Jak Olga opowiedziała IStories, półtora roku po zaginięciu męża przyszli do niej „ludzie ze statusem”. Sądząc po opisie tych mężczyzn podanym przez Olgę, mogli to być przedstawiciele kontrwywiadu, wyjaśnił prawnik wojskowy IStories. Nie możemy jednak zweryfikować tej historii.
„Jak mi powiedziano, pokłócił się ze swoimi dowódcami, z którymi dowódcami, tak naprawdę, nie wiem. I został porwany i zabity przez własnych towarzyszy. Powiedziałam: „Dlaczego nie możecie połączyć tego ze sprawą?” Powiedzieli, że nie mogą znaleźć żadnych świadków. Nikt się na to nie decyduje, ponieważ świadkowie są natychmiast usuwani. Wszyscy się boją” – mówi Olga.
O pozasądowych zabójstwach rosyjskich żołnierzy, którzy odmówili walki, mówi się od początku inwazji. Na przykład w lipcu 2022 r. zaginęło pięciu rosyjskich oficerów . Za niechęć do walki zostali najpierw przetrzymywani w tzw. „obozie odmawiających” (właściwie więzieniu) w Briance w obwodzie ługańskim, gdzie wojsko zostało pobite i grożono mu egzekucją za odmowę powrotu na linię frontu. Następnie oficerów wywieziono w nieznane miejsce, po czym nigdy więcej ich nie widziano. Jeden z oficerów został zgłoszony rodzicom jako zabity „bezpośrednim trafieniem pociskiem 152 mm na otwartym terenie”.
Później na terenie obwodu donieckiego wojsko rosyjskie utworzyło prawdziwy obóz koncentracyjny dla odmawiających. Na terenie opuszczonej kopalni Petrovskaya na zachodzie Doniecka wojsko było brutalnie torturowane, zmuszając nawet ciężko rannych do powrotu na linię frontu: niektórzy z nich po tym zdarzeniu przestali kontaktować się z rodzinami, a ciało jednego z żołnierzy zwrócono rodzinie „w strasznym stanie”.
(...)
IStories badało wyroki sądów w sprawach „soczników” 20. Dywizji, aby zrozumieć, dlaczego opuszczają oni front. Często żołnierze mówią w sądach, że opuścili jednostkę, aby opiekować się chorymi krewnymi lub starszymi rodzicami, „aby pomóc w obowiązkach domowych” i planowali powrót. Nie wiadomo, czy to prawda. Ale przy takich zeznaniach trudniej jest śledztwu udowodnić bezpośredni zamiar opuszczenia służby, aby zmienić klasyfikację artykułu AWOL na poważniejszy — dezercję.
Wyroki pokazują, że większość „soczników”, których sprawy trafiają do sądu, nie próbuje się ukrywać i wraca do miejsca zamieszkania, do swoich rodzin. „Wielu uważa, że mają ku temu ważne powody, na przykład rodzina potrzebuje pomocy lub żona jest chora. Myślą, że mogą wrócić i nic się nie stanie” – mówi obrońca praw człowieka i szef Ruchu Pacyfistów z Powodu Sumienia Artiom Kłyga.
Zwykle takie dezercje kończą się tym, że żołnierze sami zgłaszają się do biura poborowego lub wracają do jednostki, ewentualnie przyjeżdża po nich policja.
Ale czasami krewni mogą nie wiedzieć, że ich ukochana osoba opuściła jednostkę, mówi prawnik ds. wojskowych, który rozmawiał z nami pod warunkiem zachowania anonimowości. Podczas służby w wojsku rozmówca IStories zajmował się poszukiwaniem dezerterów i „sochników”. Według jego doświadczenia, w tym czasie zbiegli żołnierze często nie wracali do domu: „Ukrywali się u kobiety lub miejscowego rolnika — pili i pracowali”.
Jedna z historii o powrocie żołnierza marnotrawnego do swojej jednostki była szeroko omawiana w 20. Dywizji. Podczas wojny zastępcy dowódcy technicznego dywizji nie można było znaleźć przez półtora miesiąca, powiedział Michaił IStories. Kiedy w końcu się pojawił, okazało się, że on i jego asystenci kradli samochody miejscowym mieszkańcom i zabierali je na Krym, aby je sprzedać. „Dowódca dywizji po prostu go zrugał i to wszystko” – mówi Michaił.
Zdarzają się przypadki, gdy żołnierze masowo uciekają z oddziału. Znaleźliśmy 5 wyroków sądowych, gdy żołnierze 20. Dywizji uciekli z poligonu Prudboy w obwodzie wołgogradzkim po świętach noworocznych w 2023 r. Trzech wróciło do oddziału na własną rękę, a dwóch zostało złapanych przez policję i przedstawicieli komendanta wojskowego. Wszyscy otrzymali od 3 do 5 lat więzienia, jeden wyrok w zawieszeniu.
Według orzeczeń sądowych żołnierze często uciekają ze szpitali lub podczas badań lekarskich po odniesieniu obrażeń. Tak więc to właśnie obrażenia pomogły Michaiłowi podjąć decyzję o ucieczce z wojska. Wcześniej myślał o samodzielnym zranieniu się, ale nie odważył się, ponieważ takie przypadki, jak twierdzi, były dokładnie badane. „Dowódca dywizji próbował zabronić mi ewakuacji [z powodu obrażeń], abym został na miejscu. Ale ostatecznie i tak zostałem ewakuowany” – opowiada Michaił. — „W szpitalu dowódca zadzwonił do mnie, pytając, kiedy wrócę. A ja nie mogłem chodzić. A potem lekarze powiedzieli mi, że jest nieoficjalny rozkaz, aby odsyłać oficerów, nawet nie wyleczonych, z powrotem [na front]. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie mam już wyboru i nadszedł czas [ucieczki]”.
Najłatwiej jest zdezerterować ze szpitala w Rosji, potwierdza Artyom Kłyga z Ruchu Pacyfistów: „Poziom bezpieczeństwa jest tam taki jak w zwykłej klinice. I ogólnie nie ma prawdziwej presji. Ale w strefie walk jesteś dosłownie na polu — z ostrzałem po jednej stronie i swoimi dowódcami po drugiej. Jeśli jednak jesteś z tyłu, jest duże prawdopodobieństwo, że wpadniesz na żandarmerię wojskową”.
Żołnierz, który dezerteruje będąc na urlopie cywilnym, ma zazwyczaj dwa do trzech tygodni na opuszczenie kraju, wyjaśnia obrońca praw człowieka: „Po prostu dlatego, że policja nie reaguje tak szybko. Nie wiadomo, jak sytuacja się zmieni, gdy elektroniczny rejestr poborowy będzie w pełni operacyjny i będzie można go używać do blokowania wyjść, ale na razie nie jest on wdrożony”.
Ivan Chuvilyaev z Get Lost potwierdza również, że to właśnie ze szpitali żołnierze najczęściej dezerterują lub uciekają. Im bardziej intensywne walki i im więcej rannych, tym aktywniej wojsko zwraca się do Get Lost, prosząc o pomoc w dezercji, mówi. Od wiosny tego roku otrzymują szczególnie dużą liczbę próśb.
Liczba osób, które zwróciły się do Get Lost o pomoc w dezercji, zbliża się do 2500 osób w całym roku 2024. Dokładna liczba faktycznych dezerterów nie jest znana — nie wszyscy zgłaszają się po konsultacji. A tylko kilkaset z nich opuściło kraj, zauważa Czuwiłajew (ktoś nie odważył się uciec, ktoś został zatrzymany). Dezerterzy uciekają głównie do Kazachstanu lub Armenii, ponieważ mają tylko paszporty wewnętrzne.
Główny motyw dezerterów, według doświadczenia Czuwiłajewa, nie zmienił się w trakcie wojny — „nie chcą zabijać i nie chcą być zabijani”. „Ale gdy już są bezpieczni, wielu z nich nadal pozostaje w koszmarnym stanie psychicznym” — mówi Czuwiłajew. — „Są w zawieszeniu na emigracji, nie mogą oczekiwać wiz humanitarnych, nie rozumieją, czego się spodziewać i ile. PTSD [zespół stresu pourazowego] atakuje ich z pełną siłą. Niektórzy osiągają taką rozpacz, że udają się do ambasady rosyjskiej lub do rosyjskiej jednostki wojskowej w Giumri [Armenia], aby się poddać”.
(...)
Niektórzy wracają z AWOL po popełnieniu przestępstw w cywilu. Jeden żołnierz 20. Dywizji opuścił oddział, aby „zemścić się na żonie za kłótnię między nimi o jej podróż do Armenii i ignorowanie przez nią jego telefonów”, jak głosi wyrok sądowy. Mężczyzna dotarł do domu żony, oblał jej samochód benzyną i podpalił, po czym oddał się w ręce policji. Żołnierz otrzymał 3 lata w zawieszeniu za AWOL i chuligaństwo.
(...)
Jak wynika z orzeczeń sądowych, dobrowolny powrót do jednostki nie jest rzadkością. Jak wyjaśnia obrońca praw człowieka Artiom Kłyga, ludzie zdają sobie sprawę z możliwych konsekwencji po opuszczeniu jednostki. „Człowiekowi wydaje się, że tu i teraz istnieje możliwość popełnienia przestępstwa i więzienia, a abstrakcyjna śmierć [na wojnie] jest odległa. Może jeszcze nie będzie śmierci ani obrażeń. I myśli: „Wrócę i wszystko będzie dobrze”.
(...)
Anton opowiada, że wielu jego towarzyszy opuściło oddział bez zezwolenia, ale większość ostatecznie wróciła i negocjowała ze swoimi dowódcami, aby uniknąć kary: „Nie mogli znaleźć swojego miejsca w cywilu. Tutaj jest cały zgiełk, ale tam jest bardziej znajomo. Czekali długo, zastanawiając się, czy chcą wrócić, czy trafić do więzienia. W końcu zdecydowali się wrócić. Jestem w kontakcie z większością z nich i wszyscy żyją, nikt tego nie żałuje. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś trafił do sądu”.
storage.googleapis.com/istories/en/stories/2024/11/19/a-runaway-regiment/index.html