sobota, 24 grudnia 2022


"Dmitrij Rogozin pięć miesięcy czekał, by Kreml uczynił go kuratorem całej Noworosji, a zamiast tego dostał odłamkami w d**ę" - napisał w mediach społecznościowych były wicepremier, obecnie rosyjski opozycjonista Leonid Wołkow.

gazeta.pl

Moskwa ustala warunki dla nowego, najniebezpieczniejszego kierunku działań (MDCOA) – ponownej inwazji na północną Ukrainę, prawdopodobnie wymierzonej w Kijów – co najmniej od października 2022 r. Ta MDCOA może być rosyjską operacją informacyjną lub może odzwierciedlać rzeczywiste intencje rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. Obecnie dostępne wskaźniki są ambiwalentne – niektóre zweryfikowane dowody rosyjskiego gromadzenia się na Białorusi mają większy sens w ramach przygotowań do wznowionej ofensywy niż w ramach trwających ćwiczeń i praktyk szkoleniowych, ale nie ma dowodów na to, że Moskwa aktywnie przygotowuje siły uderzeniowe w Białoruś. Obawa przed możliwością, że Putin może realizować ten MDCOA, z pewnością nie jest jedynie ukraińską operacją informacyjną mającą na celu wywarcie nacisku na Zachód, aby dostarczył Kijowowi więcej broni, jak sugerowali niektórzy zachodni analitycy. ISW nadal ocenia, że ​​ponowna rosyjska inwazja na dużą skalę z Białorusi tej zimy jest mało prawdopodobna, ale jest to możliwość, którą należy traktować poważnie.

Prominentni rosyjscy prowojenni blogerzy wzmacniają możliwość MDCOA w okresie zimowo-wiosennym. Były rosyjski dowódca wojskowy Igor Girkin, wybitny krytyczny głos w rosyjskiej przestrzeni milbloggerów, odpowiedział na trwające dyskusje w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej 23 grudnia na temat zdolności Rosji do wznowienia ataku na północno-zachodnią Ukrainę z Białorusi w celu zerwania naziemnych linii komunikacyjnych (GLOC) między Kijowem a Europą. Girkin podzielił MDCOA na dwa możliwe podkierunkowe działania: Rosja może dokonać inwazji z Białorusi w celu zajęcia terytorium lub alternatywnie przeprowadzić operację dywersyjną w celu przyciągnięcia sił ukraińskich z innych części teatru. Girkin argumentował, że rosyjskie wojsko nie może skutecznie przeprowadzić ofensywnej operacji w celu zajęcia terytorium, ale operacja dywersyjna mająca na celu wsparcie rosyjskiej ofensywy w innym miejscu na Ukrainie miałaby sens militarny.

Niektórzy blogerzy spekulują na temat prawdopodobieństwa ponownego rosyjskiego ataku na północną Ukrainę co najmniej od października 2022 r. Prominentny rosyjski kanał Telegram Rybar, którego autor jest obecnie członkiem grupy roboczej ds. mobilizacji Putina, stwierdził 20 października, że ​​krążą pogłoski o "zbliżającej się" rosyjskiej operacji ofensywnej na Lwów, Wołyń, Kijów, Czernihów czy Charków. Inny blogger twierdził 20 października, że ​​połączone siły na Białorusi są zbyt małe, by zaatakować Kijów, ale stwierdził, że nie sprzeciwi się, jeśli siły rosyjskie zaatakują miasto Czernihów.

Zbliżające się spotkanie Putina z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką w Petersburgu w dniach 26-27 grudnia przyspieszy rosyjską operację informacyjną wokół MDCOA, nawet jeśli nie będzie ona bezpośrednio wspierać przygotowań do niej.  Kancelaria Łukaszenki poinformowała, że ​​Putin i Łukaszenka spotkają się podczas spotkania szefów państw Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) w Petersburgu w dniach 26-27 grudnia. To spotkanie przyspieszy obecną operację informacyjną Kremla na temat MDCOA, tak jak zrobiła to wizyta Putina w Mińsku 19 grudnia, biorąc pod uwagę rosnącą rosyjską obecność wojskową na Białorusi.

Rosyjskie wojsko nadal uruchamia ograniczone wskaźniki MCDOA, wzmacniając operację informacyjną mającą na celu ustalenie wiarygodności MDCOA lub faktyczne przygotowania do wykonania MDCOA. Rosyjskie Ministerstwo Obrony ostentacyjnie ogłosiło 24 listopada, że ​​ma na Białorusi szpital polowy. Ukraiński Sztab Generalny poinformował 23 grudnia, że ​​siły rosyjskie planują rozmieszczenie na Białorusi jeszcze co najmniej jednego szpitala polowego. Szpitale polowe nie są niezbędne do ćwiczeń i mogą świadczyć o przygotowaniu do działań bojowych. Pojawienie się na Białorusi szpitali polowych na początku 2022 roku było jednym z ostatnich wskaźników zaobserwowanych przed rozpoczęciem przez Rosję inwazji na pełną skalę. Rosja nadal rozmieszcza siły na Białorusi w ramach szkolenia. Niektóre rosyjskie czołgi T-90, które podobno trafiły na Białoruś pod koniec grudnia 2022 roku, były obserwowane w kamuflażu zimowym. Wyposażenie czołgów w kamuflaż zimowy nie jest w pełni konieczne do prowadzenia działań szkoleniowych i może wskazywać na przygotowanie do rzeczywistych zimowych działań bojowych. Częścią operacji informacyjnej może być również rozmieszczenie szpitali polowych i przemalowanie czołgów.

Rosyjskie wojsko znacznie wyraźniej stawia jednak warunki do ofensywy w północno-zachodnim obwodzie ługańskim. Ukraiński Sztab Generalny poinformował o 23 grudnia wzmożonym transporcie kolejowym personelu, sprzętu wojskowego i amunicji na tereny walk. Geolokalizowane nagranie opublikowane 23 grudnia pokazuje również pociąg wyładowany rosyjskimi czołgami T-90M i T-62M jadący w kierunku obwodu ługańskiego z obwodu rostowskiego. ISW wcześniej obserwowało siły rosyjskie przenoszące elitarne oddziały powietrznodesantowe i inne elementy, które wcześniej operowały na kierunkach chersońskim i charkowskim, do obwodu ługańskiego. Kreml nadal stawia na pierwszym miejscu zaangażowanie zmobilizowanych ludzi do stabilizacji linii Swatowe-Kremina w stosunku do innych obszarów frontu, takich jak Bachmut, Awdijiwka czy zachodni obwód doniecki. Jest mało prawdopodobne, aby siły rosyjskie zaatakowały przez rzekę Dniepr w obwodzie chersońskim po wycofaniu się z zachodniego Chersoniu, a rosyjskie wysiłki inżynierskie i fortyfikacyjne w obwodzie zaporoskim wskazują, że siły rosyjskie nie dążą do przeprowadzenia tam ofensywy. Kreml mógłby również podjąć próbę rujnującego ataku na południowo-wschodni obwód charkowski z obwodu ługańskiego w celu odzyskania utraconych terytoriów na zachód od rzeki Oskil. Nie jest jasne, czy siły rosyjskie byłyby w stanie skutecznie przeprowadzić taką operację, ponieważ przewaga terenowa ukraińskich obrońców i rosyjskie możliwości ofensywne są bardzo ograniczone.

Wojsko rosyjskie może jednak podjąć próbę przeprowadzenia ataku dywersyjnego na ziemi lub w przestrzeni informacyjnej na północną Ukrainę, prawdopodobnie w celu odwrócenia uwagi sił ukraińskich od obrony w Donbasie lub w połączeniu z ofensywą w Ługańsku lub, co mniej prawdopodobne, gdzie indziej. Szef Głównego Zarządu Wywiadu Wojskowego Ukrainy (GUR) Kyryło Budanow oświadczył 23 grudnia, że ​​Rosja próbuje odwrócić siły ukraińskie z południowego wschodu, przygotowując zwód na Białorusi, zaznaczając, że działania militarne na Białorusi są elementem kampanii dezinformacyjnej. Powodzenie rosyjskiego ataku dywersyjnego zależy jednak od zdolności Rosji do przekonania Ukrainy o prawdopodobieństwie groźby głębszej operacji ofensywnej. Ukraińscy wojskowi nadal wskazują, że siły ukraińskie są przygotowane do obrony swoich północnych granic, a zaciekła obrona Ukrainy wokół Bachmuta pokazuje, że siły ukraińskie mogą powstrzymać znacznie większą liczbę rosyjskich napastników.

Prognoza ostrzegawcza MDCOA ISW z 15 grudnia o potencjalnej rosyjskiej ofensywie przeciwko północnej Ukrainie zimą 2023 r. pozostaje najgorszym scenariuszem w stożku prognozy. ISW ocenia obecnie ryzyko rosyjskiej inwazji na Ukrainę z Białorusi jako niskie, ale możliwe. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby siły białoruskie dokonały inwazji na Ukrainę bez rosyjskich sił uderzeniowych. Ukraińscy wojskowi zauważyli, że Rosja nie stworzyła grup uderzeniowych na Białorusi. Rosyjscy blogerzy zauważają również, że Rosja nie naprawiła fundamentalnych błędów w swojej kampanii wojskowej, takich jak brak nowego sprzętu, słabe przywództwo i niewystarczające siły do ​​prowadzenia udanej operacji ofensywnej.

understandingwar.org

Szojgu publicznie przedstawił szereg proponowanych zmian w rosyjskiej polityce obronnej, mających na celu znaczne zwiększenie liczebności rosyjskiej armii. Szojgu zaproponował Rosji ponowne ustanowienie okręgów wojskowych Moskwy i Leningradu, utworzenie nowego korpusu armii i utworzenie 17 nowych dywizji manewrowych. Szojgu zasugerował, aby Rosja utworzyła nowy korpus armii w Karelii, dwie nowe dywizje desantowo-desantowe, trzy nowe dywizje strzelców zmotoryzowanych w okupowanych obwodach chersońskim i zaporoskim oraz rozbudowała siedem istniejących brygad Floty Północnej oraz zachodnich, centralnych i wschodnich okręgów wojskowych do siedmiu nowe dywizje strzelców zmotoryzowanych, jednocześnie rozszerzając pięć istniejących brygad piechoty morskiej do pięciu dywizji piechoty morskiej. Szojgu zaproponował również, aby Rosja utworzyła pięć dywizji artylerii w celu wsparcia okręgów wojskowych. Zaproponował zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych FR do 1,5 mln żołnierzy, w tym 695 tys. Rosjan było żołnierzami kontraktowymi), stopniowo podwyższając wiek poboru do służby wojskowej z 18 do 21 lat oraz podnosząc granicę wieku dla poborowych z 27 do 30 lat. Shoigu nie określił harmonogramu dla tych środków.

To nie pierwszy raz, kiedy rosyjskie MON sygnalizuje zamiar cofnięcia reform Sierdiukowa z 2008 r., które w dużej mierze rozwiązały rosyjskie dywizje sił lądowych na rzecz niezależnych brygad. Od 2013 r. rosyjskie MON systematycznie cofa reformy Sierdiukowa, przywracając dywizje manewrowe w rosyjskich okręgach wojskowych.

Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, aby Kreml utworzył tak duże siły konwencjonalne w czasie, który ma znaczenie dla wojny Rosji na Ukrainie. Tworzenie podziałów jest kosztowne i wymaga czasu. Na przykład rosyjskiemu wojsku ponad rok zajęło zreformowanie 150 Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych (8. Armia Połączonych Sił Zbrojnych) w latach 2016-2017. Rosja nie była w stanie w pełni obsadzić swoich istniejących brygad i pułków przed inwazją na pełną skalę i nie zbudowała w pełni nowej dywizji, którą zapowiedziała w 2020 r. przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę w 2022 r. Gospodarka Rosji znajduje się w recesji, a jej zasoby do generowania zasobów znacznie się zmniejszyły od czasu inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę. Zdolność szkoleniowa netto Rosji prawdopodobnie spadła od 24 lutego, po części dlatego, że Kreml rozmieścił elementy szkoleniowe do udziału w walkach na Ukrainie, a te elementy szkoleniowe podobno poniosły straty. (...) Rosja wykorzystuje białoruskich trenerów do szkolenia zmobilizowanych sił i prawdopodobnie kontraktowania żołnierzy i poborowych, co wskazuje na ograniczenia rosyjskiej przepustowości szkoleniowej. Rosyjski korpus oficerski został wypatroszony przez straty na tej wojnie.

Propozycje Shoigu mogą być uwerturą do udobruchania społeczności milbloggerów, która zarzuciła Kremlowi, że nie prowadzi poważnie wojny i nie podejmuje działań niezbędnych do jej wygrania. Stawia też warunki informacyjne dla Kremla do przeprowadzenia przyszłych fal mobilizacyjnych pod hasłem obsadzenia tych formacji i/lub znacznego zwiększenia siły militarnej Rosji w dłuższej perspektywie.

Kreml może stworzyć duże konwencjonalne wojsko, zgodnie z wytycznymi, które opisał Szojgu, które byłyby w stanie stanowić nowe i poważne zagrożenie dla NATO, gdyby prezydent Rosji Władimir Putin zdecydował się na fundamentalną zmianę długoterminowej alokacji rosyjskich zasobów strategicznych. Putin zwrócił się bezpośrednio do Szojgu i szefa Sztabu Generalnego Walerija Gierasimowa, stwierdzając, że Rosja nie ma ograniczeń finansowych i musi zapewnić wszystko, czego zażądają rosyjskie siły zbrojne. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby Rosja zreformowała duże dywizje, kontynuując inwazję na Ukrainę, porażki militarne Rosji na Ukrainie mogą skłonić Putina do zmiany strategicznej alokacji rosyjskich zasobów dla rosyjskiej armii. Putin może zdecydować o przywłaszczeniu rosyjskich funduszy państwowych w taki sposób, aby Kreml mógł wystawić dużą konwencjonalną armię kosztem wzrostu gospodarczego i komfortu konsumentów, tak jak to zrobili Sowieci. Taki sposób działania kosztowałby zasoby i czas, ale jest możliwy. (...)

Putin i Szojgu pokazali, że Rosja nie jest zainteresowana redukcją wysiłków wojennych ani celów wojennych, pomimo rosnących kosztów dla rosyjskiego społeczeństwa. Putin powtórzył, że Rosja zapewni bezpieczeństwo na wszystkich terytoriach rosyjskich, w tym na terytoriach bezprawnie zaanektowanych na Ukrainie podczas pobytu w Kolegium MON. Putin i Szojgu wielokrotnie odrzucali ideę niezależnej suwerenności Ukrainy i podkreślali potrzebę utrzymania przez Rosję Ukrainy w strefie wpływów Kremla i pokonania ukraińskiego reżimu „nazistowskiego”. Wypowiedzi Putina i Szojgu dodatkowo pokazują, że Kreml zachowuje maksymalistyczne cele wojny na Ukrainie, do których należą: uznanie nielegalnie zaanektowanych terytoriów, zmiana ustroju ukraińskiego rządu pod pretekstem „denazyfikacji”, kontrola politycznego i społecznego charakteru Ukrainy oraz przyznanie przez Zachód pożądanych przez Rosję „gwarancji bezpieczeństwa”.

Powtórzenie celów Putina z 24 lutego wskazuje, że Kreml decyduje się przyjąć ofiary wojny i próbować dążyć do zwycięstwa. Kreml będzie musiał nadal domagać się od swoich obywateli wielkich poświęceń i usprawiedliwiać je, aby realizować te nierealistyczne cele. Szojgu próbował uzasadnić społeczne koszty mobilizacji, przyznając, że mobilizacja była „poważnym sprawdzianem” dla rosyjskiego społeczeństwa, niezbędnym do obrony nowo zdobytych terytoriów na Ukrainie. Putin prawdopodobnie uważa, że gdyby ograniczył swój maksymalistyczny zestaw celów lub zdefiniował mniejsze cele krótkoterminowe, wywołałby powszechne niezadowolenie zarówno ze strony szerszej rosyjskiej opinii publicznej, jak i ultra-nacjonalistycznej prowojennej społeczności za wciągnięcie Rosji w kosztowną wojnę w pogoni za nieadekwatną nagrodą. (...)

Putin i Szojgu podtrzymywali operację informacyjną Kremla, która ma na celu nakłonienie Zachodu do zmuszenia Ukrainy do negocjacji na warunkach rosyjskich. Szojgu zapewnił w swoim przemówieniu, że Kreml jest zawsze otwarty na prowadzenie konstruktywnych, pokojowych negocjacji. Putin i Szojgu prawdopodobnie powtórzyli rosyjskie maksymalistyczne cele w rosyjskim Kolegium MON w czasie, gdy ukraińscy urzędnicy dyskutują o możliwości wznowienia rosyjskiej ofensywy na dużą skalę zimą 2023 r., a na Zachodzie narastają głosy wzywające Ukrainę do rozpoczęcia negocjacji z Moskwa zwiększy presję na Ukrainę, by negocjowała na rosyjskich warunkach. Kreml prawdopodobnie wierzy, że będzie w stanie wymusić na Ukrainie bardziej wyprzedzające ustępstwa, im bardziej maksymalistyczne są deklarowane cele wojny, ponieważ przygotowuje również to, co przedstawia jako kolejną operację ofensywną na dużą skalę.

understandingwar.org

piątek, 23 grudnia 2022


Ukraina zużywa amunicję w tempie "niespotykanym od czasów II wojny światowej", produkując około sześciu tys. pocisków artyleryjskich dziennie. To prowokuje "wyścig zbrojeń" między Rosją a NATO — pisze "The Wall Street Journal".

— Kraje UE nie mają jednak ani potencjału przemysłowego, ani wystarczających zapasów broni, by w dłuższym okresie utrzymać walki artyleryjskie na wielką skalę — mówi Nico Lange, były szef sztabu niemieckiego ministerstwa obrony.

— Rządy od dziesięcioleci tną kontrakty, więc firmy tną linie produkcyjne i ograniczają liczbę pracowników — powiedział Lange. Zdaniem Mortena Brandtzaega, szefa producenta broni Nammo AS, niedobór pocisków związany jest ze zmianą doktryny wojennej NATO. — Zamiast planować bitwy lądowe w stylu II wojny światowej, skupili się na ukierunkowanej wojnie asymetrycznej przeciwko niewyszukanym przeciwnikom — wyjaśnił.

Ukraina zużywa miesięcznie do 40 tys. pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm. Tymczasem kraje UE produkują tylko około 300 tys. takich pocisków rocznie — mówi Michal Strnad, właściciel Czechoslovak Group AS, którego firma produkuje około jednej trzeciej wszystkich pocisków artyleryjskich w Europie.

— Nawet gdyby teraz wojna w Ukrainie się skończyła, Europa będzie potrzebowała nawet 15 lat, aby uzupełnić zapasy przy obecnym tempie produkcji — podkreśla Strnad.

NATO wymaga od państw członkowskich posiadania zapasów amunicji na co najmniej 30 dni działań wojennych. Ale Niemcy mają teraz tylko dwutygodniowy zapas — mówią urzędnicy. Berlin musi wydać 20 mld euro po to, by spełnić wymagania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Niemieckie ministerstwo obrony zauważa jednak, że w 2023 r. ma na ten cel tylko nieco ponad 1 mld euro.

Mimo to kilka europejskich firm zamierza w przyszłym roku zwiększyć produkcję pocisków artyleryjskich. Nammo zamierza wyprodukować 10 razy więcej pocisków niż w tym roku, a Czechoslovak Group podwoi produkcję pocisków 155 mm i będzie ich produkować do 100 tys. rocznie. Również niemiecka firma Rheinmetall AG zbuduje nową linię produkcyjną do wytwarzania 35-mm pocisków do systemów obrony powietrznej Gepard, które trafiły do Ukrainy.

Wcześniej analitycy z Royal United Weapons Institute (RUSI) — brytyjskiego think tanku zajmującego się kwestiami bezpieczeństwa — zauważyli, że sukces w wojnie między Rosją a Ukrainą stał się bezpośrednio zależny od zapasów broni i amunicji. — Tempo ostrzału artyleryjskiego było jednak wyższe niż możliwości sił zbrojnych NATO — powiedział ekspert RUSI Nick Reynolds.

Według niego USA tylko do wiosny 2023 r. zwiększą produkcję 155-milimetrowych pocisków artyleryjskich z 14 do 20 tys. Zapotrzebowanie Ukrainy na nie może jednak sięgnąć nawet 100 tys. miesięcznie.

onet.pl

Prezydent Rosji Władimir Putin w ostatniej chwili odwołał swoją pierwszą od 2019 r. wizytę na Uralu, piszą E1.ru i TagilCity, powołując się na źródła w departamencie bezpieczeństwa. Putin miał polecieć do Jekaterynburga 23 grudnia i odwiedzić Urałwagonzawod w Niżnym Tagile, gdzie produkowane są czołgi.

Według TagilCity, prezydent planował zorganizować spotkanie rządu i porozmawiać z pracownikami największej rosyjskiej fabryki czołgów. Przygotowania do wizyty Putina trwały od początku tygodnia: do Jekaterynburga dostarczono prezydencki orszak pięciu sedanów Aurus, z których dwie były limuzynami.

Konwój ćwiczył przejazd ulicami Jekaterynburga, co spowodowało utrudnienia w ruchu w mieście. Teraz, według źródeł E1.ru, samochody są na lotnisku Kolcowo i czekają na odesłanie do Moskwy.

W oczekiwaniu na przyjazd Putina lokalne władze wprowadziły szereg zakazów. 23 grudnia kierowcom komunikacji miejskiej w Jekaterynburgu zabroniono wypuszczania pasażerów, gdy zbliżał się konwój Putina. W Niżnym Tagile zakazano wjeżdżania na ulice wozów szkoleniowych, a w rejonie Dzierżyńskiego, gdzie znajduje się Urałwagonzawod, zlikwidowano choinki. Z kolei pracownikom zakładu zabroniono przemieszczania się między sklepami podczas wizyty Putina.

Od 22 do 24 grudnia nad samym Niżnym Tagilem wprowadzono strefę zakazu lotów. Według agencji informacyjnej Wsie Nowosti prezydent miał odwiedzić tajny hangar nr 130, w którym montowane są czołgi. "Czekiści idą zapanować nad tłumem, organizują imprezę. Lądowisko dla helikopterów jest w przygotowaniu. W samym przedsiębiorstwie śnieg jest usuwany, wszystko jest myte i czyszczone"— podało źródło.

Wcześniej, w związku z wojną w Ukrainie, pracownicy Urałwagonzawodu zostali zobligowani do 12-godzinnego dnia pracy w sześć dni tygodnia, co wywołało niezadowolenie. Pod koniec października na polecenie Putina do zakładu przyjechał wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew. Przeprowadził kontrolę produkcji czołgów i zażądał przyspieszenia wysyłki sprzętu na front, grożąc odpowiedzialnością karną za niewykonanie rozkazu obronnego państwa.

Putin odwołał wszystkie ważne wydarzenia z jego udziałem do końca roku: odmówił dużej konferencji prasowej pod koniec roku, orędzia do Zgromadzenia Federalnego, a także corocznego spotkania z przedstawicielami wielkiego biznesu.

onet.pl

Pod koniec lutego, w rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, władze w Kijowie zamierzają przedstawić swoją propozycję pokojową; będzie to rozwinięcie wcześniejszej 10-punktowej "formuły pokoju", nakreślonej w listopadzie przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - poinformował dziennik "Wall Street Journal".

Ukraina chciałaby przystąpić do ewentualnych rozmów z Rosją jako państwo, które osiągnęło znaczące sukcesy na froncie. Umożliwiłoby to Kijowowi domaganie się poważnych ustępstw ze strony Moskwy. Dlatego ukraińskie władze zamierzają w najbliższych miesiącach wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną i uzyskać jak najwięcej na polu walki - przekazał w czwartek wieczorem "WSJ" za "oficjelami z USA, Ukrainy i krajów NATO".

Dziesięciopunktowa ukraińska "formuła pokoju" została przedstawiona przez Zełenskiego w listopadzie w wystąpieniu online podczas szczytu G20 na Bali w Indonezji.

Wśród ogólnych postulatów Kijowa znalazły się wówczas: bezpieczeństwo jądrowe, żywnościowe i energetyczne, uwolnienie wszystkich jeńców i deportowanych, realizacja Karty Narodów Zjednoczonych, przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy i ładu światowego, zakończenie działań bojowych, wycofanie rosyjskich wojsk, przywrócenie sprawiedliwości, przeciwdziałanie zbrodniom przeciwko środowisku, niedopuszczenie do eskalacji, a także podpisanie dokumentu o zakończeniu wojny.

Obecnie, pod koniec roku, zarówno Ukraina, jak i Rosja nie stawiają jednak na rozwiązania dyplomatyczne. Przeciwnie - starają się uzyskać zewnętrzne wsparcie przed kolejnymi miesiącami działań zbrojnych. Świadczy o tym nie tylko środowa wizyta Zełenskiego w Waszyngtonie, ale także zrealizowana niemal w tym samym czasie podróż byłego rosyjskiego prezydenta i premiera Dmitrija Miedwiediewa do Pekinu. Wysłannik Putina spotkał się tam z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem - przypomniał "WSJ".

W okresie pomiędzy lutym i kwietniem Moskwa spróbuje przeprowadzić nową ofensywę na Ukrainie. Kreml nie będzie zainteresowany negocjacjami, dopóki nie zaatakuje ponownie i nie sprawdzi, ile może osiągnąć środkami militarnymi - podkreślił amerykański dziennik, powołując się na źródła w "europejskich kręgach dyplomatycznych".

onet.pl

Niemcy, największa gospodarka Europy, odnotowały spadek udziału rosyjskiego gazu w swoim miksie gazowym do ok. 20% w tym roku z 55% w ubiegłym - wynika z danych grupy lobbystów energetycznych BDEW cytowanych przez Bloomberga .

Rosja zaczęła stopniowo ograniczać dostawy gazu przez gazociąg Nord Stream do Niemiec w czerwcu, aż zamknęła gazociąg na początku września, powołując się na niemożność naprawy turbin gazowych dla pompowni z powodu zachodnich sankcji. Później doszło do pamiętnych eksplozji, które uszkodziły oba Nord Streamy.

Niemcy zaczęły się przyglądać importowi LNG i rozpoczęły budowę terminali regazyfikacyjnych, aby móc przyjmować gaz skroplony i zastąpić rosyjski import. Pierwszy taki terminal, pływający terminal importowy LNG, został oficjalnie otwarty w zeszłym tygodniu w Wilhelmshaven na niemieckim wybrzeżu Morza Północnego. Inne terminale LNG są również planowane w Niemczech, które przed inwazją Rosji na Ukrainę niechętnie angażowały się w instalacje do importu LNG – nie posiadały ani jednego mimo powszechności gazoportów w Europie. Po wybuchu wojny Niemcy, Holandia, Finlandia i kraje Europy Południowej pospieszyły z realizacją lub odkurzyły plany budowy pływających terminali LNG, aby mieć wystarczającą zdolność regazyfikacyjną do zastąpienia utraconych ilości gazu z rosyjskich gazociągów. 

Niemcy podpisały również w zeszłym miesiącu umowę z Katarem i ConocoPhillips, na mocy której Katar będzie dostarczał Niemcom skroplony gaz ziemny przez co najmniej 15 lat, począwszy od 2026 roku. Zgodnie z dwoma umowami pomiędzy ConocoPhillips i QatarEnergy, do 2 milionów ton rocznie LNG z Kataru będzie dostarczane do Niemiec przez spółkę zależną będącą w całości własnością ConocoPhillips, która będzie kupować gaz i dostarczać go do terminalu importowego LNG w Brunsbüttel w północnych Niemczech.

Pomimo szybkiej budowy instalacji do importu LNG, Niemcy muszą oszczędzać gaz, jeśli chcą przejść przez tegoroczną zimę bez nadzwyczajnych środków, takich jak racjonowanie - ostrzegał od miesięcy regulator sieci Bundesnetzagentur i inne władze.

Niemcy mogą być zmuszone do podjęcia drastycznych środków, takich jak racjonowanie gazu, jeśli poziom gazu w magazynach spadnie poniżej 40% do 1 lutego przyszłego roku. Niemieckie gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa zostały wezwane do ograniczenia ogrzewania, aby zaoszczędzić więcej gazu w związku z nadchodzącą zimą i odcięciem dopływu gazu z Rosji.

energetyka24.com

Jeden miliarder bliski Kremlowi mówi, że potencjalny zysk z przemycanych przedmiotów jest tak wysoki, że towary luksusowe zawsze będą trafiać do kraju, niezależnie od sankcji. Mówi, że latem kupił dwa Maybachy zamiast mercedesa, którego chciał, ale nie mógł go zdobyć. Dodaje, że jeśli pierwszy się zepsuje, drugi może wykorzystać na części.

Inni już dostrzegli nowe możliwości. „Będzie ciężko przez dwa, trzy, cztery lata. Potem się dostosujemy – mówi inny oligarcha objęty sankcjami. „Spójrz na Iran. Wszystko robią sami (...) mają własne łańcuchy dostaw, a jeśli nie mają części zamiennej, to kupują ją na czarnym rynku. Mogą zrobić wszystko. Uczymy się teraz naszych lekcji i ostatecznie tacy będziemy. ”

(...)

W lipcu Putin mianował wieloletniego ministra handlu Denisa Manturowa na wysokie stanowisko w rządzie z mandatem przywrócenia łańcuchów dostaw. Manturow obiecał stać na straży „suwerenności technologicznej” Rosji i uczynić zastąpienie importu „kwestią bezpieczeństwa narodowego”.

Chociaż Manturow później upierał się, że nie oznaczałoby to „całkowitego porzucenia zasad gospodarki rynkowej”, dążenie do zwiększenia produkcji krajowej nieuchronnie doprowadzi do znacznie bardziej brutalnej interwencji państwa, która ograniczy konkurencję, według innego rosyjskiego oligarchy objętego sankcjami.

„Jeśli masz 10 firm produkujących płyty, to nie zadziała. Masz nadmiar podaży i niewystarczającą jakość. Nikt tego nie potrzebuje – mówi oligarcha.

„Zamiast tego musisz upewnić się, że masz tylko kilku producentów. Muszą nadal ze sobą konkurować i wytwarzać produkt wysokiej jakości, ale chcesz uniknąć nadmiernej produkcji. Trzeba być wrażliwym na wielkość i siłę rynku”.

ft.com

Fortyfikacje dorobiły się już przeróżnych nazw. Od linii Putina, przez linię Szojgu (od ministra obrony Sergieja Szojgu), linię Surowikina (generał Siergiej Surowikin, generalny dowódca sił rosyjskich w Ukrainie) po linię Wagnera (od organizacji najemniczej Wanger). Są też mniej pochlebne określenia, przy czym najbardziej parlamentarne to "Gucci linia", co jest ironią pod adresem jej wysokich kosztów budowy i dyskusyjnej praktycznej wartości.

Słowo "linia", choć używane powszechnie na określenie pośpiesznie wznoszonych rosyjskich fortyfikacji, tak naprawdę nie opisuje precyzyjnie rzeczywistości. Nie ma dowodów na istnienie jakiejś wielkiej ciągłej linii umocnień długiej na setki kilometrów. To raczej odniesienie do przykładów historycznych budowli w rodzaju linii Maginota we Francji, Zygfryda w Niemczech czy Stalina w ZSRR (wszystkie zdały się na niewiele). Rosjanie budują teraz raczej liczne punkty umocnione, które na mapie owszem układają się w linie, ale w terenie praktycznie nie stanowią ciągłości. Chodzi o próbę blokowania najbardziej dogodnych kierunków ukraińskich uderzeń, wzdłuż dróg czy pomiędzy jakimiś naturalnymi barierami jak na przykład rzeki. Taka przerywania linia ciągnie się setkami kilometrów.

Idąc po mapie zgodnie ze wskazówkami zegara, pierwsze fortyfikacje są budowane na terytorium Rosji, w obwodach Briańskim, Biełgorodzkim i Kurskim, które graniczą z Ukrainą i gdzie linia kontaktu obu stron stoi na granicy państwowej. Nie toczą się tam żadne intensywne walki, a obie strony trzymają tam symboliczne siły. Rosjanie najwyraźniej wolą się jednak zabezpieczyć albo przynajmniej jakoś uspokoić lokalną ludność, która regularnie jest świadkiem ukraińskich ataków artyleryjskich i działania grup dywersyjnych.

Dalej na godzinie 2-3 mamy już aktywną linię frontu w ukraińskim obwodzie ługańskim. Od granicy z Rosją do rejonu Bachmutu w Donbasie ciągnie się pośpiesznie budowana siłami wojska linia obronna, na której udało się Rosjanom zatrzymać Ukraińców w październiku. Ma kilka warstw, przy czym główna ma się ciągnąć na wschodnim brzegu niewielkiej rzeki Krasna. Obecnie front stoi na wcześniejszej warstwie na zachodnim brzegu, opartej o pasmo niewielkich wzgórz i lasów.

Idąc dalej jesteśmy już w Donbasie. Na zapleczu nieustannie intensywnych walk w rejonie Bachmutu i ciągłej rosyjskiej ofensywy trwa budowa linii obronnych. Ma ona być prowadzona głównie siłami organizacji Wagner, czym ta się otwarcie chwali. Tak jakby obawiano się, że obecna ofensywa na Bachmut i obrona w rejonie Swatowego mogą się skończyć porażką, wobec czego jest tworzona zapasowa linia obronna, na którą można by się w razie czego wycofać. Biegnie daleko na wschód wzdłuż rzeki Doniec, aż po granicę z Rosją. To daleko na za obecną linią frontu, nawet dalej niż linia zawieszenia broni z lat 2015-2022.

Patrząc dalej w Donbasie, od rejonu Bachmutu aż po Donieck, istnieją dobrze rozbudowane fortyfikacje wzniesione podczas zamrożonego konfliktu po 2015 roku. Nic nowego nie trzeba więc budować.

Na godzinie 5-6 jest Zaporoże, gdzie żadnych umocnień wcześniej nie było, więc Rosjanie budują je od początku jesieni na potęgę. W tym rejonie spodziewają się dużej ukraińskiej ofensywy, więc robią co mogą, aby wgryźć się w ziemię. Opisywaliśmy to częściowo we wcześniejszym tekście na temat wydarzeń w tym rejonie. Fortyfikacje są oparte głównie o miejscowości położone do około 50 kilometrów za obecną linią frontu.

Ostatnie miejsce, gdzie Rosjanie budują swoją "linię", to Krym i resztki okupowanego obwodu Chersońskiego. Tak jakby mieli zdecydowanie pesymistyczne prognozy co do swojej możliwości obrony Zaporoża i linii Dniepru. Umocnienia są wznoszone nawet na terenach zagarniętych w 2014 roku, za przesmykami łączącymi Krym z Ukrainą. Pojawiły się zdjęcia bardzo prowizorycznych umocnień stawianych na plażach półwyspu, jakby Rosjanie obawiali się operacji desantowej ukraińskiej floty, która według Kremlowskiej propagandy nie istnieje od pierwszych momentów wojny.

Wszystkie te rosyjskie fortyfikacje łączny jedno: prowizoryczność. Daleko im do przywoływanych na początku linii Maginota czy Zygfryda, które składały się z miejscami wręcz ogromnych podziemnych bunkrów i które wymagały ogromnych ilości betonu, stali, siły roboczej, pieniędzy i lat. Na ich tle te obecne rosyjskie to pośpieszna polowa prowizorka, stawiana na poły siłami wojska, a na poły zmobilizowanych firm cywilnych. Te drugie nawet publicznie ogłaszają nabór chętnych do pracy czy budowie fortyfikacji na terenie tak Rosji, jak i Ukrainy. Jedną z nich jest StrojKom, której nabór został zauważony przez rosyjskie, a potem światowe media w połowie grudnia. Za kilka miesięcy pracy jako kopacz okopów, stawiacz prefabrykowanych "smoczych zębów" i bunkrów, można teoretycznie zarobić równowartość kilku tysięcy dolarów. Żadne doświadczenie nie jest wymagane, tylko znośna forma fizyczna, choć nawet i dla niepełnosprawnych ma się znaleźć zajęcie.

gazeta.pl

czwartek, 22 grudnia 2022


Drodzy Amerykanie!

We wszystkich stanach, miastach i społecznościach. Wszyscy, którzy cenicie wolność i sprawiedliwość. Którzy pielęgnujecie ją tak mocno, jak my, Ukraińcy, we wszystkich naszych miastach, w każdej rodzinie. Mam nadzieję, że moje słowa szacunku i wdzięczności zadźwięczą w każdym amerykańskim sercu!

Pani Wiceprezydent, dziękuję za Pani działania na rzecz Ukrainy! Pani Marszałek, dzielnie odwiedzała Pani Ukrainę w czasie pełnej napięcia wojny, bardzo dziękuję! To wielki zaszczyt, wielki przywilej być tutaj!

Szanowni członkowie Kongresu, przedstawiciele obu partii, którzy również odwiedziliście Kijów! Szanowni kongresmeni i senatorowie z obu partii, którzy jestem pewien, że w przyszłości odwiedzą Ukrainę! Drodzy przedstawiciele diaspory, obecnej w tej izbie i rozsianej po całym tym kraju! Drodzy dziennikarze!

To dla mnie wielki zaszczyt być w Kongresie USA i przemawiać do Was i wszystkich Amerykanów!

Wbrew wszelkim przeciwnościom i scenariuszom "zguby i katastrofy", Ukraina nie upadła. Ukraina żyje i walczy.

I to daje mi dobry powód, aby podzielić się z Wami naszym pierwszym wspólnym zwycięstwem – pokonaliśmy Rosję w bitwie o umysły świata. Nie czujemy strachu. Nie powinien go odczuwać również nikt na świecie.

Ukraińcy odnieśli to zwycięstwo i to daje nam odwagę, która inspiruje cały świat.

Amerykanie odnieśli to zwycięstwo i dlatego udało wam się zjednoczyć globalną społeczność, by chronić wolność i prawo międzynarodowe.

Europejczycy odnieśli to zwycięstwo i dlatego Europa jest teraz silniejsza i bardziej niezależna niż kiedykolwiek.

Rosyjska tyrania straciła nad nami kontrolę i już nigdy nie będzie miała wpływu na nasze umysły.

Musimy jednak zrobić wszystko, aby kraje Globalnego Południa również odniosły takie zwycięstwo.

Wiem jeszcze jedno – Rosjanie będą mieli szansę na wolność tylko wtedy, gdy pokonają Kreml w swoich umysłach.

A przecież walka trwa! I musimy pokonać Kreml na polu bitwy.

Ta walka nie jest tylko o terytorium, o tę czy inną część Europy. To walka nie tylko o życie, wolność i bezpieczeństwo Ukraińców czy jakiegokolwiek innego narodu, który Rosja próbuje podbić. Ta walka określi, w jakim świecie będą żyły nasze dzieci i wnuki, a potem ich dzieci i wnuki. Określi, czy będzie to demokracja dla Ukraińców i dla Amerykanów, dla wszystkich.

Tej bitwy nie można zamrozić ani odłożyć na później. Nie można jej ignorować w nadziei, że ocean lub coś innego zapewni ochronę.

Od Stanów Zjednoczonych po Chiny, od Europy po Amerykę Łacińską i od Afryki po Australię, świat jest zbyt połączony i współzależny, aby pozwolić komuś pozostać z boku, a jednocześnie czuć się bezpiecznie, gdy taka bitwa trwa.

Nasze dwa narody są sojusznikami w tej bitwie.

A przyszły rok będzie punktem zwrotnym. Punktem, w którym ukraińska odwaga i amerykańska determinacja muszą zagwarantować przyszłość naszej wspólnej wolności. Wolności ludzi, którzy bronią swoich wartości.

Panie i Panowie! Amerykanie!

Wczoraj, przed przyjazdem tutaj do Waszyngtonu, byłem na linii frontu, w naszym Bachmucie. W naszej twierdzy na wschodzie Ukrainy, na Donbasie.

Rosyjskie wojsko i najemnicy atakują Bachmut non stop od maja. Atakują go dzień i noc. Ale Bachmut trwa. W zeszłym roku w Bachmucie mieszkało siedemdziesiąt tysięcy ludzi, a teraz została tylko garstka cywilów.

Każdy centymetr tej ziemi jest przesiąknięty krwią. Ryk dział rozbrzmiewa nieustannie. Okopy na Donbasie kilka razy dziennie przechodzą z rąk do rąk w zaciętej walce, a nawet w walce wręcz. Ale ukraiński Donbas trwa.

Rosjanie używają wszystkiego, co mają do dyspozycji przeciwko Bachmutowi i innym naszym pięknym miastom. Okupanci mają znaczną przewagę w artylerii. Mają przewagę w amunicji. Mają znacznie więcej rakiet i samolotów, niż my kiedykolwiek mieliśmy.

Ale nasze Siły Zbrojne trwają. I wszyscy jesteśmy z nich dumni.

Rosyjska taktyka jest prymitywna. Palą i niszczą wszystko, co widzą. Wysłali bandytów na fronty. Wysłali na wojnę skazańców...

Rzucili przeciwko nam wszystko – podobnie jak inna tyrania, która w bitwie w Ardenach rzuciła wszystko, co miała przeciwko wolnemu światu. Tak jak dzielni amerykańscy żołnierze, którzy trzymali się swoich linii i odpierali siły Hitlera podczas świąt Bożego Narodzenia 1944 r., tak samo dzielni ukraińscy żołnierze robią to samo z siłami Putina w te święta. Ukraina trwa na swoich pozycjach i nigdy się nie podda!

To tutaj przebiega linia frontu – między tyranią, której nie brakuje okrucieństwa, a życiem wolnych ludzi.

I Wasze wsparcie jest kluczowe, nie tylko po to, by wytrwać w takich bojach, ale by dojść do punktu zwrotnego. By zwyciężyć na polu bitwy.

Mamy artylerię. Tak. Dziękuję. Czy to wystarczy? Szczerze mówiąc, nie bardzo. Aby Bachmut był nie tylko twierdzą powstrzymującą armię rosyjską, ale by armia rosyjska całkowicie się wycofała, potrzeba więcej dział i pocisków.

Jeśli tak, to podobnie, jak bitwa pod Saratogą, walka o Bachmut zmieni trajektorię naszej wojny o niepodległość i wolność.

Jeśli wasze "Patrioty" powstrzymają rosyjski terror wobec naszych miast, pozwoli to ukraińskim patriotom pracować pełną siłą w obronie naszej wolności.

Gdy Rosja nie może dosięgnąć naszych miast swoją artylerią, próbuje je zniszczyć atakami rakietowymi. Więcej, Rosja znalazła sojusznika w swojej ludobójczej polityce – Iran.

Irańskie śmiercionośne drony, wysyłane do Rosji setkami, stały się zagrożeniem dla naszej krytycznej infrastruktury. W ten sposób jeden terrorysta znalazł drugiego. To tylko kwestia czasu, kiedy uderzą w innych waszych sojuszników, jeśli nie powstrzymamy ich teraz. Musimy to zrobić!

Uważam, że w naszym sojuszu nie powinno być między nami tematów tabu. Ukraina nigdy nie prosiła amerykańskich żołnierzy, by walczyli na naszej ziemi zamiast nas. Zapewniam, że ukraińscy żołnierze potrafią doskonale sami obsługiwać amerykańskie czołgi i samoloty.

Pomoc finansowa jest również krytycznie ważna. I chciałbym podziękować zarówno za pakiety finansowe, które już nam zapewniliście, jak i za te, na które być może będziecie chcieli się zdecydować. Wasze pieniądze to nie jest działalność charytatywna. To inwestycja w globalne bezpieczeństwo i demokrację, której obsługą zajmujemy się w sposób najbardziej odpowiedzialny.

Rosja mogłaby powstrzymać swoją agresję, gdyby chciała, ale wy możecie przyspieszyć nasze zwycięstwo. Ja to wiem.

I udowodni ono każdemu potencjalnemu agresorowi, że nikomu nie uda się naruszać granic państwowych, dopuszczać się okrucieństw i panować nad ludźmi wbrew ich woli.

Naiwnością byłoby oczekiwanie na kroki w kierunku pokoju ze strony Rosji, która lubi być państwem terrorystycznym. Rosjanie wciąż są zatruwani przez Kreml.

Przywrócenie międzynarodowego porządku prawnego jest naszym wspólnym zadaniem. Potrzebujemy pokoju. Ukraina już przedstawiła propozycje, które właśnie omówiłem z prezydentem Bidenem – naszą Formułę Pokoju.

Dziesięć punktów, które powinny i muszą być realizowane dla naszego wspólnego bezpieczeństwa, gwarantowanego na kolejne dekady. I szczyt, który może się odbyć.

Z przyjemnością podkreślam, że prezydent Biden poparł dziś naszą inicjatywę pokojową. Każdy z was, panie i panowie, może pomóc w jej realizacji, aby zapewnić, że przywództwo Ameryki pozostanie solidne, dwuizbowe i ponadpartyjne.

Możecie wzmocnić sankcje, aby Rosja poczuła, jak rujnująca jest jej agresja.

W waszej mocy jest pomóc nam postawić przed sądem wszystkich, którzy rozpoczęli tę niesprowokowaną i zbrodniczą wojnę. Zróbmy to!

Niech państwo terrorystyczne odpowie za swój terror i agresję, niech zrekompensuje wszystkie straty wyrządzone przez tę wojnę.

Niech świat zobaczy, że Stany Zjednoczone są tutaj!

Panie i Panowie! Amerykanie!

Za dwa dni będziemy obchodzić Boże Narodzenie. Być może, przy świecach. Nie dlatego, że jest to bardziej romantyczne. Ale dlatego, że nie będzie prądu. Miliony nie będą miały ani ogrzewania, ani bieżącej wody. Wszystko to będzie efektem rosyjskich ataków rakietami i dronami na naszą infrastrukturę energetyczną. Ale nie narzekamy.

Nie oceniamy i nie porównujemy, czyje życie jest łatwiejsze.

Wasz dobrobyt jest produktem waszego bezpieczeństwa narodowego – wynikiem waszej walki o niepodległość i waszych licznych zwycięstw.

My, Ukraińcy, również przejdziemy przez naszą wojnę o niepodległość i wolność z godnością i sukcesem.

Będziemy obchodzić Boże Narodzenie i nawet jeśli nie będzie prądu, to światło naszej wiary w siebie nie zostanie zgaszone. Jeśli zaatakują nas rosyjskie rakiety, zrobimy wszystko, by się obronić. Jeśli zaatakują nas irańskie drony i nasi ludzie będą musieli zejść do schronów przeciwbombowych w wigilię, Ukraińcy i tak usiądą przy świątecznym stole i będą się wzajemnie weselić. I nie musimy znać wszystkich życzeń, bo wiemy, że my wszyscy, miliony Ukraińców, życzymy sobie tego samego – zwycięstwa. Tylko zwycięstwa.

My już zbudowaliśmy silną Ukrainę, z silnymi ludźmi, silną armią i silnymi instytucjami. Razem z Wami!

Budujemy silne gwarancje bezpieczeństwa dla naszego kraju oraz dla całej Europy i świata. Razem z wami!

A także, znów razem z wami, zlikwidujemy wszystkich, którzy będą sprzeciwiać się wolności.

To będzie podstawa do obrony demokracji w Europie i na świecie.

Teraz, w ten szczególny świąteczny czas, chcę Wam podziękować. Wszystkim. Dziękuję każdej amerykańskiej rodzinie, która pielęgnuje ciepło swojego domu i życzy tego samego ciepła innym ludziom. Dziękuję prezydentowi Bidenowi i obu partiom w Senacie i Izbie za waszą nieocenioną pomoc.

Dziękuję Waszym miastom i Waszym obywatelom, którzy w tym roku wspierali Ukrainę, którzy gościli naszych ludzi, którzy machali naszymi flagami narodowymi, którzy działali, by nam pomóc.

Dziękuję wszystkim! W imieniu wszystkich, którzy są teraz na linii frontu. W imieniu wszystkich, którzy czekają na zwycięstwo.

Stojąc tu dzisiaj, przypominam sobie słowa prezydenta Franklina Delano Roosevelta, które tak dobrze pasują do tej chwili: "Naród Amerykański w swojej sprawiedliwej potędze wygra, aż do ostatecznego zwycięstwa".

Naród ukraiński też zwycięży. Absolutnie. Wiem, że wszystko zależy od nas. Od Ukraińskich Sił Zbrojnych! Ale tak wiele zależy od świata! Tak wiele w świecie zależy od Was!

Kiedy byłem wczoraj w Bachmucie, nasi bohaterowie przekazali mi flagę. Flagę bojową. Flagę tych, którzy za cenę swojego życia bronią Ukrainy, Europy i świata. Prosili mnie, bym zaniósł tę flagę do Kongresu USA, do członków Izby Reprezentantów i senatorów, których decyzje mogą ratować miliony ludzi.

Niech więc te decyzje zostaną podjęte!

Niech ta flaga pozostanie z wami, panie i panowie!

Ta flaga jest symbolem naszego zwycięstwa w tej wojnie!

Trwamy, walczymy i zwyciężymy. Bo jesteśmy zjednoczeni. Ukraina, Ameryka i cały wolny świat.

Niech Bóg chroni nasze dzielne wojska i obywateli! Niech Bóg na zawsze błogosławi Stany Zjednoczone Ameryki!

Wesołych Świąt i szczęśliwego zwycięskiego nowego roku!

Слава Україні!

Pełny tekst historycznego przemówienia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, które wygłosił 21 grudnia w Kongresie USA. Tekst za oficjalną stroną president.gov.ua.

środa, 21 grudnia 2022


Polityka USA powinna uznać, że intencje Kremla wobec Ukrainy są maksymalistyczne, nieelastyczne i nie zmienią się w dającej się przewidzieć przyszłości. Zachód powinien przestać wydawać środki na zmianę rzeczywistości, której nie kontroluje, i skupić się na tym, co może kształtować: zaprzeczaniu zdolności Rosji do prowadzenia wojny z Ukrainą.

Negocjacje, zawieszenie broni i układy pokojowe nie są zjazdami, ale raczej wjazdami Kremla do wznowienia ataku na Ukrainę w przyszłości na warunkach korzystnych dla Rosji. Są środkami do tych samych celów – pełnej kontroli nad Ukrainą i wykorzenienia jej państwowości i tożsamości.

Żywotny interes Stanów Zjednoczonych w zapobieganiu przyszłym rosyjskim atakom na Ukrainę można najlepiej osiągnąć poprzez odmówienie Rosji możliwości przeprowadzenia tych ataków. Najpilniejszym wymogiem jest utrzymanie impetu Ukrainy na polu bitwy – biorąc pod uwagę ewentualną ponowną ofensywę Rosji tej zimy – aby zapewnić Ukrainie jak najbardziej korzystną pozycję. Zachód powinien również wyeliminować zdolność Rosji do atakowania Ukrainy w przyszłości, w tym poprzez odmawianie Rosji przyczółka wojskowego na Ukrainie, z którego mogłaby przeprowadzać ataki, sprzeciwianie się „pokojowym” układom, które Kreml wykorzysta do kupienia sobie czasu na odtworzenie swoich sił, a nie wzmacnianie pozycji Rosyjski kompleks przemysłowo-zbrojeniowy z dostępem do zachodnich rynków i zobowiązujący się do długoterminowej budowy zdolności obronnych Ukrainy.

Zamiar prezydenta Rosji Władimira Putina wobec Ukrainy nie zmienił się i prawdopodobnie nigdy się nie zmieni. Zamiar Putina najprawdopodobniej go przeżyje – z założenia. Rosja użyje każdego terytorium, które utrzymuje na Ukrainie, do organizowania przyszłych ataków.

Cele Putina na Ukrainie zawsze wykraczały poza przeciwstawianie się NATO lub zmuszanie Ukrainy do neutralności. Wbrew zachodnim przypuszczeniom Putin nigdy nie był zadowolony ze zdobyczy terytorialnych, jakie zdobył na Ukrainie w 2014 roku, ponieważ jego celem była kontrola nad Ukrainą, a nie nad jej terytorium. W ciągu ostatnich 20 lat Kreml dał jasno do zrozumienia słowem i czynem, że zaakceptuje jedynie pełną kontrolę nad Ukrainą.

Putin próbował przejąć kontrolę nad Ukrainą w coraz bardziej ekstremalny sposób: próbując zdominować politykę Ukrainy w 2000 i na początku 2010 roku; poprzez interwencję wojskową w 2014 r. i późniejsze manipulacyjne ramy pokojowe. On oblał. Następnie uciekł się do inwazji na pełną skalę w 2022 r., w tym ludobójczej kampanii mającej na celu wykorzenienie ukraińskiej tożsamości i państwowości – wysiłku, z którego raczej nie zrezygnuje. 

Putin przygotowuje Rosję do długiej wojny. 7 grudnia wyraźnie stwierdził, że „operacja specjalna” będzie „długa”. Prawdopodobnie ustala warunki dla dodatkowej mobilizacji. Ukierunkowuje rosyjską bazę przemysłową obronną na wspieranie długotrwałych wysiłków wojennych; jego sukces w tym wysiłku może być ograniczony, ale jego intencje były jasne. Rosyjskie władze planują przygotowanie dzieci do służby wojskowej.

Putin podwaja swoje maksymalistyczne cele na Ukrainie pomimo niepowodzeń na polu bitwy. Retorycznie Putin balansuje między skrajnymi i umiarkowanymi elementami w swoich kręgach władzy, ale nadal popycha siły rosyjskie do prowadzenia operacji ofensywnych przy ekstremalnych kosztach i do zwracania uwagi na ultra-nacjonalistów w swoim reżimie, takich jak sponsor Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn.

Zamiar Kremla, by przejąć kontrolę nad Ukrainą, prawdopodobnie z założenia przetrwa dłużej niż Putin. Putin indoktrynuje swoje cele w rosyjskie struktury formalne, ustawodawstwo, przestrzeń informacyjną i społeczeństwo.

Rosyjskie elity w dużej mierze podzielają ten zamiar, różniąc się jedynie podejściem. Niektórzy dążą do całkowitego zwycięstwa na Ukrainie za wszelką cenę. Inni dążą do zwycięstwa, ale nie kosztem resztek potęgi Rosji, którą starają się zachować z powodów egoistycznych i ideologicznych.

Antyukraińskie i antyzachodnie nastroje w społeczeństwie rosyjskim – już znaczące, o czym świadczy jawne lub milczące poparcie ludności dla wojny – prawdopodobnie tylko wzrosną wraz z intensyfikacją propagandy Kremla, narastaniem rosyjskich strat na polach bitewnych i narastającymi represjami dla Rosjan, którzy sprzeciwiają się wojnie pod rządami Rosji.

Nieelastyczność intencji Kremla wykracza poza Ukrainę. Niezmieniony pozostaje także cel Rosji, jakim jest całkowite podporządkowanie białoruskiej armii. Wysiłki te zostały zahamowane przez niepowodzenia Rosji na Ukrainie, które dały prezydentowi Białorusi Alaksandrowi Łukaszence pole manewru. Jeśli Rosja umocni swoje zdobycze na Ukrainie, Kreml z pewnością będzie próbował dokończyć wchłanianie Białorusi i – co najważniejsze – powiązać swoje zdobycze militarne między Ukrainą i Białorusią. Również Mołdawia od lat znajduje się wysoko na liście Kremla. W dłuższej perspektywie Kreml mógłby próbować powiązać swoje zdobycze terytorialne poza Ukrainą poprzez integrację innych terytoriów nielegalnie okupowanych przez Rosję, takich jak Naddniestrze. To by narzucało radykalnie różne wymagania dotyczące postawy wojskowej wobec NATO, co byłoby szczególnie trudne, gdyby USA musiały działać na Pacyfiku.

Nie zmieniły się też cele Putina wobec Stanów Zjednoczonych. W niedawnym przemówieniu Putin jasno stwierdził, że nadal zamierza „obalić zachodnią hegemonię”. Stabilizacja zdobyczy Rosji na Ukrainie zapewniłaby Kremlowi dodatkową przepustowość do realizacji tego celu.

Z tych powodów podejmowane przez Zachód próby zmiany zdania Putina w sprawie Ukrainy poprzez negocjacje i próby „zresetowania” relacji z Rosją zawsze miały niewielkie szanse na powodzenie. Działania Zachodu były czynnikiem, ale nigdy głównym motorem polityki zagranicznej Putina.

Na szczęście intencja Kremla nigdy nie była jedynym determinantem działań Rosji. Zdolność Rosji do działania zgodnie z jej intencjami również ma znaczenie. Ograniczenie zdolności Rosji do kontynuowania agresji jest zarówno możliwe, jak i jest to jedyne podejście, które zmieniło zachowanie Kremla w przeszłości.

Ukraina i Zachód wielokrotnie zmuszały Putina do zaakceptowania mniej niż jego celów, gdy  aktywnie przeciwstawiały się rosyjskiej agresji. Ukraina wielokrotnie zmuszała Rosję do określenia swoich celów wojskowych od czasu inwazji na pełną skalę w lutym. Rosja opuściła oś kijowską nie dlatego, że zrezygnowała z planu zajęcia Kijowa, ale dlatego, że Rosja została wyparta. Rosyjscy oficjele oświadczyli, że „Rosja jest w Chersoniu na zawsze”, ale potem Rosja została wyparta. Cały teren utracony przez Rosję w 2022 r. był wynikiem zmuszenia Rosji do porzucenia pozycji; nic z tego nie było wynikiem perswazji. W 2014 roku Kreml planował i nie udało mu się zdobyć sześciu regionów Ukrainy (poza Krymem) nie dlatego, że zmieniły się cele Rosji, ale dlatego, że Rosja została powstrzymana. Kreml nadal nie może zmusić Białorusi – przynajmniej jeszcze nie – do pełnego zaangażowania swoich sił w wojnę Rosji na Ukrainie, pomimo ciągłych prób i lat oraz miliardów zainwestowanych w kontrolowanie Łukaszenki. 

Klęski na polu bitwy na Ukrainie zmusiły Kreml do przeformułowania swoich celów w przestrzeni informacyjnej – nawet jeśli prawdziwe cele Kremla pozostały niezmienione. Rosyjskie wojsko musiało publicznie określić swój cel od wymuszenia zmiany władzy na Ukrainie i demilitaryzacji całej Ukrainy po zajęcie obwodów donieckiego i ługańskiego – cel, którego Rosji wciąż nie udaje się osiągnąć. Rosyjscy propagandziści muszą na nowo zdefiniować swoje fałszywe narracje o wrogu, z którym Rosja walczy od „nazistów na Ukrainie” do „NATO i kolektywnego Zachodu”, aby usprawiedliwić rosyjskie niepowodzenia militarne. Putin musiał przyznać w grudniu, że „Specjalna Operacja Wojskowa” będzie długotrwałym procesem. Rosyjscy „eksperci” odrzucili twierdzenie czołowego rosyjskiego propagandysty Władimira Sołowjowa, że obwód chersoński jest w pełni rosyjski, pomimo tego, że twierdzenie to zostało utrwalone w rosyjskiej konstytucji.

(...)

Ukraina wciąż ma impet  i jest na dobrej drodze do wyzwolenia większej części swojego terytorium i ludności, jeśli zostanie odpowiednio wsparta. Rosja straciła inicjatywę latem 2022 roku. Ukraina prowadzi skuteczne kolejne operacje w obwodach charkowskim i chersońskim i przygotowuje dodatkowe operacje.

Putin koncentruje się na przełamaniu impetu Ukrainy poprzez kilka działań: strategiczną kampanię bombardowań i ofensywę w obwodzie donieckim, aby zmusić Ukrainę do ustępstw; operację informacyjną mającą na celu zdezorientowanie Zachodu co do perspektyw ukraińskiej kontrofensywy i intencji Kremla (obie kończą się fiaskiem); i stawianie warunków dla ewentualnej wznowionej ofensywy zimą 2022-23, być może z terytorium Białorusi.

Putin próbuje przełamać impet Ukrainy, ponieważ siły rosyjskie potrzebują wytchnienia, aby się zrekonstruować, jeśli Rosja ma utrzymać istniejące i zdobyć nowe terytorium na Ukrainie. Rosja nie może rozwiązać problemów z generowaniem sił na krótką metę. Putin najechał Ukrainę z niewystarczającymi zasobami, które Rosja wyczerpała w pogoni za ograniczonymi zdobyczami, w tym ofensywami na Mariupol i Siewierodonieck. Rosyjska ofensywa w Bachmucie przebiega według tego samego schematu. Putin odmówił udzielenia wytchnienia rosyjskim wojskom w celu przebudowy, zamiast tego skierował swoje siły w pole, aby kontynuować operacje ofensywne. Wysiłki Rosji zmierzające do  prowadzenia jednoczesnych operacji obronnych i ofensywnych, przy jednoczesnym próbie regeneracji sił, uniemożliwiają odbudowę sił rosyjskich.

Jeśli Putinowi uda się zamrozić linię frontu – co zapewni zawieszenie broni lub w inny sposób spowolnienie ukraińskiej kontrofensywy – zyska czas na przynajmniej częściowe odtworzenie zdolności do realizacji swoich niezmienionych celów kontrolowania Ukrainy. Krótkoterminowe zaprzestanie działań wojennych na dotychczasowych liniach mogłoby dać siłom rosyjskim szansę na odbudowę sił. W perspektywie średnioterminowej przedwczesne porozumienie pokojowe jest jedną z niewielu opcji, jakie Kreml ma na odtworzenie rosyjskiej armii poprzez cykle poboru i zamrożenie linii frontu w najlepszej możliwej konfiguracji, na jaką Putin może liczyć w tej wojnie. Chwila oddechu zmniejszyłaby także wewnętrzną presję na samego Putina. Każde niepowodzenie na polu bitwy osłabia wewnętrzną odporność Putina, jak ocenił ISW w październiku. Te niepowodzenia stanowią wyzwanie dla zdolności Putina do zrównoważenia jego nacjonalistycznych podstaw władzy.

Dlatego niezwykle ważne jest, aby Stany Zjednoczone pomogły Ukrainie odmówić Rosji wytchnienia na polu bitwy. Oznacza to odpowiednie zaopatrzenie ukraińskiej kontrofensywy tej zimy – przy jednoczesnym uwzględnieniu ewentualnej wznowionej rosyjskiej ofensywy – oraz wykorzystanie trwającego impetu Ukrainy, aby pomóc Ukrainie w uzyskaniu jak najkorzystniejszej pozycji.

Przyczółek wojskowy na Ukrainie jest podstawowym elementem zdolności Kremla do przeprowadzania przyszłych ataków. Taki przyczółek stanowi trwałe zagrożenie dla przetrwania Ukrainy. Rosja wykorzysta każde terytorium, które posiada – zwłaszcza na strategicznie ważnym południu Ukrainy – jako platformę startową do ataków. Terytoria te staną się rosyjskimi bazami wojskowymi – prawdopodobnie na zawsze – jeśli walki zakończą się przedwcześnie.

Wyobraź sobie, jak daleko Rosja mogłaby posunąć się naprzód w przyszłych latach, gdyby Rosja wznowiła swoją ofensywę wojskową z tych wysuniętych pozycji na Ukrainie. Rozszerzenie rosyjskiego przyczółka wojskowego nałożyłoby również na Ukrainę ogromne wymagania w zakresie obrony znacznie większej linii frontu niż w ciągu ostatnich ośmiu lat.

Putin jest na dobrej drodze do dalszej degradacji rosyjskiej siły roboczej zdolnej do walki.

Putin nie zawaha się jednak poświęcić większej części sił rosyjskich dla realizacji swoich celów na Ukrainie. Ta dynamika sprawia, że kwestia rosyjskiej zdolności do produkcji i utrzymywania ciężkiej i zaawansowanej broni jest jedną z najważniejszych dynamik tej wojny. Odmowa rosyjskiemu kompleksowi wojskowo-przemysłowemu dostępu do światowych rynków jest niezbędna. Zachód podjął pewne kroki w tej sprawie, ale Rosja nadal obchodzi kontrole eksportowe. Zachód musi zaplanować i ograniczyć te wysiłki.

Zdolność Rosji do pozyskiwania technologii z Iranu, Chin i innych krajów to kolejny element zdolności Rosji, który Zachód musi ograniczyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę oznaki, że Iran może mieć zastrzeżenia co do pełnej pomocy Rosji. Wsparcie militarne Chin również prawdopodobnie było mniejsze niż oczekiwał Putin.

Innym środkiem ciężkości w ograniczaniu zdolności Rosji do przeprowadzania przyszłych ataków na Ukrainę jest zobowiązanie do długoterminowej rozbudowy ukraińskiej obrony i przekształcenia postawy NATO.

Zachód musi odmówić Rosji możliwości wznowienia ofensywy w przestrzeni informacyjnej. Operacje informacyjne były podstawową zdolnością offsetową Kremla. Putin przez lata osiągał cele przekraczające jego możliwości, po prostu manipulując percepcją.

ISW oceniło w 2020 r., że Putin będzie w coraz większym stopniu zależny od swojej zdolności do kształtowania postrzegania na poziomie globalnym i krajowym w miarę zmniejszania się realnej władzy jego i Rosji. Im więcej Kreml traci na polu bitwy, tym więcej Rosja inwestuje w manipulację percepcją – czego najlepszym przykładem jest ponowne pojawienie się narracji o zawieszeniu broni. Zachód musi wyciągnąć wnioski z tej lekcji i odmówić Kremlowi możliwości wykorzystywania manipulacji percepcją do realizacji swoich celów.

Rosja jest w defensywie w przestrzeni informacyjnej – globalnej i krajowej. Jest to główna zaleta dla Stanów Zjednoczonych i Ukrainy. Jeśli Rosja uzyska wytchnienie na polu bitwy, jeśli walki ustaną, Kreml będzie mógł wrócić do jednej z niewielu rzeczy, które wie, jak robić dobrze – manipulowania percepcją.

Żadne z tych wysiłków ograniczających możliwości nie dotyczą sfery ofensywnej – wbrew temu, co twierdzą niektórzy, zwłaszcza Kreml. Pomoc Ukrainie w wyzwoleniu terytoriów nielegalnie okupowanych przez Rosję czy odmowa wynagrodzenia Rosji za agresję dostępem do zachodnich technologii to działania obronne.

Ryzyko eskalacji z Rosją jest stałe, a Stany Zjednoczone nie powinny się powstrzymywać – zwłaszcza, gdy Kreml jest stosunkowo słabszy.  Ryzyko eskalacji, którego obawiają się Stany Zjednoczone, zawsze będzie istniało. Kreml będzie groził taką samą eskalacją, gdy następnym razem przejdzie do ofensywy – co nastąpi, jeśli Kreml utrzyma swoje zdobycze na Ukrainie. Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na samoodstraszanie teraz, kiedy Putin ma ograniczone możliwości wywierania nacisku, zawsze będą się odstraszać, także wtedy, gdy Kreml znów będzie silny.

Ukraina przekroczyła wiele rzekomych czerwonych linii Putina, od wyzwolenia tego, co Rosja konstytucyjnie uważa za swoją ziemię, po atak na Most Krymski. Za każdym razem Kreml nie eskalował, ale raczej zmieniał swoją narrację, aby wyjaśnić swoje straty.

Istnieją wewnętrzne i zewnętrzne ograniczenia na ścieżkach eskalacji Kremla. Putin ma bardzo niewiele opcji eskalacji, które mają jakiekolwiek szanse na osiągnięcie jego celów na Ukrainie i nie pociągają za sobą ekstremalnych kosztów i ryzyka dla jego reżimu. Stany Zjednoczone mają również sposoby ograniczania nawet tych – przede wszystkim poprzez strategiczne odstraszanie.

Stany Zjednoczone muszą pomóc Ukrainie w wyzwoleniu jej terytoriów i ludności poprzez zakrojoną na szeroką skalę kontrofensywę, w przeciwnym razie zmierzą się z tym samym wyzwaniem, z takim samym ryzykiem eskalacji, w gorszych warunkach w przyszłości. Rosyjski przyczółek wojskowy na Ukrainie jest zagrożeniem dla interesów USA, ponieważ pociąga za sobą ogromne przyszłe wymagania militarne i gospodarcze dla Stanów Zjednoczonych, NATO i Unii Europejskiej oraz stwarza dodatkowe zagrożenia, niosąc ze sobą takie samo ryzyko eskalacji.

understandingwar.org