środa, 4 września 2024


Największym wygranym wyborów jest prorosyjski i antyimigracyjny BSW, który mimo braku rozwiniętych struktur partyjnych zyskał kluczową pozycję w obu landach (zob. Niemcy: inauguracja prorosyjskiej partii Wagenknecht). Ugrupowanie, powstałe zaledwie w styczniu tego roku, będzie bowiem niezbędne do stworzenia koalicji. Sukces BSW to przede wszystkim zasługa popularnej (zwłaszcza na wschodzie) i charyzmatycznej Wagenknecht, byłej liderki Die Linke. Partia odebrała głosy przede wszystkim właśnie Lewicy (ok. 160 tys. w obu landach). Skupiła się na tematach o znaczeniu ogólnoniemieckim, takich jak zakończenie pomocy dla Ukrainy i ograniczenie migracji. Jej szefowa w kampanii uzależniała udział BSW w przyszłych rządach od zmniejszenia wsparcia dla Kijowa. Choć landy nie prowadzą odrębnej polityki zagranicznej, to propozycje „pokojowych inicjatyw dyplomatycznych” będą przysparzać popularności ugrupowaniu w perspektywie przyszłorocznych wyborów do Bundestagu. Wagenknecht żąda – oprócz zaprzestania pomocy Ukrainie – skupienia się na zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą metodami dyplomatycznymi. Mimo wykluczenia koalicji z AfD liderki BSW – na czele struktur w obu landach stoją kobiety, byłe polityczki Die Linke o umiarkowanych poglądach (Sabine Zimmermann w Saksonii i Katja Wolf w Turyngii) – nie odżegnują się od poparcia dla niektórych postulatów skrajnej prawicy, np. dotyczących obniżania świadczeń dla uchodźców.

osw.waw.pl

Ropa w Rosji występuje na zróżnicowanym obszarze – od szelfu arktycznego po Morze Kaspijskie, na południu, od Krasnodaru po Wschodnią Syberię i Sachalin.

Największe pola naftowe to:
  • Samotlorskie (Samotlor field) w Chanty-Mansyjskm Okregu Autonomicznym, w Zachodniej Syberii, jedno z największych na świecie, odkryte w 1965 r., eksploatacja rozpoczęła się w 1968 r., z udokumentowanymi zasobami sięgającymi 2,7 mld ton. Złoża zalegają na głębokości 1,6–2,4 km.
  • Romaszkinskoje (Romashkino, Romashkinskoye field) w Republice Tatarstanu na Uralu, odkryte w 1948 r. i nazywane przez rosyjskich nafciarzy „Drugim Baku”, ponieważ jego złoża szacowane są na 5 mld ton, ale udokumentowano 3 mld ton.
  • Lantorskie złoże, również Zachodnia Syberia, Okręg Chanty-Mansyjski, odkryte w 1965 r., ale wprowadzone do eksploatacji dopiero w latach 70. Zapasy ropy oceniane są na 2 mld ton.
  • Priobskoje i Mamontowskoje – to dwa kolejne duże złoża, znajdujące się w Zachodniej Syberii.
  • Arlanskoje – w Zachodniej Baszkirii, Wankorskie w Kraju Krasnojarskim, Południowo-Ruskie w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym, Tujmazinskoje, odkryte jeszcze w 1937 r. w Baszkortostanie.
(...)

Rosyjska ropa, nazywana też „czarnym złotem”, nie tylko jest zróżnicowana pod względem obszaru wydobycia, ale również różni się pod kątem składu chemicznego – od ciężkiej po lekką. Najpopularniejszym gatunkiem jest Urals (sprzedawany w mieszance REBCO – Russian Export Blend Crude Oil, zaliczany do ropy ciężkiej. Inne to ESPO, wydobywany na Syberii Wschodniej oraz lekka ropa Sokół, sprzedawana głównie do Azji.

Ze względu na zróżnicowanie chemiczne i geograficzne koszt wydobycia rosyjskiej ropy jest trudny do oszacowania. W 2019 r. IHS Markit, na zlecenie Saudi Aramco, podliczył koszt wydobycia rosyjskiej ropy (stał się bazą prospektu emisyjnego IPO) i wykazał, że jest on wyższy niż na Bliskim Wschodzie czy w Wenezueli. Według tych danych koszt wydobycia rosyjskiej ropy dwukrotnie przekraczał koszt wydobycia ropy saudyjskiej i wynosił ok. 40 dol.

Markit policzył koszt progu rentowności rosyjskiej ropy (breakeven cost), czyli taki, przy którym produkcja surowca jest opłacalna. Dla porównania w Arabii Saudyjskiej próg rentowności to 15–18dol., w Iraku – ok. 20 dol., w Iranie – 22 dol., w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – 20–30 dol. (za pola lądowe/offshore), w Nigerii (projekty lądowe) próg rentowności szacowany jest na około 28 dol. za baryłkę, w Wenezueli (projekty lądowe) – 36 dol., w  Wielkiej Brytanii (Morze Północne) – nieco mniej niż 40 dol., a w USA (Zatoka Meksykańska) – 40 dol.

(...)

Zjawisko uzależnienia ZSRR opisał w 2017 r. Sergiej Jermołajew (Rosyjski Uniwersytet Ekonomiczny im. G. Plechanowa) w opracowaniu dla Carnegi Endowment. Rosja stosunkowo późno rozpoczęła eksploatacje swoich zasobów naftowych, bo jeszcze w 1959 r. znaczna część wewnętrznej konsumpcji energii w Kraju Rad pochodziła z węgla, torfu, łupków i drewna. Większość prac wiertniczych rozpoczęła się w 1955 r., dając ZSRR, pod względem wydobycia ropy naftowej, drugie miejsce na świecie, po USA. Petroruble pozwoliły Rosji na zapewnienie wzrostu poziomu życia obywateli, rozpętanie wojny w Afganistanie oraz przystąpienie do wojskowej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi.

W miarę zwiększania wpływów walutowych ze sprzedaży surowców, gwałtownie rosły koszty eksploatacji złóż. Jednocześnie otrzymana w zamian za surowce „twarda waluta” była przeznaczana na bieżące potrzeby, zamiast na modernizację gospodarki.

Pomimo, iż Związek Radziecki był pod koniec lat 80. największym producentem ropy i gazu oraz trzecim co do wielkości producentem węgla, popełnił kilka istotnych błędów, których zsumowanie się z wielkimi wydatkami na zbrojenia, doprowadziły do upadku Kraju Rad.

Zwiększenie przez Arabię Saudyjską w drugiej połowie lat 80. XX w. wydobycia ropy przyniosło spadek jej cen – do końca lat 80. cena baryłki oscylowała między 10 a 20 dol.

Po rozpadzie ZSRR produkcja ropy naftowej zmniejszyła się o jedną trzecią – wynosiła 300 mln ton – i przez całe lata 90. pozostała mniej więcej na tym samym poziomie. Od 1998 r. cena ropy zaczęła rosnąć, a w ślad za nią produkcja i eksport rosyjskiej ropy, dzięki zbudowanym nowym rurociągom BTS i BTS-2, oraz Wschodnia Syberia – odprowadzający surowiec do Chin.

Nowo wybrany w 2000 r. rosyjski prezydent Władymir Putin postanowił przywrócić wielkość gospodarki, stawiając ponownie na surowce. Do czasu objęcia przez niego władzy, czyli do 2000 r., cześć sektora była już sprywatyzowana – największymi udziałowcami rynku był Łukoil, Surgutnieftiegaz i Jukos. Na rosyjskim rynku pojawiły się wówczas także zachodnie firmy – BP, ConocoPhilips, Shell.

Od 2003 r. Putin rozpoczął konsolidację w sektorze naftowym. Michaił Chodorkowski, właściciel Jukosu, trafił do łagru na 10 lat, pozostali prywatni gracze (np. Roman Abramowicz), z wyjątkiem Łukoilu, zostali przejęci przez Gazprom lub Rosnieft. 

(...)

Zdaniem Jewgienija Pietrowa, szefa Federalnej Służby Eksploatacji Zasobów Naturalnych „Rosniedra”, „technologicznie wydobywalnych” zasobów ropy naftowej powinno Rosji wystarczyć na 39 lat, gazu – na 62 lata, zaś ropy „komercyjnie sprzedawalnej”, czyli takiej, którą można sprzedać w cenach z 2021 r., po 70–80 dol. za baryłkę – na 33 lata. To wypowiedź z końca września 2022 r. dla „Rossijskoj Gazety”. Rok wcześniej twierdził jednak, że opłacalne rezerwy ropy mogą wyczerpać się już za dwie dekady.

Podobnego zdania, że zbadane złoża ropy wystarczą na 39 lat, zaś gazu – na 80 lat, jest Igor Szpurow, szef rosyjskiej parlamentarnej komisji ds. Zasobów Mineralnych. Przyznał jednak, że opłacalne złoża  „czarnego złota” są znacznie mniejsze.

Przed rokiem, agencja RIA Nowosti, powołując się na Ministerstwo Zasobów Naturalnych i Ekologii, przekazywała nie tak optymistyczne dane. Jej zdaniem w ciągu dziesięciu lat rosyjskie rezerwy ropy zmniejszyły się o jedną trzecią, a rezerwy gazu o 27,4 proc. W 2010 r. rezerwy ropy wynosiły ponad 28 mld ton, a teraz jest nieco ponad 19 mld ton. Gazu – na 70 bln m3, zaś dzisiaj – 49,2 m3. Wiele starych, sowieckich złóż się wyczerpuje, natomiast nowych nie przybywa.

Rosja nie może znaleźć nowych, dużych złóż ropy i gazu, aby zwiększyć rezerwy i zrekompensować bieżącą produkcję. Wyniki za I półrocze 2021 r. pokazują, że przyrost zapasów ropy wyniósł zaledwie 26,4 mln ton, podczas gdy wielkość wydobycia w tym samym okresie sięgnęła 255 mln ton. W przypadku gazu sytuacja jest jeszcze gorsza: zapasy wzrosły o 15,9 mld m3, a produkcja wzrosła do 337 mld m3. Tempo wyczerpywania się rosyjskich rezerw naturalnych podwoiło się w ciągu ostatnich trzech lat /artykuł z 21.11.2022 - red./.

Koszt wydobycia ropy naftowej jednak rośnie, a zasoby się wyczerpują. Surowiec ten nie jest w stanie zapewnić stabilności dotychczasowego modelu biznesowego. Jeszcze w ubiegłym roku agencja TASS, powołując się na dane rosyjskiego urzędu statystycznego – Rosstatu, podawała dane, zgodnie z którymi koszt wydobycia ropy naftowej wzrasta – w drugim kwartale 2021 r. był najwyższy od 10 lat. W dłuższej perspektywie dwóch–trzech dekad „królowa” będzie musiała abdykować na rzecz innych źródeł rozwoju gospodarki Rosji.

obserwatorfinansowy.pl

Prezes Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW) Marcel Fratzscher, cytowany przez agencję Reutera ocenia sukces AfD negatywnie. - Ta partia opowiada się za protekcjonizmem i izolacją od Europy, za mniejszą imigracją wykwalifikowanych pracowników oraz mniejszą otwartością i różnorodnością - wyjaśnia.

Młodzi, dobrze wykwalifikowani Niemcy opuszczą oba kraje związkowe i pójdą tam, gdzie doświadczą większej otwartości i uznania. To prawdopodobnie wywoła exodus firm - ocenił.

Podobne stanowisko przedstawiła ekonomistka Monika Schnitzer. - Niepewność jest trucizną, zwłaszcza dla gospodarki, a firmy opóźnią lub całkowicie porzucą plany inwestycyjne, co będzie miało negatywny wpływ na wzrost gospodarczy - stwierdziła w niemieckich mediach.

Prezes stowarzyszenia Bitkom, Ralf Wintergast nazwał wyniki wyborów "sygnałem ostrzegawczym" dla gospodarki. - Niemcy muszą pozostać krajem, który opowiada się za kosmopolityzmem i innowacjami. Ani AfD, ani BSW nie reprezentują tych wartości - powiedział w rozmowie z agencją Reutera.

Bez wykwalifikowanych imigrantów Niemcy nie byłyby w stanie zaspokoić zapotrzebowania na wykwalifikowanych pracowników - dodał.

Niemiecki dziennikarz Ulrich Reitz stwierdził, że wynik wyborów nie jest dobry dla Niemiec. - Niemiecka gospodarka przeżywa frustrujący okres. A wyniki wyborów w Turyngii i Saksonii jeszcze bardziej zwiększają obawy firm i inwestorów - stwierdził w studiu stacji NTV. - AfD i BSW szkodzą etykiecie "Made in Germany" - wyjaśnił.

(...)

Dr Cyrus de la Rubia, główny ekonomista Hamburg Commercial Bank, komentując najnowsze dane z niemieckiej gospodarki podkreśla, że recesja w niemieckim sektorze produkcyjnym trwa znacznie dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał.

"Sierpień przyniósł jeszcze gwałtowniejszy spadek napływających zamówień, zabijając wszelkie nadzieje na szybkie odbicie". Ekonomista dodaje, że "zazwyczaj w ciągu ostatnich 30 lat przemysł był w stanie wyjść z recesji w ciągu maksymalnie 20 miesięcy od jej rozpoczęcia. Ale tym razem jest inaczej, a Chiny wydają się być głównym winowajcą".

money.pl

wtorek, 3 września 2024


Zarazem jednak krytycy Putina często przeszacowują homogeniczność narodową Ukrainy i długowieczność jej granic. Przed pierwszą wojną światową tereny Ukrainy były na carskich mapach przedstawiane jako prowincje Imperium Rosyjskiego bez odniesień etnicznych, a region, na którym dominował język ukraiński, oficjalnie nazywano Małorosją – władze w Petersburgu nie zamierzały pozostawiać cienia wątpliwości co do rosyjskiej dominacji. Sytuacja uległa zmianie po rewolucji lutowej w 1917 roku, kiedy to rosyjski rząd tymczasowy wziął pod uwagę rozwój ukraińskiej świadomości narodowej. Ale to nie Rosjanie, lecz Niemcy jako pierwsi ustanowili i wykreślili na mapie państwo pod nazwą Ukraina podczas negocjacji pokojowych w Brześciu Litewskim z komunistami Lenina, którzy po rewolucji październikowej w 1917 roku przejęli władzę w Rosji, po czym zdali sobie sprawę, że Niemcy gotowi są w dowolnej chwili ich obalić, jeśli nie zrezygnują oni z władztwa nad Ukrainą i innymi zachodnimi kresami dawnego Imperium Rosyjskiego.

Przez parę miesięcy na Ukrainie istniało państwo marionetkowe, nominalnie niepodległe, lecz okupowane przez niemieckie wojska. Wobec klęski Niemiec w pierwszej wojnie światowej, a następnie zwycięstwa komunistów w wojnie domowej Lenin i Stalin musieli podjąć decyzję co do obszarów zamieszkiwanych przez Ukraińców. Pomimo licznych głosów sprzeciwu ze strony partyjnych weteranów postanowili utrzymać istnienie państwa ukraińskiego, aczkolwiek pod postacią podległej Moskwie republiki radzieckiej. Nie byli jednak gotowi  pozwolić Ukraińcom na samodzielne rządy, jeśli wpierw nowa Ukraina nie zyskałaby silnego sektora przemysłowego, toteż odkroili Charków i Zagłębie Donieckie od Rosyjskiej Republiki Radzieckiej i przekazali je pod zarząd organów ukraińskich. W rezultacie miliony Rosjan obudziły się jako mieszkańcy radzieckiej Ukrainy. Jednocześnie komunistyczne władze promowały nauczanie ukraińskiego w szkołach. Osobom ukraińskojęzycznym oferowano zatrudnienie na publicznych stanowiskach. Choć była to republika radziecka o zróżnicowanym składzie etnicznym, w latach dwudziestych na Ukrainie rozwijało się poczucie narodowej odrębności. W 1929 roku zaufanie przerodziło się w nienawiść i urazę, gdy Stalin brutalnie narzucił kolektywizację tamtejszych gospodarstw rolnych. W latach 1932‒1933 spowodowało to ogromną klęskę głodu. Stalin ograniczył także obecność języka ukraińskiego w szkołach oraz w prasie. Wielką Rosję wychwalano jako starszego brata małej Ukrainy. Wszystkie te przejścia tylko zintensyfikowały nienawiść, jaką Ukraińcy czuli do Moskwy.

Robert Service - Na Kremlu wiecznie zima

poniedziałek, 2 września 2024



BBC zaznacza, że nie miało bezpośredniego dostępu do żadnych materiałów w tej sprawie, ale rozmawiało z wiarygodnymi źródłami, których relacje ujawniają, że Pablo Gonzalez informował o wielu osobach w Europie. Kiedy został zatrzymany, polscy śledczy odkryli raporty szczegółowo opisujące ruchy, kontakty i profile osób na przestrzeni kilku lat.

Jednym z celów byli rosyjscy działacze opozycyjni, w tym osoby bliskie Żannie Niemcowej. Istnieje raport dotyczący co najmniej jednego obywatela Polski, a także studentów letniej szkoły dziennikarskiej prowadzonej przez Niemcową. Śledczy znaleźli również e-maile, które Gonzalez skopiował z pożyczonego mu laptopa. BBC zastrzega, że nie wie, do kogo te raporty zostały wysłane, ale zawierają one listę wydatków poniesionych na zbieranie informacji, w tym koszty transportu.

Oficjalny akt oskarżenia zarzuca Gonzalezowi szpiegostwo, poprzez dostarczanie informacji wywiadowczych, szerzenie dezinformacji i „prowadzenie rozpoznania operacyjnego” dla rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

BBC zaznacza, że nie wie, jakie mogą być inne dowody, ale wartość tego, co zebrał na temat rosyjskiej opozycji, jest niejasna. Korespondentka stacji usłyszała, że niektóre raporty są „niechlujne” i zawierają informacje zaczerpnięte z internetu. „Niektóre były naprawdę rozwlekłe, miały 10 stron zamiast jednej. Prawdopodobnie po to, by zdobyć więcej funduszy” – uważa źródło.

Według jej rozmówców dokładność raportów znacznie się pogorszyła po 2018 roku, z mniejszą liczbą notatek lub poprawek dokonywanych przez starszego oficera lub opiekuna. Może to zbieg okoliczności, ale właśnie wtedy wydalono z Europy dużą liczbę rosyjskich pracowników wywiadu po tym, jak podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córkę próbowano otruć w brytyjskim mieście Salisbury.

tvp.info


"Bez wątpienia dziś, w 85. rocznicę niemieckiej napaści na Polskę, w Turyngii wydarzyło się coś historycznego" - napisał tygodnik "Zeit". "To straszna cezura w powojennej historii Niemiec" - podkreślono. "W Saksonii wygląda na to, że zwycięstwu AfD udało się zapobiec, ale tylko niewielką liczbą głosów" - dodano w tekście. W landzie tym AfD stanowiła drugą siłę zaraz po CDU. 

Według "Spiegel" wyniki wyborów w Saksonii i Turyngii "symbolizują kryzys liberalnej demokracji". AfD jest partią skrajnie prawicową, BSW, która również zdobyła dużą liczbę głosów, reprezentuje "rodzaj lewicowego konserwatyzmu" - podkreślił tygodnik. Jak dodał, "pomimo wszystkich głębokich różnic, obie partie łączy to, że obca jest im wszelka liberalność". "Spiegel" zaznaczył przy tym jak wielką porażkę poniosło polityczne centrum, a same wybory są katastrofą dla rządu federalnego. 

"Migracja i wojna mogły być ważnymi kwestiami w tych wyborach, ale frustracja większości ludzi sięga znacznie głębiej i jest podsycana przez codzienne doświadczenia" - stwierdził "Spiegel". "Kiedy drogi i mosty są zniszczone, kiedy po raz kolejny nie ma sieci telefonii komórkowej, kiedy każda podróż pociągiem staje się loterią, w pewnym momencie pojawia się podstawowe uczucie: wszystko upada, nic już nie działa, zostajemy w tyle. A w Berlinie i tak nikogo to nie obchodzi" - dodał tygodnik. 

Podobne zarzuty padły ze strony dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung", który podkreślił, że wyniki wyborów "krzyczą w twarz rządowi kanclerza Olafa Scholza: migracja, głupcze!". Jak podkreślił, wynik ten musi być "ostrzeżeniem dla wszystkich demokratów". 

"Wszystkie sondaże wskazywały, że tsunami gniewu i rozczarowania płynie w kierunku partii koalicyjnych. Bez względu na to, jak bardzo rządzący w Saksonii i Turyngii starali się zwrócić uwagę wyborców na szczególne cechy ich landów, to federalne kwestie polityczne dały AfD impuls i pomogły Sojuszowi Sahry Wagenknecht (...): imigracja, bezpieczeństwo wewnętrzne, ustawa grzewcza, rosnące koszty życia, stosunki z Rosją Putina" - podkreślił "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

gazeta.pl

niedziela, 1 września 2024



Siły rosyjskie niedawno posunęły się na południowy wschód od Pokrowska i kontynuowały działania ofensywne w kierunku Pokrowska 31 sierpnia. Geolokalizowane nagrania opublikowane 30 sierpnia wskazują, że siły rosyjskie niedawno posunęły się na południe od Karliwki (na południowy wschód od Pokrowska) i zajęły Czerwonoarmijską Stację Filtracyjną, a geolokalizowane nagrania opublikowane 31 sierpnia wskazują, że siły rosyjskie niedawno zajęły północną Hałycyniwkę (na południowy wschód od Pokrowska). Źródła rosyjskie twierdziły 30 i 31 sierpnia, że ​​oddziały rosyjskiej 114. Zmotoryzowanej Brygady Strzelców (1. Doniecka Republika Ludowa [DNR] AC) posunęły się do południowej Hałycyniwki i całkowicie zajęły osadę, chociaż ISW nie zaobserwowało potwierdzenia tych twierdzeń. Rosyjscy milblogerzy twierdzili 31 sierpnia, że ​​siły rosyjskie operujące na południowy wschód od Pokrowska zajęły również Dołyniwkę (bezpośrednio na wschód od Hałycyniwki), wkroczyły do ​​Żełannego Persego (bezpośrednio na południe od Hałycyniwki) i zbliżyły się do Ukraińska i Lisówki (obie na zachód od Hałycyniwki). Rosyjscy milblogerzy twierdzili, że siły rosyjskie nadal walczą we wschodnim Sełydowie (na południowy wschód od Pokrowska), chociaż ISW nie zaobserwowało jeszcze potwierdzenia działań sił rosyjskich w obrębie miasta. Rosyjscy milblogerzy twierdzili, że istnieją doniesienia o rosyjskich grupach sabotażowych i rozpoznawczych operujących w pobliżu obrzeży Myrnohradu (bezpośrednio na wschód od Pokrowska) i że rosyjskie lotnictwo przeprowadza ciężkie ataki powietrzne na miasto. Siły rosyjskie kontynuowały działania ofensywne na wschód od Pokrowska w okolicach Wozdwiżenki, Grodówki i Zielonego Pola oraz na południowy wschód od Pokrowska w okolicach Nowohrodiwki, Maryniwki, Myrolyubivki, Mychajłówki, Selydowego, Karliwki, Dolyniwki, Halytsynivki, Zhelannego Pershe, Ukrainska i Lisivki 30 i 31 sierpnia. Dowódca ukraińskiej jednostki rozpoznania powietrznego w kierunku Pokrowska oświadczył w wywiadzie dla Telegraph  opublikowanym  31 sierpnia, że ​​siły rosyjskie w tym rejonie mają przewagę liczebną pięciu do jednego, a inny ukraiński żołnierz stwierdził, że rosyjskie rezerwy w pobliżu Pokrowska są większe niż rezerwy, jakie siły rosyjskie miały podczas rosyjskiej ofensywy mającej na celu zdobycie Bachmuta zimą 2022-2023 roku. Dowódca ukraińskiego rozpoznania powietrznego oświadczył, że siły rosyjskie rozmieściły potężne jednostki walki elektronicznej (EW) w kierunku Pokrowska, zmuszając siły ukraińskie do wydawania większej liczby dronów na uderzenia na sprzęt rosyjski. Pododdziały rosyjskiej 90. Dywizji Pancernej (41. CAA, CMD) i 27. Zmotoryzowanej Dywizji Strzelców (2. CAA, CMD) rzekomo atakują na południowy wschód od Selydowa. Pododdziały 30. Zmotoryzowanej Brygady Strzelców (2. CAA, CMD) rzekomo działają w nieokreślonym rejonie kierunku Pokrowska.

(...)

Według doniesień siły rosyjskie nie są w stanie walczyć na Ukrainie w pełnej sile z powodu niedoborów siły roboczej i sprzętu, które wynikały z nieskutecznej polityki wojennej Kremla. Rosyjski zmobilizowany żołnierz i milbloger (który według doniesień walczył na Ukrainie przez 23 miesiące) twierdził 23 sierpnia, że ​​Rosjanie nie są zainteresowani wysiłkiem wojennym i nie chcą zaakceptować strat na dużą skalę, a rząd rosyjski nie ustanowił spójnego systemu mobilizacji w celu rozwiązania problemów ze stratami siły roboczej i zwiększenia rezerw. Milbloger zauważył, że rząd rosyjski nadal polega na resztkach regularnych sił zbrojnych, zmobilizowanym personelu i oszukanych krótkoterminowych ochotnikach, aby kontynuować rosyjskie operacje ofensywne na Ukrainie, pomimo faktu, że elementy te są źle przygotowane i ponoszą znaczne straty od października 2023 r. Milbloger twierdził, że rosyjskie dowództwo wojskowe obecnie angażuje rosyjskich kontraktników z rodzajów wojsk innych niż piechota, takich jak rosyjskie siły powietrzne i kosmiczne lub strategiczne siły rakietowe, do operacji bojowych piechoty na Ukrainie. Milbloger twierdził, że tylko jeden pułk na trzy w dywizji lub tylko jedna brygada w połączonej armii (CAA) jest wystarczająco kompetentna, aby skutecznie prowadzić operacje ofensywne.

Milbloger zauważył, że duże straty rosyjskiego sprzętu pancernego w lutym-marcu 2022 r. i we wrześniu 2022 r. oraz trwająca rosyjska operacja ofensywna na kierunku Pokrowska zmusiły rosyjskie pułki strzelców zmotoryzowanych do coraz częstszego używania lekkich pojazdów przy ograniczonym wsparciu ze strony bojowych wozów piechoty (BWP) i czołgów. Milbloger zauważył, że ukraińska przewaga w zakresie dronów z widokiem z pierwszej osoby (FPV) i wielowirnikowców oraz brak rosyjskich systemów walki elektronicznej (EW) spowodowały, że rosyjskie siły poniosły znaczne straty w pojazdach opancerzonych w okresie od października do grudnia 2023 r. Milbloger dodał, że rosyjskie siły wyczerpały swoje zapasy artylerii i min, a rosyjskie siły na większości kierunków operacyjnych, z wyjątkiem kierunków Zaporoskiego i Pokrowskiego, borykały się z niedoborami amunicji przez cały rok 2023 i wiosnę 2024.

Milbloger zauważył, że Rosja nadal ma potencjał do ataku nuklearnego i rakietowego, ale jest mało prawdopodobne, aby wykorzystała go do strategicznych operacji na Ukrainie. Milbloger zauważył, że Rosja nie użyje broni nuklearnej, ponieważ jest ona „nadmierna i nieludzka” i że Rosja nadal okresowo atakuje rakietami ukraińską infrastrukturę energetyczną i obiekty wojskowe. Milbloger argumentował jednak, że Rosja nie przeprowadza kompleksowych ataków, które poważnie wpłynęłyby na linię frontu. Chociaż ten milbloger nie ma szczególnego wglądu ani uprawnień decyzyjnych w kwestii łańcucha dowodzenia Rosji w zakresie broni nuklearnej, godne uwagi jest to, że rosyjskie źródło przyznało, że jest mało prawdopodobne, aby Rosja użyła broni nuklearnej, pomimo ciągłych wysiłków informacyjnych Kremla, aby kształtować politykę USA poprzez szantaż nuklearny i odruchowe działania kontrolne.

understandingwar.org


– Jestem wierny Rosji, a nie tym brodaczom – miał powiedzieć /w 2019 roku - red./ w rozmowie telefonicznej mer miasteczka Argun Ibrahim Temirbajew.

Mera, członków jego rodziny oraz ochroniarzy aresztowała osobista służba bezpieczeństwa Kadyrowa. Stało się to jeszcze w sierpniu, część zwolenników mera miała uciec w góry, ale „pułk im. Kadyrowa" rozpoczął tam operacje antypartyzanckie. Według anonimowych informacji z Czeczenii prezydentowi Władimirowi Putinowi na wszelki wypadek meldowano z Groznego o aktywizacji „islamskiego podziemia". Tym bardziej że do lasu uciekli krewni również aresztowanego mera kolejnej miejscowości Urus Martan.

Torturowany w piwnicy jednego z „tajnych więzień" Temirbajew zaczął bowiem podawać nazwiska innych ludzi mających podobno uczestniczyć w spisku przeciw Kadyrowowi – zupełnie jak w stalinowskich czasach. Od początku września zatrzymywano kolejnych, wśród nich szefa czeczeńskiej drogówki, szefa miejscowego oddziału Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych czy wiceministra spraw wewnętrznych.

Ten ostatni, generał-major Apty Alaudinow, miał jednak zostać aresztowany tylko za poklepanie portretu Kadyrowa. Alaudinow nakręcił wideo, w którym wszystkiemu zaprzeczył i wynosił czeczeńskiego watażkę pod niebiosa, po czym umieścił je w internecie. Zachował stanowisko, a jego rodzinna wioska uniknęła fali aresztowań. We wszystkich miejscowościach, z których pochodzili zatrzymani, łapano ich mieszkańców, ale na Komsomolskoje Alaudinowa zamierzano wywrzeć specjalną zemstę. Generał miał bowiem jeszcze w czerwcu mówić swoim sąsiadom: „Niedługo »firma« zrobi mnie przywódcą Czeczenii". „Firma" to oczywiście FSB, ale służba bezpieczeństwa Kadyrowa okazała się szybsza.

Nic nie wskórali również moskiewscy wojskowi, którzy wstawili się za merem Temirbajewem, współpracował bowiem z nimi od czasu drugiej wojny czeczeńskiej. „Rodzinę Temirbajewa zaczęli rozkułaczać" – poinformowano z Groznego – czyli odbierać jej cały majątek nieruchomy i ruchomy. Inni zatrzymani muszą wpłacać pieniądze na Fundację Ahmeta Kadyrowa. Uratował się jedynie szef miejscowej drogówki, za którym wstawiła się podobno żona Kadyrowa, Aiman.

rp.pl

sobota, 31 sierpnia 2024



Podobieństwa z Japonią z końca lat 80. stają się coraz wyraźniejsze. Tam nastąpiły co najmniej dwie stracone dekady. Konsekwencje trwałego kryzysu w Chinach byłyby jednak znacznie bardziej drastyczne, także dla Europy.

Grupa Evergrande, zadłużona na równowartość ok. 1,2 bln zł, nie jest w stanie obsługiwać swoich zobowiązań od końca 2021 r. Pekin nie chce jednak, aby firma oficjalnie zbankrutowała i została postawiona w stan likwidacji. Zamiast tego od lat negocjuje restrukturyzację jej zadłużenia. Jednak dla Lindy Chan, sędzi Sądu Najwyższego w Hongkongu, to już przesada. — Podczas ostatniego przesłuchania oświadczyłam, że oczekuję w pełni sformułowanej propozycji. Firma zaakceptowała warunki oraz obiecała, że przedyskutuje je z wierzycielami i uzgodni z władzami nową propozycję — mówi sędzia. Nic takiego się nie stało.

Ponieważ Evergrande jest notowane na giełdzie w Hongkongu, sąd uważa się za właściwy, choć oczywiście nie ma uprawnień do interweniowania u władz Chińśkiej Republiki Ludowej. Zarządcy masy upadłościowej nie mają tam żadnych pełnomocnictw. Dyrektor generalny Evergrande, Shawn Siu, zapowiedział jedynie, że firma będzie "aktywnie komunikować się z syndykiem masy upadłościowej i dążyć do rozwiązania problemu zadłużenia".

Jest więc mało prawdopodobne, by wyrok miał ostatecznie jakiekolwiek bezpośrednie konsekwencje dla Evergrande. Gary Ng, starszy ekonomista w firmie inwestycyjnej Natixis, również uważa, że wpływ orzeczenia na makroekonomię będzie ograniczony. Ważne jest coś innego.

Pogorszy to nastroje, ponieważ inwestorzy obawiają się, że nastąpi efekt kuli śnieżnej w innych toczących się sprawach — mówi ekspert.

Krajowy sektor nieruchomości od ponad dwóch lat przeżywa rosnący stopniowo krach, a deweloperzy, jeden po drugim, stają się niewypłacalni. Wszystko to jest wynikiem gigantycznej bańki, która powstała w poprzednich latach.

Setki milionów Chińczyków przez wiele lat inwestowało swoje pieniądze w mieszkania, gdyż alternatywy dla lokowania oszczędności były mocno ograniczone. Ceny nieruchomości rosły, więc coraz więcej osób kupowało drugi lub trzeci dom i spekulowało na wysokich zyskach. Napędzało to wzrost gospodarczy. Początek pandemii pokrzyżował jednak plany i wkrótce domek z kart zaczął się walić.

Według szacunków ekonomistów Kennetha Rogoffa i Yuanchen Yang sektor nieruchomości stanowi ok. 30 proc. całej gospodarki. Przede wszystkim zaś Chińczycy zainwestowali tam aż 78 proc. swoich aktywów — w Stanach Zjednoczonych jest to ok. 35 proc. A teraz chińskie nieruchomości gwałtownie tracą na wartości.

Według oficjalnych danych spadek cen jest niewielki. Zdaniem Ronalda Temple'a, głównego stratega rynkowego w firmie inwestycyjnej Lazard, dane te wprowadzają w błąd. Deweloperzy często nie mogą chociażby obniżać cen:

Zamiast tego władze dają kupującym bonusy, takie jak czeki na zakup mebli. Dlatego też szacuję, że rzeczywisty spadek cen w największych metropoliach wyniesie co najmniej 15, a w mniej centralnych miastach nawet 30 proc.

W wyniku utraty dużej części swojego bogactwa ludzie konsumują mniej i niemal nie podróżują już za granicę. Chińskie grupy turystyczne, które kiedyś można było zobaczyć w każdej atrakcji turystycznej w Europie, są obecnie rzadkością.

onet.pl/Die Welt


Raport niemal rządowego ośrodka Centrum Analiz Makroekonomicznych i Krótkoterminowych (CMACP) pojawił się w samą porę. Jaki inny moment mógłby być bardziej odpowiedni na wydanie dokumentu zatytułowanego "Dobrobyt ludności: Nierównomierny wzrost" ("Population Welfare: Uneven Growth")?

Od teraz wszystko będzie wyglądało inaczej.

Ten ośrodek ekspercki słynie ze swojej względnej uczciwości. A teraz oszukał tylko trochę — przesunął podstawę porównań i porównał dane dotyczące obecnego dobrobytu Rosjan z rokiem 2015, a nie z przedwojennym rokiem 2013.

Era wojen rosyjsko-ukraińskich rozpoczęła się w 2014 r., a naturalnym punktem odniesienia do pomiaru kolejnych krzywych dobrobytu Rosjan jest ostatni rok pokoju — tak jak rok 1913 służył kiedyś sowieckim statystykom. Jeśli chodzi o rok 2015, był to czas głębokiego spadku produkcji i dochodów pod każdym względem. Branie go do porównań jest wygodne z propagandowego punktu widzenia, ale nielogiczne dla obiektywnych analiz.

Dlatego uzupełnijmy bogaty materiał Centrum Współpracy Międzynarodowej i Analiz o dane za brakujące lata i porównajmy obecne sprawy finansowe Rosjan z tymi z 2013 r.

Putin wzywa kolejne siły do obrony Kurska. Rosyjscy najemnicy z Afryki mają powstrzymać ukraińską ofensywę
Zacznijmy od najszerszego wskaźnika — realnego dochodu rozporządzalnego ludności. Czternaście lat z rzędu, od 2000 do 2013 r., dochody te rosły nieprzerwanie i w tym czasie zwiększyły się ponad dwukrotnie. W 2014 r. po raz pierwszy spadły i od tego czasu poruszają się zygzakiem.

W 2021 r. dochody rozporządzalne były nadal dalekie od osiągnięć z 2013 r. Wynosiły zaledwie 93 proc. poziomu sprzed wojny. Jednak inwazja w 2022 r. wyraźnie wyszła im na dobre i w 2023 r. po raz pierwszy od dekady przekroczyły poziom z 2013 r. (103 proc.).

A w 2024 r. wzrost zaczął przypominać cud — w ostatnich miesiącach realne dochody były o 10 proc. wyższe niż w ostatnim roku pokoju. Ten przyspieszający dobrobyt przypomina magiczną sztuczkę i rzeczywiście nią jest.

(...)

Nie ma powodu, by traktować rządowe statystyki dotyczące ubóstwa zbyt poważnie. Jednak fakt, że subiektywne postrzeganie własnej sytuacji materialnej przez Rosjan poprawiło się w ostatnich latach, potwierdzają badania przeprowadzone przez sondażownię InFOM LLC na zlecenie rosyjskiego banku centralnego.

Odsetek osób, które uważają się za biedne ("za mało pieniędzy nawet na jedzenie" + "wystarczająco dużo na jedzenie, ale za mało na ubrania i buty") przez długi czas zygzakował, ale w ciągu ostatnich kilku lat spadł z 37 proc. do 27 proc. (według oficjalnych danych — red.).

Pojawiła się nawet grupa, która otwarcie nazywa siebie zamożną ("nie mamy trudności, w razie potrzeby możemy kupić mieszkanie lub dom"). Na początku 2014 r., w przededniu wojny, była prawie niewidoczna, ale obecnie 4-5 proc. respondentów identyfikuje się jako taka.

I tylko w przypadku emerytów sytuacja nie jest zmienna. Realne emerytury zarówno w 2023, jak i 2024 r. pozostają na mniej więcej tym samym poziomie co w 2013 r. Można więc bez argumentów zgodzić się z koncepcją CMACP, że "wzrost nierówności dochodowych został wznowiony".

Jak również z tezą o "tworzeniu się warunków wstępnych dla pojawienia się nowych grup w klasie średniej". Szeregi tej klasy są obecnie wypełnione milionami beneficjentów wojny — "bezpośrednimi uczestnikami specjalnej operacji wojskowej (tak Rosjanie nazywają inwazję na Ukrainę — red.), których pensje są ponad dwukrotnie wyższe od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w kraju; pracownikami w obszarach, w których aktywnie odbywa się substytucja importu, a produkcja szybko rośnie (w tym w przemyśle maszynowym, chemicznym, IT)...".

(...)

Tymczasem rosyjska gospodarka cywilna znajduje się w stagnacji. W zasadzie nie jest ona w stanie zaspokoić rosnącego popytu "nierównomiernie bogacących się" Rosjan na towary i usługi. Jak więc działa ta cała machina rzekomo rosnącego bogactwa?

Działa tak długo, jak długo szybkiemu wzrostowi płac i płatności nie towarzyszy szybki wzrost konsumpcji. A jeśli chodzi o konsumpcję, to naprawdę w Rosji nie było żadnych cudów. Nawet teraz jest ona na poziomie niewiele wyższym niż przedwojenny.

Większość z tych, którzy mówią, że "mają dość" na drogie rzeczy, samochód i dom, tak naprawdę ich ostatnio nie kupiła. Ma na myśli tylko to, że ma pieniądze i jak będzie chciał, to wyjmie je z konta i kupi. W międzyczasie po prostu odkłada je w banku.

Przez ostatnie kilka lat do 2022 r. kwartalna stopa oszczędności na kontach (wyłączona sezonowo) wynosiła średnio 3 proc. dochodu rozporządzalnego. Od połowy 2022 r. do połowy 2023 r. oscylowała już wokół 7 proc. A potem ponownie podskoczyła i w pierwszym kwartale 2024 r. osiągnęła 14,2 proc. (obliczenia Rosstatu, rosyjskiego państwowego urzędu statystycznego, odpowiednik polskiego GUS-u, i CMACP — red.).

Porównajmy to z podanymi tutaj danymi dotyczącymi realnego wzrostu dochodów i zobaczmy, że cały lub prawie cały wzrost zarobków po prostu poszedł na oszczędności. Jeśli beneficjenci wojny zaczęli konsumować więcej usług i towarów, to tylko dlatego, że inni zaczęli konsumować ich mniej.

onet.pl/The Moscow Times


Jaką taktykę wybierze wróg? Na ile przypomina to np. bitwę o Bachmut, kiedy Rosjanie stosowali taktykę "mięsnych szturmów" (ataków piechoty bez względu na poniesione straty - red.)?

Z tego, co widziałem i gdzie byłem, powiedziałbym, że skala jest teraz znacznie większa. Wszystko wygląda dużo groźniej niż w Bachmucie. Wygląda to dość podobnie, ale siły, które pędzą do szturmu w kierunku Pokrowska, są większe niż w pobliżu Bachmutu. Dlatego posuwają się tak szybko.

Jak przygotowane są oddziały wroga na tym obszarze? Czy są to siły zmobilizowane czy specjalne?

Jest tu wszystko. Nie zagłębiam się zbytnio w tę kwestię. W końcu naszym zadaniem jest zniszczenie wszystkiego, co się pojawi. I tak naprawdę nie zastanawiamy się, czy jest to żołnierz zawodowy, żołnierz zmobilizowany, czy ktokolwiek inny. Często widzę, że działają całkiem profesjonalnie. Z drugiej strony widzę innych ściganych przez otwarte pole pod ostrzałem. Są też tacy, którzy uciekli, którzy mieli szczęście. To rodzi pytania do ich dowódców. W końcu, z taktycznego punktu widzenia, poruszanie się w dużych grupach po otwartym terenie w biały dzień, przy czystym niebie, jest absolutnym nonsensem, w końcu takie grupy natychmiast stają się celem ostrzału dronów i artylerii. Dlatego wydaje mi się, że jest to mieszanka zarówno profesjonalnych jednostek, jak i mniej wartościowego personelu, za pomocą którego próbują przełamać obronę i uszczuplić zapasy wojska i amunicji.

Czy po rozpoczęciu operacji kurskiej odczułeś jakieś zmiany? Może nastąpiło pewne przesunięcie wojsk wroga z waszego obszaru?

Nie stało się to łatwiejsze. Intensywność się nie zmniejszyła, a może nawet wzrosła. Ale to subiektywna ocena. Pracuję w swoim rejonie i nie mogę oszacować liczebności sił wroga na całym obszarze. Ogólnie rzecz biorąc, operacja kurska może być omawiana tylko przez najwyższe dowództwo wojskowe. My nie mamy takich uprawnień. Udział w operacjach bojowych nie czyni cię ekspertem wojskowym.

(...)

Na początku roku był ogromny niedobór broni i amunicji. Czy teraz jest lepiej?

Coś się pojawiło, coś jeszcze musi nadejść. To też nie jest szybki proces. Nie walczę amerykańską bronią, więc trudno mi odpowiedzieć.

W jakim stopniu sytuację można nazwać krytyczną?

Do pewnego stopnia na pewno. Myślę, że jest gdzieś pomiędzy bardzo trudną a krytyczną.

onet.pl