poniedziałek, 4 kwietnia 2022


Unia Europejska zamierza w najbliższym czasie przygotować nowy pakiet sankcji wobec Rosji w odpowiedzi na pojawiające się świadectwa zbrodni wojennych na ludności cywilnej na Ukrainie. Część państw członkowskich domaga się znacznie ostrzejszych sankcji niż te pierwotne, które głównie miały uszczelnić już obowiązujące restrykcje. Mogą one dotyczyć m.in. ograniczenia dostępu do unijnych portów dla rosyjskich jednostek, a nawet częściowego embarga na surowce energetyczne.

1 kwietnia Litwa wstrzymała zakup gazu z Rosji. O niesprowadzaniu surowca z tego kraju poinformowano także na Łotwie i w Estonii. Do tej pory państwa te importowały relatywnie niewielkie ilości gazu z Rosji – w przypadku Litwy kupowali go tylko prywatni importerzy (26% importu w 2021 r.). Obecnie jedynym źródłem ich zaopatrzenia staje się pływający terminal LNG w Kłajpedzie, uruchomiony w 2014 r. Ponadto strona łotewska poinformowała, że posiadane zapasy gazu wystarczają na kolejną zimę. Dodatkowo państwa te planują budowę drugiego pływającego terminalu LNG, żeby całkowicie uniezależnić się od Rosji.

Wicepremier i minister gospodarki Słowacji Richard Sulík dopuścił możliwość rozliczania się w rublach za dostawy rosyjskiego gazu. Na surowiec z Rosji przypada ok. 85% konsumpcji kraju. Minister energetyki Bułgarii Aleksander Nikołow stwierdził natomiast, że jego kraj popiera stanowisko UE w tej sprawie i nie zamierza poddać się presji. Poinformował też, że do 1 lipca zakończy się budowa interkonektora gazowego łączącego Bułgarię z infrastrukturą Grecji, co zapewni Sofii dostęp do surowca z Azerbejdżanu.

Jednym z ważniejszym tematów rozmów w czasie wizyty Siergieja Ławrowa w Indiach 1 kwietnia były dostawy rosyjskiej ropy do tego kraju i mechanizmy rozliczania się za nią w walutach narodowych (rublach i rupiach). Umów jednak nie podpisano. Od początku inwazji – 24 lutego – indyjskie rafinerie zakupiły ok. 13 mln baryłek rosyjskiej ropy (w całym 2021 r. było to 16 mln baryłek). Władze w Delhi zapowiedziały, że zamierzają kontynuować zakup taniego surowca (z upustem sięgającym 35 dolarów na baryłce względem marki Brent).

Rosyjscy eksporterzy zgodzili się na rozliczenia za dostawy ropy naftowej do Chin w juanach. W ostatnich dniach szwajcarski trader Paramount Energy & Commodities SA zaoferował niektórym chińskim importerom możliwość zapłaty za kontrakty na dostawy surowca marki ESPO (rosyjska ropa z Dalekiego Wschodu) realizowane w maju w ich narodowej walucie.

1 kwietnia węgierskie tanie linie lotnicze Wizz Air zdecydowały o wstrzymaniu lotów do i z Rosji w całym sezonie letnim (do 30 października). W związku z napaścią na Ukrainę przewoźnik nie lata do Rosji już od 27 lutego. 1 kwietnia irlandzka firma Smurfit Kappa Group – jeden z największych w Europie wytwórców opakowań papierowych – zdecydowała o wycofaniu się z rosyjskiego rynku. Firma posiada tam cztery zakłady, w których zatrudnia 800 osób. Produkcję już wstrzymano.

Zgodnie z doniesieniami rosyjskich mediów Ministerstwo Przemysłu i Handlu FR planuje zezwolić na import równoległy (dostawy bez zgody właściciela marki) szerokiej grupy towarów, w tym dóbr konsumpcyjnych, urządzeń, środków transportu surowców. Spod tej regulacji mają zostać wyłączone w zasadzie jedynie artykuły rolne.

Ministerstwo Finansów FR poinformowało, że średnia cena baryłki ropy Urals w okresie styczeń–marzec 2022 r. wyniosła 88,95 dolara (wobec 59,90 rok wcześniej), a w marcu – 89,05 dolara (rok wcześniej – 63,62).

4 kwietnia moskiewska giełda odnotowała na otwarciu wzrost indeksu rublowego IMOEX o 2,6%, do 2779 punktów, a indeksu dolarowego RTS – o 2,4%, do 1033 punktów. Rosyjski rubel na międzynarodowych rynkach walutowych utrzymywał tego dnia rano wartość z ostatnich dni, za dolara trzeba było zapłacić 85 rubli. Na rynku wewnętrznym rosyjska waluta była mocniejsza, dolar kosztował 84 ruble. Cena baryłki ropy Brent w kontraktach majowych wynosiła ok. 104,5 dolara, a WTI – 99,5.

Komentarz

Rosja stara się znaleźć odbiorców na surowce energetyczne bojkotowane na Zachodzie. Oferuje potencjalnym odbiorcom coraz atrakcyjniejsze warunki, przede wszystkim możliwość rozliczania się w walutach lokalnych. Mimo dużego upustu na rosyjską ropę jej cena jest nadal relatywnie wysoka i generuje znacznie wyższe niż planowane przychody eksportowe i budżetowe. 

Państwa, które nie nałożyły sankcji na Rosję, wykorzystują sytuację, zwiększając import przecenionych surowców, zwłaszcza ropy naftowej. Indie to największy po USA i Chinach konsument ropy naftowej na świecie, przy czym prawie 80% niezbędnego surowca pochodzi z zagranicy, a tylko 2% importu – z Rosji. W tym roku udział ten zapewne znacznie wzrośnie, lecz nadal rosyjska ropa będzie miała dla Indii niewielkie znaczenie. Jeżeli chodzi o Chiny, to po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę część importerów dystansowała się od rosyjskich kontrahentów w transakcjach spotowych, bojąc się naruszyć reżim sankcyjny. Obecnie chińskie rafinerie coraz chętniej decydują się na zwiększone dostawy z Rosji.

Zgoda Moskwy na import równoległy, i to bardzo szerokiej grupy towarów, jest sposobem na obejście bojkotów korporacyjnych rosyjskiego rynku. Rodzimi importerzy będą próbowali kupować zachodnie towary, w tym samochody, urządzenia czy części zamienne, poprzez pośredników z innych krajów. Import ten będzie się prawdopodobnie odbywał małymi partiami, aby nie wzbudzać podejrzeń właścicieli marek. Spowoduje to jednak znaczny wzrost cen sprowadzanych towarów.

osw.waw.pl

Jedna z mieszkanek Buczy, która przeżyła rosyjską okupację, szukała swojego męża. - Minęło pięć dni, dziesięć, potem trzynaście. Szukałam mojego męża. Któregoś dnia sąsiadka powiedziała mi, żebym zajrzała do piwnicy, bo w środku leżą dwa ciała. Powiedziała, że tam może być mój mąż - zaznaczyła, jak cytuje tvn24.pl za Reutersem, kobieta. - Kiedy zeszłam na dół, poznałam go po butach i spodniach. Jego ciało było zimne. Na głowie miał ranę postrzałową, ciało było okaleczone. Widać, że był torturowany. Pochowałam go na głębokości metra, żeby psy go nie zjadły. To wszystko - dodała.

Relacje świadków masakry w Buczy opublikował również niemiecki "Bild". 48-letnia Irina Abramowa przekazała, iż Rosjanie powiedzieli jej, że "przybywają, aby ich uwolnić". - Potem zaczął się palić nasz dom. Oleg próbował ugasić pożar. W tym momencie złapali go, ściągnęli mu sweter, popchnęli na kolana i strzelili mu w głowę. Potem zaczęli mnie przesłuchiwać. Zapytali mnie: "Gdzie są naziści?" - powiedziała. - Mój mąż miał 40 lat, nie dożył swoich urodzin, które obchodziłby 14 marca. Leżał tam, gdzie go zastrzelili, dopóki nie byliśmy pewni, że żołnierze odeszli - dodała.

43-letni Taras Szewczenko z Buczy powiedział w rozmowie z "The Guardianem", że rosyjscy żołnierze nie pozwolili mężczyznom wyjechać korytarzem humanitarnym. Zamiast tego strzelali do nich, gdy ci uciekali przez otwarte pola. Powiedział, że ciała były porozrzucane na chodnikach, a niektórzy z zabitych zostali "zgnieceni przez czołgi, jak dywaniki ze skóry zwierząt".

gazeta.pl

Choć kolejny triumf Fideszu był spodziewany, to przewaga na poziomie 18 p.p. jest zaskakująca – najbardziej optymistyczne dla tej partii sondaże przedwyborcze wskazywały na zwycięstwo różnicą 10 p.p. Partii Orbána udało się skutecznie zmobilizować swój elektorat i przyciągnąć głosy wyborców niezdecydowanych. Kluczową rolę odegrała w tym hojna polityka socjalna ostatnich kilku miesięcy, która łagodziła skutki wysokiej inflacji, a na ostatnim etapie kampanii – narracja o trzymaniu się Węgier z dala od wojny. Tak wysokie zwycięstwo Fideszu nie byłoby zapewne możliwe bez dominacji w mediach (około trzech czwartych rynku medialnego zależnych jest od ludzi powiązanych z partią rządzącą, a odsetek ten rósł w ostatniej kadencji) i ośmiokrotnej przewagi w wydatkach na kampanię wyborczą. Po raz kolejny wysoką premię zapewniła obozowi rządzącemu przyjęta już w 2011 r. przez Fidesz ordynacja wyborcza (korzystny kształt okręgów wyborczych, głosy kompensacyjne z okręgów jednomandatowych doliczane do list partyjnych, prawo głosu dla mniejszości węgierskich w krajach ościennych).

Wynik wyborów to jednoznaczna klęska sojuszu opozycji, któremu nie udało się wykonać nawet planu minimum i pozbawić obóz rządzący większości konstytucyjnej. Poczucie rozczarowania będą potęgować wysokie oczekiwania, które wzbudziła decyzja o wspólnym starcie, udane prawybory w 2021 r. i kilkumiesięczne prowadzenie w sondażach w 2021 r. Opozycji udało się wygrać jedynie w Budapeszcie (16 na 18 mandatów), Peczu i Segedynie. Blok Wspólnie dla Węgier nie uzyskał jednak mandatów nawet w miejscowościach, w których wygrał w ostatnich wyborach samorządowych (np. Miszkolc, Eger, Dunaújváros, Szombathely). Należy się spodziewać co najmniej zawieszenia współpracy przez partie należące do sojuszu i powrotu do rywalizacji największych z nich (Koalicji Demokratycznej, Jobbiku i Momentum), zwłaszcza że lider listy opozycji Péter Márki-Zay zamierza po wyborach utworzyć nową partię centroprawicową.

Do porażki opozycji przyczyniły się nie tylko bardzo dobry rezultat Fideszu, lecz także wyższe niż spodziewane poparcie dla partii nienależących do dwóch rywalizujących bloków. Sukces odniosła startująca poza sojuszem opozycji skrajnie prawicowa partia Nasza Ojczyzna, która po raz pierwszy weszła do parlamentu. Została ona założona przez dawnych radykalnych działaczy Jobbiku, którzy w 2018 r. odeszli z niego w sprzeciwie wobec przesuwania się tej partii na pozycje centroprawicowe. Nasza Ojczyzna zagospodarowała najradykalniejszą część elektoratu prawicowego, a wzrost popularności w ostatnich miesiącach zawdzięcza przede wszystkim kampanii przeciwko ograniczeniom sanitarnym i promowaniu haseł sceptycznych wobec szczepień na COVID-19. Obecność tego ugrupowania w parlamencie będzie ułatwiać Fideszowi występowanie w roli partii umiarkowanej, dającej odpór radykałom. Z kolei satyryczna Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach, która uzyskała 3,3% głosów, o włos przekroczyła próg finansowania działalności z budżetu państwa.

Mimo przytłaczającego zwycięstwa i uzyskania liczby mandatów zapewniających swobodne rządzenie najbliższa kadencja będzie dla Fideszu trudna. Orbán będzie musiał zmierzyć się z problemami gospodarczymi i zawężającym się polem manewru w polityce zagranicznej. Węgry notują najwyższe od kilkunastu lat wskaźniki inflacji i zadłużenia – rząd będzie zmuszony do szukania oszczędności lub nowych dochodów, a także wycofania się z części kosztownych działań interwencjonistycznych chroniących społeczeństwo, np. cen maksymalnych na benzynę, obecnie na poziomie 480 forintów (ok. 6 złotych) za litr. Wojna na Ukrainie pokazała ograniczenia polityki balansowania między Zachodem a Rosją. Współpraca z Moskwą staje się coraz większym obciążeniem, a ważne projekty współpracy gospodarczej (rozbudowa elektrowni jądrowej Paks i towarowych połączeń kolejowych) zakończą się prawdopodobnie fiaskiem. Również pogłębianie stosunków z Chinami nie cieszy się już poparciem społecznym, a rząd Fideszu będzie musiał rozstrzygnąć kwestię budowy w Budapeszcie kosztownej filii Uniwersytetu Fudan, co wywoływało protesty. Stosunki rządu Orbána z partnerami zachodnimi są najgorsze od lat, krytyka płynie nawet od najbliższych partnerów w Grupie Wyszehradzkiej.

osw.waw.pl

Czy działania związane z dokumentowaniem Rosjan są prowadzone w sposób prawidłowy? Redakcja Gazeta.pl spytała o to ekspertkę. Dr Anna Adamska-Gallant, specjalistka ds. prawa karnego, w tym międzynarodowego oraz praw człowieka, stwierdziła, że władze Ukrainy działają zgodnie z przyjętymi zasadami. 

- Śledztwo w sprawie zbrodni wojennych w Buczy już się rozpoczęło. Na miejscu działają ukraińscy śledczy i prokuratorzy, którzy prowadzą czynności dowodowe. Na tym etapie kluczowe jest zabezpieczenie dowodów na miejscu. W tego typu sytuacjach realizuje się standardowe działania związane z dokumentowaniem zbrodni - sporządzane są zdjęcia i nagrania z miejsca zdarzenia, zabezpiecza się przedmioty mogące mieć znaczenie dla sprawy, w użyciu są różne techniki kryminalistyczne - tłumaczy.

Jak wyjaśnia rozmówczyni wiadomosci.gazeta.pl masowy grób, odkryty w pobliżu cerkwi w Buczy, jest poddawany oględzinom.

- W dalszej kolejności ciała pomordowanych zostaną poddane sekcji zwłok. Pozwoli to na ustalenie dokładnych przyczyn zgonu oraz tego, czy osoby te przed śmiercią były torturowane. Ważne jest też gromadzenie zeznań świadków, przesłuchania mieszkańców Buczy, którzy wiedzą, co się działo. Okupacja tego miasta trwała niemal miesiąc - wyjaśnia.

Dr Anna Adamska-Gallant wyjaśnia też, że na działaniach ukraińskich śledczych zapewne się nie skończy. - Można oczekiwać, że w Buczy pojawią się też przedstawiciele Międzynarodowego Trybunału Karnego, ponieważ również tam toczy się śledztwo w sprawie zbrodni wojennych popełnianych w Ukrainie. Ważna jest koordynacja działań.

gazeta.pl

niedziela, 3 kwietnia 2022


Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar poinformowała, że cały obszar obwodu kijowskiego został wyzwolony od okupantów. Według Sztabu Generalnego armii ukraińskiej wycofujące się z tego regionu na Białoruś siły rosyjskie zaminowały drogi, zabudowania oraz pozostawione uzbrojenie i sprzęt wojskowy. Agresor miał zakończyć przenoszenie na Białoruś sił z obwodu czernihowskiego, a przez obwód sumski wycofuje na terytorium Rosji pododdziały rozmieszczone wcześniej w rejonie browarskim na wschód od Kijowa. Równocześnie do obwodu sumskiego miała zostać przemieszczona duża liczba wojsk najeźdźcy.

Na wschodnim i południowo-wschodnim kierunkach obrony armii ukraińskiej sytuacja nie uległa znaczącym zmianom. Na południu obwodu charkowskiego obrońcy odparli dwa ataki nieprzyjaciela, trwa blokada i ostrzał Charkowa. W obwodach ługańskim i donieckim wojska rosyjskie miały wyprowadzić sześć nieudanych ataków. Trwają walki w Popasnej i Rubiżnem oraz w Mariupolu, Marjince i Wuhłedarze, siły agresora mają się przygotowywać do ataku na Siewierodonieck (dotychczas miasto było ostrzeliwane i bombardowane). Ługańska administracja wojskowo-cywilna wezwała mieszkańców obwodu do ewakuacji. Rosjanie mieli także szturmować pozycje ukraińskie na pograniczu obwodów chersońskiego i dniepropetrowskiego. 3 kwietnia siły rosyjskie dokonały kolejnego ataku rakietowego na Odessę – zniszczono obiekty infrastruktury krytycznej, w tym najprawdopodobniej trzy bazy paliwowe. Część pocisków miała unieszkodliwić obrona powietrzna. Według wstępnych danych nie ma ofiar w ludziach, a władze obwodowe zakazały przekazywania informacji o skali zniszczeń.

2 kwietnia siły rosyjskie przeprowadziły ataki rakietowe na szereg miejscowości w obwodach charkowskim, dniepropetrowskim i połtawskim. W Łozowej celem była stacja kolejowa, a w Pawłohradzie węzeł kolejowy, w wyniku czego doszło tam do eksplozji – najprawdopodobniej cystern z paliwem. W uderzeniu na Mirhorod zniszczono pas startowy i infrastrukturę lotniska oraz składy paliwa. Wieczorem ostrzelano „obiekt przemysłowy” (przypuszczalnie również składy paliwa) w Szepetówce w obwodzie chmielnickim. Trwa akcja gaśnicza w rafinerii w Krzemieńczuku. Władze lokalne poinformowały, że w wyniku ataku poprzedniej nocy zniszczona została infrastruktura zakładów oraz magazyny paliwa.

Na terenie odzyskanego przez siły ukraińskie obwodu kijowskiego trwa operacja wojskowo-policyjna, której cele to zatrzymanie osób współpracujących z okupantem oraz rozminowanie terenu. Władze i struktury siłowe apelują do mieszkańców, którzy zdołali się ewakuować, by nie wracali do domów do czasu zakończenia tych akcji. W Buczy, wyzwolonej z rąk okupanta 1 kwietnia, odkryto masowe groby z ciałami 280 osób. Na ulicach miasta znaleziono zwłoki dziesiątków cywilów, niektórzy z nich mieli skrępowane ręce. Do podobnych odkryć dochodzi także na drogach do Kijowa – 20 km od stolicy znaleziono ciała kilku nagich kobiet, które – zdaniem świadków – planowano spalić.

Doradca szefa Biura Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak stwierdził, że po fiasku operacji lądowej mającej na celu otoczenie Kijowa Rosjanie przystąpią do realizacji „planu B”. Ma on zakładać umocnienie przyczółka na wschodzie Ukrainy i dalsze prowadzenie ataków powietrznych i ostrzałów artyleryjskich, tak by osłabić siły ukraińskie przy ograniczeniu strat własnych. Według źródeł z amerykańskiego wywiadu Władimir Putin przed defiladą wojskową 9 maja będzie dążył do osiągnięcia „jakiegokolwiek zwycięstwa” i skoncentruje się na przejęciu kontroli nad Donbasem oraz innymi regionami wschodniej Ukrainy.

Trwające negocjacje rosyjsko-ukraińskie nie przynoszą efektu. Obie strony wydają komunikaty świadczące o tym, że ich przebieg jest trudny, a cele stron są w dużej mierze sprzeczne ze sobą. Szef delegacji ukraińskiej Dawid Arachamija uważa, że w najbliższym czasie może dojść do spotkania prezydentów Rosji i Ukrainy w Stambule lub Ankarze (dzień wcześniej mówił o tym prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan). Dodał, że projekty dokumentów mających przynieść zawieszenie broni są dopracowane i umożliwiają prowadzenie bezpośrednich konsultacji między przywódcami obu państw. Strona rosyjska stwierdziła jednak, że nadal nie ma warunków do spotkania Putina i Zełenskiego.

Rosjanie przetrzymują jedenastu szefów miejscowości z sześciu regionów Ukrainy. Z kolei na stronę okupanta przeszło czterech liderów samorządów w obwodzie ługańskim, m.in. w Rubiżnem, Miłowem, Markiwce i Stanicy Ługańskiej. Władze zapewniają, że po zakończeniu wojny zostaną oni osądzeni na podstawie ustawy o kolaboracji. Od 24 lutego funkcjonariusze ukraińskich organów ścigania zatrzymali blisko 600 sabotażystów. Dywersanci przekazywali informacje o pozycjach ukraińskich wojsk i sytuacji na zapleczu oraz dokonywali aktów sabotażu. O istnieniu stałego zagrożenia ze strony rosyjskich grup rozpoznawczo-dywersyjnych świadczy powołanie w Kijowie odrębnej jednostki obrony terytorialnej, której zadaniem będzie ochrona obiektów infrastruktury krytycznej zapewniających dostawy energii elektrycznej, wody i gazu. Będzie ona ściśle współpracować z dowództwem wojsk lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy.

Operator telekomunikacyjny Ukrtelekom poinformował o naprawie uszkodzonych magistrali łączności i przywróceniu świadczenia usług w obwodach odeskim, chersońskim i mikołajowskim (w obwodzie ługańskim pozostaną one wciąż niedostępne). Nadal występują przerwy w łączności z niektórymi miejscowościami w obwodach kijowskim, zaporoskim i czernihowskim.

2 kwietnia odbyły się kolejne antyrosyjskie manifestacje mieszkańców okupowanego Enerhodaru w obwodzie zaporoskim. Siły agresora prowadziły wyrywkowe zatrzymania oraz ostrzał protestujących z broni automatycznej i granatników. W mieście odcięto telefonię komórkową i dostęp do Internetu. 3 kwietnia w okupowanej Kachowce w obwodzie chersońskim odbył się kolejny wiec – Rosjanie otworzyli ogień, wskutek czego kilku demonstrantów odniosło rany. Wcześniej w mieście mianowano okupacyjne władze: nowego mera, szefa policji oraz wodociągów.

2 kwietnia dzięki otwarciu korytarzy humanitarnych ewakuowano 4217 osób, z czego 1263 przybyły do Zaporoża z Berdiańska i Melitopola, a 765 z Mariupola. 3 kwietnia otwartych ma być siedem korytarzy, m.in. z Mariupola i Berdiańska do Zaporoża, z Siewierodoniecka, Popasnej, Lisiczańska i Rubiżnego. Ewakuacja wszystkich cudzoziemców z Mariupola do Berdiańska ma być zagwarantowana przez Ministerstwo Obrony Rosji na podstawie porozumienia prezydentów Putina i Erdoğana. Koleje Ukraińskie zapewniają kursowanie pociągów ewakuacyjnych na trasach: Kramatorsk–Lwów, Pokrowsk–Dniepr, Lwów–Przemyśl, Lwów–Chełm oraz do Koszyc, Wiednia, Budapesztu i miasta Isaccea w Rumunii.

Części mieszkańców Ukrainy, którzy zostali wywiezieni bądź ewakuowali się do Rosji, udaje się przedostać do granicy z UE i wjechać m.in. do Estonii. Według informacji komendy policji w Narwie do Estonii wjeżdża codzienne ok. 200 uchodźców z Ukrainy, głównie z Mariupola oraz obwodów charkowskiego i chersońskiego. Przewoźnicy autokarowi kursujący między Petersburgiem a miastami Estonii potwierdzają, że uchodźcy z Ukrainy to obecnie większość pasażerów.

W wywiadzie dla telewizji Fox News prezydent Zełenski powtórzył apel o przekazywanie Ukrainie ciężkiego uzbrojenia oraz podkreślił wagę międzynarodowych gwarancji bezpieczeństwa w kontekście zawarcia ewentualnego rozejmu. Z kolei w swoim codziennym wystąpieniu ukraiński przywódca skrytykował sprzeciwiającego się antyrosyjskim sankcjom premiera Viktora Orbána, oceniając, iż w swoich kontaktach z Moskwą zatracił on uczciwość. Podkreślił przy tym, że społeczeństwo węgierskie wspiera Ukrainę, a mniejszości narodowe w obu krajach powinny stanowić mosty, które je łączą.

Według Straży Granicznej RP od początku wojny z Ukrainy do Polski wjechało 2,46 mln uchodźców. 2 kwietnia odprawiono 23,8 tys. osób (wzrost o 13% względem dnia poprzedniego). W odwrotnym kierunku granicę od początku inwazji przekroczyło 442 tys. osób.

Komentarz

Przejęcie kontroli przez siły ukraińskie nad całym terytorium obwodu kijowskiego ujawniło skalę zbrodni wojennych popełnionych przez wojska rosyjskie. Ogromna liczba ofiar wśród ludności cywilnej świadczy o tym, że dokonano tam brutalnej pacyfikacji mającej charakter zemsty na ludności, która – wbrew oczekiwaniom wytworzonym przez kremlowską propagandę – nie zaakceptowała obecności najeźdźcy. Intencją Rosjan jest również osłabienie ukraińskiego morale oraz chęci oporu na niezajętych dotąd obszarach. Wydaje się, że ich działania przyniosą skutek odwrotny do zamierzonego, a oburzenie światowej opinii publicznej zwiększy presję na przywódców zachodnich w sprawie nałożenia na Rosję kolejnych sankcji.

Agresor kontynuuje zmasowane ataki rakietowe, których celami są bazy paliwowe, co doprowadzić ma do zniszczenia infrastruktury krytycznej związanej z produkcją i przechowywaniem paliw, wywołania kryzysu paliwowego i unieruchomienia sił ukraińskich. Zaatakowana rafineria w Krzemieńczuku była jedyną działającą na Ukrainie i odpowiadała za ok. 20% konsumpcji paliw w kraju. Jeśli wziąć pod uwagę, że przed wojną ok. 66% paliw było importowanych z Białorusi i Rosji, a droga morska jest aktualnie zablokowana, to w tej sytuacji jedyną opcją pozostają dostawy z Zachodu, które są trudne z przyczyn logistycznych. Wstrzymanie pracy rafinerii może doprowadzić do deficytu benzyny i oleju napędowego w najbliższych tygodniach.

osw.waw.pl

sobota, 2 kwietnia 2022


Kryzys systemowy z 1914 roku wywołany został zamachem na arcyksięcia austriackiego Franciszka Ferdynanda dokonanym 28 czerwca 1914 roku w obliczu podwyższonych oczekiwań co do nieuchronnego wybuchu wojny. Te oczekiwania prowadziły do obaw, że instytucje finansowe będą miały problemy z uzyskaniem spłaty pożyczek transgranicznych — w końcu jeśli dwa kraje są ze sobą w stanie wojny, egzekwowanie umów transgranicznych jest utrudnione.

Konkretnym impulsem dla wybuchu kryzysu było to, że główne kraje zaangażowane w handel międzynarodowy, tj. Austria, Niemcy oraz Francja – dążąc do ochrony własnych rynków finansowych – zakazały dokonywania płatności na rzecz zagranicznych podmiotów. Zaprzestanie transgranicznych spłat kredytów i rozliczeń stworzyło ogromne trudności dla banków mających klientów w tych krajach, które to problemy szybko rozprzestrzeniły się na wszystkie banki. W rezultacie powstało typowe sprzężenie zwrotne ryzyka systemowego, w którym wszyscy gromadzili płynność i nie udzielali kredytów, podczas gdy instytucje finansowe i przedsiębiorstwa działające w gospodarce realnej stanęły w obliczu zagrożenia bankructwem. Ponadto kolejno wprowadzane sankcje dodatkowo zaostrzyły kryzys po rozpoczęciu wojny, przy czym wskutek blokad szczególnie ucierpiały państwa centralne.

Stosowano w tej sytuacji dobrze znane środki zaradcze: masową kreację płynności. Niemcy były do tej sytuacji dobrze przygotowane, ponieważ posiadały duże zapasy wysokiej jakości papieru i tuszu do druku pieniędzy. Wielka Brytania nie była przygotowana na taką ewentualność, w wyniku czego nowo emitowane funty były drukowane niskiej jakości tuszem na tanim papierze, co stało się obiektem powszechnych szyderstw.

Skala wynikającego z tych działań „luzowania ilościowego” była ogromna i pozwoliła na opanowanie kryzysu płynnościowego. To jednak nie było wystarczające i wiele rządów zawiesiło wymogi dotyczące spłaty większości pożyczek prywatnych. Ponadto rządy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych na pół roku zamknęły giełdy, ponieważ były one wówczas głównym miejscem obrotu obligacjami. Kolejną ważną lekcją jest fakt, że chociaż domniemanym podmiotem walczącym z kryzysem był Bank Anglii, w rzeczywistości jednak nasilenie kryzysu było tak duże, że inicjatywę przejął Skarb Państwa, który podejmował wszystkie kluczowe decyzje i drukował wszystkie banknoty funtowe.

Kryzys z 1914 roku był ostatnim światowym kryzysem systemowym wywołanym sankcjami gospodarczymi i wojną. Wówczas, tak jak obecnie, system finansowy był globalnie zintegrowany, co oznacza, że dzisiejsi decydenci polityczni mogą z tamtego kryzysu wyciągnąć wiele istotnych wniosków.

Między sytuacją z 1914 roku a sytuacją z 2022 roku występują znaczące różnice.

W przeciwieństwie do 1914 roku w dzisiejszym systemie finansowym jest pod dostatkiem płynności, co jest konsekwencją wcześniejszej reakcji rządów na kryzys wywołany wybuchem pandemii COVID-19. Ponadto strony dzisiejszego konfliktu odpowiadają za mniejszą część światowego handlu, chociaż kraje Europy Zachodniej są od tego handlu bardziej uzależnione niż w 1914 roku.

Nawet po rozpoczęciu pierwszej wojny światowej przekazy pieniężne między mocarstwami centralnymi a krajami Ententy w dalszym ciągu realizowano za pośrednictwem krajów neutralnych, w szczególności Szwajcarii. Obecnie pojawiają się już sygnały, że sankcje przyczynią się do wzrostu znaczenia nowych pośredników, Chin i giełd kryptowalutowych. W ten sposób nie tylko osłabią one władzę Zachodu nad globalną architekturą finansową, ale także zwiększą zróżnicowanie systemu, co w dłuższej perspektywie czasowej zmniejszy globalne ryzyko systemowe.

Kryzysy systemowe związane są z najgorszymi możliwymi skutkami, a nie z najbardziej prawdopodobnymi skutkami wydarzeń. Najgorszym spośród różnych scenariuszy, w których taki kryzys mógłby się rozwinąć, są potencjalne konsekwencje powstania negatywnego sprzężenia zwrotnego między rządami i bankami, czyli przerażającej „pętli zagłady” (ang. doom loop).

Podobnie jak w 1914 roku ryzyko finansowe w najbardziej oczywisty sposób dotyczy przede wszystkim banków europejskich mających bezpośrednie ekspozycje na wierzycieli biorących udział w obecnym konflikcie. Na szczęście nie wydają się one stanowić bezpośredniego problemu systemowego. Istniejące „poduszki kapitałowe” wydają się wystarczające. Zamiast tego przypuszczamy, że początkowe ryzyko systemowe pojawi się gdzie indziej. Najbliższym zagrożeniem jest ewentualność, że w reakcji na sankcje Rosja może podjąć działania odwetowe i odciąć eksport gazu do Europy, co wywołałoby natychmiastowy kryzys gospodarczy w gospodarkach zależnych od importowanej energii, w tym zwłaszcza w Niemczech.

Jednak nawet jeśli tak się nie stanie, wyższe ceny surowców i straty doświadczane przez podmioty z ekspozycją na Rosję stwarzają poważne problemy dla firm finansowych i niefinansowych oraz przyczyniają się do znacznej niestabilności politycznej. Początkowe skutki będą najsilniej odczuwane przez Niemcy i te kraje, które są najbardziej uzależnione energetycznie od Rosji, jednak ostatecznie konsekwencje poniosą wszystkie państwa europejskie.

obserwatorfinansowy.pl

Według komunikatów Sztabu Generalnego Ukrainy armia ukraińska przejęła kontrolę nad 15 miejscowościach w obwodzie kijowskim oraz 14 w obwodzie czernihowskim, z których wycofały się wojska rosyjskie. Z informacji lokalnych wynika, że agresor przynajmniej częściowo wycofał się także z kilku innych miejscowości (m.in. Borodzianki, Buczy i Hostomla), nadal jednak stwarza zagrożenie ostrzałem artyleryjskim (także w rejonie Motyżyn-Kopyływ przy autostradzie M06, 45 km na zachód od centrum Kijowa) i kontynuuje blokadę Czernihowa (miasto po raz kolejny było ostrzeliwane).

W obwodzie kijowskim miały pozostać pododdziały 38. Brygady Zmechanizowanej (BZ) z 35. Armii Ogólnowojskowej (AO) oraz 5. Brygady Pancernej i 37. BZ z 36. AO Wschodniego Okręgu Wojskowego (OW), które osłaniają wycofanie pozostałych jednostek, minują teren i niszczą infrastrukturę w miejscowościach przejmowanych przez wojska ukraińskie. Na Białoruś przeciwnik miał wycofać pododdziały 5., 29. i 35. AO Wschodniego OW oraz 155. Brygady Piechoty Morskiej Floty Oceanu Spokojnego, z zamiarem ich przemieszczenia do obwodu biełgorodzkiego w Rosji (graniczącego z obwodami sumskim i charkowskim na Ukrainie), który staje się hubem operacji rosyjskiej we wschodniej Ukrainie. Miały tam przybyć pododdziały 4. „Kantemirowskiej” Dywizji Pancernej 1. Armii Pancernej Zachodniego OW. Z kolei do obwodu charkowskiego (do m. Pisky) miał się z niego przemieścić pododdział 106. Dywizji Powietrzno-Desantowej (z m. Wałujki). Jednostki Centralnego OW wycofane z obwodu czernihowskiego (agresor miał tam dysponować 15 batalionowymi grupami taktycznymi o łącznej liczebności 15-20 tys. żołnierzy) zostały z kolei przesunięte do centralnej części obwodu sumskiego (w rejonie m. Białopole, Buryń, Putywl i Nowosłobidśke), która wcześniej nie była okupowana.

Na wschodnim i południowo-wschodnim kierunkach obrony armii ukraińskiej trwają walki, a także bombardowania i ostrzał. W obwodzie charkowskim obrońcy mieli odeprzeć sześć wrogich ataków. Blokowany i ostrzeliwany jest Charków, wojska agresora przegrupowują się i kontynuują natarcie na południe od rzeki Doniec. Zdrada lokalnych władz miała pozwolić wojskom rosyjskim na wkroczenie do bronionej dotychczas południowej części Iziumu, który od 1 kwietnia ma być tymczasowo kontrolowany przez siły rosyjskie. W obwodach łuhańskim i donieckim agresor miał dziewięciokrotnie bez powodzenia atakować pozycje ukraińskie. Głównymi rejonami walk pozostają Popasna i Rubiżne (lokalne władze miały przejść na stronę okupantów) oraz Mariupol, siły rosyjskie kontynuują także natarcie 30 km na zachód od Wuhłedaru (w kierunku m. Wełyka Nowosyłka i Rozdolne). Niejasna jest sytuacja w Łysyczańsku – według lokalnej policji centrum zostało przez Rosjan zaminowane, tymczasem według innych źródeł miasto ma być ostrzeliwane, ale wrogich wojsk w nim nie ma. Trwa ostrzał pozycji ukraińskich na południe od Zaporoża i na pograniczu obwodów chersońskiego i dniepropietrowskiego. Po raz pierwszy ogniem artylerii rakietowej (systemy Grad o zasięgu 20 km) zostały ostrzelane południowo-zachodnie obrzeża Krzywego Rogu, co oznacza zdobycie przez agresora pozycji w obwodzie dniepropietrowskim.

Wieczorem 1 kwietnia oraz w godzinach nocnych i ranem 2 kwietnia wojska agresora przeprowadziły ataki rakietowe na cele w okolicach Odessy (3 uderzenia rakiet Iskander), w mieście Dniepr (odnotowano co najmniej 10 eksplozji, miało dojść do poważnych zniszczeń), Połtawie i Krzemieńczuku (najprawdopodobniej celem była rafineria).

Rzecznik rosyjskiego resortu obrony przyznał, że zniszczenia bazy paliwowej w Biełgorodzie dokonały dwa ukraińskie śmigłowce Mi-24, dodając, wbrew prawdzie, że nie był to obiekt w jakikolwiek sposób współpracujący z wojskiem. Rzecznik Ministerstwa Obrony Ukrainy nie potwierdził ani nie zaprzeczył informacji o udziale sił ukraińskich w ataku na bazę paliwową. Prezydent Zełenski odmówił odpowiedzi na pytanie, czy Ukraina zaatakowała obiekty na terytorium Rosji, zaznaczając, że jako naczelny dowódca armii ukraińskiej nie będzie omawiał swoich rozkazów. 2 kwietnia rosyjski resort obrony poinformował, że w obwodzie sumskim zniszczono dwa ukraińskie śmigłowce Mi-24.

Doradca prezydenta Ukrainy Michaił Podolak oceniając perspektywy rozwoju sytuacji militarnej stwierdził, że Rosja w najbliższym czasie wycofa się z części zajętych terytoriów, a swoje działania skoncentruje na południu i wschodzie Ukrainy. Wezwał Zachód do dostarczania ciężkiego uzbrojenia, które pozwoliłoby na odparcie sił rosyjskich. 

W Kijowie pod egidą Miejskiej Administracji Państwowej stworzono ochotniczy batalion informatyczny. Jego zadaniem ma być ochrona i wsparcie przed cyberatakami kluczowych usług cyfrowych dostępnych w stolicy, w tym kontrola danych i usług informatycznych umieszczanych w chmurze cyfrowej poza granicami kraju.

Okupant kontynuuje represje wobec przedstawicieli władz lokalnych odmawiających współpracy. 1 kwietnia porwano wiceprzewodniczącego gminy w Nowosłobodsku (obwód sumski), który organizował dostawę pomocy humanitarnej. Tego samego dnia żołnierze rosyjscy zatrzymali i uwięzili w nieznanym miejscu mera Tawrijska w obwodzie chersońskim.

Odnotowywane są incydenty związane z niesubordynacją ochotniczej ukraińskiej obrony terytorialnej. W obwodzie rówieńskim zabroniono nieuzasadnionego noszenia broni przez członków ochotniczych formacji wspólnot terytorialnych w miejscach publicznych. Sygnalizuje to problem podejmowania przez ochotników działań mających poprawić stan porządku publicznego, bez współpracy z uprawnionymi do tego organami policji czy wojska.

Państwowe Biuro Śledcze zainicjowało nacjonalizację rosyjskich podmiotów gospodarczych na Ukrainie. Wartość zarekwirowanych towarów, które miały być przewiezione tranzytem przez port w Odessie, oszacowano na ok. 3 mln USD. Na potrzeby wojska przekazano paliwo, wagony z produktami spożywczymi, ciężarówki i materiały budowlane.

1 kwietnia ewakuowano 6266 osób z Mariupola, Bierdiańska oraz miast obwodu ługańskiego, gdzie toczą się działania wojenne. Na 2 kwietnia zaplanowano siedem zielonych korytarzy, m.in. z Mariupola do Zaporoża. Koleje państwowe kontynuują ewakuacje, m.in. z Kramatorska do Lwowa oraz z Kijowa, Lwowa, Dniepra i Odessy do Przemyśla. Rosjanie uniemożliwiają ewakuację mieszkańcom Mariupola na terytoria kontrolowane przez władze ukraińskie, wywożąc ludzi w kierunku wschodnim. 1 kwietnia 3046 osób skierowano do obwodu rostowskiego w Rosji. Ministerstwo Obrony FR poinformowało, że od 24 lutego wywieziono do Rosji 543 397 osób (prawdopodobnie liczba ta obejmuje także mieszkańców republik separatystycznych i wydaje się znacznie zawyżona).

Ministerstwo gospodarki szacuje, że PKB Ukrainy w I kwartale 2022 r. zmniejszył się o 16%. W skali roku recesja może sięgnąć 40%. W ostatnich tygodniach widać pewne oznaki ożywienia gospodarczego, jednak nadal bardzo dużo przedsiębiorstw nie działa.

1 kwietnia odbyło się piąte od wybuchu wojny posiedzenie Rady Najwyższej, w czasie którego przegłosowano 21 projektów ustaw, a zdecydowaną większość przyjęto większością konstytucyjną (ponad 300). Wśród ważniejszych jest zmian jest uproszczenie prawa pracy, zwiększenie o 50% podatków dla firm, które nie wyszły z rosyjskiego rynku, nacjonalizację majątku obywateli Rosji, a także obywateli Ukrainy, którzy publicznie zaprzeczają agresji rosyjskiej. Przyjęto też ustawę przewidującą automatyczną dymisję członków rad nadzorczych, jeśli nie pojawią się w przedsiębiorstwie w ciągu dwóch dni.

Enerhoatom poinformował, że 31 marca w godzinach wieczornych rosyjskie wojska opuściły teren elektrowni w Czarnobylu. Wszystkie urządzenia elektrowni funkcjonują normalnie, w tym system monitoringu poziomu promieniowania. Sarkofag, pod którym znajduje się zniszczony w 1986 r. reaktor oraz magazyn zużytego paliwa jądrowego, nie doznały uszkodzeń podczas rosyjskiej okupacji. Okupanci wywieźli ze sobą 5 z 15 kontenerów z częściami zapasowymi niezbędnymi do remontu urządzeń, obecnie trwa ocenianie innych strat. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) ma wciągu najbliższych dni wysłać misję do elektrowni, na czele której ma stanąć dyrektor generalny MAEA Rafael Rossi.

Prezydent Zełenski spotkał się z przebywającą w Kijowie przewodniczącą Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą. Po raz kolejny wezwał do zwiększenia sankcji wobec Rosji i zwrócił uwagę, że blokada ukraińskich portów może doprowadzić do kryzysu żywnościowego na świecie. Ponadto Zełenski odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, w której omówiono proces negocjacji pokojowych z Rosją oraz francuską inicjatywę korytarzy humanitarnych z oblężonego Mariupola. Zdaniem prezydenta Turcji Recepa Erdoğana w najbliższych dniach może dojść do spotkania Zełenskiego i Putina w Stambule.

Według Straży Granicznej RP od początku wojny do Polski wjechało 2,44 mln uchodźców. 1 kwietnia odprawiono 21,1 tys. osób (spadek o 8,3% w stosunku do poprzedniego dnia). Państwowy Komitet Graniczny Białorusi poinformował, że od 1 marca do 1 kwietnia na jej terytorium wjechało 11 563 obywateli Ukrainy (w tym z terytorium Ukrainy – 8291, a tranzytem przez Polskę – 3032).

Komentarz:

Wojska rosyjskie, nie mogąc przełamać obrony ukraińskiej na północ od Kijowa, kontynuują wycofywanie i przegrupowanie sił. Według szacunków ukraińskich objęło to na razie 20% jednostek zaangażowanych w operację kijowską. Zmiana taktyki rosyjskiej oznacza fiasko operacji lądowej na północy, w tym zajęcia bądź pełnego otoczenia Kijowa. Należy się spodziewać, że siły rosyjskie przeniosą ciężar działań militarnych na południe i wschód Ukrainy, kontynuując uderzenia rakietowe dewastujące obiekty infrastruktury krytycznej, lotniska i obiekty wojskowe. Zarazem trwać będzie rosyjska blokada portów ukraińskich, co będzie oznaczało utrzymywanie paraliżu znacznej części gospodarki Ukrainy.

Zniszczenie bazy w Biełgorodzie odbiło się szerokim echem w mediach kontrolowanych przez Kreml. Potwierdzono w nich atak ukraińskich śmigłowców, nie stworzono jednak przeważającej narracji potępiającej Ukrainę za atakowanie obiektów cywilnych. W materiałach wskazywano na nieudolność rosyjskiej obrony powietrznej, która nie zareagowała na pojawienie się ukraińskich maszyn nad Biełgorodem. Nie da się jednoznacznie określić, kto w rzeczywistości dokonał ataku – czy był to rajd sił ukraińskich, czy też mieliśmy do czynienia z nieudolną medialnie prowokacją rosyjską.

Elektrownia w Czarnobylu została zajęta przez okupantów pierwszego dnia wojny, a obsługujący personel został zatrzymany jako zakładnicy. Dopiero 20 marca rosyjskie wojska zezwoliły na częściową rotację pracowników. Elektrownia czasowo była odcięta od dostaw energii elektrycznej, co w skrajnym przypadku mogło doprowadzić do skażenia radioaktywnego. Nadal pod kontrolą wojsk rosyjskich znajduje się elektrownia atomowa w Enerhodarze, największa w Europie, która funkcjonuje w normalnym trybie.

osw.waw.pl

Zdaniem cytowanych przez dziennik amerykańskich urzędników brak wyznaczenia głównodowodzącego inwazją na miejscu jest jednym z powodów słabej postawy rosyjskich wojsk na Ukrainie, problemów z koordynacją między poszczególnymi rodzajami sił zbrojnych i przystosowaniem się sił do zmieniających się warunków. Czynnik ten miał się też przyczynić do śmierci co najmniej siedmiu generałów, ponieważ panujący chaos zmusił ich do obecności na froncie, by osobiście rozwiązywać problemy taktyczne wojsk.

Jak pisze "NYT", amerykańskie służby i Pentagon tygodniami bezskutecznie czekały na wyłonienie się dowódcy kierującego rosyjską napaścią. Ostatecznie uznali, że decyzje dotyczące pola walki podejmowane są z odległości setek kilometrów, z Moskwy, a odpowiadają za nie minister obrony Rosji Siergiej Szojgu, szef sztabu generalnego gen. Walerij Gierasimow, a nawet sam Putin. Według analityków komplikuje to dowodzenie i wymianę informacji.

Według oceny jednego z cytowanych przedstawicieli rosyjscy żołnierze, nauczeni, by nie podejmować ruchów bez zgody przełożonych, są "sfrustrowani na polu walki, podczas gdy Putin, Szojgu i Gierasimow kontynuowali kreślenie strategii coraz bardziej oderwanej od rzeczywistości".

Według cytowanego przez gazetę byłego generała sił lądowych USA Jeffreya Schoessera zamiana rosyjskiej strategii i skupienie się na ofensywie w Donbasie mogą nie przynieść pożądanych przez Rosję rezultatów ze względu na brak wystarczających sił.

"Oni zdają się nie mieć spójnej koncepcji tego, ile sił potrzeba, by pokonać regularne i terytorialne siły Ukrainy w terenie miejskim (...) Do tego potrzebne będą setki tysięcy dodatkowych żołnierzy" - ocenił wojskowy.

(PAP)

piątek, 1 kwietnia 2022


Po ataku na Ukrainę rosyjskie władze zakazały krajowym mediom używania słowa „wojna” i „interwencja”, nakazując stosowanie terminu „specjalna operacja wojskowa”. W myśl znowelizowanego w marcu br. kodeksu karnego za celowe rozpowszechnianie fałszywej informacji na temat działalności rosyjskiej armii Rosjanie mogą trafić do kolonii karnej na okres od 3 do 15 lat. Komitet Śledczy FR wszczął już pierwsze sprawy karne przeciwko osobom, które umieściły w mediach społecznościowych filmy z Ukrainy przedstawiające fałszywy – zdaniem śledczych – wizerunek armii rosyjskiej.

Cenzura wojenna ma głównie charakter prewencyjny. Pod naciskiem władz decyzję o zawieszeniu działalności podjęło radio Echo Moskwy, które nadawało w Rosji od 1990 r. i było najczęściej słuchaną rozgłośnią w stolicy. Działalność zawiesiła też telewizja Dożd’, uznając, że kontynuacja pracy naraziłaby na niebezpieczeństwo jej dziennikarzy i współpracowników. Najdłużej o sytuacji na Ukrainie informowała „Nowaja Gazieta” (choć unikała bezpośrednich odniesień do wojny), kierowana przez ubiegłorocznego laureata Pokojowej Nagrody Nobla Dmitrija Muratowa. 28 marca br. redakcja otrzymała jednak drugie ostrzeżenie ze strony władz i wstrzymała dalszą publikację.

Rosyjskie władze za cel obrały również media społecznościowe, blokując dostęp do Twittera, Facebooka i cieszącego się największą popularnością w Rosji Instagrama (80 mln użytkowników). To za ich pośrednictwem rozpowszechniane były zdjęcia i filmy z bombardowanych miast ukraińskich. Nawet chiński TikTok zaczął cenzurować treści pojawiające się w Rosji, związane z sytuacją na Ukrainie. W Rosji nadal działa natomiast YouTube, komunikator Telegram oraz rosyjski odpowiednik Facebooka – Vkontakte, który ma jednak obowiązek udostępniania organom śledczym danych dotyczących aktywności użytkowników.

Głównym celem rosyjskiej propagandy jest zyskanie poparcia Rosjan dla wojny prowadzonej przeciwko Ukrainie. Początkowo argumentacją stosowaną w rosyjskich mediach była konieczność obrony ludności Donbasu przed rzekomym ludobójstwem ze strony władz ukraińskich. Użycie siły władze FR argumentowały dodatkowo koniecznością wykonania uderzenia wyprzedzającego. Uzasadnieniem „specjalnej operacji wojskowej”, jakiego użył Putin, było żądanie „demilitaryzacji” Ukrainy. Rosyjskie władze tłumaczyły to potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa narodowego FR, w tym obrony Krymu. Oskarżono ponadto NATO i USA o możliwe wykorzystanie terytorium Ukrainy do ataku na Rosję.

Drugim celem rosyjskiej propagandy jest konsolidacja rosyjskiego społeczeństwa wokół Putina. W miarę kontynuacji działań wojennych na Ukrainie w mediach rosyjskich zaczęła dominować retoryka mobilizacyjna o charakterze nacjonalistyczno-patriotycznym. Zasadniczym elementem przekazu medialnego stało się hasło „denazyfikacji” Ukrainy. Wymyślona przez rosyjskie władze walka z nazizmem odwołuje się do symboliki najważniejszego wydarzenia historycznego dla Rosjan – Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (1941–1945). Jest ona kojarzona ze zwycięstwem nad Niemcami (nazistami) i stanowi mit założycielski systemu putinowskiego. Według badań Centrum im. Jurija Lewady 74% Rosjan uważa, że najważniejszym rezultatem II wojny światowej było właśnie pokonanie nazizmu. W rosyjskich szkołach po 24 lutego br. nauczyciele otrzymali scenariusze lekcji, podczas których mieli tłumaczyć uczniom „specjalną operację wojskową” na Ukrainie, używając fałszywej argumentacji Putina o faszystowskim reżimie, który rzekomo nielegalnie sprawuje władzę w Kijowie.

Kolejnym celem rosyjskiej propagandy jest wywołanie strachu i niepewności w społeczeństwach państw trzecich, w tym Polski, ponieważ zapowiedź walki z „denazyfikacją” odnosi się nie tylko do Ukrainy. Podczas wystąpienia na stadionie na Łużnikach (18 marca br., udział wzięło ok. 90 tys. osób) Putin cytował Pismo Święte i podkreślał misję „wyzwoleńczą” rosyjskiej armii. Koncert odbywał się pod hasłem „Świat bez nazizmu”. Według badania Active Group 75,5% Rosjan uważa, że kolejnym państwem, które należałoby zdenazyfikować, jest Polska. 21 marca br. Dmitrij Miedwiediew, pełniący funkcję zastępcy przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa FR, opublikował na Telegramie artykuł, w którym zaatakował Polskę, oskarżając ją o „patologiczną rusofobię” i „bycie wasalem” USA. Rosja grozi państwom wspierającym Ukrainę użyciem broni atomowej. Jest to jednak element prowadzonej przez Rosję wojny informacyjnej, obliczonej na rezygnację tych państw z pomagania Ukrainie i opowiadania się za nowymi sankcjami wobec Rosji. Tego rodzaju wystąpienia należy traktować także jako element operacji skierowanej do rosyjskiego społeczeństwa, mającej zniechęcić Rosjan do Polski i Polaków.

Masowa propaganda, fałszywie przedstawiająca społeczeństwu rosyjską agresję na Ukrainę, umacnia pozycję Putina. Według badań Centrum im. Jurija Lewady w marcu br. zaufanie do niego deklarowało 83% Rosjan. Natomiast według rządowego ośrodka badań socjologicznych WCIOM 74% Rosjan wspiera „specjalną operacją wojskową” na Ukrainie lub pasywnie akceptuje zaistniałą sytuację (wynik ten jest prawdopodobnie celowo zawyżony). Od początku wojny w przestrzeni publicznej (na samochodach, budynkach, w metrze, na ubraniach) obywatele Rosji zaczęli posługiwać się symboliką militarystyczną z wykorzystaniem liter „Z” i „V”. W powszechnym odbiorze ich znaczenie jest bardzo szerokie, oznacza „demilitaryZację”, „Za pobiedu” („za zwycięstwo”), „za Putina”.

W mniejszości są Rosjanie, którzy protestują i otwarcie występują przeciwko rosyjskim działaniom zbrojnym na Ukrainie. Spotykają się oni z brutalnymi zatrzymaniami (do tej pory ok. 16 tys. osób), represjami, prześladowaniami, ale także ostracyzmem ze strony reszty społeczeństwa. Putin wysunął oskarżenia również wobec wewnętrznych zdrajców narodu („piątej kolumny”), czyli osób rzekomo zmanipulowanych przez Zachód i chcących zdestabilizować Rosję od wewnątrz za pomocą tzw. wartości zachodnich. Odnosiło się to m.in. do oligarchów, których majątki znajdują się za granicą. W związku z sytuacją w Rosji większość aktywnych społecznie i politycznie Rosjan wyjeżdża z kraju (według wstępnych szacunków ok. 300 tys. osób).

Rosyjska propaganda nie jest jednak skuteczna poza Rosją. Nie udało się zniechęcić państw NATO, w tym Polski, do pomagania Ukrainie. UE wprowadziła zakaz m.in. transmisji rosyjskiej telewizji RT.

Wojna przeciw Ukrainie jest wykorzystywana przez władze rosyjskie do przekształcenia Rosji w państwo totalitarne. Wprowadzona cenzura wojenna oraz propaganda sukcesów militarnych na Ukrainie powodują, że Władimir Putin umacnia swoją pozycję w państwie. Rosyjskie władze będą egzekwować lojalność od najbliższego otoczenia prezydenta, m.in. oligarchów, którzy będą ponosić koszty pogarszającej się sytuacji gospodarczej w Rosji. Mimo zbliżających się problemów ekonomicznych, związanych z prowadzoną wojną, nie dojdzie w najbliższym czasie do większych demonstracji. Kolejni obywatele niezgadzający się z sytuacją będą opuszczać FR. Władze zapewne zablokują niedługo serwis YouTube, będą też ograniczać możliwość wykorzystania VPN (Virtual Private Network) do obchodzenia ograniczeń i korzystania z zablokowanych mediów społecznościowych. 

Wymyślona przez Rosję denazyfikacja i walka z wyimaginowanym nazizmem staje się elementem rosyjskiej propagandy wojennej wobec Ukrainy, ale także państw NATO, w tym Polski. Jest ona połączona z kierowanymi przez władze rosyjskie groźbami, np. ataku atomowego, prawdopodobieństwa którego nie potwierdzają dane amerykańskiego i polskiego wywiadu. Groźby te mają jednak na celu wywołanie paniki – rosyjskim władzom zależy bowiem na destabilizacji wewnętrznej i wywołaniu niepokojów wśród Polaków. Kluczowym zadaniem będzie więc budowanie odporności społecznej i świadomości polskiego społeczeństwa na rosyjską dezinformację i propagandę.

pism.pl

Władze Rosji w swojej polityce obrony przed sankcjami nie doceniają głębi upadku gospodarki w perspektywie średnio- i długoterminowej. Jest wątpliwe, czy uda się im dostatecznie obronić wszystkie ważne sektory gospodarki rosyjskiej.

Wobec obywateli Rosji i różnych sektorów krajowej gospodarki po rozpoczęciu wojny na Ukrainie wprowadzono nowe sankcje ekonomiczne, które dotknęły także sfery kultury i sportu. Amerykańskie The Walt Disney Company zawiesiło już pokazy swoich filmów w Rosji, a Warner Bros anulował wypożyczenie „Batmana”. Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie zakazała udziału rosyjskiej drużyny we wszystkich zawodach i imprezach pod auspicjami tej organizacji. Rosyjscy turyści, którzy marzyli o wyjeździe za granicę, najprawdopodobniej będą musieli latem zmienić swoje plany lub szukać innych rozwiązań gdyż Unia Europejska zamknęła niebo dla rosyjskich przewoźników lotniczych. Pewne wrażenie robi na wielu Rosjanach zakaz – trzymania ponad 100 tys. euro na rachunkach w europejskich bankach.

Szereg rosyjskich banków zostało odłączonych od elektronicznego systemu płatności SWIFT. Bank Centralny FR zapewnia, że nie będzie ingerencji w dokonywanie płatności kartami bankowymi w Rosji. „Parlamentskaya Gazeta” przekazała dane o podjętych wobec Rosji krokach, a także środkach zaradczych, które według władz FR mogłyby je skutecznie rekompensować.

Ograniczenia personalne

26 lutego Rada do Spraw Zagranicznych Unii Europejskiej, w ramach drugiego pakietu sankcji, nałożyła ograniczenia na prezydenta Rosji Władimira Putina i ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa. Ograniczeniami objęci zostali także premier Michaił Miszustin, oraz wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew. Unijne sankcje dotknęły również sekretarza prasowego głowy państwa Dmitrija Pieskowa, wicepremiera Dmitrija Czernyszenkę i ministra budownictwa Irka Fajzulina. Ponadto na liście sankcyjnej znajdują się nazwiska przewodniczącego Rady Generalnej Jednej Rosji Andrieja Turczaka, szefa Rosniefti Igora Sieczina, szefa Transniefti Nikołaja Tokariewa, rosyjskich oligarchów Aliszera Usmanowa, Michaiła Fridmana, Piotra Awena i Aleksieja Mordaszowa, a także bliskiego przyjaciela Putina, obracającego znacznymi środkami finansowymi zagranicą, wiolonczelistę Siergieja Rołdugina. Bruksela ogłosiła też ograniczenia dla dziennikarzy z frontu propagandowego Arkadija Mamontowa, Antona Krasowskiego i Romana Babajana. W sumie sankcje objęły 670 Rosjan.

Sankcje w gospodarce

Stany Zjednoczone ogłosiły, że nałożyły największe w historii sankcje handlowe, których celem jest pozbawienie krytycznych elementów technologicznych sektorów rosyjskiego przemysłu, takich jak kompleks wojskowo-przemysłowy (DIC), produkcja samolotów i przemysł okrętowy. Jednocześnie finansowe i technologiczne ograniczenia sektorowe Unii Europejskiej dotknęły 64 kluczowych struktur Rosji, w tym Administrację Prezydenta, Ministerstwo Obrony, Służbę Wywiadu Zagranicznego, firmy z sektora wojskowo-przemysłowego, energetycznego, lotniczego i finansowego.

Stany Zjednoczone ogłosiły, że nałożyły największe w historii sankcje handlowe, których celem jest pozbawienie krytycznych elementów technologicznych sektorów rosyjskiego przemysłu, takich jak kompleks wojskowo-przemysłowy (DIC), produkcja samolotów i przemysł okrętowy.

Równocześnie rosyjscy eksperci, jak np. Władimir Gutieniew, zgodnie z tradycją rosyjskiej propagandy twierdzą, że zachodnie sankcje pozwolą Rosji uzyskać suwerenność technologiczną.

Sankcje nałożono na Oboronprom i Rosoboroneksport, duże przedsiębiorstwa przemysłu lotniczego Suchoj i Tupolew, centrum rakietowe i kosmiczne Progress, organizacje Kałasznikow, Rostec, Ałmaz-Antej, Uralwagonzawod, Koleje Rosyjskie, KamAZ, Sowkomflot, Sevmash, Rostec-Azimut, a także United Shipbuilding Corporation i inne. W sumie lista obejmuje 113 rosyjskich podmiotów prawnych.

UE zakazała również dostaw do Rosji produktów high-tech, w szczególności systemów komunikacyjnych, elektroniki, półprzewodników, komponentów lotniczych i kosmicznych. Ponadto wprowadzono zakaz ubezpieczenia i konserwacji towarów związanych z tymi branżami. Niemiecki koncern Daimler Truck zawiesił współpracę z KamAZem: ich joint venture nie będzie już produkować ciężarówek, dostawy komponentów do KamAZ zostały wstrzymane. Ford ogłosił zawieszenie wspólnych działań i operacji z Sollers w Rosji. Według doniesień medialnych BMW, Mercedes-Benz, grupa WAG (Volkswagen, Porsche, Audi), Volvo, Mitsubishi i Jaguar Land Rover tymczasowo wstrzymały dostawy samochodów osobowych do Rosji. Amerykańska firma Harley–Davidson wstrzymała dostawy motocykli. IKEA zamknęła swoje sklepy w Rosji. Czescy producenci piwa przestali eksportować do Rosji. LEGO poszło w jego ślady. Korea Południowa podjęła 28 lutego decyzję o zakazie eksportu materiałów strategicznych do Rosji. Sklep internetowy Apple zawiesił sprzedaż sprzętu w Rosji, ponieważ nie ma możliwości dostarczenia go klientom. Samsung zamknął swój sklep z aplikacjami mobilnymi.

Jako kontrsankcję Roskosmos przestał dostarczać silniki rakietowe do Stanów Zjednoczonych. Współpraca z Niemcami przy wspólnych eksperymentach na rosyjskim segmencie ISS (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej) została zakończona.

(...)

W nocy 28 lutego Unia Europejska opublikowała dekret, zgodnie z którym samolotom rosyjskich przewoźników zabrania się lądowania, startu i przelotu nad terytorium Unii. Władze UE zakazały dostaw nowych samolotów do Rosji i eksploatacji istniejących samolotów w ich flocie powietrznej, a także ich ubezpieczenia i konserwacji. Sankcje dotyczą samolotów produkowanych przez koncern Airbus, które są w leasingu i musiały zostać zwrócone do Europy do 28 marca. Boeing przestał obsługiwać rosyjskie linie lotnicze. Zawieszona została dostawa części zamiennych i obsługa techniczna samolotów.

W odpowiedzi Federalna Agencja Transportu Lotniczego zakazała lotów nad Rosją bez specjalnego zezwolenia samolotom z 36 krajów, w tym z UE i Kanady. Ograniczenia dotkną również samoloty należące do linii lotniczych Austrii, Belgii, Bułgarii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Grecji, Włoch, Kanady, Łotwy, Norwegii, Słowacji, Finlandii i innych krajów.

Rynek finansowy

Unia Europejska wprowadziła dla Rosjan ograniczenia dotyczące depozytów w europejskich bankach w wysokości ponad 100 tysięcy euro w jednym banku. Ponadto zabroniona jest sprzedaż i zakup instrumentów finansowych denominowanych w euro. UE zakazała sprzedaży, dostarczania, przekazywania lub eksportu banknotów denominowanych w euro jakimkolwiek osobom fizycznym lub prawnym, organizacjom lub organom w Rosji, w tym rządowi i Bankowi Centralnemu. Wielka Brytania postanowiła również zakazać Rosjanom utrzymywania depozytów w brytyjskich bankach przekraczających 50.000 funtów.

W reakcji na te restrykcje wydany został dekret Putina, zgodnie z którym uczestnicy zagranicznej działalności gospodarczej Federacji Rosyjskiej są zobowiązani do sprzedaży 80 proc. uzyskanych od 1 stycznia 2022 r. walut obcych na swoje rachunki na podstawie umów handlu zagranicznego z nierezydentami, nie później niż trzy dni robocze od dnia wejścia w życie dekretu. Mowa tu także o walutach pozyskanych i zgromadzonych przed 1 stycznia 2022 r. Według Banku Centralnego naliczenie 80 proc. kwoty waluty obcej podlegającej przymusowej sprzedaży jest dokonywane przez rezydentów niezależnie od wysokości salda walutowego na rachunkach, w tym na tranzytowych rachunkach walutowych, rachunkach rozliczeniowych oraz depozytowych.

Aby potwierdzić, że takie saldo w walucie obcej jest dochodem z eksportu, rezydent dostarcza upoważnionemu bankowi informacje uzasadniające takie saldo. Od 1 marca 2022 r. zabronione są transakcje walutowe związane z dostarczaniem przez rezydentów na rzecz nierezydentów walut obcych na podstawie umów kredytowych. Wprowadza się również zakaz przekazywania walut obcych przez rosyjskie przedsiębiorstwa na ich rachunki w bankach i organizacjach znajdujących się poza Federacją Rosyjską.

Zabronione są przelewy bez otwierania rachunku bankowego przy użyciu elektronicznych środków płatniczych udostępnianych przez zagranicznych dostawców usług płatniczych. Procedurę sprzedaży walut obcych ustala Bank Centralny. Dla małych i średnich przedsiębiorstw, dotychczasowe kwoty zostaną utrzymane.

2 marca prezydent Władimir Putin podpisał dekret o dodatkowych tymczasowych środkach zapewniających stabilność finansową kraju. W szczególności dokument wprowadza zakaz wywozu z Rosji walut obcych w gotówce w sumie przekraczającej 10 tysięcy dolarów. Bank Centralny wcześniej tymczasowo zawiesił transfery zagranicznych osób prawnych i osób fizycznych z niektórych krajów na rachunki za granicą. Ponadto przelewy dla nierezydentów bez otwierania konta są ograniczone miesięcznie do 5000 dol. lub równowartości tej kwoty.

W ramach sankcji zabroniono świadczenia jakichkolwiek usług obywatelom i organizacjom rosyjskim w zakresie sprzedaży papierów wartościowych, które zostaną wyemitowane po 12 kwietnia 2022 r.

28 lutego Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich (RDIF). Amerykańskim instytucjom finansowym zabrania się dokonywania jakichkolwiek transakcji na rynkach pierwotnych i wtórnych z rosyjskimi rublowymi obligacjami federalnymi (OFZ) lub walutowymi euroobligacjami wyemitowanymi po 1 marca 2022 r.

W reakcji na te ograniczenia rosyjskie Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że po terminie 22 lutego uplasuje OFZ poprzez nowe emisje. Rosyjski departament finansowy ma zapewnić zagranicznym inwestorom jasne i jednoznaczne możliwości dostosowania się do reżimu sankcji. Zgodnie z dekretem, publiczne spółki akcyjne (PJSC) do 31 grudnia 2022 r. mogą, pod pewnymi warunkami, nabywać rozmieszczone przez nie akcje.

Sankcjami USA zostały objęte rosyjskie banki VTB, Otkritie, Sovcombank, Promsvyazbank i Novikombank. Ich aktywa i konta dolarowe są zablokowane. Sankcje sektorowe zostały nałożone na Gazprombank, RSHB, Alfa-Bank i Moscow Credit Bank. Wiąże się to z ograniczeniami w zapewnianiu finansowania i innych transakcji z nowym długiem o terminie zapadalności dłuższym niż 14 dni, a także z plasowaniem nowych akcji.

Wprowadzono również ograniczenia wobec Sbierbanku: aktywa banku w jurysdykcji USA nie są zamrożone, a instytucje finansowe mają 30 dni na zamknięcie wszelkich rachunków korespondencyjnych Sbierbanku i rozpoczęcie odrzucania wszelkich transakcji z udziałem banku lub jego spółek zależnych. Te same ograniczenia dotyczą wszelkich dużych struktur finansowych z ponad 50 proc. udziałem Federacji Rosyjskiej oraz struktur, które odgrywają ważną rolę we wspieraniu Rosji, jej rządu lub Banku Centralnego. Unia Europejska zakazała również publicznego finansowania handlu z Rosją czy inwestycji w Rosji. Wyjątkiem będą inwestycje w małe i średnie przedsiębiorstwa, rolnictwo, potrzeby medyczne lub humanitarne.

Reakcją na te ograniczenia jest dekret prezydencki który stwierdza, że instytucje kredytowe będą mogły otwierać rachunki dla osób bez ich osobistej obecności, gdy przekazują pieniądze z innej instytucji kredytowej. Jednak pod warunkiem, że w tym samym czasie bank dokonujący przelewu przekaże do banku otwierającego konto informacje umożliwiające identyfikację tego klienta. Tu jednak konieczna będzie pisemna zgoda klienta na przekazanie tych informacji w celu ich późniejszego wykorzystania przy zawieraniu umowy.

28 lutego Bank Centralny podjął decyzję o podniesieniu kluczowej stopy procentowej do 20 proc. w skali roku. Zdaniem regulatora zapewni to wzrost oprocentowania depozytów do poziomów niezbędnych dla skompensowania zwiększonego ryzyka dewaluacji i inflacji.

Korporacja finansowa Mastercard ogłosiła zablokowanie dostępu do swojego systemu finansowego wielu instytucjom z powodu antyrosyjskich sankcji. Zostało to ogłoszone w oświadczeniu firmy. 26 lutego Mastercard wysłał do rosyjskich banków, które zostały objęte ograniczeniami, zawiadomienia o zawieszeniu ich uczestnictwa w systemie. Firma Visa podejmuje działania mające na celu egzekwowanie zachodnich restrykcji. Informuje o tym oświadczenie opublikowane 1 marca na stronie internetowej firmy.

Obecnie klienci banków objętych sankcjami nie będą mogli płacić kartami tych banków za granicą i używać ich do płacenia za usługi w sklepach internetowych i agregatorach usług zarejestrowanych w krajach obsługujących sankcje.

Ratując się przed tymi sankcjami, rząd rosyjski gwarantuje, że nadal będą działać krajowe transakcje międzybankowe kartami międzynarodowych systemów płatniczych wydawanych przez rosyjskie banki. Takie transakcje będą nadal przetwarzane przez krajowy system kart płatniczych. Jednocześnie karty banków objętych sankcjami (VTB, Sovcombank, Novikombank, Promsvyazbank, Otkrytie) nie będą mogły obsługiwać funkcji płatności Apple Pay i Google Pay, ale standardowe płatności kontaktowe lub zbliżeniowe przy użyciu tych kart będą dostępne w całej Rosji.

Odłączenie szeregu rosyjskich banków od międzynarodowego międzybankowego systemu przekazywania informacji i dokonywania płatności SWIFT jest faktem dokonanym. VTB, Rossiya i Otkrytie, Novikombank, Promsvyazbank, Sovcombank i VEB zostały objęte tą sankcją. Według władz Rosji system komunikatów finansowych (SPFS) Banku Rosji może zastąpić SWIFT. O tym poinformowała prezes banku centralnego Elwira Nabiullina 28 lutego. Do SPFS mogą przystąpić także uczestnicy z zagranicy. Nabiullina zapewniła, że krajowy system kart płatniczych przetwarza cały krajowy obrót na podstawie tych kart. Karty międzynarodowych systemów płatniczych wydawane przez banki objęte sankcjami będą nadal działać w kraju w normalnym trybie.

Eksport paliw kopalnych

Oczywiście najbardziej drastyczną sankcją wprowadzaną na Rosję byłoby pełne embargo na zakup ropy i gazu, co postuluje rząd polski. Jednak sprzeciw kilku państw członkowskich UE zwłaszcza Niemiec, Austrii i Węgier uniemożliwia podjęcie tej decyzji.

Rosyjscy eksperci twierdzą, że embargo na węglowodory dla Rosji doprowadzi wkrótce do wielokrotnego podniesienia ich cen na rynku europejskim, co spowoduje lawinowe podwyżki cen wszystkich produktów rynkowych, ograniczenia w realizacji wszelkich programów socjalnych itd.

„Jastrzębie” we władzach Rosji, np. wiceprzewodniczący komitetu Dumy Państwowej ds. polityki informacyjnej, technologii informatycznych i łączności Oleg Matwiejczew pisze, że embargo na węglowodory dla Rosji doprowadzi wkrótce do wielokrotnego podniesienia ich cen na rynku europejskim, co spowoduje lawinowe podwyżki cen wszystkich produktów rynkowych, ograniczenia w realizacji wszelkich programów socjalnych itd. Doprowadzi to do masowych demonstracji antyrządowych ludności w krajach UE, a następnie całkowitej anarchii i chaosu. Stworzy to podstawy do izolacji Europy Zachodniej od USA i takiej przebudowy systemu stosunków międzynarodowych w wymiarze geopolitycznym, w którym Rosja zajmie główne miejsce w skali światowej.

Chodzi zatem nie o zawojowanie samej Ukrainy czy byłych państw byłego bloku wschodniego, ale o podporządkowanie całej Europy, która straci pozycję jednego ze światowych centrów siły. Instrumentem realizacji tej strategii jest możliwość użycia broni jądrowej przez Rosję, aby słaby psychologicznie Zachód przestraszył się trzeciej wojny światowej i wycofał się z polityki konfrontacji z Rosją, kapitulując i ostatecznie schodząc z areny historycznej, gdzie rozwijane będą rosyjskie tradycje i wartości narodowe.

Wydaje się, że władze Rosji w swojej polityce obrony przed sankcjami nie doceniają głębi upadku gospodarki Rosji w perspektywie średnio- i długoterminowej. Jest wątpliwe, czy uda się im dostatecznie obronić wszystkie ważne sektory gospodarki. Jednak w ostatnich dniach ujawniły się pewne oznaki poprawy sytuacji, takie jak umocnienie pozycji rubla, które od 18 marca wyniosło już 20 proc. i otwarcie giełdy.

Wybitny, opozycyjny wobec Putina ekonomista rosyjski, Władisław Inoziemcew stwierdził, że niektóre posunięcia Banku Centralnego kierowanego przez Elwirę Nabiullinę odznaczają się profesjonalizmem i efektywnością. Jego zdaniem głównym powodem stabilizacji kursu walutowego jest nadal pozycja Banku Rosji. Swoimi działaniami w pierwszych dniach kryzysu – w szczególności zezwoleniem na niewycenianie aktywów banków – zapobiegł panice na rynku, a ograniczenia w przelewach transgranicznych i eksporcie waluty zatrzymały odpływ kapitału. Dodając do tego wspólną decyzję Banku Rosji i Ministerstwa Finansów o sprzedaży 80 proc. wpływów dewizowych na giełdzie, władzom rosyjskim udało się stworzyć rodzaj „eksperymentalnego” rynku, z którego znaczna część popytu została usunięta, a podaż była bardzo nasycona.

Naturalną reakcją na ten stan rzeczy była stabilizacja kursu walutowego. Ponadto według Inoziemcewa, sytuacja może się ustabilizować na stosunkowo długi okres, kiedy utrzymana zostanie ta „awaryjna” procedura regulacji rynku (pośrednio potwierdza to deprecjacja stablecoinów w stosunku do rubla, która dwa tygodnie temu o 20–40 proc. przekraczała oficjalną stawkę).

Dziś jednak dwa problemy pozostają nierozwiązane. Ceny nadal rosną, a wymóg płacenia za gaz w rublach nadal pozostawia znaczny margines niepewności, gdyż Europejczycy odmówili jego przestrzegania. Moskwa będzie zmuszona zatem ograniczyć dostawy, co nie posłuży dalszemu uspokojeniu rynków.

Może wydawać się zaskakujące, że zajęcie połowy rezerw Banku Rosji i zakaz transakcji z rosyjską rezerwą złota miały tak niewielki wpływ na rubla – ale, zdaniem Inoziemcewa, nie jest to takie dziwne. Ogromne rezerwy banku centralnego, które w przededniu kryzysu stanowiły ponad 80 proc. jego aktywów, zostały faktycznie unieruchomione i, jak się teraz okazuje, nie służyły jako skuteczny środek powstrzymania presji na rubla , jak wielu zakładało. W zeszłym tygodniu w gazecie „Moskowski Komsomolec” Inoziemcew opisał scenariusz przejścia w kierunku bardziej proaktywnej polityki fiskalnej poprzez zwiększanie długu publicznego, na co jest szansa właśnie w obecnym „eksperymentalnym” ustawieniu kursu. Jego zdaniem, rząd powinien był podjąć takie kroki, aby utrzymać poziom życia ludności.

Dziś jednak dwa problemy pozostają nierozwiązane. Ceny nadal rosną, a wymóg płacenia za gaz w rublach nadal pozostawia znaczny margines niepewności, gdyż Europejczycy odmówili jego przestrzegania. Moskwa będzie zmuszona zatem ograniczyć dostawy, co nie posłuży dalszemu uspokojeniu rynków.

Generalnie sytuacja ekonomiczno-finansowa Rosji w obecnym stadium wprowadzania sankcji jest zupełnie nieprzewidywalna.

obserwatorfinansowy.pl

Władze lokalne w obwodach kijowskim i czernihowskim oraz Dowództwo Wojsk Lądowych Ukrainy potwierdzają częściowe wycofywanie się sił agresora – co najmniej pięciu batalionowych grup taktycznych (w tym trzech lub czterech BGT z 700 pojazdami z rejonów na północ od Kijowa) – z wcześniej zajmowanych terenów na Białoruś. Najbardziej widać to w okolicach ukraińskiej stolicy – głównie w rejonach wyszogrodzkim (Rosjanie opuścili m.in. Iwanków i rejon Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej) i browarskim, a częściowo także buczańskim. Opuszczane miejscowości są zrujnowane (zniszczenia miały dotknąć 35 z 65 gmin obwodu kijowskiego) i zaminowane, pozostają też w zasięgu rażenia rosyjskiej artylerii.

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego część rosyjskich jednostek z Białorusi ma być kierowana transportem kolejowym do Rosji, równocześnie kolejne pododdziały wrogich wojsk mają docierać na wschodnią Ukrainę. Ponadto odnotowano rozmieszczanie w okolicach Homla dodatkowych wyrzutni rakiet Iskander, a do miasta miało przybyć dwustu najemników z Bliskiego Wschodu. Zdaniem strony ukraińskiej podejmowane przez Rosjan działania mają świadczyć o niepowodzeniu operacji i problemach z uzupełnieniem strat. Trzydziesta szósta doba wojny nie przyniosła rozstrzygnięć militarnych, a na wszystkich kierunkach z różną intensywnością trwają walki. Agresor kontynuuje także uderzenia rakietowo-powietrzne i ostrzał artyleryjski zarówno celów cywilnych, jak i wojskowych.

Pomimo wycofania części sił rosyjskich na kierunku północno-wschodnim nie doszło tam do znaczących zmian pozycji walczących stron. Siły Zbrojne Ukrainy mają kontrolować Irpień i Makarów po dwóch stronach rosyjskiej blokady Kijowa od północnego zachodu. Wrogie wojska nadal są obecne w Borodziance, Buczy, Hostomlu i Worzelu oraz miejscowościach na południe od autostrady M06 z Kijowa na Zachód, skąd ostrzeliwują pozycje ukraińskie. Lokalne siły obronne w obawie o zmianę sytuacji nie likwidują dotychczasowych linii umocnień. W ciągu ostatniej doby do starć w okolicach stolicy dochodziło sporadycznie. Mimo wycofania się wojsk rosyjskich z kilku miejscowości w rejonie czernihowskim wciąż trwają walki wokół jego głównego miasta, ale intensywność ostrzałów miała się zmniejszyć.

Na kierunku wschodnim nadal toczą się intensywne walki w graniczących ze sobą rejonach obwodów charkowskiego, ługańskiego i donieckiego. Ciągle broni się Izium (z miasta kolejną dobę nie udało się nikogo ewakuować). Siły ukraińskie mają ostrzeliwać nieprzyjaciela w rejonie m. Kamjanka i Tychoćke oraz powstrzymywać natarcie na Słowiańsk i Barwinkowe. Zwiększyła się intensywność ostrzałów Charkowa. W Donbasie obrońcy mieli odeprzeć siedem wrogich ataków. Trwają walki i ostrzał w m. Rubiżne, Popasna i Marjinka oraz w Mariupolu (siły agresora miały zostać wzmocnione batalionową grupą taktyczną z 7. Bazy Wojskowej z Abchazji, łącznie zgrupowanie rosyjskie w Mariupolu ma liczyć 14 tys. żołnierzy). Ostrzeliwane są głównie Siewierodonieck, Lisiczańsk i Kreminna w obwodzie ługańskim oraz Awdijiwka, Krasnohoriwka i Wuhłedar w obwodzie donieckim.

Na kierunku południowo-wschodnim wrogie wojska kontynuują ostrzał pozycji ukraińskich na południe od Zaporoża (głównie w rejonie m. Orichiw). W północno-wschodniej części obwodu zaporoskiego siły ukraińskie zajęły pozycje w pięciu wioskach gminy Hulajpołe, z kolei wojska rosyjskie umocniły się w położonym na wschód od niej rejonie Nowozłatopila i Lubymiwki. Agresor po raz kolejny stara się uzyskać powodzenie bezpośrednio na południe od Zaporoża, w rejonie m. Kamjanśke. Do walk doszło w rejonie m. Ołeksandriwka na pograniczu obwodów mikołajowskiego i dniepropetrowskiego, gdzie siły najeźdźcy starają się obejść pozycje obrońców na południowy zachód od Krzywego Rogu. Armia ukraińska poinformowała o wyzwoleniu 11 miejscowości na południe od tego miasta w graniczących z obwodem dniepropetrowskim rejonach obwodu chersońskiego. Dotychczasowe pozycje rosyjskie nie uległy zmianie. Agresor kontynuuje także ostrzał Mikołajowa.

1 kwietnia gubernator rosyjskiego obwodu biełgorodzkiego poinformował, że w wyniku ataku rakietowego dwóch ukraińskich śmigłowców lecących na niskiej wysokości doszło do pożaru w bazie paliwowej należącej do koncernu Rosnieftʹ oraz uszkodzenia obiektów dwóch przedsiębiorstw. Dwóch robotników miało zostać rannych, ewakuowano również część mieszkańców. O dużej skali strat świadczy reakcja gubernatora sąsiedniego obwodu kurskiego, który poinformował, że organy bezpieczeństwa postawiono w stan najwyższej gotowości, i zaoferował wsparcie.

31 marca rosyjskie wojska okupacyjne opuściły terytorium elektrowni atomowej w Czarnobylu w obwodzie kijowskim i miasto Sławutycz, uprowadzając przy tym wziętych do niewoli żołnierzy ukraińskiej Gwardii Narodowej. Oceniając przegrupowanie wojsk rosyjskich na północy kraju, prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że jest to jedynie manewr taktyczny – ponieważ Rosjanie nie mogą pokonać sił ukraińskich broniących Kijowa, to odstępują i są przerzucani w inne miejsca.

Prezydent utworzył dwie administracje wojskowe w Kreminnej i Rubiżnem w obwodzie ługańskim. Oznacza to, że obie miejscowości są nadal bronione przez Ukraińców, lecz działania wojskowe podejmowane są na szczeblu lokalnym i nie stanowią elementu skoordynowanej operacji obronnej. Zełenski zdegradował szefa departamentu bezpieczeństwa wewnętrznego SBU i szefa obwodowego zarządu SBU w Chersoniu, uzasadniając tę decyzję reprezentowaniem przez funkcjonariuszy postaw defetystycznych.

W Kijowie utworzono komendanturę wojskową na czele z szefem żandarmerii wojskowej Wiktorem Płachtijem. Jej zadaniami będą regulowanie czasu trwania godziny policyjnej, nadzór nad zaciemnieniem miasta, koordynacja wykorzystania sił i środków pozostających pod zarządem organów władzy wykonawczej, wojska i organów ścigania oraz zarządzanie kwaterunkiem. Powołanie komendantury świadczy o kontynuowaniu przygotowań do obrony miasta, a także o dalszym odgraniczeniu kompetencji cywilnych władz miejskich w tej sferze.

Wczoraj funkcjonowały trzy zielone korytarze do Zaporoża, z których skorzystało 1458 osób, w tym 631 mieszkańców Mariupola. W ocenie władz w mieście nadal przebywa ok. 100 tys. cywilów, a dotychczas opuściło je 120 tys. osób – 75 tys. wyjechało na tereny kontrolowane przez Kijów, a 45 tys. zostało deportowanych do Rosji. Pomoc humanitarna przeznaczona dla mieszkańców okupowanego Melitopola została przejęta przez wojska agresora. Rosjanie ostrzelali konwoje samochodów wolontariuszy z darami dla Czernihowa, kilka osób zginęło.

Najbogatszy ukraiński oligarcha Rinat Achmetow udzielił wywiadu agencji Bloomberg, w którym potwierdził, że przebywa na Ukrainie, i zadeklarował, iż mimo wcześniejszych napięć stoi po stronie prezydenta. Głównym zadaniem Achmetowa jest pomoc Mariupolowi, gdzie znajdują się dwa należące do niego kombinaty metalurgiczne, zatrudniające przed wojną niemal 40 tys. osób. Mimo wstrzymania działalności hut wszyscy pracownicy mają nadal otrzymywać pensje. Działania najeźdźców w mieście Achmetow określił jako ludobójstwo i zapowiedział dochodzenie odszkodowań od Rosji za częściowe zniszczenie należących do niego przedsiębiorstw.

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) ocenia, że PKB Ukrainy w 2022 r. zmniejszy się o 20%, a wojna dotknęła terytorium odpowiadające za 60% PKB. Produkcję wstrzymało 30% przedsiębiorstw, konsumpcja energii elektrycznej kształtuje się na poziomie ok. 60% przedwojennego zużycia. Prognoza zakłada, że działania wojenne ustaną w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Według Ministerstwa Energetyki 31 marca pozbawionych prądu było 1339 miejscowości zamieszkanych przez 925 tys. osób, zaś bez dostępu do gazu pozostaje 338 tys. odbiorców.

31 marca prezydent Zełenski odbył z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem rozmowę na temat przebiegu rozmów pokojowych w Stambule 29 marca. Z Erdoğanem spotkał się też osobiście minister obrony Ołeksij Reznikow, omawiano m.in. możliwość wspólnej ewakuacji ludności cywilnej z Mariupola.

Według Straży Granicznej RP od początku wojny z Ukrainy do Polski wyjechało 2,42 mln uchodźców. 31 marca odprawiono 23 tys. osób (spadek o 9,5% względem dnia poprzedniego).

Komentarz

Pomimo wycofywania się siły rosyjskie w rejonie Kijowa wciąż utrzymują pozycje utrudniające swobodę ruchu jednostek ukraińskich i umożliwiające prowadzenie ostrzału pozycji obrońców wokół stolicy, zaś Czernihów w dalszym ciągu jest blokowany. Zwiększenie aktywności armii ukraińskiej w celu wyzwolenia zajętych jeszcze przez agresora miejscowości – do czego musiałaby opuścić umocnione pozycje – uczyni ją podatniejszą na uderzenia nieprzyjaciela. O braku zamiaru oddania przez Rosję inicjatywy na północy Ukrainy świadczy sprowadzanie na Białoruś kolejnych jednostek rakietowych, a także najemników doświadczonych w bojach ulicznych.

Okoliczności ataku na bazę paliwową w Biełgorodzie nie są do końca jasne. Strona ukraińska nie potwierdziła dotąd jego przeprowadzenia, a media przekazują jedynie informacje podane przez Rosjan. Również rosyjski resort obrony nie skomentował komunikatów władz tego miasta, zaś rzecznik prasowy prezydenta Putina poinformował, że rzekomy „atak ukraiński nie stwarza komfortowych warunków do kontynuowania rozmów pokojowych”. Nie należy wykluczać, że był on w istocie rosyjską prowokacją. Nie jest to pierwszy komunikat rosyjskich władz o ataku na terytorium obwodu biełgorodzkiego przez siły ukraińskie. Tydzień wcześniej informowano o ostrzale dwóch wsi przygranicznych wsi.

Prognozy EBOiR dotyczące skali recesji w gospodarce ukraińskiej należy traktować z dużą ostrożnością, gdyż zakładają one wstrzymanie działań wojennych w ciągu najbliższych tygodni. W tej chwili nie wiadomo, jak będzie przebiegać kampania siewna ani jak długo pozostaną zablokowane porty, odpowiadające przed wojną za 96% eksportu zbóż i oleju słonecznikowego. Sprzedaż tych towarów ma kluczowe znaczenie dla ukraińskiej gospodarki. Według premiera Denysa Szmyhala spadek PKB w związku z wojną wynosi 35%, a poniesione łącznie przez Ukrainę straty sięgają już 1 biliona dolarów. Dokładniejsze szacunki dotyczące wpływu obecnej sytuacji na gospodarkę powinny się pojawić w najbliższych dwóch tygodniach, kiedy będą znane wskaźniki za marzec – pierwszy pełny miesiąc, w którym toczyła się wojna.

Jednoznaczne deklaracje Achmetowa o wsparciu prezydenta Zełenskiego (mimo wcześniejszego ostrego konfliktu między nimi) są kolejnym przykładem utrzymującej się konsolidacji w elitach polityczno-biznesowych Ukrainy. Achmetow nie chce zapewne powtórzyć błędu z 2014 r., kiedy początkowo unikał opowiedzenia się po stronie władz w Kijowie, co ułatwiło utworzenie tzw. republik separatystycznych w Donbasie i w efekcie doprowadziło do utraty jego aktywów na tych terenach.

osw.waw.pl