czwartek, 18 września 2025



Po wyparciu Ukraińców z Zaricznego najeźdźcy otworzyli drogę do Łymanu od północnego wschodu (pozostaje im do niego niespełna 8 km). Pogłębili także oskrzydlenie miasta od północnego zachodu, gdzie przecięli główną drogę do niego od strony obwodu charkowskiego. Przeprowadzili rajd dywersyjny do leżącego pomiędzy Łymanem a Siewierskiem Jampila (mieli wkroczyć do niego w ubraniach cywilnych), o który trwają walki. Utrata tego ostatniego bezpośrednio zagroziłaby Siewierskowi – w okolicach Jampila przebiega główna obecnie droga zaopatrzenia miasta. Po zajęciu wsi Ołeksandro-Szułtyne wyszli na południowo-wschodnie przedpola Konstantynówki. Poczynili również postępy w rejonie aglomeracji pokrowskiej, gdzie sukcesy terenowe osiągnęli też obrońcy (dzieląca wojska obu stron szara strefa skurczyła się). Trwają walki w północnej części Kupiańska (według niektórych źródeł agresor kontroluje część kwartałów w centrum miasta), co zmusiło siły ukraińskie do wycofania się z kolejnych pozycji na wschodnim brzegu rzeki Oskoł.

(...)

10 września Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny na zachodnią Ukrainę. O zniszczeniach obiektów przemysłowych lub magazynowych donoszono m.in. z Berdyczowa (trafione zostały zakłady Progres), Izmaiłu, Lwowa (lotnicze zakłady remontowe), Łucka, Wołoczysk w obwodzie chmielnickim (filia zakładów Motor Sicz), Winnicy (zakłady lotnicze) i Żytomierza. Według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego atak objął 15 obwodów. Zgodnie z komunikatem ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) agresor miał wykorzystać łącznie 415 dronów uderzeniowych lub ich imitatorów oraz 43 pociski balistyczne i manewrujące. Obrońcy zadeklarowali zneutralizowanie 386 bezzałogowców i zestrzelenie 27 rakiet.

Ukraiński przewoźnik kolejowy Ukrzaliznycia oznajmił, że najeźdźcy zintensyfikowali ataki na kluczowe węzły kolejowe. W ostatnich tygodniach ich celem stały się nie tylko składy i budynki stacyjne, lecz także lokomotywownie i obiekty energetyczne zabezpieczające ruch kolejowy. Doszło do tego m.in. 13 września w Słowiańsku. Dzień później w obwodzie kijowskim miała natomiast miejsce detonacja składu przewożącego amunicję. Rosyjskie drony lub rakiety uderzały w zaplecze logistyczne i przemysłowe obrońców w Zaporożu (10 i 16 września; w drugim ataku zginął jeden, a rannych zostało 18 cywilów), Kramatorsku (10, 13 i 15 września), Czernihowie (11 i 14 września), Sumach (11, 12 i dwukrotnie 16 września; po przedostatnim ataku miasto zostało częściowo odcięte od dostaw prądu), Dnieprze (14 września), Charkowie (16 września) oraz obwodzie kijowskim (wskutek ataku 16 września płonie duże centrum logistyczne). Według DSP od wieczora 9 września do rana 16 września najeźdźcy użyli łącznie (wliczając zmasowany atak 10 września) 940 bezzałogowców i 70 rakiet. Zneutralizowanych miało zostać 818 dronów, a zestrzelonych – 27 rakiet.

(...)

12 września ukraińskie drony uderzyły w największy rosyjski port naftowy Primorsk w obwodzie leningradzkim, uszkadzając dwa zbiornikowce („Custo” i „Cai Yun” pod banderą Seszeli). Ogółem tego dnia Ukraińcy mieli wykorzystać co najmniej 221 bezzałogowców (taką liczbę zestrzelonych podali Rosjanie), a poza naftoportem trafiono m.in. skład paliwa w Smoleńsku. Wskutek ataków 13 i 14 września doszło do pożarów na terenie kolejnych rafinerii, odpowiednio Nowoufimskiej w Ufie (Baszkortostan) i w Kiriszy (obwód leningradzki). Według Agencji Reutera w drugiej z wymienionych uszkodzony został jeden z głównych agregatów przetwórczych, w związku z czym częściowo wstrzymała ona pracę, a naprawa może potrwać do miesiąca. Ukraiński Sztab Generalny podał, że 16 września trafiono rafinerię w Saratowie (byłoby to już kolejne w tym roku uderzenie na ten obiekt) – w jej rejonie wybuchł pożar. Informacji nie potwierdziły dotąd inne źródła.

10 września ukraiński wywiad wojskowy (HUR) miał przeprowadzić na Morzu Czarnym atak na rosyjski statek ratowniczy projektu MPSV07. Służba zakomunikowała to następnego dnia. Według jej przekazu jednostka prowadziła rozpoznanie radioelektroniczne w okolicach Noworosyjska. Ukraiński dron miał zniszczyć służącą do tego aparaturę, co spowodowało skierowanie statku do kosztownego remontu. Dzień później ukraińska Marynarka Wojenna miała uszkodzić węzeł komunikacyjny Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu, o czym jej dowództwo powiadomiło trzy dni później. Doniesień tych nie potwierdziły na razie inne źródła.

13 i 14 września HUR i Siły Operacji Specjalnych przeprowadziły wspólny atak na infrastrukturę kolejową w Rosji. Celem były strategiczne linie kolejowe wykorzystywane przez wroga do zaopatrywania wojsk okupacyjnych na kierunkach charkowskim i sumskim. W jednym z uderzeń na linii Petersburg–Psków wykolejono pociąg, niszcząc 15 cystern z paliwem.

osw.waw.pl


W ostatnich latach CHP stała się zagrożeniem politycznym dla AKP i Erdoğana. W 2023 r. władzę w partii stracił Kılıçdaroğlu. Polityk, stojący na jej czele od 2010 r., przewodził ugrupowaniu podczas pięciu kampanii parlamentarnych, a także dwóch prezydenckich, lokalnych i referendalnych. CHP nie wygrała żadnego z tych głosowań, a największy sukces odniosła w 2019 r., gdy jej kandydaci zwyciężyli w wyborach lokalnych w Ankarze i Stambule. Wcześniej Kılıçdaroğlu udało się jednak przedefiniować tożsamość partii. W rezultacie CHP – dotychczas postrzegana jako radykalnie laicka, a więc niewybieralna dla części konserwatywnego społeczeństwa – otworzyła się na działaczy o tradycyjnych poglądach. Legitymację w ugrupowaniu i elektoracie Kılıçdaroğlu stracił, gdy w maju 2023 r. przegrał w wyborach prezydenckich z Erdoğanem. Jego decyzję o starcie uznawano za kontrowersyjną – podjął ją wbrew sondażom, które pokazywały, że największe szanse na zwycięstwo mają inni członkowie CHP, zwłaszcza burmistrzowie Ankary Mansur Yavaş i Stambułu Ekrem İmamoğlu.

Ta przegrana wywołała w partii przesilenie – w listopadzie 2023 r. fotel przewodniczącego przejął Özel, wspierany przez İmamoğlu. Pod jego wodzą ugrupowanie osiągnęło swój największy sukces – w wyborach lokalnych w marcu 2024 r. nie tylko utrzymało władzę w dużych miastach, lecz także przejęło nowe prowincje i odnotowało pierwszy wynik w skali całego kraju (...). CHP zaczęła konsekwentnie pojawiać się na szczycie sondaży parlamentarnych, a ten trend potwierdzają również najnowsze badania – według średniej za sierpień wciąż plasuje się ona na pierwszym miejscu (31,9%) przed AKP (30,6%). W sondażach prezydenckich İmamoğlu wygrywał zarówno z Erdoğanem, jak i innymi potencjalnymi kandydatami partii rządzącej.

Notowaniom opozycji sprzyjały złe nastroje społeczne, wywołane przewlekłymi problemami gospodarczymi Turcji. Od objęcia stanowiska przewodniczącego Özel skutecznie je rozgrywał. W licznych przemówieniach zarzucał władzom nieudolne zarządzanie gospodarką, twierdząc, że służy ona przede wszystkim związanym z nimi elitom, a nie pracownikom i klasie średniej. Zwracał przy tym uwagę na rosnące koszty życia. Ponadto duet Özel–İmamoğlu unowocześnił CHP, opierając jej działania na wnikliwej analizie elektoratu, budowaniu pozytywnego przekazu w mediach społecznościowych czy bezpośrednim kontakcie z wyborcami. Wysoka aktywność tego tandemu sprawiała wrażenie, że ugrupowanie przejęło od AKP pierwszeństwo w kształtowaniu trendów w polityce wewnętrznej.

osw.waw.pl

środa, 17 września 2025



Szef MSZ, wicepremier Radosław Sikorski powiedział włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera", że Polska nie jest w stanie wojny z Rosją. Wyraził też opinię, że wtargnięcie do Polski w ubiegłym tygodniu rosyjskich dronów było testem obrony i zdolności reakcji.

W opublikowanym w środę wywiadzie szef dyplomacji odniósł się do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie nieuzbrojone drony w nocy z 9 na 10 września.

"Gdyby to była po prostu konsekwencja codziennych nalotów przeciwko Ukrainie, znaleźlibyśmy zwykłą mieszankę dronów uzbrojonych i nieuzbrojonych, jak robią to Rosjanie, by zmylić nieprzyjacielską obronę. Fakt, że wszystkie były bez ładunków wybuchowych i zostały wysłane z tego samego miejsca, i że zbiegło się to z wielkimi manewrami wojskowymi rosyjskimi i białoruskimi Zapad, wskazuje nam na to, że był to rodzaj testu" - oświadczył Sikorski.

"Na Kremlu chcą przestudiować naszą obronę i zdolność reakcji, militarnej i politycznej" - wyjaśnił.

Na uwagę, że jedyny budynek w Polsce został w czasie ataku uszkodzony w miejscowości Wyrki przez pomyłkę przez samolot F-16, wicepremier oświadczył: "To nic nie zmienia. W przeszłości zostaliśmy też trafieni przez ukraińskie pociski przeciwlotnicze. Ale wina nie spada na kraj ofiarę, ale na agresora, który rozpętał dynamikę wojenną".

Komentując stanowisko Kremla, według którego NATO jest już na wojnie z Rosją, Sikorski odpowiedział, że to "absurdalne stwierdzenie".

PAP

wtorek, 16 września 2025



15 września ukraiński portal United24 Media poinformował, że ukraiński producent dronów Wyrij i ukraińska firma z branży technologii obronnych The Fourth Law (TFL) rozpoczynają masową produkcję dronów pierwszoosobowych (FPV) Wyrij-10. United24 Media poinformowało, że Vyriy wyposażył drony Vyriy-10 w moduł naprowadzania terminala TFL-1 TFL, zaawansowany system naprowadzania sztucznej inteligencji, który umożliwi operatorom dronów wykonywanie bardziej precyzyjnych ataków i poruszanie się po środowiskach z wszechobecną wojną elektroniczną (EW). Szef TFL Jarosław Azhnyuk stwierdził, że kilka ukraińskich jednostek wykorzystało zmodyfikowane drony Wyrij-10, aby zwiększyć skuteczność uderzeń dronów od dwóch do czterech razy. United24 Media zauważyło, że drony kosztują około 448 dolarów, co czyni je tylko nieznacznie droższymi niż tradycyjne ukraińskie drony FPV. Integracja ukraińskich dronów z systemami naprowadzania AI stanowi znaczący postęp technologiczny, który umożliwi ukraińskim operatorom dronów przeprowadzanie dokładniejszych uderzeń i omijanie rosyjskiego EW na pierwszej linii frontu w celu uderzenia w cele w rosyjskim pobliżu tyłu.

(...)

Źródło w Głównej Dyrekcji Wywiadu Wojskowego Ukrainy (GUR) poinformowało ukraińskiego nadawcę Suspilne, że agenci GUR odpalili materiały wybuchowe w obiekcie rosyjskiego “47. Oddzielnego Batalionu Powietrznodesantowego Szturmowego” ze 155. Brygady Piechoty Morskiej (Flota Pacyfiku) w pobliżu Szczitowai w Kraju Nadmorskim rankiem 16 września, zabijając nieokreśloną liczbę rosyjskiego personelu. Źródło zauważyło, że elementy 155. Brygady Piechoty Morskiej były zamieszane w zbrodnie wojenne na kilku obszarach Ukrainy, jak udokumentowały ISW i inne zachodnie organizacje. Rosyjskie źródło informacji poufnych twierdziło, że w tym obiekcie stacjonuje również rosyjska jednostka wojskowa 40159 (prawdopodobnie zreformowany 186. Oddzielny Batalion Inżynierii Piechoty Morskiej Flotylli Primorskiej Floty Pacyfiku). Rosyjskie media państwowe podały 16 września, że miejscowi donieśli o zamknięciu dróg i helikopterach wojskowych lecących w pobliżu Władywostoku (bezpośrednio na zachód od Szczitowej) po eksplozjach. Komisja Antyterrorystyczna Kraju Nadmorskiego stwierdziła 16 września, że eksplozje w Szczitowej spowodowały awarie infrastruktury gazowej.

understandingwar.org

poniedziałek, 15 września 2025



Europa ma już ustaloną, zintegrowaną koalicję antyhegemoniczną – funkcjonujący od dawna Sojusz Północnoatlantycki – który stanowi punkt odniesienia dla wszelkich wysiłków antyhegemonicznych na kontynencie. Koalicja antyhegemoniczna w Europie nie tylko jest dobrze zakorzeniona, ale także nie napotyka tak dużych trudności jak w Azji, żaden kraj w Europie nie ma takiej przewagi siły jak Chiny w Azji, a chociaż Stany Zjednoczone również odgrywają w Europie rolę głównego zewnętrznego stabilizatora – jest ona znacznie mniej wymagająca niż w Azji.

Rosja kiedyś pretendowała do roli hegemona w Europie, ale dzisiaj jest prawie pewne, że nie jest zdolna do podjęcia poważnych działań, aby osiągnąć ten cel. Chociaż, z perspektywy historycznej, ma wprawę w przekształcaniu stosunkowo ograniczonej bazy ekonomicznej w siłę militarną, to obecnie w porównaniu z resztą Europy jest tak słaba, że żaden poziom skuteczności w tym względzie nie mógłby zniwelować tych niedoborów. Ponadto geograficznie i militarnie pozostałe potęgi europejskie są ze sobą ściśle powiązane, w przeciwieństwie do Indii i Japonii. Gdyby Rosja stworzyła zagrożenie militarne w stosunku do Niemiec, automatycznie zagroziłaby Włochom i Francji, a gdyby ustanowiła hegemonię nad Niemcami, to bezpośrednio wzrosłoby zagrożenie dla Rzymu i Paryża. Takie wzajemne powiązania ułatwiają koordynowanie koalicji w Europie.

Nie oznacza to, że Rosja nie stanowi zagrożenia. Zagraża ona Europie Wschodniej w sposób, który może wpłynąć na skuteczność NATO i stabilność w Europie. To istotne zagadnienie, (...), ale nie należy ono do tej samej kategorii co groźba hegemonii regionalnej.

(...)

Obecnie najpotężniejszym państwem Europy są Niemcy. Nawet abstrahując od ich członkostwa w NATO, Niemcy najprawdopodobniej nie będą dążyć do hegemonii w Europie w przewidywalnej przyszłości. Gdyby spróbowały, udałoby się nad tym zapanować przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, Niemcy nie mają szczególnie wielkiej przewagi siły nad pozostałymi głównymi państwami Europy, takimi jak Wielka Brytania, Francja i Rosja. Są wprawdzie nieco silniejsze od każdego z tych państw, ale już nie od wiarygodnej koalicji państw europejskich. Po drugie, są o wiele słabsze od Stanów Zjednoczonych, co oznacza, że USA mogłyby zacząć szybko współpracować z innymi państwami europejskimi, aby powstrzymać niemieckie ambicje ustanowienia hegemonii lub podważyć niemieckie próby stworzenia koalicji popierającej ich dążenia. Wreszcie, z powodów historycznych, istnieją istotne ograniczenia co do sposobu wykorzystania swojej potęgi przez Niemcy. Te czynniki mogą oczywiście ulec zmianie, ale taki rozwój wypadków z pewnością wywołałby zdecydowaną reakcję.

W kontekście ustanowienia hegemonii w Europie najbardziej prawdopodobną alternatywą dla Rosji jest Unia Europejska albo wyłoniony z niej jeszcze bardziej jednolity podmiot. Choć luźna koalicja państw nie jest w stanie zdobyć i utrzymać hegemonii ze względu na naturalne wewnętrzne podziały, jednoczące superpaństwo mogłoby osiągnąć ten cel. Same Stany Zjednoczone, początkowo luźna konfederacja, przekształciły się w zjednoczony podmiot strategiczny. W latach 60. XIX w. Wielka Brytania i Francja rozważały interwencję w wojnie secesyjnej między innymi po to, aby zapobiec powstaniu takiego potężnego superpaństwa.

Rozważając tę kwestię wyłącznie w kontekście transatlantyckim, można uznać, że Stany Zjednoczone są w lepszym położeniu, jeśli Europa nie jest wysoce zunifikowanym superpaństwem, ponieważ powinny wtedy tak samo przeciwstawić się próbie ustanowienia spójnej hegemonii w kluczowym regionie. Nie oznacza to, że Stany Zjednoczone powinny sprzeciwiać się każdej formie integracji europejskiej. Są zainteresowane Europą, która jest stosunkowo stabilna i zdolna do spójnego działania w sprawach ważnych dla obu stron. Europa zdolna do podejmowania wspólnych wyzwań i gotowa pomagać w rozwiązywaniu sporów jest w interesie Stanów Zjednoczonych. Skonfederowana Europa będzie łagodziła niestabilność i zażegnywała konflikty na kontynencie, które w przeciwnym razie mogłyby angażować USA; może również działać skutecznie z korzyścią dla interesów amerykańskich. Nie oznacza to jednak, że Stany Zjednoczone odnosiłyby korzyści, gdyby Unia Europejska lub jej następca stały się w pełni zunifikowanym podmiotem zdolnym do narzucenia regionalnej dominacji i nadmiernego obarczania czy nawet wykluczania amerykańskiego biznesu i zaangażowania.

(...)

Podobna logika obowiązuje w relacjach Stanów Zjednoczonych z Rosją. Im silniejsze są Chiny, tym bardziej Stany Zjednoczone i inne państwa zainteresowane są uczestnictwem Rosji w koalicji antyhegemonicznej przeciw Chinom, czy nawet cichym jej wsparciem. Biorąc pod uwagę potęgę Rosji oraz jej geograficzne  położenie wzdłuż północnej granicy Chin oraz regionów, w których mogłyby one zwiększyć swoje wpływy, takich jak Azja Centralna i Azja Północno-Wschodnia, Moskwa jest naturalnym partnerem, a nawet członkiem antyhegemonicznej koalicji przeciw Chinom. Co więcej, Moskwa podziela to zainteresowanie. Autonomia Rosji, a nawet jej integralność terytorialna, stanęłaby pod znakiem zapytania, gdyby Chiny miały zdobyć dominację w Azji. W związku z tym, że Rosja jest od nich dużo słabsza, i prawdopodobnie będzie jeszcze słabsza, biorąc pod uwagę ich krzywe wzrostu, niepohamowane Chiny oznaczałyby, że autonomia i integralność Rosji byłyby na ich łasce. Ta podatność będzie tym większa, im bardziej Rosja będzie odizolowana od koalicji antyhegemonicznej przeciw Chinom w Azji, ponieważ żadna taka koalicja nie będzie raczej skłonna bronić Rosji, jeśli Moskwa odmówi z nią współpracy. Stany Zjednoczone i Rosja mają zatem wspólny cel w uniemożliwieniu Chinom ustanowienia hegemonii w Azji i ten wspólny cel sugeruje wzmożoną współpracę w nadchodzących latach.

Elbridge A. Colby - Strategia wypierania


Siła fizyczna, szczególnie możliwość zabijania, jest ostatecznym środkiem zdobywania przewagi poprzez zastosowanie przymusu. Choć istnieją inne źródła wpływu, takie jak bogactwo, perswazja czy charyzma, wszystkie tracą na znaczeniu w obliczu potęgi zabijania. Ktoś zdolny do zabijania może, jeśli tylko chce, eskalować konflikt do takiego poziomu i w ten sposób zwyciężyć. Chociaż twarda siła nie jest jedyną formą władzy, staje się dominująca, o ile jest efektywnie stosowana. Twarda siła zawsze zdominuje miękką siłę. Przy zaniechaniu innych działań siła góruje nad prawem. Dlatego, aby chronić swoje interesy, Stany Zjednoczone muszą zwrócić szczególną uwagę na możliwość użycia siły fizycznej.

W stabilnych społeczeństwach suweren monopolizuje legalne użycie przemocy: tak jest definiowana praworządność. W sytuacji braku globalnego suwerena wojna – zorganizowana przemoc na wielką skalę – jest sądem apelacyjnym najwyższej instancji na arenie międzynarodowej. Jeśli uczestnik sporu ucieknie się do użycia siły, różnice będą ostatecznie rozstrzygane na korzyść tej strony, która skuteczniej zmobilizuje większą siłę militarną. Zatem, aby chronić swoje interesy w sferze międzynarodowej, Stany Zjednoczone muszą aktywnie podejść do zagrożenia wynikającego z możliwości użycia brutalnej siły.

(...)

W takiej rzeczywistości strategia USA dla świata musi nade wszystko uwzględniać tych, którzy mają możliwość użycia przemocy na dużą skalę, czyli mogą zgromadzić odpowiednią siłę militarną. Słabsze państwa, szczególnie te, które dysponują jakimiś środkami stosowania przemocy na ogromną skalę (na przykład bronią masowego rażenia), mogą stanowić poważne zagrożenie, ale ich słabość z definicji oznacza, że silniejsze państwa znajdą sposób na uporanie się z nimi. (...)

We współczesnym świecie potęga militarna jest wynikiem zdolności do tworzenia sprawnych sił zbrojnych oraz dowodzenia nimi. Nowoczesne siły zbrojne, szczególnie te bardziej zaawansowane i skuteczne, są wysoce wyrafinowane, skomplikowane i często duże. To dlatego są tak kosztowne i muszą korzystać ze wsparcia nowoczesnej, silnej bazy ekonomicznej i technologicznej. Co więcej, mają rozbudowane potrzeby administracyjne i logistyczne, a zatem muszą się opierać na wysoce sprawnych strukturach administracyjnych. Dzięki temu są w stanie zapewnić spójność i egzekwować posłuszeństwo – czynniki niezbędne do prowadzenia skutecznych działań wojennych.

Współcześnie oraz w dającej się przewidzieć przyszłości jedynymi podmiotami zdolnymi do stworzenia takich sił zbrojnych są państwa. Ostateczna forma władzy w układzie międzynarodowym pochodzi zatem od państwa lub grupy państw, wykorzystujących przemoc jako element nacisku. Największy potencjał tej fundamentalnej represyjnej przewagi mają państwa najbogatsze i wewnętrznie spójne. Tak więc, w praktyce, państwa najsilniejsze militarnie to te, które jednocześnie mają największe zasoby gospodarcze.

Gdyby Stany Zjednoczone były pod tym względem potężniejsze od dowolnej kombinacji innych państw, miałyby korzystną przewagę siły w każdych możliwych do wyobrażenia warunkach. Wówczas żaden kraj nie mógłby w znaczący sposób niczego na nich wymusić. Do podtrzymania takiego korzystnego rozkładu sił wystarczyłoby, aby utrzymały swoje siły, żeby przynajmniej dotrzymać kroku wzrostowi innych państw.

Stany Zjednoczone nie mają już jednak takiej przewagi – i już nie będą miały. Chociaż są wciąż potężne, reszta świata znacząco przewyższa ich potencjał. Jeśli wystarczająca ilość potencjału należącego do reszty świata skupiłaby się przeciwko Stanom Zjednoczonym, mogłyby one zostać zmuszone do ustępstw w sprawach dotyczących ich własnego bezpieczeństwa, wolności i dobrobytu. Inni mogliby zmusić je do zaakceptowania rzeczy, których Amerykanie nie tolerują. Zatem Stany Zjednoczone nie powinny dopuścić do powstania tak niekorzystnej dla nich równowagi sił.

Najbardziej liczące się państwa, których gospodarki są w stanie wesprzeć stworzenie znaczącej siły militarnej, nie są rozmieszczone przypadkowo, lecz zgromadzone w określonych regionach. Te kluczowe regiony dysponują znakomitą większością czynnych bądź uśpionych sił militarnych, które stanowią najbardziej represyjną formę nacisku. Poza Ameryką Północną dwa regiony – Azja i Europa – mają taki sam (lub większy) potencjał gospodarczy jak Stany Zjednoczone, który może być przekształcony w siłę militarną, oraz jeden znaczący podregion – Zatoka Perska.

(...)

Zatem Azja w szczególności, a następnie Europa i Ameryka Północna są głównymi teatrami polityki światowej. Sama Azja ma silniejszą gospodarkę niż Afryka, Ameryka Łacińska, Azja Centralna i Oceania razem wzięte. Jeśli jakiemuś państwu udałoby się zdobyć przewagę dzięki wykorzystaniu bogactwa jednego z decydujących teatrów, mogłoby zdominować państwo wschodzące w innym regionie. To właśnie takie przekonanie skłoniło Winstona Churchilla do sformułowania uwagi: „Jeśli wygramy wielką bitwę w decydującym teatrze działań, później będziemy mogli wszystko uporządkować”. Dlatego właśnie Stany Zjednoczone od dawna koncentrują się na tym, co George Kennan na początku zimnej wojny celnie określił mianem kluczowych „centrów potęgi  militarnej i przemysłowej”.

(...)

Uwaga Amerykanów powinna zatem skupiać się na tych państwach, które mogłyby wpływać na potencjał jednego z kluczowych regionów bądź podporządkować go sobie. Wynika to z faktu, że w obecnej sytuacji żadne państwo – nawet Chiny, drugie najpotężniejsze państwo świata – nie dysponuje wystarczającą siłą, aby samodzielnie wymusić na Stanach Zjednoczonych zmiany w odniesieniu do ich zasadniczych celów; jedynie grupa kilku państw mogłaby zgromadzić wystarczającą siłę, aby to zrobić. Zatem jedynym scenariuszem, w którym Stany Zjednoczone musiałyby stanąć wobec grupy państw znacznie od nich silniejszej w kwestiach o szczególnym znaczeniu dla Amerykanów, byłby ten, w którym doszłoby do połączenia siły jednego lub kilku kluczowych regionów.

(...) Aspirujący hegemon jest zatem, ogólnie mówiąc, państwem znajdującym się lub aktywnym w danym regionie oraz wystarczająco silnym, aby skutecznie ustanowić hegemoniczną kontrolę. Ściślej, najprawdopodobniej jest to państwo w regionie najsilniejsze dzięki swojej zdecydowanej przewadze. (...)

Stany Zjednoczone mają powód, aby obawiać się krajów próbujących ustanowić hegemonię w kluczowych regionach, ponieważ regionalna dominacja jest perspektywą atrakcyjną dla wszystkich. Istnieje szereg korzyści, dla których państwo może do niej dążyć, szczególnie jeśli nie napotyka szczególnie silnego oporu. Ze względu na te korzyści najsilniejsze państwa w regionie prawie zawsze dążą w którymś momencie do dominacji.

Historia nowożytnej Europy jest katalogiem prób uzyskania hegemonii podejmowanych przez potężne państwa: Monarchię Habsburgów w XVI w., Francję pod władaniem Ludwika XIV, a później Napoleona, II i III Rzeszę Niemiecką oraz Związek Sowiecki.

(...)

Biorąc pod uwagę wielkość terytorialną Azji oraz jej potencjał militarno-gospodarczy, niedopuszczenie do tego, że zostanie poddana hegemonii, jest dla Stanów Zjednoczonych kwestią o pierwszorzędnym znaczeniu. Po upływie kilku wieków Azja jest ponownie regionem świata o największym łącznym bogactwie i potencjale przekształcenia tego bogactwa w potęgę militarną. Dlatego ustanowienie przez inne państwo hegemonii nad znaczącą częścią Azji jest dla Stanów Zjednoczonych najbardziej niepokojącym z możliwych scenariuszy regionalnych.

Co więcej, wśród krajów azjatyckich znajduje się najbardziej prawdopodobny kandydat na hegemona jednego z kluczowych regionów świata – Chiny. Chińska Republika Ludowa jest po Stanach Zjednoczonych zdecydowanie najpotężniejszym państwem w systemie międzynarodowym, o wiele silniejszym niż dowolne państwo azjatyckie. Chiny są wschodzącym gigantem z PKB sięgającym niemal jednej piątej całkowitego światowego PKB. Większość analityków postrzega Chiny jako drugą największą potęgę świata, za Stanami Zjednoczonymi, choć niektórzy uważają, że są one potężniejsze od Ameryki. Dorównują nawet potencjałem pozostałym państwom regionu analizowanym łącznie. Szacunkowe oceny potęgi Chin w odniesieniu do pozostałych państw azjatyckich wskazują, że stanowią one blisko połowę potencjału Azji, co stawia je w uprzywilejowanej pozycji do osiągnięcia dominacji w regionie. Zmierzając do sedna sprawy, istnieje szereg dowodów na to, że Chiny rzeczywiście dążą do uzyskania regionalnej hegemonii.

(...)

Pretendujący hegemon, taki jak Chiny, ma co najmniej trzy powody, aby stworzyć blok ekonomiczny faworyzujący jego własną gospodarkę i dyskryminujący amerykańską. Są to: ekonomia, geopolityka i status.

Elbridge A. Colby - Strategia wypierania

niedziela, 14 września 2025



Prezydent USA Donald Trump napisał w sobotę na portalu Truth Social, że wystosował list do wszystkich państw NATO i "całego świata", w którym zadeklarował, że jest gotów nałożyć silne sankcje na Rosję, ale pod warunkiem, że wszystkie kraje Sojuszu przestaną kupować rosyjską ropę.

"Jestem gotów nałożyć poważne sankcje na Rosję, gdy wszystkie państwa NATO zgodzą się i zaczną robić to samo, i gdy wszystkie państwa NATO przestaną kupować ropę od Rosji" - napisał Trump w poście.

Podkreślił, że "zaangażowanie NATO w zwycięstwo było znacznie mniejsze niż 100 proc., a zakupy rosyjskiej ropy przez niektórych były szokujące!".

"Znacznie osłabiają one waszą pozycję negocjacyjną i siłę przetargową wobec Rosji" - dodał. "W każdym razie, jestem gotowy "ruszyć", gdy będziecie gotowi. Tylko powiedzcie, kiedy" - zaapelował.

Trump przekonuje też, że nałożenie przez wszystkie pozostałe kraje NATO ceł na Chiny w wysokości od 50 do 100 proc. to kolejny czynnik, który pomoże zakończyć wojnę na Ukrainę. Zdaniem amerykańskiego prezydenta "Chiny mają silną kontrolę, a nawet wpływ na Rosję, a te potężne cła złamią tę zależność".

"Wierzę, że nałożenie przez NATO, jako grupę, ceł w wysokości 50 do 100 proc. na Chiny, które zostaną całkowicie uchylone po zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą, również bardzo pomoże w zakończeniu tej śmiercionośnej, ale śmiesznej wojny" - napisał Trump.

"To nie jest wojna Trumpa (nigdy by się nie zaczęła, gdybym był prezydentem!)" - napisał. "To wojna Bidena i Zełenskiego. Jestem tu tylko po to, by pomóc ją powstrzymać i uratować tysiące rosyjskich i ukraińskich istnień (w zeszłym tygodniu zginęło 7118 osób. Szalone!). Jeśli NATO zrobi, jak mówię, wojna szybko się skończy, a wszystkie te życia zostaną ocalone! Jeśli nie, to po prostu marnujecie mój czas, energię i pieniądze Stanów Zjednoczonych" - oznajmił amerykański przywódca.

W piątek Trump powiedział w wywiadzie dla telewizji Fox News, że jego cierpliwość wobec przywódcy Rosji Władimira Putina wyczerpuje się, ale nie zagroził Moskwie nowymi sankcjami.

Minister energii USA Chris Wright powiedział 8 września w wywiadzie dla dziennika "Financial Times", że kraje Unii Europejskiej powinny zaprzestać kupowania rosyjskiej ropy i gazu, jeśli chcą, aby Waszyngton zaostrzył sankcje gospodarcze wobec Moskwy.

PAP


Dwudniowa wizyta Rubio w Izraelu rozpoczyna się w niedzielę. Szef amerykańskiej dyplomacji ma w Jerozolimie spotkać się z m.in. z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu, który rozważa zaanektowanie części Zachodniego Brzegu. Jak jednak przekazał Axios, powołując się na izraelskich urzędników administracji państwowej, premier wciąż nie podjął decyzji w tej sprawie i chce wybadać podczas spotkania z Rubio, czy prezydent USA Donald Trump jest gotowy poprzeć aneksję.

Axios przypomniał, że większość społeczności międzynarodowej postrzega Zachodni Brzeg jako terytorium okupowane przez Izrael i uznałaby jakąkolwiek aneksję za nielegalną. Zjednoczone Emiraty Arabskie ostrzegły administrację Trumpa i rząd Izraela, że taki krok wobec Zachodniego Brzegu znacząco zaszkodzi traktatowi pokojowemu między ZEA a Izraelem oraz Porozumieniom Abrahamowym, tj. normalizacji stosunków Izraela z państwami arabskimi.

Portal zwrócił uwagę, że w piątek Zgromadzenie Ogólne ONZ zatwierdziło "Deklarację nowojorską", przedstawioną przez Francję i Arabię Saudyjską, która wzywa do rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego poprzez utworzenie niepodległej Palestyny obok Izraela.

Za deklaracją głosowały 142 kraje. Dziesięć, w tym USA i Izrael, opowiedziało się przeciw, a 12 wstrzymało się od głosu.

Deklaracja ma być podstawą szczytu, organizowanego przez Francję i Arabię Saudyjską 22 września w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Paryż zapowiedział, że podczas tego wydarzenia formalnie uzna państwowość Palestyny. Podobne deklaracje złożyły władze m.in. Wielkiej Brytanii, Kanady i Australii.

Według Axiosa roszczenia Izraela wywołały niepokój w administracji Trumpa, głównie z powodu braku jasnego stanowiska USA w tej sprawie i poczucia, że rząd Izraela próbuje zmanipulować Biały Dom.

Głównym zmartwieniem w Waszyngtonie jest przekonanie, że anektowanie przez Izrael części Zachodniego Brzegu doprowadzi do upadku Porozumień Abrahamowych, wypracowanych przez Trumpa za jego pierwszej kadencji. "Biały Dom oczywiście angażuje się w różnorodne dyskusje polityczne dotyczące Bliskiego Wschodu. Nie komentujemy wewnętrznych spotkań, które mogły się odbyć lub nie" - powiedział portalowi przedstawiciel Białego Domu.

- Przekazaliśmy Europejczykom, że reakcja nastąpi - mówił Rubio przed wylotem do Izraela, zapytany o to, czy Waszyngton zgodzi się na izraelskie żądania. - Być może ogłosimy to w przyszłym tygodniu - zapowiedział.

PAP


Rosyjskie zdobycze terytorialne stały się mniej kosztowne w ciągu ostatnich czterech miesięcy w porównaniu z wiosną 2025 r., ponieważ siły rosyjskie odnotowują niższy wskaźnik ofiar na kilometr kwadratowy zajętego terenu. Naczelny dowódca Ukrainy generał Oleksandr Syrski poinformował 9 września, że od stycznia 2025 r. siły rosyjskie poniosły 299 210 ofiar. ISW ocenia, że w maju, czerwcu, lipcu i sierpniu 2025 r. siły rosyjskie zdobyły na Ukrainie łącznie 1910,39 kilometrów kwadratowych terytorium, a codzienne raporty ukraińskiego Sztabu Generalnego dotyczące ofiar w Rosji wskazują, że siły rosyjskie poniosły w tym samym czasie 130.160 ofiar, średnio do 68 ofiar na kilometr kwadratowy zajętych w okresie od maja do sierpnia 2025 r. ISW ocenia, że w maju 2025 r. siły rosyjskie zajęły 499,28 km2; 465,8 km2 w czerwcu 2025 r.; 445,88 km2 w lipcu 2025 r.; i 499,43 w sierpniu 2025 r. Dane Ukraińskiego Sztabu Generalnego wskazują, że w maju 2025 r. siły rosyjskie poniosły 35.370 ofiar; 32 680 w czerwcu 2025 r.; 33.230 w lipcu 2025 r.; i 28.880 w sierpniu 2025 r. Oznacza to, że w maju 2025 r. siły rosyjskie ponosiły średnio około 71 ofiar na kilometr kwadratowy; 70 ofiar na kilometr kwadratowy w czerwcu 2025 r.; 75 ofiar na kilometr kwadratowy w lipcu 2025 r.; i 68 ofiar na kilometr kwadratowy w sierpniu 2025 r. Zwiększony wskaźnik ofiar w Rosji na kilometr kwadratowy znacznie spadł w ciągu ostatnich czterech miesięcy w porównaniu ze styczniem do kwietnia 2025 r., kiedy siły rosyjskie traciły 99 ofiar na kilometr kwadratowy.

Wskaźnik ofiar w Rosji na kilometr kwadratowy osiągnął najwyższy poziom w pierwszych czterech miesiącach 2025 r., kiedy siły rosyjskie walczyły o utrzymanie wzmożonego tempa operacji ofensywnych rozpoczętych jesienią 2024 r. Siły rosyjskie straciły szacunkowo średnio 59 ofiar na kilometr kwadratowy zdobytych w ciągu pierwszych czterech miesięcy zintensyfikowanej kampanii ofensywnej w 2024 r. (od września do grudnia 2024 r.). Siły rosyjskie skoncentrowały swoje działania ofensywne w zachodnim obwodzie donieckim i operacje kontrofensywne w obwodzie kurskim jesienią 2024 r. i poczyniły taktycznie znaczące postępy w obszarach Kurska, Pokrowska, Kurachowa (obecnie Nowopawłówka) i Wielkiej Nowosiłki (obecnie Wełykomychajłówka). Siły rosyjskie nadal często korzystały z pojazdów opancerzonych do natarcia jesienią 2024 r., co prawdopodobnie pomogło zachować życie niektórych Rosjan. Siły rosyjskie posuwały się głównie do ataków małej piechoty jesienią 2024 r., podobnie jak w sierpniu 2025 r., ale siły rosyjskie w dużej mierze porzuciły użycie pojazdów opancerzonych pod koniec 2024 r. i na początku wiosny 2025 r., a ta zmiana taktyki prawdopodobnie przyczyniła się do wzrostu liczby ofiar w Rosji w pierwszych miesiącach 2025 r.

Rosyjskie postępy zaczęły zwalniać w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2025 r., ponieważ straty w Rosji utrzymywały się na stałym poziomie, co spowodowało wyższy wskaźnik ofiar w Rosji w okresie od stycznia do kwietnia 2025 r. Siły rosyjskie poniosły średnio 99 ofiar na kilometr kwadratowy w styczniu, lutym, marcu i kwietniu 2025 r. Rosyjskie postępy znacznie wzrosły w marcu 2025 r. wraz z likwidacją ukraińskiego występu w obwodzie kurskim, co zbiegło się z tymczasowym zaprzestaniem wymiany informacji wywiadowczych USA z Ukrainą, chociaż rosyjskie postępy średnio spadły w okresie od stycznia, lutego i kwietnia 2025 r. Zyski Rosji również uległy spowolnieniu, gdy wiosną 2025 r. siły rosyjskie napotkały lepiej bronione pozycje ukraińskie w większych miastach i wokół nich, takich jak Kupiańsk, Chasiw Jar, Toretsk i Pokrowsk. Rosyjskie zyski spowolniły o 45 procent między styczniem a kwietniem 2025 r. w porównaniu ze wzrostem między wrześniem a grudniem 2024 r., chociaż w ciągu tych czterech miesięcy wskaźnik ofiar w Rosji spadł jedynie o 10 procent. Siły rosyjskie również zaczęły w tym czasie częściej używać pojazdów nieopancerzonych, takich jak motocykle i wózki na świeżym powietrzu, w związku z czym zaczęły częściej doświadczać zabitychstosunek w akcji (KIA) do rannego w akcji (WIA).

Siły rosyjskie zaczęły osiągać szybsze zyski w maju 2025 r. i w ciągu ostatnich czterech miesięcy odnotowały szybsze tempo natarcia, ponieważ straty rosyjskie nieznacznie spadły, chociaż siły rosyjskie w dalszym ciągu posuwają się w piechotę. Siły rosyjskie skupiły się głównie na natarciu w zachodnim obwodzie donieckim i natarciu na południowo-wschodni obwód dniepropietrowski latem 2025 r. Siły rosyjskie ponoszą obecnie średnio 68 ofiar na kilometr kwadratowy, co wskazuje, że rosyjskie zdobycze stały się w ostatnich miesiącach mniej kosztowne, ponieważ linia frontu w kluczowych sektorach zachodniego obwodu donieckiego staje się coraz bardziej nieszczelna. ISW zauważyło już wcześniej, że pozycje na linii frontu częściej przechodzą z rąk do rąk, a siły rosyjskie i ukraińskie są w stanie prowadzić misje infiltracyjne na tyły. Inne obszary linii frontu, takie jak północny obwód sumski oraz kierunki Kupiańsk i Borova, wydają się być gęściej obsadzone i prawdopodobnie wymagają od sił rosyjskich wydania większej liczby ofiar na natarcie, a gęstość siły roboczej zarówno Rosji, jak i Ukrainy wzdłuż linii frontu prawdopodobnie jest różna znacznie w zależności od sektora. Bardziej nieszczelne obszary na linii frontu spowodowały, że siły rosyjskie odniosły zyski w obliczu słabo obsadzonej ukraińskiej obrony, co pozwoliło Rosji ponieść mniej ofiar. Adaptacje technologiczne Rosji i znaczne inwestycje w możliwości bezzałogowych statków powietrznych (UAV) na pierwszej linii frontu również odegrały znaczącą rolę w zmniejszeniu liczby ofiar w Rosji i pomaganiu siłom rosyjskim w wykorzystaniu nowych realiów na polu bitwy.

Rosyjski wskaźnik ofiar prawdopodobnie spadł na Ukrainie ze względu na ponowny nacisk Rosji na wykorzystanie UAV do generowania pewnych skutków zakazu lotów na polu bitwy (BAI), na którego czele stoją głównie operatorzy UAV z rosyjskiego Centrum Zaawansowanych Technologii Bezzałogowych Rubikon.Niedawno utworzony przez Rosję program szkoleń i innowacji w zakresie UAV, Centrum Zaawansowanych Technologii Bezzałogowych Rubikon, stanowi punkt zwrotny w możliwościach taktycznych rosyjskiego UAV. Według doniesień rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) utworzyło Centrum Zaawansowanych Technologii Bezzałogowych Rubikon w sierpniu 2024 r. i według doniesień na początku 2025 r. rozmieściło jednostki UAV Rubikon w obwodzie kurskim, gdzie operatorzy światłowodowych UAV Rubikon odegrali znaczącą rolę w wyeliminowaniu pozostałości ukraińskiego występu. Rubikon podobno opracowuje, testuje i integruje zaawansowane systemy robotyczne w rosyjskich siłach zbrojnych oraz posiada centrum analityczne, które opracowuje propozycje poprawy wydajności rosyjskich systemów bezzałogowych. Rosja zaczęła rozprzestrzeniać jednostki UAV Rubikon na linii frontu w kwietniu i maju 2025 r ISW zaobserwowało doniesienia o jednostkach Rubikonu działających w obwodzie kurskim i na całej wschodniej Ukrainie, od północno-wschodniego obwodu charkowskiego po kierunek Wełykomychajłówka w zachodnim obwodzie donieckim. To rozprzestrzenianie się Rubikonu zbiega się ze względnym spadkiem liczby ofiar w Rosji na kilometr kwadratowy zdobyty w okresie od maja do sierpnia 2025 r. i prawdopodobnie jest czynnikiem przyczyniającym się do tego.

Siły rosyjskie osiągają również pewne efekty BAI, wykorzystując UAV do blokowania ukraińskich naziemnych linii komunikacyjnych (GLOC). BAI to wykorzystanie sił powietrznych do uderzania w cele znajdujące się na tyłach linii frontu, aby w najbliższej przyszłości wpłynąć na operacje na polu bitwy. Cele BAI obejmują drogi, linie kolejowe i mosty (infrastruktura obsługująca GLOC); stanowiska dowodzenia; składy amunicji; miejsca zgromadzeń; i poligony szkoleniowe. Siły rosyjskie wykorzystują taktyczne UAV, aby skomplikować ukraińskie operacje obronne w zachodnim obwodzie donieckim, szczególnie w kierunku Pokrowska i w rejonie taktycznym Kostyantyniwka-Drużkiwka. Na początku 2025 r. siły rosyjskie zaczęły systematycznie atakować ukraińskie GLOC i inne cele o znaczeniu operacyjnym taktycznymi UAV z widokiem z pierwszej osoby (FPV) i amunicją krążącą po całej linii frontu, a także stają się coraz bardziej skuteczne w wykorzystywaniu tych UAV do blokowania ukraińskiej logistyki. Rosja’wysiłki przechwytujące prawie na pewno odegrały rolę w zdolności Rosji do osiągnięcia niedawnych zysków w kierunkach Łyman, Siwiersk, Kostyantyniwka, Pokrowsk i Nowopawliwka. Siły rosyjskie nie osiągnęły jeszcze zdolności do przeprowadzenia pełnego BAI we wszystkich sektorach frontu i skoncentrowały przede wszystkim takie częściowe wysiłki BAI w zachodnim obwodzie donieckim.

Do tych częściowych efektów BAI przyczyniły się najnowsze rosyjskie innowacje UAV i przeciwdziałające UAV. Siły rosyjskie zwiększyły produkcję światłowodowych UAV, które są bardziej odporne na zakłócenia ukraińskiej wojny elektronicznej (EW) i zwiększyły głębokość taktyczną swoich światłowodowych UAV do około siedmiu kilometrów na początku wiosny 2025 r. i do około 20 kilometrów latem 2025 r. Siły rosyjskie wykorzystują również światłowodowe UAV do neutralizacji ukraińskich systemów EW przed rozpoczęciem innych ataków UAV FPV. Siły rosyjskie testują także przechwytywacze UAV, systemy obserwacji termowizyjnych i lasery, aby przeciwstawić się ukraińskim operacjom UAV, które stanowią podstawę operacji obronnych Ukrainy w obliczu przewagi siły roboczej Rosji. Piechota pozostaje głównym wektorem ruchu i zmian na polu bitwy, chociaż trwający wyścig technologiczny Rosji i Ukrainy w dalszym ciągu zmienia skuteczność piechoty na coraz bardziej przejrzystym polu bitwy.

understandingwar.org

sobota, 13 września 2025



Według Kaszewarowej nie istnieje bezpośredni zakaz udziału w wojnie żołnierzy z tzw. chorobami społecznymi ani zwolnienia ich ze służby przed formalnym odejściem. Żołnierz jest zwalniany tylko wtedy, gdy posiada kategorię "D". Ci chorzy mają kategorię "B".

— Ale bywa, że w wyniku oszustwa na "specjalną operację wojskową" trafiają żołnierze ciężko chorzy albo zarażają się wirusowym zapaleniem wątroby podczas transfuzji krwi w szpitalu czy kontaktu z krwią zakażonego w warunkach polowych, gdzie trudno to wszystko kontrolować — mówi Kaszewarowa. — W każdym z przypadków potrzebne są leki. Zwłaszcza dla tych, którzy zarazili się już podczas "operacji" — wtedy można ten proces zatrzymać. Ci natomiast, którzy chorują od dawna, pogłębili chorobę alkoholem i narkotykami, a potem poszli podpisać kontrakt, powinni albo odpowiadać za oszustwo, albo — jeśli już dostali wypłaty — służyć w osobnej jednostce. Tak będzie sprawiedliwe. A opaski są potrzebne, by lekarze i grupy ewakuacyjne wiedzieli, że żołnierz jest chory, i zachowywali szczególną ostrożność".

Nieco wcześniej Kaszewarowa tak opisywała sytuację na froncie:

"Front to siedlisko chorób. Tam, gdzie jest śmierć, nieustannie grasują choroby i jej roznosiciele — szczury, myszy, wszy. Problem w tym, że na początku źle to przeliczyli i armia poniosła straty, a mobilizacja była tylko częściowa. Zaczęto brać na kontrakty więźniów, ludzi z WZW, czy z HIV, a obecnie zatrudnia się ich masowo. Wagner miał nawet osobny projekt Umbrella dla chorych, którzy walczyli oddzielnie. Do tego różne środowiska, w tym romskie i miejscowy margines, wciągały żołnierzy w narkotyki. Narkotyki = zakażenie HIV i WZW. Wspólny okop, wspólny stół operacyjny — i wirus przechodzi od chorego na zdrowego. Może do tego dojść przy transfuzji, ale też w codziennym życiu wojskowym. Teraz w armii jest po prostu epidemia WZW typu C. Choroba ta nie ujawnia się od razu. Zagrożeni są nie tylko koledzy z jednostki, ale i rodziny, gdy żołnierz jedzie na przepustkę do domu".

(...)

— Trzeba pamiętać, że w rosyjskiej armii ogromny odsetek stanowią byli więźniowie i osoby z marginesu, które poszły zabijać, by spłacić kredyty. Niektórzy z nich to nałogowi narkomani. Tylko niewielką część stanowią zawodowi żołnierze i zmobilizowani — mówi anonimowo rosyjski lekarz, zajmujący się rehabilitacją rannych i ciężko chorych wojskowych wracających z Ukrainy.

— Są nawet całe oddziały złożone z mieszkańców Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej, gdzie od 2014 r. występowały ogromne problemy ze służbą zdrowia, a część miast leżała na linii frontu i opieki medycznej tam w zasadzie nie było. Z moich obserwacji wynika, że w tych regionach wielu młodych ludzi cierpi na HIV, WZW i inne poważne choroby. Jeden taki żołnierz może zarazić dziesiątki kolegów — dodaje.

(...)

Według lekarza rehabilitanta, nawet połowa rosyjskich więźniów idących do armii to byli narkomani, którzy w wojsku wracają do nałogu. Możliwe, że na froncie istnieją całe sieci dystrybucji narkotyków, w które zaangażowani są żołnierze, miejscowi, a nawet część wolontariuszy.

Ponieważ z alkoholizmem w jednostkach zaczęto walczyć bardziej zdecydowanie, wielu żołnierzy przerzuciło się na narkotyki.

Inaczej nie da się odreagować stresu i stłumić PTSD. Tak mówią w szpitalach ci, którzy trafiają tam prosto z frontu — twierdzi lekarz.

(...)

— W praktyce chorych na WZW C z armii się nie zwalnia — dodaje wojskowy lekarz. — Teoretycznie można, jeśli potwierdzi się przewlekłą postać choroby badaniami PCR, biochemią, biopsją czy elastometrią i USG wątroby. Diagnoza "przewlekłe WZW" wymaga biopsji. Ale w rzeczywistości komisja puści cię do cywila tylko, gdy masz marskość wątroby i 1. grupę inwalidzką. To już wyrok. Jeśli wykryją HIV, można starać się o demobilizację. Ale wielu z nich tego unika i podczas podpisywania kontraktu świadomie ukrywa swoje choroby".

Jeśli przyjąć za jednostkę liczbę nowych przypadków w I kwartale 2022 r., to jesienią 2022 r. było ich już pięć razy więcej, pod koniec 2022 r. — 13 razy więcej, a na początku 2023 r. odnotowano szczyt zachorowań — ponad 40-krotny wzrost.

Potem tempo wzrostu spadło, ale w porównaniu z okresem sprzed wojny liczba zakażonych wciąż pozostaje bardzo wysoka. Pod koniec 2023 r. HIV wykrywano u wojskowych ok. 20 razy częściej niż przed wojną.

W materiale podkreślono, że w 2023 r. absolutną większość żołnierzy z HIV w armii stanowili kontraktowcy (99,8 proc. wszystkich wojskowych). Z tego niemal wszyscy to szeregowi i marynarze (93,5 proc. ), mniejsza część to oficerowie (4,4 proc. ), chorążowie i bosmani (1,8 proc. ) oraz kadeci (0,1 proc. ). Kontraktowcy dostarczali fikcyjne zaświadczenia o braku zakażenia HIV, choć wiedzieli o swojej diagnozie. Autorzy badania zauważają, że faktyczna liczba zakażeń może być znacznie wyższa.

Autorzy cytowanego artykułu zwracają uwagę, że wymiana informacji o przypadkach HIV między rosyjskimi ministerstwem obrony a ministerstwem zdrowia nie ma miejsca. Z ich danych wynika, że ponad 60 proc. nowo powołanych kontraktowców z HIV wcześniej figurowało w rejestrach centrów AIDS — czyli zarazili się jeszcze przed służbą. Według badaczy gwałtowny wzrost liczby zakażeń HIV może być także związany z wielokrotnym używaniem tych samych jednorazowych strzykawek na froncie:

To nic nadzwyczajnego. Strzykawki kończą się bardzo szybko, zwłaszcza w czasie wojny — mówi ekspert ds. epidemiologii.

— W przyfrontowych szpitalach niezwykle trudno stworzyć odpowiednie warunki leczenia. Krew jest wszędzie. Potok rannych nie ustaje. Nawet sal operacyjnych nie możemy dobrze zdezynfekować. Strzykawek używa się wielokrotnie, podobnie jak narzędzi chirurgicznych.

— Rannych nosi się na brudnych noszach. Brakuje bandaży — czasem pierzemy zużyte. W ciężkich przypadkach konieczna jest transfuzja krwi. A przecież wielu z żołnierzy nie wie, że jest zakażonych HIV lub WZW i oddaje krew innym.

(...)

Propozycje Kaszewarowej dotyczącą tworzenia specjalnych jednostek złożonych wyłącznie z chorych żołnierzy i oficerów wszyscy rozmówcy uznali za niewykonalną. — Faktycznych badań żołnierzy w strefie działań bojowych się nie prowadzi. Kto na co choruje, można stwierdzić dopiero przy rotacji na tyły. A i tak, podczas urlopu, żołnierz albo od razu wpada w ciąg alkoholowy, albo jedzie do rodziny i pije tam. Tak czy inaczej, roznosi choćby WZW. Do lekarzy zgłasza się rzadko. A przecież to w wojskowych szpitalach powinni go leczyć. Te są jednak przepełnione rannymi i kontuzjowanymi.

— W takim oddziale śmiertelność będzie bardzo wysoka — wyjaśnia lekarz-rehabilitant. To się zamieni w "baraki zarazy" — Wszyscy się tam wzajemnie pozarażają. Po tygodniu wszyscy będą mieli gruźlicę, a po miesiącu zapalenie wątroby. Przecież nie można pozwolić na to, żeby ludzie tak po prostu umierali. Trzeba będzie ich umieszczać w szpitalach, które już i tak pękają w szwach. Chorych należałoby demobilizować do cywila. Ale skoro dostali już pieniądze za kontrakt, nikt ich nie wypuści. Trzeba się liczyć z tym, że w armii już teraz szaleje epidemia najcięższych chorób. A gdy nastanie pokój i do rosyjskich miast wróci fala zdemobilizowanych, sprowadzą ze sobą gwałtowny wzrost zakażeń różnymi chorobami. I nie wiadomo, czy osłabiona reformami rosyjska służba zdrowia będzie na to gotowa.

onet.pl

piątek, 12 września 2025



Na podstawie wartości portfela zamówień, Oracle szacuje przyszłe wpływy, które wymykają się jakiejkolwiek skali. Spółka poinformowało, że przychody z infrastruktury chmurowej w tym roku fiskalnym wzrosną o 77 proc. do 18 mld USD. W kolejnym roku fiskalnym kwota ta znów wzrośnie o niemal 78 proc. i wyniesie 32 mld USD, a w ciągu następnych trzech lat osiągnie odpowiednio 73 mld USD, 114 mld USD i 144 mld USD. Oznacza to wzrost na przestrzeni 5 lat o 1340 proc. z 10 mld USD w poprzednim roku. Wspomniany analityk Derrick Wood z TD Cowen powiedział, że dane RPO są „naprawdę niesamowite”.

(...)

Oracle wyrasta na jednego z głównych hiperskalerów, czyli dużych firm, będących dostawcami usług chmurowych, które oferują ogromną, wysoce skalowalną infrastrukturę centrów danych, zdolną do obsługi masowej mocy obliczeniowej potrzebnej do zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji.

Przykłady hiperskalerów to Amazon Web Services (AWS), Microsoft Azure, Google Cloud, a także Oracle. Dysponują one olbrzymimi centrami danych z tysiącami serwerów o potężnej mocy obliczeniowej, gotowej do dynamicznego skalowania na żądanie. Największe podmioty zdecydowanie zwiększyły nakłady inwestycyjne w rozwój infrastruktury AI, ze względu na jej jest strategiczne znaczenie w nowej gospodarce napędzanej AI, nawet mimo obaw o trudny do oszacowania czas zwrotu z inwestycji. Już w 2024 r. wydatki na centra danych zwiększyły się o 51 proc. w skali globalnej według danych Dell’Oro Group. Ogłoszone w pierwszym półroczu 2025 r. wydatki inwestycyjne największych hiperskalerów są już większe o 50 proc. rok do roku w analogicznym okresie. 

bankier.pl