USA weszły w 2022 r. ze wzrostem PKB w 2021 r. w wysokości 5,7 proc. (aż 6,9 proc w IV kwartale 2021 r.!), a więc rozpędzoną gospodarką, która właśnie zachłysnęła się wolnością po zduszeniu pandemii COVID-19. Podobnie też inne wysoko rozwinięte kraje Europy Zachodniej odnotowały szybką dynamikę wzrostu. Już wtedy znacznie rosły ceny ropy, gazu i węgla wraz z odradzającym się popytem, ale też z ograniczaniem podaży ze względu na wieloletnie niedofinansowanie sektora wydobywczego węglowodorów. O kryzysie energetycznym możemy jednak mówić za sprawą Rosji Putina dopiero po zakończeniu budowy Nord Stream 2, gdy rosyjski Gazprom drastycznie ogranicza dostawy gazu ziemnego do krajów UE stosując szantaż energetyczny, gdy 24 lutego 2022 r. rosyjska armia bestialsko zaatakowała suwerenną Ukrainę rozpoczynając wojnę w Europie na niespotykaną od drugiej wojny światowej skalę…
W ciągu niespełna pół roku wojsko rosyjskie traci 80–90 tysięcy zabitych i rannych żołnierzy, a samą Rosję poddano bezprecedensowym sankcjom gospodarczym, łącznie z wyeliminowaniem lokalnych banków z systemu rozliczeń międzynarodowych SWIFT. Dochodzi do nadwyrężenia lub zerwania łańcuchów dostaw wielu surowców i produktów, takich jak ropa i jej pochodne, gaz, nawozy sztuczne, pszenica oraz inne zboża czy też nikiel i pallad, a walczące strony pogrążają się szybko w depresji gospodarczej. Do tego rośnie napięcie między USA a Chinami o niezależny od CHRL Tajwan. Państwo Środka zmaga się zaś z lockdownami w największych ośrodkach przemysłowych, które hamują międzynarodową wymianę handlową, a także głęboką zapaścią na rynku nieruchomości. Można by rzec, że wszystko razem składa się na scenariusz światowego gospodarczego Armagedonu czytaj: globalną stagflację. A jednak Rezerwa Federalna zdaje się dawać radę na polu walki z inflacją, utrzymując jednocześnie niemal pełne zatrudnienie w gospodarce!
Media zachłystują się informacją o spadku inflacji (większym niż oczekiwano) w USA z poziomu 9,1 proc. w czerwcu do 8,5 proc. (rok do roku) w lipcu. Co ważniejsze jednak przedstawiony wykres pokazuje, że inflacja bazowa znajduje się w trendzie spadkowym już od kwietnia 2022 r. Słowem wysokie ceny energii „przelały się” już do innych grup produktów, takich jak między innymi żywność w takim stopniu, że bieżące spadki cen paliw (diesel i benzyna) pomogą jeszcze bardziej zbić dynamikę wzrostu cen w nadchodzących miesiącach. Czy FED może już ogłosić zwycięstwo w walce z inflacją? Nie – w żadnym wypadku!
Inflacja bazowa 5,9 proc. znajduje się dziś prawie na 3-krotnie wyższym poziomie niż cel inflacyjny…, a miesięczne dane mogą okazać się zwodnicze w dłuższym okresie, biorąc pod uwagę gorący rynek pracy i potencjalnie groźną spiralę podwyżek płac. Stąd też comiesięczny cykl znacznych (0,5 do 0, 75 proc.) podwyżek stóp procentowych dalej pozostanie w mocy zwiększając siłę nabywczą dolara amerykańskiego w stosunku do innych walut, a w szczególności w stosunku do euro, jena i juana. Z końcem roku euro do dolara amerykańskiego może znaleźć się na poziomie 0,8 do 0,9 zamiast obecnego kursu bliskiego parytetowi – wg mojej opinii. I to w sytuacji, gdy Europa podoła z zaopatrzeniem w gaz ziemny i energię elektryczną w okresie jesienno-zimowym… Sile dolara amerykańskiego sprzyja ponadto rozwój sytuacji w wojnie Ukrainy z Rosją, jej długotrwały charakter, a jednocześnie osłabienie Rosji Putina oraz szala zwycięstwa przechylająca się powoli na stronę Ukrainy.
Europejski Bank Centralny znalazł się w potrzasku, a polityka monetarna złożona została na ołtarzu zachowania status quo, gdy zamożna Północ (głównie Niemcy) drenuje kieszenie zadłużonego Południa (Włochy, Grecja, Hiszpania). Należności RFN tj. Bundesbanku (Niemiecki Bank Centralny) w systemie rozliczeń Target2 banków centralnych strefy euro sięgają już astronomicznej kwoty 1,2 biliona euro, a dłużnikami pozostają oczywiście Włochy, Hiszpania, Grecja i Portugalia. To swoisty „kaganiec”, który każe politykom Południa „siedzieć cicho”, gdyż rzeczywiste długi ich państw są wiele wyższe niż te oficjalne, choć pilnie skrywane w wadliwie działającym systemie banków centralnych strefy euro.
W tej sytuacji EBC podwyższył w lipcu stopy procentowe o 50 punktów bazowych, tak że stopa depozytowa z minus 0,5 proc. znalazła się na poziomie… 0 proc. i zamierza dokonać kolejnej podwyżek o 0,5 proc. we wrześniu. Trzecia, kolejna z nich, miałaby jednak nastąpić dopiero w marcu 2023 r. i tylko o 0,25 proc. wg zapowiedzi Banku (forward quidance)! Nietrudno oszacować, że główna stopa proc. obowiązująca w strefie euro może być niższa nawet o 300 punktów bazowych niż stopa funduszy Fed w USA na koniec 2022 r. A przecież szantaż gazowy Rosji i zagrożenia związane z wojną w Ukrainie dotyczą w znacznie większym stopniu UE niż USA. O ile zatem USA nie grozi stagflacja, to odpowiedź na tak zadane pytanie w przypadku strefy Euro i UE nie będzie w żadnym przypadku tak prosta i jednoznaczna.
Przeciwnie, strefa euro pozostaje zagrożona zarówno perspektywą recesji gospodarczej jak i wysokiej inflacji ze względu na złą sytuację na rynku energetycznym (rosnące ceny gazu i energii elektrycznej) oraz zagrożenie przerw w dostawach energii (ograniczenie dostaw gazu z Rosji) w okresie jesienno-zimowym, a także po części ze względu na słabość wspólnej waluty oraz związane ręce EBC. Przytoczony wyżej jakże realny scenariusz pozwala zrozumieć, jak dalece EBC znalazł się w potrzasku własnej niemocy i braku siły sprawczej.
Jaką więc prowadzić politykę monetarną? Czy tę odpowiadającą Krajom Bałtyckim ze stopami inflacji powyżej 20 proc.? Czy może taką, która podtrzyma gospodarkę Republiki Włoskiej z poziomem długu publicznego sięgającego 150 proc. PKB? A może punktem odniesienia winno być wysokie bezrobocie w Hiszpanii, które w czerwcu 2022 r. wynosiło wciąż 12,5 proc.?
Odpowiedź jest niezwykle prosta. EBC zrobi wszystko, by nie dopuścić do rozpadu strefy euro i podtrzymać obecny status quo, a takie decyzje ograniczą możliwość walki z inflacją poprzez znaczące podwyżki stóp procentowych. A to może doprowadzić do dalszego niepohamowanego wzrostu cen (jak w Turcji, lecz w tym przypadku przez zaniechanie) i represji finansowej, ale też dotkliwego obniżenia poziomu życia obywateli w krajach Południa i Europy Środkowej, które znalazły się pod reżimem EBC i posługują się wspólną walutą.
obserwatorfinansowy.pl










