Daniel Czyżewski: To nas chyba prowadzi do tematu węglowego. Pani minister, kto zawinił w sprawie dostaw węgla?
Minister klimatu Anna Moskwa: To pytanie ma w sobie tezę – że ktoś zawinił i że węgla nie będzie. To nieprawda, to krążące w mediach komunikaty, z których nic nie wynika. Podgrzewa to tylko nastroje i szerzy panikę.
Ale do mediów przeciekły Pani listy w tej sprawie do premiera.
W narracji mediów pojawiły się tezy, że „były listy". Ale nikt nie pytał, czy one były prawdziwe. Resorty tego nie potwierdzały. Wolałabym, żebyśmy nie rozmawiali o plotkach, nie jesteśmy tą narracją zainteresowani. Czujemy się odpowiedzialni za to, żeby węgiel był, czuwaliśmy nad tym jeszcze przed wprowadzeniem sankcji. Nie chcę wchodzić w dyskusję o plotkach, bo to węgla do Polski nie sprowadzi.
To porozmawiajmy o liczbach. Ile tego węgla sprowadzamy? Pani mówiła w czerwcu o 8 mln ton, w lipcu pojawiły się informacje o awaryjnym zamówieniu 4,5 mln ton.
Od początku roku sprawa wygląda następująco: 2,7 mln ton węgla wjechało do Polski z Rosji i do Polski nie trafia już węgiel z tego kraju. Ten surowiec jest i na składach, i w gospodarstwach domowych, większość pewnie została zakupiona. Według danych z 19 lipca, od 1 stycznia do końca czerwca z kierunków innych niż rosyjski zaimportowano do Polski ok. 3 mln t –w dużej mierze z Australii i Kolumbii. Na tę chwilę, wiemy o 7 mln t zakontraktowanych na II półrocze, negocjowane są kolejne kontrakty. Częściowo jest to węgiel energetyczny, częściowo jest to węgiel do ciepłowni. Sprowadzają go głównie podmioty skarbu państwa. Ok. 20-40 % węgla z każdego ładunku jest odsiewane tak, by mógł trafiać do gospodarstw domowych. Ten odsiany surowiec trafia do dużych hubów, skąd węgiel mogą odebrać składy. Poza tym mamy dostępny węgiel PGG. Uruchamiamy też porty poza Polską, np. w państwach bałtyckich.
Jakub Wiech: To wynika z problemów w samych portach czy na dalszym etapie logistyki?
Chodzi o obie te przyczyny, ale oba wyzwania są pod kontrolą. Problemem jest np. wielkość statków, dostępność portowych urządzeń do przeładunku, żeby nie robić tego ręcznie. Dotychczas droga morska była wykorzystywana w imporcie węgla na dużo mniejszą skalę. A nam chodzi również o tempo. Ministerstwo Infrastruktury i Ministerstwo Aktywów Państwowych mają teraz przed sobą trudne zadanie, którym dobrze zarządzają
A kiedy zawarto pierwsze kontrakty mające zapełnić lukę po węglu rosyjskim?
Na pewno przed embargo już były zamawiane dostawy.
Daniel Czyżewski: Polska eksportuje węgiel, nawet więcej niż w latach poprzednich. Nie dało się tego wstrzymać?
Ostatnio znów powstało dużo mitów dotyczących eksportu polskiego węgla. To jest głównie węgiel koksujący, minimalna sprzedaż kopalni Bogdanki np. na Ukrainę oraz podmiotów prywatnych. Wprowadzenie zakazu eksportu jest wymagające legislacyjnie. Takiej decyzji na poziomie Unii Europejskiej nie było, a wprowadzenie ograniczeń wolności handlu jest zabronione. Pewne próby w tym zakresie podejmowały Węgry, ale szybko zainteresowała się tym Komisja Europejska, bo to obecnie niezgodne z prawem. Niemniej, spółki Skarbu Państwa węgla energetycznego nie wywożą. Prywatne podmioty eksportują ten węgiel, ale to też działa w drugą stronę – w Polsce pojawia się surowiec np. z Czech.
Jakub Wiech: Czy znane są jakieś szacunki dotyczące tego, ile będzie kosztować węgiel na rynku detalicznym w najbliższych miesiącach?
Dla nas punktem odniesienia są ceny notowane w portach ARA. To jest taki główny punkt odniesienia dla całej Unii Europejskiej. Dziś węgiel sprzedawano tam za ok. 340 dolarów za tonę.
Czyli dopłata węglowa starczy na... 1,5 tony?
O, to kolejne pytanie-pułapka! Ujmę to w ten sposób: analizujemy sytuację w całej Polsce. Wiemy np., że ze względu na łagodną zeszłoroczną zimę w polskich gospodarstwach domowych zostało trochę zapasów węgla. Według szacunków GUS średnie zużycie tego surowca w gospodarstwie domowym w czasie zimy to ok. 3 tony. A więc te 3 tysiące złotych dają średnie wsparcie w wysokości 1000 złotych dopłaty do każdej tony. Oczywiście możemy wejść w narrację, że będziemy chodzić po piwnicach i sprawdzać, ile kto ma węgla, ale to chyba nie o to chodzi. Zależy nam na zapewnieniu skutecznej i szybkiej pomocy – w tej pomocy przyjęliśmy średnią wartość 1000 złotych na tonę. Z kolei na zarzuty dotyczące braku warunków mogę odpowiedzieć tak: gdybyśmy kazali to wszystko liczyć urzędnikom w gminach czy obywatelom przynosić rachunki, to wykluczylibyśmy tych, którzy już kupili węgiel i zajęłoby to bardzo dużo czasu, a nam chodzi o szybkie wsparcie. Wyobraźmy sobie, jakie obciążenie dla samorządów stworzyłyby takie dodatkowe warunki.
Daniel Czyżewski: Mam kilka pytań, ale ze sobą związanych. Czy umowa społeczna z branżą górniczą będzie renegocjowana? Czy spółki skarbu państwa będą inwestować w zwiększenie wydobycia w najbliższych latach? Czy spółki energetyczne będą stawiać nowe bloki węglowe?
Wszystko, o czym Pan mówi, to jest proces przede wszystkim ewaluacji i aktualizacji polityki energetycznej. To jest praprzyczyna tych nowych założeń. Zakończyliśmy analizę bloków energetycznych. Mamy analizę zapotrzebowania energetycznego na najbliższe lata. PSE prowadzi to w sposób stały - aktualizacje zapotrzebowania na źródła stabilne, plan rozwoju OZE. Z tych analiz nam wyszło, że są okresy, gdzie potrzebujemy więcej tych źródeł stabilnych niż zakładaliśmy.
Czyli będą potrzebne nowe bloki węglowe?
Niekoniecznie, przypomnę, że mamy ich w Polsce dosyć dużo i mieliśmy plan zamykania tych bloków, ich wychodzenia z systemu. Dokonaliśmy ponownej ekonomicznej i technicznej analizy każdego z tych bloków, które bloki w prosty sposób, przy prostych pracach modernizacyjnych da się na pewien okres wydłużyć. Stworzyliśmy całą serię wskaźników, aby wybrać najbardziej efektywny model i mamy to już zamknięte. Głównie chodzi o tzw. dwusetki, różne działania optymalizacyjne, ale głównie o modernizację. Nie mówimy o wszystkich blokach, wyselekcjonowaliśmy listę bloków, które mogłyby zostać w sieci.
Jakub Wiech: A jak długa to lista?
Na razie się tym nie dzielimy. Efektem analizy będzie informacja, w jaki sposób to wpłynie na ewentualne zapotrzebowanie na wydobycie, bo nie zawsze musi to być zwiększenie zapotrzebowania. Analizujemy czy i jak wpłynie to na proste działania optymalizacyjne i zwiększenie wydobycia w kopalniach. Na dziś nie zamykamy ewentualnej kwestii zwiększenia wydobycia. Analizy musimy dokończyć. Dziś nie wpływa to na umowę społeczną i jej główne założenia, czyli rok 2049. Notyfikacja umowy społecznej jest jednak w toku, Komisja Europejska kieruje regularnie do nas nowe pytania, odbywają się spotkania. Bieżąca potrzeba zwiększenia wydobycia nie będzie mieć charakteru rewolucyjnego. Nie jesteśmy oczywiście w stanie znacząco zwiększyć wydobycia od 16 kwietnia do grudnia. To są działania typu praca w sobotę, przyspieszenie wywozu węgla. Idziemy więc w kierunku optymalizacji. Z zadziwieniem obserwuje, że na każdym posiedzeniu Rady Europejskiej objawia się nowe państwo, które mówi o zwiększeniu wydobycia i udziału węgla w energetyce. Ostatnio to była Grecja, mówiono o podwojeniu wykorzystania mocy węglowych. Oficjalnie podobne plany zadeklarowała Austria, a na poprzednich radach w wielu komunikatach szereg innych państw
Jakub Wiech: Na jak długo Grecy chcieli wzrostu mocy w węglu?
Daniel Czyżewski: Czy chodzi o chwilowy wzrost, awaryjny czy długoterminowy?
Chodziło o dłuższy okres. Minister nie mówił o dacie, natomiast patrząc na moc o której mówił, to nie jest jednorazowe działanie. Mówił o zwiększeniu z produkcji energii z węgla brunatnego, która obecnie wynosi 5TWh do 10TWh. Austriacka minister również potwierdziła wzrost wykorzystania mocy węglowych, na poprzednich posiedzeniach także Holandia, Niemcy i Hiszpania zadeklarowały swoje plany z tym zakresie. Szczególną niespodzianką była Hiszpania, gdzie proces realizacji umowy społecznej właściwie się skończył. Trudno jest dziś znaleźć państwo, które takich działań by nie prowadziło. Państwa , które mają atom są w innej sytuacji, chociaż Czesi na pewno też zwiększają wydobycie. Widzimy nowe pozwolenia i decyzje środowiskowe w przygranicznych kopalniach. Czesi dosyć szybko i gorączkowo przeprowadzają po swojej stronie te procesy. Można postawić tezę, że na dzisiaj każdy, kto ma moce węglowe, w jakimś stopniu po nie sięga. Łącznie z komisarzem Timmermansem, który już dwukrotnie powiedział, że węgiel absolutnie tak. Jednocześnie w czerwcu we Wrocławiu powiedział naszym górnikom, że znajdzie im lepszą i bezpieczniejszą pracę. Nie zdążyłam na ostatniej Radzie UE dopytać, gdzie konkretnie, ale byłoby to ciekawe.
energetyka24.com