wtorek, 8 lipca 2025



„Myśliwcom pozwolono działać swobodnie w zależności od sytuacji. Pracować bez rozkazów, zapotrzebowani, raportowania, podpisywania dzienników i przechodzenia testów. Mogą używać taktyk, które uznają za stosowne i odpowiednie w danym momencie. Nie każdy i nie zawsze ale to przełom. Mogą nawet przekraczać linie. Były w związku tym pierwsze walki powietrzne na małych dystansach, tzw. ++dogfight++ z użyciem pocisków krótkiego zasięgu, na 6-7 kilometrach. Na razie bez komentarza na temat efektów ale to budujące” – pisze rosyjski kanał /Fighterbomber, powiązany z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi FR - red./.

Zdjęcie ograniczeń z rosyjskich pilotów ma wynikać z mniejszej liczby pocisków ukraińskiej obrony powietrznej (która nadal pozostaje celem nr. 1 dla rosyjskich lotników i artylerii). Ich braki w danych sektorach mogą być rozpoznawane i tam rosyjskie myśliwce miałyby zacząć poczynać sobie śmielej.

Oznacza to większe zagrożenie dla ukraińskiego zaplecza, ale także ukraińskich samolotów, które uderzają w rosyjskie pozycje bombami precyzyjnymi. Wszystko to idzie w parze z wprowadzeniem przez Rosjan nowego typu nakładek na bomby szybujące FAB, powiększających zasięg tych bomb do 70-90 km.

defence24.pl


Po Pekinie zawsze krąży dużo plotek. To naturalne w autorytarnym systemie. Ludzie nie wierzą oficjalnym źródłom, a media, cieszące się kiedyś bardzo ograniczoną swobodą, pod rządami Xi Jinping stały się prymitywnym pasem transmisyjnym partyjnej propagandy. W efekcie próżnie wypełnia plotka. Niestety – czy też „stety,” jak kto woli – plotki zazwyczaj okazują się nieprawdziwe. Gdybym dostał dolara za każdym razem, jak słyszałem, że jest zamach stanu, Xi Jinping został odsunięty albo umiera na raka to nie musiałbym chyba już robić przez resztę życia. Niemniej plotki są dowodem, że Chińczycy nie są tak bardzo omamieni przez propagandę i zachowują zdrowy sceptycyzm wobec tego, co się sączy z mediów. Może nawet są mniej łatwowierni niż ludzie na Zachodzie, „łykający” każdą bzdurę z Internetu.

Teraz mamy nową falę plotek, że Xi Jinping stoi w obliczu erozji lojalności, nieprzejrzystych manewrów politycznych i być może takiego samego losu, jaki spotkał ludzi, których sam usunął. Wielu uważa, że niewyjaśniona śmierć byłego premiera Li Keqiang była sygnałem, że Xi może być następny. Inni, że odwrotnie, że zgon byłego premiera stał się katalizatorem dla opozycji wobec Xi Jinping w kierownictwie KPCh. Wszystko zależy, czy autorzy tych plotek wierzą, że to Xi Jinping stał za śmiercią Li Keqiang, czy też, że zabicie byłego premiera było wycelowane w Genseka. Jedno jest pewne, mało kto wierzy w oficjalną wersję: zawał serca w czasie sesji pływackiej w basenie.

Xi Jinping nie jedzie na szczyt BRICS do Brazylii, więc już jest mowa, że Gensek traci władzę. Tylko, że Xi Jinping nie poleciał też na szczyt BRICS w Johannesburgu w 2023 roku i wtedy też jego dni miały być policzone, ale nic się nie wydarzyło i rządzi do dzisiaj.

Jest jednak jedna plotka, która pojawiła w zeszłym tygodniu i która MOŻE mieć coś na rzeczy. Podobno zmarła 98 letnia matka Xi jInping, Qi Xin. To ważna postać, choć działająca za kulisami władzy w Pekinie – tak naprawdę w jedyny sposób dla kobiety, aby być skuteczną i przetrwać w tym mizoginicznym środowisku. To podobno ona stała za karierą syna i pomogła mu się wspiąć na sam szczyt. Podobno.

Teraz brak publicznej żałoby, nekrologów i brak wystąpień zwykle bardzo widocznej żony Xi Jinping, Peng Liyuan ma też wskazywać na kłopoty Xi Jinping. Tylko, (1) nie wiemy, czy faktycznie zmarła, a może jest na łożu śmierci, a może nic jej nie jest; (2) nie ma protokołu, określającego procedurę na wypadek śmierci matki przywódcy – nikt nie przewidział, że matka człowieka u władzy może wciąż być żywa. Formalna ranga działaczki kadrowej, nieodzwierciedlająca wpływów Qi Xin w KPCh, nie uprawnia do wielkiego państwowego pogrzebu. Xi Jinping, zawsze dbający o wizerunek skromnego urzędnika i działacza partyjnego, nie może sobie pozwolić na publiczny pogrzeb matki, nie odpowiadający jej randze – jeżeli ta naprawdę zmarła.

Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy pojawiają się pogłoski o śmierci Qi Xin. W 2022 roku, podczas chaotycznego znoszenia chińskich ograniczeń COVID, pojawiły się spekulacje, że zmarła ona z powodu koronawirusa. Państwowe media szybko opublikowały wtedy jej zdjęcia podczas oficjalnej uroczystości. Z tego co wiem, to ostatni raz publicznie pojawiła się w filmie dokumentalnym z 2023 roku upamiętniającym 110. urodziny jej męża, Xi Zhongxuna. Tym razem propaganda milczy, więc może jednak plotka okaże się prawdziwa.

zawielkimmurem.net

poniedziałek, 7 lipca 2025



Nie 1/5, nie 1/3, lecz aż 44,2 proc. - za tyle produkcji energii elektrycznej odpowiadały w czerwcu źródła odnawialne. To nie tylko kolejny rekord w tym roku, po maju ( prawie 39 proc. prądu z OZE) i kwietniu (37 proc.). Według tych wstępnych danych, prezentowanych przez Forum Energii, czerwiec był pierwszym miesiącem w historii, kiedy w Polsce mieliśmy więcej prądu z OZE niż z węgla. Ten drugi odpowiadał za 43,3 proc. produkcji.

Jak czytamy na portalu think-tanku Forum Energii, na czerwcowy "przełom" złożyła się duża produkcja energii z wiatru i słońca. Instalacje biomasowe (także zaliczane do OZE) miały w tym niewielki udział, zaś elektrownie wodne - marginalny. 

Więcej energii słonecznej mieliśmy dzięki dużej liczbie nowych instalacji zbudowanych przez ostatni rok. Według najbardziej aktualnych danych (na początek maja) całkowita moc zainstalowanych w Polsce elektrowni słonecznych wynosiła 23 gigawaty, co oznacza przyrost o 23 proc. rok do roku. Zaś produkcja energii z fotowoltaiki w czerwcu była o prawie 30 proc. wyższa niż rok wcześniej. 

Wiatrakom pomogła zaś przede wszystkim pogoda. Całkowita moc zainstalowana wiatraków była w czerwcu tego roku tylko niespełna 7 proc. wyższa niż przed rokiem. Jednak wyprodukowały one około dwa razy tyle prądu, co w czerwcu 2024 roku. Tak duża produkcja jest latem dość nietypowa, bo zazwyczaj to chłodniejsza połowa roku jest tą bardziej wietrzną. To oznacza też, że wolne tempo, w jakim przybywa nam wiatraków, przekłada się na mniej zielonego prądu zimą.

Jak zwróciła uwagę szefowa Forum Energii Joanna Pandera, 10 lat temu Polska miała duży problem rosnącego zapotrzebowania na energię latem. W 2015 roku duże zapotrzebowanie na prąd połączone z suszą spowodowały poważne problemy dla naszego systemy energetycznego i trzeba było walczyć, by uniknąć blackoutu.

Jak pisze Pandera, wraz z szybkim rozwojem fotowoltaiki, skończyły się nasze letnie problemy z pokryciem zapotrzebowania na energię latem. "Teraz dla odmiany rośnie problem szybko rosnącego zimowego zapotrzebowania na energię" - zauważyła. 

A jak piszą eksperci think-tanku, w obecnych warunkach powtórzenie rekordów OZE zimą będzie trudne, "co przełoży się również na wyższe ceny spotowe energii elektrycznej". W tabeli poniżej widać wyraźnie, że w ostatnich latach letnie miesiące stały się najbardziej "zielone" (dzięki fotowoltaice), a druga część roku nie nadąża za tym tempem zmian.

To - pisze Forum Energii - "konsekwencja słabego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej". W ciągu roku przybyło sześciokrotnie więcej mocy z nowych instalacji fotowoltaicznych niż z farm wiatrowych. Powodem powolnego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej jest zaś przede wszystkim prawo wprowadzone przez PiS w 2016 roku. Obowiązująca od tego czasu zasada 10H blokowała możliwość budowy wiatraków w odległości nawet 1-1,5 km od domów (10H - 10-krotność wysokości wiatraka). Dopiero w 2023 roku umożliwiono wyjątek od tej reguły i budowanie wiatraków 700 metrów od zabudowań, przy spełnieniu kilku warunków.

To spowodowało niemal zatrzymanie rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie. Przez ostatnie lata oddawane do użytku były głównie projekty, które otrzymały odpowiednie zgody jeszcze na starych zasadach. Na nowe farmy wiatrowe, budowane na mocy przepisów o 700 metrach, musimy jeszcze poczekać. Efektem jest to, że latem nasza produkcja energii z OZE stopniowo rośnie, ale zimą rozwój jest bardzo mozolny - bo wiatraków przybywa powoli. 

(...)

Trwa też budowa polskich farm wiatrowych na morzu - pierwszy z nich właśnie został ukończony. Prąd popłynie z nich po raz pierwszy już w przyszłym roku, a przez kolejne 5 lat zbudowanych ma być prawie 6 gigawatów morskich farm wiatrowych. To ponad połowa mocy wszystkich lądowych wiatraków, które mamy obecnie w Polsce. Do tego na morzu wieje więcej, więc te turbiny będą produkować więcej prądu niż lądowe. 

W najbliższych latach szybko powinien rozwijać się też sektor magazynowania energii - zarówno w skali przemysłowej, jak i w domowych magazynach. Według niektórych przewidywań można spodziewać się tu podobnego boomu, jak ten na domową fotowoltaikę w ostatnich latach (o ile rząd nie wprowadzi skrajnie niekorzystnych przepisów dla domowych magazynów).

Magazynowanie energii pozwoliłoby nam lepiej radzić sobie z rosnącym problemem - przymusowym wyłączeniem części OZE. W czerwcu jego skala była rekordowa. Jak tłumaczy Forum Energii, redukcji pracy OZE (przede wszystkim wielkoskalowych instalacji fotowoltaicznych) jest wynikiem "konieczności utrzymania stabilności systemu elektroenergetycznego, niskiej elastyczności pracy źródeł węglowych i utrzymania ich pracy na minimum technicznym".

Elektrownie węglowe nie są przystosowane do tego, by być w szybkim tempie włączane i wyłączane. Gdy w ciągu dnia rośnie produkcja energii słonecznej, praca jednostek węglowych jest ograniczana. Ale ich produkcja nie może spaść do zera, jeśli mają zwiększać produkcję, gdy zachodzi słońce. Efektem jest to, że w okolicy południa część prądu z fotowoltaiki nie "mieści" się w systemie i jest ona odłączana. Ale kiedy na dużą skalę zaczną działać magazyny energii, to ten nadmiar w ciągu dnia będzie wykorzystany do ładowania baterii, a te oddadzą prąd wieczorem. 

gazeta.pl


Prezydent Rosji Władimir Putin wydaje się próbować zwiększyć rekrutację ochotników wśród ludności rosyjskiej, prawdopodobnie z powodu słabnącego krajowego poparcia dla wysiłków Kremla w zakresie kryptomobilizacji. Putin wziął udział w forum „Wszystko dla zwycięstwa” zorganizowanym przez Front Ludowy (Front Narodnyj, dawniej Wszechrosyjski Front Ludowy) 6 lipca w Moskwie. Front Ludowy to rosyjska koalicja polityczna wspierana przez Ministerstwo Obrony (MoD) i państwo, składająca się z organizacji pozarządowych i partii politycznych, w dużej mierze kierowana przez Jedną Rosję. Putin utworzył Front Ludowy w 2011 roku, gdy był premierem. Front Ludowy monitoruje wdrażanie dekretów Putina i coraz częściej pełni funkcję inicjatywy pomocy wojskowej, zapewniając pomoc rosyjskim żołnierzom walczącym na Ukrainie za pośrednictwem programu „Wszystko dla zwycięstwa”. Organizacja obejmuje również inicjatywę produkcyjną dronów i walki elektronicznej (EW) „Klub Kulibin”, która opracowuje i testuje technologię dla rosyjskiego wojska. Putin twierdził podczas swojego wystąpienia na forum, że Front Ludowy stał się masowym ruchem publicznym z powodu „przytłaczającej większości obywateli rosyjskich”, którzy chcą bronić „zasad i wartości życiowych” przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a rosyjskie wojsko cieszy się „powszechnym, ogólnokrajowym poparciem” wśród ludności rosyjskiej. Putin podkreślił wkład, jaki organizacja wniosła do sił rosyjskich na Ukrainie, na przykład dostarczając 110.000 dronów i ponad 14.000 pojazdów. Putin prawdopodobnie próbuje wzmocnić poparcie społeczne dla Frontu Ludowego i wojny, aby zwiększyć dobrowolny nabór wśród obywateli rosyjskich. Skupione przesłanie Putina na rzekomym „przytłaczającym” poparciu ludności rosyjskiej dla sił rosyjskich walczących na Ukrainie sugeruje, że Kreml próbuje zwalczać problemy z dobrowolnym naborem i społecznym poparciem dla wojny. ISW zaobserwowało oznaki, że Kreml zmaga się z utrzymaniem wskaźników dobrowolnego naboru. ISW nadal ocenia, że ​​Putin nadal jest niechętny ogłoszeniu kolejnej częściowej mobilizacji z obawy przed niezadowoleniem wewnętrznym i nadal jest zaangażowany w promowanie działań na rzecz kryptomobilizacji.

(...)

Ukraińska Państwowa Służba Ratownicza poinformowała 6 lipca, że ​​siły rosyjskie przeprowadziły dwa podwójne ataki wymierzone w ukraińskich ratowników podczas nocnych ataków dronów na miasto Charków oraz po ostrzale miasta Chersoń rano 6 lipca. Ostatnie rosyjskie adaptacje technologiczne dronów i taktyki uderzeniowe, takie jak gromadzenie dronów w pobliżu celu przed jednoczesnym uderzeniem, zwiększyły zdolność Rosji do precyzyjnej koordynacji uderzeń i uderzania w zamierzone cele. Ostatnie nocne ataki Rosji coraz częściej skutkowały ofiarami wśród ludności cywilnej, a Rosja najprawdopodobniej celowo atakuje ukraińskich cywilów, w tym za pomocą „podwójnych ataków”, prawdopodobnie mających na celu zabicie ratowników, oraz ataków na wojskowe biura rejestracyjne i poborowe.

(...)

Rosyjska opozycyjna agencja Meduza poinformowała 5 lipca, że ​​Rosstat nie podał danych demograficznych w swoim raporcie „Sytuacja społeczno-ekonomiczna w Rosji” za okres od stycznia do maja 2025 r. Badacz statystyki wyborczej Dmitrij Kobak poinformował pod koniec czerwca 2025 r., że Rosstat odmówił spełnienia jego prośby o dane dotyczące nadmiernej śmiertelności mężczyzn w 2024 r. i miesięcznych zgonów według daty zgonu.

understandingwar.org

sobota, 5 lipca 2025



28 stycznia 2025 r. tankowiec Seacharm [ang. Morski urok] pływający pod banderą Wysp Marshalla został zaatakowany u wybrzeży Turcji na Morzu Czarnym. Podejrzewa się, że ukraiński dron morski dostarczył ładunek wybuchowy, który wyrwał w kadłubie metrową dziurę, celując w komorę silnika. Uszkodzenie unieruchomiło napęd tankowca, pozostawiając go na wodzie i podkreślając zdolność Ukrainy do wywierania wpływu daleko poza swoimi granicami. Atak na Seacharm wywołał falę uderzeniową wśród rosyjskiej floty cieni, która korzysta z dyskretnych tras, aby uniknąć sankcji.

Kilka dni później, 4 lutego, statek Grace Ferrum [ang. Żelazny wdzięk] pływający pod banderą Liberii został trafiony w pobliżu Tobruku w Libii, centrum nielegalnego handlu ropą przez Rosję. Eksplozja, prawdopodobnie spowodowana przez amunicję dostarczoną przez drona, była wymierzona w wał napędowy statku, powodując katastrofalne uszkodzenia, które wymagały skomplikowanej akcji ratunkowej. Precyzja uderzenia – unieruchomienie statku bez jego zatopienia – podkreśliła nie tylko zdolności wywiadowcze Ukrainy, ale także jej umiejętności techniczne i operacyjne.

15 lutego statek Seajewel [ang. Morski klejnot] pływający pod banderą Malty, zakotwiczony w pobliżu Savona-Vado we Włoszech, został wstrząśnięty dwiema eksplozjami. Wybuchy wyrwały w kadłubie dziurę o wymiarach 60 na 120 cm, uderzając w mechanizm sterowy i maszynownię. Atak unieruchomił tankowiec, zmuszając go do wejścia do suchego doku i wysyłając jasny komunikat: Ukraina może bezkarnie atakować na wodach europejskich. Wyrafinowanie operacji, prawdopodobnie obejmującej śledzenie w czasie rzeczywistym i wykorzystanie tajnych środków, pokazało rosnącą biegłość Kijowa w sabotażu morskim.

W tym samym miesiącu Ukraina przeniosła swoje działania sabotażowe do rosyjskich portów. Celem był statek Koala pływający pod banderą Antigui i Barbudy, który został zaatakowany w rosyjskim porcie Ust-Ługa na Morzu Bałtyckim. Eksplozja, która dotarła do jednego z najlepiej zabezpieczonych ośrodków energetycznych Rosji, uszkodziła układ napędowy statku, powodując poważne uszkodzenia silników. Atak ten, przeprowadzony głęboko na wodach kontrolowanych przez Rosję, stanowił zaskakujące zaostrzenie kampanii Ukrainy. Uderzając w Ust-Ługę, kluczowy punkt dla rosyjskiego eksportu ropy, Kijów wykazał się zdolnością do infiltracji silnie bronionych obszarów, prawdopodobnie przy użyciu dronów i sił specjalnych.

29 czerwca 2025 r. statek Vilamoura pływający pod banderą Malty został dotknięty druzgocącym wybuchem u wybrzeży Bengazi w Libii. Wybuch zalał maszynownię, uszkadzając wał napędowy i systemy sterowania, unieruchamiając tankowiec. Miejsce ataku, w regionie, w którym Rosja wykorzystuje sojuszników do utrzymania handlu ropą, ponownie ujawniło słabe punkty floty cieni. Precyzja ataku, minimalizująca szkody uboczne przy jednoczesnym maksymalnym zakłóceniu działania, podkreśla zabójczą skuteczność Ukrainy.

onet.pl\Kyiv Post

piątek, 4 lipca 2025



Stany Zjednoczone wstrzymały dostawy broni na Ukrainę, w tym kluczowych przechwytywaczy obrony powietrznej, pocisków artyleryjskich, pocisków rakietowych i rakiet. Zachodnie media podały, że źródła stwierdziły 2 lipca, że ​​wstrzymanie przez USA dostaw broni na Ukrainę wpłynie na dziesiątki przechwytywaczy PAC-3 dla systemów obrony powietrznej Patriot, dziesiątki przenośnych systemów obrony powietrznej Stinger, tysiące 155 mm amunicji haubico-odłamkowej, ponad 100 pocisków powietrze-ziemia Hellfire, ponad 250 rakiet Guided Multiple Launch Rocket System (GMLRS), dziesiątki granatników i dziesiątki pocisków powietrze-powietrze AIM. Znane źródła poinformowały Politico 1 lipca, że ​​Stany Zjednoczone postanowiły na początku czerwca 2025 r. wstrzymać część pomocy, którą Stany Zjednoczone obiecały Ukrainie za rządów administracji Bidena, ale decyzja ta wchodzi w życie dopiero teraz. Politico podało, że wstrzymana broń pochodzi z dwóch różnych strumieni wsparcia z czasów administracji Bidena — broni pochodzącej z redukcji obecnych zapasów USA, na uzupełnienie których Departament Obrony USA (DoD) otrzymał pieniądze, oraz Inicjatywy Wsparcia Bezpieczeństwa Ukrainy, w ramach której Stany Zjednoczone finansują zakup broni dla Ukrainy od amerykańskich firm zbrojeniowych. Zastępczyni sekretarza prasowego Białego Domu Anna Kelly oświadczyła 1 lipca, że ​​władze USA podjęły decyzję po przeglądzie amerykańskiego wsparcia wojskowego dla państw na całym świecie przeprowadzonym przez DoD. Sześciu urzędników ds. obrony, urzędników Kongresu i innych źródeł poinformowało NBC, że Pentagon nakazał wstrzymanie po przeglądzie amerykańskich zapasów amunicji. Źródła NBC ds. obrony i Kongresu stwierdziły, że Stany Zjednoczone mogą wstrzymać przepływ broni na Ukrainę do czasu zakończenia oceny amerykańskich zapasów, ale Stany Zjednoczone mogą przedłużyć wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy jeszcze dłużej, jeśli broń będzie w niedoborach lub jeśli Stany Zjednoczone będą musiały ją dostarczyć do innych części świata.

(...)

Decyzja o zawieszeniu pomocy wojskowej dla Ukrainy prawdopodobnie zmusi siły ukraińskie do dalszego oszczędzania sprzętu, chociaż dokładny termin planowanych dostaw, które Stany Zjednoczone wstrzymały, pozostaje w tej chwili niejasny. Ukraińskie Ministerstwo Obrony (MoD) oświadczyło, że Ukraina nie otrzymała żadnych oficjalnych powiadomień o jakimkolwiek zawieszeniu lub zmianie harmonogramów dostaw uzgodnionej amerykańskiej pomocy wojskowej przed ogłoszeniem USA. [6] The New York Times (NYT) poinformował, że urzędnicy amerykańscy stwierdzili, że Stany Zjednoczone nie planowały wysyłki dotkniętej amunicji na Ukrainę przez kilka miesięcy, ale Wall Street Journal (WSJ) poinformował, że dostawy broni USA, które już trafiły do ​​Polski, zostały wstrzymane od 1 lipca. [7] Urzędnik administracji Trumpa powiedział Politico , że administracja nie wnioskowała o dalszą pomoc, ale że jest wystarczająco dużo pomocy pozostałej po administracji Bidena, aby wystarczyła Ukrainie „na kilka miesięcy”. [8] Zastępca dowódcy ukraińskiego batalionu powiedział jednak Washington Post w artykule opublikowanym 2 lipca, że ​​siły ukraińskie muszą już skupić się na utrzymywaniu pozycji i oszczędzaniu zasobów, a nie na posuwaniu się naprzód. [9] Siły ukraińskie musiały oszczędzać krytyczny sprzęt, w tym przechwytywacze obrony powietrznej, rakiety GMLRS i pociski artyleryjskie, podczas poprzednich zawieszeń pomocy USA. Europejscy partnerzy Ukrainy zwiększają swoje wysiłki, aby zapewnić Ukrainie pomoc wojskową, a ukraińska baza przemysłowa obronna (DIB) kontynuuje wysiłki, aby stać się samowystarczalną, ale tylko Stany Zjednoczone mogą zapewnić określone systemy uzbrojenia na dużą skalę i szybko. [10] Siły ukraińskie najprawdopodobniej będą musiały ponownie oszczędzać sprzęt, jeśli Stany Zjednoczone nadal będą wstrzymywać dostawy broni.

Zawieszenie amerykańskiej pomocy dla Ukrainy prawdopodobnie przyspieszy rosyjskie zdobycze na polu bitwy, tak jak miało to miejsce w przypadku poprzednich zawieszeń pomocy USA w przeszłości. Opóźnienia w amerykańskiej pomocy wojskowej jesienią 2023 r. i zimą-wiosną 2024 r. stworzyły warunki dla sił rosyjskich, aby osiągnąć bardziej przyspieszone zdobycze na polu bitwy, niż siły rosyjskie były w stanie osiągnąć wcześniej. [11] Siły rosyjskie znacznie zintensyfikowały działania ofensywne w pobliżu Awdijiwki w obwodzie donieckim w połowie stycznia 2024 r. i skoncentrowały znaczną siłę roboczą i materiał na swoich wysiłkach w celu zajęcia osady w połowie lutego 2024 r. pośród przedłużającej się debaty w USA (od października 2023 r. do kwietnia 2024 r.) na temat przekazania dodatkowej pomocy dla Ukrainy. Siły ukraińskie również napotkały znaczne ograniczenia artyleryjskie podczas rosyjskiej ofensywy na Awdijiwkę, co pozwoliło siłom rosyjskim na atakowanie pod mniejszą presją ukraińskiego ognia kontrbateryjnego. Siły rosyjskie utrzymywały wysokie tempo działań ofensywnych po zajęciu Awdijiwki, aby przesunąć się jak najdalej na zachód, a następnie siły rosyjskie rozpoczęły działania ofensywne wiosną 2024 r. mające na celu zajęcie Pokrowska, gdy wstrzymanie pomocy USA nadal znacznie ograniczało dostawy materiałów wojskowych na Ukrainę. [12] ISW ocenia, że ​​siły rosyjskie posuwały się naprzód o około trzy kilometry dziennie między wstrzymaniem pomocy USA dla Ukrainy 6 grudnia 2023 r. a wznowieniem pomocy 24 kwietnia 2024 r., z czego większość miała miejsce w obwodzie donieckim — w porównaniu do sześciu miesięcy przed wstrzymaniem pomocy w grudniu 2023 r., kiedy siły rosyjskie faktycznie straciły łącznie około 203 kilometrów kwadratowych w tempie 1,1 kilometra kwadratowego dziennie (z powodu zdobyczy Ukrainy podczas kontrofensywy w 2023 r., która była możliwa dzięki gwałtownemu wzrostowi pomocy wojskowej dla Ukrainy ze strony USA i innych sojuszników).

(...)

Wstrzymanie amerykańskiej pomocy dla Ukrainy wzmocni teorię zwycięstwa prezydenta Rosji Władimira Putina, która zakłada, że ​​Rosja może wygrać wojnę na wyniszczenie, dokonując powolnych, pełzających postępów i trwając dłużej niż zachodnie wsparcie dla Ukrainy. Putin sformułował teorię zwycięstwa w czerwcu 2024 r. — i podkreślał tę samą teorię zwycięstwa od tamtej pory — która zakłada, że ​​siły rosyjskie będą w stanie kontynuować stopniowe, pełzające postępy w nieskończoność i wygrać wojnę na wyniszczenie z siłami ukraińskimi. Teoria Putina zakłada, że ​​Rosja będzie w stanie przetrwać obiecaną zachodnią pomoc w zakresie bezpieczeństwa, a Ukraina nie zdobędzie i nie utrzyma siły roboczej i sprzętu potrzebnego do zapobieżenia tym stopniowym rosyjskim zdobyczom lub do zakwestionowania inicjatywy i przeprowadzenia działań kontrofensywnych w celu wyzwolenia terytorium Ukrainy. Ostatnie zawieszenie pomocy przez USA wzmocni przekonanie Putina, że ​​czas jest po stronie Rosji i jego zaangażowanie w opóźnianie negocjacji w celu zawarcia pokoju i przedłużanie wojny.

(...)

Amerykańskie dostawy systemów obrony powietrznej Patriot i przechwytywaczy miały kluczowe znaczenie dla zdolności Ukrainy do obrony przed atakami rakietowymi Rosji, w szczególności tymi z użyciem pocisków balistycznych. Rosyjskie ataki dalekiego zasięgu coraz częściej są wymierzone w gęsto zaludnione miasta daleko od linii frontu. Rosja ostatnio nadała priorytet rozszerzeniu produkcji dronów i pocisków dalekiego zasięgu oraz gromadzeniu zapasów pocisków balistycznych, co umożliwi jej przeprowadzenie większej, skuteczniejszej serii połączonych uderzeń rakietowych i dronów na Ukrainę. Rosja przeprowadziła w szczególności pięć największych połączonych uderzeń na Ukrainę podczas pełnoskalowej inwazji między marcem a czerwcem 2025 r. i wystrzeliwuje coraz większą liczbę dronów Shahed i wabików, które przytłaczają ukraińską obronę powietrzną, umożliwiając większej liczbie rosyjskich pocisków trafienie w swoje cele. Rosja ostatnio dostosowała również swoją taktykę uderzeniową, aby zadać maksymalne szkody cywilom, w tym poprzez rozmieszczanie amunicji kasetowej z opóźnionym detonowaniem oraz dronów Shahed wyposażonych w kapsuły z bronią chemiczną i przeprowadzanie uderzeń „double tap”, które maksymalizują liczbę ofiar wśród cywilnych ratowników. Rosja najprawdopodobniej będzie nadal zwiększać skalę swoich łączonych uderzeń na Ukrainę, ponieważ nadal jest zaangażowana w przyspieszenie produkcji rakiet i dronów. Zawieszenie przez USA dostaw kluczowych przechwytywaczy Patriot na Ukrainę prawdopodobnie wpłynie na zdolność Ukrainy do ochrony swojej krytycznej, przemysłowej i cywilnej infrastruktury. Siły rosyjskie wykorzystały przerwy w amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy pod koniec 2023 r. i na początku 2024 r. do przeprowadzenia łączonych uderzeń na dużą skalę, mających na celu wyczerpanie zdegradowanego parasola obrony powietrznej Ukrainy, który cierpiał z powodu braku pomocy Zachodu. Malejąca podaż przechwytywaczy Patriot zmusi Ukrainę do dalszego podejmowania trudnych decyzji dotyczących priorytetów obrony.

understandingwar.org

środa, 2 lipca 2025



Iran powinien zadać sobie pytanie dlaczego Rosja, mimo że otrzymała od Iranu ważne wsparcie w postaci dronów Shahed, nie zrewanżowała się dostarczeniem systemu obrony przeciwlotniczej S-400 oraz samolotów Su-35, które przecież bardzo przydałyby się w czasie wojny z Izraelem? Odpowiedź znajduje się we wspomnianym wywiadzie Kutraszewa, w którym stwierdza on, że „Rosja nie wspiera ataków na Izrael, gdyż jest tam 1 mln Izraelczyków rosyjskiego pochodzenia”. Wypada tylko dodać, że wśród nich są prokremlowscy oligarchowie (np. Roman Abramowicz), którzy do Izraela wyprowadzili znaczną część swoich aktywów by chronić się przed amerykańskimi sankcjami.

Ale przecież w styczniu w Moskwie podpisany został Traktat Rosyjsko-Irański o Wszechstronnym Partnerstwie Strategicznym? Kutraszew ujawnił jednak co to jest partnerstwo strategiczne według Rosji. Podkreślił bowiem, że to nie jest sojusz, a Iran nie może liczyć na pomoc w przypadku ataku, a jedynie na to, że Rosja nie poprze agresora. Trzeba ekscelencji przyznać, że powiedział prawdę i Iran nie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony Rosji po ataku Izraela.

disinfodigest.pl


Rosyjski urzędnik okupacyjny twierdził, że siły rosyjskie po raz drugi zajęły cały obwód ługański podczas pełnoskalowej inwazji Rosji, ale rosyjscy milblogerzy zaprzeczyli temu twierdzeniu. Szef Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) Leonid Pasechnik twierdził 30 czerwca, że ​​siły rosyjskie zajęły cały obwód ługański. Rosyjscy milblogerzy zaprzeczyli jednak twierdzeniom Pasechnika, stwierdzając, że siły rosyjskie nie oczyściły Nadii i Nowojehoriwki (obie na wschód od Borowej). Jeden milbloger twierdził, że niektóre obszary przygraniczne są nadal spornymi „szarymi strefami”. Ówczesny minister obrony Rosji Siergiej Szojgu twierdził 3 lipca 2022 r., że siły rosyjskie zajęły cały obwód ługański, ale siły ukraińskie były później w stanie odzyskać pozycje w obwodzie ługańskim podczas kontrofensywy w Charkowie jesienią 2022 r. Siły ukraińskie poczyniły postępy w obwodach charkowskim, donieckim i ługańskim podczas kontrofensywy jesienią 2022 r. i zakłóciły rosyjskie plany wznowienia wysiłków zmierzających do natarcia na północny kraniec „pasa twierdzy” w obwodzie donieckim. Siły rosyjskie od tego czasu nie zdołały odzyskać znacznych połaci terytorium, które siły ukraińskie wyzwoliły w kontrofensywie charkowskiej, w tym Kupjansk, Borowa, Izyum i Lyman. Siły rosyjskie zintensyfikowały działania ofensywne na kierunkach Kupjansk, Borowa i Lyman na początku 2024 r. i kontynuowały próby natarcia w kierunku tych trzech osad przez ostatnie półtora roku. ISW oceniło pod koniec listopada 2024 r., że siły rosyjskie zajęły około 99 procent obwodu ługańskiego, a siły rosyjskie walczyły przez siedem miesięcy o przejęcie ostatniego jednego procenta. 

Rosyjskie dowództwo wojskowe modernizuje rosyjskie poligony, aby objąć je torami motocyklowymi i podobno zamierza zakupić do 200.000 chińskich motocykli dla rosyjskiego wojska. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MoD) opublikowało 27 i 28 czerwca materiał filmowy pokazujący rosyjskich urzędników odwiedzających Nowosybirską Wyższą Szkołę Dowódczą i nowy poligon wojskowy w Kraju Krasnodarskim i podkreśliło, że Rosja tworzy w tych obiektach programy szkolenia motocyklowego. Rosyjski minister obrony Andriej Biełousow i dowódca rosyjskich sił lądowych generał pułkownik Andriej Mordwiczew omówili poprawę zdolności Rosji do szkolenia sił i generowania nowych oficerów w Nowosybirskiej Wyższej Szkole Dowódczej, a Biełousow nakazał Mordwiczewowi wyposażenie szkoły w motocykle i pojazdy terenowe (ATV), aby pomóc w szkoleniu kadetów w zakresie nowoczesnych taktyk. Wiceminister obrony Rosji Yunus-Bek Jewkurow oświadczył, że poligon Krasnodarskiego Kraju ma nowoczesny driving range dla motocykli, quadów i quadów i zauważył, że Rosja zmodernizowała ponad 200 ośrodków szkoleniowych, aby uwzględnić nowe taktyki stosowane przez rosyjskie siły na Ukrainie. Rosyjskie dowództwo wojskowe pracowało nad sformalizowaniem taktyki motocyklowej i szkolenia w całej armii rosyjskiej w ostatnich miesiącach. 

Źródła rosyjskie nadal spekulują na temat zdolności rosyjskiego Ministerstwa Obrony do sformalizowania i dalszej poprawy wykorzystania rosyjskich motocykli. Rosyjski kanał Telegram twierdził 13 czerwca, że ​​Mordwiczew był pionierem w stosowaniu motocykli i pojazdów ATV pod koniec 2024 r. w celu ułatwienia dalszych postępów Rosji w kierunku Pokrowska. Kanał Telegram stwierdził, że rosyjskie ugrupowanie sił w kierunku Pokrowska opracowało formalne normy dotyczące korzystania z motocykli do czerwca 2025 r. i że rosyjskie dowództwo wojskowe próbuje powielić te normy w innych obszarach frontu. Kanał Telegram powtórzył, że rosyjscy żołnierze otrzymują większość swoich motocykli od organizacji wolontariackich lub kupują motocykle niezależnie, ale zauważył, że Mordwiczew zamierza, aby rosyjskie Ministerstwo Obrony centralnie dostarczało motocykle dla żołnierzy i tworzyło zapas motocykli. Kanał Telegram, powołując się na nieokreślone źródła w rosyjskim wojsku, podał, że Rosja zakupiła ponad 40.000 chińskich motocykli w 2024 r., a rosyjskie siły otrzymały 20.000 tych motocykli. Jedno rosyjskie źródło wojskowe poinformowało kanał, że rosyjskie Ministerstwo Obrony zamierza kupić 120.000 motocykli, 30.000 quadów i 12.000 buggy do końca 2025 r. Inne źródło w rosyjskim Ministerstwie Obrony stwierdziło, że Ministerstwo Obrony zamierza kupić do 200.000 motocykli i 60.000 innych typów lekkich pojazdów — prawdopodobnie w 2025 r. Kanał Telegram podał, że Mordwiczew zamierza również zatrudnić grupę instruktorów, którzy nauczą żołnierzy, jak najlepiej obsługiwać motocykle, a niektórzy z tych instruktorów mogą być byłymi członkami Grupy Wagnera.

Rosyjski milbloger i były instruktor Storm Z 30 czerwca poskarżył się, że rosyjskie motocykle i quady są podatne na ukraińskie ataki dronów z widoku pierwszej osoby (FPV) i że rosyjskie ataki motocyklowe skutkują wyższym stosunkiem zabitych w akcji (KIA) do rannych w akcji (WIA). Milbloger zauważył, że ataki motocyklowe mogłyby być skuteczniejsze, gdyby rosyjskie siły używały motocykli w połączeniu ze znacznym wsparciem powietrznym, dronów i walki elektronicznej (EW). Wykorzystanie motocykli pozwoliło rosyjskim siłom nieznacznie poprawić ich zdolność do unikania ukraińskich dronów w spornych „szarych strefach” wzdłuż linii frontu, ale tempo postępów Rosji nie przekroczyło jeszcze tempa stopy, pomimo wysiłków zmierzających do zintegrowania szybszych pojazdów z taktyką ataku.

understandingwar.org


Administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa podjęła decyzję o zniesieniu cięć w finansowaniu Tybetańczyków na uchodźstwie - przekazał w środę szef tybetańskiego rządu na uchodźstwie Penpa Tsering.

"Z radością informuję, że rząd USA postanowił znieść cięcia" - powiedział Tsering dziennikarzom w mieście Dharamśala w indyjskich Himalajach, gdzie działa tybetański rząd na uchodźstwie. Jak dodał, otrzymał tę wiadomość w poniedziałek.

Oznajmił, że USA przeznaczą 7 mln dolarów na finansowanie projektów wspierających m.in. opiekę zdrowotną i edukację Tybetańczyków żyjących na uchodźstwie.

Administracja Trumpa zaczęła wprowadzać cięcia w pomocy zagranicznej w ramach polityki "America First". Tsering powiedział, że Tybetańczycy ponieśli "szkody uboczne" tej polityki i ich kierownictwo usilnie pracowało nad przywróceniem finansowania.

Dodał, że rząd tybetański na uchodźstwie będzie się starał zdywersyfikować w przyszłości swe źródła finansowania.

Ambasada USA w Delhi nie odpowiedziała na razie na prośbę agencji Reutera o komentarz.

Duchowy przywódca buddyzmu tybetańskiego Dalajlama XIV oświadczył w środę, że instytucja dalajlamy będzie trwać nadal także po jego śmierci, a poszukiwania jego przyszłej reinkarnacji zostaną przeprowadzone "zgodnie z dotychczasową tradycją" i "nikt inny nie ma prawa ingerować w tę sprawę". Dalajlama obchodzi w niedzielę 90. urodziny. Oświadczenie Dalajlamy XIV kończy kilkuletni okres spekulacji dotyczących przyszłości tej instytucji. Kwestia sukcesji jest kluczowa, gdyż Tybetańczycy podejrzewają, że Chiny, które zajęły Tybet w 1950 r., będą chciały mianować następcę Dalajlamy XIV na własną rękę. 

PAP

wtorek, 1 lipca 2025



W 1991 roku naukowcy z Bell Labs opublikowali pracę, w której wykazali możliwość wykorzystania długości fali 13,8 nm do tzw. miękkiej litografii projekcyjnej promieni rentgenowskich. 

Aby sprostać wyzwaniu litografii EUV, badacze z Lawrence Livermore National Laboratory , Lawrence Berkeley National Laboratory i Sandia National Laboratories otrzymali w latach 90. fundusze na przeprowadzenie badań podstawowych nad przeszkodami technicznymi. Wyniki tego udanego wysiłku zostały rozpowszechnione za pośrednictwem partnerstwa publiczno-prywatnego Cooperative R&D Agreement (CRADA), przy czym wynalazek i prawa w całości należały do ​​rządu USA, ale były licencjonowane i dystrybuowane za zgodą DOE i Kongresu.  CRADA składała się z konsorcjum prywatnych firm i laboratoriów, manifestowanych jako podmiot o nazwie Extreme Ultraviolet Limited Liability Company (EUV LLC). 

Intel, Canon i Nikon (liderzy w tej dziedzinie w tamtym czasie), a także holenderska firma ASML i Silicon Valley Group (SVG) wszystkie ubiegały się o licencję. Kongres odmówił [...] japońskim firmom niezbędnego pozwolenia, ponieważ były postrzegane jako silni techniczni konkurenci i nie powinny korzystać z finansowanych przez podatników badań kosztem amerykańskich firm. W 2001 roku SVG zostało przejęte przez ASML, pozostawiając ASML jako jedynego beneficjenta kluczowej technologii. 

Do 2018 r. ASML udało się wdrożyć własność intelektualną z EUV-LLC po kilku dekadach badań rozwojowych, z włączeniem finansowanego przez Europę EUCLIDES (Extreme UV Concept Lithography Development System) i wieloletniego partnera, niemieckiego producenta optyki ZEISS oraz dostawcy źródeł światła synchrotronowego Oxford Instruments. To sprawiło, że MIT Technology Review nazwał ją „maszyną, która uratowała prawo Moore'a”. Pierwszy prototyp z 2006 r. wyprodukował jeden wafel w ciągu 23 godzin. Od 2022 r. skaner produkuje do 200 wafli na godzinę. Skaner wykorzystuje optykę Zeiss, którą ta firma nazywa „najdokładniejszymi lustrami na świecie”, wytwarzanymi przez lokalizowanie niedoskonałości, a następnie odrywanie pojedynczych cząsteczek za pomocą technik takich jak figurowanie wiązką jonów. 

Uczyniło to niegdyś małą firmę ASML światowym liderem w produkcji skanerów i monopolistą w tej najnowocześniejszej technologii i zaowocowało rekordowymi obrotami w wysokości 27,4 miliarda euro w 2021 r., przyćmiewając swoich konkurentów Canon i Nikon, którym odmówiono dostępu do własności intelektualnej. Ponieważ jest to tak kluczowa technologia dla rozwoju w wielu dziedzinach, amerykański licencjobiorca wywarł presję na holenderskie władze, aby nie sprzedawały tych maszyn Chinom. ASML postępowało zgodnie z wytycznymi holenderskiej kontroli eksportu i do odwołania nie będzie miało uprawnień do wysyłania maszyn do Chin. Chiny w tym samym czasie również zainwestowały dużo w swój krajowy projekt EUV, a chińskie wiodące firmy, takie jak Huawei i SMEE, również złożyły patenty na swoje alternatywne propozycje odnoszące się do technologii EUV.

Wraz z wielokrotnym wzorowaniem, EUV utorowało drogę do wyższych gęstości tranzystorów, umożliwiając produkcję procesorów o wyższej wydajności. Mniejsze tranzystory wymagają również mniejszej mocy do działania, co skutkuje bardziej energooszczędną elektroniką.

en.m.wikipedia.org


Po pierwsze, Gazpromu nie można postrzegać jako przedsiębiorstwa komercyjnego dbającego o minimalizację kosztów i maksymalizację zysków w interesie akcjonariuszy oraz o podstawową rentowność. Duże projekty, które firma rozpoczyna i finansuje, mają wyraźny charakter polityczny i należy je traktować wyłącznie jako działania wizerunkowe dla rosyjskich władz – niezależnie od kolosalnych środków, które Kreml przeznacza na takie nieudane przedsięwzięcia, jak "Północne Potoki", "Południowy Strumień", nowy korytarz transportu gazu z Jamały do tych strumieni, trasę Sachalin-Chabarowsk-Władywostok i wreszcie Siłę Syberii.

Po drugie, jest też inna motywacja dla rozwijania majestatycznych (i nieopłacalnych) projektów Gazpromu — chodzi o zyski, które dzięki nim osiągają przedsiębiorcy bliscy rosyjskim władzom. Wykonawcami – często bez przetargu – stają się właśnie ich firmy, które sztucznie zawyżają kosztorysy prac i materiałów.

Po trzecie, silną motywacją do budowy gazociągu Siła Syberii 2 była konieczność naprawienia błędu popełnionego przy zawieraniu z Chińczykami kontraktu na dostawy gazu w 2014 r. Zasoby dwóch złóż: Kowykta w obwodzie irkuckim i Czajanda w Jakucji nie pozwalają na wywiązanie się z tej umowy. Gazprom zobowiązał się dostarczać Chinom przez 30 lat po 38 mld m sześc. gazu rocznie, a do tego muszą wydobywać go 42 mld m sześc. w ciągu roku. Obecni na miejscu geolodzy i wydobywcy oceniają jednak, że tamtejsze złoża stracą swój potencjał na długo przed upływem tego terminu.

Otwarty z wielką pompą gazociąg Siła Syberii trzeba ratować. Gazprom rozważa powrót do koncepcji, którą rozważał jeszcze w 2013 r. w początkowym projekcie dostaw gazu do Chin — czyli podłączenie do innych jakuckich złóż. Okazało się jednak, że zagospodarowanie tych rezerw i doprowadzenie ich do wymaganego poziomu produkcji zajęłoby zbyt wiele czasu.

Kierownictwo Gazpromu postanowiło dostarczyć niezbędne ilości gazu do Siły Syberii nie z dowolnego źródła, ale z odległego Jamalsko-Nienieckiego Okręgu Autonomicznego i poprowadzić stamtąd nową trasę o przepustowości 50 mld m sześc. rocznie. Co więcej, ta sama magistrala infrastrukturą Siły Syberii ma zostać połączona z gazociągiem Sachalin – Chabarowsk – Władywostok. Jest to potrzebne, by zapewnić gaz na potrzeby podpisanej już z Chińczykami umowy na 10 mld m sześc. rocznie trasą dalekowschodnią.

W rzeczywistości budowa gazociągu Siła Syberii 2 już się rozpoczęła. W ubiegłym roku rozpoczęto w Rosji budowę długiej na 800 km trasy z Siły Syberii do Chabarowska, skąd gaz będzie mógł trafić do Władywostoku, a następnie do Chin. Decyzja o stworzeniu przejść granicznych z Chińczykami zostało już uzgodniona. Rosjanie rozpoczęli również prace na głównej trasie z Jamały. Projekt ten realizowany jest etapami, pod pozorem zwiększenia przepustowości poszczególnych odcinków dawno wybudowanego gazociągu. Dostarcza on gaz rosyjskim odbiorcom w obwodach tomskim, nowosybirskim, kemerowskim i biegnie do Ałtaju.

Popyt na gaz jest tam mikroskopijny i zwiększanie rocznej przepustowości przebudowywanych odcinków do 50 mld m sześc. nie ma sensu – chyba że uwzględnia się długoterminowe plany połączenia tej trasy z Siłą Syberii w obwodzie irkuckim. Gazprom buduje więc Siłę Syberii 2 ze wspomnianych powodów, nie czekając na to, aż Chińczycy wyrażą zgodę na przyjęcie nowych ilości gazu proponowaną trasą przez Mongolię.

To, że Chiny nie pokryją choćby części kosztów tego projektu, jest zrozumiałe. Wystarczy przypomnieć, jak przedstawiciele Gazpromu oświadczali, że Chińczycy przeznaczą do 20 mld dol. (ok. 72 mld zł) na budowę pierwszej nitki gazociągu Siła Syberii, chociaż oświadczenia te nie odpowiadały prawdzie. Chińczycy nigdy nie zainwestowali w ten projekt gazociągu. Teraz sytuacja się powtarza. Pragmatyczni decydenci w Pekinie z przyjemnością będą obserwować, jak Gazprom wydaje pieniądze na rozbudowę wschodniej infrastruktury transportu gazu i być może kiedyś zgodzą się na dodatkowy import po korzystnej dla siebie cenie.

Wszystko przebiega według schematu. Zaczyna się od ambitnych planów podboju chińskiego rynku gazu, następnie zawierane są z góry nieopłacalne kontrakty, potem okazuje się, że kontrakty są niewykonalne z powodu braku zasobów, a następnie trzeba "naprawiać błędy", wydając ogromne pieniądze na nowe, nieopłacalne projekty. Oprócz Chińczyków zyskują na tym tylko "przekupieni" kontrahenci Gazpromu.

onet.pl\The Moscow Times