sobota, 17 czerwca 2023


A jaka jest teraz taktyka Rosjan? Co komplikuje ruchy ukraińskich wojsk?

Weźmy za przykład odcinek zaporoski. Wróg zdołał zbudować wielopoziomową obronę. Ukraińskie siły zbrojne przełamały pierwszą linię. Wróg zbudował cały szereg przeszkód: pola minowe i betonowe bariery. Rosjanie przygotowywali to wszystko przez rok w miejscach możliwej ukraińskiej kontrofensywy.

Drugim sprawą, która obecnie komplikuje działania ukraińskiej armii, jest pogoda. Deszcze uniemożliwiają pełne wykorzystanie ciężkiego sprzętu.

I oczywiście brak samolotów szturmowych. Niestety. Rosjanie stosują taktykę "elastycznej" obrony. Oznacza to, że wróg pozwala ukraińskim grupom szturmowym wejść na określony obszar, porzucając tym samym ochronę obrony powietrznej armii, a następnie atakuje nasze wojsko samolotami i artylerią. Gdybyśmy mieli lotnictwo i osłonę powietrzną, wyniki byłyby znacznie lepsze.

Co sądzi pan o doniesieniach, że ukraińskie wojsko ponosi obecnie ciężkie straty?

To zdecydowanie rosyjska propaganda, ich bajki. Wyjaśnię to na przykładach. Monitorowaliśmy pojawianie się tych informacji w rosyjskich mediach. O godz. 00.16 rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że zniszczono 1,5 tys. ukraińskich żołnierzy i 28 czołgów. O godz. 14 przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej ogłosił, że zginęło 2 tys. osób, a 32 czołgi zostały zniszczone. Dwie godziny później Szojgu (minister obrony Rosji — red.) ogłosił, że w ciągu trzech dni zniszczono 3715 żołnierzy i 52 czołgi. Zażartowałem wówczas, że informacje te nie dotarły jeszcze do rosyjskiego dyktatora. On oczywiście będzie miał nowe dane. I miałem rację. Putin powiedział, że liczba zniszczonych pojazdów opancerzonych wyniosła 160. To połowa czołgów, które zostały przekazane Ukrainie przez naszych partnerów.

(...)

Jeśli obecnie "sondujemy" obronę przeciwnika, to czy dobrze rozumiem, że w następnym etapie przypuścimy poważny atak na niektóre odcinki frontu?

Tak. Uderzymy w słabe punkty. Jest główne uderzenie i uderzenia pomocnicze mające na celu odwrócenie uwagi armii okupacyjnej. Wszystko, co się teraz dzieje, to dobra taktyka. Rozciągamy armię okupacyjną i jej rezerwy operacyjne.

Sami Rosjanie zdają sobie sprawę z niedoborów amunicji. Intensywne walki na całej linii frontu wyczerpują okupanta i zmuszają wroga do przerzucania rezerw z jednego obszaru na drugi.

Ponadto Ukraina jednocześnie uderza w bazy okupanta na tyłach. W tym celu wykorzystywane są Storm Shadow (brytyjskie pociski manewrujące przekazane Ukrainie — red.). Jest to odległość około 100 km, gdzie skoncentrowane są główne rezerwy okupanta: ciężki sprzęt pancerny i personel. Wiele mostów zostało wysadzonych, co znacznie komplikuje zaopatrzenie okupantów.

Istnieje coś takiego jak planowanie kaskadowe. Jeden etap, drugi etap, trzeci etap. To właśnie widzieliśmy podczas deokupacji obwodu chersońskiego. Najpierw niszczona jest logistyka okupanta. Następnie, na drugim etapie, rozmieszczane są wojska. Na trzecim etapie rozpoczyna się deokupacja.

(...)

Czy nie odnosi pan wrażenia, że przygotowują Krym do kapitulacji? Wysadzając elektrownię wodną w Kachowce, uniemożliwili dopływ wody na półwysep. Jeśli wysadzą Titana, spowodują poważne szkody dla środowiska, w tym tego na Krymie.

Zgadzam się, ale wybuch w Kachowce został przygotowany z wyprzedzeniem. Obecnie zawartość wody w krymskich zbiornikach wynosi 80 proc. To jest rekordowy wynik. Woda była pompowana z wyprzedzeniem. Okupanci przygotowują się, mają wystarczającą ilość wody na co najmniej rok. Jednak poważnie rozważają możliwość utraty Krymu.

Półwysep jest zależny logistycznie. Wystarczy, że ukraińskie siły zbrojne zniszczą most krymski i przejmą kontrolę nad dwoma głównymi szlakami zaopatrzeniowymi, a całe rosyjskie wojsko stanie w obliczu problemów z brakiem paliwa do sprzętu, żywności i amunicji. Wtedy będą mogli albo popłynąć do Noworosyjska na dmuchanych materacach i łodziach, albo się poddać. Doskonale zdają sobie sprawę, że taki scenariusz jest więcej niż realny. I jest już oczywiste, że wybiorą drogę spalonej ziemi.

(...)

Jak mogą potoczyć się wydarzenia po kontrofensywie?

Brytyjski sekretarz obrony Ben Wallace powiedział, że ta kontrofensywa nie będzie ostatnią. Nie ma on wątpliwości co do sukcesu ukraińskiej ofensywy, ale wojna będzie kontynuowana w przyszłym roku. To trzeźwe spojrzenie na sytuację. Nie żyjmy w różowych okularach.

onet.pl

piątek, 16 czerwca 2023


W przypadku przegranej wojny z Ukrainą i zaakceptowania traktatu pokojowego z Europą Władimir Putin może mieć problem z utrzymaniem władzy - twierdzi Henry Kissinger, były sekretarz stanu USA (odpowiednik naszego ministra ds. zagranicznych). 

- Chciałbym Rosji, która rozumie, że jej stosunki z Europą muszą opierać się na porozumieniu i jakimś rodzaju konsensusu. Wierzę, że ten cel osiągalnym może uczynić zakończenie tej wojny w odpowiedni sposób - powiedział Kissinger Bloombergowi. Spytany, czy w takim wypadku Putin pozostałby u władzy, dyplomata odrzekł, że raczej jest to niemożliwe. 

Henry Kissinger tłumaczył, jak ważne jest, by Ukraina wyszła z wojny jako silna demokracja oraz że lepiej byłoby, gdyby udało się uniknąć "rozpadu Rosji czy sprowadzenia jej do urażonego i bezsilnego" państwa, co groziłoby pojawieniem się kolejnych napięć. Dyplomata opisał Putina jako "figurę z Dostojewskiego, pełną sprzeczności i niemożliwych do spełnienia ambicji" oraz zdolnego przywódcę, który nadużył władzy wobec Ukrainy. 

Pytania o Putina padły podczas rozmowy Bloomberga z Kissingerem z okazji ukończenia przez niego w ubiegłym miesiącu 100 lat. Jak przypomina portal, Putin niejednokrotnie gościł byłego sekretarza stanu USA na Kremlu podczas jego 25 lat rządów. Rosyjski prezydent w 2012 r. powiedział, że ich relacje sięgają połowy lat 90., gdy był jeszcze burmistrzem Petersburga. 

Kissinger twierdzi, że Putin był dzieckiem tradycyjnego rosyjskiego światopoglądu, a jednocześnie dorastał na ulicach Leningradu, dziś Petersburga, w którym ponad połowa osób zmarła z wygłodzenia w trakcie II Wojny Światowej i w którym to mierzył się z nieustającym zagrożeniem. Z tego powodu prezydent Rosji miał "posunięte do absurdu pragnienie uczynienia Petersburga oraz innych ważnych miast jak Moskwa, niełatwym celem dla europejskiej potęgi militarnej". 

Kissinger uważa też Stany Zjednoczone oraz ich sojusznicy mieli rację, sprzeciwiając się rosyjskiej inwazji na Ukrainę, ale dodał, że nadszedł czas, by zastanowić się, jak dyplomatycznie zakończyć ten konflikt. Były polityk twierdzi też, że jest ryzyko, iż stosunki wojskowe między potęgami zdominują geopolityczną myśl i skierują ją w stronę globalnego konfliktu, przyciągając do niego kolejne kraje, takie jak Chiny. 

"Europa będzie bardziej stabilna, świat będzie bardziej stabilny, jeśli Rosja zaakceptuje fakt, że nie może podbić Europy, ale musi pozostać jej częścią w ramach jakiegoś konsensusu - tak jak inne państwa. W tym momencie Rosja jest zmiażdżona do tego poziomu, że dostrzega, iż jest elementem międzynarodowej polityki innych regionów i staje się przedmiotem europejskiej rywalizacji między różnymi krajami" - powiedział Kissinger.

gazeta.pl

W ciągu ostatnich dni doszło do wyraźnego obniżenia intensywności walk w porównaniu z ubiegłym tygodniem. Ukraińcy cały czas prowadzą działania rozpoznawcze na odcinku frontu pod Orichiwem i nie podejmują prób szturmu pozycji przeciwnika. Pod Wełyką Nowosiłką ich natarcie na głównym kierunku zostało zatrzymane pomiędzy Makariwką i Staromajorśkem, tj. w odległości ok. 7 km od linii frontu sprzed 4 czerwca. Rosjanie (elementy 127. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych, 37. i 60. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych oraz 5. Brygady Czołgów) kontratakowali z podstawy wyjściowej Pryjutne–Staromajorśke–Kermenczyk, lecz nie odbili utraconych wcześniej terenów. Według dostępnych informacji obie strony operują jak dotąd w tym rejonie kompaniami i batalionami, bez angażowania do walki całych brygad.

Pod Bachmutem Ukraińcy prowadzą działania zaczepne na ograniczoną skalę, głównie w celu opanowania Kliszczijiwki oraz Berchiwki i Jahidnego. Również na tym kierunku angażują do walki stosunkowo niewielką część swojego zgrupowania, bez użycia rezerw. Ataki, mające charakter powolnego forsowania linii obronnych wroga (postęp liczony jest w najlepszym razie w setkach metrów na dobę), prowadzą oddziały obecne w tych okolicach od dłuższego czasu. Na pozostałych odcinkach frontu trwają starcia lokalne – nie zmieniają w istotny sposób położenia obu stron ani nie świadczą o zaangażowaniu przez nie odwodów operacyjnych.

(...)

Komentarz

Rejon Wełykiej Nowosiłki to drugorzędny odcinek frontu zaporoskiego położony pomiędzy kluczowymi szlakami komunikacyjnymi (Wołnowacha–Mariupol, Hulajpole–Połohy–Berdiańsk oraz Orichiw–Tokmak–Melitopol). Rozwinięcie natarcia na tym kierunku nawet o kolejne 20–30 km nie sprawi, że Ukraińcy opanują jakikolwiek ważny węzeł drogowy czy linię kolejową i samo w sobie nie będzie miało decydującego znaczenia dla powodzenia ofensywy. Wydaje się, że ukraińskie działania zaczepne w okolicach tej miejscowości mają na celu przede wszystkim wciągnięcie do walki jak największego zgrupowania wroga, a także wykrycie i zniszczenie jego artylerii i zaplecza logistycznego w strefie przyfrontowej. Rosjanie, świadomi niebezpieczeństwa, jakie wiązałoby się z przedwczesnym rozwinięciem swoich głównych sił i uwikłaniem ich w bój na mniej istotnym odcinku frontu zaporoskiego, starają się oszczędnie gospodarować rezerwami. Jednocześnie zmuszeni są kontratakować, aby opóźnić przeciwnika na przedpolu głównej pozycji obrony, przebiegającej w tym rejonie na południe od Staromłyniwki, jak również ze względu na zagrożenie dla skrzydła swojego zgrupowania walczącego pod Wuhłedarem. Strona ukraińska jest przygotowana do prowadzenia długiej i wieloetapowej operacji zaczepnej, a działania pod Wełyką Nowosiłką stanowią tylko jeden z jej elementów.

osw.waw.pl

czwartek, 15 czerwca 2023


— W obecnej sytuacji nie widzimy możliwości, by nasz mały korpus dyplomatyczny utrzymywał pracę placówki w Moskwie — poinformował w piątek /9.05.2023/ minister spraw zagranicznych Islandii Thordis Gylfadottir.

Tego samego dnia islandzcy dyplomaci zdjęli flagę Islandii powiewającą przed budynek ambasady tego kraju w Rosji, zamknęli budynek i wyjechali.

onet.pl

"Nasze wojska były pod Kijowem. Czy musimy wracać czy nie? Zadaję pytanie retoryczne. Jasne jest, że nie macie na nie odpowiedzi i tylko ja mogę na nie odpowiedzieć" - zwrócił się Władimir Putin do blogerów wojennych podczas wtorkowego spotkania.

onet.pl

środa, 14 czerwca 2023


Jak pisze dziennik, przykładem tego, jak szybko Iran jest w stanie produkować używane przez Rosję drony Szahed, są szczątki maszyny, które znaleziono w kwietniu. Analizując wrak, badacze z brytyjskiej grupy Conflict Armament Research odkryli, że znalazła się w nim chińska przetwornica napięcia wyprodukowana w styczniu br.

"Chińska część została wyprodukowana w styczniu, wysłana do Iranu, zainstalowana, potem wysłana do Rosji i użyta przeciwko Ukrainie w kwietniu" - podsumowuje "WSJ". Jak dodaje, Chiny w dalszym ciągu wysyłają Iranowi potrzebne komponenty mimo wysiłków USA, by odciąć reżim w Teheranie od dostaw części. Dziennik podaje, że choć Chiny od dawna stanowią kluczową część łańcucha dostaw, to rola chińskich firm stale wzrasta.

W ubiegłym tygodniu Biały Dom poinformował, że w Rosji powstaje fabryka irańskich dronów, zaś w ostatnim czasie Teheran wysłał przez Morze Kaspijskie kolejną transzę setek maszyn, za pomocą których Rosjanie bombardują ukraińskie miasta. I choć większość nich jest zestrzeliwanych przez ukraińską obronę powietrzną, to ataki te wyczerpują zapasy amunicji i rakiet obrońców.

defence24.pl

wtorek, 13 czerwca 2023


W ciągu ostatnich czterech dni Ukraińcy kontynuowali działania zaczepne na froncie zaporoskim. Próby przełamania rosyjskiej obrony na południe od Orichiwa (okolice wsi Robotyne) przez pododdziały zmechanizowane zakończyły się porażką. Wróg umiejętnie bronił się na tym odcinku, korzystając z przygotowanych wcześniej fortyfikacji i pól minowych. Atakujący (głównie pododdziały 47. i 65. Brygady Zmechanizowanej) ponieśli znaczne straty w sprzęcie (m.in. kilkanaście bojowych wozów piechoty Bradley i kilka czołgów Leopard). Od 10 czerwca intensywność starć pod Orichiwem spadła – Ukraińcy prawdopodobnie ograniczyli się na tym kierunku do prowadzenia ostrzałów artyleryjskich i rozpoznania. Walki o dużej intensywności trwają natomiast na południe od Wełykiej Nowosiłki, gdzie Ukraińcom w ciągu ostatnich kilku dni udało się odepchnąć przeciwnika do 10 km od pozycji wyjściowych i opanować kilka wsi. Sytuacja w tym rejonie jest niejasna – wydaje się, że Rosjanie wyprowadzili kontrataki, które zahamowały ruch pododdziałów ukraińskich na południe w kierunku Staromłyniwki, gdzie znajduje się ważne skrzyżowanie dróg.

Na pozostałych frontach trwają boje o lokalnym znaczeniu, niewpływające w istotny sposób na położenie stron. Pod Bachmutem oddziały ukraińskie utrzymują inicjatywę i podejmują próby zdobycia Kliszczijiwki oraz przecięcia drogi Bachmut–Słowiańsk w okolicach Berchiwki, jak dotąd bez rezultatów.

Obie strony intensywnie wykorzystują artylerię lufową dalekiego zasięgu i wieloprowadnicowe systemy rakietowe do ostrzeliwania zaplecza przeciwnika, zwłaszcza w rejonach najintensywniejszych walk na froncie zaporoskim. Ukraińcy skutecznie stosują systemy HIMARS, których głównym celem jest artyleria i punkty dowodzenia wroga. Prawdopodobnie pociski wystrzelone z tego systemu trafiły w punkt dowodzenia rosyjskiej 35. Armii Ogólnowojskowej, w wyniku czego zginął zastępca dowódcy i szef sztabu generał major Siergiej Goriaczew (zgodnie z przekazami rosyjskimi wydarzenie miało miejsce 12 czerwca).

W ostatnich dniach doszło do dwóch zmasowanych ataków na Ukrainę z użyciem dronów kamikadze i rakiet. W nocy z 9 na 10 czerwca według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych Rosjanie wykorzystali łącznie 35 dronów Shahed-131/136 i osiem rakiet różnych typów, z czego miano zestrzelić 20 dronów i dwie rakiety. Głównym celem ataku było lotnisko wojskowe w Mirhorodzie w obwodzie połtawskim, w które trafiły m.in. pociski typu Iskander. Zniszczeniu uległy elementy infrastruktury. Wśród innych celów znalazła się m.in. Odessa, gdzie strona ukraińska zadeklarowała zestrzelenie wszystkich ośmiu dronów Shahed-131/136, jednak na skutek upadku odłamków zginęły trzy osoby. Drugi duży atak miał miejsce w nocy z 12 na 13 czerwca. Rosjanie użyli wówczas 15 pocisków manewrujących Ch-101/555 oraz czterech dronów Shahed-131/136. Obrona powietrzna miała zestrzelić 11 rakiet i jednego drona. Najbardziej ucierpiał Krzywy Róg, gdzie zniszczony został m.in. blok mieszkalny i zginęło co najmniej 10 osób. Ponadto dwa pociski Kalibr trafiły w nieznane cele położone na terenie obwodu charkowskiego.

9 czerwca Pentagon powiadomił o nowym pakiecie wsparcia wojskowego o wartości 2,1 mld dolarów. W jego skład weszły dodatkowe pociski do systemu obrony powietrznej Patriot, system obrony powietrznej HAWK i dodatkowe pociski do niego, amunicja artyleryjska 105 mm i 203 mm, bezzałogowce rozpoznawcze RQ-20 Puma, kierowane laserowo rakiety i nieokreślone części zamienne oraz pakiet szkoleniowy. Tego samego dnia Belgia zadeklarowała przekazanie Ukrainie amunicji artyleryjskiej 105 mm wartej 35 mln dolarów.

10 czerwca podczas wizyty w Kijowie premier Kanady Justin Trudeau ogłosił, że jego państwo przeznaczy w tym roku dodatkowe 500 mln dolarów na wsparcie militarne Ukrainy (do tej pory przekazano 1 mld dolarów wsparcia) oraz przedstawił pakiet pomocowy zawierający 287 pocisków przeciwlotniczych AiM-7 Sparrow i 10 tys. pocisków artyleryjskich 155 mm. Kanada dołączy też do koalicji szkolącej ukraińskich pilotów na myśliwcach F-16. Trudeau zapowiedział również wysłanie Ukrainie jednego ciężkiego samolotu transportowego An-124 zarejestrowanego w Rosji, który w lutym ub.r. zarekwirowano na terytorium Kanady. 12 czerwca Dania zadeklarowała dostarczenie Ukrainie 2 tys. pocisków artyleryjskich 155 mm. Dzień później minister obrony RFN Boris Pistorius poinformował z kolei, że Niemcy nie są w stanie uzupełnić ukraińskich strat czołgów Leopard 2, jednak już w lipcu nastąpią pierwsze dostawy czołgów Leopard 1.

W wywiadzie dla „The Wall Street Journal” prezes i dyrektor generalny Raytheon Technologies Corporation Gregory J. Hayes zapowiedział, że prowadzona przez niego firma zwiększa produkcję systemów obrony powietrznej średniego zasięgu Patriot z 5 do 12 baterii rocznie. Według niego do końca 2024 r. kolejne pięć baterii tego systemu ma zostać dostarczonych Ukrainie. Niejasnym pozostaje, kto za nie zapłaci. Obecnie jedynie USA i Niemcy (Berlin potwierdził przekazanie niemieckiego systemu) zadeklarowały wysłanie Kijowowi po jednej baterii Patriot, które pochodzą z zasobów własnych sił zbrojnych obu państw.

10 czerwca szef rosyjskiego resortu obrony Siergiej Szojgu podpisał zarządzenie mające uregulować status prawny formacji ochotniczych biorących udział w agresji na Ukrainę. Do 1 lipca osoby chcące kontynuować w nich służbę mają podpisać kontrakt z Ministerstwem Obrony (w formie indywidulanej bądź kontraktu zbiorowego danej jednostki ochotniczej). Zawieranie umów ma zapewnić objęcie członków ich rodzin środkami ochrony socjalnej i wsparciem finansowym. Wiceminister obrony FR Nikołaj Pankow zaznaczył, że od początku czerwca br. służbę kontraktową podjęło ponad 13,5 tys. osób. 12 czerwca zbiorowy kontrakt podpisał dowódca czeczeńskiego pułku „Achmat-Północ” (jednostka powstała we wrześniu 2022 r. i ma liczyć ok. 2 tys. ludzi). Zawarto też szereg kontraktów z dowódcami jednostek wchodzących w skład „ochotniczego korpusu szturmowego”. Nie do końca wiadomo, o jakie konkretnie jednostki chodzi. Niewykluczone, że dla potrzeb propagandowych odnawiane są kontrakty z osobami walczącymi w ramach tzw. korpusów armijnych Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, które na początku roku wcielono do rosyjskich sił zbrojnych. Rozkaz Szojgu podsycił konflikt z właścicielem firmy najemniczej Grupa Wagnera Jewgienijem Prigożynem, który oświadczył, że jego formacja nie będzie podpisywać umów z Ministerstwem Obrony. Według niego firma jest podporządkowana prezydentowi (głównodowodzącemu) Rosji, a swoje działania koordynuje z jednym z zastępców dowódcy operacji na Ukrainie, generałem Siergiejem Surowikinem.

Ukraińskie rządowe Centrum Oporu Narodowego poinformowało 12 czerwca o dyslokacji do obwodu briańskiego dywizjonu uzbrojonego w systemy rakietowe ziemia–woda Bał. Jednostka należy do 11. Samodzielnej Brygady Artylerii Brzegowej Floty Czarnomorskiej, stacjonującej w miejscowości Utasz (Kraj Krasnodarski). Przemieszczenie w głąb lądu rakiet manewrujących przeznaczonych do niszczenia celów morskich sygnalizuje, że mogą one zostać użyte do niszczenia celów lądowych, i jest doraźnym uzupełnieniem rosyjskiego potencjału rakietowego.

12 czerwca prezydent Wołodymyr Zełenski oznajmił, że od początku agresji na pełną skalę z niewoli wroga powróciło 2526 Ukraińców i Ukrainek.

Komentarz

Biorąc pod uwagę fakt, że rosyjskie pozycje na południe od Wełykiej Nowosiłki były znacznie wysunięte w stosunku do głównej linii obrony, dotychczasowe postępy ukraińskie należy uznać za sukces tylko w skali taktycznej. Wydaje się, że prowadzone przez stronę ukraińską działania zaczepne wciąż mają ograniczony charakter i część rezerw nie została jeszcze użyta w walce. Prawdopodobnie główny cel to znalezienie słabych miejsc w ugrupowaniu przeciwnika oraz zdobycie przyczółków do rozwinięcia ofensywy. Nie można też wykluczyć, że natarcia pod Orichiwem i Wełyką Nowosiłką mają odciągnąć uwagę wroga, a ciężar walk zostanie w najbliższym czasie przeniesiony na inne odcinki frontu.

Doświadczenia starć na południe od Orichiwa dobitnie ilustrują znaczenie min przeciwpancernych w tej wojnie. Dobrze ułożone pola minowe, kontrolowane przy tym przez środki ogniowe obrońców (zwłaszcza ciężką artylerię i przeciwpancerne pociski kierowane), są bardzo trudne do sforsowania. W ubiegłych miesiącach Rosjanie stykali się z podobnymi problemami na ukraińskich polach minowych (ostatnio w styczniu–lutym w trakcie bitwy pod Wuhłedarem). Otwartą kwestią pozostaje, na ile szczelne i efektywne są rosyjskie pola minowe na pozostałych odcinkach frontu zaporoskiego i czy Ukraińcy będą w stanie je pokonać.

Rozkaz ministra obrony Rosji o uregulowaniu statusu formacji ochotniczych biorących udział w agresji na Ukrainę ma prowadzić do przejęcia kontroli nad nimi przez armię. Podpisanie kontraktów służy utrzymaniu dyscypliny w tych formacjach i ograniczeniu liczby przypadków samowolnych decyzji w kwestii sposobu udziału w starciach. Formalizowanie podległości ochotników regularnej armii stanowi także próbę osłabienia pozycji tzw. prywatnej firmy wojskowej Prigożyna, który ostro krytykuje kierownictwo resortu obrony i Sztabu Generalnego FR, oskarżając je o nieudolność w prowadzeniu wojny. Odmowa podpisania kontraktu przez Grupę Wagnera może doprowadzić do pozbawienia jej wsparcia materiałowego i usunięcia z rejonu Donbasu jako formacji samozwańczej. Nie można również wykluczyć, że w przypadku powodzenia takiego scenariusza armia będzie usiłowała przejąć część ochotników walczących dotąd w szeregach wagnerowców.

osw.waw.pl

Siły ukraińskie kontynuowały kontrofensywę w co najmniej trzech sektorach frontu i 12 czerwca zdobyły dalsze terytoria. Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malyar poinformowała 12 czerwca, że siły ukraińskie na kierunku Donieck i Tawrysk (Zaporoże) posunęły się naprzód o 6,5 km i odzyskały 90 kilometrów kwadratowych terytorium w ciągu ostatniego tygodnia. Malyar dodała, że w tym samym okresie siły ukraińskie wyzwoliły jedną osadę w zachodnim obwodzie zaporoskim oraz sześć osad we wschodnim obwodzie zaporoskim i zachodnim obwodzie donieckim. Rzecznik Sił Ukraińskiej Wschodniej Grupy Sił płk Serhij Czerewaty stwierdził, że wojska ukraińskie kontynuowały kontrataki na flankach Bachmutu i posunęły się od 250 do 700 metrów w nieokreślonych obszarach na obrzeżach miasta. Źródła rosyjskie zauważyły, że siły ukraińskie kontynuowały kontrataki na pozycje rosyjskie na południowy zachód, północ i północny zachód od Bachmutu, szczególnie w pobliżu Berchivki (3 km na północny zachód od Bachmut). Geolokalizowane nagranie opublikowane 12 czerwca dodatkowo wskazuje, że siły ukraińskie poczyniły ograniczone postępy w zachodnim obwodzie donieckim na południe od Wielkiej Nowosilki. Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły rosyjskie próbują kontratakować w tym rejonie i że walki trwały w zachodnim rejonie Doniecka i wschodniego obwodu zaporoskiego w ciągu 12 czerwca. Rosyjscy milbloggerzy dodatkowo donosili o ukraińskich działaniach bojowych w zachodnim obwodzie zaporoskim pod Orichowem, ale zaznaczyli, że intensywność ataków na ten sektor nieco się zmniejszyła.

Siły rosyjskie podobno rozpoczęły kontratak 12 czerwca w zachodnim obwodzie donieckim po ukraińskich zdobyczach taktycznych w pobliżu występu Wremiwka 11 czerwca. Źródła  rosyjskie podały, że elementy rosyjskiej 127. kontratakowały przeciwko siłom ukraińskim we Wremiwce 12 czerwca.  W tej publikacji siły rosyjskie nie zdobyły żadnych potwierdzonych zdobyczy terytorialnych w ramach tych kontrataków, chociaż niektóre źródła rosyjskie podały, że siły rosyjskie odbiły Makarivkę (5 km na południe od Wielkiej Nowosilki). Ukraińska wiceminister obrony Hanna Malyar poinformowała, że siły ukraińskie nadal kontrolują Makarivkę na dzień 12 czerwca. Rosyjskie źródło poinformowało, że walki we Wremiwce trwają, a wyniki bitwy są niejasne. Zagorzały nacjonalista i były rosyjski oficer Igor Girkin twierdził, że jeśli to prawda, to doniesienia te potwierdzają sukces rosyjskiej elastycznej taktyki obronnej na tym obszarze i że rosyjskiemu dowództwu wojskowemu bardziej zależy na osłabieniu sił ukraińskich niż na odzyskaniu terytorium. Girkin twierdził, że typową obroną sił rosyjskich jest wycofanie się na tyły w celu odciągnięcia ukraińskiej piechoty spod zasięgu ukraińskiej obrony powietrznej i walki radioelektronicznej. Girkin twierdził, że siły rosyjskie następnie atakują ten obszar przy wsparciu czołgów i obrony powietrznej, aby uniemożliwić siłom ukraińskim rozmieszczenie elementów obrony powietrznej na nowo zdobyte obszary.

Rosyjscy blogerzy twierdzili, że złe warunki pogodowe uziemiły rosyjskie samoloty, utrudniając rosyjską obronę przed ukraińskimi atakami w pobliżu granicy administracyjnej między obwodami donieckim i zaporoskim. Źródła rosyjskie twierdziły, że siłom ukraińskim udało się 11 czerwca osiągnąć taktyczne korzyści z powodu ulewnego deszczu i mgły, które uniemożliwiły rosyjskim siłom powietrzno-kosmicznym (WKS) i lotnictwu wojskowemu (samoloty rotacyjne) uderzenie w skupiska sił ukraińskich. Źródła rosyjskie podały, że 12 czerwca po ustąpieniu opadów rosyjski WKS i lotnictwo wojskowe wznowiły intensywne naloty na siły ukraińskie. Girkin twierdził, że pogoda będzie odgrywać ważną rolę w określeniu wyniku operacji w tym sektorze w najbliższych dniach.

(...)

Nagrania wideo w mediach społecznościowych, które krążyły 12 czerwca, podobno pokazują rosyjskie oddziały zaporowe – wyspecjalizowane jednostki, które grożą zastrzeleniem własnego wycofującego się personelu lub zmuszając do walki – strzelają do sił rosyjskich, które opuściły swoje pozycje gdzieś na Ukrainie. W tej chwili ISW nie jest w stanie potwierdzić autentyczności materiału. Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii poinformowało w listopadzie 2022 r., że siły rosyjskie na Ukrainie prawdopodobnie zaczęły rozmieszczać „oddziały zaporowe” i „jednostki blokujące” na Ukrainę oraz że rosyjscy generałowie prawdopodobnie chcą, aby podlegli im dowódcy strzelali do dezerterów, w tym być może zezwalali personelowi na zabijanie własnych dezerterów żołnierzy.

understandingwar.org

— W ofensywach wojskowych tak zwane fazy zużycia przeplatają się z rzeczywistymi manewrami — mówi ekspert wojskowy Franz-Stefan Gady. — Przestrzeń do manewrów często otwiera się stopniowo, by nagle się rozszerzyć.

Pierwszą rzeczą do zrobienia jest "miękkie strzelanie" do linii wroga w fazie wyniszczenia. Jeśli przełom się powiedzie, może doprowadzić do szybszego podboju obszarów, które pozostają słabiej ufortyfikowane. W ten sposób wkrótce może nastąpić faza manewrowa kontrofensywy — mówi Gady.

W obecnej fazie Ukraińcy są szczególnie narażeni na ataki z powietrza. — Zgodnie z oczekiwaniami okazuje się, że Ukraina nie ma kontroli nad przestrzenią powietrzną i musi przeznaczać ograniczone zasoby obrony powietrznej na ochronę miast cywilnych — stwierdza niemiecki ekspert wojskowy Nico Lange. — Ukraińskie siły zmechanizowane są podatne na ataki rosyjskich helikopterów i dronów.

Dlatego też Ukraina atakuje głównie w nocy, w małych formacjach składających się z trałów przeciwminowych, bojowych wozów piechoty i czołgów — mówi Lange. Zgodnie z przekazami, mają one być lepiej wyposażone w noktowizory w porównaniu z systemami rosyjskimi.

Ponadto rosyjskie linie na południu wydają się do tej pory stosunkowo niezawodne. Amerykański Instytut Badań nad Wojną ocenia, że Rosjanie bronią się obecnie na ogół profesjonalnie. Jak przekazała ukraińska wiceminister obrony Hanna Malar — Rosja przenosi również swoje najsilniejsze jednostki z obwodu chersońskiego na sporne odcinki frontu, aby odeprzeć ukraiński atak.

(...)

Ale Ukraińcy również dalecy są od bycia w pełni sił. "Istnieje duża różnica między początkiem ofensywy a głównym atakiem lub operacją" — pisze były generał Ben Hodges, były naczelny dowódca armii amerykańskiej w Europie, w niedawnej ocenie dla Center for European Policy Analysis w Waszyngtonie.

"Ofensywa oczywiście się rozpoczęła, ale to jeszcze nie jest główny atak" — wskazywał Hodges. "Kiedy zobaczymy duże jednostki pancerne uczestniczące w ataku, będziemy wiedzieć, że on tak naprawdę się rozpoczął. Ale jak dotąd nie widzieliśmy koncentracji kilkuset czołgów bojowych i bojowych wozów piechoty w bitwie".

Ekspert Nico Lange jest podobnego zdania: — Ukraina rozmieściła do tej pory około 25 proc. sił przygotowanych do kontrofensywy. Rosja wykorzystała już około 90 proc. swoich rezerw na południu celem wzmocnienia — mówi.

Die Welt/onet.pl

poniedziałek, 12 czerwca 2023


— Nie mamy informacji, by do walki weszły ukraińskie brygady pancerne. W przypadku szturmowania fortyfikacji, czołgi stanowią główną siłę przełamującą. W obecnych natarciach ukraińskich bierze udział pierwszy rzut wojsk, który ma zadanie naruszyć rosyjską obronę. I znaleźć słabe miejsca, gdzie zostaną wprowadzone główne jednostki — uważa.

Polski wojskowy używa obrazowego porównania. — Ukraińcy opukują ścianę. Chcą znaleźć głuchy odgłos, czyli puste miejsce, w którym obrona rosyjska jest słaba. Tam będą bić swoimi pancernymi pięściami.

"Opukiwanie" rosyjskiej obrony trwa na odcinku około 300 km. — W przybliżeniu jest to 150 km na odcinku zaporoskim i 150 km w Donbasie. Ukraińcy większość sił skierowali na Zaporoże.

Rozmówca Onetu uważa, że na Zaporożu pierwsze natarcie ma znaleźć luki w spójności rosyjskiej obrony, ale ma też pokonać tzw. pas przesłaniania. — Jest to odcinek ok. 5-7 km, gdzie siły przystępujące do natarcia są bardzo narażone na ogień artylerii, ataki rakietowe i uderzenia lotnictwa. Siły z obecnego natarcia mają wypracować optymalne pozycje dla głównych sił.

Korzystając z dostępnych danych, pułkownik widzi, że na Zaporożu Ukraińcy atakują na kilku kierunkach, które układają się w jedno główne natarcie. Mocno chwali atak, gdzie Ukraińcy uderzyli w punkt styku dwóch rosyjskich armii: Południe i Wschód. — Tam doszło do takiego bałaganu, że musiał pofatygować się sam zastępca rosyjskiego szefa sztabu generalnego Walerija Gierasimowa. Zdyscyplinował dowódców obu armii i wyjaśnił im, za co odpowiadają.

Płk Lewandowski jest zdania, że w obecnej ofensywie "celem Ukraińców nie jest zdobycie terenu tylko zniszczenie rosyjskich sił". — Nie chodzi o samo wypchnięcie Rosjan, bo za chwilę Rosjanie mogą wrócić na ten sam teren ze swoją kontrofensywą. Chodzi o zniszczenie tych sił.

— Ukraińcom się nie spieszy. Wcześniej mieliśmy do czynienia z ofensywami operacyjnymi nastawionymi na szybki efekt. Tu mówimy o ofensywie strategicznej zaplanowanej na tygodnie. Będzie się składać z wielu większych i mniejszych zaczepnych operacji. Różnie to będzie wyglądało. Na jednym odcinku Rosjanie będą powoli wyciskani z pozycji, na innym może dojść do błyskotliwego przełamania i rajdu na tyłach wroga.

Pułkownik nie zgadza się z komentarzami, że już na tym etapie ofensywy ukraińskiej Rosjanie zużyli większość swoich odwodów. — Nie mieli powodów, by je wykorzystać. Bo nie doszło do żadnych znaczących przełamań obrony. Rosjanie operują odwodami ostrożnie i ewidentnie oszczędzają te jednostki, kiedy ta ukraińska pięść się przebije.

Wojskowy zwraca uwagę, że styl obecnej ukraińskiej ofensywy z szukaniem słabych punktów w obronie wroga przypomina wcześniejszy plan Rosjan. — Założenia planu rosyjskiej ofensywy były podobne. Nigdzie jednak Rosjanom nie udało się naruszyć spójności ukraińskiej obrony. Rosyjska pięść nie mogła się wbić.

Rosjanom ofensywa nie wyszła, czy Ukraińcom się powiedzie? Jeżeli plan jest podobny, co stanowi różnicę? — Przede wszystkim Ukraińcy mają rozpoznanie NATO i precyzyjnie znają rozłożenie rosyjskich wojsk. Ukraińska artyleria ma też przewagę zasięgu i celności. Ukraińcy tłuką artylerią w sposób niespotykany od początku wojny. Jeżeli wystarczy im amunicji, jest szansa, że na tyle zmielą pozycje rosyjskie, że uda im się przełamać obronę — odpowiada ekspert.

Pułkownik przestrzega jednak przed hurraoptymizmem. — Rosjanie swego czasu tak samo tłukli artylerią pozycje ukraińskie. I nie przełamali obrony — przypomina.

Jest jeszcze kwestia, która ukraińskim wojskowym spędza sen z powiek. — Jednym z największych zagrożeń dla ofensywy ukraińskiej jest działanie lotnictwa rosyjskiego. Nie bez powodu Ukraińcy chcieli od Zachodu samoloty, zwlekając z ofensywą. Tych samolotów nie dostali.

Rosjanie mają przewagę w powietrzu. Sytuacja wygląda następująco: im dalej od własnych głównych linii wyjściowych działają Ukraińcy, tym ich obrona przeciwlotnicza jest słabsza.

— Już widzieliśmy rosyjskie ataki Kamowów Ka-52, które strzelają z własnych linii, z maksymalnego zasięgu, używając przeciwpancernych pocisków kierowanych. I są bezkarne, bo Ukraińcy nie mają czym ich trafić. Mają wprawdzie Gepardy, ale mają do nich zbyt mało amunicji.

Polski wojskowy nie ma wątpliwości, że Ukraińcom brakuje samobieżnych środków przeciwlotniczych na dystansie 10 km, które mogłyby towarzyszyć czołgom w ich natarciu i osłaniać je przed rosyjskimi atakami z powietrza.

— Dlatego Ukraińcy nie uderzyli w wąskim pasie, bo te wszystkie Kamowy od razu by się tam pojawiły. Teraz jednak rosyjskie lotnictwo jest rozproszone, bo musi działać na całej linii frontu.

Jak będą wyglądały kolejne tygodnie ukraińskiej ofensywy? — Oceniam, że będzie to przypominało zjawisko śnieżnej kuli. Rozmach ukraińskiej ofensywy będzie rósł. Nie ma jednak pewności, że ofensywa przyniesie powodzenie. Pewne jest, że jeżeli dojdzie do przełamania rosyjskiej obrony, to nie będzie to na całym trzystukilometrowym odcinku.

onet.pl

Człowiek, który dobrowolnie chciał zostać królem Putina, był wyraźnie zirytowany. Jednak tyrada Prigożyna była prawdopodobnie po części grą, zwłaszcza że mówiła, kogo Prigożyn nie skrytykował: Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Putina, potężnego następcy KGB działającego z jego twierdzy na placu Łubianki w Moskwie. Przynajmniej na razie wydaje się, że Prigożyn unika walki z de facto instytucjonalnym królem Rosji i jej potężnym dyrektorem, generałem Aleksandrem Bortnikowem – i to samo w sobie jest odkrywcze.

Prigożyn pewnego dnia może strzelać do Putina, ale jeszcze nie teraz. Podobnie Putin może strzelać do niego. Ale na razie ta dwójka jest sklejona ze sobą we współzależnej egzystencjalnej relacji, nieufni wobec siebie, ale wciąż dla siebie przydatni. Ta dychotomia — ewoluujący "wrogowie" — sprawia, że ​​obecny przypadek Prigożyna jest jeszcze bardziej ciekawy i intrygujący.

Putin ma historię podobnej konfrontacji rywalizujących ze sobą frakcji w swoim reżimie, najwyraźniej w celu sprawdzenia, czy któryś z rywalizujących bloków nie zgromadzi zbyt dużej władzy. Pomiędzy tym a tym, jak bardzo słabnie „specjalna operacja wojskowa” Putina na Ukrainie, można sobie wyobrazić, że rosyjski prezydent wysyła Prigożyna, aby ustawić Szojgu i Gierasimowa „do odstrzału”, jeśli wojna z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i Kijowem stanie się przegraną sprawą. W tym celu Prigozhin może, ale nie musi, być nieświadomym wspólnikiem. Niemniej jednak jest chętnym graczem, nawet jeśli gra końcowa nie jest jasna — lub ma na myśli własne, bardzo odmienne zakończenie. 

Jeden potencjalny koniec może być tuż za rogiem. Ukraina coraz częściej daje do zrozumienia , że ​​zbliża się długo oczekiwana kontrofensywa, a w Moskwie narasta poczucie, że jeśli się powiedzie, może zadać cios nokautujący militarnym awanturnikom Putina na Ukrainie. Jeśli tak, machinacje Putina mogą uderzyć w niego jak bumerang. Generał broni (w stanie spoczynku) Ben Hodges, były dowódca Armii Stanów Zjednoczonych w Europie, w wywiadzie dla Times Radio zasugerował, że „niespójność i nienawiść” między Szojgu, Gierasimowem i Prigożynem „gwarantuje [Rosjanom] brak spójnej obrony planu”, przyspieszając w ten sposób upadek Rosji na polu bitwy.

Wycofanie się Prigożyna z Bachmuta również było wymowne — być może zachowuje swoje siły na atak na reżim w przypadku pokonania Rosji. Na razie jednak gęsta mgła wojny utrzymuje się i jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, kto stał za atakiem dronów na Moskwę. Równie dobrze może to być rosyjska operacja fałszywej flagi, aby usprawiedliwić zarządzenie przez Kreml pełnej mobilizacji. Mogą to być Ukraińcy. Rajdy w stylu „Mission: Impossible” stają się wizytówką Zełenskiego; psychologiczny wpływ na rosyjską publiczność był głęboki.

Rosja oskarżyła Kijów, ale Ukraina temu zaprzecza. Według BBC doradca Zełenskiego Mychajło Podoliak przyznał, że jego kraj „z przyjemnością obserwował rozwój wydarzeń i przewidywał wzrost takich incydentów”. Bez wątpienia, po dniach gwałtownych ataków dronów i rakiet na Kijów, Ukraina – w tym burmistrz Kijowa Witalij Kliczko – chciałaby, aby Moskwa posmakowała własnego krwawego lekarstwa. 

Prigożynowi też mogło się to podobać. Nie możemy wykluczyć, że mógł stać za wtorkowym atakiem dronów na Moskwę, a być może także za wcześniejszym atakiem na Wielki Pałac Kremla. W końcu Prigożyn jest dziwnie złożony: sprytny, ale rozdrażniony. Wybaczający, ale mściwy. Spiskujący, ale impulsywny. 

Rozciąganie niezliczonych sprzeczności osobowości Prigożyna, aby przejść od „bohatera Bachmuta” do potencjalnego zdrajcy Putina, nie jest o jeden most za daleko. Atak dronów mógł być zaliczką lub mafijną głową konia dostarczoną do mieszkania Putina na Rublowce. Mogło to również mieć na celu wyrównanie innych porachunków z moskiewskimi elitami i ich wojskowymi pomocnikami: odwet za zabójstwo Władiena Tatarskiego w petersburskiej kawiarni, której właścicielem miał być Prigożyn, czy zemsta na rosyjskim Ministerstwie Obrony za niedostateczne zaopatrzenie w amunicję dla jego sił paramilitarnych Wagnera podczas długiej, krwawej walki o Bachmut, które Prigożyn obwinia za spowodowanie wysokich strat rosyjskich. 

Jednak prawie pewne jest, dlaczego ma miejsce całe to rosyjskie kiwanie i drybling. Z wyjątkiem Putina przywódcy w Moskwie prawdopodobnie wiedzą, że wojna na Ukrainie jest przegrana. Gracze na Kremlu i wokół niego opracowują plany awaryjne, aby przetrwać próżnię władzy w postputinowskiej Rosji. Prigożyn koncentruje się na osłabieniu Szojgu i Gierasimowa – i prawdopodobnie będzie unikał FSB tak długo, jak to możliwe, w grze „ostatni człowiek stoi”, biorąc pod uwagę, że Bortnikow toczy własną walkę o władzę z Gwardią Narodową (Rosgwardia) Wiktora Zołotowa.

Ciekawy przypadek Jewgienija Prigożyna stanie się mniej ciekawy i bardziej pewny, jeśli w końcu przejmie FSB – to znaczy, jeśli Putin pozwoli mu przetrwać tak długo. Tak czy inaczej, wkrótce w Moskwie nadejdzie „czas młota kowalskiego”; prawdopodobnie wcześniej niż później, jeśli Ukraina dokona militarnej repatriacji Krymu. Najlepiej byłoby pozostać na parterze i unikać jakiejkolwiek herbaty serwowanej w stylu Aleksandra Łukaszenki. 

themessenger.com