środa, 17 czerwca 2026



Telewizja CNN opublikowała w środę pełne 14-punktowe wstępne porozumienie (memorandum of understanding) USA z Iranem. Tekst jest ogólny, nie zawiera szczegółowych zobowiązań ze strony Iranu i przewiduje zniesienie wszystkich sankcji, 300 mld dolarów na odbudowę Iranu oraz wycofanie wojsk USA z regionu.

Jak podała stacja, tekst porozumienia otrzymała od amerykańskiego urzędnika, a jego treść potwierdził dyplomata, który widział go podczas szczytu G7 we Francji, a także dwie inne osoby. Według amerykańskiego oficjela jest to tekst, pod którym cyfrowo podpisali się w niedzielę prezydent USA Donald Trump i wiceprezydent J.D. Vance oraz przewodniczący irańskiego parlamentu Mohmammad Ghalibaf. Taki sam tekst opublikowały również agencja Bloomberg oraz irańska agencja Tasnim.

Mimo to, rzecznik Białego Domu stwierdził, że tekst nie odzwierciedla faktycznego "memorandum of understanding".

(...)

Poniżej tłumaczenie tekstu w formie opublikowanej przez CNN i Bloomberga.

1 - Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone, wraz ze swoimi sojusznikami w trwającej wojnie, deklarują wraz z podpisaniem niniejszego Porozumienia ("Memorandum of understanding"- PAP) natychmiastowe i trwałe zakończenie wojny na wszystkich frontach, w tym w Libanie i zobowiązują się, że odtąd nie podejmą żadnych wrogich działań przeciwko sobie nawzajem oraz powstrzymają się od gróźb lub użycia siły przeciwko sobie. Porozumienie ostateczne potwierdzi postanowienia niniejszego artykułu i pozostałych artykułów.

2 - Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone zobowiązują się do poszanowania wzajemnej suwerenności i integralności terytorialnej oraz do powstrzymania się od ingerencji w sprawy wewnętrzne drugiej strony.

3 - Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone zobowiązują się do negocjacji i osiągnięcia porozumienia ostatecznego w terminie maksymalnie 60 dni, z możliwością przedłużenia za obopólną zgodą.

4 - Niezwłocznie po podpisaniu niniejszego Porozumienia, Stany Zjednoczone zniosą blokadę morską i zapobiegną wszelkim ingerencjom lub utrudnieniom w ruchu Islamskiej Republiki Iranu, a także przywrócą pełną przepustowość ruchu w ciągu maksymalnie 30 dni; ruch statków ze strony Islamskiej Republiki Iranu będzie proporcjonalny do natężenia ruchu sprzed wojny. Stany Zjednoczone zobowiązują się również do wycofania swoich sił z otaczających obszarów w ciągu 30 dni od zawarcia ostatecznego porozumienia.

5 - Po podpisaniu niniejszego Porozumienia, Islamska Republika Iranu niezwłocznie podejmie kroki w celu zapewnienia, że ruch statków handlowych z Zatoki Perskiej do Morza Omańskiego i vice versa zostanie wznowiony w ciągu 30 dni do natężenia ruchu sprzed wojny, uwzględniając potrzebę usunięcia przeszkód technicznych i neutralizacji min przez Iran.

6 - Stany Zjednoczone zobowiązują się, wraz ze swoimi partnerami regionalnymi, do opracowania kompleksowego planu, uzgodnionego przez obie strony, na rzecz odbudowy i rozwoju gospodarczego Islamskiej Republiki Iranu, zapewniając jednocześnie finansowanie w wysokości co najmniej 300 mld dolarów. Mechanizm wdrażania tego planu, jako części porozumienia końcowego, zostanie opracowany w ciągu 60 dni.

7 - Stany Zjednoczone zobowiązują się do zniesienia, zgodnie z harmonogramem uzgodnionym w ramach porozumienia końcowego, wszelkich rodzajów sankcji nałożonych obecnie na Islamską Republikę Iranu, w tym rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), a także wszystkich jednostronnych sankcji USA, zarówno pierwotnych, jak i wtórnych.

8 - Islamska Republika Iranu potwierdza, że nigdy nie będzie produkować broni jądrowej. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone uzgodniły, że los wzbogaconego materiału nuklearnego oraz los wszystkich innych wzajemnie uzgodnionych kwestii związanych z energią jądrową, w tym potrzeb jądrowych Iranu, zostaną odpowiednio uregulowane w porozumieniu końcowym; porozumienie końcowe potwierdzi postanowienia niniejszego artykułu.

9 - Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone zgadzają się, że do czasu osiągnięcia ostatecznego porozumienia utrzymają status quo: Iran utrzyma status quo w swoim programie nuklearnym, a Stany Zjednoczone nie nałożą na Iran nowych sankcji ani nie wzmocnią swoich sił zbrojnych w regionie.

10 - Stany Zjednoczone zobowiązują się, że niezwłocznie po podpisaniu niniejszego Porozumienia i do dnia zniesienia sankcji, Departament Skarbu (Ministerstwo Finansów - PAP) Stanów Zjednoczonych wyda zwolnienia z eksportu irańskiej ropy naftowej, produktów petrochemicznych i ich pochodnych, a także wszelkich powiązanych usług, w tym bankowych, ubezpieczeniowych, transportowych i tym podobnych.

11 - Stany Zjednoczone zobowiązują się, że w świetle postępów negocjacji w sprawie ostatecznego porozumienia, zamrożone lub objęte restrykcjami fundusze i aktywa Islamskiej Republiki Iranu zostaną zwolnione i w pełni udostępnione. Fundusze te, niezależnie od tego, czy są przechowywane na rachunku głównym, czy też przelane, zostaną wykorzystane na wszelkie płatności na rzecz beneficjenta końcowego określone przez Bank Centralny Islamskiej Republiki Iranu i będą w pełni dostępne do wykorzystania. Stany Zjednoczone zobowiązują się do wydania na tej podstawie wszystkich niezbędnych zezwoleń i licencji.

12 - Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone zgadzają się, że zostanie ustanowiony mechanizm wdrożeniowy w celu nadzorowania pomyślnego wdrożenia Porozumienia Ostatecznego i przyszłych zobowiązań wynikających z tego Porozumienia.

13 - Po podpisaniu niniejszego Porozumienia (Memorandum - PAP) o Porozumieniu i otrzymaniu zapewnień dotyczących rozpoczęcia wdrażania Artykułów 4, 5, 10 i 11 niniejszego Porozumienia o Porozumieniu oraz kontynuacji wdrażania tych działań, Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone rozpoczną negocjacje w sprawie Porozumienia Ostatecznego wyłącznie w odniesieniu do pozostałych Artykułów.

14 - Porozumienie ostateczne zostanie zatwierdzone w drodze wiążącej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

PAP

wtorek, 16 czerwca 2026



W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosja przeprowadziła intensywny, ponad czterogodzinny atak z powietrza na Kijów i inne ukraińskie miasta. W wyniku uderzenia drona w płomieniach stanął dach Soboru Zaśnięcia Matki Bożej części kompleksu klasztornego Ławra Peczerska, którego najstarsze fragmenty powstały w XI w. Od 1990 r. obiekt znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Według dyrekcji klasztoru udało się uratować zabytkowe ikony i inne bezcenne artefakty, spłonęło ok. 800 m kw. dachu Soboru Zaśnięcia Matki Bożej.

Jak w rozmowie z PAP ocenił prof. Roman Baecker, z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, rosyjski atak na Ławrę Peczerską jest przykładem ślepej zasady odwetu – za wszelką cenę i nieuwzględniającego żadnych kosztów. Jak przypomniał ekspert, w ub. tyg. ukraińskie drony uderzyły w historyczne muzeum wojenne na Krymie i zniszczyły panoramę „Obrona Sewastopola”, porównywalną do Panoramy Racławickiej. – Ten ogromny obraz był jednym z symbolicznych elementów tradycji rosyjskiej obrony przed wrogiem zewnętrznym. Atak na Ławrę Peczerską jest odpowiedzią na ten krymski. To jednak odpowiedź całkowicie nieracjonalna – wskazał i wyjaśnił, że zaatakowano zabytkowy kompleks klasztorny ważny dla całego prawosławia, a więc nie tylko dla ukraińskiego. Ławra Peczerska jest bowiem ważnym symbolem także dla rosyjskich prawosławnych. W 2013 r. odbyły się w niej centralne uroczystości 1025. rocznicy chrztu Rusi z udziałem Putina i patriarchy Cyryla. Do 2023 r. zarządzali nią prorosyjscy mnisi należący do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego nie ukrywający swojej sympatii do Putina i byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

(...)

Kolejny rozmówca PAP, Bartosz Cichocki, były ambasador RP w Kijowie, Instytut Wschodniej Flanki, zapytany o to, czy atak na Ławrę pogorszy i tak już pogarszające się nastroje w Rosji, wyraził zdanie, że rosyjska propaganda znajdzie sposób, żeby przedstawić to swojemu społeczeństwu tak, żeby wyciągnąć z tego korzyść. Jak dodał, będzie miała o tyle łatwej, że Kijów odebrał Ławrę Patriarchatowi Moskiewskiemu i nadal są tam relikwie świętych prawosławia moskiewskiego.

– Tam faktycznie był konflikt. Gdy rozmawiałem z ludźmi, opowiadali przedziwne rzeczy. Mieli umysły opanowane przez mocarstwową propagandę rosyjską. Kijów musi pomyśleć nie tylko o metodach prawno-prokuratorsko-sądowych, ale też o tym, jak te umysły odzyskać, szerząc prawdę. Tutaj jest duża rola dla Cerkwi Prawosławnej Ukrainy – przekonywał Cichocki.

(...)

Podczas Pomarańczowej Rewolucji w grudniu 2004 r. część duchowieństwa Ławry błogosławiła prorosyjskiego kandydata Wiktora Janukowycza. Na przełomie 2013 i 2014 r., w czasie Euromajdanu, deklarowała lojalność wobec obalanej władzy. Symbolem tego impasu stało się wystąpienie ówczesnego namiestnika Ławry, metropolity Pawła, który publicznie porównał Wiktora Janukowycza do Chrystusa niosącego krzyż, a protestujących z Majdanu nazwał „siłami demonicznymi”.

Gdy po aneksji Krymu w marcu 2014 r. wybuchł konflikt w Donbasie, metropolita Paweł odmawiał nazywania Rosji agresorem.

(...)

Sytuacja zaostrzyła się jeszcze bardziej w 2019 r., gdy Prawosławny Kościół Ukrainy uzyskał niezależność od Patriarchatu Moskiewskiego. Ławra zamieniła się wtedy w punkt zapalny, przed którym dochodziło do protestów ukraińskich aktywistów domagających się usunięcia stamtąd prorosyjskich mnichów.

Napięcia nasiliły się jeszcze bardziej po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. Po jednym z incydentów w czasie nabożeństwa Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła przeszukania obiektów cerkiewnych i w niektórych celach zakonników ujawniono literaturę negującą istnienie Ukrainy, rosyjskie paszporty, a także duży depozyt gotówki w hrywnach i rublach.

Wiosną 2023 r. ukraiński resort kultury wypowiedział umowę dzierżawy Dolnej Ławry, odmawiając przedłużenia prawa do bezpłatnego użytkowania obiektów przez ukraińską cerkiew patriarchatu moskiewskiego. Odbył się też proces metropolity Pawła, nazywanego przez ukraińskie media „Paszą Mercedesem”, ze względu na jego słabość do luksusu. Sąd objął go aresztem domowym, a prokuratura przedstawiła zarzuty wzniecania nienawiści na tle religijnym oraz usprawiedliwiania rosyjskiej agresji.

PAP


- Jeśli Wołodymyr Zełenski poczuł się urażony, to przepraszam go za te słowa. Być może nie należało tego mówić, biorąc pod uwagę, że prowadzi on wojnę. Może nie trzeba było mówić o tym tak ostro – powiedział Łukaszenka.

Dodał, że była to reakcja na słowa dowódcy ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Roberta Browdiego z 26 maja, że ukraińskie wojsko określiło już pierwszych 500 celów na terytorium Białorusi. Browdi powiedział też Łukaszence, żeby „nie lazł Ukrainie w oczy”.

Łukaszenka w odpowiedzi zagroził atakiem na jeden „bardzo poważny” cel w Ukrainie, którego współrzędne Białoruś jakoby posiada.

- Podkreślam jeszcze raz, że nie należy się spodziewać jakichkolwiek działań militarnych ze strony Białorusi, a szczególnie z mojej strony - Alaksandr Łukaszenka.

PAP

Siły rosyjskie kontynuowały natarcie na większości kierunków, a największe postępy osiągnęły w Konstantynówce i na jej flankach. Według niektórych źródeł pod kontrolę najeźdźców przeszła większa część centrum tego miasta oraz jego zachodnie kwartały. Rosjanie wyparli obrońców z kolejnych pozycji w rejonie Kupiańska na wschód od rzeki Oskoł oraz zajęli następne miejscowości w przygranicznych rejonach obwodów charkowskiego i sumskiego. Zbliżyli się też do węzłowej Pysarywki, niespełna 15 km na północ od Sum, które znalazły się w strefie ostrzału z artylerii lufowej. Wojska ukraińskie wznowiły ataki na pograniczu obwodów charkowskiego i donieckiego, gdzie ich celem zdaje się być odciążenie zgrupowania broniącego Łymanu, a w sprzyjających okolicznościach – odcięcie Rosjan w rejonie Świętogórska (Swiatohirśka). Obrońcy kontratakowali także w obwodzie dniepropetrowskim i zachodniej części obwodu zaporoskiego.

15 czerwca Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny na Kijów. Do zniszczeń i pożarów doszło w ponad 50 lokalizacjach we wszystkich rejonach miasta. Zginęło pięć osób, a 30 zostało rannych (w tym dwoje dzieci). W wyniku uszkodzenia linii przesyłowych od prądu odciętych zostało 140 tys. abonentów. Zdjęcia NASA FIRMS potwierdziły, że głównymi celami były kijowskie przedsiębiorstwa Analitpryład, Burewisnyk, Majak, Radar i Technologie Bezzałogowe, lotnicze zakłady remontowe nr 410 oraz hala fabryczna przy lotnisku Żulany, na których terenie wybuchły pożary. Ponadto zniszczone zostały największy terminal Nowej Poszty i wytwórnia filmowa im. Dowżenki. Na terenie tej ostatniej znajdowała się prawdopodobnie montownia bądź magazyn dronów FP-1, co sugerował materiał fotograficzny. 

(...)

Wśród obiektów uszkodzonych w wyniku rosyjskiego ataku na Kijów znalazł się Sobór Uspieński w zabytkowym kompleksie Ławry Peczerskiej – spłonęła część jego zadaszenia. Stosunkowo niewielkie zniszczenia wskazują, że nastąpiły one wskutek upadku odłamków. Obie strony wykorzystały pożar na terenie Ławry jako oręż w wojnie informacyjnej, obarczając przeciwnika odpowiedzialnością za celowe uderzenie bądź świadome narażenie na uszkodzenie obiektu światowego dziedzictwa UNESCO. Narrację rosyjską o upadku rakiety przechwytującej z systemu Patriot mogły sprowokować zdjęcia i nagrania publikowane przez lokalnych obserwatorów, na co zwrócił uwagę rzecznik ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) Jurij Ihnat. 

(...)

Siły ukraińskie przeprowadziły kolejne ataki na rosyjską infrastrukturę krytyczną. W rezultacie uderzeń wstrzymały pracę główne instalacje rafinerii Kujbyszewskiej w Samarze (10 czerwca) i TANEKO w Niżniekamsku w Tatarstanie (12 czerwca). Uszkodzenia potwierdzono także w zakładach chemicznych Toljattikauczuk w Togliatti w obwodzie samarskim (12 czerwca), terminalu naftowym Tamańnieftiegaz w Wołnie w Kraju Krasnodarskim (13 czerwca) oraz bazie paliwowej Tiemp w Rybińsku w obwodzie jarosławskim (14 czerwca). Ponadto pożary odnotowano na terenie pompowni Wtorowo w obwodzie włodzimierskim i zakładów WNIIR-Progress w Czeboksarach w Czuwaszji (10 czerwca), rafinerii Afipskiej w Kraju Krasnodarskim (11 czerwca), rafinerii TAIF-NK w Niżniekamsku (12 czerwca), zakładów przetwórczych i pompowni w Kotowie w obwodzie wołgogradzkim oraz terminalu w Tiemriuku w Kraju Krasnodarskim (13 czerwca), a także pompowni Pałkino w obwodzie jarosławskim i kombinatu chemicznego Azot w Nowomoskowsku w obwodzie tulskim (14 czerwca). 16 czerwca trafione zostały rafineria moskiewska, gdzie według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy uszkodzono główną instalację przetwórczą, oraz baza paliwowa Połtawskaja w Kraju Krasnodarskim, na której terenie wybuchł pożar.

Ukraińcy uderzyli w połączenia lądowe z Krymem, uszkadzając mosty Czongarski oraz między Heniczeskiem a Mierzeją Arabacką. Do ataków doszło 11, 13 i 15 czerwca, a w pierwszej lokalizacji celem była również uruchomiona na czas naprawy mostu przeprawa pontonowa. Po przeprowadzonych w poprzednich tygodniach uderzeniach na trasę „Noworosja” stały się one kolejnymi, których efektem było zakłócenie dostaw na okupowany Krym. Zaatakowano też Sewastopol (11 czerwca, według ukraińskich źródeł wojskowych pocisk manewrujący Neptun trafił w zakłady produkujące drony morskie), Symferopol (12 czerwca, celem była m.in. lokalna elektrociepłownia) i Armiańsk (13 czerwca, według dowódcy ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Roberta Browdiego „Madiara” uszkodzone zostały tamtejsze zakłady Krymskij Titan).

osw.waw.pl


Wojska rosyjskie nacierają ze wszystkich stron na Konstantynówkę w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy, przenikając w głąb miasta i zrównując je z ziemią; zdobycie tego punktu otworzy Rosjanom drogę do aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej - powiadomił we wtorek projekt analityczny DeepState.

"Sytuacja wokół Konstantynówki rozwija się według najtrudniejszego scenariusza, gdyż przeciwnik, dosłownie ze wszystkich stron, dotarł na obrzeża miasta, wywiera silną presję i przenika w głąb tej miejscowości - ogłosił projekt w komunikatorze Telegram.

Zaznaczył, że rosyjska piechota obecna jest na wschodzie miasta oraz atakuje od południa.

"Po osiągnięciu wymaganych rubieży przeciwnik stopniowo przechodzi do długotrwałego opanowywania miasta, przy czym częściowo widoczny jest tu scenariusz podobny do Pokrowska" - podkreślono w komunikacie.

DeepState napisał, że powtarzają się błędy związane z próbami chaotycznego oczyszczania miasta, podczas gdy przeciwnik ma przestrzeń do dalszego natarcia i w razie potrzeby zmienia swoje pozycje. Ukraińscy żołnierze mają raportować o bardzo dużej liczebności rosyjskiej piechoty, która przeważa nad siłami Ukrainy.

"Jednocześnie przeciwnik zrównuje miasto z ziemią i zamienia ją w całkowitą ruinę, której wkrótce może nie dać się utrzymać - ostrzeżono.

DeepState podkreślił, że Konstantynówka jest bramą do aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej.

"Gdy Konstantynówka upadnie (a jest to kwestia czasu), następną będzie Drużkiwka, która obecnie odgrywa niezwykle ważną rolę logistyczną, a po niej Kramatorsk. Gdy tylko Konstantynówka znajdzie się pod kontrolą przeciwnika, logistyka Sił Obrony Ukrainy w tym rejonie ulegnie zasadniczej zmianie, pojawią się dodatkowe trudności w przemieszczaniu się, a nawet samo przebywanie w Kramatorsku stanie się bardzo niebezpieczne, ponieważ będą tam już działać załogi wrogich dronów" - oświadczyli analitycy.

"W dalszej kolejności Rosjanie będą musieli otworzyć kolejną bramę do Słowiańska i Kramatorska. O ile wcześniej takim kierunkiem był Łyman, gdzie obecnie trwa silna presja wroga, to teraz może on osiągnąć ten cel bardziej na południe, na odcinku od Mykołajiwki do Małyniwki, przełamując brygady mające problemy m.in. z obsadą personalną. Niestety priorytetem uzupełnień kadrowych nadal pozostają jednostki szturmowe" - podkreślono w komunikacie.

"Bitwa o Konstantynówkę nadal trwa" - napisał DeepState. 
 
 PAP


Oceny Stanów Zjednoczonych i ich prezydenta za rządów Donalda Trumpa uległy drastycznemu pogorszeniu w porównaniu do poprzedniej administracji - wynika z nowego sondażu Pew Research. Duży spadek zaufania do USA nastąpił także w Polsce, choć pozostaje ona jednym z najbardziej proamerykańskich społeczeństw.

Według opublikowanego przez Pew sondażu, przeprowadzonego między lutym i majem br. w 36 krajach, znaczne spadki w opinii na temat Stanów Zjednoczonych i Trumpa zanotowano w niemal wszystkich państwach i w niemal wszystkich kategoriach. Zgodnie z sondażem Pew, średnio (mediana) 23 proc. badanych wyraża zaufanie do przywództwa Trumpa w sprawach międzynarodowych. Globalnie, jedynie 37 proc. ma pozytywne opinie o Stanach Zjednoczonych, a 57 proc. - negatywne. Tylko w siedmiu krajach odsetek ocen pozytywnych jest większy niż negatywnych.

Wśród tych krajów jest też Polska, gdzie jednak odnotowano również jedne z największych spadków sympatii i zaufania do USA w porównaniu do analogicznego badania z lat poprzednich. Ogólne oceny USA w Polsce spadły o 28 punktów procentowych (p.p.) - z 77 proc. w lutym 2024 r. do 49 proc. obecnie (odsetek ocen negatywnych to 43 proc.).

Polska zanotowała też największy w badaniu spadek w jednej z kluczowych pozycji sondażu: odpowiedzi na pytanie, czy "USA biorą pod uwagę interesy krajów takich jak nasz". W 2023 r. 67 proc. Polaków uważało, że Waszyngton liczy się z polskimi interesami. Obecnie uważa tak 22 proc.

Mimo to Polska wraz z Węgrami pozostaje jedynym państwem europejskim, w którym większość uznaje USA za wiarygodnego partnera (57 proc. wobec 65 proc. na Węgrzech), choć również jest to spadek o 28 punktów wobec roku 2022.

Spośród badanych społeczeństw europejskich, najwyższe - poza Węgrami - notowania w Polsce ma sam Trump, choć prezydent nie cieszy się dużym zaufaniem Polaków. Ufa mu 29 proc., zaś brak zaufania deklaruje 67 proc. To i tak wynik znacznie wyższy niż na zachodzie Europy. W Szwecji zaufanie do Trumpa deklaruje 11 proc., w Holandii i Francji - 15 proc., w Niemczech - 16 proc.

Bardziej niż do Trumpa Polacy deklarowali zaufanie do prezydenta Francji Emmanuela Macrona (47 proc.) i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego (46 proc.).

Drastycznie (o 39 p.p.) spadł też odsetek odpowiedzi na pytanie, czy "USA przyczyniają się do pokoju i stabilności na świecie": uważa tak obecnie 46 proc. badanych w Polsce, a 35 proc. - globalnie.

Z badania wynika, że Trump największą popularnością cieszy się na Filipinach i w Izraelu (odpowiednio 68 i 66 proc.), a najmniejszą na Zachodnim Brzegu Jordanu i Turcji (odpowiednio 4 proc. i 6 proc.). Nieco lepszymi ocenami prezydent USA cieszy się wśród społeczeństw kluczowych sojuszników USA w Azji. W Japonii ufa mu 25 proc., a w Korei Płd. - 22 proc.

PAP


Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) osiągnęła 29 proc. poparcia we wtorkowym sondażu instytutu YouGov, uzyskując rekordową, dziewięciopunktową przewagę nad chadeckim blokiem CDU/CSU. Wynik chadeków jest najsłabszy od września 2021 roku.

W porównaniu z badaniem tej samej sondażowni z połowy maja chadecy stracili dwa punkty procentowe.

AfD zyskała natomiast jeden punkt procentowy i osiągnęła 29 proc. To najwyższy wynik tej partii w całej serii badań instytutu YouGov. Rekordowa jest również przewaga prawicowych populistów nad chadekami, wynosząca dziewięć punktów procentowych. Dotąd najwyższa zmierzona różnica sięgała ośmiu punktów procentowych. Było to w badaniu instytutu INSA z 9 czerwca, w którym AfD miała 29 proc., a chadecja 22 proc.

W aktualnym sondażu na trzecim miejscu znaleźli się Zieloni (14 proc.), którzy zyskali jeden punkt procentowy. Wyprzedzili oni socjaldemokratyczną SPD i Lewicę (po 12 proc.; SPD minus jeden punkt, Lewica plus jeden). Próg wyborczy w wysokości pięciu procent przekroczyliby jeszcze liberałowie z FDP.

Od kilku tygodni poparcie dla AfD utrzymuje się na rekordowym poziomie, pozwalając partii na prowadzenie w sondażach. Jednocześnie niezadowolenie z pracy rządu i samego kanclerza systematycznie rośnie. Część ekspertów ocenia, że Niemcy są maksymalnie niezadowoleni z rządu Merza, na czym korzysta przede wszystkim AfD jako najsilniejsza partia opozycyjna.

We wrześniu odbędą się wybory do parlamentów Berlina, Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorza Przedniego. W dwóch ostatnich wschodnich landach poparcie dla AfD sięga około 40 proc., co daje partii szansę na historyczny wynik.

PAP


Prezydent USA Donald Trump oświadczył we wtorek, że "wkrótce" będzie w stanie przywrócić sankcje na rosyjską ropę naftową załadowaną na statki. Dotychczasowe zwolnienie z sankcji wygasa w środę.

Trump odpowiedział w ten sposób na pytanie na temat przywrócenia sankcji podczas spotkania z prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich Muhammadem ibn Zajedem al-Nahajjanem w kuluarach szczytu G7 we francuskim Evian-les-Bains.

- Cóż, wkrótce będziemy mogli to zrobić, bo ropa znowu teraz płynie. Zdjęliśmy sankcje, bo oczywiście nie chcemy powstrzymywać ropy, ale będziemy w stanie wkrótce to zrobić (przywrócić sankcje - PAP) - powiedział Trump. Dodał, że stanie się to w "w pewnym momencie".

Resort finansów USA wydał dotąd trzy licencje, zawieszające stosowanie sankcji na sprzedaż rosyjskiej ropy naftowej załadowanej na statki. Ostatnia z nich, wydana w maju, wygasa 17 czerwca i nie jest jasne, czy zostanie przedłużona.

Minister finansów Scott Bessent tłumaczył decyzję o zawieszeniu restrykcji - które umożliwiły Rosji sprzedawanie surowca po wyższych niż dotąd cenach - najpierw chęcią ograniczenia wzrostu cen ropy, a potem prośbami krajów o niskich dochodach.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewniał w Kongresie w czerwcu, że bazową polityką USA nadal jest objęcie sankcjami rosyjskiego sektora naftowego, a zwolnienie było tylko tymczasowym odejściem podyktowanym warunkami na rynku ropy.

PAP


Elwiry Nabiulliny nie było na SPIEF — na głównym wydarzeniu roku organizowanym przez Putina. Jako wyjaśnienie podano najpierw, że była na pogrzebie swojego współpracownika, a potem — że ma przeziębienie.

Pogrzeb odbył się tymczasem znacznie później niż SPIEF, 9 czerwca, a na zdjęciach z tego wydarzenia zauważono, że nie ma Nabiulliny. Przeziębienie, jak zapewnia służba prasowa Banku Centralnego Rosji, stało się "bardzo poważne". Wszyscy zaczęli się zastanawiać, co to za przeziębienie, które trwa dłużej niż COVID.

Nabiullina nie była ponadto obecna na konferencji NAUFOR, którą nadzoruje Bank Centralny. Nie mogła uczestniczyć nawet zdalnie? — pytali sceptycy. Snuli nowe domysły, wysuwali kandydatury następców itd.

Milczenie zostało w końcu przerwane. Jak informuje służba prasowa Banku Centralnego, Elwira Nabiullina pojawi się na tradycyjnej konferencji prasowej po posiedzeniu Banku Centralnego w sprawie stopy procentowej, które odbędzie się 19 czerwca.

Jednak od czasu, gdy Nabiullina zniknęła, nic nie jest już takie samo. Zmiany, które Putin wprowadził w Rosji pod jej "nieobecność", są bezprecedensowe. Rosja weszła na zupełnie nowy kurs.

Na 19 czerwca nie trzeba długo czekać, więc zobaczymy, czy Nabiullina się pojawi, jak będzie wyglądać, a przede wszystkim — jaka będzie decyzja w sprawie stopy procentowej i co powie szefowa Banku Centralnego Rosji.

Jest to szczególnie interesujące, ponieważ właśnie o tym, jaka powinna być stopa procentowa, zaczęto mówić zaraz po zniknięciu "żelaznej damy".

Niemal natychmiast po zakończeniu SPIEF Władimir Putin odbył naradę z rządem, na której właśnie nie było Nabiulliny. Stwierdził, że inflacja spadła na tyle, aby można było obniżyć stopę procentową.

— Inflacja spada. Ile wynosi obecnie? Nieco ponad pięć proc. Myślę, że mamy prawo liczyć zarówno na obniżenie stopy bazowej, jak i na osiągnięcie innych niezbędnych parametrów — powiedział Putin.

Inflacja, co prawda, jak na złość, znów zaczęła rosnąć — na razie w ujęciu tygodniowym, ale nie ma podstaw, by sądzić, że wzrost się zatrzyma. Najważniejsze dla Kremla, że pojawił się formalny pretekst do obniżenia stopy procentowej przez Bank Centralny.

Zastępca Nabiulliny, Aleksiej Zabotkin, postanowił sprzeciwić się Putinowi. Nawiasem mówiąc, jest on jednym z tych, których typuje się na następców Elwiry Nabiulliny (również będzie obecny na konferencji prasowej Banku Centralnego 19 czerwca). Przytoczył dane: spadek inflacji w jednym miesiącu nie może być nazwany trendem ani sygnałem do obniżenia stopy procentowej, tym bardziej że już w pierwszym tygodniu czerwca inflacja przyspieszyła o 0,2 proc.

(...)

Z ogromną siłą wpadła do Dumy Państwowej ustawa budżetowa, gdzie została przyjęta w rekordowo krótkim czasie. Teraz, dzięki niej, dozwolone są następujące kroki:
  •     rosyjski rząd będzie mógł w tym roku zwiększać wydatki budżetu federalnego bez wprowadzania formalnych zmian w ustawie budżetowej i bez upubliczniania (!) danych liczbowych, w tym dotyczących utrzymania armii;
  •     ograniczenie wzrostu wewnętrznego długu publicznego również tymczasowo nie będzie obowiązywać (!) — Ministerstwo Finansów Rosji będzie mogło zaciągać tyle pożyczek, ile uzna za stosowne;
  •     regiony, które borykają się z deficytem budżetowym, będą mogły poprosić rząd o pieniądze, a federalny skarb państwa będzie udzielał takich kredytów przy symbolicznej stopie procentowej wynoszącej 0,1 proc. Regionom zezwoli się również na niezwracanie do 2030 r. jednej trzeciej kwoty kredytów budżetowych, które wcześniej zaciągnęły (dwie trzecie tych kredytów zostało im już umorzone);
  •     zniesione zostaje ograniczenie, zgodnie z którym regiony są zobowiązane przeznaczyć na gospodarkę mieszkaniową i komunalną co najmniej połowę środków zaoszczędzonych dzięki umorzeniu i restrukturyzacji kredytów budżetowych — całość oszczędności będzie można przeznaczyć na finansowanie działań w ramach specjalnej operacji wojskowej [tak Rosjanie nazywają inwazję na Ukrainę].
Krótko mówiąc, rząd może teraz pożyczać, ile chce, regiony też, najważniejsze, żeby te — i nie tylko — środki szły na wojnę. Reszta przestała mieć znaczenie. Trwa wojna, nie czas myśleć o ciepłych grzejnikach czy o wodzie w kranie, albo o dziurawym dachu.

A co najważniejsze — nikt już nie dowie się, gdzie trafiły pieniądze podatników.

Już teraz, jak obliczył na podstawie danych Ministerstwa Finansów Rosji pracownik naukowy niemieckiego Instytutu Problemów Bezpieczeństwa Międzynarodowego Janis Kluge, 46 proc. wydatków budżetowych to wydatki na wojnę. A w stosunku do dochodów wydatki wojskowe stanowią bezprecedensowe 65,26 proc.

onet.pl\The Moscow Times
 
 
 — To, że Trump był rozproszony innymi sprawami, wcale nie było takie złe — mówi jeden z unijnych dyplomatów, któremu, podobnie jak innym cytowanym w tekście, zapewniono anonimowość.

Kwestia zakończenia wojny w Ukrainie powróci na pierwszy plan we wtorek, gdy Trump i inni przywódcy G7 spotkają się na dwugodzinnej sesji roboczej z Wołodymyrem Zełenskim.

Zełenski nieustannie publicznie podkreśla, że zaangażowanie USA jest kluczowe dla zakończenia wojny. Ukraiński prezydent powiedział, że podczas niedzielnej rozmowy z Trumpem obaj mieli "dobre pomysły, które mogą przybliżyć pokój".

— Prezydent kieruje się względami humanitarnymi i chce doprowadzić do zakończenia wojny, by bezsensowne zabijanie się skończyło — twierdzi przedstawiciel administracji Trumpa. — Prezydent i jego zespół bardzo ciężko pracowali, by zakończyć wojnę między Rosją a Ukrainą, i wciąż pozostaje optymistą, że w końcu uda się zawrzeć porozumienie pokojowe.

Dla Europejczyków jednak poniedziałkowe zapewnienie Trumpa, że "coś można zrobić" — po tym, jak w niedzielę rozmawiał on z Władimirem Putinem i Wołodymyrem Zełenskim — rodzi ryzyko, że znów zostaną odsunięci na bok.

W poniedziałek prezydent Francji argumentował, że to Europejczycy finansują dziś uzbrojenie Ukrainy i mają prawo głosu. — Właściwe rozmowy to takie, w których przy stole zasiadają Ukraina i Rosja, a Europejczycy i Amerykanie są przy nich obecni — stwierdził.

(...)

Jednak zanim rozmowy na dobre się rozpoczęły, Trump dał Europejczykom powody do obaw — zaczynając od długiej rozmowy telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w dniu swoich urodzin. — Mieliśmy wczoraj bardzo dobrą rozmowę z prezydentem Zełenskim i prezydentem Putinem i widzę — być może uda się coś zrobić — powiedział amerykański przywódca. — Myślę, że obaj są na to otwarci.

Dodatkowo zaniepokojenie Europejczyków wzmocniły słowa doradcy Putina, Jurija Uszakowa, który poinformował, że wyznaczeni przez Trumpa negocjatorzy ds. Ukrainy, Steve Witkoff i Jared Kushner, wkrótce przyjadą do Moskwy.

(...)

Niemcy, Francja i Wielka Brytania — znane jako grupa E3 — w zeszłym tygodniu po raz pierwszy podjęły ostrożne kroki w kierunku bezpośredniego dialogu z Moskwą, wysyłając swoich przedstawicieli do rosyjskiej stolicy na spotkanie z wiceministrem spraw zagranicznych Michaiłem Galuzinem.

Trio zachowało ostrożność, powtarzając żądania unijnych przywódców dotyczące pełnego i natychmiastowego zawieszenia broni, gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz uznania obecnej linii kontaktu jako punktu wyjścia do wszelkich rozmów.

onet.pl\Politico

poniedziałek, 15 czerwca 2026



Ekspert ds. Kaukazu z Akademickiego Centrum Analiz Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej Tomasz Kapuśniak przyznał w rozmowie z PAP, że wiele źródeł wskazuje na to, iż Kadyrow niedługo odejdzie z tego świata.

– Wątpię jednak, by sukcesja przebiegła łatwo i przyjemnie. Po pierwsze w ramach grupy oligarchicznej wokół Kadyrowa jest wiele osób, które są zainteresowane przejęciem władzy. Po drugie pojawia się pytanie, czy taka sukcesja, zaaranżowana przez Kadyrowa bez zgody Rosji zostanie przez nią zaakceptowana – powiedział Kapuśniak.

W takim przypadku, przyznał, Moskwa mogłaby zareagować np. ograniczeniem wsparcia finansowego dla Groznego. To groziłoby jednak destabilizacją sytuacji w Czeczenii i rozpadem obecnie obowiązującego systemu. Natomiast eskalacja konfliktu na Kaukazie Północnym z punktu widzenia Rosji byłaby zdaniem eksperta wyjątkowo niekorzystna.

– W tym momencie w wojnę w Ukrainie zaangażowane są bardzo duże siły i środki, a powszechny pobór przecież nie nastąpił. Jeśli wybuchłby kolejny konflikt wewnętrzny, byłoby to szalenie niebezpieczne dla reżimu Putina – wyjaśnił Kapuśniak.

Z kolei zdaniem głównego specjalisty w Zespole Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciecha Góreckiego, czeczeńskie elity chcą co prawda żyć na własny rachunek, ale zamierzają czerpać jak najwięcej z budżetu Moskwy tak długo, jak to tylko możliwe.

– Dlatego dopóki Moskwa płaci, w Czeczenii nie pojawią się żadne realne ruchy odśrodkowe. Nie oznacza to jednak, że Czeczeni nie będą dążyć do dalszego usamodzielniania się i zagarniania dla siebie coraz większej porcji politycznego i finansowego tortu – ocenił Górecki.

W jego opinii Czeczenia w zasadzie już teraz znajduje się poza realną rosyjską kontrolą. W wielu obszarach nadzór Moskwy ma charakter czysto formalny. Zaś czeczeńskim elitom zależy na tym, aby ten stan rzeczy trwał jak najdłużej, a strumień pieniędzy płynął nieprzerwanie.

(...)

Górecki przyznał, że w kwestii sukcesji władzy w Czeczenii istnieją istotne przeszkody formalne. Dzieci Kadyrowa nie osiągnęły bowiem wymaganego wieku do formalnego objęcia przywództwa w republice. Najstarszym dzieckiem Kadyrowa jest córka, jednak ze względów mentalnych i kulturowych jej kandydatura nie wchodzi w grę. W efekcie – dodał ekspert – w przypadku nagłego odejścia Kadyrowa – konieczne byłoby ustanowienie jakiegoś rozwiązania tymczasowego, np. powołanie regenta, który kierowałby republiką do momentu osiągnięcia przez sukcesora odpowiedniego wieku. Każda taka tymczasowa konstrukcja polityczna może być jednak łatwo kontestowana i podważana.

– Moment zmiany władzy zawsze jest punktem krytycznym, a Kadyrow całkowicie wyeliminował czeczeńską opozycję. Jej przedstawiciele albo fizycznie nie istnieją, albo są na emigracji, albo zostali zmuszeni do przyłączenia się do obecnego obozu władzy. Jeśli zabraknie Kadyrowa, jego następca prawdopodobnie nie będzie dysponował tak silną pozycją, ponieważ nie budował swoich wpływów przez lata – wyjaśnił Górecki. Jego zdaniem nierealny jest także scenariusz, w którym Moskwa przysyła do Groznego nowego wielkorządcę „w teczce” – nowym liderem musi zostać ktoś stamtąd.

Dlatego w razie śmierci przywódcy Czeczenii nieuchronnie rozpocznie się walka o władzę w samym otoczeniu Kadyrowa, które składa się z różnych grup interesów, co będzie oznaczać destabilizację. Mimo to żadna z frakcji nie będzie podnosić haseł secesjonistycznych, ponieważ nie mają one obecnie społecznego poparcia. Czeczeni żyją dziś tak, jak chcą. Cieszą się znacznie większym zakresem samodzielności niż za czasów pierwszych przywódców separatystycznych, a ci, którym ten system nie odpowiadał, po prostu opuścili kraj. – Czeczenia stała się specyficzną „wewnętrzną zagranicą” rządzącą się własnymi prawami – zwrócił uwagę rozmówca PAP.

W ocenie Góreckiego, jeżeli dotychczasowy układ przestanie obowiązywać, walka o władzę nie będzie zmierzać w stronę odłączenia się od Federacji Rosyjskiej, lecz raczej w kierunku znalezienia sobie nowego patrona w Moskwie. – O ile Kadyrow utrzymywał świetne relacje z Putinem, o tyle jego stosunki z rosyjskimi strukturami siłowymi były fatalne. Ich funkcjonariusze marzą o rewizji obecnego układu z Czeczenią, lecz jednocześnie mają świadomość, że nie mogą go wprost kontestować, bo w interesie Rosji leży, aby Czeczenia była rządzona silną ręką tak długo, jak to możliwe – wyjaśnił.

Jak podał „The Moscow Times”, w 2024 r. łączne wydatki rządowe w Republice Czeczenii wyniosły 580 mld rubli (według obecnego kursu to prawie 8 mld dol.). Aż ponad 92 proc. tej kwoty pochodziło z Moskwy i w pokaźnej części miało formę bezzwrotnych transferów.

PAP