- Ja to głównie boję się o mamę, bo po oglądaniu telewizji wchodzi na sociale. Jest wtedy zdenerwowana i prowadzi tam walkę z PiS i Konfą. Boi się, że znowu będą rządzić i "zniszczą Polskę". Żeby chociaż została z tym strachem w swojej bańce, ale ona idzie do prawaków i komentuje ich posty. Wiadomo, jak to się kończy... Starsi chcą nas chronić przed hejtem w necie, a sami nie ogarniają, jak on działa - opisuje 17-letnia Dagmara, licealistka z Krakowa.
Wspomina, jak jej matka się popłakała, gdy w sieci została nazwana przez swoich dawnych znajomych "lewacką tępą dzidą, która chce zapraszać gwałcicieli do Polski". - To był jakiś piętrowy trigger. Najpierw mamę podpalił Sławomir Mentzen, który w mediach pojechał po migrantach. Mama zapostowała na Facebooku, że boi się takich „brunatnych Polaków", co wkurzyło obrońców Konfy. Pisali, że oni czują strach z powodu takich "dzid". Teraz każdy się kogoś boi i go złomuje w necie - ocenia licealistka.
- W sumie dopiero niedawno to załapałem - wtrąca Darek, również uczeń ogólniaka w Krakowie. - Zdziwiło mnie, że gdy dorośli jadą ze sobą do spodu w tematach politycznych, to wcale się nie trollują, tylko robią to na serio. To już nie są czasy mojego dziadka, który tylko darł się do telewizora. Teraz dorośli strasznie podpalają się polityką, a potem idą gasić się do innych w sieci. Tylko że tamci też zieją ogniem jak smoki i zaraz wszyscy są zjarani - dodaje 16-latek.
- Dlatego nie oglądam telewizji. Wystarczy, że parę razy kliknąłem w polityczne kanały na YouTube i mam dość. Usłyszałem, że jacyś kolesie wyzywają się od "zdrajców Polski" i straszą się "zdradą stanu". Wyglądało to jak jakieś play off boomerów - wzdycha 17-letni Miłosz.
(...)
"Minęła 19. To jest program 'Dzisiaj'. Zapraszam na prawdziwie polskie wiadomości" - tak 11 sierpnia Danuta Holecka wita widzów Telewizji Republika, po czym zapowiada materiał o "Demokracji walczącej Waldemara Żurka".
- Chyba nie jestem na to gotowy - wpada w popłoch 17-letni Miłosz, dla którego takie programy są "play offami boomerów". Łapie jednak duży haust powietrza i pozwala mi włączyć ciąg dalszy "Dzisiaj".
Licealista słucha, jak w Republice straszą, że za kadencji nowego ministra sprawiedliwości może przestać obowiązywać prawo, a wtedy zostanie tylko "czysta, żywa, tępa siła". "Demokrację walczącą" Tuska i Żurka eksperci Republiki nazywają "totalitaryzmem" i ostrzegają, że władza może sięgnąć po "rozwiązania siłowe". Przywołują opinię Piotra Schaba - byłego rzecznika dyscyplinarnego sędziów, który był oskarżany o ich masowe represje za rządów PiS - że "demokraci walczący" byli również w hitlerowskich Niemczech. Według niego przywiązani do konstytucji Polacy mogą pokazać Żurkowi, że "również mają pięści".
Dobra, połowy nie zrozumiałem, ale chyba i tak już wiem, o co chodzi mojej babci. Bardzo ją lubię, ale czasami nie da się z nią dogadać. Głównie wieczorami, gdy wciągnie sobie kreskę Republiki. Wtedy babcia jest jak Dario z serialu "Ślepnąć od świateł". Nie chciałbyś, żeby w takim momencie zaprosiła cię na "herbatkę z cukrem, bez cytrynki". Musi się wyładować, mocno przeorać Tuska i każdego, kto go popiera. Dlatego mama, która jest z uniwersum PO, ucieka jak najdalej. Dobrze, że babcia nie ogarnia, co jest w internecie, bo by go spaliła. Ale tak ogólnie to spokojna i fajna kobieta - podkreśla Miłosz.
- Rozumiesz, dlaczego czasem się tak podpala? - dopytuję.
- No jeśli tak nastraszą ją w Republice, to nie dziwię się, że z babci wychodzi Dario. Polityka to za mocny drag. W dodatku ciężko go nie brać, bo politycy zawsze znajdą coś, czym można ludzi postraszyć. Ja tak mam trochę z tematem migrantów. Nie boję się ich, tylko straszenia nimi. To później kończy się ich biciem na ulicach. Ale nigdy nie gadam o tym z obcymi w necie, bo to nie ma sensu. Czasem rozmawiam z kolegami, zazwyczaj spokojnie. A jeśli już zaczyna rozkręcać się inba, to odpuszczam. Nic od takiej kłótni nie zależy - uważa mój rozmówca.
tokfm.pl

