sobota, 24 stycznia 2026



Opublikowana przez Pentagon Strategia Obrony Narodowej USA łagodzi dotychczasowe stanowisko Waszyngtonu wobec Chin i Korei Płn.; nie wspomina o Tajwanie oraz podkreśla znaczenie współpracy z Izraelem w regionie Bliskiego Wschodu. Zgodnie z dokumentem "priorytetem Pentagonu jest obrona ojczyzny".

W regionie Indo-Pacyfiku, który uchodzi za potencjalnie główne źródło konfliktu militarnego z udziałem Stanów Zjednoczonych, Pentagon podkreślił, że celem działań władz USA powinno być zapewnienie "korzystnej równowagi sił militarnych". W dokumencie stwierdzono, że działania te mają doprowadzić do sytuacji, by "ani Chiny, ani nikt inny nie mógł zdominować nas ani naszych sojuszników (w tej części świata - PAP)".

"Możliwy jest pokój na warunkach korzystnych dla Amerykanów, ale które Chiny również będą mogły zaakceptować" - napisano. Agencja Reutera podkreśliła, że w tym kontekście nie wspomniano o Tajwanie, którego nazwa zresztą w ogóle nie pojawiła się w dokumencie.

Pekin konsekwentnie podkreśla, że traktuje Tajwan jako swoje terytorium. W 1949 r., po zwycięstwie komunistów w wojnie domowej w Chinach, ich przeciwnicy uciekli na Tajwan i powołali tam do życia Republikę Chin, jak brzmi oficjalna nazwa kraju, której stosowania zakazują władze Chińskiej Republiki Ludowej. Stąd w terminologii międzynarodowej powszechnie stosuje się nazwę Tajwan bądź Chińskie Tajpej.

Dokument Pentagonu zaleca też ograniczenie roli USA w odstraszaniu Korei Północnej, przy jednoczesnym zcedowaniu na Koreę Południową głównej odpowiedzialności za to zadanie. Strategia Pentagonu nie wyklucza redukcji wojsk USA na Półwyspie Koreańskim.

"Korea Południowa jest w stanie przejąć główną odpowiedzialność za odstraszanie Korei Północnej przy kluczowym, ale bardziej ograniczonym wsparciu ze strony USA" - napisano w Strategii Obrony Narodowej. Dokument stwierdza też, że taka "zmiana w równowadze odpowiedzialności" jest zgodna z zamiarem Waszyngtonu, który ma na celu "aktualizację pozycji sił zbrojnych USA na Półwyspie Koreańskim".

W odniesieniu do Bliskiego i Środkowego Wschodu dokument Pentagonu stwierdza, że "chociaż Iran poniósł w ostatnich miesiącach poważne porażki, wydaje się, że jest zdecydowany na odbudowę swoich konwencjonalnych sił zbrojnych", a władze w Teheranie "pozostawiają otwartą możliwość podjęcia kolejnej próby uzyskania broni jądrowej". Podkreślono, że Izrael jest "wzorowym sojusznikiem" i nie wykluczono dodatkowego wzmocnienia obrony Państwa Żydowskiego.

W odniesieniu do Europy i Rosji oceniono, że Moskwa pozostanie "stałym, ale możliwym do opanowania zagrożeniem" dla członków Sojuszu na wschodniej flance. Podkreślono, że wojska USA "będą nadal odgrywać kluczową rolę w NATO, (…) by w większym stopniu uwzględniać rosyjskie zagrożenie dla interesów USA, a także zdolności naszych sojuszników". W amerykańskiej strategii podkreślono, że europejskie kraje NATO "przyćmiewają Rosję pod względem gospodarczym, liczby ludności, a tym samym ukrytej siły militarnej", a zarazem udział Europy "w globalnej potędze gospodarczej maleje".

Strategia Obrony Narodowej (National Defense Strategy, NDS) to dokument, który rozwija zapisy zawarte w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego prezydenta USA Donalda Trumpa z grudnia ub. roku. NDS ustala cele planowania wojskowego dotyczące sił, infrastruktury czy finansowania.

PAP


Rosja w dającej się przewidzieć przyszłości pozostanie "stałym, ale możliwym do opanowania zagrożeniem" dla członków NATO na wschodniej flance - napisano w opublikowanej w piątek przez Pentagon Strategii Obrony Narodowej USA.

Strategia Obrony Narodowej (National Defense Strategy, NDS) to dokument, który rozwija zapisy zawarte w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Ten drugi dokument władze amerykańskie opublikowały na początku grudnia minionego roku.

NDS jest publikowana przez każdą nową administrację USA. Dokument ustala cele planowania wojskowego dotyczące sił, infrastruktury czy finansowania. Nowa Strategia Obrony Narodowej stwierdza, że głównym priorytetem Pentagonu jest obrona ojczyzny.

W części dokumentu poświęconej Rosji podkreślono, że w dającej się przewidzieć przyszłości kraj ten pozostanie "stałym, ale możliwym do opanowania zagrożeniem" dla członków NATO na wschodniej flance.

Zaznaczono, że mimo tego, iż Moskwa mierzy się z trudnościami demograficznymi i gospodarczymi, wojna na Ukrainie pokazuje, że Rosja wciąż posiada duży potencjał militarny i przemysłowy.

"Rosja pokazała też, że jej społeczeństwo ma determinację, potrzebną do tego, by toczyć przedłużającą się wojnę w swoim bliskim sąsiedztwie" - czytamy w opublikowanym w piątek przez Pentagon dokumencie.

"Co więcej, mimo tego, że rosyjskie zagrożenie militarne jest głównie skoncentrowane na Europie Wschodniej, Rosja również posiada największy na świecie arsenał nuklearny, który modernizuje i dywersyfikuje, oraz zdolności podwodne, kosmiczne i cybernetyczne, które może wykorzystać przeciwko USA" - podkreślono.

"Z uwagi na to ministerstwo zapewni, że siły zbrojne USA będą gotowe do obrony przed rosyjskimi zagrożeniami dla USA. Ministerstwo będzie również nadal odgrywać kluczową rolę w samym NATO, nawet podczas dostosowywania obecności i działań sił zbrojnych USA na teatrze europejskim, aby w większym stopniu uwzględniać rosyjskie zagrożenie dla interesów amerykańskich, a także zdolności naszych sojuszników" - napisano w strategii.

W dokumencie zaznaczono, że europejskie kraje NATO "przyćmiewają Rosję pod względem gospodarczym, liczby ludności, a tym samym ukrytej siły militarnej".

"Jednocześnie, chociaż Europa pozostaje ważna, jej udział w globalnej potędze gospodarczej maleje. Wynika stąd, że chociaż jesteśmy i będziemy zaangażowani w Europie, musimy - i będziemy - priorytetowo traktować obronę terytorium USA i odstraszanie Chin" - napisano.

Przypomniano, że kraje NATO zobowiązały się do zwiększenia wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB. "Dlatego nasi sojusznicy z NATO mają silną pozycję, by wziąć na siebie główną odpowiedzialność za konwencjonalną obronę Europy, przy kluczowym, ale bardziej ograniczonym, wsparciu ze strony USA" - dodano.

"Obejmuje to przejęcie inicjatywy we wspieraniu obrony Ukrainy. Jak powiedział prezydent (Donald) Trump, wojna na Ukrainie musi się zakończyć. Tak jak jednak również podkreślił, jest to przede wszystkim odpowiedzialność Europy. Zagwarantowanie i utrzymanie pokoju będzie zatem wymagało przywództwa i zaangażowania naszych sojuszników z NATO" - podsumowano.

Dokument przewiduje też m.in. "bardziej ograniczoną" rolę USA w odstraszaniu Korei Północnej i przejęciu głównej odpowiedzialności za ten kierunek przez Koreę Południową. To najpewniej wywoła niepokój w Seulu - zaznaczył Reuters. Natomiast w regionie Indo-Pacyfiku Pentagon jest skoncentrowany na tym, by nie dopuścić do chińskiej dominacji nad USA ani amerykańskimi sojusznikami.

PAP

 

Maksym Timczenko, szef największej ukraińskiej prywatnej firmy energetycznej DTEK, powiedział 23 stycznia agencji Reuters, że rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną DTEK spowodowały spadek całkowitej mocy wytwórczej DTEK o 60-70 procent i spowodowały szkody szacowane na 64-70 miliardów dolarów do naprawy. Timczenko stwierdził, że przez ostatnie dwa tygodnie temperatura na Ukrainie wahała się od -15 do -20 stopni Celsjusza (...). Timczenko stwierdził, że rosyjskie strajki powodują ciągłe przerwy w dostawie prądu, w wyniku których ukraińscy cywile mają tylko trzy do czterech godzin energii dziennie. Rosja prawdopodobnie zamierza pogorszyć zdolność Ukrainy do wytwarzania energii i jej zdolność do dostarczania Ukraińcom ciepła w środku zimy, w tym poprzez próbę podzielenia ukraińskiej sieci energetycznej na pół i utworzenia wysp energetycznych odciętych od wytwarzania, dostaw i przesyłu energii elektrycznej. Rosja zaczęła zwiększać intensywność swoich ataków na infrastrukturę energetyczną Ukrainy od jesieni 2025 r. do zimy 2025-2026, mając na celu spowodowanie zakłóceń na dużą skalę w ukraińskim systemie elektroenergetycznym, co ISW w dalszym ciągu ocenia jako rosyjski wysiłek mający na celu degradację bezpieczeństwa energetycznego i potencjału przemysłowego Ukrainy oraz zdemoralizowanie ludności ukraińskiej.

(...)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył 23 stycznia, że prezydent USA Donald Trump zgodził się dostarczyć Ukrainie nieokreśloną liczbę rakiet przechwytujących PAC-3 dla systemów obrony powietrznej Patriot w celu zwalczania ciągłej rosyjskiej kampanii uderzeniowej dalekiego zasięgu. Rzecznik ukraińskich sił powietrznych, pułkownik Jurij Ihnat, zauważył niedawno, że wskaźnik zestrzeleń rosyjskich pakietów uderzeniowych dalekiego zasięgu na Ukrainie jest wysoki, ale drony i rakiety naruszające obronę powietrzną Ukrainy powodują rozległe szkody. Siły rosyjskie często nie wystrzeliwują żadnych rakiet lub wystrzeliwują ich kilka przez wiele dni z rzędu, po czym wystrzeliwują pakiety uderzeniowe ze znaczną ilością rakiet, prawdopodobnie gromadząc rakiety /z produkcji bierzącej - red./ pomiędzy seriami uderzeń, aby zmaksymalizować szkody większymi pakietami uderzeń. Rosja wyposaża drony Shahed w głowice kasetowe i miny, które wybuchają po zestrzeleniu, wprowadza innowacje w taktyce uderzeniowej i dostosowuje technologię Shahed, aby umożliwić dronom zmianę celów w czasie rzeczywistym – wszystko to skutkuje maksymalizacją szkód, jakie drony Shahed mogą wyrządzić ukraińskim celom.

understandingwar.org



Maksym Timczenko, szef największej ukraińskiej prywatnej firmy energetycznej DTEK, powiedział 23 stycznia agencji Reuters, że rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną DTEK spowodowały spadek całkowitej mocy wytwórczej DTEK o 60-70 procent i spowodowały szkody szacowane na 64-70 miliardów dolarów do naprawy. Timczenko stwierdził, że przez ostatnie dwa tygodnie temperatura na Ukrainie wahała się od -15 do -20 stopni Celsjusza (...). Timczenko stwierdził, że rosyjskie strajki powodują ciągłe przerwy w dostawie prądu, w wyniku których ukraińscy cywile mają tylko trzy do czterech godzin energii dziennie. Rosja prawdopodobnie zamierza pogorszyć zdolność Ukrainy do wytwarzania energii i jej zdolność do dostarczania Ukraińcom ciepła w środku zimy, w tym poprzez próbę podzielenia ukraińskiej sieci energetycznej na pół i utworzenia wysp energetycznych odciętych od wytwarzania, dostaw i przesyłu energii elektrycznej. Rosja zaczęła zwiększać intensywność swoich ataków na infrastrukturę energetyczną Ukrainy od jesieni 2025 r. do zimy 2025-2026, mając na celu spowodowanie zakłóceń na dużą skalę w ukraińskim systemie elektroenergetycznym, co ISW w dalszym ciągu ocenia jako rosyjski wysiłek mający na celu degradację bezpieczeństwa energetycznego i potencjału przemysłowego Ukrainy oraz zdemoralizowanie ludności ukraińskiej.

(...)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył 23 stycznia, że prezydent USA Donald Trump zgodził się dostarczyć Ukrainie nieokreśloną liczbę rakiet przechwytujących PAC-3 dla systemów obrony powietrznej Patriot w celu zwalczania ciągłej rosyjskiej kampanii uderzeniowej dalekiego zasięgu. Rzecznik ukraińskich sił powietrznych, pułkownik Jurij Ihnat, zauważył niedawno, że wskaźnik zestrzeleń rosyjskich pakietów uderzeniowych dalekiego zasięgu na Ukrainie jest wysoki, ale drony i rakiety naruszające obronę powietrzną Ukrainy powodują rozległe szkody. Siły rosyjskie często nie wystrzeliwują żadnych rakiet lub wystrzeliwują ich kilka przez wiele dni z rzędu, po czym wystrzeliwują pakiety uderzeniowe ze znaczną ilością rakiet, prawdopodobnie gromadząc rakiety /z produkcji bierzącej - red./ pomiędzy seriami uderzeń, aby zmaksymalizować szkody większymi pakietami uderzeń. Rosja wyposaża drony Shahed w głowice kasetowe i miny, które wybuchają po zestrzeleniu, wprowadza innowacje w taktyce uderzeniowej i dostosowuje technologię Shahed, aby umożliwić dronom zmianę celów w czasie rzeczywistym – wszystko to skutkuje maksymalizacją szkód, jakie drony Shahed mogą wyrządzić ukraińskim celom.

understandingwar.org

środa, 21 stycznia 2026


Wojska rosyjskie kontynuują próby przeniknięcia poza linie obrony na południowych przedmieściach Konstantynówki. Kilkuosobowe grupy wroga starają się zająć dogodne pozycje na wzgórzach położonych na północny wschód od Jabłuniwki, aby następnie podejmować próby zdobycia zachodniej części Konstantynówki wzdłuż zachodniego brzegu rzeki Krywyj Toreć. Jednocześnie prowadzą natarcie po wschodniej stronie miasta – z kierunku Czasiw Jaru i wsi Ołeksandro-Szultyne. Nadrzędnym celem jest przejęcie kontroli nad obszarem rozciągającym się od Konstantynówki po Drużkiwkę, co ma umożliwić natarcie od południa i południowego wschodu na Kramatorsk i Słowiańsk – najważniejsze miasta w obwodzie donieckim pozostające w rękach Ukraińców.

Rosjanom udało się uzyskać kontrolę nad całością Hulajpola, a obecnie walki toczą się o położoną na zachód od niego wieś Zaliznyczne. Agresor najprawdopodobniej przejął także Pryłuky na północny zachód od miasta. Coraz trudniejsza sytuacja panuje również na południe od Zaporoża, gdzie Rosjanie próbują wyprzeć obrońców ze Stepnohirśka, zdobywając przyczółki w położonych nad wyschniętym Zbiornikiem Kachowskim miejscowościach Pławni i Prymorśke. Przejęcie Stepnohirśka będzie skutkowało objęciem południa aglomeracji zaporoskiej ogniem artylerii oraz zasięgiem dronów i bomb lotniczych. W dalszej perspektywie należy się spodziewać prób przecięcia szlaków logistycznych z Zaporoża na wschód – do Hulajpola i Orichiwa.

W nocy z 13 na 14 stycznia wojska rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak na infrastrukturę w obwodach zaporoskim i dniepropetrowskim, pozbawiając prądu ponad 45 tys. abonentów w Krzywym Rogu. Z kolei w nocnym bombardowaniu Odessy uszkodzono budynek polskiego konsulatu (nikt nie został ranny).

Szczególnie intensywnym atakom poddawana jest stolica Ukrainy. 20 stycznia doszło do zmasowanego uderzenia na Kijów, podczas którego użyto pocisku Cyrkon, 18 pocisków balistycznych Iskander-M/S-300, 15 rakiet Ch-101, a także 339 dronów uderzeniowych. Ponad 5,5 tys. wielopiętrowych budynków mieszkalnych pozbawionych zostało ogrzewania, zaś niemal cała lewobrzeżna część miasta odcięta od dostaw wody, a w pozostałej ciśnienie wody jest obniżone (wody nie ma również w niektórych budynkach administracji państwowej, w tym w Radzie Najwyższej). Ogółem w wyniku ataku ponad 335 tys. mieszkańców Kijowa zostało pozbawionych prądu.

15 stycznia rosyjskie drony uderzyły w centrum Lwowa, uszkadzając jedną z cerkwi oraz plac zabaw. Tego samego dnia w obwodach charkowskim, żytomierskim i odeskim doszło do ataków na infrastrukturę energetyczną, skutkujących przerwami w przesyle prądu. Szczególnie intensywne uderzenia odnotowano w Charkowie (ponawiano je 17, 19 i 20 stycznia), Zaporożu (18 i 19 stycznia), Odessie (19 stycznia) oraz Dnieprze (20 stycznia).

W ciągu ostatniego tygodnia armia rosyjska kontynuowała ataki na obiekty infrastruktury krytycznej w wielu obwodach. W charkowskim i chersońskim odnotowano kilka ofiar śmiertelnych, a ranni zostali mieszkańcy obwodów czernihowskiego, dniepropetrowskiego, sumskiego, donieckiego i zaporoskiego. Zgodnie z szacunkami Dowództwa Sił Powietrznych od 13 do 20 stycznia wojska rosyjskie użyły 1017 dronów (z czego 715 „szahedów”), 36 pocisków balistycznych i manewrujących oraz jednego pocisku przeciwokrętowego Cyrkon. Obrońcy zadeklarowali unieszkodliwienie 807 bezzałogowych statków powietrznych oraz 18 rakiet.

Wskutek ataków 15 stycznia Ministerstwo Energetyki wprowadziło harmonogramy wyłączeń dostaw prądu we wszystkich regionach Ukrainy dla wszystkich kategorii odbiorców. Podkreślono przy tym, że najtrudniejsza sytuacja panuje w Kijowie, gdzie mieszkańcom umożliwiono przemieszczanie się w czasie obowiązującej godziny policyjnej do tzw. punktów odporności – specjalnych miejsc, w których zapewniono awaryjne ogrzewane i zasilanie prądem (generatory) oraz dostęp do internetu i wody.

(...)

13 stycznia w rejonie terminalu Konsorcjum Rurociągów Kaspijskich (KRK) na Morzu Czarnym najprawdopodobniej ukraińskie drony zaatakowały co najmniej dwa tankowce. Na jednostkach, które miały oczekiwać na załadunek, wybuchły pożary. KRK to kluczowy projekt infrastrukturalny transportujący ropę z Kazachstanu przez Rosję do terminalu w Noworosyjsku, stanowiący ważny szlak eksportowy tego surowca. Pod koniec listopada 2025 r. ukraińskie drony morskie już atakowały terminal KRK, w wyniku czego część infrastruktury czasowo wyłączono z użytku.

Polska przygotowuje 47. pakiet wsparcia wojskowego dla Ukrainy o wartości 220–230 mln euro, zawierający m.in. amunicję i części zamienne. Poinformował o tym 19 stycznia w wywiadzie dla agencji Ukrinform ambasador Ukrainy w Warszawie Wasyl Bodnar. Jego zdaniem w pierwszym kwartale 2026 r. armia ukraińska ma otrzymać cztery myśliwce MiG-29 z łącznej liczby „blisko 10” obiecanych przez Polskę w ub.r. 15 stycznia wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski podał, że planowane jest przekazanie „do dziewięciu” maszyn tego typu. Ponadto według Bodnara w pierwszej połowie 2026 r. ma zostać podpisane porozumienie o udzieleniu przez Polskę 120 mln euro kredytu na zakup przez Ukrainę polskiego uzbrojenia.

(...)

14 stycznia Komisja Europejska przyjęła pakiet legislacyjny w zakresie wsparcia Ukrainy w latach 2026 i 2027, którego elementem jest pożyczka pomocowa w wysokości 90 mld euro. Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen poinformowała, że dwie trzecie tej kwoty zostanie przeznaczone na wsparcie wojskowe. W grudniu 2025 r. na udzielenie takiej pożyczki zgodziła się Rada Europejska. Po zatwierdzeniu wniosków przez Radę i Parlament Europejski w drugim kwartale br. powinno rozpocząć się przekazywanie środków.

Ukraina wstrzymała kolejne zamówienia niemieckiej amunicji krążącej HX-2 ze względu na poważne wady ujawnione w trakcie jej dotychczasowego użytkowania, o czym powiadomiła 19 stycznia agencja Bloomberg. Jest to prawdopodobnie pierwsza podjęta przez Kijów decyzja tego typu (wcześniej zdarzyło się Ukraińcom zrezygnować z przyjęcia wyposażenia bądź amunicji starych i nie w pełni sprawnych). Ukraina otrzymała dotąd połowę z 4 tys. dronów HX-2 i starszego modelu HX-1, zakontraktowanych w 2024 r. na koszt RFN. HX-2, mające stanowić przełomowe rozwiązanie ze względu na oparcie ich działania na algorytmach tzw. sztucznej inteligencji, okazały się niedopracowane pod względem mechanicznym. W trakcie dotychczasowego użytkowania zaledwie co czwarty pomyślnie wystartował. HX-2 okazały się też nieodporne na rosyjskie systemy walki radioelektronicznej (odporność miała im gwarantować sztuczna inteligencja), a po zagłuszeniu traciły łączność z operatorami. Co więcej, w części dostarczonych egzemplarzy w ogóle brakowało komponentów odpowiedzialnych za działanie sztucznej inteligencji.

19 stycznia prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Pawło Jelizarow ps. Łazar zostanie na wniosek ministra obrony Mychajła Fedorowa nowym zastępcą dowódcy Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy. Ma być odpowiedzialny m.in. za zmiany w obronie przeciwlotniczej kraju, polegające na większym zastosowaniu mobilnych grup ogniowych, dronów przechwytujących i innych środków tzw. małej obrony powietrznej. Według Fedorowa będzie on odpowiedzialny przede wszystkim za stworzenie „kopuły antydronowej” nad Ukrainą. Jelizarow jest oficerem Sił Powietrznych i dotychczasowym dowódcą Grupy Lazara specjalizującej się w wykorzystaniu dronów na polu walki. Cieszy się dużym autorytetem w armii i jest uważany za pioniera zastosowania bezzałogowych statków powietrznych na froncie.

Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski w wywiadzie z 18 stycznia poinformował, że z końcem 2025 r. zakończył się pierwszy etap przejścia Sił Zbrojnych Ukrainy do systemu korpusowego. Jego zdaniem reforma pozwoliła usprawnić i odciążyć system dowodzenia, a także zwiększyć efektywność wykorzystania oraz zaopatrzenia kadr i personelu wojskowego. „Wcześniej system organów dowodzenia opierał się na tymczasowo tworzonych grupach operacyjno-taktycznych, w których oficerowie byli powoływani rotacyjnie i relokowani ze swoich stanowisk, co negatywnie wpływało na jakość zarządzania” – podkreślił Syrski. Obecnie armia przechodzi do drugiego etapu reformy, która zakończy się do końca tego roku i ma polegać na przenoszeniu brygad do odpowiednich korpusów.

Według dziennikarzy portalu śledczego Slidstvo.Info w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosła liczba Ukraińców w wieku poborowym zatrzymanych podczas nielegalnych prób przekroczenia granicy z Białorusią. Z danych Państwowej Służby Granicznej Ukrainy (PSG) wynika, że w 2025 r. na tej granicy zatrzymano 1424 mężczyzn, w 2024 r. było to 326 osób, natomiast w 2023 r. – zaledwie cztery osoby. Kierunek białoruski znalazł się w pierwszej piątce tras pod względem liczby zatrzymań poborowych, wyprzedzając m.in. Polskę. Najwięcej zatrzymań odnotowano na granicach z Rumunią (10 066 osób), Mołdawią (4937), Słowacją (2265) oraz Węgrami (1841). Najmniej przypadków dotyczyło granic z Rosją (1 osoba) i Polską (511 osób). Według śledztwa przerzut do UE via Białoruś miał kosztować ok. 8 tys. dolarów od osoby.

Występując w parlamencie 14 stycznia, nowo powołany minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow podkreślił, że głównym celem prac resortu będą reforma armii, poprawa infrastruktury na froncie oraz zdecydowana walka z korupcją. Zapowiedział przeprowadzenie kompleksowego audytu w Siłach Zbrojnych Ukrainy, a na jego podstawie konkretne rozwiązania systemowe. Fedorow ujawnił, że ok. 2 mln Ukraińców uchyla się od służby wojskowej, a ok. 200 tys. samowolnie opuściło jednostki wojskowe.

(...)

14 stycznia ukraiński wywiad wojskowy (HUR) opublikował informacje dotyczące zagranicznego sprzętu wykorzystywanego przez rosyjskie przedsiębiorstwa kompleksu wojskowo-przemysłowego. Chodzi o 50 typów urządzeń, takich jak maszyny do cięcia strumieniem wody czeskiej firmy PTV, wykorzystywane przez przedsiębiorstwa produkujące okrętowe i nadbrzeżne stacje radarowe, sprzęt do strategicznych sił rakietowych oraz systemy ochrony obiektów wojskowych, frezarki amerykańskiej firmy JET Tools, używane przez producenta komponentów do rosyjskich pocisków manewrujących Ch-101, oraz chińskie automaty termoplastyczne TAYU TY-200S, eksploatowane przez przedsiębiorstwo produkujące systemy naprowadzania, celowniki i kompleksy rozpoznawcze. HUR zwraca uwagę, że rosyjskie firmy z sektora obronnego korzystają z leasingu sprzętu, co pozwala ukryć faktycznego użytkownika końcowego i stanowi jeden z mechanizmów omijania sankcji.

We wspomnianym wywiadzie Syrski poinformował, że w 2026 r. Rosjanie planują utworzyć co najmniej 11 nowych dywizji i powołać do armii kolejne 409 tys. ludzi. Według niego całkowity potencjał mobilizacyjny agresora przekracza 20 mln ludzi, z których ok. 4,5 mln to wyszkolone rezerwy, mogące być bezpośrednio zaangażowane w uzupełnianie jednostek bojowych. To, jak zauważył generał, daje wrogowi przewagę w rekrutacji wojsk i utrzymaniu liczebności grup ofensywnych. Stwierdził również, że pomimo zrealizowania planów mobilizacyjnych w 2025 r. w ponad 100% i zaangażowania ok. 406 tys. ludzi Rosjanom nie udało się zwiększyć liczebności grupy ofensywnej – przez prawie sześć miesięcy utrzymywała się ona na poziomie ok. 711 tys. żołnierzy. Według Syrskiego rosyjskie władze nie były w stanie zwiększyć liczebności armii na terytorium Ukrainy z powodu strat w ludziach, które według niego w 2025 r. wyniosły ok. 419 tys. żołnierzy.

osw.waw.pl


Około 600 tys. osób opuściło Kijów od 9 stycznia, gdy mer stolicy Ukrainy Witalij Kliczko zaapelował do mieszkańców o tymczasową ewakuację z miasta. Po zmasowanych rosyjskich atakach połowa budynków w Kijowie została pozbawiona ogrzewania - poinformował we wtorek Kliczko w rozmowie z agencją AFP.

"Nie wszyscy mają możliwość opuszczenia miasta, ale obecnie liczba mieszkańców maleje" - relacjonował Kliczko w rozmowie z francuską agencją, podkreślając, że z Kijowa, liczącego około 3,6 mln mieszkańców, wyjechało dotychczas 600 tys. osób.

"Temperatura sięga niemal minus 20 stopni Celsjusza, a Putin wykorzystuje to, by złamać opór (Ukraińców), pogrążyć wszystkich w depresji i wywołać napięcia w społeczeństwie" - zaalarmował mer Kijowa.

Wcześniej we wtorek Kliczko powiadomił w komunikatorze Telegram, że w stolicy bez ogrzewania pozostaje około 4 tys. budynków mieszkalnych. "Służby komunalne dostarczyły ciepło do ponad 1600 z 5635 budynków mieszkalnych, w których nie było (tych dostaw) po intensywnym ostrzale rosyjskim" - poinformował szef miejskiej administracji.

PAP


Ambicje pozyskania Grenlandii przez USA były głównym wątkiem przemówienia Donalda Trumpa na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Prezydent USA po raz pierwszy wykluczył w nim jednak użycie siły.

- Prawdopodobnie nic nie dostaniemy, chyba że zdecyduję się na użycie nadmiernej siły - i siły, gdzie, szczerze mówiąc, bylibyśmy nie do zatrzymania. Ale tego nie zrobię - powiedział Trump. - To chyba najważniejsze oświadczenie, jakie wygłosiłem, bo ludzie myśleli, że użyję siły. Nie muszę używać siły. Nie chcę używać siły. Nie użyję siły - zadeklarował.

Jednocześnie ogłosił, że wnosi o "natychmiastowe" rozpoczęcie negocjacji w sprawie pozyskania Grenlandii przez USA. Przekonywał, że tylko Stany Zjednoczone są w stanie zapewnić wyspie bezpieczeństwo i twierdził, że tylko "tytuł własności" od niej pozwoli na jej obronę. Trump oskarżał przy tym NATO i Danię o niewdzięczność. Wyraził przekonanie, że Ameryka praktycznie nic nie otrzymuje w zamian za ochronę sojuszników, i że nie przyszliby oni z pomocą USA.

- Stany Zjednoczone są traktowane przez NATO bardzo niesprawiedliwie. Chcę wam powiedzieć (...) i nikt nie może tego zakwestionować: dajemy tak wiele, a tak mało otrzymujemy w zamian - ocenił.
- Wszystko, o co prosimy, to pozyskanie Grenlandii, w tym prawa własności, ponieważ prawo własności jest potrzebne do jej obrony - zaznaczył. - Prosimy o kawałek lodu. (...) To bardzo mała prośba w porównaniu z tym, co dawaliśmy im przez wiele, wiele dekad - przekonywał Trump. Zapowiadał, że jeśli USA usłyszą w odpowiedzi "tak", to będą wdzięczne, a jeśli "nie", to zostanie im to zapamiętane.

Trump kilkakrotnie nazwał Grenlandię "Islandią", twierdząc, że sprawa "Islandii" spowodowała w poniedziałek duże spadki na amerykańskiej giełdzie. Przypominał, że Stany Zjednoczone chroniły Grenlandię podczas II wojny światowej "wielkim kosztem", lecz zwróciły ją Danii po wojnie.

- Jak głupio postąpiliśmy. Ale zrobiliśmy to, ale oddaliśmy to. Ale jak niewdzięczni są teraz - powiedział Trump.

Mówiąc o wojnie w Ukrainie, Trump zapowiedział, że w środę spotka się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, twierdząc, że zarówno on, jak i Władimir Putin "chcą się dogadać".

- Myślę, że są teraz w takim momencie, że mogą dojść do porozumienia, a jeśli im się to nie uda, to są głupi. Dotyczy to ich obu - skwitował.

Mimo słów Trumpa, Zełenski przebywa obecnie w Kijowie, choć - według portalu Axios - może przybyć w czwartek do Davos na spotkanie z amerykańskim prezydentem. Według tego źródła w czwartek Moskwę mają natomiast odwiedzić wysłannicy Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner.

Podczas trwającego ponad godzinę przemówienia prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawiał swój kraj i swoją politykę jako wzór do naśladowania, w tym dla Europy, która - według niego - jest "miejscem nie do poznania".

- Kocham Europę i chcę, żeby Europie się dobrze powodziło, ale nie zmierza ona w dobrym kierunku. W ostatnich dekadach w Waszyngtonie i stolicach europejskich przyjął się pogląd, że jedynym sposobem na rozwój nowoczesnej gospodarki zachodniej są stale rosnące wydatki publiczne, niekontrolowana masowa migracja i niekończący się import z zagranicy - oświadczył Trump, krytykując też "nowy zielony szwindel" i "importowanie nowych i innych populacji z odległych krajów".

- Szczerze mówiąc, wiele części naszego świata ulega zniszczeniu na naszych oczach, a przywódcy nawet nie rozumieją, co się dzieje. A ci, którzy rozumieją, nic z tym nie robią. Praktycznie wszyscy tak zwani eksperci przewidywali, że moje plany zakończenia tego nieudanego modelu doprowadzą do globalnej recesji i galopującej inflacji, ale udowodniliśmy, że się mylili. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie - zapewniał Trump, powołując się m.in. na wzrost PKB w USA, prognozowany w ostatnim kwartale ubiegłego roku na poziomie 5,4 proc.

Trump kierował też groźby pod adresem Kanady, której premier w poniedziałek, podczas głośnego wystąpienia w Davos, ogłosił zapaść dotychczasowego porządku, utrzymywanego przez "hegemonię" Stanów Zjednoczonych.

- Kanada dostaje od nas wiele rzeczy gratis. Powinni być wdzięczni, ale nie są. Oglądałem wczoraj waszego premiera - mówił Trump. - Nie był zbyt wdzięczny. Ale powinni być wdzięczni Stanom Zjednoczonym i Kanadzie. Kanada żyje dzięki Stanom Zjednoczonym. Pamiętaj o tym, Mark, kiedy następnym razem będziesz wygłaszać swoje oświadczenia - ostrzegał.

W podobny sposób Trump mówił o wszystkich państwach reprezentowanych w Davos, twierdząc, że "nie funkcjonowałyby one bez Ameryki" lub zbankrutowałyby. Zapewnił jednak, że "nie dąży do ich zniszczenia". (...)

PAP

wtorek, 20 stycznia 2026



We wtorek pogłębił się kryzys japońskich obligacji, co spowodowało gwałtowny wzrost ich rentowności do rekordowych poziomów. "Inwestorzy odrzucili obietnicę premierki Sanae Takaichi dotyczącą obniżenia podatków od żywności" - komentuje Bloomberg. Oprocentowanie 40-letnich obligacji przekroczyło 4 proc., osiągając nowy rekord od debiutu w 2007 roku. Od października 2025 r., kiedy Takaichi objęła urząd, rentowność 20- i 40-letnich obligacji wzrosła o około 80 punktów bazowych. Jak czytamy, "inwestorzy są czujni na skutki zmian w Japonii, które mogą przenieść się na rynki globalne". Bloomberg przypomina, że 8 lutego w Kraju Kwitnącej Wiśni mają odbyć się przedterminowe wybory. 

Piotr Kuczyński, analityk Xeliona, wskazuje jeszcze na jedno zagrożenie. "Uwaga na rentowności 30. latek USA. Naruszają linię trendu spadkowego rozpoczynającą się w maju '25. Jeśli pokonają 5 proc. (rano 4,90%) to na globalnym rynku długu pojawi się niepokój (tak jak na początku września '25)" - pisze ekspert. 

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska komentuje we wtorek, że "eskalacja wojny handlowej USA-UE wokół Grenlandii wywołała gwałtowny odwrót od dolara, który stracił status bezpiecznej przystani na rzecz euro". Jak dodano, inwestorzy dyskontują "zapowiedź 10-procentowych ceł Trumpa na osiem państw europejskich oraz widmo unijnego odwetu o wartości ok. 93 mld EUR". Amerykański prezydent we wtorek dorzucił jeszcze nową groźbę - nałożenie 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany, bo Francja nie chce przystąpić do jego nowej inicjatywy - Rady Pokoju. W dół idą notowania na europejskich giełdach. W Polsce szeroki indeks WIG traci 1,31 proc, a WIG20 jest na minusie o 1,50 proc. Spadki także na DAX (-1,35 proc.), CAC40 (-1,14 proc.) i FTSE100 (-1,27 proc.). 

gazeta.pl


Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył we wtorek, że Rosji najprawdopodobniej nie uda się dojść do porozumienia z obecnymi przywódcami państw europejskich.

- Jeśli ktoś chce rozmawiać, nigdy nie odmawiamy, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie uda nam się osiągnąć porozumienia z obecnymi liderami Europy. Jeśli ktoś chce z nami poważnie rozmawiać, niech nie chwali się tym głośno, a potem nie rozgląda się wyniośle, ale niech po prostu zadzwoni, jak to jest w zwyczaju dyplomatycznym - powiedział Ławrow na konferencji prasowej w Moskwie.

PAP/Reuters/media


Donald Trump złożył tę deklarację w czasie rozmowy z reporterem w Miami. Poproszony o komentarz do słów Emmanuela Macrona, że Francja nie dołączy do budowanej przez niego Rady Pokoju, prezydent USA powiedział: — Czy on to powiedział? Cóż, nikt go nie chce, bo wkrótce odejdzie z urzędu — stwierdził. — Więc wiecie, w porządku. To, co zrobię, to… nałożę 200 proc. cła na jego wina i szampany i on [Macron] dołączy [do Rady Pokoju]. Ale nie musi — dodał.

Źródło bliskie Pałacowi Elizejskiemu poinformowało w poniedziałek, że prezydent Francji na tym etapie nie zamierza przyjąć zaproszenia do przyłączenia się do inicjatywy USA.

Rada Pokoju ma być instytucją, której będą przewodniczyć Stany Zjednoczone. Jej pierwotnym założeniem — według planów prezentowanych przez rząd USA — ma być nadzorowanie odbudowy Strefy Gazy oraz zarządzanie nią. Ciałem kierującym Radą Pokoju ma być zarząd, na którego czele stanąłby amerykański prezydent.

Jak donosi agencja Bloomberga, USA chcą by kraje uczestniczące w Radzie byłyby zobowiązane do zapłaty co najmniej po 1 mld dolarów za stałe członkostwo w niej. W przeciwnym razie, ich kadencja trwałaby trzy lata z możliwością odnowienia za zgodą przewodniczącego Rady.

Zaproszenie do dołączenia do instytucji miało dostać ponad 60 przywódców — w tym prezydent RP Karol Nawrocki oraz przywódcy Rosji, Władimir Putin i Białorusi, Aleksander Łukaszenko.

onet.pl


Sędzia Carl Nichols, mianowany przez Trumpa, stwierdził, że prawnicy administracji Trumpa nie odpowiedzieli na kilka argumentów przedstawionych przez deweloperów projektu Empire Wind w Nowym Jorku i zauważył, że obawy rządu dotyczące bezpieczeństwa narodowego nie są wystarczające, aby przeważyć nad szkodami dla projektu.

W swoim orzeczeniu dotyczącym projektu Revolution Wind sędzia Royce Lamberth również nie przyjął argumentów administracji. Sędzia mianowany przez Ronalda Reagana zwrócił uwagę na wywiady prasowe sekretarza zasobów wewnętrznych USA Douga Burguma, które skupiały się na kosztach morskiej energii wiatrowej, jej wpływie na dziką przyrodę i "różnych powodach niezwiązanych z bezpieczeństwem narodowym".

Sędzia Jamar Walker orzekł w piątek w Wirginii, że prace nad projektem morskiej farmy wiatrowej Dominion Energy w przybrzeżnej części Wirginii mogą być kontynuowane w trakcie trwania postępowania sądowego. Sędzia mianowany przez Bidena również stwierdził, że administracja nie przedstawiła argumentów uzasadniających swoje obawy.

"Zazwyczaj zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego działałoby na zdecydowaną korzyść decyzji rządu" — uzasadnił Walker, dodając jednak, że "dowody nie wskazują, aby zagrożenie dla bezpieczeństwa było tak pilne", aby konieczne było wydanie nakazu wstrzymania prac.

Decyzje sędziów to krótkoterminowe zwycięstwo dla deweloperów projektów i zwolenników morskiej energetyki wiatrowej.

— Jeśli jesteś deweloperem, nauczką [z zaskarżenia decyzji administracji Trumpa o wstrzymaniu prac nad projektami wiatrowymi] jest to, żeby nie chować się w kącie. Musisz być gotowy walczyć o swoje prawa — komentuje senator Martin Heinrich z Nowego Meksyku, czołowy demokratyczny członek Senackiej Komisji ds. Energii i Zasobów Naturalnych.

Jeden z ekspertów prawnych stwierdził, że pogarda Trumpa dla energii wiatrowej wydaje się podważać strategię prawną administracji.

— Niechęć tej administracji do tych projektów zmusiła ją do pójścia na skróty w swoim rozumowaniu — mówi Joel Eisen, profesor prawa na Uniwersytecie w Richmond. — To uniemożliwia im przedstawienie dobrego i uzasadnionego wyjaśnienia, dlaczego chcą wstrzymać prace — dodaje.

Eisen zauważa, że zgodnie z prawem administracyjnym rząd musi przedstawić wystarczające wyjaśnienie poważnych działań, takich jak blokowanie projektów już w trakcie realizacji.

— Rząd ma obowiązek wyjaśnić swoje działania i we wszystkich trzech przypadkach sędziowie są przekonani, że tego nie zrobił — dodaje Eisen, zauważając, że sędziowie zostali mianowani przez trzech różnych prezydentów, ale wszyscy doszli do tego samego wniosku.

(...)

Craig Rucker, prezes Committee For A Constructive Tomorrow, który zakwestionował projekt w Wirginii, wezwał w piątek urzędników departamentu do odwołania się od tej decyzji. — Zamiast okazać szacunek dla dobrze udokumentowanych zastrzeżeń wojskowych, jeden sędzia federalny, nieposiadający żadnej wiedzy specjalistycznej w zakresie bezpieczeństwa narodowego, podjął się zastąpienia przemyślanej opinii profesjonalistów wojskowych własnym osądem — stwierdził.

(...)

Gubernatorzy, zwłaszcza w Nowej Anglii, uznali te projekty za kluczowe dla obniżenia kosztów energii w swoich stanach — niektóre z nich miały rozpocząć wytwarzanie energii w tym roku. Prokuratorzy generalni w Connecticut, Nowym Jorku i Rhode Island — którzy spierali się z administracją w sprawie jej wysiłków na rzecz ograniczenia innych inicjatyw klimatycznych — dołączyli do deweloperów i złożyli własne pozwy, aby zakwestionować wstrzymanie działań przez administrację.

Operator sieci energetycznej w Nowej Anglii stwierdził, że projekty morskich farm wiatrowych są uwzględnione w jego prognozach planistycznych i są potrzebne, aby zaspokoić zapotrzebowanie na energię elektryczną. Prawnicy PJM Interconnection, regionalnej organizacji przesyłowej obejmującej 13 stanów, poparli wniosek CVOW (projektu wiatrowego u wybrzeży Wirginii) i argumentowali, że projekt pomoże zapewnić tak potrzebną energię w regionie, w którym popyt jest już wysoki.

"Biorąc pod uwagę wielkość projektu i długi czas realizacji związany z opracowaniem alternatywnych rozwiązań, dalsze opóźnienie projektu spowoduje nieodwracalne szkody dla 67 mln mieszkańców tego regionu, którzy są uzależnieni od ciągłych i niezawodnych dostaw energii elektrycznej" — stwierdziła RTO w niedawnym wniosku.

W ubiegły piątek przedstawiciele administracji Trumpa spotkali się z ponadpartyjną grupą gubernatorów w sprawie planów nakazania PJM przeprowadzenia specjalnej aukcji dla firm technologicznych w celu sfinansowania budowy nowych elektrowni potrzebnych do zasilania centrów danych — jest to część wysiłków prezydenta mających na celu rozwiązanie rosnących problemów związanych z dostępnością (energii).

Przedstawiciele administracji Trumpa ds. energii wielokrotnie umieszczali podstawowe źródła energii, takie jak gaz ziemny i energia jądrowa, w centrum swojego programu, jednocześnie uznając energię wiatrową za niestabilną i zawodną.

Inni twierdzą, że nakazy wstrzymania prac mogą mieć wpływ wykraczający poza granice stanów.

Senator Lisa Murkowski z Alaski, która w tym tygodniu podróżuje do Kopenhagi w Danii, powiedziała Politico, że ma nadzieję spotkać się z Orstedem, duńskim deweloperem dwóch projektów, na które wpływ mają nakazy wstrzymania prac.

— Mamy projekt, który jest realizowany od lat, kosztował miliony dolarów, jest ukończony w 80 proc., a teraz słyszymy: "Przykro nam, ale nie ma go na naszej liście zatwierdzonych projektów". A później trafia do sądu — mówi Murkowski o projekcie Revolution Wind firmy Orsted.

— OK, teraz wracamy do gry. Ale jaki komunikat wysyła się do Orsteda? Jaki komunikat wysyła się do wszystkich tych firm na temat wiarygodności pracy nad projektem w Stanach Zjednoczonych? Martwię się tym — podsumowuje.

onet.pl