnikami Departamentu Stanu.

Wizyta parlamentarzystów wpisuje się w szerszy kontekst zmian w polityce sankcyjnej USA wobec Rosji. W ubiegłym tygodniu Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych skreślił z listy restrykcji parę Rosjan oraz związaną z nimi firmę zaangażowaną w sprowadzanie elektroniki dla rosyjskiego przemysłu. Przyczyny zdjęcia tych sankcji nie zostały wyjaśnione. Z listy usunięto również obywatela Węgier Imre Lasloczkiego, byłego dyrektora Rosyjsko-Węgierskiego Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego, który został objęty sankcjami w kwietniu 2023 r.

PAP


Niemcy byłyby gotowe "zabezpieczać pokój" po ewentualnym zawieszeniu broni w wojnie Izraela i USA z Iranem - powiedział w czwartek niemiecki minister obrony Boris Pistorius. Skrytykował przy tym Stany Zjednoczone za "brak strategii".

- Ta wojna jest katastrofą dla światowych gospodarek. Jej skutki są już teraz widoczne niewiele po ponad dwóch tygodniach - ostrzegł Pistorius w Canberze podczas spotkania z autralijskim ministrem obrony Richardem Marlesem.

Jak dodał, przed wojną "wcześniej nie konsultowano się" z Niemcami. - Nikt nas wcześniej nie pytał, to nie jest nasza wojna i dlatego nie chcemy zostać w nią wciągnięci, mówię to zupełnie jasno - stwierdził.

Pistorius podkreślił, że rozwiązanie dyplomatyczne jest potrzebne "tak szybko, jak to możliwe".

Występując po spotkaniu z Marlesem w National Press Club w australijskiej stolicy polityk SPD skrytykował także podejście USA. - Nie ma strategii, nie ma jasnego celu, a najgorsze z mojego punktu widzenia jest to, że nie ma pomysłu na zakończenie wojny - oświadczył.

Minister obrony zadeklarował, że Niemcy "są gotowe zabezpieczać każdy pokój". Jak doprecyzował, w przypadku zawieszenia broni Berlin będzie rozważać różne formy operacji mających na celu utrzymanie porozumienia, zwłaszcza w kontekście zapewnienia swobody żeglugi przez cieśninę Ormuz.

We wtorek prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeiera stwierdził, że wojna z Iranem jest "politycznie fatalnym błędem". Ocenił też, że atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran jest "sprzeczny z prawem międzynarodowym".

Kanclerz Friedrich Merz powstrzymuje się od określenia działań USA i Izraela jako sprzecznych z prawem międzynarodowym. Wzywa natomiast Stany Zjednoczone i Izrael do przedstawienia planu zakończenia wojny z Iranem i podkreśla, że Berlin nie jest zainteresowany "niekończącą się wojną". 

PAP


Pentagon rozważa przekierowanie broni dla Ukrainy na Bliski Wschód, gdyż wojna przeciw Iranowi wyczerpuje zapasy części kluczowej amunicji amerykańskiego wojska - poinformował w czwartek dziennik "Washington Post", powołując się na trzy osoby zorientowane w sprawie.

Choć nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji o przekierowaniu sprzętu, to taka zmiana podejścia wskazywałaby na konieczność pójścia na kompromisy w celu dalszego prowadzenia wojny przeciw Iranowi, gdzie w ciągu niespełna czterech tygodni wojsko amerykańskie uderzyło w ponad 9 tys. celów - podkreśla "WP".

Wśród broni, która mogłaby zostać przekierowana z Ukrainy, są pociski przechwytujące, zamówione w ramach program PURL, czyli mechanizmu NATO umożliwiającego sojusznikom finansowanie zakupu dla Ukrainy broni i amunicji z amerykańskich składów - podały trzy źródła.

Rzecznik Pentagonu zapewnił w oświadczeniu, że ministerstwo wojny "zadba o to, by siły USA oraz naszych sojuszników i partnerów miały to, czego potrzebują do walki i zwycięstwa". Odmówił jednak dalszych komentarzy.

Ambasadorka Ukrainy w USA Olha Stefaniszyna ze swej strony oznajmiła, że jej kraj na bieżąco informuje partnerów o swych potrzebach, w tym w sferze obrony powietrznej, ale zdaje sobie sprawę ze "znacznej niepewności" podczas wojny.

Dodała, że "wszelkie zakłócenia na początku niedawnych operacji na Bliskim Wschodzie zostały uśmierzone".

Przedstawiciel NATO, zapytany o to, czy Sojusz niepokoi się o ewentualne przekierowanie sprzętu USA, napisał w e-mailu, że sojusznicy "nadal uczestniczą w PURL i do Ukrainy stale płynie sprzęt".

Dodał, że od lata ubiegłego roku w ramach tej inicjatywy dostarczono 75 proc. rakiet do baterii Patriot w Ukrainie i niemal całą amunicję wykorzystywaną w innych systemach obrony powietrznej.

Według przedstawiciela władz amerykańskich sojusznicy przeznaczyli na zakupy dla Ukrainy w ramach PURL około 4 mld dolarów.

"WP" pisze, że kraje europejskie obawiają się, iż Waszyngton szybko wykorzysta na Bliskim Wschodzie istniejące zapasy amunicji, co spowoduje opóźnienie zamówionych przez nich dostaw na Ukrainę.

- Amunicja dosłownie pali im się w rękach, powstaje więc pytanie, jak długo będą wywiązywać się z umowy - powiedział jeden z dyplomatów.

Wśród amunicji najbardziej potrzebnej w wojnie przeciw Iranowi są najnowocześniejsze pociski przechwytujące, w tym Patrioty, oraz system THAAD. Armia USA przekazała takie pociski z innych części świata, w tym z Europy i Azji Wschodniej, Centralnemu Dowództwu USA, które odpowiada za operacje na Bliskim Wschodzie. Takich pocisków najbardziej potrzebuje także Ukraina.

Jedna z osób zaznajomionych ze sprawą powiedziała, że według wewnętrznych szacunków Pentagonu dostawy w ramach PURL będą najpewniej kontynuowane, ale w następnych pakietach może zabraknąć środków obrony powietrznej.

- Trwa dyskusja nad tym, jak dużo dać Ukrainie. To rzeczywista debata - powiedziała inna osoba.

Według dwóch przedstawicieli władz USA, Pentagon powiadomił w poniedziałek Kongres, że zamierza przekierować około 750 mln dolarów przekazanych przez kraje NATO w ramach PURL na uzupełnienie zapasów armii amerykańskiej zamiast wysłania dodatkowej pomocy Ukrainie.

Jeden z rozmówców powiedział, że nie ma jasności, czy kraje europejskie uczestniczące w PURL zdają sobie sprawę, jak te fundusze są wydawane. 

PAP


Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartek, że negocjatorzy z Iranu "błagają o porozumienie", które zakończy trwającą od 28 lutego wojnę przeciw temu państwu. We wpisie na własnej platformie społecznościowej Truth Social zarzucił im zarazem grę na zwłokę i wezwał do szybkiego zawarcia umowy.

Trump określił postawę irańskich negocjatorów mianem dziwnej. Stwierdził, że z jednej strony "błagają o zawarcie umowy", a z drugiej - twierdzą publicznie, że "rozpatrują naszą propozycję". W opinii prezydenta USA, Iran "został militarnie zmieciony z powierzchni ziemi i nie ma szans na powrót".

"Lepiej, żeby szybko podeszli do sprawy poważnie, zanim będzie za późno, bo kiedy to nastąpi, NIE BĘDZIE ODWROTU i nie będzie to nic przyjemnego" - zagroził Trump.

W ostatnich dniach Trump sugerował, że wysłannicy Waszyngtonu negocjują z przedstawicielami irańskich władz warunki zakończenia wojny, a osiągnięcie porozumienia ma być kwestią czasu. W poniedziałek napisał, że oba kraje przeprowadziły "bardzo dobre i produktywne" rozmowy na temat "całkowitego i ostatecznego zakończenia działań wojennych na Bliskim Wschodzie".

W reakcji na ten wpis władze Iranu poinformowały, że nie było żadnych negocjacji, a w środę szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi ogłosił, że jego państwo zamierza dalej walczyć z Izraelem i USA i po raz kolejny zaprzeczył, by toczyły się rokowania pokojowe. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapowiedziała natomiast, że "jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Trump jest gotowy rozpętać piekło".

(...)

PAP

środa, 25 marca 2026



Rosyjski milbloger podkreślił 25 marca, że siły rosyjskie borykają się z licznymi problemami, które uniemożliwiają im osiągnięcie zysków na linii frontu. Bloger twierdził, że siły rosyjskie walczą o postęp dzięki taktyce infiltracji małych grup i w obliczu dominacji ukraińskich dronów na polu bitwy. Milbloger podkreślił, że siły rosyjskie nie będą w stanie w najbliższej przyszłości odnieść zdecydowanego zwycięstwa na polu bitwy bez zasadniczych zmian w strukturze sił Rosji i odejścia od infiltracji małych grup. Milbloger ocenił, że rosyjskie naczelne dowództwo wojskowe musi wyeliminować presję na rosyjskich dowódców niższego szczebla, aby dostarczali przełożonym przesadne raporty, a także musi ulepszyć i przedłużyć szkolenie bojowe. Milbloger wezwał, aby rosyjska baza przemysłowa obrony (DIB) lepiej reagowała na rozwój technologiczny na polu bitwy i skrytykował brak odpowiedniej ochrony rosyjskich pojazdów opancerzonych pomimo wyraźnej zdolności sił ukraińskich do niszczenia pojazdów za pomocą dronów z widokiem z pierwszej osoby (FPV). Bloger stwierdził, że zajęcie reszty Ukrainy przez siły rosyjskie zajmie około 100 lat, podobnie jak ISW ocenia, że zajęcie pozostałej części kraju przez siły rosyjskie zajęłoby 83 lata, gdyby były w stanie kontynuować tempo natarcia od lutego 2025 r. Wypowiedzi milbloggera mogą być ostatnią próbą krytyki Kremla i rosyjskiego dowództwa wojskowego, zanim Kreml wdroży w przyszłości przewidywany zakaz Telegramu i zepchnie milblogerów na platformy kontrolowane przez państwo.

Ciągłe naleganie prezydenta Rosji Władimira Putina, aby siły rosyjskie utrzymywały presję na całej linii frontu przy ciągłym, choć powolnym i miażdżącym postępie, jest niezgodne z reformami, które rosyjskie wojsko i DIB musiałyby wdrożyć, aby osiągnąć zdecydowane zwycięstwo na polu bitwy na Ukrainie. (...)

Skuteczne ukraińskie kontrataki w północno-wschodniej i południowej Ukrainie w ostatnich miesiącach częściowo wywołują taką krytykę w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Bloger wyraźnie skrytykował powtarzające się kłamstwa rosyjskiego dowództwa wojskowego na temat zajęcia Kupiańska przez Rosję. Zarówno Putin, jak i szef armii rosyjskiego Sztabu Generalnego, generał Walerij Gierasimow, wielokrotnie twierdzili, że zajęli Kupiańsk pomimo powszechnej reakcji rosyjskich blogerów i wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w mieście w połowie grudnia 2025 r. ISW oceniło, że Ukraina przeprowadziła udane kontrataki w kierunku Kupiańska w listopadzie 2025 r. i w kierunku Oleksandriwki pod koniec stycznia 2026 r., co wywołało reakcję w ultranacjonalistycznej przestrzeni informacyjnej.


Zwiększona liczba skarg w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej wynika z tego, że siły rosyjskie nie przygotowały się odpowiednio do rozpoczętej już ofensywy wiosna-lato 2026 r., (...). Ukraiński obserwator wojskowy Kostyantyn Maszowiec zauważył 25 marca, że rosyjskie Zachodnie Zgrupowanie Sił nie zakończyło przygotowań do ataku na Łyman, którego zajęcie ma kluczowe znaczenie dla ofensywy na Słowiańsk i Kramatorsk wiosną 2026 r. w ukraińskim Pasie Twierdz. Maszowiec ocenił, że siły rosyjskie prawdopodobnie rozpoczną ofensywę przeciwko samemu Pasowi Twierdz późną wiosną lub wczesnym latem 2026 r., ale jest mało prawdopodobne, aby siły rosyjskie poczyniły taktycznie znaczące postępy od północy bez zajęcia Lymana jako pierwszego.


(...) 

Wybitny prokremlowski bloger Ilja Remeslo otwarcie skrytykował Putina 17 marca za wciągnięcie Rosji w kosztowną i “wojnę dead-end”, zniszczenie rosyjskiej gospodarki, ograniczenie rosyjskiego Internetu i mediów, przedłużenie jego kadencji prezydenckiej i brak szacunku dla życzeń swojego elektoratu. Remeslo oskarżył Putina o chęć “niekończących się wojen” i odrzucił legitymację Putina jako prezydenta Rosji. Źródła rosyjskiej opozycji podały 19 marca, że władze rosyjskie po jego publicznej krytyce siłą zamknęły Remeslo w szpitalu psychiatrycznym. Wypowiedzi Remeslo są zbieżne z rosyjską ultranacjonalistyczną krytyką Putina i braku postępów Rosji na polu bitwy w 2022 r., (...).

(...)

Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że w nocy 24 marca siły ukraińskie uderzyły w terminal naftowy Nowatek Ust-Ługa w obwodzie leningradzkim, uderzając w farmę zbiorników na ropę i infrastrukturę załadunku ropy. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że strajki podpaliły terytorium terminalu naftowego. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała, że ukraińskie drony przeleciały ponad 900 kilometrów, aby uderzyć w cele i spowodowały duży pożar. Materiał geolokalizowany opublikowany 25 marca przedstawia eksplozje i pożary w pobliżu terminalu naftowego Ust-Ługa. Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksander Drozdenko przyznał, że ukraińskie drony uderzyły w infrastrukturę portową Ust-Ługi i że urzędnicy próbowali zlokalizować pożar. Rosyjska opozycyjna placówka Astra podała, że terminal naftowy Ust-Ługa jest jednym z największych wielofunkcyjnych portów Rosji na Morzu Bałtyckim i w 2025 r. przekazał ponad 130,5 mln ton ładunków. Bloomberg poinformował 25 marca, powołując się na osoby zaznajomione z sytuacją, że ukraińskie strajki wstrzymały załadunek ropy w porcie Ust-Ługa. Siły ukraińskie uderzyły w terminal naftowy Transnieft-Port Primorsk w Primorsku w obwodzie leningradzkim w nocy z 22 na 23 marca, tymczasowo wstrzymując działania na terminalu.

understandingwar.org

wtorek, 24 marca 2026



24 marca Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny na Ukrainę. Ze wstępnych danych wynika, że objął on 11 regionów (w tym stołeczny Kijów), a w obwodach charkowskim, chersońskim, odeskim, połtawskim, sumskim i zaporoskim doszło do kolejnych przerw w dostawach prądu. W rezultacie dwóch fal ataków na Zaporoże do znacznych zniszczeń miało dojść w jednym z obiektów przemysłowych, spłonęła także stacja paliw. Zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych. Władze Mołdawii poinformowały, że w konsekwencji rosyjskiego ataku doszło do przerwania połączenia systemu energetycznego z Rumunią. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) do godziny 8.00 czasu kijowskiego Rosjanie wykorzystali 392 bezzałogowce, w tym 250 uderzeniowych „szahedów”, oraz 34 rakiety (po tym czasie zaatakowane zostały m.in. Zaporoże i Dniepr). Obrońcy mieli unieszkodliwić 365 dronów i 25 rakiet, w tym wszystkie użyte przez agresora pociski manewrujące.

Rosjanie kontynuowali zmasowane ataki na Odessę i obwód odeski. Celem była głównie infrastruktura portowa, której uszkodzenie zgłaszano 20, 22 i 23 marca. W pierwszym z wymienionych ataków wrogie bezzałogowce trafiły też w dwa zacumowane w Czarnomorsku statki pod banderami Barbadosu i Palau. Według wicepremiera Ołeksija Kułeby od początku br. rosyjskie drony uderzyły w porty obwodu odeskiego aż 180 razy, podczas gdy w całym ub.r. – 150 razy. 18 marca uszkodzona została tłocznia gazu na północ od Odessy, 22 marca obiekty kolejowe, a 23 marca infrastruktura transportowa i energetyczna, w rezultacie czego część stolicy obwodu pozbawiona została dostaw energii elektrycznej.

Uderzenia wrogich bezzałogowców doprowadziły m.in. do blackoutu w Czernihowie. W efekcie uderzenia w podstację w Niżynie 21 marca od prądu odciętych zostało 430 tys. abonentów, w tym wszyscy w stolicy obwodu. W podobny sposób ucierpiały także Sławutycz w obwodzie kijowskim oraz – w wyniku ataków na lokalne podstacje – część Mikołajowa i Zaporoża. Infrastruktura energetyczna Zaporoża uszkodzona została również 19 marca, w rezultacie czego dostęp do energii elektrycznej utraciło w tym mieście 40 tys. abonentów. Tego samego dnia uderzenia w podstacje, skutkujące okresowym odcięciem od dostaw prądu, odnotowano też w obwodach mikołajowskim i dniepropetrowskim. 22 marca uszkodzona została podstacja w podstołecznych Browarach, co pozbawiło dostaw energii część Kijowa i obwodu kijowskiego.

W rejonach przygranicznych i przyfrontowych zaatakowane zostały kolejne obiekty infrastruktury kolejowej. W obwodzie sumskim doszło do uszkodzenia stacji kolejowej (18 marca) i lokomotywowni (21 marca) w Trościańcu, a także stacji w Kyrykiwce (18 marca). Rosyjskie drony trafiły również w stację kolejową w Bachmaczu w obwodzie czernihowskim (18 marca), obiekty infrastruktury kolejowej w obwodzie kirowohradzkim (19 i 23 marca, w pierwszym z ataków trafiona została podstacja zabezpieczająca ruch pociągów w Szariwce) oraz w Krzywym Rogu (23 marca). Wrogie bezzałogowce uderzały także w Charków (18 i 19 marca) oraz Dniepr (23 marca).

18 marca rosyjskie drony zaatakowały obiekty w zachodniej części Ukrainy. Uszkodzona została podstacja w Nowowołyńsku przy granicy z Polską, w wyniku czego od dostaw prądu i wody okresowo odciętych zostało 30 tys. abonentów. We Lwowie doszło natomiast do poważnego uszkodzenia budynku Głównego Zarządu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w obwodzie lwowskim. Z kolei 20 marca zaatakowano instalacje wydobycia i przetwórstwa gazu w obwodach połtawskim i sumskim. Naftohaz powiadomił, że w rezultacie uszkodzeń wstrzymały pracę zakłady przetwórstwa gazu (zgodnie z nieoficjalnymi informacjami chodzi o Kaczaniwśke w obwodzie sumskim).

Według źródeł ukraińskich od 17 do 23 marca siły rosyjskie nie wykorzystały w atakach żadnego pocisku balistycznego bądź manewrującego, co było pierwszą tak długotrwałą przerwą w ich użyciu. Kwestią otwartą pozostaje, w jakim stopniu było to podyktowane oszczędnościami i przygotowaniami do kolejnego zmasowanego ataku powietrznego, a w jakim brakiem potrzeby wykorzystania o wiele droższych niż drony rakiet. W kombinowanym ataku nocą 24 marca Rosjanie użyli jednak stosunkowo niedużej liczby rakiet – 34. Według DSP od wieczora 17 marca do rana 24 marca (uwzględniając wstępne dane ze zmasowanego ataku) agresor wykorzystał łącznie 1372 bezzałogowce, w tym 800 „szahedów”, z których obrońcom udało się zneutralizować 1244.

(...)

18 marca Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała o wykryciu rosyjskiej operacji informacyjno-psychologicznej wymierzonej w mniejszość węgierską na Zakarpaciu. Polegać ona miała na podszywaniu się agentów rosyjskich służb pod członków „formacji nacjonalistyczno-patriotycznych” i funkcjonariuszy ukraińskich organów ścigania oraz wykonywaniu połączeń telefonicznych do przedstawicieli społeczności węgierskiej. W trakcie rozmów rosyjscy agenci mieli żądać opuszczenia Ukrainy i grozić użyciem przemocy. 23 marca SBU powiadomiła o zidentyfikowaniu oficera węgierskiego wywiadu wojskowego Zoltana Andre, który miał kierować siatką agenturalną działającą na Zakarpaciu. Jej członkowie mieli zbierać informacje o wojskowym zabezpieczeniu regionu, lokalnych nastrojach społeczno-politycznych oraz możliwej reakcji mieszkańców na ewentualne wkroczenie wojsk węgierskich.

(...)

Nocą 23 marca siły ukraińskie przeprowadziły jeden z największych ataków dronowych na Rosję, wykorzystując w ciągu doby (począwszy od 22 marca) co najmniej 526 bezzałogowców (taka ich liczba – w ocenie Ministerstwa Obrony FR – miała zostać unieszkodliwiona). Co najmniej 70 z nich zaatakowało obwód leningradzki, gdzie trafione zostały obiekty największego rosyjskiego terminalu naftowego Transniefti w Primorsku. Zdjęcia satelitarne potwierdziły zniszczenie czterech zbiorników z paliwem. Jak podała Agencja Reutera, atak spowodował kilkugodzinne wstrzymanie pracy portów w Primorsku i Ust-Łudze. Według Sztabu Generalnego SZU 23 marca trafiona została także rafineria Basznieftʹ-Ufanieftiechim w Baszkortostanie, a dwa dni wcześniej – rafineria w Saratowie. Na terenie obu obiektów doszło do pożarów, a w Saratowie miały zostać uszkodzone jedna z instalacji przetwórczych i zbiornik, co wymusiło okresowe wstrzymanie pracy. 21 marca ukraińskie bezzałogowce atakowały też zakłady chemiczne Toljattikauczuk i KujbyszewAzot w obwodzie samarskim, a 19 marca Niewinnomysskij Azot w Kraju Stawropolskim, najprawdopodobniej bez rezultatów.

W dniach 18 i 19 marca Ukraińcy kontynuowali zmasowane uderzenia dronowe na okupowany Krym i Kraj Krasnodarski, m.in. na Krasnodar, Sewastopol i Symferopol. Według Dowództwa Marynarki Wojennej Ukrainy 19 marca trafiono przedsiębiorstwo Granit w Sewastopolu, remontujące i serwisujące systemy obrony powietrznej, a 20 marca – kombinat metalurgiczny w Ałczewsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Sztab Generalny SZU informował ponadto, że 18 marca ukraińskie bezzałogowce uszkodziły infrastrukturę zakładów lotniczych Awiastar w Uljanowsku, produkujących samoloty transportowe, a 24 marca wyrzutnię systemu rakietowego Bastion na okupowanym Krymie.

17 marca sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Siergiej Szojgu oświadczył, że ukraińskie drony dalekiego zasięgu stanowią już zagrożenie dla całego terytorium Rosji i „żaden rosyjski region nie może czuć się bezpieczny”. Przekazał, że w 2025 r. liczba ukraińskich uderzeń powietrznych na infrastrukturę w Rosji wzrosła niemal czterokrotnie i przekroczyła 23 tys. Za najbardziej narażone uznał obiekty wojskowo-przemysłowe, infrastrukturę energetyczną, zakłady chemiczne, złoża ropy i gazu oraz sieć transportową, w tym główne linie kolejowe i drogi federalne. Jego zdaniem wyłączenie tych elementów mogłoby spowodować istotne straty gospodarcze oraz zakłócić łańcuchy dostaw wspierające rosyjskie działania wojenne.

(...)

19 marca głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy generał Ołeksandr Syrski przekazał, że w 2026 r. Rosja planuje zwerbować do służby 409 tys. żołnierzy. Jest to liczba porównywalna z rozmiarem naboru w latach 2024 i 2025, przy czym w ub.r. źródła ukraińskie donosiły początkowo o niższym planie werbunkowym, rzędu 343 tys. żołnierzy, który został znacznie przekroczony. Władze dwóch rosyjskich obwodów – samarskiego i astrachańskiego – poinformowały odpowiednio 20 lutego i 20 marca o zwiększeniu jednorazowych wypłat z budżetów municypalnych dla podpisujących kontrakt z Siłami Zbrojnymi FR o kolejnych 500 tys. rubli (6 tys. dolarów). Łącznie ze środkami z budżetu federalnego, wkładem innych struktur lokalnych oraz wcześniejszymi kwotami z budżetów lokalnych w obu obwodach sięgną one 2,6 mln rubli (31,2 tys. dolarów). Za kwestię czasu należy uznać podwyżkę jednorazowych wypłat także w innych regionach. Jak wykazał werbunek w 2025 r., po wykonaniu planu naboru część podmiotów FR zdecydowała się na obniżenie wysokości lokalnego wkładu, czego nie należy się jednak spodziewać wcześniej niż w październiku–listopadzie br. Mimo będących rezultatem wojny problemów finansowych rosyjskich regionów wciąż bardzo mało prawdopodobne jest załamanie ukształtowanego w latach 2023–2024 systemu finansowania kadr armii rosyjskiej.

osw.waw.pl


Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto przyznał, że konsultuje z Rosją tematy poruszane na forum Unii Europejskiej - przekazał we wtorek portal Telex, powołując się na rozmowę z szefem węgierskiej dyplomacji.

Dziennik "Washington Post" ujawnił w sobotę, że Szijjarto regularnie przekazywał swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi relacje na żywo ze spotkań UE. Węgierski polityk początkowo zdementował te doniesienia, określając je jako "fake newsy".

W wypowiedzi dla Telexu minister przyznał jednak, że "konsultuje się z osobami ważnymi dla Węgier, aby przed i po naradach ministrów spraw zagranicznych (krajów UE - PAP) rozmawiać z nimi o podejmowanych tam decyzjach lub decyzjach, które mają zostać podjęte".

Dopytany, czy Ławrow znajduje się wśród osób, z którymi zazwyczaj się konsultuje, Szijjarto odpowiedział, że Rosja jest ważnym partnerem Węgier, np. w zakresie dostaw energii. Dodał, że rozmawia też z "Turkami, Izraelczykami i Amerykanami".

- Zazwyczaj konsultuję się ze wszystkimi naszymi ważnymi partnerami, których dotyczą podejmowane tam decyzje - przyznał. - Nie wiem, co w tym dziwnego. To istota polityki zagranicznej i dyplomacji - dodał.

Szijjarto potwierdził również autentyczność swojej rozmowy z Ławrowem z 2020 r., opublikowanej w poniedziałek przez dziennikarza śledczego Szabolcsa Panyiego. W rozmowie tej Szijjarto miał zwrócić się z prośbą do szefa MSZ Rosji o organizację spotkania ówczesnego premiera Słowacji Petera Pellegriniego z premierem Rosji Michaiłem Miszustinem. Rozmowa ta miała pomóc Pellegriniemu w wyborach parlamentarnych na Słowacji. Do spotkania doszło trzy dni przed głosowaniem, które ugrupowanie Pellegriniego przegrało, a on sam stracił tekę szefa rządu.

- Współpraca środkowoeuropejska jest ważnym celem węgierskiej polityki zagranicznej i zawsze łatwiej jest współpracować z suwerennym rządem niż z rządem finansowanym przez Sorosa - powiedział cytowany przez Telex Szijjarto. George Soros to amerykański filantrop węgierskiego pochodzenia, którego rząd Węgier oskarża o finansowanie m.in. ówczesnej słowackiej opozycji.

Do informacji opublikowanych przez "Washington Post" odniósł się także lider opozycji na Węgrzech Peter Magyar, który w poniedziałek zapowiedział "natychmiastowe zbadanie sprawy" w przypadku wygrania przez jego obóz wyborów parlamentarnych 12 kwietnia. Magyar, przewodniczący partii TISZA, zaznaczył na Facebooku, że "według tych informacji (amerykańskiego dziennika - PAP) Peter Szijjarto zmawia się z Rosjanami, zdradzając interesy Węgier i Europy". "To zdrada, za którą grozi dożywocie" - podkreślił.

Do sprawy we wpisie na platformie X odniósł się premier Donald Tusk. "Minister spraw zagranicznych (w rządzie premiera Węgier Viktora - PAP) Orbana potwierdził, że systematycznie informował Moskwę o tym, o czym przywódcy UE rozmawiali za zamkniętymi drzwiami. Co za hańba" - napisał premier we wpisie w języku angielskim. 

PAP


W poniedziałek rano (choć w Polsce było już południe), zaledwie 15 minut przed tym, jak prezydent USA ogłosił na platformie Truth Social "produktywne rozmowy" z Teheranem w sprawie zakończenia wojny w Iranie, na rynkach doszło do niezwykłych ruchów. Między 6:49 a 6:50 czasu nowojorskiego zawarto około 6200 kontraktów terminowych na ropę Brent i WTI o łącznej wartości nominalnej 580 milionów dolarów. W tym samym czasie zauważono również nagły wzrost wolumenu i cen kontraktów terminowych na indeks S&P 500. Wpis prezydenta opublikowany o 7:04 wywołał gwałtowną wyprzedaż na rynkach energii i wzrosty na giełdach akcji, ponieważ inwestorzy zaczęli wycofywać się z zakładów na przedłużający się konflikt.

Jak podaje "Financial Times", obecnie nie wiadomo, czy za tymi zleceniami stoi jeden, czy kilka podmiotów. Eksperci rynkowi oraz menedżerowie funduszy hedgingowych zwracają jednak uwagę, że tak duże i agresywne transakcje w dniu bez istotnych danych makroekonomicznych są wysoce nienormalne.

Tim Skirrow, szef działu instrumentów pochodnych w firmie konsultingowej Energy Aspects, podsumowując wydarzenia na rynku ropy: "to większy niż zwykle wolumen [Brent i WTI], niż bym się spodziewał o tej porze dnia, ale jednocześnie nie jest on przesadnie wysoki. Trudno mi to powiązać ze sobą".

Dodał, że na rynkach kontraktów terminowych na ropę Brent i opcji odnotowano w ostatnich tygodniach "znaczne napływy" funduszy. "Biorąc pod uwagę reakcję cenową, wydaje się, że prawie wszyscy mieli długie pozycje. To niemal pewny prekursor tak gwałtownego ruchu".

Jeden z inwestorów stwierdził wprost, że dzięki temu idealnemu wyczuciu czasu "ktoś po prostu stał się o wiele bogatszy". Co więcej, fundusze hedgingowe zauważyły, że to tylko jeden z kilku w ostatnich miesiącach przypadków wielkich transakcji zawieranych tuż przed komunikatami prezydenta USA. Biały Dom zdecydowanie odrzucił oskarżenia o nielegalne czerpanie zysków z wykorzystaniem informacji poufnych, nazywając je bezpodstawnymi.

Sytuacja na rynkach uległa odwróceniu jeszcze tego samego dnia, gdy przewodniczący irańskiego parlamentu zaprzeczył, jakoby miały miejsce jakiekolwiek negocjacje z Waszyngtonem. Nazwał on doniesienia o rozmowach "fake newsem" mającym na celu manipulację rynkami finansowymi i naftowymi, co doprowadziło do spadków na giełdach akcji i ponownego skupowania surowców energetycznych.

bankier.pl

poniedziałek, 23 marca 2026



Ameryka spada z piedestału, czyli jak polskie social media przestały wierzyć w USA

CEO Brief

Debata w polskich mediach społecznościowych wokół USA koncentruje się niemal wyłącznie na jednej osi: wizycie Karola Nawrockiego w Waszyngtonie i planowanym spotkaniu z Trumpem. To nie Ameryka jako kraj, nie jej gospodarka ani kultura to Trump jako figura i Nawrocki jako jego domniemany klient definiują całość dyskursu w badanym oknie czasowym. Bezpośrednim katalizatorem jest zbieżność trzech wydarzeń: wyjazd Nawrockiego najpierw do Budapesztu, potem do USA, w tle operacja militarna USA w Iranie oraz wcześniejsze weto ustawy SAFE.

W efekcie ukształtowały się dwa obozy narracyjne: krytyczny (❌81%), przekonujący, że Polska staje się satelitą Trumpa kosztem własnej suwerenności i bezpieczeństwa, oraz obronny (✅8%), argumentujący, że sojusz z Waszyngtonem to pragmatyczna gwarancja polskiego bezpieczeństwa w obliczu rosyjskiego zagrożenia.

Kluczowym katalizatorem emocji jest nie tyle sama wizyta, co jej symbolika – Nawrocki jeżdżący po kolei do Orbana i Trumpa odczytywany jest przez dominującą część komentatorów jako dowód na nieliberalną oś polityczną, w której Polska jest pionkiem, nie podmiotem. Równolegle silnie rezonuje temat irański – Polacy pytają wprost, czy ich żołnierze będą następnymi w kolejce do cudzej wojny. Dominującymi emocjami pozostają pogarda i wściekłość, widoczne zarówno w atakach na Trumpa jako osobę, jak i w rosnącym przekonaniu części użytkowników, że USA pod jego rządami to nie sojusznik, lecz hegemonialne zagrożenie – tyle że inne niż rosyjskie.

Osobnym i szczególnie niepokojącym sygnałem jest rozkład opinii w podgrupie komentarzy bezpośrednio dotyczących gwarancji bezpieczeństwa i NATO. Aż ❌71% komentujących w tej grupie uważa, że USA za rządów Trumpa nie udzieli Polsce realnej pomocy w ramach Sojuszu. Argumentacja jest konkretna: Trump publicznie nazywa sojuszników tchórzami, grozi wycofaniem wojsk z Europy, porzuca Ukrainę i prowadzi wojnę z Iranem bez konsultacji z partnerami. Powraca bolesny wątek  Polska zapłaciła krwią w Iraku i Afganistanie, a w zamian dostaje słowo „cowards” rzucone publicznie przez prezydenta USA. Artykuł Piąty jest opisywany jako polisa bez pokrycia, a weto SAFE przez Nawrockiego pogłębia zależność od Waszyngtonu zamiast ją likwidować. Zaledwie ✅14% głosów w tej podgrupie broni wiarygodności USA jako gwaranta bezpieczeństwa, wskazując na fizyczną obecność wojsk amerykańskich w Polsce i historyczny argument o 1989 roku. Pozostałe 15% wyraża ambiwalencję dostrzega dylemat bez jego rozstrzygania i postuluje inwestycje we własny przemysł obronny niezależnie od kierunku, w jakim podąża Waszyngton.

USA/Trump nie pomoże Polsce w ramach NATO — ok. 71% ✅ pewne

Dominująca narracja. Komentatorzy wskazują, że Trump nazywa sojuszników NATO tchórzami, grozi wycofaniem wojsk z Europy, porzuca Ukrainę i prowadzi własne wojny bez konsultacji z partnerami. Powracający argument: kupiliśmy HIMARS i F-35, ale rakiety produkuje Waszyngton i to on decyduje kiedy je dostaniemy — Nawrocki wetując SAFE i lecąc do Trumpa pogłębia tę zależność zamiast ją likwidować. Silna linia: Polska dała krew w Iraku i Afganistanie, a Trump pluje polskim żołnierzom w twarz słowem „tchórze”. Artykuł Piąty jest opisywany jako polisa bez pokrycia — szczególnie gdy ten sam prezydent USA prowadzi napaść na Iran bez pytania sojuszników o zdanie.

USA pomoże Polsce w ramach NATO — ok. 14% ⚠️ szacunkowe

Mniejszościowy głos, głównie ze środowisk protrumpowskich i pisiowych. Argumenty: wojska USA stacjonują w Polsce i to realna tarcza, bez Stanów Europa nie obroni się przed Rosją, Trump jest nieprzewidywalny ale jednak sojusznikiem. Część komentatorów broni wizyty Nawrockiego jako pragmatycznego zabezpieczenia tej tarczy. Pojawia się też historyczny argument — bez USA nie byłoby wolności w 1989.

📊 Podział komentarzy: poparcie vs. krytyka

Poparcie — 8% ⚠️ szacunkowe
  • Poparcie dla USA i Trumpa jest w zbiorze wyraźną mniejszością, jednak obecną — entuzjaści skupiają się na narracji siły i skuteczności działań militarnych w regionie bliskowschodnim, widząc w Trumpie zdecydowanego lidera którego Europa potrzebuje.
  • Zwolennicy afirmują wizytę Nawrockiego w Waszyngtonie jako dyplomatyczny sukces i dowód na budowanie strategicznych relacji z supermocarstwem, prezentując to jako wyraz polskiej podmiotowości, a nie podporządkowania.
  • Część pozytywnych głosów pochodzi z kręgów sympatyzujących z prawicą i PiS-em — ci komentatorzy widzą w sojuszu z Trumpem realną tarczę bezpieczeństwa dla Polski wobec rosyjskiego zagrożenia.
  • Sporadycznie pojawiają się komplementy pod adresem amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, potencjału technologicznego i doświadczenia bojowego, które Polacy postrzegają jako realną wartość dodaną dla własnego bezpieczeństwa.
  • Nieliczna, ale aktywna grupa prezentuje Trumpa jako antidotum na przerost globalnych instytucji i globalizację — w tym kontekście framing „America First” odbierany jest z sympatią przez polskich eurosceptyków.
Krytyka — 81% ✅ pewne
  • Dominująca część komentarzy wyraża ostry sprzeciw wobec Trumpa jako osoby i jako polityka — pojawiają się oskarżenia o psychopatię, narcyzm i nieobliczalność, a sam prezydent USA jest regularnie porównywany do Putina lub opisywany jako jego sojusznik.
  • Silną linią narracyjną jest oskarżenie o uprzedmiotowienie Polski przez Waszyngton — Nawrocki jest tu opisywany jako marionetka na smyczy Trumpa, a jego wyjazd do USA odczytywany jako klęczenie przed możnowładcą za cenę pustych obietnic.
  • Akcja militarna USA w Iranie generuje potężną falę oburzenia — komentatorzy podkreślają hipokryzję Ameryki, wskazując na historię interwencji od Iraku po Afganistan i porównując Trumpa do współczesnego Nerona podpalającego świat.
  • Widoczna jest głęboka nieufność do wiarygodności USA jako sojusznika — pojawiają się pytania o to, czy Stany Zjednoczone rzeczywiście bronią, czy raczej wciągają Polskę w swoje konflikty bez gwarancji artykułu piątego NATO.
  • Część krytyki kierowana jest pośrednio — poprzez ataki na polskich polityków (Nawrocki, PiS) zbyt blisko powiązanych z Waszyngtonem, co sugeruje, że wrogość wobec Trumpa jest silnie powiązana z krajową bitwą polityczną.
📌 Dodatkowe wnioski warte uwagi
  • Nawrocki jako oś dyskursu o USA — Wizyta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie stała się dominującym katalizatorem całej debaty o USA w badanym oknie czasowym. Zdecydowana większość komentarzy odnosi się do USA nie w izolacji, lecz przez pryzmat tej wizyty i jej symboliki. Nawrocki jest opisywany jako „piesek Trumpa”, „marionetka”, „człowiek Ameryki w Polsce” — co generuje narrację zdrady interesów narodowych. Równolegle część komentatorów broni wizyty jako pragmatycznego ruchu dyplomatycznego. Dyskusja staje się więc pośrednim referendum na temat tego, jak Polacy postrzegają suwerenność w relacji z USA — i podział jest wyraźny wzdłuż istniejących linii partyjnych. Wniosek: wizerunek USA w polskich mediach społecznościowych jest w tej chwili w pełni zmedializowany przez wewnętrzną walkę polityczną.
  • Operacja militarna w Iranie jako emocjonalny peak — Atak USA na Iran generuje jedne z najsilniej nacechowanych emocjonalnie komentarzy w całym zbiorze. Pojawiają się aluzje do broni jądrowej, porównania do Hiroszimy i Nagasaki, ostrzeżenia przed III wojną światową. Część komentatorów wyraża wściekłość, że Polska może być wciągnięta w konflikt jako sojusznik. Inni — głównie sympatycy Trumpa i Netanjahu — piszą o historycznym zwycięstwie cywilizacji zachodniej. Ta polaryzacja jest głębsza i bardziej emocjonalna niż przy jakimkolwiek innym wątku w danych. Narracja irańska ma potencjał, by zdominować kolejne dni i tygodnie, jeśli działania militarne będą kontynuowane — a algorytmy treści konfliktowych wzmocnią jej zasięg.
  • Ceny paliw jako pomost między USA a codziennością Polaków — Komentatorzy wielokrotnie łączą decyzje polityczne Trumpa (w tym sankcje, politykę bliskowschodnią, taryfową) z bezpośrednim wpływem na portfele Polaków — cenami paliwa, inflacją, dostępnością surowców. To pragmatyczna narracja oderwana od geopolitycznych abstrakcji. Padają konkretne kwoty: „5,50 zł przed wojną”, „9 zł za litr dla zwolenników PiS-u”. Blokada Cieśniny Ormuz pojawia się wprost jako zagrożenie polskiej gospodarki. Wątek ten buduje most między „wielką polityką” a codziennym doświadczeniem, co czyni go szczególnie podatnym na dalsze amplifikowanie w środowiskach konsumenckich i antyrządowych.
  • Teoria spiskowa jako normalność narracyjna — W zbiorze widoczna jest wysoka koncentracja treści teorii spiskowych prezentowanych nie jako margines, lecz jako pełnoprawny komentarz polityczny. Netanjahu szantażujący Trumpa nagraniami z Epsteinem, „zamach” na Trumpa jako inscenizacja, Clinton przed więzieniem, Braun kontrolowany przez Waszyngton, GRU operujące na Węgrzech — wszystkie te wątki pojawiają się w tonie pewności, nie spekulacji. Co istotne, teorie te nie mają jednoznacznej afilicaji — produkuje je zarówno skrajna prawica, jak i skrajna lewica, tworząc przestrzeń narracyjną, w której każda ze stron ma swój własny zestaw „ukrytej prawdy”. To sygnał alarmowy dla monitoringu dezinformacji.
💭 TOP 5 tematów o najwyższym nasyceniu
  • Wizyta Nawrockiego w USA — 31% ✅ pewne — Dominujący temat całego okna czasowego, generujący bezpośrednio lub pośrednio ogromną część komentarzy. Dyskusja oscyluje wokół pytania, czy wyjazd prezydenta do Waszyngtonu i spotkanie z Trumpem to dyplomatyczny sukces czy kapitulacja. Krytycy wskazują na timing (po wecie SAFE), brak konkretu programowego i symboliczne upokorzenie — tytułowanie się prezydentem RP wobec człowieka, który nie jest oficjalnie prezydentem. Zwolennicy widzą w tym budowanie realnych relacji z centrum decyzyjnym zachodniego świata. Komentarze są ostro zabarwione — od oskarżeń o zdradę po wyrazy dumy. Algorytmicznie temat ten miał najwyższy poziom zaangażowania w całym zbiorze.
  • Konflikt USA–Iran i operacja militarna — 22% ✅ pewne — Operacja militarna USA w Iranie (określana jako „Ryczący Lew”) jest drugim co do siły tematem. Komentarze dzielą się między tych, którzy widzą w niej historyczny przełom i koniec irańskiego reżimu, a tych, którzy ostrzegają przed eskalacją i wciągnięciem Europy w wojnę. Polska perspektywa jest wyraźna — komentatorzy pytają o rolę polskich sił zbrojnych, blokadę Cieśniny Ormuz i konsekwencje dla cen paliw. Temat ten generuje najsilniejszy ładunek emocjonalny w całym zbiorze, z wyraźnym wzrostem wpisów nacechowanych strachem i wściekłością. Narracja „kolejny Irak/Afganistan” pojawia się bardzo często jako historyczna analogia.
  • Trump jako osoba — wizerunek i charakter — 18% ⚠️ szacunkowe — Duża część komentarzy skupia się nie na konkretnych decyzjach, lecz na samej osobowości i charakterze Trumpa. Pojawia się leksykon psychiatryczny: psychopata, obłąkaniec, narcyz. Powracają odniesienia do Epsteina, Muellera, rzekomego zamachu. Ale obecne są też głosy admiracji — „wielki człowiek”, „skuteczny lider”, „zatrzymał chaos”. Ta personalizacja polityki jest charakterystyczna dla obecnego stadium dyskursu o USA — Ameryka jest dla polskich internautów w dużym stopniu synonimem Trumpa jako postaci, nie jako systemu czy instytucji.
  • Nawrocki–Orban–Trump jako oś nieliberalna — 11% ⚠️ szacunkowe — Wyraźnie widoczna jest narracja o skoordynowanej współpracy między Nawrockim, Orbanem i Trumpem jako trójkątem sił antyliberalnych i prorosyjskich. Wizyta Nawrockiego w Budapeszcie tuż przed wylotem do Waszyngtonu jest interpretowana jako dowód na celową, zsynchronizowaną strategię polityczną. Komentatorzy wiążą tę oś z Putinem, GRU i rosyjską dezinformacją operującą na Węgrzech. Narracja ta jest szczególnie silna w środowiskach liberalnych i proeuropejskich, ale jej intensywność sugeruje, że przenika również do mainstreamowych odbiorców.
  • USA a bezpieczeństwo Polski / artykuł 5 NATO — 9% ⚠️ szacunkowe — Temat wiarygodności USA jako gwaranta bezpieczeństwa Polski pojawia się regularnie, choć nie zawsze jako dominująca oś komentarza. Komentatorzy zadają pytanie wprost: czy Ameryka Trumpa naprawdę stanie w obronie Polski? Pojawiają się wątki o wycofaniu wsparcia dla Ukrainy, o szantażu Trumpa wobec NATO i o konieczności uniezależnienia się obronnego Europy. Część komentatorów wskazuje, że PiS i Nawrocki stawiają na sojusz z niepewnym partnerem, zamiast inwestować w europejskie zdolności obronne. To temat o rosnącej wadze strategicznej i dużym potencjale narracyjnym.
🧠 TOP 5 emocji wyrażanych w komentarzach
  • Pogarda i drwina — 34% ✅ pewne — Najczęstsza emocja w zbiorze, wyraźna zarówno w stosunku do Trumpa, jak i do polskich polityków kojarzonych z USA. Komentatorzy używają ironii, kpiny i szyderczego tonu — żarty z wyglądu Trumpa, z „klęczenia” Nawrockiego, z „umycia okien w Białym Domu”. Śmiech jako broń polityczna jest tu wyraźnie obecny. Reakcje haha (ponad 8,5 tys.) potwierdzają dane jakościowe — ta emocja ma realne przełożenie na zaangażowanie algorytmiczne.
  • Wściekłość i oburzenie — 28% ✅ pewne — Silnie obecna emocja, szczególnie w kontekście Iranu i wizyty Nawrockiego. Komentarze wyrażają autentyczną furię — na USA za militaryzm, na Nawrockiego za „zdradę”, na PiS za protrumpizm. Dane reakcji „angry” (blisko 7 tys.) potwierdzają tę diagnozę. Wściekłość jest często skierowana nie tyle na USA in abstracto, co na konkretnych polskich polityków, którzy — zdaniem komentatorów — sprzedają Polskę za sojusz z nieprzewidywalnym hegemonem.
  • Strach i niepokój — 17% ⚠️ szacunkowe — Emocja mniej głośna, ale wyraźnie obecna pod powierzchnią wielu komentarzy. Pojawiają się pytania o III wojnę światową, o blokadę Ormuz i jej konsekwencje dla polskiej inflacji, o bezpieczeństwo polskich żołnierzy. Strach nie jest histeryczny, lecz analityczny — komentatorzy cytują ekspertów, powołują się na Allianz Trade, przypominają o Iraku i Afganistanie. To emocja, która nie generuje dużego zasięgu organicznego, ale jest istotna dla zrozumienia nastrojów głębszych warstw odbiorców.
  • Cynizm i rozczarowanie — 13% ⚠️ szacunkowe — Wyraźna emocja u tych, którzy nie wyrażają ani wyraźnego poparcia, ani ostrej wściekłości — a raczej zmęczenie i rezygnację. Komentarze w stylu „tak jak zakończył z Ukrainą” albo „kolejna wtopa” wyrażają brak wiary w skuteczność jakichkolwiek działań. Dotyczy to zarówno Trumpa, jak i polskich polityków próbujących z nim rozmawiać. Cynizm jest też widoczny w odniesieniu do polskich mediów — komentatorzy sugerują, że prawda jest ukryta, niezależnie od tego, kto ją podaje.
  • Entuzjazm i duma — 8% ⚠️ szacunkowe — Mniejszościowa, ale wyraźnie obecna emocja po stronie zwolenników Trumpa i proamerykańskich komentatorów. Wyrażana poprzez wielkie litery, wykrzykniki, flagi 🇺🇸🇵🇱 i odwołania do chrześcijaństwa i cywilizacji zachodniej. Entuzjaści wierzą, że Nawrocki przywiózł coś wartościowego z Waszyngtonu i że Trumpa wzniósł Europę na nowy poziom bezpieczeństwa. Ta emocja, choć mniejszościowa, jest ważna — bo jest autentyczna i trudna do zbagatelizowania jako trolling.
🎯 Oczekiwania wobec USA
  • Konkretne gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA — 38% ⚠️ szacunkowe — Zdecydowanie najczęściej artykułowane oczekiwanie: Polska chce wiedzieć, co dostała w zamian za protrumpowy kurs Nawrockiego i ewentualny udział w koalicji bliskowschodniej. Komentatorzy pytają o umowy, deklaracje, stałe bazy, sprzęt wojskowy — nie o symboliczne zdjęcia. Frustracja polega na odczuciu, że Polska daje (polityczną lojalność, ewentualnie żołnierzy), a dostaje słowa. Oczekiwanie to jest wspólne dla krytyków i części zwolenników rządów Nawrockiego — choć interpretacje różnią się diametralnie co do tego, czy wizyta to krok w dobrą stronę.
  • Nieingerencja USA w polskie wybory i politykę wewnętrzną — 29% ⚠️ szacunkowe — Silne oczekiwanie suwerenności — Polacy nie chcą, by Waszyngton dyktował obsadę rządu, tłumił Brauna, „zamawiał” konkretnych polityków czy ingerował w kampanię wyborczą. To oczekiwanie pojawia się zarówno po stronie prawicowej (sprzeciw wobec domniemanego wpływu Ameryki na odrzucenie Brauna), jak i po stronie liberalnej (sprzeciw wobec Trumpa promującego Nawrockiego). Wspólne jest poczucie, że USA traktuje Polskę instrumentalnie jako pionka na szachownicy geopolitycznej, a nie jako równoprawnego sojusznika.
  • Brak polskiego wciągnięcia w wojnę z Iranem — 33% ✅ pewne — Bardzo wyraźne oczekiwanie, wielokrotnie artykułowane wprost: Polacy nie chcą wysyłać żołnierzy na Bliski Wschód w imię polityki Trumpa. Komentarze takie jak „mamy wojnę za naszą bliską granicą” i „niech jedzie z kibolami” ilustrują silny opór wobec ewentualnej militarnej solidarności z USA w konflikcie z Iranem. To oczekiwanie ma charakter emocjonalnego veta społecznego — nie jest abstrakcyjne, lecz wyraźnie ugruntowane w obawie o życie konkretnych ludzi.
Kierunki narracyjne i algorytmiczna siła przebicia
  • 43% ✅ pewne — Nawrocki jako zdrajca / pachołek Trumpa — Narracja o prezydencie-elect jako kimś, kto sprzedaje polską suwerenność za fotkę z Trumpem. Ma bardzo wysoką siłę przebicia do mainstreamu — bo jest zakotwiczona w konkretnych, weryfikowalnych wydarzeniach (wizyta, weto SAFE, Budapeszt), opiera się na emocji zdrady i wpisuje się w trwający kampanijny cykl wyborczy. Jej algorytmiczny potencjał jest wysoki: generuje wściekłość i drwinę — dwie emocje najsilniej wzmacniane przez feed.
  • 21% ⚠️ szacunkowe — USA jako globalna policja / imperializm — Narracja antyamerykańska, silnie wzmocniona przez operację irańską. Opisuje USA jako kraj, który łamie prawo międzynarodowe, inscenizuje preteksty do wojen (Irak, broń biologiczna jako analogi), a potem zostawia sojuszników z rachunkiem. Ma wysoką siłę przebicia w środowiskach lewicowych i narodowych jednocześnie — co jest rzadkim przypadkiem narracyjnego konsensusu ponadideologicznego. Algorytmicznie wspierają ją treści wideo i infografiki o ofiarach cywilnych.
  • 14% ⚠️ szacunkowe — Trump i Putin to jedno — Narracja o konwergencji między rosyjskim i amerykańskim modelem rządów przy Trumpie. Wzmacniana przez każdy sygnał współpracy Trumpa z reżimami autorytarnymi (Orban, Łukaszenka-Coale). Ma umiarkowaną siłę przebicia — jest dość abstrakcyjna i wymaga pewnego zaangażowania analitycznego od odbiorcy, co ogranicza jej zasięg organiczny. Potencjalnie duże przebicie w mediach dziennikarskich.
  • 11% ⚠️ szacunkowe — MAGA jako zagrożenie dla polskiej tożsamości — Narracja o tym, że trumpizm niszczy liberalny porządek, który chronił Polskę w NATO. Wpisuje się w szerszy lęk o przyszłość UE, bezpieczeństwo granic i dostęp do funduszy. Siła przebicia umiarkowana — bardziej rezonuje wśród wyedukowanych użytkowników niż w masowym komunikacie. Algorytmicznie wspierają ją długie posty analityczne z dużą liczbą udostępnień w kręgach dziennikarskich.
TOP teorie i narracje najczęściej powtarzające się w danych:
  • 6% ⚠️ szacunkowe — Iran as false flag / operacja pod fałszywą flagą — Teoria, że atak USA na Iran był z góry zaplanowaną inscenizacją lub pretekstem — na wzór Iraku 2003. Pojawiają się wprost cytowania „broni biologicznej w Iraku” jako analogii. Narracja ta ma potencjał do szybkiego wzrostu, jeśli pojawią się jakiekolwiek niejasności informacyjne wokół przebiegu operacji.
  • 18% ⚠️ szacunkowe — Nawrocki jako agent USA — Teoria, że Nawrocki realizuje agenturę Waszyngtonu, a nie interes Polski. Pojawia się w różnych wariantach — od „pionka” po „człowieka Trumpa w Polsce instalowanego z zewnątrz”. Częściowo zakorzeniona w faktach (wsparcie środowisk CPAC), częściowo oparta na spekulacji.
  • 9% ⚠️ szacunkowe — Trump–Netanjahu–Epstein jako spisek — Teoria o seksualnym szantażu Netanjahu wobec Trumpa i ukrytych powiązaniach władzy przez afery pedofilskie. Pojawia się z zadziwiającą regularnością i jest traktowana przez część komentatorów jako pewnik, nie hipoteza. Wyraźny sygnał do monitorowania dezinformacji.
resfutura.pl