piątek, 17 marca 2023


Siły rosyjskie osiągnęły postępy po obu stronach autostrady M03 na kierunku Słowiańska, podchodząc pod ukraińską linię obrony w pasie wzniesień po wschodniej stronie kanału Doniec–Donbas. Siły ukraińskie powstrzymują agresora na północny wschód i na południe od Czasiw Jaru, jednakże mają coraz większe problemy z dostarczeniem stamtąd zaopatrzenia dla broniącego się Bachmutu, w którym Rosjanie także odnotowali kolejne postępy w kierunku centrum miasta. Po zajęciu przez jednostki rosyjskie wsi Krasnohoriwka na północ od Awdijiwki trwają walki w rejonie linii kolejowej będącej wcześniej główną trasą zaopatrzenia miasta. Najprawdopodobniej jej wykorzystanie nie jest już możliwe, a obrońcom pozostaje kilka dróg lokalnych na zachód od Awdijiwki. Wojska ukraińskie miały odeprzeć kolejne próby rosyjskiego natarcia w łuku na zachód od Doniecka, na południowych obrzeżach Wuhłedaru oraz na północny wschód od Kupiańska. Sprzeczne informacje docierają o sytuacji pomiędzy Kreminną a Łymanem, gdzie walki toczą się po wschodniej stronie rzeki Żerebeć. Kierunki rosyjskich ataków wskazują na kształtowanie się szerokiego łuku na południe, wschód i północ od Siewierska. Według źródeł rosyjskich 15 marca siły ukraińskie miały podjąć próbę rozpoznania bojem w dwóch kierunkach na południe od Orichiwa w obwodzie zaporoskim.

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego zmniejszyła się częstotliwość rosyjskich ataków na pozycje obrońców – z poziomu 90–100 ataków 13–14 marca do 70–75 ataków 15–16 marca. Nadal pozostaje ona jednak znacząco wyższa niż w styczniu i na początku lutego (do 50 ataków na dobę). Połowa aktywności agresora przypada na rejon Bachmutu.

14 marca Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Wałerij Załużny podkreślił, że operacja obronna w Bachmucie ma kluczowe znaczenie strategiczne i stabilizuje sytuację na całym froncie. Wcześniej prezydent Wołodymyr Zełenski odbył posiedzenie z wyższym dowództwem wojskowym, na którym potwierdzono konieczność dalszej obrony Bachmutu. 15 marca sekretarz obrony USA Lloyd Austin, zapytany o znaczenie walk o Bachmut, stwierdził, że jest to „bitwa prezydenta Zełenskiego”. Wcześniej stwierdzał, że Bachmut ma znaczenie bardziej symboliczne niż operacyjne, a jego upadek niekoniecznie będzie oznaczał ułatwienie ofensywy agresora.

Rosjanie ponawiali ataki rakietowe na zaplecze sił ukraińskich w północno-zachodniej części obwodu donieckiego, a ich głównym celem w ostatnich dniach był Kramatorsk. 14 marca rosyjskie rakiety spadły także na miejscowość Zatoka w obwodzie odeskim, a 15 marca na Charków. Artyleria i lotnictwo agresora kontynuują ostrzał i bombardowania wzdłuż linii styczności i w rejonach przygranicznych. Zmasowanemu ostrzałowi poddana została Konstantynówka, będąca jednym z głównych węzłów komunikacyjnych na zapleczu obrony Bachmutu. Poza rejonami walk głównymi celami rosyjskiego ostrzału pozostają Chersoń i okoliczne miejscowości oraz rejon Oczakowa. Siły ukraińskie ostrzelały m.in. instalacje wojskowe agresora w Doniecku i w pobliżu Mariupola.

14 marca premier Mateusz Morawiecki poinformował, że Polska może przekazać Ukrainie swoje myśliwce MiG-29 w ciągu czterech–sześciu tygodni. Z kolei 16 marca prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z prezydentem Czech Petrem Pavlem potwierdził, że pierwsze cztery samoloty trafią na Ukrainę w najbliższych dniach. Pozostałe kilkanaście ma być obecnie serwisowane i przygotowywane do przekazania. 17 marca decyzję o przekazaniu Ukrainie 13 MiG-29 podjął rząd Słowacji, o czym poinformował premier Eduard Heger.

15 marca odbyło się dziesiąte spotkanie grupy kontaktowej państw wspierających wojskowo Ukrainę (tzw. grupy Ramstein). Przewodniczący mu szef Departamentu Obrony USA Lloyd Austin przypomniał, że państwa członkowskie zadeklarowały łącznie ponad 150 czołgów Leopard 1 i 2. Uczestniczący w spotkaniu sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślił, że sojusznicy gotowi są przekazać armii ukraińskiej więcej systemów obrony powietrznej, broni pancernej i amunicji. Podczas spotkania kanadyjska minister obrony zapowiedziała dostarczenie Ukrainie blisko 8 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej 155 mm, 12 rakiet do systemów obrony powietrznej (nie podała typu) oraz 1800 sztuk nabojów szkoleniowych do armat czołgowych 105 mm. Potwierdziła także wcześniejsze zapowiedzi zwiększenia z czterech do ośmiu liczby czołgów Leopard 2A4 przekazanych do organizowanego w Polsce batalionu oraz zasilenia go wozem zabezpieczenia technicznego. Mają one dotrzeć na Ukrainę w najbliższych tygodniach. Już po spotkaniu zwiększenie z sześciu do dziesięciu liczby planowanych do dostarczenia armii ukraińskiej czołgów Leopard 2A4 potwierdziła szefowa resortu obrony Hiszpanii.

W dniach 14–16 marca nowe pakiety wsparcia wojskowego przedstawiły również inne państwa. Holandia zapowiedziała przekazanie dwóch trałowców typu Alkmaar (mają one trafić na Ukrainę do 2025 r.), samobieżnych mostów pontonowych M3 oraz stacji radiolokacyjnych. Dania zamierza przekazać m.in. karabiny maszynowe 12,7 mm, rakiety do systemów obrony powietrznej, amunicję strzelecką oraz „dużą liczbę” min przeciwczołgowych, Estonia karabiny snajperskie i amunicję strzelecką, a Litwa pociski artyleryjskie 155 mm. W nowym pakiecie pomocy wojskowej z Niemiec znalazło się m.in. 5 tys. pocisków artyleryjskich 155 mm, nieznana liczba pocisków naprowadzanych tego kalibru oraz amunicja do wieloprowadnicowych wyrzutni pocisków rakietowych MARS II. Dostarczenie 240 ciężarówek wojskowych Volvo, z których pierwsze mają trafić na Ukrainę w następnym tygodniu, zapowiedziała Belgia.

16 marca rząd Szwecji potwierdził i jednocześnie doprecyzował wcześniejsze zapowiedzi o przekazaniu Ukrainie armatohaubic 155 mm na platformie samochodowej Archer. Szwedzi zdecydowali o przekazaniu ośmiu Archerów (w styczniu szwedzkie media sugerowały przekazanie 12), przy czym dwa mają stanowić rezerwuar części zamiennych. Na zatwierdzenie przez szwedzki parlament ma oczekiwać decyzja rządu o przekazaniu 10 czołgów Leopard 2A5. Łączna wartość wsparcia oceniona została na 537 mln euro, a uzbrojenie ze Szwecji ma trafić na Ukrainę za kilka miesięcy. Tego samego dnia minister obrony Francji potwierdził, że na Ukrainę dotarły pierwsze opancerzone samochody rozpoznawcze AMX-10RC (o ich wysłaniu donoszono 17 lutego). Z kolei ukraiński wywiad wojskowy powiadomił o otrzymaniu 30 zmodernizowanych „polsko-ukraińskich” samochodów opancerzonych Oncilla 4x4.

Ukraiński państwowy koncern zbrojeniowy Ukroboronprom poinformował o rozpoczęciu produkcji amunicji 125 mm do armat czołgowych, których pierwszą partię miano już dostarczyć. Ministerstwo Obrony Ukrainy podkreśliło, że wcześniej Ukroboronprom rozpoczął produkcję granatów moździerzowych 82 mm i 120 mm, a następnie także amunicji artyleryjskiej 122 mm i 152 mm. Produkcja odbywa się poza terytorium Ukrainy (nie podano gdzie) z udziałem pracowników koncernu.

14 marca sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow odrzucił tezy „The Washington Post”, że jakość ukraińskiej armii pogarsza się z powodu utraty wyszkolonych żołnierzy, co zagraża wiosennej kontrofensywie. 16 marca odwołano dowódcę batalionu 46. Samodzielnej Brygady Powietrznomobilnej, który przekazał informacje o stratach amerykańskiej gazecie, twierdząc, że w jego batalionie liczącym 500 żołnierzy zginęło 100, a 400 zostało rannych. Rzecznik prasowy Wojsk Desantowo-Szturmowych stwierdził, że dowódca nie miał pozwolenia na kontakt z dziennikarzami, a przekazane przez niego informacje uznał za przesadzone.

14 marca minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow wskazał na poszerzanie międzynarodowej „koalicji morskiej” zaangażowanej w odbudowę marynarki wojennej dodając, że dołączyły do niej ostatnio Wielka Brytania i Holandia. Przypomniał, że w Turcji budowana jest pierwsza z dwóch korwet dla marynarki ukraińskiej. Wcześniej jednostki morskie dostarczyły USA i Belgia. Podczas spotkania w Odessie z minister obrony Holandii poinformował, że w 2025 r. Holandia przekaże dwa trałowce typu „Alkmaar” do ochrony szlaków żeglugowych na Morzu Czarnym, a w drugiej połowie 2023 r. rozpocznie się szkolenie ukraińskich marynarzy.

13 marca rząd Ukrainy przyjął projekt ustawy zwiększającej wydatki budżetu państwa o 537 mld hrywien (ok. 14,6 mld dolarów). Premier Denys Szmyhal sprecyzował, że większość nakładów – ponad 518 mld hrywien – zostanie przeznaczone na sektor bezpieczeństwa i obrony, w tym na wypłaty dla wojska i zakup sprzętu wojskowego i specjalnego. 14 marca rząd w Kijowie przedstawił plan priorytetowych działań na rok 2023. W obszarze bezpieczeństwa planuje się zwiększenie produkcji amunicji, zaangażowanie sektora prywatnego w rozwój przemysłu obronnego, dalszą współpracę z partnerami zagranicznymi w zakresie pozyskiwania i produkcji uzbrojenia i sprzętu wojskowego, zaopatrywanie wojska w drony, w tym własnej produkcji, stworzenie zintegrowanego systemu zakupów produktów obronnych oraz rozminowywanie wyzwolonych terytoriów. 15 marca ukraiński resort obrony opublikował listę potrzeb wojskowych mających zagwarantować sukces na froncie. Podkreślono, że Ukraina potrzebuje dostaw broni zarówno defensywnej, jak i ofensywnej, w pierwszej kolejności pocisków rakietowych do wyrzutni HIMARS i MARS II; pocisków 155 mm, granatów moździerzowych 120 mm, pocisków do systemów obrony powietrznej, pocisków do rakietowych systemów przeciwpancernych, lotniczych środków niszczenia, amunicji krążącej (drony kamikadze), pocisków do armat czołgowych 105 i 125 mm.

Na terenach okupowanych wzrosła aktywność ukraińskich grup dywersyjnych. 13 marca miał miejsce zamach na tzw. zastępcę szefa administracji Nowej Kachowki w obwodzie chersońskim Witalija Hurę. Kolaborant został ranny, a za wysadzenie jego samochodu wziął odpowiedzialność partyzancki oddział „Atesz”. Formacja powstała we wrześniu 2022 r., w jej skład wchodzą Ukraińcy i Tatarzy krymscy, którzy skupiają się na atakach na siły rosyjskie i osoby współdziałające z okupantem. 14 marca w Melitopolu w eksplozji samochodu zginął miejscowy kolaborant Iwan Tkacz, który organizował transport żołnierzy rosyjskich na linię frontu w obwodzie zaporoskim. Z kolei w Rosji, w Rostowie nad Donem 16 marca w niewyjaśnionych okolicznościach doszło do pożaru w budynku służby pogranicznej FSB. W jego wyniku eksplodował magazyn amunicji i paliw.

14 marca w Kijowie na 12 lat pozbawienia wolności i konfiskatę mienia skazano mężczyznę oskarżonego o zdradę stanu, planowanie zabójstwa na zlecenie oraz udział w nielegalnych formacjach zbrojnych i organizacji terrorystycznej. Mieszkaniec obwodu ługańskiego został zwerbowany przez rosyjski wywiad wojskowy i otrzymał zadanie zorganizowania zabójstwa dowódcy jednej z ukraińskich jednostek. Morderstwo to miało stać się zadaniem „próbnym” przed dokonaniem innych zabójstw, m.in. ministra obrony Ukrainy Ołeksija Reznikowa i szefa wywiadu Kyryła Budanowa. Za zabójstwo każdego z nich miał otrzymać ponad 100 tys. dolarów. W sierpniu 2022 r. skazany został zatrzymany w Kowlu (obwód wołyński).

Władze obwodu kijowskiego poinformowały 14 marca, że zagrożenie bezpośrednimi walkami w stolicy jest minimalne. Z tego względu przystąpiono do likwidacji części posterunków kontrolnych i zapór inżynieryjnych, zostaną usunięte bezużyteczne bloki betonowe i worki z piaskiem. Zastrzeżono, że nie oznacza to całkowitego usunięcia umocnień, ale jedynie ograniczenie ich liczby, przystąpiono też do ich modernizacji. Ma to poprawić sytuację komunikacyjną w Kijowie.

Komentarz

Decyzja o przekazaniu Ukrainie myśliwców MiG-29 przez Polskę i Słowację ma znaczący wymiar polityczny. Będą to pierwsze maszyny zdolne do zestrzeliwania samolotów i części rakiet agresora, jakie armia ukraińska otrzyma oficjalnie od partnerów. W 2022 r. Ukraińcy otrzymali bowiem z Polski kilka tego typu samolotów w częściach, a także od kilku krajów dużą liczbę części zamiennych do maszyn posiadanych wcześniej przez lotnictwo ukraińskie (pozwoliło to na przedłużenie żywotności dużej części samolotów ukraińskich, uszkodzonych w walkach). Najprawdopodobniej Ukraina otrzymała już od partnerów samoloty bojowe – szturmowce Su-25. Ze względu na niemożność podjęcia walki powietrznej z przeciwnikiem (przekazane Ukrainie Su-25 mogą atakować wyłącznie cele naziemne) nie były one jednak postrzegane w przestrzeni informacyjnej jako pełnowartościowe wsparcie lotnicze.

Polskie i słowackie myśliwce MiG-29 nie zmienią sytuacji na froncie. Łącznie oba państwa będą w stanie przekazać nieco ponad 30 maszyn, przy czym część z nich zostanie potraktowana jako magazyny części zamiennych. Mają one także zdecydowanie mniejsze możliwości niż samoloty agresora (głównie myśliwce wielozadaniowe z rodziny Su-27), a nawet MiGi-29 użytkowane wcześniej przez lotnictwo ukraińskie (siły państw posowieckich wyposażone są w samoloty wersji 9.13 z większym zapasem paliwa i stacją zakłóceń, lotnictwo europejskich państw satelickich ZSRR otrzymało eksportową wersję 9.12). Zużycie w trakcie ponad trzydziestoletniej służby i niedobór części zamiennych (większość ich zapasów przekazano Ukrainie wcześniej) sprawią także, że w warunkach bojowych część darowanych migów może okazać się samolotami jednorazowego użytku. Nie ukrywa tego ukraińskie Dowództwo Sił Powietrznych, wciąż licząc na pozyskanie nowocześniejszych od MiG-29 i dysponujących odpowiednim serwisem maszyn zachodnich, w pierwszej kolejności amerykańskich F-16.

Siły ukraińskie nie rezygnują z akcji dywersyjnych na terenach okupowanych. Ich celem są miejscowi kolaboranci i obiekty zajmowane przez okupanta. Nie można wykluczyć, że kolejne incydenty związane z niszczeniem infrastruktury na terytorium Rosji, są również przejawem aktywności ukraińskich służb specjalnych, choć Kijów nie przyznaje się do ich realizacji. Działania na terenach okupowanych utrudniają Rosjanom utrzymanie stabilnej sytuacji na zapleczu frontu i odstraszają potencjalnych kolaborantów, mimo że skala dywersji i sabotażu nie jest duża. Pojedyncze akcje i groźba ich dalszego kontynuowania wywierają presję psychologiczną na Rosjan i ich zwolenników i zwiększają koszty utrzymania zajętych terytoriów m.in. ze względu na konieczność wzmocnienia liczebności sił porządkowych.

osw.waw.pl

Względnie największe są te w rejonie Bachmutu. Ukraińcy już dwa tygodnie temu ustabilizowali sytuację, wycofując się ze wschodnich dzielnic miasta i wzmacniając obronę korytarza na zachód przy pomocy świeżych sił. Nie zmienili jednak istotnie równowagi potencjałów obu stron ani trajektorii wydarzeń. Jedynie spowolnili ich rozwój. Sytuacja jest przez samych ukraińskich żołnierzy systematycznie nazywana ciężką albo krytyczną. W walkach w mieście mają ponosić dotkliwe straty i zmagać się z poważnymi niedoborami broni oraz amunicji. Rosjanie najpewniej ponoszą jeszcze cięższe straty, a zdobywanie miasta oraz jego okolic musi być dla nich bardzo kosztowne.

W ciągu ostatniego tygodnia najcięższe walki miały miejsce na północnym i południowym skraju centrum miasta. Rosjanie poczynili pewne postępy, ale liczone w setkach metrów. Członkowie grupy Wagnera fotografowali się między innymi w hali zakładów AZOM, w tym samym miejscu, gdzie pod koniec grudnia odbyło się spotkanie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z obrońcami miasta. Na południu Rosjanie posunęli się naprzód w rejonie cmentarza miejskiego. Oba te punkty są odległe od siebie o około 4 kilometry. Dodatkowo Rosjanie mają zaczynać coraz intensywniej próbować przeprawiać się przez rzekę Bachmutkę, która stanowi wschodni skraj ukraińskiej obrony. Na razie bez efektu.

Poza granicami miasta rosyjskie wojsko odnotowuje zauważalne postępy w walkach na północny zachód od niego. Udało mu się uchwycić niewielką wioskę Zalizniańskie i przesunąć front o kilkaset metrów w różnych miejscach. Walki toczą się obecnie na podejściu do pasma niewielkich wzgórz ciągnących się na zachód od Bachmutu, które są dogodną linią obronną dla Ukraińców.

Ciągła obrona niemal okrążonego miasta, zamiast wycofania się na te wzgórza, jest niezmiennie tematem gorących dyskusji. Bezpośrednio nadzorujący walki w Donbasie dowódca ukraińskich wojsk lądowych generał Ołeksandr Syrski zadeklarował jednak wprost, że trwanie w Bachmucie i wiązanie tam znacznych sił rosyjskich jest konieczne w kontekście przygotowań do planowanych działań ofensywnych wiosną. Żołnierze w mieście mogą mieć na ten temat inne zdanie, ale taki jest los żołnierza. Obserwatorzy przed monitorami komputerów nie mają natomiast dość wiedzy o sytuacji ukraińskiego wojska, aby taką decyzję oceniać.

Drugie miejsce, gdzie rosyjska presja jest aktualnie największa, to Awdijiwka. Miasto położone około 50 kilometrów na południe od Bachmutu. Mniej niż 10 kilometrów od Doniecka. Rosjanie w tym rejonie miejscami nie zdołali w ogóle przebić się przez ukraińskie linie obronne na linii zawieszenia broni z 2015 roku. Nawet jeśli to zrobili, to tylko częściowo i ciągle są w pasie około 10 kilometrów od tejże linii. Nie wynika to z braku prób, ale po prostu z silnej ukraińskiej obrony, na której wykrwawiły się już całkowicie oddziały tak zwanych separatystów donieckich. Teraz "separatystyczne" są już tylko z nazwy, bo wypełniają je głównie rosyjscy poborowi.

Pomimo poważnych strat, Rosjanie raz po razie ponawiają ataki i prowadzą ciężki ostrzał artyleryjski, a czasem nawet przeprowadzają naloty. Ukraińcy twierdzą, że sytuacja w samej Awdijiwce i bezpośredniej okolicy jest ciężka. Rosjanom na przestrzeni ostatniego tygodnia udało się zdobyć niewielką wieś Krasnohoriwka, położoną za miastem. Do okrążenia Awdijiwki jeszcze daleko, ale ewidentnie Rosjanie próbują zrobić to samo co w Bachmucie, czyli obejść miasto i je odciąć, aby zmusić Ukraińców do odwrotu, albo zniszczyć ich w okrążeniu. Korytarz prowadzący do miasta ma aktualnie nieco poniżej 10 kilometrów szerokości. Patrząc od początku wojny, tempo postępów Rosjan jest ślimacze, jednak w ciągu ostatniego miesiąca presja wyraźnie wzrosła.

Ciężkie walki, choć o mniejszej intensywności, toczą się 25 kilometrów dalej na południowy zachód w ruinach Marinki. Nie ma tam już praktycznie żadnego całego budynku i obie strony toczą zacięte walki o każdą kupę gruzów. Tygodniowe postępy przyjmują postać przekroczenia ulicy i uchwycenia ruin po jej drugiej stronie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że ulica po ulicy, Rosjanie systematycznie wypierają Ukraińców. Marinka jest jednak bardzo długa, ma około 4 kilometrów na osi wschód-zachód, wobec czego walki o nią toczą się do dzisiaj od początku wojny.

gazeta.pl

czwartek, 16 marca 2023


Rosyjskie firmy logistyczne zajmujące się wwozem towarów do Rosji poinformowały, że w nocy z 6 na 7 marca turecki elektroniczny system celny przestał przyjmować zgłoszenia tranzytowe kierowanych do Rosji i Białorusi dóbr, które zostały objęte unijnymi sankcjami. Władze tureckie nie uprzedziły o planowanych zmianach celnych i nie przedstawiły dotychczas oficjalnego stanowiska w tej sprawie, wyjaśniającego m.in. zakres wprowadzonych ograniczeń oraz ich przyczyny. 10 marca agencja Bloomberg, powołując się na wysokiego rangą urzędnika państwowego Turcji, potwierdziła doniesienia o wstrzymaniu przez Ankarę tranzytu objętych sankcjami przez UE i USA towarów do Rosji. Według uzyskanych informacji obostrzenia obowiązują od 1 marca i zostały wdrożone na polecenie tureckiego parlamentu. Żadnej uchwały w tej sprawie jednak nie wskazano. Ponadto eksport objętych zachodnimi sankcjami dóbr znad Bosforu do Rosji ma odbywać się na podstawie świadectw pochodzenia towarów, co w założeniu ma ograniczyć możliwość reeksportowania ich i sprzedawania jako tureckie.

Komentarz

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Turcja nie tylko nie przyłączyła się do zachodnich sankcji, lecz w istocie stała się jednym z głównych beneficjentów restrykcji nakładanych na FR. Na początku sierpnia 2022 r. władze tureckie i rosyjskie podpisały porozumienie w sprawie pogłębienia współpracy gospodarczej i energetycznej. Jednocześnie Ankara otworzyła się na napływ rosyjskiego kapitału i zintensyfikowała swoją wymianę handlową z Moskwą, a tym samym stała się kanałem obchodzenia sankcji. W efekcie turecki eksport do Rosji zwiększył się w 2022 r. o 60% r/r – do 9,3 mld dolarów. Ponadto Turcja podwoiła w ubiegłym roku zakupy rosyjskiej ropy i należy obecnie do głównych odbiorców produktów naftowych z Rosji po wprowadzeniu przez UE (od lutego br.) embarga.

Decyzja Ankary o wstrzymaniu tranzytu przez jej terytorium do Rosji towarów, które są objęte sankcjami, to najprawdopodobniej reakcja na narastającą presję USA, ale też UE na Turcję. W ostatnich miesiącach Waszyngton konsekwentnie sygnalizował swój sprzeciw wobec zacieśniających się relacji handlowych między Turcją i Rosją. W sierpniu 2022 r. Departament Skarbu USA rozesłał listy do tureckich zrzeszeń biznesmenów, w których ostrzegł ich o możliwości nałożenia sankcji na tamtejsze podmioty gospodarcze współpracujące z objętymi restrykcjami podmiotami z FR. Amerykańskie delegacje rządowe dwukrotnie prowadziły w tej sprawie konsultacje z Ankarą, by wyrazić zaniepokojenie i uprzedzić o skutkach wzrostu wymiany handlowej Turcji z Rosją. Wreszcie – 2 marca Departamenty Finansów, Handlu i Sprawiedliwości USA wydały wspólny raport, w którym ostrzegły firmy amerykańskie przed łamaniem stosowanych wobec Rosji sankcji, wymieniając przy tym m.in. Turcję jako punkt przeładunkowy nielegalnego przekierowywania towarów podlegających ograniczeniom. W ostatnich tygodniach także Unia Europejska zaczęła intensyfikować swoje działania mające na celu zapobieganie obchodzeniu restrykcji.

Decyzji o wprowadzeniu obostrzeń tranzytowych nie należy interpretować jako formalnego przyłączenia się Ankary do zachodniego reżimu sankcyjnego – jest to jedynie ograniczenie możliwości ich obchodzenia za pośrednictwem Turcji. Posunięcie to motywowane jest najprawdopodobniej chęcią zminimalizowania skali krytyki dotyczącej zwiększonej aktywności gospodarczej Ankary w relacjach z Moskwą oraz stanowi próbę wpłynięcia na złagodzenie gróźb Zachodu w sprawie potencjalnego nałożenia sankcji na tureckie podmioty gospodarcze i sektor finansowy. Jest to szczególnie istotne, zwłaszcza jeśli uwzględni się, że w Turcji panuje kryzys finansowy, a ewentualne restrykcje mogłyby raptownie pogorszyć tę sytuację i dodatkowo negatywnie oddziaływać na pozycję ekipy rządzącej w okresie kampanii przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Nie oznacza to jednak, że Ankara będzie rezygnować z relacji handlowych z Moskwą.

Choć sposób wprowadzenia przez Ankarę obostrzeń zaskoczył przedsiębiorców, to sama decyzja była przez większość z nich spodziewana. Rosyjski biznes ma nadzieję, że w kolejnych miesiącach zdoła przezwyciężyć nowe ograniczenia. Metodą na obejście zakazanej przez władze tureckie procedury tranzytu objętych sankcjami towarów ma być ich import bezpośrednio do Turcji – m.in. przez rosyjskie firmy tam zarejestrowane – a następnie eksport (jako turecki) do Rosji. Oznaczać to będzie jednak wzrost kosztów dostaw, związany z koniecznością wypełniania procedur celnych w Turcji (dotyczących m.in. opłaty VAT), oraz wydłużenie czasu niezbędnego do ich realizacji. Według rosyjskich szacunków (na podstawie dotychczasowego tranzytu) zwiększenie kosztów rosyjskich importerów, a w konsekwencji potencjalny dodatkowy dochód Turcji może sięgnąć 200–400 mln dolarów miesięcznie. Poważną przeszkodą dla funkcjonowania tego schematu mogą być problemy z uzyskiwaniem świadectwa pochodzenia towaru. Obecnie trudno jest stwierdzić, jaką politykę w tym zakresie będzie prowadzić Ankara. Restrykcyjne podchodzenie przez stronę turecką do kwestii certyfikatów przełożyłoby się na realne ograniczenie dostaw towarów do Rosji przez Turcję i postawiłoby podmioty gospodarcze z FR przed koniecznością poszukiwania nowych szlaków importowych.

osw.waw.pl

środa, 15 marca 2023


14 marca w godzinach porannych w odległości – zależnie od źródeł – 60 km lub 120 km (75 mil) na południowy zachód od Sewastopola doszło do incydentu powietrznego z udziałem dwóch rosyjskich samolotów myśliwskich Su-27 i amerykańskiego bezzałogowego bojowego aparatu latającego (ang. UCAV) MQ-9 Reaper. Jako pierwszy o wydarzeniu poinformował późnym popołudniem dowódca Sił Powietrznych USA w Europie i Afryce generał James B. Hecker. Prowadzący rutynowe rozpoznanie w międzynarodowej przestrzeni powietrznej MQ-9 miał zostać przechwycony, a następnie uderzony przez myśliwiec w śmigło. W rezultacie doszło do awarii bezzałogowca i Amerykanie musieli podjąć decyzję o zatopieniu go w wodach międzynarodowych.

Resort obrony FR wydał komunikat, w którym jako powód zatonięcia MQ-9 wskazano utratę sterowności w wyniku prowadzonych przez amerykańską maszynę ryzykownych manewrów. Rosjanie stwierdzili, że ich samoloty nie używały uzbrojenia ani nie miały kontaktu z aparatem, a po zakończeniu patrolu wróciły do bazy. 15 marca ambasador FR w Waszyngtonie Anatolij Antonow oznajmił, że dron „pogwałcił granicę tymczasowej zastrzeżonej strefy [temporary airspace regime] ustanowionej dla specjalnej operacji wojskowej” i poruszał się „prowokacyjnie” w kierunku terytorium Rosji.

Wieczorem 14 marca rzecznik Pentagonu Patrick Ryder określił incydent jako kolizję zawinioną przez „niebezpieczne i nieprofesjonalne zachowanie rosyjskich pilotów”. Myśliwce miały początkowo zrzucać na MQ-9 paliwo, a następnie w wyniku niebezpiecznego zbliżenia zahaczyć o śmigło amerykańskiej maszyny. Ryder podkreślił, że uszkodzeń musiał doznać także samolot rosyjski. Dzień później rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby poinformował o podjęciu przez USA działań mających przeszkodzić w przejęciu wraku MQ-9 przez Rosjan. Zaznaczył przy tym, że nie powinien mieć do niego dostępu nikt obcy.

Komentarz

Choć Waszyngton przyjął wersję o kolizji myśliwca z bezzałogowcem, to wypowiedzi amerykańskich wojskowych potwierdzają celowe dążenie Rosjan do zatopienia MQ-9 w pobliżu Krymu. Określane mianem supermanewrowych samoloty Su-27 nie miały poważniejszego problemu z precyzyjnym przeprowadzeniem takiej operacji, zwłaszcza w kontakcie z maszyną stosunkowo powolną i konstrukcyjnie nieprzystosowaną do walki (mimo podobnej wielkości obu typów). Ponadto wzmocniona konstrukcja Su-27 umożliwia mu taranowanie celów powietrznych. Reaper to wyłącznie nośnik systemów rozpoznania oraz uzbrojenia, co pozwala na używanie go do atakowania różnorakich celów (określany jest mianem hunter-killer i z powodzeniem wykorzystywano go w Afganistanie), ale staje się de facto bezbronny w przypadku ataku ze strony typowego samolotu bojowego. Kwestią otwartą pozostaje wykorzystywanie przez Amerykanów do obserwacji w rejonie Krymu maszyn kategorii UCAV, a nie wyłącznie stricte rozpoznawczych (np. RQ-4 Global Hawk).

Podejmując decyzję o ataku na amerykański bezzałogowiec, Moskwa kierowała się najprawdopodobniej dwoma celami – politycznym i techniczno-wojskowym. W wymiarze polityczno-propagandowym zdarzenie należy traktować jako próbę odstraszenia USA od kontynuowania (i zwiększania) wojskowego wsparcia Ukrainy poprzez sugerowanie rzekomej gotowości do eskalacji ze strony Rosji, której obawia się część amerykańskiego (i europejskiego) establishmentu. Moskwa testuje przy tym, jak daleko może się posunąć bez wywołania ostrej reakcji Waszyngtonu. W wymiarze techniczno-wojskowym zadaniem rosyjskich pilotów było umożliwienie pozyskania względnie całego egzemplarza bezzałogowca, a dzięki temu – wypracowanie metod przeciwdziałania środkom rozpoznania powietrznego USA i zdobycie technologii do rozwoju własnych analogicznych konstrukcji. Mimo deklaracji Kirby’ego Amerykanie nie mają zdolności, by przeciwdziałać odnalezieniu i wydobyciu przez Rosjan wraku MQ-9, zaś rosyjska Flota Czarnomorska dysponuje środkami pozwalającymi na stosunkowo szybkie przeprowadzenie takiej operacji. Niewykluczone, że maszyna trafiła już w ręce Rosjan, ewentualnie zostanie przez nich przejęta w najbliższych dniach.

Wstrzemięźliwa odpowiedź Waszyngtonu na incydent niesie ze sobą zagrożenie powtórzeniem tego typu posunięć przez Rosję lub nawet ich eskalacją, także przeciwko innym państwom wspierającym wojskowo Ukrainę. Moskwa skwapliwie wykorzystuje bowiem wszelkie reakcje na swoje działania będące w jej perspektywie przejawami słabości.

osw.waw.pl

wtorek, 14 marca 2023


45 kilometrów na południe od Bachmutu na obrzeżach Doniecka znajduje się Awdijiwka, miasto, w którym przed wojną mieszkało nieco ponad 30 tysięcy osób. Wojska rosyjskie szturmują miasto od ponad roku, ale przez długi czas ich sukces w tym kierunku był minimalny.

Jednak w ciągu ostatniego tygodnia Rosjanie poczynili znaczne postępy na północ od miasta. Zajęli wsie Krasnohoriwka i Wesełe i teraz walczą o Kamiankę. Stąd jest około 2 km do centrum Awdijiwki.

– Dość nieprzyjemne rzeczy dzieją się na wschód od Awdijiwki, gdzie kacapy okopały się w Krasnohoriwce i próbują przejąć kontrolę nad Kamianką. Równocześnie trwają próby zbliżenia się do Sewiernego [wieś na północ od okupowanego Wodianego, 4 km od Awdijiwki]. Następnie wróg będzie próbował dojść do Stepnego i Orliwki [3–4 km na północny zachód od miasta], aby otoczyć Awdijiwkę – opisali sytuację na tej części frontu analitycy ukraińskiego projektu DeepState.

Analityk wojskowy Suriyak, który od pięciu lat śledzi konflikty na Bliskim Wschodzie i Ukrainie, łączy ostatnie rosyjskie sukcesy pod Awdijiwką ze znacznym wzmocnieniem rosyjskich sił, dzięki nadejściu posiłków. Wątpi jednak, by Rosjanom udało się wkrótce zdyskontować swój sukces — podejścia do Awdijiwki uznawane są bowiem za jeden z najlepiej ufortyfikowanych odcinków linii frontu.

Według Witalija Barabasza, szefa administracji wojskowej Awdijiwki, sytuacja w mieście i jego okolicach jest bardzo skomplikowana:

– Wróg nie tylko atakuje Awdijiwkę i pozycje wokół Awdijiwki, ale także w ciągu ostatniego tygodnia intensywnie ostrzeliwał okoliczne wsie leżące w pobliżu drogi do miasta. Te wsie to Oczeretino, Orliwka, Semeniwka, Sewiernoje… Próbują odciąć Awdijiwkę, co zakłóci logistykę dostaw personelu i amunicji.

Awdijiwka jest nie tylko atakowana przez rosyjską piechotę, ale także bombardowana przez lotnictwo rosyjskie. W zeszłym tygodniu w mieście znaleziono niewybuch bomby odłamkowo-burzącej FAB-500 o wadze pół tony.

belsat.eu

poniedziałek, 13 marca 2023


Siły rosyjskie kontynuują wypieranie obrońców wzdłuż autostrady M03 w kierunku Słowiańska. Trwają walki o kontrolę nad leżącą na południe od niej miejscowością Orichowo-Wasyliwka, zagradzającą drogę do kanału Doniec–Donbas (w poprzednich miesiącach najeźdźcy przekroczyli go na południowy zachód od Bachmutu). Agresor miał bezskutecznie nacierać na pozycje ukraińskie na północny wschód od Czasiw Jaru, poczynił jednak nieznaczne postępy na południe od niego. W Bachmucie jednostki rosyjskie zbliżyły się do centrum miasta, a od północy wkroczyły na teren zakładów metalurgicznych AZOM stanowiących jeden z głównych ośrodków obrony przeciwnika. Na bachmucki odcinek frontu przypada około połowy ogólnej liczby ich ataków na pozycje ukraińskie (10 marca było ich 53 z łącznej liczby co najmniej 100, a dzień później – 39 z 92).

Agresor zintensyfikował działania w rejonie Awdijiwki i osiągnął powodzenie na północ od niej. Trwają starcia o wieś Krasnohoriwka na północ od tego miasta, broniącą dostępu do linii kolejowej, którą dociera zaopatrzenie dla jego obrońców. Rosjanie nacierali również na zachód od Awdijiwki i na jej południowych obrzeżach. Bezskutecznie miały się natomiast zakończyć ich kolejne ataki w łuku na zachód od Doniecka oraz w rejonach Siewierska, Kreminnej i Kupiańska. W pobliżu Kreminnej, a także na pograniczu obwodów ługańskiego i charkowskiego oraz donieckiego i zaporoskiego miały się uaktywnić ukraińskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze.

W rosyjskich atakach rakietowych na pozostającą pod kontrolą obrońców część obwodu donieckiego ucierpiały Słowiańsk (pociski spadły na miasto dwukrotnie, trafiona została m.in. infrastruktura kolejowa), Konstantynówka i Łyman. Celami ataku rakietowego na Zaporoże były gazociąg i niesprecyzowany obiekt przemysłowy. Rosyjskie artyleria i lotnictwo kontynuują ostrzał i bombardowania wzdłuż linii styczności i na obszarach przygranicznych. Agresor utrzymuje wysoką częstotliwość ostrzałów Chersonia i okolicznych miejscowości (atakowane są kilkadziesiąt razy na dobę) oraz nadmorskiej części obwodu mikołajowskiego (głównie Oczakowa). W ostatnich dniach zmniejszyło się natomiast natężenie ataków na rejon nikopolski. Ukraińcy ostrzelali m.in. Mariupol oraz położony na zachód od niego Manhusz. W drugiej z wymienionych miejscowości oraz w Melitopolu miały się także powtarzać akty ukraińskiej dywersji.

Minister obrony Norwegii Bjørn Arild Gram poinformował, że we współpracy z USA Oslo wyśle Kijowowi dwa systemy (baterie) obrony powietrznej NASAMS. Analogiczną ich liczbę dostarczyli armii ukraińskiej Amerykanie, a przekazanie jeszcze jednego ze Stanów Zjednoczonych finansuje Kanada. Według p.o. szefa resortu obrony Danii Troelsa Lunda Poulsena wiosną mogą dotrzeć na Ukrainę pierwsze czołgi Leopard 1. Będą one wykorzystywane do szkoleń.

Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) przedstawił informacje o międzynarodowym handlu bronią. W 2022 r. Ukraina miała awansować na trzecie miejsce wśród największych importerów uzbrojenia (po Katarze i Indiach). Eksperci SIPRI zaznaczyli jednak, że stanowi to głównie efekt zewnętrznego wsparcia wojskowego, a nie zakupów dokonanych przez Kijów. Ukraina przesunęła się także na 14. miejsce w grupie największych importerów uzbrojenia w latach 2018–2022 – w tym okresie przypadło na nią 2% światowego importu. W 2022 r. spadł natomiast rosyjski eksport uzbrojenia (z 22% do 16% światowego eksportu). Mimo to Rosja zachowała w tym zestawieniu drugą pozycję, po USA (40% światowego eksportu). Utrzymanie trendu, w którym rosną wewnętrzne zakupy uzbrojenia, ma jednak w perspektywie najbliższych lat grozić Rosji spadkiem na dalsze lokaty (w 2022 r. trzecie miejsce z wynikiem 11% zajęła Francja).

10 marca prezydent Wołodymyr Zełenski – odnosząc się do wrzawy medialnej związanej z przyczynami uszkodzenia gazociągu Nord Stream 2 – zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi Ukrainy w tym zdarzeniu. W jego ocenie takie informacje rozpowszechniane są w celu spowolnienia pomocy dla jego kraju. Zauważył, że walczy on teraz nie tylko z Rosją, lecz także z ludźmi reprezentującymi biznes ponoszący straty z powodu spadku handlu z agresorem.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył 12 marca, że nie spodziewa się szybkiej dostawy samolotów myśliwskich na Ukrainę, ponieważ jest to bardzo trudne zadanie zarówno z logistycznego, jak i technicznego punktu widzenia. Dlatego Kijów już teraz proponuje rozpoczęcie szkoleń pilotów na zachodnich maszynach. Dzień później rzecznik Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ihnat zapewnił, że rozpoczną się one po określeniu typu samolotu, jaki ma zostać dostarczony, i będą się odbywać w krajach posiadających go na wyposażeniu.

Według wywiadu brytyjskiego Jewgienij Prigożyn – właściciel prywatnej firmy wojskowej Grupa Wagnera – będzie zmuszony zredukować skalę jej zaangażowania na froncie ze względu na ograniczone możliwości naboru nowych „ochotników”. Wpływa na to nieformalny zakaz rekrutacji więźniów – efekt ciągłych sporów z resortem obrony co do sposobu ich wykorzystania. Prigożyn powrócił z początkiem marca do naboru osób, których główna motywacja to perspektywa otrzymania atrakcyjnego wynagrodzenia. W tym celu w Rosji utworzono 40 punktów rekrutacyjnych w ośrodkach sportowych.

Antyreżimowe rosyjskie media sygnalizują rosnące niezadowolenie bliskich zmobilizowanych z regionu moskiewskiego. Rodziny zwróciły się do Władimira Putina i ministra obrony Siergieja Szojgu z prośbą o wycofanie niedostatecznie wyszkolonych żołnierzy z pierwszej linii frontu. Publiczne skargi wysuwają również sami żołnierze, których mimo wcześniejszych obietnic, że będą służyć w artylerii, kieruje się jako piechotę w rejon zaciętych walk w Donbasie.

Komentarz

Nasilenie przez Rosję działań w rejonie Awdijiwki równolegle z utrzymaniem wysokiej intensywności walk w okolicach Bachmutu świadczy o tym, że uznaje ona obecną sytuację militarną za na tyle korzystną, by móc sobie pozwolić na rozproszenie wysiłku. Dzieje się tak mimo postępującego zwiększania w rejonach walk – głównie w okolicach Bachmutu – liczby żołnierzy ukraińskich. Problemy ze stawieniem przez nich skutecznego oporu wynikają przede wszystkim z braków w wyposażeniu, co skwapliwie wykorzystuje agresor. Obrońcy demonstrują jednak wysoki poziom determinacji. Świadczą o tym nie tylko zaciętość ich oporu, lecz zwłaszcza podejmowane niemal natychmiast po utracie pozycji kontrataki. W znaczącym stopniu utrudniają one wrogowi szybkie zdyskontowanie sukcesów i przejęcie pełnej kontroli nad atakowanymi miejscowościami.

Informacje SIPRI potwierdzają, jak dalece niedoinwestowana pod względem wyposażenia pozostawała armia ukraińska przed 2022 r. Mimo pozytywnych zmian, jakie zaszły w niej po rosyjskiej agresji na Krymie i w Donbasie osiem lat wcześniej, nowe bądź zmodernizowane uzbrojenie i sprzęt wojskowy zakupywała ona sporadycznie, w niewielkich partiach. Od rozpoczęcia obecnej fazy wojny Ukraińcy otrzymali więcej uzbrojenia i sprzętu wojskowego niż w całym okresie od odzyskania niepodległości w 1991 r. (łączną wartość szeroko pojętej pomocy wojskowej ze strony partnerów Kijowa szacuje się na 65 mld dolarów). Z kolei notowany przez SIPRI spadek wielkości rosyjskiego eksportu uzbrojenia po raz pierwszy od blisko 30 lat wynika nie z konkurencyjnej walki o rynki lub z sankcji, lecz z przeorientowania kompleksu obronno-przemysłowego FR na realizację zamówień wewnętrznych. Aktualne tempo produkcji wyposażenia wojskowego jest w Rosji najwyższe od lat osiemdziesiątych XX wieku. Z powodów natury ekonomicznej (wyższe koszty wytwarzania oraz zmniejszenie bazy produkcyjnej) i technologicznej (wzrost skomplikowania cykli produkcyjnych uzbrojenia i sprzętu wojskowego) nie ma ona jednak szans, by dorównać pod tym względem czasom sowieckim.

osw.waw.pl

Oczywiste militarno-polityczne ambicje Prigożyna prawdopodobnie zaalarmowały Putina w październiku, kiedy jego reżim był najbardziej narażony na publiczną kontrolę. Putin prawdopodobnie nieopatrznie ostrzegł Prigożyna 5 października 2022 r., na przykład w dziwnej aluzji do powstania Pugaczowa, które podważyło autorytet Katarzyny Wielkiej w połowie lat siedemdziesiątych XVIII wieku. Putin zauważył, że do buntu doszło, ponieważ Pugaczow „podawał się za cara” i /nastąpiło/ „osłabienie władzy centralnej”. Dziwaczne publiczne oświadczenie Putina mogło być bezpośrednią odpowiedzią na krytykę działań wojennych i próby zwiększenia własnych wpływów wojskowych i politycznych przez Prigożyna. Przedstawiciele Kremla potwierdzili również, że Putin coraz bardziej przedkłada lojalność nad kompetencje w swoim najbliższym kręgu, a Putin mógł postrzegać krytykę Prigożyna jako formę nielojalności. Prigożyn prawdopodobnie nie zamierzał bezpośrednio wyzwać Putina, ale Putin prawdopodobnie postrzegał agresywną autopromocję Prigożyna kosztem innych, którzy cieszyli się zaufaniem Putina, jako zagrożenie. W końcu Szojgu i Gierasimow byli lojalni wobec Putina i jego struktury reżimowej od lat i prawdopodobnie popełnili błąd przez nadmierną lojalność – nie powiedzieli Putinowi tego, czego Putin nie chciał usłyszeć – cecha, którą Putin wydaje się skłonny wybaczyć.

Putin jest niechętnym do ryzyka i wysoce wyrachowanym aktorem, który prawdopodobnie starał się poradzić sobie z pojawiającym się zagrożeniem dla swojej kontroli poprzez stopniowe przywracanie rosyjskiego Ministerstwa Obrony do znaczenia i władzy. Rosyjskie Ministerstwo Obrony podobno rozpoczęło rekrutację więźniów w październiku, co prawdopodobnie przeszkodziło Prigożynowi w jego rekrutacji. Szojgu pozwolono 23 października nawiązać głośne kontakty z francuskimi, tureckimi, brytyjskimi i amerykańskimi odpowiednikami – ustanawiając poziom władzy nieosiągalny dla Prigożyna, który nie zajmuje oficjalnego stanowiska w rosyjskim rządzie. Gierasimow wykonał podobne telefony do swoich brytyjskich i amerykańskich odpowiedników 24 października po tym, jak był nieobecny w oczach opinii publicznej od wiosny 2022 roku. Putin nadal uspokajał Prigożyna i jego ultranacjonalistyczną społeczność w tym okresie, ponieważ prawdopodobnie uznał, że przymusowe powołanie rezerwy nie może wypełnić luki między zapotrzebowaniem na siły rosyjskie a dostępną siłą roboczą w odpowiednim czasie, a tym samym pozwolił Wagnerowi rozszerzyć rekrutację więźniów i jej działania na froncie do czasu masowego przybycia zmobilizowanego personelu. Putin prawdopodobnie powstrzymał rosyjskie MON przed bezpośrednim atakiem na Prigożyna, ale zamiast tego stworzył warunki, w których rosyjskie dowództwo wojskowe mogło odzyskać większą władzę. Takie warunki prawdopodobnie zagroziły Prigożynowi, który zaczął nasilać krytykę rosyjskiego MON i jeszcze bardziej pogłębił konflikt między siłami Wagnera a dowództwem wojskowym. 

Ostatecznie Putin pozwolił rosyjskiemu MON odzyskać kontrolę nad kierunkiem Bachmutu - od Prigożyna - w styczniu, ponieważ siłom Wagnera nie udało się zapewnić obiecanego zwycięstwa nad Bachmutem do końca 2022 r. Putin pojawił się na kilku spotkaniach z Gierasimowem i Szojgu pod koniec grudnia 2022 r., prawdopodobnie wskazując, że nie jest pewien, czy Prigożyn osiągnie obiecane zwycięstwo przed końcem roku. Rosyjskiemu dowództwu wojskowemu mogło się również udać przekonanie Putina, że ??siły Wagnera nie były dobrą inwestycją zasobów, ponieważ mniej więcej w tym samym czasie Rosji zaczęło brakować pocisków. 11 stycznia Putin ostentacyjnie zdegradował Surowikina i mianował Gierasimowa dowódcą teatru na Ukrainie. Podobnie Putin mianował Łapina szefem rosyjskich sił lądowych 10 stycznia i przetasował rosyjskie dowództwo wojskowe na Ukrainie. Rosyjskie MON przyznało się 13 stycznia do zajęcia Soledaru i celowo nie uznało sukcesu Wagnera. Sam Putin nie przypisał Prigożynowi schwytania Soledaru w niezwykłym wywiadzie telewizyjnym z 15 stycznia i zamiast tego przypisał zwycięstwo rosyjskiemu MON i Sztabowi Generalnemu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow również pośrednio oskarżył Prigożyna o celowe manipulowanie przestrzenią informacyjną w celu ujawnienia konfliktu między Wagnerem a rosyjskim MON. Putin spotkał się również z długoletnim wrogiem Prigożyna Begłowem 18 stycznia, prawdopodobnie w celowej próbie dalszej marginalizacji Prigożyna.

Putin i rosyjskie MON mogą wykorzystać Prigożyna jako kozła ofiarnego w kosztownej wyprawie na Bachmut, gdy ofensywa osiągnie punkt kulminacyjny. ISW oceniło 5 lutego, że Putin polega na grupie kozłów ofiarnych, które publicznie podejmują ryzyko zamiast niego i biorą na siebie winę za rosyjskie niepowodzenia militarne i niepopularną politykę. Putin prawdopodobnie wykorzysta wysokie ofiary Wagnera, doniesienia o niskim morale i zbrodniach wojennych, aby odwrócić uwagę od prawdopodobnie równych lub gorszych problemów w rosyjskich siłach zbrojnych. Milbloggerzy związani z Kremlem zaatakowali Prigożyna wywiadami, które ujawniły liczne kontrowersje dotyczące Wagnera, w tym nieskuteczności i złego traktowania sił skazańców Wagnera – prawdopodobnie w celu ustalenia warunków w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, aby zdyskredytować Wagnera. Znaczna część rosyjskich i zachodnich relacji na temat Bachmutu skupia się już głównie na ciężkich stratach Wagnera, co pozwala MON na ukrywanie lub bagatelizowanie innych strat poniesionych przez rosyjskie siły konwencjonalne.

Jest mało prawdopodobne, aby Prigożyn odzyskał przychylność Putina w takim samym stopniu, jak między majem a październikiem 2022 r.  Nienazwani urzędnicy Kremla stwierdzili, że Putin coraz bardziej zacieśnia swój krąg i jest mało prawdopodobne, aby oferował korzyści, które kiedyś miał Prigożyn, niezależnie od surowości rosyjskiech niepowodzeń militarnych na froncie. Rosyjskie Ministerstwo Obrony najwyraźniej nadal cieszy się przychylnością Putina, pomimo druzgocących niepowodzeń militarnych wokół Vuhledaru na początku lutego. Kreml tworzy nowe formacje zbrojne w ramach państwowych koncernów energetycznych, prawdopodobnie w celu zastąpienia Wagnera, zachowując być może przeciwwagę dla rosyjskiego MON. Upadek Prigożyna prawdopodobnie przestraszy innych urzędników Kremla, takich jak Kadyrow, do ograniczenia swoich ambicji, aby uniknąć doświadczenia losu Prigożyna. Putin prawdopodobnie jeszcze nie zdecydował, czy oszczędzi Prigożyna, a los Wagnera prawdopodobnie zależy od tego, czy Prigożyn zdoła przekonać Kreml do swojej lojalności.

Jest również mało prawdopodobne, aby Prigożyn osiągnął swoje poprzednie wyżyny, niezależnie od jego ponownych wysiłków w celu rekrutacji najemników z 42 różnych miast w Rosji. Prigożyn zyskał złą reputację, traktując swoje siły jako mięso armatnie i osuszając ultranacjonalistyczne społeczności rekrutów. Publiczne prośby Prigożyna o amunicję i zaopatrzenie również raczej nie sprawią, że służba u Wagnera będzie atrakcyjna dla rekrutów. Prigożyn podzielił i spolaryzował wcześniej połączoną ultranacjonalistyczną społeczność, która pomagała mu w rekrutacji sił na początku wojny i we wcześniejszych konfliktach na całym świecie.

understandingwar.org

niedziela, 12 marca 2023


Prezydent i jego technokraci wciąż powtarzają, że życie w kraju toczy się zupełnie normalnie, jak dawniej, że stare obietnice są wciąż aktualne, emerytury waloryzowane, a zasiłki na dzieci rosną. Jest jednak mało prawdopodobne, by rządzący wierzyli, że ich poddani są tak naiwni.

Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że większość Rosjan jest nieco — jeśli nie dotkliwie — zdezorientowana. Moim zdaniem najbardziej wnikliwa jest tu obserwacja politologa Grigorija Gołosowa, który stwierdza:

"Niektórzy ludzie w Rosji żyją normalnie, ale odczuwają brak prawdziwej normalności i to sprawia, że czują się nieswojo. Inni żyją z poczuciem katastrofy, choć odczuwają brak prawdziwej katastrofy i to również powoduje u nich dyskomfort. W rezultacie wszyscy się denerwują. Rozsądnym podejściem byłoby żyć normalnie z poczuciem katastrofy. Ale ta pożyteczna postawa jest trudna do wypracowania..."

Kiedy ci zdenerwowani ludzie zaczynają odpowiadać na pytania dotyczące siebie i swojego kraju, okazuje się, że dosłownie wszystko, co ich otacza, podoba im się obecnie bardziej niż w przededniu wojny.

"Na tle operacji specjalnej wskaźniki dobrobytu społecznego w Rosji — zadowolenie z życia, ocena sytuacji w kraju i wektor jego rozwoju — znacznie wzrosły… W styczniu 2023 r. ponad połowa (58 proc.) Rosjan odpowiedziała, że ogólnie jest zadowolona z życia, które prowadzi. W ciągu roku odsetek ten wzrósł o 10 punktów proc. — w styczniu 2022 r. co drugi respondent (48 proc.) był zadowolony z życia... W ocenie sytuacji w kraju również dominuje pozytywne nastawienie: 59 proc. Rosjan uważa ją za ogólnie dobrą...".

To fragment z ostatniego raportu Wszechrosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (VTsIOM). I nie ma powodu, by sądzić, że doniesienia respondentów o rosnącym zadowoleniu z życia są wynikiem manipulacji agencji sondażowej. Dokładnie to powiedzieli jej bowiem Rosjanie, takie są ich deklaracje. 

(...)

Jeśli wierzyć Rosstatowi (Federalnej Służbie Statystyki Państwowej) realny dochód rozporządzalny w 2022 r. był tylko o 1 proc. niższy niż w 2021 r. Nie doszło więc do załamania realnych dochodów.

Co prawda trend ten wpisuje się we wcześniejszą tendencję spadkową. Na nią składało sie wiele czynników – począwszy od postkrymskich sankcji (2014 r.) i taniejącej ropy (2014-2016), po wszystkie problemy związane z COVID-19 (2020–2021), kiedy to oszczędny Putin zakazał wydawania rezerw walutowych (tych samych, które mu później skonfiskowano) na wsparcie obywateli.

Łącznie więc realne dochody w 2022 r. okazały się nawet na rachunku państwowym o 6,5 proc. niższe niż w ostatnim spokojnym roku — 2013. Oznacza to, że cofnęły się o dwanaście lat, mniej więcej do poziomu z 2011 r.

To jednak nie wszystko. Rosjanie ograniczyli także wydatki. O ile ich dochód rozporządzalny był formalnie niemal taki sam jak w 2021 r., o tyle w ostatnich miesiącach wydawali oni o 6–10 proc. mniej niż rok wcześniej. Przykładowo w styczniu 2023 r. (brak późniejszych danych) obroty w handlu detalicznym stanowiły 93,4 proc. wartości ze stycznia 2022 r. — i to przy realnych płacach rzekomo nawet nieco wyższych niż rok wcześniej.

(...)

Działania Rosjan, by oszczędzać pieniądze, można tłumaczyć świadomym lub — częściej — nieświadomym oczekiwaniem na jakiś "deszczowy dzień". Pracownikom VTsIOM — a w rozumieniu Rosjan zapewne samemu Putinowi — mówią, że są "ogólnie zadowoleni z życia", jednak dla siebie zachowują informację, że w przyszłości życie może wyglądać trudniej i warto się na to przygotować. Dlatego rosyjskie depozyty indywidualne w 2022 r. wzrosły o 5,5 proc. — z 34,7 bln rubli (ok. 2 bln zł) do 36,6 bln rubli (ok. 2,1 bln zł).

Ta zmiana nastąpiła bez formalnej likwidacji systemu rynkowego, bez kartek i niedoborów towarowych, bez konfiskaty lub zamrożenia depozytów rublowych. Ludzie nie zmienili swoich zachowań nabywczych dlatego, że zostali bez towarów lub pieniędzy.

Przy ogólnym spadku zakupów wzrósł popyt na niektóre towary. Przykładowo dla sklepów tytoniowych rozpoczęła się era prosperity. Jak ostrożnie ujął to jeden z obserwatorów, "ich aktywny rozwój wiąże się z napięciem psychicznym w społeczeństwie".

Formalnie rzecz biorąc, sprzedaż wyrobów tytoniowych (w cenach porównywalnych) w 2022 r. rzeczywiście wzrosła, jednak nie dramatycznie — o mniej niż 1 proc. Ale po pierwsze, wzrost ten nastąpił na tle ogólnego i zauważalnego spadku zakupów. Po drugie, zdecydowanie wzrosła wielkość sprzedaży nierejestrowanej. Jeszcze przed wojną udział towarów podrabianych wynosił około 20 proc. Po trzecie wreszcie — pierwszy wojenny rok odwrócił pojawiający się wśród Rosjan trend rezygnacji z palenia.

(...)

Jeśli chodzi o alkohol, to sprzedaż wszystkich wyrobów spirytusowych (wódka, brandy, likier) wzrosła ilościowo o 6,5 proc. — według oficjalnych obliczeń. Nieoficjalne szacunki mówią o wartości 7,5 proc. W końcu co może być bardziej tradycyjnego niż pocieszanie się wódką w trudnej godzinie?

Trzeba też oddać sprawiedliwość postsowieckiej gospodarce rynkowej. Znakomicie zaspokoiła ona zwiększone zapotrzebowanie społeczne na tytoń i wódkę. Przy ogólnym wzroście cen (rok do roku) towarów i usług — o 11,8 proc. w styczniu 2023 r., cena wyrobów tytoniowych wzrosła tylko o 10,6 proc., a alkoholu — o osiem proc.

Nie bez powodu pojawiło się przypuszczenie, że koryfeusze reżimu i lobbyści wódki jakoś się odnaleźli na polu podziału zysków. Na tym jednak polega wojna.

(...)

Większość poddanych Putina w Rosji w 2023 r. nie wygląda ani na rozgorączkowanych entuzjastów imperium zainspirowanych wojną, ani na pogodnych filistrów, pewnie utrzymujących swój zwyczajowy sposób życia.

Są to ludzie zdezorientowani, którzy nie tyle żyją znanym życiem, ile starają się je zmienić. Chcą funkcjonować zwyczajnie, ale czują, że może się to nie udać. I dlatego rzadziej rodzą dzieci, oszczędzają pieniądze, pocieszają się wódką i paleniem papierosów i boją się snuć plany. Nic nie wskazuje na to, by dziś mogli wziąć los w swoje ręce.

onet.pl

sobota, 11 marca 2023


Następnego dnia ojciec wstał bardzo wcześnie i pojechał z powrotem do Moskwy. Potraktował poważnie radę egzaminatora z Uniwersytetu Moskiewskiego. Wydawało się, że egzaminator chciał mi jednak pomóc, być może w ramach częściowego zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę. Po przyjeździe do Moskwy ojciec udał się prosto do biura rekrutacyjnego Instytutu Ropy Naftowej i Gazu. Jakimś cudem znalazł tam kogoś, kto zechciał z nim porozmawiać prywatnie, i ojciec naświetlił mu moje położenie. Rozmówca taty powiedział mu, że doskonale wie o tym, iż na MGU panuje antysemityzm, ale w Instytucie Ropy Naftowej i Gazu nie ma tego problemu. Powiedział też, że poziom kandydatów na matematykę stosowaną jest bardzo wysoki, w dużym stopniu dzięki uczniom takim jak ja, którzy nie zostali przyjęci na Uniwersytet Moskiewski, dlatego egzamin wstępny na pewno nie będzie łatwy. 

– Jeśli jednak pana syn jest tak bystry, jak pan mówi – dodał – to zostanie przyjęty. U nas nie ma przypadków dyskryminacji Żydów na egzaminach wstępnych.

– Muszę jednak pana z góry uprzedzić – ciągnął – że studiami doktoranckimi zajmuje się u nas zupełnie inna kadra i pana syn zapewne nie zostanie na nie przyjęty.

To było jednak zmartwienie, którym trzeba będzie się zająć za pięć lat – na razie musieliśmy rozwiązać bieżący problem. Ojciec odwiedził jeszcze kilka innych moskiewskich uczelni, na których wykładano matematykę stosowaną, ale nigdzie nie spotkał się z takim zrozumieniem jak w Instytucie Ropy Naftowej i Gazu. Gdy więc wieczorem wrócił do domu i opowiedział o wszystkim mamie i mnie, postanowiliśmy od razu, że będę zdawał na matematykę stosowaną właśnie na tej uczelni.

Instytut był jedną z kilkunastu moskiewskich szkół wyższych przygotowujących techników dla różnych gałęzi przemysłu – były to uczelnie takie jak Instytut Metalurgii czy Instytut Inżynierii Kolejowej (w Związku Radzieckim wiele szkół wyższych nazywano „instytutami”). Począwszy od końca lat sześćdziesiątych, antysemityzm panujący na Uniwersytecie Moskiewskim „spowodował, że pojawiła się potrzeba umieszczenia gdzieś studentów matematyki pochodzenia żydowskiego”, jak pisze Mark Saul w swoim artykule. Instytut Ropy Naftowej i Gazu „zaczął zaspokajać tę potrzebę, wykorzystując antysemickie nastawienie innych uczelni do zdobycia bardzo dobrych studentów”. Dalej Mark Saul wyjaśnia:

Potoczna nazwa tej szkoły, Kierosinka, była odzwierciedleniem dumy i cynizmu studentów. Słowem kierosinka Rosjanie nazywają piecyk naftowy, urządzenie niezbyt zaawansowane technicznie, ale za to pozwalające skutecznie stawić czoło niesprzyjającym warunkom. Studenci i absolwenci instytutu byli nazywani kierosineszczikami, a uczelnia stała się bezpieczną przystanią dla żydowskich studentów zafascynowanych matematyką.

Jak to się stało, że akurat do Kierosinki trafiły tak duże talenty? Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Wiemy, że również inne szkoły wyższe korzystały na wykluczeniu Żydów z Uniwersytetu Moskiewskiego. Wiadomo także, że wprowadzenie polityki nieprzyjmowania studentów ze względu na pochodzenie etniczne było świadomym działaniem, które początkowo spotkało się z pewnym oporem. Być może niektóre uczelnie stwierdziły, że łatwiej będzie im dalej przyjmować Żydów, niż wprowadzać na siłę nowe reguły. Potem jednak skala zjawiska urosła i w Kierosince pojawiła się liczna grupa żydowskich studentów. Dlaczego było to tolerowane? Krążą plotki, że krył się za tym spisek tajnej policji (KGB) mający na celu trzymanie żydowskich studentów pod obserwacją na jednej lub dwóch uczelniach. Być może jednak choć częściowo stały za tym bardziej szlachetne motywy: może władze uczelni dostrzegły w takim podejściu szanse na rozwój instytucji i robiły wszystko, co możliwe, by utrzymać taki stan rzeczy.

Wydaje mi się, że to ostatnie zdanie jest bliższe prawdy. Rektor Instytutu Ropy Naftowej i Gazu, Władimir Nikołajewicz Winogradow, był sprawnym administratorem znanym z tego, że rekrutuje profesorów zainteresowanych nowatorskimi metodami nauczania i prowadzenia badań, którzy chcą wykorzystywać w salach wykładowych najnowsze zdobycze techniki. Wprowadził zasadę, że wszystkie egzaminy (włącznie z wstępnymi) mają mieć formę pisemną. Oczywiście, także w przypadku egzaminów pisemnych istniało niebezpieczeństwo niesprawiedliwego oceniania (jak to się stało podczas mojego egzaminu wstępnego na MGU), ale taka zasada zapobiegała przynajmniej tak rażąco nieuczciwemu traktowaniu kandydatów, jak podczas mojego egzaminu ustnego. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że niedopuszczenie do dyskryminacji kandydatów pochodzenia żydowskiego było osobistą decyzją Winogradowa i jeśli tak było, to wymagało to zapewne dużo dobrej woli, a nawet odwagi z jego strony.

Edward Frenkel - Miłość i Matematyka

piątek, 10 marca 2023


Od października 2022 r. Rosja przeprowadziła łącznie 15 zmasowanych ataków rakietowych na obiekty energetyczne na terenie całej Ukrainy. Celem ostatniego – z 9 marca – była infrastruktura w ośmiu regionach, m.in. w Kijowie, Charkowie i obwodach zaporoskim, żytomierskim i odeskim, w tym służąca do przesyłu prądu i ciepłownicza. Ogółem najeźdźcy użyli 95 rakiet różnego typu i ośmiu dronów kamikadze.

W ostrzelanych obwodach doszło do przerw w dostawach prądu, ale operator sieci Ukrenerho poinformował, że w systemie nie ma deficytu energii elektrycznej (tym razem pociski nie spadły na elektrownie konwencjonalne), istnieje natomiast problem z jej dostarczaniem do niektórych regionów (na większości terytorium kraju elektryczność udało się przywrócić w ciągu kilku godzin). Najnowszy atak nastąpił po 26 dniach od czasu, kiedy Ukraina zaczęła móc produkować wystarczającą ilość prądu na potrzeby wewnętrzne. Na początku marca skutkowało to zapowiedziami Kijowa dotyczącymi wznowienia jego eksportu do UE.

Komentarz

W ostrzale wykorzystano dużą liczbę rakiet, lecz doprowadził on do stosunkowo ograniczonych – w porównaniu do ataków z listopada–grudnia ub.r. – problemów z dostawami energii elektrycznej na terenie całego kraju. Oznacza to, że pod koniec sezonu grzewczego agresorowi wciąż nie udaje się osiągnąć celu w postaci paraliżu energetycznego Ukrainy. Wynika to w głównej mierze z faktu, że kolejne ataki przeprowadza w coraz dłuższych interwałach – zbyt rzadko, by trwale zniszczyć infrastrukturę zarówno wytwarzającą, jak i przesyłającą prąd. Ważną rolę odegrały też pomoc państw zachodnich w dostarczaniu wyposażenia, w szczególności transformatorów i urządzeń przesyłających energię, dzięki którym możliwe było przyspieszenie prac remontowych, oraz import niewielkich ilości prądu z UE. Okoliczności te pozwalają Ukraińcom na każdorazową stabilizację systemu, co znacząco obniża ryzyko wystąpienia pełnego blackoutu.

Mimo wcześniejszych zmasowanych ataków na infrastrukturę energetyczną ukraiński system nie notował w ostatnich tygodniach deficytu energii elektrycznej. Wpłynęło na to kilka czynników. 11 lutego zakończono remont jednego bloku Rówieńskiej Elektrowni Jądrowej o mocy 1 GW. Anomalnie ciepły koniec zimy (w Kijowie styczeń br. należał do dziesiątki najcieplejszych od 1881 r.) skutkował zmniejszeniem zapotrzebowania na prąd. Wysokie temperatury i obfite opady umożliwiły też większą produkcję energii w siłowniach wodnych.

Szybka realizacja zapowiedzi o wznowieniu eksportu prądu do UE, wstrzymanego w październiku 2022 r., wydaje się mało prawdopodobna, przynajmniej na większą skalę. Wraz z nastaniem cieplejszych miesięcy konsumpcja wewnętrzna będzie się jednak zmniejszać, co teoretycznie pozwoli Ukrainie sprzedawać za granicę nadwyżki produkcji. Niestety, ciągłe zagrożenie wrogimi atakami na infrastrukturę energetyczną stawia pod znakiem zapytania stabilność ewentualnych dostaw.

osw.waw.pl

9 marca Rosjanie przeprowadzili kolejny (według statystyk głównego ukraińskiego operatora systemu przesyłowego Ukrenerho – piętnasty) atak na infrastrukturę energetyczną i przemysłową w Kijowie oraz 11 obwodach Ukrainy (charkowskim, dniepropetrowskim, iwanofrankiwskim, kijowskim, kirowohradzkim, lwowskim, mikołajowskim, odeskim, sumskim, zaporoskim i żytomierskim). Premier Denys Szmyhal poinformował, że do zniszczeń infrastruktury energetycznej doszło w ośmiu regionach, a do najpoważniejszych szkód – w Charkowie.

Według danych ukraińskiego Sztabu Generalnego agresor miał wykorzystać łącznie 95 rakiet różnych typów, z których 34 zestrzelono, a także osiem dronów kamikadze Shahed-136 (zniszczono cztery). Po raz kolejny odnotowano strącenia wyłącznie dwóch typów pocisków manewrujących (Ch-101/Ch-555 i Kalibr, których wróg miał użyć 48). Ukraina wciąż nie dysponuje zdolnościami umożliwiającymi zestrzeliwanie pozostałych wykorzystanych w ataku pocisków manewrujących (Ch-22), hipersonicznych (Ch-47 Kindżał) i – nominalnie – obrony powietrznej (z systemów S-300). Ukraińskie Dowództwo Sił Powietrznych oznajmiło ponadto, że osiem rakiet kierowanych powietrze–ziemia (Ch-31P i Ch-59) zostało zmylonych przez obronę powietrzną i nie trafiło w cel. Rzecznik Dowództwa pułkownik Jurij Ihnat podkreślił, że po raz pierwszy agresor użył na dużą skalę pocisków hipersonicznych (sześć rakiet Kindżał). Zaznaczył też, że do ataku nie wykorzystano terytorium Białorusi.

Rosyjskie artyleria i lotnictwo kontynuowały ostrzał i bombardowania pozycji i zaplecza sił przeciwnika wzdłuż linii styczności i w rejonach przygranicznych. W kontrolowanej przez obrońców części obwodu donieckiego ponawiały także ataki z użyciem rakiet wystrzeliwanych z systemów S-300. Poza obszarem walk głównym celem ostrzału agresora niezmiennie pozostają prawobrzeżna część obwodu chersońskiego (w położone tam miejscowości, z Chersoniem włącznie, w ciągu doby miało trafiać przeciętnie 400 pocisków) oraz Nikopol i jego okolice.      

Siły ukraińskie mają przerzucać kolejne jednostki w rejon na zachód od Bachmutu, a centrum obrony stał się Czasiw Jar. Rosjanie dalej atakowali pozycje obrońców na północny wschód od tej miejscowości oraz wzdłuż autostrady M03 w kierunku Słowiańska, lecz osiągnęli tylko nieznaczne postępy. Mieli m.in. opanować Dubowo-Wasyliwkę, o którą w poprzednich dniach toczyły się zacięte walki. Kontynuują też spychanie obrońców Bachmutu z północy i z południa miasta w stronę centrum. Niepowodzeniem miały się natomiast zakończyć kolejne próby przełamania pozycji ukraińskich na południowy zachód od Bachmutu i na południe od Czasiw Jaru. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego wojska wroga miały się zbliżyć do Konstantynówki, mimo że bezskutecznie atakowały w rejonie miejscowości Ołeksandro-Szultyne, leżącej na południowo-wschodnich obrzeżach tego miasta.

Wzrosła intensywność rosyjskich ataków na północ i zachód od Awdijiwki oraz na południe od Marjinki, gdzie agresor miał odnotować nieznaczne postępy i kontynuuje natarcie. Niepowodzeniem miały się natomiast zakończyć kolejne ataki na pozostałe miejscowości w łuku na zachód od Doniecka, na południe i wschód od Siewierska i na północny wschód od Kupiańska, a także wznowione po kilkudniowej przerwie próby natarcia na Wuhłedar. Według ukraińskich źródeł wojskowych najeźdźcy mieli przeprowadzić łącznie 110 ataków 8 marca (w tym 41 w rejonie Bachmutu) i 102 dzień później.

Warszawa dostarczyła Kijowowi ostatnie 10 z zapowiedzianych 14 czołgów Leopard 2A4. W marcu na Ukrainę mają trafić pozostałe wozy tego typu z Hiszpanii (sześć sztuk, Madryt rozważa przekazanie jeszcze czterech), Kanady (cztery) i Norwegii (osiem), które wraz z tymi z Polski będą stanowiły wyposażenie jednego z dwóch batalionów leopardów. Szef niemieckiego resortu obrony Boris Pistorius potwierdził, że do końca miesiąca Kijów otrzyma również 21 czołgów Leopard 2A6 (18 z RFN i trzy z Portugalii). Będą one stanowiły zalążek drugiego batalionu (najprawdopodobniej uzupełnią go szwedzkie leopardy 2A5). Pistorius poinformował też, że do końca roku szkolenie w Niemczech przejdzie ogółem 9 tys. ukraińskich wojskowych. RFN przekazały tamtejszej armii kolejne dwa samobieżne działa przeciwlotnicze Gepard (a łącznie dotąd – 34) oraz 6 tys. sztuk amunicji 35 mm. Do końca marca na Ukrainę ma trafić także 15 zestawów przeciwlotniczych Victor (podwójnie sprzężony karabin maszynowy KPWT kalibru 14,5 mm na podwoziu samochodu Toyota) z Czech.

Gotowość wspólnego dostarczenia wraz z Polską samolotów myśliwskich MiG-29 wyraził słowacki minister obrony Jaroslav Nad’. Zaapelował on o szybkie podjęcie decyzji w tym zakresie. Ukraińskie Dowództwo Sił Powietrznych wyraziło zadowolenie z możliwości otrzymania tych posowieckich maszyn, lecz podkreśliło, że nie wpłyną one na zmianę sytuacji na froncie, i po raz kolejny zaapelowało o myśliwce F-16.

8 marca wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell oznajmił, że ostateczna decyzja w sprawie wspólnego przekazania przez kraje UE Ukrainie amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm zapadnie 20 marca. Wcześniej zapowiadano, że zostanie ona podjęta na spotkaniu ministrów obrony państw członkowskich w Sztokholmie w dniach 7–8 marca. Zgodnie z dotychczasowymi informacjami decyzja ma dotyczyć 1 mln pocisków z magazynów armii poszczególnych krajów UE oraz wyprodukowanych przez nie w ramach wspólnego programu. Borrell oświadczył także, że do końca marca w ramach misji EUMAM Ukraine przeszkolonych zostanie 11 tys. ukraińskich wojskowych (z zaplanowanych na 2023 r. 30 tys.).

7 marca na stacje kolejowe Osipowicze w obwodzie mohylewskim oraz Połonka w obwodzie brzeskim przybyły dwa transporty kolejowe z rosyjskimi żołnierzami i sprzętem wojskowym. Według niezależnych źródeł białoruskich łącznie przybyło ok. 450 ludzi oraz m.in. 18 haubicoarmat Msta-B kalibru 152 mm. Jest to kolejna rotacja oddziałów rosyjskich, które szkolą się na miejscowych poligonach przed udaniem się na front w Donbasie.

Tworzone pod egidą ukraińskiej Gwardii Narodowej ochotnicze brygady szturmowe będą szkolone przez dwa–cztery miesiące i dopiero potem zostaną włączone do działań bojowych. Zakomunikował o tym 9 marca rzecznik Gwardii Narodowej Rusłan Muzyczuk. Dodał przy tym, że docelowo sformowanych ma zostać osiem takich brygad, w tym sześć w ramach Gwardii Narodowej i dwie organizowane przez MSW. Od początku lutego w szkoleniu bierze udział ok. 1000 osób.

Trwa rosyjska operacja dezinformacyjna, w ramach której oskarża się Kijów o chęć destabilizacji sytuacji w Naddniestrzu. 9 marca tamtejsze tzw. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego przekazało, że zapobieżono atakowi terrorystycznemu organizowanemu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Jego celem miały być „pierwsze osoby w państwie”. Oskarżanie Kijowa o prowadzenie wrogich działań w Naddniestrzu trwa od 23 lutego, kiedy to Ministerstwo Obrony FR rozpowszechniło nieprawdziwe informacje, jakoby siły ukraińskie planowały zbrojną prowokację w tym regionie. SBU doniesienia tzw. władz Naddniestrza nazwała prowokacją Kremla.

10 marca SBU aresztowała byłego dyrektora generalnego przedsiębiorstwa przemysłu lotniczego „Antonow” Siergieja Byczkowa i innych przedstawicieli firmy. Postawiono im zarzut sabotowania przygotowań do obrony lotniska Hostomel, co w rezultacie doprowadziło do jego zajęcia 24 lutego ub.r. przez wojska rosyjskie i zniszczenia samolotu transportowego typu An-225 „Mrija”. W trakcie postępowania przygotowawczego udokumentowano, że w okresie styczeń–luty 2022 r. przedstawiciele „Antonowa” wielokrotnie odmawiali wydania zezwolenia na budowę obiektów inżynieryjnych i fortyfikacyjnych na terenie lotniska przez Gwardię Narodową. Przyczyniło się to do obniżenia zdolności obronnych i w efekcie ułatwiło przejęcie obiektu przez Rosjan.

8 marca SBU poinformowała o zablokowaniu 26 kanałów na komunikatorze Telegram, za których pośrednictwem przekazywano instrukcje dotyczące sposobów unikania mobilizacji. Wysyłano komunikaty o miejscach pobytu przedstawicieli komisji uzupełnień wręczających wezwania do wojska i nakłaniano osoby podlegające mobilizacji do ukrywania się. Podejrzane kanały obserwowało ponad 400 tys. subskrybentów. Sześciu administratorom postawiono zarzuty utrudniania działalności Sił Zbrojnych Ukrainy i innych formacji wojskowych, za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Jak dotąd nie wskazano, czy zatrzymani – co nie jest wykluczone – byli współpracownikami rosyjskich służb specjalnych.

Komentarz

Armia ukraińska po raz pierwszy przedstawiła komunikat o atakach rakietowych, z którego wynika, że skuteczność działań agresora była wyższa niż obrońców (ukraińskiej obrony powietrznej). Zestrzelone miały zostać 34 wrogie rakiety, tj. 36% z łącznej liczby 95 wykorzystanych przez Rosjan (według ukraińskiego Sztabu Generalnego). Dotychczas deklarowana skuteczność zestrzeleń oscylowała wokół 70–80%, a o trafieniach na poziomie poniżej 50% (nawet rzędu kilkunastu procent) okresowo powiadamiały jedynie źródła lokalne w rejonach walk. Taki zwrot w przekazie ma związek przede wszystkim ze zmianą sposobu informowania o atakach przez ukraińskie Sztab Generalny i Dowództwo Sił Powietrznych. Wcześniej w podsumowaniach publikowano dwa typy danych: niepełne, uwzględniające wyłącznie te typy rakiet, które ukraińska obrona powietrzna była w stanie zestrzelić, lub nieprawdziwe, w których wykazywano strącenia pocisków pozostających poza zasięgiem ukraińskiej obrony (w styczniu br. m.in. rzecznik Dowództwa pułkownik Ihnat określił ten drugi rodzaj przekazywanych informacji mianem „błędnych”). Coraz częstsze podkreślanie niemożności zestrzelenia dużej części kategorii i typów rakiet (poza użytymi w ataku 9 marca, także rakiet balistycznych, np. Iskander) należy odczytywać nie tylko jako stwierdzenie stanu faktycznego, lecz przede wszystkim jako element presji na partnerów, by zwiększyli i przyspieszyli dostawy nowoczesnych systemów obrony powietrznej.

Strona ukraińska nie przedstawiła komunikatu o celach osiągniętych przez pociski hipersoniczne Kindżał (jedynie w przypadku Kijowa poinformowano o niesprecyzowanym obiekcie infrastruktury). Biorąc pod uwagę ich wcześniejsze zastosowanie do niszczenia dostaw broni z Zachodu, należy zakładać, że także w ataku 9 marca wykorzystano je właśnie do tego. Użycie jednocześnie sześciu pocisków (dotychczas wystrzeliwano je najczęściej pojedynczo) świadczy o tym, że zachodnie wsparcie stanowi dla Rosji coraz większy problem. Za błędną należy uznać interpretację, że kindżały zostały wykorzystane do ataku na infrastrukturę energetyczną. Jako cel nie wymaga ona zastosowania tak specjalistycznego, a zarazem kosztownego typu uzbrojenia jak pociski hipersoniczne. Do niszczenia infrastruktury stałej (w tym energetycznej) Rosjanie używają innych, mniej zaawansowanych technologicznie i tańszych typów rakiet, których część również pozostaje nieosiągalna dla ukraińskiej obrony powietrznej.

osw.waw.pl