piątek, 6 grudnia 2024



To, że w Syrii doszło do eskalacji nie jest samo w sobie niczym zaskakującym dla każdego kto śledził sytuację bezpieczeństwa w tym kraju. Choć w 2020 r. doszło do deeskalacji, a Assad dokonał normalizacji z większością podmiotów państwowych wspierających wcześniej różne grupy niepaństwowe (w uproszczeniu – rebeliantów), w szczególności państwami arabskimi (z ważnym wyjątkiem Kataru), to wojna domowa się nie zakończyła. Co więcej, brak było jakichkolwiek poważnych rozmów w celu znalezienia politycznego rozwiązania konfliktu, a zatem wojna w pewnym momencie musiała zostać wznowiona i to właśnie nastąpiło.

W tym kontekście warto zacząć od przedstawienia stron w tym konflikcie. Obraz, w którym z jednej strony są „rebelianci”, a z drugiej reżim niemal od samego początku tej trwającej od 2011 r. wojny był fałszywy. Siły rządowe, czyli Assad i Syryjska Armia Arabska (SAA) są oczywiście jedną ze stron konfliktu. Głównymi sojusznikami Assada są Iran i jego sojusznicy, w szczególności Hezbollah i niektóre szyickie milicje z Iraku (takie jak Kataib Hezbollah i Harakat Hezbollah al-Nujaba). Rosja jest strategicznym sojusznikiem Assada ale jednocześnie nie kieruje się jego interesem (w przeciwieństwie do sił szyicko-proirańskich, które mają wspólne z Assadem interesy regionalne, mimo zasadniczych różnic ideologicznych), lecz swoim. Ma to ogromne znaczenie zważywszy na transakcyjny charakter relacji rosyjsko-tureckich, które nie ograniczają się bynajmniej do Bliskiego Wschodu.

Głównymi przeciwnikami Assada są natomiast dwie grupy, które same w sobie stanowią koalicję różnych grup zbrojnych. Z jednej strony jest Hajat Tahrir asz-Szam, ugrupowanie wywodzące się z Dżabat an-Nusra, czyli syryjskiej franczyzy Al Kaidy, którym przewodzi Abu Mohammad al Dżolani. Ugrupowanie to przeszło daleko idący lifting, a po zajęciu Aleppo Dżolani zapewnił, że mniejszościom religijnym z ich strony nic złego nie grozi. Istnieją jednak głębokie wątpliwości co do wiarygodności tych zapewnień i trzeba pamiętać, że talibowie (którzy wyznają podobną ideologię co HTS) również dokonali liftingu ale ich obietnice po zajęciu Afganistanu zostały dotrzymane tylko w ograniczonym zakresie. Ponadto trzeba zrozumieć, że HTS może i nie będzie dokonywać publicznych egzekucji na wzór ISIS (choć doniesienia o pozasądowych egzekucjach już się pojawiły) ale ich celem nie jest „demokratyczna Syria” tylko teokratyczne państwo islamskie, w którym nie-muzułmanie będą musieli dostosować się do zasad islamskich i płacić specjalny podatek – dżizję. Zresztą HTS nie jest jednolitą grupą co utrudnia utrzymanie nad nią pełnej kontroli i powstrzymanie „incydentów”. HTS może liczyć na wsparcie Kataru (przynajmniej do pewnego stopnia), a jednocześnie jest uznawana przez USA za organizację terrorystyczną, a za głowę Dżolaniego Amerykanie oferują wysoką nagrodę. HTS, do czasu rozpoczęcia w końcu listopada ofensywy na Aleppo, kontrolowało większość muhafazy Idlib.

Drugą grupą, której deklarowanym przeciwnikiem jest Assad, jest Syryjska Armia Narodowa (SNA), będąca konglomeratem różnych ugrupowań, przeważnie dżihadystycznych, działających pod patronatem Turcji na terenach okupowanych przez nią w północnej Syrii. Warto podkreślić, że o ile obecnie działania HTS i SNA przedstawiane są jako jednolite działania „syryjskich rebeliantów” to w przeszłości dochodziło również do starć między obydwoma grupami. SNA działa na terenach kontrolowanych przez Turcję, podczas gdy celem HTS jest obalenie Assada i pozbycie się innych sił państwowych z Syrii, w tym Turcji. W skrócie, o ile SNA realizuje interes Turcji to HTS realizuje swój własny. Dlatego HTS skoncentrowane jest obecnie na ofensywie na Hamę, podczas gdy SNA zajmuje się głównie walką z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF).

Z kolei SDF to zdominowana przez Kurdów koalicja, kontrolująca północno-wschodnią Syrię (tzw. Autonomiczną Administrację Syrii Północno-Wschodniej – AANES), a także (do czasu tej ofensywy) dzielnicę Sheikh Maqsoud w Aleppo oraz pewne obszary w prowincji Aleppo (tzw. Shahba wokół Tel Rifaat). SDF od 2016 r. wspierana jest przez USA w ramach walki z ISIS (w którego zwalczeniu odegrała kluczową rolę, a którego komórki wciąż są aktywne na pustyni syryjskiej) ale jednocześnie jest uznawana przez Turcję za organizację terrorystyczną. To właśnie likwidacja AANES, a nie obalenie Assada, jest głównym celem Turcji i SNA. Relacje SDF z SAA są złożone i można je określić jako w zasadzie „non-engagement”, choć od czasu do czasu dochodziło do starć. W ostatnim czasie dochodziło też coraz częściej do ataków na SDF ze strony Kataib Hezbollah oraz amerykańskich nalotów na pozycje KH, w ramach amerykańsko-irańskiej wojny proxy. Dodatkowym interesującym aspektem były deklaracje wsparcia dla SDF ze strony Izraela, choć były one raczej wyrazem taktycznego osłabiania Turcji i Iranu, a nie elementem jakiegoś strategicznego planu wsparcia Kurdów przez Izrael.

W odniesieniu do międzynarodowego tła wznowienia walk jest wiele niewiadomych i pojawiło się wiele teorii propagowanych przez różne strony, co jest oczywiście elementem wojny informacyjnej. Rosja, która musi jakoś wyjaśnić swoją słabość w reakcji na obecne wydarzenia, forsuje absurdalną i charakterystyczną dla niej narrację, że dżihadyści byli szkoleni w Ukrainie, a cała ofensywa to plan USA i NATO. Z kolei siły proirańskie twierdzą, że dżihadyści działają na zlecenie Izraela i przy wsparciu USA oraz Turcji, które chcą oddać kontrolę nad Syrią „syjonistom”. Teorie te nie mają oczywiście nic wspólnego z rzeczywistością, choć wznowienie walk w Syrii jest oczywiście na rękę Izraelowi, gdyż walczą ze sobą dwaj jego wrogowie (ale nie jest w jego interesie wygrana którejkolwiek ze stron). Poza tym pojawiły się też nie potwierdzone jeszcze informacje, że irackie Ramy Koordynacyjne (czyli szyickie i w dużym stopniu proirańskie zaplecze rządu Sudaniego) przekazały Iranowi, że ze względu na sytuację nie powinien wciągać sił irackich w konfrontację z Izraelem, co również jest bardzo dobrą informacją dla Izraela. Izrael nie miał jednak zdolności by wesprzeć ofensywę HTS. Z drugiej strony Hezbollah, osłabiony militarnie przez konfrontację z Izraelem, jest w tej chwili w trudnej sytuacji, gdyż z jednej strony chciałby iść na odsiecz Assadowi, a z drugiej widać coraz więcej naruszeń rozejmu w Libanie, co powoduje, że jest on wciąż zaangażowany w konfrontację z Izraelem. Jest to jednak dodatkowy plus dla Izraela, gdyż zdaje Assada na łaskę Rosji (osłabiając jego zależność od Iranu – a to nie jest to samo), z którą (mimo spektakularnych potyczek dyplomatycznych) Izrael ma pewne porozumienia.

Bardzo prawdopodobne jest natomiast to, że eskalacja była efektem rewizji dealu turecko-rosyjskiego, co jednak wymknęło się spod kontroli ze względu na działania HTS (niekontrolowanego ani przez Turcję ani oczywiście przez Rosję), a także większą słabość sił Assada niż można się było spodziewać. Sugerować to mogą wypowiedzi przedstawicieli Turcji, z początków tej ofensywy, z których wynikało, że jest ona prowadzona na ograniczoną skalę i nawiązywali do dealu z 2020 r. W tym kontekście, z perspektywy Turcji, wynikły dwa problemy. Pierwszy związany jest ze zmianą układu sił. W 2020 r. Rosja była stroną silniejszą, a obecnie zależy jej na utrzymaniu przez Turcję względnej neutralności wobec konfliktu w Ukrainie. Drugi związany jest z tym, że Erdogan bezskutecznie dążył do normalizacji relacji z Assadem, co w rezultacie miało doprowadzić do powrotu uchodźców syryjskich z Turcji do Syrii oraz do likwidacji AANES przez skoordynowane działania Turcji i Syrii. Rosja starała się pośredniczyć w mediacji ale Assad poczuł się zbyt pewny siebie, ze względu na bezwarunkowe wsparcie irańsko-szyickie, a także normalizację relacji z GCC, zwłaszcza ZEA i Arabią Saudyjską. W rezultacie deal rozbijał się o żądania Assada by Turcja wycofała się z Syrii. Przy czym Rosja naciskała na taki deal między Assadem a Turcją nie dlatego, że był on dla niej sam w sobie korzystny, lecz dlatego, że nie miała wyjścia – za bardzo zależało jej na relacjach z Turcją w innych obszarach.

W takich warunkach można przyjąć, że cierpliwość Turcji się wyczerpała i postawiła ona Rosji ultimatum dotyczące rewizji układu z 2020 r. oraz zdyscyplinowania Assada, poprzez pokazanie mu, że w konfrontacji z Turcją jest bezsilny jeśli Rosja mu nie pomoże. Rosja zresztą również by na tym skorzystała, gdyż Assad przestałby prowadzić coraz bardziej niezależną od niej politykę. W tym kontekście warto pamiętać, że zastępowanie wpływów rosyjskich przez irańskie nie jest na rękę Rosji. Ponadto Dżolani dał już sygnał, że chętnie by się z Rosją dogadał i choć oferta ta pozostała bez odpowiedzi to warto pamiętać, że z talibami Rosja ma obecnie świetne relacje, więc łatwo sobie wyobrazić podobne z HTS.

defence24.pl


We francuskich Siłach Powietrznych i Kosmicznych do uderzeń z użyciem naddźwiękowych pocisków manewrujących ASMP-A wykorzystuje się obecnie dwumiejscowe myśliwce Rafale B w standardzie F-3R. Samolot tej odmiany ma kabinę z fotelami dla pilota oraz nawigatora-operatora systemów uzbrojenia NOSA (Navigateur Operateur Systéme d’Armes). Załogi tych maszyn są szkolone w bardzo długich misjach, które trwają po kilkanaście godzin i wymagają kilkukrotnego tankowania z powietrznego zbiornikowca. W tym kontekście także flota 15 samolotów tankujących A330MRTT (według stanu na grudzień 2023 r. dostarczono 12) również jest traktowana przez Francuzów jako zasób strategiczny, a służące w eskadrze 31e EARTS załogi tych maszyn muszą być cały czas gotowe do wsparcia operacji uderzeniowych Rafale B w dowolnym miejscu na globie.

Wykwalifikowanych do posługiwania się bronią jądrową w siłach powietrznych jest 50 proc. ogółu załóg przeszkolonych na samoloty Rafale B/C. Ściśle do zadań strategicznych wyznaczonych jest jednak tylko około 40 samolotów, które są sformowane w dwie eskadry: EC 1/4 "Gascogne" oraz EC 2/4 "La Fayette". Obie jednostki stacjonują w 133. Bazie Lotniczej w Saint-Dizier. Dodatkowo siły morskie mają przygotowaną przynajmniej jedną, a przypuszczalnie dwie jądrowe eskadry pokładowe, lecz do dyspozycji oddano marynarzom nie więcej niż 10 głowic do pocisków lotniczych. Samoloty pokładowe typu Rafale M bazują na jedynym francuskim lotniskowcu "Charles de Gaulle".

Obecnie znajdujący się na uzbrojeniu pocisk manewrujący ASMP wszedł do służby w 1986 r., zastępując swobodnie spadające bomby jądrowe AN-22. Pierwotna wersja ASMP miała zasięg wynoszący 300 km, ale w kolejnej wersji ASMP-A z 2009 r. zwiększono go do 500 km. Pocisk ma do wyboru trzy trajektorie lotu: na małej wysokości z manewrami zgodnie z kształtem terenu, trajektoria morska na stałej wysokości kilkudziesięciu metrów nad wodą, jak również tryb lotu na dużej wysokości ze stromym zejściem na cel. Ten ostatni sposób umożliwiające uzyskanie największego zasięgu. Moc głowicy jądrowej TN81 jest szacowana na 300 kt. Powstało w sumie 90 pocisków ASMP-A, ale istnieją do nich tylko 54 głowice bojowe, a reszta służy za pociski szkolne.

onet.pl


Transport rosyjskiej ropy jest coraz trudniejszy. Podwyżka głównej stopy Banku Centralnego oraz zaostrzenie zasad płatności za dostawy surowców trafiające do Indii doprowadziły do ​​tego, że tamtejsze rafinerie, które wcześniej otrzymywały oferty zakupu rosyjskiej ropy od wielu handlarzy, kupują obecnie surowce jedynie od kilku firm. Takie informacje przekazuje kilka źródeł.

Pod koniec października Bank Centralny Federacji Rosyjskiej podniósł główną stopę procentową do 21 proc. To skomplikowało życie większości rosyjskich instytucji biznesowych, w tym koncernów naftowych.

Według trzech źródeł, rosyjskie koncerny naftowe, które mają problemy z kapitałem obrotowym, zaczęły prosić o zaliczkę na poczet wolumenów ropy co najmniej na dwa tygodnie przed wysyłką.

Dodajmy, że na początku 2022 r., kiedy rosyjska ropa zaczęła znikać z zachodnich rynków, wielu sprzedawców sprzedawało ładunki bez przedpłaty, próbując znaleźć miejsce dla wypuszczonych baryłek.

Indyjskie rafinerie — od prywatnych Reliance Industries i Nayara po państwowe Indian Oil, BPCL, HPCL i MRPL — są od 2022 r. największymi odbiorcami rosyjskiej ropy. Przyciągnęła ich niska cena przecenionego surowca, a także jego jakość.

Jeden z indyjskich nabywców powiedział, że jego firma otrzymuje oferty zakupu Uralu głównie od rosyjskich producentów i około trzech do czterech pośredników, w porównaniu z ponad 10 handlowcami na początku tego roku. Przypisuje to zanikowi marż handlowców, ponieważ koszty finansowania handlu pochłaniają cały dochód pośrednika.

— Opłaty są bardzo wysokie — wskazał Hindus.

Źródła podają, że obecnie swobodnie działać mogą tylko te firmy, które posiadają własne fundusze.

Finansowanie handlu to drażliwy temat dla rosyjskich firm. Za wszystko: transakcje, wymianę walut, trzeba płacić prowizję... A pożyczki są teraz bardzo drogie — przekazało źródło w firmie handlowej.

Inne źródło natomiast zauważyło, że rosyjskie koncerny naftowe zacieśniają więzi z rafineriami indyjskimi i chińskimi, głównymi odbiorcami ich surowców, i starają się zawierać kontrakty bezpośrednie, unikając płacenia handlarzowi prowizji i trudności z przelewami bankowymi.

Import ropy naftowej do Indii z Rosji wzrósł we wrześniu o 11,7 proc. do 1,9 mln baryłek dziennie, co odpowiada około dwóm piątym całkowitego importu ropy naftowej.

W listopadzie pierwszy wicepremier Denis Manturow powiedział, że Federacja Rosyjska i Indie pracują nad podpisaniem umowy międzyrządowej w sprawie dostaw ropy i produktów naftowych. Oznacza to, że rosyjskie firmy będą mogły dostarczać więcej surowców w ramach kontraktów bezpośrednich.

Źródło zajmujące się zakupem rosyjskiej ropy dla Indii podało, że obecnie w korzystniejszej sytuacji są firmy handlowe posiadające własną flotę, która pozwala im zaoszczędzić na dostawach ładunków.

Firmy handlowe, które zakupiły tankowce do przeładunku rosyjskiej ropy, muszą z nich korzystać, bo w przeciwnym razie będą "tkwić" bezczynnie. Ze względu na ryzyko sankcji statki takie mogą przewozić wyłącznie rosyjską ropę – dodało źródło.

onet.pl/The Moscow Times

czwartek, 5 grudnia 2024



Wojska rosyjskie odcięły linie komunikacyjne z Wełykiej Nowosiłki na północ, w rezultacie czego zgrupowaniu ukraińskiemu w rejonie tego miasta pozostaje już tylko jedna droga zaopatrzenia w kierunku obwodu zaporoskiego. Pod kontrolą agresora znalazł się też cały północny brzeg Zbiornika Kurachowskiego, a do jedynej drogi zaopatrzenia Kurachowego w kierunku zachodnim najeźdźcom pozostają dwa kilometry. Taka sama odległość dzieli ich od głównej drogi z Pokrowska na południe, w kierunku Kurachowego i Wełykiej Nowosiłki. Pod naporem wroga Ukraińcy kontynuują wycofywanie się z worka na południe od pierwszego z tych miast i z ostatnich pozycji na północ od Zbiornika Kurachowskiego.

Siły rosyjskie wyparły obrońców z większości centrum i południowej części Torećka, wkroczyły także do centrum Czasiw Jaru. Poczyniły również postępy na innych kierunkach, w tym w obwodzie kurskim, jednak nie wpływają one na ogólną sytuację na froncie. Niepowodzeniem zakończyły się natomiast rosyjskie próby utworzenia przyczółku na prawym (zachodnim) brzegu rzeki Oskoł na północ od Kupiańska.

28 listopada doszło do kolejnego zmasowanego ataku na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Zgodnie z podsumowaniem tamtejszego Sztabu Generalnego agresor wykorzystał 111 rakiet (86 miało zostać zestrzelonych) i 97 dronów uderzeniowych (obrońcy zadeklarowali strącenie 35). Najpoważniejsze skutki uderzenie przyniosło na zachodzie i południu kraju. W obwodzie lwowskim od prądu odciętych zostało pół milionów abonentów, w rówieńskim – 280 tys., w wołyńskim – 215 tys., a części chersońskiego pod kontrolą ukraińską – 157 tys. Dostawy energii przerwano też w Kropywnyckim (w mieście nie ma przy tym ogrzewania i wody) i Żytomierzu oraz w obwodach chmielnickim, mikołajowskim i tarnopolskim. O uszkodzeniach infrastruktury energetycznej donoszono z Kijowa, Charkowa oraz obwodów iwanofrankiwskiego, kijowskiego i odeskiego. Jak poinformowało Ukrenerho, w rezultacie spowodowanych atakiem wyłączeń awaryjnych od prądu odciętych zostało dwie trzecie obywateli. Przywracanie dostaw energii w Chersoniu i Mikołajowie nastąpiło dopiero po dwóch dobach. Poza energetyką atakowano obiekty Naftohazu.

Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) skutki uderzenia były bardziej dotkliwe dla energetyki jądrowej niż konsekwencje poprzedniego ataku 17 listopada. Jeden z reaktorów Rówieńskiej Elektrowni Jądrowej (EJ) został odłączony od sieci, a w pozostałych ośmiu (w trzech elektrowniach) ograniczono produkcję energii. Chmielnicka EJ utraciła połączenie z dwiema liniami przesyłowymi. Uszkodzone zostały również podstacje energetyczne zabezpieczające pracę jednostek jądrowych.

Punktowe ataki na infrastrukturę energetyczną Rosjanie przeprowadzali także przed zmasowanym uderzeniem i po nim. Doszło do nich m.in. w Tarnopolu (2 i 3 grudnia) oraz w obwodzie rówieńskim (3 grudnia). Zmasowany atak dronów na obwód odeski 29 listopada uszkodził m.in. infrastrukturę portową i transportową. 26 listopada celem uderzenia powietrznego były Sumy, a 28 listopada – już po zmasowanym ataku – Charków. Większego powodzenia nie przyniosły ponawiane prawie codziennie ataki bezzałogowców na Kijów i obwód kijowski. 2 grudnia obrońcy zadeklarowali odparcie ataku rakietowego na Krzywy Róg. Od wieczora 26 listopada do rana 3 grudnia agresor miał użyć łącznie 544 dronów uderzeniowych. Ukraińcy zadeklarowali strącenie 273 bezzałogowców, a 248 określili mianem lokacyjnie utraconych. Znacząco spadła liczba wykorzystanych przez najeźdźców rakiet – nie licząc ataku 28 listopada, w omawianym okresie mieli ich użyć zaledwie sześć, z których cztery obrońcy zgłosili jako zestrzelone.

osw.waw.pl


Relatywny sukces ofensywy stanowi wyraz znaczącej zmiany układu sił w konflikcie syryjskim i zapowiada nową jego fazę. Powodzenie to wynika z osłabienia – ze względu na starcia z Izraelem – pomocy Iranu i Hezbollahu dla sił rządowych, które decydowało o wcześniejszych sukcesach rządów Asada. Pozbawione efektywnego komponentu lądowego dotychczasowe wsparcie rosyjskie (głównie lotnicze) dla Damaszku jest niewystarczające. Prawdopodobieństwo odzyskania inicjatywy przez stronę rządową wydaje się obecnie ograniczone.

Aktualna sytuacja jest korzystna dla Ankary. Przez ponad dekadę wspomagała ona szeroko pojętą opozycję w Syrii, choć nie kontrolowała w pełni HTS. Doraźnie motywowały ją powstrzymanie potencjalnej fali uchodźców z Idlibu do Turcji oraz nadzieje na repatriację uchodźców syryjskich przebywających w tym kraju. Dziś część działań opozycji (głównie SNA) wymierzona jest w tzw. Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), zdominowane przez Kurdów i wiązane przez Ankarę z terrorystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Tymczasem HTS zachowuje wobec Kurdów życzliwą neutralność. Osłabienie SDF i – optymalnie – rozbicie ich przez opozycję realizowałoby podstawowy cel Turcji w Syrii, jakim jest likwidacja PKK. Ankara widzi też szansę, by wzmocnić swoją pozycję w regionie, a pośrednio również w relacjach z USA i UE.

Sukcesy sił opozycji stanowią wyzwanie dla Rosji, która konsekwentnie wspierała reżim Asada. Dysponuje ona w Syrii dwiema bazami – morską w Tartusie i lotniczą w Chmejmin. Korzysta także z baz tamtejszej armii i jej posterunków. Łącznie w kraju rozmieszczonych jest ok. 4 tys. rosyjskich żołnierzy i marynarzy. Powodzenie antyasadowskiej opozycji zbrojnej wyraźnie zaskoczyło Moskwę i zmusiło ją do ewakuacji części wojsk z miejsc dyslokacji w rejonie objętym walkami. Siły rosyjskie są wystarczające do prowadzenia działań na dotychczasowym poziomie bez osłabiania zgrupowań na Ukrainie. Obecnie pogorszyły się jednak perspektywy ich zaopatrzenia drogą morską – ze względu na zablokowanie przez Turcję cieśnin czarnomorskich dla ruchu okrętów ograniczeniu uległy możliwości zaopatrzenia rosyjskiego kontyngentu i wojsk Asada, za które odpowiadała Flota Czarnomorska – oraz zwiększyły wyzwania na teatrze syryjskim. Bez względu na przyjętą strategię w Syrii celem Rosji będzie utrzymanie reżimu Asada oraz zabezpieczenie i zachowanie istniejących baz wojskowych.

Należy spodziewać się korekty w układzie sił w Syrii, przede wszystkim między Rosją, Iranem i Turcją. Do tej pory dominującą pozycję zajmowały w nim pierwsze dwa z wymienionych państw, a problemy z Turcją rozwiązywano w oparciu o realia wojskowe oraz trilog w ramach tzw. formatu astańskiego. Utrzymanie dotychczasowego modelu wymagałoby istotnego zwiększenia zaangażowania przez Rosję (aktualna skala wsparcia lotniczego jest niewystarczająca) i Iran (dotychczasowe wzmocnienie reżimu proirańskimi milicjami z tego kraju jest zbyt małe). Dla obu państw poważnym problemem byłoby potwierdzenie spekulacji o wsparciu dla Damaszku ze strony m.in. ZEA za zgodą USA w zamian za zerwanie współpracy z Teheranem. Przy relatywnym wzroście znaczenia Ankary w konflikcie jej potencjał nie pozwala na przejęcie przewodniej roli w Syrii i marginalizację rywali. Naturalną koleją rzeczy wydaje się wypracowanie na drodze rozmów politycznych nowego układu sił, pozwalającego unikać bezpośredniego starcia i gwarantującego Rosji, Iranowi i Turcji zabezpieczenie podstawowych interesów (w tym ograniczenie pole działania Stanów Zjednoczonych). Trwałość i efektywność takiego porozumienia będą korygowane przez rozwój wypadków w samej Syrii.

osw.waw.pl


W końcowej fazie wojny najsłabszym punktem nie był brak materiałów wojennych, lecz niedobór siły roboczej. Front był rozciągnięty, wszystkie dostępne oddziały były już zaangażowane, a ludzie byli śmiertelnie zmęczeni. Czy będziemy w stanie stawić opór wrogowi, zanim wiosenna odwilż da nam kilka tygodni wytchnienia? Dopóki armia nie zostanie pokonana, najlepszym wyjściem z sytuacji jest próba zaprzestania działań wojennych" — napisał Mannerheim (Carl Gustav Mannerheim. Memoirs, M. Vagrius 1999, s. 305-306). W tej sytuacji rząd, pod naciskiem opinii publicznej i wojska, zgodził się na negocjacje pokojowe.

Zgodnie z warunkami traktatu moskiewskiego z 12 marca 1940 r. Finlandia scedowała na rzecz ZSRR Przesmyk Karelski z Wyborgiem (drugim najbardziej zaludnionym miastem Finlandii przed 1939 r.) i Keksholm (dzisiejszy Prioziersk), a także znaczne terytoria w Karelii i koło podbiegunowe.

onet.pl/The Moscow Times

środa, 4 grudnia 2024



Jednym z niezwykle ważnych mechanizmów, do których odwołuje się ludzkie ciało, jest opisana już przeze mnie zdolność do przekształcania tłuszczu w paliwo w tych okresach, kiedy głód zagląda nam w oczy. W pewnych warunkach w organizmie uruchamia się szlak metaboliczny, który pozwala na syntezę tzw. ciał ketonowych z kwasów tłuszczowych. Jedna z tych substancji, przywoływany przeze mnie wcześniej kwas betahydroksymasłowy, jest optymalnym paliwem dla mózgu. Ten fakt nie tylko dostarcza nam istotnych argumentów przemawiających za tym, że post przerywany zapewnia nam korzyści związane ze skutecznym odżywianiem mózgu (co może się wydawać sprzeczne z intuicją), ale pozwala też wyjaśnić jedną z najważniejszych zagadek antropologii: dlaczego spokrewnieni z nami neandertalczycy zniknęli z naszej planety jakieś 30-40 tysięcy lat temu. Chociaż wygodnym i powszechnie akceptowanym wyjaśnieniem jest to, że zostali oni "wyeliminowani" przez sprytnych przedstawicieli gatunku Homo sapiens, wielu naukowców zakłada teraz, iż ważnym czynnikiem, który przyczynił się do ich zniknięcia, był niedostatek pożywienia. Niewykluczone, że neandertalczycy nie mogli się wykazać "wytrzymałością mentalną" umożliwiającą im przetrwanie, gdyż nie dysponowali ścieżką biochemiczną pozwalającą wykorzystać tłuszcze jako paliwo dla mózgu.

Inaczej niż ma to miejsce w przypadku mózgów innych ssaków, ludzki mózg może wykorzystywać w okresie głodu zastępcze źródła energii. Pokarmy, które spożywamy, z reguły dostarczają naszemu mózgowi paliwa w postaci glukozy. W przerwach między posiłkami nasze mózgi mogą zazwyczaj liczyć na stały dopływ glukozy wytwarzanej w procesie rozkładu glikogenu, który pochodzi głównie z wątroby i mięśni. Rezerwy glikogenu mogą jednak zapewnić dosyć ograniczoną ilość glukozy. Gdy te zasoby zostaną wyczerpane, nasz metabolizm się zmienia i jesteśmy w stanie tworzyć nowe cząsteczki glukozy z aminokwasów pochodzących z białka występującego głównie w mięśniach. Ten proces jest (całkiem trafnie) określany mianem glukoneogenezy. Jego zaletą jest zapewnienie organizmowi potrzebnej glukozy, aczkolwiek ten mechanizm ma również istotną wadę: przy okazji poświęcane są mięśnie. Rozpad mięśni nie jest wymarzonym scenariuszem z perspektywy głodującego łowcy-zbieracza.

Na całe szczęście ludzka fizjologia zapewnia jeszcze jedną metodę, dzięki której możemy zapewnić mózgowi energię. Gdy nie mamy już dostępu do pożywienia, mniej więcej po trzech dniach wątroba zaczyna wykorzystywać zgromadzony w organizmie tłuszcz do wytwarzania ketonów. To właśnie wtedy kwas betahydroksymasłowy służy jako niezwykle efektywne źródło paliwa dla mózgu, dzięki czemu niezależnie od niedoborów pożywienia możemy przez długi czas utrzymać funkcje poznawcze. Takie zastępcze źródło paliwa pomaga ograniczyć naszą zależność od glukoneogenezy, pozwalając nam tym samym utrzymać masę mięśniową.

onet.pl

wtorek, 3 grudnia 2024



Kommiersant zauważył również, że Administracja Prezydenta próbuje ująć „przyszłe wyniki” wojny jako „zwycięstwo” w sposób, który jest strawny zarówno dla prowojennych ultranacjonalistów, jak i mniej ideologicznie zaniepokojonych rosyjskich „liberałów”, koncentrując się na ujęciu wyniku wojny w sposób akceptowalny dla „cichej większości” Rosji. Kreml stara się przedstawić każdy wynik wojny jako zwycięstwo całej rosyjskiej populacji. Kreml prawdopodobnie skupi się na kręceniu retorycznych i abstrakcyjnych osiągnięć, które trudno skonkretyzować, takich jak „denazyfikacja” i „demilitaryzacja” Ukrainy, obok utrzymania anektowanych terytoriów ukraińskich, jednocześnie umniejszając negatywne nastroje dotyczące powrotu traumatyzowanych i rannych weteranów wojennych, niezależnie od tego, jak wojna potoczy się dla rosyjskich sił na polu bitwy.

Kommiersant zauważył również, że rosyjska Administracja Prezydenta jest zaniepokojona rehabilitacją i reintegracją traumatyzowanych rosyjskich weteranów ze społeczeństwem rosyjskim, co wskazuje, że władze rosyjskie są świadome potencjalnych wewnętrznych konsekwencji, jakie powrót dużej liczby niezadowolonych weteranów może mieć na społeczeństwo rosyjskie. Obecnie stopa bezrobocia w Rosji jest bardzo niska, a wielu rosyjskich weteranów wojennych może znaleźć się w sytuacji niedostatecznego zatrudnienia, jeśli wrócą do życia cywilnego. Stosunkowo szerokie i słabo zdefiniowane krajowe wysiłki informacyjne Kremla sugerują, że Kreml nadal nie jest pewien, jak zakończy się wojna, i dlatego próbuje ustalić wyprzedzające warunki społeczne, aby poradzić sobie z długoterminowymi skutkami wojny, w tym znaleźć sposób na sprzedanie strategicznych i operacyjnych porażek Rosji na polu bitwy jako zwycięstw. Rosja nie osiągnęła swoich samookreślonych celów „denazyfikacji” lub „demilitaryzacji” Ukrainy ani zajęcia wszystkich obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego.

understandingwar.org


Komentator dziennika "Süddeutsche Zeitung" zauważa, że "poniedziałek był dobrym dniem dla kanclerza: pojechał do Kijowa po dwóch i pół roku - i zdążył zwłaszcza przed Friedrichem Merzem (szefem i kandydatem CDU na kanclerza - przyp. red.). Jedną z wielu dyscyplin rywalizacji Scholz-Merz jest podróżowanie do Ukrainy. Po rozpoczęciu wojny w 2022 roku pierwszy był Merz. Teraz, po rozpoczęciu kampanii wyborczej, Scholzowi udało się uniknąć nowego upokorzenia: Szybko wsiadł w niedzielę do nocnego pociągu do Kijowa i uprzedził Merza". 

(...)

Komentator dziennika "Die Welt" ocenia, że w Kijowie "kanclerz udaje obrońcę Europy. Na niemieckich wiecach odgrywa kanclerza pokoju, który ratuje Niemcy przed wojną nuklearną. Ostatecznie odbywa się to kosztem Ukrainy. I kosztem europejskiego bezpieczeństwa".

gazeta.pl


Trudno w to uwierzyć, ale wygląda na to, że „zniknięto” trzeciego z rzędu ministra obrony ChRL. Według „Finacial Times”minister obrony Dong Jun został objęty dochodzeniem w ramach szeroko zakrojonego śledztwa antykorupcyjnego. Gazeta powołuje się „na obecnych i byłych amerykańskich urzędników.” Podczas regularnego briefingu dla dziennikarzy rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning stwierdziła odpowiadając na pytanie dotyczace Dong Jun, że to „tylko pogoń za cieniem.” No cóż, zobaczymy, jeżeli Dong Jun się nie pojawi wkrótce gdzieś publicznie, to faktycznie pozostanie po nim tylko cień.

Dong Jun został mianowany ministrem ledwo rok temu, po tym jak jego poprzednik, Li Shangfu, został usunięty tylko po siedmiu miesiącach pracy.

Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przeszła szeroko w zeszłym roku drugą szeroko zakrojoną czystkę od dojścia do władzy Xi jinping. Dziewięciu generałów i co najmniej czterech dyrektorów przemysłu lotniczego i obronnego usunięto do tej pory z prominentnych stanowisk w organach reprezentacyjnych. Nie wiadomo, czy upadek Dong Jun to pokłosie tamtej kampanii, czy nowa.

Minister obrony Chin był zazwyczaj członkiem Centralnej Komisji Wojskowej (CKW) KC KPCh, na czele której stoi obecnie sekretarz generalny Xi Jinping. Dong Jun nie został jednak do niej awansowany podczas ostatniego Plenum KC na początku roku, kiedy zwykle są podejmowane decyzje kadrowe w KC. Co ciekawe, w marcu w czasie OZPL nie został również powołany do Rady Państwowej. To dowodziło, że nie zajmował poważniejszej roli w systemie. Lecz wciąż, jego upadek – jeżeli się potwierdzi – będzie oznaczać większy kryzys w korpusie oficerskim ALW. Jednego można być pewnym, jakikolwiek jest rzeczywisty powód jego utrącenia, to nie jest nim korupcja.

Coś się dzieje w armii, ale nie wiemy naprawdę co.

zawielkimmurem.net


Na konferencji naukowej "Sposoby wykorzystania potencjału naftowo-gazowego Syberii Zachodniej" omówiono sytuację w Chanty-Mansyjskim Okręgu Autonomicznym. Region ten odpowiada za ok. połowę produkcji rosyjskiej ropy naftowej.

Aleksiej Zabozlajew, zastępca gubernatora okręgu, zademonstrował wykres trzech scenariuszy wydobycia ropy naftowej.

Według niego celem naftowców pozostaje utrzymanie rocznego wydobycia na poziomie 216 mln ton, czyli tyle, ile okręg produkował w 2023 r. Jednak już w tym roku produkcja szacowana jest na zaledwie 205 mln ton. Jest to gwałtowny spadek z 280 mln ton w latach 2007-2008, a ruch w dół, jak pokazują dane z ostatnich dwóch lat, trwa nadal.

Obecny trend sugeruje gwałtowny spadek. Prawdopodobieństwo tego scenariusza według ekspertów branżowych jest najwyższe.

Można oczekiwać, że Chanty-Mansyjski Okręg Autonomiczny będzie w stanie wyprodukować tylko 160 mln ton ropy w 2030 r. i zaledwie 79 mln ton w 2050 r. A jest to przecież główny region wydobycia ropy naftowej w Rosji, który, jeśli wierzyć wicegubernatorowi, będzie odpowiedzialny za 40-45 proc. całej produkcji ropy naftowej w Rosji przez kolejne sto lat.

Istnieje powód ponurych perspektyw dla Rosji. Jest to wyczerpywanie się opłacalnych rezerw na eksploatowanych polach i brak nowych dużych odkryć. Zasoby resztkowe to w ponad połowie ropa trudna do wydobycia (ze względów geologicznych) oraz złoża silnie uwodnione, czyli formacje, które były produktywne w przeszłości, a do których zatłaczano kolosalne ilości wody wraz z wyczerpywaniem się zasobów. Najczęstszy udział ropy naftowej w "płynie studziennym" pochodzącym spod ziemi w Okręgu Chanty-Mansyjskim wynosi od 2 do 5 proc.

Jak przyznał Zabozlajew w swoim przemówieniu, nafciarze nie są w stanie zwiększyć współczynnika odzysku ropy powyżej 0,222, co oznacza, że przy dostępnych środkach technicznych mogą wydobyć na powierzchnię nieco ponad 22 proc. potwierdzonych rezerw.

Jeśli chodzi o dostęp do nowych złóż, sytuacja jest również rozczarowująca. Na potrzeby produkcji, której poziom wyznaczono na rok 2025 r., przeznaczono w tym momencie jedynie 25 proc. potrzebnych złóż. Nowych znaczących projektów nie ma i nie należy się ich spodziewać. Jedyną nadzieją dla Rosji jest praca ze starymi złożami.

(...)

Rząd obiecał rozszerzyć dofinansowania na wiele projektów już w 2027 r., ale firmy naftowe mają na to niewielką nadzieję. Anton Rubcow, dyrektor departamentu ropy i gazu ministerstwa energetyki, był dość szczery w swoim wystąpieniu na konferencji: "Kraj nie jest gotowy ryzykować znacznej części swoich dochodów na rzecz nowych projektów! Pracujcie nad tworzeniem nowych technologii, aby poprawić sytuację".

Wypowiedzi przedstawicieli firm naftowych były jeszcze bardziej kategoryczne — nie mają oni złudzeń, że dojdzie do skutecznych prób wydobycia na nowych złożach. Wiaczesław Czirkow, główny geolog Surgutnieftiegazu [rosyjskie przedsiębiorstwo działające w przemyśle gazowym i petrochemicznym], powiedział: "Przyszłość okręgu i Rosji jest związana z trudnymi do wydobycia złożami, które są nieopłacalne".

onet.pl/The Moscow Times