Rosja ugrzęzła w wojnie z Ukrainą i jest izolowana na Zachodzie niezliczonymi sankcjami, co uczyniło z Azerbejdżanu ważnego partnera logistycznego dla Moskwy. Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Moskwa aktywnie inwestuje w infrastrukturę transportową na terytorium Azerbejdżanu i projekty wzdłuż trasy Rosja-Iran-Indie.
Jednocześnie inicjatywa i wpływy Rosji na Kaukazie Południowym drastycznie osłabły. Po pierwsze, rosyjscy żołnierze sił pokojowych wysłani na sporny obszar Górskiego Karabachu po wojnie ormiańsko-azerbejdżańskiej w 2020 r. nie stawili oporu blokadzie regionu przez Azerbejdżan. Nie interweniowali również we wrześniu 2023 r. w udanej operacji wojskowej Baku mającej na celu przejęcie kontroli nad Górskim Karabachem. A wiosną 2024 r. rosyjski kontyngent pokojowy opuścił region przed terminem.
Baku podjęło pierwszą próbę narzucenia Moskwie nowych zasad pod koniec 2024 r., po tym jak rosyjskie siły obrony powietrznej najwyraźniej omyłkowo zestrzeliły samolot Azerbaijan Airlines. Początkowo Rosja próbowała zamieść tragedię pod dywan, ale Azerbejdżan publicznie zażądał ukarania osób odpowiedzialnych. Rosji udało się złagodzić napięcia dopiero po tym, jak prezydent Władimir Putin osobiście przeprosił, wypłacono odszkodowanie, a w Moskwie wzniesiono pomnik Heydara Alijewa, ojca obecnego prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa.
Ten epizod pokazał Baku możliwe korzyści z konfliktu z Moskwą. W związku z tym, gdy tylko Rosja zapewniła im odpowiednią okazję, władze Azerbejdżanu chętnie weszły w nową rundę konfrontacji.
Ponieważ odniósł niewiele sukcesów gdzie indziej, zwycięstwa nad zewnętrznymi przeciwnikami są głównym źródłem popularności prezydenta Alijewa w kraju od czasu jego sukcesu w drugiej wojnie karabaskiej w 2020 r. Nierówności majątkowe, niskie dochody i represje wobec wszelkiej niekontrolowanej działalności politycznej i obywatelskiej nadal nękają kraj.
Wcześniej społeczeństwo azerskie było skonsolidowane wokół walki o odzyskanie kontroli nad Górskim Karabachem, ale początkowa euforia po jego udanym powrocie stopniowo zanika. Otwarta wojna z Armenią byłaby na razie bardzo ryzykowna dla Baku, a nawet jego najbliższy sojusznik, Turcja, może nie poprzeć takiego przedsięwzięcia. W tych warunkach konfrontacja z przekonującym zewnętrznym wrogiem, takim jak Rosja, jest wygodnym narzędziem do ponownego zjednoczenia społeczeństwa Azerbejdżanu i odciągnięcia go od problemów gospodarczych i kwestii legitymacji prezydenta Alijewa, który odziedziczył stanowisko po ojcu w 2003 roku.
Spory z Moskwą mają również międzynarodowe korzyści. Azerbejdżan od dawna stara się pozycjonować na Zachodzie jako niezawodny partner energetyczny i stabilna świecka siła w regionie. Jednak ten wizerunek jest stale podważany przez fale represji wewnętrznych. Obecne tarcia z Kremlem pomagają przesunąć uwagę Zachodu z nadużyć wewnętrznych w Baku na jego „niezależne”, a nawet „antyrosyjskie” stanowisko.
Pat z Moskwą ma pokazać, że Azerbejdżan nie jest w rzeczywistości autorytarnym sojusznikiem Rosji, ale strategicznym partnerem Zachodu w globalnej konfrontacji z Rosją, zwłaszcza w sektorze energetycznym. W związku z tym mądrzej byłoby, gdyby Bruksela i Waszyngton przymykali oczy na wewnętrzne problemy kraju, który jest dla nich tak użyteczny. Oświadczenia Baku popierające Ukrainę i ostatnia rozmowa telefoniczna Alijewa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim miała na celu wzmocnienie tego wizerunku.
Jednocześnie konfrontacja między Baku a Moskwą, która jak dotąd nie wyszła poza retorykę i indywidualne aresztowania, nie stwarza poważnego ryzyka dla Baku. Rosja pozostaje zajęta innymi sprawami i woli przeczekać kryzys w nadziei, że eskalacja będzie tymczasowa. Kreml ledwo zareagował na aresztowania i pobicia obywateli rosyjskich w Azerbejdżanie i obwinił Ukrainę za ten „tymczasowy” konflikt między dwoma krajami.
Wykorzystując bierność Moskwy, Alijew próbuje pokazać, że może z nią rozmawiać na równych warunkach, jednocześnie zachowując ostrożność, aby nie dopuścić do wymknięcia się konfliktu spod kontroli. Relacje nie zostały zerwane, porozumienia są nadal wdrażane, ambasadorzy pozostają na swoich stanowiskach, a żadne nowe ograniczenia handlowe nie zostały wprowadzone.
Innymi słowy, obie strony mogą łatwo porzucić wrogą retorykę, jeśli to konieczne, i kontynuować, jakby nic się nie stało. Alijew nie ma ani okazji, ani najwyraźniej chęci, by kontynuować ten konflikt. Baku nie może sobie pozwolić na całkowite zerwanie z Moskwą: gospodarka Azerbejdżanu jest zbyt ściśle związana z gospodarką Rosji.
Rosja pozostaje jednym z największych dostawców komponentów, paliwa i innych surowców do Azerbejdżanu, a także ważnym rynkiem zbytu dla azerskich produktów rolnych. Około 46 procent całkowitej kwoty przekazów pieniężnych przekazywanych do Azerbejdżanu pochodzi z Rosji, gdzie, według samych oficjalnych danych, mieszka i pracuje ponad 300.000 Azerów. (...)
Konfliktując z Kremlem, władze Azerbejdżanu próbują zdobyć punkty zarówno w kraju, jak i za granicą — ale wszystko w granicach, które pozwalają Rosji pozostać kluczowym partnerem gospodarczym. Pod tym względem polityka zagraniczna Azerbejdżanu coraz bardziej przypomina politykę Turcji: agresywne zabiegi dyplomatyczne, po których następują nowe zbliżenia, konflikty bez zrywania stosunków i manewrowanie między różnymi blokami.
Obecny impas prawdopodobnie wygaśnie bez żadnego trwałego wpływu na stosunki obu krajów, podobnie jak spór o zestrzelony samolot. Ale sam fakt, że takie manewry stały się możliwe w stosunkach z Moskwą, mówi sam za siebie.
carnegieendowment.org