piątek, 9 września 2022


Ukraińskie siły poczyniły 8 września znaczne zdobycze w obwodzie charkowskim i zbliżają się do Kupjanska, kluczowego węzła rosyjskiego GLOC wspierającego oś Izyum. Siły ukraińskie prawdopodobnie wysunęły się na pozycje w promieniu 15 km od Kupjanska i z dnia na dzień będą ostrzeliwać miasto. Rosyjskie tylne pozycje w obwodzie charkowskim są teraz narażone na dalsze ukraińskie natarcia, a siły ukraińskie być może zdobędą Kupjansk w ciągu najbliższych 72 godzin. Geolokalizowany materiał pokazuje, że siły ukraińskie odbiły Borshchyvkę i Ivanivkę wzdłuż E40. Siły ukraińskie jak się zdaje zdobyły Szewczenkowo lub ominęły osadę i ruszyły w kierunku Hruszówki, patrzac na geolokalizowany materiał ukraińskich sił w Borivske (20 km na południowy zachód od Kupjanska) i rosyjski raport o walkach w pobliżu Hruszówki. Rosyjskie źródło podało, że siły ukraińskie zdobyły Savintsi, Rakivka, i Dovhalivka, wszystkie na północ od Zalyman na R78. Rosyjskie źródła twierdziły, że siły ukraińskie dotarły do ​​węzłów transportowych w Vesele i Kunye, 10 km na wschód drogą R78 od Savinsti, ale obecnie nie ma dowodów na poparcie tego twierdzenia. Siły ukraińskie kontynuowały swój marsz na południowy wschód autostradą N26 w kierunku Kupjanska, zbliżając się przynajmniej do Szewczenkowa (około 35 km na zachód od Kupjanska), gdzie geolokalizowane zdjęcia pokazują siły ukraińskie przy wjeździe do osady, a większość rosyjskich źródeł informuje, że walki wciąż trwają. Utrata Kupjanska i innych tylnych obszarów krytycznych GLOCS utrudni rosyjskie wysiłki na rzecz wsparcia operacji ofensywnych i obronnych, ale nie zerwie całkowicie rosyjskich linii komunikacyjnych do Izjum. 

understandingwar.org

Ofensywa radziecka rozpoczęła się 12 maja atakiem obu grup uderzeniowych. W ciągu trzech dni linie obronne 6. Armii zostały złamane na północ i południe od Charkowa na szerokości po 50 km. Front w kierunku Wowczańska przesunięto o 18-25 km, a od występu barwienkowskiego o 25-50 km. Po trzech dniach operacji dowództwo odcinka południowego proponowało Stawce włączenie do ofensywy wojsk Frontu Briańskiego i rozwijanie działań Frontu Południowo-Zachodniego. Jednak nikt nie zwrócił na to uwagi, że 14 maja nie wykorzystano sytuacji i nie wprowadzono w wyłom oddziałów pancernych i zmotoryzowanych, a działania wciąż kontynuowano siłami piechoty. Tempo ataku gwałtownie spadało, a drugi rzut skierowano do akcji dopiero 17 maja. Do tego czasu Niemcy zdążyli podciągnąć rezerwy i zorganizować drugą linię obrony. Tego samego dnia przeciwko 9. i 57. Armii z rejonu Kramatorska i Słowiańska ruszyła grupa „Kleist”, licząca 11 dywizji. Równocześnie rozpoczął się kontratak niemiecki na wschód od Charkowa i na południe od Biełgorodu, wymierzony w 28. Armię Frontu Południowo-Zachodniego. Uderzenie zepchnęło 9. Armię, która zaczęła się cofać za Doniec i na Barwienkowo. Dowództwo odcinka południowo-zachodniego niewłaściwie oceniło zagrożenie od tej strony i nakazało kontynuację ataku na Charków. Groziło to okrążeniem całej grupy atakującej to miasto. Wieczorem 17 maja gen. Wasilewski zameldował o zaistniałej sytuacji Stalinowi i zaproponował przerwanie ataku i skierowanie większości sił do likwidacji wyłomu. Propozycję tę powtórzono następnego dnia, ale rada wojskowa przekonała Stalina, że sytuacja nie jest tak zła i nie ma potrzeby przerywania operacji. Natarcie kontynuowano, a do jego wzmocnienia wydzielono rezerwy z puli głównodowodzącego, czyli Stalina. Mogły one dotrzeć dopiero w ciągu trzech lub czterech dni, więc zdecydowanie za późno.

Timoszenko powagę sytuacji zrozumiał dopiero po południu 19 maja i rozkazał przejść do obrony na całym odcinku frontu. Było już za późno na obronę i do 23 maja cała grupa uderzeniowa znalazła się w okrążeniu. Część odciętych oddziałów od 24 do 29 maja przebijała się w stronę Dońca. Niektórym z nich udało się przedostać na drugi brzeg rzeki. W tym samym czasie Niemcy przeprowadzili szereg natarć w rejonie występu barwienkowskiego i w kierunku na Wowczańsk. W efekcie w okrążeniu znalazła się też druga grupa uderzeniowa frontu. W warunkach zdecydowanej niemieckiej przewagi w powietrzu próba odblokowania tej grupy się nie udała, ale umożliwiła wyrwanie się z kotła 22 tys. żołnierzy.

Strona radziecka własne straty oceniała na 266.971 ludzi, w tym 46 314 rannych ewakuowanych, 13.556 zidentyfikowanych zabitych i 207.047 wziętych do niewoli. Według niepełnych danych stracono 652 czołgi, 1646 dział i 3278 moździerzy. Niemieckie straty w ludziach wyniosły ok. 20.000 żołnierzy.

pl.wikipedia.org

czwartek, 8 września 2022


Znamienne jest, że Rosja nie plasuje się nawet w pierwszej piątce w ogólnej strukturze tureckiego eksportu. Główne rynki zbytu dla Ankary to Niemcy, USA, Irak, Wielka Brytania i Włochy.

Według Federalnej Służby Statystyki Państwowej (Rosstat), handel zagraniczny Rosji w 2021 roku wyniósł 798 mld dolarów, z czego import wyniósł prawie 304 mld dolarów, a handel z UE sięgnął 282 mld dolarów – przy czym głównymi partnerami Moskwy były Niemcy (56,9 mld dolarów), Holandia (46,4 mld dolarów), Włochy (31,3 mld dolarów), Polska (22,5 mld dolarów) i Francja (22 mld dolarów).

Obroty handlowe z krajami APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku) w ubiegłym roku wyniosły 261 mld dolarów, z czego ponad połowa – 140 mld dolarów – pochodziła z Chin. Na Turcję przypadły 33 mld dolarów, a na EUG (Euroazjatycką Unię Gospodarczą) 69 mld dolarów. Rosja przehandlowała z Ukrainą 12 miliardów dolarów. Głównym towarem importowym do Rosji było mięso, ryby, banany, olej, sól i inne towary.

belsat.eu

Żołnierze moskiewscy dwukrotnie bezskutecznie próbowali zdobyć Smoleńsk, którego obrońcy czekali na odsiecz. Ale podczas gdy wielki książę litewski i król polski Zygmunt gromadził „pospolite ruszenie”, 1 sierpnia Smoleńsk skapitulował pod ostrzałem trzystu armat. Utrata miasta była tak oszałamiająca, że ​​Dubrowna, Mścisław i Kryczew, które stanowiły drugą linię obrony, po prostu otworzyły wrota przed nieprzyjacielem. Wojska moskiewskie mogły teraz bez przeszkód poruszać się dalej w głąb ziem białoruskich. Zagrożone było istnienie całego wielkiego księstwa. Istniało też zagrożenie dla sojusznika Litwy – Królestwa Polskiego, gdyż w 1513 roku Moskwa podpisała traktat ze Świętym Cesarstwem Rzymskim przeciwko Wielkiemu Księstwu Litewskiemu i Królestwu Polskiemu.

We wrześniu 1514 r. połączone siły Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego ruszyły pod Orszę. Armia sojusznicza liczyła około 30 000 żołnierzy. Na jej czele stanął wielki hetman litewski Konstanty Ostrogski, który przeszedł do historii jako „drugi Hannibal”. Po jednej z nieudanych bitew spędził trzy lata w niewoli moskiewskiej, skąd uciekł w 1506 roku i bardzo dobrze znał swojego przeciwnika. Wśród dowódców wyróżniali się Janusz Świerczewski, który dowodził 5 000 polskich żołnierzy i 3 000 najemników, oraz Jerzy Radziwiłł „Herkules”, który dowodził lekką kawalerią i zasłynął z udziału w 30 bitwach.

Według różnych szacunków armia moskiewska liczyła od 30 do 80 tysięcy żołnierzy, głównie jeźdźców, dowodzonych przez Iwana Czeladnina i Michaiła Bułhakowa-Golicę. Spór o stanowiska wśród dowódców moskiewskich stał się jedną z głównych przyczyn zwycięstwa Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wojska moskiewskie pod naporem wojowników Ostrogskiego wycofały się przez Dniepr, kontrolując przeprawy. Jednak Ostrogski zrobił ruch, którego moskowici najmniej się spodziewali.

W nocy 8 września, będąc kilka kilometrów od Orszy i zbiegu Kropiwny z Dnieprem, Ostrogski kazał przeprawić się przez rzekę znanym mu brodem w pobliżu wsi Paszyna. Most zbudował Jan Bast, a do jego skonstruowania wykorzystano nawet beczki po winie i piwie.

Do rana przeprawiono już główną część armii, co było niespodzianką dla Moskali. Mimo to ich dowództwo uznało, że to doskonała okazja do pokonania oddziałów Ostrogskiego, które były jak w pułapce, ponieważ za nimi była rzeka. Dodatkowo zdecydowano ich obejść.

Wojska moskiewskie uderzyły na flanki, ale ich atak został zatrzymany przez doskonale rozmieszczone grupy taktyczne armii Ostrogskiego. Następnie na jednym ze skrzydeł największy hetman zarządził pseudoodwrót, po którym Moskale wpadli w zasadzkę artylerii. To zadecydowało o wyniku bitwy. Po pokonaniu jednego z pułków moskiewskich przy pomocy artylerii, Ostrogski wysłał do bitwy odwody, a zdezorientowani Moskale wycofali się za rzekę Kropiwnę, zostawiając cały tabor, tysiące jeńców i zabitych.

Zwycięstwa pod Orszą zostało wykorzystane przez Wielkie Księstwo i Królestwo Polskie do celów propagandowych, co było wielkim sukcesem w Europie Zachodniej. Dla Moskwy straty były tym większe, że praktycznie całe dowództwo ich armii zostało pojmane. Zwycięstwo pod Orszą było pierwszym dużym zwycięstwem w polu Wielkiego Księstwa Litewskiego nad Wielkim Księstwem Moskiewskim i pokazało, że rycerstwo litewskie potrafi walczyć i zwyciężać. Jednak taktyczne zwycięstwo w bitwie niestety nie przyniosło sukcesu w wojnie, która zakończyła się dopiero w 1522 r. podpisaniem pięcioletniego rozejmu. Smoleńsk został utracony, ale Moskwa zrezygnowała z roszczeń do Kijowa, Połocka i Witebska. Co prawda, ​​wkrótce rozpoczęła się nowa wojna.

belsat.eu

Siły ukraińskie w południowo-wschodnim obwodzie charkowskim prawdopodobnie wykorzystują przeniesienie sił rosyjskich na oś południową do przeprowadzenia oportunistycznej, ale wysoce skutecznej kontrofensywy na północny zachód od Izjum. Siły ukraińskie prawdopodobnie wykorzystały niespodziankę taktyczną, aby 7 września przejść co najmniej 20 km na terytorium zajmowane przez Rosję we wschodnim obwodzie charkowskim, odzyskując około 400 kilometrów kwadratowych ziemi. Źródła rosyjskie twierdziły, że rosyjskie wojska zaczęły rozmieszczać posiłki na tym obszarze w celu obrony przed ukraińskimi natarciami, a rosyjskie ugrupowanie na tym obszarze było prawdopodobnie osłabione ze względu na wcześniejsze rosyjskie rozmieszczenia w celu wsparcia trwających wysiłków zmierzających do zajęcia pozostałej części obwodu donieckiego i wsparcia południowej osi. Trwające operacje Ukrainy w obwodzie chersońskim zmusiły siły rosyjskie do przesunięcia uwagi na południe, umożliwiając siłom ukraińskim przeprowadzenie lokalnych, ale wysoce skutecznych kontrataków w rejonie Izjum. Rosyjscy milblogerzy wyrazili zaniepokojenie, że ten ukraiński kontratak ma na celu przecięcie naziemnych linii komunikacyjnych (GLOC) na rosyjskie tyły w Kupjansku i Izjum, co pozwoliłoby ukraińskim wojskom na izolację rosyjskich ugrupowań na tych obszarach i odzyskanie dużych połaci terytorium. Milbloggerzy używali w dużej mierze tonów paniki i przygnębienia, uznali znaczące ukraińskie zdobycze i twierdzili, że ukraińska kontrofensywa na południu może odwrócić uwagę od trwających działań w obwodzie charkowskim, który nazywają głównym wysiłkiem ukraińskim. Poziom szoku i szczera dyskusja na temat ukraińskich sukcesów przez rosyjskich milbloggerów świadczy o skali zaskoczenia, jakie spotkały siły ukraińskie, co prawdopodobnie skutecznie demoralizuje siły rosyjskie.  

(...)

Nagrania z mediów społecznościowych nagrane przez mieszkańców obwodu chersońskiego 7 września dostarczają wizualnego dowodu na trwającą ukraińską kampanię przechwytywania na szczeblu operacyjnym. Siły ukraińskie prawdopodobnie zaatakowały rosyjskie zasoby wojskowe i węzły logistyczne w dwóch głównych obszarach – wokół miasta Cherson i wokół miasta Nowa Kachowka (55 km na wschód od miasta Chersoń). Mieszkańcy zgłosili eksplozję i opublikowali zdjęcia dymu w Oleszkach, około 7 km na południowy wschód od miasta Cherson. Źródła ukraińskie donoszą również o uderzeniach w rejonie Czarnobajewki (na północnych obrzeżach Chersonia) w nocy z 6 na 7 września. Geolokalizowane zdjęcia zamieszczone 6 września potwierdzają, że siły ukraińskie zaatakowały rosyjskie pozycje w Holej Prystani, 10 km na południowy zachód od Chersonia. Ukraińscy urzędnicy wojskowi potwierdzili, że wojska ukraińskie uderzyły w rosyjską przeprawę mostową w rejonie Holej Prystani i że nieokreślona jednostka rosyjska straciła w tym uderzeniu 70 żołnierzy. Lokalne raporty dodatkowo dostarczają wizualnych dowodów ukraińskich strajków w rejonie Nowej Kachowki, w pobliżu Vesele i Kozatske, około 3 km na północ od Nowej Kachowki, po drugiej stronie rzeki Dniepr. Zdjęcia satelitarne pokazują uszkodzenia elektrowni wodnej Nova Kakhovka i pobliskiego mostu drogowego, który wydaje się prawie całkowicie upadł. Ukraińskie źródła twierdziły, że ukraińskie strajki uderzyły w koncentrację rosyjskiego sprzętu w rejonie Nowej Kachowki.

Źródła ukraińskie i rosyjskie poinformowały o aktywności kinetycznej wzdłuż dwóch głównych kierunków działań w obwodzie chersońskim 7 września: w północnym obwodzie chersońskim na południe od granicy z obwodem dniepropietrowskim oraz w zachodnim obwodzie chersońskim wzdłuż granicy z obwodem mikołajowskim. Zlokalizowane geograficznie materiały z walk i zdjęcia potwierdzają, że wojska ukraińskie wkroczyły do ​​Wysokopilji i Nowowoznesenske, oba w odległości 5 km od granicy obwodu chersońsko-dniepropietrowskiego. Rosyjskie źródła, w tym rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON), nieumyślnie potwierdziły, że siły ukraińskie osiągają zyski w zachodnim obwodzie chersońskim w kotle Suchy Stavok (około 65 km na północny wschód od miasta Chersoń i wzdłuż rzeki Inhulec). Rosyjskie Ministerstwo Obrony stwierdziło, że rosyjskie uderzenia miały na celu koncentrację sił ukraińskich w Biłohirce, Suchym Stawku i Andriiwce, co wskazuje, że wojska ukraińskie zajmują pozycje na południe od rzeki Inhulec. Źródła rosyjskie kontynuowały dyskusję na temat ukraińskich działań ofensywnych wokół Suchego Stawku i okolicznych osiedli Bezimmene, Kostromka, Wielkie Artakow i Szczastlywe.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony i inne rosyjskie źródła nadal bagatelizowały ukraińskie operacje kontrofensywne i podkreślały, że ukraińskie siły i sprzęt zostały utracone na linii frontu w obwodzie chersońskim. Rosyjskie MON stwierdziło, że 7 września siły ukraińskie nie prowadziły działań ofensywnych na kierunku Mikołajów-Krzywy Róg. Kilku rosyjskich milbloggerów w podobny sposób skupiło się na trwających ukraińskich działaniach kontrofensywnych w obwodzie charkowskim i nie informowało o operacjach na południu w zwykły, szczegółowy sposób. Zarówno rosyjskie Ministerstwo Obrony, jak i rosyjska przestrzeń informacyjna milbloggera prawdopodobnie przekierują uwagę w najbliższych dniach na wydarzenia w obwodzie charkowskim.

understandingwar.org

środa, 7 września 2022


Dziś agencje podały, że siły ukraińskie dokonały kontrataku w obwodzie charkowskim, dzięki któremu miały wyprzeć siły rosyjskie z powrotem na lewy brzeg rzeki Siewierski Doniec. Cały czas dokonują również skutecznych ataków na wojska rosyjskie w rejonie chersońskim. Panie generale, chyba optymistyczne wieści płyną do nas z ukraińskiego frontu?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Należy oddzielić działania propagandowe samych Ukraińców oraz opinie ekspertów od faktycznych działań armii ukraińskiej. Pojęcie kontrofensywy jest potrzebne władzom Ukrainy, by wpływać na nastroje wewnętrzne, odbiór tej wojny za granicą i reakcję Rosji.

Ukraińcy obecnie atakują na wschód od Charkowa z zamiarem rozbicia ugrupowania armii rosyjskiej, która uderza od północy na Donbas. Częściowo sforsowali rzekę Siewierski Doniec i zagrozili Rosjanom od wschodu, przez co dezorganizują ich dziania. Siły ukraińskie zmierzają tym samym do odbicia obwodu charkowskiego.

To im się uda?

Trudno ocenić, ale wprowadzają nowy wymiar sytuacji operacyjnej. Otwierają kolejny front, gdzie prowadzą natarcie. Zmiana sytuacji strategicznej polega na tym, że Rosjanie już przechodzą do obrony na całym froncie.

Pamiętajmy, że toczy się też bitwa na przyczółku chersońskim na zachód od Dniepru. Rosjanie w wyniku prowadzonej przez siebie operacji doszli tam aż po Mikołajów na zachodnim brzegu rzeki. Ukraińcom udało się jednak zatrzymać natarcie armii rosyjskiej i od 25 lipca rozpoczęli operację zaczepną, którą niektórzy nazywają kontrofensywą. Ja nazwałem to kontrofensywą pełzającą, ponieważ nie jest ona prowadzona z wielkim rozmachem.

Na czym ona polega?

Polega na atakowaniu przez Ukraińców wybranych pozycji armii rosyjskiej. Udaje im się na tych kierunkach w krótkim czasie stworzyć przewagę nad wojskami rosyjskimi. Ukraińcy uderzają, przełamują rosyjską obronę i wyzwalają własną ziemię. Dzięki temu od 25 lipca do dzisiaj odbili blisko 80 miejscowości z rąk Rosjan.

Włamali się na przykład w okolicach Nowej Kachowki na południu Ukrainy, w obwodzie chersońskim 20 kilometrów w głąb ugrupowania armii rosyjskiej. Generalnie ukraińska "kontrofensywa" — trzymając się tej nieprecyzyjnej, lecz powszechnie używanej terminologii — polega na atakach ich wojsk nie na całym froncie, lecz na wybranych kierunkach.

Ta strategia przynosi efekty? Na dłuższą metę jest skuteczna?

Trzeba przyznać, że Ukraińcy skutecznie ją realizują. Przy czym nie jest to operacja o charakterze kompleksowym. Jednak sprytna i dająca efekty. Poza atakami w wybranych rejonach Ukraińcy jednocześnie uderzają w logistykę armii rosyjskiej, w ich lotniska m.in. na Krymie, niszcząc samoloty i zapasy paliwa, niszczą przeprawy na Dnieprze, aby uniemożliwić Rosjanom dostawy sprzętu, amunicji i odwodów na zachodni brzeg rzeki.

Pamiętajmy jednak, że Ukraińcy nie mają zdecydowanej przewagi nad armią rosyjską. Siły na froncie po obu stronach są porównywalne. Dlatego, w mojej ocenie, nie ma żadnej przełomowej operacji, ponieważ żadnej ze stron na to nie stać.

Rosjanie się jednak zatrzymali, a Ukraińcy w kilku miejscach frontu przejęli inicjatywę.

Tak, ponieważ Ukraińcy stosują taktykę uderzania na wybranych kierunkach poprzez tworzenie tam na krótki czas przewagi. Budują ją przez dwa, trzy dni zgodnie z planem operacji. Uderzają i po kilku dniach dochodzi do działań pozycyjnych. W tym czasie powtarzają ten sam manewr w innym miejscu, tam, gdzie uważają, że warto zaatakować, bo rosyjska obrona jest słaba, źle zorganizowana i niegotowa do odparcia natarcia armii ukraińskiej.

Istotą dziania Ukraińców jest budowanie tymczasowej przewagi w wybranym rejonie, co daje im możliwość przełamywania obrony armii rosyjskiej. To jest klucz, którym Ukraińcy posługują się w bitwie na przyczółku chersońskim.

Jaki obecnie jest, pana zdaniem, cel ukraińskiej armii?

Ukraińcy do jesieni zamierzają — niestety, w mojej opinii na więcej ich nie będzie stać — rozbić Rosjan na przyczółku chersońskim, wygrać tę bitwę i wyprzeć ich za Dniepr. Dalej nie pójdą — w związku z tym, że Rosjanie w obawie przed sforsowaniem rzeki przez Ukraińców dobrze przygotują swoją obronę na wschodnim brzegu Dniepru.

Kluczem do ostatnich sukcesów armii ukraińskiej jest sprzęt, który dostarczył jej Zachód?

Ukraińcy w tej chwili walczą o przewagę wobec artylerii rosyjskiej, walczą również o przewagę w powietrzu w wybranych rejonach operacji. Robią to skutecznie m.in. dzięki otrzymanym samolotom, które dostarczyli im sojusznicy. Do tego dostali pociski HARM, które niszczą system obrony powietrznej Rosji. Dzięki temu efektywność działań armii ukraińskiej bardzo wzrosła, co widać wyraźnie po skutkach ich działań.

Z drugiej strony frontu, jak się dowiadujemy z przekazów medialnych, stoi kiepsko zmotywowana, źle dowodzona i wyposażona armia rosyjska…

Jestem bardzo ostrożny w określeniach całkowicie deprecjonujących armię rosyjską. Zwracam uwagę na to, że Rosjanie mają nieograniczone zasoby osobowe. W mediach pojawią się informacje, że ich wojsko w swoje szeregi wciela kryminalistów czy ludzi chorych, ale to nie jest pełny obraz sytuacji. Niewiele widzimy na temat tego, co Rosjanie robią w zakresie odtwarzania jednostek wojskowych. Warto jednak zwrócić na to uwagę, ponieważ w mojej ocenie robią to w szybkim tempie, wiedząc o tym, że wiosną pojawi się zupełnie nowa sytuacja operacyjna.

Co wiemy o rozbudowie potencjału rosyjskiej armii?

Putin zwiększył ostatnio etat pokojowy armii o 130 tys. żołnierzy. Zrobili to, by uniknąć powszechnej mobilizacji.

Rosyjska armia w tej chwili powołuje już kilka kolejnych roczników poborowych. Obniża przy tym wiek i kategorie zdrowotne nowych rekrutów. Obecnie są oni szkoleni na poligonach i przygotowywani z zamiarem skierowania ich na front.

Rosyjscy dowódcy zdali sobie sprawę, że tzw. mięso armatnie nie zda egzaminu na polu walki. W związku z tym przygotowują żołnierzy i odtwarzają zdolność bojową swojej armii.

A co ze sprzętem i wyposażeniem rosyjskich żołnierzy?

Rosjanie rzeczywiście mają wielki problem ze sprzętem bojowym, ale już w tej chwili przestawiają swoją gospodarkę z trybu pokojowego na tryb wojenny. Pozwoli im to zmilitaryzować zakłady zbrojeniowe, zwiększyć ich produkcję, zdolności do remontu sprzętu itp.

Podsumowując, Rosjanie mobilizują swoją gospodarkę narodową i zwiększają potencjał wojska. Robią to po to, by nawet jeśli nie będą mogli prowadzić operacji zaczepnej, będą zdolni do prowadzenia skutecznej operacji obronnej przed Ukraińcami, którzy będą chcieli odbić swoje utracone terytorium.

onet.pl

wtorek, 6 września 2022


Jako pierwszy zrobił to Carlo Calenda, lider małej centrowej partii Azione, który na początku tygodnia błagał o "wstrzymanie kampanii wyborczej", aby partie mogły zająć się niebotycznymi cenami energii. Cztery dni później Matteo Salvini, szef prawicowej Legii, poszedł w jego ślady, wzywając do "rozejmu" między partiami, aby mogły one pomóc Draghiemu w podjęciu decyzji o środkach mających na celu rozwiązanie kryzysu energetycznego.

To właśnie Salvini, wraz z partią Forza Italia Silvio Berlusconiego, wykorzystał w lipcu kryzys rządowy, by obalić urzędującego jeszcze wówczas Draghiego. W ten sposób upadł trzeci rząd okresu legislacyjnego, a ponieważ wypróbowano wszystkie możliwe — i niemożliwe — koalicje, prezydent rozpisał przedterminowe wybory na 25 września.

Już wtedy kryzys rządowy powodował niezrozumienie: Ani włoski elektorat, ani społeczność międzynarodowa nie rozumiały, dlaczego partie desperacko chciały się pozbyć Draghiego — nowe wybory odbyłyby się zgodnie z planem w kwietniu 2023 r.

Wyjaśnienie było tyleż proste, co krótkowzroczne: partie prawicowe prowadziły w tym czasie w sondażach. Do dziś to robią i dlatego mogą mieć uzasadnione nadzieje na wygranie wyborów.

Jest jednak problem z tą kalkulacją: ponieważ Draghi został pozbawiony władzy, kieruje nią tylko prowizorycznie i nie może reagować na bieżące wydarzenia. Wolno mu realizować tylko to, co rząd postanowił do czasu jego dymisji — nowe decyzje polityczne nie wchodzą w rachubę. W szybko zmieniającej się sytuacji na świecie Draghi jest bezradny. Włosi też.

O tym, że po dymisji Włochy de facto pozostają bez rządu, partie doskonale wiedziały. Wiedziały, że doprowadzają do burzy politycznej w kraju, w obliczu wojny w Ukrainie, wysokiej inflacji i stale rosnących cen energii. Mimo to górę wzięła polityczna kalkulacja.

Teraz letni sierpień dobiegł końca, partie są w środku kampanii wyborczej — i zdają sobie sprawę, jaki błąd popełniły. Ponieważ przy rekordowej cenie gazu na początku tygodnia, wynoszącej 340 euro za megawatogodzinę, różne małe i średnie firmy wolały wysłać swoich pracowników na urlopy, niż ponownie podnieść produkcję po letniej przerwie.

Gazeta "il Corriere della Sera" donosi o firmach w całym kraju, które muszą czasowo zamykać się z powodu wysokich cen energii. Na przykład od firmy Cartesar, producenta papieru opakowaniowego w regionie Kampanii, czy producenta płytek MoMa Keramik w Emilii-Romanii. Ta ostatnia zatrudnia 350 pracowników i miała ostatnio obroty przekraczające 100 mln euro. Ale z powodu rosnących cen energii produkcja nie jest opłacalna mimo pełnego portfela zamówień.

W związku z tym Salvini, wśród którego wyborców jest wielu przedsiębiorców, zażądał od rządu interwencji już teraz, aby zapobiec dalszemu wzrostowi rachunków za energię.

Według Salviniego trzeba by na to przeznaczyć 30 mld euro. Ale Draghi nie jest ani chętny, ani upoważniony do zaciągania nowego długu rządowego, aby utrzymać niskie ceny energii dla konsumentów i przedsiębiorstw.

W pierwszym kroku rząd zdecydował się więc na plan oszczędzania energii, który przede wszystkim zrzuca odpowiedzialność na obywateli. Mają oni zużywać mniej energii, włączać ogrzewanie później i korzystać z niego krócej, tak aby Włochy osiągnęły swoje cele w zakresie oszczędzania energii, do których zobowiązały się z UE. To samo dotyczy budynków użyteczności publicznej.

Jeśli do tego nie dojdzie i Włosi nadal będą zużywać więcej energii, to partie prowadzące kampanię wyborczą nie będą miały innego wyjścia, jak tylko liczyć na sukces w negocjacjach dotyczących unijnego limitu cen gazu, tak aby obniżyć ceny również we Włoszech. Pomysł na negocjacje wyszedł zresztą od Draghiego. Podniósł go zaraz po wybuchu wojny na Ukrainie, ale nie uzyskał wówczas wystarczającego poparcia partnerów z UE — zwłaszcza Niemiec.

Teraz UE jest bardziej otwarta na ten pomysł. Ale pozycja Draghiego w ewentualnych negocjacjach na ten temat jest osłabiona. Przecież unijni partnerzy też wiedzą, że nie będzie on reprezentował Włoch przy stole negocjacyjnym jeszcze długo.

onet.pl/Die Welt

Po wystrzeleniu — lub utracie w walce — znacznie większej ilości swoich pocisków rakietowych niż pierwotnie zakładano, moskiewscy żołnierze coraz bardziej polegają na przestarzałych zapasach prymitywnej amunicji z czasów sowieckich, podczas gdy uzbrojone przez Zachód siły ukraińskie walczą o odwrócenie losów południowej kontrofensywy, uderzając w składy amunicji i kluczową infrastrukturę.

Kijów doskonale zdaje sobie sprawę, że wynik wojny może zależeć od tego, czy Rosja znajdzie sposób na odzyskanie dostępu do zaawansowanych technologicznie podzespołów, i stara się, by ich nie otrzymała. Aby zasygnalizować niebezpieczeństwo, Ukraina wysyła międzynarodowe ostrzeżenia, że Kreml sporządził listy zakupów półprzewodników, transformatorów, złączy, obudów, tranzystorów, izolatorów i innych komponentów, w większości produkowanych przez firmy m.in. w USA, Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, Tajwanie i Japonii, których potrzebuje, aby zasilić swoją armię. Przesłanie jest jasne: nie pozwólcie aby ta technologia dostała się w ręce Rosjan.

POLITICO dotarło do jednej z rosyjskich list, które mają krążyć między kremlowskimi urzędnikami. Zawiera ona nawet kwoty, które Moskwa spodziewa się zapłacić, za każdy element — aż do ostatniej kopiejki. Choć POLITICO nie mogło niezależnie zweryfikować pochodzenia listy, dwóch ekspertów od wojskowych łańcuchów dostaw potwierdziło, że jest ona zgodna z innymi wynikami badań na temat sprzętu wojskowego i potrzeb Rosji.

Wydaje się, że Rosja nie powinna być w stanie zdobyć najbardziej wrażliwych technologii z listy. Dysponując jedynie bardzo podstawową technologią krajową, Kreml w ostatnich latach polegał na kluczowych graczach z USA, UE i Japonii jako dostawców półprzewodników — a ci, dzięki sankcjom, powinni być teraz dla Rosji poza zasięgiem. Trudność pojawiłaby się w przypadku, gdyby kraj pośredniczący, taki jak Chiny, kupował technologie, a następnie sprzedawał je Moskwie.

W skrajnych przypadkach Rosjanie wydostają chipy z urządzeń domowych, takich jak lodówki.

Premier Ukrainy Denys Szmyhal podkreślił, że wojna doszła do punktu zwrotnego, w którym przewaga technologiczna okazuje się decydująca. — Według naszych informacji, Rosjanie wystrzelali już prawie połowę... swojego arsenału — powiedział POLITICO.

Z 25 elementów, których Rosja poszukuje najbardziej rozpaczliwie, prawie wszystkie to mikrochipy produkowane przez amerykańskie firmy Marvell, Intel, Holt, ISSI, Microchip, Micron, Broadcom i Texas Instruments. Na końcu listy znajdują się chipy japońskiej firmy Renesas, która przejęła amerykańską firmę IDT, oraz te niemieckiej firmy Infineon, która przejęła amerykańską firmę Cypress. Na końcu listy znajdują się również mikroukłady amerykańskiej firmy Vicor i złącza amerykańskiej firmy AirBorn. Niektóre z tych elementów można łatwo znaleźć w internetowych sklepach z elektroniką, podczas gdy inne są od miesięcy niedostępne w wyniku globalnego niedoboru mikroprocesorów.

Najtańszy element na liście priorytetów, 88E1322-AO-BAM2I000 gigabitowy transceiver ethernetowy firmy Marvell, można znaleźć w Moskwie za 430 rubli (33 zł) za sztukę. Najdroższy element, 10M04DCF256I7G Field Programmable Gate Array firmy Intel, można dostać za bardzo zawyżoną cenę ponad 66 tys. rubli (15 tys. zł). Oba elementy służą do połączenia urządzeń ze sobą. Z listy wynika, że Rosjanom brakuje układów scalonych.

Rosjanie polują na szereg obudów i złączy niemieckiej firmy Harting, jak wynika z listy, w tym 09 03 000 6201 i 09 03 000 6104, a także na przetwornice Nexperia/NXP 74LVC1G14GV,125 i 74LVC244APW,112 — inaczej zasilacze.

James Byrne z think-tanku obrony i bezpieczeństwa Royal United Services Institute (RUSI), powiedział, że jest prawdopodobne, że Rosja wykupuje zapasy zachodnich mikroprocesorów i innego niezbędnego sprzętu od lat, ale teraz może być na wyczerpaniu.

Od inwazji na Ukrainę w lutym, kraje zachodnie zaostrzyły sankcje na Rosję, coraz bardziej celując w jej łańcuchy dostaw mikroprocesorów, aby zmniejszyć możliwości militarne. Nowe sankcje są następstwem wieloletniej, zaostrzonej kontroli sprzedaży chipów w ramach umów międzynarodowych, takich jak Porozumienie z Wassenaar (porozumienia o Kontroli Eksportu Broni Konwencjonalnej oraz Dóbr i Technologii Podwójnego Zastosowania) a także najnowszych przepisów UE. Te chipy często zaliczają się do "towarów podwójnego zastosowania", ponieważ są wykorzystywane w celach wojskowych, jak i cywilnych.

Eksperci ostrzegają jednak, że systemy kontroli eksportu zbyt często nie są w stanie powstrzymać transferu technologii do niepożądanych podmiotów i jednostek. — Kiedy chipy opuszczą fabrykę, bardzo trudno jest przewidzieć, gdzie trafią — powiedział Diederik Cops, starszy badacz eksportu i handlu bronią we Flamandzkim Instytucie Pokoju, organizacji badawczej związanej z parlamentem flamandzkim.

Cops powiedział, że rosyjskie podmioty zaopatrujące wojsko mają różne sposoby na zdobycie towarów, począwszy od kupowania ich na nieuregulowanych rynkach internetowych, po korzystanie z zewnętrznych sklepów frontowych i firm zajmujących się skrzynkami pocztowymi, aby przemycić do kraju zestaw high-tech.

— Kraje takie jak Korea Północna i Iran przez lata budowały doświadczenie w obchodzeniu sankcji. Rosja z pewnością przygotowała się do radzenia sobie z tym w minionych miesiącach... Rosjanie mogą również polegać na historycznym doświadczeniu w tworzeniu takich kanałów: to było rutynowe w czasie zimnej wojny. Rosja ma długie granice z sąsiednimi krajami i dużą sieć państw sojuszniczych, z którymi może pracować — powiedział Cops.

USA, Europa i inni zachodni sojusznicy ustanowili systemy licencjonowania, aby powstrzymać firmy przed eksportem potencjalnej technologii wojskowej do klientów, którzy mogą być uznani za zagrożenie dla ich bezpieczeństwa. Ale "jest to ogromne wyzwanie, aby monitorować sieci dostaw, aby zobaczyć, kto jest użytkownikiem końcowym", powiedział Cops.

Sankcje nałożone od lutowej inwazji miały na celu zamknięcie luk i dalsze dokręcenie śruby na rosyjskim wojsku.

Według Damiena Spleetersa, zastępcy dyrektora operacyjnego w Conflict Armament Research (CAR), organizacji specjalizującej się w śledzeniu i tropieniu broni wojennej, która obecnie śledzi komponenty znalezione na ukraińskich polach bitew, jest zbyt wcześnie, aby powiedzieć, w jakim stopniu sankcje działają. — Wszystko, co do tej pory widzieliśmy, zostało wyprodukowane przed inwazją. To zapasy, które pochodzą sprzed sankcji — powiedział.

Rosja jest tak zdesperowana, aby uzyskać najbardziej wyrafinowane półprzewodniki dla swojego programu zbrojeniowego, że posunęła się do usuwania mikrochipów ze zmywarek i lodówek, aby użyć ich w swoim sprzęcie wojskowym, sekretarz handlu USA Gina Raimondo powiedział w maju, przypisując informacje wywiadowcze do ukraińskich urzędników.

Ale niektórzy amerykańscy weterani bezpieczeństwa narodowego nie zgadzają się z optymistyczną oceną zespołu prezydenta USA Joe Bidena. Mówią, że rządy zachodnie mają niewielkie możliwości powstrzymania innych reżimów — zwłaszcza Chin — przed przekazywaniem mikrochipów do Rosji.

— Kontrole chipów są mniej więcej tak szczelne jak drzwi ekranowe — powiedział Matthew Turpin, dyrektor Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA ds. Chin w latach 2018-2019. — Chiny i Rosja mają długą wspólną granicę. Nie ma absolutnie żadnego sposobu, abyśmy mogli wykryć, czy te chipy są przekazywane z Chin do Rosji.

Departament Handlu USA wielokrotnie mówił, że nie widział żadnych dowodów na to, że Chiny przekazują technologie Rosji, co mogłoby narazić Pekin na surowe sankcje. Ale chiński rząd powiedział również, że nie wprowadzi żadnych nowych ograniczeń w swoich relacjach handlowych z Rosją, a Turpin i inni mówią, że prawie nie ma sposobu, aby rządy zachodnie mogły być pewne ich zachowania.

— Biuro Przemysłu i Bezpieczeństwa Handlu, które nadzoruje sankcje technologiczne, ma mniej niż 10 inspektorów w Chinach, którzy mają określić, czy chipy zostały przekierowane do chińskiego użytku wojskowego — powiedział Turpin, dodając, że "nie jesteśmy skuteczni w inspekcjach", ponieważ chiński rząd wymaga wcześniejszego ostrzeżenia.

W ostatnich latach, gdy stosunki z Zachodem stawały się coraz bardziej napięte, Rosja wdrażała program substytucji importu, starając się stworzyć własny przemysł zaawansowanych technologii. Obecnie wysiłki te stały się jeszcze bardziej naglące.

Rosyjskie ministerstwo przemysłu i handlu przygotowało propozycje, które mają zachęcić lokalne firmy do produkcji zaawansowanych technologicznie komponentów potrzebnych kompleksowi wojskowo-przemysłowemu, podał w zeszłym miesiącu dziennik gospodarczy Wiedomosti. Obejmują one obniżenie podatku dla odpowiednich firm, zmniejszenie składek ubezpieczeniowych, zapewnienie preferencyjnych kredytów i zagwarantowanie zakupów. Środki te mają zostać zatwierdzone i wejść w życie nie później niż 1 stycznia, jak podają Wiedomosti.

Śledztwo przeprowadzone przez Reuters i RUSI (brytyjski think-thank) w sierpniu wykazało, że komponenty amerykańskich i innych zachodnich firm technologicznych były nadal rozpowszechnione w rosyjskim sprzęcie wojskowym znalezionym na polu walki. Takie zachodnie komponenty, a w szczególności mikrochipy, są kluczowe dla rosyjskiego wojska, aby utrzymać swoje wysiłki wojenne.

— Rosyjskie rakiety oraz komputery przetwarzające oraz czujniki są zbudowane z rosyjskich części. Ale ich najbardziej krytyczne komponenty, najwyższa technologia, były zachodnie — powiedział Byrne z RUSI

Podczas gdy UE, USA, Japonia i inne kraje nałożyły sankcje na Rosję, Pekin jest przyjacielem Moskwy. Chiny zapewniły już Putinowi eksport pojazdów terenowych dla personelu dowodzenia, a także komponenty dronów i silniki morskie. Ale podobnie jak Rosja, Chiny również z trudem doganiają swoich konkurentów, jeśli chodzi o najbardziej zaawansowane technologicznie komponenty, których Rosja potrzebuje.

— Wiele z tych [zachodnich] firm, jest naprawdę wyspecjalizowanych w specjalistycznych zestawach, robią je od dawna. Chiński przemysł półprzewodników nie ma zdolności do wytwarzania tych rzeczy — powiedział Byrne z RUSI.

Kevin Wolf, były asystent sekretarza handlu w administracji Obamy, powiedział, że trudności Chin w dostępie wskazują na nowe globalne normy, ponieważ kraje na całym świecie koordynują wywieranie presji na Rosję.

— Jednym dramatycznym efektem tak strasznej inwazji, jaką jest ta na Ukrainę, jest przyspieszone tempo pracy USA z sojusznikami zza oceanu, aby nałożyć wspólne kontrole poza regularnym procesem reżimowym, które są szczególnie bolesne dla Chin biorąc pod uwagę stan ich przemysłu [półprzewodników] — powiedział Wolf.

Obawy związane z bezpieczeństwem narodowym stawiają przemysł zachodni między młotem a kowadłem, ponieważ firmy argumentują, że sprzedaż do Chin zapewnia dochód krytyczny dla wspierania ich badań i wysiłków rozwojowych.

Przede wszystkim, powszechne zastosowanie zachodniej technologii w rosyjskim sprzęcie wojskowym pokazuje, że niezwykle trudno jest zrozumieć globalny handel bronią, powiedział Spleeters z Conflict Armament Research.

— Wszystko może być regulowane... Ale musi być w tym komponent obserwacji tego — powiedział Spleeters. — Trzeba monitorować, jak to jest używane, jak to jest uzyskiwane. Jeśli brakuje ci tej wizji w terenie, istnieje ryzyko przegapienia wielu możliwych szlaków handlowych i sposobów na obejście przepisów.

onet.pl/Politico

Na początku marca aż 64 proc. Rosjan uważnie obserwowało wydarzenia na Ukrainie, ale już wtedy temat słabo albo wcale nie interesował 36 proc. badanych. Tymczasem po ponad pół roku wojny prawie połowa Rosjan nie interesuje się wydarzeniami nad Dnieprem. Rozpoczęty przez Moskwę konflikt w mniejszym lub większym stopniu śledzi tylko 51 proc. respondentów.

Wynika to z najnowszych badań niezależnego ośrodka Centrum Lewady, który władze Rosji uznały za „zagranicznego agenta”. Co ciekawe, młodzi Rosjanie w wieku od 18 do 24 lat prawie nie interesują się toczoną przez ich kraj wojną. 48 proc. z nich deklaruje, że nie przywiązują wagi do tego tematu, a 25 proc. wcale nie obserwuje wydarzeń w sąsiednim państwie. Podobna sytuacja jest w grupie wiekowej od 25 do 39 lat. Temat najbardziej obserwuje starsze pokolenie Rosjan (55+).

– Od kwietnia spada zainteresowanie tym tematem. Młodzież w ogóle ucieka przed tym, nie chcą o tym nawet słuchać i rozmawiać. Co ciekawe, najmniej popierają działania władz właśnie młodzi. Uświadamiają sobie jednak, że nie mają wpływu na sytuację, zamykają się i nie chcą brać za to odpowiedzialności – mówi „Rzeczpospolitej” Lew Gudkow, szef Centrum Lewady.

Tymczasem poparcie dla działań rosyjskiej armii wśród Rosjan pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie, deklaruje go 76 proc. badanych. Przeciwnego zdania jest zaledwie 17 proc., 7 proc. unika odpowiedzi na to pytanie. Prawie połowa respondentów wciąż twierdzi, że „są dumni z Rosji” z powodu wojny przeciwko Ukrainie. Niespełna co trzeci uważa, że trwające od ponad pół roku wydarzenia powodują „strach, zaniepokojenie i przerażenie”. Tymczasem 60 proc. Rosjan w ogóle nie poczuwa się do moralnej odpowiedzialności za śmierć ludzi i zniszczenia na Ukrainie, 23 proc. poczuwają się „w jakimś stopniu”, a pełną odpowiedzialność za to bierze na siebie jedynie 10 proc. ankietowanych.

– Rosjanie jeszcze z czasów radzieckich demonstrują lojalność wobec władz i deklarują gotowość do poparcia, ale personalnej odpowiedzialności za działania rządzących unikają. A przecież akceptacja działań państwa jest współuczestniczeniem w przestępstwach popełnianych przez państwo. Wielu woli tej myśli do siebie nie dopuszczać – mówi Gudkow. – System sowiecki upadł, ale zachowały się totalitarne instytucje takie jak KGB (obecnie FSB – red.), policja, sądy i władze, które nie poczuwają się do odpowiedzialności przed mieszkańcami kraju. Odtworzone zostały imperialne mity i stereotypy. I to nie tylko wina Putina, ale również demokratów rządzących w latach 90. Bo wtedy komunizm nie został w Rosji rozliczony, odbyła się restauracja totalitaryzmu – twierdzi niezależny rosyjski socjolog.

Aż 45 proc. Rosjan chce, by ukraińskie obwody chersoński i zaporoski „zostały częścią Rosji”. Co piąty uważa, że okupowane częściowo przez Rosjan regiony powinny „zostać niepodległymi państwami”. Niewielu Rosjan wierzy jednak w szybkie zakończenie wojny, zdecydowana większość uważa, że może potrwać jeszcze co najmniej pół roku. Tymczasem jednak są mocno podzieleni co do rozmów pokojowych z Ukrainą. 48 proc. badanych sądzi, że trzeba kontynuować działania wojenne, ale 44 proc. twierdzi, że już teraz należy zacząć negocjacje.

– W Moskwie nic nie wskazuje na to, że po drugiej stronie granicy trwają działania wojenne. Jechałem półtorej godziny z przedmieść do centrum i zauważyłem tylko jeden samochód, który na szybie miał literę „Z” (używaną przez zwolenników rosyjskiej agresji – red.). Część ludzi ma depresję, część wyjechała za granicę, a część już zdążyła stamtąd wrócić – mówi Gudkow.

Wygląda na to, że Kreml ma patent na złagodzenie depresji u części Rosjan. Dyrektor generalny jednej z czołowych rządowych stacji Pierwyj Kanał Konstantin Ernst ogłosił w ubiegłym tygodniu, że na ekrany telewizorów powracają programy rozrywkowe. Zostały zawieszone po rozpoczęciu inwazji 24 lutego i zastąpione propagandowymi programami informacyjnymi oraz publicystycznymi. W niedziele odbyła się premiera nowego sezonu popularnego programu muzycznego „Gołos 60+”, w którym rosyjscy seniorzy demonstrują swoje zdolności wokalne. Zapowiedziano też nowe rosyjskie seriale i komedie. W kraju wciąż obowiązuje cenzura i nie funkcjonuje żadne niezależne medium. „Specjalnej operacji wojskowej” wciąż nie wolno nazywać wojną.

rp.pl

Według szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella co prawda Rosja nadal otrzymuje pieniądze z eksportu gazu i ropy, ale wpływ sankcji UE jest bardzo duży i będzie coraz większy.

"Sankcje szczególnie silnie oddziałują na zaawansowane technologicznie sektory rosyjskiej gospodarki, do których należy sektor wydobywczy. Rząd w Moskwie ma w trybie pilnym opracować koncepcję technologicznego rozwoju Rosji do 2030 r. Gospodarka Rosji jest zależna od importu w stopniu niespotykanym w Europie. Choć gazu jest nadmiar, to jedna trzecia Rosjan i regionów w ogóle nie ma do niego dostępu" — zauważa "Rzeczpospolita".

Zdaniem dziennika Rosja może mieć zimą poważne problemy z zaopatrzeniem w energię. "Dlaczego? Bo najnowocześniejsze elektrociepłownie – łącznie 4 GW energii – pracują na zachodnich turbinach gazowych. A sankcje uniemożliwiają serwisowanie i zakup części zamiennych. Zagraniczne turbiny pracują m.in. w miejskich elektrowniach i ciepłowniach w Moskwie, Petersburgu, Kazaniu, Jekaterynburgu i innych dużych miastach" — czytamy w gazecie.

W poniedziałek prezydent Władimir Putin odbył spotkanie o rozwoju Kamczatki. W jego trakcie wicepremier i minister energetyki Aleksander Nowak przyznał, że w tym regionie Rosji doszło wbrew wcześniejszym planom do spadku produkcji gazu przez spółkę Novatek. Stwierdził jednocześnie, że w grę nie wchodzi zastąpienie surowca olejem opałowym.

– Produkcja Gazpromu nie spada, w przeciwnym razie teraz wszystkich wystraszycie. Tylko rośnie! – oznajmił Putin w reakcji na słowa wicepremiera.

W tym samym czasie w Rosji krąży nagranie pod nazwą "Będzie długa zima". Widać na nim, jak dochodzi do zakręcenia symbolicznego kurka z gazem na Zachód. Zaraz po tym następuje zima.

onet.pl

poniedziałek, 5 września 2022


Jak na razie w okopach Donbasu powszechne jest odczucie ogromnej przewagi ogniowej nieprzyjaciela, przy słabym nasyceniu własnej armii sprzętem, zwłaszcza nowoczesnym,natowskim. Obecną sytuację na froncie oddaje powiedzenie, że u Rosjan jest dużo sprzętu i mało piechoty, a u Ukraińców odwrotnie, jest dużo piechoty i mało sprzętu.

O sytuacji w Donbasie, Witalij Markiw, żołnierz GN, mówi tak: "Przeciwnik przeważa w ilości artylerii lufowej - stawiając na ilość, a nie jakość. Ale ta znacząca przewaga jest odczuwalna w okopach. U nich jest bardzo dużo amunicji (...) tu na wschodzie nie odczuwamy, że u nich są problemy z amunicją. Tak, HIMARS-y zadały szkody, wykonały uderzenia po wielkich skupiskach rosyjskiej techniki. Ale przeciwnik się adoptuje i zaczyna tworzyć niewielkie składy (amunicji). Dlatego nam potrzeba chociażby osiągnąć parytet z możliwościami ich artylerii. Wtedy nastanie przełomowy moment w wojnie. Będziemy w stanie przeprowadzać zmasowane uderzenia i trzymać ich na dystans, i w okopach będzie łatwiej, i dobijemy wroga moralnie i psychicznie".

Taktyka niszczenia składów amunicji jest celowa, ale musi być rozpatrywana w czasie. "Głód amunicji" z jakim może się zetknąć agresor, nie będzie gwałtowny i z dnia na dzień, ale pierwsze jego symptomy, zdaniem niektórych analityków, mogą pojawić się za kilka miesięcy (np. za 2-3 miesiące, późną jesienią). Można przypuszczać, że składy amunicji w Zachodnim Okręgu Wojskowym, zwłaszcza w strefie przyfrontowej (obwody kurski, biełgorodzki, rostowski) zostały już "wyczyszczone", amunicję trzeba przywozić ze składów z centralnej i wschodniej Rosji. Jest to już widoczne w przypadku pocisków rakietowych, np. do systemów S-300 używanych do ostrzałów celów naziemnych, które przewożone są z Syberii. Mowa o zidentyfikowanym przypadku transportu pocisków systemu S-300 z odległego Ułan-Ude, kiedy to z początkiem sierpnia wyprawiono na zachód eszelon kolejowy (28 platform z 32 pociskami), który przybył na granicę z Ukrainą w trzeciej dekadzie sierpnia.

Potwierdzone jest również korzystanie z zapasów amunicji białoruskiej armii. Wedle ukraińskich analityków siły agresora mają obecnie dostęp do co najmniej kilku białoruskich składów i arsenałów amunicji.

Warto przypomnieć, że tylko w obszarze Rzeczyca-Homel, czyli na bezpośrednim zapleczu frontu w kampanii kijowskiej, znajdowały się cztery duże obiekty logistyczne (2271. Baza Saperskich Materiałów Wybuchowych, 1393. Baza Artyleryjskiej Amunicji, 1868. Baza Uzbrojenia Artyleryjskiego i 43. Arsenał Rakiet i Amunicji). Latem dostęp do białoruskich składów i arsenałów znacząco się poszerzył, źródła ukraińskie (np. grupa analityczna "Informacyjny Sprotyv") sugerują, że pełny dostęp siły agresora mają np. do trzech baz amunicji artyleryjskiej: 1405. Bazy Amunicji Artyleryjskiej (JW nr 42707) w Osipowiczach; 1393. Bazy Amunicji Artyleryjskiej (JW nr 52208) w Pionierze pod Homlem; 1868. Bazy Uzbrojenia Artyleryjskiego (JW nr 63604) w Homlu oraz trzech arsenałów: 25. Arsenału Uzbrojenia Rakietowo-Artyleryjskiego (JW nr 25819) w Nawakołasawie: 43. Arsenału Rakiet i Amunicji (JW nr 11724) w Dobruszu; 46. Arsenału Rakiet i Amunicji (JW nr 67878) w Bronnej Górze. W sierpniu miano wywieść z białoruskich składów i arsenałów 12 tys. ton amunicji.

Pozostałe po ZSRR gigantyczne zapasy amunicji mają jednak swoje dno. Analizy ukraińskie i zachodnie wskazują, że przy tak zmasowanym użyciu artylerii za kilka miesięcy pojawią się poważne problemy z amunicją wybranych kalibrów, z częściami zapasowymi, np. lufami, do zużytych armat i haubic, z silnikami do haubic samobieżnych i czołgów z przekroczonym resursem itd. Jak na razie ukraińscy oficerowie stwierdzali, że tu, czy tam, zmniejszyła się intensywność rosyjskiego ostrzału, jednakże na wybranych kierunkach wciąż jest to niezauważalne - dominują płynące z Donbasu opisy nieprawdopodobnie intensywnego ognia artylerii, trwającego całymi godzinami i dniami, które rujnują całe miejscowości, rozbijają okopy i betonowe umocnienia, utrzymują żołnierzy w okopach całymi dniami i generują duże straty w ludziach i sprzęcie. Na wybranych kierunkach ogień artylerii oznacza zmasowany ostrzał z najcięższych kalibrów - systemów 2S4 Tiulpan kal. 240 mm, 2S7/M Pion/Małka kal. 203 mm, termobarycznych TOS-1/2 itd. Do tego dochodzi jeszcze ogień bezpośredni, lub coraz częściej pośredni (korygowany z komercyjnych dronów) z czołgów, czy armat przeciwpancernych.

"Wał ogniowy", jak się czasami określa nieograniczone amunicją użycie środków ogniowych separatystyczno-rosyjskiej artylerii, nie musi być skuteczniejszy niż precyzyjne ostrzały ukraińskiej artylerii NATO-wskiej, operującej w rozproszeniu, ale ma również, co jest istotne, określony wpływ na psychofizyczną kondycję ukraińskich żołnierzy. Aby zachować zdolność bojową pododdziałów broniących kluczowych odcinków frontu należy zadbać o ich morale, wsparcie własną artylerią, czy lotnictwem, a przede wszystkim w odpowiednim momencie zrotować.

Póki co należy pamiętać, że SZ FR dysponują wciąż ogromnymi rezerwami sprzętu, w tym systemów artylerii, który można rozkonserwować i użyć na froncie. Znany jest przypadek związany z rozkonserwowaniem na terenie 94. Składu Wojsk Rakietowo-Artyleryjskich w Omsku armatohaubic 2S7 Pion. Na zdjęciach satelitarnych z wczesnego kwietnia widać na terenie arsenału 170 armatohaubic, na zdjęciu z 2 czerwca 135, a na zdjęciu z 18 lipca już tylko 110, co oznacza, że ok. 60 Pionów wywieziono z bazy i zapewne przywrócono do służby liniowej. Pojawiające się zdjęcia z rozerwanymi lufami armat, czy haubic, świadczą o ogromnym zużyciu sprzętu artylerii, są również wzmianki o tym, że separatyści (1. i 2. Korpusy Armijne) mają pewne problemy z amunicją (kłopoty dotyczyć mają sprzętu i amunicji 122 mm i 152 mm). Jednakże w tej fazie wojny wydaje się, że nie jest to odczuwalne na linii frontu.

defence24.pl