czwartek, 4 czerwca 2026



Chińczycy regularnie przeszukują amerykańskie złomowiska w poszukiwaniu wolframu. Ich widok nikogo już nie dziwi. Gdy znajdą upragniony surowiec, są w stanie zapłacić za niego każdą cenę.

"Od chińskich kupców regularnie słyszę, że bez względu na cenę są w stanie zapłacić więcej" - mówi w rozmowie z "Financial Times" Kent Vandiver, właściciel firmy zajmującej się recyklingiem metali w USA. Zdarza się, że zagraniczni nabywcy płacą pięciokrotność normalnej stawki.

Wolfram, który Chińczycy znajdują na złomowiskach, najczęściej pochodzi ze zużytych narzędzi przemysłowych, takich jak wiertła i ciężki sprzęt górniczy. Można go rozkruszyć i przetworzyć chemicznie na proszek wolframowy lub węglik spiekany, który z powodzeniem wykorzystuje się ponownie w maszynach i specjalistycznych narzędziach.

Przez Unię Europejską oraz Stany Zjednoczone jest on sklasyfikowany jako surowiec krytyczny. Chiny, słynące historycznie z jego bardzo dużej podaży, mają obecnie problemy z niedoborem tego materiału. Dzieje się tak głównie za sprawą ogromnego popytu ze strony przemysłu lotniczego, zbrojeniowego i narzędziowego. Wolfram jest powszechnie stosowany w wojsku, w tym między innymi w produkcji pocisków i rakiet.

- Obecna sytuacja sprawia, że amerykańscy producenci apelują o wprowadzenie kategorycznego zakazu eksportu tego pierwiastka. "Musimy powstrzymać eksport z powrotem do Chin. To tajna wojna, o której nikt nie mówi - mówił w rozmowie z "Financial Times" Ryan McAdams, dyrektor generalny firmy Amermin z siedzibą w Teksasie, zajmującej się recyklingiem i rafinacją wolframu. Rynkowy niepokój widać także w rosnących stawkach. Według Argus Media cena amerykańskiego wolframu wzrosła o ponad 200 procent od maja 2025 roku, podczas gdy cena samego złomu wolframu skoczyła aż o 350 procent.

gazeta.pl