Sojusznicy Trumpa opisują atmosferę wypalenia panującą w Białym Domu, spowodowaną niemal całkowitym skupieniem się na zakończeniu wojny z Iranem, która trwa już dwa razy dłużej, niż sugerował prezydent. Prywatnie zastanawiają się, czy zmiany kadrowe wyrwałyby administrację z tego marazmu.
"Administracja jest całkowicie pochłonięta tym konfliktem. Są praktycznie w kropce albo zmęczeni, bo nic się nie dzieje" — powiedział ktoś bliski Białemu Domowi, który chciał zachować anonimowość, żeby opowiedzieć o prywatnych rozmowach. "Nawet jeśli są jakieś sukcesy, nikt o nich nie mówi. Po prostu nie ma innego wyjścia — utknęliśmy w tych ruchomych piaskach Iranu" — dodał.
(...)
Trump nadal publicznie stwarza wrażenie, że wszystko idzie zgodnie z planem. W poniedziałek powiedział stacji NBC News, że nie ma nic przeciwko decyzji Iranu o zawieszeniu rozmów ze Stanami Zjednoczonymi.
"Ja też nie mam specjalnej ochoty na rozmowy. Za dużo gadamy" — powiedział.
(...)
Negocjacje Trumpa z Kongresem w sprawie wielu jego najważniejszych priorytetów legislacyjnych nie idą lepiej. Pomimo umocnienia swojej pozycji w Partii Republikańskiej poprzez pomoc w odsunięciu od władzy urzędujących senatorów Johna Cornyna (R-Teksas) i Billa Cassidy'ego (R-Luizjana), większość w Senacie nie jest bliższa uchwalenia ustawy SAVE America Act, skupiającej się na wyborach, którą Trump uznał za swój priorytet. Kongres nie uwzględnił również jego apelu o uchwalenie ponadpartyjnej ustawy mieszkaniowej ani o sfinansowanie jego projektu sali balowej, w tym podziemnego bunkra, który według niego jest niezbędny dla bezpieczeństwa.
W poniedziałek administracja wycofała się z planu utworzenia "Anti-Weaponization Fund" o wartości 1,8 mld dol. w obliczu sprzeciwu Republikanów i niekorzystnego orzeczenia sądu z zeszłego tygodnia.
Zwolennicy Trumpa twierdzą, że jego administracja działa na pełnych obrotach, a niepowodzenia wynikają z tego, że słaby przewodniczący większości senackiej nie chce znieść obstrukcji parlamentarnej ani zwolnić sekretarza Senatu; z tego, że liberalni sędziowie udaremniają wolę narodu; oraz z tego, że niewdzięczni przywódcy innych państw odmówili pomocy Stanom Zjednoczonym w zapewnieniu, by Iran nigdy nie wszedł w posiadanie broni jądrowej.
Jednak gdy druga kadencja dobiega już prawie połowy, porażki się piętrzą.
"Czy tak kończy się MAGA — cichym westchnieniem, a nie hukiem?" — powiedział Steve Bannon, były główny strateg Trumpa w Białym Domu, dodając, że "Teksas pokazuje, że prezydent wciąż ma pełną moc — trzeba ją wykorzystać, zaczynając od usunięcia Thune'a".
(...)
Obchody 250-lecia Ameryki mogą być jednymi z ostatnich dobrych dni dla administracji — powiedział druga osoba w Białym Domu, zwracając uwagę na nadchodzącą lawinę wezwań do sądu, jeśli Demokraci przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów.
"Członkowie Kongresu, którzy nigdy nie byli w mniejszości, nie mają pojęcia, jak bardzo to potrafi być gów****, ich sztaby też tego nie przeżyły… nikt z nich. I to nie w tym proktologicznym sensie. Wezwaniom do sądu można się sprzeciwiać tylko przez pewien czas" — powiedziała ta osoba. "Myślę, że jeśli tak się stanie, nastąpi brutalne przebudzenie".
onet.pl\Politico