niedziela, 11 września 2016
Marek (imię zmienione) zmarł pod koniec lipca. Po prostu upadł po wyjściu z palarni. W budynku TVP na placu Powstańców Warszawy. „Prokurator, policja, pogotowie ratunkowe w TVP. Godzinna reanimacja na placu niestety nie pomogła. Serce montażysty i pasjonata informatyki nie wytrzymało. Zostawił żonę i nastoletnią córkę” – napisała na Facebooku jedna ze znajomych Marka. Od wielu lat całkowicie zaangażowany w redakcyjną pracę. Montażysta, informatyk, człowiek wielu możliwości. Przyjaciele mówią, że słynął z żelaznych nerwów, umiejętności pracy pod presją czasu i ludzi. Niejeden raz na ostatnią chwilę ratował materiały, które z przyczyn technicznych nie miały prawa ukazać się na czas na antenie. Marka uratować się nie udało. „Pracy oddany bezgranicznie. Również wczoraj przyszedł do redakcji, mimo że od kilku dni wybierał się do lekarza. Zmarł na rękach kolegów” – napisali w słowach pożegnania koledzy z pracy.
Po śmierci Marka na placu Powstańców huczało od plotek, oskarżeń po adresem pracodawcy i powszechnie łamanego prawa pracy. Ktoś zarzucił, że to przez firmę. Że Marek się bał. Wiadomo, jaka sytuacja panuje w TVP. Zmiana za zmianą, końca nie widać. Nikt nie zna dnia ani godziny. Mówią, że Marek też się bał. Bał się, że i jego wyrzucą, jak tylko odpuści. Każde opuszczenie posterunku było odnotowywane. Na drugi dzień po śmierci Marka kilku pracowników TVP idzie w końcu do lekarza. Ktoś inny bierze zaległy urlop, który wciąż i wciąż odkładał ze strachu, że wymienią go na nowszy model. Ktoś w końcu stwierdza, że ma dość. Że dłużej po 15–18 godzin dziennie pracować nie będzie.
forsal.pl
piątek, 9 września 2016
Krytyk muzyczny proszony o scharakteryzowanie twórczości artysty o ogromnym dorobku, dajmy na to Boba Dylana, odpowie najpewniej, że jest Dylan debiutant, Dylan środkowy, Dylan w kryzysie, Dylan polityczny, Dylan starzejący się, itd. W podobnym tonie odpowiadają putinolodzy i kremlolodzy - nie ma jednego Putina. Jest Putin sprzed Chodorkowskiego, sprzed i po Gruzji, jest premier i prezydent, jest Putin ukraiński, jest ten bojący się kamer i rozmawiający z dziennikarzami przez trzy godziny, a i tak najważniejsze pytanie brzmi zawsze, jaki stanie się Putin jutro? I tu, każdy kto twierdzi, że zna odpowiedź, zwyczajnie mija się z prawdą. Trafnie podsumował to zjawisko były polski szpieg pracujący w Rosji, w wywiadzie, który we wrześniu ukaże się na łamach NEW: „Główne zadanie każdego wywiadu wobec Rosji polega na przebiciu się za kremlowski mur, a to jest praktycznie niewykonalne. Stworzono tam zwarty, zbity organizm, gdzie jak w Linuxie, nie ma gdzie wepchnąć wirusa. Więc każdy kto mówi, że wie, co zrobi Kreml, kłamie”. Obecna Rosja nie jest Związkiem Radzieckim, ale tak jak wówczas, analiza decyzji podejmowanych wewnątrz wąskiego kręgu osób polegać może wyłącznie na wysuwaniu hipotez, dla których nie ma potwierdzenia w faktach.
new.org.pl
Mistrzowie Europy w pakowaniu i wysyłaniu paczek pochodzą z Poznania i okolic. Rok temu pobili rekord – od północy do północy przyjęli do magazynu ponad milion paczek, a kilka tygodni później wysłali ponad milion. Wszystko w ramach rywalizacji z magazynami Amazona z Niemiec, Francji i Anglii. W nagrodę za wydajną pracę szeregowi pracownicy mogli o czwartej nad ranem podziwiać pokaz sztucznych ogni i zjeść kawałek tortu.
Nie wszyscy załapali się na poczęstunek – część wracała o tej porze autobusem z nocnej zmiany do domu. W puli nagród znalazł się jeszcze awans zawodowy – czuwający nad załogą lider został menedżerem. Była presja, żeby się cieszyć, ale radość z wyników to radość kadry zarządzającej. Menedżer ogłosił kolejny wielki sukces firmy i zadeklarował, że wierzy w półtora miliona paczek w 24 godziny.
tygodnikprzeglad.pl
czwartek, 18 sierpnia 2016
I wtedy Angela Merkel zmienia swoją politykę.
(...)
W 2010 r. mówiła, że polityka multikulti się nie sprawdza, ludzie obcy kulturowo się nie asymilują z niemieckim społeczeństwem, a w 2011 r. rząd niemiecki zaczyna ganianie, a w zasadzie polowanie, na duże domy, w których mogliby zamieszkać imigranci, uchodźcy, choć jeszcze przecież wtedy nie było uchodźców. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Arabska wiosna się dopiero zaczynała. Nikt nie słyszał o uchodźcach. A napór na skupowanie domów był ogromny. Zastanawialiśmy się, skąd mają być ci uchodźcy, szał trwał. W listopadzie 2013 r. rozpoczął się w Kijowie Majdan, potem w 2014 r. Rosjanie anektowali Krym, więc myśleliśmy, że może Putin ruszy na Zachód i te domy dla uchodźców to są dla Ukraińców i Polaków. I nagle słyszymy w mediach, jak Angela Merkel zaprasza wszystkich z Syrii, że Niemcy wszystkich przyjmą. Wtedy jeszcze nie wiemy, że do Europy płyną setki tysięcy ludzi. Po chwili zaczynamy rozumieć, co się dzieje. Skąd jednak niemiecki rząd wiedział, że coś takiego nastąpi? Zaczęła się akcja propagandowa, wmawianie ludziom, że uchodźcy to nowa siła, która sprawi, że niemiecka gospodarka się dźwignie, ci ludzie pójdą do pracy, będą też rodzić dzieci, więc społeczeństwo się nie zestarzeje.
forsal.pl
środa, 17 sierpnia 2016
Finansowa zapaść z 2008 roku sprawiła, że zaczęły pojawiać się głosy wzywające do utworzenia globalnego systemu finansowego, który niwelowałby nierównowagi handlowe, moderował przepływy kapitału spekulacyjnego i zapobiegał systemowemu efektowi domina. Taki był rzecz jasna cel pierwotnego systemu z Bretton Woods. Ale system ten byłby dziś niepożądany i niemożliwy do utrzymania. Jak więc mogłaby wyglądać alternatywa?
Konferencja w Bretton Woods w 1944 roku była miejscem zderzenia dwóch ludzi i ich wizji: Harry'ego Dextera White'a, przedstawiciela prezydenta Franklina Roosevelta oraz Johna Maynarda Keynesa, reprezentującego gasnące imperium brytyjskie. Jak można było się spodziewać, zwycięsko z konfrontacji wyszła wizja White'a, oparta na powojennej nadwyżce handlowej Stanów Zjednoczonych, którą Stany wykorzystały aby "zdolaryzować" Europę i Japonię w zamian za ich zgodę na danie USA wolnej ręki w kwestii polityki monetarnej. Ten nowy powojenny system dał fundament najwspanialszemu okresowi kapitalizmu - aż do chwili, kiedy Ameryka straciła swoją nadwyżkę i układ White'a się zawalił.
opinie.wp.pl
piątek, 12 sierpnia 2016
- "Jeśli państwa kiedyś staną się dużymi osiedlami, prawdopodobne, że osiedla staną się małymi państwami. Ich członkowie będą organizować się w obronie lokalnej polityki i kultury przed obcymi. Historycznie osiedla przekształcały się w zamknięte i oddzielne społeczności... gdy państwo było otwarte" - konkludował ponad trzydzieści lat temu Michael Walzer, opierając się na zgromadzonym materiale historycznym, przestrzegając przed powtórką w nadchodzącej przyszłości. To, co było dlań przyszłością, stało się dla nas teraźniejszością, potwierdzając te obawy i tę diagnozę.
Z nadania globalizacji i jednoczesnego rozwodu mocy i polityki państwa stają się niczym więcej niż nieco większymi sąsiedztwami, zamkniętymi w nieprecyzyjnie zarysowanych, nieszczelnych i nieefektywnie chronionych granicach - podczas gdy wczorajsze osiedla, które miały razem z innymi pouvoirs intermédiaires wylądować na śmietniku historii, wykorzystują wszystko, co zostało z quasi-lokalnej polityki i przeradzają się na ile to możliwe w małe państwa. Przejmują niegdyś zazdrośnie strzeżoną przez państwo prerogatywę oddzielania "nas" od "nich" (i, oczywiście, vice versa). "Naprzód" do "małych państw" sprowadza się w swej istocie do "z powrotem do plemion".
Na terenie zaludnionym przez plemiona, zwaśnione strony stronią od wzajemnych kontaktów i wystrzegają się przekonywania, nawracania, ewangelizowania swych przeciwników. No i nie dziwi, że wolą uciekać się do obelg niż do argumentów, skoro wadliwości obcoplemieńców muszą pozostawać raz na zawsze ich nieusuwalną i nieuleczalną skazą. Defekty i przywary innego plemienia muszą być nienaprawialne, pozostawać na wieki wieków stygmatem nie do zmazania, bo odpornym na wszelkie próby rehabilitacji. Gdy podział na "nas" i "ich" rozgrywany jest z tym celem na uwadze, spotkania antagonistów nie mogą służyć jego załagodzeniu, lecz utrwalaniu przez gromadzenie dalszych dowodów na to, iż wysiłek łagodzenia jest bezsensowny i z góry na niepowodzenie skazany. Aby uniknąć ryzyka i nie kusić licha, członkowie odrębnych plemion wychodzą z siebie, by miast rozmawiać ze sobą, mówić obok siebie - by zapobiec groźbie dialogu przez zastąpienie go serią monologów.
opinie.wp.pl
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
w tamtych czasach wybory były jak konkurencja
dwóch sprzedawców gorących paróweczek na deptaku –
obydwaj musieli przesunąć się w stronę środka
(gdyby jeden był za daleko na prawo lub lewo
konkurent zabrałby większy odcinek deptaka)
dziś jednak to podejście jest już przestarzałe
dziś mówimy nie o deptaku
ale o prywatnych odrzutowcach w drodze na wczasy do Hamptons
dziś najpotężniejszą siłą w amerykańskiej polityce
jest antyestablishmentowa wściekłość na system
który zafundowali nam
wielkie
korporacje
Wall Street i superbogacze
to dlatego Donald Trump zdobył nominację republikanów
i właśnie dlatego Bernie Sanders wygrał prawybory
w 22 stanach i zdobył większość głosujących poniżej 45 roku życia
krytykapolityczna.pl
Wall Street i superbogacze
to dlatego Donald Trump zdobył nominację republikanów
i właśnie dlatego Bernie Sanders wygrał prawybory
w 22 stanach i zdobył większość głosujących poniżej 45 roku życia
krytykapolityczna.pl
siedzimy w jednej z tysiąca jadłodajni gdzie na grillu
przyrządza się Ciger - typowo kurdyjski kebap
(w Turcji zawsze pisany przez „p”) z jagnięcej wątróbki
z telewizora w rogu leci jakieś przemówienie Erdogana -
dość częsty element ramówki w tutejszej kablówce
właściciel lokalu przynosząc nam nasze zamówienie
wskazał na swojego prezydenta i powiedział jedno słowo
o którym wiedział że jako obcokrajowiec
na pewno je zrozumiem: "Hitler"
uśmiecham się pod nosem
bankier.pl
słusznie czy nie - Francja słynie
z długich urlopów i krótkiego tygodnia pracy
dotowania rolnictwa i wysokiego odsetka pracowników
należących do związków zawodowych
wysokiej kultury i jeszcze wyższych podatków -
OECD podaje że w ubiegłym roku
niecałe dwie trzecie (64 proc.) Francuzów
w wieku produkcyjnym miało zatrudnienie
(w Wielkiej Brytanii niemal trzy czwarte – 73 proc.)
ale czy ciesząca się długimi spokojnymi lunchami
francuska siła robocza licząca 26,4 mln osób
wytwarza obecnie więcej niż 31,1 mln
zatrudnionych Brytyjczyków żyjących w stresie?
wielu chyba tak uważa
w 2015 roku francuski PKB wyniósł około 2,18 bln euro
brytyjski – nieco ponad 1,86 bln funtów
6 lipca kurs funta względem euro spadł
na rynkach walutowych poniżej 1,17
to konsekwencja decyzji Brytyjczyków o wystąpieniu z UE
ponieważ iloczyn 1,86 oraz kursu funta
z 6 lipca daje wynik mniejszy od 2,18
wielu komentatorów pospiesznie orzekło
że Wielka Brytania z dnia na dzień spadła
z piątego miejsca na szóste na liście
największych gospodarek świata
obserwatorfinansowy.pl
niecałe dwie trzecie (64 proc.) Francuzów
w wieku produkcyjnym miało zatrudnienie
(w Wielkiej Brytanii niemal trzy czwarte – 73 proc.)
ale czy ciesząca się długimi spokojnymi lunchami
francuska siła robocza licząca 26,4 mln osób
wytwarza obecnie więcej niż 31,1 mln
zatrudnionych Brytyjczyków żyjących w stresie?
wielu chyba tak uważa
w 2015 roku francuski PKB wyniósł około 2,18 bln euro
brytyjski – nieco ponad 1,86 bln funtów
6 lipca kurs funta względem euro spadł
na rynkach walutowych poniżej 1,17
to konsekwencja decyzji Brytyjczyków o wystąpieniu z UE
ponieważ iloczyn 1,86 oraz kursu funta
z 6 lipca daje wynik mniejszy od 2,18
wielu komentatorów pospiesznie orzekło
że Wielka Brytania z dnia na dzień spadła
z piątego miejsca na szóste na liście
największych gospodarek świata
obserwatorfinansowy.pl
czwartek, 28 lipca 2016
NATO musi być ostrożne działać sprawnie i szybko -
przekonują autorzy raportu
nawet jeśli krąg decyzyjny na Kremlu - który zdaniem Atlantic Council
ograniczył się do dwóch-trzech osób z najbliższego otoczenia Putina
"nie ma obecnie zamiaru kwestionować potencjału militarnego NATO
sytuacja może niespodziewanie zmienić się z dnia na dzień" -
gen. Shirreff i Szczytowski ostrzegają
że realizacja wcześniej przygotowanych planów może być realizowana
przez Rosjan w bardzo szybki i efektywny sposób
"rosyjskiej inwazji nie można przewidzieć
może jednak do niej dojść
ponieważ NATO może być »rozproszone przez kolejny kryzys«
albo będzie to reakcja na »błędne postrzeganie działań NATO« -
argumentuje Atlantic Council - think tank przekonuje że
"Rosja rzadko maskuje swoje prawdziwe intencje wręcz przeciwnie"
Amerykanie twierdzą że reakcja NATO
na ewentualny konflikt byłaby zbyt wolna
a Rosja użyje swojej broni atomowej jako środka odstraszającego
aby zapobiec wybuchowi wojny na pełną skalę -
zadaniem sił NATO w Polsce jest maksymalne opóźnienie
działań Rosji oraz sprawienie by inwazja
"ugrzęzła" i nie wyrządziła niedopuszczalnych szkód -
celem armii Sojuszu w Polsce nie jest wygranie wojny
ale "kupienie czasu"
wszystko po to aby reszta członków była w stanie
na tyle szybko się przegrupować i wzmocnić wschodnią flankę
obecność NATO w regionie dziś nie jest wystarczająca
aby cel ten osiągnąć - ostrzega Atlantic Council
tym bardziej że "rosyjska Flota Bałtycka
jest zdolna nawet do pełnego zamknięcia morskiej
linii komunikacji między krajami bałtyckimi i Polską a resztą NATO"
"ćwierć wieku po zakończeniu zimnej wojny
obserwujemy nowy wyścig zbrojeń
różnica jest jedna - Polska i kraje bałtyckie
są teraz po drugiej strony barykady" - czytamy
onet.pl
z danych GUS wynika że w pierwszym półroczu
przyszło na świat ok. 191 tys. dzieci -
o ok. 10 tys. więcej niż przed rokiem
- ten wzrost wynika prawdopodobnie przede wszystkim
z decyzji jakie podjęły liczne roczniki trzydziestokilkuletnich kobiet
które wcześniej odkładały decyzję o urodzeniu dziecka
w związku z edukacją - karierą zawodową
albo ze względu na trudną sytuację na rynku pracy -
uważa dr Agata Zygmunt demograf z Uniwersytetu Śląskiego
takich pań jest bardzo dużo - w wieku 32–37
są osoby urodzone w okresie
ostatniego wyżu demograficznego z lat 1979–1984
wtedy przychodziło na świat rocznie ok. 700 tys. dzieci -
prawie dwa razy więcej niż w ostatnich kilkunastu latach
można więc oczekiwać że w najbliższej przyszłości
liczba noworodków nadal będzie się zwiększać
- jednak w niedalekiej już perspektywie
kobiety z wyżu demograficznego wyraźnie
przekroczą 40 lat i przestaną rodzić dzieci
z kolei młodszych roczników pań będzi mało
wtedy będziemy mogli ocenić jakie rezultaty
przyniosła prowadzona polityka prorodzinna
państwa - twierdzi dr Zygmunt
forsal.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)