Porozumienie daje Iranowi szansę osiągnąć cele w ostatnich dekadach niedosięgłe, m.in.: zażegnać konflikt z USA, doprowadzić do zniesienia wszelkich sankcji, zasilić gospodarkę finansowo, wreszcie zaś – budować dominację w regionie Bliskiego Wschodu poprzez uzyskanie faktycznej kontroli nad cieśniną Ormuz, zabezpieczenie pozycji Hezbollahu i swój awans do roli uznanego gwaranta porządku w Libanie kosztem Izraela. Kwestia nuklearna nadal jest przedmiotem negocjacji, przy czym Iran w ostatniej wojnie potwierdził swój potencjał odstraszania. Memorandum nie odnosi się natomiast – co stanowiło żelazne punkty agendy przez dekady i u progu ostatniej wojny – do programu balistycznego Iranu i jego wsparcia dla swoich proxies działających na Bliskim Wschodzie (a szerzej do oskarżeń o sponsorowanie przez Iran terroryzmu) czy kwestii demokratyzacji irańskiego systemu politycznego. Zawarcie pokoju na bazie porozumienia w obecnym kształcie byłoby zatem strategicznym sukcesem Teheranu.
Z perspektywy USA realizacja porozumienia pozwoliłaby zażegnać kryzys w wymiarze gospodarczym (odblokowanie Ormuzu), co ma szczególne znaczenie w związku z jesiennymi wyborami połówkowymi do Kongresu. Rozwiązanie kwestii irańskiego programu nuklearnego zlikwidowałoby problem istotnie definiujący i obciążający politykę Waszyngtonu. Normalizacja w tym obszarze hipotetycznie pozwalałaby uzyskać gospodarcze instrumenty nacisku na Iran oraz znacząco zmniejszyć ryzyko wybuchu kolejnych konfliktów zbrojnych w regionie angażujących USA. I choć porozumienie w zarysowanych przez memorandum ramach świadczyłoby o znaczącym spadku ambicji i pozycji Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, to zarazem mogłoby być przedstawione jako umiarkowany sukces administracji oraz otwierałoby nowy rozdział w amerykańskiej aktywności w regionie.
Realizacja porozumienia pozostaje jednak dalece niepewna. Do najważniejszych problemów należą:
osw.waw.pl
Z perspektywy USA realizacja porozumienia pozwoliłaby zażegnać kryzys w wymiarze gospodarczym (odblokowanie Ormuzu), co ma szczególne znaczenie w związku z jesiennymi wyborami połówkowymi do Kongresu. Rozwiązanie kwestii irańskiego programu nuklearnego zlikwidowałoby problem istotnie definiujący i obciążający politykę Waszyngtonu. Normalizacja w tym obszarze hipotetycznie pozwalałaby uzyskać gospodarcze instrumenty nacisku na Iran oraz znacząco zmniejszyć ryzyko wybuchu kolejnych konfliktów zbrojnych w regionie angażujących USA. I choć porozumienie w zarysowanych przez memorandum ramach świadczyłoby o znaczącym spadku ambicji i pozycji Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, to zarazem mogłoby być przedstawione jako umiarkowany sukces administracji oraz otwierałoby nowy rozdział w amerykańskiej aktywności w regionie.
Realizacja porozumienia pozostaje jednak dalece niepewna. Do najważniejszych problemów należą:
- Głęboka wzajemna nieufność. Negocjacje są ryzykowne dla obu stron, dlatego dystansują się od nich zarówno przywódca Iranu Modżtaba Chamenei (choć toczą się one za jego zgodą), jak i prezydent USA (odpowiedzialność za nie ponosi Vance). Obie strony, m.in. Trump, jak również czołowi dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (otwarcie i mimo trwających negocjacji), deklarują gotowość powrotu do działań zbrojnych i faktycznie są do nich przygotowani. Nieufność strony irańskiej podsycają negatywne doświadczenia z przeszłości, m.in. jednostronne wycofanie się USA z porozumienia nuklearnego w 2018 r. (tzw. JCPOA) czy operacja wojskowa Izraela i USA w czerwcu 2025 r. (tzw. wojna dwunastodniowa), którą wszczęto w trakcie pozytywnie ocenianych negocjacji. Maksymalizm żądań i ostra strategia negocjacyjna obu stron w uzgadnianiu poszczególnych warunków porozumienia potencjalnie utrudniają osiągnięcie kompromisu. Dotyczy to m.in. realnego udrożnienia i bezpieczeństwa cieśniny Ormuz, opłat za przechodzenie przez nią, odmrażania irańskich środków, a szerzej – szczegółów projektowanego międzynarodowego funduszu na odbudowę Iranu i zarządzania nim. Drażliwym tematem pozostaje program nuklearny (jego przyszłość, a doraźnie m.in. kwestia nadzoru międzynarodowego).
- Kwestia Libanu i – szerzej – Izraela. Stroną porozumienia, które ma zakończyć konflikt, nie jest Izrael – główny i najbardziej nieprzejednany oponent Iranu oraz inicjator i podmiotowy uczestnik działań wojennych w latach 2026 i 2025. Jednocześnie – pod naciskiem Teheranu – strony zobowiązały się do zakończenia walk w Libanie i wycofania sił izraelskich z tego państwa. Dla Izraela jakiekolwiek porozumienie z Iranem, a tym bardziej rezygnacja z walki z Hezbollahem są nie do przyjęcia, co władze w Jerozolimie otwarcie komunikują. Operacje izraelskie w Libanie wciąż trwają z różną intensywnością. Możliwości wymuszenia przez USA rezygnacji z nich są ograniczone (choć zdarzały się w odległej przeszłości), a narzucenie Izraelowi radykalnej zmiany jego strategii polityki obronnej jest w zasadzie niewykonalne. W kontekście wewnątrzamerykańskim proizraelskie i antyirańskie środowiska przeciwne porozumieniu z Iranem pozostają nadal bardzo wpływowym czynnikiem politycznym – posiadają wpływy m.in. w Kongresie, a ich postawa będzie miała przełożenie na zbliżającą się kampanię wyborczą.
osw.waw.pl