poniedziałek, 8 maja 2023


Niechęć prezydenta Rosji Władimira Putina do mianowania ogólnego dowódcy teatru działań inwazji na Ukrainę miała kaskadowe skutki dla rosyjskiej armii, w tym wzmaganie intensywnego podziału na frakcje, dezorganizację struktur dowodzenia i podsycanie nieosiągalnych oczekiwań. Zachodni urzędnicy poinformowali w kwietniu 2022 r., że Rosja nie ma jednego głównego dowódcy wojskowego swoich sił na Ukrainie od rozpoczęcia inwazji 24 lutego 2022 r. Putin prawdopodobnie chciał przedstawić siebie jako głównodowodzącego i mózg udanej inwazji na Ukrainę. Zdobyte rosyjskie plany wojskowe ujawniły, że Kreml spodziewał się, że siły rosyjskie zajmą Kijów w ciągu zaledwie kilku dni, a Putin prawdopodobnie chciał ogłosić tę szybką inwazję osobistym zwycięstwem geopolitycznym. Putin mógł niechętnie mianować dowódcę tej inwazji, aby uniknąć przypisania dowódcy wojskowemu zwycięstwa militarnego na Ukrainie – podobnie jak między sowieckim przywódcą Józefem Stalinem, a marszałkiem Związku Radzieckiego Georgijem Żukowem podczas II wojny światowej. Stalin miał ograniczone i przestarzałe doświadczenie wojenne i podobno był zazdrosny o militarne wyczyny i sławę Żukowa. Putin nie ma doświadczenia wojskowego, co mogło dodatkowo wpłynąć na jego decyzję o niewyznaczeniu dowódcy inwazji, który mógłby go przyćmić, przypisując sobie spodziewane dramatyczne zwycięstwo.

Putin mianował pierwszego generalnego dowódcę teatru działań wojennych, generała armii Aleksandra Dwornikowa, w kwietniu 2022 r., po wycofaniu się spod Kijowa. Putin mianował Dwornikowa natychmiast po ukraińskiej kontrofensywie wokół Kijowa, ponieważ prawdopodobnie zdał sobie sprawę, że wojna na Ukrainie stanie się dłuższą operacją wymagającą bardziej zdefiniowanej struktury dowodzenia. Dvornikov był wówczas dowódcą Południowego Okręgu Wojskowego (SMD) i przez całą swoją kadencję jako dowódca generalny. Putin podobno poinstruował Dvornikova, aby zajął Donbas przed świętem Dnia Zwycięstwa 9 maja, wystawiając Dvornikova na porażkę (chociaż ani Putin, ani Dvornikov mogli wtedy nie zdawać sobie z tego sprawy). Putin zlecił też Dwornikowowi utworzenie jednolitego dowództwa dla rosyjskich operacji na Ukrainie. Dwornikowowi nie udało się osiągnąć żadnego z celów, a następnie do końca maja Putin mianował generała armii Giennadija Żidko na miejsce Dwornikowa. Putin wyznaczył także Żidkę na miejsce dowódcy Wschodniego Okręgu Wojskowego (EMD) generała pułkownika Aleksandra Czajko, prawdopodobnie po to, by dowódca teatru mógł nadal pełnić podwójną funkcję jednego z dowódców okręgu wojskowego. Podwójne role przypisane Żidko i Dwornikowowi były prawdopodobnie wynikiem ciągłej niechęci Putina do uczynienia jednego generała zbyt wybitnym. Zarówno Żidko, jak i Dwornikow faktycznie stali się pierwszymi wśród równych, zamiast zajmować charakterystyczną i wyjątkową pozycję wyraźnie przewyższającą innych dowódców okręgów wojskowych. Putin mianował ogólnego dowódcę teatru bez innych obowiązków dopiero po ośmiu miesiącach wojny, po kilku znaczących niepowodzeniach. Odwołanie Czajko ze stanowiska dowódcy EMD było jednocześnie pierwszym odwołaniem dowódcy okręgu wojskowego, ponieważ wydawało się, że Dvornikow zachował dowództwo Południowego Okręgu Wojskowego (SMD) po degradacji z ogólnego dowódcy teatru wojny. Dymisja Czajko zasygnalizowała decyzję Putina o usunięciu dowódców, którzy nadzorowali niepowodzenie rosyjskiej armii w zdobyciu Kijowa. Powody, dla których Putin mianował Dvornikova i Żidko, są niejasne, chociaż mógł ich wybrać ze względu na ich prawdopodobne powiązania z szefem Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji, generałem Walerijem Gierasimowem.

Rosyjskie wojsko zaczęło wprowadzać dowódców kierunków operacyjnych w czerwcu i lipcu 2022 r. pod dowództwem ogólnego dowódcy teatru działań, generała pułkownika Giennadija Żidko, próbując zorganizować swoją ofensywę na wschodniej Ukrainie. Żidko prawdopodobnie odziedziczył po Dwornikowie zadanie sformalizowania rosyjskich struktur dowodzenia na Ukrainie i dążył do wprowadzenia operacyjnych zgrupowań sił, aby odnieść sukces w zadaniu, które prawdopodobnie przyczyniło się do dymisji Dwornikowa. Siły rosyjskie przedstawiły generała armii Siergieja Surowikina jako dowódcę Południowego Zgrupowania Sił, generała porucznika Andrieja Syczewoja jako dowódcę Zachodniego Zgrupowania Sił oraz dowódcę Centralnego Okręgu Wojskowego (CMD), generała pułkownika Aleksandra Łapina jako dowódcę Centralnego Zgrupowania Sił przed i po zdobyciu przez Rosję Siewierodoniecka pod koniec czerwca. Rosyjskie wojsko wprowadziło ostatecznego dowódcę kierunku operacyjnego po zdobyciu Łysyczańska i późniejszej przerwie operacyjnej na początku lipca, a generał pułkownik Rustam Muradow został mianowany dowódcą Wschodniego Zgrupowania Sił. Podczas gdy południowe i centralne zgrupowanie sił było mocno zaangażowane w wyniszczającą ofensywę mającą na celu zdobycie Łysyczańska i Siewierodoniecka, nie jest jasne, na ile konkretne były wschodnie i zachodnie zgrupowania sił jako struktury dowodzenia w kulminacyjnym momencie rosyjskiej ofensywy po zdobyciu Łysyczańska i Siewierodonecka. Rosyjskie dowództwo wojskowe nigdy publicznie nie wyjaśniło rozgraniczenia między dowództwem okręgu wojskowego a dowództwem zgrupowania sił, co spowodowało zamieszanie społeczne i możliwą degradację zdolności rosyjskiej armii do skutecznego prowadzenia operacji na Ukrainie na wielu kierunkach, chociaż nie jest jasne, czy rosyjscy dowódcy i siły wojskowe byli zdezorientowani.

Wyniszczające, ale częściowo udane operacje ofensywne na wschodniej Ukrainie prawdopodobnie dały Putinowi informacyjne wsparcie do zwolnienia pozostałych dowódców, którym nie udało się wcześniej w inwazji najechać na Kijów: dowódcę Zachodniego Okręgu Wojskowego (BMR) generała pułkownika Aleksandra Żurawlowa, dowódcę VDV generała pułkownika Andrieja Sierdiukowa i byłego dowódcę teatru Dwornikowa, ze stanowiska dowódcy SMD. Zdobycie Siewierodoniecka i Łysyczańska prawdopodobnie stało się katalizatorem dla Putina, który zaczął przesuwać swoją łaskę na postacie niezwiązane z Gierasimowem, a co za tym idzie, z głośnymi niepowodzeniami pierwszych kilku miesięcy wojny - zwłaszcza na Łapina i Surowikina, którzy dowodzili operacjami, co zaowocowało zdobyciem miast.

Czeczeński szef Ramzan Kadyrow poinformował, że generał pułkownik Siergiej Kuzwowlew działał jako tymczasowy dowódca SMD pod koniec lipca, prawdopodobnie wskazując, że stanowisko to przeszło na niego po zwolnieniu Dwornikowa ze stanowiska pierwszego zastępcy dowódcy SMD. Nominacja Kuzowlewa może sugerować, że między niektórymi zwolnieniami a nowymi stałymi powołaniami istniały znaczne luki, a podlegli dowódcy zajmowali w tych okresach przejściowych stanowiska tymczasowe. Te okresy przejściowe prawdopodobnie zakłóciły rosyjskie planowanie i operacje.

Rozpoczęcie ukraińskich kontrofensyw w sierpniu i wrześniu 2022 r. wywołało powszechną panikę w Rosji, powodując kolejne zmiany dowództwa, jednocześnie opóźniając decyzję o rozwiązaniu dowództw kierownictwa operacyjnego jako jednostek odrębnych od okręgów wojskowych. Zdymisjonowanie Syczewoja z funkcji dowódcy Zachodniego Zgrupowania Sił na kilka dni przed rozpoczęciem ukraińskiej kontrofensywy sugeruje, że rosyjskie dowództwo wojskowe podjęło już w sierpniu decyzję o zniesieniu różnic między zgrupowaniami sił a strukturami dowodzenia okręgów wojskowych. Być może Putin zamierzał jeszcze bardziej uprościć strukturę dowodzenia operacjami na Ukrainie, ale powstrzymał się od tego, gdy siły ukraińskie rozpoczęły kontrofensywę w obwodach charkowskim i chersońskim. Sychevoy prawdopodobnie nadal pełnił funkcję dowódcy Zachodniego Zgrupowania Sił w jakimś charakterze przez rozpoczęcie ukraińskiej kontrofensywy w obwodzie charkowskim, dopóki seria niepowodzeń w strefie odpowiedzialności Syczewoja wokół północno-wschodniego obwodu charkowskiego skłoniła rosyjskie dowództwo wojskowe do przesunięcia dowództwa zgrupowania z dala - od Sychevoya i jego rzekomego następcy, generała porucznika Romana Berdnikova - do Łapina. Powołanie Łapina do nadzorowania prawie całości rosyjskich operacji w obwodach charkowskim i ługańskim, prawdopodobnie odzwierciedlało ówczesną pozycję Łapina u Putina. Kreml w coraz większym stopniu czynił Łapina twarzą rosyjskiej ofensywy na wschodniej Ukrainie przez całe lato 2022 roku, a Putin mógł przewidywać mianowanie Łapina na kolejnego ogólnego dowódcę teatru, ponieważ od dawna krążyły pogłoski, że Łapin jest prawdopodobnym następcą Gierasimowa i nie wydawał się być blisko powiązany z głównymi frakcjami MON. Obie frakcje w MON prawdopodobnie z zadowoleniem przyjęły, a nawet poparły nominację Łapina na tak odpowiedzialne stanowisko, zdając sobie sprawę, że ktokolwiek dowodzi tym sektorem frontu, prawdopodobnie stanie się wygodnym kozłem ofiarnym rosyjskich niepowodzeń wojskowych.

Sukces ukraińskich kontrofensyw w obwodach charkowskim i chersońskim doprowadził do głębszych zmian w dowodzeniu i powstania frakcji antygerasimowskiej w rosyjskim Ministerstwie Obrony (MON). Niestabilna i zagmatwana struktura dowodzenia i kontroli obejmująca Wschodni i Zachodni Okręg Wojskowy oraz odpowiadające im ugrupowania sił prawdopodobnie spotęgowała chaotyczną ucieczkę Rosjan w obwodzie charkowskim i całkowite załamanie się rosyjskich linii wokół Izyum w połowie września. Późniejsze wyzwolenie przez Ukrainę Izyum i szerokich połaci terytorium obwodu charkowskiego prawdopodobnie skłoniło Putina do przystania na propozycje rosyjskiego ministra obrony generała armii Siergieja Szojgu i Gierasimowa, by ogłosić częściową mobilizację. Po rozpoczęciu częściowej mobilizacji siły rosyjskie wysłały tysiące zmobilizowanego personelu na front z niewielkim lub żadnym przeszkoleniem, aby ustabilizować front wzdłuż osi obwodu charkowsko-ługańskiego, co im się udało po ostatnim decydującym wyniku kontrofensywy w Charkowie, jakim było wyzwolenie Lymana przez Ukraińców 1 października. Ustabilizowanie frontu pozwoliło Putinowi na dokonanie zmian w dowództwie, które prawdopodobnie zamierzał przeprowadzić, zanim uniemożliwiła mu to kontrofensywa ukraińska, a wrzawę w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej na temat rosyjskich niepowodzeń, zwłaszcza utraty Lymana, wykorzystał do usprawiedliwienia szerokiego wachlarza zmian. Putin odwołał -- Żidko zarówno jako dowódcę ogólnego teatru działań, jak i dowódcę EMD i zakończył rolę dowódcy zgrupowania sił jako stanowiska odrębnego od dowódcy okręgu -- w tygodniu następującym po wyzwoleniu Łymana przez Ukrainę. 

Porażka dwóch generałów, którzy byli przedstawicielami MON i współpracownikami Gierasimowa, prawdopodobnie ugruntowała decyzję Putina o mianowaniu dowódcy niezwiązanego z Gierasimowem na stanowisko ogólnego dowódcy teatru po klęsce w Charkowie. Jeśli Putin zamierzał mianować Łapina generalnym dowódcą teatru, intensywny jad skierowany przeciwko niemu ze strony rosyjskiej prowojennej ultranacjonalistycznej społeczności za utratę Lymana prawdopodobnie zniechęcił Putina do przyznania Lapinowi większej roli w rosyjskiej kampanii na Ukrainie w tamtym czasie. Kreml w coraz większym stopniu polegał również na ultranacjonalistycznych postaciach i wzmacniał je, tworząc własne struktury paramilitarne na Ukrainie: Kadyrowa i finansistę Wagnera Jewgienija Prigożyna. Putin prawdopodobnie starał się zapewnić sobie poparcie prowojennej społeczności ultranacjonalistów, kiedy mianował ich preferowanego kandydata, Surowikina na stanowisko głównego dowódcy teatru działań wojennych. Putin prawdopodobnie uważał Surowikina za ostatniego nieskazitelnego wysokiego rangą dowódcę na Ukrainie, którego mógłby wyznaczyć do ogólnego dowództwa teatru. Surowikin został pierwszym publicznie uznanym dowódcą teatru działań wojennych, co było jednym z najważniejszych aspektów kampanii Kremla i MON mającej na celu publiczne odniesienie się do krytyki niepowodzeń rosyjskiej armii na Ukrainie. Putin prawdopodobnie również publicznie wyznaczył Surowikina do odizolowania Kremla i rosyjskiego establishmentu wojskowego od dalszej krytyki za wszelkie przyszłe niepowodzenia operacyjne związane z trwającą ukraińską kontrofensywą w obwodzie chersońskim. 

Kreml prawdopodobnie nie zamierzał zastąpić Łapina na stanowisku dowódcy CMD pod koniec października 2022 r. Łapin podobno zrezygnował, bo nie chciał być publiczną twarzą niepowodzeń związanych z kontrofensywą w Charkowie oraz z powodu złości na Gierasimowa i MON, nie broniących go przed publiczną krytyką, tak jak robiono to w przypadku innych dowódców na początku wojny.

Kadencja Surowikina jako ogólnego dowódcy teatru działań wojennych zwiększyła wpływy i rolę Prigożyna na Ukrainie, gdy Wagner zaczął otrzymywać znaczne dostawy od rosyjskiego wojska i przejął odpowiedzialność za ofensywę mającą na celu schwytania Bachmutu. Rosyjska przestrzeń informacyjna albo tolerowała, albo celebrowała wycofanie się Surowikina z zachodniego (prawego) brzegu obwodu chersońskiego i początkowo chwaliła Surowikina za nadzorowanie rozpoczęcia rosyjskiej kampanii powietrznej przeciwko krytycznej infrastrukturze Ukrainy. Rosnące wpływy Surowikina i Prigożyna wytrąciły jednak z równowagi wielu członków Kremla i MON, zwłaszcza że Prigożyn zaczął publicznie wyrażać swoje opinie na temat tych dwóch instytucji.

Gierasimow i jego współpracownicy prawdopodobnie próbowali przekonać Putina, że mogą z powodzeniem przeprowadzić nadchodzącą rosyjską ofensywę zimowo-wiosenną, gdy ukraińska jesienna kontrofensywa osiągnęła kulminację, od grudnia 2022 r. do początku stycznia 2023 r. Niepotwierdzone źródło rosyjskie stwierdziło, że Gierasimow próbował przekonać Putina do ponownego zainstalowania „starej gwardii” – czyli Łapina, Dwornikowa, Żurawlewa, Serdiukowa i Czajko – podczas spotkania z Putinem w Rostowie nad Donem 18 grudnia. Chociaż ISW nie może zweryfikować tego stwierdzenia, Gierasimow zaczął pojawiać się na kilku głośnych spotkaniach z Putinem, Szojgu i rosyjskim dowództwem wojskowym pod koniec grudnia, gdzie prawdopodobnie próbował przesunąć łaskę Putina na swoją stronę. Obóz Gierasimowa prawdopodobnie rozpoczął kampanię informacyjną mającą na celu zdyskredytowanie najemników Wagnera w celu przedstawienia generałów powiązanych z Wagnerem jako lekkomyślnych. ISW zaobserwował wzrost doniesień medialnych o wysokich ofiarach wśród więźniów Wagnera, nieostrożnym używaniu amunicji przez Wagnera, i słabej dyscyplinie u Wagnera około grudnia - pomimo faktu, że rosyjskie siły konwencjonalne cierpiały z powodu podobnych problemów podczas wcześniejszych operacji ofensywnych. Nienazwani urzędnicy Kremla ujawnili wcześniej rosyjskiej opozycji, że rosyjskie siły bezpieczeństwa celowo ujawniają poufne informacje, aby podkopywać się nawzajem.

Gierasimow prawdopodobnie odniósł pewien sukces, przekonując Putina, że Wagner marnuje personel i zasoby, biorąc pod uwagę, że Wagner stracił dostęp do rekrutacji więźniów i dostęp do amunicji od rosyjskiego MON na początku 2023 roku. Nie jest jednak jasne, w jakim stopniu Gierasimow był w stanie zniesławić dowódców, takich jak Surowikin i dowódca WDW, generał pułkownik Michaił Tepliński – reprezentujących członków obozu antygerasimowskiego. Tepliński coraz bardziej zyskiwał przychylność rosyjskich głosów ultranacjonalistycznych w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, a WDW zaczęła współpracować z siłami Wagnera na kierunku Bachmut. Ukraiński wywiad ujawnił, że związany z Wagnerem szef sztabu Wschodniego Okręgu Wojskowego generał porucznik Jewgienij Nikiforow zastąpił 26 grudnia generała pułkownika Siergieja Kuzowlewa na stanowisku zachodniego dowódcy wojskowego. Putin również publicznie przyznał Surowikinowi 31 grudnia /dowództwo teatru działań wojennych?/ i podobno mianował 1 stycznia Teplinskiego dowódcą nowo utworzonego operacyjnego zgrupowania sił „Dniepr”, w celu obrony korytarza lądowego na Krym. Obie nominacje mogą wskazywać, że chociaż Putin prawdopodobnie stawał się coraz bardziej sceptyczny co do zdolności Wagnera do schwytania Bachmutu przynajmniej do końca roku, nadal faworyzował frakcję antygerasimowską.

Wysoce wyczerpujące zdobycie Soledaru w styczniu prawdopodobnie skłoniło Putina do przystania na kampanię Gierasimowa i mianowania go generalnym dowódcą teatru operacji ofensywy zimowo-wiosennej. Rosyjskie MON ogłosiło 11 stycznia, że Gierasimow objął stanowisko dowódcy teatru na Ukrainie, degradując Surowikina do stanowiska zastępcy dowódcy sił rosyjskich na Ukrainie. Putin prawdopodobnie częściowo ugiął się pod presją Gierasimowa, ponieważ siłom Wagnera nie udało się schwytać Bachmutu do 1 stycznia, ale zdecydowanie zmienił strony podczas bitwy pod Soledar, która nasiliła się między 4 a 13 stycznia. Nienazwane źródło w administracji prezydenta Putina stwierdziło, że długie i krwawe zdobycie Soledaru spowodowało zmiany dowództwa, prawdopodobnie dlatego, że Putin był w stanie potwierdzić wcześniejsze doniesienia o nieskuteczności Wagnera w walce. Putin przypisał nawet zwycięstwo nad Soledarem rosyjskiemu MON i Sztabowi Generalnemu w państwowej telewizji, ostentacyjnie demonstrując zmianę przychylności wobec obozu Gierasimowa. Gierasimow mógł również skutecznie opowiadać się za powrotem zhańbionego Łapina, który objął stanowisko szefa sztabu rosyjskich wojsk lądowych 10 stycznia, w końcowej fazie bitwy pod Soledarem. W szczególności, Lapin nie został wyznaczony do dowodzenia siłami na linii frontu, co może wskazywać na napięcie w stosunkach Lapin-Gerasimow - prawdopodobnie w wyniku niezdolności Gierasimowa do ochrony Lapina przed krytyką. Prigozhin twierdził, że największym błędem Łapina było to, że ślepo wykonywał rozkazy, co jeśli byłoby prawdziwe, mogłoby być powodem konfliktu, gdyby Gierasimow nie odpłaciłby Lapinowi taką samą lojalnością, kiedy ten objął stanowisko szefa sztabu rosyjskich Wojsk Lądowych, 10 stycznia w końcowej fazie bitwy pod Soledarem.

Gierasimow stanął na czele bezwzględnej kampanii mającej na celu wyeliminowanie nieregularnych formacji zbrojnych, takich jak Wagner i jego afilianci, dzięki nowo odkrytej przychylności, jaką uzyskał u Putina. Gierasimow zaczął szybko integrować Doniecką i Ługańską Republikę Ludową (DNR i LNR) z rosyjskimi siłami zbrojnymi, odwoływać zastępczych dowódców i wprowadzać środki profesjonalizacji, które denerwują wielu ultranacjonalistów i bojowników zastępczych. Gierasimow mógł próbować ukarać Teplinsky'ego za jego przynależność do Wagnera, wysyłając siły VDV do zaciekłej bitwy o Soledar; chociaż mógł po prostu używać jedynych dostępnych mu wysokiej jakości niezaangażowanych rezerw. Niepotwierdzone źródła rosyjskie twierdziły, że Teplinsky złożył rezygnację lub wziął urlop 12 stycznia po osobistym konflikcie z Gierasimowem dotyczącym użycia sił WDW w atakach fal ludzkich – prawdopodobnie w okolicach Soledaru. Zastępca szefa Rosyjskiej Akademii Sztabu Generalnego generał pułkownik Oleg Makarevich zastąpił Teplińskiego na stanowisku dowódcy WDW, mimo że nie miał wcześniejszego doświadczenia z WDW. ISW wcześniej obserwowało rosyjskie jednostki WDW działające w rejonie Bachmut-Soledar na początku stycznia i możliwe, że Gierasimow próbował przyćmić Wagnera w Bachmucie przy użyciu sił WDW w Soledarze, jednocześnie przypinając wysokie straty obozowi anty-Gierasimowa. Obóz Gierasimowa również wydawał się mścić na Prigożynie, siłach Wagnera i obozie anty-Gerasimowa, odbierając Wagnerowi dostęp do rekrutów więźniów, posiłków i amunicji.

Obóz Gierasimowa podobno wyznaczył generała pułkownika Siergieja Kuzowlewa, który został usunięty ze stanowiska dowódcy BMR pod koniec grudnia, na dowódcę SMD około 23 stycznia. Źródła rosyjskie twierdziły, że „frakcja opozycyjna” w rosyjskim MON była w stanie zastąpić Linkowa generałem pułkownikiem Andriejem Mordwiczowem jako dowódcą CMD po poprzedniej nieudanej próbie w październiku. Nominacja Mordvicheva może sugerować, że Putin albo próbował zrównoważyć frakcje, albo że niektórzy członkowie obozu antygerasimowskiego nadal mieli wpływy pomimo rozkazów Gierasimowa.

Rosyjscy dowódcy wojskowi z frakcji antygerasimowskiej coraz częściej zwracali uwagę na rosyjskie niepowodzenia militarne podczas ofensywy zimowo-wiosennej, ale nie udało im się przekonać Putina do pożądanych zmian w lutym. Prigożyn rozpoczął głośną kampanię informacyjną, próbując przekonać Putina do ponownego mianowania dowódców z obozu antygerasimowskiego, konsekwentnie powątpiewając w zdolność rosyjskich sił zbrojnych do zdobycia Donbasu przed wiosną. Obóz Gierasimowa prawdopodobnie zintensyfikował ograniczenia w dostawach dla sił Wagnera w Bachmucie, aby uniemożliwić Prigożynowi wykorzystanie porażki rosyjskich sił konwencjonalnych wokół Vuhledaru na początku lutego do odzyskania przychylności Putina. Rosyjskie źródło twierdziło, że Prigożyn miał nadzieję, że sekretarz Rady Generalnej Jednej Rosji Andriej Turczak wzmocni swoje skargi na rosyjskie niepowodzenia wojskowe podczas zimowo-wiosennej operacji ofensywnej bezpośrednio u Putina 16 lutego i 17 marca. Źródła rosyjskie twierdziły, że w lutym Turczak przedstawił Putinowi dosadną odprawę, ale nie był w stanie przekonać Putina do zmiany ustaleń w dowodzeniu wojskowym i prawie wywołał konflikt z Szojgu. Niepotwierdzone źródło rosyjskie twierdziło, że Surowikin przekonał Teplinskiego do opóźnienia oficjalnej rezygnacji pod koniec lutego w nadziei, że raport Turczaka z 17 marca przesunie szalę na korzyść frakcji antygerasimowskiej.

Odprawa Turczaka z 16 lutego mogła zaalarmować rosyjskie MON o wzmagających się wysiłkach obozu antygerasimowskiego w celu zdyskredytowania obecnych dowódców u Putina. Rosyjskie Ministerstwo Obrony publicznie potwierdziło cztery wcześniej zgłoszone nominacje dowódców 17 lutego, identyfikując Mordvicheva jako dowódcę CMD, Kuzowlewa jako dowódcę SMD, Nikiforowa jako dowódcę broni masowego rażenia i Muradowa jako dowódcę EMD. Rosyjskie Ministerstwo Obrony mogło potwierdzić, że czterech czynnych dowódców zostanie wykorzystanych jako kozły ofiarne w nieudanej zimowo-wiosennej operacji ofensywnej na Ukrainie. Putin nadał też 18 lutego stopień generała pułkownika Nikiforowowi i Muradowowi, zgodnie z ich pozycjami jako dowódców okręgów wojskowych, mimo że żaden z nich nie odniósł żadnych sukcesów na polu bitwy podczas ofensywy zimowej. New York Times, powołując się na dokumenty Pentagonu, które wyciekły, doniósł, że Putin osobiście próbował rozwiązać spór między Wagnerem a rosyjskim MON, organizując spotkanie Szojgu i Prigożyna 22 lutego. Spotkanie prawdopodobnie wskazuje, że Putin był świadomy skarg Prigożyna na obecny przebieg wojny, ale starał się wtedy unikać zajmowania jasnej strony.

Tepliński postawił warunki dla kolejnych zmian dowódczych, wyrażając niezadowolenie z obecnego dowództwa wojskowego bezpośrednio Putinowi pod koniec lutego, ostatecznie obejmując czołowe stanowisko dowódcze wojskowe w kwietniu 2023 r. Tepliński opublikował 23 lutego wideo gratulujące oddziałom WDW, w którym wezwał rosyjskich dowódców do „ratowania [swoich] żołnierzy” i nie „płacenia życiem żołnierzy za zdobyte wioski i wzgórza”. Tepliński ostrzegł również dowódców, że „nadejdzie czas, że historia rozliczy wszystkich” i przyznał, że od stycznia nie walczył na froncie, ale chce wrócić do walki. Wideo Teplińskiego prawdopodobnie potwierdziło jego frustrację z powodu użycia jego sił w Soledarze i doniesienia o jego niesubordynacji wobec Gierasimowa. Tepliński i jego sojusznicy w społecznościach weteranów WDW, zaapelowali bezpośrednio do Putina 15 marca w sprawie rzekomego złego traktowania sił Wagnera przez MON, braku przejrzystości i lekceważenia rosyjskich wysiłków wojennych.

Teplińskiemu udało się zdyskredytować Gierasimowa i odzyskać dowództwo na Ukrainie. Rosyjscy blogerzy twierdzili 26 marca, że rosyjskie dowództwo wojskowe zwolniło Muradowa i spekulowali, że generał-podpułkownik Siergiej Kuzmenko zostanie dowódcą EMD. Prominentni rosyjscy blogerzy twierdzili, że rosyjskie Ministerstwo Obrony odwołało Teplińskiego z urlopu 30 marca, po czym został wysłany do kwatery głównej rosyjskiego połączonego ugrupowania w Rostowie nad Donem w Kraju Krasnodarskim, aby 1 kwietnia objąć dowództwo nad WDW. Rosyjskie Ministerstwo Obrony podobno wezwało również Łapina obok Teplinsky'ego.

Powszechne niepowodzenia rosyjskiej ofensywy zimowo-wiosennej prawdopodobnie skłoniły Putina do równego podziału odpowiedzialności za operacje na Ukrainie między obie frakcje w MON przed spodziewaną ukraińską kontrofensywą. Putin publicznie zidentyfikował dowódców odpowiedzialnych za pokonanie planowanych ukraińskich kontrofensyw podczas swoich wizyt w okupowanych obwodach ługańskim i chersońskim, przed prawosławną Wielkanocą 16 kwietnia. Putin spotkał się z Teplińskim i Makarewiczem w obwodzie chersońskim oraz Łapinem w obwodzie ługańskim. Kreml przedstawił Teplińskiego jako dowódcę WDW, Makarewicza jako dowódcę Grupy Sił Rosyjskich Dniepr, a Łapina jako dowódcę nadzorującego kierunek ługański. Źródła rosyjskie twierdziły, że Putin wręczył Teplińskiemu także ikonę, która wcześniej należała do urodzonego na Ukrainie rosyjskiego ministra obrony imperialnej – symboliczny ukłon w stronę Teplińskiego, który jest rodowitym Ukraińcem. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow podkreślił w szczególności, że Szojgu i Gierasimow nie podróżowali z Putinem ze względu na „wysokie ryzyko bezpieczeństwa”.

Powrót Łapina na front wskazuje, że Putin stara się zachować pewną równowagę między dwiema frakcjami dowództwa wojskowego, aby w nadchodzących miesiącach przejąć kontrolę nad wschodnią i południową Ukrainą. Rosyjskie źródło twierdziło 25 kwietnia, że Tepliński został zastępcą dowódcy teatru nadzorującego „najbardziej niebezpieczne” kierunki Zaporoża, Chersonia i południowego Doniecka. Podwładnymi Teplińskiego są m.in. Makarewicz, który dowodzi kierunkiem Chersoń „Dniepr” i Kuzmenko, który nadzoruje Zaporoże i południowy kierunek „Wschód” Doniecka. Łapin objął podobno dowództwo nad wschodnią Ukrainą (być może w celu zrównoważenia wpływów obozu antygerasimowskiego) i nadzoruje: „Centrum” Lymana, „Południe” na kierunkach Kostiantynówka-Awdijiwka-Marinka-Łysyczańsk i „Zachód” Kupyańsk-Starobielsk. Mordvichev, Kuzovlev, i Nikiforow są podobno odpowiedzialni odpowiednio za kierunki „Centrum”, „Południe” i „Zachód”. Wybitny rosyjski bloger twierdził również, że Putin oficjalnie przeniósł na emeryturę Dvornikova i Zhuravlyova oraz zwolnił Muradowa 20 kwietnia. Wagner zaczął otrzymywać amunicję i posiłki na początku kwietnia, co prawdopodobnie wskazuje, że Putin po raz kolejny zmienił zdanie w sprawie Wagnera i Prigożyna.

(...)

Zamiłowanie Putina do rotacji personelu, a nie odwoływania od razu dowódców, jest charakterystyczne dla jego stylu rządów wewnętrznych, stylu przywództwa niezbyt odpowiedniego do kierowania armią zaangażowaną w kosztowną wojnę. Putin od dawna dokonuje rotacji personelu na stanowiskach rządowych, aby upewnić się, że żadna z postaci nie zgromadzi zbyt dużego wpływu politycznego, i aby utrzymywać poparcie wśród konkurujących ze sobą frakcji. Putin rutynowo unika jawnego zwalniania urzędników i zamiast tego tymczasowo ich degraduje, aby zachęcić ich do odzyskania jego przychylności i zachowania opcji na przyszłe nominacje. Były dowódca EMD Czajko i były dowódca WDW Sierdiukow pojawili się w Syrii, a podobno były dowódca EMD Muradow służy jako doradca kontyngentu sił pokojowych w Górskim Karabachu. Te pozorne degradacje pozostawiają otwartą możliwość, że ci dowódcy mogą powrócić do łask Putina, tak jak zrobił to Gierasimow na początku 2023 r. i jak podobno zrobił ostatnio Łapin, nadzorując operacje we wschodniej Ukrainie. Regularny i rotacyjny charakter wymiany urzędników może sprawdzać się w systemie autorytarnym, nastawionym wyłącznie na utrzymanie instytucjonalnej władzy Kremla, ale taki styl rządzenia jest szkodliwy dla stworzenia efektywnej i stabilnej struktury dowodzenia wojskowego. Regularność zmian dowództwa zakłóca wysiłki na rzecz sformalizowania dowodzenia i kontroli, a powrót wcześniej zdegradowanych dowódców (którzy ponieśli porażkę) prawdopodobnie pogłębia wszechobecne problemy reputacyjne MON, a także jego skuteczność operacyjną.

understandingwar.org

niedziela, 7 maja 2023


Ciągła walka Prigożyna o dokończenie zajęcia Bakhmutu jest sprzeczna z jego konsekwentną narracją, że schwytanie Bakhmutu nie ma wartości strategicznej. Prigożyn wystosował 41-punktowy list 6 maja (przed zapowiedzią dostarczenia dodatkowej amunicji), w którym skrytykował rosyjskie MON za celową odmowę wsparcia Wagnera w Bachmucie. Prigożyn twierdził, że on i Surowikin zorganizowali w październiku 2022 r. „Operację Bakhmut Meatgrinder”, aby sprowokować Kijów do masowego rzucenia sił ukraińskich na Bachmut. Prigożyn powtórzył, że głównym zadaniem Wagnera w Bachmucie zawsze było wyczerpywanie sił ukraińskich w maszynce do mięsa, a nie zdobywanie osady. Prigożyn twierdził, że zakończenie schwytania Bachmuta nie ma znaczenia operacyjnego, odrzucając twierdzenie Szojgu z 7 marca, że zajęcie Bachmuta otworzy drogę do dalszych rosyjskich działań ofensywnych w Donbasie, narrację, którą Prigożyn konsekwentnie utrzymuje od listopada 2022 roku.

understandingwar.org

sobota, 6 maja 2023


Spośród dziesiątek fabryk wódki rozsianych po 11 strefach czasowych Rosji, klejnotem w koronie rosyjskiego przemysłu alkoholowego jest destylarnia Kristall w centrum Moskwy, miejsce narodzin znanej na całym świecie marki Stoliczna. Założona w 1901 r. jako Moskiewski Państwowy Magazyn Win nr 1, ikoniczna fabryka z czerwonej cegły, znajdująca się dwie mile na wschód od Kremla, napędzała monopol wódki cara Mikołaja II, stanowiąc największe źródło dochodów rosyjskiego imperium.

Przepych domu Romanowów — rozległe, bogate pałace pełne bursztynu, złota i klejnotów — został w dużej mierze zbudowany na rozdętych wątrobach i pijackiej biedzie rosyjskich chłopów.

Pomimo ścisłej prohibicji w czasie I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej w 1917 r., Kristall nadal produkował alkohol przemysłowy na potrzeby działań wojennych i wysokiej klasy trunki, które zapewniały dobre smarowanie zagranicznych ambasad w Moskwie. Podczas II wojny światowej Niemcy wielokrotnie bombardowali fabrykę Kristall. Fabryka pozostała niewzruszona — nawet gdy naziści rzucili się na Moskwę — nadal produkując wódkę i jednocześnie koktajle Mołotowa na potrzeby frontu.

Dziesiątki lat później Kristall znów znalazł się na linii frontu — tym razem w walce o kontrolę nad lukratywnym przemysłem wódczanym, którą rozpoczęli nie obcy agresorzy, ale prezydent Rosji Władimir Putin.

1.

31 grudnia 1999 r., kiedy reszta świata była zafiksowana na tym, czy problem pluskwy milenijnej zniszczy wszystkie komputery na świecie, schorowany prezydent Rosji Borys Jelcyn ze łzami w oczach zakończył swoje doroczne noworoczne przemówienie, ogłaszając, że ustępuje ze stanowiska prezydenta i mianuje na jego miejsce mało znanego premiera Putina. W następnych miesiącach Putin stanął do wyborów i wygrał je z powodzeniem.

Dzień przed oficjalną inauguracją, 6 maja 2000 r., Putin podpisał dyrektywę, która miała rozpocząć proces konsolidacji najważniejszych gałęzi rosyjskiego przemysłu przynoszących dochód. Ale pierwszym celem Putina nie była ropa naftowa, gaz ziemny, diamenty, złoto czy nikiel. Była nim wódka.

Tego dnia Putin stworzył nową firmę o nazwie Rosspirtprom — skrót od rosyjskich słów Rosyjski Przemysł Spirytusowy — w celu przejęcia kontroli nad środkami produkcji wódki. Było to posunięcie, które nie tylko pomogło Putinowi zgromadzić ogromne bogactwo w ciągu następnych dwóch dekad, ale także stanowiło pierwszy krok w utrwaleniu jego kontroli nad rosyjską gospodarką i rosyjskim narodem, który miał napełniać jego kieszenie, podczas gdy jego wódka rujnowała ich zdrowie.

Destylarnia była w 51 proc. własnością władz miasta Moskwy, którymi kierował wieloletni burmistrz Jurij Łużkow, potężny rywal polityczny Putina. Kristall przynosiła zyski, oficjalnie odprowadzając 89 mln dol. podatków od 142 mln dol. zysków. Dla Putina był to cel nie do odrzucenia. Przejęcie jej nie tylko przyniosłoby ogromne zyski, ale także postawiłoby na nogi potencjalnego pretendenta do fotela prezydenckiego.

2.

Przejęcie Kristalla rozpoczęło się wkrótce po tym, jak pojawiły się pytania o to, jak część akcji Kristalla trafiła za granicę. Władimir Swirski, popierany przez Łużkowa dyrektor fabryki, przyznał, że około 19 proc. udziałów posiada pewna firma na Cyprze, ale podkreślał, że jej właściciel jest "przyjazny", a akcje "pracują dla kolektywu".

Jednak według własnych obliczeń Swirskiego w księgach rachunkowych Kristall brakowało milionów rubli. Coraz bardziej agresywni kremlowscy śledczy rozpoczęli wielokrotne kontrole, żądając coraz większego dostępu. Zaalarmowany wrogimi żądaniami rządu, wspierany przez miasto zarząd Kristall wynajął armię silnie uzbrojonych strażników.

Spór rozgorzał 4 sierpnia 2000 r., kiedy to ciężarówki z oddziałami rosyjskiej Federalnej Policji Podatkowej uzbrojonymi w karabiny AK-47 wkroczyły do fabryki Kristalla, by "przywrócić kontrolę państwa" i mianować nowego, zatwierdzonego przez Kreml dyrektora Aleksandra Romanowa. Podczas gdy Romanow i jego odziani w zielone mundury żołnierze zajęli biura administracyjne, uzbrojeni ludzie Swirskiego w niebieskich strojach nadal zajmowali resztę rozległego kompleksu fabrycznego. Obie strony nie chciały się rozejść, ponieważ spór prawny był rozstrzygany przez sądy. Konflikt w Kristallu trwał tygodni, ale fabryka nawet na chwilę nie przerwała produkcji milionów litrów wódki.

— Nie wiem, czyje rozkazy wykonujemy, jakiegoś dyrektora czy innego — powiedział jeden z pracowników linii montażowej w wywiadzie przeprowadzonym pod czujnym okiem zielonych i niebieskich żołnierzy. — Nie mamy czasu, musimy zrobić dużo wódki, naszą pracą jest pracować, pracować i to wszystko.

Borys Jelcyn, poprzednik Putina na stanowisku prezydenta Rosji, wypić lubił. W stanie nietrzeźwym dość często dawał się też filmować. Jego zabawy pod wpływem alkoholu przeszły do historii Rosji:

Po miesiącu zbrojny impas zakończył się, gdy moskiewski sąd z niejasnych powodów cofnął wcześniejsze orzeczenie i podtrzymał przejęcie fabryki przez Rosspirtprom. Z pomocą lokalnego batalionu policji Romanow i jego oddziały przeszli przez miasto, odbierając merowi Łużkowowi kontrolę nad lukratywnym przepływem wódki i przekazując ją kontrolowanemu przez Putina Rosspirtpromowi.

W następnych tygodniach, bez większych fajerwerków, przejęto zakłady produkujące wódkę w całej Rosji, pozbawiając niedoszłych rywali Putina — często potężnych gubernatorów i burmistrzów, takich jak Łużkow — kontroli nad regionalnymi budżetami, w których często nawet ponad połowa wpływów podatkowych pochodziła ze sprzedaży wódki.

W tamtym czasie media z rozbawieniem opisywały sytuację w Kristallu, ciesząc się ze zderzenia dwóch najokrutniejszych rosyjskich stereotypów: wódki i patokapitalizmu kolesiów. Jednak z perspektywy czasu widać, że ta walka o kontrolę nad dochodami z gorzałki była początkiem znacznie większych posunięć rosyjskiego prezydenta.

Podczas dwóch pierwszych kadencji Putina jako prezydenta, od 2000 do 2008 r., cechami charakterystycznymi tego, co zaczęto nazywać putinomiką, były stabilność polityczna, stały wzrost gospodarczy i przywrócenie władzy politycznej i gospodarczej w centrum kraju, czyli na Kremlu. Putin stworzył tak zwane narodowe firmy-czempiony, wykorzystując siłę przymusu państwa do przejęcia i skonsolidowania całych rynków pod korporacjami, w których rząd posiadał pakiet kontrolny. Giganci przemysłowi, tacy jak Gazprom i Rosnieft, mieli służyć jako gazowe i naftowe ramiona Kremla, stawiając na pierwszym miejscu interesy państwa.

Wódka może nie jest gazem ani ropą, ale jest produktem o strategicznym znaczeniu. Tak ważnym, że aby kontrolować jego produkcję, trzeba było stworzyć alkoholowy odpowiednik Gazpromu — rosyjskie czasopismo biznesowe "Ekspert"

Związek między autokracją a wódką w Rosji sięga oczywiście znacznie dalej niż Putin. Każda innowacja feudalizmu — od legalnej pańszczyzny po uciążliwe podatki i przymusowy pobór do wojska — wiązała rosyjskie społeczeństwo z państwem, podporządkowując je zyskowi autokraty. Po skrystalizowaniu się w tradycjach taka dynamika dominacji i podporządkowania utrzymuje się w czasie jako kultura.

A nie ma nic bardziej synonimicznego z rosyjską kulturą niż wódka.

3.

Historyczne przyczyny tego stanu rzeczy są zazwyczaj odrzucane jako trywialne lub grzecznie omijane. Zgłębiłem ten temat w dwóch książkach i stwierdziłem, że nie można zrozumieć Rosji bez zrozumienia związku między wódką a władzą polityczną.

Szczegóły nie zawsze są łatwe do ustalenia; jeśli chodzi o nieprzejrzysty i skorumpowany współczesny świat rosyjskiego biznesu, pytania o to, kto naprawdę jest właścicielem jakiej zagranicznej firmy fasadowej, często są przedmiotem spekulacji i plotek. Jednak ostatnie doniesienia odważnych rosyjskich dziennikarzy śledczych — pracujących z ogromnym osobistym ryzykiem, aby ujawnić korupcję na wysokich szczeblach w coraz bardziej represyjnej autokracji — dostarczyły ważnych elementów układanki, dzięki czemu możemy wreszcie zobaczyć pełniejszy obraz rosyjskiej autokracji wódczanej.

Te nowe informacje w połączeniu z historycznymi wzorcami pokazują, jak Kreml posługiwał się alkoholem jako bronią — utrzymując polityczną dominację nad zależnym od niego rosyjskim społeczeństwem obywatelskim, zarówno na przestrzeni dziejów, jak i obecnie. W szczególności jest to opowieść o tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin zbudował imperium wódki, by wzbogacić się bezpośrednim kosztem pijackiej niedoli swoich obywateli.

Nie można zrozumieć Rosji bez zrozumienia związku między wódką a władzą polityczną

4.

Powszechnie znane przywiązanie Rosjan do wódki jest raczej spuścizną autokratycznej polityki państwowej ich władców niż jakąś wrodzoną cechą kulturową czy genetyczną.

Wiele społeczeństw na świecie ma tradycje warzenia fermentowanych napojów o niskiej zawartości alkoholu — piwa, wina i cydru — które często były bezpieczniejsze od wody ze strumienia pełnej bakterii. Rosja nie była wyjątkiem: Chłopi pili tam wiele z tych samych napojów, co ich europejscy koledzy: Piwo, piwo, miód pitny ze sfermentowanego miodu i kwas ze sfermentowanego chleba.

Jednak pojawienie się przemysłowej destylacji oraz wysokoprocentowych wódek, brandy, whisky i ginów, które były owocem rewolucji przemysłowej, zmieniło reguły gry. Jak mówi historyk David Christian, "napoje destylowane były dla napojów fermentowanych tym, czym pistolety dla łuków i strzał: narzędziami o mocy niewyobrażalnej w większości tradycyjnych społeczeństw".

Handel alkoholem był od dawna znanym narzędziem europejskiej dominacji i podboju. Za pomocą brandy i broni Brytyjczycy skolonizowali Indie i Afrykę Południową. Za pomocą ginu i broni Belgowie zdziesiątkowali Kongo. W Ameryce Północnej to whiskey — "zła woda białego człowieka" — i pistolety posłużyły osadnikom do etnicznego oczyszczenia wschodniej części Ameryki Północnej z rdzennych Amerykanów.

Rosja nie była odległym, transoceanicznym imperium, jak Brytyjczycy, ale imperium przylegającym mocno do ziemi. Rosyjscy cesarze podbijali i kolonizowali sąsiednie nierosyjskie populacje i podporządkowywali je w ramach systemu autokratycznego obok ich etnicznych rosyjskich odpowiedników. I używali tych samych narzędzi.

W 1552 r., podczas oblężenia chanatu kazańskiego, Iwan Groźny zobaczył, jak Tatarzy zmonopolizowali biznes gospód. Przejmując miasto i pomysł, Iwan ogłosił monopol korony na handel alkoholem, przekazując wszystkie zyski do kasy cara. Utrwalając związek między alkoholem a feudalizmem, ten sam Kodeks Prawny z 1649 r., który prawnie wiązał rosyjskiego chłopa pańszczyźnianego z ziemią, zabraniał również prywatnego handlu wódką pod karą tortur.

Nawet rosyjscy historycy przyznają, że wódka jest najbardziej prymitywnym napojem destylowanym na świecie i najtańszym w masowej produkcji. Z czasem wódka wyparła tradycyjne napoje fermentowane — nie dlatego, że lepiej smakowała, ale dlatego, że przynosiła większe zyski. Ruble ze sprzedaży wódki nabijały skarbiec Moskwy.

Do połowy XIX w. imperialny monopol na wódkę był największym płatnikiem do rosyjskiego budżetu, a jedna trzecia wszystkich dochodów — wystarczająca do sfinansowania życia w bogactwie i imperialnym przepychu oraz wystawienia największej na świecie stałej armii — pochodziła z pijackiej biedy rosyjskich chłopów. Nawet poza oficjalnie usankcjonowanym handlem wódką, handel nią stał się przywilejem oficjalnie zarezerwowanym dla szlachty i rodziny Romanowów, a destylarnie w ich prywatnych posiadłościach generowały coraz większe królewskie bogactwo.

5.

W XX w. nie trzeba było być wściekłym marksistą, żeby zauważyć oczywisty fakt: handel wódką sprawił, że bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Wielu europejskich socjalistów i rewolucjonistów powstrzymywało się od picia właśnie z takich ideologicznych powodów — w tym Włodzimierz Lenin i Leon Trocki.

Kiedy więc bolszewicy Lenina przejęli władzę w Piotrogrodzie w 1917 r., przedłużyli zakaz picia wódki z czasów I wojny światowej, odziedziczony po carskich poprzednikach, na okres po zakończeniu wojny. W 1922 r. Lenin opowiedział się przeciwko wprowadzeniu na rynek "wódki i innych środków odurzających, ponieważ, choć są one zyskowne, doprowadzą nas z powrotem do kapitalizmu, a nie do komunizmu".

W ciągu kilku następnych miesięcy Lenin już nie żył, a jego następca Józef Stalin stopniowo przywracał tradycyjny rosyjski monopol na wódkę, ale w służbie lśniącego, nowego państwa radzieckiego. Stalin był jeszcze bardziej bezwzględny niż carowie w eliminowaniu wszelkich oddolnych ruchów umiarkowanych, które ośmielały się promować zdrowie i dobre samopoczucie społeczeństwa, zmniejszając strumień rubli dla państwa. Potęga ekonomiczna sowieckiego kolosa została zbudowana na pijaństwie jego poddanych.

Kiedy w latach 80. Michaił Gorbaczow próbował zreformować konającą sowiecką gospodarkę, zaczął od odzwyczajenia Rosjan od wódki. Jego kampania antyalkoholowa zakończyła się klęską, częściowo dlatego, że nie potrafił wyleczyć sowieckiego rządu z uzależnienia od dochodów z alkoholu. Zamykanie dziury budżetowej poprzez drukowanie coraz większej ilości rubli doprowadziło do spirali hiperinflacji, która doprowadziła do zagłady samego Związku Radzieckiego.

W latach 90. komunistyczna gospodarka nakazowa była już martwa, a wraz z nią państwowy monopol na wódkę. Nowy Dziki Wschód rosyjskiego kapitalizmu rozciągał się na w dużej mierze nieuregulowany rynek alkoholi.

W czasie dziesięcioletniej depresji gospodarczej spożycie alkoholu w Rosji gwałtownie wzrosło, podobnie jak śmiertelność. Rosjanie wypijali średnio 18 litrów czystego alkoholu rocznie — o 10 litrów więcej niż to, co Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za niebezpieczne. Przeciętny Rosjanin wypijał 180 butelek wódki rocznie, czyli pół butelki każdego dnia. W konsekwencji średnia długość życia mężczyzn w Rosji spadła do zaledwie 58 lat. Na czele pijackiego tenoru narodowego stał często pijany prezydent Borys Jelcyn, który zdawał się przetaczać od jednej pijackiej kompromitacji do drugiej.

To był kontekst dla powstania nowej rosyjskiej oligarchii wódczanej. Sprzedaż wódki uciskanemu narodowi rosyjskiemu nie była aberracją, ale sprawdzonym źródłem fantastycznego bogactwa w całej historii Rosji — niezależnie od tego, czy bogactwo to było dochodem państwa, zyskiem prywatnym, czy też i tym, i tym równocześnie.

W rzeczywistości jest to również miejsce, w którym w całej historii Rosji kwitła korupcja — w szarej strefie między władzą publiczną a prywatnym zyskiem.

+++

Andriej Iłłarionow, były starszy doradca polityczny Putina, wspominał później, że został zaskoczony decyzją Putina o przejęciu Kristalla, a wraz z nią "głównego i najważniejszego strumienia finansów federalnych". W pośpiechu Iłłarionow zadzwonił do swoich wysokich rangą kolegów z rządu — ministra finansów Rosji Aleksieja Kudrina i ministra handlu gospodarczego i rozwoju Germana Grefa — i dowiedział się, że dla nich to też była nowość.

— Szybko zrozumiałem, że dla Putina istnieją dwie wyraźnie odrębne grupy ludzi — wyjaśnił Iłłarionow. — Nazwijmy je grupą ekonomistów i ludźmi biznesu. Z jedną grupą, Kudrinem, Grefem i mną, Putin omawiał kwestie związane z ogólną gospodarką, natomiast z pomocą drugiej grupy przejmował kontrolę nad własnością i przepływami finansowymi.

Kim byli ci ludzie biznesu, którym Putin nagle powierzył najbardziej niezawodny i lukratywny strumień dochodów Rosji?

1.

Podobnie jak większość oligarchów, Arkadij Rotenberg jest zamknięty w sobie, ale kiedy otrzymał możliwość udzielenia wywiadu, gazeta biznesowa "Kommiersant" śmiało zapytała, czy źródłem jego bogactwa jest bliskość z Putinem. — Znajomość z urzędnikami państwowymi wysokiego szczebla nigdy nie była przeszkodą w prowadzeniu interesów w naszym kraju, ale nie jest gwarancją sukcesu — odpowiedział Rotenberg.

Swoje biznesowe szczęście Rotenberg przypisał ciężkiej pracy i filozofii judo — najpierw przewodnicząc Rosspirtpromowi, a następnie przekształcając te pieniądze w bankowość i budowę rurociągów dla Gazpromu oraz zdobywając ponad 7 mln dol. w kontraktach budowlanych przed Olimpiadą w Soczi. Dziś "Forbes" szacuje wartość Rotenberga na 3,5 mld dol.

(...)

2.

Związki Putina z wódką nie są wyłącznie finansowe. W 2003 r. z taśmy montażowej destylarni Kristall zjechała nowa marka: "Putinka". Tak jak wódka to rosyjskie zdrobnienie "mała woda", tak Putinka to rosyjski "mały Putin" w butelce. Zainspirowana tanimi wódkami, które zalewały Związek Radziecki we wczesnych latach 80., nazywanymi czule "Andropowką" od nazwiska geriatrycznego sekretarza generalnego Jurija Andropowa, nazwa "Putinka" była na tyle różna od nazwiska Putina, że nie naruszała prawnie jego imienia i wizerunku.

Niemniej, kiedy przedsiębiorcy zwrócili się do Rotenberga (a tym samym do Putina) o błogosławieństwo, Rotenberg uznał to za tak dobry pomysł, że podobno wykupił proponowaną nazwę marki i znak towarowy. "Putinka" miała być odtąd najważniejszą etykietą zdobiącą butelki wódki zjeżdżające z linii montażowej Kristall.

Od samego początku — jak zauważa Projekt — Putin i Rotenberg kontrolowali wszystkie dochody z Putinki, od praw do znaku towarowego po produkcję i handel 'wódką prezydenta'", nawet gdy w Moskwie krążyły plotki o prawdziwych właścicielach Putinki.

"Dystrybutorzy, którzy chcieli sprzedawać Putinkę, przynosili Rotenbergowi torby pełne gotówki — jako zapłatę za zgodę na sprzedaż wódki nazwanej imieniem prezydenta. Część z tych pieniędzy zawsze była przeznaczona dla Putina".

W pierwszych latach działalności Rosspirtpromu biznes kwitł. Ponieważ wódka jest w dużej mierze niezróżnicowanym towarem — po prostu czystym alkoholem zbożowym i wodą — w Rosji nie ma zbyt dużej lojalności wobec marki między tym destylatem przemysłowym a tamtym.

Wykorzystując wczesną popularność Putina, Putinka została nawet uznana za rosyjski superbrand 2004 r. Dzięki temu, że Kristall produkuje ponad 8 mln butelek miesięcznie, Putinka szybko stała się drugą najpopularniejszą marką wódki w Rosji, przynosząc rocznie około 500 mln dol. Wadą tak ogromnej sprzedaży było to, że spożycie alkoholu w Rosji — i związane z nim wskaźniki śmiertelności, przestępczości i ubóstwa — pozostawały na alarmująco wysokim poziomie, nawet gdy gospodarka stale się poprawiała.

Kolejna próba Putina, by jeszcze bardziej wzmocnić kontrolę Rosspirtpromu nad rosyjskim rynkiem wódki, okazała się jednak spektakularnym ciosem, który Putin zadał własnemu mistrzowi narodowemu.

3.

Poddając się presji, by zrobić coś z astronomicznym poziomem alkoholizmu w Rosji, w 2005 r. Putin podpisał nowe prawo, które miało ograniczyć "szerzącą się korupcję, nielegalną działalność i niezwykle wysoki odsetek zatruć alkoholem" spowodowanych nielegalną wódką. Ustawa nakazywała wprowadzenie nowych rządowych znaków akcyzy i drogiego sprzętu do monitorowania produkcji oraz odebranie licencji producentom, którzy zalegali z płatnościami podatkowymi na rzecz skarbu państwa. Na papierze wyglądało to na rozwiązanie korzystne dla obu stron: być postrzeganym jako osoba, która robi coś w sprawie zatruć nielegalnym alkoholem, a jednocześnie wypycha z rynku mniejszych producentów i nielegalnych gorzelników.

Zamiast tego wdrożenie nowych przepisów — od 1 stycznia 2006 r. — okazało się totalnym fiaskiem. Nowe banderole nie zostały wydrukowane na czas, przez co producenci, w tym Rosspirtprom, otrzymali miliony butelek wódki, której nie mogli legalnie sprzedać. Zamiast produkować więcej wódki, której nie mogli sprzedać i której nie mieli gdzie przechowywać, wstrzymano produkcję. Linie montażowe stały miesiącami.

Gdy półki w sklepach monopolowych świeciły pustkami, ciężko doświadczeni Rosjanie zaczęli pić trujące piwa domowe, rozpuszczalniki przemysłowe, a nawet płyny przeciw zamarzaniu. Latem 2006 r. w całym kraju wybuchła epidemia śmiertelnych zatruć alkoholem, a w czterech regionach wprowadzono oficjalny stan wyjątkowy z powodu trującej wódki.

Co gorsza, podobnie jak w przypadku innych narodowych czempionów, którym zarzuca się przedkładanie polityki nad zysk, dochodzenie rosyjskich władz finansowych ujawniło, że Rosspirtprom często sprzedawał dystrybutorom wódkę na kredyt, aby jak najwięcej butelek znalazło się na półkach. Kiedy jednak ci sami zadłużeni dystrybutorzy musieli nagle zapłacić za swój towar z góry, wielu z nich nie było w stanie tego zrobić, pozostawiając mocno zadłużony Rosspirtprom z pustymi rękami.

Nie mając wystarczającej ilości gotówki do zapłacenia podatków państwowych, Federalna Służba Podatkowa zawiesiła zgodnie z prawem licencję Rosspirtpromu, doprowadzając firmę Putina na skraj całkowitego bankructwa.

(...)

Ponieważ projekty Putina nie mogą upadać, Rosspirtprom musiał zostać dofinansowany. Awaryjna pożyczka w wysokości 5 mld rubli (165 mln dol.) została zorganizowana przez państwowy WnieszTorgBank (WTB), w którego zarządzie zasiadają urzędnicy Rosspirtpromu i na którego czele stoi minister finansów Putina, Kudrin.

— WTB jest bardzo dobrym odzwierciedleniem tego, jak wygląda dzisiejszy biznes w Rosji — powiedział wówczas gazecie "Moscow Times" jeden z bankowców. — Z jednej strony własność państwowa, a z drugiej kierujące nią osoby, którym bardziej zależy na własnym majątku niż na korzyściach dla kraju czy właścicieli instytucji.

Pomoc WTB pozwoliła Rosspirtpromowi zapłacić rachunki podatkowe i wznowić produkcję — ale malejące marże zysku na taniej wódce sprawiły, że nie był on w stanie spłacić swoich długów, odsetek, rachunków czy wynagrodzeń. Nawet po sprzedaniu aktywów, w tym znaku towarowego Putinka i innych popularnych marek, firma Putina nie mogła już zarabiać na sprzedaży wódki Rosjanom.

W 2009 r. WTB przejął firmę, sprzedając pozostałe aktywa — w tym Kristall — innemu powiązanemu z Kremlem oligarchowi, Wasilijowi Anisimowowi, za 5 mld rubli, czyli kwotę pierwotnego dofinansowania WTB. Zarobiwszy pieniądze na aluminium, metalach nieżelaznych i bankowości, Anisimow rozszerzył swoją działalność o spekulacje na rynku nieruchomości na Manhattanie, po czym niechętnie dał się wciągnąć w biznes wódki. Aby przypieczętować ich więź, Anisimow dołączył do tak zwanego "gangu judo" Putina, kiedy został mianowany prezesem Rosyjskiej Federacji Judo, mimo że nigdy nie uprawiał judo ani się nim nie interesował.

Zwiększając swój udział w Kristallu z 51 proc. do 86 proc. dzięki pożyczce finansowanej przez należący do Rotenberga Bank SMP, Anisimow stał się największym graczem na rosyjskim rynku wódki u boku Rotenberga, chociaż nigdy nie wydawał się z tego powodu szczególnie zadowolony. W wywiadzie dla "Kommiersanta" z 2011 r. zapytany o swoje aktywa związane z wódką wyjaśnił: "Wzięliśmy je tylko po to, żeby zarabiać pieniądze", odrzucając wódkę jako "kłopotliwy produkt".

Anisimow, patrząc deweloperskim okiem, przeniósł większość destylacji na obrzeża Moskwy i ogłosił plany zrównania z ziemią kultowej fabryki Kristall, która mieści się na 8,6 hektarach w centrum miasta. Chciał tam wybudować apartamenty.

4.

Mimo że Putinka stała się stałym elementem rynku wódek z najniższej półki, jej właściciel wielokrotnie się zmieniał, nigdy nie opuszczając oczywiście orbity Putina. W 2014 r. prawa do Putinki zostały przeniesione spod kontroli Rotenberga do Real-Invest, która jest bezpośrednią filią należącej do Putina firmy Ermina Consultants na Cyprze. W następnym roku dystrybucja Putinki została przeniesiona z East European Distribution Company — należącej do Anisimowa — do Status Group, która również jest własnością Anisimowa. Do 2020 r. Putinka została ponownie przekazana pod kontrolę Rotenberga za pośrednictwem jego spółki zależnej Bajkał-Inwest.

Dokładna skala osobistego bogactwa Władimira Putina od dawna jest tematem intensywnych spekulacji. "Forbes", który zajmuje się tym tematem od dziesięcioleci, twierdzi, że "ustalenie wartości netto Putina jest prawdopodobnie najbardziej nieuchwytną zagadką w polowaniu na bogactwo". Od czasu do czasu niezależne śledztwa, takie jak Panama Papers czy antykorupcyjne śledztwo Nawalnego, rzucają światło na ten czy inny aspekt, dając jednak tylko wskazówkę co do prawdziwej skali.

Tegoroczne śledztwo Projektu dodaje nowy, ważny element do tej układanki. Nawet jeśli nie jest to największe źródło bogactwa Putina, to pół miliarda dolarów osobistych zysków, które Projekt przypisuje jego imperium wódczanemu, nie jest kwotą małą, nawet jak na rosyjskiego przywódcę.

5.

W jakim stopniu zainteresowanie Putina wódką wpłynęło na politykę rosyjskiego rządu? Można by rozsądnie założyć, że pragnienie lidera, by osiągnąć prywatny zysk, będzie stało w sprzeczności z jego oficjalnym obowiązkiem promowania dobra publicznego Rosji.

Bez bezpośredniego dostępu do mózgu Putina trudno to stwierdzić z całkowitą pewnością. Kreml szczególnie milczy na temat polityki kontroli alkoholu i rynku wódki. Jednak osobisty motyw poszukiwania zysku tłumaczyłby całą serię wątpliwych decyzji, które działały na szkodę zdrowia i dobrego samopoczucia Rosjan.

Jak już wspomniałem, kiedy Putin odziedziczył prezydenturę po Jelcynie, otrzymał w spadku bezprecedensowy koszmar zdrowotny i demograficzny. Po upadku komunizmu śmiertelność w Rosji gwałtownie wzrosła, podobnie jak oszałamiające spożycie wódki. Badanie przeprowadzone przez brytyjskie pismo medyczne "Lancet" wykazało, że w latach 90. alkohol był największym czynnikiem powodującym kryzys śmiertelności w Rosji, powodując śmierć ponad 425 tys. osób rocznie. Ponad 50 proc. wszystkich zgonów Rosjan w wieku produkcyjnym (15-54 lat) było spowodowane piciem wódki i innych mocnych alkoholi.

Podczas dwóch pierwszych kadencji Putina nastąpiła dramatyczna poprawa sytuacji gospodarczej: Rosyjski PKB w 2008 r. był trzykrotnie wyższy niż w momencie objęcia przez Putina urzędu prezydenta w 2000 r., jednak statystyki dotyczące zdrowia publicznego nie nadążały za tym zjawiskiem — liczba Rosjan umierających tylko z powodu zatrucia alkoholem wciąż była 50 razy wyższa niż na Zachodzie.

Rosyjscy urzędnicy zajmujący się zdrowiem publicznym wzywali do przyjęcia nawet najbardziej rudymentarnej polityki kontroli alkoholu: Podnieś wiek picia, ogranicz godziny sprzedaży alkoholu, zwiększ kary za sprzedaż alkoholu nieletnim, ogranicz jazdę po pijanemu. Wszystko. Jednak żaden z tych środków nie został wprowadzony w życie — twierdzi dr Aleksander Niemcow, główny rosyjski ekspert od alkoholizmu.

Kiedy rząd przedstawiła prezydentowi projekt Koncepcji Państwowej Polityki Alkoholowej, Putin podobno wyśmiał go, mówiąc: "Co? Chcecie, żebym został kolejnym Ligaczowem?". Putin nawiązał w ten sposób do członka kierownictwa radzieckiej partii komunistycznej, który był odpowiedzialny za niesławne antyalkoholowe fiasko Gorbaczowa i który stał się jedną z najbardziej nielubianych postaci w ZSRR.

Jedyne reformy, na jakie zgodził się Putin, to ograniczenia w wydawaniu licencji na produkcję wódki. Wzmocniły one putinowski Rosspirtprom i zwiększyły liczbę zatruć domowymi samogonami.

"Nie trzeba czytać gazet, słuchać radia, oglądać telewizji ani znać się na intrygach na wysokim szczeblu, żeby wywnioskować, że władza już dawno przestała dbać o dobro ludzi" — podsumował Niemcow w swojej książce poświęconej współczesnej rosyjskiej polityce alkoholowej.

(...)

6.

Sytuacja zmieniła się znacząco pod koniec drugiej kadencji Putina w 2008 r., kiedy to ustąpił on z urzędu prezydenta na cztery lata. W obliczu konstytucyjnego ograniczenia do dwóch kadencji Putin mianował na najwyższe stanowisko w Rosji swojego zaufanego pomocnika i wieloletniego premiera Dmitrija Miedwiediewa. Przez następne cztery lata Putin był premierem. Historycy i publicyści uważają, że Miedwiediew po prostu rozgrzewał tron przed planowanym powrotem Putina na urząd prezydenta w 2012 r., jednak między oboma przywódcami istniały pewne istotne różnice, zwłaszcza w kwestii walki o alkohol.

Od czasu nieudanej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Dmitrij Miedwiediew stał się ponurym, wojowniczym i niemal komicznym zwolennikiem zniszczenia Ukrainy i Zachodu. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze 10 lat temu ten młody, obeznany z technologią fan Deep Purple był uważany za przyjazną, bardziej liberalną alternatywę dla Putina, z którym Zachód mógł "zresetować" stosunki z Rosją po inwazji na Gruzję w 2008 r.

Podkreślając ten reformatorski wizerunek, po objęciu urzędu prezydenta Miedwiediew stanął po stronie ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego w kwestii konieczności stawienia czoła kryzysowi wódczanemu w Rosji. Zakres alkoholizacji Rosji "jest po prostu zdumiewający" — ogłosił Miedwiediew, uzasadniając nową inicjatywę antypijacką. Zauważył on, że rosyjskie wskaźniki konsumpcji per capita wynoszą "około 50 butelek wódki na każdego mieszkańca kraju, włączając w to niemowlęta. To są monstrualne liczby". Oczywiście, Putinka jego szefa była wśród nich na pierwszym miejscu.

Czy Putin nigdy nie powiedział Miedwiediewowi o swoim biznesie z wódką w tle? Biorąc pod uwagę ich zgodność praktycznie we wszystkich innych obszarach polityki, wydaje się mało prawdopodobne, by Miedwiediew zgadzał się z tym, że jego polityka niszczy przedsiębiorstwo jego szefa. Bardziej prawdopodobne jest, że Miedwiediew nie wiedział o ludziach z biznesu Putina, podobnie jak ministrowie rządu Iłłarionow, Gref i Kudrin.

W istocie Miedwiediew nadal stawał po stronie zarówno rosyjskiej, jak i międzynarodowej społeczności zajmującej się zdrowiem publicznym, a nawet krytykował podejrzaną niechęć Putina do podjęcia jakichkolwiek działań w związku z kryzysem w ciągu pierwszych ośmiu lat jego prezydentury. — Uważam, że tak naprawdę nie zaszły żadne zmiany — przyznał Miedwiediew. – Nic nie pomogło.

Począwszy od 2009 r., Miedwiediew wprowadził mnóstwo zdroworozsądkowych ograniczeń dotyczących alkoholu, wzorowanych na najlepszych międzynarodowych praktykach: nowoczesną kampanię PR, zakaz reklam alkoholu w TV, podniesienie wieku picia i zaostrzenie kar za sprzedaż nieletnim, wprowadzenie ostrzeżeń zdrowotnych, ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu, zmniejszenie liczby punktów sprzedaży detalicznej i wprowadzenie prawa zerowej tolerancji dla prowadzenia pojazdów po pijanemu.

W przeciwieństwie do drakońskich restrykcji stosowanych w przeszłości przez autokracje te ograniczenia były wprowadzane stopniowo, zwłaszcza stopniowe podnoszenie minimalnej ceny standardowej półlitrowej butelki wódki z 89 rubli (około 3 dol.) do 199 rubli (około 6 dol.) do 2014 r., zniechęcając do konsumpcji poprzez powolne zwiększanie ceny wódki. Stopniowy wzrost cen nie wpłynął oczywiście na konsumentów drogich wódek z górnej półki, takich jak Russki Standard. To właśnie tanie wódki z dolnej półki — takie jak Putinka — znalazły się na celowniku Miedwiediewa.

Międzynarodowi obserwatorzy rynku szacują, że legalna produkcja wódki spadła o jedną trzecią z powodu antyalkoholowej kampanii Miedwiediewa. Putinka ucierpiała szczególnie mocno: jej produkcja spadła o ponad 50 proc. do 2011 r.

— Nie chodzi o utratę zysków — przyznali jednak menedżerowie Putinki, zapytani, dlaczego kontynuują produkcję umierającej marki. — Wódka pod taką marką nigdy nie mogła po prostu umrzeć, jak to się dzieje z każdą inną marką. To jest kwestia polityki.

7.

Sam Putin nie odniósł się do antyalkoholowych reform Miedwiediewa, które — jako ówczesny premier Rosji — miał obowiązek wprowadzić. Najwyraźniej jednak Putin po prostu kazał lojalnym wobec siebie urzędnikom Kremla pracować nad podważeniem antywódkowej polityki Miedwiediewa, która uderzała w jego osobiste dochody.

Na zewnątrz przybrało to formę nagłego i denerwującego przekierowania ustawodawstwa antyalkoholowego tak, aby było ono wymierzone nie w wódkę, ale w piwo. Najbardziej niepodważalnym założeniem światowych badań nad alkoholem jest to, że mocne destylowane trunki, takie jak wódka, są o wiele bardziej zabójcze i szkodliwe dla zdrowia jednostki i dobrobytu społeczeństwa niż lżejsze fermentowane piwa i wina. W ostatnich latach w krajach skandynawskich, bałtyckich i w Polsce, a także w Holandii i Wielkiej Brytanii, wprowadzono środki zachęcające do rezygnacji z mocnych trunków na rzecz "zdrowszych" napojów fermentowanych, co doprowadziło do zmniejszenia śmiertelności i poprawy stanu zdrowia.

Dlatego ogłoszenie, że subtelne podwyżki ceł na wódkę zostaną połączone z drastyczną, 200-proc. podwyżką podatków na piwo — zachęcającą konsumentów do picia mniejszej ilości piwa, a większej ilości wódki — nie miało absolutnie żadnego logicznego sensu, chyba że ktoś chciałby na tym zyskać. Putin pozostał na uboczu, pozwalając swojej minister zdrowia i rozwoju społecznego Tatianie Golikowej poprowadzić inicjatywę, która w przewrotny sposób osłabiła rosyjskie zdrowie i rozwój społeczny.

Parlamentarzystą stojącym za prowódkowym i antypiwnym ustawodawstwem był Wiktor Zwiagincew z kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja, który sprzeciwiał się wszelkim naukowym i medycznym konsensusom, upierając się, że "alkoholizm piwny jest w niektórych przypadkach bardziej niebezpieczny niż wódczany". Zwiagincew, co może nie jest zaskakujące, przed karierą posła był zastępcą dyrektora generalnego Rosspirtpromu.

Brytyjska badaczka Annę Bailey prześledziła losy tej dziwacznej decyzji. Wywiady z osobami wtajemniczonymi w rynek potwierdziły, że decyzja o przerwaniu kampanii przeciwko wódce i skierowaniu jej na piwo została podjęta na najwyższym szczeblu na Kremlu.

W proteście przeciwko niespodziewanemu posunięciu kampanii przeciwko piwu, jak zauważyła Bailey, "prezydent Miedwiediew wydał premierowi Putinowi polecenie", by ten monitorował i raportował zmiany we wzorcach konsumpcji alkoholu z zamiarem skierowania reform z powrotem w stronę wódki. To polecenie prezydenta Miedwiediewa zostało przez Putina zignorowane.

Jednak chyba najbardziej bezczelna hipokryzja Putina w podważaniu dobrze pojętych reform i zachęcaniu do pijaństwa wyszła od jego wieloletniego ministra finansów Aleksieja Kudrina, którego bank WTB odegrał tak ważną rolę w dofinansowaniu Rosspirtpromu. W 2010 r., w rozmowie z agencją informacyjną Interfax, Kudrin zachęcił patriotycznych Rosjan do palenia i picia, ponieważ "ten, kto pije wódkę i pali papierosy, przynosi państwu więcej dochodów".

8.

Po powrocie na urząd prezydenta w 2012 r. Putin zdusił to, co pozostało z inicjatyw zdrowotnych Miedwiediewa. Po cichu zrezygnowano z ograniczeń na wódkę, a stopniowe podwyżki cen zostały zniesione. W 2014 r. Putin zaczął faktycznie obniżać minimalną cenę wódki, co wzmocniło walczące o przetrwanie marki z dolnej półki. W przewidywalny sposób udział Putinki w rynku wzrósł, podobnie jak zyski Putina.

W kolejnych latach wódka Putinka stała się synonimem putinowskiej autokracji, pełniąc nawet rolę fanki najgorszych ekscesów jego reżimu. W maju 2022 r., trzy miesiące po rozpoczęciu przez Putina katastrofalnej i krwawej inwazji na Ukrainę, butelki Putinki, które zjechały z linii montażowej Kristall, zostały ozdobione nowymi, patriotycznymi, pro-wojennymi etykietami z trójkolorowymi flagami Rosji i łacińskimi literami "Z" i "V", takimi jak te, które zdobiły rosyjskie czołgi i samochody terenowe przejeżdżające przez granicę na Ukrainie.

Na czarnej etykiecie Putinka widnieje napis "Swoich nie zostawiamy", co jest odniesieniem do prorosyjskich separatystów w Doniecku i Ługańsku. Na białym "V" widnieje napis "Siła V prawdzie" — orwellowskie hasło, które Putin przywołał w swoim faktycznym wypowiedzeniu wojny.

Ci rosyjscy patrioci, którzy nie chcą poświęcić w Bachmucie życia za ego Putina, mogą przynajmniej poświęcić swoje pieniądze i wątroby za domki letniskowe Putina w Soczi. Albo, biorąc pod uwagę pijacki nieład wśród rosyjskich przymusowych poborowych, mogą zrobić jedno i drugie.

9.

Gdy wojna w Ukrainie toczy się w sposób katastrofalny, Putin nagle zaczyna się niepokoić "wysokim poziomem alkoholizacji społeczeństwa". Według doniesień niezależnych dziennikarzy z portalu Meduza, Putin martwi się, że od czasu rozpoczęcia wojny rosyjscy urzędnicy, w tym ci z jego otoczenia, zaczęli znacznie więcej pić.

Podobnie jak w przypadku samej wojny, Putin może winić za wódczaną porażkę tylko samego siebie. W ostatecznym rozrachunku koronną ironią rządów Putina w Rosji — niezależnie od tego, jak się one ostatecznie zakończą — jest to, że Putin stał się synonimem tego, czego najbardziej się brzydzi. Od początku swojej prezydentury Putin przedstawiał się jako sprawny, stateczny i stabilny przywódca, co stanowiło wyraźny kontrast z nieumiejętnością prowadzenia biznesów przez jego poprzednika.

Jelcyn był pijakiem, a Putin chodzi trzeźwy — to prawda. Ale pijaństwo Jelcyna było jego własnym krzyżem do dźwigania, nigdy nie narzucał swojego nałogu rodakom. Natomiast Putin nie jest uzależniony od alkoholu, lecz od własnej chciwości, zysku i pychy. Środkiem do tego celu było utrzymanie rosyjskiego społeczeństwa w kajdanach butelki wódki.

W ten sposób Putin utrwalił i wzmocnił historyczną cechę charakterystyczną dla pokoleń rosyjskiej autokracji imperialnej, polegającą na tym, że to nie autokrata służy interesom ludu, ale lud Rosji służy interesom autokraty.

onet.pl/Politico

piątek, 5 maja 2023


- Dążąc do dominacji nad światem Anglosasi starają się zafałszować historię, odwrócić wynik wojny (tej jedynej się liczącej dla Rosjan, czyli II wojny światowej - red.), pozbawić Rosję statusu państwa zwycięskiego i jej stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz sprawić, że heroiczny czyn wielonarodowego społeczeństwa sowieckiego zostanie zapomniany - mówi Patruszew. Odwołuje się w ten sposób między innymi do faktu, że w latach 1939-41 ZSRR było sojusznikiem III Rzeszy, co aktualnie w Rosji jest uznawane za kłamstwo i manipulację. Przypominanie o tym to "fałszowanie historii". Tak samo jak przypominanie Rosjanom, jak ogromne znaczenie w ich wysiłku miała pomoc materiałowa aliantów zachodnich. Jak twierdzi Patruszew, USA i Wielka Brytania wspierały III Rzeszę, pomogły nazistom przejąć władzę i wielu przywódców państw zachodnich tamtego okresu miało być ukrytymi miłośnikami Hitlera.

(...)

- Przeciwnicy Rosji są przyzwyczajeni do nadużywania naszej dobroci i szczodrości. [...] Powinniśmy jednak zdecydowanie bronić naszych interesów narodowych, naszej kultury i naszej historii z troski o przyszłość państwa. Machina propagandowa Zachodu nie działa, kiedy styka się z honorem, nobliwością, hartem ducha i niewzruszoną moralnością, które są cechami wrodzonymi naszego narodu. Tradycje duchowe i wartości moralne muszą być wspierane i wzmacniane na każdy możliwy sposób, przy jednoczesnym odkłamywaniu różnych rusofobicznych pseudoteorii naukowych, które są używane jako preteksty do agresywnych działań przeciw naszemu państwu - oznajmia Patruszew. Zachęca przy tym "zacnych" Amerykanów i Europejczyków do ignorowania "waszyngtońskiej antyrosyjskiej propagandy" i przybywania do Rosji, gdzie mogą zostać obywatelami jeśli będą przestrzegać rosyjskiego prawa, wartości i norm kulturowych. - Swoją drogą liczba osób pragnących osiedlić się na stałe w Rosji rośnie. Większość z nich to głęboko wierzący chrześcijanie, którymi blisko do wartości moralnych i etycznych bronionych przez nasze państwo, a deptanych w Ameryce - zapewnia Rosjanin. Dodaje, że USA "dosłownie cofnęły się do czasów średniowiecza" i funkcjonuje tam coś w rodzaju inkwizycji, tylko zwróconej przeciw tradycyjnym wartościom.

W rozmowie Patruszew "wyjaśnia" też dlaczego perfidnym Anglosasom tak bardzo zależy na atakowaniu Rosji. Wszystko przez superwulkan Yellowstone, czyli kalderę wulkaniczną ukrytą pod parkiem narodowym o tej samej nazwie w USA. W przeszłości miały tam miejsce ogromne eksplozje wulkaniczne o katastrofalnych efektach dla całego globu. Nie brakuje teorii, że następna może się zdarzyć niebawem, choć naukowcy specjalizujący się w obserwacji tego miejsca twierdzą, że nie ma dowodów na to wskazujących. Patruszew ich nie potrzebuje. -  Panuje przekonanie, że kres wszelkiego życia w Ameryce Północnej jest nieunikniony. [...] Przy okazji niektórzy w Ameryce argumentują, że wobec możliwej erupcji, wschodnia Europa i Syberia będą najbezpieczniejszymi miejscami na Ziemi. Najwyraźniej to jest powodem, dla którego anglosaskie elity tak bardzo pragną posiąść ten obszar - stwierdza Rosjanin. Dodatkowo twierdzi, że Zachód nie jest w stanie przetrwać bez rosyjskich surowców. - Decydując się na politykę ekologiczną, europejscy oficjele kategorycznie ignorują argumenty profesjonalistów zajmujących się tematem, którzy przekonują o korzyściach wynikających ze współpracy z rosyjskim sektorem energetycznym - mówi.

gazeta.pl

czwartek, 4 maja 2023


Rosja oskarżyła Ukrainę o przeprowadzenie 3 maja ataku drona na Kreml. Nagrania z mediów społecznościowych, które krążyły 3 maja, pokazują, jak dron eksplodował w pobliżu masztu flagowego na szczycie budynku Kremlowskiego Pałacu Senatu w Moskwie, gdy dwie niezidentyfikowane osoby wspięły się na kopułę budynku. Kreml oskarżył Ukrainę o zorganizowanie „zaplanowanego ataku terrorystycznego” z zamiarem zamachu na prezydenta Rosji Władimira Putina i wyjaśnił, że Putina nie było na Kremlu w czasie ataku, a zatem nic mu się nie stało. Ukraińscy urzędnicy, w tym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, podkreślali, że Ukraina nie przeprowadziła ataku.

Rosja prawdopodobnie zorganizowała ten atak, próbując sprowadzić wojnę do domu rosyjskiej publiczności i stworzyć warunki dla szerszej mobilizacji społecznej. Kilka wskaźników sugeruje, że strajk był prowadzony wewnętrznie i celowo zainscenizowany. Władze rosyjskie podjęły ostatnio kroki w celu zwiększenia krajowych zdolności obrony powietrznej Rosji, w tym w samej Moskwie, dlatego jest bardzo mało prawdopodobne, aby dwa drony mogły przebić wiele warstw obrony powietrznej i zdetonować lub zostać zestrzelone tuż nad sercem Kremla w sposób, który zapewnił spektakularne zdjęcia, ładnie uchwycone przez aparat. Zdjęcia geolokalizowane ze stycznia 2023 r. pokazują, że rosyjskie władze rozmieszczają systemy obrony powietrznej Pancyr w pobliżu Moskwy, aby utworzyć kręgi obrony przeciwlotniczej wokół miasta. Atak, który uniknąłby wykrycia i zniszczenia przez takie środki obrony przeciwlotniczej i doprowadziłby do trafienia w tak prestiżowy cel, jakim jest Kremlowski Pałac Senatu, byłby dla Rosji poważnym kłopotem. Natychmiastowa, spójna i skoordynowana reakcja Kremla na incydent sugeruje, że atak został wewnętrznie przygotowany w taki sposób, że jego zamierzone skutki polityczne przeważyły nad kompromitacją. Kreml natychmiast oskarżył Ukrainę o przeprowadzenie ataku terrorystycznego, a rosyjskie oficjalne reakcje szybko skupiły się wokół tego oskarżenia. Gdyby atak drona nie został zorganizowany wewnętrznie, byłoby to niespodziewane wydarzenie. Jest bardzo prawdopodobne, że oficjalna odpowiedź Rosji byłaby początkowo znacznie bardziej zdezorganizowana, ponieważ rosyjscy urzędnicy starali się stworzyć spójną narrację i zrównoważyć retoryczne implikacje wyraźnego zakłopotania informacyjnego. Kremlowi w szczególności nie udało się wygenerować na czas i spójnej odpowiedzi informacyjnej na inne upokorzenia wojskowe, które nie zostały spowodowane przez niego samego.

Szybka i spójna prezentacja oficjalnej rosyjskiej narracji wokół strajku sugeruje, że Rosja zainscenizowała ten incydent w pobliżu święta Dnia Zwycięstwa 9 maja, aby przedstawić wojnę jako egzystencjalną dla swojej krajowej publiczności. Kreml może wykorzystać strajk, aby usprawiedliwić odwołanie lub dalsze ograniczenie obchodów 9 maja, działania, które prawdopodobnie wzmocniłyby wysiłki informacyjne przedstawiające wojnę na Ukrainie jako bezpośrednio zagrażającą przestrzeganiu przez Rosję szanowanych wydarzeń historycznych. ISW wcześniej oceniło, że Rosja stosuje szereg środków, aby przedstawić wojnę na Ukrainie jako egzystencjalną dla rosyjskiej publiczności i przygotować się na szerszą mobilizację społeczną.

Niektórzy rosyjscy nacjonalistyczni blogerzy wykorzystali atak drona na Kreml, by wezwać Rosję do eskalacji wojny, mimo że Rosji obecnie brakuje zdolności militarnej, by to zrobić. Wielu prowojennych blogerów, w tym żarliwy nacjonalista i były rosyjski oficer Igor Girkin, skrytykowało Kreml za pozwolenie Ukrainie na przekroczenie wielu rosyjskich „czerwonych linii” bez odpowiedniego odwetu i wezwało Rosję do eskalacji w odpowiedzi, w tym poprzez wymierzenie w prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i innych ukraińskich decydentów. Ta sekta milbloggerów podkreślała własne zakłopotanie strajkiem na Kremlu, porównując go do upokorzenia przez niemieckiego pilota cywilnego, który wylądował małym samolotem w pobliżu Kremla w 1987 roku. Inni rosyjscy blogerzy, w tym ci o bliskich powiązaniach z Kremlem, skrytykowali wysoki stopień oburzenia w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Ci milbloggerzy w dużej mierze opowiadali się przeciwko odwetowej eskalacji militarnej na tej podstawie, że ten strajk nie zmienia operacyjnej ani strategicznej sytuacji w wojnie, zamiast tego wzywali do ostrożnej reakcji, uznając jednocześnie ukłucie zakłopotania strajkiem. Te wiadomości od prokremlowskich blogerów mogą potwierdzać ocenę, że celem tego ataku fałszywej flagi było raczej usprawiedliwienie wzmożonych środków mobilizacyjnych niż jakiejkolwiek eskalacji.

(...)

Siły rosyjskie nadal zdobywały tereny w Bachmucie i jego okolicach od 3 maja. Zdjęcia z geolokalizacji z 2 i 3 maja pokazują, że siły rosyjskie zbliżyły się do autostrady O0506 na północny zachód od Khromove (bezpośrednio na zachód od Bakhmut) i zdobyły Bakhmut Medical College w zachodnim Bachmucie. Rosyjski bloger twierdził, że siły rosyjskie i ukraińskie kontynuowały walkę na północ od Bachmutu w pobliżu Bohdanivki (6 km na północny zachód od Bachmutu) i że siły Grupy Wagnera posuwały się naprzód w zachodnim i południowym Bachmucie. Inny blogger twierdził 2 maja, że siły rosyjskie i ukraińskie kontynuowały walki na północ od autostrady O0506. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie kontynuowały ataki w Bakhmut i przeprowadziły nieudane ataki naziemne w kierunku Ivanivske (6 km na zachód od Bakhmut), Predtechyne 14 km na południowy zachód od Bakhmut), i Niu York (30 km na południowy zachód od Bakhmut). Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, stwierdził 2 maja, że siły ukraińskie kontrolują 2,7 kilometra kwadratowego Bakhmut, co jest w dużej mierze zgodne z obecnie ocenianą przez ISW ukraińską kontrolą 1,89 kilometra kwadratowego w Bakhmucie.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) przyznało, że ukraińskie kontrataki w rejonie Awdijiwki są ograniczone. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło 3 maja, że siły rosyjskie odparły ukraiński atak naziemny 2 maja na nieokreślonym obszarze na kierunku Ołeksandro-Kałynowe, odnosząc się do obszaru między Awdijiwka i Toreck. ISW nie zaobserwowało wizualnych dowodów udanych ukraińskich kontrataków w rejonie Awdijiwki, a ataki te są prawdopodobnie częścią trwającego schematu ograniczonych i zlokalizowanych ataków, jak niedawno ocenił ISW.

3 maja siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne na linię miasta Awdijiwka-Donieck. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane ataki naziemne w pobliżu Siewernego (7 km na zachód od Awdijiwki), Perwomajskego (11 km na południowy zachód od Awdijiwki), Marinki (27 km na południowy zachód od Awdijiwki) i Nowomykaliwka (10 km na południowy zachód od Doniecka). Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły rosyjskie przegrupowują się na zachód od Nowobachmutivki (9 km na północny zachód od Awdijiwki) i że ukraińskie namierzanie rosyjskich pozycji strzeleckich spowolniło tempo ostrzału rosyjskiej artylerii. Inny rosyjski bloger twierdził, że siły rosyjskie przedarły się przez ukraińskie linie obronne i utworzyły przyczółek na południowych obrzeżach przedsiębiorstwa Horhaz w południowo-zachodniej Marince.

understandingwar.org

środa, 3 maja 2023


RPA deklaruje neutralność wobec pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Realizując ją, przedstawiciel RPA rutynowo opuszcza głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, jeśli dotyczą rezolucji piętnujących Rosję, np. w sprawie potępienia inwazji (2 marca 2022 r.) i aneksji okupowanych terytoriów (12 października 2022 r.). Jednocześnie RPA wykonuje istotne gesty przełamujące międzynarodową izolację rosyjskich władz. Młodzieżowa liga rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) wysłała „obserwatorów” na tzw. referenda aneksyjne, otwarcie wspierając Rosję. RPA pomaga Rosji omijać sankcje, np. przyjmując objęte nimi statki handlowe. W rocznicę agresji u jej wybrzeży odbyły się wspólne z Rosją i Chinami ćwiczenia morskie Mosi II, w których uczestniczyła fregata Admirał Gorszkow oznakowana symbolami inwazji (literami „Z” i „V”). Postawa RPA jest więc faktycznie przychylna Rosji. Polityka taka utrzymuje się pomimo niewielkich związków gospodarczych obu państw.

W RPA politykę zagraniczną faktycznie współprowadzą dwa ośrodki: ministerstwo, któremu szefuje Naledi Pandor, oraz Podkomitet ANC ds. Stosunków Międzynarodowych, na czele którego stoi Lindiwe Zulu, wpływowa w ANC stronniczka prorosyjskiego byłego prezydenta Jacoba Zumy, posługująca się językiem rosyjskim absolwentka Uniwersytetu im. Patrice Lumumby w Moskwie. O ile 24 lutego 2022 r. ministerstwo wezwało Rosję do wycofania wojsk z Ukrainy, o tyle trzy dni później Podkomitet wydał oświadczenie, w którym odwołał się do rzekomego ekspansjonizmu NATO i instrumentalizowania w tym celu Ukrainy przez Zachód („zimna wojna nigdy nie została pogrzebana”) oraz bronił polityki Białorusi. W późniejszej komunikacji ministerstwo nie potępiało już działań Rosji, a w styczniu 2023 r. minister Pandor oświadczyła, że w kontekście dostarczania Ukrainie ciężkiego uzbrojenia przez Zachód wzywanie Rosji do wycofania się byłoby „upraszczające i niedojrzałe”. Podobną ambiwalencję względem deklarowanej neutralności przejawiał prezydent Cyril Ramaphosa. 10 marca 2022 r. rozmawiał telefonicznie z Władimirem Putinem, chcąc lepiej „poznać rosyjską perspektywę” na sytuację na Ukrainie. Po rozmowie deklarował gotowość mediacji, jednak według Ukrainy propozycji RPA brakowało bezstronności.

Kultywowanie pamięci o wsparciu ZSRR dla ruchu wyzwoleńczego w czasach apartheidu należy do etosu ANC. ZSRR dostarczał pomoc m.in. finansową, medyczną, w zakresie uzbrojenia oraz szkoleń dla południowoafrykańskiego ruchu oporu. Wsparcie to nie było jednak konsekwentne – np. w czasach Gorbaczowa ZSRR szukał zbliżenia z apartheidowskim rządem RPA (Partią Narodową) kosztem ANC. Dominujące w pamięci zbiorowej utożsamianie ZSRR z dzisiejszą Rosją, wykorzystywane przeciw Ukrainie, jest także uproszczeniem. Południowoafrykańscy partyzanci szkoleni byli najczęściej w Odessie i na Krymie. Ok. 30% studentów z RPA studiowało na terenie sowieckiej Ukrainy, a znani południowoafrykańscy działacze opisywali wówczas aspiracje narodowe Ukraińców. Wreszcie pomoc ZSRR, choć istotna, była mniej znacząca niż np. udzielana przez państwa skandynawskie.

Pomimo tych nieścisłości argument historyczny, a także biografie wielu członków obecnych elit (np. pierwszym emisariuszem ANC w ZSRR był ojciec minister Pandor), skutkują ich prorosyjskim nastawieniem w sprawie Ukrainy. Wpływa na to też żywotność w ANC zimnowojennej, „antyimperialnej” (w praktyce – antyzachodniej) perspektywy na sprawy globalne, spójnej z obecną argumentacją Rosji. Autorzy dokumentu programowego ANC dotyczącego polityki zagranicznej z maja 2022 r. wskazali na Rosję jako na lidera sił „progresywnych”, sprzeciwiających się neoliberalnemu porządkowi międzynarodowemu zdominowanemu przez USA, oraz na zachodnie sankcje na Rosję jako przyczynę kryzysu żywnościowego w Afryce. Z podobnych powodów z propagandy rosyjskiej czerpie populistyczna opozycja – Bojownicy o Wolność Gospodarczą (EFF), deklarując gotowość fizycznej ochrony Putina przed ewentualnym aresztowaniem go w RPA i odesłaniem przed Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK). Proukraińskie stanowisko utrzymuje konsekwentnie liberalny Sojusz Demokratyczny (DA), którego lider w maju 2022 r. odwiedził Ukrainę. Partia ta jest jednak postrzegana w RPA jako reprezentująca interesy białej, uprzywilejowanej gospodarczo mniejszości, przez co jej argumenty nie zyskują posłuchu większości.

Dla Rosji RPA jest głównym partnerem w Afryce anglojęzycznej, w której ma mniejsze wpływy niż we frankofońskiej. W czasach prezydentury Zumy (2009–2018), poprzednika Ramaphosy, państwo zostało przyjęte do BRICS, a liderów RPA i Rosji łączyła zażyłość. Rozwinęły się wówczas związki korupcyjne – ich efektem było np. zawarcie przez Zumę i Rosatom umowy na budowę elektrowni atomowej, która była niekorzystna finansowo dla RPA (później została anulowana). Podczas wyborów w 2019 r. Rosja wykorzystywała swoje narzędzia wpływu, wspierając ANC i dyskredytując opozycję w mediach społecznościowych. Wprowadzenie w 2023 r. przepisów o jawności finansowania partii spowodowało upublicznienie największych darczyńców ANC, wśród których jest Wiktor Wekselberg, objęty sankcjami rosyjski biznesmen bliski Putinowi.

W styczniu 2023 r. wizytę w RPA złożył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Jej rezultatem było m.in. zaproszenie wystosowane przez Jedną Rosję (rosyjską partię władzy) dla delegatów ANC na rozmowy w Moskwie na przełomie marca i kwietnia br. o pożądanym „nowym porządku światowym” po ewentualnym zwycięstwie Rosji nad Ukrainą. Rosyjskim interesem była też podyktowana podjęta w tym samym czasie decyzja o zamrożeniu kontraktu na dostawy przez południowoafrykańską firmę zbrojeniową Denel amunicji do Polski, ponieważ mogłaby ona zostać przekazana Ukrainie. Ambasady rosyjskie w Afryce (np. w Kenii) wykorzystywały to posunięcie propagandowo, jako przykład odwracania się społeczeństw kontynentu od Zachodu. Znaczenie RPA w medialnej polityce Rosji podniosło otwarcie na przełomie 2022 i 2023 r. w Johannesburgu pierwszego w Afryce biura rosyjskiej stacji RT.

Znaczenie RPA na kontynencie (ostatnio potwierdzone udziałem w doprowadzeniu do pokoju w Etiopii) powoduje, że z perspektywy Zachodu państwo to jest kluczowe w kształtowaniu postaw dużej części Afryki w sprawie Rosji. Efektem są wysiłki amerykańskiej dyplomacji, by ograniczyć związki RPA i Rosji. We wrześniu ub.r. Pretorię odwiedził sekretarz stanu Antony Blinken, a w styczniu br. – sekretarz skarbu Janet Yellen, która przestrzegła przed omijaniem antyrosyjskich sankcji. UE natomiast – największy partner handlowy RPA – nie jest skłonna używać wpływu politycznego. Wynika to ze znaczenia dostaw południowoafrykańskiego węgla (wzrosły one ośmiokrotnie w I poł. 2022 r.) – ważnego dla procesu odchodzenia od współpracy energetycznej z Rosją.

Wojna na Ukrainie i towarzysząca jej rosyjska narracja o sprzeciwie wobec hegemonii USA (i szerzej – Zachodu) zwiększyły atrakcyjność bloku BRICS wśród państw Globalnego Południa, gdzie postulat świata wielobiegunowego jest atrakcyjny. Chęć akcesu do BRICS zgłaszały w ostatnich miesiącach m.in. Egipt, Turcja, Indonezja i Meksyk. Zwiększa to znaczenie RPA jako partnera, o którego przychylność – z ich perspektywy – warto zabiegać.

pism.pl

wtorek, 2 maja 2023


Sądząc po dynamice walk w Bachmucie, najkrwawsza bitwa wojny rosyjsko-ukraińskiej dobiega końca. Obrońcy miasta stopniowo wycofują się na zachodnich obrzeży miasta pod naporem liczebnie silniejszego wroga. W rzeczywistości teraz Ukraińcy posiadają tylko kilka kwartałów wieżowców i niewielki obszar sektora dzielnicy domków jednorodzinnych. Na mapie to już niecałe 10 proc. powierzchni miasta. Długość frontu w mieście skróciła się do nieco ponad 4 kilometrów.

Im mniejszy obszar zabudowy miejskiej kontrolowany przez Siły Zbrojne Ukrainy, tym skuteczniej może na nim działać rosyjska artyleria i lotnictwo. Cała ich siła ognia jest teraz skoncentrowana na obszarze zaledwie kilku kilometrów kwadratowych. Tydzień temu ta sama ilość luf atakowała obszar co najmniej półtora raza większy.

Jednocześnie należy zwrócić uwagę na organizację działań garnizonu ukraińskiego podczas całej operacji obronnej. W ciągu dziewięciu miesięcy walk o Bachmut dowództwo zachowało koordynację pomiędzy oddziałami, które wycofywały się w sposób skoordynowany, zachowując kontrolę nad logistyką. Dzięki temu udało im się uniknąć okrążenia, klęski i katastrofalnych strat. Po opuszczeniu miasta Siły Zbrojne Ukrainy umacniają się na nowych liniach obronnych. Geograficzne ukształtowanie terenu na zachód od Bachmutu pozwala na dalsze opóźnianie postępów Rosjan, wykrwawionych długą i krwawą walką o miasto. Znajdują się tu wzgórza, z których dobrze widać kilometry otwartego terenu dostępnego dla ognia ukraińskiej artylerii. To przeszkoda dla strony atakującej.

Ekspert wojskowy Ołeh Żdanow twierdzi, że Siły Zbrojne Ukrainy od dawna budowały na tych wzgórzach potężną linię obrony – okopy, ziemianki, stanowiska strzeleckie – i są gotowe w każdej chwili wycofać się tam od strony Bachmutu. Według niego zdobycie miasta nie zapewni Rosjanom szczególnej przewagi operacyjnej.

Podobną myśl wyraził pod koniec tygodnia w rozmowie z niemieckim Der Spiegel brytyjski zastępca sekretarza obrony James Heappey . Według niego rosyjska armia nie tylko nie odniosła wymiernych korzyści z natarcia w Bachmut, ale także straciła „po prostu niewiarygodną liczbę swoich żołnierzy”.

Żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, który prowadzi kanał telegramu „Bachmucki Demon” i walczy w mieście, nazwał Bachmut pułapką na Rosjan.

– I wszystko, co zrobią później, będzie działać przeciwko nim. Oczywiście ma to dla nas swoją cenę, ale doskonale rozumiemy, dlaczego tu jesteśmy, jesteśmy tu tak długo i nadal pozostajemy. Z czasem jestem pewien, że wszyscy to zobaczą – napisał w ostatnią niedzielę.

Na tle działań wojennych w Bachmucie doszło do eskalacji konfliktu między organizatorem rosyjskiej firmy najemniczej Grupa Wagnera Jewgienijem Prigożynem i rosyjskim Ministerstwem Obrony. To właśnie najemnicy Prigożyna stanowili główną siłę uderzeniową na tym odcinku frontu. 29 kwietnia oligarcha w rozmowie z rosyjskim propagandystą Siemionem Piegowem powiedział, że jest gotów wycofać w najbliższym czasie swoje siły z Bachmutu z powodu „dotkliwego braku amunicji”. Aby temu zapobiec, zażądał od rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu natychmiastowego dostarczenia wymaganej liczby pocisków artyleryjskich.

Wieczorem tego samego dnia Prigożyn napisał na swoim kanale telegramowym o konsekwencjach obecnej sytuacji:

– Dziś jednostki Grupy Wagnera posunęły się o 100-150 metrów… w wyniku „amunicyjnego głodu” zginęło 94 żołnierzy.

Jednocześnie ukraińscy żołnierze, którzy są teraz w Bachmucie, nie zauważają, by Rosjanie cierpieli na brak amunicji artyleryjskiej.

Zdaniem analityków z Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) Prigożyn próbuje w ten sposób przekonać rosyjskie kierownictwo o konieczności przejścia do defensywy, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się dużej ukraińskiej kontrofensywy. Prawdopodobnie szef „prywatnej armii” uważa, że rosyjskie pozycje w Bachmucie są podatne na ukraińskie kontrataki i mogą paść w przypadku zmasowanego uderzenia wroga.

Bachmut nadal angażuje znaczne siły Rosjan. Według rzecznika Wschodniej Grupy Sił Zbrojnych Ukrainy Serhija Czerewatego liczba rosyjskiego personelu w tym regionie przekracza 25 tysięcy. Z tego powodu rosyjskie dowództwo nie może przeprowadzić ataku na pozostające pod kontrolą Kijowa miasta Donbasu, przede wszystkim na Słowiańsk, Kramatorsk i Konstantynówkę.

Ukraiński ekspert wojskowy Roman Switan zwraca uwagę na możliwość oskrzydlenia grupy bachmuckiej Sił Zbrojnych FR.

– Ich linia obrony rozciąga się od Czasowego Jaru do Konstantynówki na lewym skrzydle, na prawym skrzydle – od Siewierska do Biłohoriwki i nie mogą się wycofać. Dlatego grupa Prigożyna może zostać w każdej chwili odcięta w wyniku uderzenia na Popasną z Biłohoriwki (z północnego wschodu) i z zachodu – Konstantynówki – podzielił się swoimi przemyśleniami w rozmowie z TSN.

W okolicach Awdijiwki wojska rosyjskie ponownie poniosły porażkę. Siły Zbrojne Ukrainy skutecznie odpierają ataki na podejściach do miasta, w pełni kontrolują logistykę i skutecznie kontratakują w rejonie wsi Opytny i Wodiane. Wróg może zmieść Awdijiwkę z powierzchni ziemi za pomocą artylerii i samolotów.

W niedzielę 30 kwietnia rano Rosjanie ostrzeliwali miasto z wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet Grad, czołgów i dział artyleryjskich, a około południa rozpoczęli atak rakietowy z powietrza na środkową część Awdijiwki. Według Witalija Barabasza, szefa administracji wojskowej miasta, w wyniku tego „dwa bloki mieszkalne zawaliły się do fundamentów”.

O problemach armii rosyjskiej pod Awdijiwką ponownie pisze były minister obrony „DRL” Igor Striełkow (skazany przez MTK na dożywocie za zestrzelenie malezyjskiego Boeinga nad Donbasem – przyp. red.). Według niego, z powodu ciężkich strat Siły Zbrojne RF ponownie zostały zmuszone do opuszczenia części zajmowanych wcześniej pozycji.

– Według informacji części rosyjskich kanałów Siły Zbrojne RF opuściły kilka pozycji na południe od Awdijiwki. Rosjanie zostali do tego zmuszeni w wyniku silnych i celnych uderzeń artylerii ukraińskiej. Wynika z tego, że linia frontu w tym rejonie wróciła do stanu z początku roku, a sytuacja obrońców Awdijiwki poprawiła się…

Przez 440 dni walk wojska rosyjskie nie zdołały okrążyć miasta i teraz też nic tego nie zapowiada. Ponadto wokół miasta jest teraz jedno wielkie bagno – skomentował sytuację polski ekspert wojskowy Artur Micek.

W Marjince walki toczą się w centrum miasta wzdłuż alei Drużby, ale Rosjanie stopniowo oskrzydlają linię obrony. Ukraiński Sztab Generalny informuje, że Bachmut i Marjinka znajdują się teraz w epicentrum działań wojennych.

Przedstawiciel Gwardii Narodowej Ukrainy Rusłan Muzyczuk zauważył w niedzielę, że w Marjince dochodzi obecnie do dużej liczba szturmów, walk ulicznych, „czasami na bardzo minimalnych dystansach”. W tym samym czasie miasto zostało całkowicie zniszczone, nie pozostał w nim ani jeden cały budynek.

Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy w rejonie Marjinki rosyjscy żołnierze masowo odmawiają udziału w działaniach wojennych. Narzekają na ciężkie straty, brak amunicji i zmuszenie do szturmu na pozycje ukraińskie bez wsparcia pojazdów opancerzonych i artylerii. Jednocześnie rosyjski sprzęt, który wjeżdża do miasta, często ulega zniszczeniu.

Intensywne walki toczą się również w rejonie Kreminnej. Mimo to linia frontu w ciągu ostatniego miesiąca uległa tylko minimalnym zmianom. Rosjanie odnieśli niewielkie sukcesy jedynie w Leśnictwie Serebrianskim, siedem kilometrów na południe od Kreminnej, gdzie na jednym z odcinków posunęli się o kilkaset metrów. W tym samym czasie na obrzeżach wsi Biłohoriwka wojska rosyjskie zostały zmuszone do odwrotu. Jest ona ważnym miejscem dla obrony oddalonego o 10 km Łysyczańska

belsat.eu

poniedziałek, 1 maja 2023


Wizyty nie przyniosły przełomowych decyzji w stosunkach z państwami regionu i sprowadzały się do promowania rosyjskiego stanowiska w sprawach międzynarodowych. Służyły temu spotkania ministra z jego odpowiednikami i z przywódcami każdego z odwiedzanych państw. W Wenezueli Ławrow rozmawiał także z przebywającymi tam ministrem spraw zagranicznych sympatyzującej z Rosją Boliwii oraz z premierem Saint Vincent i Grenadyn, które pełnią obecnie rotacyjne przewodnictwo we Wspólnocie Państw Latynoamerykańskich i Karaibskich (CELAC). Minister Ławrow wykorzystał publiczne wystąpienia do przedstawiania Rosji jako atrakcyjnego partnera, któremu zależy na pokoju, i do forsowania zmanipulowanej rosyjskiej interpretacji okoliczności agresji na Ukrainę. Tezy, które głosił, wyłożył wcześniej w artykule opublikowanym 13 kwietnia w jednym z największych brazylijskich dzienników „Folha de São Paulo” i w niszowym meksykańskim portalu „Buzos de noticias”. Ławrow kreował obraz Rosji jako ofiary polityki Zachodu, w tym sankcji i dążenia USA do „utrzymania globalnej dominacji”. Roztoczył wizję tworzącego się nowego wielobiegunowego ładu, w którym Ameryka Łacińska – nazywana priorytetowym partnerem Rosji – będzie miała pierwszoplanową pozycję. Dziękował państwom regionu za nieprzystąpienie do sankcji i wzywał je m.in. do rezygnacji z rozliczeń w dolarach i euro na rzecz innych walut.

Do wizyty Ławrowa doszło, gdy brazylijski prezydent Lula jest coraz bardziej krytykowany przez państwa zachodnie za wypowiedzi dotyczące Ukrainy, m.in. za twierdzenia, że jest ona tak samo jak Rosja odpowiedzialna za wojnę. Zapowiadając wizytę ministra, rząd Brazylii zwrócił uwagę na duży potencjał rozwoju współpracy dwustronnej i rekordową wartość obrotów handlowych w 2022 r. Miał także poruszyć sprawę wojny na Ukrainie oraz przekonywać do brazylijskiej koncepcji natychmiastowego zawieszenia broni i negocjacji pokojowych. Zapraszając Ławrowa, brazylijskie władze chciały pokazać, że są otwarte na kontakty ze wszystkimi państwami. W rzeczywistości dały mu dogodną okazję do powielania kłamliwych tez, np. oskarżeń UE o rzekomą propagandę w sprawie wojny na Ukrainie, co uczynił m.in. podczas zamkniętego wykładu dla słuchaczy Instytutu Rio Branco, czyli brazylijskiej akademii dyplomatycznej. Pomogły też stworzyć wrażenie, że Rosja nie jest izolowana i mimo wojny pozostaje normalnym partnerem. Wypowiedzi Ławrowa o podobieństwie rosyjskiej i brazylijskiej wizji świata i stanowiska wobec wojny na Ukrainie oraz krytyka zachodnich sankcji przez przedstawicieli Brazylii pomogły raczej wzmocnić przeświadczenie, że państwo to sprzyja interesom Rosji, i uderzyły w wiarygodność inicjatywy pokojowej promowanej przez Lulę. Prezydent Brazylii próbował ratować reputację, zaprzeczając swoim wcześniejszym wypowiedziom, i pod presją krytyki zdecydował, że wyśle do Kijowa swojego doradcę ds. zagranicznych Celso Amorima.

Kuba, Nikaragua i Wenezuela są najbliższymi partnerami politycznymi Rosji w Ameryce Łacińskiej. Od rosyjskiego wsparcia, w tym pomocy w omijaniu nałożonych na nie sankcji (głównie przez USA), zależy w dużym stopniu trwałość antyzachodnich reżimów autorytarnych, które rządzą tymi państwami. Wizyta Ławrowa wyraźnie służyła potwierdzeniu tych więzi, w tym gotowości Rosji do wspierania rządzących mimo prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Władze Kuby, Nikaragui i Boliwii są ważnymi partnerami Rosji w głosowaniach w ONZ (Wenezuela ma zawieszone prawo głosu z uwagi na zaległości w płaceniu składek), pomagają także powielać oficjalne rosyjskie tezy – w Wenezueli zajmuje się tym m.in. prorządowa telewizja Telesur. Ważnym elementem spotkań Ławrowa z przedstawicielami trzech reżimów było także powielanie tezy, że wszystkie te państwa – w odróżnieniu od Zachodu – bronią zasad Karty Narodów Zjednoczonych. Spotkania miały też pomóc wzmocnić współpracę w omijaniu sankcji – służyły temu deklaracje o możliwości wykorzystania rosyjskiego systemu MIR jako alternatywy dla systemu rozliczeń SWIFT.

Wizyta Ławrowa w państwach Ameryki Łacińskiej miała pokazać, że Rosja ma poparcie w regionie i możliwości, aby mimo toczonej wojny nadal wspierać tamtejsze antyzachodnie reżimy. Jest także sygnałem, że dla rosyjskich władz region pozostaje ważnym polem konfrontacji z USA i podważania polityki szeroko pojętego Zachodu. Wypowiedzi Ławrowa pokazują, że próbuje on przekonać do argumentów Rosji więcej państw latynoamerykańskich, odwołując się do ich oczekiwań, np. w sprawie zwiększenia znaczenia regionu w stosunkach międzynarodowych. Choć żadne państwo latynoamerykańskie nie przyłączyło się do sankcji przeciwko Rosji, a tylko nieliczne (m.in. Chile, Ekwador i Gwatemala) wyraźnie opowiedziały się po stronie Ukrainy, nie jest to jednak jednoznaczne z poparciem większości regionu dla rosyjskich władz. Dla Ukrainy i państw, które ją wspierają, szczególnym wyzwaniem jest stanowisko rządu Luli – ważny punkt odniesienia dla innych państw Ameryki Łacińskiej i szerzej Globalnego Południa. Rosja wykorzystuje otwartość Brazylii na współpracę z wszystkimi państwami i sprzyjające rosyjskim interesom stanowisko rządu Luli w sprawie wojny na Ukrainie. Odpowiedzią na wizytę Ławrowa powinny być dążenia państw szeroko pojętego Zachodu do rozwijania dialogu politycznego z partnerami latynoamerykańskimi i zwalczania rosyjskich manipulacji. W przypadku UE taką okazją będzie lipcowy szczyt szefów państw i rządów Unii i CELAC w Brukseli i potencjalny powrót do organizacji szczytów UE–Brazylia.

pism.pl

niedziela, 30 kwietnia 2023


Wiorstka, opierając się na rozmowach ze współpracownikami Putina, podaje, że zmienił on swoje nawyki pod koniec 2012 r. Po masowych protestach, które miały wówczas miejsce na placu Błotnym w Moskwie, prezydent Rosji miał znikać w archiwach i spędzać długie godziny sam na sam z książkami.

Jednymi z jego ulubionych autorów mieli stać się XX-wieczni rosyjscy filozofowie Iwan Iljin i Wasilij Rozanow. Ich pisma polityczne, chwalące policyjne rządy i podważające zasadność istnienia Ukrainy miały wywrzeć duży wpływ na Putina. Jak zauważa Wiorstka, cytaty z owych myślicieli trafiły do przemówień rosyjskiego przywódcy.

(...)

W nocy z 22 na 23 lutego 2014 r., gdy Janukowycz właśnie był pozbawiany władzy i uciekał z Ukrainy, Putin spotkał się w Soczi z czterema najbliższymi mu przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Narada miała trwać do godz. 7 rano, a funkcjonariusze mieli próbować odwieść prezydenta od pomysłu zajęcia Krymu.

— Panowie, nigdy więcej nie będzie takiej szansy. Biorę całą odpowiedzialność na siebie — miał wówczas powiedzieć Putin. Zaskoczeniem dla prezydenta Rosji miała okazać się skala poparcia, z jakim spotkała się aneksja w jego własnym kraju.

Kolejnym zwrotnym punktem w sprawie stosunku Putina do Ukrainy miało być jego spotkanie z Wołodymyrem Zełenskim w Paryżu w 2019 r. Rosyjski prezydent miał spodziewać się prostych negocjacji i łatwego ogrania niedoświadczonego ukraińskiego polityka.

Tymczasem Zełenski okazał się trudnym przeciwnikiem, a w dodatku publicznie ośmieszał Putina na ich wspólnej konferencji prasowej. Prezydenci Rosji i Ukrainy od tamtej pory się już nie spotkali.

Wreszcie, jak opisuje Wiorstka, kluczowe okazały się wydarzenia z początku 2021 r., gdy administracja Wołodymyra Zełenskiego postanowiła rozprawić się z najbardziej prorosyjskim politykiem na ukraińskiej scenie, czyli Wiktorem Medwedczukiem. Do tej pory Putin, który prywatnie jest ojcem chrzestnym córki Medwedczuka, liczył na polityczne zwycięstwo jego partii Opozycyjna Platforma — Za Życie, do którego miało dojść wraz ze spadkiem popularności Zełenskiego.

W lutym 2021 r. rząd w Kijowie przeprowadził operację przeciw telewizjom kontrolowanym przez prokremlowskiego polityka, zarzucając im antyukraińską propagandę i zakazując im nadawania. W tym samym miesiącu sam Medwedczuk i jego żona znaleźli się na ukraińskiej liście sankcji ze względu na oskarżenia o finansowanie terroryzmu.

— Putin odebrał to jako osobisty atak — mówi Wiorstce jeden z jego współpracowników. — Funkcjonowanie Medwedczuka i jego telewizji było dla niego nadzieją na rozwiązanie sprawy środkami politycznymi — dodaje źródło portalu.

Jednocześnie Medwedczuk miał regularnie rozmawiać z Putinem, żaląc się na swoją sytuację i opowiadać mu o wielkim poparciu, którym miał cieszyć się rosyjski prezydent wśród zwykłych Ukraińców. — Opowiadał bajki i nie myślał, że ktokolwiek kiedykolwiek to sprawdzi — zaznacza zbliżone do Kremla źródło. — Decyzja o rozpoczęciu inwazji była dla Medwedczuka najbardziej katastrofalnym scenariuszem — dodaje osoba z otoczenia Putina.

Drugą osobą, która według Wiorstki miała wówczas największy wpływ na prezydenta Rosji, był Jurij Kowalczuk, jego przyjaciel, a jednocześnie opiekujący się jego prywatnym majątkiem osobisty bankier. Gdy w czasie pandemii koronawirusa Putin panicznie bał się zakażenia, Kowalczuk nie opuszczał prezydenckiej rezydencji, unikając w ten sposób wymaganej kwarantanny i gwarantując sobie stały dostęp do ucha najważniejszej osoby w państwie.

Wiorstka przypuszcza, że to Kowalczuk mógł podsunąć Putinowi antyukraińskich autorów, jednocześnie samemu nigdy nie kryjąc się z antyzachodnimi poglądami. Od początku pandemii dwóch mężczyzn miało godzinami rozmawiać o historii i przeznaczeniu Rosji. Według informatorów portalu Kowalczuk przekonał Putina, że Zachód jest wyjątkowo podzielony i słaby, co stwarza najlepszy moment do ataku na Ukrainę.

Według źródeł Wiorstki wielu przedstawicieli rosyjskich służb było przeciwnych pomysłowi inwazji, gdy stał się on znany w szerszych kręgach latem 2021 r. Popierać wojnę miał za to od początku minister obrony Siergiej Szojgu.

— Nie znał stanu armii. Myślał, że Putin wie coś, czego on nie wie, a cała operacja będzie czymś niewiele większym od zajęcia Krymu w 2014 r. — mówi jedno ze źródeł Wiorstki o postawie Szojgu w miesiącach poprzedzających inwazję.

onet.pl