środa, 10 grudnia 2025



W rosyjski Nowy Rok wysoki i elegancki brytyjski ambasador sir George Buchanan udał się na spotkanie z carem. Jego Cesarska Mość najwyraźniej domyślał się, co Buchanan zamierzał powiedzieć. Zamiast, jak to miał w zwyczaju, zaprosić go do swojego gabinetu, gdzie mogliby na spokojnie usiąść i zapalić, przyjął go na stojąco w sali audiencyjnej.

Sir George podkreślił na wstępie, że król Jerzy V i rząd brytyjski są bardzo zaniepokojeni sytuacją w Rosji. Następnie zapytał, czy może mówić szczerze. „Słucham” – rzucił krótko car. Buchanan zaiste był szczery. Mówił o chaotycznym prowadzeniu wojny, skutkującym ogromem ofiar. Nalegał, by na czele rządu stanął polityk z Dumy, a nie nominat cara. Jedyną szansą na przetrwanie reżimu miało być „przełamanie bariery, która dzieli Waszą Cesarską Wysokość od narodu, i odzyskanie jego zaufania”. Słysząc to, monarcha zesztywniał. „Mówi pan, ambasadorze, że muszę zdobyć zaufanie swojego narodu. Czyż to nie do moich poddanych należy zdobycie mojego zaufania?” Buchanan w sposób niezwykle taktowny poruszył nawet kwestię wrogich agentów i germanofilów w najbliższym otoczeniu carycy. Stwierdził, że jego obowiązkiem jest „ostrzec Waszą Cesarską Wysokość przed otchłanią, która rozciąga się przed Waszą Wysokością”. W pewnym momencie Buchanan zauważył, że drzwi do prywatnych apartamentów są uchylone. Odniósł wrażenie, że caryca słyszała każde słowo.

W owe mroźne styczniowe dni w Piotrogrodzie tańce pod wulkanem trwały w najlepsze. Następnego wieczoru w eleganckiej restauracji Maurice Paléologue zobaczył przy sąsiednim stoliku znaną rozwódkę w otoczeniu nie mniej niż trzech młodych oficerów Pułku Kawalergardów. Dopiero co została zwolniona z aresztu, do którego trafiła jako podejrzana o współudział w zabójstwie Rasputina. Kiedy policja poprosiła ją o klucz do biurka, odpowiedziała, że w środku znajdą tylko listy miłosne. „Co wieczór, a raczej co noc – zanotował w swoim dzienniku francuski ambasador – zabawa do białego rana: teatr, balet, kolacja, Cyganie, tango, szampan”.

Podczas gdy bogate elity oddawały się w stolicy przyjemnościom, jakby wojna nie istniała, brak chleba powodował niepokoje w biedniejszych dzielnicach Piotrogrodu. „Zaczęły się ustawiać kolejki – zanotował kadet marynarki wojennej. – Jeśli kolejka liczyła około dziesięciu osób, a piekarz nie otworzył sklepu, zaczynały latać cegły, słychać było dźwięk tłuczonego szkła. Patrole kozackie, pojawiające się dla zachowania pozorów, tylko się z tego śmiały”. 

W Rosji nie brakowało wtedy zboża. Problemem był i tak już przeciążony system kolejowy, który z początkiem roku zmagał się z trzaskającym mrozem i obfitymi opadami śniegu. Około 57 tysięcy wagonów utknęło na stacjach lub w zaspach, a wiele parowozów dosłownie zamarzło. Ceny żywności i opału rosły znacznie szybciej niż płace. Mimo to rok 1917 rozpoczął się od mniejszej liczby strajków niż rok poprzedni. Generał major Konstantin Głobaczow, szef ochrany, twierdził, że reżim miał szczęście, że strajki nie były skoordynowane. „Nigdy nie mieliśmy do czynienia ze strajkiem generalnym” – napisał. Ale to była tylko kwestia czasu.

Antony Beevor - Rosja


ISW w dalszym ciągu ocenia, że rosyjska kampania mająca na celu militarne zajęcie reszty obwodu donieckiego, w tym silnie ufortyfikowanego pasa twierdzy Ukrainy, prawdopodobnie zajmie co najmniej dwa do trzech lat, będzie stanowić poważne wyzwanie i zakończy się trudnymi i kosztownymi bitwami, które Federacja Rosyjska może nie być w stanie utrzymać. Wysiłki Rosji w zakresie wojny poznawczej mają na celu nakłonienie Ukrainy i Zachodu do oddania Rosji tego silnie bronionego terytorium bez walki, co pozwoli Rosji uniknąć spędzania znacznych ilości czasu i zasobów na próbach zajęcia go na polu bitwy. Oddanie obwodu donieckiego Rosji w szczególności postawiłoby Rosji warunki do wznowienia agresji na Ukrainę z korzystniejszych stanowisk w wybranym przez nią momencie, zwłaszcza że Putin i inni urzędnicy Kremla w dalszym ciągu wskazują, że ich długoterminowy cel strategiczny, jakim jest kontrolowanie wszystkich Ukraina – nie tylko jej południowe i wschodnie regiony – pozostają niezmienione.

ISW zaobserwowało dowody pozwalające ocenić, że od 1 stycznia 2025 r. siły rosyjskie zajęły około 4669 kilometrów kwadratowych. Dane ukraińskiego Sztabu Generalnego wskazują, że siły rosyjskie poniosły w tym czasie łącznie 391 270 ofiar – czyli około 83 ofiar na kilometr kwadratowy. (...) Zdominowane przez drony pole bitwy pozbawia siły rosyjskie możliwości prowadzenia wojny manewrowej na skalę niezbędną do szybkiego postępu na poziomie operacyjnym, który przywraca manewr na polu bitwy. Obrona Ukrainy oparta na dronach ma pewne słabe punkty (np. czynniki pogodowe), które siły rosyjskie zdołały wykorzystać do poczynienia taktycznie znaczących postępów, ale ogólnie rzecz biorąc, obrona dronów pozbawiła siły rosyjskie możliwości używania pojazdów opancerzonych i wykonywania manewrów zmechanizowanych, a także zmusiła siły rosyjskie do wykonywania wyniszczających misji piechoty. Jest mało prawdopodobne, aby równowaga ta uległa szybkiej zmianie, z wyjątkiem nagłych zmian w podstawowych technologiach i koncepcjach operacyjnych leżących u podstaw obecnej wojny na Ukrainie.

(...)

Wydaje się, że główny rosyjski system rekrutacji do generowania sił, który wykorzystuje wysokie zachęty finansowe w celu przyciągnięcia personelu, osiąga malejące zyski i negatywnie wpływa na rosyjską gospodarkę. ISW oceniło wcześniej, że spowalniające wysiłki rekrutacyjne Rosji prawdopodobnie nie będą w stanie w nieskończoność zastąpić wskaźnika ofiar w Rosji bez mobilizacji rezerwy obowiązkowej.

Putin najprawdopodobniej przygotowuje się do próby zrównoważenia niemal wyczerpanej się przez Rosję ochotniczej rekrutacji w 2026 r. poprzez mobilizację elementów rosyjskiej rezerwy strategicznej w celu podtrzymania działań bojowych na Ukrainie. Jest jednak mało prawdopodobne, aby Kreml podjął w tym czasie pojedynczą mobilizację na dużą skalę i najprawdopodobniej będzie stale rekrutował rezerwistów. 

understandingwar.org


Od dawna światowe wydatki zbrojeniowe nie rosły w tak szybkim tempie. W zeszłym roku wzrosły o 9,4 proc. i przekroczyły wartość 2,7 bln dol. – podaje Sztokholmski Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI). To najwyższa roczna zwyżka od 1988 r. Dla porównania: dynamika globalnego PKB w 2024 r. była trzy razy niższa. Oznacza to, że udział wydatków wojskowych w PKB świata wzrósł do 2,5 proc., co daje sumę 334 dol. w przeliczeniu na mieszkańca globu.

W 2024 roku najwięcej na zbrojenia przeznaczyły Stany Zjednoczone – aż 37 proc. całkowitego światowego wolumenu nakładów na ten cel, podczas gdy na Chiny przypadło 12 proc., a na Rosję – 5,5 proc. Udziały Niemiec i Indii wyniosły odpowiednio 3,3 proc. i 3,2 proc. Wydatki amerykańskie stanowiły dwie trzecie sumy całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wśród członków NATO najmniej w stosunku do swojego PKB wydawał Luksemburg (1 proc.), a najwięcej przeznaczała Polska (4,2 proc.). Dla porównania: w 2024 r. wydatki wojskowe Rosji osiągnęły blisko 150 mld dol. (7,1 proc. PKB). Największy ciężar militarny w stosunku do swojego PKB – 34 proc. – dźwigała jednak Ukraina. Drugie miejsce pod tym względem zajął Izrael, który na wojsko przeznaczał 8,6 proc. wartości swojego dochodu narodowego.

Za lidera światowego eksportu broni należy uznać USA, z udziałem 43 proc. w ostatnich pięciu latach. Potentatem była też Francja (9,6 proc.). Tymczasem eksport broni przez Rosję spadł drastycznie, bo niemal o połowę, w latach 2021–2024, a jej udział w światowych dostawach zmniejszył się do 7,8 proc. To skutek agresji na Ukrainę oraz międzynarodowych sankcji. Według danych platformy Statista największe udziały w światowym imporcie broni w latach 2020–2024 miały Ukraina (8,8 proc.), Indie (8,3 proc.), Arabia Saudyjska i Katar (po 6,8 proc.) oraz Pakistan (4,6 proc.).

Wydatki wojskowe na świecie w najbliższych latach będą nadal szybko rosły. Przyczynią się do tego większe nakłady w państwach NATO dążących do osiągnięcia w tym względzie poziomu 5 proc. PKB. Na pierwszy plan wysuwają się działania Niemiec. Zdjęcie tzw. hamulca budżetowego umożliwia im przeznaczanie większych środków na cele wojskowe. Plan finansowy zatwierdzony w tym roku przez rząd zakłada prawie podwojenie wydatków na Bundeswehrę do 2029 r. – z 86 mld obecnie do 162 mld euro w perspektywie pięciu lat. Brane pod uwagę jest podwojenie liczby dywizji zmechanizowanych do czterech i sformowanie armii rezerwowej. Wysoką dynamikę inwestycji zbrojeniowych zamierzają też utrzymać Chiny. W tym roku ich wzrost sięgający 7,2 proc. będzie wyższy od zeszłorocznego (7 proc.) i wyprzedzi dynamikę PKB Państwa Środka, prognozowaną na poziomie 4,6 proc.

(...)

Beneficjentami nowego światowego wyścigu zbrojeń są i będą przede wszystkim producenci broni. Według SIPRI przychody ze sprzedaży uzbrojenia i usług wojskowych uzyskane przez 100 największych światowych firm z tej branży w 2023 r. wyniosły 632 mld dol. Choć brak jeszcze pełnych danych, można domniemywać, że w ubiegłym roku suma ta była jeszcze wyższa. Potwierdzają to liczby ujawnione przez Departament Stanu USA. Wynika z nich, że amerykańscy producenci broni i dostawcy sprzętu wojskowego odnotowali w 2024 r. bezprecedensowy wzrost sprzedaży broni i usług wojskowych: całkowite przychody ze sprzedaży broni poszły w górę o 29 proc. rok do roku, co oznacza, że zeszły rok był jednym z najbardziej dochodowych w historii.

Spośród 100 światowych gigantów w dziedzinie produkcji broni aż 41 pochodzi z USA, a 27 z Europy – bez Rosji, którą na liście TOP 100 reprezentują dwa podmioty: Rostec (9) i United Shipbuilding Corp. (34). W 2023 r. Polska Grupa Zbrojeniowa zajmowała 73. pozycję pod względem osiąganych przychodów, z Chin natomiast pochodziło 9 firm. Pięciu największych na świecie dostawców broni wywodzi się z USA: Lockheed Martin, RTX (Raytheon), Northrop Grumman, Boeing i General Dynamics. Całkowite przychody (nie tylko z produkcji samego uzbrojenia) trzech pierwszych podmiotów wyniosły w zeszłym roku odpowiednio 71 mld, 80,7 mld i 41 mld dol. Są to producenci samolotów, czołgów, wyrzutni rakiet i systemów obrony. Największym europejskim sprzedawcą broni jest brytyjski BAE Systems, zajmujący szóstą pozycję na świecie, z przychodami o wartości 33 mld dol. w zeszłym roku. Firma produkuje wozy bojowe, amunicję, działa morskie i systemy walki elektronicznej.

(...)

Jeszcze kilka lat temu broń kupowało się przeważnie w związku z prowadzeniem lokalnych wojen, ze zwalczaniem rebelii czy z wymianą sprzętu, a nie – jak obecnie – na potrzeby pełnoskalowej, wielowymiarowej wojny lub w celu przygotowania się na jej ewentualność. Stąd dzisiejsze priorytety w zamówieniach uzbrojenia obejmują przede wszystkim:
  • samoloty wojskowe – bojowe i transportowe (w 2024 r. wartość rynku wyniosła 40,3 mld dol., z prognozą 76 mld dol. w 2034 r.);
  • systemy artyleryjskie (wartość w 2024 r. – ponad 10 mld dol.);
  • amunicję (wartość w 2024 r. – 25,8 mld dol.);
  • czołgi i pojazdy opancerzone (wartość w 2024 r. – 20 mld dol., prognoza na 2034 r. – ponad 36 mld dol.);
  • systemy i pociski przeciwlotnicze (w 2023 r. – 47 mld dol., prognoza na 2033 r. – 72 mld dol.);
  • środki odporności i militarne cyberbezpieczeństwo (wartość w 2024 r. – blisko 32 mld dol., prognoza na 2034 r. – 52 mld dol.).
(...)

W sektorze sprzętu i materiałów o zastosowaniu wojskowym występuje szereg wąskich gardeł. Należą do nich słabe punkty w łańcuchach dostaw, zwłaszcza w dostępie do kluczowych materiałów i komponentów. Analiza NATO wskazuje na 12 takich kluczowych surowców, do których należą między innymi beryl, kobalt, gal, german, lit, magnez i pierwiastki ziem rzadkich. Część z nich jest niedostępna w państwach natowskich w wystarczającej ilości, a producenci sprzętu konkurują o nie z firmami z sektora cywilnego. Ich znaczenie rośnie, szczególnie w segmencie produkcji lotniczej, gdzie kluczowym wymogiem staje się redukcja masy pojazdów i poprawa ich efektywności paliwowej z myślą o zwiększaniu zasięgów. Rozwój produkcji utrudniają też skomplikowane procesy zamówień, długotrwała certyfikacja dostawców, niewystarczające środki na inwestycje, a także pogłębiające się braki kadrowe w obszarze STEM (nauki ścisłe, inżynieria, technologia, matematyka).

obserwatorfinansowy.pl


Pomimo stosunkowo niewielkiego udziału w zatrudnieniu przemysł wytwórczy odgrywa kluczową rolę w badaniach ekonomicznych i kształtowaniu polityki gospodarczej. Powodów jest wiele. Przemysł wytwórczy osiąga niewspółmiernie wysokie wyniki w dziedzinie innowacji w porównaniu ze swoją wielkością – odpowiada on za około dwie trzecie amerykańskich patentów i wydatków na badania i rozwój (...). Każdy zakład produkcyjny zapewnia wiele lokalnych miejsc pracy poza sektorem wytwórczym – lokalny efekt mnożnikowy branży wytwórczej jest ogromny (...). Tradycyjnie sektor wytwórczy stanowi źródło „dobrych miejsc pracy” dla osób bez wyższego wykształcenia (...). Ponadto, ma on znaczny udział w spowolnieniu łącznej produktywności (...). Częściowo w reakcji na te czynniki decydenci polityczni tradycyjnie i w coraz większym stopniu koncentrują się na zwiększaniu skali i produktywności tego sektora (...).

Pomimo wysokich wskaźników mierzonej innowacyjności i uwagi decydentów politycznych, produktywność amerykańskiego przemysłu wytwórczego przez ostatnie półtorej dekady pozostawała w stagnacji. O ile łączna produktywność czynników produkcji (TFP) w latach 2009–2023 rosła o 0,8 proc. rocznie w całym sektorze prywatnym, to w sektorze wytwórczym dynamika produktywności była ujemna, zmniejszając się o 0,1 proc. rocznie. Kontrastuje to z wcześniejszymi dekadami, gdy wydajność pracy i TFP rosły znacznie szybciej w sektorze wytwórczym niż w innych sektorach.

obserwatorfinansowy.pl

wtorek, 9 grudnia 2025


Rzecznik ukraińskiej brygady działającej w kierunku Pokrowska poinformował 7 grudnia, że siły ukraińskie w dalszym ciągu rotują i dostarczają amunicję do wysuniętych jednostek w Myrnohradzie pomimo skomplikowanej sytuacji logistycznej. Rzecznik stwierdził, że siły rosyjskie próbują przedostać się przez ukraińskie linie obronne do Myrnohradu. Rzecznik zauważył, że siły ukraińskie przystosowują się do coraz gorszych warunków pogodowych, korzystając z dronów z funkcją noktowizora i obrazowania termowizyjnego, które są w stanie uderzyć w siły rosyjskie. Rzecznik zauważył również, że ukraińskie drony są w stanie z większą łatwością uderzać w siły rosyjskie ze względu na brak liści, których siły rosyjskie mogły wcześniej używać do ukrywania. Rzecznik stwierdził, że siły rosyjskie stale ponoszą wysoki wskaźnik ofiar. Zastępca dowódcy ukraińskiego pułku działającego w kierunku Pokrowska poinformował 8 grudnia, że siły ukraińskie nadal walczą w samym Pokrowsku i że sytuacja jest stabilniejsza niż w połowie listopada 2025 r., choć nadal trudna. Zastępca dowódcy zauważył, że siły rosyjskie stosują taktykę infiltracji i pieszo poruszają się w dwu- do trzyosobowych zespołach ogniowych, aby przedostać się do miasta.

understandingwar.org


Rosjanie kontynuują próby całkowitego przejęcia aglomeracji pokrowskiej, intensyfikując działania w rejonie miejscowości Riwne i Switłe (według rosyjskich źródeł pierwsza z nich znajduje się już pod kontrolą okupanta) wzdłuż szosy łączącej Pokrowsk i Myrnohrad. Agresor poczynił postępy w Rodynśkem na północ od Pokrowska, osiągając biegnącą na północ od miasta szosę do Dobropola, oraz w Hryszynem, dążąc do odcięcia obrońców od ostatniej arterii komunikacyjnej łączącej Pokrowsk z Pawłohradem. Ukraińskie kierownictwo wojskowe przyznało też, że żołnierze opuścili Łysiwkę i Suchyj Jar na południe od Myrnohradu, unikając w ten sposób pełnego otoczenia w tym rejonie.



Trudna sytuacja dla obrońców panuje także w Siewiersku, gdzie Rosjanie przejęli większą część miasta. Intensywne walki toczą się o Swiato-Pokrowśke, Zwaniwkę i Wyjimkę położone na południe od tej miejscowości. Na północny zachód od Siewierska Rosjanom udało się poczynić postępy w okolicach Jampila. Ich działaniom na tym obszarze sprzyjały w ostatnich dniach złe warunki pogodowe, utrudniające obrońcom wykorzystanie dronów. „Przełomu” według szefa Sztabu Generalnego armii rosyjskiej generała Walerija Gierasimowa mieli dokonać Rosjanie również w Łymanie, ale zaprzeczył temu generał Andrij Biłecki, dowódca 3 Korpusu Armijnego Sił Zbrojnych Ukrainy, stwierdzając, że oddziały wroga są powstrzymane jeszcze przed miastem.



Źródła rosyjskie informują też o zajęciu Kuczeriwki i wsi Piszczane na wschód od Kupiańska, jednak doniesienia te nie znajdują obecnie wiarygodnego potwierdzenia – południowa cześć miasta ma pozostawać pod kontrolą Ukraińców, którzy według niektórych źródeł skutecznie kontratakują w centralnej dzielnicy.


Rosjanie wypierają natomiast obrońców z południowych obszarów Wołczańska.


7 grudnia siły rosyjskie zniszczyły most na rzece Doniec w Starym Sałtiwie (na wschód od Charkowa) oraz zaporę wodną w Peczenihach, co doprowadziło do zamknięcia przejazdu na drogach łączących Czuhuniwkę i Wołczańsk z Charkowem oraz Czuhujew i Wełykyj Burłuk. Ataki mają na celu zablokowanie linii zaopatrzenia wojsk ukraińskich na kierunku Wołczańska i Kupiańska, co wskazuje na dalsze plany ofensywne Moskwy w obwodzie charkowskim.


Trudna sytuacja dla obrońców panuje także w okolicach Hulajpola, gdzie agresor poczynił postępy na północ od miasta, zajmując Sołodke oraz zbliżając się do Dobropilli. Oddziały rosyjskie posunęły się również naprzód w rejonie Stepnohirśka w obwodzie zaporoskim, co stanowi konsekwencję przerzucenia części sił obrońców do Hulajpola w celu utrzymania tam linii obrony.


Wojska rosyjskie po raz kolejny dokonały zmasowanego, kombinowanego ataku powietrznego na obiekty infrastruktury energetycznej. Na całej Ukrainie wprowadzano po nich godzinowe harmonogramy przerw w dostawach prądu oraz ograniczenia poboru energii elektrycznej dla odbiorców przemysłowych i firm. W ciągu zaledwie dwóch dni – w nocy z 5 na 6 oraz z 6 na 7 grudnia – agresor użył 894 dronów uderzeniowych różnego typu (z czego 450 to „szahedy”), sześć rakiet Kindżał, 34 pociski manewrujące Kalibr oraz 16 pocisków balistycznych Iskander-M. Celem były przede wszystkim obiekty wytwarzania i dystrybucji energii elektrycznej oraz linie przesyłowe w obwodach wołyńskim, winnickim, kijowskim, czernihowskim, lwowskim, odeskim, zaporoskim, dniepropetrowskim, mikołajowskim, połtawskim, sumskim, kirowohradzkim i charkowskim. Uderzono m.in. w Kijów, Dniepr, Łuck, Czernihów, Sumy, Krzemieńczuk.

(...)

W nocy z 3 na 4 grudnia rosyjscy najeźdźcy zaatakowali elektrownię w obwodzie odeskim. 4 grudnia doszczętnie zniszczono Chersońską Elektrownię Cieplną, w wyniku czego ponad 40 tys. abonentów zostało pozbawionych prądu. Przewodniczący Rady Ukraińskiego Stowarzyszenia Energii Odnawialnej Stanisław Ihnatiew poinformował, że przerwy w dostawach prądu będą obowiązywać przez całą zimę i mogą zostać odwołane dopiero na początku kwietnia – o ile naprawa uszkodzonych obiektów będzie odbywać się bez przeszkód.

Celem ataków dronowych i rakietowych były także obiekty cywilne i mieszkalne. W nocy z 5 na 6 grudnia rosyjskie bezzałogowce całkowicie zniszczyły budynek dworca kolejowego w Fastowie (miasto stało się celem ataku również 8 grudnia). 3 grudnia Rosjanie zaatakowali Charków, Krzywy Róg (uszkodzono m.in. 15 wieżowców mieszkalnych, 29 domów prywatnych oraz szkołę), a 4 grudnia – Odessę i Chersoń. W rezultacie uderzenia przeprowadzonego 5 grudnia na Dniepr trafiony został magazyn jednego z dwóch największych dystrybutorów leków BaDM. Firma poinformowała, że zniszczeniu uległy zapasy leków i środków medycznych o wartości ponad 5 mld hrywien. To kolejny rosyjski atak na magazyny farmaceutyczne w tym roku – w sierpniu, październiku i listopadzie zaatakowano też obiekty przechowywania leków w Dnieprze i Kijowie. Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej oświadczyło, że uderzenia te stanowią poważne zagrożenie dla stabilności dostaw leków na Ukrainie.

W nocy z 3 na 4 grudnia ukraińskie drony zaatakowały magazyn ropy naftowej Dmitrijewska w obwodzie tambowskim na terytorium Rosji. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego spłonąć miało kilka zbiorników z ropą. Tego samego dnia trafiona miała zostać również baza paliwowa koncernu Łukoil pod Woroneżem.

W nocy z 4 na 5 grudnia nocy ukraińskie bezzałogowce przeprowadziły atak na obiekty przedsiębiorstwa Niewinnomysskij Azot w Kraju Stawropolskim będące kluczowym elementem rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Zdolności produkcyjne firmy to ponad 1 mln ton amoniaku i 1,4 mln ton saletry amonowej rocznie, co czyni ją jednym z ważniejszych dostawców komponentów do produkcji materiałów wybuchowych i amunicji.

Tej samej nocy Ukraińcy uderzyli w infrastrukturę portową w mieście Tiemriuk położonym na prawym brzegu rzeki Kubań, w jej delcie, przy ujściu do Morza Azowskiego. W wyniku ataku w porcie wybuchł pożar. Port stanowi główny punkt przeładunkowy węgla i produktów rolnych z okupowanej części ukraińskiego terytorium. Tego lata rosyjskie media poinformowały o otwarciu terminalu eksportu ropy naftowej w porcie, dzięki czemu transportowane są stamtąd rosyjskie paliwa.

tekst: osw.waw.pl
ilustracje: understandingwar.org


W związku z tym, że siła militarna jest fundamentalnym elementem potęgi i ostatecznym arbitrem w sporach na anarchicznej arenie międzynarodowej, regionalna równowaga sił jest w swojej istocie kwestią potęgi militarnej. Mniej istotne sprawy mogą zostać rozwiązane przy użyciu mniej poważnych form siły, ale o tym, czy państwo ugnie się przed hegemonią innego, ostatecznie zdecyduje bilans sił militarnych.

Oznacza to, że regionalna równowaga sił ostatecznie sprowadza się do pytania, czyja potęga militarna weźmie górę w konfrontacji zbrojnej. Kwestia tego, kto jest mocniejszy w bilansie sił, zostanie rozstrzygnięta, jeśli po zakończeniu konfliktu aspirujący hegemon zdoła narzucić dominację nad regionem. Ten zasadniczy konflikt to regionalna wojna systemowa – wojna decydująca o tym, czy aspirujący hegemon jest w stanie narzucić dominację w regionie.

Taka regionalna wojna systemowa nie jest definiowana na podstawie przebiegu, lecz rezultatu; to decydujący konflikt o to, czy aspirujący hegemon zdoła osiągnąć swoje cele. Regionalna wojna systemowa może przybrać wiele form, włączając różne ugrupowania narodów zaangażowanych w różnym czasie i z niejednakową intensywnością. Jej krytycznym aspektem jest jednak to, że decyduje ona o tym, czy aspirujący hegemon osiąga swój cel, nawet jeśli nie pokonał całkowicie oponentów. Jeśli poprzez tę wojnę uzyska wystarczającą siłę, aby zapewnić sobie regionalną dominację, wtedy taka wojna jest regionalną wojną systemową.

Aby być skuteczną, koalicja antyhegemoniczna musi zatem obejmować wystarczającą liczbę państw, żeby wygrać taką wojnę. Państwa mogą w niej uczestniczyć w różny sposób – pośrednio lub bezpośrednio, wspólnie lub indywidualnie – ale razem muszą przeważyć w tej grze, jeśli koalicja ma spełnić swój cel. 

Biorąc pod uwagę stawkę, taki konflikt angażowałby znaczne siły stron walczących. Jednak, co istotne, wyniku regionalnej wojny systemowej nie można przewidzieć, porównując wyłącznie siły stron.

Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, jeśli odległe państwo jest istotne dla koalicji, ze względu na położenie geograficzne oraz specyfikę militarną stopień wykorzystania jego potencjału wojskowego w rzeczywistych działaniach wojennych w regionie może być ograniczony. Kontynentalne Stany Zjednoczone są np. bardzo oddalone od Azji i to stanowiłoby dodatkową przeszkodę w wykorzystaniu sił amerykańskich w regionalnej wojnie systemowej. 

Po drugie, wojna mająca przynieść odpowiedź na pytanie, czy aspirujący hegemon taki jak Chiny mógłby zdominować region taki jak Azja, może nie angażować całej potęgi jednej lub obu stron. Inaczej mówiąc, zaangażowanie jednej lub obu stron w takiej wojnie, nawet wielkiej, mogłoby by ograniczone. Jest tak z prostego, choć niezwykle ważnego powodu – jedna lub obie strony mogą uznać potencjalne korzyści z wygrania takiej wojny totalnej za niewarte ryzyka i kosztów, dlatego zdecydują się na ograniczenia w nadziei, że drugą stronę również skłoni to do ograniczeń.

Zatem wynik regionalnej wojny systemowej nie musi być określony przez absolutny bilans sił obu stron. Wygra ją ta strona, która w ramach pewnych ograniczeń będzie miała wolę i sposobność zaangażowania środków militarnych pozwalających osiągnąć cel. Mogą zaistnieć sytuacje, w których państwo ze znacznie większą całkowitą siłą militarną może nie mieć woli lub nie być w stanie przeciwstawić się próbie uzyskania hegemonii regionalnej przez inny kraj. Tak więc Stany Zjednoczone mogą być potężniejsze od Chin w sensie globalnym, ale gdyby Chiny usprawniły swoją projekcję siły w Azji albo miały wolę walczyć mocniej i dla osiągnięcia swojego celu zaryzykować więcej, niż Waszyngton byłby skłonny uczynić, by do tego nie dopuścić, Pekin mógłby ustanowić dominację nad regionem. Właśnie dlatego regionalna równowaga sił jest tak istotna.

Ważne jest zrozumienie, na czym polega potencjalne ryzyko regionalnej wojny systemowej. Groźba takiego konfliktu jest na ogół uśpiona i w dużej mierze zamaskowana; w znakomitej większości interakcji międzypaństwowych nie bierze się jej świadomie pod uwagę. 

(...)

Oddziaływanie regionalnych wojen systemowych funkcjonuje w ten sam sposób. W związku z wyjątkowym znaczeniem takiej decydującej wojny państwa podejmują decyzje, jak powinny się zachować w oparciu o ocenę jej możliwych ostatecznych rozstrzygnięć. Jeśli aspirujący hegemon oceni, że zwyciężyłby w takim konflikcie, ma bodziec do naciskania na region, by ten zaakceptował jego dominację. Zwykle w jego interesie nie leży prowokowanie wojny ze względu na konieczność poniesienia kosztów i pomniejszoną wartość zdobyczy. Zamiast tego lepiej jest skłonić inne państwa do zmiany zachowania, opierając się na ocenie, według której aspirujący hegemon wygrałby taką wojnę, gdyby miało do niej dojść. Jeśli inne państwa zauważą, że regionalna wojna systemowa zakończy się zwycięstwem aspirującego hegemona, będą zmuszone uwzględnić jego żądania, aby uniknąć bezcelowego cierpienia, które spowodowałaby ta wojna.

Celem koalicji antyhegemonicznej jest zatem niedopuszczenie aspirującego hegemona takiego jak Chiny /Rosja? - red./ do podporządkowania sobie regionu takiego jak Azja /Europa? - red./ poprzez przekonanie kluczowych państw, że zwyciężyłaby ona w regionalnej wojnie systemowej. Cel aspirującego hegemona jest pozytywny: ustanowić hegemonię. Cel koalicji jest negatywny: udaremnić te dążenia.

Elbridge A. Colby - Strategia wypierania

poniedziałek, 8 grudnia 2025



Dla wielu mężczyzn w Rosji pójście na front wydaje się obecnie ofertą pracy nie do odrzucenia. Na komunikatorze internetowym Telegram obok codziennych wiadomości pojawiają się oferty służby na froncie — z premiami za podpisanie kontraktu w wysokości do 42 900 euro [ponad 181 tys. zł], co stanowi fortunę w kraju, w którym średnia pensja wynosi znacznie poniżej 1000 euro [4231 zł] miesięcznie. Zachęty sięgają jeszcze dalej: umorzenie długów, bezpłatna opieka nad dziećmi dla rodzin żołnierzy, gwarantowane miejsca na studiach dla ich potomstwa. Karalność, choroby, a nawet zakażenie wirusem HIV nie są już "z automatu" powodem do wykluczenia z poboru.

Za tym zalewem ofert stoi skoordynowany system działający w ponad 80 rosyjskich obwodach. Pod presją Kremla, aby dostarczać żołnierzy [na front], przypominają one obecnie centra rekrutacyjne, które konkurują ze sobą o mężczyzn w wieku poborowym. To, co zaczęło się jako rozwiązanie awaryjne, rozrosło się do quasi komercyjnej branży headhunterów [ang. dosł. łowców głów] finansowanej z dopłat rządowych i obwodowych budżetów. Obwody zlecają nabór agencjom rekrutacyjnym, a te z kolei niezależnym pośrednikom, którzy reklamują się w internecie, sprawdzają zainteresowanych i przeprowadzają ich przez wojskową biurokratyczną dżunglę.

Obecnie każdy obywatel Rosji może pracować jako pośrednik wojenny — wielu z nich działa jako niezależni headhunterzy, pobierając prowizję za wysłanie mężczyzn na front. "Welt am Sonntag" przez wiele miesięcy analizował tego rodzaju kanały rekrutacyjne w całej Rosji i rozmawiał z wieloma pośrednikami i rekrutami.

Pomimo ogromnych strat rosyjska armia nadal się rozrasta — ku zdziwieniu zachodnich służb wywiadowczych i dyplomatów. Uważają oni przy tym ten rozwój za kluczowy: zarówno dla ewentualnych negocjacji pokojowych, jak i z powodu zagrożenia dalszą ekspansją Rosji.

"Jeśli Putin będzie w stanie nadal finansować ogromne premie (i odszkodowania za śmierć) oraz znaleźć potrzebnych [do walki] mężczyzn", mówi były dyrektor CIA David Petraeus w wywiadzie dla "Welt am Sonntag", Rosja będzie mogła "kontynuować kosztowną, wyczerpującą wojnę, która charakteryzuje konflikt w Ukrainie od czasu ostatnich większych sukcesów obu stron w drugim roku wojny".

Zdolność Rosji do utrzymania stabilnej liczebności wojsk pomimo ogromnych strat jest jednym z powodów obecnej determinacji Putina. Cztery lata po rozpoczęciu inwazji uważa, że może narzucić Ukrainie swoje warunki, dyplomatycznie lub grożąc długotrwałą wojną na wyniszczenie. Pod koniec listopada podkreślił przed rosyjskimi dziennikarzami, że wojna zakończy się dopiero wtedy, gdy ukraińskie wojska wycofają się z terytoriów, do których prawa rości sobie Rosja. W przeciwnym razie, ostrzegł, Moskwa narzuci swoje warunki "siłą broni".

(...)

Aby pozyskać ochotników, Kreml celowo skupił się na najsłabszych członkach społeczeństwa, wykorzystując takie środki jak sukcesywnie rosnące wynagrodzenia, wysokie premie i obietnicę awansu społecznego. We wrześniu 2024 r. Putin upublicznił tę strategię i nakazał rozbudowę sił zbrojnych do 1 mln 500 tys. aktywnych żołnierzy.

— Środki te są skierowane do bardzo konkretnej grupy: osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji społecznej — mówi politolożka Ekaterina Schulmann. — Mężczyzn z długami, przeszłością kryminalną, niskim wykształceniem — ludzi na marginesie społeczeństwa, bez perspektyw.

(...)

Wiele obwodów korzysta z rezerw, aby utrzymać poziom rekrutacji. Według badań przeprowadzonych przez medium iStories tylko w 11 obwodach zaplanowano w budżecie co najmniej 21 mln 450 tys. euro [prawie 91 mln zł] na premie za pośrednictwo — to kwota porównywalna z wydatkami na zdrowie lub sprawy społeczne.

Analiza niemieckiego ekonomisty Janisa Kluge, oparta na danych z 37 rosyjskich obwodów, pokazuje, że średnia premia za podpisanie umowy dla żołnierzy wynosi około 22 180 euro [prawie 94 tys. zł], wliczając dotacje z Moskwy. W Samarze premia wzrosła tymczasowo do ponad 42 900 euro [ponad 181 tys. zł] — wystarczająco, aby kupić dwupokojowe mieszkanie w tym rosyjskim obwodzie. — Takie sumy mogą całkowicie odmienić życie rosyjskiej rodziny — mówi Kluge. — System działa zaskakująco dobrze, ale dla Kremla staje się coraz kosztowniejszy — dodaje.

W niektórych obwodach premie ostatnio spadły. Według Kluge to znak, że osiągnęły już one swoje limity i chcą odciążyć budżety.

Machina rekrutacyjna zapewnia, że co miesiąc do rosyjskich sił zbrojnych wstępuje 30 tys. ochotników — wystarczająco dużo, aby zrekompensować straty ponoszone w Ukrainie. Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w Waszyngtonie oszacowało niedawno, zgodnie z danymi brytyjskich i ukraińskich władz, że Rosja odnotowała około miliona ofiar śmiertelnych i rannych.

(...)

Anton nie wstąpił do rosyjskiej armii w 2024 r. z przekonania. Zrobił to, ponieważ znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Jego imię zostało zmienione w tym reportażu ze względów bezpieczeństwa. 44-letni ojciec trójki dzieci z obwodu moskiewskiego był bezrobotny, miał duże długi i był oskarżony o oszustwo — dlatego nie miał prawie żadnych szans na legalną pracę. Na Telegramie ciągle widział ogłoszenia o służbie wojskowej z wysokimi premiami.

— Moja żona była na urlopie macierzyńskim, moja mama była emerytką — wszyscy byli ode mnie zależni — mówi Anton. — Podczas kłótni moja żona powiedziała: "Lepiej by było, gdybyś poszedł na wojnę". Półtora miesiąca później podpisał umowę. Nie był w to zaangażowany żaden pośrednik. Umowa gwarantowała mu jednak około 2270 euro [9605 zł] miesięcznie oraz premię w wysokości 2110 euro [8900 zł] — ponad dziesięciokrotność jego poprzednich dochodów na czarno. Anton został przeniesiony do Doniecka w Ukrainie, gdzie zajmuje się konserwacją dronów.

Wielu jego kolegów również trafiło tu z powodu trudności finansowych. — Nie ma tu patriotycznych haseł — wszyscy są zmęczeni. Wszyscy chcą wrócić do domu — mówi Anton.

Dla wielu Rosjan służba na froncie stała się losem na loterię, w której można wygrać lepsze życie: według dekretu prezydenckiego nawet za odniesienie obrażeń żołnierze mają dostawać rekompensaty — 10 290 euro [43 tys. zł] za złamany palec, 30 890 euro [130 tys. zł] za zmiażdżoną stopę. Anton opowiada, że podczas krótkich przejazdów bliżej frontu był kilkakrotnie atakowany przez ukraińskie drony. Jeden z nich eksplodował w jego pobliżu. — Moja sytuacja finansowa się poprawiła. Brzmi to smutno, ale dla mnie osobiście ten kontrakt był korzystny — mówi mimo to. Najtrudniejsza dla niego jest rozłąka z dziećmi. — Ale i tak znów bym to zrobił — mówi.

onet.pl\Die Welt


Serhij Lefter, oficer ds. komunikacji 7. Korpusu Szybkiego Reagowania ukraińskich Wojsk Desantowo-Szturmowych, powiedział w rozmowie z RBC Ukraina, że Rosjanie, by zdobyć aglomerację Pokrowsk–Myrnohrad, ściągnęli ostatnio odwody operacyjne [wydzielone siły i środki pozostające w dyspozycji dowódcy niezaangażowane początkowo w walce]. Ukraińskie wojsko obserwowało te przygotowania już od końca listopada.

Rosjanie muszą rzucać do walki kolejne siły, bo zwyczajnie się wykrwawiają. Gdyby zdobycie Pokrowska było takie proste, zrobiliby to dawno temu — stwierdził Lefter.

Obecnie rosyjskim oddziałom udało się umocnić w południowych dzielnicach Pokrowska, podczas gdy północ miasta pozostaje pod kontrolą Ukrainy.

Rosyjscy żołnierze nierzadko przemieszczają się zupełnie odsłonięci, w pełnym świetle dnia, maszerując przez otwarte pola bez najmniejszego kamuflażu. Lefter określił takie działania jako "czyste wariactwo" i podkreślił, że ukraińskie wojsko skutecznie ich eliminuje, mimo że Rosjanie wciąż dosyłają nowe posiłki.

Obecnie linia frontu jest bardzo niejasna. Północne dzielnice pozostają w rękach Sił Zbrojnych Ukrainy, natomiast część południowych ulic jest pod kontrolą Rosjan i traktowana jako strefa "szara". Ukraińcy nadal prowadzą rajdy i oczyszczają południową część miasta.

(...)

Pogoda — częsta mgła i deszcz — utrudnia rozpoznanie dronami. Rosjanie próbowali wprowadzać do miasta ciężki sprzęt pancerny, jednak Ukraińcy w większości go niszczyli. Lżejsze pojazdy są przerzucane bardziej skrycie i ukrywane. Rosyjska artyleria działa z miejscowości na południe od Pokrowska, okresowo ostrzeliwując pozycje ukraińskie.

Mimo trwających walk w mieście nadal przebywają cywile. Według Leftera w sierpniu było tam około tysiąca mieszkańców, aktualna liczba jest nieznana.

Rosjanie wchodzą i nagrywają na kamerach, jacy to oni niby »życzliwi« wobec miejscowych, ale prawda jest taka, że ludzie w Pokrowsku giną od ich broni i ich działań — dodaje.

onet.pl


Ostateczny projekt ustawy o planach wydatków obronnych (NDAA) uniemożliwia wycofanie sił USA z Europy poniżej poziomu 76 tys. żołnierzy bez oficjalnego uzasadnienia Pentagonu i oceny wpływu tego ruchu na bezpieczeństwo USA. Projekt przewiduje też 400 mln dolarów na wsparcie Ukrainy oraz 175 mln USD na wsparcie państw bałtyckich.

Elementy te znalazły się w opublikowanym w nocy z niedzieli na poniedziałek projekcie ustawy, która ma zostać przegłosowana w tym tygodniu. Uzgodniony przez przedstawicieli obydwu partii w obydwu izbach Kongresu tekst zabrania redukcji sił zbrojnych USA w Europie poniżej poziomu 76 tys. na więcej niż 45 dni, dopóki szef Pentagonu i szef Dowództwa Europejskiego (EUCOM) nie przedstawią Kongresowi oddzielnych raportów uzasadniających podjęcie decyzji.

Dokument musi uwzględnić, dlaczego taki ruch jest zgodny z interesami bezpieczeństwa narodowego USA i oświadczyć, że decyzja została podjęta w konsultacji ze wszystkimi sojusznikami NATO i partnerami Sojuszu. Pentagon musiałby skonsultować się z innymi agencjami przed podjęciem decyzji.

Zapisy te są częściowo reakcją na wcześniejsze działania Pentagonu o wycofaniu brygady piechoty USA stacjonującej rotacyjnie w Rumunii. Republikańscy szefowie komisji ds. sił zbrojnych w obydwu izbach skrytykowali tę decyzję i fakt, że została podjęta bez konsultacji z Kongresem ani innymi instytucjami państwa. Według Dowództwa Europejskiego USA (EUCOM) na Starym Kontynencie stacjonuje obecnie ponad 80 tys. żołnierzy USA, z czego ok. 10 tys. w Polsce.

W projekcie, będącym owocem miesięcy negocjacji między partiami i izbami Kongresu, zawarto też podobne zapisy dotyczące obecności sił USA w Korei Płd. Wśród innych elementów liczącego ponad 3 tys. stron projektu znalazły się też dwa inne elementy idące wspak strategii i polityce administracji Donalda Trumpa. Kongres zamierza przeznaczyć 400 mln dolarów na program Ukraine Security Assistance Initiative (USAI), w ramach którego USA zakupują uzbrojenie dla Ukrainy.

Ponadto 175 mln dolarów przeznaczonych zostanie na program Baltic Security Initiative, którego celem jest wzmocnienie obronności państw bałtyckich. BSI ma zostać zapisany jako stały program Pentagonu. Wbrew początkowym oczekiwaniom do projektu nie dołączono też ustawy nakładającej dodatkowe sankcje na Gruzję. Stało się tak w wyniku lobbingu senatora Republikanów Markwayne’a Mullina.

W odróżnieniu od NDAA z poprzednich lat w tekście nie ma wzmianki o programie European Deterrence Initiative (EDI), z którego finansowana była zwiększona obecność sił USA w Europie oraz inwestycje w infrastrukturę. Rok wcześniej na ten cel przyznano niemal 3 mld dolarów.

W tekście wymieniono natomiast osiem inwestycji finansowanych przez Polskę w bazach, gdzie stacjonują siły USA w Polsce: na poligonie w Drawsku Pomorskim, bazie sił lądowych w Powidzu oraz bazach lotniczych w Łasku i Wrocławiu. Łączna suma tych inwestycji to 504 mln dolarów.
Łącznie tegoroczny NDAA zatwierdza wydatki obronne na poziomie 901 mld dolarów, o 8 mld więcej, niż we wniosku budżetowym prezydenta Trumpa.

PAP


Kiepski dzień dla polityki Białego Domu. 

Tajlandia dokonała inwazji Kambodży więc nici z trumpowego pokoju. 

W Londynie spotkanie Macron, Merz, Starmer, Zełenski z wyraźnym "nie" dla amerykańsko-rosyjskiego planu pokojowego, wykluczeniu Europy z rozmów i zmuszeniu Ukrainy do oddania Donbasu. Po dniach zwlekania jasnym jest, że nie będzie kompromisu.

Nie milkną echa wywiadu dla "60 minutes", którego udzieliła Marjorie T. Greene, krytykując Trumpa i ujawniając kilka pikantnych szczegółów z republikańskiego zaplecza.

Japonia denerwuje się na bierność Amerykanów obliczu chińskiej presji. 

Turcja ponownie pakuje się z wojskami do zachodniej i północnej Syrii. 

Chiny notują rekordową nadwyżkę handlową, mimo wojny celnej. 

W Kongresie wylądował projekt National Defense Authorization Act dla 2026, który próbuje związać administracji ręce nie pozwalając na pełną swobodę w odcinaniu Ukrainy od wsparcia lub dowolnego redukowania obecności w Europie. 

Jak na razie efekty polityki Białego Domu można podsumować klasykiem :

"Cnotę stracili, ale rubelka nie zarobili"

(...)

x.com/FilippDM