Ujawnieniu dwóch futurystycznie wyglądających chińskich maszyn towarzyszy zwyczajowy zalew alarmistycznych informacji o tym jak to "Chiny prześcignęły Zachód", albo że są to maszyny "6-tej generacji, jakich jeszcze nie ma na Zachodzie". Nie wspominając o nieco absurdalnych sugestiach, że J-36 jest hybrydą samolotu i wahadłowca kosmicznego zdolnego działać poza atmosferą. To co można powiedzieć, to że Chińczycy ewidentnie intensywnie rozwijają cały szereg samolotów wyglądających bardzo nowocześnie i wykorzystujących technologię stealth. Nie sposób jednak powiedzieć jakie dokładniej mają możliwości. W nowoczesnych samolotach wygląd zewnętrzny, aerodynamika, prędkość czy zwrotność mają coraz mniejsze znaczenie w ocenie ich wartości na polu walki. Na przód wysuwa się elektronika umożliwiająca widzieć więcej, rozumieć więcej i przekazywać więcej informacji innym samolotom, okrętom czy dronom. Najlepiej pozostając samemu niewykrytym. Dlatego też na razie trudno jeszcze określić czym tak naprawdę będzie 6 generacja myśliwców. Bo technologia stealth i zaawansowana elektronika to już była wyznacznikiem 5-tej. Następna najpewniej będzie oznaczać między innymi zdolność do płynnej współpracy całych zespołów samolotów, dronów i rakiet. Takich zdolności nie sposób jednak zauważyć na kilku niewyraźnych zdjęciach i filmikach, a nawet być ich pewnym po oficjalnych deklaracjach twórców.
Twierdzenia o jakim prześcignięciu Zachodu przez Chiny w dziedzinie myśliwców kolejnej generacji należy więc na razie odłożyć na półkę. Tym bardziej, że Amerykanie już od dekady pracują nad swoim demonstratorem maszyny nowej generacji – NGAD. Do dzisiaj miały już wzbić się w powietrze trzy różne prototypy i przejść wstępne testy, ale aktualnie prace nad samymi samolotami są zawieszone. Trwają za to prace nad innymi elementami NGAD, który Pentagon rozumie jako cały system "dominacji powietrznej" nowego pokolenia. Samolot załogowy ma finalnie powstać i być wprowadzany do służby w latach 30., ale na razie główne prace mają trwać nad między innymi elektroniką, oprogramowaniem czy maszynami bezzałogowymi. Cały program jest bardzo płynny i trudno powiedzieć co z niego wyniknie, bo Amerykanie ewidentnie sami jeszcze nie są pewni jak konkretnie ma wyglądać ta 6-ta generacja. Jej realizacja to i tak gdzieś w latach 30.
gazeta.pl