niedziela, 19 marca 2023


Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) uznała w sobotę udział Federacji Rosyjskiej w atakach terrorystycznych na terytorium Ukrainy. Za ataki terrorystyczne ONZ uznała zbombardowanie teatru dramatycznego w Mariupolu i dworca kolejowego w Kramatorsku.

Według informacji władz miasta w zbombardowanym teatrze zginęło ponad 300 osób cywilnych, w większości matek z dziećmi. W ubiegłym tygodniu prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że trudno jest określić liczbę ofiar tej zbrodni. Ukraińskie media informują o ponad tysiącu ofiar.

Za atak terrorystyczny komisja uznała też atak rakietowy armii rosyjskie na stację kolejową w Kramatorsku 8 kwietnia 2022 r. – kiedy to Rosjanie zabili 59 osób, a 92 zostały ranne.

Ponadto komisja potwierdziła rosyjski atak na centrum handlowe w Krzemieńczuku 27 czerwca 2022 r., w którym zginęło 21 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych - czytamy w komunikacie komisji.

onet.pl

Południowe zgrupowanie rosyjskich sił okupacyjnych doświadcza krytycznych braków kadrowych i sprzętu bojowego, gdyż rosyjskie dowództwo wysyła wszystkie posiłki do Bachmutu i innych „gorących” rejonów, twierdzi ukraiński ekspert wojskowy Ołeksandr Kowalenko.

Według eksperta niezbędne uzupełnienia przestały napływać na południowy odcinek frontu Chersoń-Zaporoże od początku 2023 r. Już wtedy wiele jednostek rosyjskich miało tam 70 proc. stanu cywilnego i 30-50 proc. stanu wojennego.

„Wraz ze wzrostem intensywności walk w rejonie Bachmutu, a także w Wuhłedarze, Marjince, Awdijiwce oraz nasyceniu obwodu ługańskiego siłami i środkami do ofensywy na Łyman i Kupiańsk, bezpieczeństwo południa kilkakrotnie się pogorszyło i obecnie straciło minimum zdolności bojowych” - tłumaczył Kowalenko w wypowiedzi dla agencji prasowej UNIAN.

Ekspert zaznaczył, że jednostki wojsk rosyjskich na południu nie otrzymują rekompensaty bieżących straty w sprzęcie, a często nie mogą uzupełnić amunicji. Wiele tamtejszych jednostek uzbrojonych jest głównie w broń piechoty, a problem braku ciężkiego sprzętu z każdym dniem się pogłębia.

„Można sobie tylko wyobrazić, co stanie się z zaopatrzeniem jednostek i ogólnie z całym południem, jeśli rozwój wydarzeń tam kilkukrotnie się zintensyfikuje, a zapotrzebowanie na wsparcie materialne i techniczne wzrośnie 3-4 razy lub więcej” — dodał Kowalenko.

onet.pl

sobota, 18 marca 2023


Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakazy aresztowania prezydenta Władimira Putina oraz prezydenckiej komisarz ds. praw dziecka w Rosji Marii Aleksiejewny Lwowskiej-Belowej.

Jak czytamy w oświadczeniu MTK Władimir Putin ma być odpowiedzialny za zbrodnię wojenną polegającą na bezprawnej deportacji ludności (dzieci) oraz bezprawnym przekazaniu ludności (dzieci) z okupowanych obszarów Ukrainy do Federacji Rosyjskiej.

"Istnieją uzasadnione powody, by sądzić, że Putin ponosi indywidualną odpowiedzialność karną za wyżej wymienione zbrodnie, (i) za popełnienie czynów bezpośrednio, wspólnie z innymi i/lub za pośrednictwem innych osób oraz (ii) za brak właściwej kontroli nad cywilnymi i wojskowymi podwładnymi, którzy popełnili te czyny lub dopuścili do ich popełnienia, a którzy podlegali jego rzeczywistej władzy i kontroli, zgodnie z odpowiedzialnością zwierzchnika" - można przeczytać w oświadczeniu MTK.

(...)

Maria Zacharowa w pierwszym komentarzu dotyczącym nakazu aresztowania Putina przekonywała, że decyzja Trybunału "nie ma żadnego znaczenia dla Rosji". — Rosja nie współpracuje z tym organem i wszystkie możliwe przepisy dotyczące aresztowania (...) będą dla nas prawnie nieważne — powiedziała na briefingu prasowym.— Rosja nie jest członkiem Rzymskiego Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego i nie ponosi z tego tytułu żadnych zobowiązań — dodała.

(...)

Rosyjski propagandysta Władimir Sołowiow wzywa do ataków terrorystycznych na stolice UE.

"The Guardian" informuje powołując się na źródła w MTK, że ich zdaniem jest teraz bardzo mało prawdopodobne, aby Putin udał się z wizytą do jakiegokolwiek kraju, który obecnie wspiera Ukrainę. Gdyby to zrobił, to ryzykowałby aresztowaniem. Źródła "Guardiana" dodały, że możliwe jest, że Putin nadal będzie latał do Chin, które nie są sygnatariuszem statutu rzymskiego, traktatu, który zobowiązuje rządy do wykonywania nakazów MTK.

Nakaz aresztowania MTK wydał również wobec Marii Lwowej-Biełowej. Tak prezydencka komisarz ds. praw dziecka w Rosji skomentowała tę sprawę: "To wspaniałe, że społeczność międzynarodowa doceniła tę pracę na rzecz dzieci z naszego kraju: że nie zostawiamy ich w strefach wojennych, że je wyciągamy, że tworzymy dla nich dobre warunki, że otaczamy je kochającymi, opiekuńczymi ludźmi"

Z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że Rosja uważa same pytania postawione przez MTK za "oburzające i nie do przyjęcia". Dodał, że "wszelkie decyzję Trybunału wobec Rosji są nieważne". Zapytany, czy prezydent Rosji obawia się teraz podróży do krajów, które uznają MTK, Pieskow powiedział: "Nie mam nic do dodania na ten temat. To wszystko, co chcemy powiedzieć".

onet.pl

piątek, 17 marca 2023


Siły rosyjskie osiągnęły postępy po obu stronach autostrady M03 na kierunku Słowiańska, podchodząc pod ukraińską linię obrony w pasie wzniesień po wschodniej stronie kanału Doniec–Donbas. Siły ukraińskie powstrzymują agresora na północny wschód i na południe od Czasiw Jaru, jednakże mają coraz większe problemy z dostarczeniem stamtąd zaopatrzenia dla broniącego się Bachmutu, w którym Rosjanie także odnotowali kolejne postępy w kierunku centrum miasta. Po zajęciu przez jednostki rosyjskie wsi Krasnohoriwka na północ od Awdijiwki trwają walki w rejonie linii kolejowej będącej wcześniej główną trasą zaopatrzenia miasta. Najprawdopodobniej jej wykorzystanie nie jest już możliwe, a obrońcom pozostaje kilka dróg lokalnych na zachód od Awdijiwki. Wojska ukraińskie miały odeprzeć kolejne próby rosyjskiego natarcia w łuku na zachód od Doniecka, na południowych obrzeżach Wuhłedaru oraz na północny wschód od Kupiańska. Sprzeczne informacje docierają o sytuacji pomiędzy Kreminną a Łymanem, gdzie walki toczą się po wschodniej stronie rzeki Żerebeć. Kierunki rosyjskich ataków wskazują na kształtowanie się szerokiego łuku na południe, wschód i północ od Siewierska. Według źródeł rosyjskich 15 marca siły ukraińskie miały podjąć próbę rozpoznania bojem w dwóch kierunkach na południe od Orichiwa w obwodzie zaporoskim.

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego zmniejszyła się częstotliwość rosyjskich ataków na pozycje obrońców – z poziomu 90–100 ataków 13–14 marca do 70–75 ataków 15–16 marca. Nadal pozostaje ona jednak znacząco wyższa niż w styczniu i na początku lutego (do 50 ataków na dobę). Połowa aktywności agresora przypada na rejon Bachmutu.

14 marca Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Wałerij Załużny podkreślił, że operacja obronna w Bachmucie ma kluczowe znaczenie strategiczne i stabilizuje sytuację na całym froncie. Wcześniej prezydent Wołodymyr Zełenski odbył posiedzenie z wyższym dowództwem wojskowym, na którym potwierdzono konieczność dalszej obrony Bachmutu. 15 marca sekretarz obrony USA Lloyd Austin, zapytany o znaczenie walk o Bachmut, stwierdził, że jest to „bitwa prezydenta Zełenskiego”. Wcześniej stwierdzał, że Bachmut ma znaczenie bardziej symboliczne niż operacyjne, a jego upadek niekoniecznie będzie oznaczał ułatwienie ofensywy agresora.

Rosjanie ponawiali ataki rakietowe na zaplecze sił ukraińskich w północno-zachodniej części obwodu donieckiego, a ich głównym celem w ostatnich dniach był Kramatorsk. 14 marca rosyjskie rakiety spadły także na miejscowość Zatoka w obwodzie odeskim, a 15 marca na Charków. Artyleria i lotnictwo agresora kontynuują ostrzał i bombardowania wzdłuż linii styczności i w rejonach przygranicznych. Zmasowanemu ostrzałowi poddana została Konstantynówka, będąca jednym z głównych węzłów komunikacyjnych na zapleczu obrony Bachmutu. Poza rejonami walk głównymi celami rosyjskiego ostrzału pozostają Chersoń i okoliczne miejscowości oraz rejon Oczakowa. Siły ukraińskie ostrzelały m.in. instalacje wojskowe agresora w Doniecku i w pobliżu Mariupola.

14 marca premier Mateusz Morawiecki poinformował, że Polska może przekazać Ukrainie swoje myśliwce MiG-29 w ciągu czterech–sześciu tygodni. Z kolei 16 marca prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z prezydentem Czech Petrem Pavlem potwierdził, że pierwsze cztery samoloty trafią na Ukrainę w najbliższych dniach. Pozostałe kilkanaście ma być obecnie serwisowane i przygotowywane do przekazania. 17 marca decyzję o przekazaniu Ukrainie 13 MiG-29 podjął rząd Słowacji, o czym poinformował premier Eduard Heger.

15 marca odbyło się dziesiąte spotkanie grupy kontaktowej państw wspierających wojskowo Ukrainę (tzw. grupy Ramstein). Przewodniczący mu szef Departamentu Obrony USA Lloyd Austin przypomniał, że państwa członkowskie zadeklarowały łącznie ponad 150 czołgów Leopard 1 i 2. Uczestniczący w spotkaniu sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślił, że sojusznicy gotowi są przekazać armii ukraińskiej więcej systemów obrony powietrznej, broni pancernej i amunicji. Podczas spotkania kanadyjska minister obrony zapowiedziała dostarczenie Ukrainie blisko 8 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej 155 mm, 12 rakiet do systemów obrony powietrznej (nie podała typu) oraz 1800 sztuk nabojów szkoleniowych do armat czołgowych 105 mm. Potwierdziła także wcześniejsze zapowiedzi zwiększenia z czterech do ośmiu liczby czołgów Leopard 2A4 przekazanych do organizowanego w Polsce batalionu oraz zasilenia go wozem zabezpieczenia technicznego. Mają one dotrzeć na Ukrainę w najbliższych tygodniach. Już po spotkaniu zwiększenie z sześciu do dziesięciu liczby planowanych do dostarczenia armii ukraińskiej czołgów Leopard 2A4 potwierdziła szefowa resortu obrony Hiszpanii.

W dniach 14–16 marca nowe pakiety wsparcia wojskowego przedstawiły również inne państwa. Holandia zapowiedziała przekazanie dwóch trałowców typu Alkmaar (mają one trafić na Ukrainę do 2025 r.), samobieżnych mostów pontonowych M3 oraz stacji radiolokacyjnych. Dania zamierza przekazać m.in. karabiny maszynowe 12,7 mm, rakiety do systemów obrony powietrznej, amunicję strzelecką oraz „dużą liczbę” min przeciwczołgowych, Estonia karabiny snajperskie i amunicję strzelecką, a Litwa pociski artyleryjskie 155 mm. W nowym pakiecie pomocy wojskowej z Niemiec znalazło się m.in. 5 tys. pocisków artyleryjskich 155 mm, nieznana liczba pocisków naprowadzanych tego kalibru oraz amunicja do wieloprowadnicowych wyrzutni pocisków rakietowych MARS II. Dostarczenie 240 ciężarówek wojskowych Volvo, z których pierwsze mają trafić na Ukrainę w następnym tygodniu, zapowiedziała Belgia.

16 marca rząd Szwecji potwierdził i jednocześnie doprecyzował wcześniejsze zapowiedzi o przekazaniu Ukrainie armatohaubic 155 mm na platformie samochodowej Archer. Szwedzi zdecydowali o przekazaniu ośmiu Archerów (w styczniu szwedzkie media sugerowały przekazanie 12), przy czym dwa mają stanowić rezerwuar części zamiennych. Na zatwierdzenie przez szwedzki parlament ma oczekiwać decyzja rządu o przekazaniu 10 czołgów Leopard 2A5. Łączna wartość wsparcia oceniona została na 537 mln euro, a uzbrojenie ze Szwecji ma trafić na Ukrainę za kilka miesięcy. Tego samego dnia minister obrony Francji potwierdził, że na Ukrainę dotarły pierwsze opancerzone samochody rozpoznawcze AMX-10RC (o ich wysłaniu donoszono 17 lutego). Z kolei ukraiński wywiad wojskowy powiadomił o otrzymaniu 30 zmodernizowanych „polsko-ukraińskich” samochodów opancerzonych Oncilla 4x4.

Ukraiński państwowy koncern zbrojeniowy Ukroboronprom poinformował o rozpoczęciu produkcji amunicji 125 mm do armat czołgowych, których pierwszą partię miano już dostarczyć. Ministerstwo Obrony Ukrainy podkreśliło, że wcześniej Ukroboronprom rozpoczął produkcję granatów moździerzowych 82 mm i 120 mm, a następnie także amunicji artyleryjskiej 122 mm i 152 mm. Produkcja odbywa się poza terytorium Ukrainy (nie podano gdzie) z udziałem pracowników koncernu.

14 marca sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow odrzucił tezy „The Washington Post”, że jakość ukraińskiej armii pogarsza się z powodu utraty wyszkolonych żołnierzy, co zagraża wiosennej kontrofensywie. 16 marca odwołano dowódcę batalionu 46. Samodzielnej Brygady Powietrznomobilnej, który przekazał informacje o stratach amerykańskiej gazecie, twierdząc, że w jego batalionie liczącym 500 żołnierzy zginęło 100, a 400 zostało rannych. Rzecznik prasowy Wojsk Desantowo-Szturmowych stwierdził, że dowódca nie miał pozwolenia na kontakt z dziennikarzami, a przekazane przez niego informacje uznał za przesadzone.

14 marca minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow wskazał na poszerzanie międzynarodowej „koalicji morskiej” zaangażowanej w odbudowę marynarki wojennej dodając, że dołączyły do niej ostatnio Wielka Brytania i Holandia. Przypomniał, że w Turcji budowana jest pierwsza z dwóch korwet dla marynarki ukraińskiej. Wcześniej jednostki morskie dostarczyły USA i Belgia. Podczas spotkania w Odessie z minister obrony Holandii poinformował, że w 2025 r. Holandia przekaże dwa trałowce typu „Alkmaar” do ochrony szlaków żeglugowych na Morzu Czarnym, a w drugiej połowie 2023 r. rozpocznie się szkolenie ukraińskich marynarzy.

13 marca rząd Ukrainy przyjął projekt ustawy zwiększającej wydatki budżetu państwa o 537 mld hrywien (ok. 14,6 mld dolarów). Premier Denys Szmyhal sprecyzował, że większość nakładów – ponad 518 mld hrywien – zostanie przeznaczone na sektor bezpieczeństwa i obrony, w tym na wypłaty dla wojska i zakup sprzętu wojskowego i specjalnego. 14 marca rząd w Kijowie przedstawił plan priorytetowych działań na rok 2023. W obszarze bezpieczeństwa planuje się zwiększenie produkcji amunicji, zaangażowanie sektora prywatnego w rozwój przemysłu obronnego, dalszą współpracę z partnerami zagranicznymi w zakresie pozyskiwania i produkcji uzbrojenia i sprzętu wojskowego, zaopatrywanie wojska w drony, w tym własnej produkcji, stworzenie zintegrowanego systemu zakupów produktów obronnych oraz rozminowywanie wyzwolonych terytoriów. 15 marca ukraiński resort obrony opublikował listę potrzeb wojskowych mających zagwarantować sukces na froncie. Podkreślono, że Ukraina potrzebuje dostaw broni zarówno defensywnej, jak i ofensywnej, w pierwszej kolejności pocisków rakietowych do wyrzutni HIMARS i MARS II; pocisków 155 mm, granatów moździerzowych 120 mm, pocisków do systemów obrony powietrznej, pocisków do rakietowych systemów przeciwpancernych, lotniczych środków niszczenia, amunicji krążącej (drony kamikadze), pocisków do armat czołgowych 105 i 125 mm.

Na terenach okupowanych wzrosła aktywność ukraińskich grup dywersyjnych. 13 marca miał miejsce zamach na tzw. zastępcę szefa administracji Nowej Kachowki w obwodzie chersońskim Witalija Hurę. Kolaborant został ranny, a za wysadzenie jego samochodu wziął odpowiedzialność partyzancki oddział „Atesz”. Formacja powstała we wrześniu 2022 r., w jej skład wchodzą Ukraińcy i Tatarzy krymscy, którzy skupiają się na atakach na siły rosyjskie i osoby współdziałające z okupantem. 14 marca w Melitopolu w eksplozji samochodu zginął miejscowy kolaborant Iwan Tkacz, który organizował transport żołnierzy rosyjskich na linię frontu w obwodzie zaporoskim. Z kolei w Rosji, w Rostowie nad Donem 16 marca w niewyjaśnionych okolicznościach doszło do pożaru w budynku służby pogranicznej FSB. W jego wyniku eksplodował magazyn amunicji i paliw.

14 marca w Kijowie na 12 lat pozbawienia wolności i konfiskatę mienia skazano mężczyznę oskarżonego o zdradę stanu, planowanie zabójstwa na zlecenie oraz udział w nielegalnych formacjach zbrojnych i organizacji terrorystycznej. Mieszkaniec obwodu ługańskiego został zwerbowany przez rosyjski wywiad wojskowy i otrzymał zadanie zorganizowania zabójstwa dowódcy jednej z ukraińskich jednostek. Morderstwo to miało stać się zadaniem „próbnym” przed dokonaniem innych zabójstw, m.in. ministra obrony Ukrainy Ołeksija Reznikowa i szefa wywiadu Kyryła Budanowa. Za zabójstwo każdego z nich miał otrzymać ponad 100 tys. dolarów. W sierpniu 2022 r. skazany został zatrzymany w Kowlu (obwód wołyński).

Władze obwodu kijowskiego poinformowały 14 marca, że zagrożenie bezpośrednimi walkami w stolicy jest minimalne. Z tego względu przystąpiono do likwidacji części posterunków kontrolnych i zapór inżynieryjnych, zostaną usunięte bezużyteczne bloki betonowe i worki z piaskiem. Zastrzeżono, że nie oznacza to całkowitego usunięcia umocnień, ale jedynie ograniczenie ich liczby, przystąpiono też do ich modernizacji. Ma to poprawić sytuację komunikacyjną w Kijowie.

Komentarz

Decyzja o przekazaniu Ukrainie myśliwców MiG-29 przez Polskę i Słowację ma znaczący wymiar polityczny. Będą to pierwsze maszyny zdolne do zestrzeliwania samolotów i części rakiet agresora, jakie armia ukraińska otrzyma oficjalnie od partnerów. W 2022 r. Ukraińcy otrzymali bowiem z Polski kilka tego typu samolotów w częściach, a także od kilku krajów dużą liczbę części zamiennych do maszyn posiadanych wcześniej przez lotnictwo ukraińskie (pozwoliło to na przedłużenie żywotności dużej części samolotów ukraińskich, uszkodzonych w walkach). Najprawdopodobniej Ukraina otrzymała już od partnerów samoloty bojowe – szturmowce Su-25. Ze względu na niemożność podjęcia walki powietrznej z przeciwnikiem (przekazane Ukrainie Su-25 mogą atakować wyłącznie cele naziemne) nie były one jednak postrzegane w przestrzeni informacyjnej jako pełnowartościowe wsparcie lotnicze.

Polskie i słowackie myśliwce MiG-29 nie zmienią sytuacji na froncie. Łącznie oba państwa będą w stanie przekazać nieco ponad 30 maszyn, przy czym część z nich zostanie potraktowana jako magazyny części zamiennych. Mają one także zdecydowanie mniejsze możliwości niż samoloty agresora (głównie myśliwce wielozadaniowe z rodziny Su-27), a nawet MiGi-29 użytkowane wcześniej przez lotnictwo ukraińskie (siły państw posowieckich wyposażone są w samoloty wersji 9.13 z większym zapasem paliwa i stacją zakłóceń, lotnictwo europejskich państw satelickich ZSRR otrzymało eksportową wersję 9.12). Zużycie w trakcie ponad trzydziestoletniej służby i niedobór części zamiennych (większość ich zapasów przekazano Ukrainie wcześniej) sprawią także, że w warunkach bojowych część darowanych migów może okazać się samolotami jednorazowego użytku. Nie ukrywa tego ukraińskie Dowództwo Sił Powietrznych, wciąż licząc na pozyskanie nowocześniejszych od MiG-29 i dysponujących odpowiednim serwisem maszyn zachodnich, w pierwszej kolejności amerykańskich F-16.

Siły ukraińskie nie rezygnują z akcji dywersyjnych na terenach okupowanych. Ich celem są miejscowi kolaboranci i obiekty zajmowane przez okupanta. Nie można wykluczyć, że kolejne incydenty związane z niszczeniem infrastruktury na terytorium Rosji, są również przejawem aktywności ukraińskich służb specjalnych, choć Kijów nie przyznaje się do ich realizacji. Działania na terenach okupowanych utrudniają Rosjanom utrzymanie stabilnej sytuacji na zapleczu frontu i odstraszają potencjalnych kolaborantów, mimo że skala dywersji i sabotażu nie jest duża. Pojedyncze akcje i groźba ich dalszego kontynuowania wywierają presję psychologiczną na Rosjan i ich zwolenników i zwiększają koszty utrzymania zajętych terytoriów m.in. ze względu na konieczność wzmocnienia liczebności sił porządkowych.

osw.waw.pl

Względnie największe są te w rejonie Bachmutu. Ukraińcy już dwa tygodnie temu ustabilizowali sytuację, wycofując się ze wschodnich dzielnic miasta i wzmacniając obronę korytarza na zachód przy pomocy świeżych sił. Nie zmienili jednak istotnie równowagi potencjałów obu stron ani trajektorii wydarzeń. Jedynie spowolnili ich rozwój. Sytuacja jest przez samych ukraińskich żołnierzy systematycznie nazywana ciężką albo krytyczną. W walkach w mieście mają ponosić dotkliwe straty i zmagać się z poważnymi niedoborami broni oraz amunicji. Rosjanie najpewniej ponoszą jeszcze cięższe straty, a zdobywanie miasta oraz jego okolic musi być dla nich bardzo kosztowne.

W ciągu ostatniego tygodnia najcięższe walki miały miejsce na północnym i południowym skraju centrum miasta. Rosjanie poczynili pewne postępy, ale liczone w setkach metrów. Członkowie grupy Wagnera fotografowali się między innymi w hali zakładów AZOM, w tym samym miejscu, gdzie pod koniec grudnia odbyło się spotkanie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z obrońcami miasta. Na południu Rosjanie posunęli się naprzód w rejonie cmentarza miejskiego. Oba te punkty są odległe od siebie o około 4 kilometry. Dodatkowo Rosjanie mają zaczynać coraz intensywniej próbować przeprawiać się przez rzekę Bachmutkę, która stanowi wschodni skraj ukraińskiej obrony. Na razie bez efektu.

Poza granicami miasta rosyjskie wojsko odnotowuje zauważalne postępy w walkach na północny zachód od niego. Udało mu się uchwycić niewielką wioskę Zalizniańskie i przesunąć front o kilkaset metrów w różnych miejscach. Walki toczą się obecnie na podejściu do pasma niewielkich wzgórz ciągnących się na zachód od Bachmutu, które są dogodną linią obronną dla Ukraińców.

Ciągła obrona niemal okrążonego miasta, zamiast wycofania się na te wzgórza, jest niezmiennie tematem gorących dyskusji. Bezpośrednio nadzorujący walki w Donbasie dowódca ukraińskich wojsk lądowych generał Ołeksandr Syrski zadeklarował jednak wprost, że trwanie w Bachmucie i wiązanie tam znacznych sił rosyjskich jest konieczne w kontekście przygotowań do planowanych działań ofensywnych wiosną. Żołnierze w mieście mogą mieć na ten temat inne zdanie, ale taki jest los żołnierza. Obserwatorzy przed monitorami komputerów nie mają natomiast dość wiedzy o sytuacji ukraińskiego wojska, aby taką decyzję oceniać.

Drugie miejsce, gdzie rosyjska presja jest aktualnie największa, to Awdijiwka. Miasto położone około 50 kilometrów na południe od Bachmutu. Mniej niż 10 kilometrów od Doniecka. Rosjanie w tym rejonie miejscami nie zdołali w ogóle przebić się przez ukraińskie linie obronne na linii zawieszenia broni z 2015 roku. Nawet jeśli to zrobili, to tylko częściowo i ciągle są w pasie około 10 kilometrów od tejże linii. Nie wynika to z braku prób, ale po prostu z silnej ukraińskiej obrony, na której wykrwawiły się już całkowicie oddziały tak zwanych separatystów donieckich. Teraz "separatystyczne" są już tylko z nazwy, bo wypełniają je głównie rosyjscy poborowi.

Pomimo poważnych strat, Rosjanie raz po razie ponawiają ataki i prowadzą ciężki ostrzał artyleryjski, a czasem nawet przeprowadzają naloty. Ukraińcy twierdzą, że sytuacja w samej Awdijiwce i bezpośredniej okolicy jest ciężka. Rosjanom na przestrzeni ostatniego tygodnia udało się zdobyć niewielką wieś Krasnohoriwka, położoną za miastem. Do okrążenia Awdijiwki jeszcze daleko, ale ewidentnie Rosjanie próbują zrobić to samo co w Bachmucie, czyli obejść miasto i je odciąć, aby zmusić Ukraińców do odwrotu, albo zniszczyć ich w okrążeniu. Korytarz prowadzący do miasta ma aktualnie nieco poniżej 10 kilometrów szerokości. Patrząc od początku wojny, tempo postępów Rosjan jest ślimacze, jednak w ciągu ostatniego miesiąca presja wyraźnie wzrosła.

Ciężkie walki, choć o mniejszej intensywności, toczą się 25 kilometrów dalej na południowy zachód w ruinach Marinki. Nie ma tam już praktycznie żadnego całego budynku i obie strony toczą zacięte walki o każdą kupę gruzów. Tygodniowe postępy przyjmują postać przekroczenia ulicy i uchwycenia ruin po jej drugiej stronie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że ulica po ulicy, Rosjanie systematycznie wypierają Ukraińców. Marinka jest jednak bardzo długa, ma około 4 kilometrów na osi wschód-zachód, wobec czego walki o nią toczą się do dzisiaj od początku wojny.

gazeta.pl

czwartek, 16 marca 2023


Rosyjskie firmy logistyczne zajmujące się wwozem towarów do Rosji poinformowały, że w nocy z 6 na 7 marca turecki elektroniczny system celny przestał przyjmować zgłoszenia tranzytowe kierowanych do Rosji i Białorusi dóbr, które zostały objęte unijnymi sankcjami. Władze tureckie nie uprzedziły o planowanych zmianach celnych i nie przedstawiły dotychczas oficjalnego stanowiska w tej sprawie, wyjaśniającego m.in. zakres wprowadzonych ograniczeń oraz ich przyczyny. 10 marca agencja Bloomberg, powołując się na wysokiego rangą urzędnika państwowego Turcji, potwierdziła doniesienia o wstrzymaniu przez Ankarę tranzytu objętych sankcjami przez UE i USA towarów do Rosji. Według uzyskanych informacji obostrzenia obowiązują od 1 marca i zostały wdrożone na polecenie tureckiego parlamentu. Żadnej uchwały w tej sprawie jednak nie wskazano. Ponadto eksport objętych zachodnimi sankcjami dóbr znad Bosforu do Rosji ma odbywać się na podstawie świadectw pochodzenia towarów, co w założeniu ma ograniczyć możliwość reeksportowania ich i sprzedawania jako tureckie.

Komentarz

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Turcja nie tylko nie przyłączyła się do zachodnich sankcji, lecz w istocie stała się jednym z głównych beneficjentów restrykcji nakładanych na FR. Na początku sierpnia 2022 r. władze tureckie i rosyjskie podpisały porozumienie w sprawie pogłębienia współpracy gospodarczej i energetycznej. Jednocześnie Ankara otworzyła się na napływ rosyjskiego kapitału i zintensyfikowała swoją wymianę handlową z Moskwą, a tym samym stała się kanałem obchodzenia sankcji. W efekcie turecki eksport do Rosji zwiększył się w 2022 r. o 60% r/r – do 9,3 mld dolarów. Ponadto Turcja podwoiła w ubiegłym roku zakupy rosyjskiej ropy i należy obecnie do głównych odbiorców produktów naftowych z Rosji po wprowadzeniu przez UE (od lutego br.) embarga.

Decyzja Ankary o wstrzymaniu tranzytu przez jej terytorium do Rosji towarów, które są objęte sankcjami, to najprawdopodobniej reakcja na narastającą presję USA, ale też UE na Turcję. W ostatnich miesiącach Waszyngton konsekwentnie sygnalizował swój sprzeciw wobec zacieśniających się relacji handlowych między Turcją i Rosją. W sierpniu 2022 r. Departament Skarbu USA rozesłał listy do tureckich zrzeszeń biznesmenów, w których ostrzegł ich o możliwości nałożenia sankcji na tamtejsze podmioty gospodarcze współpracujące z objętymi restrykcjami podmiotami z FR. Amerykańskie delegacje rządowe dwukrotnie prowadziły w tej sprawie konsultacje z Ankarą, by wyrazić zaniepokojenie i uprzedzić o skutkach wzrostu wymiany handlowej Turcji z Rosją. Wreszcie – 2 marca Departamenty Finansów, Handlu i Sprawiedliwości USA wydały wspólny raport, w którym ostrzegły firmy amerykańskie przed łamaniem stosowanych wobec Rosji sankcji, wymieniając przy tym m.in. Turcję jako punkt przeładunkowy nielegalnego przekierowywania towarów podlegających ograniczeniom. W ostatnich tygodniach także Unia Europejska zaczęła intensyfikować swoje działania mające na celu zapobieganie obchodzeniu restrykcji.

Decyzji o wprowadzeniu obostrzeń tranzytowych nie należy interpretować jako formalnego przyłączenia się Ankary do zachodniego reżimu sankcyjnego – jest to jedynie ograniczenie możliwości ich obchodzenia za pośrednictwem Turcji. Posunięcie to motywowane jest najprawdopodobniej chęcią zminimalizowania skali krytyki dotyczącej zwiększonej aktywności gospodarczej Ankary w relacjach z Moskwą oraz stanowi próbę wpłynięcia na złagodzenie gróźb Zachodu w sprawie potencjalnego nałożenia sankcji na tureckie podmioty gospodarcze i sektor finansowy. Jest to szczególnie istotne, zwłaszcza jeśli uwzględni się, że w Turcji panuje kryzys finansowy, a ewentualne restrykcje mogłyby raptownie pogorszyć tę sytuację i dodatkowo negatywnie oddziaływać na pozycję ekipy rządzącej w okresie kampanii przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Nie oznacza to jednak, że Ankara będzie rezygnować z relacji handlowych z Moskwą.

Choć sposób wprowadzenia przez Ankarę obostrzeń zaskoczył przedsiębiorców, to sama decyzja była przez większość z nich spodziewana. Rosyjski biznes ma nadzieję, że w kolejnych miesiącach zdoła przezwyciężyć nowe ograniczenia. Metodą na obejście zakazanej przez władze tureckie procedury tranzytu objętych sankcjami towarów ma być ich import bezpośrednio do Turcji – m.in. przez rosyjskie firmy tam zarejestrowane – a następnie eksport (jako turecki) do Rosji. Oznaczać to będzie jednak wzrost kosztów dostaw, związany z koniecznością wypełniania procedur celnych w Turcji (dotyczących m.in. opłaty VAT), oraz wydłużenie czasu niezbędnego do ich realizacji. Według rosyjskich szacunków (na podstawie dotychczasowego tranzytu) zwiększenie kosztów rosyjskich importerów, a w konsekwencji potencjalny dodatkowy dochód Turcji może sięgnąć 200–400 mln dolarów miesięcznie. Poważną przeszkodą dla funkcjonowania tego schematu mogą być problemy z uzyskiwaniem świadectwa pochodzenia towaru. Obecnie trudno jest stwierdzić, jaką politykę w tym zakresie będzie prowadzić Ankara. Restrykcyjne podchodzenie przez stronę turecką do kwestii certyfikatów przełożyłoby się na realne ograniczenie dostaw towarów do Rosji przez Turcję i postawiłoby podmioty gospodarcze z FR przed koniecznością poszukiwania nowych szlaków importowych.

osw.waw.pl

środa, 15 marca 2023


14 marca w godzinach porannych w odległości – zależnie od źródeł – 60 km lub 120 km (75 mil) na południowy zachód od Sewastopola doszło do incydentu powietrznego z udziałem dwóch rosyjskich samolotów myśliwskich Su-27 i amerykańskiego bezzałogowego bojowego aparatu latającego (ang. UCAV) MQ-9 Reaper. Jako pierwszy o wydarzeniu poinformował późnym popołudniem dowódca Sił Powietrznych USA w Europie i Afryce generał James B. Hecker. Prowadzący rutynowe rozpoznanie w międzynarodowej przestrzeni powietrznej MQ-9 miał zostać przechwycony, a następnie uderzony przez myśliwiec w śmigło. W rezultacie doszło do awarii bezzałogowca i Amerykanie musieli podjąć decyzję o zatopieniu go w wodach międzynarodowych.

Resort obrony FR wydał komunikat, w którym jako powód zatonięcia MQ-9 wskazano utratę sterowności w wyniku prowadzonych przez amerykańską maszynę ryzykownych manewrów. Rosjanie stwierdzili, że ich samoloty nie używały uzbrojenia ani nie miały kontaktu z aparatem, a po zakończeniu patrolu wróciły do bazy. 15 marca ambasador FR w Waszyngtonie Anatolij Antonow oznajmił, że dron „pogwałcił granicę tymczasowej zastrzeżonej strefy [temporary airspace regime] ustanowionej dla specjalnej operacji wojskowej” i poruszał się „prowokacyjnie” w kierunku terytorium Rosji.

Wieczorem 14 marca rzecznik Pentagonu Patrick Ryder określił incydent jako kolizję zawinioną przez „niebezpieczne i nieprofesjonalne zachowanie rosyjskich pilotów”. Myśliwce miały początkowo zrzucać na MQ-9 paliwo, a następnie w wyniku niebezpiecznego zbliżenia zahaczyć o śmigło amerykańskiej maszyny. Ryder podkreślił, że uszkodzeń musiał doznać także samolot rosyjski. Dzień później rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby poinformował o podjęciu przez USA działań mających przeszkodzić w przejęciu wraku MQ-9 przez Rosjan. Zaznaczył przy tym, że nie powinien mieć do niego dostępu nikt obcy.

Komentarz

Choć Waszyngton przyjął wersję o kolizji myśliwca z bezzałogowcem, to wypowiedzi amerykańskich wojskowych potwierdzają celowe dążenie Rosjan do zatopienia MQ-9 w pobliżu Krymu. Określane mianem supermanewrowych samoloty Su-27 nie miały poważniejszego problemu z precyzyjnym przeprowadzeniem takiej operacji, zwłaszcza w kontakcie z maszyną stosunkowo powolną i konstrukcyjnie nieprzystosowaną do walki (mimo podobnej wielkości obu typów). Ponadto wzmocniona konstrukcja Su-27 umożliwia mu taranowanie celów powietrznych. Reaper to wyłącznie nośnik systemów rozpoznania oraz uzbrojenia, co pozwala na używanie go do atakowania różnorakich celów (określany jest mianem hunter-killer i z powodzeniem wykorzystywano go w Afganistanie), ale staje się de facto bezbronny w przypadku ataku ze strony typowego samolotu bojowego. Kwestią otwartą pozostaje wykorzystywanie przez Amerykanów do obserwacji w rejonie Krymu maszyn kategorii UCAV, a nie wyłącznie stricte rozpoznawczych (np. RQ-4 Global Hawk).

Podejmując decyzję o ataku na amerykański bezzałogowiec, Moskwa kierowała się najprawdopodobniej dwoma celami – politycznym i techniczno-wojskowym. W wymiarze polityczno-propagandowym zdarzenie należy traktować jako próbę odstraszenia USA od kontynuowania (i zwiększania) wojskowego wsparcia Ukrainy poprzez sugerowanie rzekomej gotowości do eskalacji ze strony Rosji, której obawia się część amerykańskiego (i europejskiego) establishmentu. Moskwa testuje przy tym, jak daleko może się posunąć bez wywołania ostrej reakcji Waszyngtonu. W wymiarze techniczno-wojskowym zadaniem rosyjskich pilotów było umożliwienie pozyskania względnie całego egzemplarza bezzałogowca, a dzięki temu – wypracowanie metod przeciwdziałania środkom rozpoznania powietrznego USA i zdobycie technologii do rozwoju własnych analogicznych konstrukcji. Mimo deklaracji Kirby’ego Amerykanie nie mają zdolności, by przeciwdziałać odnalezieniu i wydobyciu przez Rosjan wraku MQ-9, zaś rosyjska Flota Czarnomorska dysponuje środkami pozwalającymi na stosunkowo szybkie przeprowadzenie takiej operacji. Niewykluczone, że maszyna trafiła już w ręce Rosjan, ewentualnie zostanie przez nich przejęta w najbliższych dniach.

Wstrzemięźliwa odpowiedź Waszyngtonu na incydent niesie ze sobą zagrożenie powtórzeniem tego typu posunięć przez Rosję lub nawet ich eskalacją, także przeciwko innym państwom wspierającym wojskowo Ukrainę. Moskwa skwapliwie wykorzystuje bowiem wszelkie reakcje na swoje działania będące w jej perspektywie przejawami słabości.

osw.waw.pl

wtorek, 14 marca 2023


45 kilometrów na południe od Bachmutu na obrzeżach Doniecka znajduje się Awdijiwka, miasto, w którym przed wojną mieszkało nieco ponad 30 tysięcy osób. Wojska rosyjskie szturmują miasto od ponad roku, ale przez długi czas ich sukces w tym kierunku był minimalny.

Jednak w ciągu ostatniego tygodnia Rosjanie poczynili znaczne postępy na północ od miasta. Zajęli wsie Krasnohoriwka i Wesełe i teraz walczą o Kamiankę. Stąd jest około 2 km do centrum Awdijiwki.

– Dość nieprzyjemne rzeczy dzieją się na wschód od Awdijiwki, gdzie kacapy okopały się w Krasnohoriwce i próbują przejąć kontrolę nad Kamianką. Równocześnie trwają próby zbliżenia się do Sewiernego [wieś na północ od okupowanego Wodianego, 4 km od Awdijiwki]. Następnie wróg będzie próbował dojść do Stepnego i Orliwki [3–4 km na północny zachód od miasta], aby otoczyć Awdijiwkę – opisali sytuację na tej części frontu analitycy ukraińskiego projektu DeepState.

Analityk wojskowy Suriyak, który od pięciu lat śledzi konflikty na Bliskim Wschodzie i Ukrainie, łączy ostatnie rosyjskie sukcesy pod Awdijiwką ze znacznym wzmocnieniem rosyjskich sił, dzięki nadejściu posiłków. Wątpi jednak, by Rosjanom udało się wkrótce zdyskontować swój sukces — podejścia do Awdijiwki uznawane są bowiem za jeden z najlepiej ufortyfikowanych odcinków linii frontu.

Według Witalija Barabasza, szefa administracji wojskowej Awdijiwki, sytuacja w mieście i jego okolicach jest bardzo skomplikowana:

– Wróg nie tylko atakuje Awdijiwkę i pozycje wokół Awdijiwki, ale także w ciągu ostatniego tygodnia intensywnie ostrzeliwał okoliczne wsie leżące w pobliżu drogi do miasta. Te wsie to Oczeretino, Orliwka, Semeniwka, Sewiernoje… Próbują odciąć Awdijiwkę, co zakłóci logistykę dostaw personelu i amunicji.

Awdijiwka jest nie tylko atakowana przez rosyjską piechotę, ale także bombardowana przez lotnictwo rosyjskie. W zeszłym tygodniu w mieście znaleziono niewybuch bomby odłamkowo-burzącej FAB-500 o wadze pół tony.

belsat.eu

poniedziałek, 13 marca 2023


Siły rosyjskie kontynuują wypieranie obrońców wzdłuż autostrady M03 w kierunku Słowiańska. Trwają walki o kontrolę nad leżącą na południe od niej miejscowością Orichowo-Wasyliwka, zagradzającą drogę do kanału Doniec–Donbas (w poprzednich miesiącach najeźdźcy przekroczyli go na południowy zachód od Bachmutu). Agresor miał bezskutecznie nacierać na pozycje ukraińskie na północny wschód od Czasiw Jaru, poczynił jednak nieznaczne postępy na południe od niego. W Bachmucie jednostki rosyjskie zbliżyły się do centrum miasta, a od północy wkroczyły na teren zakładów metalurgicznych AZOM stanowiących jeden z głównych ośrodków obrony przeciwnika. Na bachmucki odcinek frontu przypada około połowy ogólnej liczby ich ataków na pozycje ukraińskie (10 marca było ich 53 z łącznej liczby co najmniej 100, a dzień później – 39 z 92).

Agresor zintensyfikował działania w rejonie Awdijiwki i osiągnął powodzenie na północ od niej. Trwają starcia o wieś Krasnohoriwka na północ od tego miasta, broniącą dostępu do linii kolejowej, którą dociera zaopatrzenie dla jego obrońców. Rosjanie nacierali również na zachód od Awdijiwki i na jej południowych obrzeżach. Bezskutecznie miały się natomiast zakończyć ich kolejne ataki w łuku na zachód od Doniecka oraz w rejonach Siewierska, Kreminnej i Kupiańska. W pobliżu Kreminnej, a także na pograniczu obwodów ługańskiego i charkowskiego oraz donieckiego i zaporoskiego miały się uaktywnić ukraińskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze.

W rosyjskich atakach rakietowych na pozostającą pod kontrolą obrońców część obwodu donieckiego ucierpiały Słowiańsk (pociski spadły na miasto dwukrotnie, trafiona została m.in. infrastruktura kolejowa), Konstantynówka i Łyman. Celami ataku rakietowego na Zaporoże były gazociąg i niesprecyzowany obiekt przemysłowy. Rosyjskie artyleria i lotnictwo kontynuują ostrzał i bombardowania wzdłuż linii styczności i na obszarach przygranicznych. Agresor utrzymuje wysoką częstotliwość ostrzałów Chersonia i okolicznych miejscowości (atakowane są kilkadziesiąt razy na dobę) oraz nadmorskiej części obwodu mikołajowskiego (głównie Oczakowa). W ostatnich dniach zmniejszyło się natomiast natężenie ataków na rejon nikopolski. Ukraińcy ostrzelali m.in. Mariupol oraz położony na zachód od niego Manhusz. W drugiej z wymienionych miejscowości oraz w Melitopolu miały się także powtarzać akty ukraińskiej dywersji.

Minister obrony Norwegii Bjørn Arild Gram poinformował, że we współpracy z USA Oslo wyśle Kijowowi dwa systemy (baterie) obrony powietrznej NASAMS. Analogiczną ich liczbę dostarczyli armii ukraińskiej Amerykanie, a przekazanie jeszcze jednego ze Stanów Zjednoczonych finansuje Kanada. Według p.o. szefa resortu obrony Danii Troelsa Lunda Poulsena wiosną mogą dotrzeć na Ukrainę pierwsze czołgi Leopard 1. Będą one wykorzystywane do szkoleń.

Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) przedstawił informacje o międzynarodowym handlu bronią. W 2022 r. Ukraina miała awansować na trzecie miejsce wśród największych importerów uzbrojenia (po Katarze i Indiach). Eksperci SIPRI zaznaczyli jednak, że stanowi to głównie efekt zewnętrznego wsparcia wojskowego, a nie zakupów dokonanych przez Kijów. Ukraina przesunęła się także na 14. miejsce w grupie największych importerów uzbrojenia w latach 2018–2022 – w tym okresie przypadło na nią 2% światowego importu. W 2022 r. spadł natomiast rosyjski eksport uzbrojenia (z 22% do 16% światowego eksportu). Mimo to Rosja zachowała w tym zestawieniu drugą pozycję, po USA (40% światowego eksportu). Utrzymanie trendu, w którym rosną wewnętrzne zakupy uzbrojenia, ma jednak w perspektywie najbliższych lat grozić Rosji spadkiem na dalsze lokaty (w 2022 r. trzecie miejsce z wynikiem 11% zajęła Francja).

10 marca prezydent Wołodymyr Zełenski – odnosząc się do wrzawy medialnej związanej z przyczynami uszkodzenia gazociągu Nord Stream 2 – zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi Ukrainy w tym zdarzeniu. W jego ocenie takie informacje rozpowszechniane są w celu spowolnienia pomocy dla jego kraju. Zauważył, że walczy on teraz nie tylko z Rosją, lecz także z ludźmi reprezentującymi biznes ponoszący straty z powodu spadku handlu z agresorem.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył 12 marca, że nie spodziewa się szybkiej dostawy samolotów myśliwskich na Ukrainę, ponieważ jest to bardzo trudne zadanie zarówno z logistycznego, jak i technicznego punktu widzenia. Dlatego Kijów już teraz proponuje rozpoczęcie szkoleń pilotów na zachodnich maszynach. Dzień później rzecznik Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ihnat zapewnił, że rozpoczną się one po określeniu typu samolotu, jaki ma zostać dostarczony, i będą się odbywać w krajach posiadających go na wyposażeniu.

Według wywiadu brytyjskiego Jewgienij Prigożyn – właściciel prywatnej firmy wojskowej Grupa Wagnera – będzie zmuszony zredukować skalę jej zaangażowania na froncie ze względu na ograniczone możliwości naboru nowych „ochotników”. Wpływa na to nieformalny zakaz rekrutacji więźniów – efekt ciągłych sporów z resortem obrony co do sposobu ich wykorzystania. Prigożyn powrócił z początkiem marca do naboru osób, których główna motywacja to perspektywa otrzymania atrakcyjnego wynagrodzenia. W tym celu w Rosji utworzono 40 punktów rekrutacyjnych w ośrodkach sportowych.

Antyreżimowe rosyjskie media sygnalizują rosnące niezadowolenie bliskich zmobilizowanych z regionu moskiewskiego. Rodziny zwróciły się do Władimira Putina i ministra obrony Siergieja Szojgu z prośbą o wycofanie niedostatecznie wyszkolonych żołnierzy z pierwszej linii frontu. Publiczne skargi wysuwają również sami żołnierze, których mimo wcześniejszych obietnic, że będą służyć w artylerii, kieruje się jako piechotę w rejon zaciętych walk w Donbasie.

Komentarz

Nasilenie przez Rosję działań w rejonie Awdijiwki równolegle z utrzymaniem wysokiej intensywności walk w okolicach Bachmutu świadczy o tym, że uznaje ona obecną sytuację militarną za na tyle korzystną, by móc sobie pozwolić na rozproszenie wysiłku. Dzieje się tak mimo postępującego zwiększania w rejonach walk – głównie w okolicach Bachmutu – liczby żołnierzy ukraińskich. Problemy ze stawieniem przez nich skutecznego oporu wynikają przede wszystkim z braków w wyposażeniu, co skwapliwie wykorzystuje agresor. Obrońcy demonstrują jednak wysoki poziom determinacji. Świadczą o tym nie tylko zaciętość ich oporu, lecz zwłaszcza podejmowane niemal natychmiast po utracie pozycji kontrataki. W znaczącym stopniu utrudniają one wrogowi szybkie zdyskontowanie sukcesów i przejęcie pełnej kontroli nad atakowanymi miejscowościami.

Informacje SIPRI potwierdzają, jak dalece niedoinwestowana pod względem wyposażenia pozostawała armia ukraińska przed 2022 r. Mimo pozytywnych zmian, jakie zaszły w niej po rosyjskiej agresji na Krymie i w Donbasie osiem lat wcześniej, nowe bądź zmodernizowane uzbrojenie i sprzęt wojskowy zakupywała ona sporadycznie, w niewielkich partiach. Od rozpoczęcia obecnej fazy wojny Ukraińcy otrzymali więcej uzbrojenia i sprzętu wojskowego niż w całym okresie od odzyskania niepodległości w 1991 r. (łączną wartość szeroko pojętej pomocy wojskowej ze strony partnerów Kijowa szacuje się na 65 mld dolarów). Z kolei notowany przez SIPRI spadek wielkości rosyjskiego eksportu uzbrojenia po raz pierwszy od blisko 30 lat wynika nie z konkurencyjnej walki o rynki lub z sankcji, lecz z przeorientowania kompleksu obronno-przemysłowego FR na realizację zamówień wewnętrznych. Aktualne tempo produkcji wyposażenia wojskowego jest w Rosji najwyższe od lat osiemdziesiątych XX wieku. Z powodów natury ekonomicznej (wyższe koszty wytwarzania oraz zmniejszenie bazy produkcyjnej) i technologicznej (wzrost skomplikowania cykli produkcyjnych uzbrojenia i sprzętu wojskowego) nie ma ona jednak szans, by dorównać pod tym względem czasom sowieckim.

osw.waw.pl

Oczywiste militarno-polityczne ambicje Prigożyna prawdopodobnie zaalarmowały Putina w październiku, kiedy jego reżim był najbardziej narażony na publiczną kontrolę. Putin prawdopodobnie nieopatrznie ostrzegł Prigożyna 5 października 2022 r., na przykład w dziwnej aluzji do powstania Pugaczowa, które podważyło autorytet Katarzyny Wielkiej w połowie lat siedemdziesiątych XVIII wieku. Putin zauważył, że do buntu doszło, ponieważ Pugaczow „podawał się za cara” i /nastąpiło/ „osłabienie władzy centralnej”. Dziwaczne publiczne oświadczenie Putina mogło być bezpośrednią odpowiedzią na krytykę działań wojennych i próby zwiększenia własnych wpływów wojskowych i politycznych przez Prigożyna. Przedstawiciele Kremla potwierdzili również, że Putin coraz bardziej przedkłada lojalność nad kompetencje w swoim najbliższym kręgu, a Putin mógł postrzegać krytykę Prigożyna jako formę nielojalności. Prigożyn prawdopodobnie nie zamierzał bezpośrednio wyzwać Putina, ale Putin prawdopodobnie postrzegał agresywną autopromocję Prigożyna kosztem innych, którzy cieszyli się zaufaniem Putina, jako zagrożenie. W końcu Szojgu i Gierasimow byli lojalni wobec Putina i jego struktury reżimowej od lat i prawdopodobnie popełnili błąd przez nadmierną lojalność – nie powiedzieli Putinowi tego, czego Putin nie chciał usłyszeć – cecha, którą Putin wydaje się skłonny wybaczyć.

Putin jest niechętnym do ryzyka i wysoce wyrachowanym aktorem, który prawdopodobnie starał się poradzić sobie z pojawiającym się zagrożeniem dla swojej kontroli poprzez stopniowe przywracanie rosyjskiego Ministerstwa Obrony do znaczenia i władzy. Rosyjskie Ministerstwo Obrony podobno rozpoczęło rekrutację więźniów w październiku, co prawdopodobnie przeszkodziło Prigożynowi w jego rekrutacji. Szojgu pozwolono 23 października nawiązać głośne kontakty z francuskimi, tureckimi, brytyjskimi i amerykańskimi odpowiednikami – ustanawiając poziom władzy nieosiągalny dla Prigożyna, który nie zajmuje oficjalnego stanowiska w rosyjskim rządzie. Gierasimow wykonał podobne telefony do swoich brytyjskich i amerykańskich odpowiedników 24 października po tym, jak był nieobecny w oczach opinii publicznej od wiosny 2022 roku. Putin nadal uspokajał Prigożyna i jego ultranacjonalistyczną społeczność w tym okresie, ponieważ prawdopodobnie uznał, że przymusowe powołanie rezerwy nie może wypełnić luki między zapotrzebowaniem na siły rosyjskie a dostępną siłą roboczą w odpowiednim czasie, a tym samym pozwolił Wagnerowi rozszerzyć rekrutację więźniów i jej działania na froncie do czasu masowego przybycia zmobilizowanego personelu. Putin prawdopodobnie powstrzymał rosyjskie MON przed bezpośrednim atakiem na Prigożyna, ale zamiast tego stworzył warunki, w których rosyjskie dowództwo wojskowe mogło odzyskać większą władzę. Takie warunki prawdopodobnie zagroziły Prigożynowi, który zaczął nasilać krytykę rosyjskiego MON i jeszcze bardziej pogłębił konflikt między siłami Wagnera a dowództwem wojskowym. 

Ostatecznie Putin pozwolił rosyjskiemu MON odzyskać kontrolę nad kierunkiem Bachmutu - od Prigożyna - w styczniu, ponieważ siłom Wagnera nie udało się zapewnić obiecanego zwycięstwa nad Bachmutem do końca 2022 r. Putin pojawił się na kilku spotkaniach z Gierasimowem i Szojgu pod koniec grudnia 2022 r., prawdopodobnie wskazując, że nie jest pewien, czy Prigożyn osiągnie obiecane zwycięstwo przed końcem roku. Rosyjskiemu dowództwu wojskowemu mogło się również udać przekonanie Putina, że ??siły Wagnera nie były dobrą inwestycją zasobów, ponieważ mniej więcej w tym samym czasie Rosji zaczęło brakować pocisków. 11 stycznia Putin ostentacyjnie zdegradował Surowikina i mianował Gierasimowa dowódcą teatru na Ukrainie. Podobnie Putin mianował Łapina szefem rosyjskich sił lądowych 10 stycznia i przetasował rosyjskie dowództwo wojskowe na Ukrainie. Rosyjskie MON przyznało się 13 stycznia do zajęcia Soledaru i celowo nie uznało sukcesu Wagnera. Sam Putin nie przypisał Prigożynowi schwytania Soledaru w niezwykłym wywiadzie telewizyjnym z 15 stycznia i zamiast tego przypisał zwycięstwo rosyjskiemu MON i Sztabowi Generalnemu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow również pośrednio oskarżył Prigożyna o celowe manipulowanie przestrzenią informacyjną w celu ujawnienia konfliktu między Wagnerem a rosyjskim MON. Putin spotkał się również z długoletnim wrogiem Prigożyna Begłowem 18 stycznia, prawdopodobnie w celowej próbie dalszej marginalizacji Prigożyna.

Putin i rosyjskie MON mogą wykorzystać Prigożyna jako kozła ofiarnego w kosztownej wyprawie na Bachmut, gdy ofensywa osiągnie punkt kulminacyjny. ISW oceniło 5 lutego, że Putin polega na grupie kozłów ofiarnych, które publicznie podejmują ryzyko zamiast niego i biorą na siebie winę za rosyjskie niepowodzenia militarne i niepopularną politykę. Putin prawdopodobnie wykorzysta wysokie ofiary Wagnera, doniesienia o niskim morale i zbrodniach wojennych, aby odwrócić uwagę od prawdopodobnie równych lub gorszych problemów w rosyjskich siłach zbrojnych. Milbloggerzy związani z Kremlem zaatakowali Prigożyna wywiadami, które ujawniły liczne kontrowersje dotyczące Wagnera, w tym nieskuteczności i złego traktowania sił skazańców Wagnera – prawdopodobnie w celu ustalenia warunków w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, aby zdyskredytować Wagnera. Znaczna część rosyjskich i zachodnich relacji na temat Bachmutu skupia się już głównie na ciężkich stratach Wagnera, co pozwala MON na ukrywanie lub bagatelizowanie innych strat poniesionych przez rosyjskie siły konwencjonalne.

Jest mało prawdopodobne, aby Prigożyn odzyskał przychylność Putina w takim samym stopniu, jak między majem a październikiem 2022 r.  Nienazwani urzędnicy Kremla stwierdzili, że Putin coraz bardziej zacieśnia swój krąg i jest mało prawdopodobne, aby oferował korzyści, które kiedyś miał Prigożyn, niezależnie od surowości rosyjskiech niepowodzeń militarnych na froncie. Rosyjskie Ministerstwo Obrony najwyraźniej nadal cieszy się przychylnością Putina, pomimo druzgocących niepowodzeń militarnych wokół Vuhledaru na początku lutego. Kreml tworzy nowe formacje zbrojne w ramach państwowych koncernów energetycznych, prawdopodobnie w celu zastąpienia Wagnera, zachowując być może przeciwwagę dla rosyjskiego MON. Upadek Prigożyna prawdopodobnie przestraszy innych urzędników Kremla, takich jak Kadyrow, do ograniczenia swoich ambicji, aby uniknąć doświadczenia losu Prigożyna. Putin prawdopodobnie jeszcze nie zdecydował, czy oszczędzi Prigożyna, a los Wagnera prawdopodobnie zależy od tego, czy Prigożyn zdoła przekonać Kreml do swojej lojalności.

Jest również mało prawdopodobne, aby Prigożyn osiągnął swoje poprzednie wyżyny, niezależnie od jego ponownych wysiłków w celu rekrutacji najemników z 42 różnych miast w Rosji. Prigożyn zyskał złą reputację, traktując swoje siły jako mięso armatnie i osuszając ultranacjonalistyczne społeczności rekrutów. Publiczne prośby Prigożyna o amunicję i zaopatrzenie również raczej nie sprawią, że służba u Wagnera będzie atrakcyjna dla rekrutów. Prigożyn podzielił i spolaryzował wcześniej połączoną ultranacjonalistyczną społeczność, która pomagała mu w rekrutacji sił na początku wojny i we wcześniejszych konfliktach na całym świecie.

understandingwar.org

niedziela, 12 marca 2023


Prezydent i jego technokraci wciąż powtarzają, że życie w kraju toczy się zupełnie normalnie, jak dawniej, że stare obietnice są wciąż aktualne, emerytury waloryzowane, a zasiłki na dzieci rosną. Jest jednak mało prawdopodobne, by rządzący wierzyli, że ich poddani są tak naiwni.

Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że większość Rosjan jest nieco — jeśli nie dotkliwie — zdezorientowana. Moim zdaniem najbardziej wnikliwa jest tu obserwacja politologa Grigorija Gołosowa, który stwierdza:

"Niektórzy ludzie w Rosji żyją normalnie, ale odczuwają brak prawdziwej normalności i to sprawia, że czują się nieswojo. Inni żyją z poczuciem katastrofy, choć odczuwają brak prawdziwej katastrofy i to również powoduje u nich dyskomfort. W rezultacie wszyscy się denerwują. Rozsądnym podejściem byłoby żyć normalnie z poczuciem katastrofy. Ale ta pożyteczna postawa jest trudna do wypracowania..."

Kiedy ci zdenerwowani ludzie zaczynają odpowiadać na pytania dotyczące siebie i swojego kraju, okazuje się, że dosłownie wszystko, co ich otacza, podoba im się obecnie bardziej niż w przededniu wojny.

"Na tle operacji specjalnej wskaźniki dobrobytu społecznego w Rosji — zadowolenie z życia, ocena sytuacji w kraju i wektor jego rozwoju — znacznie wzrosły… W styczniu 2023 r. ponad połowa (58 proc.) Rosjan odpowiedziała, że ogólnie jest zadowolona z życia, które prowadzi. W ciągu roku odsetek ten wzrósł o 10 punktów proc. — w styczniu 2022 r. co drugi respondent (48 proc.) był zadowolony z życia... W ocenie sytuacji w kraju również dominuje pozytywne nastawienie: 59 proc. Rosjan uważa ją za ogólnie dobrą...".

To fragment z ostatniego raportu Wszechrosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (VTsIOM). I nie ma powodu, by sądzić, że doniesienia respondentów o rosnącym zadowoleniu z życia są wynikiem manipulacji agencji sondażowej. Dokładnie to powiedzieli jej bowiem Rosjanie, takie są ich deklaracje. 

(...)

Jeśli wierzyć Rosstatowi (Federalnej Służbie Statystyki Państwowej) realny dochód rozporządzalny w 2022 r. był tylko o 1 proc. niższy niż w 2021 r. Nie doszło więc do załamania realnych dochodów.

Co prawda trend ten wpisuje się we wcześniejszą tendencję spadkową. Na nią składało sie wiele czynników – począwszy od postkrymskich sankcji (2014 r.) i taniejącej ropy (2014-2016), po wszystkie problemy związane z COVID-19 (2020–2021), kiedy to oszczędny Putin zakazał wydawania rezerw walutowych (tych samych, które mu później skonfiskowano) na wsparcie obywateli.

Łącznie więc realne dochody w 2022 r. okazały się nawet na rachunku państwowym o 6,5 proc. niższe niż w ostatnim spokojnym roku — 2013. Oznacza to, że cofnęły się o dwanaście lat, mniej więcej do poziomu z 2011 r.

To jednak nie wszystko. Rosjanie ograniczyli także wydatki. O ile ich dochód rozporządzalny był formalnie niemal taki sam jak w 2021 r., o tyle w ostatnich miesiącach wydawali oni o 6–10 proc. mniej niż rok wcześniej. Przykładowo w styczniu 2023 r. (brak późniejszych danych) obroty w handlu detalicznym stanowiły 93,4 proc. wartości ze stycznia 2022 r. — i to przy realnych płacach rzekomo nawet nieco wyższych niż rok wcześniej.

(...)

Działania Rosjan, by oszczędzać pieniądze, można tłumaczyć świadomym lub — częściej — nieświadomym oczekiwaniem na jakiś "deszczowy dzień". Pracownikom VTsIOM — a w rozumieniu Rosjan zapewne samemu Putinowi — mówią, że są "ogólnie zadowoleni z życia", jednak dla siebie zachowują informację, że w przyszłości życie może wyglądać trudniej i warto się na to przygotować. Dlatego rosyjskie depozyty indywidualne w 2022 r. wzrosły o 5,5 proc. — z 34,7 bln rubli (ok. 2 bln zł) do 36,6 bln rubli (ok. 2,1 bln zł).

Ta zmiana nastąpiła bez formalnej likwidacji systemu rynkowego, bez kartek i niedoborów towarowych, bez konfiskaty lub zamrożenia depozytów rublowych. Ludzie nie zmienili swoich zachowań nabywczych dlatego, że zostali bez towarów lub pieniędzy.

Przy ogólnym spadku zakupów wzrósł popyt na niektóre towary. Przykładowo dla sklepów tytoniowych rozpoczęła się era prosperity. Jak ostrożnie ujął to jeden z obserwatorów, "ich aktywny rozwój wiąże się z napięciem psychicznym w społeczeństwie".

Formalnie rzecz biorąc, sprzedaż wyrobów tytoniowych (w cenach porównywalnych) w 2022 r. rzeczywiście wzrosła, jednak nie dramatycznie — o mniej niż 1 proc. Ale po pierwsze, wzrost ten nastąpił na tle ogólnego i zauważalnego spadku zakupów. Po drugie, zdecydowanie wzrosła wielkość sprzedaży nierejestrowanej. Jeszcze przed wojną udział towarów podrabianych wynosił około 20 proc. Po trzecie wreszcie — pierwszy wojenny rok odwrócił pojawiający się wśród Rosjan trend rezygnacji z palenia.

(...)

Jeśli chodzi o alkohol, to sprzedaż wszystkich wyrobów spirytusowych (wódka, brandy, likier) wzrosła ilościowo o 6,5 proc. — według oficjalnych obliczeń. Nieoficjalne szacunki mówią o wartości 7,5 proc. W końcu co może być bardziej tradycyjnego niż pocieszanie się wódką w trudnej godzinie?

Trzeba też oddać sprawiedliwość postsowieckiej gospodarce rynkowej. Znakomicie zaspokoiła ona zwiększone zapotrzebowanie społeczne na tytoń i wódkę. Przy ogólnym wzroście cen (rok do roku) towarów i usług — o 11,8 proc. w styczniu 2023 r., cena wyrobów tytoniowych wzrosła tylko o 10,6 proc., a alkoholu — o osiem proc.

Nie bez powodu pojawiło się przypuszczenie, że koryfeusze reżimu i lobbyści wódki jakoś się odnaleźli na polu podziału zysków. Na tym jednak polega wojna.

(...)

Większość poddanych Putina w Rosji w 2023 r. nie wygląda ani na rozgorączkowanych entuzjastów imperium zainspirowanych wojną, ani na pogodnych filistrów, pewnie utrzymujących swój zwyczajowy sposób życia.

Są to ludzie zdezorientowani, którzy nie tyle żyją znanym życiem, ile starają się je zmienić. Chcą funkcjonować zwyczajnie, ale czują, że może się to nie udać. I dlatego rzadziej rodzą dzieci, oszczędzają pieniądze, pocieszają się wódką i paleniem papierosów i boją się snuć plany. Nic nie wskazuje na to, by dziś mogli wziąć los w swoje ręce.

onet.pl