5 czerwca w Kazachstanie odbyło się referendum konstytucyjne. Niemal 80% głosujących (przy frekwencji wynoszącej 68%) poparło przyjęcie pakietu zmian obejmującego ponad jedną trzecią artykułów ustawy zasadniczej (łącznie wprowadzono 56 poprawek). Deklarowany cel reformy to przejście od systemu „superprezydenckiego” do republiki prezydenckiej, w której dominującą pozycję głowy państwa ogranicza silny parlament. Ma to usprawnić zarządzanie krajem, a w perspektywie strategicznej – wzmocnić kazaską państwowość. Fakt, że nie uchwalono nowej konstytucji, tylko zmodyfikowano dotychczasową, wskazuje, iż mimo dość szerokiego zakresu zmian intencją ich twórcy – prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa – nie jest budowa nowego systemu, ale kolejna próba przebudowy („pierestrojka”) istniejącego.
Impulsem do reformy stał się głęboki kryzys – najpoważniejszy w historii Kazachstanu – do którego doszło na początku 2022 r. Protesty społeczne, które przerodziły się w zamieszki na dużą skalę, ujawniły słabość struktur państwowych, niezdolnych do skanalizowania napięć w elitach, siłę nieformalnych układów paraliżujących procesy decyzyjne, a także destrukcyjny potencjał obowiązującej de facto dwuwładzy (kompetencje przywódcy były ograniczone prerogatywami byłego – „pierwszego” – prezydenta Nursułtana Nazarbajewa, dającymi mu, a w praktyce jego otoczeniu, mandat do wpływania na bieżącą politykę). Tokajew zdołał ustabilizować sytuację, korzystając z pomocy Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) – która przysłała kontyngent wojskowy – oraz dokonując czystek wśród najbardziej nielojalnych kadr. W konsekwencji udało mu się ograniczyć wpływy grupy najsilniej powiązanej z byłym szefem państwa i tworzącej w rzeczywistości konkurencyjny ośrodek władzy oraz wzmocnić własną pozycję. Aby zapobiec podobnym kryzysom w przyszłości, opracował reformę konstytucyjną, której założenia przedstawił w połowie marca. Istotnym kontekstem jej wprowadzania stała się wojna na Ukrainie. Wprawdzie Kazachstan łączą z Rosją więzy sojusznicze, ale nie chce on angażować się w konflikt i deklaruje wsparcie dla integralności terytorialnej Ukrainy. W tym wymiarze formalna likwidacja „dwuwładzy” (m.in. przez wykreślenie z ustawy zasadniczej odwołań do pierwszego prezydenta) może utrudnić Moskwie rozgrywanie wewnątrzkazaskich napięć.
(...)
Działania prezydenta poszły w trzech kierunkach. Po pierwsze spełnił on żądania protestujących, zlecając rewizję cen LPG (zostały zamrożone) oraz dymisjonując rząd i pozbawiając Nazarbajewa przewodnictwa w Radzie Bezpieczeństwa[3]. Po drugie rozpoczął proces wymiany wyższych kadr w KNB. Po trzecie w związku z brakiem zaufania do własnych struktur siłowych poprosił o pomoc OUBZ, która podjęła decyzję o przeprowadzeniu tzw. operacji antyterrorystycznej. Pierwsze oddziały (w kontyngencie zdecydowanie dominowali Rosjanie) przybyły do Kazachstanu już 6 stycznia, co wpłynęło na natychmiastowe uspokojenie sytuacji: pokazało elitom, że Tokajew cieszy się wsparciem Moskwy, i zastraszyło społeczeństwo (choć zadaniem misji, która zakończyła się 19 stycznia, była ochrona obiektów strategicznych, a nie wypełnianie funkcji policyjnych). Pozwoliło to przeprowadzić akcję pacyfikacyjną. Zgodnie z oficjalnymi danymi w zamieszkach zginęło łącznie 227 osób, w tym 19 funkcjonariuszy struktur siłowych.
Te bardzo szybko podjęte i skuteczne działania odsunęły groźbę większej destabilizacji kraju i wzmocniły pozycję Tokajewa na arenie wewnętrznej. Prezydent okazał się zręcznym taktykiem, który nie tylko zdołał utrzymać się przy władzy, lecz także znacząco osłabił konkurencyjną wobec niego grupę w ramach szerokiego obozu rządzącego. Jednocześnie kryzys ujawnił skalę dysfunkcjonalności układu i wiążącą się z nią potrzebę zmian – istotą „dwuwładzy” była pozycja Nazarbajewa jako najwyższego arbitra, dbającego o równowagę w elicie, lecz okazało się, że nie jest on już w stanie odgrywać roli zwornika systemu. Do pewnego stopnia przypominało to sytuację, w jakiej były szef państwa sam znalazł się dekadę wcześniej. W grudniu 2011 r. doszło do pacyfikacji trwającego kilka miesięcy strajku robotników w Żangaözen, w której zginęło 15 osób (pamiętając o tym, Tokajew zdecydował się na ustępstwa wobec protestujących). Ówczesne władze z Nazarbajewem na czele doszły do wniosku, że stabilność społeczną można zapewnić poprzez zaspokajanie potrzeb materialnych ludności, co też starały się czynić (wzrost cen LPG dziesięć lat później oznaczał w istocie złamanie przez rządzących tamtej niepisanej umowy). Jednocześnie zajścia w Żangaözen stały się wtedy impulsem do ograniczonych reform, mających na celu usprawnienie, wzmocnienie i modernizację państwa – „pierestrojki” Nazarbajewa. Programu tego – dalekiego zresztą od spójności i konsekwencji – nie zrealizowano.
Stabilizując sytuację po styczniowym kryzysie, Tokajew wprawdzie nie unikał represji, lecz stosował je w ograniczonym zakresie i raczej wobec nielojalnych przedstawicieli elit niż społeczeństwa (poza samym tłumieniem zamieszek). Z wielu relacji wynika, że w kolejnych tygodniach znacząco poprawiły się np. warunki prowadzenia małych i średnich firm i w sposób zauważalny spadły korupcja i samowola urzędników. Sygnalizowało to wolę wdrożenia reform instytucjonalnych.
Pierwsza fala czystek, obejmujących osoby związane politycznie, biznesowo i rodzinnie z byłym prezydentem, rozpoczęła się już 5 stycznia. W pierwszej kolejności odwołano, a następnie aresztowano szefa KNB i byłego premiera Karima Masimowa oraz zwolniono jego zastępcę Samata Abisza (bratanka Nazarbajewa). Tokajew zdymisjonował też ministra obrony Murata Bektanowa, który sprawował urząd kilka miesięcy (potem zatrzymano go pod zarzutem niedopełnienia obowiązków służbowych). W ciągu kolejnych tygodni odwołani bądź zmuszeni do odejścia zostali m.in.: Kajrat Szaripbajew, prezes zarządu kompanii QazaqGaz i – według doniesień medialnych – partner najstarszej córki Nazarbajewa Darigi (ona sama złożyła mandat deputowanej, a teść jej syna opuścił fotel szefa Centralnej Komisji Wyborczej); Dimasz Dosanow, prezes zarządu kompanii KazTransOil i mąż Alii, najmłodszej córki byłego prezydenta; miliarder Timur Kulibajew, szef Narodowej Izby Przedsiębiorców Atameken i mąż środkowej córki Nazarbajewa Dinary (zrezygnował on także z członkostwa w radzie dyrektorów rosyjskiego Gazpromu). Wreszcie pod zarzutem malwersacji aresztowani zostali Kajrat Satybałdy (bratanek byłego prezydenta i rodzony brat Abisza) oraz jego była żona.
Niezależnie od winy zatrzymanych – która będzie musiała zostać udowodniona w sądzie – rozliczenia miały na celu neutralizację opozycyjnej grupy wewnątrz elity poprzez pozbawienie jej wpływów politycznych oraz ograniczenie aktywów finansowych. Temu drugiemu służyło powołanie funduszu Qazaqstan Halqyna (pol. Dla narodu Kazachstanu), na który łożą zwłaszcza firmy i osoby prywatne związane z Nazarbajewem[8]. Należy domniemywać, że – podobnie jak w Gruzji po rewolucji róż – odpowiednio wysoka wpłata może się stać warunkiem odstąpienia od wszczęcia postępowania, udzielenia zgody na wyjazd z kraju wraz z częścią aktywów itp.
Proces osobistych rozliczeń nie objął samego Nazarbajewa (formalnie – nawet nie mógł, bowiem chroniło go, jako pierwszego prezydenta, ustawodawstwo). Tokajew pozostawał z poprzednikiem – a zarazem mentorem – w kontakcie. Przykładowo Nazarbajew poleciał jego samolotem na Forum Dyplomatyczne w Antalyi (11–13 marca), demonstrując, że wizyta ta nie miała charakteru prywatnego. Nie podjęto też próby pozbawienia byłego szefa państwa osobistego majątku, co świadczy o roztoczonym nad nim parasolu ochronnym. Jednocześnie jego następca konsekwentnie odbierał mu kolejne prerogatywy: po zdymisjonowaniu go ze stanowiska szefa Rady Bezpieczeństwa pozbawił go również przewodnictwa w Zgromadzeniu Narodów Kazachstanu, a wcześniej – w partii rządzącej (gestem o znaczeniu symbolicznym była zmiana jej nazwy z Nur Otan na Amanat). „Denazarbajewizację” symbolicznie zakończy nowelizacja ustawy o pierwszym prezydencie oraz usunięcie wzmianek o nim z konstytucji.
(...)
Wybuch wojny rosyjsko-ukraińskiej był dla Kazachstanu wstrząsem i kolejnym, po styczniowych niepokojach, egzystencjalnym wyzwaniem, stawiającym kraj w trudnej sytuacji (zwłaszcza po tym, jak Moskwa, używając mechanizmu OUBZ, pomogła Tokajewowi ustabilizować sytuację, czyniąc go symbolicznym dłużnikiem i okazując swoją siłę sprawczą). Z jednej strony oba państwa łączą bliskie, sojusznicze więzy, co przekłada się na znaczącą wymianę handlową (szczególnie na kazaski import). Kazachstan należy też do wszystkich poradzieckich formatów integracyjnych: Wspólnoty Niepodległych Państw, OUBZ oraz Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Ponadto jego drugim pod względem powierzchni sąsiadem są prezentujące prorosyjskie stanowisko Chiny. Z drugiej strony od dawna pozycjonuje się jako promotor dialogu i porozumienia (format astański, przewodnictwo w OBWE w 2010 r.) oraz jest silnie zintegrowany ze światową gospodarką – największym partnerem handlowym kraju pozostaje Unia Europejska jako całość (decydującą rolę odgrywa tu kazaski eksport, obejmujący zwłaszcza surowce energetyczne). Władze mogły się w związku z tym obawiać sankcji pochodnych wobec tych nałożonych przez UE i USA na Rosję i podjęły działania mające im zapobiec.
Ze względu na wymienione uwarunkowania Kazachstan pozostaje otwarty na rosyjski biznes, widząc we współpracy z nim szansę na wymierny zysk (np. możliwość zakładania firm przez obywateli FR). Ostatnio zaczęto jednak np. wymagać, aby osoba, która chce otworzyć rachunek w kazaskim banku i uzyskać kartę kredytową Mastercard lub Visa, posiadała zezwolenie na pracę lub pobyt stały[11]. W działaniach Tokajewa widać starania, aby nie naruszyć żywotnych interesów żadnego z największych graczy (Zachodu, Chin i Rosji). Szybka reakcja następuje jedynie wówczas, gdy zagrożony jest sam Kazachstan – przykładowo w dzień po objęciu restrykcjami rosyjskiej ropy eksportowanej tankowcami poinformowano o zmianie nazwy marki surowca kazaskiego przesyłanego tą drogą na światowe rynki z rosyjskich portów (aby zapobiec myleniu ich).
Postawę państwa wobec sytuacji wywołanej wojną na Ukrainie należałoby określić jako ostrożną i wyczekującą, co zwraca uwagę szczególnie ze względu na skalę powiązań kazasko-rosyjskich oraz interwencję OUBZ w styczniu br. Tokajew dystansuje się od Moskwy, co było widoczne już w jego orędziu z 16 marca, dba jednak przy tym, aby jej realnie nie zaszkodzić – Kazachstan uznał co prawda integralność terytorialną Ukrainy (co tłumaczono faktem, że takie stanowisko zajmuje społeczność międzynarodowa), ale 7 kwietnia zagłosował w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ przeciwko zawieszeniu członkostwa Rosji w Radzie Praw Człowieka. Taka ostrożność podyktowana jest troską nie tylko o równowagę w relacjach z głównymi stolicami świata, lecz także o stabilność wewnętrzną – szacuje się, że około jednej trzeciej obywateli podziela rosyjski punkt widzenia na wojnę. Dlatego też zgody na demonstracje poparcia dla Ukrainy wydaje się wybiórczo, a zatrzymywanie osób z symbolem „Z” ma charakter akcyjny. Wydaje się, że suma działań „antyrosyjskich” w rodzaju odwołania defilady 9 maja 2022 r. (pod pretekstem trudności budżetowych) wykracza już jednak poza tradycyjne lawirowanie pomiędzy Rosją, Chinami a Zachodem, tworząc nową jakość, a Kazachstan znajduje się dziś dalej od Moskwy niż cztery miesiące wcześniej. Nie jest to jednak proces nieodwracalny.
osw.waw.pl










