Wycofanie wojsk rosyjskich z Chersonia stało się głównym tematem niemal wszystkich światowych mediów. Tylko rosyjskie kanały telewizyjne do ostatniej chwili nie wspominały o możliwości opuszczenia miasta. Nawet po oficjalnym ogłoszeniu tego faktu przez ministra obrony Siergieja Szojgu i generała Siergieja Surowikina.
Rossija 1 – jeden z dwóch głównych kanałów państwowych – informował wprawdzie, że dowódca „specjalnej wojskowej operacji” generał Surowikin złożył raport ministrowi Szojgu, jednak prezenter nie wchodził w szczegóły. Padły jedynie słowa, że są to wysiłki na rzecz ratowania życia rosyjskich wojskowych i ludności cywilnej. Nie było ani słowa o Chersoniu.
Poranny program informacyjny na antenie Rossiji 1 dzień po oddaniu Chersonia zaczął się od gratulacji, jakie Władimir Putin złożył funkcjonariuszom policji z okazji „Dnia Oficera Spraw Wewnętrznych”. Podano też informację o częściowym sukcesie Republikanów w wyborach uzupełniających. Widzowie mogli się też dowiedzieć o sukcesie rosyjskich chirurgów wojskowych, którym udało się usunąć niewybuch z ciała pacjenta.
Na „Pierwym Kanale” – także państwowej TV, konkurującej o palmę pierwszeństwa z Rossija 1 – wycofanie z Chersonia nazwano tak samo, jak w przypadku innych spektakularnych odwrotów: „przegrupowaniem wojsk”.
– Surowikin poinformował ministra obrony Siergieja Szojgu o sytuacji w Chersoniu, a szef MO poparł decyzję o przegrupowaniu sił i rozpoczęciu obrony wzdłuż lewego brzegu Dniepru — powiedziała słuchaczom prowadząca Jekaterina Andriejewa.
Na początku wiadomości widzowie dowiedzieli się również, że sytuacja w strefie „specjalnej wojskowej operacji” się ustabilizowała i że rośnie siła bojowa armii rosyjskiej.
Należąca do Gazpromu NTV tego samego dnia wieczorem poinformowała o „nowej decyzji wojskowego dowództwa”. Wspomniano o „niepokojącej sytuacji w obwodzie chersońskim, która wymaga szybkich i trudnych decyzji, w szczególności manewrów jednostek rosyjskich”.
– Szojgu zgodził się z tym i zatwierdził propozycję Surowikina – stwierdzili lakonicznie prezenterzy.
Jeśli telewizyjne serwisy informacyjne unikały tematu Chersonia, to trudno było nie wspomnieć o nim prowadzącym liczne politycznych talk-show, którzy od miesięcy żyją wojną i zagrzewają do niej naród i Kreml.
W programie „Wieczór z Władimirem Sołowjowem” tuż zaraz po ogłoszeniu ucieczki z Chersonia zapanowała żałobna atmosfera. Prezenter od razu jednak nakreślił główną tezę, którą przejęli inni propagandyści, by wytłumaczyć tę porażkę:
– Decyzja jest trudna, ale konieczna. Tylko odważny wojskowy mógł ją podjąć. Oczywiście mam na myśli generała Surowikina – powiedział Sołowjow, aby podkreślić rozsądek dowódcy, odwołał się do historii „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”. Przypomniał sytuację z września 1941 r., gdy Stalin zignorował propozycje wycofania swoich wojsk się z Kijowa. W wyniku czego Niemcy otoczyli ponad 600 tysięcy żołnierzy radzieckich.
I choć Sołowjow krytykował zmysł strategiczny wodza ZSRR, w pełni podzielał jego brutalne metody dowodzenia. Jeden z głównych propagandystów Kremla na antenie swojej transmisji on-line wpadł w histerię, domagając się egzekucji zdrajców, którzy pozwolili na odwrót z Chersonia.
– Bydlaki, kłamali od góry do dołu! Na temat stanu magazynów, staniu wyposażenia wojskowego, ilości żołnierzy na froncie. I nie rozstrzelano ani jednego, żadnego gada nie wzięli za łeb, ani jeden nie popełnił samobójstwa! – Sołowjow krzyczał w amoku do mikrofonu.
Szybko też pojawiła się druga teza, już wcześniej lansowana przez kremlowską propagandę. W programie Aliny Skabiejewej na antenie Rossiji 1 wyraził ją deputowany partii Jedna Rosja Andriej Isajew. Stwierdził, że Federacja Rosyjska nigdy nie mogłaby przegrać z Ukrainą. A jej armia wycofuje się pod presją całego zachodniego świata i NATO.
– W tej sytuacji jest dla nas szczególnie ważne budowanie obrony przeciwko Zachodowi, podkreślam: nie przeciw Ukrainie. Tak, by wygrywać czas, bo wojna trwa na różnych frontach. Najbardziej bolesny to front ukraiński. Oprócz tego trwa wojna w sferze stosunków międzynarodowych, gospodarce, informacyjna. I my cały czas widzimy, jak siły zjednoczonego Zachodu cały czas słabną i zaczynają się wewnętrzne rozłamy.
Polityk stwierdził, że Zachód konfliktuje się z Chinami i innymi krajami, dla których nie jest wygodne jego zwycięstwo. Jego zdaniem należy zachować zdolności bojowe armii i czekać, aż Zachód się załamie.
– Dlatego: żadnej paniki, spokój, wsparcie dla naszych żołnierzy, twarda wiara w nasze zwycięstwo. Nie z takich bied wychodziliśmy: i w 1612 roku Polacy i Litwini byli w Moskwie, i w 1812 roku Napoleon był w Moskwie, i w 1941 roku hitlerowskie wojska obserwowały przez lornetkę Plac Czerwony. Rosji nie da się pokonać – stwierdził.
Jednak od czasu do czasu z ekranów telewizyjnych padają się słowa, że Rosja przegrywa wojnę. Na takie słowa ze strony jednego z ekspertów prowadzący Andriej Norkin zrzucił winę na emocje obywateli i komentatorów.
– Wydaje mi się, że to ogromny błąd, kiedy ludzie traktują działania wojskowe jak mecz piłki nożnej. Przez 16 lat w zawodzie nabyłem jedną ważną umiejętność: brania za mordę własnych emocji.
Jednocześnie przy okazji odwrotu z Chersonia z rosyjskich mediów znikła postać rosyjskiego prezydenta. Można się domyślić, znając scentralizowanie rosyjskiej propagandy, że pracownicy mediów otrzymali odgórne polecenie, by nie łączyć tej klęski z Władimirem Putinem.
belsat.eu/vot-tak.tv










