Ponieważ nie ogłoszono powszechnej mobilizacji, a wysyłanie do operacji specjalnej młodych żołnierzy służby zasadniczej jest społecznie nieakceptowalne, zdecydowano się na ukryte sposoby uzupełniania „kadrowego głodu" armii, m.in. sięgnięcia po ochotników, którzy z różnych przyczyn, zazwyczaj finansowych, godzą się na podpisanie kontraktu i uczestnictwo w wojnie (jak mówi rosyjska propaganda - operacji specjalnej). W ciągu kolejnych tygodni wojny można się spodziewać, że proces formowania batalionów ochotniczych będzie kontynuowany, a pierwsze z nich znajdą się na linii frontu, jako uzupełnienie strat związków taktycznych.
W połowie czerwca, wiceszef Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego SZU gen. Ołeksij Hromow, stwierdził, że w pełnoskalowej wojnie przeciwko Ukrainie uczestniczy ok. 330 tys. ludzi w różnych formacjach SZ FR. 150 tys. żołnierzy w składzie batalionowych grup taktycznych (BTG), a więc bezpośrednio na froncie; kolejnych 70 tys. w komponencie lotniczym i morskim; ponad 80 tys. w uruchomionej rezerwie mobilizacyjnej; 7 tys. w rezerwie mobilizacyjnej BARS; 18 tys. w jednostkach Rosgwardii; 8 tys. w prywatnych firmach wojskowych, w rodzaju „Grupy Wagnera".
Coraz większe znaczenie dla uzupełniania strat i odtwarzania zdolności ofensywnych będą mieć tzw. bataliony ochotnicze, coraz częściej imienne, formowane również przez władze administracyjne regionów FR. Proces ten dopiero się zaczyna i w razie przedłużania się wojny, można spodziewać się jego intensyfikacji. Główną zachętą dla ochotników są zazwyczaj bardzo korzystne warunki finansowe, nawet 200-300 tys. rubli na miesiąc i bogaty pakiet socjalny.
(...)
W całej Rosji trwa zakrojona na dużą skalę akcja agitacyjna wzywająca do podpisywania krótkoterminowych kontraktów wojskowych, w ten sposób ochotnicy, zazwyczaj po krótkim okresie szkolenia, formalnie stają się żołnierzami kontraktowymi. Unika się w ten sposób wysyłania na wojnę (operację specjalną) poborowych (zgodnie z nowy prawem z maja br. pierwszy kontrakt wojskowy mają prawo podpisać Rosjanie do 50 roku życia, wcześniej granica wynosiła 40 lat).
Szkolenie wojskowe skrócono do minimum. Jeśli na wojnę w Afganistanie szkolenie w Armii Radzieckiej trwało 4-6 miesięcy, to teraz trwa w skrajnych przypadkach 7-10 dni. Zaniżono również wymogi zdrowotne. Intensywne szkolenie jest jakoby zwłaszcza w Czeczenii, z instruktorami tzw. uniwersytetu specnazu w Gudermesie, gdzie są elementy nie tylko przygotowania strzeleckiego, ale również podstawy taktycznej medycyny i przygotowanie ideologiczne. Ponieważ bataliony ochotnicze rzucane są na główne odcinki frontu, straty wśród ochotników, zwłaszcza w przedziale wieku 40-50, są duże.
Tymczasem prawie w całej Rosji formowane są nowe bataliony ochotnicze. W Obwodzie Niżnonowogrodzkim formowany jest ochotniczy batalion pancerny. Zapisy ochotników odbywają się poprzez obwodową organizację „Rosyjskiego Związku Weteranów Afganistanu", skąd chcących służyć w wojskach pancernych, kieruje się do komisariatów wojskowych w miejscu zamieszkania. Plakat zachęcający ochotników do wstąpienia w szeregi „obrońców ojczyzny" oferuje w tym przypadku: jednorazową wypłatę 200 tys. rubli; żołd od 250 tys. rubli na miesiąc; status „weterana działań bojowych"; specjalny pakiet socjalny, w tym dla rodziny; minimalny czas kontraktu 6 miesięcy.
(...)
Warunki finansowe w batalionach ochotniczych są bardzo kuszące, wahają się w przedziale od 200 do nawet 350 tys. rubli miesięcznie, przy czym jest to kilka razy więcej niż w przypadku zwykłego żołnierza kontraktowego i średnich zarobków (dla porównania średnia szeregowego żołnierza na kontrakcie to ok. 92 tys. rubli, średnia płaca w Obwodzie Niżnonowogrodzkim ok. 44 tys. rubli).
Do procesu formowania jednostek ochotniczych włączyły się również organizacje kombatanckie oraz władze administracyjne poszczególnych regionów, które przejmują na siebie m.in. obowiązki wyposażenia batalionu. Władze administracyjne miast czy regionów, których budżety obciążone są formowaniem i ekwipowaniem batalionów, a proces ma charakter terytorialny, chcą zachować pewną odrębność w symbolice i tradycji, np. poprzez nazwę jednostki, czy znaki naramienne. Przykładowo w Obwodzie Orenburskim, gdzie formowany jest kontraktowy ochotniczy batalion strzelców zmotoryzowanych „Jaik", zachowane mają być odrębne komponenty umundurowania – „szewrony i inne rozpoznawalne elementy" związane z Orenburgiem. W skład batalionu może wejść każdy chętny w wieku 18-50 lat, niekoniecznie z przeszkoleniem wojskowym, z głównym wymogiem niekaralności, przy miesięcznym żołdzie w wysokości 200 tys. rubli.
Przykładowo w Baszkiri, przy wsparciu władz regionalnych, sformowano batalion ochotniczy im. Minigały Szajmuratowa, generała sowieckiej (baszkirskiej) kawalerii, walczącego w Donbasie z nazistami w 1943 r. W lipcu baszkirski batalion (450 ludzi) zakończył formowanie i został odprawiony na Ukrainę; ogłoszono nabór do drugiego batalionu.
(...)
W niektórych przypadkach w proces formowania batalionów włączone mogą zostać konkretne centra szkoleniowe lub związki taktyczne. Przykładowo ochotniczy batalion „Tigr" formowany jest na bazie 155 Brygady Piechoty Morskiej w Kraju Nadmorskim. Ochotnicy batalionu przejść mają miesięczny, dwuetapowy, proces przygotowania wojskowego na dwóch poligonach piechoty morskiej (Bamburowo i Gornostaj). Dla chętnych jest możliwość zdania egzaminów i uczestnictwa w „operacji specjalnej" w składzie 155 BPM.
Powodem formowania tzw. batalionów ochotniczych, nie jest oczywiście społeczne zapotrzebowanie, ale przede wszystkim „głód kadrowy" SZ FR, na który składają się wysokie straty osobowe, przedłużająca się wojna i wynikająca z tego konieczność rotacji jednostek, na tle nieogłoszenia stanu wojny i mobilizacji, a zatem niewystarczające rezerwy kadrowe. Oczywiście inną korzyścią dla Kremla jest pokazanie powszechnego poparcia dla tzw. „operacji specjalnej", które w Rosji jest rzeczywiście relatywnie wysokie (wg sondażu niezależnej Lewady z kwietnia działania na Ukrainie poparło 74% uczestników sondażu, wg rządowego VTSIOM z maja 72%).
defence24.pl










