piątek, 5 lipca 2024



Monitorowaliśmy komunikaty chińskich “mediów” nt. dołączenia Białorusi do Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Propaganda Pekinu wykorzystuje wydarzenie do kreowania pozytywnego obrazu Chin, Szanghajskiej Organizacji Współpracy oraz dezinformacji o agresywnym i prowokacyjnym Zachodzie, NATO.

W najnowszym #DisInfoPack prezentujemy wybrane narracje dezinformacyjne:

🔴 Państwa SzOW stoją w obliczu bezprecedensowych nacisków i prób zewnętrznej ingerencji.
🔴 SzOW jest gwarantem pokoju i bezpieczeństwa na świecie w przeciwieństwie do ekspansji / prowokacji NATO.
🔴 Przystąpienie Białorusi do SzOW to m. in. odpowiedź na napięcia i prowokacje państw Zachodu będących pod wpływem USA.
🔴 Państwa SzOW są poważnie narażone na konwencjonalne, jak i niekonwencjonalne zagrożenia bezpieczeństwa.

disinfodigest.pl


Jedną z gwiazd rosyjskiej dezinformacji ponownie stał się John Mark Dougan. Były amerykański policjant i weteran piechoty morskiej w 2016 r. nawiał z USA, przyleciał do Moskwy, gdzie został czule przytulony przez władze Rosji, otrzymał azyl polityczny (był czwartym Amerykaninem w dziejach, który o to wystąpił). Z mety odnalazł się w roli „niezależnego źródła informacji” o wydarzeniach na Donbasie. W tym czasie zaczął tworzyć cyfrowe domeny, które wykorzystywał do szerzenia przemyśleń z różnych dziedzin, promując teorie spiskowe.

Jak zauważyli amerykańscy badacze Darren Linvill i Patrick Warren z Clemson University w analizie „Infektion’s Evolution: Digital Technologies and Narrative Laundering”, stosowane przez Dougana metody są dużo bardziej zaawansowane niż toporna propaganda rosyjskich oficjalnych mediów. Sprawnie wykorzystują sztuczną inteligencję, manipulują emocjami, a także miksują narracje prawdziwe, prawdopodobne i nieprawdopodobne w taki sposób, aby zwarty przekaz wydawał się w całości prawdziwy.

Po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 r. Dougan został szerzej włączony w akcje rozpowszechniania dezinformacji. W propagandowych przekazach Kremla odgrywał rolę zachodniego eksperta od wszystkiego, czyli od niczego. Opowiadał o rzekomych amerykańskich laboratoriach w Ukrainie (miały tam powstawać m.in. żarłoczne odmiany komarów trenowanych w celu kłucia wyłącznie przedstawicieli narodu rosyjskiego), wspierał narracje rosyjskiej propagandy o zamachu na Nord Stream itd.

A teraz, jak wskazują autorzy raportu BBC: Paul Myers, Olga Robinson, Shayan Sardarizadeh i Mike Wendling, Dougan został rzucony na front walki przedwyborczej w USA. Nowa fabryka trolli w przededniu wyborów prezydenckich produkuje bezmiar wyssanych z palca treści i zarzuca nimi amerykańską publiczność. Świeży przykład to wzięta z sufitu sensacja o tym, że żona prezydenta Ukrainy Ołena Zełenska zakupiła z budżetowych pieniędzy model samochodu firmy Bugatti za 4,5 mln dolarów (notabene „informację” tę pilnie powieliły kremlowskie media w rodzaju popularnego dziennika „Moskowskij Komsomolec” i liczne media społecznościowe). Takie „wiadomości” powinny wpełznąć powoli do podświadomości amerykańskiego podatnika i w efekcie podać w wątpliwość sens udzielania pomocy Ukrainie.

Jak piszą dziennikarze BBC, fabryka trolli obejmuje około 170 stron internetowych podszywających się pod amerykańskie media. Wszystkie są zarządzane z Moskwy. Fałszywe domeny napełniane są z pomocą sztucznej inteligencji. Cel nadrzędny to sianie defetyzmu i destabilizacja amerykańskiego społeczeństwa.

tygodnikpowszechny.pl


Ta przeciwniczka Zielonego Ładu i europejskiej polityki migracyjnej, która chce, by państwa członkowskie same decydowały, jakiego prawodawstwa unijnego będą przestrzegać, z premedytacją postanowiła zadrwić ze staromodnych demokratów. Ci wciąż wierzą, że wystarczy jedynie pozytywnie opowiadać o wartościach, by były one atrakcyjne dla coraz bardziej zdezorientowanych społeczeństw, które łakną prostych odpowiedzi na trudne pytania. 

Skrajna prawica udziela ich masowo, dlatego jest atrakcyjna, choć sama jeszcze nie wie, z jakimi realnymi problemami będzie musiała się mierzyć. Ignorując wyzwania ekologiczne i zaprzeczając zmianom klimatycznym; nie rozumiejąc, że brutalna polityka antyimigrancka nie zatrzyma wędrówki ludów; wierząc, że państwa narodowe są dobrą odpowiedzią na geopolityczną zawieruchę i putinowską wojnę hybrydową - populiści zagospodarowują lęk społeczny. 

Jest to jednak tylko pastylka na uspokojenie, która szybko przestanie działać, a nie terapia, dzięki której pozostałby jakiś długofalowy ślad. Oto cecha świata nowoczesnego, w którym zaspokojenie ma być natychmiastowe, a ciężka praca czy skomplikowane programy społeczno-polityczne z mglistym celem są odrzucane jako nudne lub nieefektywne. W tej optyce o klimat będą się martwić przyszłe pokolenia, dla których może już być za późno.

(...)

Liberalne elity zachodnie nie wiedzą, co zrobić, by nie rezygnując z własnych wartości, zrozumieć położenie, w jakim znalazł się świat. Nie wiedzą, jak bronić humanitaryzmu, a jednocześnie umieć zatrzymać nielegalną imigrację. Nie wiedzą, jak walczyć o klimat, a jednocześnie nie popadać w absurdalny biurokratyzm i centralizm unijny. Nie wiedzą też, jak promować integrację europejską, a zarazem utrzymywać odrębność narodową.

Liberalne elity zachodnie chętnie natomiast ulegają szantażom skrajnej lewicy i same stają się piewcami politycznej poprawności w sprawach obyczajowych, a potem się dziwią, że ich zdumieni wyborcy, często wbrew sobie, uciekają pod skrzydła prawicy.

Na tym tle Donald Tusk jawi się jako ten, który po części odrobił tę "prawicową" lekcję. Stawia na obronę granic, umacnia zaporę, jest przeciwnikiem paktu migracyjnego, zmienił zdanie w sprawie oczekiwanych przez elektorat wielkich inwestycji rozwojowych, a w przypadku ustawy o związkach partnerskich jest gotów iść na kompromis z konserwatystami.

interia.pl


Za pomocą danych, Huang pokazuje, że najlepsze, najbardziej twórcze okresy w dziejach Chin przypadały na najbardziej burzliwe czasy, interregnum Han-Sui oraz okres Walczących Królestw, na dalszym miejscu plasuje się okres rządów dynastii Tang, do której zresztą przyrównuje ChRL w okresie reformatorskim (po Mao Zedongu, a przed Xi Jinpingiem). Z kolei gdy neokonfucjańska ortodoksja, która zatriumfowała pod rządami Songów („Historia jest pisana przez zwycięzców”; chińska wersja tego powiedzenia brzmi: „Historia jest pisana przez konfucjanistów”), zatrzymała rozwój Chin i w dłuższej perspektywie, doprowadziła do ich upadku. 

Stało się tak, gdyż przednowoczesne Chiny wpadły w „pułapkę równowagi na wysokim poziomie” – „w XIV wieku chińska gospodarka osiągnęła komfortowy, stabilny stan równowagi. Uznano, że poprawa sytuacji nie jest konieczna”. Cenę przyszło za to zapłacić w XIX wieku, gdy Chiny zostały rzucone na kolana przez uprzemysłowiony Zachód. 

Przyczynił się do tego oparty na egzaminach system, gdyż keju sprawdzały opanowanie (neo)konfucjańskiej ortodoksji, zupełnie nie zważając na przedmioty ścisłe. Kandydat musiał wryć na pamięć wielotomową klasykę, a następnie ją przytoczyć. Trochę tak jak u nas, kiedy na języku polskim odpytywało się z dokładnej recytacji „Pana Tadeusza” czy „Dziadów”. 

W cesarskich Chinach „nagradzano standardowe odpowiedzi przedstawione we właściwym formacie, zamiast kreatywnych odchyleń. Konformizm zapewniał sukces”. To „sparaliżowało indywidualną sprawczość” i uczyniło Chiny „państwem bez społeczeństwa. Sytuacja doskonała z punktu widzenia autokraty, gdyż „najpotężniejsze państwo to państwo bez społeczeństwa. Cesarskie Chiny – i ich następca ChRL – były i są takim państwem”. Tyle że długofalowo prowadzi to do zastoju. 

W ten oto sposób egzaminy łączyły – i wciąż łączą się (dzisiejszy system edukacyjny ChRL czerpie wzorce z keju, choć przedmioty są bardziej zróżnicowane, a nową ortodoksją jest schińszczony marksizm-leninizm) z autokracją, ta ze stabilnością, a wszystko to wpływa na technikę i rozwój. 

(...)

Huang punktuje zachodnie dyletanctwo. Przytaczając opis trudów młodości Xi Jinpinga autorstwa Evana Osnosa z „New Yorkera”, piszącego, że sponiewierany za ojca w czasach maoistowskich Xi „znosił ukąszenia pcheł, nosił nawóz, budował tamy i naprawiał drogi”, co miało niby uczynić go krytycznym wobec systemu, Huang podsumowuje: „te mało znaczące fakty są równie przydatne, jak próba dokonania prognozy na podstawie tego, że Xi jest dorosłym mężczyzną”. Istotnie, przewidywania Osnosa trafiły kulą w płot, Xi okazał się twardogłowym konserwatystą. 

Huang jest znacznie lepszym „xinologiem” niż jego zachodni koledzy. Portretuje współczesnego jednowładcę ChRL jako swoistego „chińskiego Klaudiusza” (to moje porównanie, nie Huanga).  Skrytego, niemającego zdania na żaden temat, wycofanego do tego stopnia, że wiele osób usłyszało jego głos, dopiero gdy został gensekiem: „Jego małomówność była ogłuszająca”. 

Taktyka ta okazała się znacznie lepsza niż showmański styl Bo Xilaia: „Z politycznego punktu widzenia trudno odróżnić Xi Jinpinga od Bo, ale dziś Xi rozpoczyna trzecią kadencję, a Bo siedzi w więzieniu. Xi dotarł do mety, ponieważ bardzo niewiele osób, łącznie z tymi, które go wybrało, dobrze go znało”. A potem było już za późno. Xi okazał się idealnym produktem chińskiej wersji merytokracji, czyli systemu, jak sama nazwa wskazuje opartego na zasługach [merit], tu: zasługach wobec partii. 

kulturaliberalna.pl


Budapeszt w ostatnich miesiącach złagodził swój niechętny stosunek do Kijowa. Pierwszym konstruktywnym ruchem w tym zakresie była wizyta na Ukrainie ministra Szijjártó, który w styczniu spotkał się w przygranicznym Użhorodzie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Dmytro Kułebą i z szefem Biura Prezydenta Andrijem Jermakiem. Węgry odstąpiły od blokowania części kluczowych decyzji UE dotyczących Ukrainy – wycofały w lutym weto w sprawie Instrumentu na rzecz Ukrainy (Ukraine Facility) oraz zgodziły się na inaugurację negocjacji akcesyjnych z Kijowem w czerwcu. Zarazem wciąż blokują kolejne transze refinansowania z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju dostaw broni dla Ukrainy, a państwa członkowskie musiały porozumieć się z pominięciem Budapesztu odnośnie do przeznaczenia zysków z zamrożonych aktywów rosyjskich na wsparcie wojskowe Kijowa. Orbán zapowiedział też, że nie będzie utrudniał podjęcia na szczycie NATO decyzji dotyczących pomocy dla Ukrainy, o ile Węgry nie będą musiały brać udziału w ich realizacji.

Na złagodzenie przez Orbána antyukraińskiego nastawienia najprawdopodobniej miały wpływ rosnące koszty polityczne jego obstrukcji w kwestiach polityki unijnej wobec Kijowa. Jeszcze w grudniu 2023 r. Budapeszt usiłował – poprzez groźbę weta ważnych decyzji dotyczących Ukrainy – wymóc na instytucjach UE ustępstwa w sprawie zamrożonych środków dla Węgier (zob. Szantaż Orbána: węgierska groźba blokady integracji Ukrainy z UE). Blokowanie kolejnych inicjatyw unijnych pogłębiało jednak izolację Orbána w sytuacji jednolitej postawy pozostałych państw członkowskich. Wizyta w Kijowie ma zapewne na celu uspokojenie obaw partnerów z UE, wynikających z przejęcia przez Budapeszt prezydencji w RUE, oraz pokazanie się Węgier od strony możliwie konstruktywnej. Premier podkreślił, że przyjechał do Kijowa jako „przedstawiciel UE”, który zabiega o zaprowadzenie pokoju. Jest to komunikat do elektoratu Fideszu – w ostatnich latach był on odbiorcą ostrej kampanii antyukraińskiej, więc nagła zmiana stanowiska w tej kwestii mogłaby być problematyczna wewnętrznie. Warto jednak zaznaczyć, że przedstawiony przez Orbána postulat zawieszenia broni nie jest stanowiskiem ani UE, ani NATO.

Istotny kontekst wizyty węgierskiego premiera w Kijowie stanowią również jego aktualne starania o zjednanie sojuszników dla Fideszu w ramach prób konsolidacji europejskiej prawicy. W skład Patriotów dla Europy, nowego ugrupowania, którego utworzenie ogłosił 30 czerwca Orbán, weszły obok węgierskiej partii na razie trzy inne (czeska ANO, austriacka FPÖ oraz portugalska CHEGA). Aby jednak formalnie mogła powstać grupa w Parlamencie Europejskim, muszą do niej dołączyć ugrupowania z jeszcze trzech kolejnych państw członkowskich. Korekta polityki rządu Orbána wobec Ukrainy może więc służyć zwiększeniu jego pola manewru w polityce europejskiej – przynajmniej deklaratywne poparcie dla Ukrainy jest wyrażane nawet przez część partii znanych z sympatii do Moskwy, takich jak Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Złagodzenie przez węgierskiego premiera wizerunku prorosyjskiego może ułatwić budowanie wokół Patriotów dla Europy szerszego sojuszu prawicowego, który zapewne stanie się nowym wcieleniem grupy Tożsamość i Demokracja (ID).

(...)

Dla Zełenskiego kluczową sprawą pozostaje zneutralizowanie sprzeciwu Węgier wobec integracji Ukrainy z UE – ze względu na zasadę jednomyślności w kolejnych etapach negocjacji akcesyjnych. Władze ukraińskie są świadome instrumentalnego wykorzystywania kwestii mniejszości oraz regularnego blokowania przez Budapeszt unijnego refinansowania pomocy wojskowej dla Ukrainy i jej dążeń do integracji z UE i NATO – co czyni on w celu realizacji własnych partykularnych interesów w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Kijów zdaje sobie sprawę, że spełnienie węgierskich postulatów nie doprowadzi do zmiany postawy Orbána i poprawy stosunków. Jednocześnie Ukraina będzie się starać nie antagonizować relacji z Węgrami i unikać jednoznacznej ich krytyki. Istotne jest rozpoczęcie przez Budapeszt prezydencji w Radzie UE. Choć nie wpłynie ona bezpośrednio na tempo procesu integracji Kijowa z UE (w tym okresie Komisja Europejska będzie prowadziła screening oceniający zgodność ukraińskiego prawodawstwa z prawem unijnym), to może stać się dodatkową okazją do podważania przez Węgry na forum unijnym zasadności udzielanej Ukrainie pomocy w wojnie z Rosją i gotowości Kijowa do integracji ze strukturami euroatlantyckimi.

osw.waw.pl

czwartek, 4 lipca 2024



Niedawno na firmamencie pojawił się niejaki Giennadij Rakitin. (...) Poezja Rakitina najwidoczniej trafiła w oczekiwania odbiorców, bo Z-poeta ma na swojej stronie w mediach społecznościowych wielu wielbicieli, w tym około stu deputowanych Dumy Państwowej.

Czymże Rakitin zasłużył na uwagę przedstawicieli klasy politycznej? Co ich zachwyciło? Zacharow cytuje m.in. wiersz „Lider”, poświęcony prezydentowi Rosji. Oto fragment:

Ты как садовник, что в своем саду
Плоды трудов тяжелых пожинает.
Народ ликует, флаги в высоту
Взметнулись. Время тихо наступает.

[w skrócie – pean pod adresem wodza, który jak ogrodnik zbiera żniwo swych wielkich zamysłów i pracy, a naród w zachwycie podnosi w górę sztandary].

23 lutego zacytował ten utwór profil „SWO [specjalna operacja wojskowa]. Cytaty Władimira Putina. Rosja” w serwisie społecznościowym Vkontakte mający 112 tysięcy subskrybentów. Najwidoczniej utwór i jego wymowa przypadły do gustu publice, bo post zebrał ponad 500 lajków, przeczytało go 24 tys. odbiorców. Jak wyjaśnia Zacharow, to kreatywny przekład wiersza „Fuhrer” Eberharda Wolfganga Möllera, członka NSDAP, zdeklarowanego nazisty.

Cały profil Rakitina pełen jest przeróbek twórczości nazistowskich niemieckich wierszokletów z lat trzydziestych XX wieku. Jak pisze Zacharow: „Różnica pomiędzy niemieckim oryginałem a twórczością Rakitina tkwi jedynie w detalach: zamiast Niemcy jest Rosja albo Donbas, a taki np. nieznany żołnierzy, co poległ na polu bitwy, stał się bezimiennym bojownikiem CzWK Wagner”. I żaden z deputowanych i innych wielbicieli utworów Rakitina nie podniósł larum, że poeta szerzy nazistowskie hasła i idee. Wręcz przeciwnie – wyrażano aplauz. Wiersze Z-poety trafiały na konkursy poezji patriotycznej, czytano je na festiwalach i z dużym powodzeniem szerowano w mediach społecznościowych. Rakitin został nawet laureatem konkursu poezji patriotycznej im. Twardowskiego – doszedł do półfinału, otrzymał dyplom.

Tak naprawdę poeta Giennadij Rakitin nie istnieje. Jego profil w Vkontakte został założony przez grupę antywojennych aktywistów. Zdjęcie nobliwego starszego pana wygenerowała sztuczna inteligencja. Na profilu Rakitin przedstawia się jako 49-letni absolwent wydziału filologii MGU. Niewiele szczegółów. Nikt go nie widział, nikt nie ściskał prawicy. Mimo to cały szwadron putinowskich polityków wzruszył się wierszami i ruszył z wiwatami – wśród subskrybentów figurują m.in. senatorowie Dmitrij Rogozin i Andriej Kliszas, deputowani Dumy Państwowej, m.in. Dmitrij Kuzniecow i Nina Ostanina (łącznie 95 deputowanych i 28 senatorów), a także doradczyni Putina ds. kultury Jelena Jampolska, najwidoczniej świetnie zorientowana w delikatnej materii poetyckiej.

28 czerwca Rakitin opublikował na swoim profilu wiersz:

Геннадий долго издевался
Над z-стихами на стене,
В итоге х*й нарисовал он
Войне.

labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl


Węgierski premier Viktor Orban pojechał wczoraj /02.06.2024/ do Kijowa. To jego pierwsza wizyta na Ukrainie od początku rosyjskiej napaści. I w ogóle pierwsza od 12 lat. Ostatni raz Orban odwiedzał… Wiktora Janukowycza.  Do tej pory Orban nie tylko unikał spotkań z Wołodymyrem Zełenskim, ale i regularnie krytykował ukraińskie władze. Za rzekome eskalowanie wojny, rzekomą roszczeniową postawę,  upór w odrzucaniu idei negocjacji z Rosją na warunkach Moskwy i wreszcie za upór wobec rozszerzania praw węgierskiej mniejszości na ukraińskim Zakarpaciu.

Jednak w relacjach Kijowa i Budapesztu od kilku miesięcy coś zaczęło się dziać.

Na początku roku Peter Szijjarto, węgierski minister spraw zagranicznych, spotkał się w Użhorodzie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, Dmytro Kułebą, a co ważniejsze, również z Andrijem Jermakiem, szarą eminencją i szefem Biura Prezydenta Zełenskiego. W kwietniu doszło w Brukseli do kolejnego spotkania szefów dyplomacji Ukrainy i Węgier. Po tym brukselskim spotkaniu Szijjarto wystosował zadziwiająco optymistyczną opinię o polepszaniu się relacji węgiersko-ukraińskich. Kilka dni temu podczas unijnego szczytu w Brukseli Orban nieoczekiwanie podszedł do Zełenskiego i odbył z nim okraszoną emocjonalnymi gestami rozmowę w cztery oczy. Publicznie. Takie rozmowy nie są jednak przypadkowe, a starannie reżyserowane przez dyplomatów. I wreszcie Orban wybrał się do Kijowa. Jako szef rządu kraju, który właśnie objął na pół roku prezydencję w Radzie UE.

belsat.eu


Paradę przyjęli stojący na czerwonym dywanie zastępca szefa administracji dzielnicy „Partyzacki Rajon” Ludmiła Filippowicz i kierownik Wydziału Oświaty Weranika Rudaja.

Na czele był przedszkolak w mundurze milicjanta, jadący na stojąco w policyjnym samochodzie elektrycznym. Kiedy mijał stające na podium urzędniczki, stanął na baczność i pozdrowił je.

Za nim maszerowały już pieszo grupy przedszkolaków ubranych w mundury różnych służb bezpieczeństwa. Organizatorzy podkreślili, że uczestnicy „reprezentowali wszystkie możliwe rodzaje wojsk”. Wśród nich były dzieci w mundurach sił specjalnym milicji, których funkcjonariusze zachowywali się szczególnie brutalnie podczas tłumienia protestów. Zastąpili naszywkę „OMON” naszywką „Orlęta”.

Organizatorów szczególnie zachwyciła grupa przedszkolaków z pluszowymi psami w kamizelkach z naszywkami „Służba kynologiczna”.

Jeden z oddziałów dzieci przemaszerował z portretami weteranów II wojny światowej na patykach. To nawiązanie do organizowanej w Rosji propagandowej akcji „Nieśmiertelny pułk”

Parada zakończyła się wspólnym odśpiewaniem hymnu narodowego. Zdaniem władz dzielnicy akcja pokazała, że „nasi najmłodsi obywatele wyrastają na prawdziwych patriotów, nieskończenie kochających swoją ojczyznę”.

belsat.eu


We wtorek, w przeddzień oficjalnego Święta Niepodległości Białorusi, rocznicy wypędzenia przez Armię Czerwoną  wojsk III Rzeszy z Mińska w 1944 r. Alaksandr Łukaszenka wygłosił przemówienie w Pałacu Republiki w Mińsku. Jego fragment zamieścił kanał Telegramu „Pul Pierwogo” .

Łukaszenka poskarżył się, że polskie władze wykorzystują temat kryzysu migracyjnego do „wywarcia presji” na Białoruś.

– Nasi „przyjaciele”, nasi najbliżsi sąsiedzi – kierownictwo Polski – są w tej kwestii szczególnie uparci. Nawet posunęli się do tego… Prezydent Duda udał się do Xi Jinpinga: „Niech pan wykorzysta swoje wpływy na Łukaszenkę, na Putina, aby powstrzymali tę migrację” – stwierdził.

Po raz kolejny obarczył winą za kryzys migracyjny Zachód, który rzekomo zaprosił migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki. Przypomniał, że przed wprowadzeniem sankcji Białoruś współpracowała w tej kwestii z Zachodem i istniała umowa o readmisji.

– Potem to wszystko odrzucili: „Nie potrzebujemy tego”. OK, jak nie to nie. A ja tego potrzebuję? Czy mam na tym kawałku ziemi wybudować szambo? Nie będziemy ich powstrzymywać – powiedział.

Łukaszenka nie wspomniał jednak, że UE nigdy nie zrezygnowała ze współpracy granicznej z Białorusią. A umowa o readmisji została zerwana przez władze białoruskie.

– Powiedziałem od razu: nie będziemy ich łapać. Naszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa naszym ludziom. Chyba nie zauważyliście, żeby ktoś szczególnie przeszkadzał nam w życiu – ci biedacy, ludzie z dziećmi, którzy uciekają ze Wschodu – powiedział Łukaszenka.

Niedawno organizacja byłych białoruskich mundurowych poinformowała, że grupy migrantów atakujących polską granicę przechodzą przeszkolenie w strukturach powiązanych z białoruskimi władzami.

Według nieoficjalnych informacji radia RMF FM już kilka dni temu do Mińska kanałami dyplomatycznymi popłynął sygnał, że Polska nie będzie dłużej tolerować presji migracyjnej oraz przetrzymywania w więzieniu polskiego dziennikarza i działacza społecznego Andrzeja Poczobuta.

Według stacji zapadła decyzja o wprowadzeniu bardzo szczegółowych kontroli w wielkim terminalu celnym na granicy z Białorusią – w Małaszewiczach w Lubelskiem. Jest to jedna główna z bram wjazdowych dla towarów płynących ze Wschodu w tym z Chin.

belsat.eu


(…) Późnym wieczorem w piątek, 3 listopada 2017 r., zespół inżynierów rozszedł się po wszystkich dziewięciu piętrach Ritza i przystąpił do wymiany zamków w drzwiach 200 pokojów. Usunięto zasłony z okien i wymontowano drzwi do łazienek. Kilka dużych apartamentów zarezerwowanych zwykle dla biznesmenów i książąt zostało przebudowanych na sale przesłuchań.

Do hotelu Ritz-Carlton, oryginalnie zaplanowanego jako kwatera dla odwiedzających Arabię Saudyjską dygnitarzy, prowadzi aleja palm. Jadąc nią, premierzy i prezydenci obcych krajów mogą podziwiać imponującą pałacową fasadę. Teren, na którym stoi budynek, należy w całości do dworu królewskiego. To 21 hektarów przepychu ze starannie utrzymanymi trawnikami i zacienionym dziedzińcem otoczonym sześćsetletnimi drzewami oliwnymi sprowadzonymi z Libanu.

Wieczorem 3 listopada hotel przejęła jednak grupa oficerów wywiadu i pracowników kancelarii dworu królewskiego. Ochroniarze zajęli stanowiska na każdym piętrze i przy wszystkich wyjściach. Obsłudze hotelu polecono wyprosić dotychczasowych rezydentów i odwołać przyszłe rezerwacje.

– W związku z nieprzewidzianą wizytą przedstawicieli miejscowych władz i potrzebą wprowadzenia podwyższonego stopnia bezpieczeństwa nie jesteśmy w stanie przyjmować nowych gości, do odwołania – wyjaśnił recepcjonista pewnemu przedsiębiorcy, który miał zabukowany pokój na termin odległy o zaledwie kilka dni.

Przed świtem do Ritza zaczęli zjeżdżać goście zupełnie innego rodzaju.

Wielu spośród internowanych kilka pierwszych nocy spędziło w salce konferencyjnej, z której byli od czasu do czasu wyprowadzani pod zbrojną eskortą do łazienki. Ponieważ ochroniarze na ogół kończyli przeszukiwanie po skonfiskowaniu jednego telefonu komórkowego, niektórzy więźniowie zdołali przemycić zapasowe aparaty ukryte w zawojach tradycyjnych szat zwanych thobami.

Zdjęcia zrobione potajemnie pierwszego dnia po przybyciu do hotelu ukazują zrezygnowanych mężczyzn leżących na cienkich materacach pod tanimi kolorowymi kocami. Patrząc na nich, mało kto domyśliłby się, że byli to jedni z najpotężniejszych ludzi w świecie arabskim: niedoszli następcy tronu, miliarderzy, ministrowie, książęta.

Część z nich skrywała sekrety, które należało siłą wydobyć na światło dzienne. Niemal wszyscy posiadali ogromne majątki, według nowych władz Królestwa Arabii Saudyjskiej zdobyte przez dziesięciolecia działań korupcyjnych.

Przez kilka pierwszych dni aresztowano przeszło 50 osób. W kolejnych tygodniach w Ritzu i innych podobnych miejscach w Rijadzie "zameldowało się" kolejne 300.

Za zatrzymania odpowiadała tajna dotąd komisja antykorupcyjna powołana do życia królewskim dekretem. Saudyjski prokurator generalny oświadczył, że pragnie odzyskać 100 mld dol. wyprowadzonych ze skarbu państwa w ciągu kilkudziesięciu lat na drodze korupcji i kradzieży.

Choć aresztowania najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi w kraju przeprowadzano w imieniu króla Salmana, stał za nimi szósty syn władcy, Muhammad. Jeszcze trzy lata wcześniej nie słyszeli o nim nawet najpilniejsi obserwatorzy Bliskiego Wschodu. Teraz świeżo upieczony książę koronny przebojem zdobywał nie tylko Arabię Saudyjską, ale i świat.

(...)

Nigdy wcześniej w sposób tak gwałtowny nie utraciło fortun tylu miliarderów, tytanów finansjery, który – jak się zdawało – byli w stanie swym bogactwem poruszyć niebo i ziemię. Patrząc z perspektywy roku 2020, gdy większość zatrzymanych została już uwolniona, a do skarbca Arabii Saudyjskiej napłynęły aktywa warte dziesiątki mld dol., jasne się wydaje, że był to oficjalny debiut Muhammada ibn Salmana.

onet.pl


Z nieprawidłowościami dot. Funduszu Sprawiedliwości łączy się kolejny problem PiS. W środę sejmowa komisja regulaminowa pozytywnie zaopiniowała wniosek o zgodę na uchylenie immunitetu Marcina Romanowskiego. Posłowi Suwerennej Polski i byłemu wiceministrowi sprawiedliwości prokuratura chce postawić 11 zarzutów, w tym działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Tajne głosowanie poprzedziła kilkugodzinna dyskusja oraz wystąpienie prokuratorów, którzy przedstawili szczegóły stawianych politykowi zarzutów. Immunitet stracił już Michał Woś. W obu przypadkach chodzi o nieprawidłowości dotyczące środków z FS. Woś miał być zaangażowany w przekazanie pieniędzy z Funduszu na zakup oprogramowania Pegasus. Z nieoficjalnych doniesień w mediach wynika, że w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości zarzuty może usłyszeć też Dariusz Matecki. 

- Sprawa uchylania immunitetów ma wpływ na nastroje w partii, ale niekoniecznie negatywny. Bardziej bym spodziewał się konsolidacji środowiska. Bez względu na kwestie merytoryczne stojące za uchyleniem immunitetów politykom Zjednoczonej Prawicy, Kaczyński może podgrzewać mit o atakach na jego ugrupowanie - "zaczęło się od Wąsika i Kamińskiego, teraz chcą wsadzać kolejnych". Mity są ważne w polityce - komentuje Bartosz Rydliński.

gazeta.pl