wtorek, 15 listopada 2022


Wycofanie wojsk rosyjskich z Chersonia stało się głównym tematem niemal wszystkich światowych mediów. Tylko rosyjskie kanały telewizyjne do ostatniej chwili nie wspominały o możliwości opuszczenia miasta. Nawet po oficjalnym ogłoszeniu tego faktu przez ministra obrony Siergieja Szojgu i generała Siergieja Surowikina.

Rossija 1 – jeden z dwóch głównych kanałów państwowych – informował wprawdzie, że dowódca „specjalnej wojskowej operacji” generał Surowikin złożył raport ministrowi Szojgu, jednak prezenter nie wchodził w szczegóły. Padły jedynie słowa, że są to wysiłki na rzecz ratowania życia rosyjskich wojskowych i ludności cywilnej. Nie było ani słowa o Chersoniu.

Poranny program informacyjny na antenie Rossiji 1 dzień po oddaniu Chersonia zaczął się od gratulacji, jakie Władimir Putin złożył funkcjonariuszom policji z okazji „Dnia Oficera Spraw Wewnętrznych”. Podano też informację o częściowym sukcesie Republikanów w wyborach uzupełniających. Widzowie mogli się też dowiedzieć o sukcesie rosyjskich chirurgów wojskowych, którym udało się usunąć niewybuch z ciała pacjenta.

Na „Pierwym Kanale” – także państwowej TV, konkurującej o palmę pierwszeństwa z Rossija 1 – wycofanie z Chersonia nazwano tak samo, jak w przypadku innych spektakularnych odwrotów: „przegrupowaniem wojsk”.

– Surowikin poinformował ministra obrony Siergieja Szojgu o sytuacji w Chersoniu, a szef MO poparł decyzję o przegrupowaniu sił i rozpoczęciu obrony wzdłuż lewego brzegu Dniepru — powiedziała słuchaczom prowadząca Jekaterina Andriejewa.

Na początku wiadomości widzowie dowiedzieli się również, że sytuacja w strefie „specjalnej wojskowej operacji” się ustabilizowała i że rośnie siła bojowa armii rosyjskiej.

Należąca do Gazpromu NTV tego samego dnia wieczorem poinformowała o „nowej decyzji wojskowego dowództwa”. Wspomniano o „niepokojącej sytuacji w obwodzie chersońskim, która wymaga szybkich i trudnych decyzji, w szczególności manewrów jednostek rosyjskich”.

– Szojgu zgodził się z tym i zatwierdził propozycję Surowikina – stwierdzili lakonicznie prezenterzy.

Jeśli telewizyjne serwisy informacyjne unikały tematu Chersonia, to trudno było nie wspomnieć o nim prowadzącym liczne politycznych talk-show, którzy od miesięcy żyją wojną i zagrzewają do niej naród i Kreml.

W programie „Wieczór z Władimirem Sołowjowem” tuż zaraz po ogłoszeniu ucieczki z Chersonia zapanowała żałobna atmosfera. Prezenter od razu jednak nakreślił główną tezę, którą przejęli inni propagandyści, by wytłumaczyć tę porażkę:

– Decyzja jest trudna, ale konieczna. Tylko odważny wojskowy mógł ją podjąć. Oczywiście mam na myśli generała Surowikina – powiedział Sołowjow, aby podkreślić rozsądek dowódcy, odwołał się do historii „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”. Przypomniał sytuację z września 1941 r., gdy Stalin zignorował propozycje wycofania swoich wojsk się z Kijowa. W wyniku czego Niemcy otoczyli ponad 600 tysięcy żołnierzy radzieckich.

I choć Sołowjow krytykował zmysł strategiczny wodza ZSRR, w pełni podzielał jego brutalne metody dowodzenia. Jeden z głównych propagandystów Kremla na antenie swojej transmisji on-line wpadł w histerię, domagając się egzekucji zdrajców, którzy pozwolili na odwrót z Chersonia.

– Bydlaki, kłamali od góry do dołu! Na temat stanu magazynów, staniu wyposażenia wojskowego, ilości żołnierzy na froncie. I nie rozstrzelano ani jednego, żadnego gada nie wzięli za łeb, ani jeden nie popełnił samobójstwa! – Sołowjow krzyczał w amoku do mikrofonu.

Szybko też pojawiła się druga teza, już wcześniej lansowana przez kremlowską propagandę. W programie Aliny Skabiejewej na antenie Rossiji 1 wyraził ją deputowany partii Jedna Rosja Andriej Isajew. Stwierdził, że Federacja Rosyjska nigdy nie mogłaby przegrać z Ukrainą. A jej armia wycofuje się pod presją całego zachodniego świata i NATO.

– W tej sytuacji jest dla nas szczególnie ważne budowanie obrony przeciwko Zachodowi, podkreślam: nie przeciw Ukrainie. Tak, by wygrywać czas, bo wojna trwa na różnych frontach. Najbardziej bolesny to front ukraiński. Oprócz tego trwa wojna w sferze stosunków międzynarodowych, gospodarce, informacyjna. I my cały czas widzimy, jak siły zjednoczonego Zachodu cały czas słabną i zaczynają się wewnętrzne rozłamy.

Polityk stwierdził, że Zachód konfliktuje się z Chinami i innymi krajami, dla których nie jest wygodne jego zwycięstwo. Jego zdaniem należy zachować zdolności bojowe armii i czekać, aż Zachód się załamie.

– Dlatego: żadnej paniki, spokój, wsparcie dla naszych żołnierzy, twarda wiara w nasze zwycięstwo. Nie z takich bied wychodziliśmy: i w 1612 roku Polacy i Litwini byli w Moskwie, i w 1812 roku Napoleon był w Moskwie, i w 1941 roku hitlerowskie wojska obserwowały przez lornetkę Plac Czerwony. Rosji nie da się pokonać – stwierdził.

Jednak od czasu do czasu z ekranów telewizyjnych padają się słowa, że Rosja przegrywa wojnę. Na takie słowa ze strony jednego z ekspertów prowadzący Andriej Norkin zrzucił winę na emocje obywateli i komentatorów.

– Wydaje mi się, że to ogromny błąd, kiedy ludzie traktują działania wojskowe jak mecz piłki nożnej. Przez 16 lat w zawodzie nabyłem jedną ważną umiejętność: brania za mordę własnych emocji.

Jednocześnie przy okazji odwrotu z Chersonia z rosyjskich mediów znikła postać rosyjskiego prezydenta. Można się domyślić, znając scentralizowanie rosyjskiej propagandy, że pracownicy mediów otrzymali odgórne polecenie, by nie łączyć tej klęski z Władimirem Putinem.

belsat.eu/vot-tak.tv

Politycznie klęska chersońska ma znaczenie jedynie jako katastrofa projektu „rosyjskiego świata”. Również dlatego, że Rosja wykazała się brakiem lojalności i wiarygodności wobec kolaborantów i swojej agentury. To dzięki nim w krótkim czasie rosyjskie służby zbudowały prowizoryczną administrację okupacyjną. I niewątpliwie kolaboranci byliby im potrzebni w dłuższej perspektywie.

Tymczasem wbrew wbijanemu do głów przez propagandę hasłu: „swoich nie porzucamy”, Rosjanie porzucili właśnie swoich. Dla Rosjan wychowanych na micie blokady Leningradu, bitwy stalingradzkiej, porzucenie tak bardzo tęskniących za rosyjskim światem (jak to malowała propaganda) mieszkańców Chersonia będzie niezrozumiałe. I żaden propagandysta – Sołowjow czy Simonjan – w swoich programach publicystycznych nie wytłumaczą tego koniecznością ratowania żołnierzy.

Jednak opinia rosyjskiego społeczeństwa ma mniejsze znaczenie dla Putina. On dobrze wie, że można ją dowolnie kształtować za pomocą propagandy, tylko potrzebuje na to czasu. Jest też wiele przyczyn, dla których Rosjanie nie stanowią na razie dla Putina zagrożenia buntem czy rewolucją. Nawet w armii, gdzie wydawałoby się, że mobilizowanych Rosjan łączy wspólna niedola i są zorganizowani, trudno mówić o buncie. Krążące po sieci obrazki wściekłych poborowych nie pokazują przecież oporu przeciw wojnie czy niechęci zabijania Ukraińców. Mobilizowani złorzeczą i atakują przełożonych, ale tylko za to, że dostali kiepski sprzęt i muszą żyć w urągających godności ludzkiej warunkach. Tylko partykularny, wąsko i egoistycznie pojmowany interes i żadnej empatii – to stworzone przez władze podłoże żadnego buntu nie zrodzi.

Dlatego dla Putina dużo istotniejsze są nastroje w rządzącej elicie. Z tego punktu widzenia odwrót z Chersonia nie jest klęską polityczną. Wbrew częstym, medialnym uproszczeniom, Kremlem nie targa konflikt umownej „partii wojny” z „partią pokoju”. Najsilniejsza jest bowiem frakcja „przetrwania”. Sam Putin do niej należy. Większa część kremlowskiej elity zaakceptowała decyzję o rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Uznała, że nie ma wyjścia i to jest dobry moment, by za pomocą ataku na Ukrainę wzmocnić pozycję Rosji względem Zachodu, a USA zwłaszcza.

Tę decyzję podjęli w ramach ich najważniejszej strategii. Strategii przetrwania. Kiedy szybko się okazało, że państwo rosyjskie i jego armia są na tyle słabe, że nie osiągnęły założonych celów inwazji, elita wciąż kieruje się strategią przetrwania. Kremlowska elita musiała zaakceptować koszty. Takie jak utrata majątków, wpisanie na listy sankcyjne, izolacja na świecie, spadek jakości życia – bo w optyce członków elity ograniczenia typu utrata dostępu do rezydencji na Lazurowym Wybrzeżu są obniżeniem standardów życiowych.

Elita zakładała, że wojna miała służyć „przełamaniu Zachodu”, by rosyjskie strefy wpływów i podejście do relacji międzynarodowych zostały zaakceptowane. Tak by było – w przypadku wojny zwycięskiej. Wojna przegrywana oznacza, że trzeba szukać innej drogi do osiągnięcia przynajmniej części celów. Trzeba wypracować drogę do ratowania obecnej pozycji Rosji i poszukać sposobu na przetrwanie elity biurokratycznej w ekstremalnie trudnych warunkach.

Duża część elity podeszła do wycofania się z Chersonia obojętnie. Oczywiście poza tymi, których pozycja dzięki wojnie się wzmacnia. To choćby właściciel firm najemniczych Jewgienij Prigożyn i pewna część kadry oficerskiej, służb i nomenklatury przemysłu obronnego. Oni pewnie czują niepokój. Nie należy jednak przeceniać ich znaczenia. Są potrzebni teraz, ale ich znaczenie zmniejszy się, jeśli wojna wejdzie w inny etap. Nie mają też dużego poparcia wśród szeroko pojętej elity władzy. Dla przeważającej większości nadzieja na zamrożenie konfliktu i uzyskanie jakiegoś wyłomu w pryncypialnej do tej pory polityce Zachodu i Ukrainy będzie ważniejsza od utrzymania kolejnego, zrujnowanego miasta.

belsat.eu

poniedziałek, 14 listopada 2022


11 listopada pododdziały ukraińskie bez walk wkroczyły do Chersonia, a w następnych dniach kontynuowały przejmowanie kontroli nad terenami opuszczonymi przez wojska rosyjskie. 13 listopada Dowództwo Operacyjne „Południe” poinformowało o deokupacji łącznie 179 miejscowości w obwodach chersońskim i mikołajowskim na obszarze ponad 4,5 tys. km². Siły ukraińskie przystąpiły do działań stabilizacyjnych i rozminowania terenu, w rezultacie czego wydawane są zakazy wjazdu do wyzwolonych miejscowości. Szef chersońskiej administracji wojskowej Jarosław Januszewycz wezwał mieszkańców regionu do ewakuacji ze względu na wysokie ryzyko rosyjskiego ostrzału nowo wyzwolonych obszarów. Według nieoficjalnych doniesień 14 listopada pododdziały ukraińskie miały podjąć próbę sforsowania Dniepru.

Do 11 listopada większość sił agresora wraz z wyposażeniem opuściła prawy brzeg Dniepru, po czym okupanci zniszczyli stałe przeprawy przez rzekę i jej główne dopływy (łącznie siedem mostów). Wysadzono po kilka przęseł mostów Antonowskich (drogowego i kolejowego) oraz położone na prawym brzegu przęsła mostu Kachowskiego, co uniemożliwiło wojskom ukraińskim przejęcie kontroli nad zaporą Kachowskiej Elektrowni Wodnej. Została także uszkodzona zachodnia część zapory, w wyniku czego trzy śluzy położone najbliżej prawego brzegu Dniepru mają przepuszczać wodę. Dzień później brytyjski wywiad wojskowy podał, że wycofanie sił rosyjskich wraz z ciężkim uzbrojeniem rozpoczęło się najprawdopodobniej już 22 października pod osłoną ewakuacji ludności cywilnej i zagrabionego mienia. Według doniesień ukraińskich na prawym brzegu pozostała nieznana liczba żołnierzy wroga w przebraniu cywilnym.

12 listopada w wyzwolonym Chersoniu rozpoczęły pracę legalne regionalne i miejskie administracje wojskowe, jak również SBU i Policja Narodowa. Wprowadzono godzinę policyjną od 17.00 do 8.00. Do miasta skierowano ponad 200 policjantów, a w Chersoniu i wokół niego utworzono punkty kontrolne. Zgodnie z szacunkami lokalnych władz w mieście przebywa ok. 70–80 tys. osób (przed agresją ok. 280 tys.). Wycofujące się wojska rosyjskie miały nie tylko zaminować miasto, lecz także zniszczyć obiekty infrastruktury zapewniającej dostawy prądu, ogrzewania i wody.

Dwa dni później do Chersonia przybył prezydent Wołodymyr Zełenski. W swoim wystąpieniu podziękował państwom NATO i innym sojusznikom za udzieloną pomoc. Podkreślił, że dostawy systemów artylerii rakietowej HIMARS z USA mają ogromne znaczenie dla Kijowa.

Wycofanie najeźdźców z prawego brzegu Dniepru ma im pozwolić na przesunięcie na inne kierunki do 30 tys. żołnierzy. Z kolei armia ukraińska po odzyskaniu Chersonia będzie mogła skierować do walk w Donbasie lub przeznaczyć do uderzenia w obwodzie zaporoskim ok. 40 tys. żołnierzy. Strona rosyjska przygotowuje się do drugiej ewentualności, umacniając pozycje obronne na południe od Zaporoża, a także fortyfikując przekształcony w główną bazę sił okupacyjnych Melitopol.

Główną areną walk pozostaje Donbas. Rosjanie atakują coraz szerszym frontem na wschodnim brzegu rzeki Żerebeć – od pogranicza obwodów ługańskiego i charkowskiego do obszarów w obwodzie donieckim na zachód od Łymanu. W rejonie tym – na kierunku Swatowego i Kreminnej – próby natarcia ponawia też strona ukraińska, która ponownie poinformowała o odzyskaniu kontroli nad węzłową Makijiwką, leżącą w środkowym biegu rzeki Żerebeć. Miejscowość ta miała być zajęta przez wojska obrońców 7 października i od tego czasu bezskutecznie atakowana przez wroga. Siły rosyjskie intensyfikują działania wokół Bachmutu, na wschód od Siewierska, na zachód od Gorłówki, wokół Awdijiwki oraz na zachód od Doniecka. Trwają walki o kontrolę nad Pawliwką, zamykającą dostęp do Wuhłedaru od południa. Do starć dochodziło ponadto w obwodzie charkowskim – na północ i wschód od Kupiańska.

Agresor przeprowadził ataki z wykorzystaniem rakiet i dronów na infrastrukturę energetyczną w obwodach winnickim, czerkaskim, donieckim i zaporoskim. Rakiety spadły też na Mikołajów, Zaporoże i Charków. Pod permanentnym ostrzałem znajduje się rejon nikopolski obwodu dniepropetrowskiego, Rosjanie zintensyfikowali także ostrzał przybrzeżnych okolic Oczakowa. Artyleria i lotnictwo obu stron nieprzerwanie atakują pozycje i zaplecze przeciwnika wzdłuż linii styczności, a siły najeźdźcze – również graniczące z Rosją rejony obwodów czernihowskiego, sumskiego i charkowskiego.

Amerykanie ujawnili szczegóły kolejnego pakietu wsparcia wojskowego. Ma on wartość 400 mln dolarów i obejmie rakiety dla systemów przeciwlotniczych Hawk, cztery wyrzutnie przeciwlotnicze Avenger z rakietami Stinger, amunicję do wyrzutni HIMARS, pociski artyleryjskie 155 mm, granaty moździerzowe 120 mm (10 tys. sztuk), 400 granatników, 100 samochodów terenowych HMMWV, broń strzelecką i ponad 20 mln sztuk amunicji do niej, przyrządy optyczne oraz sprzęt grzewczy. Dwie dodatkowe wyrzutnie Hawk (oprócz wcześniej zapowiedzianych czterech) ma przekazać Hiszpania. W ramach Międzynarodowego Funduszu dla Ukrainy (ang. IFU) Holandia i Norwegia mają wyasygnować na potrzeby armii ukraińskiej odpowiednio 100 mln euro i 1,5 mld koron (150 mln euro). Wcześniej Oslo przekazało do IFU równowartość 39,6 mln euro.

Państwowy koncern Ukroboronprom i Międzyrządowa Agencja Współpracy Obronnej przy Ministerstwie Obrony Czech (AMOS) podpisały 9 listopada porozumienie o utworzeniu wspólnego klastera obronnego. Przedsięwzięcie zakłada m.in. zwiększenie produkcji amunicji różnych kalibrów (w oparciu o istniejące i nowo tworzone w niesprecyzowanych „bezpiecznych miejscach” moce produkcyjne) oraz rozwój centrów serwisowych zajmujących się obsługą i remontem uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W projekcie – poza przedsiębiorstwami czeskimi i ukraińskimi – mają wziąć też udział donatorzy z innych państw.

11 listopada Biuro Prezydenta Ukrainy zawiadomiło o budowie muru na granicy z Białorusią. Zapora składa się z rowu, nasypu i ogrodzenia żelbetowego oraz drutu kolczastego. Intensywne prace trwają w obwodach wołyńskim, żytomierskim i rówieńskim. Podobne działania są prowadzone w obwodach graniczących z Rosją.

Według oceny ukraińskiego wywiadu wojskowego służby specjalne wroga kontynuują operację dyskredytacji Ukrainy, wykorzystując sieć agenturalną utworzoną jeszcze przed rozpoczęciem agresji. Jednym z przykładów tej aktywności jest kampania dezinformacyjna na temat sprzedaży zachodniej broni przez Kijów czy możliwości użycia przez siły ukraińskie brudnej bomby. Rozpowszechnianie fałszywych informacji ma wywołać falę niezadowolenia na Zachodzie i doprowadzić do blokady dostaw broni. Szczególną aktywność rosyjskiej agentury zaobserwowano w Wielkiej Brytanii i Niemczech.

Komentarz

Odzyskanie kontroli nad okupowaną częścią prawobrzeżnej Ukrainy odbyło się stosunkowo szybko i praktycznie bez walk. Siły obrońców wkraczały bowiem na tereny wcześniej opuszczone przez Rosjan. Względnie uporządkowane wycofanie wrogiego kontyngentu, ocenianego na 20–30 tys. żołnierzy, wraz z ciężkim uzbrojeniem i sprzętem wojskowym nie mogło się jednak odbyć w dwa dni (zapowiedziano je 9 listopada). Zgodnie z danymi brytyjskiego wywiadu, podanymi dopiero po zakończeniu odwrotu, rozpoczęto je w październiku wraz z ewakuacją ludności. Działania Kijowa wskazują, że Rosjanie skutecznie zakamuflowali swe wycofanie. Świadczą o tym pojawiające się w przekazie ukraińskim jeszcze 8 listopada informacje o przerzucaniu na prawy brzeg Dniepru wrogich żołnierzy wraz z ciężkim uzbrojeniem (w tym czołgami), a także wstrzemięźliwość, z jaką Kijów podszedł do deklaracji o ewakuacji wojsk.

Wycofanie sił rosyjskich z prawego brzegu Dniepru znacząco utrudni ich działania w przyszłości, jeśli – przy założeniu, że będą dysponowały odpowiednimi zdolnościami – ponowią próbę zajęcia całej południowej Ukrainy i utworzenia połączenia lądowego z Naddniestrzem. Dniepr stanowi przy tym równie poważną przeszkodę dla armii ukraińskiej. Najprawdopodobniej obie strony wykorzystają zwolnione siły na innych kierunkach, a do osłony pozycji po kontrolowanej przez siebie stronie rzeki pozostawią niezbędne minimum. Nie można jednak wykluczyć, że Ukraińcy będą podejmowali akcje dywersyjne i próby odzyskania kontroli nad strategicznymi obiektami, przede wszystkim zaporą Kachowskiej Elektrowni Wodnej. Skierowanie większości wojsk ukraińskich wycofanych z obwodu chersońskiego do Donbasu będzie świadczyło o tym, że Kijów obawia się w pierwszej kolejności przełamania swoich pozycji obronnych i zajęcia przez wroga całego obwodu. Przerzucenie ich na inne kierunki (do obwodu zaporoskiego lub na pogranicze obwodów charkowskiego i ługańskiego) pozwoli przyjąć, że obrona w Donbasie jest stosunkowo silna i nie grozi jej przełamanie, a armia ukraińska może się skupić na kolejnej ofensywie.

osw.waw.pl

niedziela, 13 listopada 2022


„Kommiersant”, cytując anonimowego informatora z kręgów rosyjskiej branży elektronicznej, stwierdza, że przed inwazją Rosji na Ukrainę wskaźnik wadliwości importowanych z Chin chipów wynosił 2%. Od początku wojny zaczął szybko rosnąć i już po 1-2 miesiącach rosyjscy producenci musieli się borykać z elementami półprzewodnikowymi o 40% awaryjności.

Co istotne nawet 2% wskaźnik awaryjności jest uznawany za zbyt wysoki, jako wpływający na współczynnik awaryjności urządzeń końcowych lub elementów do nich. Za to 40% wskaźnik awaryjności oznacza, iż całe partie świeżo wyprodukowanych urządzeń nie nadają się do niczego. Dziwnym trafem największą awaryjność wykazują chipy Dual Use, które mogą mieć zastosowanie militarne – tu w niektórych partiach procent wadliwych przekracza 50. Jest niemal pewne, że tego typu „odkrycia” przyczynią się do wielkich problemów w rosyjskim przemyśle zbrojeniowym, zwłaszcza w jego części lotniczej i pancerno-zmechanizowanej.

„Kommiersant” zauważa przy tym, że dostawy nowego rosyjskiego sprzętu elektronicznego są zaburzone, bowiem większość producentów wycofała się z Rosji. Obowiązuje też embargo na komponenty elektroniczne oraz sankcje na podzespoły do nich i narzędzia do ich produkcji, w efekcie czego producenci muszą korzystać z szarej strefy, zwłaszcza jeśli chodzi o komponenty. Gazeta o brak dostaw obwinia sankcje gospodarcze Zachodu nałożone na Rosję po jej napaści na Ukrainę.

Jednak korzystanie z działających w szarej strefie pośredników w czasie sankcji i embarga sprowadza się do tego, że przemysł bierze wszystko co mogą dostarczyć, a oni wiedzą, że nie muszą zwracać uwagi ani na obsługę klienta ani na jakość – przyznają analitycy cytowani przez „Kommiersanta”. Informatorzy gazety zastanawiają się czy Chiny tolerując u siebie pośredników nielegalnym sprzętem po prostu nie wykorzystują okazji, by Rosję nieco osłabić i zarobić na tym. Chiny bowiem nie bardzo aprobują atak na Ukrainę, który zrujnował im program Pasa i Szlaku i raczej nie protestują przeciw międzynarodowej izolacji Rosji.

Z drugiej strony w czasie, gdy większość liberalnych demokracji na świecie zamknęła drzwi przed Huawei, ZTE i innymi firmami high-tech, poprawiają się z racji wojny w Ukrainie, perspektywy eksportowe chińskich firm technologicznych w całej Azji. W tej sytuacji rosyjski rynek nie jest dla nich taki ważny i mogą one wysprzedawać swoje magazyny działającym w szarej strefie pośrednikom, zarabiając na fatalnej sytuacji Rosji, aby po zakończeniu wojny tym łatwiej przejąć cały rosyjski rynek.

isbiznes.pl

Chersoń świętuje już od trzech dni; chociaż w mieście nie ma łączności i prądu, to na głównym placu miasta wciąż trwa dyskoteka - podał w niedzielę portal Hromadske. Na ulicach wciąż widać wiele flag narodowych i witanych łzami i uciskami żołnierzy ukraińskich. Miasto, które oficjalnie wyzwolone zostało w piątek, zaczęło świętować już dzień wcześniej.

Jak zwróciła uwagę w TOK FM Olga Popovych, to symboliczne zwycięstwo. - Chersoń był jedynym miastem obwodowym, które udało się Rosji zaatakować i kontrolować. Ale za tą symboliką niestety idą też duże straty, dużo jest bólu, a i wojna też nie jest jeszcze wygrana - mówiła historyczka w "Magazynie Radia TOK FM".

W jej ocenie obrazy z południa Ukrainy pokazują jednak jeszcze inną ważną rzecz - to, na ile kłamliwa była propaganda rosyjska. - Ona wywracała rzeczywistość, mówiąc, że południe Ukrainy w większości jest rosyjskojęzyczne, że będzie wspierało Rosję, że czeka na Rosję, że nie akceptuje władzy w Kijowie. Teraz widźmy, że to całkowite kłamstwo. Niezależnie od tego, jaka by nie była ukraińska władza i sytuacja w Ukrainie, Ukraińcy wszędzie - na różnych terenach - chcą Ukrainy. Dla nich Ukraina to jest wybór - dodała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

Wśród okrzyków na głównych placach Chersonia można była wyłowić m.in. "Chwała Ukrainie! ZSU (Ukraińskie Siły Zbrojne) to po prostu zuchy!", "Doczekaliśmy się Was". Do wojskowych podchodziły kobiety - po kolei obejmowały i przytulały każdego. Jedna z nich złożyła ręce przed żołnierzem jak do modlitwy i mówiła po rosyjsku: "Cali i zdrowi! Dziękujemy".

Chersoń był pod okupacją rosyjską przez 255 dni.

tokfm.pl

sobota, 12 listopada 2022


Wycofanie się Rosji z Chersonia rozpala ideologiczne rozłamy między zwolennikami wojny, a prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podważając zaufanie co do zaangażowania Putina i zdolności do wywiązania się z jego wojennych obietnic. Prowojenny rosyjski ideolog Aleksander Dugin otwarcie skrytykował Putina – którego nazywał autokratą – za to, że nie podtrzymał rosyjskiej ideologii, poddając Chersoń 12 listopada. Dugin powiedział, że ta rosyjska ideologia określa odpowiedzialność Rosji za obronę „rosyjskich miast”, takich jak Cherson, Biełgorod, Kursk, Donieck i Symferopol. Dugin zauważył, że autokrata ma obowiązek samodzielnie ocalić swój naród lub stawić czoła losowi „króla deszczów”, nawiązując do "Złotej gałęzi" sir Jamesa Frazera, w której król został zabity, ponieważ nie był w stanie sprowadzić deszczu podczas suszy. Dugin zbagatelizował również rolę doradców Putina w ubytkach ochrony rosyjskiego świata i zauważył, że dowódca sił rosyjskich na Ukrainie, generał armii Siergiej Surowikin nie był odpowiedzialny za polityczną decyzję o wycofaniu się z Chersonia. Dugin zauważył, że autokrata nie może naprawić tego odchylenia od ideologii samymi wystąpieniami publicznymi, dodając, że „władza w Rosji nie może zrezygnować /już/ z niczego innego” i że „granica została osiągnięta”. Oskarżył również administrację prezydencką o podtrzymywanie „fałszywej” ideologii z powodu strachu przed zaangażowaniem się w „rosyjską ideę”. Dugin odniósł się również do użycia taktycznej broni jądrowej, który niejasno określił jako „koniec” i zauważył, że zaległe rosyjskie zmiany w kampanii wojskowej nie przyniosły żadnego efektu, który zmieniłby bieg wojny. Zasugerował jednak również, że Rosja musi zobowiązać się do "rosyjskiej idei", zamiast dążyć do „głupiego” użycia broni jądrowej.

Putinowi /coraz/ trudniej jest udobruchać część wysoce zideologizowanego, prowojennego elektoratu ze względu na niezdolność wojska do realizacji jego maksymalistycznych celów obalenia ukraińskiego rządu i zajęcia całej Ukrainy, jak wcześniej oceniało ISW. Nacjonalistyczni propagandyści Putina, tacy jak Władimir Sołowjow, coraz częściej domagają się, aby Kreml i wyższe dowództwo wojskowe w całości zaangażowały się w realizację swoich celów na Ukrainie, a Sołowjow wzywał nawet do pełnej mobilizacji i zwolnienia niekompetentnych urzędników po kapitulacji Chersonia. Wybrani milbloggerzy krytykowali wcześniej Putina za brak odpowiedzi na atak na most w Cieśninie Kerczeńskiej 9 października, podczas gdy inni zauważyli, że Putin nie podtrzymuje ideologii rosyjskiej wyższości od 2014 roku. Bezpośrednia krytyka Putina w prowojennej społeczności jest niemal bezprecedensowa, a głośny i nieuzasadniony atak Dugina na Putina może wskazywać na zmianę wśród rosyjskich ideologów nacjonalistycznych. Stale rosnące wśród skrajnych rosyjskich nacjonalistów wątpliwości co do przywiązania Putina do rosyjskiej ideologii zmniejszają atrakcyjność Putina dla społeczności nacjonalistycznej, podczas gdy mobilizacja i wysokie ofiary prawdopodobnie nadal będą niepokoić członków rosyjskiego społeczeństwa.

Kanały powiązane z Grupą Wagnera również zwracają się przeciwko Kremlowi po utracie obwodu chersońskiego, co może jeszcze bardziej zwiększyć wpływy frakcji siłowików. Niektórzy milbloggerzy sugerowali, że Kreml zdradził Chersoń przez „wyprzedanie się”, podczas gdy inni zauważyli, że Kreml konsekwentnie oddawał swoje terytoria bez pytania narodu rosyjskiego. Inni milbloggerzy dalej kwestionowali zasadność deklarowanego 87% wskaźnika poparcia dla rosyjskiej aneksji obwodu chersońskiego. Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, i niektórzy blogerzy ​​dyskutowali wcześniej o możliwości włączenia się „rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego” w obronę Rosji. Rosnąca krytyka decyzji o wycofaniu się z zachodniego Chersonia kontrastuje z powszechnym poparciem dla tej decyzji wśród społeczności milbloggerów do tej pory.

(...)

Rosyjscy oficerowie wojskowi mogą próbować ograniczyć koszty generowania sił zbrojnych, tworząc uzasadnienia, aby uniknąć płacenia żołnierzom obiecanych płatności i świadczeń. Rosyjskie media poinformowały 11 listopada, że ​​dwóch rannych rosyjskich ochotników otrzymało zawiadomienia o dezercji i przestało otrzymywać płatności. Znany rosyjski kanał na Telegramie oskarżył oficerów o celowe oznaczanie rannych żołnierzy jako dezerterów, aby wyeliminować potrzebę finansowania ich świadczeń i opieki medycznej. Kanał twierdził, że publiczne oburzenie skłoniło władze do poprawienia sytuacji jednego z żołnierzy. Pracownicy szpitala rzekomo wyrzucili drugiego żołnierza na ulicę, a on podobno nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoją sytuację. ISW informowało wcześniej, że płatności dla żołnierzy kontraktowych, żołnierzy ochotników, i zmobilizowani rezerwiści stanowią duże obciążenie finansowe zarówno dla rosyjskiego rządu federalnego, jak i rosyjskich regionów. Nie jest jasne, skąd urzędnicy znajdą fundusze na wsparcie tworzenia sił, a rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) już /teraz/ nie dostarczyło żołnierzom podstawowych zapasów i sprzętu. Zachęty i wypłaty premii dodatkowo pogarszają wyzwania finansowe. Jednak urzędnicy nadal obiecują ochotnikom i zmobilizowanym żołnierzom dalsze korzyści w miarę wzrostu niezadowolenia społecznego z generowania sił.

understandingwar.org

piątek, 11 listopada 2022


Wojska ukraińskie dokonały 11 listopada znacznych zdobyczy terytorialnych w całym obwodzie chersońskim i będą kontynuować konsolidację kontroli nad zachodnim brzegiem w nadchodzących dniach. Geolokalizowane nagrania i obrazy pokazują, że siły ukraińskie wkroczyły do ​​miasta Chersoń prawdopodobnie wzdłuż autostrady T1501 od zachodu i M14 od północy i przejęły kontrolę nad miastem Chersoń i kilkoma okolicznymi osadami położonymi wzdłuż tych dróg. Główny Zarząd Wywiadu Ukrainy (GUR) potwierdził w szczególności, że wojska ukraińskie wkroczyły do ​​miasta Chersoń, a geolokalizowane materiały z mediów społecznościowych pokazują cywilów witających wojska ukraińskie w centrum miasta. Wojska ukraińskie przejęły również kontrolę nad Kyselivką i Czarnobajewką, dwoma krytycznymi osadami wzdłuż autostrady M14 na północny zachód od miasta Chersoń. Geolokalizowane media społecznościowe dodatkowo pokazują, że wojska ukraińskie posunęły się na południe wzdłuż autostrady T1505 z pozycji w Snihuriwce (na północny wschód od granicy obwodu chersońsko-mikołajowskiego) i wyzwoliły kilka osad na tej linii, w tym Lymanets i Inhulets. Siły ukraińskie wkroczyły do ​​Berysławia (60 km na wschód od miasta Chersoń), a nagrania z mediów społecznościowych dostarczają dowodów na obecność ukraińskich żołnierzy w osadach wzdłuż autostrady P47, która biegnie na zachód od obszaru Berysławia w kierunku miasta Chersoń. Materiał przesłany do Telegrama pokazuje w szczególności ukraińskie wojska w Tiahynce, osadzie między Chersoniem a Berysławiem, bezpośrednio na zachodnim brzegu Dniepru. Siły ukraińskie będą nadal poruszać się głównymi drogami w kierunku rzeki Dniepr i wyzwalać dodatkowe osady w nadchodzących dniach.

understandingwar.org

O otrzymaniu przez Władimira Putina warunków kapitulacji poinformował rosyjski politolog, prof. Walerij Sołowiej. Jak przekazał, kapitulacja miałaby wiązać się m.in. z oddaniem przez Rosję całego okupowanego terytorium Ukrainy z wyjątkiem Krymu, który stałby się strefą zdemilitaryzowaną. O sprawie pisze "Daily Mail".

Sołowiej powiedział, że dokładne warunki umowy oznaczałyby rezygnację Rosji z wszelkich roszczeń do obwodów chersońskiego, zaporoskiego, donieckiego i ługańskiego, łącznie z obszarami okupowanymi od 2014 r. Krym miałby pozostać częścią Rosji, ale zostałby zmuszony do demilitaryzacji, co wiązałoby się z przeniesieniem Floty Czarnomorskiej. Dyskusja nad zmianą statusu półwyspu nie zostałaby podjęta do 2029 r.

Strefa zdemilitaryzowana o szerokości 60 mil zostałaby też utworzona wzdłuż granic Ukrainy z Białorusią i Rosją. Rosja musiałaby także zrezygnować ze swojej obecności wojskowej w Naddniestrzu w Mołdawii. Z kolei Ukraina miałaby zobowiązać się do niewstępowania do NATO przez co najmniej siedem lat.

Jak twierdzi Sołowiej, sześć krajów zgodziło się zapewnić gwarancje bezpieczeństwa w ramach umowy. Nie wiadomo jednak, o jakie państwa chodzi. Gwarancje prawdopodobnie obejmowałyby sojusz, który miałby stanąć w obronie Ukrainy, gdyby została ponownie zaatakowana. Gwarantami prawdopodobnie byliby najbliżsi sojusznicy Kijowa – między innymi USA i Wielka Brytania — pisze "Daily Mail".

Prof. Sołowiej stwierdził też, że Putin i jego ludzie uniknęliby zarzutów karnych w związku z wojną i mogliby pozostać u władzy. Ekspert przekazał, że propozycja była przedyskutowana między Kijowem a jego zachodnimi sojusznikami, zanim została przedstawiona najbliższym kręgom Putina, które miały "pozytywnie zareagować na ten pomysł".

onet.pl

czwartek, 10 listopada 2022


9 listopada podczas spotkania ministra obrony FR Siergieja Szojgu z dowódcą „operacji specjalnej” gen. Siergiejem Surowikinem poinformowano, że siły rosyjskie operujące w rejonie Chersonia zostaną wycofane na lewy brzeg Dniepru i zajmą pozycje obronne wzdłuż rzeki. Surowikin ocenił, że zniszczenie tamy w Nowej Kachowce oraz intensywne odprowadzanie wody przez zaporę elektrowni w Kijowie mogłyby spowodować „całkowitą izolację” grupy wojsk na prawym brzegu Dniepru. Podkreślił, że dąży się w ten sposób do ocalenia życia żołnierzy i zachowania ich zdolności bojowej, by mogli zostać zaangażowani na innych kierunkach. Według zapowiedzi dowódcy do „manewru wojsk” rosyjskich dojdzie w niedalekiej przyszłości. Surowikin zapewnił, że jednostki inżynieryjne utrzymują przeprawy przez Dniepr pomimo ich niszczenia przez artylerię rakietową przeciwnika, a z prawego brzegu rzeki ewakuowano ponad 115 tys. ludzi.

Oświadczenie dowódcy spotkało się ze wstrzemięźliwą reakcją Kijowa. Odnosząc się do informacji o planowanym wycofaniu się agresora, prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że jest to nie tyle gest dobrej woli, ile efekt skutecznych działań armii ukraińskiej. Ostrzegł Kreml, że próba wysadzenia elektrowni wodnej w Nowej Kachowce i pozbawienia chłodzenia siłowni jądrowej w Zaporożu będzie oznaczać „wypowiedzenie wojny całemu światu”. 10 listopada zastępca szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Ołeksij Hromow stwierdził, że wycofywanie się sił rosyjskich z Chersonia to efekt aktywności wojsk ukraińskich, które zniszczyły trasy logistyczne i system zaopatrzenia wroga oraz naruszyły jego system dowodzenia. Doradca szefa Biura Prezydenta Mychajło Podolak oznajmił, że na razie nie widać żadnych oznak opuszczania miasta przez wojska najeźdźcze, które wciąż pozostają na prawym brzegu Dniepru.

Jeszcze 8 listopada Rosjanie mieli wzmacniać tamtejsze zgrupowanie, m.in. przerzucając do niego za pomocą przepraw promowych czołgi. Równocześnie miała trwać ewakuacja cywilów na lewy brzeg, m.in. z wykorzystaniem uszkodzonego mostu Antonowskiego. Tego dnia miało też dojść do kolejnych ukraińskich ataków w rejonie wsi Posad-Pokrowśke na pograniczu obwodów mikołajowskiego i chersońskiego, w okolicy Snihuriwki w obwodzie mikołajowskim, gdzie starcia miały szczególnie ciężki przebieg, oraz pomiędzy Dawydiwym Bridem a Dudczanami w obwodzie chersońskim. 9 listopada rosyjscy saperzy mieli przystąpić do wysadzania mostów na głównej drodze wzdłuż prawego brzegu Dniepru, a także z północy w stronę Chersonia. Siły agresora rozpoczęły również opuszczanie części pozycji na linii kontaktu. Wieczorem ukraińskie pododdziały rozpoznawcze miały wejść do miejscowości Prawdyne na południowy zachód od wsi Posad-Pokrowśke i na południowy zachód od Dawydiwego Bridu, a 10 listopada rano – do Snihuriwki.

Najeźdźcy kontynuują działania ofensywne w obwodzie donieckim. Bez powodzenia atakowali pozycje ukraińskie na obrzeżach Bachmutu oraz w miejscowościach na północny wschód i południe od niego, a także na północ od Gorłówki. Walki trwają w łuku na zachód od Doniecka oraz na północ i południe od Wuhłedaru. W rejonie Pawliwki siły ukraińskie miały kontratakować, a Rosjanie – ponieść szczególnie ciężkie straty. Do ataków z obu stron dochodziło w obwodzie ługańskim, na kierunku Swatowego.

Rozpoczęcie wycofywania się z prawego brzegu Dniepru nie wpłynęło na aktywność artylerii i lotnictwa agresora, które nadal ostrzeliwują i bombardują pozycje i zaplecze wojsk przeciwnika wzdłuż całej linii styczności oraz na przygranicznych obszarach obwodów czernihowskiego i sumskiego. Rosjanie kontynuowali także ataki rakietowe i z wykorzystaniem dronów na infrastrukturę energetyczną i przemysłową w Dnieprze, Krzywym Rogu, Kramatorsku i Mikołajowie oraz w rejonie Krzemieńczuka i Zaporoża. Ukraińskie artyleria i lotnictwo atakowały głównie w obwodzie chersońskim i – w mniejszym stopniu – w Donbasie. Do ukraińskiej dywersji miało dojść w okolicach Mariupola.

Pentagon potwierdził przekazanie Kijowowi pierwszych dwóch systemów obrony powietrznej NASAMS, które miały już zostać wykorzystane w działaniach bojowych. Na Ukrainę miały także dotrzeć z Hiszpanii wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych Aspide oraz pierwszych sześć z 14 zakupionych w Wielkiej Brytanii przez fundację Petra Poroszenki bojowych wozów rozpoznawczych Spartan. Brytyjski resort obrony poinformował ponadto o przekazaniu blisko 1000 dodatkowych rakiet do zestawów przeciwlotniczych, a francuski – o pierwszych sześciu armatohaubicach CAESAR z nowej partii, które mają trafić na Ukrainę w ciągu kilku tygodni.

9 listopada Szef Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA gen. Mark Milley nazwał inwazję na Ukrainę „ogromnym błędem strategicznym”. Nie wykluczył, że straty, jakie poniosły Rosja (ponad 100 tys. zabitych i rannych) i Ukraina spowodują, że w przypadku ustabilizowania linii frontu rozważą one możliwość negocjacji dotyczących zakończenia konfliktu. Dodał, że Stany Zjednoczone wciąż będą zbroić Ukrainę, nawet jeśli całkowite zwycięstwo militarne którejś ze stron wydaje się coraz mniej prawdopodobne. Potwierdził też, że amerykańscy wojskowi widzą wstępne oznaki opuszczania przez Rosjan Chersonia. Dodał, że wycofanie 20–30 tys. żołnierzy z zachodniego brzegu Dniepru może zająć tygodnie. Z kolei brytyjski wywiad ocenia, że wycofanie sił najeźdźcy z prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego nastąpi w ciągu kilku dni pod osłoną ognia artyleryjskiego. Zdolności agresora do utrzymania wojsk na zachodnim brzegu Dniepru zostały zagrożone przez ukraińskie ataki na rosyjskie szlaki zaopatrzenia.

7 listopada prezydent Zełenski poinformował o przekazaniu państwu aktywów przedsiębiorstw o znaczeniu strategicznym. Uzasadnił to koniecznością wsparcia sił zbrojnych. Narodowa Komisja Papierów Wartościowych Ukrainy opublikowała uchwałę o przymusowym przejęciu przez państwo akcji spółek Ukrnafta, Ukrtatnafta, Motor Sicz, AwtoKrAZ i Zaporiżtransformator. Zajęte aktywa uzyskały status własności wojskowej, a zarządzanie nimi przekazano Ministerstwu Obrony. Władze nie wykluczają, że po zakończeniu wojny firmy zostaną zwrócone właścicielom lub będą wypłacone odszkodowania. Ukrnafta to największa w kraju firma wydobywającą gaz i ropę, dysponuje też najbardziej rozwiniętą siecią stacji benzynowych. Ukrtatnafta to zaś spółka rafinująca ropę naftową. Udziały w nich posiadał oligarcha Ihor Kołomojski. Firma motoryzacyjna AwtoKrAZ jest częścią grupy Finance and Credit Kostiantyna Żewaho, który opuścił Ukrainę i przeniósł się do Monako, a produkująca transformatory Zaporiżtransformator należała do Kostiantyna Hryhoryszyna. Przejęcie zakładów lotniczych Motor Sicz ma charakter symboliczny – stały się one własnością państwa jeszcze wiosną 2021 r., a ich były właściciel Wiaczesław Bohusłajew przebywa w areszcie w związku z zarzutami o współpracę z Rosjanami. Władze podkreśliły, że nie chodzi o nacjonalizację przedsiębiorstw, a jedynie o czasowe ich przejęcie w warunkach stanu wojennego. Szef resortu obrony wskazał, że ich produkcja odgrywa istotną rolę w utrzymania potencjału Sił Zbrojnych, w tym zaopatrzeniu w paliwa i smary oraz remontach uszkodzonego sprzętu, a przejęcie zakładów transformatorowych jest niezbędne do przeprowadzania napraw niszczonej przez przeciwnika infrastruktury energetycznej.

9 listopada Służba Bezpieczeństwa Ukrainy powiadomiła o neutralizacji grupy dywersyjnej FSB działającej w Kijowie i obwodzie sumskim. Do głównych zadań wroga należały zbieranie danych osobowych i lokalizacja dowódców jednostek ukraińskich. Otrzymane informacje planowano wykorzystać do przygotowania fizycznej eliminacji wojskowych oraz zniszczenia magazynów broni i sprzętu wojskowego.

Tego samego dnia szef Departamentu Cyberbezpieczeństwa SBU Ilja Witiuk przekazał, że ostrzałom obiektów energetycznych towarzyszą cyberataki. Rosjanie przeprowadzają ich ponad 10 dziennie, co w najgorszych przypadkach może powodować przerwy w dostawach prądu. Według Witiuka większości cyberataków dokonują rosyjskie służby specjalne wspierane przez służby białoruskie. Liczba ataków w ostatnich latach rośnie: w 2020 r. było ich ok. 800, w 2021 – prawie 1400, a w tym – ponad 3500.

Komentarz

Możliwość opuszczenia przez najeźdźców rejonu Chersonia sygnalizował już wcześniej gen. Surowikin. 18 października przyznał on, że „powstała tam niełatwa sytuacja”, i uznał za celowe przeprowadzenie przez władze okupacyjne ewakuacji ludności cywilnej. Zwraca uwagę, że decyzję ogłosili wysocy rangą wojskowi, co pozwala zachować pozory planowej operacji wojskowej niemającej konsekwencji politycznych, zwłaszcza że Rosjanie zbudowali na lewym brzegu Dniepru trzy umocnione linie obrony. Podanie do wiadomości decyzji o „zaplanowanym manewrze” ma również uspokoić własne społeczeństwo, zaniepokojone rosnącymi kosztami wojny. W tym celu wojskowi podkreślają, że pierwszorzędnym zadaniem jest ochrona życia żołnierzy.

W wymiarze politycznym wycofanie się z Chersonia będzie porażką polityczną Kremla i kompromitacją dokonanej 30 września aneksji okupowanych terenów ukraińskich. Podważy autorytet państwa, niezdolnego do zagwarantowania bezpieczeństwa części „własnego” terytorium, i doprowadzi do spadku zaufania osób kolaborujących z Rosjanami. Chcąc obniżyć koszty polityczne decyzji, kremlowska propaganda przedstawia ją jako część przemyślanej operacji wojskowej mającej zapewnić powodzenie ofensywie na innym kierunku.

W wymiarze wojskowym decyzję o wycofywaniu się należy oceniać jako adekwatną do sytuacji. Najeźdźcy nie byli w stanie zapewnić należytej osłony przepraw przez Dniepr przed ogniem artylerii obrońców (głównie z wyrzutni HIMARS), a przez to – terminowych dostaw zaopatrzenia dla walczących jednostek. Mimo że od początku października ukraińska ofensywa nie poczyniła w obwodzie chersońskim znaczących postępów, a ponawiane ataki były przez Rosjan odpierane, utrzymywanie wojsk na omawianym obszarze generowało dla agresora wyłącznie koszty.

Decyzja nie gwarantuje szybkiego opuszczenia przez Rosjan prawego brzegu Dniepru. Wszystko zależy od działań podjętych przez stronę ukraińską, dla której przeprawiające się przez rzekę wojska wroga będą dogodnym celem. Agresor najprawdopodobniej będzie bronił się przed takim ryzykiem, ewakuując żołnierzy razem z mieszkańcami obwodu (będą oni stanowili żywe tarcze). Zabezpieczeniu przed szybkim postępem sił ukraińskich służą również posunięcia mające spowolnić ich ruch (niszczenie przepraw, minowanie terenu i obiektów cywilnych). Jeżeli okażą się one nieskuteczne, to nie można wykluczyć, że Rosjanie wstrzymają wycofywanie się i stawią zdecydowany opór, aby uniknąć masakry ewakuowanych żołnierzy.

Przeniesienie linii styczności w obwodzie chersońskim na Dniepr sprawia, że prowadzenie (kontynuowanie) działań ofensywnych przez którąkolwiek ze stron będzie wiązało się z koniecznością sforsowania rzeki. Obecnie ani siły ukraińskie, ani rosyjskie nie mają jednak możliwości przeprowadzenia dużej operacji desantowej. W przypadku Ukrainy jej ewentualna realizacja w całości zależy od woli Zachodu, który musiałby dostarczyć wszystkie potrzebne środki. Należy więc przyjąć, że linia Dniepru może na dłuższy czas stać się granicą terytorium okupowanego przez Rosję.

osw.waw.pl

środa, 9 listopada 2022


Węgry poinformowały ministrów finansów UE na spotkaniu w Brukseli, że nie poprą zmian niezbędnych do przygotowania pakietu pomocowego dla Ukrainy w wysokości 18 mld euro w przyszłym roku - podaje Europejska Prawda, powołując się na źródła Bloomberga.

(...)

Prezydent Indonezji Joko Widodo powiedział dziennikowi „Financial Times”, że po rozmowie telefonicznej z Putinem odniósł „silne wrażenie”, że nie zamierza on wziąć udziału w szczycie na Bali, pierwszym takim spotkaniu od czasu rozpoczęcia inwazji Rosji na Ukrainę. Na szczyt Widodo zaprosił również Wołodymyra Zełenskiego, mimo że kraj ten nie należy do grupy G20.

Zełenski początkowo przyjął zaproszenie, zapowiadając udział w szczycie poprzez łączę wideo, ale później zagroził bojkotem, jeśli w spotkaniu miałby uczestniczyć Putin.

(...)

Na Ukrainie zginęło kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich żołnierzy, a zatem więcej, niż podczas inwazji Związku Radzieckiego na Afganistan w latach 80. XX wieku. Rosja wyjdzie z tej wojny słabsza, niż była przed rozpoczęciem agresji - ocenił Kahl podczas rozmowy z dziennikarzami w ramach inicjatywy "Project for Media and National Security", zorganizowanej przez Uniwersytet Jerzego Waszyngtona (George Washington University).

Putin już poniósł porażkę, ponieważ inwazja na Ukrainę okazała się poważnym strategicznym błędem Kremla; Rosja straciła w tej wojnie około połowy wszystkich swoich czołgów i większość precyzyjnych pocisków rakietowych - oznajmił w środę amerykański wiceminister obrony ds. politycznych Colin Kahl, cytowany przez CNN.

(...)

Zastępca Chersońskiej Rady Obwodowej Serhij Chłan powiedział na kanale Espresso, że rosyjscy okupanci zaczęli załamywać całą linię frontu na prawym brzegu Dniepru. Potwierdza to poprzednie doniesienia o wycofywaniu się wojsk rosyjskich z obwodu chersońskiego.

- W kierunku Berysławia okupanci zniknęli w kilku osadach - mówił Chłan. - Okupanci wysadzają mosty, aby zatrzymać ofensywę naszych sił zbrojnych. Umacniają też swoje pozycje w rejonie Nowej Kachówki i Kozatske, aby zapewnić sobie bezpieczny odwrót - dodał.

(...)

Mianowany przez Rosjan wiceszef administracji obwodu chersońskiego Kirył Stremusow nie żyje. Zginął w wypadku samochodowym - podaje serwis izvestia.ru

Informację podał na swoim Telegramie rosyjski propagandysta Siemion Pegow, powołując się na kierowcę Stremusowa.

Do wypadku miało dojść w okolicach Geniczeska w obwodzie chersońskim. Informację potwierdziły serwisowi służby prasowe szefa obwodu Wołodymyra Saldo.

(...)

Na okupowanych terenach w zachodniej części obwodu chersońskiego, na prawym brzegu Dniepru, rosyjskie wojska niszczą wszystkie mosty, próbując w ten sposób spowolnić natarcie ukraińskich sił i zapewnić sobie możliwość kontrolowanego odwrotu - powiadomił w środę Serhij Chłań, lojalny wobec Kijowa deputowany do rady Chersońszczyzny.

(...)

Śmierć swojego zastępcy Kiryła Stremusowa potwierdził szef administracji obwodu chersońskiego Wołodymyr Saldo.

(...)

Jak podaje RIA Novosti, szef MON Rosji Siergiej Szojgu nakazał wojskom rosyjskim wycofać się z Chersonia na lewy brzeg Dniepru.

Pojawiają się pierwsze doniesienia o wycofaniu Rosjan ze Snihuriwki. Decyzję o wycofaniu na lewy brzeg Dniepru miał potwierdzić gen. Siergiej Surowikin, głównodowodzący rosyjskiej armii w Ukrainie.

Film, na którym minister obrony Rosji Siergiej Szojgu nakazuje generałowi Siergiejowi Suriwikinowi rozpoczęcie wycofywania sił rosyjskich z zachodniego brzegu Dniepru, opublikował ukraiński dziennikarz Wiktor Kowalenko. Szojgu powiedział, że "życie żołnierzy Rosji jest dla nas zawsze priorytetem".

(...)

Podolak zaznaczył również, że pewne rosyjskie siły pozostają w Chersoniu i dodał, że Ukraina nie zwraca uwagi na rosyjskie oświadczenia. Słowa i działania są rozbieżne - powiedział.

- Jest zbyt wcześnie, by mówić o rosyjskim wycofaniu się z Chersonia - ocenił w środę Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Według Podolaka do regionu ściągany jest dodatkowy skład osobowy.

(...)

- W związku z utrudnionymi dostawami z lewego brzegu rosną ceny produktów, leków, benzyny, bardzo drogie są środki higieniczne. Kiedy z budynku administracji obwodowej wyjechali Rosjanie, zaczęli tam przychodzić bezdomni. Jest tam ciepło i wygodnie, działa ogrzewanie - powiedział Wołodymyr, który przebywa w mieście od początku okupacji w marcu.

Hromadske pisze, że w poniedziałek z Chersonia wypłynął ostatni z promów, którymi rosyjska okupacyjna administracja "ewakuowała" mieszkańców na lewy (wschodni) brzeg Dniepru. "Ewakuacja" trwała od 20 października. Okupanci mówią o 80 tysięcy ewakuowanych, zaś miejscowi podają znacznie mniejszą liczbę: 8-10 tys.

(...)

Rosyjskie media podają, że kierowca mianowanego przez Rosję wicegubernatora obwodu chersońskiego Kiryła Stremusowa stracił panowanie nad pojazdem, próbując uniknąć zderzenia z nadjeżdżającą ciężarówką.

(...)

Wśród zmobilizowanych rosyjskich obywateli, przechodzących przeszkolenie w obwodzie kurskim i briańskim w Rosji, "znacząco pogarsza się stan moralno-psychologiczny w związku z tym, że obrazki rosyjskiej propagandy nie odpowiadają prawdziwej sytuacji" - podaje sztab. Na pogarszanie się ich stanu wpływają też "nieludzkie warunki", w których przebywają, oraz brak obiecanych wypłat - czytamy.

(...)

Rosyjskim jednostkom, które przechodzą szkolenie w okolicach miasta Baranowicze na Białorusi wydano przestarzałą broń i wyposażenie: metalowe hełmy modelu z czasów II wojny światowej i oprzyrządowanie obronne z lat 60. i 70. - pisze sztab. Duża część broni strzeleckiej, karabinów automatycznych AK-74, nie nadaje się do użytku przez złe warunki przechowywania.

(...)

- Wycofanie się Rosji z Chersonia nie jest powodem do rozpoczęcia negocjacji - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

(...)

Dziennikarz Onetu Marcin Wyrwał zwrócił się do doradcy ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Antona Geraszczenki z prośbą o udzielenie komentarza dotyczącego wycofania się Rosjan z Chersonia. - Udzielę go, kiedy ono [wycofanie] będzie. Póki co nie ma go – odpowiedział Anton Geraszczenko. To oznacza, że Rosjanie wciąż znajdują się w mieście, a ich wycofanie pozostaje w sferze deklaracji.

(...)

Ramzan Kadyrow, prorosyjski przywódca Czeczenii, powiedział, że popiera decyzję rosyjskiego MON o wycofaniu wojsk z części obwodu chersońskiego.

Kadyrow, który wcześniej często krytykował Szojgu i dowództwo rosysjkie, powiedział, że gen. Siergiej Surowikin "uratował tysiące żołnierzy".

"Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, gen. Surowikin dokonał trudnego, ale słusznego wyboru między bezsensownymi ofiarami a ratowaniem bezcennego życia żołnierzy" - napisał Kadyrow.

"Wszyscy wiedzieli od pierwszych dni operacji specjalnej, że Chersoń to trudny teren bojowy (...) Uważam, że Surowikin zachował się jak prawdziwy wojskowy generał, niebojący się krytyki. On jest odpowiedzialny za ludzi" - podsumował.

(...)

Rzeczniczka dowództwa operacyjnego Południe ukraińskiej armii Natalia Humeniuk, cytowana przez Suspilne, podkreśliła, że sytuacja w Snihuriwce wymaga "informacyjnej ciszy".

12-tysięczna miejscowość Snihuriwka, ważny węzeł kolejowy w pobliżu granicy z obwodem chersońskim, została zajęta przez siły najeźdźcy w marcu. Eksperci podkreślają, że odbicie Snhuriwki otwiera ukraińskiej armii drogę na okupowany Chersoń.

(...)

Zobaczymy, czy po odzyskaniu Chersonia stanowiska Rosji i Ukrainy zmienią się i czy Ukraina będzie skłonna do kompromisu - powiedział w środę prezydent USA Joe Biden podczas konferencji prasowej po wyborach do Kongresu USA. Zapowiedział też, że ma nadzieję na kontynuację współpracy z Republikanami ws. pomocy Ukrainie.

"Wiedzieliśmy od pewnego czasu, że oni, rosyjskie wojsko, mają duże problemy. Zobaczymy, czy doprowadzi to do zmiany ich pozycji zimą (...) i tego, czy Ukraina będzie skłonna do kompromisów z Rosją" - powiedział Biden, pytany o zapowiadane przez Rosję wycofanie wojsk z Chersonia. Zaznaczył, że nic nie wskazuje, by do podjęcia rozmów był gotowy Putin.

Biden powiedział też, że ma nadzieję, że w kluczowej sprawie polityki zagranicznej, "będziemy kontynuować ponadpartyjną współpracę, by sprzeciwiać się rosyjskiej agresji".

onet.pl

Irański państwowy magazyn  Nour News Agency  poinformował, że sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Nikołaj Patruszew przybył do Teheranu 8 listopada, prawdopodobnie w celu przedyskutowania potencjalnej sprzedaży irańskich pocisków balistycznych do Rosji. Agencja Informacyjna Nour  ogłosiła przybycie Patruszewa w anglojęzycznym tweecie, stwierdzając, że sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) Ali Shamkhani zaprosił Patruszewa i zauważył, że Patruszew spotka się również z innymi wysokimi rangą irańskimi urzędnikami politycznymi i gospodarczymi w celu omówienia Współpraca rosyjsko-irańska. Nour Agencja Prasowa jest powiązany z SNSC. SNSC prawdopodobnie ogłosiła przybycie Patruszewa do Iranu, aby zwrócić uwagę międzynarodowej publiczności (a nie w kraju) na pogłębiającą się współpracę między Moskwą a Teheranem, a także pośrednio podkreślić, że wysoki rangą urzędnik rosyjski zwrócił się do Iranu o pomoc na Ukrainie. Dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Qassem Solejmani w 2015 r. udał się do Moskwy, aby zaapelować do Rosji o interwencję w wojnie domowej w Syrii. Teheran prawdopodobnie chętnie publicznie zasygnalizuje to zrównoważenie swojego strategicznego partnerstwa z Moskwą, zwłaszcza regionalnym irańskim przeciwnikom, z którymi Kreml okazjonalnie współpracuje, takim jak Izrael i Arabia Saudyjska. Wizyta Patruszewa w Iranie wiąże się w szczególności z doniesieniami, że reżim irański szuka rosyjskiej pomocy w tłumieniu protestów,

Kreml kontynuuje starania o potajemne pozyskiwanie amunicji do użycia na Ukrainie w celu złagodzenia skutków międzynarodowych sankcji i uzupełnienia trwającego przez Rosję uszczuplenia krajowych zapasów amunicji. Brytyjski outlet Sky News poinformował 8 listopada, że ​​Kreml przesłał w zamian 140 milionów euro w gotówce i wybór przechwyconych brytyjskich pocisków przeciwpancernych NLAW, amerykańskich pocisków przeciwpancernych Javelin i pocisku przeciwlotniczego Stinger do Teheranu 20 sierpnia za 160 dodatkowych dronów Shahed-136 do użytku na Ukrainie. Ukraińskie Centrum Oporu poinformowało 8 listopada, że ​​Teheran nadal dostarcza Moskwie drony typu Mohajer, Arash i Shahed drogą powietrzną i morską za pośrednictwem irańskich państwowych i prywatnych podmiotów. Ukraińskie Centrum Oporu podało dodatkowo, że z powodu awarii rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego rosyjscy przywódcy wojskowi kontynuują starania o pozyskanie towarów podwójnego zastosowania (wojskowego i niewojskowego), takich jak chipy komputerowe, quadkoptery, noktowizory, oraz kamizelki kuloodporne z Turcji i wykorzystują transakcje kryptowalutowe, aby uniknąć śledzenia zakupów. Raporty te, rozpatrywane łącznie, wskazują, że Kreml dąży do obejścia sankcji poprzez angażowanie się w negocjacje „quid-pro-quo i pod stołem” z zagranicznymi podmiotami.

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały przygotowania obronne w obwodzie chersońskim 8 listopada. Południowe Dowództwo Operacyjne Ukrainy poinformowało, że wojska rosyjskie prowadzą aktywną obronę i próbują utrzymać okupowane pozycje w całym obwodzie chersońskim. Geolokalizowane materiały i zdjęcia zamieszczone na Twitterze 8 listopada pokazują rosyjskie bunkry (betonowe konstrukcje obronne) w Hola Prystan, około 8 km na południe od miasta Cherson na wschodnim brzegu Dniepru. Rosyjski milblogger powtórzył, że siły rosyjskie utrzymują pozycje w obwodzie chersońskim i stwierdził, że nie ma żadnych oznak, że rosyjskie wojska zamierzają się wycofać.

Rosyjskie źródła twierdziły, że 8 listopada wojska ukraińskie przeprowadziły ograniczone i nieudane ataki naziemne w całym obwodzie chersońskim. Rosyjscy milibloggerzy twierdzili, że siły ukraińskie próbowały zaatakować w pobliżu Prawdyny (25 km na północny zachód od miasta Chersoń), w zachodnim obwodzie chersońskim w pobliżu granicy obwodu chersońsko-mikołajowskiego Suchy Stavok i Davydiv Brid oraz w północnym obwodzie chersońskim w kierunku Suchanowe (35 km na północ od Berysławia). Rosyjskie źródło wskazało, że pododdziały Rosyjskich Sił Powietrznych (WDW) kontynuują operacje obronne na tych obszarach.

(...)

Kwestie finansowe i biurokratyczne w dalszym ciągu utrudniają rosyjskie starania o uzupełnienie dawnych elitarnych jednostek broniących krytycznych obszarów linii frontu, potencjalnie zagrażając integralności rosyjskiej obrony w okupowanych częściach Ukrainy. Rosyjskie źródło twierdziło, że petersburski ochotnik do 76. Gwardii Powietrznodesantowej Dywizji Szturmowej, niegdyś elitarnej jednostki, został zarejestrowany jako zmobilizowany żołnierz, a nie ochotnik, co uprawniało go tylko do wypłaty 50.000 rubli, a nie 100.000 rubli, jak wynagrodzenie dla wolontariuszy. Źródło twierdziło również, że dziewięciu innych ochotników z dywizji zostało podobnie źle oznaczonych. 76. Dywizja Powietrznodesantowa obecnie broni linii frontu w obwodzie chersońskim, gdzie siły rosyjskie desperacko potrzebują więcej ciał gotowych do walki lub zapewnienia osłony podczas kontrolowanego odwrotu.

Rosyjskie władze okupacyjne w obwodzie chersońskim mogą próbować wyrzucić mieszkańców z obwodu, odcinając komunikację na zachodnim brzegu Dniepru po zakończeniu masowych ewakuacji na wschodni brzeg. Rosyjski korespondent wojskowy w Cherson City twierdził 8 listopada, że ​​w Cherson City nie ma internetu, a linie telefoniczne działają tylko sporadycznie. Rosyjskie władze okupacyjne mogą chcieć przedłużyć blokadę łączności, aby zmusić mieszkańców do opuszczenia Chersonia i uniemożliwić mieszkańcom informowanie ukraińskich sił zbrojnych o sytuacji wojskowej, jeśli zdecydują się zostać. Doradca szefa Ukraińskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Serhija Chlana stwierdził, że władze okupacyjne w Chersoniu, Kachowce i Nowej Kachowce gromadzą dane osobowe mieszkańców, którzy nie ewakuowali się, w tym ich adresy i powody nieewakuacji. Władze okupacyjne będą prawdopodobnie wykorzystywały te dane do dalszego wymuszania współpracy z administracją okupacyjną, dopóki siły rosyjskie będą utrzymywać te tereny. Rosyjski zastępca szefa okupacyjnej administracji obwodu chersońskiego Kirill Stremousov twierdził, że mieszkańcy nadal mogą ewakuować się „prywatnie” i że ewakuacja nie jest obowiązkowa, co przeczy szefowi chersońskiej administracji okupacyjnej Vladimirowi Saldo, który stwierdził 1 listopada, że ​​ewakuacja mieszkańców w promieniu 15 km od Dniepru była obowiązkowa.

understandingwar.org