sobota, 9 sierpnia 2025



9 czerwca Główny Zarząd Wywiadu Wojskowego Ukrainy (GUR) oszacował, że Rosja może produkować około 170 dronów typu Szahed dziennie i że Rosja planuje zwiększyć moce produkcyjne do 190 dronów dziennie do końca 2025 roku. Ukraiński portal Kyiv Independent poinformował 24 czerwca, że na początku czerwca 2025 roku otrzymał dane wywiadowcze GUR wskazujące, że Rosja zgromadziła około 600 pocisków balistycznych Iskander-M i 300 pocisków manewrujących Iskander-K – zapas, który wystarczyłby na około dwa lata, gdyby Rosja utrzymała obecne tempo ataków rakietowych na Ukrainę. Rosja nadal intensywnie inwestuje w swoje zdolności produkcyjne dronów i pocisków dalekiego zasięgu, w tym poprzez poleganie na partnerach i sojusznikach, takich jak Białoruś, Iran, Chińska Republika Ludowa (ChRL) i Korea Północna, w zakresie dostaw broni, wspólnych wysiłków produkcyjnych i programów unikania sankcji. Rosja będzie nadal inwestować w swoje zdolności produkcyjne dronów i pocisków oraz polegać na swoich sojusznikach, przygotowując się do długotrwałego wysiłku wojennego na Ukrainie i potencjalnego przyszłego konfliktu z NATO. Rozmiar rosyjskich pakietów uderzeniowych przeciwko Ukrainie będzie zatem prawdopodobnie nadal wzrastał, podobnie jak szkody w infrastrukturze cywilnej i ofiary wśród ludności cywilnej. W 2025 roku Rosja przeprowadziła już ponad 10 największych w historii ataków dronów i pocisków rakietowych i podobno dąży do zwiększenia rozmiaru swoich pakietów uderzeniowych, aby obejmowały one do 2000 dronów. Tymczasowe moratorium na ataki osłabiłoby również ukraińską kampanię długoterminowych ataków wymierzonych w rosyjskie obiekty przemysłu obronnego i infrastrukturę energetyczną — kampanię, której celem jest wymierzenie się w rosyjską produkcję obronną i dochody z energii, w przeciwieństwie do wyłącznie cywilnej infrastruktury, w którą często uderza kampania rosyjska. Każde porozumienie inne niż całkowite i długoterminowe zaprzestanie długoterminowych ataków na infrastrukturę cywilną będzie stanowić duże zagrożenie dla ludności cywilnej i infrastruktury Ukrainy po wygaśnięciu porozumienia i wznowieniu długoterminowych ataków rosyjskich.

(...)

Okupacja czterech obwodów przez Rosję nie jest ani nieunikniona, ani nieuchronna, ponieważ siły rosyjskie napotkają poważne przeszkody operacyjne w ramach prawdopodobnie wieloletnich przedsięwzięć. ISW szacuje, że Rosja nie zajęła jeszcze około 6500 kilometrów kwadratowych obwodu donieckiego, czyli około 25% regionu. Rosyjskie postępy mające na celu okrążenie Pokrowska przyspieszyły w ostatnich tygodniach, ale siły rosyjskie spędziły ostatnie 18 miesięcy, próbując zająć obszar około 30 kilometrów kwadratowych. Siły rosyjskie walczą o zajęcie Chasów Jar (przedwojennej miejscowości liczącej 12.000 mieszkańców) od kwietnia 2024 r., a pokonanie 11 kilometrów z zachodniego Bachmutu do zachodniego Chasów Jar zajęło siłom rosyjskim 26 miesięcy. Siły rosyjskie na kierunkach Chasów Jar i Toreck coraz bardziej zagrażają południowemu krańcowi ukraińskiego pasa twierdz w obwodzie donieckim w Kostyantynówce. Kostyantynówka leży około 30 kilometrów od Słowiańska, północnego krańca pasa fortecznego, a miasta w pasie fortecznym (Kostantynówka, Drużkiwka, Kramatorsk i Słowiańsk) liczyły przed wojną łącznie około 373.000 mieszkańców. Siły rosyjskie nie wykazały zdolności do zdobycia miast tej wielkości od połowy 2022 roku, a ISW nadal ocenia, że zdobycie pasa fortecznego będzie trudnym, wieloletnim przedsięwzięciem.

(...) 

Zaporoże jest silnie ufortyfikowanym miastem, podobnie jak miasta w pasie fortecznym obwodu donieckiego, a rosyjskie dowództwo wojskowe musiałoby zaangażować znaczną liczbę rosyjskiego personelu i sprzętu do zajęcia tych miast. Zajęcie obwodu chersońskiego wymagałoby również przekroczenia Dniepru, utworzenia bazy na zachodnim (prawym) brzegu rzeki i zajęcia Chersonia (przed wojną liczącego 275.000 mieszkańców). Siły rosyjskie musiałyby również stawić czoła znaczącym siłom obronnym, które siły ukraińskie utworzyły na zachodnim brzegu obwodu chersońskiego od czasu wyzwolenia tego obszaru w 2022 roku. Siły rosyjskie nie przeprowadziły udanej operacji przeprawy przez Dniepr na dużą skalę od czasu wycofania się wojsk rosyjskich do wschodniego (lewego) brzegu obwodu chersońskiego w listopadzie 2022 roku, a przeprawa ta miała miejsce w czasie, gdy siły rosyjskie próbowały szybko się wycofać przed nadciągającymi siłami ukraińskimi. Rosja prawdopodobnie miałaby trudności z jednoczesnym prowadzeniem działań w obwodach chersońskim i zaporoskim, zwłaszcza biorąc pod uwagę wpływ trzyletniej wojny na rosyjskie zdolności bojowe.

(...)

Rosyjskie wysiłki zmierzające do podboju całej Ukrainy poprzez zdobycze na polu bitwy zajęłyby dekady, gdyby obecne tempo postępów się utrzymało, ale teoria zwycięstwa Putina opiera się na hipotezie, że Zachód opuści Ukrainę na długo przed tym, zanim będzie musiał. Putin nadal wierzy, że czas działa na korzyść Rosji i że Rosja przetrwa Ukrainę i Zachód. Środki ekonomiczne w połączeniu z zachodnią pomocą wojskową, która umożliwia Ukrainie zadawanie rosyjskim siłom klęsk na polu bitwy, pozostają kluczowe dla zmiany kalkulacji Putina i skłonienia go do zasiadania do stołu negocjacyjnego, gotowego na kompromisy w celu zakończenia wojny.

(...)

Deputowany Dumy Państwowej i były dowódca 58. Armii Połączonych Sił Zbrojnych, generał porucznik Wiktor Sobolew, oświadczył 7 sierpnia, że „w żadnym wypadku” nie należy oczekiwać, że rozmowy między Putinem a Trumpem zakończą wojnę Rosji z Ukrainą. Sobolew twierdził, że Rosja nie będzie w stanie osiągnąć swoich celów wojennych za pomocą zawieszenia broni lub rozejmu.

(...)

Pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Obrony Dumy Państwowej Aleksiej Żurawlow stwierdził 7 sierpnia, że Rosja „oczywiście” nie zadowoli się zamrożeniem linii frontu i że Trump musi zrozumieć, że Rosji „nie da się pokonać”. Pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej Aleksiej Czepa stwierdził 7 sierpnia, że Rosja zawsze była gotowa na rozmowy pokojowe, ale zauważył, że stanowisko Rosji nie zmieniło się od czasu przedwojennych ultimatum Rosji w 2021 roku (kiedy Rosja zażądała, aby NATO i Stany Zjednoczone zaprzestały ekspansji NATO i ograniczyły działalność militarną w Europie, na Kaukazie i w Azji Środkowej). Rosyjski ultranacjonalistyczny portal Cargrad opublikował 7 sierpnia artykuł redakcyjny, w którym twierdzi, że wojna na Ukrainie jest „wewnętrzną sprawą” Rosji. W artykule stwierdzono, że Rosja nie chce pokoju z Ukrainą, „lecz pokoju bez Ukrainy”, ponieważ „nie powinno być Ukrainy”. 

(...)

Wypowiedzi rosyjskich deputowanych są w dużej mierze przeznaczone do użytku wewnętrznego, a związany z Kremlem rosyjski oligarcha, prawosławny nacjonalista i założyciel Cargradu Konstantin Małofiejew często stara się uwarunkować rosyjską społeczność nacjonalistyczną do poparcia rosyjskiego wysiłku wojennego. Te wypowiedzi rosyjskich urzędników i mediów są częścią wysiłków Kremla, mających na celu przygotowanie rosyjskiego społeczeństwa na fiasko negocjacji i kontynuację wojny.

understandingwar.org


PLA przeprowadziła pokazy siły w ostatnich dniach, świętując swoją 98. rocznicę. PLA zadebiutowała ze swoim czwartym okrętem desantowym typu 075 podczas ćwiczeń na Morzu Południowochińskim. PLA opublikowała również pięcioodcinkowy film dokumentalny, który zawierał nagrania uzbrojenia i ćwiczeń PLA oraz końcowej fazy budowy lotniskowca Fujian. Seria dokumentów zawierała niepublikowane nagrania ćwiczeń PLA, nagrania końcowej fazy rozwoju lotniskowca PLAN Fujian oraz nagrania nowych bezzałogowych i rakietowych systemów PLA. Film dokumentalny odzwierciedlał typową nacjonalistyczną retorykę widoczną w propagandzie PLA, prezentując siłę, innowacyjność i postęp technologiczny PLA.

W dokumencie znalazły się fragmenty, które prawdopodobnie miały na celu zastraszenie przeciwników ChRL. Na przykład w dokumencie pokazano nagranie Chińskiej Straży Przybrzeżnej (CCG) konfrontującej się z filipińskim statkiem w pobliżu Drugiej Ławicy Thomasa i „odholowania naruszającego prawa statku”. Nagranie to po raz pierwszy w historii ChRL przyznało się do odholowania filipińskich statków z tego obszaru. CCG zazwyczaj używała bardziej niejasnego języka, przedstawiając swoje działania na Morzu Południowochińskim jako ogólne operacje organów ścigania. Filipiny odpowiedziały na nagranie, oskarżając ChRL o powielanie starych nagrań z czerwca 2024 r. w celu manipulowania opinią publiczną. Seria dokumentów zawierała osobno opis operacji „zimnego startu”, w której ćwiczenia przekształciły się w atak na pełną skalę, prawdopodobnie przeciwko Tajwanowi. Seria dokumentów potępiła tajwańskich „aktywistów niepodległościowych”. Dokument prawdopodobnie ma na celu wzbudzenie obaw Tajwańczyków, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza może niespodziewanie rozpocząć zakrojone na szeroką skalę operacje bojowe przeciwko wyspie.

ChRL prawdopodobnie zabiegała o ten dokument, aby zyskać poparcie społeczne dla PLA i zwiększyć zaufanie do jej siły. Możliwe, że ChRL chciała złagodzić potencjalne poczucie słabości w obliczu trwających czystek i śledztw korupcyjnych w PLA.

Tajwański program telewizyjny przedstawiający atak ChRL na Tajwan — zatytułowany Zero Day Attack — będzie miał premierę w sierpniu 2025 roku. Rząd Tajwanu przekazał fundusze na program, który przedstawi scenariusz inwazji po kolejnych wyborach prezydenckich na Tajwanie w 2028 roku. Program koncentruje się przede wszystkim na niekinetycznych aspektach wojny, w szczególności operacjach informacyjnych i wojnie poznawczej opartej na rzeczywistych taktykach ChRL. W programie będą również pokazywane operacje sabotażowe, w tym niektóre wymierzone w infrastrukturę krytyczną, prowadzone przez tajne i przestępcze sieci. Serial koncentruje się na roli odporności społecznej i gotowości cywilnej, które są centralnymi elementami planu prezydenta Tajwanu Williama Lai Ching-te mającego na celu obronę Tajwanu przed agresją ChRL.

Program Zero Day Attack będzie emitowany na Tajwanie, w Japonii i Indonezji w sierpniu. Producentka, Cheng Hsin-mei, stwierdziła, że „wojna [między ChRL a Tajwanem] już się rozpoczęła” poprzez „informację i infiltrację” i wyraziła nadzieję, że widzowie na Tajwanie „będą bardziej świadomi infiltracji współczesnej szarej strefy wojny”. Cheng stwierdziła, że ChRL zinfiltrowała już „świątynie, wybory, klasę polityczną [i] zorganizowane sieci przestępcze” i że taka infiltracja mogłaby zagrozić Tajwanowi w przypadku ewentualnej inwazji.

ChRL odpowiedziała na doniesienia o ataku Zero Day, oczerniając tajwańskich przywódców i umniejszając swoją agresję wobec Tajwanu. Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej ChRL Zhang Xiaogang oskarżył rządzącą na Tajwanie Demokratyczną Partię Postępową (DPP) o podsycanie „lęku wojennego” i wykorzystywanie narodu tajwańskiego jako „mięsa armatniego” w imię konfliktu w cieśninie. Zhang podobnie skrytykował tajwański rozwój dronów i obserwację niedawno zakończonych ćwiczeń Han Kuang przez amerykańskich urzędników wojskowych na tej samej konferencji prasowej. Zhang użył niezwykle ostrej retoryki, mówiąc: „Mówimy władzom DPP, że jeśli wyrządzą więcej krzywd, zabiją się i bez względu na to, ile rzucą, będzie to daremne”. Taka retoryka odzwierciedla wysiłki ChRL, aby obwinić DPP za napięcia w cieśninie, pomimo rosnącej agresji ChRL. Komentarze Zhanga służą trwającym operacjom informacyjnym ChRL mającym na celu zdemoralizowanie i dyplomatyczną izolację Tajwanu. 

understandingwar.org


Jak powiedział podczas ceremonii w Białym Domu Donald Trump, podpisane dokumenty kończą 35 lat wojny między oboma krajami, wyrażając przekonanie, że Paszynian i Alijew będą teraz przyjaciółmi.

- Wielu próbowało znaleźć rozwiązanie, w tym Unia Europejska. Rosjanie bardzo się starali, ale nigdy do tego nie doszło. Śpiący Joe Biden próbował, ale wiecie, co się stało? Próbował przez jakieś 12 minut i mu się nie udało - drwił Trump. Dzięki temu porozumieniu w końcu udało nam się zawrzeć pokój i właśnie opuściliśmy Gabinet Owalny, gdzie podpisaliśmy obszerne dokumenty i bardzo ważne elementy porozumienia, w którym Armenia i Azerbejdżan zobowiązują się do zaprzestania wszelkich walk na zawsze, otwarcia handlu, podróży i stosunków dyplomatycznych oraz poszanowania wzajemnej suwerenności i integralności terytorialnej - dodał.

Choć wszystkie szczegóły i treść dokumentów nie są do końca znane, według zapowiedzi urzędników Białego Domu, parafowane zostało wynegocjowane już w marcu porozumienie pokojowe, obaj liderzy zobowiązali się do pełnego wdrożenia traktatu pokojowego, a deklaracja także przewiduje utworzenie "Szlaku Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu" (TRIPP), czyli obszaru tranzytowego łączącego Azerbejdżan z jego eksklawą, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną. Jest ona oddzielona od reszty kraju przez 32-kilometrowy odcinek terytorium Armenii. Według administracji propozycję nazwy szlaku wysunął Erywań.

TRIPP ma być rozwiązaniem żądania Baku, by zapewnić swobodny korytarz przez terytorium Armenii łączący dwie części Azerbejdżanu. Według słów Trumpa porozumienie zakłada potencjalne 99-letnie partnerstwo gospodarcze USA z Armenią, by rozwijać korytarz. Wśród piątkowych postanowień jest również zniesienie trwających od 1992 r. restrykcji na współpracę obronną USA z Azerbejdżanem i otwarcie strategicznego partnerstwa między krajami. Azerbejdżan i Armenia wycofały się też z tzw. Grupy Mińskiej OBWE (przewodzonej przez USA, Rosję i Francję), która była dotychczasowym forum mediacji konfliktu.

- To dzień, który będzie zapamiętany przez naród azerbejdżański z dumą i wdzięcznością dla prezydenta Trumpa - zadeklarował prezydent Azerbejdżanu, który wychwalał amerykańskiego przywódcę i zapowiadał, że wspólnie z Paszynianem wyślą list rekomendujący go do Pokojowej Nagrody Nobla.

Paszynian również twierdził, że porozumienie nie byłoby możliwe bez Trumpa i zachwalał zalety nowego projektu, twierdząc, że doprowadzi on do "odblokowania całego regionu" i wielkich inwestycji w Armenii.

Odnosząc się do faktu, że podpisana deklaracja nie jest końcowym traktatem i nie jest prawnie wiążąca, Trump zapewnił, że nie przewiduje żadnych problemów, lecz jeśli dojdzie do łamania postanowień, liderzy mogą się do niego zwracać.

- Ale jeśli dojdzie do konfliktu, obaj wiedzą, że do mnie zadzwonią. Wyjaśnimy to. Nie będą mieli problemu - zapewniał Trump. Nie odpowiedział też na pytanie, czy Ormianie będą mogli powrócić do Górskiego Karabachu, spornego regionu zamieszkanego przedtem przez Ormian, lecz odzyskanego zbrojnie przez Azerbejdżan podczas ofensywy 2023 r.

PAP


"Długo oczekiwane spotkanie między mną, jako prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki, a prezydentem Rosji Władimirem Putinem odbędzie się w najbliższy piątek, 15 sierpnia 2025 roku, w Wielkim Stanie Alaska. Więcej szczegółów wkrótce. Dziękuję za uwagę!" - napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social.

Prezydent nie wspomniał o sankcjach na Rosję i jej partnerów handlowych, których nałożenie zapowiadał wcześniej niezależnie od planów szczytu z Putinem. Jeszcze w czwartek mówił jednak, że jego decyzja w tej sprawie zależy od rosyjskiego prezydenta. Nie jest też jasne, czy dojdzie do spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, co pierwotnie zapowiadał Trump. Według telewizji CBS wciąż możliwe jest, że "w jakiś sposób Zełenski będzie zaangażowany w spotkanie na Alasce".

Jeszcze przed ogłoszeniem miejsca spotkania, Trump w piątek twierdził, że porozumienie w sprawie zakończenia wojny jest blisko i sugerował, że zakłada ono wymianę terytoriów.

- Patrzymy na kwestię terytorium, o które toczyły się walki przez trzy i pół roku, wiesz, zginęło wielu Rosjan, zginęło wielu Ukraińców. Więc to rozważamy, ale tak naprawdę chcemy odzyskać część z nich i dokonać wymiany. To skomplikowane. Właściwie to nic prostego (...) Dokonamy wymiany części terytoriów, aby poprawić sytuację obu stron - mówił podczas ceremonii podpisania deklaracji pokojowej między Armenią i Azerbejdżanem.

Trump stwierdził, że zarówno Władimir Putin, jak i Wołodymyr Zełenski chcą pokoju, lecz zaznaczył, że Zełenski musi teraz "załatwić wszystko, czego potrzebuje, bo będzie musiał przygotować się do podpisania czegoś". Zdawał się w ten sposób sugerować potencjalną zmianę ukraińskiej konstytucji, która nie pozwala na zmiany terytorialne.

Według "Wall Street Journal" Putin powiedział wysłannikowi Trumpa, Steve'owi Witkoffowi, że Rosja zgodzi się na całkowite zawieszenie broni, jeśli Ukraina zgodzi się wycofać wojska z całego obwodu donieckiego i ługańskiego. Dodatkowo Putin chce uznania tych obwodów oraz Krymu za terytorium Rosji. Putin z kolei miał zapewnić, że Duma przyjmie prawo obiecujące, że nie zaatakuje Ukrainy lub innych krajów europejskich. Witkoff miał powiedzieć europejskim przywódcom, że oferta pokazuje "rzeczywisty ruch Putina w kierunku pokoju", choć ostateczne porozumienie może być inne od tego proponowanego przez Kreml.

(...)

PAP


Prezydent Rosji Władimir Putin przekazał wysłannikowi prezydenta USA, Steve'owi Witkoffowi Order Lenina, by wręczył go wysokiej rangą urzędniczce CIA, której syn zginął walcząc w Ukrainie po stronie Rosji - donosi stacja CBS.

Według CBS Putin przekazał Witkoffowi order podczas ich spotkania w środę w Moskwie. Rosyjski przywódca miał polecić, by przekazać go Juliane Gallinie, wicedyrektorce CIA ds. cyfrowych innowacji. 21-letni syn Galliny, Michael Gloss, został zabity w Ukrainie w 2024, walcząc po stronie Rosji.

Stacja podaje, że nie jest jasne, co Witkoff zrobił z orderem. Order Lenina był najwyższym odznaczeniem Związku Sowieckiego, lecz przestał być wydawany w Federacji Rosyjskiej. Jak zaznacza CBS, orderem tym ZSRR uhonorował m.in. Kima Philby'ego, brytyjskiego oficera wywiadu MI6, który szpiegował dla Sowietów.

"Gest Putina, znanego z gierek psychologicznych i prób obnażenia słabych punktów przeciwników, miał najprawdopodobniej na celu wywołanie niepotrzebnych pytań i podkreślenie, że syn urzędnika CIA walczył po stronie Rosji w wojnie" - komentuje stacja.

Prezydent USA Donald Trump został zapytany o sprawę w piątek podczas spotkania z przywódcami Azerbejdżanu i Armenii w Białym Domu, lecz nie odniósł się jednoznacznie do doniesień.

- On (Putin) lubi pana Witkoffa, to prawda - powiedział Trump.

PAP


Zbieżność doktrynalna Pekinu i Moskwy należy do najważniejszych i niedocenianych elementów jednoczących de facto sojusz chińsko-rosyjski. Jest zakorzeniony we wspólnym dziedzictwie marksizmu-leninizmu, z jego hiperrealizmem i aspektami darwinizmu społecznego.

W tym kontekście marksizm-leninizm zapewnia im ramy pojęciowe umożliwiające zrozumienie, jak działa świat. Nie jest to ideologia czy cel taki jak rewolucja światowa, ale raczej coś ważniejszego: wspólny światopogląd. Niemcy nazywają to “Weltanschauung” – głęboko zinternalizowanym spojrzeniem na życie lub świat przez jednostkę lub grupę opartą na religii, ideologii lub filozofii, zwykle eklektyczną, ale spójną mieszanką wszystkich trzech. Czasami pewne elementy ich światopoglądów mogą się różnić; jeden może obejmować aspekty, których drugi nie uwzględnia. Różnice te nie zakłócają jednak ich relacji ani współpracy.

Kluczową koncepcją leninisty “Weltanschauung” jest w istocie pytanie: kto kogo zdominuje? Jest zwięzłym wyrazem fundamentalnej natury polityki jako walki o władzę – pomiędzy poszczególnymi graczami, klasami społecznymi, czy też, w przypadku stosunków międzynarodowych, przeciwstawnymi mocarstwami. Koncepcja ta podkreśla nie do pogodzenia charakter takich antagonizmów i konieczność ostatecznego obalenia drugiej przez jedną stronę, aby zabezpieczyć swoje istnienie. To dlatego elity w Zhongnanhai i na Kremlu postrzegają Zachód jako egzystencjalne zagrożenie.

Bez względu na to, jak często zachodni politycy mówią o współistnieniu, wspólnych interesach lub korzyściach płynących z porządku międzynarodowego opartego na zasadach dla wszystkich stron, przywódcy chińscy i rosyjscy postrzegają to jako zwykłą zasłonę dymną. Nie rozumieją ani nie podzielają takiego światopoglądu. W początkowych latach byli socjalizowani w ramach marksistowsko-leninowskiego “Weltanschauung.” Dla każdego autorytarnego lub totalitarnego reżimu alternatywa jest zawsze zagrożeniem. Dla autorytarnych marksistów-leninistów samo istnienie demokracji stanowi śmiertelne zagrożenie i zrobią wszystko, aby ją zniszczyć. Jednocześnie, dopóki istnieje to postrzegane zagrożenie, będzie ono działać jako silne wiązanie de facto sojuszu chińsko-rosyjskiego.

Udostępniony chińsko-rosyjski “Weltanschauung” wyjaśnia również, jak funkcjonuje ta relacja. Nie ma formalnego traktatu, formalnego mechanizmu koordynacji, a przede wszystkim zaufania. Zasadniczy problem polega na tym, że większość zachodnich obserwatorów próbuje przenieść swoje własne zrozumienie sojuszu międzynarodowego i sposobu, w jaki działa polityka międzynarodowa – w oparciu o zachodnie normy polityczne i społeczne – na stosunki Chiny-Rosja. W rzeczywistości mają do czynienia z zupełnie innymi podmiotami działającymi w sposób zasadniczo wyjątkowy.

Po pierwsze, chińscy lub rosyjscy decydenci nie ufają nikomu, łącznie ze sobą. Ufają jednak swojej ocenie interesów drugiej strony. Ocena ta jest możliwa dzięki i w oparciu o wspólną “Weltanschauung.” Dopóki będą wierzyć, że interesy drugiej strony są zgodne z utrzymaniem tego sojuszu, a większe zagrożenie leży poza nim, stosunki pozostaną silne. Może wytrzymać tarcia na peryferiach i zarządzać różnicami w regionach takich jak Afryka, Bliski Wschód czy Azja Środkowa.

Po drugie, nie potrzebują tak dużej koordynacji jak zachodnie sojusze. Ich celem jest raczej demontaż istniejącego porządku międzynarodowego niż budowa nowego. Z definicji jest to prostsze zadanie. Po trzecie, podzielają głęboko powiązany światopogląd. Dzięki temu nie muszą ściśle koordynować działań, ponieważ obie strony dokładnie wiedzą, co robić, jak oceniać sytuację, a nawet czego oczekuje od nich drugi partner. To dopasowanie jest najważniejszym czynnikiem, który sprawia, że ta relacja sprawdza się w praktyce.

Wreszcie, wspólny “Weltanschauung” daje im wspólny język do komunikacji. O ile nam wiadomo, Xi Jinping i Władimir Putin nie mają wspólnego języka mówionego i muszą porozumiewać się za pośrednictwem tłumaczy. Jednocześnie jednak mówią tym samym “language” marksistowsko-leninowskiego światopoglądu. Używają tych samych klisz pojęciowych i odwołują się do tych samych koncepcji politycznych i społecznych. Pozwala to na natychmiastowe wzajemne zrozumienie, a nawet jeśli nie potrafią komunikować się bezpośrednio, łączy ich wzajemne zrozumienie w stopniu, jakiego nie byłby w stanie osiągnąć żaden zachodni rozmówca – nawet biegle władający ich językami ojczystymi.

Aby w pełni zrozumieć, w jaki sposób wspólny światopogląd cementuje sojusz chińsko-rosyjski, należy uchwycić różnicę między marksizmem-leninizmem jako ideologią a marksistowsko-leninowskim “Weltanschauung”. Na przykład według Marksa i jego zwolenników większość ludzkości jest wyzyskiwana i kontrolowana przez mniejszość, która wykorzystuje system gospodarczy na swoją systematyczną korzyść. W tym kontekście sposobem na wyzwolenie większości jest przejęcie i przekształcenie systemu gospodarczego i jego podstaw za pomocą politycznych środków – i, jeśli to konieczne, brutalnych środków.

Obecni przywódcy chińscy i rosyjscy uznają i akceptują tę analizę, ale wyciągają praktyczne wnioski dla własnych celów. Postrzegają kontrolę nad gospodarką jako sposób na zachowanie i skonsolidowanie swojej władzy politycznej. Gospodarka jest dla nich narzędziem politycznym, a nie celem samym w sobie, jak ma to miejsce w przypadku większości mieszkańców Zachodu. Dlatego większość zachodnich obserwatorów nie wierzyła w 2022 r., że Putin zaatakuje Ukrainę; myśleli, że byłoby to ekonomiczne samobójstwo Rosji. Natomiast prawdopodobne jest, że kierownictwo Komunistycznej Partii Chin nie miało problemu ze zrozumieniem logiki Putina.

chinaobservers.eu

piątek, 8 sierpnia 2025



Minister informacji Libanu Paul Morcos wyjaśnił po posiedzeniu rządu, że gabinet zagłosował za przyjęciem listy ogólnych celów, ujętych w przygotowanej przez administrację USA propozycji. Obejmują one m.in. stopniowe zakończenie zbrojnej obecności wszystkich podmiotów niepaństwowych, w tym Hezbollahu, na całym terytorium Libanu oraz wycofanie sił izraelskich z południa kraju i ostateczne wytyczenie wciąż spornej granicy libańsko-izraelskiej – powiedział.

Izrael zadał Hezbollahowi poważne ciosy w trakcie zeszłorocznej ofensywy - podkreśliła agencja Reutera. Była ona punktem kulminacyjnym konfliktu, rozpoczętego w październiku 2023 roku, kiedy libańskie ugrupowanie otworzyło ogień do izraelskich pozycji na granicy i zadeklarowało poparcie dla Hamasu. W listopadzie przy pośrednictwie USA zawarte zostało zawieszenie broni. Przyjęta przez rząd amerykańska propozycja ma na celu jej „przedłużenie i ustabilizowanie”.

Zgodnie z nią w pierwszej fazie rząd wydałby w ciągu 15 dni dekret zobowiązujący Hezbollah do całkowitego rozbrojenia do końca roku. Izrael zaprzestałby natomiast działań wojskowych na lądzie, w powietrzu i na morzu. W następnej fazie Liban zacząłby wdrażać plan rozbrojenia, a Izrael miałby zacząć wycofywać się pozycji zajmowanych w południowym Libanie i zwolnić libańskich więźniów.

PAP


W piątek w Białym Domu w obecności prezydenta USA Donalda Trumpa ma dojść do spotkania przywódców Azerbejdżanu i Armenii, Ilhama Alijewa i Nikola Paszyniana.

Projektowany korytarz ma nosić nazwę "Szlak Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu" (the Trump Route for International Peace and Prosperity). Korytarz ma połączyć Azerbejdżan z jego eksklawą, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną, oddzieloną od reszty kraju przez 32-kilometrowy odcinek terytorium Armenii.

Korytarz będzie przechodzić przez pograniczny region Zanzegur i obejmować linie kolejowe, rurociągi naftowe i gazowe oraz światłowody. Będzie on służył również do transportu towarów, a w przyszłości również ludzi - zaznaczył agencja Reutera.

Według informacji agencji porozumienie nie przewiduje finansowania budowy Szlaku Trumpa przez rząd USA, lecz przez prywatne korporacje. Umowa została wypracowana po wizycie specjalnego wysłannika Trumpa, Steve'a Witkoffa w stolicy Azerbejdżanu - Baku, a także w wyniku kontynuacji rozmów między stronami.

"Korytarz skracając drogę lądową z Azji do Europy, miałby kluczowe znaczenie dla usprawnienia Korytarza Środkowego, lądowej trasy przez Eurazję, której znaczenie wzrosło po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Skorzystałby na tym niemal cały region Azji Środkowej i Kaukazu Południowego.

Prezydenci Azerbejdżanu i Turcji zaczęli promować ideę korytarza po wojnie w 2020 roku
43-kilometrowy korytarz miałby przebiegać przez terytorium Armenii, łącząc azerbejdżańskie Horadiz z Nachiczewanem. Zostałby zintegrowany z istniejącym systemem drogowo-kolejowym Horadiz-Agbend po stronie Azerbejdżanu, a po stronie tureckiej połączyłby się z liniami Nachiczewan-Igdir-Kars" - zaznaczył w materiale z 25 lipca portal bne IntelliNews.

"W czasach sowieckich Azerbejdżan wykorzystywał tę trasę do połączeń z Nachiczewanem, jednak pierwsza wojna o Karabach na początku lat 90. przerwała to połączenie, izolując eksklawę. Od tego czasu obywatele Azerbejdżanu docierają do Nachiczewanu drogą powietrzną lub lądową przez Iran. Przywrócenie korytarza stworzyłoby nieprzerwaną trasę lądową, ułatwiającą przepływ towarów i pasażerów między Azerbejdżanem, Turcją, a docelowo - Europą i Azją" - zaznaczył portal.

"Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew i jego turecki protektor Recep Tayyip Erdogan zaczęli promować ideę korytarza po wojnie w 2020 roku. Baku odzyskało wówczas kontrolę nad znaczną częścią regionu Górskiego Karabachu oraz przylegającymi terytoriami, które od lat 90. były w rękach sił armeńskich jako strefa buforowa. Porozumienie pokojowe, podpisane po zakończeniu wojny, zawierało zapis o nowych szlakach transportowych łączących Azerbejdżan właściwy z Nachiczewanem, jednak nie przyznawało Azerbejdżanowi kontroli nad terytorium Armenii, które jest uznawane na arenie międzynarodowej" - zaznaczył z kolei w swym materiale z 28 lipca br. portal irańskiej opozycji Teheran Times.

Rozwojem sytuacji zaniepokojony jest Teheran. Będący pod amerykańską kontrolą korytarz znajdowałby się bowiem na granicy Iranu, Armenii i Azerbejdżanu.

PAP


Indyjskie koncerny paliwowe kontrolowane przez państwo: Indian Oil Corp. (IOC) oraz Bharat Petroleum (BPCL) zakupiły na rynku spot co najmniej 22 mln baryłek ropy naftowej innej niż rosyjska. 

To oznacza, że Władimir Putin zostanie pozbawiony wpływów w wysokości 1,32 mld dolarów. Amerykańskie sankcje powodują, że ubywa klientów na rosyjską ropę.

Dostawy do kilkunastu indyjskich rafinerii będą realizowane we wrześniu i w październiku. To pierwszy przypadek od wielu kwartałów, kiedy importowany surowiec nie jest objęty kontraktami długoterminowymi.

Jak podaje Reuters, BPCL kupiło na swoje potrzeby 9 mln baryłek, z czego 1 mln w Angoli, 1 mln w Stanach Zjednoczonych, 2 mln w Nigerii i 3 mln w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Z kolei Indian Oil kupił surowiec w Arabii Saudyjskiej, Iraku, a także w ZEA.

Działania te są efektem nałożenia przez amerykańską administrację federalną dodatkowych ceł na indyjski eksport do Stanów Zjednoczonych z powodu zakupów rosyjskiej ropy naftowej.

W 2024 r. Indie importowały 240,54 mln ton ropy, z czego oficjalne dostawy z Rosji wyniosły 87,5 mln ton. Strona amerykańska szacuje, że kolejnych 4-5 mln ton to była także rosyjska ropa, tylko w trakcie transportu tankowcami skutecznie zmieniono dokumenty dotyczące pochodzenia surowca.

W maju tego roku do Indii trafiło drogą morską 22,40 mln ton, z czego z Rosji 9,01 mln ton, co stanowiło 39 proc. zapotrzebowania. 

wnp.pl


Premier Indii Narendra Modi rozmawiał w piątek telefonicznie z Władimirem Putinem i podkreślił wolę zacieśnienia "specjalnej relacji" Delhi z Moskwą, a także zapewnił, że oczekuje wizyty przywódcy Rosji w Indiach.

Według wpisu premiera na platformie X, Modi odbył "dobrą i szczegółową" rozmowę ze "swym przyjacielem" Putinem. Indyjski premier napisał ponadto, że podziękował rosyjskiemu przywódcy za to, że podzielił się z nim najnowszymi informacjami dotyczącymi Ukrainy.

MSZ w Delhi poinformowało w komunikacie, że Modi zaprosił Putina na "23. doroczny Szczyt Indyjsko-Rosyjski", a obaj przywódcy podkreślili wolę "dalszego pogłębienia Specjalnego i Uprzywilejowanego Partnerstwa Strategicznego Indii i Rosji".

Kreml przekazał wkrótce potem, że Putin i Modi rozmawiali o wymianie handlowej i współpracy gospodarczej oraz inwestycyjnej, a także omówili niedawną wizytę specjalnego wysłannika Białego Domu Steve'a Witkoffa w Moskwie.

W środę prezydent USA Donald Trump wprowadził dodatkowe 25-procentowe cło na import towarów z Indii, ponieważ kraj ten kupuje rosyjską ropę. Wraz z innymi taryfami nałożonymi wcześniej przez Trumpa na Indie zapowiedziane w środę nowe cła sprawią, że niektóre indyjskie produkty będą oclone na poziomie 50 proc.

Indyjski resort dyplomacji oświadczył tego samego dnia, że taryfy te są "niesprawiedliwe, nieuzasadnione i nierozsądne". Ministerstwo podkreśliło, że Indie podejmą wszelkie konieczne kroki, służące obronie interesów państwa.

Reuters podał w piątek, że po decyzji Trumpa Indie wycofały się z planowanych zakupów amerykańskiego uzbrojenia oraz samolotów koncernu Boeing, a indyjski minister obrony Rajnath Singh odwołał wizytę w Waszyngtonie.

Modi złożył w lipcu 2024 roku dwudniową wizytę w Moskwie, a jego rozmowy z Putinem dotyczyły współpracy z Rosją w energetyce jądrowej i rozwiązania problemu przekazów pieniężnych rubel-rupia.

Indie, które są sojusznikiem Rosji i jednym z najważniejszych nabywców rosyjskiej broni, nigdy nie potępiły oficjalnie rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 

PAP


Wydatki na obronę narodową to tylko część rosyjskich wydatków wojskowych. Można jednak na ich podstawie ocenić obecny rozmach militarystycznych działań reżimu. W przedwojennym 2021 r. na tę pozycję budżetową wydano 3,6 bln rubli (według aktualnego kursu 165 mld zł). W pierwszym roku wojny, 2022 r., już 4,7 bln (216 mld zł). W 2023 r. — 5 bln (230 mld zł), a według nieoficjalnych szacunków 9,7 bln (447 mld zł). W 2024 r. było to 10,4 bln (479 mld zł). I wreszcie w bieżącym, 2025 r., zaplanowano 13,5 bln rubli (622 mld zł), a w rzeczywistości będzie więcej.

W ciągu czterech lat wojny wydatki wojskowe Rosji wzrosły czterokrotnie w wartości nominalnej, a po uwzględnieniu inflacji — potroiły się.

(...)

Począwszy od 2022 r., przy każdej aktualizacji trzyletniego planu budżetowego wpisywano do niego wzrost wydatków wojskowych na najbliższy rok i (rzekomo) ich zmniejszenie w kolejnych latach. W obowiązującym obecnie trzyletnim planie na lata 2025-2027 również zapisano cięcia — z obecnych 13,5 bln rubli do 12,8 bln (590 mld zł) w 2026 r. i 13,1 bln rubli (603 mld zł) w 2027 r.

(...)

W ciągu kilku lat inwazji na Ukrainę niemilitarna część rosyjskiej gospodarki i rosyjskiego społeczeństwa przystosowała się do nowego klimatu i stworzyła sobie coś w rodzaju spokojnego życia. Branże produkujące towary i usługi cywilne popadają w stagnację lub zmniejszają produkcję, a społeczeństwo nie rości sobie prawa do dużych zakupów i oddaje nadwyżki pieniędzy do państwowych banków pod wysokie odsetki. Władze zdołały nawet powstrzymać inflację, choć zapłaciły za to przyspieszeniem upadku branż cywilnych i ponownym umocnieniem rubla.

(...)

W bieżącym roku rosyjski system finansowy po raz pierwszy od czasów wojny sygnalizuje, że jego rezerwy wytrzymałości są na wyczerpaniu. Do tej pory deficyt federalny utrzymywał się na jednym poziomie (3,3 bln w 2022 r., czyli ok. 152 mld zł, 3,2 bln w 2023 r., czyli ok. 147 mld zł, i 3,5 bln w 2024 r., czyli ok. 161 mld zł). Wiosną planowany poziom deficytu na 2025 r. podwyższono do 3,8 bln (175 mld zł), ale już teraz widać, że będzie on znacznie wyższy. W okresie styczeń–lipiec deficyt wyniósł 4,9 bln (225 mld zł), a na cały 2025 r. eksperci nie boją się już prognozować deficytu w wysokości 8 bln (370 mld zł), a nawet więcej.

(...)

Przyczyna tak potężnej nierównowagi wydaje się oczywista: ropa stała się tańsza niż zapisano w obliczeniach. W bieżącym roku oczekiwane dochody budżetu z ropy i gazu zostały już obniżone z 10,9 bln (500 mld zł) do 8,3 bln (380 mld zł). A jeśli groźby amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa nagle się zmaterializują, to międzynarodowy bojkot prawdopodobnie obniży je nawet do 5-6 bln (230-280 mld zł).

Do tej pory handel paliwem przynosił Putinowi więcej: w przedwojennym 2021 r. — 9,1 bln (420 mld zł), a w latach wojennych 2022-2024 — średnio 10,3 bln (470 mld zł) rocznie.

Ale finanse Putina mają głębszy problem. I nawet, prawdopodobnie, poważniejszy.

Do niedawna wszystkie pozostałe, czyli niepochodzące z ropy i gazu, dochody budżetu z roku na rok szybko rosły. Ale w 2025 r. wzrost się zatrzymał. W pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. dochody niepochodzące z ropy i gazu były wprawdzie wyższe niż rok wcześniej, ale w ujęciu realnym, po uwzględnieniu inflacji, wzrosły jedynie symbolicznie, o kilka procent. I to tylko dzięki podwyżce stawki podatku dochodowego od tego roku. Przy poprzedniej stawce władze zebrałyby w ujęciu realnym mniej niż w 2024 r.

Nie ma dobrych sposobów na załatanie tej dziury w budżecie. Sprzedaż papierów wartościowych bankom państwowym i tak nie różni się zbytnio od zwykłej emisji pieniądza, a do tego jest nieopłacalna ze względu na wysokie stopy procentowe. W 2024 r. obsługa kredytów pochłonęła jedną trzecią dochodów, a w 2025 r. obsługa pochłonie jak dotąd lwią część. A przeniesienie środków do budżetu z Funduszu Narodowego Dobrobytu lub ze "zwykłych" rezerw banku centralnego może być tylko emisją, jeśli odbywa się na dużą skalę.

(...)

Centrum analityczne CMAKP, które zazwyczaj wyraża punkt widzenia rządu, narzeka na "niezbyt korzystną zmianę strukturalną — odpływ zasobów rozwojowych z wewnętrznie zorientowanego cywilnego sektora prywatnego", a także na "gwałtowne ograniczenie możliwości dalszego wzrostu aktywności inwestycyjnej w warunkach już rozpoczętego spadku dochodów zarówno przedsiębiorstw, jak i państwa".

(...)

A CMAKP na wszelki wypadek podpowiada najprostszy sposób: "W warunkach spadku długoterminowego poziomu dochodów z ropy i gazu lub ponownego wzrostu wydatków kwestia konieczności dalszych innowacji podatkowych ponownie znajdzie się na porządku dziennym".

Oprócz nowego podwyższenia podatków, w tym przypadku konieczne będzie oczywiście również znaczne ograniczenie wydatków cywilnych, w tym na preferencyjne kredyty hipoteczne, oraz gotowość do zmniejszenia konsumpcji ludności poprzez gwałtowny wzrost inflacji. Nie wykluczajmy też odważnych kroków, zmierzających do zaksięgowania 60 bln rubli (2 bln zł), które leżą na kontach bankowych obywateli.

onet.pl\The Moscow Times