czwartek, 26 września 2024



Na początku września, gdy cena ropy Brent zaczęła gwałtownie spadać z sierpniowego szczytu na poziomie 82 dol. za baryłkę, kraje OPEC+ zdecydowały się odłożyć o dwa miesiące wzrost produkcji zaplanowany na początek października. Uczestnicy rynku zignorowali tę decyzję i cena spadła poniżej 70 dol. do najniższego poziomu od grudnia 2021 r.

Choć cena następnie nieznacznie się podniosła, pojawiło się pytanie, czy OPEC+ będzie w stanie chociażby rozpocząć planowane zwiększenie produkcji. Globalny popyt znajduje się bowiem w stagnacji z powodu spowolnienia światowej gospodarki i gospodarki Chin, głównego konsumenta ropy naftowej.

Do lipca chiński popyt spadał przez cztery kolejne miesiące, a "jego spadek stał się trwałym trendem" — stwierdziła niedawno Międzynarodowa Agencja Energii.

Arabia Saudyjska, największy producent ropy naftowej w OPEC+, zamierza rozpocząć zwiększanie produkcji od 1 grudnia, nawet jeśli doprowadzi to do przedłużającego się okresu niższych cen, powiedziały w rozmowie z "The Financial Times" osoby zaznajomione ze stanowiskiem kierownictwa kraju.

Aby zrównoważyć budżet, Rijad chce, aby cena ropy ustabilizowała się na poziomie 100 dol. za baryłkę. Przywódcy kraju zdecydowali, że nie chcą już oddawać udziału w rynku innym producentom.

Począwszy od grudnia Arabia Saudyjska zamierza zwiększyć średnią dzienną produkcję o 83 tys. baryłek każdego miesiąca, co spowoduje wzrost produkcji o 1 mln baryłek do grudnia 2025 r.

Średnia cena ropy Brent wynosiła 99 dol za baryłkę w 2022 r. — wzrosła ona z powodu inwazji Rosji na Ukrainę. Od listopada tego roku OPEC+ ograniczał produkcję, aby utrzymać wysoką cenę. Ropa naftowa jest jednak coraz tańsza, a jej średnia cena za baryłkę we wrześniu 2024 r. wyniosła już tylko 73 dol. W czwartek 26 września koszt baryłki Brent spadł o ponad 2 proc. do 71,9 dol.

Ceny te można już uznać za krytyczne dla budżetu Rosji, której ropa sprzedawana jest z dyskontem. Tegoroczny rosyjski budżet opiera się na założeniu, że ropa Urals będzie kosztować przynajmniej 70 dol. za baryłkę. Ministerstwo rozwoju gospodarczego Rosji umieściło mniej więcej taką samą cenę — 69,7 dol. — w swoich prognozach na 2025 r.

Kiedy cena za baryłkę ropy Brent spadła poniżej 70 dol. w pierwszej połowie miesiąca, ropa Urals była sprzedawany po 57-60 dol. za baryłkę w portach bałtyckich i czarnomorskich. Takie poziomy "są zdecydowanie niewygodne dla budżetu federalnego", stwierdził rosyjski bank Rosbank.

Ceny te są nawet niższe niż pułap cenowy 60 dol. ustalony przez kraje zachodnie, który prawie przestał być przestrzegany, ponieważ ropa jest obecnie eksportowana głównie przez tankowce z floty cienia.

Tymczasem projekt rosyjskiego budżetu na 2025 r. przewiduje wzrost wydatków w pozycji "obrona narodowa" do rekordowych 13,2 bln rubli (ok. 140 mld dol. lub ok. 540 mln zł po obecnym kursie). To o 22 proc. więcej niż w bieżącym roku i prawie 4 razy więcej niż w przedwojennym 2021 r., kiedy wydatki wyniosły 3,5 bln rubli (ok. 140 mld zł po obecnym kursie).

W rezultacie budżet wojskowy Rosji będzie równy ok. 6,2 proc. PKB Rosji.

onet.pl


Z dokumentu sporządzonego przez ukraiński rząd, który widziała redakcja POLITICO, wynika, że chiński rząd przybył na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ do Nowego Jorku z konkretnym planem. Chce zdobyć poparcie krajów Ameryki Łacińskiej, Azji i Afryki dla swojego pomysłu zamrożenia walk w Ukrainie na obecnym etapie.

Stany Zjednoczone są przeciwne takiemu rozwiązaniu, a ukraińscy urzędnicy są nim mocno zaniepokojeni — do tego stopnia, że stworzyli odpowiedni dokument, w którym opisują ów plan i przedstawiają go dyplomatom zgromadzonym w Nowym Jorku.

Wynika z niego, że Chiny starają się przekonać urzędników do poparcia rozmów pokojowych skoncentrowanych na "uwzględnieniu interesów bezpieczeństwa każdego kraju", by "zapobiec przegraniu" wojny przez Rosję. W dokumencie ukraiński rząd nie precyzje, jak dokładnie zna strategię Chin. Niemniej prowadzi dyplomatyczną ofensywę na wielu frontach — stara się odwieść sojuszników od poparcia chińskiego planu. Ukraińskie przedstawicielstwo ONZ w Nowym Jorku nie odpowiedziało na prośbę o komentarz w tej sprawie.

Chiny szukają poparcia dla swojego planu zainicjowania rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. Ich punktem wyjściowym miałby być sześciopunktowy plan pokojowy Chin i Brazylii opublikowany w maju po wizycie Celso Amorima — głównego doradcy brazylijskiego prezydenta — w Pekinie. Plan ten wzywa do natychmiastowego zakończenia działań wojennych, deeskalacji i rozpoczęcia rozmów pokojowych między Kijowem a Moskwą — ale nie zobowiązuje Rosji do wycofania żołnierzy z okupowanych przez nią terytoriów Ukrainy.

(...)

Szczególnych kłopotów może przysporzyć Ukrainie dążenie Chin do uzyskania poparcia Indii. Kijów ma nadzieję, że New Delhi pomoże w wynegocjowaniu porozumienia pokojowego, które Ukraina będzie w stanie zaakceptować. Ambasada Indii w Waszyngtonie odmówiła komentarza w tej sprawie.

Jeśli Chiny będą w stanie przekonać dużą grupę krajów do poparcia ich propozycji, Pekin będzie mógł przedstawić to jako dowód na to, że "światowa większość" popiera jego warunki dotyczące rosyjsko-ukraińskich rozmów pokojowych. Ukraińcy przewidują, że formalnie plan potencjalnych rozmów pokojowych może zostać ujawniony w przyszłym miesiącu na spotkaniu grupy BRICS zrzeszającej wschodzące gospodarki.

Ambasady Rosji i Brazylii w Waszyngtonie oraz Biały Dom nie odpowiedziały na prośby o komentarz.

onet.pl/Politico


— Ukrainy już nie ma. To już nie jest Ukraina. Niemożliwe będzie zastąpienie tych miast i wsi, martwych ludzi, tak wielu martwych ludzi. Każda umowa, nawet najgorsza, będzie lepsza niż to, co mamy teraz — powiedział Trump, odnosząc się do porozumienia z Rosją w sprawie zakończenia wojny.

(...)

Trump w poniedziałek nazwał Zełenskiego "największym sprzedawcą w historii". — Za każdym razem, gdy przyjeżdża do kraju, wyjeżdża z 60 mld dol. (niemal 230 mld zł) — powiedział. Na środowym wiecu Trump nadal atakował Zełenskiego w tej sprawie, mówiąc: — Nadal dajemy miliardy dolarów człowiekowi, który odmawia zawarcia umowy — Zełenskiemu. Każda umowa, którą mógłby zawrzeć, byłaby lepsza niż sytuacja, którą mamy teraz. A teraz mamy kraj, który jest zniszczony.

Tymczasem Trump nadal twierdzi, że jest w stanie natychmiast zatrzymać wojnę, jeśli wróci do Białego Domu. — Utkniemy w tej wojnie, jeśli nie zostanę prezydentem. Zrobię to, wynegocjuję [pokój]. Wydostanę się stamtąd. Musimy się stamtąd wydostać — powiedział na innym wydarzeniu we wtorek. Dzień wcześniej powiedział: — Jeśli wygram te wybory, pierwszą rzeczą, jaką zrobię, będzie zadzwonienie do Zełenskiego i prezydenta Putina i powiedzenie: "Musisz negocjować, to szaleństwo".

Trump wydawał się być rozgniewany komentarzami Zełenskiego, który wcześniej podczas swojej wizyty w USA zakwestionował jego zdolność do zrozumienia sytuacji w Ukrainie i doprowadzenia do pokoju, podał "Financial Times". W wywiadzie dla "New Yorkera" ukraiński prezydent zasugerował, że były prezydent nie rozumie złożoności konfliktu: — Mam wrażenie, że Trump tak naprawdę nie wie, jak powstrzymać wojnę, nawet jeśli może mu się tak wydawać.

Trump powiedział jednak na środowym wiecu: — Prezydent Ukrainy jest w naszym kraju i wygłasza małe paskudne inwektywy przeciwko waszemu ulubionemu prezydentowi.

Niektórzy inni Republikanie również zwrócili się przeciwko Zełenskiemu. Marszałek Izby Reprezentantów Mike Johnson wysłał do niego list, w którym nazwał jego wizytę w fabryce broni w Pensylwanii "czysto partyjną kampanią mającą na celu pomoc Demokratom i oczywistą ingerencją w wybory". Johnson wezwał Zełenskiego do podania ukraińskiej ambasador w USA, Oksany Markarowej, która zorganizowała wizytę, do dymisji.

Pensylwania jest jednym z siedmiu tzw. swing states, o których wyborców walczą kandydaci obu partii. Biuro Zełenskiego stwierdziło, że wizyta była wyłącznie "gestem wdzięczności" wobec producenta pocisków, który dostarcza je do Ukrainy. Jednocześnie Harris stara się wykorzystać wsparcie Waszyngtonu dla Ukrainy, aby pozyskać po swojej stronie około 750 tys. mieszkańców Pensylwanii polskiego pochodzenia.

onet.pl


W dobie powszechnego dostępu do internetu środki aktywne uległy istotnym przekształceniom. Nowa platforma przekazu okazała się znakomitą przestrzenią do użycia narzędzi cyfrowych. Rola tych tradycyjnych została zredukowana: zmieniła się natura komunikacji masowej – obok mediów drukowanych, radia i telewizji musi ona uwzględniać media internetowe, zwłaszcza sieci społecznościowe. Wszystkie instrumenty (te nowe i te stare) wymagają ponadto dostosowania do nowych warunków wielokanałowej narracji. Za pomocą internetu – ogólnoświatowego metamedium – transmituje się osiągające niespotykane dotąd zasięgi przekazy multimedialne wykorzystujące tekst, obraz i dźwięk. Nową dynamikę aktywnym przedsięwzięciom nadały też szerokie możliwości komunikacji grupowej, prowadzonej w czasie rzeczywistym i umożliwiającej natychmiastową reakcję.

Nowe media stały się kluczem do objaśnienia transformacji środków aktywnych, jako że internet stanowi ponadgraniczną platformę pozwalającą państwom, którym przyświecają wyraźnie destrukcyjne, wywrotowe zamiary, na różne formy ingerencji w sprawy wewnętrzne innych. Ta kapitalna cecha nie zamyka listy wyróżników generujących wyjątkową przydatność nowych mediów w walce informacyjnej. Ich ważną z perspektywy procesu komunikacyjnego zaletą jest rosnąca liczba użytkowników sieci, czemu sprzyjają nowe technologie (dziś niemal każdego stać na „prywatny” przekaźnik – smartfon – za pomocą którego można wszystko sfilmować i od razu pokazać światu).

Dynamiczny rozwój środków aktywnych w środowisku nowych mediów wiąże się z zachodzącymi od 2004 r. zmianami wynikającymi z pojawienia się tzw. internetu drugiej generacji (Web 2.0). O ile Web 1.0 był przede wszystkim źródłem informacji, o tyle Web 2.0 stał się centrum komunikacji jego użytkowników. Dochodzi do niej w wielu miejscach w cyberprzestrzeni, takich jak blogi, fora, podcasty, a zwłaszcza serwisy społecznościowe (m.in. Facebook, YouTube, WeChat, Instagram, TikTok, X/Twitter czy rosyjskojęzyczne: LiveJournal, VKontaktie, Odnokłassniki, wyszukiwarka i portal Yandex). W zależności od profilu odbiorcy ich operatorzy oferują najrozmaitsze komunikatory, platformy blogowe, agregatory filmów, portale pozwalające na tworzenie sieci, a ich użytkownikom – na uczestnictwo w danej społeczności. O przydatności nowych mediów do działań aktywnych zadecydowało więc wiele cech, a zwłaszcza: globalny zasięg, zniesienie barier komunikacyjnych (np. językowych), możliwość wykorzystania urozmaiconych technik komunikacyjnych, anonimowość, szybkość i trwałość przekazu, wysoka interaktywność, niski koszt oraz łatwość użytkowania.

Nowych mediów nie sposób też przecenić z perspektywy służb wywiadowczych. Internet zapewnił im dostęp (także nielegalny) do danych w czasie rzeczywistym oraz szybką i tanią komunikację, dostarczył narzędzi do zaawansowanego wyszukiwania i analizy obrazów i materiałów wideo, tj. informacyjnego spenetrowania obiektu działań. Ułatwił kradzież tożsamości w sieci, podszywanie się pod oficjalne strony oraz kreowanie sytuacji sprzyjających konkretnym aktorom państwowym i grupom interesu w kraju i w relacjach międzynarodowych. Stworzył możliwość błyskawicznego upowszechniania spreparowanych treści (ich emitowania na cały świat, powielania, wycinania tych niepożądanych, narzucania własnej interpretacji), gwarantując anonimowość nadawcy (a więc podniesienie poziomu własnego bezpieczeństwa w sieci, opcję maskowania poczynań i zacierania ich śladów poprzez łańcuchy pośredników) i dostęp do odbiorcy. Zapewnił również możność „wybielania” dezinformacji: odbiorca, szukając potwierdzenia podsuniętego mu przekazu, uzyskuje go z kilku innych dezinformujących źródeł. Słowem – globalna sieć przyniosła ze sobą narzędzia sprawiające, że współczesne operacje informacyjne są trudne do wykrycia.

Amerykański ekspert ds. mediów społecznościowych Bret Schafer w raporcie pt. A view from the digital trenches twierdzi m.in., że na obecnych platformach cyfrowych skuteczną dezinformację można przeprowadzić w ciągu kilku tygodni, podczas gdy w czasie zimnej wojny trwało to nawet kilka lat. Plotki lub wycieki danych rozprzestrzeniają się w internecie w ciągu dni, jeśli nie godzin. W opinii Schafera dzisiejsze operacje informacyjno-psychologiczne cechują się dodatkowo aterytorialnością (można je przeprowadzić z dowolnego punktu na świecie) oraz automatyzacją procesów powielania dezinformacji (np. poprzez botting). Dziś można dezinformować nie tylko człowieka, lecz także maszyny – tzw. złe (szkodliwe) boty zarządzają np. ruchem w sieci przez zmiany pozycji informacji w rankingach wyszukiwarek (tzw. dobrych botów). Ponadto wykorzystanie botów pozwala niewielkiej liczbie operatorów multiplikować komunikaty na licznych platformach i kanałach. Zautomatyzowane boty mają zdolność kształtowania olbrzymich zasięgów i docierania z przekazem propagandowym do większych niż wcześniej grup odbiorców. Sieci botów i trolli mogą w ten sposób wykreować konsensus polityczny, czyli sprawić, że konkretny polityk czy idea uzyskają szerokie poparcie społeczne, lub na odwrót – poprzez stworzenie ich fałszywego obrazu pozbawić ich popularności.

Istotne jest również to, że użytkownicy mediów społecznościowych swoją aktywnością ułatwiają odczytanie własnych profilów osobowościowych (chodzi m.in. o przekonania religijne, ideologiczne i polityczne). Dzięki temu mimowolnie wspomagają podmiot prowadzący działania informacyjno-psychologiczne w identyfikacji szerszych zbiorowości i dotarciu do nich z odpowiednio sprofilowanym przekazem. Do nowych uwarunkowań walki informacyjnej należy też jej umasowienie. W tym kontekście wystarczy wspomnieć, że tylko jednego dnia, 14 marca 2022 r., w przestrzeni polskiego internetu zawieszono lub zlikwidowano cztery „gniazda” dezinformacyjne, skupiające łącznie ok. 3 tys. kont.

Podmioty stosujące cyfrowe środki aktywne wykorzystują zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty nowych mediów. Współczesny człowiek jest narażony nie tylko na nadmiar informacji, lecz także na jej niską jakość. Sieć nie respektuje powszechnych reguł rozpowszechniania wyłącznie rzetelnych, sprawdzonych i przefiltrowanych oryginalnych danych. Nie da się ochronić przed zalewem dezinformacji – głównie wskutek rozproszenia informacji, jej wielokrotnego przetwarzania i powielania. Skutkuje to błędnym postrzeganiem świata, wzmocnieniem radykalnych poglądów politycznych, polaryzacją grup społecznościowych, konfliktami i hejtem w internecie.

Dysfunkcje social mediów to pokłosie ich specyfiki technologicznej i społecznej. Według Justyny Balcewicz, analityczki NASK specjalizującej się w cyberbezpieczeństwie, informacje są modelowane zgodnie z oczekiwaniami odbiorców. „Takie profilowanie powoduje zamknięcie się w bańce filtrującej, co sprawia, że użytkownicy żyją w przekłamanym, homogenicznym świecie, w którym wydaje się, że wszyscy mają takie same poglądy”. Mechanizm jest prosty: na podstawie zachowania użytkownika w sieci algorytmy tworzą jego profil, a następnie dobierają do niego treści odpowiadające jego indywidualnym preferencjom. Prowadzi to do tworzenia się tzw. cyfrowych gett, czyli podziału społeczeństwa na grupy odbiorców wyeksponowanych na te same treści, co z jednej strony wzmacnia ich wspólnotowość, a z drugiej – separuje od innych. „Grupa spaja swoich członków. Wykorzystuje przy tym efekt polaryzacji, podział świata na «my» i «oni». Oczywiście, to «my» jesteśmy zawsze tymi, którzy mają rację. Dodatkowo używa argumentu prawdy dostępnej tylko dla wybranych i uświadomionych, utwierdzając w użytkownikach przekonanie, że należą do elity”.

Nowe technologie zaburzyły przy tym dotychczasową funkcję gatekeeperów (osób pilnujących rzetelności informacji): „Rola gatekeeperów uległa przeobrażeniu. W mediach tradycyjnych pierwszym etapem było filtrowanie informacji, a drugim ich publikacja. W nowych mediach proces ten jest odwrócony. Najpierw następuje publikacja, a później dopiero filtrowanie, które odbywa się w ramach poszczególnych sieci społecznościowych”. Mimo częstokroć braku kompetencji przekaźnikami i filtrami danych są sami użytkownicy sieci: weryfikują oni treści z innych mediów i dodają do nich własne komentarze, po czym rozpowszechniają we własnych środowiskach.

(...)

Wśród rozpoznanych i opisanych mechanizmów psychologicznych pozwalających zrozumieć oddziaływanie fałszywych informacji na funkcjonowanie człowieka Zegarow odnotował ponadto: „stres informacyjny” (specyficzną formę dyskomfortu wewnętrznego wywołanego nadmiarem danych, których nie jesteśmy w stanie przetworzyć), empirycznie udowodnioną „wrodzoną trudność w rozpoznawaniu fake newsów” czy „rozumowanie motywowane” (czyli wpływ motywacji na ocenę informacji, kształtowanie postaw i podejmowanie decyzji). To ostatnie skutkuje selektywnym przetwarzaniem i zapamiętywaniem informacji, wzmacnianiem stronniczości i polaryzacją poglądów. Ma katastrofalne skutki zwłaszcza dla procesu decyzyjnego.

Jolanta Darczewska - Zawładnąć umysłami i urządzić świat

środa, 25 września 2024



Siły rosyjskie oskrzydliły Wuhłedar od zachodu, w wyniku czego miasto znalazło się w kleszczach. Według części źródeł broniące go wojska ukraińskie (głównie 72 Brygada Zmechanizowana) rozpoczęły wycofywanie się z miasta, a najeźdźcy wkroczyli w obszar zabudowany od wschodu. Po zajęciu przez agresora miejscowości Żełanne Druhe, o którą według obrońców wciąż toczą się walki, siłom ukraińskim pozostałym na zachód od Doniecka w widłach rzek Wołcza i Łozowa grozi okrążenie.

Rosjanie działający na kierunku Pokrowska przecięli połączenia kolejowe i drogowe pomiędzy Sełydowem a Kurachowem, tworząc kolejną przeszkodę dla cofających się wojsk ukraińskich. Doprowadzili także do względnego wyrównania linii frontu na południe i wschód od Myrnohradu, gdzie przywrócili kontrolę nad terenami odzyskanymi przez obrońców tydzień wcześniej. Ukraińcy utrzymują się na zachodnich obrzeżach Hrodiwki – ostatniej miejscowości na głównej drodze do Myrnohradu. W wyniku bombardowań w Pokrowsku pogłębiają się problemy z dostępnością wody, prądu i gazu, a permanentny ostrzał utrudnia ewakuację pozostałych w mieście mieszkańców (ich liczbę wciąż szacuje się na kilkanaście tysięcy). Ze względu na zniszczenia infrastruktury transportowej zmniejszyła się też rola Pokrowska jako zaplecza logistycznego sił ukraińskich walczących w północnej części Donbasu.

Wojska rosyjskie wkroczyły do Łeonidiwki na zachód od Torećka, co grozi oskrzydleniem miasta od zachodu. Trwają walki w jego centrum, do którego Rosjanie wdarli się, atakując z kierunku wschodniego. Siły agresora poszerzyły przyczółki po zachodniej stronie kanału Doniec–Donbas na północ i południe od Czasiw Jaru. Wylądowały także na zachodnim brzegu rzeki Żerebeć w rejonie Makijiwki i Newśkego (na pograniczu obwodów ługańskiego i charkowskiego), skąd po kilkunastu miesiącach obrony ustąpiły wojska ukraińskie. Rosjanie pogłębili wyłom na południowy wschód od Kupiańska, gdzie do przeprawy przez rzekę Oskoł w Kruhlakiwce pozostało im ok. 2 km. Zaktywizowali się również na południe od Wełykiej Nowosiłki, gdzie ponownie uderzyli na odzyskaną przez Ukraińców latem 2023 r. Makariwkę.

Natarcie rosyjskie w obwodzie kurskim uległo spowolnieniu, jednak docierającym tam wzmocnieniom ukraińskim nie udało się ustabilizować obrony. Rosjanie poczynili kolejne postępy na obu flankach, atakując przede wszystkim w rejonach przygranicznych. Wskazuje to na zamiar odcięcia Ukraińców od ich macierzystego terytorium. Nie przyniosły natomiast rezultatu kolejne ukraińskie ataki w rejonie głuszkowskim, na zachód od głównego obszaru działań.

(...)

W atakach ukraińskich dronów na terytorium Rosji częściowo zniszczone zostały dwa składy amunicji w obwodzie twerskim, co potwierdziły zdjęcia satelitarne. 18 września trafiony został 107. Arsenał Głównego Zarządu Rakietowo-Artyleryjskiego (ros. GRAU) Ministerstwa Obrony FR koło Toropca. Odnotowano 18 dużych detonacji, które wywołały wstrząsy sejsmiczne. Wedle strony ukraińskiej Rosjanie składowali tam m.in. rakiety Iskander i północnokoreańskie KN-23. Zdaniem wywiadu estońskiego eksplodowało tam 30 tys. ton amunicji (ekwiwalent 750 tys. pocisków artyleryjskich kalibru 152 mm) – zapas na dwa–trzy miesiące walk. 21 września zaatakowany został 23. Arsenał GRAU w miejscowości Oktiabrskij, 16 km od Toropca. Miało się tam znajdować 2 tys. ton amunicji, w tym naboje produkcji KRLD. Według części źródeł uderzył weń dron z napędem odrzutowym (w ukraińskim przekazie określany mianem rakietowego) Palanycia. Tego samego dnia trafiona została także 719. Baza Pocisków Artyleryjskich w Kamiennym w Kraju Krasnodarskim, jednakże nie potwierdzono tam poważniejszych zniszczeń. Atak 21 września należał do największych przeprowadzonych dotąd przez Ukraińców. Rosjanie deklarowali zniszczenie tego dnia 101 dronów, a 18 września 54. Poza wyżej wymienionymi atakowane miały być także obiekty w innych regionach FR i na okupowanym Krymie.

Uderzenie w arsenał koło Toropca jest prawdopodobnie największym sukcesem ukraińskich ataków na rosyjskie składy amunicji od lutego 2022 r. Skala zniszczeń zgromadzonych tam zapasów wpłynie na planowanie przez Rosjan zużycia amunicji, choć nie jest przesądzone, że odczują to bezpośrednio obrońcy na froncie. Dla potrzeb działań na Ukrainie wojska agresora pozyskują bowiem amunicję z kilkudziesięciu magazynów w europejskiej części Rosji.

(...)

21 września dziennikarz i działacz społeczny Serhij Hnezdiłow, służący w wojsku od 2019 r., ogłosił, że opuszcza swój oddział, uznając się za dezertera. Swoją decyzję nazwał aktem sprzeciwu wobec postawy najwyższych władz Ukrainy i oskarżył je o niewłaściwe zarządzanie wysiłkiem wojennym państwa, niechęć do podejmowania trudnych decyzji w sprawie mobilizacji, brak uczciwej komunikacji ze społeczeństwem oraz tolerowanie korupcji. Hnezdiłow podkreślił, że wobec ogromnego zmęczenia – zwłaszcza w piechocie – konieczne jest wprowadzenie możliwości demobilizacji po upłynięciu wyznaczonego prawem terminu służby. Jego zdaniem, aby umożliwić zwolnienie części żołnierzy, niezbędne jest stworzenie rezerwy mobilizacyjnej złożonej ze wszystkich obywateli, znaczne zwiększenie tempa mobilizacji i ukrócenie nadużyć. Wystąpienie to wywołało szeroki rezonans społeczny, zwłaszcza w armii. Większość cieszących się autorytetem żołnierzy, którzy publicznie zabrali głos w tej sprawie, skrytykowali Hnezdiłowa. Podkreślili oni, że – jakkolwiek trudno nie zgodzić się z zarzutami formułowanymi pod adresem władz w Kijowie – publiczne przyznanie się do dezercji jest złamaniem przysięgi wojskowej i aktem nielojalności wobec kolegów z oddziału, a ponadto może doprowadzić do dalszej erozji dyscypliny w armii.

Zgodnie z nieoficjalnymi informacjami Ukraińskiej Prawdy minister obrony Rustem Umierow w ostatnich dniach zdymisjonował dwóch zastępców szefa wywiadu wojskowego (HUR): Wiktora Zajcewa i Ihora Ostapenkę. Dymisje miały się odbyć bez uzgodnienia z szefem HUR generałem Kyryłem Budanowem. Według dziennikarzy Umierow planuje kolejne zwolnienia wśród generalicji, przy czym rozważana ma być także dymisja samego Budanowa.

osw.waw.pl


Filary rosyjskiego oddziaływania psychospołecznego:

• przekazy kreowane przez oficjalne ośrodki państwowe i polityków najwyższego szczebla (np. oświadczenia wydawane przez Kreml, artykuły Putina czy posty Dmitrija Miedwiediewa w mediach społecznościowych),
• media rządowe i prorządowe o zasięgu globalnym finansowane przez państwo, których przekaz jest adresowany zarówno do krajowych, jak i zagranicznych odbiorców (TV RT, Rossija 24),
• źródła zastępcze, np. portale i blogi tworzone na potrzeby lokalnych audytoriów, a także zinstrumentalizowane media szerzące rosyjską narrację w sposób zamierzony i niezamierzony,
• social media (trolle i boty wykorzystywane do powielania rosyjskich przekazów, korekty dyskusji społecznościowych, prowadzenia kampanii dyskredytacyjnych osłabiających zaufanie do konkretnych polityków i instytucji publicznych czy inspirowania protestów i prowokacji),
• cyberprzestrzeń (ataki hakerskie, klonowanie i przejmowanie stron internetowych, rozpowszechnianie fake newsów i sfabrykowanych przy użyciu sztucznej inteligencji deepfake’ów, blokowanie informacji niepożądanej czy paraliżowanie infrastruktury krytycznej i działalności mediów państwowych).

Dezinformację i propagandę eksperci Departamentu Stanu traktują jako elementy składowe środków aktywnych, których skuteczność wzrasta w razie użycia wszystkich lub części filarów równocześnie, dzięki czemu fałszujące rzeczywistość komunikaty stają się w oczach odbiorców bardziej wiarygodne. Najłatwiejsza do rozpoznania jest dezinformacja uprawiana przez oficjalne ośrodki, a najtrudniejsza – ta o niejawnym charakterze i niejasnym finansowaniu.

Amerykańskie ujęcie uwzględnia badania prowadzone w trakcie zimnej wojny oraz technologie informacyjne stosowane w cyberprzestrzeni. Profesor David Gioe twierdzi, że aby zrozumieć współczesne podejście rosyjskiego wywiadu (który notabene nazywa „wywiadem hybrydowym”), należy połączyć dzisiejsze technologie cybernetyczne (w tym hakowanie, trolling itp.) z historyczną perspektywą rosyjskich operacji wywiadowczych, a zwłaszcza środków aktywnych i pozyskiwania agentów wpływu41. Duże zasługi na polu analizowania tego instrumentarium położyła Grupa Robocza ds. Środków Aktywnych (ang. Active Measures Working Group) przy Departamencie Stanu, funkcjonująca w latach 1981–1992 pod kierunkiem wicesekretarza stanu Dennisa Kuxa. Jej eksperci i członkowie przygotowywali cykliczne raporty na temat sowieckich działań. Sam Kux podjął próbę stypologizowania tych zróżnicowanych narzędzi – podzielił je wzorem klasyfikacji źródeł wywiadowczych na białe, szare i czarne. Sprawstwo czynów w strefach białej (jawnych, z pozycji legalnych) i szarej (z użyciem metod na wpół legalnych, pod różnego typu przykrywkami) oraz odpowiedzialność za nie przypisał Kremlowi, a tymi w strefie czarnej (z wykorzystaniem metod wywiadowczych) obarczył wyspecjalizowane struktury KGB i GRU.

Analogicznie – na podstawie stopnia zakonspirowania poszczególnych podmiotów – rozłożono na części aparat wykonawczy zaangażowany w realizację środków aktywnych. Jego „biały” segment obejmował propagandę prowadzoną przez media państwowe (TASS, RIA Nowosti, Radio Moskwa). Inspirował je Wydział Propagandy i Agitacji KC KPZR. Segment „szary” wykorzystywał zagraniczne partie komunistyczne, organizacje i ruchy społeczne, ekspertów itd., tj. środki, którymi „zarządzał” Wydział Międzynarodowy KC KPZR. Narzędzia z segmentu „czarnego” charakteryzowały się największą skrytością. Na ten typ przedsięwzięć składały się m.in. wykorzystanie agentury wpływu czy fałszowanie materiałów i wprowadzanie ich do obiegu w celu dezinformowania
opinii publicznej i decydentów.

Taki model – oparty w gruncie rzeczy na typologii środków propagandy i stopnia zamaskowania wykonawców – z powodzeniem można zastosować do realiów dnia dzisiejszego. Jeśli uwzględnimy w nim narzędzia cyfrowe, to otrzymamy współczesnych zestaw środków aktywnych.

(...)

Jak pisze socjolog Igor Eidman, służby wywiadowcze to wprawdzie najważniejszy, ale tylko jeden z wielu podmiotów wykonawczych i ośrodków werbunkowych podwykonawców. Ten rozbudowany system organizacyjny autor przedstawia w postaci piramidy. Na jej szczycie znajduje się Putin, podejmujący decyzje strategiczne. Jego instrukcje wprowadza w życie Administracja Prezydenta (np. jej wiceszef Aleksiej Gromow nadzoruje kwestie związane z propagandą, w tym koncern, w którego skład wchodzą stacja telewizyjna RT i agencja Sputnik. Ich agendy zagraniczne zajmują się także „organizowaniem przyjaciół Rosji”), a poszczególni doradcy głowy państwa koordynują współdziałanie w tym zakresie z MSZ i innymi resortami (np. kultury czy nauki). Swego rodzaju „punkty dowodzenia” w Administracji Prezydenta organizują pośrednictwo i finansowanie operacji przez przedsiębiorstwa, stowarzyszenia społeczne, międzynarodowe fundacje, poszczególnych oligarchów itp. W ostatecznym rozrachunku to Kreml mobilizuje wykonawców, daje sygnał do rozpoczęcia operacji wpływu oraz uruchamia jej kolejne etapy.

Jolanta Darczewska - Zawładnąć umysłami i urządzić świat


Faktem jest, że Izrael odnosi teraz imponujące wręcz sukcesy ale są one wyłącznie na poziomie taktycznym. Atak na ponad 3 tys. pagerów przeprowadzony 17 września był nie tylko majstersztykiem izraelskiego wywiadu i kompromitacja Hezbollahu, ale również otworzył nowy rozdział w tej wojnie. Chodzi przy tym zarówno o wojnę w sensie ogólnym, czyli tę, którą Izrael toczy od 7 października 2023 r. r. z Hamasem, wspieranym przez irańskich sojuszników w regionie, jak i w sensie szczególnym, czyli konfliktde facto z Libanem. Skala ataku przeprowadzonego w dniach 17-18 września, jak również następujących później nalotów, zwłaszcza z 23 września (a można się spodziewać dalszej eskalacji), powoduje, że można mówić o przejściu do fazy wojennej. Oczywiście, siły zbrojne Libanu nie są w ten konflikt zaangażowane, a Izrael deklaruje, że jego celem jest wyłącznie Hezbollah, ale nie zmienia to faktu, że przy takiej skali ataków, działania Izraela odczuje cały Liban. Ostrzał nie ogranicza się przy tym do południowego Libanu (wcześniej ataki wykraczające poza ten obszar zdarzały się incydentalnie), lecz w coraz większym wymiarze obejmuje również południowe, szyickie dzielnice Bejrutu, a także Dolinę Bekaa. Można jednak oczekiwać, że nie wyjdzie, przynajmniej na tym etapie, poza obszary szyickie.

Tyle, że szyici nie są w Libanie ciałem obcym, lecz integralną częścią libańskiego społeczeństwa, a rozróżnienie między nimi a Hezbollahem w percepcji Izraela coraz bardziej przypomina to jakie ma miejsce w Strefie Gazy między populacją Palestyńczyków a Hamasem. Niestety, znaczna część Izraelczyków nie widzi żadnej różnicy, co znajduje swój wyraz również w publicznych wypowiedziach wielu polityków oraz w komentarzach w izraelskich mediach. Liban, jako państwo, jest natomiast ubezwłasnowolniony i nie ma żadnej zdolności do zmuszenia Hezbollahu do jakiejkolwiek zmiany polityki. Ewentualne osłabienie tej organizacji w wyniku działań Izraela (co wciąż wcale nie jest oczywiste bo warto pamiętać, że wojna z 2006 r. wzmocniła Hezbollah) nie doprowadzi do jego upadku, gdyż wśród szyitów nie ma ona politycznej alternatywy (Amal od dawna nią nie jest). Hezbollah kontroluje Liban legalnymi metodami, paraliżując zdolność parlamentu do wyboru prezydenta i stworzenia nowego rządu. Teoretycznie tylko wojsko mogłoby próbować utemperować Hezbollah, tyle, że oznaczałoby to pucz i w konsekwencji wojnę domową, więc się to nie wydarzy.

Przeprowadzony 17 września atak na pagery, kontynuowany następnego dnia atakiem na krótkofalówki i przypieczętowany 20 września masakrą 11 ważnych dowódców Hezbollahu z elitarnej grupy Redwan, w tym Ibrahima Aqila (po zabiciu Fuada Szukra w lipcu – nr 2 w Hezbollahu), to z całą pewnością ogromny sukces taktyczny Izraela. Zabicie 2 członków Rady Dżihadu Hezbollahu w krótkim okresie i szereg innych celnych uderzeń to ogromny sukces izraelskiego wywiadu, którego wizerunek tak bardzo został nadwerężony przez katastrofalną wpadkę z 7 października ub. r.. Natomiast akcja z pagerami i krótkofalówkami była absolutnym upokorzeniem dla Hezbollahu i pokazała, że system bezpieczeństwa tej organizacji jest dziurawy jak sito. Przy czym w wymiarze czysto militarnym nie była ona gigantycznym sukcesem. Zabicie raptem ok. 40 osób, z czego połowa byłą cywilami (w tym dwoje dzieci), trudno uznać za wielkie osiągnięcie. Wprawdzie rannych, w tym ciężko, zostało ok. 3,5 tys. osób ale trudno ocenić jaka część z nich należała do militarnego skrzydła Hezbollahu.

Niedyskryminacyjny charakter ataku (brak kontroli nad tym kto jest faktycznym celem) i jego nieproporcjonalność są przy tym przesłankami wskazującymi na to, że był on przeprowadzony z rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego (ponadto był on niezgodny z Protokołem II z 1980 r., którego Izrael jest stroną). W ten sposób został on oceniony nie tylko przez cały świat arabski (który generalnie uznał go za agresję na Liban) ale również przez kluczowych dyplomatów ONZ, szefa dyplomacji UE Josepha Borella oraz wielu polityków europejskich. Były dyrektor CIA Leon Panetta nazwał ten atak „formą terroryzmu”, a Emanuel Macron wyraził solidarność z „libańskimi ofiarami”. Jednocześnie 18 września doszło do głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ nad rezolucją żądającą od Izraela opuszczenia „terenów okupowanych Palestyny” w ciągu 12 miesięcy. Tylko 14 państw zagłosowało przeciw – poza USA, dwoma państwami UE (Węgry i Czechy) oraz Argentyną, reszta to takie giganty geopolityczne jak Nauru, Tuvalu i Tonga. Natomiast aż 124 państwa, w tym 12 członków UE, głosowało za jej przyjęciem. Izrael popada w coraz większą dyplomatyczną izolację i USA pozostają jego ostatnią deską ratunku, tyle, że tam również narasta atmosfera niekorzystna dla Izraela. Niestety, jedynym wnioskiem jaki większość Izraelczyków z tego wyciąga to przekonanie o szerzącym się antysemityzmie i podłości świata, który uwziął się na nich, a wszelką krytykę ich walki z terrorystami uważają za niesprawiedliwość.

defence24.pl

wtorek, 24 września 2024




W ciągu ostatniej doby Rosjanie posunęli się naprzód w pobliżu Wuhłedaru i Torećka. Analitycy DeepState zaobserwowali rosyjskie postępy również w pobliżu miejscowości Nju-Jork, Hirnyk i Wodiane.

Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych Kyrylo Sazonow mówi, że Kreml rzuca teraz wszystkie swoje siły do obwodu donieckiego, żeby mieć lepszą pozycję przed rozpoczęciem negocjacji pokojowych.

Ukraiński żołnierz twierdzi, że Rosjanie robią wszystko, aby przed przyjściem zimy i przymrozków zająć jak najwięcej terytoriów w Donbasie. Ta jesień jest dla nich kluczowa, bo jest kontynuacją letniej rosyjskiej ofensywy.

- Zimą, kiedy rozpoczną się negocjacje, politycy będą się wymieniać stanowiskami, ale najważniejsza i tak będzie mapa wojenna. Wszyscy będą patrzeć na to, gdzie przebiega linia frontu. Wróg stara się przesunąć ją jak najdalej w głąb Ukrainy. Ich głównym celem, jak widzimy, jest zajęcie całego regionu donieckiego przed rozpoczęciem negocjacji - mówi ukraiński żołnierz.

Kijów twierdzi, że Rosjanom kończą się już zasoby. Ukraińscy żołnierze raportują, że Moskwa nie wysyła na front nowych brygad, jak rok temu. - Nowe siły, które Rosjanie angażują w walki, nie są wsparciem, lecz uzupełnieniem strat, które ponieśli - zauważa Sazonow.

Ukraiński żołnierz uważa, że wojna w Ukrainie może zakończyć się w przyszłym roku, jeśli Rosja rzeczywiście będzie miała krytyczne problemy ze swoim potencjałem militarnym. Na razie to są prognozy.

- Wierzę, że w 2025 roku wojna w jakiś sposób się zakończy, ponieważ Rosja będzie miała kryzys wojskowy. Będzie miała poważne braki pocisków, czołgów i amunicji w swoich magazynach. Magazyny Korei Północnej też mają swoje limity. Poza tym już dziś Rosji zaczyna brakować żołnierzy do większych działań - mówi Sazonow.

Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanow oświadczył ostatnio, że według jego prognoz już latem 2025 roku Rosja stanie w obliczu poważnych problemów gospodarczych i wojskowych, co może znacznie pogorszyć sytuację w kraju. Dodał, że właśnie z tych powodów Kreml chciałby zakończyć wojnę do końca 2025 roku i zrobi wszystko, aby ona się skończyła na jego warunkach. 

Prezydent Ukrainy z kolei stwierdził ostatnio, że aby wojna się mogła zakończyć w przyszłym roku zwycięstwem Ukrainy, potrzebne są wzmożone dostawy sprzętu wojskowego od sojuszników, które Kijów miałby dostać jeszcze w tym roku. 

- W planie zakończenia wojny, który przedstawię prezydentowi USA, jest konkretna lista sprzętu wojskowego, który jest nam potrzebny do zwycięstwa. Sojusznicy mieliby go dostarczyć do grudnia tego roku - powiedział Wołodymyr Zełenski przed wyjazdem do USA.

Dodał, że jeśli Ukraina tej pomocy nie dostanie, to wojna może trwać latami, a na froncie zginie dużo więcej ludzi. - To najwyższy czas, aby światowi liderzy udowodnili, że zależy im na zakończeniu tej wojny. Inaczej Ukraina będzie dalej realizować swój plan B - stwierdził Zełenski. 

Nie wytłumaczył natomiast, na czym polega ten ukraiński plan B.

ukrayina.pl


W zeszłym tygodniu kanały prowojenne szczegółowo omówiły historię, która zszokowała wiele osób. Dowódca 87 Samodzielnego Pułku Strzelców 1 Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych w Słowiańsku, Igor Puzik, wysłał grupę weteranów operatorów zwiadowczych UAV (dronów), w tym dwóch znanych weteranów Donbasu: dowódcę jednostki zwiadowczej, Dmitrija Łysakowskiego i Dmitrija Grycaja, do sekcji szturmowej. Obaj zginęli podczas szturmu.

Jak piszą autorzy wojskowi, w rzeczywistości Puzik wysłał rosyjskich wojskowych na egzekucję, ponieważ dostanie się do jednostki szturmowej na froncie jest dziś często równoznaczne z wyrokiem śmierci. Przed ostatnią misją zarówno Łysakowski (znak wywoławczy Goodwin) i Dmitrij Grycaj (znak wywoławczy Ernest) nagrali wiadomości wideo, w których szczegółowo wyjaśnili, dlaczego pułkownik Puzik chciał ich zabić. W swoich filmach oskarżyli Puzika o wymuszenia, kradzież w celu odsprzedaży drogich dronów dostarczonych pułkowi przez ochotników, handel narkotykami i współpracę z ukraińskim i zachodnim wywiadem. Po nagraniu tych filmów poszli na śmierć.

Nie chcę rozwodzić się nad szczegółami konfliktu między Puzikiem a zabitymi operatorami UAV. Zarówno prowojenni autorzy, jak i rosyjscy dziennikarze pisali już o tej historii dość szczegółowo. Historia ta, jak twierdzą, dotarła nawet do nowego ministra obrony Biełousowa, który nakazał ją uporządkować i wziął sprawę "pod swoją osobistą kontrolę". Okoliczność ta wywołała nawet ostrożny optymizm niektórych autorów wojskowych. Z jednej strony jest to pierwszy raz, kiedy cały minister obrony komentuje przypadek oczywistego bezprawia. Z drugiej strony istnieją informacje, że ostatnim razem, gdy pułkownik Puzik zabił rosyjskiego żołnierza, otrzymał awans.

Na ten szczegół zwrócił uwagę kanał Mine Division, który opublikował cytat z rzekomej sprawy karnej przeciwko Puzikowi, zgodnie z którym 27 kwietnia 2023 r. pułkownik, "mając osobistą urazę", zastrzelił rosyjskiego wojskowego o nazwisku Nowikow z karabinu szturmowego AK-12, po czym wykończył go dwoma strzałami kontrolnymi. Jeśli to prawda i coś takiego rzeczywiście miało miejsce, to tym bardziej dziwi fakt, że 15 kwietnia 2024 r., rozkazem ministra obrony, Puzik został awansowany na dowódcę jednostki wojskowej 34479.

Kiedy wojskowi i prawie wojskowi autorzy piszą dziś o śmierci Łysakowskiego i Grycaja oraz zbliżającym się śledztwie, nie czekają tylko na ukaranie konkretnego pułkownika. Mają nadzieję, że ministerstwo obrony wreszcie położy kres powszechnej praktyce egzekucji rosyjskich żołnierzy przez rosyjskich oficerów. Zgadza się: prowojenne kanały piszą, że wysyłanie "w burzę" nieposłusznych lub po prostu nieprzyjemnych dla dowództwa wojskowych jako sposób na pozbycie się ich jest bardzo powszechną praktyką na froncie. Takie "pozbywanie się siły żywej".

Niezwykle trudno jest udowodnić, że zmarli zostali celowo wysłani na pewną śmierć. Po pierwsze, armia rosyjska jest w ciągłej ofensywie, a obecnie we wszystkich jednostkach brakuje szturmowców. Dlatego też snajperzy, artylerzyści, czołgiści, operatorzy UAV i mechanicy lotniczy są przydzielani do samolotów szturmowych. Po drugie — i ten szczegół został opisany przez kanał Two Majors — dowództwo ma dość skuteczny sposób radzenia sobie z kontrolami z Moskwy. Jeśli żołnierze piszą skargi do Moskwy, a inspektor przyjeżdża do jednostki, nagle okazuje się, że nie można porozmawiać z autorem skargi. "Inspektor chce zadzwonić do żołnierza, który złożył skargę, na rozmowę. Ale to się nie udaje. Ponieważ ci serwisanci są na linii frontu i nie ma »komunikacji«. Jeśli chcecie — idźcie na »zero« (linię, gdzie toczą się walki — przyp. red.), porozmawiajcie, szanowni inspektorzy. Rezultaty takich sytuacji są oczywiste".

To dzieje się wszędzie, mówi o tym jeden z głównych prowojennych kanałów Rybar. Prowojenni autorzy martwią się, że jeśli rosyjskie społeczeństwo, które, jak wiemy, ignoruje wojnę w całości, dowie się o tej praktyce, może to pozostawić je w stanie całkowitego zdumienia. Jak ujął to autor kanału FighterBomber, "ludzie nie dowiedzą się całej prawdy", co oznacza, że przepływ pracowników kontraktowych, który wciąż jest dość powolny pomimo wielomilionowych wypłat, może pójść na marne. Po co ci miliony, jeśli nie możesz ich wydać, a każdy dowódca może cię "utylizować" bez obawy o jakiekolwiek konsekwencje?

Obaj ci, którzy zginęli, zarówno Łysakowski, jak i Grycaj, walczyli od 2014 r. Byli dojrzałymi, szanowanymi, doświadczonymi mężczyznami, przyzwyczajonymi do wojny nie tylko po to, by walczyć, ale by przetrwać. A tu człowiek, którego uważają za przestępcę, ponieważ sami zebrali obszerną bazę dowodów, mówi im: "Idźcie i zgińcie". A oni są posłuszni. Nie stawiają oporu — dosłownie idą i umierają. Nie bohatersko, nie efektywnie, ale tak po prostu. Dlaczego?

Istnieje wariant odpowiedzi w wiadomości wideo Ernesta: "Ja i Goodwin w tym momencie zdecydowaliśmy się iść, ponieważ jest przysięga, jest Ojczyzna, jest obowiązek". Ale pytanie — co trzeba zrobić ludziom, aby tak bezkompromisowo szli na śmierć — wciąż bardzo mi leży na sercu. I nie jestem pewien, czy znam na nie odpowiedź. Nawiasem mówiąc, koledzy zmarłych również zastanawiają się nad tym samym.

"Ernest i Goodwin byli ludźmi honoru i obowiązku. Tacy zawsze będą. To była ich siła. Stało się to ich słabością. Nie graj w honor i obowiązek z szumowinami. Przegrasz" — pisze kanał PriZrak Noworosja. "Gra o honor z ped*łami nie polega na zwycięstwie. Oni nie wiedzą ani słowa o honorze, męstwie i odwadze" — powtórzył Północny Wiatr. "Mógł przeżyć, odmawiając wykonania nielegalnego i przestępczego rozkazu, ale zdecydował się pozostać wiernym swojej przysiędze. Tylko dlaczego?" — artykułuje autor kanału wywiadowczego NgP.

Wreszcie, najbardziej konkretne pytanie zadaje autor kanału Złe Orki: "Cóż, wysyłają cię na śmierć w jednym kierunku, wiesz, że dowódca jest skorumpowaną ciotą. Więc może lepiej pi*przyć jego i wszystkich, którzy są z nim, niż samemu haniebnie umrzeć! Jeśli masz siłę woli, żeby pi*rdolnąć się w skroń, powiesić się, albo iść i zginąć, to nie masz siły woli, żeby zabić p*dała — sprawcę twojej sytuacji?! A może to nie jest taka silna wola?!".

Wygląda na to, że wola naprawdę nie jest tak silna, ponieważ nie widzimy żadnych przykładów oporu. Nawet w kanałach najbardziej zdesperowanych "korespondentów wojennych", którzy krytykują wszystkich i wszystko, wycinając prawdę, nie piszą o tym. I w związku z tym wypada przypomnieć takie zjawisko jak "fragging".

Fragging był makabrycznym rytuałem wojny w Wietnamie. Słowo to pochodzi od potocznej nazwy granatu ręcznego (Frag — Fragmentation grenade), broni popularnej wśród wojskowych, ponieważ ulegała samozniszczeniu w momencie popełnienia przestępstwa i tym samym nie pozostawiała żadnych dowodów. Przestępstwem było zabójstwo oficera. W latach 1969-1972 w Wietnamie udokumentowano 904 zabójstwa lub próby zabójstwa oficerów przez amerykańskich żołnierzy.

"Fragging stał się wojną partyzancką w armii, a w niektórych częściach Wietnamu oficerowie boją się fraggingu bardziej niż wojny z Wietnamczykami. Fragging wyrasta z wraku naszej zdemoralizowanej armii, w świecie heroiny, napięć rasowych, buntu i strachu. Jest wyrazem agonii i powolnego wewnętrznego upadku armii w Wietnamie. Ale ostatecznie korzenie tej praktyki leżą poza życiem wojskowym, a nawet samą wojną".

Jest to cytat z artykułu korespondenta wojennego Eugene'a Lyndona napisanego w 1972 r. dla magazynu "Saturday Review". Jako jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy Lyndon podał "brak zrozumienia przez żołnierzy tego, co robią w Wietnamie".

Opis amerykańskiej armii w Wietnamie dokonany przez Lyndona w dużym stopniu rymuje się z tym, co prowojenni autorzy piszą o stanie rzeczy w armii rosyjskiej. Niezrozumienie celów wojny, zażywanie narkotyków, ogólne niezadowolenie i brak najbardziej podstawowych potrzeb, potworne nadużywanie władzy przez oficerów — wszystko to jest dziś obecne na froncie. Ale nie ma rosyjskiego odpowiednika "fragowania". Dlaczego? I to jest pytanie, na które bardzo chciałbym znać odpowiedź, ponieważ nie da się racjonalnie wytłumaczyć takiego zachowania uzbrojonych dorosłych.

Można natomiast odpowiedzieć na pytanie o koszt ludzkiego życia na froncie, które zadałem na początku tego tekstu. W tym celu wystarczy poprawnie sformułować pytanie: dlaczego rosyjscy dowódcy odpowiadają głową za straty w sprzęcie, a nikt nie pyta ich o straty w ludziach? Autor prorosyjskiego kanału Rosyjski inżynier odpowiada:

"Za utratę wielomilionowego sprzętu przez głupotę i ignorancję odpowiada dowódca. Oznacza to, że odpowiedzialność materialna, szkoda, ma jasne, zrozumiałe wymiary i liczby. Jednocześnie jest to obecnie pierwsza wojna w naszej historii, w której wreszcie państwo w godny sposób rekompensuje krewnym utratę żywiciela rodziny. Wielomilionowe trumny łagodzą przynajmniej część problemów po śmierci żołnierza dla jego rodziny. Ale te wydatki nie trafiają do departamentu wojskowego, więc nikt nie pyta o tego typu straty materialne".

Oto odpowiedź. W kreskówce o przyjaciołach z Prostokwaszyna mądry bóbr powiedział do Szarika, który tonął pod ciężarem swojego karabinu: "Głupku, rzuć broń i wynurz się". Na co Szarik ze smutkiem odpowiedział: "Broń kosztuje, a moje życie jest za darmo".

onet.pl/Holod


Nowe realia – przede wszystkim odejście od sztywnej ideologii komunistycznej po upadku ZSRR oraz gwałtowne przemiany społeczne, ekonomiczne i technologiczne – zwiększyły potencjał rosyjskich służb zarówno w kraju, jak i poza nim. SWZ, podporządkowana bezpośrednio prezydentowi, od samego początku operowała w aurze celowości, co zapewniała przygotowana w SWZ i przyjęta w sierpniu 1992 r. ustawa „O organach wywiadowczych FR”. Stanowiła ona, że ich kadrowi pracownicy mogą zajmować stanowiska w ministerstwach, departamentach, przedsiębiorstwach i organizacjach bez ujawniania swych powiązań z macierzystą instytucją.

W czasach KGB wywiad zagraniczny był ześrodkowany w rezydenturach pod przykrywką dyplomatyczną i w placówkach na ogół dobrze rozpoznanych na Zachodzie (punkty Aerofłotu, przedstawicielstwa handlowe, biura korespondentów zagranicznych). Od teraz mógł zaś operować pod fałszywym szyldem dowolnej organizacji politycznej, gospodarczej czy społecznej. Okno możliwości poszerzyła rosyjskojęzyczna diaspora rozrzucona po wszystkich krajach powstałych wskutek rozpadu ZSRR. Służbom sprzyjała również nowa sytuacja technologiczna – rozwój urządzeń informacyjno-komunikacyjnych, powszechne wykorzystanie techniki komputerowej, rosnące uzależnienie państw od infrastruktury informatycznej itp. Taki stan rzeczy ułatwiał nie tylko zdobywanie informacji, lecz także manipulowanie nimi.

(...)

Po zimnej wojnie Moskwa zrezygnowała z prób zmiany świata według preferencji ideologicznych leżących u podstaw koncepcyjnych środków aktywnych związanych z tamtym okresem. Model doktrynalny uzasadniający współczesne przedsięwzięcia jest jednak równie sztywny: opiera się na przeciwstawieniu świata rosyjskiego światu zachodniemu, czego fundament ma stanowić odmienność cywilizacyjna tego pierwszego, poszerzanego do „świata eurazjatyckiego”. Narrację związaną z tzw. geopolitycznym światopoglądem naukowym należy uznać za równie uproszczoną i wolną od krępującego systemu wartości, którego Kreml nie sformułował do dziś, a który w praktyce sprowadza się do podważania wartości cudzych. Geopolityka warunkuje też ton owej narracji: Stany Zjednoczone i NATO wyrosły niejako na „wroga absolutnego” – kwestionuje on rolę Rosji jako liczącego się globalnego bieguna siły, nadużywa jej zaufania i nieustannie ją upokarza poprzez modelowanie sytuacji światowej za pomocą kolorowych rewolucji.

Rywalizacja z USA i NATO stała się zarazem uniwersalnym „argumentem” polityki wewnętrznej (kreowanie iluzji zagrożenia i wszechobecnej antyrosyjskiej histerii czy rusofobii) i zagranicznej państwa. Kwestionując cudze wartości (np. suwerenne prawo Gruzji i Ukrainy do określania własnej drogi rozwoju i wyboru sojuszy) oraz wojując o poszerzenie strefy wpływów, Rosja przedstawia takie działania jako akt obrony własnej suwerenności i lustrzaną odpowiedź na cyniczną grę Zachodu. Ten sposób percepcji świata zewnętrznego stał się podstawą myślenia oraz działania władz FR i jej resortów siłowych, uznających go za skuteczną „broń koncepcyjną” w walce informacyjnej.

Jolanta Darczewska - Zawładnąć umysłami i urządzić świat

poniedziałek, 23 września 2024




Współczesne środki aktywne są dziś opisywane głównie na podstawie doświadczeń ukraińskich: modelowy wręcz przykład ich użycia stanowiła „operacja krymska”. Zasadniczy jej cel (opanowanie Półwyspu Krymskiego z wykorzystaniem sił specjalnych i formacji nieregularnych, a następnie przyłączenie go do FR po przeprowadzeniu tzw. referendum) Rosjanie osiągnęli dzięki silnemu, wielowymiarowemu i długotrwałemu oddziaływaniu informacyjno-psychologicznemu (szantaż, dezinformacja, decepcja, propaganda). Społeczność międzynarodową zaskoczyła szybkość działań agresora, co uniemożliwiło jej w zasadzie jakąkolwiek skoordynowaną, skuteczną reakcję poza nałożeniem sankcji.

Kreml realizował wówczas (i nadal realizuje) kilka celów. Cel minimum to uniemożliwienie członkostwa w UE i NATO państwom uważanym przezeń za swoją strefę wpływów (jak Ukraina, Gruzja czy Mołdawia). Miałoby to doprowadzić do osłabienia jedności euroatlantyckiej, a także przejęcia przez Rosję wszelkich możliwych zasobów – w tym ludzkich – krajów pozostających w orbicie jej zainteresowania. Celem maksimum – w skali globalnej – jest utrwalenie postulowanego podziału świata na strefy wpływów, czyli powrót porządku jałtańskiego.

W walce z Zachodem Rosja ma zdecydowaną przewagę. Uwarunkowała to sama istota reżimu putinowskiego, który lekceważy zasady prawa międzynarodowego. Zdobycze systemów demokratycznych (przemienność władzy w wyborach demokratycznych, pluralizm opinii, wolność słowa) Moskwa uważa za słabość przeciwnika. Legalnie i nielegalnie wykorzystuje różnego rodzaju niepaństwowych aktorów do prowadzenia działalności wywiadowczej, pozyskiwania tajnych danych, budowania kanałów przemytniczych, transferów finansowych, zabójstw na zlecenie czy tworzenia firm przykrywkowych. Ciągłość władzy pozwala jej osiągać określone, niezmienne od lat cele polityczne. Narrację strategiczną zapewnia jej neoimperialna doktryna oparta na koncepcji „rosyjskiego świata” i własnych kryteriach „prawdy”. Dysponuje też scenariuszami długofalowej walki informacyjnej o zróżnicowanym zakresie tematycznym, dostosowanymi do specyfiki docelowego odbiorcy.

Wbrew „obronnej” narracji złożone instrumentarium wpływu, zwane początkowo aktywnymi środkami inspiracyjnymi, a następnie środkami wsparcia i technikami hybrydowymi, obejmuje ofensywne przedsięwzięcia dezinformacyjne, dywersyjne, destabilizujące i agenturalne. Stanowią one rezultat założeń i priorytetów polityki zagranicznej państwa. Służą zmuszeniu lub zachęceniu adwersarzy do podążania w kierunku pożądanym z punktu widzenia Moskwy. Są głęboko ukorzenione w tradycji oraz kulturze politycznej i strategicznej Rosji. Obejmują zróżnicowane spektrum środków: od jawnej propagandy i operacji dezinformacyjnych opartych na fałszerstwach do skrytobójstw politycznych i terroryzmu państwowego. Między nimi rozciąga się rozbudowana szara strefa – główny obszar konfrontacji Rosji z Zachodem, zorientowanej na zniszczenie podstaw (administracyjno-politycznych, społeczno-ekonomicznych i kulturowo-światopoglądowych) zaatakowanych państw. Analiza tej sfery przysparza wielu trudności ze względu na tajny i na wpół legalny charakter prowadzonych tu działań, brak narzędzi do pomiaru ich skali i dokonanych spustoszeń oraz mnogość i różnorodność operujących w niej podmiotów pośredniczących o rozlicznych źródłach finansowania.

(...)

Na gruncie polskim pojęcie to pojawiło się jako zapożyczenie z rosyjskiego za pośrednictwem angielskiego. Anglojęzyczna literatura utrwaliła termin active measures, który należy traktować jako kalkę językową. W raporcie Departamentu Stanu USA z 1986 r. poświęconym antyamerykańskim kampaniom dezinformacji i propagandy opisano je jako „tajne lub pozoracyjne operacje prowadzone w ramach wspierania sowieckiej polityki zagranicznej. Środki aktywne należy odróżnić zarówno od szpiegostwa, jak i kontrwywiadu oraz od tradycyjnych posunięć dyplomatycznych i informacyjnych. Zadaniem środków aktywnych jest wpływanie na poglądy i percepcję władz lub opinii publicznej, aby uzyskać określoną reakcję”. Według Departamentu Stanu ich esencję stanowiła gra pozorów: dezinformacja i fałszerstwa, grupy fasadowe, manipulowanie mediami. Mogą obejmować tajne operacje, choć niekoniecznie.

Zakres desygnatów historycznego pojęcia „środki aktywne” jest różny u różnych badaczy KGB. Część z nich włącza weń ataki fizyczne, jak sabotaż czy skrytobójstwa dokonywane przez służby specjalne za granicą (Jewhena Konowalca w 1938 r., Lwa Trockiego w 1940 r., Stepana Bandery w 1959 r., Hafizullaha Amina w 1979 r. i wielu innych), upatrując ich kontynuacji w zabójstwach Aleksandra Litwinienki czy Asłana Maschadowa. Większość wśród stosowanych technik wymienia dezinformację i „fałszywki” – dokumenty spreparowane w celu dyskredytacji poszczególnych polityków, rządów i organizacji; powoływanie organizacji parawanów, tj. fikcyjnych podmiotów przedstawianych jako struktury pozarządowe niezaangażowane politycznie; prowokacje polityczne realizowane przez agenturę ukrywającą swój związek z KGB oraz nieświadomych „pożytecznych idiotów”. Podobne mechanizmy wymieniono w raporcie FBI zatytułowanym Środki aktywne w USA w latach 1986–1987 z 1987 r., gdzie „fałszywych agentów” – ludzi niemających pojęcia o wywieranym na nich wpływie – odróżniono od osób zwerbowanych metodami szpiegowskimi, które wiedzą, że działają w interesie przeciwnika, ze szkodą dla własnego kraju.

Kolejny kluczowy element środków aktywnych – dywersja, najczęściej z przymiotnikiem „ideologiczna” (...) – ma dwa znaczenia: szersze i węższe. Często utożsamia się ją ze środkami aktywnymi per se. Zgodnie z powszechną definicją obejmuje ona przedsięwzięcia nakierowane na zdestabilizowanie władz politycznych oraz obniżenie morale społeczeństwa i sił zbrojnych mające doprowadzić do kryzysu, a następnie zmiany wewnętrznej i zagranicznej polityki danego państwa. Do jej metod pośrednich zaliczamy np. inspirowanie aktywności tajnych i jawnych organizacji w danym kraju, ich tworzenie i kierowanie nimi, posunięcia dyplomatyczne, informacyjne, agitacyjno-propagandowe i psychologiczne oraz szantaż i korupcję. Na bezpośrednie formy działalności wywrotowej składają się z kolei akty terrorystyczne i sabotażowe dokonywane przez bojówki wyszkolone przez KGB przedstawiane jako spontaniczne grupy oporu, skrytobójstwa (tj. likwidowanie działaczy społecznych i politycznych), jak również – w odniesieniu do rewolucji antykomunistycznych – interwencje zbrojne, jak operacje „Wicher” na Węgrzech w 1956 r. i „Dunaj” w Pradze w 1968 r. czy interwencja w  Afganistanie i utworzenie marionetkowych władz z Babrakiem Karmalem na czele w roku 1979.

Tego rodzaju oddziaływaniu poddawano różne sfery aktywności państwowej i społecznej: religię, dominującą ideologię, politykę, ekonomię, system etyczny, kulturę i naukę. O jego skali świadczy m.in. sporządzona przez francuskiego badacza Thierry’ego Woltona imponująca lista podmiotów uznawanych przez Kreml za przedłużenie KGB. Należały do nich m.in.: Światowa Rada Pokoju, skupiająca 135 organizacji krajowych, Światowa Federacja Związków Zawodowych (90), Organizacja Solidarności Narodów Azji i Afryki (91), Światowa Federacja Młodzieży Demokratycznej (210), Międzynarodowy Związek Studentów (118), Międzynarodowy Związek Dziennikarzy (114), Międzynarodowa Demokratyczna Federacja Kobiet (129), Chrześcijańska Federacja Pokoju (86), Międzynarodowe Stowarzyszenie Prawników Demokratycznych (64) czy Światowa Federacja Pracowników Nauki (33). Działały one w interesie Moskwy i były przez nią wspomagane finansowo.

(...) Niezależnie od zarysowanych poczynań ofensywnych podjęto nadzwyczajne środki ostrożności, aby nie dopuścić jakiegokolwiek wpływu Zachodu na obywateli Związku Sowieckiego. W efekcie prowadzona przez Moskwę gra była pozbawiona zasad: radziecką propagandę i dezinformację prezentowano np. jako w pełni legalne aspekty swobodnego przepływu informacji i kontaktów międzyludzkich, podczas gdy podejmowane przez Zachód próby przeciwstawienia się dywersji informacyjnej interpretowano jako ingerencję w sprawy wewnętrzne ZSRR i niedozwolone praktyki „agentów imperializmu”.

Środków aktywnych nie zaprzestano używać także w latach 90., po rozpadzie Związku Sowieckiego, rozwiązaniu KGB i powołaniu odrębnej Służby Wywiadu Zagranicznego FR (SWZ). Potwierdził to pułkownik wywiadu Siergiej Trietjakow, który w 2000 r. przeszedł na stronę Amerykanów. Zgodnie z jego relacją istniejącą w strukturach wywiadu Służbę A (od ros. aktivka, czyli „środki aktywne”) przemianowano na MS (ros. meropriyatiya sodeystviya, „środki wsparcia” /działalność promocyjna - red./). Oficjalnie SWZ ją zlikwidowała, o co zresztą zabiegały USA. Na marginesie warto dodać, że według dziennikarzy Iriny Borogan i Andrieja Sołdatowa w 1999 r. analogiczną strukturę powołano w FSB. Otrzymała ona nazwę Zarządu Programów Wsparcia, a jej pierwszym szefem został Aleksandr Zdanowicz, wcześniej dyrektor Centrum Kontaktów Społecznych FSB.

(...)

Pierwsze tzw. biuro sabotażu, dezinformacji i specpropagandy (ros. dezinfobiuro/dezbiuro) powstało w 1923 r. z inicjatywy Józefa Unszlichta w Zjednoczonym Państwowym Zarządzie Politycznym (OGPU, sukcesor Czeki). W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego zagraniczną twardą (terrorem) i miękką ideologiczną dywersją zajmowało się odrębne Biuro nr 1, któremu szefował Paweł Sudopłatow (ta na obszarze ZSRR stanowiła domenę Biura nr 2).

Zawiązanie w styczniu 1959 r. następnej, odrębnej komórki, Wydziału D (w rosyjskim żargonie operacyjnym: deza, dezinformacja) w ramach I Zarządu Głównego (wywiad KGB), świadczyło o nowym, systemowym podejściu do tego rodzaju przedsięwzięć. Analogiczny organ pojawił się w wywiadzie wojskowym [(...) GRU]. W strukturach Głównego Zarządu Politycznego do 1991 r. istniał Zarząd VII (specpropagandy). Wydział D przejął aktywa rozformowanego wówczas Komitetu Informacji przy MSZ ZSRR, który koordynował wysiłki obu wywiadów – cywilnego i wojskowego. Powstanie zawdzięcza Iwanowi Agajancowi, mianowanemu następnie jego szefem. SWZ na swojej stronie internetowej charakteryzuje go jako wybitnego pracownika wywiadu, rezydenta we Francji i w Iranie.

Początkowo wydział D liczył ok. 50 oficerów. Uprawiali oni dezinformację zarówno słowną, jak i w działaniu. Pierwsze zadanie komórki polegało na skompromitowaniu RFN „jako kraju neonazizmu”. Wysyłano tam wschodnioniemieckich agentów, aby bezcześcili żydowskie nagrobki, malowali antysemickie hasła na synagogach, sklepach i siedzibach organizacji żydowskich oraz prowokowali do analogicznych kroków miejscową ludność. W ciągu roku, jak pisał John Barron, władze Niemiec Zachodnich odnotowały 833 antysemickie akty, co spotkało się z potępieniem tego państwa na arenie międzynarodowej i nadszarpnęło jego wizerunek w oczach opinii publicznej.

Sukcesy wydziału sprawiły, że w 1963 r. przekształcono go w Służbę A w ramach I Zarządu KGB („A” to, jak wspomniałam wyżej, skrót od ros. aktivka, tj. środki aktywne) i powierzono mu funkcje inspiracyjno-planistyczne. 

Jolanta Darczewska - Zawładnąć umysłami i urządzić świat