sobota, 12 listopada 2022


Wycofanie się Rosji z Chersonia rozpala ideologiczne rozłamy między zwolennikami wojny, a prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podważając zaufanie co do zaangażowania Putina i zdolności do wywiązania się z jego wojennych obietnic. Prowojenny rosyjski ideolog Aleksander Dugin otwarcie skrytykował Putina – którego nazywał autokratą – za to, że nie podtrzymał rosyjskiej ideologii, poddając Chersoń 12 listopada. Dugin powiedział, że ta rosyjska ideologia określa odpowiedzialność Rosji za obronę „rosyjskich miast”, takich jak Cherson, Biełgorod, Kursk, Donieck i Symferopol. Dugin zauważył, że autokrata ma obowiązek samodzielnie ocalić swój naród lub stawić czoła losowi „króla deszczów”, nawiązując do "Złotej gałęzi" sir Jamesa Frazera, w której król został zabity, ponieważ nie był w stanie sprowadzić deszczu podczas suszy. Dugin zbagatelizował również rolę doradców Putina w ubytkach ochrony rosyjskiego świata i zauważył, że dowódca sił rosyjskich na Ukrainie, generał armii Siergiej Surowikin nie był odpowiedzialny za polityczną decyzję o wycofaniu się z Chersonia. Dugin zauważył, że autokrata nie może naprawić tego odchylenia od ideologii samymi wystąpieniami publicznymi, dodając, że „władza w Rosji nie może zrezygnować /już/ z niczego innego” i że „granica została osiągnięta”. Oskarżył również administrację prezydencką o podtrzymywanie „fałszywej” ideologii z powodu strachu przed zaangażowaniem się w „rosyjską ideę”. Dugin odniósł się również do użycia taktycznej broni jądrowej, który niejasno określił jako „koniec” i zauważył, że zaległe rosyjskie zmiany w kampanii wojskowej nie przyniosły żadnego efektu, który zmieniłby bieg wojny. Zasugerował jednak również, że Rosja musi zobowiązać się do "rosyjskiej idei", zamiast dążyć do „głupiego” użycia broni jądrowej.

Putinowi /coraz/ trudniej jest udobruchać część wysoce zideologizowanego, prowojennego elektoratu ze względu na niezdolność wojska do realizacji jego maksymalistycznych celów obalenia ukraińskiego rządu i zajęcia całej Ukrainy, jak wcześniej oceniało ISW. Nacjonalistyczni propagandyści Putina, tacy jak Władimir Sołowjow, coraz częściej domagają się, aby Kreml i wyższe dowództwo wojskowe w całości zaangażowały się w realizację swoich celów na Ukrainie, a Sołowjow wzywał nawet do pełnej mobilizacji i zwolnienia niekompetentnych urzędników po kapitulacji Chersonia. Wybrani milbloggerzy krytykowali wcześniej Putina za brak odpowiedzi na atak na most w Cieśninie Kerczeńskiej 9 października, podczas gdy inni zauważyli, że Putin nie podtrzymuje ideologii rosyjskiej wyższości od 2014 roku. Bezpośrednia krytyka Putina w prowojennej społeczności jest niemal bezprecedensowa, a głośny i nieuzasadniony atak Dugina na Putina może wskazywać na zmianę wśród rosyjskich ideologów nacjonalistycznych. Stale rosnące wśród skrajnych rosyjskich nacjonalistów wątpliwości co do przywiązania Putina do rosyjskiej ideologii zmniejszają atrakcyjność Putina dla społeczności nacjonalistycznej, podczas gdy mobilizacja i wysokie ofiary prawdopodobnie nadal będą niepokoić członków rosyjskiego społeczeństwa.

Kanały powiązane z Grupą Wagnera również zwracają się przeciwko Kremlowi po utracie obwodu chersońskiego, co może jeszcze bardziej zwiększyć wpływy frakcji siłowików. Niektórzy milbloggerzy sugerowali, że Kreml zdradził Chersoń przez „wyprzedanie się”, podczas gdy inni zauważyli, że Kreml konsekwentnie oddawał swoje terytoria bez pytania narodu rosyjskiego. Inni milbloggerzy dalej kwestionowali zasadność deklarowanego 87% wskaźnika poparcia dla rosyjskiej aneksji obwodu chersońskiego. Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, i niektórzy blogerzy ​​dyskutowali wcześniej o możliwości włączenia się „rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego” w obronę Rosji. Rosnąca krytyka decyzji o wycofaniu się z zachodniego Chersonia kontrastuje z powszechnym poparciem dla tej decyzji wśród społeczności milbloggerów do tej pory.

(...)

Rosyjscy oficerowie wojskowi mogą próbować ograniczyć koszty generowania sił zbrojnych, tworząc uzasadnienia, aby uniknąć płacenia żołnierzom obiecanych płatności i świadczeń. Rosyjskie media poinformowały 11 listopada, że ​​dwóch rannych rosyjskich ochotników otrzymało zawiadomienia o dezercji i przestało otrzymywać płatności. Znany rosyjski kanał na Telegramie oskarżył oficerów o celowe oznaczanie rannych żołnierzy jako dezerterów, aby wyeliminować potrzebę finansowania ich świadczeń i opieki medycznej. Kanał twierdził, że publiczne oburzenie skłoniło władze do poprawienia sytuacji jednego z żołnierzy. Pracownicy szpitala rzekomo wyrzucili drugiego żołnierza na ulicę, a on podobno nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoją sytuację. ISW informowało wcześniej, że płatności dla żołnierzy kontraktowych, żołnierzy ochotników, i zmobilizowani rezerwiści stanowią duże obciążenie finansowe zarówno dla rosyjskiego rządu federalnego, jak i rosyjskich regionów. Nie jest jasne, skąd urzędnicy znajdą fundusze na wsparcie tworzenia sił, a rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) już /teraz/ nie dostarczyło żołnierzom podstawowych zapasów i sprzętu. Zachęty i wypłaty premii dodatkowo pogarszają wyzwania finansowe. Jednak urzędnicy nadal obiecują ochotnikom i zmobilizowanym żołnierzom dalsze korzyści w miarę wzrostu niezadowolenia społecznego z generowania sił.

understandingwar.org

piątek, 11 listopada 2022


Wojska ukraińskie dokonały 11 listopada znacznych zdobyczy terytorialnych w całym obwodzie chersońskim i będą kontynuować konsolidację kontroli nad zachodnim brzegiem w nadchodzących dniach. Geolokalizowane nagrania i obrazy pokazują, że siły ukraińskie wkroczyły do ​​miasta Chersoń prawdopodobnie wzdłuż autostrady T1501 od zachodu i M14 od północy i przejęły kontrolę nad miastem Chersoń i kilkoma okolicznymi osadami położonymi wzdłuż tych dróg. Główny Zarząd Wywiadu Ukrainy (GUR) potwierdził w szczególności, że wojska ukraińskie wkroczyły do ​​miasta Chersoń, a geolokalizowane materiały z mediów społecznościowych pokazują cywilów witających wojska ukraińskie w centrum miasta. Wojska ukraińskie przejęły również kontrolę nad Kyselivką i Czarnobajewką, dwoma krytycznymi osadami wzdłuż autostrady M14 na północny zachód od miasta Chersoń. Geolokalizowane media społecznościowe dodatkowo pokazują, że wojska ukraińskie posunęły się na południe wzdłuż autostrady T1505 z pozycji w Snihuriwce (na północny wschód od granicy obwodu chersońsko-mikołajowskiego) i wyzwoliły kilka osad na tej linii, w tym Lymanets i Inhulets. Siły ukraińskie wkroczyły do ​​Berysławia (60 km na wschód od miasta Chersoń), a nagrania z mediów społecznościowych dostarczają dowodów na obecność ukraińskich żołnierzy w osadach wzdłuż autostrady P47, która biegnie na zachód od obszaru Berysławia w kierunku miasta Chersoń. Materiał przesłany do Telegrama pokazuje w szczególności ukraińskie wojska w Tiahynce, osadzie między Chersoniem a Berysławiem, bezpośrednio na zachodnim brzegu Dniepru. Siły ukraińskie będą nadal poruszać się głównymi drogami w kierunku rzeki Dniepr i wyzwalać dodatkowe osady w nadchodzących dniach.

understandingwar.org

O otrzymaniu przez Władimira Putina warunków kapitulacji poinformował rosyjski politolog, prof. Walerij Sołowiej. Jak przekazał, kapitulacja miałaby wiązać się m.in. z oddaniem przez Rosję całego okupowanego terytorium Ukrainy z wyjątkiem Krymu, który stałby się strefą zdemilitaryzowaną. O sprawie pisze "Daily Mail".

Sołowiej powiedział, że dokładne warunki umowy oznaczałyby rezygnację Rosji z wszelkich roszczeń do obwodów chersońskiego, zaporoskiego, donieckiego i ługańskiego, łącznie z obszarami okupowanymi od 2014 r. Krym miałby pozostać częścią Rosji, ale zostałby zmuszony do demilitaryzacji, co wiązałoby się z przeniesieniem Floty Czarnomorskiej. Dyskusja nad zmianą statusu półwyspu nie zostałaby podjęta do 2029 r.

Strefa zdemilitaryzowana o szerokości 60 mil zostałaby też utworzona wzdłuż granic Ukrainy z Białorusią i Rosją. Rosja musiałaby także zrezygnować ze swojej obecności wojskowej w Naddniestrzu w Mołdawii. Z kolei Ukraina miałaby zobowiązać się do niewstępowania do NATO przez co najmniej siedem lat.

Jak twierdzi Sołowiej, sześć krajów zgodziło się zapewnić gwarancje bezpieczeństwa w ramach umowy. Nie wiadomo jednak, o jakie państwa chodzi. Gwarancje prawdopodobnie obejmowałyby sojusz, który miałby stanąć w obronie Ukrainy, gdyby została ponownie zaatakowana. Gwarantami prawdopodobnie byliby najbliżsi sojusznicy Kijowa – między innymi USA i Wielka Brytania — pisze "Daily Mail".

Prof. Sołowiej stwierdził też, że Putin i jego ludzie uniknęliby zarzutów karnych w związku z wojną i mogliby pozostać u władzy. Ekspert przekazał, że propozycja była przedyskutowana między Kijowem a jego zachodnimi sojusznikami, zanim została przedstawiona najbliższym kręgom Putina, które miały "pozytywnie zareagować na ten pomysł".

onet.pl

czwartek, 10 listopada 2022


9 listopada podczas spotkania ministra obrony FR Siergieja Szojgu z dowódcą „operacji specjalnej” gen. Siergiejem Surowikinem poinformowano, że siły rosyjskie operujące w rejonie Chersonia zostaną wycofane na lewy brzeg Dniepru i zajmą pozycje obronne wzdłuż rzeki. Surowikin ocenił, że zniszczenie tamy w Nowej Kachowce oraz intensywne odprowadzanie wody przez zaporę elektrowni w Kijowie mogłyby spowodować „całkowitą izolację” grupy wojsk na prawym brzegu Dniepru. Podkreślił, że dąży się w ten sposób do ocalenia życia żołnierzy i zachowania ich zdolności bojowej, by mogli zostać zaangażowani na innych kierunkach. Według zapowiedzi dowódcy do „manewru wojsk” rosyjskich dojdzie w niedalekiej przyszłości. Surowikin zapewnił, że jednostki inżynieryjne utrzymują przeprawy przez Dniepr pomimo ich niszczenia przez artylerię rakietową przeciwnika, a z prawego brzegu rzeki ewakuowano ponad 115 tys. ludzi.

Oświadczenie dowódcy spotkało się ze wstrzemięźliwą reakcją Kijowa. Odnosząc się do informacji o planowanym wycofaniu się agresora, prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że jest to nie tyle gest dobrej woli, ile efekt skutecznych działań armii ukraińskiej. Ostrzegł Kreml, że próba wysadzenia elektrowni wodnej w Nowej Kachowce i pozbawienia chłodzenia siłowni jądrowej w Zaporożu będzie oznaczać „wypowiedzenie wojny całemu światu”. 10 listopada zastępca szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Ołeksij Hromow stwierdził, że wycofywanie się sił rosyjskich z Chersonia to efekt aktywności wojsk ukraińskich, które zniszczyły trasy logistyczne i system zaopatrzenia wroga oraz naruszyły jego system dowodzenia. Doradca szefa Biura Prezydenta Mychajło Podolak oznajmił, że na razie nie widać żadnych oznak opuszczania miasta przez wojska najeźdźcze, które wciąż pozostają na prawym brzegu Dniepru.

Jeszcze 8 listopada Rosjanie mieli wzmacniać tamtejsze zgrupowanie, m.in. przerzucając do niego za pomocą przepraw promowych czołgi. Równocześnie miała trwać ewakuacja cywilów na lewy brzeg, m.in. z wykorzystaniem uszkodzonego mostu Antonowskiego. Tego dnia miało też dojść do kolejnych ukraińskich ataków w rejonie wsi Posad-Pokrowśke na pograniczu obwodów mikołajowskiego i chersońskiego, w okolicy Snihuriwki w obwodzie mikołajowskim, gdzie starcia miały szczególnie ciężki przebieg, oraz pomiędzy Dawydiwym Bridem a Dudczanami w obwodzie chersońskim. 9 listopada rosyjscy saperzy mieli przystąpić do wysadzania mostów na głównej drodze wzdłuż prawego brzegu Dniepru, a także z północy w stronę Chersonia. Siły agresora rozpoczęły również opuszczanie części pozycji na linii kontaktu. Wieczorem ukraińskie pododdziały rozpoznawcze miały wejść do miejscowości Prawdyne na południowy zachód od wsi Posad-Pokrowśke i na południowy zachód od Dawydiwego Bridu, a 10 listopada rano – do Snihuriwki.

Najeźdźcy kontynuują działania ofensywne w obwodzie donieckim. Bez powodzenia atakowali pozycje ukraińskie na obrzeżach Bachmutu oraz w miejscowościach na północny wschód i południe od niego, a także na północ od Gorłówki. Walki trwają w łuku na zachód od Doniecka oraz na północ i południe od Wuhłedaru. W rejonie Pawliwki siły ukraińskie miały kontratakować, a Rosjanie – ponieść szczególnie ciężkie straty. Do ataków z obu stron dochodziło w obwodzie ługańskim, na kierunku Swatowego.

Rozpoczęcie wycofywania się z prawego brzegu Dniepru nie wpłynęło na aktywność artylerii i lotnictwa agresora, które nadal ostrzeliwują i bombardują pozycje i zaplecze wojsk przeciwnika wzdłuż całej linii styczności oraz na przygranicznych obszarach obwodów czernihowskiego i sumskiego. Rosjanie kontynuowali także ataki rakietowe i z wykorzystaniem dronów na infrastrukturę energetyczną i przemysłową w Dnieprze, Krzywym Rogu, Kramatorsku i Mikołajowie oraz w rejonie Krzemieńczuka i Zaporoża. Ukraińskie artyleria i lotnictwo atakowały głównie w obwodzie chersońskim i – w mniejszym stopniu – w Donbasie. Do ukraińskiej dywersji miało dojść w okolicach Mariupola.

Pentagon potwierdził przekazanie Kijowowi pierwszych dwóch systemów obrony powietrznej NASAMS, które miały już zostać wykorzystane w działaniach bojowych. Na Ukrainę miały także dotrzeć z Hiszpanii wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych Aspide oraz pierwszych sześć z 14 zakupionych w Wielkiej Brytanii przez fundację Petra Poroszenki bojowych wozów rozpoznawczych Spartan. Brytyjski resort obrony poinformował ponadto o przekazaniu blisko 1000 dodatkowych rakiet do zestawów przeciwlotniczych, a francuski – o pierwszych sześciu armatohaubicach CAESAR z nowej partii, które mają trafić na Ukrainę w ciągu kilku tygodni.

9 listopada Szef Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA gen. Mark Milley nazwał inwazję na Ukrainę „ogromnym błędem strategicznym”. Nie wykluczył, że straty, jakie poniosły Rosja (ponad 100 tys. zabitych i rannych) i Ukraina spowodują, że w przypadku ustabilizowania linii frontu rozważą one możliwość negocjacji dotyczących zakończenia konfliktu. Dodał, że Stany Zjednoczone wciąż będą zbroić Ukrainę, nawet jeśli całkowite zwycięstwo militarne którejś ze stron wydaje się coraz mniej prawdopodobne. Potwierdził też, że amerykańscy wojskowi widzą wstępne oznaki opuszczania przez Rosjan Chersonia. Dodał, że wycofanie 20–30 tys. żołnierzy z zachodniego brzegu Dniepru może zająć tygodnie. Z kolei brytyjski wywiad ocenia, że wycofanie sił najeźdźcy z prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego nastąpi w ciągu kilku dni pod osłoną ognia artyleryjskiego. Zdolności agresora do utrzymania wojsk na zachodnim brzegu Dniepru zostały zagrożone przez ukraińskie ataki na rosyjskie szlaki zaopatrzenia.

7 listopada prezydent Zełenski poinformował o przekazaniu państwu aktywów przedsiębiorstw o znaczeniu strategicznym. Uzasadnił to koniecznością wsparcia sił zbrojnych. Narodowa Komisja Papierów Wartościowych Ukrainy opublikowała uchwałę o przymusowym przejęciu przez państwo akcji spółek Ukrnafta, Ukrtatnafta, Motor Sicz, AwtoKrAZ i Zaporiżtransformator. Zajęte aktywa uzyskały status własności wojskowej, a zarządzanie nimi przekazano Ministerstwu Obrony. Władze nie wykluczają, że po zakończeniu wojny firmy zostaną zwrócone właścicielom lub będą wypłacone odszkodowania. Ukrnafta to największa w kraju firma wydobywającą gaz i ropę, dysponuje też najbardziej rozwiniętą siecią stacji benzynowych. Ukrtatnafta to zaś spółka rafinująca ropę naftową. Udziały w nich posiadał oligarcha Ihor Kołomojski. Firma motoryzacyjna AwtoKrAZ jest częścią grupy Finance and Credit Kostiantyna Żewaho, który opuścił Ukrainę i przeniósł się do Monako, a produkująca transformatory Zaporiżtransformator należała do Kostiantyna Hryhoryszyna. Przejęcie zakładów lotniczych Motor Sicz ma charakter symboliczny – stały się one własnością państwa jeszcze wiosną 2021 r., a ich były właściciel Wiaczesław Bohusłajew przebywa w areszcie w związku z zarzutami o współpracę z Rosjanami. Władze podkreśliły, że nie chodzi o nacjonalizację przedsiębiorstw, a jedynie o czasowe ich przejęcie w warunkach stanu wojennego. Szef resortu obrony wskazał, że ich produkcja odgrywa istotną rolę w utrzymania potencjału Sił Zbrojnych, w tym zaopatrzeniu w paliwa i smary oraz remontach uszkodzonego sprzętu, a przejęcie zakładów transformatorowych jest niezbędne do przeprowadzania napraw niszczonej przez przeciwnika infrastruktury energetycznej.

9 listopada Służba Bezpieczeństwa Ukrainy powiadomiła o neutralizacji grupy dywersyjnej FSB działającej w Kijowie i obwodzie sumskim. Do głównych zadań wroga należały zbieranie danych osobowych i lokalizacja dowódców jednostek ukraińskich. Otrzymane informacje planowano wykorzystać do przygotowania fizycznej eliminacji wojskowych oraz zniszczenia magazynów broni i sprzętu wojskowego.

Tego samego dnia szef Departamentu Cyberbezpieczeństwa SBU Ilja Witiuk przekazał, że ostrzałom obiektów energetycznych towarzyszą cyberataki. Rosjanie przeprowadzają ich ponad 10 dziennie, co w najgorszych przypadkach może powodować przerwy w dostawach prądu. Według Witiuka większości cyberataków dokonują rosyjskie służby specjalne wspierane przez służby białoruskie. Liczba ataków w ostatnich latach rośnie: w 2020 r. było ich ok. 800, w 2021 – prawie 1400, a w tym – ponad 3500.

Komentarz

Możliwość opuszczenia przez najeźdźców rejonu Chersonia sygnalizował już wcześniej gen. Surowikin. 18 października przyznał on, że „powstała tam niełatwa sytuacja”, i uznał za celowe przeprowadzenie przez władze okupacyjne ewakuacji ludności cywilnej. Zwraca uwagę, że decyzję ogłosili wysocy rangą wojskowi, co pozwala zachować pozory planowej operacji wojskowej niemającej konsekwencji politycznych, zwłaszcza że Rosjanie zbudowali na lewym brzegu Dniepru trzy umocnione linie obrony. Podanie do wiadomości decyzji o „zaplanowanym manewrze” ma również uspokoić własne społeczeństwo, zaniepokojone rosnącymi kosztami wojny. W tym celu wojskowi podkreślają, że pierwszorzędnym zadaniem jest ochrona życia żołnierzy.

W wymiarze politycznym wycofanie się z Chersonia będzie porażką polityczną Kremla i kompromitacją dokonanej 30 września aneksji okupowanych terenów ukraińskich. Podważy autorytet państwa, niezdolnego do zagwarantowania bezpieczeństwa części „własnego” terytorium, i doprowadzi do spadku zaufania osób kolaborujących z Rosjanami. Chcąc obniżyć koszty polityczne decyzji, kremlowska propaganda przedstawia ją jako część przemyślanej operacji wojskowej mającej zapewnić powodzenie ofensywie na innym kierunku.

W wymiarze wojskowym decyzję o wycofywaniu się należy oceniać jako adekwatną do sytuacji. Najeźdźcy nie byli w stanie zapewnić należytej osłony przepraw przez Dniepr przed ogniem artylerii obrońców (głównie z wyrzutni HIMARS), a przez to – terminowych dostaw zaopatrzenia dla walczących jednostek. Mimo że od początku października ukraińska ofensywa nie poczyniła w obwodzie chersońskim znaczących postępów, a ponawiane ataki były przez Rosjan odpierane, utrzymywanie wojsk na omawianym obszarze generowało dla agresora wyłącznie koszty.

Decyzja nie gwarantuje szybkiego opuszczenia przez Rosjan prawego brzegu Dniepru. Wszystko zależy od działań podjętych przez stronę ukraińską, dla której przeprawiające się przez rzekę wojska wroga będą dogodnym celem. Agresor najprawdopodobniej będzie bronił się przed takim ryzykiem, ewakuując żołnierzy razem z mieszkańcami obwodu (będą oni stanowili żywe tarcze). Zabezpieczeniu przed szybkim postępem sił ukraińskich służą również posunięcia mające spowolnić ich ruch (niszczenie przepraw, minowanie terenu i obiektów cywilnych). Jeżeli okażą się one nieskuteczne, to nie można wykluczyć, że Rosjanie wstrzymają wycofywanie się i stawią zdecydowany opór, aby uniknąć masakry ewakuowanych żołnierzy.

Przeniesienie linii styczności w obwodzie chersońskim na Dniepr sprawia, że prowadzenie (kontynuowanie) działań ofensywnych przez którąkolwiek ze stron będzie wiązało się z koniecznością sforsowania rzeki. Obecnie ani siły ukraińskie, ani rosyjskie nie mają jednak możliwości przeprowadzenia dużej operacji desantowej. W przypadku Ukrainy jej ewentualna realizacja w całości zależy od woli Zachodu, który musiałby dostarczyć wszystkie potrzebne środki. Należy więc przyjąć, że linia Dniepru może na dłuższy czas stać się granicą terytorium okupowanego przez Rosję.

osw.waw.pl

środa, 9 listopada 2022


Węgry poinformowały ministrów finansów UE na spotkaniu w Brukseli, że nie poprą zmian niezbędnych do przygotowania pakietu pomocowego dla Ukrainy w wysokości 18 mld euro w przyszłym roku - podaje Europejska Prawda, powołując się na źródła Bloomberga.

(...)

Prezydent Indonezji Joko Widodo powiedział dziennikowi „Financial Times”, że po rozmowie telefonicznej z Putinem odniósł „silne wrażenie”, że nie zamierza on wziąć udziału w szczycie na Bali, pierwszym takim spotkaniu od czasu rozpoczęcia inwazji Rosji na Ukrainę. Na szczyt Widodo zaprosił również Wołodymyra Zełenskiego, mimo że kraj ten nie należy do grupy G20.

Zełenski początkowo przyjął zaproszenie, zapowiadając udział w szczycie poprzez łączę wideo, ale później zagroził bojkotem, jeśli w spotkaniu miałby uczestniczyć Putin.

(...)

Na Ukrainie zginęło kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich żołnierzy, a zatem więcej, niż podczas inwazji Związku Radzieckiego na Afganistan w latach 80. XX wieku. Rosja wyjdzie z tej wojny słabsza, niż była przed rozpoczęciem agresji - ocenił Kahl podczas rozmowy z dziennikarzami w ramach inicjatywy "Project for Media and National Security", zorganizowanej przez Uniwersytet Jerzego Waszyngtona (George Washington University).

Putin już poniósł porażkę, ponieważ inwazja na Ukrainę okazała się poważnym strategicznym błędem Kremla; Rosja straciła w tej wojnie około połowy wszystkich swoich czołgów i większość precyzyjnych pocisków rakietowych - oznajmił w środę amerykański wiceminister obrony ds. politycznych Colin Kahl, cytowany przez CNN.

(...)

Zastępca Chersońskiej Rady Obwodowej Serhij Chłan powiedział na kanale Espresso, że rosyjscy okupanci zaczęli załamywać całą linię frontu na prawym brzegu Dniepru. Potwierdza to poprzednie doniesienia o wycofywaniu się wojsk rosyjskich z obwodu chersońskiego.

- W kierunku Berysławia okupanci zniknęli w kilku osadach - mówił Chłan. - Okupanci wysadzają mosty, aby zatrzymać ofensywę naszych sił zbrojnych. Umacniają też swoje pozycje w rejonie Nowej Kachówki i Kozatske, aby zapewnić sobie bezpieczny odwrót - dodał.

(...)

Mianowany przez Rosjan wiceszef administracji obwodu chersońskiego Kirył Stremusow nie żyje. Zginął w wypadku samochodowym - podaje serwis izvestia.ru

Informację podał na swoim Telegramie rosyjski propagandysta Siemion Pegow, powołując się na kierowcę Stremusowa.

Do wypadku miało dojść w okolicach Geniczeska w obwodzie chersońskim. Informację potwierdziły serwisowi służby prasowe szefa obwodu Wołodymyra Saldo.

(...)

Na okupowanych terenach w zachodniej części obwodu chersońskiego, na prawym brzegu Dniepru, rosyjskie wojska niszczą wszystkie mosty, próbując w ten sposób spowolnić natarcie ukraińskich sił i zapewnić sobie możliwość kontrolowanego odwrotu - powiadomił w środę Serhij Chłań, lojalny wobec Kijowa deputowany do rady Chersońszczyzny.

(...)

Śmierć swojego zastępcy Kiryła Stremusowa potwierdził szef administracji obwodu chersońskiego Wołodymyr Saldo.

(...)

Jak podaje RIA Novosti, szef MON Rosji Siergiej Szojgu nakazał wojskom rosyjskim wycofać się z Chersonia na lewy brzeg Dniepru.

Pojawiają się pierwsze doniesienia o wycofaniu Rosjan ze Snihuriwki. Decyzję o wycofaniu na lewy brzeg Dniepru miał potwierdzić gen. Siergiej Surowikin, głównodowodzący rosyjskiej armii w Ukrainie.

Film, na którym minister obrony Rosji Siergiej Szojgu nakazuje generałowi Siergiejowi Suriwikinowi rozpoczęcie wycofywania sił rosyjskich z zachodniego brzegu Dniepru, opublikował ukraiński dziennikarz Wiktor Kowalenko. Szojgu powiedział, że "życie żołnierzy Rosji jest dla nas zawsze priorytetem".

(...)

Podolak zaznaczył również, że pewne rosyjskie siły pozostają w Chersoniu i dodał, że Ukraina nie zwraca uwagi na rosyjskie oświadczenia. Słowa i działania są rozbieżne - powiedział.

- Jest zbyt wcześnie, by mówić o rosyjskim wycofaniu się z Chersonia - ocenił w środę Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Według Podolaka do regionu ściągany jest dodatkowy skład osobowy.

(...)

- W związku z utrudnionymi dostawami z lewego brzegu rosną ceny produktów, leków, benzyny, bardzo drogie są środki higieniczne. Kiedy z budynku administracji obwodowej wyjechali Rosjanie, zaczęli tam przychodzić bezdomni. Jest tam ciepło i wygodnie, działa ogrzewanie - powiedział Wołodymyr, który przebywa w mieście od początku okupacji w marcu.

Hromadske pisze, że w poniedziałek z Chersonia wypłynął ostatni z promów, którymi rosyjska okupacyjna administracja "ewakuowała" mieszkańców na lewy (wschodni) brzeg Dniepru. "Ewakuacja" trwała od 20 października. Okupanci mówią o 80 tysięcy ewakuowanych, zaś miejscowi podają znacznie mniejszą liczbę: 8-10 tys.

(...)

Rosyjskie media podają, że kierowca mianowanego przez Rosję wicegubernatora obwodu chersońskiego Kiryła Stremusowa stracił panowanie nad pojazdem, próbując uniknąć zderzenia z nadjeżdżającą ciężarówką.

(...)

Wśród zmobilizowanych rosyjskich obywateli, przechodzących przeszkolenie w obwodzie kurskim i briańskim w Rosji, "znacząco pogarsza się stan moralno-psychologiczny w związku z tym, że obrazki rosyjskiej propagandy nie odpowiadają prawdziwej sytuacji" - podaje sztab. Na pogarszanie się ich stanu wpływają też "nieludzkie warunki", w których przebywają, oraz brak obiecanych wypłat - czytamy.

(...)

Rosyjskim jednostkom, które przechodzą szkolenie w okolicach miasta Baranowicze na Białorusi wydano przestarzałą broń i wyposażenie: metalowe hełmy modelu z czasów II wojny światowej i oprzyrządowanie obronne z lat 60. i 70. - pisze sztab. Duża część broni strzeleckiej, karabinów automatycznych AK-74, nie nadaje się do użytku przez złe warunki przechowywania.

(...)

- Wycofanie się Rosji z Chersonia nie jest powodem do rozpoczęcia negocjacji - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

(...)

Dziennikarz Onetu Marcin Wyrwał zwrócił się do doradcy ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Antona Geraszczenki z prośbą o udzielenie komentarza dotyczącego wycofania się Rosjan z Chersonia. - Udzielę go, kiedy ono [wycofanie] będzie. Póki co nie ma go – odpowiedział Anton Geraszczenko. To oznacza, że Rosjanie wciąż znajdują się w mieście, a ich wycofanie pozostaje w sferze deklaracji.

(...)

Ramzan Kadyrow, prorosyjski przywódca Czeczenii, powiedział, że popiera decyzję rosyjskiego MON o wycofaniu wojsk z części obwodu chersońskiego.

Kadyrow, który wcześniej często krytykował Szojgu i dowództwo rosysjkie, powiedział, że gen. Siergiej Surowikin "uratował tysiące żołnierzy".

"Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, gen. Surowikin dokonał trudnego, ale słusznego wyboru między bezsensownymi ofiarami a ratowaniem bezcennego życia żołnierzy" - napisał Kadyrow.

"Wszyscy wiedzieli od pierwszych dni operacji specjalnej, że Chersoń to trudny teren bojowy (...) Uważam, że Surowikin zachował się jak prawdziwy wojskowy generał, niebojący się krytyki. On jest odpowiedzialny za ludzi" - podsumował.

(...)

Rzeczniczka dowództwa operacyjnego Południe ukraińskiej armii Natalia Humeniuk, cytowana przez Suspilne, podkreśliła, że sytuacja w Snihuriwce wymaga "informacyjnej ciszy".

12-tysięczna miejscowość Snihuriwka, ważny węzeł kolejowy w pobliżu granicy z obwodem chersońskim, została zajęta przez siły najeźdźcy w marcu. Eksperci podkreślają, że odbicie Snhuriwki otwiera ukraińskiej armii drogę na okupowany Chersoń.

(...)

Zobaczymy, czy po odzyskaniu Chersonia stanowiska Rosji i Ukrainy zmienią się i czy Ukraina będzie skłonna do kompromisu - powiedział w środę prezydent USA Joe Biden podczas konferencji prasowej po wyborach do Kongresu USA. Zapowiedział też, że ma nadzieję na kontynuację współpracy z Republikanami ws. pomocy Ukrainie.

"Wiedzieliśmy od pewnego czasu, że oni, rosyjskie wojsko, mają duże problemy. Zobaczymy, czy doprowadzi to do zmiany ich pozycji zimą (...) i tego, czy Ukraina będzie skłonna do kompromisów z Rosją" - powiedział Biden, pytany o zapowiadane przez Rosję wycofanie wojsk z Chersonia. Zaznaczył, że nic nie wskazuje, by do podjęcia rozmów był gotowy Putin.

Biden powiedział też, że ma nadzieję, że w kluczowej sprawie polityki zagranicznej, "będziemy kontynuować ponadpartyjną współpracę, by sprzeciwiać się rosyjskiej agresji".

onet.pl

Irański państwowy magazyn  Nour News Agency  poinformował, że sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Nikołaj Patruszew przybył do Teheranu 8 listopada, prawdopodobnie w celu przedyskutowania potencjalnej sprzedaży irańskich pocisków balistycznych do Rosji. Agencja Informacyjna Nour  ogłosiła przybycie Patruszewa w anglojęzycznym tweecie, stwierdzając, że sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) Ali Shamkhani zaprosił Patruszewa i zauważył, że Patruszew spotka się również z innymi wysokimi rangą irańskimi urzędnikami politycznymi i gospodarczymi w celu omówienia Współpraca rosyjsko-irańska. Nour Agencja Prasowa jest powiązany z SNSC. SNSC prawdopodobnie ogłosiła przybycie Patruszewa do Iranu, aby zwrócić uwagę międzynarodowej publiczności (a nie w kraju) na pogłębiającą się współpracę między Moskwą a Teheranem, a także pośrednio podkreślić, że wysoki rangą urzędnik rosyjski zwrócił się do Iranu o pomoc na Ukrainie. Dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Qassem Solejmani w 2015 r. udał się do Moskwy, aby zaapelować do Rosji o interwencję w wojnie domowej w Syrii. Teheran prawdopodobnie chętnie publicznie zasygnalizuje to zrównoważenie swojego strategicznego partnerstwa z Moskwą, zwłaszcza regionalnym irańskim przeciwnikom, z którymi Kreml okazjonalnie współpracuje, takim jak Izrael i Arabia Saudyjska. Wizyta Patruszewa w Iranie wiąże się w szczególności z doniesieniami, że reżim irański szuka rosyjskiej pomocy w tłumieniu protestów,

Kreml kontynuuje starania o potajemne pozyskiwanie amunicji do użycia na Ukrainie w celu złagodzenia skutków międzynarodowych sankcji i uzupełnienia trwającego przez Rosję uszczuplenia krajowych zapasów amunicji. Brytyjski outlet Sky News poinformował 8 listopada, że ​​Kreml przesłał w zamian 140 milionów euro w gotówce i wybór przechwyconych brytyjskich pocisków przeciwpancernych NLAW, amerykańskich pocisków przeciwpancernych Javelin i pocisku przeciwlotniczego Stinger do Teheranu 20 sierpnia za 160 dodatkowych dronów Shahed-136 do użytku na Ukrainie. Ukraińskie Centrum Oporu poinformowało 8 listopada, że ​​Teheran nadal dostarcza Moskwie drony typu Mohajer, Arash i Shahed drogą powietrzną i morską za pośrednictwem irańskich państwowych i prywatnych podmiotów. Ukraińskie Centrum Oporu podało dodatkowo, że z powodu awarii rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego rosyjscy przywódcy wojskowi kontynuują starania o pozyskanie towarów podwójnego zastosowania (wojskowego i niewojskowego), takich jak chipy komputerowe, quadkoptery, noktowizory, oraz kamizelki kuloodporne z Turcji i wykorzystują transakcje kryptowalutowe, aby uniknąć śledzenia zakupów. Raporty te, rozpatrywane łącznie, wskazują, że Kreml dąży do obejścia sankcji poprzez angażowanie się w negocjacje „quid-pro-quo i pod stołem” z zagranicznymi podmiotami.

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały przygotowania obronne w obwodzie chersońskim 8 listopada. Południowe Dowództwo Operacyjne Ukrainy poinformowało, że wojska rosyjskie prowadzą aktywną obronę i próbują utrzymać okupowane pozycje w całym obwodzie chersońskim. Geolokalizowane materiały i zdjęcia zamieszczone na Twitterze 8 listopada pokazują rosyjskie bunkry (betonowe konstrukcje obronne) w Hola Prystan, około 8 km na południe od miasta Cherson na wschodnim brzegu Dniepru. Rosyjski milblogger powtórzył, że siły rosyjskie utrzymują pozycje w obwodzie chersońskim i stwierdził, że nie ma żadnych oznak, że rosyjskie wojska zamierzają się wycofać.

Rosyjskie źródła twierdziły, że 8 listopada wojska ukraińskie przeprowadziły ograniczone i nieudane ataki naziemne w całym obwodzie chersońskim. Rosyjscy milibloggerzy twierdzili, że siły ukraińskie próbowały zaatakować w pobliżu Prawdyny (25 km na północny zachód od miasta Chersoń), w zachodnim obwodzie chersońskim w pobliżu granicy obwodu chersońsko-mikołajowskiego Suchy Stavok i Davydiv Brid oraz w północnym obwodzie chersońskim w kierunku Suchanowe (35 km na północ od Berysławia). Rosyjskie źródło wskazało, że pododdziały Rosyjskich Sił Powietrznych (WDW) kontynuują operacje obronne na tych obszarach.

(...)

Kwestie finansowe i biurokratyczne w dalszym ciągu utrudniają rosyjskie starania o uzupełnienie dawnych elitarnych jednostek broniących krytycznych obszarów linii frontu, potencjalnie zagrażając integralności rosyjskiej obrony w okupowanych częściach Ukrainy. Rosyjskie źródło twierdziło, że petersburski ochotnik do 76. Gwardii Powietrznodesantowej Dywizji Szturmowej, niegdyś elitarnej jednostki, został zarejestrowany jako zmobilizowany żołnierz, a nie ochotnik, co uprawniało go tylko do wypłaty 50.000 rubli, a nie 100.000 rubli, jak wynagrodzenie dla wolontariuszy. Źródło twierdziło również, że dziewięciu innych ochotników z dywizji zostało podobnie źle oznaczonych. 76. Dywizja Powietrznodesantowa obecnie broni linii frontu w obwodzie chersońskim, gdzie siły rosyjskie desperacko potrzebują więcej ciał gotowych do walki lub zapewnienia osłony podczas kontrolowanego odwrotu.

Rosyjskie władze okupacyjne w obwodzie chersońskim mogą próbować wyrzucić mieszkańców z obwodu, odcinając komunikację na zachodnim brzegu Dniepru po zakończeniu masowych ewakuacji na wschodni brzeg. Rosyjski korespondent wojskowy w Cherson City twierdził 8 listopada, że ​​w Cherson City nie ma internetu, a linie telefoniczne działają tylko sporadycznie. Rosyjskie władze okupacyjne mogą chcieć przedłużyć blokadę łączności, aby zmusić mieszkańców do opuszczenia Chersonia i uniemożliwić mieszkańcom informowanie ukraińskich sił zbrojnych o sytuacji wojskowej, jeśli zdecydują się zostać. Doradca szefa Ukraińskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Serhija Chlana stwierdził, że władze okupacyjne w Chersoniu, Kachowce i Nowej Kachowce gromadzą dane osobowe mieszkańców, którzy nie ewakuowali się, w tym ich adresy i powody nieewakuacji. Władze okupacyjne będą prawdopodobnie wykorzystywały te dane do dalszego wymuszania współpracy z administracją okupacyjną, dopóki siły rosyjskie będą utrzymywać te tereny. Rosyjski zastępca szefa okupacyjnej administracji obwodu chersońskiego Kirill Stremousov twierdził, że mieszkańcy nadal mogą ewakuować się „prywatnie” i że ewakuacja nie jest obowiązkowa, co przeczy szefowi chersońskiej administracji okupacyjnej Vladimirowi Saldo, który stwierdził 1 listopada, że ​​ewakuacja mieszkańców w promieniu 15 km od Dniepru była obowiązkowa.

understandingwar.org

wtorek, 8 listopada 2022


Siły rosyjskie rozpoczęły ofensywę na ukraiński garnizon w Pawliwce na południowy zachód od Doniecka 2 listopada, by przejąć kontrolę nad kluczowym szlakiem zaopatrzeniowym. Cztery dni później 155 Brygada Piechoty Morskiej w liście do gubernatora regionu na Dalekim Wschodzie, gdzie jednostka na stałe stacjonuje, obwiniła swoich dowódców o stratę 300 ludzi.

List został zacytowany przez prowojenną blogerkę Anastazję Kaszewarową i prokremlowski kanał Szara Strefa na Telegramie. Korespondent wojenny państwowych mediów rosyjskich Aleksander Sładkow ujawnił istnienie listu, choć nie odważył się go zacytować.

Żołnierze z Władywostoku z Kraju Nadmorskiego oskarżyli swojego bezpośredniego dowódcę i szefa Wschodniego Okręgu Wojskowego o to, że mimo niekorzystnej sytuacji strategicznej wymusił atak na Pawliwkę "dla dobra swoich raportów i nagród". "Straciliśmy około 300 zabitych, rannych i zaginionych w ciągu czterech dni w wyniku »starannie« zaplanowanej ofensywy »wielkich dowódców«" — czytamy w liście.

Brytyjski analityk wojskowy Rob Lee, cytując rosyjskiego korespondenta wojennego Aleksieja Sukonkina, napisał w piątek, że w ciągu dwóch dni zginęło 63 członków brygady — to więcej żołnierzy rosyjskiej piechoty morskiej, niż zginęło podczas całej pierwszej wojny czeczeńskiej w połowie lat 90.

"Dowództwo okręgu wraz z [dowódcą brygady] ukrywają [wysokość strat] w obawie przed odpowiedzialnością" — napisali żołnierze w liście. "Nie zależy im na niczym innym niż na popisywaniu się [pod raportami]. Nazywają ludzi mięsem armatnim".

Oskarżając swoich przywódców o to, że korzystają z ochrony szefa Sztabu Generalnego Walerija Gierasimowa, autorzy listu zwrócili się do gubernatora Kraju Nadmorskiego Olega Kożemjako o wysłanie niezależnej komisji, która zbada okoliczności akcji w Pawliwce. Kożemjako odpowiedział dziś na list żołnierzy powołując komisję, która ma zbadać skargę "pod kątem ewentualnej dezinformacji ze strony ukraińskich służb wywiadowczych".

onet.pl/The Moscow Times

Jeden z dokumentów stwierdza, że kierunek chersoński jest "najtrudniejszy dla armii rosyjskiej na obecnym etapie operacji specjalnej". Propagandystom proponuje się wyjaśnienie tej sytuacji faktem, że Ukraina będzie chciała zademonstrować "zdolności bojowe jej formacji terrorystycznych w celu zwrócenia się o nową pomoc z Zachodu":

Kijów nie będzie się liczył z własnymi stratami – gotów jest zniszczyć życie dziesiątków tys. swoich i innych ludzi na rzecz nowych okopów i dostaw broni. Wojska rosyjskie starają się ratować życie cywilów. To właśnie niebezpieczeństwo zmasowanego uderzenia na miasto przez ogromną grupę nacjonalistów podyktowało ewakuację ludności cywilnej z miasta na lewy brzeg Dniepru.

(...)

Jako kolejny powód do ewentualnego wycofania się z Chersonia instrukcja stwierdza, że Ukraina i państwa NATO "rzuciły wszystkie swoje siły" właśnie na ten kierunek frontu, a to grozi "ogromnym rozlewem krwi":

Zełenski chce zrobić krwawy spektakl dla całego świata, przedstawić ukraińską armię jako męczenników i zażądać nowych pieniędzy. Wróg chce, aby Chersoń stał się pułapką dla Rosji, polem bitwy z dziesiątkami tysięcy ofiar. Ukraińska armia planuje przeprowadzić atak terrorystyczny, niszcząc elektrownię wodną w Nowej Kachowce. Jej uszkodzenie może stać się "pułapką" dla naszych żołnierzy. W takim przypadku osady z cywilami zostaną zalane, nasze wojsko znajdzie się w kotle i nawet nie będzie w stanie podjąć walki – po prostu zostanie zmyte.

(...)

Dwa źródła Meduzy zbliżone do Kremla zauważają, że władze rosyjskie postrzegają teraz kapitulację Chersonia jako "niepożądany", ale "prawdopodobny" scenariusz na froncie. Wcześniej rosyjscy przywódcy niejednokrotnie mówili, że "Rosja będzie tam na zawsze".

Jednocześnie bliscy Kremlowi rozmówcy Meduzy zastrzegali, że sytuacja w tej części frontu nie zależy od Rosji, ale od działań Ukrainy. – Jeśli nie będzie zmasowanej kontrofensywy, nie będzie kapitulacji – wyjaśnił jeden z nich. – Jeśli do niej dojdzie, to stanie się to bardzo prawdopodobne – dodał.

Ostateczną decyzję o wycofaniu się z Chersonia będzie musiał podjąć osobiście Putin, z udziałem osób z jego "wewnętrznego kręgu".

Jednocześnie Kreml rzekomo nadal spodziewa się, że armia rosyjska będzie w stanie rozpocząć nową ofensywę na dużą skalę na początku przyszłego roku. Obecnie coraz częściej mówi się o ewentualnych negocjacjach z Ukrainą, aby zyskać czasie i przygotować jak największą liczbę żołnierzy dzięki prowadzonej mobilizacji. Odessa może być jednym z możliwych celów tej ofensywy.

onet.pl/Meduza

„Washington Post" opisuje, że amerykańcy urzędnicy deklarują poparcie dla Kijowa „tak długo, jak to będzie potrzebne". Podobne wnioski płyną z wizyty Jake'a Sullivana w ukraińskiej stolicy i z komunikatu Białego Domu o „niezachwianym" wsparciu dla Kijowa. W tzw. międzyczasie Waszyngton nie zamknął poufnych kanałów rozmów z Moskwą. W trakcie wojen nie jest to odosobniona praktyka. Zwłaszcza, że Amerykanie ostro reagowali po groźbach użycia broni atomowej przez Rosję. Powoli poznajemy kulisy tych rozmów. Media znad Potomaku opisują rozmowy doradcy prezydenta USA Joe Bidena ds. bezpieczeństwa narodowego – wspomnianego Sullivana – z sekretarzem rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Nikołajem Patruszewem oraz doradcą prezydenta Rosji ds. polityki zagranicznej Jurijem Uszakowem. Głównymi tematami miała być sprawa zagrożenia eskalacji wojny oraz groźby użycia broni nuklearnej przez Kreml.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret przygotowany przez Radę Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy, z którego wynika, iż niemożliwe jest negocjowanie z prezydentem Federacji Rosyjskiej, Władimirem Putinem. Trudno z resztą dziwić się władzom Ukrainy, która to jest codziennie bombardowana przez Rosję, a duża część jej terytorium jest okupowana przez obce wojska. Waszyngton wszelako nieoficjalnie sygnalizuje by Zełenski oraz reszta administracji zrezygnowała z postulatu nierozmawiania z Putinem i otworzyła się na pokojowe negocjacje. Co ciekawe, zarówno Kijów jak i Waszyngton, uważają że Putin nie traktuje poważnie negocjacji pokojowych. Z resztą wystarczy spojrzeć na to jaką politykę względem rozmów pokojowych prowadził do tej pory (choćby w sprawie Donbasu) – były to jedynie próby wydłużania prowadzonych przez niego wojen i zwiększania siły nacisku na drugą stronę. Moskwa może traktować negocjacje jako „pauzę operacyjną" by przerzucać dodatkowe siły na front. Już porozumienia mińskie na donbaskim froncie pokazały jak cynicznie Putin wykorzystywał je by wiązać ręce Kijowa, uniemożliwić mu ofensywy wyzwalające okupowane terytoria, a ostatecznie sam przeprowadził frontalną inwazję. Presję by podjąć negocjacje powoduje także sytuacja humanitarna. Celowo Kreml planował zniszczenie krytycznej infrastruktury w Ukrainie, by brać ludność cywilną „chłodem i głodem". W Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej korupcja i nieudolność jest na wysokim poziomie, ale nawet tam muszą mieć wiedzę, że zima będzie trudna nie tylko dla Ukraińców ale i tkwiących w okopach rosyjskich żołnierzy. To oznacza jeszcze niższe morale oraz zdolność do walki. Wysyłani pospiesznie na front „mobicy" nie tylko nie zmienili sytuacji operacyjnej, ale wręcz zainicjowali liczne bunty i dezercje. Cokolwiek Patruszew zadeklarował Sullivanowi ten powinien podzielić to przez sto. Dla wojsk inwazyjnych nawet chwilowe zawieszenie broni w związku z negocjacjami pokojowymi byłoby szansą na przerzucanie dodatkowych oddziałów. Z resztą Rosjanie robią to tak nieudolnie, że od razu wiedziano by o tym w Kijowie oraz Waszyngtonie – prawda wyszłaby już w pierwszej godzinie zawieszenia broni.

Jak czytamy w amerykańskich mediach Waszyngton, więc z jednej strony ma świadomość iluzji negocjacji pokojowych, z drugiej czuje siłę politycznego nacisku by wojna nie trwała latami, gdyż wtedy trudno będzie zapewniać poparcie dla pomocy wysyłanej do Kijowa. Temat wraca zwłaszcza w sytuacji kiedy Amerykanie ruszają do urn (a dokładniej do automatów) by wybierać Kongres. Portal FiveThirtyEight prognozuje, że Republikanie mają ponad 80 proc. szans na odzyskanie większości w Izbie Reprezentantów.

Co z pomocą dla Ukrainy w razie przegranej Demokratów? Administracja Joe Bidena zapewniła, że postara się uchwalić kolejny pakiet pomocy jeszcze przed nowym rozdaniem w amerykańskim parlamencie. To wszelako „ucieczka do przodu", która nie zmieni nowego kursu – gdyby taki nastał – w amerykańskim Kongresie. Część republikańskich elit nie neguje pomocy wojskowej dla Kijowa, ale kontrowersje budzą kwestie pomocy gospodarczej, niepopularne wśród wielu Republikanów.

Pośrednikiem w negocjacjach chce być prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Jak stwierdził w wywiadzie dla dziennika "Hürriyet" jest jedynym politykiem, który może spotkać się zarówno z Zełenskim, jak i Putinem. Z resztą Turcja już obecnie odgrywa rolę w tzw. korytarzu zbożowym oraz wymianie jeńców. W tej pierwszej sprawie interwencja Ankary miała spowodować, że Putin jednak ostatecznie nie zablokował porozumienia zbożowego po wybuchach w sewastopolskim porcie. W kwestii wymiany jeńców, dowódcy Azowa zostali internowani w Turcji, gdzie mają być do końca wojny. Kijów nie ma problemów by zgłaszać się do Ankary w „trudnych sprawach" pośrednictwa, a Erdogan postawił na wspieranie Ukrainy bezzałogowcami.

defence24.pl

Jeszcze kilka miesięcy temu Rosja zapewniała, że Chiny to dla niej najważniejszy rynek zbytu na rynku gazu. Jak informował Aleksiej Miller, szef Gazpromu, w ciągu ośmiu miesięcy tego roku rosyjska spółka zwiększyła dostawy gazu do Chin o 60 proc. - W tym roku kilkukrotnie notowaliśmy rekord dziennych dostaw gazu, przekraczających nasze dzienne zobowiązania kontraktowe - podawał.

Rosjanie zwiększali dostawy błękitnego paliwa do Chin, poprzez gazociąg Siła Syberii. - Wiemy, że rynek chiński jest najbardziej dynamiczny na świecie, a w ciągu najbliższych 20 lat prognozuje się, że wzrost zużycia gazu w Chinach wyniesie 40 proc. wzrostu zużycia gazu na świecie. Z tego powodu podpisaliśmy kolejny kontrakt na dostawy do Chin. To jest trasa dalekowschodnia - mówił kilka miesięcy temu prezes Gazpromu.

Wygląda jednak na to, że Rosja będzie musiała zweryfikować te optymistyczne założenia, bo na przeszkodzie wzrostu dostaw gazu do Państwa Środka stanęła sytuacja gospodarcza w tym kraju.

W efekcie, jak podaje agencja Reutera, zużycie gazu ziemnego w Chinach w tym roku spadło po raz pierwszy od dwóch dekad. Do tej sytuacji przyczyniło się m.in. spowolnienie gospodarcze. Jednak drugim ważnym powodem są oszczędności. Z powodu wzrostu cen gazu władze w Pekinie poleciły przedsiębiorcom i innym konsumentom zmniejszenie zużycia gazu.

Na efekty nie trzeba było długo czekać, z najnowszych danych Generalnej Administracji Ceł ??Chińskiej Republiki Ludowej wynika, że w okresie od stycznia do października import gazu do tego kraju zmniejszył się o 10,4 proc. Dla rosyjskiego Gazpromu są to bardzo złe wieści, zwłaszcza że wcześniej analitycy szacowali spadek importu gazu na około 1 proc.

Import LNG do Chin również zmalał. Ze względu na słaby popyt krajowy, chińscy importerzy LNG przekierowali dostawy gazu do Europy. Chińskie firmy energetyczne na tym dodatkowo zyskują, te, które wcześniej zawarły długoterminowe kontrakty na zakup LNG ze Stanów Zjednoczonych, sprzedają teraz tę nadwyżkę z dużym zyskiem.

Chińczycy zmniejszają także zużycie innych surowców energetycznych. Oszczędności dotyczą także zakupów ropy, które w ciągu 10 miesięcy spadły w Chinach o 2,7 proc. do 413,53 mln ton. Dodatkowo Chiny zmniejszyły także import węgla, który zmalał o 10,5 proc. do 230 mln ton.

money.pl

poniedziałek, 7 listopada 2022


Kluczowi urzędnicy Kremla zaczęli zbiorowo zmniejszać swoją retorykę dotyczącą użycia broni jądrowej na początku listopada. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) wydało 2 listopada oświadczenie w sprawie „zapobiegania wojnie nuklearnej”, stwierdzając, że Rosja „ściśle i konsekwentnie kieruje się postulatem niedopuszczalności wojny nuklearnej, w której nie może być zwycięzców i której nigdy nie wolno spuszczać ze smyczy”. Rosyjskie MSZ oświadczyło też, że jest zaangażowane w redukcję i ograniczenie broni jądrowej. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył 27 października, że ​​Rosja nie ma potrzeby użycia broni jądrowej przeciwko Ukrainie i stwierdził, że Rosja nigdy nie dyskutowała o możliwości użycia broni jądrowej, a jedynie „sugerowała wypowiedzi przywódców państw zachodnich”. Wiceprzewodniczący rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew podobnie, coraz bardziej bagatelizował ognistą retorykę nuklearną, którą stosował przez cały październik i obecnie skupia się na promowaniu rosyjskiej jedności w wojnie na Ukrainie.

Putin i kluczowi urzędnicy Kremla zwiększyli swoje odniesienia do użycia broni nuklearnej w przemówieniu o aneksji wygłoszonym 30 września przez Putina i przez cały październik, prawdopodobnie wywierając presję na Ukrainę w negocjacjach i zmniejszając poparcie Zachodu dla Kijowa. Putin w swoim przemówieniu z 30 września zawarł kilka ogólnych odniesień do broni jądrowej, ale unikał bezpośredniego grożenia jej użyciem. Retoryka Putina podczas tego przemówienia i przez cały październik była spójna z jego wcześniejszymi groźbami nuklearnymi i nie wywołała w ukraińskich władzach takiego stopnia strachu, jaki prawdopodobnie zamierzał Kreml. Szef ukraińskiego Głównego Zarządu Wywiadu Wojskowego (GUR) Kyryło Budanow stwierdził 24 października, że ​​rosyjskie zagrożenie nuklearne utrzymywało się na tym samym poziomie jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Kreml eskalował także swoją retorykę nuklearną po porażkach militarnych Rosji w obwodzie charkowskim oraz podczas ukraińskich kontrofensyw w Lymanie i północnym obwodzie chersońskim na początku października. Kreml prawdopodobnie kontynuował swoje słabo zawoalowane groźby nuklearne, aby odwrócić uwagę od swoich problemów militarnych i mobilizacyjnych oraz zastraszyć zachodnich partnerów Ukrainy.

Zmiana retoryczna Kremla wskazuje, że wyżsi rosyjscy dowódcy wojskowi i elementy Kremla są prawdopodobnie w pewnym stopniu świadomi ogromnych kosztów za niewielkie zyski operacyjne, które Rosja poniosłaby użycie broni jądrowej przeciwko Ukrainie lub NATO. The New York Times,  powołując się na wysokich rangą amerykańskich urzędników, poinformował, że wysocy rangą rosyjscy urzędnicy obrony dyskutowali o warunkach użycia broni jądrowej w kontekście narastających narracji o nuklearstwie w połowie października. W spotkaniu podobno nie uczestniczył Putin. Nielegalna aneksja przez Putina 30 września czterech obwodów ukraińskich, z których większość nie jest okupowana przez siły rosyjskie, prawdopodobnie nadmiernie skomplikowała istniejącą rosyjską doktrynę wojskową. Rosyjska doktryna nuklearna wyraźnie dopuszcza użycie broni jądrowej w odpowiedzi na „agresję na Federację Rosyjską z użyciem broni konwencjonalnej, gdy samo istnienie państwa jest zagrożone”, co Kreml mógłby ewentualnie zastosować do ukraińskich postępów w rzekomo „rosyjskim” terytorium na Ukrainie. Wszystkie obecne linie frontu znajdują się na terytorium Rosji, a Putin nie zdefiniował publicznie, co obecnie stanowi atak na terytorium Rosji. Możliwe, że wysocy rangą rosyjscy urzędnicy wojskowi są równie zdezorientowani co do zastosowania nakazu aneksji Putina do istniejącej doktryny wojskowej. ISW donosiło wcześniej, że nakaz aneksji Putina był prawdopodobnie kwestią polaryzującą, która wywołała rozłam na Kremlu, tworząc frakcje prowojenne i pronegocjacyjne. Urzędnicy amerykańscy zauważyli również, że nie zaobserwowali żadnych oznak, że Rosja przeniosła swoją broń nuklearną ani podjęła żadnych działań przygotowawczych w celu przygotowania do strajku.

Prowadzone przez Kreml programy telewizyjne nadal emitują okazjonalne zagrożenie nuklearne, które jest powszechne w szowinistycznej rosyjskiej wewnętrznej przestrzeni informacyjnej. Na przykład przewodniczący rosyjskiego komitetu ds. obrony Dumy Państwowej Andriej Kartapołow krótko omówił zagrożenia nuklearne w rosyjskiej telewizji państwowej 5 listopada, pomimo ogólnego złagodzenia narracji Kremla. Rosyjska telewizja państwowa (wraz z niektórymi populistycznymi postaciami) wzmacniała zagrożenia nuklearne przed jesiennymi niepowodzeniami militarnymi Rosji, a ich retoryczne rozkwity nie powinny być błędnie interpretowane jako wskaźniki oficjalnego stanowiska Kremla. Postacie takie jak nieżyjący już rosyjski ultranacjonalista, ówczesny przywódca Partii Liberalno-Demokratycznej Władimir Żyrinowski przez lata regularnie i dziwacznie groził w rosyjskich audycjach państwowych atakami nuklearnymi, sugerując nawet zrzucenie „małej” bomby atomowej na rezydencję ówczesnego prezydenta Ukrainy Petro Poroszenko w 2018 roku. Rosyjska społeczność milbloggerów w dużej mierze nie wchodziła w interakcję z tymi narracjami nuklearnymi i nadal krytykowała rosyjskie dowództwo wojskowe za porażki na konwencjonalnym polu bitwy. Rosyjscy propagandyści będą nadal czynić atomowe groźby jako sposób na przypomnienie krajowym słuchaczom o potędze Rosji w obliczu wyraźnych niepowodzeń militarnych na liniach frontu.

Kreml prawdopodobnie prywatnie wyjaśnił swoją politykę nuklearną, aby deeskalować wraz ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami. Urzędnicy amerykańscy i sojusznicy poinformowali, że amerykański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan kontaktował się z doradcą Putina ds. polityki zagranicznej Jurijem Uszakowem i sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Nikołajem Patruszewem w celu zmniejszenia ryzyka użycia broni jądrowej. Ambasador Rosji w Wielkiej Brytanii, Andrey Kelin, również zauważył 26 października, że ​​rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu wykonał kilka telefonów do swoich odpowiedników, podobno zapewniając ich, że Rosja nie jest zainteresowana użyciem broni jądrowej podczas wojny. Chiny mogły również odegrać rolę w wywieraniu nacisku na Kreml, by zredukował zagrożenia nuklearne. Prezydent Chin Xi Jinping stwierdził 4 listopada, że ​​„społeczność międzynarodowa powinna… wspólnie przeciwstawić się użyciu lub groźbom użycia broni jądrowej, opowiadać się za zakazem używania broni jądrowej i toczeniem wojen nuklearnych, aby zapobiec kryzysowi nuklearnemu w Eurazji". Chiński minister obrony Wei Fenghe prawdopodobnie wyraził podobny pogląd ministrowi Szojgu podczas rozmowy telefonicznej z 26 października.

understandingwar.org